Złość nie jest nienormalna

Trudno się do tego przyznać, szczególnie przed sobą, ale uporczywe i bezskuteczne staranie się o dziecko zmienia postrzeganie innych – tych, którym się udało.

W pociągu ustępuję miejsca kobietom w ciąży, ale się do nich nie uśmiecham. Kiedy obok mnie siada matka z dzieckiem, jest źle, więc odwracam głowę. Widzę te dziecko w szybie. Też jest źle. Wszystko źle.

Znajomi – jest  jeszcze gorzej. Dzielą się na dwie grupy:

1 grupa to ci, którzy już mają dzieci. Koleżanki odmieniające imiona swoich córek przez wszystkie przypadki. Dające mi gaworzące dziecko do telefonu. Mówiące do mnie i do dziecka jednocześnie. Pytają co słychać – wystarczy jedno moje „dobrze” i dawaj o postępach w raczkowaniu.
Nie jestem aż taka wyrachowana. Naprawdę cieszę się ich szczęściem, piszę, dzwonię. Ale jest mi tak strasznie przykro, tak smutno, że nam się nie udaje, że coraz trudniej mi się przełamać i spotykać z nimi. Moje rozczarowanie tak bardzo nie pasuje do ich rosnącego szczęścia. Idziemy w różnych kierunkach.
Widzę siebie z boku, wiem, jak to pretensjonalnie brzmi. Małostkowo.
Rana, którą zadaje niepołodność jest jednak wielowątkowa. Zmienia życie na wielu płaszczyznach. Zmienia relacje z przyjaciółmi, z mężem, z mamą. Zmienia stosunek do obojętnych mi dotąd znajomych z pracy (irytują mnie). Decyduje – prawie zawsze – o sposobie i czasie spędzania wakacji (pod dni płodne).  Zmienia stosunek do tego co widzę w lustrze – raczej na niesympatyczny. Dodaje zmarszczek-strapek.
To drzazga w stopie, która kłuje przy każdym kroku. Więc jak ma w takiej sytuacji nagle przestać kłuć, kiedy spotykam się z M. lub dzwonię do I. Ich cały świat to dziecko. Mój: rozpychająca się, nieproszona niepłodność. Trudne.

2 grupa znajomych, to ci, którzy dzieci nie mają/nie chcą/nie planują. Z nimi też nie mam o czym rozmawiać, bo dla nich moje problemy są abstrakcyjne, niezrozumiałe. Dla mnie za to ich problemy są śmieszne, w końcu ja ma większy. Więc dla mnie oni są niedojrzali. A ja dla nich sztywna i zbyt poważna. Zaczynam uważać ich za gówniarzy. Oni mnie za zgorzkniałą. Uproszczone, ale to się dzieje naprawdę.

***

Myślałam, że coś ze mną jest nie tak, że jest we mnie jakieś rozlane zło. Ostatnio jednak koleżanka opowiedziała mi jak ona się czuła. L. jest pediatrą. Leczy dzieci. Sama miała poważne problemy z zajściem w ciążę. Powiedziała, że w pewnym momencie  już nie mogła patrzeć na swoich małych pacjentów. Nie lubiła ich. Dzieci są niczemu winne, ale po prostu nie potrafiła się przełamać.

L. pomogła mi zrozumieć, że to jest naturalne uczucie. Złość na inne kobiety, którym się udało, zazdrość, niechęć do nich. Złość na dzieci. Niezbyt szlachetne. Przykre. Ale nie nienormalne.

0 komentarzy

  1. Iza, zaczynam Cię tutaj, na tym blogu „odgrzebywac”. Pieknie piszesz! Masz niezwykły talent! Drugi pokłon za to, ze mialas odwagę dzielić sie ze światem swoimi zmaganiami i uczuciami im towarzyszacymi. Wreszcie chce Ci podziękowac, bo dzieki nazwaniu tych wszystkich uczuć i emocji, obnazeniu problemu bezdzietnosci takim jakim jest naprawde, dzieki dzieleniu sie swoimi spostrzezeniami i wnioskami, a takze ukazywaniu tego problemu oczami innych dotkniętych niepłodnością kobiet, uratowalas zapewne niejedna przed uwikłaniem sie we własnej rozpaczy. Na pewno pomoglas jednej takiej lepiej zrozumieć i zaakceptować siebie, swoje zagubienie, swoje frustracje i dzieki Tobie mogla poczuć, chyba pierwszy raz, ze nie jest sama(mimo iż wie, ze takich kobiet jest mnostwo), pierwszy raz czuje sie zrozumiana….czytając Ciebie..zrobilas wiele dobrego! Dziekuje:)

    1. Margaritka, dzięki, wiesz, że w rzeczywistości jest na odwrót – to Ty pięknie czytasz 🙂 Naprawdę, nie Ty powinnaś mi dziękować, ale ja Tobie i innym dziewczynom, bo to dzięki Wam, jak napisałaś, nie uwikłałam się we własnej rozpaczy.
      Dziś jestem w dużo innej kondycji psychicznej, rozżalenie postrzegam jako oczywiste i w ogóle sobie z niego nic nie robię. Jest jak pieprzyk na stopie – jest, będzie, a ja idę sobie dalej.
      Ściskam Cię ciepło 🙂

      1. Czytam bloga na nowego szukając posta z Twoimi blond włosami Iza 😉

        I właśnie zaczęłam od początku, bo w środku znaleźć nic nie mogłam.

        Ale nie o tym chciałam napisać. Bo to głupoty trochę 😉 Chociaż pewna jestem, że gdzieś mi jasny kosmyk mignął 😉

        Chciałam skrobnąć kilka słów o tej złości. U mnie jest podobnie jak u Ciebie. Była złość, rozżalenie, niemoc, bunt, rozczarowanie, irytacja… Te ciąże, te brzuchy, testy, dzieci…

        Dziś już jestem w innym miejscu. Może pogodzenie się z sytuacją, obmyślanie planu B. Lekkie wyluzowanie. Spokój.

        Rzeczywiście czas leczy rany. A może nie tyle leczy, co pozwala spojrzeć na sprawę z innej perspektywy.
        Patrzę inaczej. Chciałabym, ale wiem, jak niewiele ode mnie zależy. Nic nie zależy.

        I słowo odnośnie poniedziałku 🙂
        życzę mega powodzenia. Taki banał, że należy Wam się jak nikomu innemu. Ale dobrze by było 🙂
        Kwiecień dla nas obu był do d…y.
        Wierzę, że listopad będzie dobry i pełen cudów 🙂 nieoczekiwanych wydarzeń 🙂 pozytywnych zwrotów w życiu 🙂

        Ściskam, buziak :*

  2. Asti, ale się dokopałaś do archiwów 🙂
    Posty, gdzie wcześniej dałam zdjecia są chyba tylko dwa:
    http://krotki.blog.pl/2015/01/04/nie-mam-zadnych-wiesci-ale-cos-uszylam/
    http://krotki.blog.pl/2015/06/19/chabrowa-sukienka/

    Co do złości – mam wrażenie, że też jestem już w innym miejscu. Jestem w swojej złości dojrzalsza i bardziej dla niej wyrozumiała, co nie znaczy, że się jej pozbyłam. Ale nauczyłam się jej. Nie zabija mnie to 🙂

    Ważne, że Ty też czujesz, że nad panujesz 🙂 Musimy to przepracować, żeby móc o sobie napisać, że dziś jesteśmy w innym miejscu.

    Asti, trzymam sie Twojej wróżby – dla nas obu. Raźniej razem. Uda nam się, zobaczysz!

  3. To sadyzm pracowac w takim zawodzie i zmagać się z niepłodnością…
    To życiowa odwrotność tego, jak się musi czuć tłusty misjonarz wśród wygłodzonych dzieci w Kongo. Ty jesteś wygłodzony misjonarz wśród tłustych dzieci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *