Transfer leniwego Maluszka

Dziś było tak spokojnie. Siedziałam w klinice jeszcze przed transferem i po raz pierwszy od świtu mogłam złapać oddech. Doceniłam lekkie opóźnienie lekarza. Po prostu siedziałam i odpoczywałam, gapiąc się na przechodzących ludzi, na kobiety takie jak ja. Może przechodziłaś obok mnie Ty?

Tuż przed samym transferem dostaliśmy informację od embriologa.

Wszystkie zarodki żyją. Ale żaden w piątej dobie nie osiągnął stadium blastocysty. Mamy się nie martwić. Laboratorium daje im 7 dni na dojrzewanie. mają szansę, są „kompaktujące” (cokolwiek to znaczy). Z takich zarodków średnio uzyskuje się 17-18 procent ciąż. Będą trzymać kciuki.

Ehh… My naprawdę jesteśmy odporni. Dużo przeszliśmy, dużo widzieliśmy, dużo mamy przegadane, przemyślane, dużo w nas zdrowego rozsądku, dużo wiedzy, świadomości, że to nadal są nasze największe szanse. Że nic nie jest stracone.

Jednak wróciliśmy do domu nieco markotni. Jedno przed drugim się uśmiecha,  odgrzewamy obiad, robimy kawę. Nie rozmawiamy prawie o tym, tylko raz ktoś powiedział jakieś słowo: rozczarowanie czy coś takiego.

Wzięłam tego leniucha uroczyście do siebie. Niech mi się leni w brzuchu, będę dla niego dobra.

UPDATE

Laski, 2 dni temu pobiłyście rekord.
Na blogu strzeliło ponad milion wizyt wg licznika na dole.
Wiecie, co to znaczy?
Jesteście najlepsze.
Jesteście najsilniejszą grupą wsparcia w Polsce, a może i na świecie.
Jesteście bliskie jak najbliższa Przyjaciółka.
Jesteście zawsze, nawet, gdy wydaje się, że nikogo już nie ma.
To dzięki Wam ten blog jest taki, jaki jest.
Wy zrobiłyście z niego takie miejsce.
Znowu świat się roi od dobrych dusz.

Bardzo, bardzo Wam za to dziękuję.
Za to, że tu jesteście i jakie jesteście.

406 komentarzy

  1. Dziewczyny, od razu z marszu ogłoszenie. Zamieszczam w całości. Mam przeczucie, że od naszej pomocy Pani Ania napisze trylogię 🙂

    Witam serdecznie! Jestem pracownikiem socjalnym i jednocześnie piszę doktorat na Wydziale Nauk o Zdrowiu w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. Interesuje mnie niepłodność jako problem społeczny. Sytuacja, w której dwoje ludzi nie może zajść w ciążę jest bardzo trudna. Tym trudniejsza im bardziej się przeciąga. Każdy z nas zna kogoś, kto był lub jest w takiej sytuacji. Jednak zwykle chcemy taką sytuację ukryć przed światem, dlatego trudno coś o niej powiedzieć w naukowy sposób. Naukowy oznacza obiektywny, więc nie mogę w pracy opisać przypadków z rodziny lub przyjaciół. Dlatego w ten sposób szukam par, które zechciałyby podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami związanymi z dążeniem do zostania rodzicami. Celem moich badań naukowych jest zebranie informacji na temat osobistych doświadczeń, przeżyć i wyzwań jakich doświadczają pary niemogące zajść w ciążę.

    Pozyskane dane przyczynią się do upowszechniania społecznych aspektów wiedzy dotyczących niepłodności oraz rozwoju edukacji zdrowotnej w tym kierunku. Chciałabym, aby wyniki moich badań dotarły do lekarzy, psychologów, pedagogów, pracowników socjalnych. Celem jest uwrażliwienie profesjonalistów i społeczeństwa na problemy par starających się o potomstwo. Zapewniam o anonimowości badań. Wszelkie uzyskane informacje będą w publikacjach podane w taki sposób, aby nie było jakiejkolwiek możliwości identyfikacji osób badanych.
    Zachęcam do udziału w badaniu, które polega na rozmowie ze mną za pośrednictwem skypa, jest dobrowolne i nie wiąże się z żadnymi korzyściami finansowymi.

    Mam nadzieję, że mi pomożecie. Przekażcie proszę tę informację także znajomym.
    Osoby chętne proszone są o kontakt: ania.baruch@gmail.com

      1. A moje pierwsze skojarzenie, że cipka 🙂 no ale ja jestem teraz wyjątkowo dziewczyńska 😉
        Niech się mości zarodek jak najwygodniej, przytulne mieszkanie czeka na niego od wielu lat.

  2. Iza super ze juz jestescie razem. I nie martw sie, maluszek stosownie w Tobie dojrzeje bo gdzie bedzie mu lepiej niz u mamy. Ja w mojego zarodka to juz w sumie nie wierzylam bo w 5 dobie byl morula jeszcze. A on mnie zaskoczyl i to jak. Zamrozili eskimoska jako 5BB i embriolozka sie smiala czemu tak slabo w niego wierzylam silacza. Twoje okruszki tez poprostu potrzebuja jeszcze ciut czasu ale tak bywa. Wiec radosci Kochani, wierzcie w Wasze male silacze. Sciskam Cie Iza i trzymam kciuki!
    A Meliska kochana gratulacje, super wiesci!

  3. Iza, jestem z Wami codziennie przejęta Waszymi losami. Dziś, jestem pewna, że skończy się to pięknie. Czuję to, jest mi niezwykle lżej na duszy, jestem taka pewna, że dam rękę odciąć i to prawą, że był DZIŚ WASZ DZIEŃ.

    1. KochamMęża, zachowaj obie dłonie, mam milion pomysłów do czego będą potrzebne – możesz tu wpisać milion komentarzy na przykład.
      Ale tak, świadomość, że ktoś ma tak dobre przeczucia, sprawia, że i ja lżejsza się zrobiłam…

  4. Iza, tez zobaczyłam w Nim ziarenko kawy:) Piękny jest!:) Statystyki odłóżmy na bok. Dobrze wiemy, ze nierzadko z pięknych zarodków nie ma ciąż a z lichych juz świat widział rozowiutkie bobaski. Najważniejsze, ze wszystkie 3zarodki żyją i sa „kompaktujace”(? Cokolwiek to znaczy, podejrzewam ze z wola do rozwoju;)) Niech się bąbel wgryza i rośnie!!!!

  5. Iza podobny do kawy, ale ja myślę, że to chłopak.
    Faceci zawsze trochę później dojrzewają:).
    Kciuki ciągle zaciśnięte – niech się maluch dobrze wgryzie i zostanie.

  6. Iza super ze jesteście już razem.
    Leniuszek to prwnie bedzie chlopak 🙂 faceci tak maja 🙂 da rade !
    A z punktu statystyki to masz 100% z pobranych, zaplodnionych no u wszystkie dotrwam do 5 doby. To jest już sukces. ..
    Tak wiem ze to jest nieważne tak samo jak ilość widzianych pozytywnych testów tylko efekt końcowy ..ale to jest jak wygranie bitwy na dużej i długiej wojnie.

  7. Piękny jest, a raczej…przystojny hehe tez mam takie wrażenie, że chłopaki bardziej leniwi w brzuszkach są;) niech się melduje na 9 miechów. Czekam na wieści. Myślę o Was.

  8. Iza niech maluszek sie wgryza jak najmocniej w mamusie.
    Niestety miałam podobnie i 11 zarodków w 6 dobie nie osiągnęło stadium blastocysty i hodowla została zamknięta, bardzo mnie to zabolało bo byłam pełna nadzieji…a tu takie rozczarowanie. Życzę Ci aby Twoje ruszyły z kopyta!!!

    1. Requiem, z dwojga złego, jeśli miałyby tfu tfu nie przetrwać, to wolę wiedzieć od razu, niż mrozić i nie doczekać się szczęśliwego rozmrożenia. Ale stracić 6 zarodków tak blisko celu – okropny żal 🙁

      1. Straciłam 11 w szóstej dobie 🙁 a myslalam ze to juz przełom i cos z tego bedzie… Ale podzielam zdanie lepiej wiedzieć od razu na czym sie stoi. Wierze w Twoje maluchy, na pewno dadzą rade jeżeli sa juz kompaktujace, trzymam kciuki. A czy ten transferowany był blastocysta juz?

          1. Iza nie smutaj teraz wierz w brzuszek, pozytywna wizualizacja i bedzie dobrze. Na mnie czeka jeszcze śnieżynka jedyna która przetrwała, moze to ta jedyna:) . Widocznie u mnie tak miało byc …Co ja bym zrobiła z 11 dziećmi chyba drużyne piłkarska musiałabym założyć 😛

  9. Coś jest na rzeczy z tymi facetami .. na szkole rodzenia prowadząca śmiała się, że chłopcy częściej rodzą się po terminach (”ciepło, ciemno, cicho to siedzi….nawet kupę zrobi, to mu nie przeszkadza”:).

  10. Iza ja tez nie wiem czy mój Maluch dotarłby do stadium blastocysty bo podali mi w 3 dobie a to juz UWAGA 39 tc 🙂 U mamusi najlepiej mu :* Tym razem jestem pewna ze Ci sie udało. Naprawdę. Mam takie przeczucie.

  11. Iza, nie będę oryginalna, czuję że to właśnie ten! 🙂
    Ja ze swojej strony dziękuję, że stworzyłam takie miejsce w którym każda z nas czuję się jakby była wśród najbliższych i co więcej znających ból który przeżywa każdą para zmagajaca się z nieplodnoscią. Dzięki!

  12. Witaj Maluszku 🙂 Pewnie jeszcze nie wiesz co się ostatnio dzieje, a dzieje się bardzo dużo. Jesteś juz w brzuszku u mamusi, będzie Ci tam dobrze, więc leżakuj sobie przez jakiś czas. 9 miesięcy szybko minie, nawet się nie obejrzysz, a zobaczysz na żywo swoich rodziców. Oni tak bardzo Cię kochają i z niecierpliwością czekają, aż pojawisz się przy nich i zaczniesz krzyczeć i tupać nóżką 😉 Za kilka miesięcy możesz poćwiczyć to kopanie u mamy w brzuchu – uwierz mi, nie będzie zła z tego powodu. Wprost przeciwnie – czując Twoją siłę i ona stanie się jeszcze silniejsza. Wszystkie blogowe ciocie czekają na Ciebie z niecierpliwością i ściskają bardzo mocno :*

    Iza… wiesz, że życzę Ci najlepiej 🙂 Rzadko kiedy piszę, ale czytam regularnie. W ciągu ostatnich 4 miesięcy moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wierzę, że teraz nadszedł czas na Ciebie. Ściskam mocno, Agata 😉

    1. Aga, jesteś… niesamowite, myślę czasem o Tobie. Jak się miewasz, co porabiasz, jak Ci się w życiu poukładało. 180 stopni brzmi jak wiosna.
      Piszesz tak ładnie, że się uśmiecham (maluch jeszcze nie ma ust, żeby sie usmiechać, to go zastępuję).
      Napisz coś, jak będziesz chciała i mogła. Tęskniłam za Tobą.

  13. Izo to ja dziękuję Tobie za serce, za teksty, za komentarze, za bloga jako całość!
    Jesteś niesamowita 🙂

    A Leniwe Ziarenko Kawy niech zadomowi się u Ciebie na długie miesiące!

  14. Iza – milion odsłon świadczy o tym jakim cudownym miejscem jest Twój blog. To taka ogromna przestrzeń, w której mieszczą się wszystkie nasze smutki, strachy, radości.
    Nie muszę chyba pisać, że trzymam kciuki za Twój transfer:) Ja z okazji światowego dnia in vitro wbiłam pierwszą igłę:) dokładnie to wbijałam trzy razy bo nie umiałam sobie z penem poradzić, możliwe że dawkę trochę przekombiowałam – no ale pierwsze koty za płoty:)

    1. Eewa, mnie też sie niewygodnie trzymało tego pena. Za wielkie na moje łapy.
      Pamiętaj (może wiesz), żeby nie zwalniać tego przycisku na czubku, póki nie wyjmiesz igły z brzucha – żeby nie zaciągnąć krwi do pena, bo będzie do wyrzucenia.

    2. Eewa, nie przejmuj się dawkami! Mi fiolka na 4 dni wystarczyła na 5, cała klinika się śmiała, że udało mi się wystymulować powietrzem.
      A tak poważnie to jeszcze dwa dni i dojdziesz do takiej wprawy, jakbyś całe życie nic innego nie robiła.

          1. hahah, niebieska powiem Ci, że rozbawiłaś mnie do łez:) Tak ogólnie to ja raczej przejęta jestem niż zdenerwowana. Pierwszy raz w życiu miałam zastrzyk! Do tego sama go sobie zrobiłam:) Wężon dobrze, że mi mówisz że leku jest więcej bo bałam się, że na nie starczy mi na niedzielna dawkę.

          2. Lekarz mi jakoś zapisywał na styk – najpierw 300, potem 100 i na końcu 50. Mówił, że sprawdzają te refundacje, żeby się nie marnowało. A Puregon jakoś dziwnie refundowany był – 200 za 3,2, 100 za 30% ceny, a 50 w ogóle. Dwie stówy wychodzą taniej niż 50. I została mi ta 50 i jeszcze 100, bo to dodatkowych 100 da się wyciągnąć z 300. Nie wiem, jak oni to pakują. Zakładają, że ludzie po ścianach pryskają?

          3. Jakby Ci to powiedzieć Wężon… powinni! 😉 Ja w czasie czekania na betę dostałam prolutex. Któregoś razu za mocno nacisnęłam tłok przy usuwaniu pęcherzyka powietrza i chlusnęło pełną parą, przez moment zastanawiałam się czy wpaść w panikę, czy jednak mi się przywidziała ta fontanna. No ale patrzę na strzykawkę, na stół, na podłogę, ręce oglądam no i płynu nigdzie nie widać… Myślę sobie zwariowałam już z tych nerwów i mam omamy. Zrobiłam zastrzyk i po krzyku. Dwa dni później, siedzę na kanapie… patrzę na sufit… coś błyska. Podchodzę bliżej, a tam… wielka plama prolutex’u 😉 Także tego… Dla chcącego nic trudnego 😀

  15. Iza,
    To my dziękujemy za Twoje dobre serce, za tą niezłomność , za wszystkie rady za to , że dzielisz z nami swoje jakże wymagające , wytrwałości życie. , pełne miłość ale i łez. , niepewność i trosk.
    Za to , że tyle Kobitek z różnych Światów, potrafiłaś zjednoczyc i umożliwić nam mówienie o tym co , często trudne głośno do wymówienia. I to że zaglądanie do czyichś majtek jest tu bardziej normale niż to, że uwielbiam placki ziemniaczane z musztardą.hehe
    Życzę z całego serca aby Okruszkowy Cud pozostał z Wami.

    A Wam wszystkim – WYRWAŁOŚCI ! Uwielbiam .

  16. Twój blog Kochana Izo to jedno z miejsc w sieci ,które zasługuje na najwyższe noty.Stworzyłaś nam oazę na pustyni.Kąt ,w którym każda potrafi się odnaleźć,wpaść kiedy chce…Przestrzeń,której odkrycie bardzo mi i wielu innym na pewno bardzo pomogło.Dziękuję,że mogę czytać,czasem coś wpisać (rzadko) i trzymam kciuki.Każdy nasz pęcherzyk to mały cud,bo powstał przecież.i trzymam mocno kciuki,bardzo mocno.
    Ja mam 3dpt i czuję się dobrze.Jak mawia moja przyjaciółka najbanalniejszy zwrot na świecie what will be it will be 🙂 musimy zrobić kiedyś jakiś zlot 🙂 pozdrawiam i ściskam.

  17. Trzymamy kciuki razem z moim 13 tygodniowym bobasem w brzuchu, ktorego rodzenstwo (sztuk 3) leniwie dotarlo do blastocysty i etapu mrozenia rowniez w 6 dobie, mimo ze nie dawano im zbytnio szans.

  18. Nie mogę od niego oderwać wzroku…
    To się dobrze składa, że bumelant, bo właśnie masz ofertę dla leniuchów: 9 miesięcy darmowego popasu i gapienia się w ścianę macicy.
    Jestem. Z wiarą. Z nadzieją.

  19. Ale ładny ten Wasz zarodek! Bardzo mi się podoba. Chłopak z niego będzie! a że leniuszek, to co zrobisz..bywa i tak. Jestem cały sercem Iza z Wami! Bardzo bym chciała, aby się udało. Dobra passa teraz trwa! U mnie dziś drugie podglądanie i zobaczymy, czy nadal płyn w macicy..jeśli będzie go za dużo, czeka mnie zabieg. Na nic się nie nastawiam. Zrobię co lekarz powie i doradzi, jak muszę na stół to pójdę..Chyba tak lepiej, nie mieć jakiś wielkich nadziei na transfer w czerwcu…w końcu czekamy prawie 5 lat, poczekamy jeszcze parę miesięcy..skoro to nam pisane..
    Jak się czujesz Iza?

      1. Iza, ja też lubię jak jest ciepło i zielono dookoła. Cieszę się, że dobrze Wam we dwójkę! To jest bardzo ważne! i oby tak zostało. Byłam u lekarza. Jest lepiej. płynu jest mniej, lekarz jest zdania, abym na świeżo podchodziła do transferu. Punkcja we wtorek. Poniedziałek spędzimy w Pradze :). Lubię Pragę, a w czerwcu jeszcze tam nigdy nie byłam. Potem zobaczymy kiedy transfer. ale najprawdopodobniej, czwartego dnia, w sobotę. Trochę mam co do tego obawy..ale co ma być to będzie.

  20. MILION!!! Wow. To myślę, że to dobry dzień na podziękowanie. Gdyby nie Twój blog, przepadłabym w odmętach rozpaczy i odrętwienia. W wielu momentach dziewczyny pomogły mi się pozbierać. I tak, jak już kiedyś pisałam, zawsze będziecie częścią mojego życia.
    Nam tymczasem leci nam 22tc, połówkowe mam za sobą. Trochę spadła mi hemoglobina, ale łożysko i szyjka trzymają się dzielnie i zaciskam się cała w sobie, żeby tak pozostało.
    No i rośniemy bardzo szybko. Niby tylko 4,5kg na plusie ale brzuch mam tak wielki, że aż Wam opowiem anegdotkę z wczoraj. Wchodzę do sklepu odzieżowego, pytam panią o jakąś lekką, zwiewną kieckę na zbliżające się lato, w którą się zmieszczę, a pani mierzy mnie wzrokiem, macha ręką i mówi:”A po co pani taka sukienka na lato, jak to już widać, że końcóweczka” 😀
    Końcóweczka, owszem, ale piątego m-ca.
    Buziaki!

    1. Skąd ja to znam… Codziennie mnie ludzie zaczepiają tekstami w stylu „pani to już na wylocie, co?”. Tia… Jeszcze nawet trójki z przodu nie mam. Co do hemoglobiny, to polecam feroplex, też mi strasznie poleciała przy przedostatnim badaniu, gin mi to przepisał i w 10 dni podniosła się o 1.1 jednostki, więc mega. Aż nie mogłam uwierzyć.

    2. S-mother, ja nie wiem jak Ty z bliźniakami to zrobiłaś ze tylko 4,5:) sprawdzilam w aplikacji, ja w 22tygodniu miałam juz 8 na plusie;) teraz 27 i jest prawie +10;) opinie na temat wielkości mojego brzuszka sa podzielone, ale chyba nie jest wyjątkowo duzy. wychodzi wiec na to, ze to ja robię sie duża;)

      1. mi lekarz kazal stosowac diete cukrzycowa (glukoze mam idealna, cukrzycy brak) i ja mam juz 6.5 kg w porywach do 7 kg na liczniku…

        tylko ja z tych nienormalnych co licza kazda kcal…

        smother Twoje 4.5 kg – WOW!!!

        1. Wychodzi na to, ze jestem prawdziwa grubaska;) dopóki sie mieszczę w normach przyrostu wagi dla swojego tygodnia, nie panikuje:) mój lekarz ani razu mi nie zwrócił uwagi, ze z duzo przybieram a przecież mnie widzi i moje „postępy”;) szwagierce pod koniec 2teymestru jak miała plus 10 kazał trzymać dietę. Zobaczymy czy mi tez sie oberwie na następnej wizycie;) jakos bardzo po mnie nie widac tych 10kg., moze dlatego ze mam 175m.wzristu. Tylko teraz tak jakos głupio przy was, chudzinkach;)

        2. Ja mam juz 20 na plusie. Fakt ze mnóstwo wód płodowych, górna granica normy, i może one sporo waza bo oprócz brzucha to jakoś nie widać żebym dużo przytyła. Także nie martwcie sie. Przed ciąża tez liczyłam każda kalorie, silka z trenerem itp. Ale jak nie teraz to kiedy można sobie pozwolić na coś pysznego? Intak kratki na brzuchu nie bedzie. A dzidziuś szybko wyciągnie kilogramy po porodzie 🙂

    3. S-mother, Ty jesteś tutaj weteranka 🙂 A teraz opowiadasz historie o brzuchu, bardzo mnie cieszy taki obrót spraw.
      ja naprawdę nie zasłuzylam na żadne podziękowania, bo bloga prowadzę dla własnej przyjemności. Przypominam, że na początku była to dla mnie terapia. Nadal mi pomaga. Wy mi pomagacie 🙂

    1. Dziewczyny, dzięki za troskę. Ogólnie jakoś powoli staram się ogarniać. Jesteśmy w trakacie budowy domu, więc mam o czym myśleć, ale jakoś nie daje mi to tyle radości. Plan był taki, że wprowadzamy się z dzidziusiem, no ale nie wyszło.
      Najgorsze jest to, że jak na złość spotykam stare znajome, które albo są w ciąży albo właśnie urodziły. Najgorsze jest to, że ciesze się ich szczęściem ale gdzieś tam w środku czuje ukucie 🙁 No i te pytania .. A wy kiedy?? 🙁
      Wczoraj byłam u swojego starego gina, żeby sprawdzić czy beta spada i wygląda na to, że będzie dobrze. Nie wiem tylko kiedy zrobić kolejne podejście. Nie mamy już mrozaczków, więc trzeba będzie zaczynać wszystko od początku..
      PS. Iza – Milion?? Nieźle;) Dziękuję Ci po raz kolejny za to miejsce, a z drugiej strony to straszne ile nas jest, tzn. ile par ma taki problem 🙁

      1. Bubu2, daj sobie czas na psychiczne i fizyczne dojście do siebie… to trudny czas. Ale minie. Jeśli masz sprawy na budowie to rób, działaj, mimo tego, ze nie czujesz radości. Planuj, bo im więcej zrobisz teraz tym mniej będziesz miała potem. Bo UDA SIĘ w końcu. Podchodzilas z programu rządowego? Może spytaj, czy chociaż leki mogliby ci teraz wypisać z refundacją?

  21. Dziewczyny, ja z pytaniem tym razem. Kogo możecie polecić do prowadzenia ciąży z in vitro ( żeby było zrozumienie ;-)) , chodzi o Warszawę. Mam swojego z kliniki ale jakoś chyba chciałabym innego, nie potrafię tego wytłumaczyć, może to hormony, ale muszę pomyśleć nad tym tematem. DZIEKI 🙂

  22. Iza – MILION! Piękna liczba i gratuluję stworzenia takiego niesamowitego miejsca. To już prawie dwa lata temu Ty i dziewczyny dopingowałyście mnie w inseminacjach, a potem przygotowaniu i podejściu do IVF. Teraz jak czas pozwala zaglądam tutaj (niestety rzadko piszę, bo moja dziewczynka-kruszynka absorbuje!) i widzę, że nadal wspierasz kolejne grupy dziewczyn, niektórym jeszcze z moich czasów się udało (S-MOTHER – gratulacje!!!) i Ty dalej walczysz i nie poddajesz się. 🙂 Trzymam za Was wszystkie moooooooocno kciuki. 🙂

    Moja dziewczynka-malinka skończy za kilka dni 6 miesięcy! Nie wiem jak znalazłam się w tym miejscu, bo bolesną walkę o ciążę pamiętam jakby to było wczoraj… Początki macierzyństwa były bardzo dla mnie też trudne obarczone porażką z karmieniem piersią i ogólną z tym związaną depresją, ale warto to wszystko było przetrwać, bo więź z tą istotą jest nie do opisania… Mąż mówi, że bardzo się zmieniłam od czasu pojawienia się dziewczynki-landrynki, że dojrzałam i że nigdy nie widział mnie tak szczęśliwej (a zna mnie 10 lat!). Pewnie coś w tym jest. 🙂

    Kochana – myślę o Tobie i wszystkich tu dziewczynach. Nie poddawajcie się! W końcu się uda i wszystko ułoży. Jestem pewna. 🙂

    1. Misia, dawno Cię nie było, ale cieszyłam się – wiem, ze zrozumiesz – że zniknęłaś, bo miałaś najważniejszy powód na świecie. Tak pięknie piszesz o swojej kruszynce… Bardzo bym chciała też tak kiedyś Tobie opowiedzieć o sobie 🙂 Postaram się 🙂 I napisałam już niżej – tęskniłam za Tobą, a jak 🙂

  23. Dziewczyny tak przy okazji – wiek ciąży po in vitro liczony jest od dnia transferu + wiek zarodka?
    Bo w zasadzie licząc od pierwszego dnia ostatniej miesiączki mój dzidziuś jest o tydzień starszy niż podaje lekarz, a co ciekawe mój doktorek cały czas powtarza, że maleństwo jest duże i wygląda jakby było o tydzień starsze. Taka mnie dzisiaj refleksja naszła…a oczywiście nie dopytałam o to lekarza

    1. Dziwne, przecież Ty chodzisz do D, on powinien się znać na liczeniu.
      Jak IVF jest od razu po stymulacji to liczysz normalnie, od 1 dc. A jak z crio to data transferu minus wiek zarodka minus dwa tygodnie. Jak jest crio ok. 20 dc, to właściwie liczenie od 1 dc na to samo wychodzi.
      Przy naturalnej ciąży też przecież liczysz ok. dwa tygodnie więcej niż data zapłodnienia.

        1. A jednak nie, źle doczytałam :/ transfer był 12.04 5-dniowego malucha, dr D wyliczył aktualnie początek 10 tygodnia, a z tego co mówisz to powinien być 11. Muszę go dopytać jak liczy, bo się zakręciłam…

          1. Kas wiem, bo zawsze bo tym mówi 😉 mimo wszystko jest rozbieżność tygodnia, czyżby pomylił się aż tak bardzo? Zresztą wielkość dziecka też sugeruje, że jest starsze…Muszę to koniecznie z nim wyjaśnić, może po transferze mrozaka liczy się jeszcze inaczej

          2. To tak jak mój, zawsze jestem pod koniec jakiegoś tygodnia, np.21t6d, czyli dla mnie to końcówka 22t., a on mi pisze w karcie 21/22t.;)

          3. Ja liczę tak, jak mój lekarz, bo potem tak samo liczą w szpitalu. Dziś mam 28t1d i mówię, że to 28 tydz. Inna sprawa, że mój gin zapomniał, że był rok przestępny, a ja to uwzględniam, więc do wizytę mamy 1 dzień różnicy 😉

          4. A ja patrzę w aplikacje i dla niej skończony 26 tydzien to juz 27;) jakas logika w tym jest;) jak byłam na IP to pani doktor sama zauważyła wtedy, ze któryś tam skończony tydzien a o tydzien większy tydzien wlasnie trwa.

          5. Powinni mówić, skończony 25 tydzień, ale sobie skracają. to tak jak z latami, od urodzin masz 25 lat i masz je aż do następnych urodzin i tak wpisują w oficjalne dokumenty, ale leci 26 rok. Masz skończone 25 lat, czy jesteś w 26 roku życia. Masz skończone 25 tygodni, jesteś w 26 tygodniu ciąży.

  24. P.S.2. Myślę już o powrocie po mojego mrozaczka jakoś późną jesienią, więc będę z Wami również w temacie fizycznie (nie tylko duchem jak teraz). Mamy tylko jednego, więc nie liczę, że się uda, ale na pewno spróbujemy.

    1. Misiu, jak udało się z jednym, to i z drugim może się udać. Transfer miałaś w marcu 2015, ja byłam świeżo po stracie. Ty masz już półroczną córeczkę, a ja jestem w tym samym miejscu, co byłam.

  25. Iza, jestem myślami z Tobą, Mężem i Maluszkiem. Mówiłyście to tutaj milion razy: nikt nie wie, z jakich my zarodków, może też z leniuszków? Ci cholerni lekarze podają nam stanowczo za dużo informacji i statystyk – po diabła nam to?? Iza, podali Ci super malucha-siłacza, tak na to trzeba patrzeć, bo właśnie tak jest!!! Wierzę mocno, że będzie z tego udana, nudna ciąża i cudowny dzieciaczek :))) A wczoraj też byłam w Novum, sądząc po godzinie Twoich wczorajszych wpisów – w podobnym czasie 🙂 Trochę zdenerwowana i rozkojarzona, bo na USG genetyczne, ale też rozglądałam się, czy przypadkiem nie zobaczę tego wyjątkowego światła w czyichś oczach :))) Może się minęłyśmy? Może się wymieniłyśmy porozumiewawczym spojrzeniem? 🙂

      1. Doti, jeszcze nie wiadomo, jaka płeć, ale dzieciaki ewidentnie nie lubią podglądania – na początku badania były spokojne, a potem no masakra, rozpychanie się, kopanie, wymachiwanie rączkami 🙂 Nie miałam pojęcia, że takie 5 cm (a jedno 5 z hakiem) potrafi być tak żywotne 🙂 Co do wyników – są w normie, przezierności 1,2 i 1,3, reszta też OK, na szczęście. Oczywiście zostaliśmy na koniec postraszeni, że w moim starczym 😉 wieku, ryzyko chorób gen u dzieci bardzo wzrasta i żeby zrobić badania prenatalne. Ale, tak jak wcześniej pisałam pod moim zapytaniem o prenat. – zdecydowaliśmy się nie robić.

        1. Mają jeszcze dużo miejsca, to się tam musi dziać!!! Ja mam tak samo na USG. Bujamy chyba te dzieci podczas drogi do szpitala w brzuchach, to śpią, a później na skutek uciskania się ożywiają. Najważniejsze, że USG ładnie wyszło, na pewno poczułaś się spokojniejsza. Uwielbiam Twoją historię, wszystkim ją opowiadam 🙂 Trzymajcie się ciepło dalej 🙂

  26. Izuś, zarodek leniwy, więc może zostanie tam, gdzie go umieścili, nie będzie mu się chciało wychodzić.
    Zresztą ma się przyczepić jak kleszcz. A kleszcz to nie jest synonim aktywności. 🙂

    Kiedy będziesz wiedziała, co z pozostałymi dwoma? Do jutra je obserwują?

    1. Takie pozytywne są te słowa, że cały czas się zapominam, z jakiego powodu spotykamy się w tym miejscu 🙂 No bo mamy też wiele innych powodów, niż tylko ten jeden, niechciany.

  27. Iza, piękne to ziarenko kawy, najpiękniejsze, bo Wasze:) Trzymajcie się dzielnie razem i uwierz w niego troszeczkę. Z tym rozwojem zarodków to chyba do końca nie wiadomo jak jest, wszystko się może zdarzyć, dlatego trzeba cierpliwie czekać , tak jak piszą Dziewczyny. Jak sama wiesz, ja miałam jedną jedyną komórkę, zarodek podany w 3 dobie, więc nawet nie wybiegałam myślami do etapu blastocysty. Wzięłam tego samotnego jedynaka niebardzo wierząc , że coś z tego wogóle będzie, założyłam , że raczej będzie lipa i tak czekałam 14 dni. A później wszystko potoczyło się tak szybko…i to serduszko bijące, ten robaczek widziany na usg dowcipnym u doktora Z., a za pare tygodni już mówił, że dziecko energiczne i ożywione, że wszystko wygląda dobrze. W międzyczasie przeszłam grypę – bo oczywiście nie ma to jak mieć jedyną szansę na dziecko w życiu, trzeba być wtedy chorą na grypę (!!!) W związku z tym płacząc zasmarkana spakowałam torbę do szpitala w razie, gdyby zaczęło się to najgorsze i torba stoi do dziś. A dziś już jesteśmy po dwóch usg, każde wypadło bez zarzutu i jutro zaczynamy 23 tydzień. A to dziecko ze szkiełka, to Julka. Julka kopie mnie już tak, że Tata może oglądać z boku i widzi wybrzuszające się górki na moim brzuchu i śmiejemy się, że chyba zjadłam jakiegoś potwora, albo zyje we mnie obcy:) Oby to trwało jak najdłużej, bez problemów, oby wszystkie najgorsze chwile byly za nami… chociaż i tak ciągle czuję niepewność np. jak zaczynają się skurcze Braxtona Hicksa, no i nadal zaglądam w majtki:) To chyba już taka nasza wspólna nerwica niepłodności 🙂

    Zawsze myślę, że te wszystkie nasze kalafiorki, ziarenka kawy i kulki to jest największy cud świata! A Julce będę mówić do znudzenia , że jest mega dzielnym człowiekiem, który dał radę powstać na szkle wśród obcych osób w klinice i nigdy się nie poddał. Dla mnie to jest wyczyn wszechczasów i ogromna wola przeżycia. Aż w końcu pewnie usłyszę : Weź matka już nie przynudzaj 🙂

    Wierzę w Twoje Ziarenko , przesyłam mu wszystkie siły, jakie mam 🙂

    1. Doti, ja się tu czuję, jakbym nigdy w ciąży nie była. Laura nie kopała. Zaczynałam ledwo czuć takie łaskotki od wewnątrz, ale na zewnątrz nic. A do 25 tc mogła się ruszać. Ale podobno przez przegrodę miała mocno ograniczone miejsce, tylko z jednej strony mogła się ruszać.
      I też sądzę, że była bardzo dzielna. Dziewięć dni wytrzymała ściśnięta w brzuchu, bez wód do poruszania. Gdyby wyszła od razu, to nie miałabym żadnego dziecka.

      1. Pewnie przez tą przegrodę, tak jak piszesz. Mimo takich trudów, jakie przeżyłyście, jesteście razem. Laura to wielka Siłaczka !

        Obyś już rozprawiła się z tym swoim krwawieniem i mogła o tym zapomnieć…ech . Niech już to minie, żebyś mogła ruszyć dalej …

  28. Wtóruję pytanie za Wezonem:) Pewnie jutro dadzą znać. Pamietaj, ze jak sami zapomną zadzwonić, to Ty dzwon śmiało do nich. Z pracownia embrilogiczna można sie połączyć:)
    Iza, przeczytałam Twoj update. Jakos w ogóle mnie te liczby nie dziwią. Nie tylko ilośc, ale i „jakość” Twoich gości jest niesamowita! Poznawanie każdej kolejnej osoby z bloga coraz bardziej utwierdza mnie w tym przekonaniu:) prawdziwe „perełki”. I czasem sobie tak myśle, to chociaz taki plus z tej całej niepłodności. Mam wrażenie, ze wulkany bólu, tsunami przejść, tornada emocji, burze z wiatrem w oczy, ze to wszystko szlifuje te wybrane kamyczki, zwykle węgielki, na prawdziwe diamenty:) ja juz nie raz pisałam tu pisałam, ze gdyby nie Wy nie byłoby mnie tu, gdzie jestem teraz. Podjisilysvie mnie z kolan, podawalyscue reke, gdy leżałam zapłakana, skopana przez życie w najciemniejszych zakamarkach swojej duszy. Iza, ja wierze, ze to dobro do Ciebie wróci!!!! Im dłużej czekasz, tym większe ono bedzie! 🙂

    1. ” wulkany bólu, tsunami przejść, tornada emocji, burze z wiatrem w oczy” – w punkt ujęłaś całe to bagno niepłodności. Margaritka, sama tutaj podnosiłaś wiele osób z kolan. A teraz, proszę 🙂 Jesteś diamentem. Wiem, sprawdzałam 🙂

  29. Nie wiem, skąd te płciowe podejrzenia, ale ja też jak tylko spojrzałam na zdjęcie, to pokazałam mężowi i mówię „patrz, jaki chłopak dzielny” 😀 Iza, z całych sił, najmocniej jak tylko umiem, trzymam kciuki za tego maluszka. Niebieska bosko napisała, twój brzuch to idealne warunki na takie lenistwo na najbliższe 9 miesięcy 🙂

    Czy beta nie pokryje ci się z wyjazdem?

  30. Iza, niezmiennie trzymam zaciśnięte za powodzenie kciuki.
    Niech się Leniwiec wgryza i mocno Ciebie trzyma!!

    Nie wiem czy z okazji tego MILIONA to Ty powinnaś nam dziękować za obecność na blogu. To raczej my powinnyśmy być Ci wdzięczne, że takie miejsce stworzyłaś, pielęgnujesz, że dzielisz się z nami swoimi przeżyciami, mądrością życiową i niezmiennie pokazujesz nam jak być wytrwałą w dążeniu do spełniania marzeń.

    Zżyłam się z tym miejscem, z Tobą, z Dziewczynami tak bardzo, że każdy prawie dzień zaczynam jak od lat-od kawy-i jednocześnie sprawdzenia wieści na blogu. I tak samo go kończę (tyle, że w obecnym stanie już bezkawowo).

    Ja dzisiaj siedziałam 2h w przychodni na krzywej cukrzycowej…trzykrotne pobieranie krwi z żyły + z palca . Luzik. Nic to. Małe piwo przed śniadaniem. Pielęgniarki powiedziały, że dawno nie miały na tym badaniu tak uśmiechniętej i radosnej pacjentki 🙂 I coś w tym jest. Mój. M z którym jesteśmy razem ponad 10lat twierdzi, że odkąd jestem w tej ciąży, nigdy nie widział mnie bardziej szczęśliwszej.

    Wiec z okazji tego MILIONA dziękuję Ci za to wyjątkowe miejsce i życzę Ci tego szczęścia, tej wymarzonej szczęśliwości.

    1. Bilbao, u nnie to samo:) glukoza na śniadanie to była prawie przyjemność:) gdyby tylko takie były „trudności” w drodze do macierzyństwa;) pani z labu przeżywała, ze ona to musiała dwa razy jesXze robić i co za ohyda i takie tam, a ja zupełnie nie rozumiałam w czym całe halo;) powiedziałam, poczytałam książkę, mały sie powiercil i do domu. Po tygodniu moze zauważyłam siniaka na rece. Taka pamiątka po pobieraniu krwi;) I mój maz podobne ma spostrzeżenia. Moze nie mowi ze takiej szczęśliwej mnie jeszxze ni widział, ale cieszy sie ze wreszcie sie uśmiecham:) i czasem wpatruje sie we mnie z takim spokojem jak mnie przyłapuje na moim zatapianiu sie w radości z ruchów:) czuje sie jak we śnie:)

    2. Ja nigdy nie miałam badanej krzywej cukrowej.
      Dostałam skierowanie w ciąży z Laurą, miała zrobić przed następną wizytą i już nie zdążyłam. Jak mi wody odeszły, to nikt się takim drobiazgami nie przejmował.
      Chciałabym kiedyś sprawdzić, czy to rzeczywiście takie obrzydliwe.
      Ciążowo sprawdzić, a nie, że cukrzycy dostanę.

      1. Wężon, doczekasz sie i Ty, zobaczysz. Jestem tego pewna.
        Masz plan, działasz dalej, a limit pecha się w końcu wyczerpuje – tak mi też posiedziała położona niedawno na wizycie po wysłuchaniu mojej staraniowej historii.
        W staruszkach siła 🙂

        A ta osławiona glukoza to nic innego jak mocno posłodzona woda – nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia, wypiłam jednym łykiem.

        Małgorzatka, no w luxmedzie, żebyś wiedziała 🙂 tylko którym bo w wwie troche ich jest. Ja byłam na Migdałowej, bo to po sąsiedzku prawie z moim blokiem.

          1. a ja też wiem , gdzie mieszkasz, tzn gdzie Migdałowa 🙂 Ja za to na Jeżewskiego, może kiedyś się widziałyśmy , kto wie:) Czy to nie koło Ciebie mieszka ta świnka ?:):):):)

    3. Sama prawda Dziewczyny. Koleżanki dookoła narzekają na to badanie glukozy. Ok, ja jeszcze nie miałam:)Pewnie jest obrzydliwa, ale co z tego. Mogą mnie kłuć tysiac razy, mogę wypić litr najgorszych paskudztw, mi jest naprawdę wszystko jedno, póki dziecko w moim brzuchu jest zdrowe i robię to dla niego. Tyle przeszłyśmy, że nasza granica wytrwałości, cierpliwości, znoszenia róznych nieprzyjemności , czy bólu przesunęła się daleko, daleko za granicę innych ludzi, którzy poprostu zaszli w ciążę. I to chyba nas wszystkie tu łączy. Jesteście mega dzielne. Wszystkie jesteśmy. Taka prawda 🙂

    4. Ja tez dzis bylam na krzywej 😉 bilbao, jak bylas w luxmedzie to sie musialysmy minac budynkami 🙂 moze nie jest to najsmaczniejsze, ale nie widze absolutnie w tym tej okropnej obrzydliwosci o ktorej tyle sie pisze na forach future to be matek. Ja dzis szylam 😉 i tez bardzo milo spedzilam czas.

      My po prostu jestesmy inne. Nieplodnosc nas zmienila. I dobrze, dzieki temu ciesze sie z kazdego dnia, nawet jak jest mi bardzo zle i skurcze bardzo bola.

      I tez jestem szczesliwa. Tak po prostu. 🙂 warto walczyc i sie nie poddawac. 97 dni do porodu (nie doczekam, nie ma takiej opcji) & ta cala walka i niepowodzenia to bedzie tylko zly sen…

      A milion mnie nie dziwi 😉 kolejny bedzie za pol roku 😀

      1. Kochana Małgorzalko, jedna na milion 🙂 a co szyłaś??? ja sobie właśnie sukienkę szyję. Może tego lata zdążę 🙂 Ale chyba zimowe cichy muszę zacząć szyć w lipcu, tak mi to długo jakoś nie wiadomo dlaczego idzie…

    5. Bilbao, taka scena: siedzę na tarasie z laptopem na kolanach, czytam to, co napisałaś.
      Mąż siedzi obok i robi swoje magiczne wędki. 155 sekund temu patrzy na mnie i mówi:
      – Jakiś ładny uśmiech masz
      – Bo czytam, co Bilbao pisze – odpowiadam.

      Dzięki 🙂 Sprawiasz, że ludzie się uśmiechają 🙂

  31. Iza, wiem, ze zabrzmi to okrutnie patetycznie ale ja tez uwazam, ze mi Ciebie z tym blogiem Bog zeslal (a wraz z Toba Was wszystkie). Ja tak bardzo balam sie tego leczenia, ze nie wiem czy w ogole bym wystartowala gdyby nie ten blog, historia Twoja i dziewczyn. Poczulam wtedy, ze ta droga przede mna szlo juz wiele z nas i ze jesli sie nie odwaze na pewno nie dojde donikad. A tak to jest przynajmniej realna szansa. I ja w nia wierze. A to duzo. Dziekuje i trzymam kciuki za Twojego dzieciaczka w brzuchu. Niech zdrowo rosnie.

    1. Sonia, kochanie, nam tu jest wszystkim raźniej, że jesteśmy razem. Łatwiej tak decydować się na IVF, niż nie mając z kim porozmawiać. Anonimowość moze osłabia wiarygododność, ale z drugiej strony wyzwala w nas szczerość – czasem do bólu.
      Ja chciałam tylko zauważyć, że gdyby nie było tutaj Ciebie i dziewczyn, nie byłoby niczego 🙂 To Ciebie zesłała jakaś siła i trzyma tutaj 🙂

  32. Tyle tu dzieci i przyszłych dzieci, to opowiem Wam dwie historyjki z Laurą:
    – W Dzień Matki wręczyła mi laurkę napisaną ołówkiem: Mamusiu, bądź zdrowa, szczęśliwa, kocham Cię itd., a na dole wytarte, ale wciąż widoczne, bo wgłębione – i nie denerwuj mnie.
    Pytam co to ma być, a ona, że przecież wytarła, o co chodzi?

    – W ostatnią sobotę byliśmy u znajomych pod Łodzią, a potem podjechaliśmy przejść się po Łodzi. Przechodzimy przez dużą ulicę. Laura jest ostrożna, przechodzi w dozwolonych miejscach i nie chce przechodzić na czerwonym. Światło zmieniło się na zielone a Laura do mnie: Daj mi rączkę, szybko, idziemy. Jak mam umrzeć, to z Tobą.
    Na szczęście przeżyłyśmy to przechodzenie.

    1. Wezon, a opowiadaj o niej, jak najcześciej! Aż mi sie morda rozjaśniła 🙂 Słuchanie historii z happy endem to lepsza terapia niż czytanie statystyk i teorii rożnych madrusiow, klepiacych co tu sie jeszcze moze nie udać. Chyba my wszystkie, starające sie i w wielopakach, chcemy jak najwiecej takich pozytywnych fluidów 🙂

    2. Wężon a pyta Cię córka o rodzeństwo? Bo moja mnie niedawno rozwaliła tekstem: mamusiu a kiedy urodzisz dzidziusia?
      A ja normalnie gula w gardle od razu łzy nabiegły do oczu i jakos wydukalam że może kiedyś się uda….
      Tak mi czterolatka wypaliła a przecież jej nie wtajemniczalam w swoje starania…

      1. Martucha, kiedyś poczułam sie podobnie. Z tym ze to mojej kuzynki córeczka zapytała mnie kiedy wujek M.da mi ziarenko do brzuszka. Akurat była na etapie dopytywania skąd sie biorą dzieci i kuzynka tak jej to wytłumaczyła, ze tatuś daje mamusi ziarenko z miłości a ono rośnie w brzuszku a pozniej rodzi sie dzidziuś. Tak nnie wtedy jej pytanie rozczuliło, nasze ziarenko nie przychodIlo juz tyle lat;( z trudem powstrzymałam łzy, a pozniej jej pytanie miesiącami dzwieczalo mi w uszach „kiedy wujek da mi ziarenko”? Jak tu dziecku wytłumaczyć ze czasem mimo ze maz kocha zonę, to nie mogą mieć tego upragnionego ziarenka, mimo ze bardzo chca. Jak to światu wytlumacYc, ktory wydaje sie byc taki głuchy na to oczywiste pragnienie. Nasze ziarenko w końcu zamieszkało w moim brzuszku:) Martycha, Wasze tez na pewno zamieszka!!! Czasem trzeba wiecej czasu, cierpliwości. Nie poddawaj sie kochana!

  33. Izo, gratuluje i mocno kciukam za Twojego leniuszka- niech się jeszcze leni w brzuszku przez najbliższe 9 miesięcy. Pozostałym siłaczom mocno kibicuję, by mogły jechać na zimowisko.
    U mnie też były leniuszki, najpierw o jeden dzień później się zapłodniło, a potem w 6 dobie dostałam info niespodziankę, że jeden leniuszek stał się blastkiem i dołączył do pozostałych dzień wcześniej zamrożonych zarodków 😉

    A że odwiedziny dobiły MILIONA to nic dziwnego, to miejsce jest jak magnez, tyle historii, tyle silnych babek w jednym miejscu. I najważniejsze, że co chwila są dowody, że to się w końcu udaje, że upór i dążenie do celu ma sens, nawet jak jest beznadziejnie.

    Wężon wspaniałą masz córe;)

  34. Jest tyle dobrej energii wokół tegoż ziarna kawy, że czuję, że zostanie z Wami☺ wychodzę z cienia, żeby Ci to powiedzieć, tak po prostu. Byłam dziś na podglądaniu pęcherzyków przed pierwsza inseminacja, która we wtorek. Dzięki za bloga, pomagał niejednokrotnie w trudnych chwilach! Milion robi wrażenie!

    1. Martyna, dzięki, że wyszłaś z cienia, że skusiło Cię ziarno kawy. Jestem dumna 🙂 Jak Twój pęcherzyk ? Skoro jest termin IUI to chyba w porządku? Pamiętaj – chyba, że u Ciebie jest inaczej – o lekko wypełnionym pęcherzu. Piszę, bo ja za 1 razem nie wiedziałam. Powodzenia! I daj znać, jak poszło, nie chowaj się juz tak w tym cieniu, lato jest 😉

      1. Dzięki za radę dot pęcherza, w klinice poinformowali, ze ma być pelny ☺.

        Pęcherzyki ok, sa dwa (cykl stymulowany) w planie były 3,takie tu maja procedury (mieszkam i leczenie sie w Dani), aczkoliewk 3 mógł się schować pod torbielą endometrialną, która mam na jajniku.

        Mam do Was pytanie apropo tej torbieli: czy któraś z Was ma, miała to okropienstwo? Kiedy leczyliśmy się w Pl, lekarz sugerował usunięcie jej jak dorosnąć do 3cm. Tutaj powiedzieli, że usuwają przy 5cm chyba, że boli nie do zniesienia to wcześniej. Teraz ma 4,2 cm. Zapewniają oczywiście, ze jej obecnosc wpływu na brak ciąży nie ma. W co nie wierzę i zastanawiam się czy nie powiedzieć, że jednak boli i mają to wyciąć?!

        1. Martyna ja miałam wg usg 3cm, podczas laparoskopii okazało się ze ta endo- małpa miała az 6 cm!!! Mi dokuczała okrutnie przez prawie rok zanim ja znaleźli na jajniku… Lekarze mi mówili ze to bardzo wpływa na płodność…

        2. Torbiel może wpływać na jakość pęcherzyków. Ale dopóki nie będzie laparoskopii to nie wiadomo, co poza torbielą siedzi w środku (ogniska endo, zrosty). A to też wpływa na płodność. Z drugiej strony, usunięcie to zawsze zmniejszenie amh. 3 pęcherzyki do inseminacji to chyba bardzo ambitnie! Powodzenia 🙂

        3. Martyna, trudna decyzja z torbielą. Ja mam endometriozę. Z jednej strony małe torbielki łatwiej wyciąć, z drugiej może tak nie szkodzą, ale wycinanie większych to większe ryzyko, że Ci endometrioza się rozrośnie.
          Nie można tak z pełną odpowiedzialnością doradzić przez internet, jednak lekarz Cię widzi i lepiej ocenia Twój stan.
          Ja wycięłam takie kilkucentymetrowe i jak na razie nie odrosły tak.

          1. Moje wątpliwości pojawiły się, ponieważ lekarze tutaj mają nieco inne podejście, z drugiej strony chyba wiedzą co robią i trzeba trochę im zaufac.

            Ból aż tak mi nie dokucza, czasem tylko zakłuje i pierwszy dzień okresu na tabletkach. Jakość pęcherzyków próbuje poprawić suplementami

            Ambitnie to fakt :), tak tu działają, bliźniaczych ciąż z inseminacji mają ok 15%. Przy trojaczych proponują aborcje jednego, ale nie pytałam jak to wygląda, jakie ryzyko utraty pozostałych itd., chyba nie chce wiedzieć.

            Puki co skupię się na IUI, jak nie wyjdzie, pomyślimy nad planem B.

          2. Myślę, że lekarze wiedzą, co robią. Jak zaczęłam leczyć endometriozę to od roku mam wstrzymane starania (laparo, hormony, hormony), a lepiej nie jest. Trzeba znaleźć złoty środek, a z endo to ciężko się sugerować innymi 😉

  35. Cześć Dziewczyny 🙂 Jestem tu nowa. Wczoraj byłam łyżeczkowana po criotransferze. Już tak się cieszyliśmy, że się udało, ale niestety na Usg , które miało być tym serduszkowym, lekarz stwierdził puste jajo płodowe. Także teraz czeka nas około 3 miesięcy przerwy. Tak się zastanawiam, czy lekarz prowadzący nasz przypadek mógłby przemyśleć strategię naszego leczenia wcześniej i wypisać receptę na leki, tak ażebyśmy załapali się jeszcze na refundację . Jak myślicie Dziewczyny, czy któraś z Was rozważała taką sytuację ?? Pozdrawiam gorąco 🙂

    1. Ja rozważam taką sytuację. Myślałam, że może zdążę ze stymulacją, ale moje poronienie po crio, bez łyżeczkowania, tak się ciągnie, że nie zdążę w czerwcu.
      Też spróbuję uzyskać receptę na leki.

      1. Czytałam Wężon, strasznie mi przykro… Bardzo dzielna z Ciebie kobieta. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej było już czyściutko. Daj proszę znać, czy Ci się uda z taką receptą.

    2. Cześć Linka.
      Przykro mi z powodu złych wieści, które Cię tu sprowadzają 🙁
      Linka, bardzo wiele osób przyjęło tę strategię – kupić leki w czerwcu. Jeśli tylko lekarz się zgodzi, a wiesz, że będziesz podchodzić do IVF, to jedyne wyjście, żeby choc trochę oszczędzić. Moim zdaniem zacznij pracować nad lekarzem już dziś 🙂
      Pozdrawiam ciepło!

      1. Dziękuję Iza 🙂 No niestety tak się stało, wierzę, że jest to po coś, jakiś sens w tym jest, tzn. musi być 😛 Uczy to trochę pokory…Trzymam kciuki za Twoją implantację !!!! Już się umówiłam na wizytę , spróbuję , to nic nie boli. Miłego weekendu 🙂

  36. Dziewczynki , tak niesmialo jeszcze mowie ze dzis moja II weryfikacja 6 dni po transferze. Betka 38!!! Plakalam prawie juz kartke widzac az sie babka smiala. To jest tak niewiarygodne uczucie po takim czasie….az sie boje i mi rece drza jeszcze….progesteron poza skala >60, estradiol >3000. nie wierze jeszcze ze to mozliwe!!!
    LILOA, mow jak u Ciebie kochana.

    1. Ana gratulacje! Pierwszy transfer i taki wynik. A w poprzedniej klinice nawet się nie udało doprowadzić do transferu. Ciekawe, czy tym razem komórki były o tyle lepsze, czy wtedy coś nie tak było ze stymulacją.

      Mówiłam, że nie ma sensu się tak faszerować progesteronem. Ciąża sama sobie dostarczy. Lekkie wspomaganie może być, a nie takie pół opakowania dziennie. Ciekawe, czy Ci zmniejszą dawki.

    2. Wężon sprawa wygląda tak: wiek przed 40, jako dziecko przeszłam zapalenie wyrostka robaczkowego, który operacyjnie usunięto, potem obustronne wodniaki jajowodów – wycięto w laparoskopii . Mąż – nasienia nie powstydziłby się byczek rozpłodowy 😛 Jedna ciąża naturalna – poroniona w 8 tygodniu – łyżeczkowanie. Potem 2 lata naturalnych starań, 2 laparoskopie, podczas jednej stwierdzono wodniaki jajowodów, w drugiej jajowody usunięto. Zostało nam tylko in vitro. Pierwsza stymulacja to porażka totalna, hodowla miała być do blastocysty, żaden z 3 zapłodnionych zarodków niestety do niej nie doszedł, transfer odwołano w tym samym dniu, w którym miał się odbyć….. Trochę nas to podłamało, ale zapozyczylismy się na drugie in vitro. Stymulacja, 2 blastocysty, jedna 5, druga 6-dniowa. Podano 5 dniową, drugą zamrożono. Wow udało się jest synek, który urodził się zdrowy, siłami natury. Potem synek zaczyna pytać o braciszka…Wróciliśmy po mrożaczka, ale niestety dzięciątka w pęcherzyku nie było. Wielki zawód, objawy miałam takie jak w pierwszej ciąży, już nawet lekki brzuszek był, beta w dniu łyżeczkowania 63 tysiące a dzięciątka już z nami nie było. Żal ogromny, ale nie poddamy się tak łatwo. Będziemy walczyć. Szkoda, że dofinansowanie zabierają…….

  37. Mam wyniki morfologii i innych z krwi. Wszystko w porządku.
    Przynajmniej wiemy, ze na pewno nie mamy HIV.
    Nawet hemoglobina jeszcze nie kwiczy- jak zwykle u mnie niewiele ponad 12. A i 11 bywało. Jeszcze mnie nie wykończyły te przejścia. 🙂

    1. No ja rano zakladalam ze taki wynik jak masz tez da mi juz jakas nadzieje. Sie modlilam zeby nie spadla i w sumie obu nam urosla to chyba ok. Twoja kulka byla dzien mlodsza a beta szybko skokami przyrasta wiec ma czas. Dzis beda dzwonic to mozna podpytac. A progesteron Ci podrosl po tej dawce zwiekszonej? I wogole jak sie czujesz?

      1. Hej Ana gratuluję i nadal trzymam za nas kciuki . Twój okruszek jest o 1 dzień starszy od Kulki , która pewnie wolniej się ogarnia. Progesteron ponad 40 a samopoczucie hmm dzisiaj rano dziwne mrowienie w podbrzuszu i lekka zgaga , których nigdy nie miewam. Ale to chyba mi już na czachę siada. . Pozdrawiam buziaczki

  38. Dziewczyny,

    mam pytanie: czy hemoglobina 11,7 (norma od 12) i hematokryt 34% (norma od 37) to juz anemia? Czy mozecie cos poradzic? (do lekarza ide we wtorek, moze szybciej moge sama cos zrobic?)

    1. Normy dla ciężarnych są inne, więc tym się nie sugeruj. Mój gin włączył mi żelazo, kiedy moja hemoglobina osiągnęła poziom 11. Jeśli Twój będzie chciał Ci coś już dać, polecam feroplex, pisałam to wyżej smother, mi po 10 dniach stosowania tego leku podniosła się z 11 do 12.1. To jakiś bardzo dobrze wchłaniający się (choć paskudny w smaku) rodzaj żelaza połączony z … czymśtam 😉 ale działa super, kiedyś brałam tardyferon i niewiele mi on podnosił hemoglobinę, a tu efekt spektakularny. A do czasu wizyty spokojnie, poczytaj o diecie krwiotwórczej i spróbuj wprowadzić jej zasady. Czerwone mięso, zielone warzywa, dużo natki dodawanej do wszystkiego itd.

    2. Gosiu, w ciąży to jeszcze całkiem w porządku. Nie musisz nic na cito robić. Pij buraki. W zeszłym roku po wyjściu ze szpitala miałam hemoglobinę 10. Kupiliśmy sokowirówkę. Jarek robił mi sok jabłkowo-buraczany z odrobiną cytryny. Nic innego nie brałam. Po miesiącu miałam 13,5. Najwyższy poziom w życiu.
      Tylko dobre buraki muszą być, bo czasem czuć błotem i można się zniechęcić. A z dobrych i dużo jabłka jest pyszny.

    3. Z burakami też ostrożnie, bo podnoszą trochę poziom cukru we krwi. Najlepsze czerwone, szlachetne mięso i rzodkiewka, która ma właściwości krwiotwórcze. Normy dla ciężarnych są faktycznie inne, 11,5 przyjmuje się jako wartość graniczną. Ja brałam najpierw Ferrum, potem coś, co nazywało się Sorbifer Durules, a teraz dostałam Tardyferon, który jest lekiem o przedłużonym uwalnianiu (hemoglobina spadła mi już do 10,8)- zobaczymy, jakie będą efekty.
      Na razie nie masz się co martwić 😉

    4. Dziekuje dziewczyny za porady 🙂 Miesa nie jem niestety, ale zapisalam sobie nazwe leku + pilam juz sok z buraka (chyba trafilam na te smierdzace ziemia, ale daje rade).

      1. Teraz masz idealny sezon na leczenie anemii 😉 szczyt sezonu botwinkowego 🙂 podobno liście botwiny to jakaś bomba żelazowa. Ja uwielbiam, od tygodnia jemy z mężem minimum jeden posiłek dziennie z botwiną i nie możemy się najeść.

    1. Wygląda to tak , że 3 razy po transferze wykonujemy badania krwi Bhcg, estradiol oraz progesteron. Jest to 3 , 6, oraz 9 dzień po ET . Wieczorem w określonym widełkami czasie dzwoni lekarza z info co dalej czy zmienić dawķi leków itp.

  39. Ana86,
    Lekarz zadzwonił z gratulacjami hehe wyniki ok , dawki leków bez zmiam, beta jak najbardziej ok dla 4 dniowego zarodka 1BB. .. piłka w grze. EURO TUŻ TUŻ .. teraz odliczam czas do poniedziałku.

    Aniu, ściskam mocno .
    Iza jak samopoczucie?

    1. No u mnie dr stwierdzila ze jest ona bardzo daaaalece optymistyczna 🙂 ale wiem ze jeszcze dluga droga choc kazdy maly kroczek jest jak wielki milowy krok….bo jeszcze w takim miejscu nigdy nie bylam. a do Ciebie tez pani dzwoni?

    2. LILOĄ, co tam moje samopoczucie 😀 Własnie się poprawiło, jak przeczytałam o Twoich wynikach!! 🙂 I tak było dobre, ale teraz jest doskonałe. No ściskam serdecznie z gratulacjami! 🙂

  40. Iza zawsze się wzruszam jak widzę zdjęcia kilkudniowych zarodków, wszystkie są piękne, Wasz też :-).
    Niech się grzecznie wgryza a potem jak wszystkie kochające ciocie, ja też pozwalam mu się lenić przez 9 miesięcy 🙂

    Milion odsłon – robi wrażenie ale nie dziwi aż tak. Nie odzywam się zbyt często ale wiem że to niesamowite miejsce,które stworzyłaś dla siebie, stało się terapią dla wszystkich tych którzy w swoim życiu mają nieproszonego gościa-niepłodność.
    Tutaj żaden problem nie pozostanie bez odpowiedzi, każdy może podzielić się radością, smutkiem, czasem złością, strachem i nadzieją…
    I mimo wielu trudnych historii wieje tu optymizmem:-)

    Wężon, odpowiem tutaj bo komentarzy pod poprzednim wpisem już pewnie nikt nie czyta. Jestem po stymulacji, mamy zamrożone 2 zarodki, 12 maja miałam usuwanego mięśniaka wiec transfer za ok 2 miesiące.

    Wężon,Olga,Bubu2,-nawiązując do mojego pytania chyba sprzed tygodnia o udrażnianiu jajowodów-dzięki że się wypowiedziałyście :-). Chyba potrzebowałam Waszych trzeźwych opinii. Będę spokojnie czekać bez kombinacji na te moje mrozaczki. Tylko czy ktoś wie gdzie mogę kupić odrobinę cierpliwości? 😉

  41. Zrobiłam rano drugi test ciążowy, w środę chyba kreska była ciemniejsza. Nie wiem czy to wina moczu, bo wtedy ciemny teraz jasny. Czy beta spada 🙁 już się podłamałam 🙁

    1. Ewciak bez paniki tylko idź zrób betę. A kolory kresek bywają tak rożne jak tęcza na niebie i nie ma to związku z poziomem bhcg. Tak jak piszesz, mogłaś mieć bardziej rozcieńczony mocz i juz stężenie bedzie inne. Najbardziej wiarygodny jest test bhcg z krwi i tylko na jego podstawie można obserwować przyrosty/spadki bhcg. Test z moczu daje tylko informacje czy w ogóle hcg jest produkowany i czy jest ciaza czy go nie ma i ciazy brak. Daj znac koniecznie jak wyniki bety.

    1. Meliska, pewnie wiesz ale ja Ci przypomnę, wiele dziewczyn tu na blogu miało plamienia we wczesnej ciazy, czasem wręcz krwotoki, a ich maluszkom nic nie jest:) wiem, ze trudno nie wpaść w panikę, ale spokojnie. Zrób betę, zadzwon do lekarza, odpoczywaj, lez duzo i staraj sie nie denerwować. Bedzie dobrze:)

      1. Dzwoniłam do N. Powiedzieli, że takie plamienia mogą być i nie martwić się nimi, mam je tylko w momencie gdy wypływa lutinus i widać taką różową wydzielinę na aplikatorze – na końcówce. Gdyby się utrzymywały zalecają zamianę na luteinę podjęzykową żeby nie podrażniać dodatkowo. Najważniejsze, że beta hcg przyrosła o 150%, to raczej nie dzieje się nic złego?

        1. Jak beta prawidłowo przyrasta to najważniejsze:) takie plamienia sa częste na początku ciazy, to chyba po implantacji czasem tak sie dzieje. Moze aplikator cię podrażnia, spróbuj bez jego użycia z ta luteina. Dziewczyny tu pisały ze z rożnych powodów same sobie aplikowany lutinus. Ja używałam aplikatora ale u mnie żadnych plamien nie było.

  42. Nie mogło być lekko i przyjemnie… od kilku dni (chyba od wtorku) miałam takie małe uczulenie na szyi. Niby nic wielkiego, więc się nie przejmowałam. Przeżywałam rozpoczęcie stymulacji i nie zwracałam na to uwagi. W czwartek uczulenie coraz większe, zaczęłam pić wapno. Od wczoraj jest dramat. Mam szyje i całą twarz w okropnej wysypce, swędzi i wygląda koszmarnie. Wieczorem poszłam na dyżur do LM bo koleżanka mnie postraszyła, że to może być półpasiec. Lekarka stwierdziła, że raczej to półpasiec nie jest, wygląda na uczulenie. Dostałam maść z sterydami i encorton. Maścią się posmarowałam, encortonu nie wzięłam bo nie wiem jak to wpłynie na stymulacje. Dzisiaj wcale nie jest lepiej. Sama nie wiem co robić. Masakra jakaś….

    1. Eewa, a czy to jest Twoja pierwsza stymulacja? może jesteś na te leki uczulona?

      Melisko trzymam kciuki by plamienie nie oznaczało nic złego.

      Ewciak, no szkoda że tej bety nie zrobiłaś raz jeszcze, może zrób dziś i pojutrze troszkę rozjaśni sytuację

        1. A jadłaś truskawki? mojej Babcia w zeszłym roku pojawiła się okropna wysypka po truskawkach . Później metodą prób i błędów doszliśmy. , że to właśnie przez nie. Pytam bo sezon sie zaczął.?

    2. Najlepiej zadzwoń do kliniki i poproś o kontakt z lekarzem, tłumacząc co się dzieje. Jednak te wszystkie leki do stymulacji w skutkach ubocznych mają chyba wpisaną wysypkę. Ja miałam na plecach jednak w dość łagodnym wymiarze. Oby się polepszyło.

      1. Dzwoniłam do kliniki może się uda, że ktoś oddzwoni. Truskawki też podejrzewam niestety. No zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że to nie półpasiec i lekarka się nie pomyliła…
        Dziewczyny trzymam kciuki za wasze bety – oby rosły:)

        1. Eewa, na szyi to raczej nie polpasiec. Ale lekarzem nie jestem. Dla pocieszenia przypomne, ze ja tez fostalam wysypki na plecach i dekoldzie ale chyba pod koniec stymulacji albo juz po transferze (nie pamietam). Ja u siebie slonce albo truskawki (wtedy tez pierwszy raz jadlam. Przeszlo mi po tyg. Nic nie bralam bo bylam po transferze. A mialas kontakt z kims z ospa? Jesli widzial Cie lekarz to chyba rozpoznalby polpasca? Masz goraczke?

          1. Soniu, to u mnie też raczej truskawki. I to prawdopodobnie jakąś chemią spryskane. Gorączki nie mam, encorton działa więc to nie półpasiec – ale co się stresu najadłam do moje:)

    3. Eewa, jestem świeżo po stymulacji: lekarz mi przepisał encorton od pierwszego dnia stymulacji (rano jedna tabletka, po południu pół). To nie tylko Ci nie zaszkodzi, ale może pomóc.
      Oczywiscie, powinnaś zadzwonic do lekarza zapytać, ale jeśli sie nie dodzwonisz, ja bym wzięła encorton… Na pewniaka

  43. Hej dziewczyny, zaglądam co dzień ale zanim odgrzebie się kto, co, to już nie ma kiedy co napisać. Przede wszystkim gratuluję świeżo BETowanym rośnijcie pulchniutkie okrąglutkie, trzymam kciuki za świeżo Transferowanych, Iza niech Ciąża będzie z Tobą, bardzo kibicuję! Za tych co są na początku drogi, za tych co są w połowie i za tych co są przed porodówką (jedną nogą Olga82 pozdrawiam) też trzymam!

    Ps. dziewczyny mam do oddania FRAXIPARINE 6zastrzyków, termin do 07/2016 jeśli ktoś zainteresowany zapraszam.

  44. No to tak melduje poslusznie ze moja betaHCG wyniosła wczoraj ponad 23 tys., 🙂 a dziś po raz pierwszy słyszałam bicie serca naszego maleństwa 😀 To jest nasz piąty transfer, w ogóle nie wierzyłam że się uda, przed transferem byłam przeziebiona, miałam katar kaszel (pokasluje jeszcze nawet teraz wraz) ale stwierdziłam że to i tak nie ma szans więc czy ja będę zdrowa czy przeziebiona nie ma znaczenia….
    Wiem że to na razie 7 tydzień ale podobno jak słychać bicie serduszka to ryzyko poronienia wynosi 3% :
    Na razie wie tylko mój mąż i moja koleżanka, no i teraz WY. Rodzinie i ludziom w pracy powiem za miesiąc jak skończy się pierwszy trymestr jak minie ten najniebezpieczniejszy czas. Więc na razie mogę tylko z Wami świętować

    1. Kamila, gratulacje!!!! ZobacZyc serduszko po tylu transferach, bezcenne:) wiem, no u mnie tez za 5 razem dopiero zaskoczyło. Teraz jestem w 27 tygodniu i wyczekuję na aktywności mojego Maluszka, ktory ostatnimi czasu zrobił sie bardzo ruchliwy:) podobnie jak Ty, rodzinie i w pracy przełożonej powiedziałam dopiero po 3miesiacu, jak ten najgorszy czas minął. U Ciebie tez szybciutko zleci:) pozdrawiam Was z naszego Dwupaku:)

        1. Gosia, dopiero odczytałam Twoj wpis. Tez z niedowierzaniem patrzę na te liczby. 6 miesiąc jak z bicza mi strzelił;) Studniówkę jakos przegapiłam, ale teraz można juz powoli odliczać o skreślać dni do porodu;) mniej niz 100 dni brzmi tak realnie. Damy radę:)

      1. Margaritka dzięki za ciepłe słowa, nadal nie wierzę w ten CUD którego powoli staje się uczestnikiem, nie wyobrażam sobie że miałoby się nie udać, czuję jakieś kłucia w dole brzucha, trochę pobolewa mnie krzyż i z każdą taką dolegliwością widmo poronienia mam już przed sobą, dopóki nie wiedziałam, nie miałam pewności że jestem w ciąży byłam spokojniejsza. Nie wiem czy uda mi się nie panikować aż tak 🙁
        To musi być cudowne uczucie – poczuć ruchy maleństwa, zazdroszczę 🙂
        Również pozdrawiam :*

        1. Wiem Kamila, ze trudno uwierzyć ze naprawdę sie udało, kiedy juz w końcu przekroczy sie te cholerna granice niepłodności i zajdzie sie w ciaze. Pewnie do porodu(albo i dłużej) bedzie nam trudno uwierzyć. Strach, stres, niepokój, to wszystko-niestet Cie nie pocieszę- nie mijają w jakimś magicznym momencie, ale z każdym dniem jest chyba lepiej:) brzuch i krzyż bolały i mnie( i nadal bolą). Teraz juz przywykłam, ale na początku bałam sie ze to zwiastuje cos niedobrego. Przywykłam do boli krzyża, ale w zamian wymyślam sobie inne niepojące syndromu. Stałam sie specjalistka hipochondryczką;) po tylu trudach musimy wziąć na siebie poprawkę;) nie martw sie i dbaj o siebie i maluszka. Trzymam za Was kciuki!

    2. Kamila, aaa, ja też tak chcę!! 🙂 To serce tak głośno bije, że ja je słyszę, to myślisz, ze ludzie w pracy nie słyszą? 🙂
      Ściskam i świętuję z Tobą przy pysznej wodzie 🙂

  45. Kamila cudne wiesci. Serduszko to musi byc naprawde CUDOWNA sprawa…Meliska piekna beta. Pisalas cos ze aplikator od lutinusa masz zaplamiony. Ja mialam to samo przy luteinie. Dr doradzil ze reczna allikacja moze byc delikatniejsza i dal mi zel co juz pisalam Trivagin zeby lepiej szlo. Powiem Ci ze mi pomoglo. Od wtedy nie zauwazylam takich sladow a wczesniej kilka razy pod rzad i bylo coraz gorzej. Moze sie tez aplikatorem podraznilas? pomysl o tym, buziaki

  46. Melisko piękna beta 🙂 rośnijcie zdrowo:)

    Kamila, usłyszeć najpiękniejszą melodie w świecie, <3 bezcenne. Gratuluję tego pięknego cudu po tylu próbach, dajesz nadzieję, dzięki 😉

  47. Beciary:) piękny start:) teraz oczekiwanie na wizyty serduszkowe i kolejne:)
    Kamila, gratulacje. Teraz lekarz prowadzący i kolejne piękne wizyty:) sama pamiętam to jak wczoraj a tu już powoli pakuje torbę i urzadzamy kącik dla naszej Bułeczki..

        1. a mialas crio ? blastka czy zarodziaka :)? bo ja blastka 5 dniowego.to juz moj piaty transfer,i nie spodziewam sie juz cudów.wiesz mozna sie przyzwyczaic do schizowania 🙂 ale zycze zeby Twoj transfer był cudnie udany 🙂 biore lutinus,luttagen,estrofem,magnez b6,inofolic i femibion :)a Ty ?

          1. Ja też po krio blastka 5 dniowego 🙂 biorę luteine duphaston estrofem acard medrol nospe linocomplex folicum.
            Mój w sumie też piąty transfer w życiu z tymże pierwszy z pierwszej stymulacji był udany 🙂
            Teraz bardziej to przeżywam bo wtedy w 2011 roku udało się. A teraz też miało być tak pięknie…
            A w ogóle to siedzę w kolejce przed ambulatorium dziś badanie progesteronu. Tempo takie zawrotne że jest czas komentarze poczytać i nawet odpisać 😉

  48. Gratulacje dziewczyny!
    Ja moje malutkie serce już widziałam 3 razy ( z uwagi na plemienia i bole) a teraz mam czekać jeszcze 2,5 tyg. i chyba zwariuje… poleguje, czas się dluzy, czuję kazde kłucie, pobolewananie itp i popadam w schize, mam źle przeczucia i myśli… muszę wziąć się w garść, człowiek tyle przeszedł ze teraz mi trudno nawet myśleć pozytywnie, jakie to smutne. Proszę Was o dobre myśli i kciuki by moje małe serce dalej biło pięknie 🙂 jestem już w 9tygodniu.

    Izula, jak samopoczucie?

    1. Merda, jak ja Ciebie dobrze rozumiem, nawet mój mąż najchętniej codziennie wysyłałby mnie na USG (swoją drogą ciekawe czy to nie zaszkodziłoby dziecku). Ja też nie potrafię jeszcze się cieszyć, wczoraj jak wracałam z wizyty to było mi smutno, takie dobre wieści, usłyszałam pierwszy raz bicie serduszka mojego maleństwa (nigy nie doszłam aż tak daleko) a tu nos na kwintę 🙁 Dziś też nie mam cudownego nastroju, 4 lata starań, 4 straty potrafią wyryć głęboką ranę w psychice…. Nie damy rady tego przeskoczyć…
      Trzymam mocno kciuki

      1. Kamila, to Tobie za każdym razem na chwilę udawał się transfer?
        Merda, ja też rozumiem ten lęk. Czułam jak bardzo drugi transfer różnił się od pierwszego. Za pierwszym razem myślałam, że udany transfer rozwiązuje problem i teraz to tylko czekać na poród. W ogóle się nie bałam, że coś się stanie. Teraz do bety było spoko, takie miłe oczekiwanie. A jak już wiedziałam, że się udało, to bałam się okropnie, każdej plamki, każdego kłucia.
        To okropne, nie wiem, czy chcę się jeszcze tak bać. 🙁 Nie wyobrażam sobie takich odczuć przez parę miesięcy.

  49. Jestem Dziewczyny. Przepraszam Wężonku, że się martwiłaś. Musiałam ogarnąć zamieszanie jakie się wokół mnie utworzyło… Ale do rzeczy…
    01.06.2016 po raz pierwszy usłyszeliśmy z mężem bicie serduszka naszego dziecka 🙂
    Jestem w 8 tygodniu ciąży, dzidzia ma 8 mm!!!! Termin porodu Pani doktor wyznaczyła na 07.01.2017.
    Na razie wszystko jest ok podobno, chociaż ja nadal nie wierzę w to co się dzieje:-) Od 02.06 jestem na zwolnieniu lekarskim. 29.06 mam kolejną wizytę i usg połówkowe, na które pojadę niestety sama bo mój mąż tak jak zapowiadał wyjechał za granicę do pracy.Tęsknię za mężem ale mam teraz istotkę o którą muszę bardzo dbać…
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was Dziewczyny.

    1. Fajnie że sie odezwałaś Magda 🙂 bo jak Wężon tak dopytuje i cisza to inni też zaczynają się coraz bardziej martwić…
      Cieszę się że wszystko dobrze 🙂 a mąż zarobi i wróci nim zdążysz porządnie zatesknic 😉

  50. Merda, nie schizujesz:) To normalne, ze my staraczki jestesmy bardzo wyczulone, przewrazliwione. Po takich staraniach to absolutnie uzasadnione. Bedzie dobrze:) Mysle o Tobie cieplo.
    Kamila, cZy ten 5 transfer to crio czy po kolejnej stymulacji, na swiezo? Gratuluje Ci serduszka to juZ milowy krok. Wspaniale!
    Melisko moja kochana kompanko z N:)
    No bosko! Alez ja sie ciesze! Jak mysle o Tobie i czytam o Twoim szczesciu to i mi niesmialo powraca nadzieja:) Beta imponujaca. Idziesz jak burza. Co do lutinusa to ja przyjelam taka metode, ze jednego dnia aplikuje tym patykiem a drugiego dnia palcem. Pewnie aplikatorem wchodzi dalej ale ja wole palcem bo czuje, ze tak jest delikatniej. Jak pytalam w N to mowili, ze palcem tez mozna. Ale Ty jestes w ciazy wiec moze zapytaj czy to bez roznicy jak aplikujesz:)

    1. Dzięki za słowa otuchy. Czuję się strasznie, że tak truje tu Wam… wy walczycie, ja cudem wywalczyła (przy ostatnim 6tym transferze, ostatnie 2 zarodki) wstyd mi, że nie potrafię się cieszyć. Myślę, że to już kwestia psychiczną wchodzi mocno w grę… niestety. Nic pozostaje czekać. Dzięki raz jeszcze.

      1. Kochana ,

        My tu Wszystkie trzymamy za Was kciuki , na pewno jest Ci bardzo ciężko bez M ale spróbuj może znaleźć jakieś absorbujące zajęcie. Ja mam w planach podobnie jak Iza zająć się szyciem jak tylko okaże się. , że Kulka na 100 % z nami zostaje ( oczywiście nie ma innej opcji i we wtorek to się potwierdzi ) . Za cel postawiłam sobie uszycie kołderki , podusi itp.myśle , że poprostu musisz zająć się tworzeniem. Buziaki i głowa do góry bądź silna.

    2. Nie wiem czy w jakiś sposób Wam to pomoże ale ja do moich, jak do tej pory 15 dowcipnych dziennie , nadal używam tego pomagacza. Jednak z jedną nogą postawioną na krześle. W takiej pozycji jakoś dojście łatwiejsze hehe i aplikacja idzie jak po maśle buziaczki

          1. ale duże są te rozbieżności między zaleceniami…. ja tylko 3 luteiny do wsadzenia a estrofem i duphaston łykam (też po 3 dziennie)

            To faktycznie mogą się nawet rany zrobić wewnątrz od wpychania aplikatora

    3. Sonia to był transfer mrożonych zarodków, które powstały w sierpniu zeszłego roku, to były dwa zarodki podane w cyklu bezpośrednio po poronieniu, w momencie transferu byłam przeziębiona i ledwo mogłam mówić 🙂

      A co do aplikacji luteiny, ja na początku używałam aplikatora ale bałam się że coś sobie uszkodzę i teraz je po prostu wyrzucam i aplikuje palcem, nikt w klinice mi nie powiedział jak mam aplikować. Kiedyś progesteron dostawałam w zastrzykach (koszt 150zł na tydzień) brałam też lutinus (koszt 200zł/tydzień) i nie pomogło. Teraz biorę polską zwykłą luteinę i jest ok, więc to wszystko nie ma chyba aż takiego znaczenia jak nam się wydaje.

      1. Kamila, ja cały czas twierdzę, że te tony progesteronu nie mają żadnego znaczenia. Spokojnie 3 tabletki wystarczą. Jak mały progesteron to może dołożyć. Ale dziewczyny tu mają poza skalą, ale tak na wszelki wypadek opakowanie dziennie zużywają.

        1. U mnie progesteron po 3 dniach brania luteiny podjęzykowej urósł z 1 do 12. A potem stanął, razem z betą.
          Progesteron może pomóc przy niedoborze, ale ciąży magicznie nie uratuje, jeśli obumiera z innych przyczyn.

  51. Aż serce szybciej bije, czytając tak wspaniałe wieści od Was. Wszystkim nowym ciężarówkom 😉 gratuluję. Czekam dziewczyny na resztę z Was. Iza!!Kolejne dobre wieści od Ciebie. To Twój czas.

  52. To i Ja dołączę .
    Prawie 4 lata walki , 2 inseminacje nieudane 🙁
    Endometrioza , na szczęście nie przy drugiej laparo okazało się że poza zrostami które zostały usunięte , jajniki , jajowody w porządku.
    2 lata po laparoskopii endo nie daję żadnych objawów , aż się czasem boję że zaraz wybuchnie i przyjdzie nagle z zaskoczenia .
    Pan Mąż obniżone parametry nasienia , niby tragedii nie ma ale do rewelacji czy nawet średniej sporo brakuje .
    Po drugiej inseminacji i niezliczonej ilości monitowanych cykli lekarz rozłożył ręce , dlatego zdecydowaliśmy się na In Vitro 🙂
    Jestem w trakcie stymulacji , to Nasz pierwszy raz dlatego mam milion myśli w głowie i znaków zapytania .
    AMH ok 4 więc powinnam sie dobrze stymulować , z drugiej strony boje się komórki będą nie takie , że Zarodki się nie utrzymają .
    Staram się myśleć pozytywnie , czytam Wasze Historie i płacze , śmieję się tak bardzo trzymam za WAS , NAS wszystkie kciuki .
    Iza tak chciałabym żeby ten Twój Maluszek Leniuszek został z Wami na 9 mce i całe życie 🙂
    Dzięki za Bloga , Dzięki Dziewczyny że Jesteście , dzięki temu jeszcze nie zwariowałam chyba :))

      1. Super 🙂
        W ogóle jak czytam wszystkie komentarze , historie , to mam Power razy 4 🙂
        Uśmiech na twarzy i nie biorę pod uwagę że się nie uda 🙂
        Jak widzę że tylu Dziewczynom się udało ,a Inne wciąż walczą to też od razu mam więcej siły 🙂
        ~olga82 dzięki , staram się mieć same dobre myśli w głowie 🙂
        Chodzę na Jogę , mi pomaga na stres .
        Za godzinę zastrzyk w czwartek , sprawdzamy jak zareagowały jajniki , trzymajcie kciuki.
        Wielkie <3 dla WAS WSZYSTKICH 🙂
        Iza jesteś Wielka , Dziękuje za to miejsce 🙂

        1. o już doczytałam to, o co pytałam. nie jestem wielka, właściwie jestem niższa niż większość ludzi 🙂
          Z tego Twojego wpisu, Magda, bije tak dobra energia i pozytywne nastawienie z właściwą mieszanką zdrowego rozsądku, że coś czuję, że będziemy się od Ciebie jeszcze wiele uczyć 🙂

    1. Magda, nie takie ivfowe procedury straszne…:) przygotuj się na jedno: na niewiele mamy wpływ, z sukcesików trzeba się cieszyć, problemami zbyt nie martwić, raczej skupić na możliwych rozwiązaniach. Powodzenia i dbajcie o siebie…

    2. Magda, dzien dobry na blogu!
      4 lata walki – to Ty jesteś weteranka.
      Masz bardzo ładne AMH, takie w sam raz, żeby nie mieć hiperki, ale bez strachu, że za kilka lat jajniki wygasną.
      Jak znosisz stymulację? Załapałaś się na program rządowy? Miałaś już podgląd?
      Trzymam kciuki za jakość komórek. Teraz jest fajnie, bo dojrzewają na słońcu, moim zdaniem to bardzo zdrowa pora roku 🙂

      Rozważysz dopisanie czegoś (litery lub słowa) do nicku? Bo mamy tu już jedną Magdę, będą nam się Wasze ciąże mieszać 🙂

      1. Magda nr 2 😛 niech będzie żeby się nie myliło 🙂
        Niestety , 2 lata temu jak wchodził program mieliśmy nadzieję że uda się bez tego , później jak już zaczęło do Nas dochodzić że może się nie udać nie zdążyliśmy się załapać , nie starczyło dla nas pieniędzy.
        Trudno , widocznie tak miało być ,a do tej decyzji musieliśmy dorosnąć , odczekać 🙂
        Chodzę i beczę dosłownie 😀 , pierwszy rzut który miał doprowadzić do lekkiej menopauzy , sprawił że ciągle się pociłam i było mi gorąco , teraz jak włączyli zastrzyki na masową produkcje jajeczek to ciągle płacze , śmieje się , płacze jak potłuczona .
        W nocy np. pochorował nam się Pies ( Mój Pierwszy Błąd wychowawczy jak mawia Mój Mąż :)) , Boroczek całą noc wymiotował , więc rano do weterynarza .
        Padło na mnie bo dziś wolne i oczywiście cały czas u Weterynarza płakałam , że On taki Biedny , że nie spał w nocy , Pani Doktor w pierwszym momencie myślała że przyszłam po najgorsze z nim , a jak zobaczyła że się po chwili zaczęłam się śmiać to już wcale pomyślała że Wariatka . 😀
        Od wczoraj mnie lekko pobolewają jajniki tak pikają na zmianę , a poza tym to żadnych skutków ubocznych .
        Właśnie pierwszy podgląd dopiero w czwartek , tzn był jeden po wyciszeniu , no i cisza głucha , a teraz będzie drugi .
        Mam nadzieję że owocny 🙂
        Najbardziej się o tą jakość boję , bo wiem że przy endo bywa różnie , na szczęście od dwóch lat jajniki mam czyste , więc staram się myśleć pozytywnie 🙂
        Jak byłam Młodsza myślałam do 30 dwójka Dzieci , teraz w październiku będzie 32 i musiałam zweryfikować plany i przedłużyłam sobie czas do 35 🙂 , jak szaleć to szaleć.
        Z natury jestem optymistycznie nastawiona i szybko się podnoszę .
        Zresztą jak czytam Wasze Historie to tu Same Siłaczki !!!!
        Myślę , że padło na Nas bo może Ktoś inny by tego nie uniósł , poza tym Najpiękniejsze ” rzeczy” w życiu ,, czasem wymagają wysiłku i walki .
        Mam nadzieje że Każda z nas jest już przed Metą i za chwilę odbierzemy te najpiękniejsze ” Medale” .
        Wysyłam mnóstwo pozytywnych emocji 🙂

  53. Dziewczyny, zaczyna mi sie opryszczka na ustach 🙁 Ostatni raz mialam sto lat temu, pewnie odpornosc osłabiona encortonem i w ogole i wylazi. Nie wiecie czy moge zastosowac plasterek compeed lub cos innego? I czy martwic sie tym?

    1. Melisko ja miałam opryszczkę średnio co 2 tygodnie. Nawet teraz mam, bo z tydzień temu dopadło mnie dziwne przeziebienie (pod koniec gorącego maja) Jak jej nie masz 1 raz w życiu to nie ma tragedii. Ja nic nie stosowałam, jedynie co przypalalam spirytusem. I starałam się nie „grzebac” przy niej. Co do plasterkach, to nie wiem. Nigdy go nie stosowałam przed ciążą, w trakcie tym bardziej; )

    2. Meliska mi też się przyplątała, profesor mnie pooglądał i kazał waśnie plasterkiem potraktować 🙂
      Ale możesz zapytać swojego doktora co zrobić.
      Ja się bałam bo nigdy wcześniej tego diabelstwa nie miałam, profesorek mnie uspokoił 🙂

    3. Kochana z tym paskudztwem walczę od dzieciństwa . To tzw. Wirus z grupy herpes raz się nim zarazimy zostaje z nami na całe życie. Dopada nas tak jak piszesz w momentach kiedy nasz układ immunologiczny jest osłabiony ale i nie tylko , przegrzanie na słońcu. , zmiana temperatury tzn. raz ciepło raz zimno. Pytałam Profesora ale było to przed stymulację co mogę zrobić bo jak do tej pory żadne witaminy z grupy B , które niby pomagają nie pomogły – wracała. Ptofesor zalecił wit C w tym większym stęrzeniu. Dodatkowo jeśli chodzi o plasterki to jak do tej pory najlepszy środek na bazie hydrokoloidów uźywanych w leczeniu ran itp., który spotkałam. Dodatkowo sudokrem ale nie wiem czy można w ciąży ? Z naturalnych można smarować olejem kokosowym.
      Najistotniejsze po kazdej wymianie plasterek dokładnie myć ręce, i do np. Osuszenia tego miejsca uźywam ręczników papierowych. , nigdy recznika to bardzo niebezpieczny wirus , szczególnie w najgorszej odmianie, która atakuje narządy rozrodcze. Trzeba z nim uważać. Nie straszę tylko przestrzegam. Bo jak napisałam , przszłam taki wysyp jaki nastolatka , że wysypało mi po plażingu całe usta i tydzień leżałam w wyrze . Kończę ten wywód. .. przeprasza jeśli zanudziłam.

  54. Witam przylaczam sie do was:)
    3 czerwca mialam tranfer 5 dniowej lekko leniwej kompaktujacej morulki.mam nadzieje ze u mnie nabrala pedu w rozwoju i juz sie gleboko wgryzla

    Gratuluje wszystkim dziewczynom ktore otrzymaly wysoka bete i sa szczesliwymi mamami 🙂

  55. Witam przylaczam sie do was:)
    3 czerwca mialam tranfer 5 dniowej lekko leniwej kompaktujacej morulki.mam nadzieje ze u mnie nabrala pedu w rozwoju i juz sie gleboko wgryzla

    Gratuluje !!! wszystkim dziewczynom ktore otrzymaly wysoka bete i sa szczesliwymi mamami 🙂

    1. Gosia, to można powiedzieć – będziemy miały bliźniaki pod względem daty 🙂 Dużo raźniej, jak się razem czeka. Kompaktująca morula – zobaczysz, jeszcze wprowadzimy nową modę 🙂

  56. Iza musimy wierzyc w nasze morulki 🙂 bedzie dobrze chociaz nie powiem ze bylam troche podlamana jak uslyszalam ze zarodki spowolnily swoj rozwoj. Ale gleboko wierze ze bedzie z tej morulki piekna ciaza 🙂
    Trzymam kciuk za twojego malego leniwca

  57. Iza musimy wierzyc w nasze morulki 🙂 bedzie dobrze chociaz nie powiem ze bylam troche podlamana jak uslyszalam ze zarodki spowolnily swoj rozwoj. Ale gleboko wierze ze bedzie z tej morulki piekna ciaza 🙂
    Trzymam kciuk za twojego malego leniwca :*

    1. Właśnie nie 🙁 Czuję sie jak ostatnia wyrodna matka, bo pracowałam do popołudnia, klinika nie zadzwoniła, a ja… zapomniałam, że nie dzwonią. Jest mi strasznie wstyd – zwłaszcza przed swoimi zarodkami…
      mam tylko nadzieję, ze brak telefonu to brak złych wieści… Ufam, że tak właśnie jest…

      1. Myślę, że jak nie dzwonią, to znaczy, że jest ok i zarodki czekają już na swoją kolej w chlodniejszym niż nasz obecny klimacie 😉 . Gdyby było źle, musieliby zadzwonić.

  58. Dzięki dziewczyny za ciepłe słowa. Jestem pełna obaw ale i nadziei, planuje już kiedy pójdę na L4, kuszą mnie już wózki dziecięce itd., nie wyobrażam sobie gdyby teraz miało coś pojść nie tak, tego chyba już bym nie wytrzymała….

    Wiem że to trudne i bolesne pytanie ale czy po tym etapie dużo z Was borykało się ze stratą maleństwa?
    Bardzo podbudowały mnie statystyki dotyczące poronień maleństw u których pojawiło się już bicie serduszka które niby wynosi 3%, ale nie wiem czy to prawdziwe dane i czy obejmują też ciążę po in vitro, które są jak wiadomo obarczone większym ryzykiem….

    1. Droga Kamilo przede wszystkim gratuluje i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiazanie. Nie ma sensu skupiać sie na statystykach bądź dobrej myśli, odpoczywaj. Oczywiście na tym etapie, jak i na każdym kolejnym wszystko może sie zdarzyć. Powodzenia 🙂

    2. Kamilo, jak wiesz, u mnie po obu transferach doszło do takiej sytuacji. Za pierwszym razem 14tc, czyli już po 1 trymestrze, prawdopodobieństwo miałam minimalne. Teraz też szybciutko było serce i też nic z tego.
      Ale to ja zbieram te rzadkie statystyki, Ty będziesz w większości.

      Z Laurą też miałam małe prawdopodobieństwo, ale tym razem upodobanie do bycia w mniejszości wyszło nam na dobre. Wcześniak z tego tygodnia, bez żadnych obciążeń i to bez żadnej pracy nad nim, to bardzo rzadki przypadek. Już widocznie wykorzystałam limit szczęścia, teraz muszę zebrać te rzadkie powikłania.

  59. Dziewczyny, dziękuję Wam z całego serca, że mi kibicujecie, za Wasze porady i wsparcie 🙂 To plamienie było wczoraj jednorazowe, wieczorem już nie było i dziś też OK, na razie stosuję aplikator do Lutinusa, ale gdyby coś się znowu pojawiło to zrezygnuję z niego. Jutro mam kolejny raz zbadać beta hcg. Wszystkim życzę udanego tygodnia! 🙂

    1. martucha, tak, biorę lutinus, luteinę, encorton, fraxiparinę, doraźnie no-spę, folik.
      Z supli to lepsze są dziewczyny do radzenia, nigdy dobrze tej magii nie poznałam 🙂

      1. Ja nie o radę pytałam a jestem po prostu ciekawa co kto bierze przed transferem 🙂 bo jedne dziewczyny garść tabletek łykają i jeszcze sobie aplikują. A inne ledwie luteina plus folik

  60. Dziewczyny uwierzcie w swoje morule !! Ja jestem po trzech in vitro. Dopiero za trzecim razem doszło w ogóle do transferu, bo wcześniej nie udało nam się uzyskać zarodka. A stymulację miałam mega agresywną – Menopur 450 j, wcześniej Gonal 450 j. Masakra. Za trzecim razem do 5 doby dotrwala tylko morula, kompaktująca właśnie. Byłam pewna że nic z tego. Ale rozpoczynam właśnie 16 tydzień ciąży. Po 5 latach starań. Trzymam mocno kciuki za wszystkie walczące !

      1. Dziękuję, ale nieśmiało. Cały czas się boje, czy wszystko będzie ok i spokój osiągnę chyba wtedy, kiedy się ta nasza Morulka zmateralizuje☺ Wiem, że wiele dziewczyn walczy tu z plamieniami na początku ciąży-mnie również nie ominęły i pojawiły się już 3 razy odstępach comiesięcznych. Panika była, ale to się zdarza ponoć bardzo czesto. Jeszcze raz powodzenia !!

    1. Gratulacje 🙂 napewno podnioslas nas na duchu. Ja w swoja wierze ze juz sie zagniezdzila i nie pogniewalabym sie jakby sie podzielila no ale nie bede juz tak wymagajaca 🙂
      Trzeba dobrze myslec choc nie powiem ze gdzies pojawiaja sie tez chwile zwatpienia

  61. Meliska, lec na bete i melduj:)
    A jak to wyglada z lekami po udanym transferze? Bierzesz wszystko bez zmian? Kiedy jakas wizyta w N?
    ____
    Iza, jak sie czujesz?
    ____
    Anusia, duzo przeszlas i Twoj przypadek pokazuje, ze trud zostaje wynagrodzony:)

    1. Jeśli chodzi o nas. Od czasu rozpoczęcia stymulacji mój biedny M żyje w celibacie. Nie chcialam ryzykować. No cóż siła wyższa. Zresztą w informatorze o całej procedurze , którą dostaliśmy jest info , aby nie współżyć w trakcie jej trwania. Ale z 2 strony zdarzają się takie cuda jak u jednej z koleżanek z forum , że bliźniaki , które nosi pod sercem są wyczarowane 2 metodami ivf i naturalną, to dopiero czary mary.

    2. Soniu, to właśnie u mnie te czary-mary 🙂 My zalecenie kochania się dostaliśmy tak naprawdę od dr, bo „taki piękny obraz USG”, no a wiadomo, że transfery nie zawsze wychodzą, więc uznał, że nie ma co marnować szansy. To było oczywiście przy krio, przy świeżym nie byłoby szansy, żeby zajść naturalnie, bo przecież wszystko z człowieka wyjmują 🙂 W każdym razie ja się wtedy kompletnie nie nastawiałam, że się uda, bo tyle lat i nic, to czemu miałoby nagle właśnie teraz. I może dlatego zaskoczyło? Czort wie. W każdym razie lekarz sam zalecił, mąż był przebadany, ja zresztą też, nie było w sumie obawy, że cokolwiek miałoby się przyplątać – poza dzieckiem, jak widać :)))

  62. Izko kochana..trzymam kciuki.Ot tak,poprostu.Byłam,jestem i będę:) a właściwie „będziemy”:) ON tez tak leniwy był..nawet zdjęcie mam baaardzo podobne…a teraz spi obok mnie..mały rozbrykany rozrabiaka:)
    nie zwątp nigdy!!

    Baska&mały 9miesięczny Hubuś.

  63. Ratujcie dziewczyny w sobotę słyszałam bicie serduszka a dzis mam jakies brązowe plamy na wkładce, czy to oznacza ze jest juz koniec? ;( czy powinnam iść na USG dziś? Nie chcę wyjść na panikare ale takie plamienia nigdy nie kończyły sie dobrze dla mnie….
    RATUJCIE

      1. I tu jest problem nie mam jednegp lekarza prowadzącego muszę chodzić do tego który akurat przyjmuje 🙁 wiem że takie plamienia się zdarzają i nie muszą zaraz oznaczać najgorszego ale boję się

  64. Nie po tym postem napisałam 🙂
    Dziewczyny mam podchodzić do crio na cyklu sztucznym za jakieś 4 dni mam mieć @ za dwa tygodnie mam jechać w delegacje możecie napisać w którym dniu cyklu miałyście transfer i wizyty przed crio? Boje sie ze wyjazd mi koliduje z wizytami i nie wiem czy jechać.

    1. ja miałam się zgłosić na wizytę przed okresem (ale nie było już wolnych miejsc i byłam w 4 dc i też ok). Kolejna wizyta wypadła w 13 dc a kriotransfer był w 18 dc). tak było u mnie, nie wiem czy tak jest zawsze

          1. Wyjeżdżam na 2 dni wychodzi ze ok 10 dc jeśli dostanę @ zgodnie z planem. Juz odwołałam, nie chce robic crio na wariackich papierach i stresować sie czy wyrobie sie na wizytę.

        1. Dziekuje, choc mam wiele obaw. Dzisiaj jest 10 dpt. Po rozmowie z Prof. mam dalej brac leki i pojawic sie 20 czerwca na wizycie. Bety mam nie powtarzac, ale chyba dla samej siebie to zrobie.

          1. Ja zweryfikuje w piatek, bo mam na popoludnie do pracy, wiec rano podskocze do laboratorium. Bedzie wiecej ni 48h, bo w srode pracuje od samego rana a ok. 12 juz laboratorium juz zamkniete.

          2. Też wybieram się w pt na betę 🙂 z jednej strony już nie mogę się doczekać a z drugiej aż mnie ściska w żołądku na samo wspomnienie tego stresu….

    1. Soniu, Tobie też się uda, jestem pewna 😉 Jedna z pielęgniarek mi powiedziała, że na pewno mi się uda, bo Dr L. ma ostatnio 100% skuteczność i tego się trzymajmy! Będę w czwartek trzymać kciuki, dobra decyzja z dwoma 🙂 Do mnie na razie nie dociera to wszystko i faktycznie po takich przejściach nie umiemy się tak cieszyć jak inne kobiety, cały czas będzie stres – przed usg, przed badaniami, przed tym co lekarz powie…

  65. Ja dzis kolejna weryfikacja i caly dzien czekalam na wynik bo sie w labie odczynnik do bety skonczyl:) Ale juz poki co sie uspokoilam bo betka 9 dzien po transferze blastusi 193! Moja Kruszynka mam nadzieje jest silna i oby trzymala sie mocno. Choc jak mysle jak wczesny to jeszcze dzien to stres sie pojawia…jak to u nas, same rozumiecie.
    LILOA, trzymam kciuki za jutro.
    Iza, daj znac jak pozostale Maluszki.
    Pozdrawiam Was wszystkie.

    1. Ana,
      bajecznie barlidzo się cieszę , wynik powalający. A jak się ogólnie czujesz ? Jesteś na L4 ?
      Daj znać jakie dostaniesz kolejne wskazówki , po wieczornym telefonie. Pamiętasz jak pisałyśmy na początku. . , że razem raźniej , tak to prawda w
      100 %. Ściskam mocno.

      1. No we dwie jest o wieeele razniej przez to przechodzic kochana. Dzis dla odmiany dzwonil pan dr i stwierdzil ze patrzac na moje wyniki to ma ochote szampana otwierac i ma nadzieje ze ja juz to zrobilam (bezalkoholowego) hehe. Ja go zbesztalam ze co to moze byc i ze tak sie boje to kazal sie cieszyc bo to pomaga i wierzyc ze dzieje sie dobrze. W sumie prawda. Tez przyznal ze nas spacza to in vitro i radosc odbiera. Zmniejszona mam luteine do 3×1 bo progesteron >60 i estrofem do 2×1 bo >3000. Wizyta za tydzien. Na zwolnieniu jestem do jutra a teraz musze zalatwic na miejscu bo nie chce taki kawal po zwolnienie jechac. I to tyle. trzymam kciuki za Ciebie

        1. Ana,

          A w której Ty klinice Jesteś dokładnie ? Napisz emaila z prośbą o wystawienie L4 ns kolejny okres do wizyty i poproś czy mogą np. wysłać pocztą , ja też moge pomóc jesli na terenie 3 – miasta. Tak dzisiaj wysyłali mi np. emailem receptę , apteka wydała na 100 % na podstawie zdjęcia w telefonie a jutro doniosę oryginał i różnicę.
          Spróbuj a ja dzisiaj zamiast szampana zrobiłam mango lassi. Pychotka.

  66. Dziewczyny poprostu wymiatacie !! SuperbwiescimMeliska i Ana 🙂 moje gratulacje.
    Agata pytaöas o suplementy dla mojego kochanego mezusia.. A wiec zamowilismy suplementy dla mnie w aptece internetowej i kial przyjsc kuüon rabatowy i wtedy mielismy zamwic to dla niego ale maja jak narazie opoznienia w aptece.
    Niewiem czy wam juz pisalam ale bylam na Tsh i wyszlo 2.1. zmienilam jeszcze raz dawke Euthyroxu i 3 razy w tyg biore 150 a w reszte 125. lepiej mniej niz wiecej. Tak sobie mysle ze to tsh jest mega nieprzewidywalne i w sumie zaluje ze odwolalam stymulacje. Zreszta sama niewiem. Za tydzien pojde jeszcze raz zerknac.

    1. Anitt, nie pamiętram, czy Ci to pisałam, może spróbuj zamienić euthyrox na letrox, jest bez laktozy, substancja czynna taka sama. Mi po zmianie poleciało tsh na łeb, na szyję, ale w czasie stymulacji (leki do stymulacji działają na przysadkę, a tsh to hormon przysadjki właśnie, a nie tarczycy, jak się powszechnie mówi) powariowało i tak, ale skoro zależy Ci na szybkim zbiciu, to spróbuj. W aptekach jak masz receptę na euthyrox, a poprosisz o letrox, zwykle nie ma problemu z zamianą.

  67. Co do opryszczki zdusiłam ją w zarodku, jak tylko poczułam, że coś się zaczyna i spuchło przetarłam spirytusem, przyłożyłam czosnek na 5 minut i za jakąś chwilę znowu spirytus i plasterek, wieczorem powtórzyłam procedurkę i rano prawie śladu nie było, profilaktycznie na dzień przykleiłam jeszcze plasterek, ale praktycznie nie ma śladu opryszczki 🙂

  68. Dziewczyny, jutro mam inseminacje, pierwszą, cykl stymulowany, dwa pęcherzyki.
    Dziś czuje się jak na kacu, albo po roller coasterze. Kręci mi się w głowie , mdli, jajniki też trochę dokuczają. To normalne? Brałam Pergotime, potem zastrzyk z Bemfola a wczorajszej nocy ovitrelle.

    1. Martyna, powodzenia. Samopoczucie może być skutkiem lekow (drops to nie są; ). Najlepiej zapytaj lekarza. I odpoczywaj po wszystkim. Po inseminacji niektórzy podobno zalecają ,, poprawkę,, klasyczną, wiec; )

        1. Życzę powodzenia 🙂 Mnie właśnie kopie moja Iskierka z naszej pierwszej inseminacji 🙂 Nasz pan dr zalecił poprawkę w domu, „żeby nie było wątpliwości, kto jest tatą” 🙂 Podziałało 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *