Dzień dobry, Świecie

Dawno nie byłam w tak dobrej formie psychicznej. Czuję się silna, rozległa i spokojna. Jestem oceanem.

Każdego wieczora przytulam się do M. przed snem. Każdego ranka pytam M. czy dobrze spał. Nigdy, ale to nigdy, nie zadałam pytania, czemu to wszystko nam się zdarzyło. Myślę, że dzięki temu, dzięki właściwym pytaniom i dobrym odpowiedziom jestem dziś tutaj, a nie w norze.

Odświeżam bloga i zastanawiałam się, jak go podsumować w 2 zdaniach.

Dawniej było:

Jesteś na blogu o bezpłodności. O dojrzewaniu do nazwania choroby po imieniu, o szukaniu przyczyn. O tym co się dzieje z ciałem. O leczeniu, lekarzach, klinikach. O myślach, z którymi trzeba się zmierzyć, a często bić.

Mielę te zdania w ustach. Już z niczym się nie biję. Wyczekuję adopcyjnego rodzicielstwa z rękami po łokcie w cieście na chleb (to przenośnia, marnie ze mną w kuchni). Jestem wielką przegraną w kumulacji in vitro. Czasem myślałam, że powinnam stąd odejść. Ale czy to jest historia niepowodzenia? Nie, bo jeszcze się nie skończyła.

Jesteś na blogu o bezpłodności. O leczeniu, in vitro i adopcji. O tym, że nic nie jest ostatnie.

114 komentarzy

  1. Izo, cieszę się, że Twój blog dalej będzie istniał i to w jeszcze piękniejszej formie (pewnie ukłony w stronę M. 😉
    Jestem w podobnym miejscu co Ty, mamy tyle samo lat, tak samo długo staramy się o dziecko i niestety tak samo bezowocnie. Tak samo jesteśmy na drodze adopcyjnej i czekamy na swoje, małe Szczęście już 1,5 roku. Niestety pewnie będziemy czekać jeszcze parę lat, chyba … że po drodze zdarzy się cud.
    To niesamowite, że ten 7. rok niepłodności jest łatwiejszy dla mnie niż 3. czy 4. W sumie powinnam wyjść z tego doła już wcześniej, ale nie umiałam. Teraz powoli wracam do życia życiem, a nie niepłodnością.
    Samych serdeczności i cudownych, prostych chwil w Nowym Roku życzę Tobie i Twojemu mężowi. W sumie bez nich chyba nie wyszłybyśmy z tej ciemnej doliny 😉

    1. Lidia, dziękuję bardzo, że mi przypomniałaś, że walczymy i czekamy tak samo. Ja też czuję, że to jeszcze trochę potrwa. Obie mamy podobną historie i chyba podobne myśli, przeczucia.
      I to prawda, na co zwróciłaś uwagę – kolejne lata czekania są o dziwo łatwiejsze niż wcześniejsze. My się uczmy akceptacji, pokory, zgody na to, co jest.
      Życzę Ci tego, czego bym i sobie życzyła – żeby przeczucia nas myliły 🙂

    2. Staraliśmy się o dziecko prawie dwa lata. Najtrudniejsze dwa lata…pod każdym względem. I pewnie dalej byśmy się starali albo już poddali. Po pęknięcie pęcherzyka zawsze powstawała torbiel, liczyłam się i nic. Lekarze mówili jedynie in vitro choć to też nie pewne. Aż w końcu po długich namowach zdecydowałam się na akumpunkture. Jeździłam codziennie przez 10 dni na sesję 50 km w okresie zamieszania. Dodam, że robiła to Chinka, wykształcona itd. Więc….choc i tak do końca w to nie wierzyłam. Tym bardziej że już kiedy zbliżał się okres było jak zawsze…pewnie dostanę bo bolą jajniki ale hmmm nie dostałam. Pewnie dostanę później. Coś mnie jedna tknelo żeby zrobić hcg. Zrobiłam, pojechałam rano potem do pracy a potem do Chinki. Wracając do domu sprawdzałam ciągle na każdych światłach czy są wyniki. Przyszły. I całe szczęście że był mały korek bo jak to zobaczyłem….sprawdzalam kilkanaście razy. Nie mogłam w to uwierzyc. Także jest nadzieja jeśli ktoś nie próbował jeszcze tej metody.

  2. Dzień dobry Izo 🙂
    Szata mniej archaiczna, posty ładują się szybko, komentarze też, to jest bardzo dobra zmiana! Opis bloga, te parę nowych zdań brzmi też zupełnie inaczej, czuć nadzieję. Jedynie te słowa „jestem wielką przegraną w kumulacji in vitro”… W nich jest chyba to, co zamykasz, złe lata i jednocześnie poprzedniego bloga. Moja refleksja z tym związana: Każdy z nas kiedyś nie wygrał w lotto. Jakieś lotto.
    Życzę Ci pięknej kumulacji w 2018!!!!

    1. En, jestem podekscytowana tym, jak teraz wygląda blog. Miałam problem, bo lubię ascetyczną formę i wszystko wydawało mi się zbyt pstrokate, ale w końcu wybrałam tę szatę graficzną i bardzo mi się podoba 🙂
      Każdy z nas kiedyś nie wygrał w lotto – mocne.
      Życzę wszystkiego dobrego na nowy 🙂

  3. Dzień dobry Izo 🙂
    jest pięknie a przynajmniej na moim telefonie blog prezentuje się o niebo lepiej…. tylko tego mi żal że do 2 milionów nie udało się dobić… 😉

    Szczęśliwego Nowego Roku!

  4. Cześć.Podczytywałam bloga już długo.Wreszcie znalazłam w sobie siłę,żeby się odezwać.Mam nadzieję,że będę mogła z Wami dzielić moje smutki i radości i uczestniczyć w Waszych.Iza jesteś super babką .Dziękuję Ci ,że stworzyłaś takie miejsce!A teraz jeszcze jest w nowej szacie!
    Oby ten Nowy Rok był dla nas wszystkich dobry.Oby pospełniały się nasze marzenia.Oczywiście z tym najważniejszym na czele!

    1. Cześć Miniana. To dobry moment, żeby wyjść z ukrycia. Pisz częściej, zostań tak długo, jak potrzebujesz. Życzę Ci od serca, żebyś mogła szybko przenieść się na blog parentingowy 🙂

  5. Witam się i ja 🙂

    Iza, życzę Wam, żeby ten nowy blog stał się takim nowym początkiem, o jakim marzycie i na jaki czekacie.

    Czekam z Wami i razem z Wami cieszę się Waszym spokojem, miłością i normalnością w codzienności.

  6. O jej jak tu przytulnie. Iza, M., dziewczyny wszystkiego najlepszego na Nowy Rok i na nowym blogu. Szybkiego spełnienia Naszych marzeń tych głośno wypowiedzianych i tych przemilczanych. Całuję mocno.

  7. Iza, Iza! Jak tu pozytywnie w tej nowej odsłonie! Przyciągniesz dobro, już przyciągasz przecież, ale teraz ono przyjdzie szybciej, bo tamto miejsce, na tamtej platformie, było o walce, to już nie jest, Twoj pierwszy nowy wpis zapowiada wygraną, bije z niego taka dobra siła 🙂 Się ckliwie rozpisałam jak durna, ale tak bardzo chcę, żeby Wasza historia weszła na kolejny etap! Ściskam za to wszystkie kciuki, moje i dwusposobowych, już 13-miesięcznych 🙂

  8. ~Izuś dziękuję Ci, że jesteś :*

    Dzięki Twojemu blogowi poznałam fajne dziewczyny, które miały-mają trudną i wyboistą drogę aby zostać mamą. Czy z serduszka czy z brzuszka.

    Życzę Tobie i mężowi wspaniałego 2018! Niech Wam się darzy!

  9. Iza, bardzo się cieszę, że blog będzie nadal żył. Byłam tu krótko, bo moja przygoda z in vitro zakończyła się po pierwszym transferze, ale zaglądam i staram się być na bieżąco. Podziwiam Cię bardzo za wytrwałość i pogodę ducha i już nie mogę się doczekać na Twojego dzidziusia. Obyś w tym roku mogła powiedzieć o sobie „mama”. Wszystkiego dobrego w nowym roku. Powodzenia.

  10. Ladnie tu 🙂 dalej będę zaglądać regularnie, choc malo sie odzywam 🙂 myślę tak sobie o Was, Waszej drodze i o tym, co sie dzieje teraz i dochodzę do wniosku, ze to szczęście, o ktore tak zaciekle czasem walczymy calymi latami dociera do kazdego, tylko niekiedy trzeba poczekać trochę dłużej..i tego Wam (i sobie zreszta tez 🙂 życzę na nowy rok 🙂 zeby to szczescie juz Was znalazlo 🙂 buziaki :-*

  11. Odurzona niesamowitym zapachem tego oceanu, który rozlał się na nowym macham do Ciebie, Izo.
    Do Ciebie i każdej z Was, dziewczyny.
    Widok uroczych gatek w kropki u góry po lewej sprawia, że usta drgają mi w uśmiechu;)

  12. Melduję się w nowym miejscu 🙂
    Rozsiadam się i zostaję. Nie wyobrażam sobie dnia bez Was. Rzadko się odzywałam, ale śledzę na bieżąco i cały czas ściskam kciuki, aby TO czekanie trwało jak najkrócej:*

    Marzenia się spełniają!!!!

  13. Dzien dobry w nowym miejscu i Nowym Roku 🙂 pięknego 2018! Dla nas wszystkich! Chce odpowiedzieć Kropkowi, z poprzednego postu. Może byc niestety tak, ze beta rośnie pomalutku rośnie. Ja tak miałam dwa razy. W obu przypadkach nie skończyło sie dobrze. Trzeba badać, może być też ciąża pozamaciczna.

    Izo, gdzie mogę napisać o badaniach immuno? Miałam robione więcej niz te, o ktorych jest post.

    1. Malgoosia, a może byś mi napisała w mailu liste badań, zrobię z tego osobny post? Bardzo duzo osoób pyta o badania, przydałoby się zebrać to jednym miejscu. Chcę też zrobić osobną zakładkę na taką skarbnicę wiedzy , którą mają dziewczyny.

  14. Iza, przytulnie i ślicznie tutaj, tak jakoś spokojnie 🙂 Dziękuję za to miejsce.
    Jestem z Twoim blogiem nie od początku aktywnie, ale ponad 2 lata i chciałabym zostać… Teraz już z moją Kulką.
    Iza Ty, blog, Dziewczyny bardzo mi pomogłyście w trudnych chwilach, gdy nikt nie dawał nadziei, gdy wszystko się sypało, wiedziałam, że nie jestem sama, że doradzicie, pocieszycie, że wiele z Was miało ciężko i są szczęśliwe finały. Życzę Tobie i wszystkim Dziewczynom dużo szczęścia i spełnienia marzeń w Nowym Roku <3

    1. Meliska, dzięki za to co piszesz. Myślę, ze każdej z nas ciary przeszły, jak to przeczytała, bo każda z nas znalazła tutaj pomoc, ja pierwsza 🙂
      Najlepsze życzenia dla CIebie i Kulki!

    2. Dziękujemy Iza 🙂 Dodam jeszcze, że chcę być z Wami też dlatego żeby dzielić się swoją historią, że niemożliwe staje się możliwe… Guru od in vitro sugerował żebym opisała swoją historię na Bocianie, żebym dała moim przypadkiem nadzieję innym, tam się nie odważyłam, ale jestem u Ciebie 🙂 Motylek w brzuchu daje znać, że jest z nami.

      1. Kochana zawsze wszędzie z Tobą 🙂 Jestem na etapie spr ile Ovitrele sie utrzymuje w org 🙂 w 8 dp zastrzyku był na tescie czułości 25 ml. Dziś hmm 12 dp zastrzyku juz nie… czekamy dalej ale jakoś się nie łudze… w czw ostatnia tabletka duphastonu… zobaczymy w pt. Uczucia hmm mieszane ale to wiadomo my to juz wszystko sobie umiemy wmówic cycki jedrne ale to od duphastonu… Zdaniem M. do okresu to mi jeszcze daleko… Zeby nie bylo już olałam wszystko i brak sexu też 🙂 zyjemy normlanie, sex normalnie jak ma wyjsć to wyjdzie jak nie to nie… Ale moja szyjka zakorkowana max 🙂 ale to pewnie też po dupku…

  15. Czuć tu łagodność oceanu ze zdjęcia. Nie ma dryfowania, pachnie świadomym żeglowaniem. Łapię wiatr we włosy razem z Tobą. Dziękuję, że jesteś:)

    P.S. U mnie zmiana lekarza, czekamy na badania i HSG. Poważnie myślę o zmianie pracy, zrobiłam mąkę kokosową i upiekłam chleb zmieniający (sic!) życie…

  16. Dziwczyny musze się podzielić małym „sukcesikiem”. Jestem właśnie po usg i okazuje się, że doszło do owulacji bez żadnych zastrzykow!! Dla mnie to na prawdę cud przy moim pco. Źródło sukcesu to wgl mnie akupunktura. Dla tych z Was, które się zastanawiają – polecam. Od 5 lat bez zastrzykow kończyło się u mnie torbielami. Dla mnie rok zaczął się niespodzianką

  17. Iza,
    piękny wpis na początek nowego roku, a obecna szata graficzna wspaniała 🙂 podziwiam Cię i kibicuję – przeczytałam Twojego bloga jednym tchem i wracam do poszczególnych wątków, kiedy jest mi trudno, a ostatnio los mnie oszczędzał – pierwsza próba in vitro, pierwszy transfer – moje szczęście trwało tylko chwilę – poroniłam na tydzień przed świętami. Staram się jakoś trzymać, znaleźć w sobie nadzieję i uwierzyć, że ten rok będzie łaskawszy. Ściskam i życzę wszystkiego najwspanialszego

    1. Olca_a, poronienie dla mnie zawsze pozostanie najbardziej traumatyczną stroną niepłodności. Wiem, jak Ci ciężko. Teraz trudno Ci w to uwierzyć, ale z czasem rany trochę się zabliźnią, przestaną piec żywym ogniem, choć ślad nie zniknie. Odpocznij i nie poddawaj się.

      1. Dziękuję za słowa wsparcia. Teraz odpoczywam na zwolnieniu, staram się zregenerować, fizycznie szybko doszłam do siebie, ale psychicznie to potrzebny jest czas. P.s. Iza przeczytałam książkę, którą polecałaś „Samotność w niepłodności”, czułam się tak jakby ktoś moje własne odczucia przelał na papier, więc jak najbardziej również polecam

  18. Dotarłam i ja 🙂
    Jest super, Stary-Nowy Krótki Blog i Stara, ale wciąż poszerzająca się ekipa! Tak trzymać 🙂 Swoją drogą Iza kiedy zaczynałaś pisać bloga myślałaś, że będzie to miejsce skupiające mnóstwo staraczek i nie tylko? 🙂 Kurczę, to musi być takie niesamowite uczucie… Sama kiedyś chciałam pisać bloga, ale jakoś nigdy nie umiałam się do tego zabrać…

  19. To i ja witam w nowym miejscu, choć w „starym” byłam tylko czytelniczką,i dzielnie trzymałam kciuki za każdą z was.
    Mam pytanie do was dziewczyny, przygotowuje się do inseminacji, jestem po laparoskopii diagnostycznej na której potwierdziło się że mam niedrożny lewy jajowód, a od kilku miesięcy mam owulacje tylko po tej właśnie lewej stronie, po wczorajszej wizycie mam już dość:( czy miała któraś taką sytuacje ze owulacja była po jednej stronie?

    1. Cześć Ninko. Sza tak miała – a to owulacja ze złej strony, a to coś innego. W końcu się zdenerwowała, zrezygnowała z inseminacji i zrobiła IVF. Pierwszy transfer udany, już bawi córeczką. A nie wiadomo, jak długo by się z tymi inseminacjami bawiła.

    2. Dokładnie tak jak Węzon napisala. Miałam usunięty lewy Jajowod I owulacji wiecznie po lewej stronie. Od stycznia do lipca jedna inseminacja. Miałabym druga gdyby nie fakt że owy wypadła w niedzielę… mi nie starczyło cierpliwości wiec wolałam podejść do ivf i to była najlepsza decyzja 🙂 A co u Ciebie sie dzieje ze iui? Bierzesz coś oprócz clostibegytu?

  20. Przepraszam dziewczyny,może nie w tym miejscu się wpisuję .Ale mam pytanko.Ze względów immunologicznych miałam zacząć brać Encorton już na 2-3 dni przed końcem cyklu.A w kolejnym mieć criotransfer.Zaczęłam brać,a cykl jakoś się wydłużył?!Mam plamienia już od kilku dni,wiem kiedy była owulka i już powinnam dostać.Czy Encorton mógł mi troszkę wydłużyć cykl?

  21. Olga, jak u Ciebie? Na jakim jesteś teraz etapie? Czy zbliża się do kriotransferu?
    Powiedz mi proszę, w listopadzie pisałaś, że wyszedł Tobie paciorkowiec przy biocenozie pochwy. Robi się coś z nim przed krio? Cytologie masz dobra?
    Pytam, bo zrobiłam posiew i tez mi wyszedł paciorkowiec, którego wcześniej nie miałam. Doktor zalecił Dalecin w kremie przez 7 dni. Niby powiedział, że można go stosować przy karmieniu piersią, a na ulotce jest jak wół napisane, „nie stosować przy karmieniu piersia”. Co o tym myślicie dziewczyny? Poza tym, cytologia wyszła mi średnio na 3a prawdopodobnie od stanu zapalnego od tego paciorkowca 🙁 Taka cytologia nie wyklucza transferu? Miał ktoś do czynienia z takimi tematami?

    1. Jaki, ja robiłam okazało się niepotrzebnie posiew, bo trzeba biocenoze. Wstrzymałam się z kriotransferem, bo zrobiłam biocenoze i wyszedł grzyb, którego nie było w posiewie jakieś 8-10 dni przed… Lekarz mi napisał, że w posiewie zawsze coś wyjdzie. Potem w internecie znalazłam, że paciorkowiec mógł wyjsc, bo to część flory i w związku np z brakiem podmycia się bezposredniego przed badaniem mógł tam się znaleźć.. suma summarum na wszystko dostałam Macmiror globulki i potem gynoflor – probiotyk z estrogenem chyba. Teraz jeszcze muszę od nowa scratching robić.
      Ty podchodzisz przy kp do krio? U nas lekarz czeka aż się zakończy kp.

      1. Olga, musze zakończyć kp przed krio. Bije się już z myślami kiedy kończymy, bo mleka coraz mniej i i tak dodatkowe modyfikowane jest juz potrzebne. Max miesiąc jeszcze. Transfer bym chciała jakoś w marcu tylko nie wiem czy mój organizm się w jakiś sposób nie sprzeciwi….
        Cześć badań do transferu juz porobiłam, generalnie myślałam, że to będzie formalność, a okazuje się, że co badanie, to niespodzianka. Dobrze, że badania zrobiłam wcześniej, przynajmniej jest jeszcze czas na przeleczenie się. Transfer mój lekarz widzi na cyklu sztucznym jak poprzednio (uważam, że tak jemu latwiej), bez scratchingu (ostatnio też nie miałam jak się udalo) i przy takich samych lekach jak ostatnio. U mnie wymagają posiew, a o biocenozie nic nie mówili.
        Czy po przeleczeniu musiałaś powtórzyć posiew albo biocenoze? Jeśli tak, to po jakim czasie jest sens powtarzać badanie?
        Co lepiej zrobić po przeleczeniu – posiew czy ta biocenoze? Jaka jest między nimi różnica?

        1. Kaju, robiłam biocenoze potem zamiast posiewu, ale wyszedł mi ten grzyb. Wg mnie weź macmiror complex przez 7 dni. Można przy kp. Potem ten probiotyk na florę i dopiero przerwa i zrób badanie takie jak wymagają w klinice. Niektórzy chca biocenoze, inni posiew.

    1. Ilo, dwa dni temu odwiedziłam znajomych z takim jednym, jedynym mrozaczkiem, który już dobrze brudzi pampersy:) odpoczywaj i oglądaj komedie romantyczne:) ps. Mnie też poczęli koło nowego roku:)))

      1. Dzięki Olga82 🙂 staram się myśleć pozytywnie, ale martwi mnie to, że nic kompletnie nie czuję, tzn. że objawów zero.. Wiem, że może być za wcześnie, ale mam świeżutki przykład koleżanki, która 4 dni po inseminacji już plamienia implantacyjne miała, a po 7 dniach pełną gamę objawów ciąży.

      1. kochane wy moje, jak mi sie cieplo na sercu zrobiło że mnie pamietacie!!!! Wężon, pisz na landrusk@gmail.com jak chcesz to poopowiadam wiecej co u mnie tu tak w telegraficznym skrocie…rok temu zostałam mamą, cudownej dziewczynki, 12.01.2017 to moja data. Trzecia procedura, w maju 2016 skonczyła się najlepiej…:) tak wiec jest dobrze, naprawde dobrze!

  22. hej to i ja sie przywitam Jak tu fajnie.
    Lesna mi tu gdzies minela w komentarzach chcialam tylko powiedziec,ze wszystkie 4 branzoletki ktore dostalam podzialaly ostatnie 4 dziecie bedzie za 5 miesiecy.Spotkalysmy sie 4 na forum i kazdemu sie udalo wczesniej czy poznieej,takze walczcie dziewczyny.Kazdej zycze 2 kresek
    Dziekuje Lesna
    Pozdrawiamy z prawie polroczna Sonia

  23. „(…) O tym, że nic nie jest ostatnie.” Piękne, dające bardzo dużo nadziei i bardzo prawdziwe. Ale zdecydowanie trzeba do tego dojrzeć, w chwilach kiedy doświadczamy wielu niepowodzeń w obszarze naszego życia i planowania rodziny trzeba nauczyć się myśleć pozytywnie i nauczyć się przede wszystkim mieć nadzieję. Bardzo podziwiam Cię za Twoją siłę i walkę o spełnienie pragnienia zostania rodzicem i życzę Ci takiego spełnienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *