Suplementacja diety na jakość komórek jajowych

Jak poprawić jakość komórek jajowych podczas starania o ciążę?

Nie jestem ekspertem w tej sprawie, ale mam ekspertki na blogu 🙂  Nie mi oceniać skuteczność brania suplementów. Nikogo do tego nie namawiam. Nie jestem orędownikiem brania wiadra pigułek. Ale… warto  wiedzieć, że wszystkie moje ekspertki są obecnie w ciąży… 🙂

1
Poradnik Ewelki:

  • inofolic 1 dziennie, w cyklu ze stymulacją 2 razy dziennie  (kosztuje kilkadziesiąt zł, ale można kupić taniej w internetowej aptece, warto wpisać w ceneo i zobaczyć gdzie danego dnia jest najtaniej).
  • femibion natal 1 dziennie
  • witamina d 2000j
  • koenzym Q10 firmy Kaneka – 1 dziennie, w cyklu ze stymulacją 2 dziennie (też warto zamówić przez internet, koszt ok. 110zł)
  • olej z wiesiołka w kapsułkach tylko podczas cyklu ze stymulacja (oeparol czy cos takiego)
  • Magne B6  (stosować też po transferze)

2
Podobną receptę napisała w także Margaritka, która zmiksowała porady  Malgorzalki1984 i Ewelki

  • inofolic x2 dziennie
  • biomarine 1140×1 dziennie
  • kpenzym Q10 firmy Kaneka(wersja ubichonol-lepiej wchłanialna)x2dziennie w cyklu ze stymulacja, wczesniej raz dziennie
  • olej z wiesiołka- 3 kapsułki na dobę, w cyklu ze stymulacja 6 kapsułek. Do punkcji, pózniej odstawiłam.
  • mleczko pszczele- po 2 tabletki rano i wieczorem( na czczo rano, przed kolacja wieczorem, przynajmniej pół godziny przed jedzeniem)
  • femibion natal 1x raz dziennie
  •  witamina D (kontroluje poziom)

A potem trzymam kciuki!

231 komentarzy

    1. Z tego całego zestawu to biorę tylko witaminę d i magnez.
      Do tego mi lekarz dorzucił kwas foliowy 5mg i glucophage 850.
      I tak się zastanawiam czy jest sens teraz zaczynać łykać resztę jeśli może za ok. 2-3 tyg zacznie się stymulacja?

  1. Hej.Dziękuje bardzo za listę, uzupełnie swoje szuflady ☺ Jestem właśnie przed trzecia stymulacją. Problem mam wlasnie z kiepską jakością swoich komórek. Podczas poprzednich dosc agresywnych stymulacji nie doszło nawet do transferu. Zmieniliśmy klinikę i walczymy dalej. Stosowałam inofolic i DHEA x2 dziennie i Wit.D 2000 j. Niestety u mnie nie zadziałało.Łykam ten zestaw znów,ale bez DHEA. Może ten koenzym spróbuje?Pozdrawiam serdecznie wszystkie dziewczyny i powodzenia!!

  2. Jejku ile tych leków bierzecie.
    A ja tylko biorę witaminę D3 i folik. Lekarz nie mówił żeby coś więcej brać.
    Jeśli teraz 2 procedura się nie powiedzie to przed 3 stymulacją zastosuję się do powyższych rad 🙂
    Wiadomo, tonący brzytwy się chwyta 🙂
    Ja miałam dziś punkcję. TYLKO 8 komórek pobrali. Kiepsko, bo przy pierwszej stymulacji było 12. Ale zobaczymy. Może jest mniej, ale będą lepszej jakości 🙂 taką mam nadzieję :))))

    1. Paradise, komórek było 12, ale tylko 2 transfery. Ważne, żeby były dojrzałe, zapłodniły się i dały zamrozić na zapas. A najlepiej niech wyjdzie 1 transfer i nie będą potrzebne.

    2. Paradise, oby trzecia stymulacja nie była Ci potrzebna. Mniej moze znaczyć lepiej. Szczerze mówiąc mój lekarz chciał uzyskać mniej komórek ale zareagowałam bardzo intensywnie na małe dawki leków do stymulacji. Chcieliśmy wlasnie pójść w jakość. Biorąc pod uwage, ze mam całe przedszkole na zimowisku i jednego bąbelka w brzuszku, wychodzi na to ze była i ilośc i jakość:)
      Mi tez lekarz nic prócz Inofolicu nie kazał suplementowac. Cała resztę rozważałam bo bardzo radziły mi to dziewczyny, skonsultowałam z lekarzem-pozwolił, wiec brałam. Czy pomogły nam suplementy, czy to był akurat nasz czas? Nie wiem. Wiem za to, ze warto e cos wierzyć:)
      Trzymam kciuki, oby pięknie sie zapładnialy komóreczki. Jesteście w programie i zapładnianie 6 czy komercyjnie wszystkie 8? Kiedy transfer?

    3. Tylko 8??? Kobieto chyba aż 8!!!! Ja miałam raptem 3, z czego 2 zdolne do zapłodnienia! Jeden zarodek przestał się rozwijać. Został nam tylko jeden zarodeczek. Sytuacja dodatkowo skomplikowana bo niskie miałam endo i zarodek musieli zamrozić. Podany w kolejnym cyklu przyjął się. Dziś mam 3 miesięcznego syna…bez suplementów i witamin.

  3. Na jakieś pół roku do roku czasu przed braliśmy z mężem Pregnacare dla par starajacych się o dzidziusia (jest to zestaw witamin i suplementów w jednej tabletce), plus wyeliminowaliśmy z diety czekolade, kawe, herbate (ewentualnie piliśmy bezkofeinową), colę i pepsi. Jedliśmy głównie potrawy gotowane na parze bądź pieczone (bez tłuszczu), latem grillowane 🙂 Dodatkowo mąż znalazł w internecie jak robić masaż dolnej partii brzucha (stymulacja jajników) i tak przez ponad pół roku przed spaniem miałam robiony masażyk 😀 Podejrzewam, że masażyk też nam pomógł 😉 Również aktywność fizyczna jest ważna, minimum 4 razy w tygodniu po pół godziny. Nie mówię o jakiś dużych ćwiczeniach tylko o spacerku, też to dużo daje, gdyż krew jest bardziej dotleniona. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  4. Ważne, żeby z witaminą D3 przyjmować K2, (sama D3 może zrobic bałagan z wapniem, organizm zaczyna go pobierać z kości i zębów). Ja do tego zestawu dorzucam Omega kwasy DHEA

  5. Wezon, czy u Ciebie cos sie zadzialo w koncu???
    Bo to juz zaczyna byc dziwne…
    Zastanawiam sie, czy przypadkiem ten scratching nie namieszal u Ciebie i sluzowce cos sie nie pomieszalo. Kobiety po roznych, mniejszych badz wiekszych, zabiegach na macicy moga oczekiwac miesiaczki nawet do 6 tygodni.
    No chyba ze @ sie zdazyla pojawic od wczoraj…

    1. Niestety ciągle nic. Aż wierzyć się nie chce, że takie maleńkie dziabnięcie mogło coś zmienić, to byłby mój pech. Po histeroskopii @ w lipcu przyszła chyba z tydzień wcześniej.
      Chyba się umówię na jakieś USG. Tylko nie wiem, czy do kliniki, czy do zwykłego gina iść i podejrzeć.
      Teraz to w sumie mogłaby już przyjść bardzo późno, przed samym wyjazdem. To wtedy podglądanie by było zaraz po powrocie. Byle tylko wszystko w środku było w porządku.

      1. kurde.
        Wiesz, wydaje mi sie, ze te dwa drapniecia nie powinny nic w sluzowce namieszac wiec o zrosty to sie raczej nie martw.
        A krwawilas po tym scratchingu??
        Chyba warto isc na usg zeby ktos zalukał jak wyglada endo, czy przedokresowo. Bedziesz przynajmniej spokojniejsza w tym oczekiwaniu.
        Oby to byl zwykly pech i niefartowne przesuniecie cyklu, ja co do zasady mam co 27 28 dni, ale mialam tez i 25 dniowe i 31 dniowe.

  6. No faktycznie Wężon dziwna ta Twoja @! Głupia bladź jak mowi moja koleżanka Ukrainka;)
    A ja mam pytanie odnośnie Ananasa ? Pamietam ze cos pisalyscie ze sie powinno jest dwa plasterki świeżego ananasa.
    Chciałam zapytac czy przed IUI tez mozna ? I kiedy zacząć ewentualnie ?:)

      1. Ja ananasa dzieliłam na trzy cz. wychodziło po trzy plastry na dzień i jadłam, a własciwie piłam, robiłam sobie koktajle z dodatkiem kiwi jogurtu naturalnego pychotka;) dwa dni przed transferem i w dniu transferu, potem juz nie bo skurcze mogą wystąpić.

      1. Dzięki aku prawdopodobnie doszło u mnie w ogóle do implantacji.Robiłam ją przed i po transferze.Po pierwszym transferze bez akupunktury czułam się fatalnie.Po crio z aku czułam się fantastycznie i myślałam,że nic z tego nie będzie.Nic mnie nie bolało, miałam mnóstwo energii – szok:)
        Z tą soją to nie wiedziałam.Nie mam endometriozy, więc mogę popijać;)

  7. Widzicie o tym k2 nikt mi nie mówił 🙁
    To nic dziwnego, że mam problemy z zębami 🙁
    Dostałam dziś telefon od doktora.
    4 komórki się zapłodnily.
    Transfer w poniedziałek.
    Boję się bardzo, że do poniedziałku żadna z nich nie dotrwa i nie będzie co podawać :(((((
    Ostatnio do 5 doby tylko 2 dotrwały, z czego 1 po rozmrożeniu się zdegradowała :(((
    Mam nadzieję, że chociaż jedna z tych 4 dotrwa do poniedziałku :(((((

    1. Ah, a ja jak ta gapa pogratulowałam wcześniej ośmiu… Paradaise, Ty jesteś Raj, jak sama nazwa wskazuje. Myśl ciepło o tych czterech. Niech sobie rosną karmione Twoimi dobrymi myslami. Trzymam kciuki!

        1. ~Anulek ❤️ Dziękujemy, dokładnie to tam jest napisane.
          Byłam dzisiaj na wizycie u lekarza sama, po nieudanej drugiej inseminacji, i nie za bardzo ogarnęłam co on do mnie mówił na koniec wizyty…
          Jeszcze raz dziękuje ;*

  8. Cześć dziewczyny- dzięki za ten blog. Świetne miejsce dla takich jak ja. Dajecie dużo wiedzy i dużo nadziei.
    Ja biorę kwas foliowy- od jakiegoś czasu znowu zaczęłam, bo wcześniej mnie dołował ;), witaminę B12 (jestem wegetarianką), magnez + B6, od miesiąca witaminę D3- za sprawą bloga. Ostatnio natknęłam się na artykuł, że nie ma badań potwierdzających konieczności brania witaminy K z wit. D, ale nie mogę go teraz znaleźć. Myślę o tym inofolicu i Q10, ale jestem teraz w 9dc, zaczęłam stymulację innym lekiem (lametta- wiecie coś o jej skuteczności, może któraś z Was miała z nią doświadczenia), w poniedziałek wizyta, może we wtorek inseminacja- nasza pierwsza. Dlatego rozszerzać suplementacje będę w przyszłym miesiącu, ewentualnie.

    Mam do was pytanie odnośnie rośnięcia pęcherzyków. Wczoraj, w 8 dc miałam pęcherzyk dominujący w lewym jajniku- 12 mm. Czy to mało, jaki powinien być?

      1. Powiedział, że jest w miarę. Ale, że nie ma gwarancji, że urośnie. Niby wiem, to nie pierwszy mój pecherzyk 😉 To mój pierwszy cykl na Lamecie, wcześniej brałam Menopur, dlatego pytałam czy ktoś ma doświadczenie z tymi tabletkami.

    1. Jak na 8dc jest ok. Pęcherzyk rośnie 2mm na dobę. U mnie Pękal zwykle przy 21-22mm, ale u każdego indywidualnie trzeba to sprawdzić. I pekal 13dc – 15dc, a raz nawet 18dc dopiero.

      1. Dzięki dziewczyny. Pobolewa mnie trochę ten jajnik, mam nadzieję, że to oznacza, że pęcherzol rośni 😉 Tak bardzo jestem nastawiona na inseminację, musi się udać w tym cyklu.

  9. Drogie ekspertki, a czy w ciąży nadal stosujecie inofolic?
    Pytam, bo zagraża mi cukrzyca ciazowa (w pierwszej ciąży byłam na insulinie) i tak się zastanawiam czy inofolic mógłby mi pomóc uchronić się przed cukrzycą w w drugiej ciąży. Z góry dziękuję za pomoc a Izie za fantastycznego bloga:)

    1. Syrenka, ja praktycznie przed każdym transferem brałam Encorton aż do dnia testowania, pózniej niezależnie od wyniku schodzi sie z niego po pół tabletki co 3dni. Tez sie go bałam jako sterydu, ale nie zauważyłam u siebie efektów ubocznych.

    2. Ja również za każdym razem przyjmowałam encorton i poza nadmiernym poceniem się w nocy i częstomoczem nie zauważyłam innych skutków ubocznych. Trzeba tylko przyjmować je w trakcie posiłku! Czytając ulotkę można się nieco zdziwić ale głowa do góry będzie dobrze:-)

    3. Ja też brałam. Jak wiele innych. To dość popularny lek przy ivf. Trudno mi powiedzieć czy jakieś skutki uboczne wywołał, bo brałam tych leków tyle, że ciężko oddzielić działanie jednego od drugiego. Trochę mnie bolała głowa i wtedy lekarz zmniejszył mi dawkę odrobinę, ale trudno powiedzieć czy to nie od stresu.
      Generalnie zdrowa jestem jak ryba i w dobrej formie 😉 Więc nie zaszkodził 🙂

    4. ja brałam encorton dwa przy 2 albo 3 transferach i w swojej niefrasobliwości wcale sie go nie bałam, bo nie sprawdziłam co to jest. Dziwnym tego skutkiem – nic mi nie dolegało po nim 🙂

  10. Iza, przede wszystkim fajnie ze znalazłaś chwilkę na nowy post:) nie lubię tej Twojej nowej pracy bo bardzo Cie nam zabrała:( Mam nadzieje, ze chociaz awans bedzie;) trzymam kciuki za Twoja wizytę, to juz tuż tuż:)
    Ja dzis miałam usg „pęcherzykowe”. Standardowo powinien byc 25-26dpt, u mnie jest 24. Po cichu liczyłam, ze bedzie widać juz bijące serduszko(trochę dlatego, ze niektóre z Was pisały ze juz widać, trochę borykasz dał mi mała nadzieje jak sie umawialiśmy na te wizytę, ze moze jyz cos bedzie widać), ale chyba nie bez powodu nazwana jest ona pęcherzykowa, bo w zasadzie nic poza nim nie było widać. Lekarz twierdzi, ze wszystko ok., pęcherzyk dobrej wielkości, trofoblast sie nie odwarstwia, beta dobra(11417-z 23 dpt), ale ja oczywiście sie zamartwiam:/

    1. Margaritka u mnie serduszko było dopiero w 32 dpt także spokojnie kochana na następnej wizycie na pewno już będzie 🙂 nie powinnaś się zamartwiac najważniejsze że pecherzyk jest umiejscowiony prawidłowo, daj mu jeszcze trochę czasu 🙂

      1. Dzieki Ewelinaaa!!! To co napisałaś baaardzo podniosło mnie na duchu! Masz rację, najważniejsze ze pęcherzyk jest w macicy i ma dobre „wymiary”:) Niech maleństwo rośnie!

    2. U mnie 31dpt było serduszko. Nic się nie martw. Kochana Ty już teraz dluuugo będziesz w ciąży bo Twój maluch się nigdzie nie wybiera. Nie myśl sobie, będziesz gruuba jak ja 🙂

      1. Oby Ewelka:)
        Ciąża to dziwny stan- człowiek sie cieszy, ze tyje, ze go mdli, ze kręci sie w głowie, ze na nic prócz spania i jedzenia nie bardzo ma sie sile…zupełnie nienormalne;)
        Mój M. po kilka razy na dzień pyta mnie (pisze, dzwoni, lub w domu osobiście) jak sie czuje. Jak odpowiadam rozzłoszczona, ze zle albo robię miny zombiaka i mruczę ze mi niedobrze, to sie cieszy jak szalony i odpowiada „to dobrze” 😀 nie daj Boże odpowiadam ze dobrze, od razu sie zamartwia i co chwile pyta czy nie jest mi gorzej;) jakby tak ktoś z boku posłuchał…;)

    3. Margaritka, ja też nie lubię swojej nowej pracy 🙁 Ale kijem rzeki nie odwrócę 🙁

      A Ty się nie zamartwiaj kobieto, bo własnie w tym momencie produkujesz kortyzol, hormon stresu, a serduszko w Tobie chce rozwijać się pływając w miłości i spokoju 🙂

  11. Witajcie dziewczyny 🙂
    chciałam zapytać czy której z Was udało się zajść naturalnie w ciąże przy niskim albo bardzo niskim amh? Czy lepiej od razu uderzyć do kliniki leczenia niepłodności?

      1. Bilbao, mam nadzieję, że nam tu nie ściemniasz z tą ciążą, bo byłoby to bardzo nieeleganckie wobec koleżanek 😀

        A tak serio- bardzo, bardzo się cieszę z Twojego cudu! Oby trwał tak gdzieś do września 🙂 8 lat temu w tym czasie też byłam w 6tc 🙂

        Takie cuda się zdarzają. Wczoraj na sali zabiegowej rozmawiałam z jedną z dziewczyn. Miała za sobą 7 nieudanych transferów, ostatni kiedyśtam w październiku. Odpuściła sobie na chwilę, a w lutym zaszła naturalnie. Ma teraz dwuletniego synka i wczoraj przyszła po mrozaki, które na nią czekały 🙂

        1. s-mother, kochana, w zyciu bym takiego czegos kolezankom z bloga nie zrobila 😉

          trzymam kciukasy za Twoj transfer, idziesz jak burza, wiec niech z tym najblizszym transferem zaswieci po niej słońce!

  12. Bardzo dziękuję za takie informacje!!! Właśnie jestem na etapie szukania…. i znalazłam:-) U mnie niestety kiepsko z jakością komórek zawsze wyhoduję 10-12 a i tak jak dochodzi do transferu to niestety są tylko 2 i niezbyt dobrej jakości, nie mam nawet mrozaczków, za każdym razem muszę przechodzić cały proces od początku itd… Lekarze mówią, że niestety to przez moja endometriozę, ona niszczy komórki.. Na wiosnę podchodzę do ivf trzeci raz mam nadzieję, że teraz komórki lepiej się rozwiną i w końcu się uda!

  13. ~syrenka brałam Encorton w cyklu z IUI.
    W pierwszym szczęśliwym podejściu – tylko ćwiartkę (brałam prawie do 16 tc, bo lekarz z Bociana nie powiedział mi kiedy mam przestać, a prowadzący ciążę odsyłał mnie do tego z Bociana). Acard również brałam dość długo.
    Potem w kolejnych IUI brałam połówki Encortonu (tej najmniejszej dawki).

  14. Dziewczyny, ja korzystając z trzymiesięcznej przerwy pomiędzy kolejnymi procedurami też włączyłam suplementację koenzymem Q10, a konkretnie ubichinolem, który jest lepiej przyswajalny. Oprócz tego standardowo- kwas foliowy i wit. D3.
    Wczoraj miałam punkcję. Pobrano mi 20 komórek, chyba z 14 będzie dojrzałych. Tym razem oba jajniki zabrały się za robotę, bo dotychczas pracował tylko lewy (może to dobrze? może był za bardzo obciążony i jakość oocytów przez to słabsza?)
    Ponieważ to nasza trzecia procedura, podjęliśmy decyzję o zapłodnieniu wszystkich komórek i, jeśli tylko wyhoduje się coś ładnego, bierzemy dwa zarodki.

    Jutro w południe mam transfer- bardzo szybko, bo mój lekarz mówi, że chciałby sam go zrobić i nie oddawać go dyżurującemu w weekend lekarzowi, który nie zna mojej historii leczenia.

    Mam wprowadzony teraz dodatkowo Dostinex, a tuż przed transferem mam się dostymulować Ovitrelle.

    Wężonie, nie doszukałam się w nowej umowie niczego, co świadczyłoby o tym, że ustawa nakazuje transfery tylko 5-dniowych zarodków, więc chyba wszystko idzie zgodnie ze sztuką. Mam nadzieję, że Twój małpiszon w końcu przyjdzie…ileż kurwa można czekać? 🙁

  15. Witam dziewczyny. Podczytuje Was juz jakis czas i jestem wlasnie w trakcie mojego pierwszego in vitro. Pojawilo mi sie wlasnie takie pytanie a nie chce w niepokoju czekac do jutra na telefon do kliniki. Czy Wy jako bardziej doswiadczone mialyscie przed zabiegiem robione szczepienie przeciw WZW typu B? bo sie boje ze okaze sie ze na szybko musze je zrobic…a jakos nikt mnie nie uprzedzal…tylko taki zapis gdzies w karcie znalazlam dzisiaj. pozdrawiam Was wszystkie, to forum zawsze dodaje otuchy w ciezkich chwilach i super ze tu jestescie! powodzenia i pozdrawiam

    1. Dzień dobry, ana86, szczepienie na WZW trwa kilka tygodni (robi się je w 3 oddzielnych dawkach) i tego sie do in vitro NIE WYMAGA. Pierwsze słyszę.

      Ale jak już się uporasz z IVF to warto sobie zrobić szczepienie tak dla siebie, bo nigdy nie wiesz, kiedy nagle będzie potrzebne. A ważne jest chyba z 10 lat.

    2. Ja się zaszczepiłam tak dla siebie, bo 3 dawkę bierze się po ok. 5 miesiącach od 1.
      Do IVF trzeba zbadać poziom przeciwciał. Nie wiem, co by było, gdyby wyszło, że np. jesteś nosicielem. Zawsze miała czysto.
      Tak samo nie wiem, czy gdyby się okazało, że ktoś ma HIV, to by w ogóle nie robili transferu, czy ze szczególnymi środkami ostrożności.

  16. hej dziewczyny! ja z innej beczki. u mnie do przodu. juz szosty miesiac. wciaz jestem z wami myslami i zagladam bardzo czesto – chyba mi to nie przejdzie 🙂
    robilam ostatnio porzadki w lekach i okazuje sie mam jeszcze ponad cala paczke lutinusa. ja musialam odstawic, bo mialam wysoki progesteron. nie bardzo chce tym handlowac, ale to byl drogi lek, ponad 120 zloty za paczke. moze komus sie przyda? chetnie odstapie. na terenie warszawy moge dowiezc gdzies w uzgodnione miejsce (wyslac? nie wiem czy poczta przejdzie). priv: dallas.savannahh@gmail.com

    1. No to super!!!:) poczekaj jeszcze chwilę a w nocy da się we znaki i tak będzie kopał ze nie będziesz mogła spac:) ale ja uwielbiam czuć ruchy 🙂 A tak poza tym jak się czujesz?

      1. Ja z Laurą byłam w 25 tyg. i jeszcze nie czułam zbytnio ruchów. Tzn. takie bardzo delikatne łaskotanie, na zewnątrz trudno było coś poczuć. A w nocy zawsze spała. Mam dziecko, a prawie nie wiem, co to ruchy. Jak wody odeszły, to już prawie wcale się nie ruszała, nie miała jak. 🙁 Tylko ktg dawało znać, że jeszcze żyje. Idąc spać w szpitalu żegnałam się z nią, tak na wszelki wypadek, gdyby rano już nie żyła.

        1. ale smutne to co napisałaś 🙁
          i pomyslec, ze ciaża to, z założenia, 40 tygodni szczescia i blogiego oczekiwania poczawszy od zobaczenia dwoch kresek i obwieszczenia tego faktu natychmiast calemu światu. Jak takie teksty slysze, to rzygać mi sie chce.

          1. Myślałam, że za drugim razem będzie inaczej. Bliźniaki, to wiadomo, pewnie urodzą się wcześniej, ale przecież przegrodę usunęłam, zapłaciłam za to niepłodnością, to teraz będzie już dobrze. A wyszło jeszcze gorzej.

            To dobrze, że Laurze się udało. I to była bardzo spokojna ciąża, pełna radości i ufności, aż do eksplozji wód, zresztą tak jak za drugim razem.
            Z zaskoczenia znajdowałam się w świecie zagrożenia.
            Jak Ty znosisz 3 ciążę? Jedyne podejście, żeby nie zwariować, to dać czasowi płynąć. Ani teraz nic nie zrobisz, gdyby zarodek obumierał, ani nie zapobiegniesz wadom codziennym USG.
            Trzymam kciuki, żeby u Ciebie było to 40 tygodni, chociaż beztroskie nie będą.

          2. U mnie kazda ciaza bez sensacji, prawie zero mdlosci i innych niedogodnosci ciazowych, teraz tez. Tylko brzuch napiety na maksa, gula w gardle, i smaki na wszystko co kwasne.
            Mam zamiar podejsc ze spokojem, bo tak jak napisalas, na to co tam sie dzieje nie mam zadnego wplywu, oprocz tego, ze dbam o siebie i lykam tablety.
            Usg dopiero za poltorej tygodnia, pierwsze, to bedzie prawie 8 tydzien.
            Czy wczesniejsze cos by zmienilo – nic, tym bardziej, ze nie plamie, zadnych boli ani nic niepokojacego tam na dole.
            Wiem, ze wszystko moze sie wydarzyc, i podchodze do tego bardzo spokojnie.
            Troche nawet zla jestem na siebie, ze nie potrafie sie wiecej cieszyc tym stanem, glaskac brzucha i taka troche obojetna jestem. Ale jak sie czlowiek raz sparzy to nastepnym razem jest bardziej ostrozny i ma w sobie wiecej rezerwy, bo gdzies tam za uszami swiadomosc, jak wiele jeszcze niewiadomych…
            Kurde, dzisiaj w nocy snilo mi sie, i to byl taki mega realny sen, ze urodzilam dwojke dzieci, trzymalam je obydwoje na rekach. Nigdy wczesniej nie mialam takiego snu. Az sie po przebudzeniu poryczalam…
            I o, taka to ta moja obojetność…

  17. Hej dziewczyny. Wczorajsza wizyta trochę nas zwalila z nóg. Koszt jednego wlewu 2000 zł 🙁 Nastawiamy się na wersję pozytywną czyli że Blastus zostanie z nami i wtedy drugi wlew. Trochę dużo kasy ale tak jak wczoraj stwierdziliśmy z mężem że mieszkać mamy gdzie, więc pieniądze zbierane na zakup działki zmieniają swój cel 😉
    Następna wizyta w poniedziałek i w czwarte. Dobrze ze moja kierowniczka jest w porządku i nie mam problemu ze zwalnianiem. My na wizytę jedziemy w jedną stronę ok 120 km.
    Miłego piątku 😉

    1. Ja donosicielsko przypominam tym, którzy przegapili Twoją zapowiedź wlewu, że chodzi o wlew imuglobin, aby pomóc w osłonie Blastusia.
      Zawsze jak czytam takie rzeczy (cennik!) to jestem w szoku, z ilu rzeczy rezygnujemy, żeby tylko mieć dziecko. nic nas nie zatrzyma.

      1. Zaraz dzwonię. Ciągle się waham, czy iść do kliniki, czy do tego lekarza, co mnie operował.
        Dobrze by było, jakby w klinice zobaczył i zdecydował, czy np. wywołać duphastonem. Ale z kolei nie będzie miał dla mnie czasu.
        Zaraz coś zdecyduję.
        Jutro nie mogę iść, bo impreza urodzinowa Laury (na zeszłej byliśmy pewni, że następna będzie już z rodzeństwem), w poniedziałek ma kwalifikację do wycięcia migdałka, a drugi samochód w naprawie.

  18. a apropos Twojej checi Wezon dania sobie spokoju bo ciagle wszystko na nie, to tak moj M. mowil, ze pierwsza ciaza nieudana, potem komplikacje i asherman, potem druga ciaza nieudana, znowu operacje, tez ciagle powtarzal, ze moze to jakies znaki, ze dzieci nam nie pisane, ze powinnismy sie wycofac.A mimo to sam za jakis czas motywowal mnie i podnosil na duchu..Teraz, chociaz to dopiero poczatek i wieeelka niewiadoma, cieszy sie jak dziecko z tej kolejnej szansy od losu.
    Nie ma co sie tak zniechecac i poddawac, zadne to znaki, ot po prostu organizm nie wspolpracuje, co nie znaczy, z w koncu nie zacznie.
    No przeciez ta cholerna @ musi kiedys przyjsc!

    1. Może i nie musi. Kiedyś, po wypadku, zatrzymała mi się na prawie pół roku. W końcu trzeba było wywołać.
      Może teraz też uciekła ze stresu? Ale przecież skoro owulacja była, to bardzo dziwne.

      1. Dziewczyna na forum pisała ze raz jak miała taką szybką owulacje to następny cykl zaczął jej się bez okresu. Może u Ciebie jest już dominujący pecherzyk! Coś czuję że się zdziwisz na następnym USG 🙂

    2. Poza tym teraz wszystko pod górkę. W grudniu, styczniu mieliśmy wielkie wydatki. Ubezpieczenia i przeglądy obu samochodów, opłata za wyjazd na ferie, impreza Laury na ponad 30 osób (wszystkich lubi i mamy dużo dzieciatych sąsiadów). To już by starczyło na komercyjne ivf z wszelkimi lekami i 3 crio. A w zeszłym tygodniu się okazało, że psuje się automatyczna skrzynia biegów w większym samochodzie. Musimy zrobić, zanim się bardziej zepsuje. Na razie 1200 za rozebranie skrzyni i diagnozę. Naprawa może kosztować 4-8 tys. plus robocizna. I jak tu odkładać na leczenie?

  19. Wężon, tak mi przykro, że ciągle coś u Ciebie nie tak. Tak po ludzku Cię mocno przytulam. Wężon, a propos suplementacji wyczytałam, że mleczko pszczele ma pozytywny wpływ na grubość endometrium, może warto byłoby wypróbować, jak ta wredna @ się w końcu zjawi. Ja czuję, że teraz pod górę, to crio wielką betą się zakończy 🙂 trzymam kciuki cały czas mocno
    Bilbao kolejny noworoczny cud :)serduszko będzie mocno biło, kciuki za spokojne i nudne już teraz chyba 8 miesięcy 🙂
    U mnie suplementy póki co rewelacyjnie wpływają na skórę, włosy i paznokcie ( i cellulit tylko ciiii… udaje, że nie mam 🙂 ) i tak sobie myślę, że skoro „zewnętrzne” komórki lepiej wyglądają, to te w środku też. Powiem, wam, że w poniedziałek miałam poważny wypadek, samochód do kasacji, cud, że nikomu nic się nie stało, jechaliśmy w pięć osób na konferencje z pracy. Warunki na drogach były okropne, wjechał w nas samochód, serio myślałam, że już po mnie.

    1. Ewa, dobrze, że wypadek tak dobrze się skończył. W które miejsce uderzył Was, że żadnych obrażeń nie było?
      Dwa razy miałam czołowe zderzenia z samochodem do kasacji. Raz skończyło się złamaniem kręgosłupa, drugi raz siniakiem na języku i nodze. Dobrze, że samochody były duże i miało się co gnieść.

      Mleczko pszczele i inne suplementy (prawie wszystkie z list dziewczyn) biorę od świąt. Akupunktura od 8 tygodni. I w nagrodę mam tajemniczy brak miesiączki. Do tego nie widzę, żadnych zmian w wyglądzie – cerę mam gładką, a paznokcie mocne jak sztuczne i bez suplementów. 😉
      Cellulit każda ma, to tak jakbyś walczyła z piersiami. Wszystko można, tylko po co? Walka z wiatrakami.

      Pamiętaj, że wielką betę po transferze już miałam. I bijące serduszka, i badanie prenatalne genetyczne, stwierdzające całkowite zdrowie dzieci. I nawet płeć poznałam. A mimo to dzieci nie mam przy sobie. Dla mnie ewentualna walka i strach będzie trwała aż do granicy bezpiecznej przeżywalności dziecka.
      Niemniej czuję się przytulona i wsparta. :*

      1. Rany, Ewa, dobrze, ze sie tak skonczylo, mieliscie szczescie;-)
        Nie ma reguł.
        Wujek mojego M. zginal na miejscu w swoim aucie w tak prozaiczny i glupi sposob ze az trudno w to uwierzyc:-(
        A z masakrycznych wypadkow czasem wychodzi sie z jednym siniakiem. Szczescie??

        No niestety, dla wielu z nas wysoka beta jeszcze niczego nie oznacza. Ja cieszylam sie do 12 tygodnia z ksiazkowej ciazy, potem na genetycznym dostalam obuchem w łeb aby w koncu zakonczyc ciaze w 15 tygodniu.
        Dlatego teraz bez euforii i planow, zbyt wieke moze sie wydarzyc.

        Wezon, czy Ty chodzisz na aku do akupunktosfery moze??

    2. Rany, Ewa… dobrze, że nic Ci sie nie stało. Nie wzieli Cię do szpitala na hospitalizację? Jakby Cię choćby kolano zabolało, albo nawet mały palec -możesz pomyśleć o odszkodowaniu. Dodam jeszcze, że i ja nie mam celulitu 😉 tak oficjalnie 😉

      1. Za złamany kręgosłup, poważną operację, śruby w plecach, 20 cm bliznę, pół roku zwolnienia z pracy, chodzenie w metalowym gorsecie dostałam 7 tys. odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy wypadku. O bolący palec to nie warto się upominać. 😉
        To zadziałało też na naszą korzyść – Jarek dwa razy skasował samochód ze swojej winy i kierowcy tego drugiego samochodu walili głową w szybę. Jeden powiedział, że się dobrze czuje i spieszy i nigdzie nie idzie. Drugi pojechał na badania, ale wyszedł tego samego dnia. Na szczęście żaden nie wystąpił o odszkodowanie.

        1. Bilbao ma rację, mój mąż za „nadszarpnięty” kark podczas uderzenia w tył auta dostał ok. 4 tys tylko z ZUS! Śmiem twierdzić, że wpływa na to miała grubość teczki z dokumentami, z którą przyszedł na komisję lekarską :)Ale zbierał dosłownie wszystko- rachunki z aptek za kołnierze i leki przeciwbólowe, za zabiegi i masaże rehabilitacyjne, wizyty u specjalistów itp. Każdy papierek.

          Drugie tyle z OC sprawcy.
          Przy Twoim urazie i skali cierpienia powinnaś móc sobie kupić za odszkodowanie mały samochód 🙂

          1. a moim zdaniem, to i na duży by starczyło:)
            Utrata zarobków, a przede wszystkim zadośćuczynienie za krzywdę (sam fakt przebywania pół roku na L4 ma tutaj ogromne znaczenie) a w tym trwałe następstwa i obecność blizny (a Nasz Wężon jest kobietą przecież 🙂
            Teraz orzecznictwo sądowe powypadkowe idzie mocno w stronę Poszkodowanego a kwoty rosną niebotycznie. I nawet jeżeli TU uprze się i zapłacić nie chce w drodze likwidacji, to już po skierowaniu sprawy do sądu, co wcale nie jest ani trudne ani skomplikowane, zapadają wyroki na duuuuuże, ale co do zasady, należne kwoty.

      2. Pojechaliśmy do szpitala bo „przymusili” nas pracodawcy i teraz najlepsze, siedzimy na izbie przyjęć podchodzi do nas lekarz i mówi, że okres oczekiwania na wizytę 4 godz. no to ok. a najlepsze, że przyjmie nas po uczciwych pacjentach bo my oszukujemy !

  20. Tak wiem,że duża beta nic nie przesądza choć dla mnie nawet duża beta to abstrakcja. Ja właściwie się zastanawiam czy w ogóle kiedykolwiek można żyć bez strachu o dziecko. Moja mama straciła pierwsze dziecko po porodzie, drugie poroniła, później była moja siostra, kolejne zdrowe dziecko , które wieku 6 miesięcy zginęła w wypadku, więc jak widać nie ma gwarancji na nic.
    Samochód uderzył w bok auta pomiędzy kierowcę,a miejsce z tyłu gdzie siedziałam, na szczęście solidny i bezpieczny samochód więc myślę, że to może nas też uratowało, oraz ogrom szczęścia, mało brakowało, może 40 cm, a dachowalibyśmy w rowie głębokim na jakieś 3 m.
    Zazdroszczę wam tej akupunktury zawsze chciałam spróbować tylko najbliższe miasto, w którym mogłabym pójść jest 120 km 🙁

  21. Mój poziom amh 0,6.
    Wciągam te wszystkie suplementy które tutaj dziewczyny wpisałyście od grudnia jedyna różnica to zamiast inofolic biorę inofem ( to samo a różnica w cenie jest 🙂 )
    Moja lekarka umówiła mi już datę histeroskopii, bo jest zaskoczona tym amh. Tylko badanie ma być w 16 dc a mój cykl trwa 25-27 dni, czyli badanie będzie przeprowadzone po owulacji. To normalne? Przyznam że się w tym wszystkim trochę gubię i nie wiem co robić, nie chce tracić czasu…. 🙁

    1. Teoretycznie histeroskopia powinna być w pierwszej połowie cyklu, ale chyba nie przestrzegają tego zbyt rygorystycznie. Ja miałam ostatnio histero w 21dc, a mam cykle 24-26 dniowe, więc też już było dawno po owulacji.

      1. Ja miałam histero w 21dc, specjalnie tak późno, żeby zobaczyć dodatkowo jak wygląda śluzówka w okresie potencjalnej implantacji. Oczywiście, nie mogłam być w ciąży wiec w cyklu z histero zabezpieczaliśmy się.

        1. Dziękuje za odpowiedź, nie dostałam żadnych wytycznych od lekarki (jak się przygotować, czy się zabezpieczać przez ten cykl…nic). Do zabiegu mam prawie 2 tygodnie i chyba podejdę do przychodni żeby ją uprzedzić że to będzie 16 dc. Nie chciałabym żeby po przyjeździe do szpitala okazało się że zabiegu nie będzie.

  22. Dziewczyny, a brała któraś z was tabletki k2 +d3 tzn razem w jednej kapsułce ???
    Byłam dziś w aptece chciałam kupić witaminę k2 była na zamówienie. Ale farmaceutka znalazła jakiś preparat który ma i jedną i drugą tą witaminę. Zamówiłam na jutro i teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może powinnam osobno te k2 zamówić?

    1. W jednej kapsułce chyba nawet lepiej. Ja nie trafiłam na takie. W kilku aptekach pytałam o witaminę K2 i nigdzie nie mają. D3 + K jest. Ale na hasło: K2 dziwią się strasznie. Jakby pierwszy raz o tym słyszeli. Ja kupuje w sklepie zielarskim.

      1. W aptece wcale nie było to witaminy, ale Pani sprawdziła mi jakie są dostępne.
        Były i k2 osobno i razem z d3 to zamówiłam te drugie 🙂
        Widocznie rzadko ktoś kupuje tego typu witaminy, że nie ma ich na miejscu 🙂
        Teraz to już za późno na te wasze pozostałe witaminki. W razie niepowodzenia będę brała przed 3 stymulacją

      2. W aptece wcale nie było to witaminy, ale Pani sprawdziła mi jakie są dostępne.
        Były i k2 osobno i razem z d3 to zamówiłam te drugie 🙂
        Widocznie rzadko ktoś kupuje tego typu witaminy, że nie ma ich na miejscu 🙂
        Teraz to już za późno na te wasze pozostałe witaminki. W razie niepowodzenia będę brała przed 3 stymulacją 🙁
        Chociaż liczę na to, że skończy się na tej drugiej

  23. Tak apropos wit.K2. Jak pytałam o nią lekarza to powiedział żebym sobie odpuściła, ze nie ma badań udowadniających jej skuteczność. A ze i tak juz duzo suplementów brałam to dałam sobie z nią spokój. To samo powtórzyła mi endokrynolozka, zaznaczając, ze k2 wpływa na krzepliwość krwi a w ciazy noe chcemy zakrzepicy bądź „odrzucenia” zarodka. Cos jest na rzeczy z ta krzepliwością szczególnie we wczesnej ciazy, bo tak samo jak progesteronem, niejednokrotnie obstawiają nas tez lekarze heparyna. Pisze to tak ku przestrodze. Moja Endokrynolog powiedziała ze bez ciazy mogłabym eksperymentować ale w ciazy juz absolutnie.

    1. Potwierdzam to co napisala Margaritka. Mialam Wam to napisac o K2. Osoby, ktore maja problemy z krzepliwoscia, maja zespol antyfosfolipidowy, trombofilie, mutacje genow leiden czynnik V i VII, nie powinny stosowac K2. Ani w ciazy ani po ciazy.

      Wiec jesli macie stosowac K2 to sie upewnijcie u lekarza, ze wsz z Wasza krwia w porzadku.

  24. Widzę, że cuda dzieją się na blogu 🙂 i oby tych cudów więcej i więcej 🙂
    I ja zaopatrzyłam się w suplememty – femibion natal, inofolic, wit. D3, koenzym Q10, mleczko pszczele i wit. K2 (tą będę brać raz na trzy-cztery dni).
    Teraz jestem po owulacji, mam 22 dc, podpowiedzcie czy już teraz zacząć zajadać się zestawem czy lepiej od 1 dc zacząć? U nas na razie zawiecha z inseminacją czy stymulacją, po prostu chcemy oboje podbudować nasze organizmy. Myślicie że to dobry pomysł? Czy lepiej suplementować się przy przygotowywaniu do zabiegów?

    1. Też zaczęłabym już. Tylko mleczko pszczele zaleca się zacząć miesiąc przed „akcją”, nie wcześniej. Czytałam, że nie powinno się go zażywać dłużej niż 3 miesiące bez przerwy. Po 2 tyg. przerwy, można znów zacząć.

      1. A mleczko pszczele prawie 40 zł za 45 tabletek, więc aby stosować bez przerwy 3 mies to trochę kasy by poszło 😉 Zrobię jak mówicie, suplementy od zaraz, mleczko na miesiąc przed akcją 🙂 Suplementujmy się i dawajmy więcej cudownych wiadomości na bloga 🙂 Powiem Wam, że odkąd zwierzyłam Wam się na blogu z tego co czuje i odkąd jako tako się udzielam, czuję się silniejsza! Wiem, że nie jestem sama z problemem, mam rzeczywiste wsparcie i zrozumienie 🙂 Dziękuję Wam za to, że jest blog, że jesteście Wy 🙂 Wcześniej tylko podczytywałam Was, ale to nie to samo co wejście do tego zacnego grona 😉

    1. Już składam raport 🙂
      Z 20 pobranych komórek do zapłodnienia nadawało się 11. Zapłodniło się aż 10.
      Z tych 10 zarodków 2 już dawały sygnały, że nic z nich nie będzie (w cytoplaźmie już wszystko zaczęło się zlewać). Zabraliśmy dwa, które najlepiej rokowały…no i trzymamy kciuki za pozostałych 6. Będę wiedziała we wtorek na czym stoimy.
      To, co mnie samą zaskakuje, jestem wyjątkowo spokojna po tym transferze- może dlatego, że powoli oswajam się z myślą, że za chwilę koniec. Poza wzdęciami, które powoduje progesteron nic mi nie doskwiera i nic nie boli.
      Za tydzień idę jeszcze do kontroli usg, bo niestety jestem w grupie ryzyka OHSS (dużo produkuję, a jestem raczej z tych niskich i szczupłych) więc lekarz zażyczył sobie jeszcze mnie obejrzeć.
      Piję, odpoczywam i inkubuję i to by było na tyle 🙂

      1. No to niech sie tam teraz Twoja dwójeczka dobrze układa na najbliższe prawie 9 miesiecy, s-mother 🙂
        brałaś przed tą stymulacją magiczne suplementy z bloga, wiec jest szansa, że tym razem wynik będzie lepszy niż poprzednio a i Twój organizm wzmocniony takim powerem okaże się lepszym gospodarzem dla Twoich maluchów.
        uściski Kochana 🙂

  25. Dzieki kochane za odpowiedz w sprawie tego szczepienia. Wiedzialam ze jako ekspertki zawsze dobrze poradzicie 🙂 I od razu powiedzialam mezowi ze tu jest najpewniejsze zrodlo informacji. Klinika tez potwierdzila dzis ze nie bedzie problemu. Super ze jest takie miejsce jak to, gdzie czuje sie zrozumienie sytuacji jak nigdzie… Niedlugo tez bede potrzebowala Waszych licznych kciukow bo punkcja i transfer zblizaja sie coraz bardziej. A im wiecej dobrej energii tym latwiej. Poki co dziewczynki za Wszystkie Was trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko:-)

  26. @bilbao
    Przede wszystkim gratulacje :), Twoja dobra nowina ukryła się gdzieś na końcu poprzedniego wpisu i ją przegapiłam, dopiero teraz doczytałam.
    Odpowiadając na Twoje zapytanie odnoście testów NIFTy i Hormony, ich ogromnym plusem jest to, że są nieinwazyjne. Ale są to badania przesiewowe, nie dające 100% gwarancji poprawności, dając wynik pozytywny (lub negatywny) z bardzo dużym prawdopodobieństwem, ale nie aż 100%. Stosuje się je u osób zdrowych, nie posiadających objawów choroby, w celu jej wykrycia i ewentualnego leczenia. Przykładowo, w oparciu o parametry z USG z chyba 13 tygodnia oraz mój wiek, lekarz wyliczył prawdopodobieństwo trisomii 21 chromosomu na 1:kilku tysięcy, w teście NIFTy, który robiłam było to 1:130000000. No ale nie 0.
    Robienie tych badań ma sens u osób, które wcześniej nie miały żadnych objawów. W Twoim przypadku dobrze by się było przed zrobieniem tych badań skonsultować z lekarzem, bo może się to okazać tylko stratą czasu i pieniędzy. Wynik negatywny z tych badań i tak jest wskazaniem do amiopunkcji. Np moim znajomym, których pierwsze dziecko urodziło się z wadami genetycznymi lekarze genetycy odradzili robienie tych badań, jako zbyt drogich, a nie dających pewności. Powiedzieli, że i tak zarówno ze względu na wiek, ale przede wszystkim na chorobę pierwszego dziecka od razu dostaną skierowanie na amiopunkcję.

    1. Anulek, dziekuje Ci za cenne info, w sumie to moje rozwazania odnosnie sensu robienia nifty lub harmony sa zblizonego do tego co napisalas.
      Ich wynik nadal bedzie tylko prawdopodobienstwem.
      A u mnie w poprzedniej ciazy byla wada ktora byla powodem zakonczenia ciazy w 15 tygodniu. Wtedy robilam biopsje.
      Tym samym po zrobieniu tych testow nadal moze istniec koniecznosc zrobienia biopsji lub amnio.
      Wiem, ze to badania inwazyjne, ze jest pewne ryzyko.
      Zapewne udam sie do Orlowskiego, tam jest najlepszy podobno spec od amnio i biospji czyli dr. R. Podobno wbija sie niemalze w ciemno 😉
      A na razie za tydzien pierwsze usg, zobaczymy czego sie dowiem.

    1. Margeritko dziękuję że pytasz, tym razem nie obkupiłam się testami co by nie kusiły i nie stresowały ewentualną jedną kreską…samopoczucie dobre, w sumie nic się nie dzieje i nie wiem co o tym myśleć:/ piersi nie bolą brzuch też nie, więc albo lipa i to tylko cisza przed burzą:( byle do poniedziałku…

      Gratuluję ładnego wymiarowego pęcherzyka, następna wizyta będzie już z serduszkiem;)

      Wężon ach ta Twoja małpa…

      1. popieram decyzje o nie testowaniu moczu przed czasem. Juz niewiele zostało, jeszxze tylko jutro i w pon.wszystko sie wyjaśni. Miejmy nadzieję,ze ten brak objawów jest dobrym zwiastunem:) czekamy, kciuków nie puszczamy!

  27. Dziewczyny, my z mężem będziemy podchodzić do inseminacji nasieniem dawcy, proszę napiszcie mi jeśli któraś z Was jest lub była w takiej sytuacji.
    A może znacie jakiś blog o temtyce która mnie osobiscie dotyczy? Iza a może Ci gdzieś się coś o uszy obiło? 🙂

    Pozdrawiam staraczki! 🙂

    1. Mój M tez ma słabe wyniki spermiogramu. Teraz będziemy próbowali ivf. Iui albo ivf z nasieniem dawcy jest dla nas ostatecznościa. My mamy problem z morfologia plemników.0% prawidłowej budowy. 100% wady glowki. Napisz coś więcej o was. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  28. rollxd, czasem wpadają tutaj dziewczyny, które korzystają z nasienia dawcy, przejrzałam kilka wpisów, ale dawno się te dziewczyny nie odzywały, poznikały. To najpewniej znaczy, że im się udało i dziś czytają blogi parentingowe.
    Mam nadzieje, że ktoś coś więcej Ci podpowie.

  29. Mój komentarz nie dotyczy supplementów jednakże myślę, że powinnam podzielić się z Wami moim doswiadczeniem.
    Mam na imię Ania, bardzo lubię czytać Twój blog Iza, kiedyś obowiązkowo przed snem zaglądałam tutaj i czerpałam siły z Twoich wpisów, ale i także z komentarzy innych Pań tutaj zaglądających ponieważ także miałam wielki problem z zajściem w ciążę. Teraz nie mam czasu na regularne czytanie bo od 15 miesięcy jestem przeszczęśliwą mamą bobasa, który narodził się dzięki inseminacji. Dawano nam tylko 14%szansy na pozytywne zapłodnienie (namawiano na in vitro), ale my uparliśmy się na inseminację no i udało się! Jednakże pewnie i ten zabieg nie powiódł by się gdyby nie to, że uporządkowano moją tarczycę, która tak naprawdę nie dawała znać o sobie, testy tarczycowe zawsze były w granicach normy, więc nie było mowy (wg większości lekarzy) o jakimkolwiek związku mojej niewyjaśnionej bezpłodności/ poronieniu z tarczycą. Po latach panicznych poszukiwań „złotego środka” na całe moje nieszczęście postanowiłam zadbać o tarczycę. Okazało się, że mam niedoczynnosc tarczycy typ2 (czyli utajona). W końcu udało mi się pokonać tę chorobę- narodzil się nasz bobas i to tylko się liczy. Tarczyca dalej się odzywa ale teraz to już przynajmniej wiem jak z nią postępować. Polecam artykuły oraz książki dr Barry Durant-Peatfield oraz dr M. Starr, być może którejś z Was pomogą. Pozdrawiam Was i życzę wytrwałości.
    Ania

  30. Cześć dziewczyny.
    U mnie po weekendzie bez zmian. @ nie przyszła. USG w środę.
    S-mother dobrze pamiętała, że w sobotę były urodziny Laury. Była impreza na 30 osób (tzn. 30 dzieciaków + trochę rodziców).
    Dzisiaj Jarek z Laurą siedzi w Kajetanach, na kwalifikacji do wycięcia migdałka.

    Margom, trzymam kciuki za Twój dzisiejszy wynik i za transfer Paradise.

    Odpowiem od razu na wszystkie pytania zadane wyżej:

    Ewelka, Laura urodziła się w 27 tyg., 9 dni wytrzymałam w szpitalu bez wód. Te 9 dni uratowało jej życie.
    Samochód w naprawie to Dodge Journey. Na razie wymontowali skrzynię i dzisiaj dadzą znać, co jest do wymiany i ile będzie kosztować.

    Co do wypadku:
    Wypadek był w czerwcu 2007, więc już po ptakach. Zresztą chyba przyjmując odszkodowanie pozbyłam się praw do dalszych roszczeń. Moja ciocia za wymianę stawu biodrowego (uderzenie wyrwało jej nogę z biodra, roztrzaskując panewkę) też dostała 7 tys. Może niedawno te stawki tak urosły. Wypadek był z winy tamtego, miał sprawę karną i dostał 9 miesięcy w zawieszeniu (sędzie przepraszał, że musi coś zasądzić, bo recydywa).
    Z ZUS dostałam 800 zł (za 8% uszczerbku na zdrowiu – wystarczyło na kożuszek w Zakopanem).
    Niestety, nie miałam żadnej teczki z dokumentacją leczenia, nie miałam żadnych rachunków. Gorset dostałam za darmo, żadnej rehabilitacji ani masaży nie miałam, bo żadnych problemów nie było, a przeciwbólowy wzięłam raz w szpitalu, zaraz po operacji. To naprawdę prawie nie bolało. Bolało parę dni przed operacją. Przed wypadkiem od ponad roku tańczyłam taniec brzucha i miałam silne mięśnie grzbietu, co pomogło w trzymaniu kręgosłupa.
    Bliznę mam, ale dość cienką i dokładnie w tym rowku kręgosłupa, nie czuję się oszpecona. Szył mnie lekarz znany z ładnych szwów, a do tego podobno wyjątkowo się postarałam. Pielęgniarki się zachwycały i skomentowały, że jak szył młodą, zgrabną dziewczynę, to się wyjątkowo przyłożył. Moja blizna w pępku po laparoskopii (jedna zrobiła się taka zgrubiała) wygląda dużo gorzej.
    Mam te śruby, nie mogę doświadczać wstrząsów, czasem mnie trochę boli i to wszystko. Jak słyszę, jak 15 lat młodsze koleżanki opowiadają o bólach kręgosłupa to się dziwię.
    Do tego w pracy przez czas mojego L4 tak się za mną stęsknili, że jak wróciłam, to dostałam 50% podwyżki. Gdybym grzecznie cały czas pracowała i by się nie przekonali, jak beze mnie źle, to nic bym nie dostała, bo u nas nie dają, jak koniecznie nie muszą.
    Tak więc, miałam dość marne argumenty do sądu – nic mnie nie boli, nic nie wydałam na leczenie, sprawna jestem normalnie, żadnych strat, odpoczęłam, a jak wróciłam, to dostałam podwyżkę. 🙂
    Na dodatek miesiąc po powrocie do pracy rzuciłam męża i jestem z bardziej pasującym mi facetem. Gdybym nie spotykała się z nim w pracy, bo trzeba było parę spraw wyprostować, to też bym grzecznie siedziała w swoim dobrym małżeństwie.

    Wypadek przewrócił mi całe życie do góry nogami i w większości dziedzin wyszedł na dobre. Wolałabym tylko nie mieć tych śrub.

  31. Węzon czyli jak widac wypadek,nie byl zbyt przyjemny ale jego konsekwencje(oprocz srub:))odmienilo Twoje zycie na lepsze… dlatego ja uwazam,ze wszystko zawsze jest „po cos”,nic nie dzieje sie bez przyczyny…
    A teraz ja czekam na @ powinnam dostac sroda,czwartek,jakie macie naturalne sposoby na przybycie @?:)

    1. Niestety żadnych. Kiedyś ani gorąca kąpiel ani intensywna zumba nie pomogły;-).
      A co do tego że wszystko jest po coś, też tak kiedyś myślalam. Straciłam prace, tak z dnia na dzień, byłam zła i rozżalona i zastanawiałam sie dlaczego znowu coś. W nastepnej firmie wlasnie minie 10 lat, poznałam tam najlepszego męża na świecie:-), więc ok ale nasze wszystkich tu zmagania z niepłodnością i te wszystkie tragedie? Nie zrozumiem.

  32. Dziewczyny,

    od dzisiaj potrzebuję więcej zaciśniętych kciuków. Wierzę w dobrą energię dobrych ludzi, także zakładam, że jeśli kilka osób pomyśli pozytywnie i wyśle troszkę ciepła w moją stronę, to będę silniejsza 🙂
    Jak już wcześniej gdzieś pisałam sytuację mamy nieciekawą. Mimo naszych 32 lat moje AMH na podłodze leży i kwiczy, a plemniki M. też nie z tych najlepszych. In vitro na cyklu naturalnym z własną komórką, za którą w pogoni jesteśmy od 10 miesięcy. Raz udało uzyskać się zarodek, brak ciąży, a tak to albo pusty pęcherzyk, albo torbiel, albo inne paskudztwo,bez szans żeby wyjść na boisko, ciągle w szatni i w szatni i w szatni.. Ja już prawie zrezygnowana, podjęta decyzja o adopcji prenatalnej, ale dr Z. nie odpuszczał. Brakowało tylko mojego podpisu, a tu w czwartek niespodzianka, pęcherzyk dobrze rokuje, wyzwoliliśmy, w sobotę jeszcze tam była i czekała, więc punkcja. Pobrali jeden oocyt. Mogło być pusto, więc już szczęście. Teraz tylko dotrwać do poniedziałku. Mieszanka nadziei i racjonalizmu, że moje komórki słabe przecież, że się nie uda, że może była niedojrzała, bo embriolog po wszystkim nie powiedziała mi, że „pobrano dojrzałą komórkę” , a innym mówiła, że ich były dojrzałe…. Odtwarzałam ten film w głowie całą niedzielę…A dziś ? Dziś telefon z kliniki, że udało się zapłodnić, że mamy zarodek. Udało się zapłodnić! Płakałam 40 minut. Jutro transfer. Wiem, że to początek drogi, że szansa jest mniejsza niż u zdrowszych osób, których komórki ładniejsze, zdrowsze, młodsze. Wszystko wiem. Stało się coś , na co już nie liczyłam.Nawet jak nie wyjdzie, to i tak cieszę się z tej szansy w tym Nowym Roku, który na samym początku daje mi taki prezent. Jeśli któraś z Was znajdzie chwilę przez najbliższe dwa tygodnie, wyślijcie w moją stronę jakąś dobrą myśl, żeby ten zarodek dał z siebie wszystko, żebym ja z siebie dała to, co mogę najlepszego. Tak bardzo na niego czekamy, na tego jedynego… wychuhanego 🙂 Będę wdzięczna 🙂

    1. Doti to ja pierwsza 🙂
      Bardzo mocno trzymam kciuki aby była rosnąca beta a potem zdrowa i donoszona ciąża a później poród i w końcu spełnione marzenie wychowania małego szkraba 🙂 Przesyłam fluidy ciążowe 🙂 bardzo bym chciala aby Twoj maluszek postanowil z Wami zostac, bo w sumie gdzie mu bedzie lepiej 🙂

    2. Doti, ja teraz wysiaduję to mam czasu że hoho! 😉 Życzę Ci, żeby to był dopiero początek pięknej drogi!
      Z Twojego wpisu bije taaaaka radość, że uśmiecham się sama do siebie. Dziękuję! 🙂

    3. Doti, przylaczam sie do kciukow i wysylam pozytywna energie 😉
      Juz jestes silna, skoro po tak dlugim kiblowaniu w szatni dotrwalas do wyjscia na boisko. I ze caly czas walczysz i sie nie poddajesz, a wiadomo, dopoki pilka w grze wszystko zdarzyc sie moze.
      Powtorze to, co napisalam gdzies duzo wczesniej, ze organizm ludzki nie jest na szczescie zaprogramowany, ze przy tym magicznym amh mnostwo kobiet w ciaze zachodzi i rodzi dzieci.
      Moje niskie amh, kilka operacji na macicy w ostatnich 3 latach, 40stka w tym roku, szanse na naturalsa wg lekarza zero i co..Dzisiaj zaczynam 7 tydzien!Co prawda nie bylam jeszcze na usg, wiec co sie w srodku tam dzieje nie wiem, tylko beta sprzed tygodnia wysoka i odpowiednia do wieku ciazy. Ale jakby nie bylo udalo mi sie w ta ciaze zajsc.
      Dlaczego Tobie mialoby sie nie udac????
      Twoj organizm sprawil Ci w tym cyklu mila niespodzianke i tak trzymac, kto wie, moze to wlasnie ten oocyt, ten zarodek, ten szczesliwy cykl.
      Oby tak bylo!
      Kciuki zacisniete oba @@

      1. Dzięki 🙂 O Tobie to powinni pisać artykuły medyczne 🙂 Coś niesamowitego ! Myślę o Tobie ciepło, niech ta ciąża trwa na spokojnie . Wiem, to wszystko straszna niepewność, aż czasem człowiek boi się pomyśleć tak bardzo optymistycznie, żeby nie zapeszyć, żeby znów się nie rozczarować. Ale teraz dość już tych dramatów ;)Na pewno USG wyjdzie elegancko ! Ja mogę to powiedzieć za Ciebie 🙂 Kto mi zabroni 😉

        1. Doti,
          bardzo jestem sceptyczna, i może nawet nie powinnam tak pisać, ale gotowa na każdą okoliczność, również tą złą.
          Co nie zmienia faktu, że bardzo chciałabym usłyszeć, że wszystko ok.
          Obyś była dobrą Wróżką 🙂

    4. Doti, trzymam kciuki za jutro.
      Ja też siedzę w szatni już 5 miesiąc, mimo, że zarodek czeka, AMH bardzo ładne, ale endometrium nie chce rosnąć.

      Mam nadzieję, że Tobie się uda, skoro ta komórka wreszcie się pojawiła.

  33. Mam pytanie jestem w programie, czekam na ostatnie podejście. Mam 30 lat, dwa poprzednie nieudane. Czy teraz mogą zapłodnić wszystkie komórki czy tylko te 6 ? Czy mogą podać dwa zarodki ?

    1. Ewa, tak. Po dwóch nieudanych procedurach można zapłodnić wszystkie i wziąć dwa zarodki. Bez względu na wiek. Ja jestem takim przypadkiem, mam 33 lata i w piątek wzięłam dwa maluchy. W umowie z kliniką jest taki zapis, możesz sobie zweryfikować. Powodzenia!

  34. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa 🙂 To baaardzo miłe 🙂 Wiem, że jeszcze długa droga, ale po tylu miesiącach „życia w piwnicy” znów wychodzi trochę słońca i będę się nim cieszyć póki mogę 🙂 Oby to była ta zdrowa i właściwa komórka, zobaczymy. Może będę miała trochę szczęścia. A ja ściskam kciuki za każdą z Was osobna, żeby szło wszystko w dobrą stronę :*

  35. Dzięki dziewczyny za słowa otuchy;)

    Skupiam się teraz na suplementacji i mam pytanie odnośnie koenzymu q10 o którym jest w poście Izy..czy można go dostać gdzieś w stacjonarnych aptekach? zamowiła bym przez neta, ale pisze by przechowywać go od 15-25 st. a mamy teraz mrozy.

  36. Na poprawę jakości komórek jajowych lekarz kazał mi jeść biosteron. Podobno są jakieś badania naukowe, ze potrafi poprawić komórki jajowe. Tylko że dzisiaj przeczytałam o skutkach ubocznych… wypadanie włosów i histuryzm… a nie mam bujnej czupryny… i po odstawieniu tab anty długo walczyłam z tym problemem… więc nie wiem… o tym drugim negacie już nie wspomnę, jakoś nie mam ochoty się golić… Może miałyście jakieś doświadczenia z tym lekiem.

  37. Droga ja, nie brałam biosteronu, wiec nie do końca Ci pomogę, ale brałam wiele wiele leków, które mają różne niefajne skutki uboczne i w 99 proc. przypadków nic złego mnie nie spotkało. Skutki uboczne mogą, ale nie muszą się przytrafić.
    Może któraś z dziewczyn brała biosteron, ale warto zapytać o to pod najnowszym postem, bo tam komentuje i czyta zawsze najwięcej dziewczyn.
    Powodzenia 🙂

  38. Witam,
    poszukiwałam informacji jak poprawić jakość pęcherzyków i natknęłam się na ten blog prosze powiedzcie w jakiej dawce brać :
    Q10 firmy Kaneka(wersja ubichonol-lepiej wchłanialna)
    o której pisałyście prdzej

    pozdrawiam
    Aga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *