Przygotowania do kriotranferu

Dziś 11 dc. Lekarz zagląda w kartę.

– Ale w listopadzie mieliśmy robić scratching endometrium – czyta własne notatki.

Kiedy ostatni raz z się z nim widziałam, wyprosiłam leki na opóźnienie miesiączki. Niedługo później zadzwonił do mnie, że nie ma szans na in vitro na początku listopada i zaczynamy przygotowania do kriotransferu od nowa. Wtedy właśnie wpisał w karcie na listopad scratching endometrium.

Potem ja zadzwoniłam i wierciłam dziurę w brzuchu – żebyśmy jednak próbowali. Że na moją odpowiedzialność. Że przysięgam, że dam mu miesiąc spokoju, jak się nie uda. Dzwoniłam na komórkę, więc lekarz już nie zanotował ostatniej wersji, nie pamiętał, że zgodził się, żebym brała clostilbegyt (a może się wcale nie zgodził??). Tyle zmyłek było w tym czasie, że zupełnie stracił orientację. Lekarz trochę skołowany, ale oboje ostatecznie jesteśmy zadowoleni. Bo: my tu gadu gadu, a tam pęcherzyk. Koń – 21 mm. Wielki, piękny, brzuchaty, pękaty mały wszechświat. Endometrium 8 mm. Uśmiech 🙂

Poniedziałek kolejna wizyta – podglądamy jak rośnie mój koń.

Potem pojadę spóźniona (ach) do pracy, po radosnym opuszczeniu fabryki gnam rozprutym na tyłku samochodem do mechanika, bo auto też ma swój wielki dzień i w końcu po stłuczce samochodowy lekarz i toyocie zajrzy między, że tak powiem, nogi.

I wszyscy jesteśmy zadowoleni.  Mąż podśpiewuje. Kawa smaczna. A w perspektywie dwa tygodnie wolnego czasu na szycie  🙂

207 komentarzy

  1. No i super, Iza! zacieramy rączki! jest to podekscytowanie i oczekiwanie 🙂 I 2 tygodnie wolnego na szycie… miodzio 🙂
    Olga, to dałaś z tym wynikiem w poniedziałek. Wpasowałaś się w maksymę: to czego masz się dowiedzieć dziś, dowiedz się za 2 dni.
    Czyli ćwiczymy cieszenie się na zapas 😉

      1. Dzięki. A wiesz jak to wygląda w praktyce? Sama będę badać się testami owulacyjnymi i na tej podstawie lekarz wyznaczy termin?
        A odnośnie wieku zarodków, to wiem, ze wcześnie je zamrozili, ale nie mam pojęcia dlaczego.

    1. Mollka, dzien dobry.
      Ja tez mialam jeden (udany!) transfer na cyklu naturalnym i z testami owulacyjnymi.
      O ile mnie oamiec nie myli – dzien po piku owulacyjnym (po tym jak testy wykazaly owulacje) lekarz kazał brać luteinę. Odliczył tyle dni ile mają zarodki i umówił na transfer, czyli u Ciebie tak jak napisała Imbirowa 14+2 = 16 dzien cyklu.
      Dodam od razu, że lekarze mają tzw. Okienko transferowe, to znaczy mogą podać zarodek dzień później (i tak bierzesz progesteron-luteinę, wiec hormony są ustawione).
      Powodzenia i odzywaj się 🙂

      1. Iza, dziekuje za wyjasnienie. Ja na wiele nie licze tym razem, bo moje pecherzyki rosną do max 17-18mm, ale przez te zawirowania listopadowe lekarz nie chciał zgodzić sie na stymulację..
        Ale za Ciebie trzymam kciuki:)

        1. Mollka, aaaaa, ale babola napisałam.
          Nie 14+2
          tylko OWULACJA +2.
          Nooo… Przepraszam za zmyłkę (książkowo 14 to u mnie zwykle jest)

          Mollka, nigdy nie słyszałam, żeby mały pęcherzyk był złym pęcherzykiem. Taka Twoja uroda.
          Cieszę się swoim dużym, to rzeczywiście musi być dla Ciebie moment niepotrzebnego porównania. Ale gdybym miala 18 mm, które pęknie samo też bym się chyba nie martwila.

      2. Iza, lekarz wierzył testowi owulacyjnemu? U mnie zawsze było podglądanie na USG, czy pęcherzyk pękł, czy nie. Przed oboma transferami miałam być 10dc, bo mam cykle ok. 24 dni. 10-tego jeszcze był cały, a 11dc już pęknięty. I przed pierwszym i drugim tak było. Jak w zegarku. No i u mnie było dodane 5 dni, bo mam blastocysty.

        1. Wiesz Imbirowa, dziś się sama dziwie, że wierzył testom. Ale wierzył. A wtedy mi to pasowało, bo byłam na tygodniowym urlopie. I zaszłam w ciążę po transferze 🙂

    2. Z tego co pamiętam, przy wszystkich naturalnych cyklach na testach, pani dr po dodatnim teście tak i tak proponowała, by sprawdzić, czy pękło… i jakie jest endometrium (u mnie bywały z nim problemy). Jak było potwierdzone pęknięcie i brak innych przeciwwskazań, to po 5 dniach było crio (miałam mrożone blastki).
      Co do wielkości pęcherzyków, to chyba bardziej istotne jest to, czy pękają… a nie jakie są duże. Zwłaszcza przy crio, gdzie chodzi o to, by wszystko w środku było nastawione na przyjęcie już takiej zapłodnionej Kruszynki, a nie na wykorzystanie tego pęcherzyka, który rośnie. Przynajmniej ja to zawsze tak rozumiałam.

  2. Czołem, u każdej inaczej pękają, ale to chyba nie ma znaczenia. Grunt, żeby pękło, bo wtedy masz ciałko żółte, które produkuje progesteron i estrogeny. W cyklu sztucznym bez ciałka żółtego trza to wszystko łykac póki nie zadziała łożysko… stąd mam niski progesteron. Cuda, dziwy……
    U mnie bez zmian. Miałam teraz ledwodostrzegalną na wkładce plamkę beżowo?żółtą? ale bez paniki…. co ma być, to będzie. Leze. U was jak weekend?

  3. A ja dziewczyny zrobiłam właśnie listę badań, które już za mną. Może którejś z was przyjdzie coś nowego do głowy, co dalej robić.
    1. AMH 11,49 (w trakcie procedury) obecny wynik 5,90
    2. antykoagulant toczniowy ujemny
    3. Badanie genetyczne z poranienia nieinformatywny Chr22 (ponoć przez to że materiał był archiwalny), pozostałe chromosomy prawidłowe (13, 15, 16, 18, 21)
    4. beta 2 glikoproteinie-1 IgG 1,30 (ok) drugi wynik <3,8 (ok)
    5. beta 2-glikoproteinie-1 IgM 1,18 (ok) drugi wynik 1,0 (ok)
    6. Białko C 129 (ok)
    7. Białko S 126 (norma do 113,5)
    8. CRP 1,40 (ok)
    9. Cytokiny Th1/Th2 <20 (ok)
    10. Cytologia I grupa
    11. Kardiotypy ok
    12. komórki NK 13 (ok)
    13. p. antygenom jajnika ujemny
    14. płytki krwi 420 (norma do 370)
    15. przeciw kardiopilinie IgG 4,00 (ok) drugi wynik 3,85 (ok)
    16. przeciw kardiolipinie IGM 3,11 (ok) drugi wynik 2,33 (ok)
    17. przeciwjądrowe ujemny
    18. supopulacja limfocytów
    a. % limfocyty B 0,7 (norma od 6,4)
    b. %limfocyty T 88,60 (norma do 85)
    c. pozostałe parametry ok
    19. trombofilia brak mutacji
    20. TSH 2,47 (ok)
    21. w morfologii lekko podwyższone neutrocyty, monocyty, niedojrzałe granulocyty
    22. wymaz z kanału szyjki macicy Chlamedia nie stwierdzono obecności
    23. wymazy z pochwy i kanału szyjki macicy bakterie tlenowe i beztlenowe ujemne
    24. wynik badania cytometrycznego krwi obwodowej „w rozkładzie fenotypowym analizowanych subpopulacji uwagę zwraca obniżony odsetek limfocytów T CD8+ oraz limfocytów B CD19+”
    25. wynik badania genetycznego Typowanie HLA – stwierdzono zgodność tkankową

    1. W cholerę tego mialaś! Większości nawet nie znam. Czy ginekolodzy ogarniają temat? Jakie te wyniki są? Czy o czymś świadczą? Co immunologia na to? A jakiś lekarz holistyczny/ naturoterapeuta?jeśli wszystko w normie,cholerę to jebana statystyka… myślisz już co dalej,czy jeszcze odpoczywasz?

        1. Marta a po leczeniu powtarzaliście badanie Męża? Strasznie dużo masz tych badań i ja również o połowie z nich nawet nie słyszałam:/ A co teraz powiedział Ci lekarz? Byłaś na wizycie po becie?

          1. Jagoda jeszcze nie powtarzaliśmy, dajemy czas plemnikom na rest 😉
            Ale jakby coś to mamy jeszcze 6 słomek.
            A z lekarzem jeszcze nie miałam kontaktu czekam na @.

    2. Marta D, a miałaś laparoskopię?
      Ja miałam problemy przez parę lat z zajściem w ciążę. Lekarze określali nasz przypadek jako idiopatyczny, bo wszystkie badania wychodziły doskonale, a ciąży (nawet dwóch kresek na teście) nie było ani razu.
      W końcu lekarz powiedział, że zanim zakwalifikuje mnie do in vitro to powinnam zrobić laparo. I okazało się, że mam początkowe stadium endometriozy (wcześniej nic na to nie wskazywało) i mięśniaka ( który też nigdy w żadnym badaniu się nie ujawnił).
      Po operacji, w pierwszym cyklu, w którym mogliśmy się starać, zaszłam w ciążę (bez żadnych wspomagaczy).
      Żeby było ciekawiej to 3 lata wcześniej miałam operację brzuszną i chirurg dokładnie obejrzał moje kiszki i wtedy nie miałam śladu ani mięśniaka, ani endometriozy.
      Byłam super-sceptyczna do tej laparoskopii i nawet zastanawiałam się, czy się w ogóle na nią godzić. Na szczęście posłuchałam lekarza…
      Jestem prawie pewna, że in vitro też nie rozwiązałoby mojego problemu niepłodności – to co miałam w brzuchu powodowało odrzucanie zarodka w 100% przypadków.

      1. Laparoskopie miałam razem z histeroskopią chyba w 2012. Bo miałam przegrodę no i wszystko naprawili.
        W sierpni znowu miałam histeroskopie bo niby mogło coś się zmienić, no i był jakiś polip (też dziwna sprawa bo na USG nic nie było widać). Do tego wyszło że moja macica jest trochę mała, ale to ponoć nie ma znaczenia (jest mała ale nie za mała). I tak to wygląda

    3. Marta a mi przychodzi jeszcze do głowy wymaz z pochwy na obecność ureaplasmy i mycoplasmy – razem z chlamydią to „złota” trójca utrudniająca zagnieżdżenie zarodka.
      A z przeciwciał to może te przeciwko antygenom łożyska? Zresztą przeciwciał jest milion, mogą być przeciwko wszystkiemu, co tylko mamy w organizmie…

      Iza dzieje się, super 🙂

  4. A Olga pytałaś co brałam teraz, a więc 3xdufaston, 3xprogrynova, 3xluteina, 1xacard, 1xencorton i oczywiści kwas foliowy, plus na deser 1x clexsana. Niby sprawdzony zestaw, ale nie u mnie 🙁
    kolorowych snów

  5. No! Czekałam na taki wpis, a teraz czekam na wpis o przebiegu transferu, o pozytywnej becie, pęcherzyku, serduszku i potem kolejno o wszystkich objawach ciąży:)
    Olga gratuluję, niech rooosnie ta Twoja beta!
    Marta bardzo mi przykro… Masz jeszcze mrozaczki , bo nie pamiętam czy pisałaś… Jak się czujesz?
    Wezon no szkoda! Z zapartym tchem czytałam Twój komentarz. Ale pewnie jesteś na ketonalu? To nie byłoby dobre dla Twojego maluszka, więc na spokojnie. Ja bym chyba chciała spróbować w następnym cyklu na naturalnym na Twoim miejscu. A Ty jak myślisz? Jak buźka? Spuchnieta?
    Ja byłam przedwczoraj u lekarza – już w Warszawie. Długo mi zajęło żeby znaleźć dobrego specjalistę, który działa też w szpitalu w którym chciałabym rodzić Ale w końcu się udało. Oczywiście przed wizytą standardowo schizowalam czy Maluch jest z nami. Miała być zapoznawcza wizyta z lekarzem prowadzącym bez USG, ale zrobił żeby mnie uspokoić. Wszystko ok. Mały ma 16mm i dzisiaj jest już 8t3d. Na początku grudnia prenatalne.

  6. Marta TSH 2,5 normalnie jest ok, ale mi każdy lekarz endokrynolog mówił że 2,5 to stanowczo za dużo. Musi być w granicach 1. Bierzesz coś? TSH skacze też podczas stymulacji.

    1. Ale tsh miałam robione już kilka razy i zawsze było ok. Nikt nigdy mi nie mówił, że jest za wysokie, ale dal pewności zrobię sobie chyba jeszcze teraz i pokaże lekarzowi.
      Dzięki

      1. Z TSH dość spore widełki są, ale mi endokrynolog zawsze powtarzał, że przy staraniach nie powinno przekraczać 1. Ja mam na poziomie ok 0,5 ( biorę Eutyrox 100) i podobno jest idealne. I rzeczywiście podczas stymulacji TSH lubi wariować.

      2. Marta moje TSH tez pomiedzy1,5-3,5 i to jest norma, ale w kontekście starań o dziecko mniej niz 1,5 to dobra wartość. Mój gin to bagatelizował, dopiero Endokrynolog przepisała mi letrox i jestem pod stała kontrola. Ostatni wynik chyba 1,5. Wczesniej 0,66. I dopiero teraz czuje spokój w kontekście tsh. Miałam robić inne badania, ale lekarz tak skutecznie mnie od tego odwiodl, ze odpuściłam. Ale jak sobie pomyśle ze ten sam lekarz przewracał oczami na moje pytania na temat tsh twierdząc ze jest ok., to zaczynam tracić grunt pod nogami. Nie mam poczucia 100% zaufania do lekarza, w jego dobre chęci i zaangażowanie w nasza sprawę.

  7. AAAA Izzunia baaardzo sie ciesze super gigant pecherzyk pozniej super gigant beta a pozniej super gigant dzisius 🙂 nooo moze z tym dzidziusiem gigantem to przesadzilam wystarczy 4 kg :))))

    Marta jejkuuuu strasznie mi przyrko:( a na czym polega ta szczepionka o ktorej mowilas?
    Kurcze przepraszam,ale jestem strasznym laikiem… i poprostu nie znam sie

    wlasnie ogladam „listy do m” i tam u jednej z par jest poruszony temat nieplodnosci no i wlasnie siedze i rycze ,wiec dobrze ze ten moj mezus juz spi i nie widzi mnie z tymi lzami:)
    Trzymajcie sie dziewczynki:)

    1. Chodzi o to że z mężem jesteśmy zgodni tkankowa (idealni dawcy nawzajem) i ponoć to może być przyczyną że ciąże się nie utrzymują (mój organizm nie wytwarza antygenów i nie robi osłonki dla zarodka tak coś w skrócie lekarz powiedział) . Szczepionka miała być zrobiona z krwi brata męża tylko, że w niektórych krajach jest to zabronione. A mój lekarz stwierdził, że teoria jest piękna a nie ma potwierdzenie w badaniach, wspomniała coś też trzepaniu na tym kasy. (jedna szczepionka 450, a miałabym mieć 3).

      1. Marta,
        moja kolezanka miala takie szczepionki. Ale u niej podawali jej osocze jej meza. Musiala zrobic ich kilka. I zaskoczylo. Zaszla naturalnie.

        W warszawie byl lekarz, ktory wymyslil ta metode, ale zmarl chyba 4 lata temu, nie pamietam jak sie nazywal. Moze poszperal w necie? Ktos na pewno przejal schede po nim.

        I tak wydajemy majatek na leczenie. Moze warto sprobowac?

        Trzymam kciuki!

    2. Sza, z opóźnieniem odpisuje. Przeczytałam od razu, ale po intensywnym weekendzie nie zdązyłam wszytskim odpisać.
      Wiesz co, mi potrafią polecieć łzy nawet po dobrze zrobione reklami etelewizyjnej 🙂
      4 kg szczęścia – fajnie. Też Ci życzę 😀

    1. Heh, Równoważnia, właśnie nie mam perspektywy na spokojne miesiace w domu, bo w sam raz wszystko się zbiega z tą zmianą pracy. Tak więc cokolwiek się stanie – tyłek w troki i do roboty…

  8. Iza super wieści. To już niedługo. 🙂
    Przestraszyłyście mnie tymi testami owulacyjnymi. Ja nie potrafię tego robić. Przed Laurą robiłam i 5 dni pod rząd taki sam pasek mi wychodził. Na testach zwariuję. Może wystarczy samo usg. Idę na naturalnym, tak ustaliliśmy.
    Ewelka na ketonalu to ja tylko przez parę dni przy złamaniu kręgosłupa byłam. Wystarcza mi ibum i pyralgina. Jestem trochę spuchnięta i jest nieprzyjemnie, ale nie jest źle.
    Trzymam kciuki za wszystkie litopadówki.

    1. Wężon, bo ten test owulacyjny trzeba zacząć robić odpowiednio wcześnie, tak, żeby wyczaić ten pierwszy dzień z dwiema kreskami. Ja zaczynałam robić tak mniej więcej dwa dni przed planowanym dniem owulacji. Czyli masz jeden dzień jedną kreskę, drugi dzień jedną, a na trzeci jak masz dwie to wiesz, że od tego momentu w ciągu 24-36h będzie owulacja. Przez kolejne dni nie ma sensu już robić, bo czasem wychodzi pozytywny przez nawet 5 dni jak u Ciebie. Jak pierwszego dnia są już dwie kreski, to nie wiadomo, czy to jest ten skok hormonu przed owulacją, czy jeszcze się utrzymuje hormon po owulacji. Wtedy zostaje USG. I ono tak naprawdę daje największą pewność. Ja na tych testach jechałam parę miesięcy przy naturalnych staraniach. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nie ma to najmniejszego sensu w moim przypadku. No ale trzeba było przejść ten etap.

    2. Ja zaszłam w ciążę na testach owulacyjnych – zasada taka, to nie ciążowy, robimy go wieczorem. Ważne, żeby o tej samej porze i żeby przez 2 godziny przed testem nie pić i nie robić siku. Ja żeby wyczaić moment to zaczęłam je robić od razu jak skończył się okres i robiłam codziennie, dopóki kreska testowa nie była ciemniejsza od kontrolnej (bo wg ulotki wtedy jest pozytywny). Przez kilka dni były 2 kreski takie same, a później nagle ta testowa zaczęła ciemnieć. Jak już zaczęło się ciemnienie to był seks codziennie przez 4 dni z rzędu. Na piąty dzień kreska zniknęła, więc było już po owu a za 10 dni miałam 2 kreski na teście ciążowym. Ciąża się nie utrzymała, ale z testami owulacyjnymi tak to było.

  9. Wezon,
    Nie dla wszystkich sa te testy, ja potrafilam robic tygodniami od 5dc i caly czas mialam pozytywny. gdyby nie rezygnacja ze wzgledu na zdrowy rozsadek i finanse, smiem twierdzic ze caly cykl mam podwyzszone LH. Takze ta metoda jest tylko dla tych co maja ustawione hormony. W takim przypadku tylko usg, wiec dobrze wiedziec wczesniej ze to nie dla nas zeby nie stracic cyklu.
    PS. na leżącą osemke czekam na po porodzie, pierwszy termin mialam ustalony na kwiecien tego roku, ale jak to w zyciu bywa, zaplanuj cos rownie waznego w trakcie staran a napewno bedzie trzeba odwołać 😉 Z ta mysla was zostawiam i polecam zrobic nieodwracalne plany:)

    Kurcze, w koncu ten listopad 😀 Nareszcie!

    1. Mojra, minął rok i to co piszesz zmieniło się o 180 stopni.
      Dawniej był strach i dramatyczne przeżycia.
      A teraz piszesz o planach „po porodzie”. Pięknie się do Ciebie uśmiecham i bardzo się cieszę!!!

      1. Iza, jeden rok a tak wiele pomieścił..
        Liczę na to, ze i Ciebie to spotka. Już raz szłyśmy łeb w łeb prawie..ja tez odpadałam wiele razy w tej wspinaczce, ale jak widzisz jestem coraz wyżej, choć zawsze było ciężko by dać sobie jeszcze jedna szanse i nadzieje by spojrzeć w górę i odnależć motywacje i sens by znowu zacząć wszystko od początku…

        Choć to banał, to tylko ciągłe próby dają szanse, że coś się w końcu zmieni.

  10. Iza, opijasz się kawą na zapas? Ja TAK! Kawę kocham nad życie miłością niezmienną i ogromną, w ciąży ze względu na nadciśnienie musiałam odpuścić, teraz na wszelki wypadek po transferze też przestanę. Więc korzystam, póki mogę. Będę tęsknić 😉 I zdychać na początku!

        1. W zdrowej ciąży na pewno. Przy patologii, braniu leków na nadciśnienie i pomiarach 4 razy dziennie, gdzie odchylenie o 10 jednostek przy moich wynikach wymagało ktg, to nie jest dobry pomysł. Na pewno tak też powiedziałby ci lekarz…

    1. Kas, z tą kawą to akurat u mnie nie trafiłaś, bo kawa jest mi dość obojętna do życia. Pijam – do towarzystwa (a powinnam więcej, bo ciśnienie mam zawsze niskie, jak jakaś zaspana jaszczurka 😀 ) .
      Ale jest inna rzecz, z którą bardzo trudno mi się bedzie rozstać. Nie napiszę co to za śmierdzący nałóg, bo burę dostanę.

      Wracając do Twojej kawy – Ty masz szczególną sytuację, ale przy zdrowych ciążach kawa nie jest takim szatanem. Przez kilka miesięcy mieszkałam z ciężarną lekarką. Pani lekarz kazdy dzień zaczynała od kawy, jeszcze w piżamie zaparzała sobie kubek. Dopiero potem śniadanie i reszta. Ciąża zdrowa, dziecko też!

  11. Iza, no to niech ten Twój koń się teraz rozpędzi i zatrzyma gdzieś w okolicach….hm, lipca/sierpnia 2016 🙂
    Przynosisz dobre wieści, zobacz, i z licencjami dla klinik sie wyjaśniło w końcu, i endometrium masz niczego sobie, no i ten pęcherz-KOŃ.
    No kurcze nie lubię mówić, że musi się udać bo tak naprawdę NIC NIE MUSI i będzie po swojemu bez względu jak wielkie jest nasze CHCENIE, ale tak bym chciała, żeby ten listopad (mój najulubieńszy miesiąc) przyniósł Ci szczęście 🙂

    1. 😀 postaram się, żeby listopad był dla CIebie jeszcze bardziej ulubiony iżadnych smętów na blogu!!! Dzięki za doping, mój konik dziś jeszcze trochę urósł, ale nie pękł. I spoko – jeszcze ma czas 🙂

    1. Bilbao, po kriotransferze poszłabym na zwolnienie lekarskie. W nowej pracy nie – ale w starej wezmę zwolnienie, bo i tak już „wygaszam” swoje działanie.
      I to byłyby te 2 tygodnie na szycie.

      Jeśli z jakiegoś powodu kriotransfer się nie odbędzie i tego wolnego czasu będzie znacznie mniej (kilka dni urlopu na zakończenie pracy mi zostało) – wtedy nie będę się oszczędzać, gdzies bym się jeszcze wyżyła, jakiś wyjazd, wysiłek… 🙂

    1. Na Kasprzaka dokładnie. Leżałam tam dwa razy (ciąża pozamaciczna i potem poród), byłam w obu wypadkach absolutnie zachwycona opieką, podejściem do pacjenta, empatią itp itd. Po pozamacicznej dostałam jedynkę, żebym nie musiała patrzeć na dziewczyny w ciąży, pielęgniarki, lekarze uratowali mi tam życie i naprawdę nieźle mnie naprawili jak na tamte uszkodzenia. Pomoc miałam naprawdę na wyciągnięcie ręki.

      W ciąży kilka razy byłam na ip z powodu ciśnienia, za każdym razem przyjmowana byłam w ciągu 15 minut (historie o kilkugodzinnym oczekiwaniu na Inflanckiej, Karowej, Żelaznej to był dla mnie kosmos), badali od góry do dołu, mega troska, nigdy nikt nie skomentował, że przesadzam itp. W 28 tyg trafiłam tam z podwyższonym ciśnieniem, mimo że u nich mialam w normie już, to lekarka na izbie założyła mi kartę specjalnego nadzoru, co tydzień od tego czasu jeździłam na ktg, miałam po każdym wizytę u lekarza. Same superlatywy. Bardzo polecam naprawdę. Nie powiem złego słowa na nich, nie trafiłam na niefajną położną, lekarza anu razu. Sam poród też miałam naprawdę lekki, w mojej ocenie bardzo pomogła mi położna, z którą rodziłam. Potem po porodzie miałam straszne problemy z karmieniem i położne bardzo bardzo mi pomagały. Same z siebie przychodziły, sprawdzały, pomagały.

      1. Kas to jest drugi szpital który bralam pod uwagę. Ale na gdzierodzic.pl trochę negatywów i mnie to odstraszylo. Ale dobrze wiedzieć. Dzięki za ten wpis. A lekarza prowadzącego miałaś z tego szpitala?

        1. Nie. Prowadził mnie mój do której od in vitro. Od pierwszej wizyty w klinice niepłodności, do ostatniej dwa dni przed porodem 🙂 on nie pracował w szpitalu, nie miałam tam „swojego” lekarza, ale też nie miałam ciśnienia, żeby go mieć. Wykupiłam tylko położną do porodu dodatkowo.

      1. Ach, to kamień z serca! 🙂 I jeszcze finansowanie podpisane do 2019, więc może te nerwy i stresy były niepotrzebne tak w końcu… To jest jeżeli nowa grupa rządząca nie zabierze się od razu do zmian w tym temacie, ale może nie…

        W takim razie trzymam baaaaardzo mocno kciuki za wszystkie listopadowe i grudniowe transfery. To się udaje – naprawdę! Jestem najlepszym tego przykładem. 🙂 U mnie kończy się 37 tydzień właśnie i nadal ciężko w to uwierzyć. Całą moją pozytywną energię dwupaku przesyłam Izunia Tobie (Ty blondynka?? nie tak sobie Ciebie wyobrażałam!) i całej reszcie tutaj. Jesteście świetną grupą świetnych kobiet. 🙂

        1. Misia, właśnie takie uderzenie poczułam. Energii. 🙂 miłe w dotyku 🙂
          Tak tu sobie rozmawiamy, czasem śmiesznie, czasem smutno, a u Ciebie raptem 37 tydzień… Kiedy to się stało??? I tak, jestem blondynką i nie chce wyjść inaczej i w ogóle to się dobrze czuję i nic nie zmieniam w tym temacie! 🙂
          Misia, dzięki za te kciuki i pozytywne fale! Ty też się trzymaj!

  12. Dziewczyny dzięki za wszystkie sugestie. 😉
    TSH i witm. D zrobię sama a o stężenie homocysteiny i czynniku V Leiden porozmawiam z lekarzem.
    Mam jeszcze pytanka
    Po ilu dniach od odstawienia leków miałyście @? (ja już nie pamiętam, jak to u mnie było)
    TSH robi się w obojętnie jaki dniu cyklu? (raz piszą tak raz tak)?

    Miłego poniedziałku

    1. O rety, Marta, ja miałam robiony tylko mały procent z badań, przez które Ty przeszłaś…
      Z tego, co pamiętam, TSH mogłam robić w dowolnym dniu cyklu.
      Witaminę D suplementuję już od kilku miesięcy i poza tym, że miała zdziałać cuda,a nie zdziałała 🙂 to zauważyłam dużą poprawę samopoczucia- lepiej się wysypiam, jestem mniej zmęczona i mam więcej energii. Polecam zatem niezależnie od IV.
      Okres przychodził zwykle 2-3 dni po odstawieniu leków. Mój organizm szybko wraca do równowagi. Życzę Ci, żebyś Ty też lekko weszła w kolejny cykl i mogła od razu zabrać mrozaka :*

          1. Suplementacja witamina D3 powoduje wzrost ilosci wapnia w organizmie. I co do zasady to jest pozyteczny ale jak go jest w nadmiarze to nie odklada sie tam gdzie powinien czyli w kosciach i zebach, ale w tetnicach….co juz fajne nie jest. A witamina ktora pozwala mu trafic w odpowiednie miejsce jest witamina K. Dlatego przy suplementacji witamina D3 zwlaszcza takiej dlugotrwalej nalezy zazywac jednoczesnie wit. K. Zrobilam swego czasu szczegolowe rozeznanie w temacie, i jedna z najbardziej rekomendowanych i takze najlepszych jest wit. K firmy Kinon. Bierze sie jedna dziennie.

          1. Właśnie przeczytała. 🙁
            Ale nie pozostaje nam nic innego niż myślenie, że w końcu i my pójdziemy z naszym wózkiem na spacer 😉
            Buziaki

  13. Dziewczyny, czy te czynniki we krwi się nie zmieniają? Laura miała kłopoty z krzepliwością i latem robiliśmy rozszerzone badania krwi – kilka czynników, między innymi V Leiden. Jak jest w porządku, to już zawsze będzie?

    Co Wy takie ortodoksyjne z tą kawą? Rozumiem ostrożność przy nadciśnieniu i nie 5 dziennie, ale raz na parę dni, przy normalnym ciśnieniu? Co niby ta kawa może strasznego zrobić? To chyba przesada Ewelka.
    Jak Laura była w szpitalu, to takim wcześniaków na oiomie podawali kofeinę w kroplówkach, więc nie sądzę, że po to, żeby je zabić.

  14. Kas, ile ludzi tyle opinii. Ze mną była dziewczyna, której w imid-zie nie chcieli przyjąć, bo i tak nic się nie da zrobić, a w Czerniakowskim uratowali jej ciążę. Na Żelaznej wprost powiedzieli na izbie, żeby poszła do domu i wróciła, jak się zacznie poronienie.

      1. Misiu, to było dawno. Dziewczyna była w 20 tyg. I na USG wychodziło, że coś jest nie tak z nerkami płodu. Wody nie wyciekały, a było ich bardzo mało, czyli dziecko nie produkowało. Wszyscy robiący usg, w 5 szpitalach powiedzieli, że na pewno są poważne wady i lepiej, żeby ciąża się jak najszybciej sama skończyła. Ona ma przecież dopiero 21 lat i zdąży mieć zdrowe dzieci. To długa historia, ale można ją uznać za cud.

  15. Iza, szybko to zleciało a wydawało się tyle czekania. Dobrze, ze ten czas już upłynął i coś się zacznie dziać. Jak się to mówi „w te albo we w tę”. Na pewno możesz cieszyć się ze zwolnienia i odpoczynku. Co do ciąży to ja nie napiszę, że tym razem się uda, że będzie dobrze, że z tego będzie dzidziuś, bo tego nikt nie wie. Jednak będziesz wiedziała na czym stoisz i co dalej robić 🙂 a perspektywa jest i tak niesamowicie radosna. Przynajmniej tak mi się wydaje.

    Ale wiemy, że jest ogromna szansa na ciążę i z tej szansy na którą tyle czekałaś to można się cieszyć, bo niby dlaczego nie?!?

    A jeżeli się uda, i zagnieżdżenie i utrzymanie ciąży (czego przeogromnie Ci życzę!!!!!) no to wtedy nie jestem w stanie wyobrazić sobie jaka zapanuje radość.
    POWODZENIA 🙂

    1. Witam,podchodzimy drugi raz w programie rządowym i szukam pomocy. Mam mieć robiony transfer 5dniowego zamrożongo zarodka na cyklu sztucznym na estrofemie. Podgląd przed transferem miałam miec ok.16dc, zarejestrowalam się na 16dc i teraz zastanawiam sie czy nie jest za poźno, czy lepiej zarejestrowac się np na 12dc? wypada weekend akurat a 15dc nie możemy jechać i sama nie wiem jak zrobić…

      1. Sach, lekarz musiał mieć powody aby zaprosić Cię dopiero w 16 dc. Przecież sie nie pomylił, od wczoraj nie pracuje 🙂

        Nie jestem specem od sztucznego cyklu, bo u mnie bazujemy na naturalnym – ale na naturalnym mam sie zawsze pojawić w 12 dc, bo musimy ściśle wiedzieć, kiedy pęknie pęchrzyk i od kiedy odliczać dni do transferu. na sztucznym to nie ma takiego znaczenia, prawda?

        A nie masz możliwości skonsultować tego z lekarzem? I czy w sobotę (wtedy wypadłby CI 13 dc, tak) klinika jest zamknięta?

        Gadu gadu – ale ogólnie bez paniki. Jeśli lekarz kazał przyjść w 16 dc. to na pewno wiedział co robi.

    2. Asia, tak lubię jak piszesz, że jeśli o mnie chodzi – mogłabyś nawet napisac przepis na obieranie cebuli – i ta zawsze zachłannie czytam Cię po kilka razy! Dzięki!

  16. Widzisz, Iza, pół roku poszło jak z bicza strzelił. Jeszcze nie tak dawno przeżywałam tą Twoją cp, metotreksat, pobyt w szpitalu…Za oknem dziś paskudna jesień (nienawidzę listopada, od zawsze uważam, że to najchujowszy z miesięcy, mam wrażenie, że składa się z samych poniedziałków i generalnie się Bogu nie udał:)), ale chciałabym bardzo, bardzo, żeby ta jesień W KOŃCU była dla Ciebie szczęśliwa. Jak widać Twoje ciało działa teraz jak dobrze naoliwiona maszyna, potrzebowało może po prostu trochę czasu, żeby wszystkie tryby działały jak trzeba. Jesteś gotowa! 🙂

    U mnie mniej różowo, niestety. Z entuzjazmem wpadłam w piątek do gabinetu mojego doktora z planem na najbliższy cykl…i zostałam odesłana na styczeń. Nie ma już jednak miejsc na ten rok. Także mam przed sobą dwa „puste” miesiące, które teraz muszę sobie jakoś zaplanować.

    Przez weekend myśli kłębiły mi się we łbie, doszłam do różnych wniosków, często zaskakujących dla mnie samej. Na przykład, że nie jest mi przykro z samego faktu, że muszę czekać te dwa miesiące i oddaliłam się od kolejnej procedury. Zdałam sobie sprawę z tego, że jestem rozczarowana, bo chciałam mieć już to wszystko za sobą. Że tracę powoli siły. Że przestaję wierzyć w sukces i wolałabym jak najszybciej zamknąć temat leczenia i co najwyżej liczyć na naturalny cud.
    Że nigdy nie kwestionowałam swojej wiary w Boga i w jego plan, a teraz nie widzę w nim żadnego sensu. Że w wielu rodzinach dzieci rodzą się po to, żeby wylądować za chwilę na śmietniku, a kobiety takie, jak ja ciągle nie wyrzucają na śmietnik ubranek po starszej siostrze, bo nadal myślą „a może?”
    A wczoraj wybraliśmy się na popołudniowy spacer do Skaryszaka, potem na gorącą czekoladę. W czasie tych dwóch, może trzech godzin, minęliśmy/spotkaliśmy po drodze cztery wielodzietne rodziny (4-4-5-4 plus jedno w drodze). Nie wiem, może w ten sposób dano mi do zrozumienia, że nie mam racji z tym śmietnikiem, ale ja myślałam tylko o tym, że skoro tu jest „nadwyżka” to ktoś musi za to beknąć. I pada na nas.

    Olga, ja też czekam na Twoją betę. Obyś przyniosła dobre wieści 🙂

    1. s-mother – co do tematu ubranek: ja właśnie dopiero co skończyłam płakać, bo tak bardzo nie chciałam oddać ubranek i zabawek-grzechotek, bo mały z tego wyrósł. Mam na szczęście komu, bo do śmietnika to nie dałabym rady. Najpierw część odłożyłam do piwnicy żeby nie płakać, zrobić wrażenie, że może mi się to przyda ale po 2 dniach poszłam i tę resztkę też wysłałam wtedy to już bardzo płacząc. Pierwsze słowa do tej koleżanki której wysłałam (jest w moim wieku -41 lat) to mówię: jak ja Ci bardzo zazdroszczę….Ale razem uzgodniłyśmy, że może kiedyś mi to odda….natomiast to „kiedyś” w naszym wieku jest dość krótkie. Dopóki sprawa z moim mężem nie pójdzie w jakimś konkretnym kierunku to teraz nie ma w ogóle mowy o kolejnym dziecku, ja co miesiąc zabijam w sobie to pragnienie, bo ono pomimo ogromnej radości z dzieci które mam wciąż się uporczywie pojawia 🙂

      Co do Twoich ubranek – jeżeli możesz to trzymaj je. Choć jakbyś miała chłopczyka to i tak te większe dziewczęce będziesz musiała oddać, no chyba że będziesz trzymała dla 3 🙂 Podobnie tak jak Ty ja od lat zastanawiam się nad dziećmi które lądują w śmietniku i czy to jest plan Boży. Jeżeli taki byłby plan Boży to faktycznie nie miałby sensu i automatycznie taki Bóg nie miałby żadnego sensu a wiara w takiego Boga byłaby największą głupotą.

      Mam nadzieję, że po śmierci wszystko to się wyjaśni w 100%. Na teraz przemawia do mnie jedno tłumaczenie, że ludzie mają wolność i liczba dzieci czyli liczba żyć -przynajmniej na minus w 100% zależy od nas – jeżeli Ty czy ja nie będziemy chciały dziecka to nie będziemy w ciąży. Liczba na plus u osób bez problemów z płodnością też od nich zależy, bo po kilku próbach z reguły są w ciąży i mogą mniej więcej zaplanować liczbę dzieci. A problem z płodnością to mam nadzieję, że jak wszystkie inne wstrętne choróbska pochodzi od Złego, a nie od Boga. Gdyby Bóg zesłał choć na jedną osobę sam z siebie problem z płodnością to ja nie chcę mieć do czynienia z takim Bogiem, szczególnie po swoich słowach: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, zaludniajcie ziemię”. Już nawet nie tylko dlatego, że byłby okrutny, ale przeczyłby sam sobie.

      Dla mnie istotna kwestia to dlaczego Bóg na to wszystko pozwala? Dlaczego dopuszcza to zło, choroby i inne paskudztwa typu „prawie same poniedziałki w listopadzie”. Tłumaczenie, że pozwala na cierpienie bo cierpienie może pomóc ludziom w stawaniu się lepszymi, świętymi =szczęśliwymi w wieczności niestety nie zawsze do mnie przemawia, bo nie potrafię pojąć sensu cierpienia malutkiego bezbronnego dziecka. Nie potrafię…. 🙁
      Natomiast przedziwne jest to, że paradoksalnie choroba mojego męża, wszystkie ciężkie operacje i zupełnie niespodziewany stan obecny wniósł w nasze życie coś dobrego. Najlepszego…., pomimo że mój mąż dalej jest ateistą tak jak był….Ale dużo by o tym pisać 🙂

      Dlatego s-mother jeżeli masz jeszcze trochę sił to proś o dzidziusia. Na pewno nie zaszkodzi a może pomóc (takiej jednej było dane w dość sędziwym wieku :-), ja wierzę, że warto prosić. I jak się da to stosuj zasadę „modlitwa i aspiryna”. Nie rezygnuj z leczenia póki masz na to choć trochę siły.

      1. Asiu, jesteś o całe stulecia mądrzejsza ode mnie. Dziękuję Ci. Przechodzę teraz taki trochę kryzys w relacjach z Bogiem i nie wiem, jak i kiedy to się skończy.

        Wiesz, zawsze chciałam mieć troje dzieci. Pisałam o tym w swojej historii, że sama mam trzy siostry i o takiej większej rodzinie marzę także dla mojej córki. Budujemy dom na wsi z ogrodem i czterema sypialniami. I bardzo boję się tego, że dwie z nich staną się już na zawsze tylko gabinetem i pokojem gościnnym 🙁

        1. s-mother, jak ja Cię rozumiem. Sama mam 2 braci i doskonale wiem jak to jest mieć 1 córeczkę i chcieć dla niej rodzeństwa. Może to zabrzmi dziwnie, ale pragnienie posiadania drugiego dziecka było u mnie o wiele silniejsze niż pierwszego, bo już wiedziałam jakim cudem są dzieci a dodatkowo żal patrzeć, że takie dziecko nie ma brata lub siostry. Więc to co piszesz, że chciałabyś 3 jest dla mnie całkowicie „moim podwórkiem”.
          Wow, domek na wsi z ogrodem…..marzenie. Super perspektywa. Wiem, że w porównaniu z pragnieniem dziecka jest ona mało znacząca ale ja mam nadzieję, że te dwie „wolne” sypialnie zapełnią się radością dziecięcą.
          Moja koleżanka spędziła 15 lat w zakonie. Okazało się, że to jednak nie tędy droga dla niej. Po 15 latach zakon się prawie cały rozleciał, ona mając 40 lat na karku wróciła do domu rodzinnego- wydawałoby się – no to będzie piękna stara panna z niej (bo faktycznie jest piękną kobietą). I co, minął pewnie z rok….I zakochała się z wzajemnością we wspaniałym facecie, wzięli ślub, na dzieci już nie liczyli, że się uda……Teraz mając 46 lat ma 3 dzieci (3 właśnie co się urodziło). Także ona w Twoim wieku miała jeszcze przed sobą 7 lat zakonu, potem znalezienie męża i zdążyła z 3 dzieci 🙂 Nie wiem czy to Cię choć trochę pocieszy ale mam nadzieję, że tak 🙂 Byłaby jazda gdyby się kiedyś okazało, że wybudowaliście za mały dom i tych sypialni jest za mało 🙂 czego Ci życzę, właśnie takich zmartwień….

          Pozdrawiam serdeczne w poniedziałek, jutro chyba wyjątkowo nie będzie poniedziałku, ale pojutrze znów pewnie poniedziałek 🙂

      1. Nie mam pojęcia. Zrobię kalendarz adwentowy dla Leny? A potem pierniki na choinkę?
        Poćwiczę z Chodakowską i wyrobię sobie dupę- cud?
        Skoncentruję się na swoich planach zawodowych?
        Nie wiem.

        1. Jest tego trochę:) Jakoś tak się spotkałam z opiniami o wymuszonych przerwach, że potrafią coś dać…. Apropos kolejnego Dziecka – mogę sobie wyobrazić co czujesz, ale rozumiem w pełni:)
          Chata już urządzona w planach, czy czekacie, aż stanie i będziecie urządzać? Masz jakieś pomysły?

  17. S-mother, aż za dobrze wiem, jak podcina skrzydła konieczność długiego czekania, jak schodzi powietrze z człowieka. Zmęczenie przeciągającymi się sprawami. Rozczarowanie.
    Nic nie możesz zrobić, żeby to zmienić, ale pomyśl o sobie tak jak napisałaś o mnie. Twój organizm na pewno skorzysta z tego czasu na regenerację i odpoczynek. Także dzięki mniejszemu napięciu i stresowi, jakie fundują nam wieczne pielgrzymki do gabinetów.

    PS. Jeszcze nigdy nikt tak rewelacyjnie nie określił nieulubionej pory w roku – „składa się z samych poniedziałków”. Boskie!

  18. Iza, jak tam Twój koń? nadal rośnie czy zbiera się do pękania?
    Olga, dawaj wynik z soboty. Musi być ze 200 🙂
    S-mother, kurde, no… 🙁 ale teorii z bekaniem za nadwyżkę nie kupuję. Trzymaj się.
    U mnie 5dpt i zaczynam chyba trochę świrować.
    Marta (fioletowa) dziś rodzi! 🙂 3-mamy kciuki!

    1. Imbirowa, rośnie sobie powolutku. Dziś byłam na kontroli. Jeszcze nie pękł. I dobrze, bo mój lekarz do końca tygodnia na urlopie, wolałabym miec transfer u swojego lekarza…

  19. Misia u mnie dopiero 9 tydzień, więc do porodu jeszcze dluuuga droga, oby nie kręta tylko prosta:) Aż tak nie wybiegam w przyszłość z położna, ale podejrzewam że wezmę. Zamierzam tam chodzić do szkoły rodzenia, więc pewnie więcej się dowiem. A Ty chodziłas? Lekarza masz z Zofii?
    X
    Smother współczuję Ci tego przestoju. Też wiem co czujesz. U mnie przestój przez brak środków wyszedł na dobre. Życzę Ci tego samego!
    X
    Wezon mam alergię na mleko więc w ciazy nie chce ryzykować. A kawy bez mleka nie lubię, stąd ten brak kawy… Kombinuje z innymi mlekami ale nie smakuje. Dzisiaj zrobię własne kokosowe. Zobaczymy:)

  20. Sach dzień cyklu na sztucznym nie ma znaczenia. Można zarodek podać w dowolnym dniu oby endo bylo odpowiednie. Ja wyjechalam na wakacje i stawilam się 16 dc, a transfer i tak miałam 21 dc dopiero.

    1. Witaj Sach,
      w cyklu sztucznym dokładny dzień nie ma znaczenia, można taki cykl trochę rozciągnąć. Ważne jest jednak to, że należy suplementować również progesteron – w przypadku 5-dniowego zarodka przynajmniej 5 dni przed transferem. Czyli jeśli zgłosisz się 16dc na USG to transfer zapewne wyznaczą Ci na 21dc, z zaleceniem przyjmowania progesteronu.
      Pozdrawiam

  21. Mamy nowego ministra zdrowia.
    To człowiek, który twierdzi, że „mrożenie zarodków to odroczony wyrok śmierci”, a in vitro to nic innego jak eugenika. To także facet, który bronił decyzji Chazana, i zamykał wielokrotnie usta lekarzom, którzy zwracali uwagę na nieprawidłowości w służbie zdrowia.

    Gorzej być chyba nie mogło, co?

      1. Widzę, że jak beta urosła, to dostałaś kopa jak niemiecka pływaczka 😉
        W razie czego przygotujemy tu, na miejscu, termosy z gorącą herbatą i kanapki, ale Ty się na razie nigdzie nie wybieraj, dobra? 🙂

  22. Hmm…no ale w takim razie chyba nie zabroni adopcji tych biednych „skazańców” przebywających w ciekłym azocie 😉 myślimy teraz nad tą ścieżką..chyba nie mam juz chęci na kolejne stymulacje. Iza, kciuki ogromne za konia!

    1. Koń – dziś z wrażenia zapomniałam zapytać ile ma. Ale jeszcze nie pękł.
      Dziś pregnyl.
      Jutro kolejna wizyta.
      Nie chcę, zeby pękł za szybko, bo mój lekarz do końca tygodnia na urlopie, musiałabym robić krio u nie-mojego.. Ale niech się dzieje samo, co ma być to będzie 🙂

      1. Ty masz 5 dniową blastocystę, bo nie pamiętam?
        Ps. Nie marzylabym w snach o bliźniakach… cudem jest jedno, a dwa to byłby cud cudów:) beta chyba nie jest prognostyczne…. dostaję już ”do głowy” z tych wrażeń….Błuku, zostań.

  23. S-mother mam do Ciebie pytania na dwa tematy:
    -co Twoja córka wie o Waszych staraniach? Wie, ze chodzicie do lekarza, żeby miała rodzeństwo, wie, że straciłaś ciążę?
    – gdzie ten dom budujecie? Pod Warszawą,czy gdzieś dalej? Jaki duży?
    Jeszcze długo możesz próbować, jeszcze wiele możliwości przed Tobą. Zawsze też może jednak udać się naturalnie. Nie porzucaj nadzieji.

      1. Olga, coś koło tego. Ostatnio był 16, teraz jest już parę dni po owu, to mam nadzieję, że lada dzień. Ale i tak wizyta dopiero 10 dc, skoro idziemy na naturalnym. No i oby coś rosło. Pewnie będę miała wizytę prawie tak jak Ty.

  24. Cześć kochane. Ja już po ust genetycznym i powiem Wam że jestem skolowana. Dosłownie. Nie wiem co myśleć. Przeziernosc Karkowa nt U d zidziusia wyszła 2,5 mm. Lekarz powiedZiał że są to wskazania do testu Pappa i jeszcze jedynego badania którego nazwy nie zapamiętałam gdyż wartość jest podwyższona. Gdzieś wyczytałam że granica jest do 3mm. Zrobiłam te badania. Mam czekać na wynik do 20.11. Tak bardzo się boję że aż się poplakalam w zabiegowym. Bo nie wiem czy to źle czy to dobrze…

    1. Ewelinaaa badanie robiłaś u naszego dra. na Królewskiej? Ja podczas usg zapytałam go czy nie muszę robić jeszcze jakiś badań z krwi i się dowiedziałam, że jeżeli przezierność jest od 2,5 wtedy zleca się na wszelki wypadek jeszcze te badania. Też wszędzie czytałam, że podwyższona wartość zaczyna się od 3 mm. Pewnie w Twoim przypadku kazał Ci je zrobić, bo lepiej sprawdzić ale na pewno wszystko wyjdzie w porządku i nie ma się czym martwić.

    2. Ewelina, wiem, że dobrze się mówi, ale potraktuj to jak dar profilaktyki, która nas chroni przed zbędnymi domysłami i większym stresem.
      Zobaczysz, jeszcze będziesz się nudzić w spokojnej ciąży… 🙂

  25. Ewelinka nie płacz kochana. Jest dobrze. Te badania są tylko dla potwierdzenia że wszystko jest ok. Ja też jestem nastawiona że będę musiała je zrobić. Główka do góry. Lekarz był w stanie określić już płeć?

  26. Ewelinaa, nie płacz dziewczyno bo nic sie takiego jeszcze nie stało.
    Przezierność 2.5mm jest nadal w normie, max jest bodajże 3mm.
    Przyjmuje się, że 3mm to norma, choć im wczesniej robi sie usg gen. tym przezierność powinna być mniejsza – coś ok.1-1,2mm. Ale to, że teraz jest 2,5mm nic nie oznacza. A inne parametry miałaś badane?Kość nosowa obecna?Przepływy w serduszku i żyle wątrobowej OK? Jeżeli tak to nie powinnaś się martwić, bo przezierność taka jak Twoja przy innych parametrach w porządku daje Ci 99,9% szans na zdrowego dzidziusia 🙂
    Jakie masz ryzyko podstawowych trisomi (12, 18, 21???)
    Dobrze, że zrobiłaś pape, bedziesz miała jasność i będziesz spokojna.
    Widzisz, ja na moim usg genetycznym w 12 tyg. dostalam nastepujące informacje – przezierność 3,2mm, kość nosowa niewidoczna, przeływy zylne – nieprawidłowe, fala wsteczna w DV. U mnie było żle przy tych wynikach ale wszystkie markery mialam niedobre.
    Jeżeli u Ciebie jest tylko ta przezierność ktora jest przecież nadal w normie, to DO NOT WORRY, naprawdę 🙂
    Uściski i sie nie stresuj i nie płacz, to teraz Ci najmniej jest potrzebne.

    1. Bilbao kość nosowa prawidłowa, przepływ w przewodzie zylnym w normie. I wszystko inne wydaje się też… tylko lekarza zaniepokoilo to nt 2,5 przy crl 57,5 mm… A ryzyka trisomii 21 czyli zd 1:386 a pozostałe czyli 18 to 1:3336, 13 1:11646.
      Bilbao dziękuję. Ja to jestem panikara a jeszcze jak mi dr powiedział że jestem na granicy to już w ogóle.
      Dobrze że jesteście.

      1. my jesteśmy wyczulone na wszystko, bo wiemy więcej niż inni, nawet więcej niż jakiś czas temu (mam porównanie z pierwszą ciążą, kiedy nie wiedziałam czym może się skończyć hipotrofia, a teraz drżę o to od wizyty do wizyty). Jeśli wszystko inne jest w porządku to umaluj usta i wyjdz na spacer. Dzidzia potrzebuje spokojnej mamy. Ja jestem spokojna o Twojego maluszka.

      2. Ewelinaaa, podpisuje sie pod tym co napisala Bilbao, jesli inne parametry sa w ok, to nie martwilabym sie za bardzo. tymbardziej ze nk tez jest w normie( choc gornej). czasami taka uroda dzieci i tyle. dodam od siebie ze wyzsze nt jako jedyny „podwyzszony” parametr powinien wyczulic lekarza na obserwacje serca aby wykluczyc jego drobne problemy.
        badz mądra i badz czujna zamiast sie bac!!
        trzymam kciuki!

      3. Wiem Ewelinko jak to jest, każda z nas jak juz się w końcu doczeka to drży na każda wiadomość lub informację, że coś jest na granicy albo wychodzi poza normy. Wiem i rozumiem Twój strach.
        To bardzo dobrze, że masz resztę parametrów ok, to jest bardzo dobra wiadomość i bardzo dobry prognostyk.
        I to że NT jest teraz na 2.5mm naprawdę absolutnie niczego złego nie oznacza, a że lekarz Twój jest czujny (chwała mu za to, nie wszyscy tacy są), to dobrze, że zarekomendował Ci pape.
        Jest w internecie forum ginekologiczne i tam bardzo rozbudowany kilkuletni wątek o przezierności karkowej.
        Gdy sama przeżywałam trudne chwile w związku z niedobrymi wynikami usg genetycznego przeczytałam je całe, zajęło mi to tydzień.
        Tam jedna z dziewczyn zrobiła statystykę z wpisów, a sa ich tysiące. Nie pamiętam już jej dokładnie ale to co pamiętam to, że przy NT wykraczającym poza normy (a pamietaj, że Twoje jest wciąż w normie) a innych markerach prawidłowych, szanse na zdrowe dziecko to 99%. Ze NT może być podwyższone w zwiazku z infekcja, przeziębieniem, braniem leków (Duphaston) . A czasem dzidziuś ma po prostu taką urodę, podwyższone NT po prostu jest większe niż u innych dzieci, ale nie oznacza żadnej nieprawidłowości.
        Bądź dobrej myśli, naprawdę 🙂

  27. Ja po kolejnej wizycie.
    Pęcherzyk ma 30 mm. Wczoraj o 22 mąż mi zrobił zastrzyk z 2 pregnyli. To nie nowość u mnie, że pęcherzyki rosną wielkie i nie chcą pękać. Normalka. Nie panikuję.
    Lekarz – nie mój dziś – nie był zadowolony z endometrium. Najgrubsze jakie znalazł to 7,7 mm. Czy to możliwe, że wczoraj było 8 mm a dziś spada? Myślę sobie, że te badania to wypadkowa: maszyna + czynnik ludzki.
    Raz wyjdzie tak, raz inaczej.
    Raz się udaje, raz nie.
    Co mogłam, to zrobiłam. Pozostało czekanie.
    Tymczasem dziś mały piątek, jutro mały weekend, goście w drodze, precz ze smutami 🙂

    1. Izuś, między 7,7mm a 8mm różnica jest na drgniecie reki doktora lub ustawienie plusika w innym miejscu niż powinien …bo to tylko 1/3 milimetra przecież 🙂
      Nie jest takie złe, wiadomo, mogłoby być i 12 albo 14 mm jak mają niektóre dziewczyny (pozazdrościć) , ale nie jest tez takie ostatnie..Dla dobrego zarodka na pewno wystarczy 🙂
      Hm, a co jeżeli jednak pęcherzyk nie pęknie???U mnie nawet 2 zastrzyki nie pomogły kiedyś, nie pekł i zrobiła sie torbiel (ale to był monitoring i starania naturalne). Co się robi dalej?Co z kriotransferem??

  28. czyli pękanie do 48h czy 24? masz blastka? przy pomiarach usg rzędu 0,0 mm to chyba błąd ludzki wchodzi w grę… nie zmalało na pewno:) możesz na wszelki wypadek podpoić je winem (ponoć placebo, ale działa:) albo czymś smacznym:)

    1. Olga, wiem, że odpisuję po czasie – sorry. Po pregnylu liczy się ok. 36 godzin do pęknięcia, czyli u mnie wypadło w dzień wolny od pracy, 11 listopada.
      Mamy pięciodniową blastocystę. Strasznie już zmarzła w tej klinice, więc zabieramy ją do siebie 🙂

  29. Dziewczyny pomocy. Trace Nadzieje 🙁
    Moja „historie” mozecie przeczytac w zakladce. Ktorej maz ma problemy ze spermiogramem? Moj zrobil drugi wynik po 3 miesiacach i dalej 0% plemnika o prawidlowej budowie. 100 % Wade glowki. Reszta parametrow w normie.W tym miesiacu mamy 4 inseminacje. Od miesiaca lyka po 10 roznych witamin, suplementow dziennie.
    Mialyscie taka sytuacje?

    1. Mój mąż też miał bardzo słabe nasienie, ok 2% ruchliwych plemników. Lekarz polecił nam PROFERTIL, tabletki typowo na takie problemy. Nie chcę Cie martwić ale wszędzie piszą o tym, że żeby jakiekolwiek preparaty miały zadziałać u faceta to muszą minąć te magiczne 3 miesiące ( ze względu na czas tworzenia nasienia-odnawia się co 3 miesiące). Tak naprawdę to tuż przed in vitro( a zaraz po tych 3 miesiącach przyjmowania Profertilu) nie podali nam jakie parametry nasienia miał mąż, więc nie jestem w stanie tego ocenić. Wiem, że opakowanie 30 tabletek kosztuje ok 200 zł, 90 tabletek ok 510 zł. Myślę jednak, że skoro Twój mąż nie ma plemników, to lekarz widząc te wyniki PRZED przystąpieniem do inseminacji powinien ją odwołać i zaproponować wam punkcję jąder. Trzymam kciuki!

      1. Dziewczyny, mój maz tez ma sldbe nasienie. Kiedyś wyniki były słabe, po pregnylu jeszxze gorsze. Brał rożne witaminy i zioła i ilośc sie poprawiła i ruch tez trochę, ale budowa nadal słaba. Martka ten lek wpływa tez na budowę? On jest na receptę?

    2. Kochana moj mąż tez ma problemy z nasieniem,i od grudnia tamtego roku sie leczyl,2 razy mial zmieniane leki zeby zobaczyc czy ktores dzialaja bral je do polowy wrzesnia i odstawil,bo wyniki zamiast sie poprawiac pogarszaly sie.Teraz mial robione badania i zwiekszyla sie liczba plemnikow w ejakulacie ale nie poprawila sie budowa…Wiec jesli Twoj mąż ma tak słabe nasienie,to lekarz nawet nie powinien proponowac inseminacjii,tylko odrazu in vitro…

  30. Ewelinaaa nie dziwie się że się martwisz. My się przecież zawsze martwimy. Kiedyś ktoś mi powiedział że upragnione dwie kreski to dopiero początek naszego martwienia się a zwłaszcza że tak mocno o nie walczymy. Ale pamiętaj że teraz wam jest potrzebny spokój a zwłaszcza kruszunce. Wierzę w to że wszystko będzie dobrze.
    Buziaki

    1. Oj Marta dokładnie. Ten pierwszy trymestr jest dla mnie bardzo stresujące. Mam nadzieję że później już będzie wszystko dobrze i rzeczywiscie będzie to nuuudna ciąża. Póki co czekam na wyniki. Dzisiaj odpoczywam, jutro niestety do pracy…

  31. Witaj, czyli się w końcu udało?? Jak tak to gratuluję. Ja też jestem staraczką i to od 2 lat (pierwsza ciąza stracona w 6 tygodniu. Dalej mam tamten test na pamiątkę). W marcu miałam tak, że test wyszedł mi pozytywny a u lekarza okazało się że po fasolce ani śladu. Wczoraj zrobiłam test bo wymiotowałam kilka razy i mam tkliwe piersi. Okienko było niebieskie od próbki wiec widziałam tylko kreskę sprawdzającą, ale kiedy wysechł zauważyłam drugą bladziutką. Staram się myśleć sceptycznie, ponieważ nie chcę aż tak przeżywać kolejnego zawodu. Chociaż jeśli by się udało byłabym najszczęśliwsza na świecie. Bardzo zainteresował mnie Twój blog. To nieopisana radość kiedy po tylu niepowodzeniach marzenie się spełnia. Jeśli Tobie się udało to gratuluje z całego serca i czekam na dalsze nowinki 🙂

    1. Klaufia, przeczytałaś tytuł posta? Iza czeka na transfer, czyli jeszcze się nie udało.
      Załóżmy, że przewidziałaś przyszłość. Wszystkie tu mamy nadzieję, że tym razem się uda, ale to będzie wiadomo za kilkanaście dni.
      Życzę Ci, żeby Twoja kreska okazała się prawdziwa.

    2. Hej Klaufia, pewnie zmyliło Cię to co nazwałam koniem – koń to na razie zaledwie pęcherzyk, ale zawsze to dobra wróżba, prawda?
      W marcu miałaś ciążę biochemiczną, przykro mi bardzo z powodu Twoich poprzednich niepowodzeń 🙁
      Klaufia, z tego co piszesz – to jesteś w ciąży! Każdej z nas tutaj – jesli wyszedł choć cień kreski, dalsze badania potem potwierdziały ciąże, gratuluję! 🙂

  32. Jeny, Wężonku, coś dziewczyny ucichły po tym darmowym wolnym:)
    Imbirowa, jak tam samopoczucie? Stres?
    Iza, kiedy lądowanie?
    Ją nadaje z kanapy. Dalej na przyczaju, ciągle zaglądam w majtki głupia ja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *