Jak długo się czeka na dziecko z adopcji?

Długo i coraz dłużej.

Spotkaliśmy się ze znajomymi z naszej grupy adopcyjnej. Grupa adopcyjna jest bardzo ważna w całym procesie. Podczas ciąży adopcyjnej mamy ze sobą kontakt i wiemy, kiedy zaczynają się adopcje wśród par o podobnym stażu czekania. Potem mamy dzielić ze sobą doświadczenia w wychowywaniu adopciaków.

Znajomi z grupy czekają już 3 lata. Są od nas starsi, niecierpliwią się. Zaryzykowali i zdecydowali się na… hmmm… jakby to nazwać… mały szantaż. Powiedzieli w ośrodku adopcyjnym, że w tej sytuacji, skoro czekają już 3 lata i nie ma na razie perspektyw, żeby coś się zmieniło, zabierają papiery i przeniosą się gdzie indziej. Usłyszeli „proszę bardzo, nikt was nie trzyma”.

Psycholodzy z ośrodka w miarę możliwości dopasowują dzieci do rodziców, do ich możliwości, otwartości, gotowości na radzenie sobie z problemami. Ale przy tym wszystkim mniej więcej pilnują kolejności, żeby czas oczekiwania na dziecko był porównywalny u wszystkich par.

My czekamy 2 lata. To oznacza, że przed nami co najmniej kolejny rok. W naszym środowisku mówi się, że to może być nawet 5 lat – przynajmniej w ośrodku, w którym jesteśmy, jeśli czeka się na małe dziecko.

Różne pary różnie radzą sobie z tym czasem oczekiwania. Niektórzy czytają książki o wychowaniu dzieci i gromadzą ubranka. Niektórzy zachodzą co jakiś czas do ośrodka adopcyjnego i dociskają tam psychologów. My praktycznie wyłączyliśmy temat. Rozmawiamy o tym, ale nie obsesyjnie. Niczego nie szykujemy. Nie zrobiłam miejsca w szafie i nie zbieram proponowanych mi przez znajomych śpioszków i mebelków dziecięcych. Gdybym przez cały kolejny rok oglądała puste łóżeczko, zwariowałabym. Miałam to puste łóżeczko wystarczająco długo w głowie, dobrze wiem, jak wygląda i wiem, że to w nim zaczęłyby kiełkować niecierpliwość, rozgoryczenie, małe szantaże i emocjonalny bigos.

346 komentarzy

  1. Serio już dwa lata macie kwalifikacje? Mi się wydaje, że to było przedwczoraj…
    Dobrze Iza, że umiesz czekać. I pewnie masz rację z tymi ubrankami.
    Czekacie na niemowlaka, czy też takie ciut starsze? Nie wiem, co mieści się pod pojęciem „małe” 😉

      1. To tym bardziej nie ma sensu się szykować. Po co Ci zabawki, akcesoria i ubranka na 3 miesięczniaka, jak może mieć rok. Może gondola nie będzie potrzebna, tylko od razu spacerówka…
        Też bym się nie szykowała raczej. Ewentualnie odkładała na specjalne konto, żeby było z czego potem zrobić szybkie zakupy.

        1. Masz absolutną rację. My byliśmy nastawieni raczej na dziecko 2-4 letnie bo taką dostaliśmy kwalifikację (dziecko do lat 4) a w momencie poznania naszej córeczki Ona miała niecałe 4 miesiące:) Gdybyśmy wcześniej wszystko przygotowali to nadal by czekało, aż córeczka dorośnie do tych wszystkich rzeczy:)
          Najlepsze rozwiązanie to odkładać pieniążki bo tych w momencie poznania i na początek idzie bardzo dużo!

  2. W tym wszystkim chyba najbardziej pocieszajace jest to że na koncu jest na 100%dziecko. To czekqnie zakończy sie happy endem:-)
    Dla mnie w calej procedurze ivf nie bylo najgorsze czekanie (wkurwiajace) ale ten znak zapytania,niepewnosc.
    Trzymam kciuki za szybki telefon 🙂

  3. Izuś doczekacie się wkońcu zobaczysz jak gaja napisała to juz 2 lata zleciało nie wiadomo kiedy, to i kolejny rok zleci nim się obejrzycie. Narazie ciesz się swobodą kochana, szyj puki masz czas na to, dziergaj, jeźdź na rowerze, czytaj książki czy co tam tylko ci się podoba, poźniej zapomnij o tym, czasu nie będziesz już miała nawet na kąpiel a co dopiero na reszte 🙂 ja dostałam taki zastrzyk antykoncepcji od moich BAB że ja sobie poczekam z tym mrożakiem jeszcze 🙂

    A tak z innej beczki bo mnie zaciekawił wpis miscarp, jeszcze raz ogromne gratulacje dla ciebie i prośba o podanie nazwy magicznego leku od twojej pani doktor 🙂

    1. Pati, myślę że magiczny to on nie jest, po prostu zadziałał w naszym przypadku i innych podobnych. Jeśli ktoś nie wie- u nas nie było znanej przyczyny niepłodności. Oboje z mężem wyniki ogólne mieliśmy raczej w normie. Naprotechnolog zaczęła „grzebać” głębiej w naszym zdrowiu ogólnym, badała nas nie tylko pod kątem stricte ginekologicznym. Leki były dobrane pod mój przypadek (mąż od samego początku też brał dużo leków, później już nie musiał). Trwało to 7 miesięcy, ale jak widać chyba lekarka wyprowadziła nas na prostą. Choć sama mówi, że zajście w ciążę daje nam 50% szans, drugie 50 to utrzymać ją teraz. Jakie leki miałam w cyklu w którym udało się? Oto cała lista:
      Lametta
      Bromergon
      Kw. foliowy 5
      Metafolin
      Neurovit
      Sulfasalazin
      Acard
      Duphaston
      Luteina
      Metformax
      Lacibios Femina
      Encorton.
      Wszytsko w różnych dawkach i w określonym czasie. Uwierzcie mi, że nie mogę już patrzeć na tabletki…

      1. kurdeee a ja sie naczytalam o tej lamecie… i mialam mieszane uczucia 2 razy na niej nic polaczonej z menopurem, 3 raz sam menopur i ciaza, ehhh niccc zapisuje w notatniku 🙂 dziekuje kochana za odp już pisze MagdzieS 🙂 i zobaczymy.
        A możesz mi napisać na maila jakie leki kiedy?
        patim1964@gmail.com bo ja podejrzewam u siebie ehhh tak znow sama niedomoge fazy lutealnej lub jak zwal…

  4. Iza, szybko minie. Jednak na twoim miejscu zrobiłabym listę dobrych książek, gromadziła już książeczki dziecięce (nigdy dość) i sensowne listy zabawek, wózków:), żebyście potem nie latali za własnym ogonem:) chyba kiedyś ci pisałam o gadżetach typu nebulizator, nawilżacz, dobry wózek spacerowy, termometry, rowerek itd. Warto już przygotować część rzeczy, nie będziecie skazani na wiele wydatków na raz… Iza, adopcja daje gwarancje, że będziesz mama. Tako rzekła Magda Modlibowska na warsztatach w kra.
    Książka: Rozwój psychiczny dziecka od 0-10l.

  5. Iza, wierzę, że oczekiwanie zbliża się mu końcowi. Moi w ośrodku na NZ czekali od końca kursu 14 miesięcy. Nie byli pierwszą parą, która dostała telefon. Czas tak leci, nie pamiętamy już życia bez Niego. Wiadomo, że niestety 500+ zbiera swoje żniwo i rodzice nagle przypominają sobie o dzieciach i czeka się coraz dłużej, ale wierzę, że jeszcze chwila i będzie po. Sama wiesz najlepiej, że to nie działa tak, że skoro oni czekają trzy lata to i wy będziecie. Czytasz może Rysiową krainę? Niektórzy czekają krócej 😉

      1. O, to o mnie:) Jestem mamą Rysia z Rysiowej Krainy, na którego to czekaliśmy równo 3 miesiące od kwalifikacji. Tak szybki telefon z OA był dla nas sporą niespodzianką, bo też byliśmy przygotowani na dużo dłuższe oczekiwanie. I wcale nie byliśmy na czele kolejki, która wg mnie jest raczej umowna. Pewnie mieliśmy dużo szczęścia, ale myślę, że nie chodzi tylko o szczęście. Nasz syn jest tak podobny do mojego męża, że w tym musi być coś więcej. Przeznaczenie, palec boży, jak zwał tak zwał. Także naprawdę może być różnie. Czytam i kibicuję Ci od dawna, życzę jak najkrótszego czekania.

  6. Iza, zycze Wam zeby Wasze dziecko jak najszybciej trafiło do Was, zeby ten telefon szybko zadzwonił. Trzymam kciuki a piekne jest to, co dziewczyny tu piszą , ze na koncu tego czekania jest dziecko 🙂

    Miscarp – gratuluje Ci ciąży! Wspaniałe wieści.:)
    Kaju, dziekuje Ci tutaj za Twoj ostatni wpis pod poprzednim postem. Pozytywnie mnie nastraja:)

    1. Kompletnie nie przeczuwałam, że to ciąża. Niestety, niepłodność wyzuła mnie z nadziei, nastawiałam się na okres i zwlekałam prawie 4 dni ze zrobieniem testu, bo czułam, że skończy się jak zwykle. Jak zobaczyłam dwie kreski to naprawdę nie dowierzałam.
      Dziękuję za gratulacje 🙂 Na razie ostrożnie podchodzę do tematu, boję się że to sen i się obudzę..

  7. A… Doczytałam, ze delikatne bóle jak na @ – jednak te objawy na @ i na ciąże potrafią byc podobne 🙂 Dobrze, ze sa testy ciążowe no i beta:) Jak sobie kiedyś kobiety radziły z ta niepewnoscia bez tych wszystkich testów to ja naprawde nie wiem:)) test ciążowy to jest jednak super wynalaZek:)

  8. U nas proces adopcji trwal nieco ponad rok. Trzy miesiace po otrzymaniu kwalifikacji zadzwonił Ten telefon. Nie moglismy w to uwierzyć bo „średnia” w naszym OA to właśnie min. trzy lata… Jesli mogę coś doradzić to zgodzę sie z ~olga82, że warto mieć listę wybranych elementów wyprawki. My od momentu poznania płci, wieku oraz historii naszego dziecka do zabrania go do domu mieliśmy niecały tydzień, a też czekaliśmy na małe dziecko. Także takie historie też są możliwe czego bardzo Ci życzę 🙂

    1. Miszka, super tempo 😀 Ja wiem, że macie racje z tą listą rzeczy do zgromadzenia, ale po prostu nie mogę. Nie dam rady, nawet nie wierzę, że telefon zadzwoni szybko, jakoś czuję, ze trochę jeszcze poczekam.
      Jak Ci teraz jest?

      1. Magicznie 🙂 rok z dzieckiem w domu to był najfajnieszy okres w moim życiu, taki czas budowania relacji od totalnego zauroczenia od praktycznie pierwszego spotkania po absolutnie bezwarunkową miłość. Taka błogość wynikała oczywiście też z faktu, że maleństwo przesypiało całe noce i generalnie ma bardzo pogodne usposobienie. Oczywiście w tym całym szaleństwie po telefonie dobrze też nie zapomniać o sobie. Mój baby shower różnił się od tych brzuszkowych tylko faktem, że serwowano alkohol 🙂

  9. Iza, od czekacie już dwa lata od kwalifikacji? Długo.. W ogóle od zeszłego roku bardzo się wydłużył czas oczekiwania na dziecko. My czekaliśmy w sumie 2,5 roku, a od kwalifikacji 13 miesięcy. Pierwszy telefon w mojej grupie zadzwonił już po miesiącu. Super, że potrafisz się wyłączyć i „nie czekać”. Wiesz, te kilka miesięcy od telefonu do ostatniej pary z mojej grupy były dla mnie emocjonalnie bardzo ciężkie. Zostaliśmy tylko my i każdego dnia budziłam się z nadzieją, że to może dziś.. Prawdą jest, że po pojawieniu się dziecka, czas bardzo przyśpiesza i bardzo rzadko myślę o tym, jak to było przed „Tym” telefonem 🙂
    A tak swoją drogą bardzo „dzieciowo” tu się zrobiło. Oczywiście, wszystkim gratuluję!! I trzymam kciuki za kolejne ciąże! Wężon masz dane, ile dzieci się urodziło od początku bloga Izy? Ciekawa jestem..

    1. EwaJa, nie mam kwalifikacji od 2 lat, od 2 lat jestem w ośrodku. Będę się Ciebie radziła za jakiś czas, jak uspokoić nerwy, gdy w grupie zaczną sie telefony 🙂 U nas na razie nikt nie ma dziecka z grupy.

  10. Iza, odkąd Cię „poznałam” często myślę o Tobie (mam nadzieje, że czkawka Ci nie doskwiera;)
    Mocno trzymam kciuki i czekam na dobre wieści! Ja zawsze czekam, nie umiem się „wyłączyć z czekania” 🙂 mąż mój też Wam kibicuje,
    Trzymajcie się ciepło w te deszczowe dni:)
    A dziś ktomoże niech śpi godzinę dłużej!

  11. Ja nie rozumiem tych pań w osrodkach adopcyjnych. Zamiast sie cieszyc i być wdzięcznym że ktoś chce dziecko zabrać z sierocińca to jakby łaskę robiły i mówią do potencjalnycj rodziców ” nikt was tu nie trzyma”. A potem płacz w gazetach ze nikt dzieci adoptowc nie chce. Nie dziwie sie że tyle ludzi nie podejmuje tematu bo jak mają sie spotykać z tymi babami wszystkimi to też by mi sie odechciało

    1. Muffin, to nie do końca jest tak, jak piszesz.. Owszem, dzieci w domach dziecka jest dużo, ale w większości są to dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawna – nie można ich adoptować. Nie lubię słowa sierociniec – te dzieci prawie w 100% mają rodziców, którzy nie chcą lub nie potrafią się nimi prawidłowo opiekować. Dzieci do adopcji jest mało, dużo mniej niż par, które chcą adoptować. A jeśli dodać do tego, że większość czeka na małe i względnie zdrowe dziecko.. to czas oczekiwania bardzo się wydłuża. Ja też uważam, że słowa pań z OA nie powinny zostać wypowiedziane w tak drastyczny sposob. Ale jeśli naprawdę nie ma dzieci, to co one mają zrobić? A OA można zmienić, jeśli coś nam nie pasuje, albo nie msmy zaufania do pracowników.

  12. Dziewczyny potrzebuje Waszej rady. Jak pisałam w poprzednim poście w obecnym cyklu miała skreczing i szykuje się do transferu w kolejnym. W tygodniu byłam na wizycie u prof J. i zleciła mi wykonanie badania aktywności komórek i cytokin th1/th2. Za Waszą radą i tak zamierzalam je zrobić i udać się do dr Pasnika. Prof O. powiedziała jednak bym nie robiła transeru do czasu tych badań, a badania mogę zrobić dopiero w kolejnym cyklu. I tu moja prośba o radę. Czy poczekać z transferem? A co wówczas z zrobionym screczingiem? Czy jego działanie „jakoś się przedawnia”? 4 razy poronilam wiec te badannia może rzuca jakieś światło…. co sądzicie?

    1. Na wyniki cytokin czeka się około tygodnia, zrobisz w każdym punkcie Synevo – możesz iść nawet jutro. Ja odebrałam kilka dni przed transferem i wszystko musiałam wstrzymać, bo wyszły nieprawidłowe. Mój immunolog stwierdził, że szanse na nieprawidłowych są, ale małe. Scratching chyba „działa” miesiąc, ale pewna nie jestem.

    2. hej skreczing 2 x nie zadziałał ja dziwny przypadek, ja bym czekała na wyniki i dopiero działała 🙂 najwyzej pokłuja cie jeszcze raz. Ja się szykowałam na świerzaka a zostalam ze skreczingiem i miesiac przerwy, czekaj cierpliwie.. Wiem cięzko ale co zrobić…

    3. Na cytokinach sie nie znam, a komorki to chodzi o nk? byłam pacjentką dr Pasnika świetny lekarz 😉
      A jesli masz wysoki poziom nk to odradzam scrathing bo pobudza komorki nk. Zrob na spokojnie wyniki z transferem sie wstrzymaj 😉

    1. Ja również NK robiłam z krwi bez wskazania co do konkretnego dnia cyklu. W moim przypadku były podwyższone dlatego immunolog włączyła encorton na 2 tygodnie przed ET i przyjmowałam go do ok 24 tygodnia. ( o ile już dobrze pamiętam ).
      Ja bym poczekała.

      1. Nikki, ja brałam clexane od transferu. Od bety to za późno. Ona ma też w zagnieżdżeniu pomóc.
        Jesteś pewna, że Ci zespół antyfosfolipidowy stwierdzili na podstawie tej mutacji i to heterozygoty? To bardzo łagodna mutacja, świadczy o możliwych problemach z przyswajaniem kwasu foliowego i nie wymaga podawania heparyny. Przeciwciała antyfosfolipidowe też masz?

  13. Iza i inne matki adopcyjne, słyszałyście może kiedyś, żeby w trakcie czekania para zestarzała się na tyle, żeby wypadła z widełek rodziców niemowlaka? Bo myślę, że dla starszych par to oczekiwanie jest bardzo stresujące.

      1. Aha, czyli nie ma tego problemu. Myślałam, że każdemu zależy na jak najmłodszym. To jednak jak najmniej złych przeżyć za dzieckiem.
        Koleżanka adoptowała siostry, miały chyba niecałe 3 lata i rok. Tej starszej nie można było na minutę zostawić samej. Rodzice zostawili ją kiedyś samą w parku. Byli na spacerze z obiema dziewczynkami, nieco pijani. Starsz odbiegła kawałek. Oni wstali z ławki i poszli z wózkiem, a ona została. Błąkała się parę godzin. Była wtedy malutka, a do tej pory (a ma już 10 lat) nie ma mowy, żeby pobawiła się w chowanego, czy odeszła na zewnątrz poza zasięg wzroku.

  14. Iza, nie miałam pojęcia, że czeka się taki kawał czasu, jeśli para jest młodsza to można czekać w miarę spokojnie, przygotowawać się i jednocześnie cieszyć tym oczekiwaniem, ale gorzej gdy zegar tyka… Gdy zakwalifikują się powiedzmy mając 39 lat i będą czekać 3 lata, to już nie mają szans na niemowlaka?
    Iza, życzę Ci spokojnego oczekiwania i niech ten telefon zadzwoni już niedługo 🙂

      1. Ale to nie jest tak, że po 40 rż nie ma się szansy na niemowlaka. To zależy od ośrodka, od rodziców i nie wiem jeszcze od czego. Moi znajomi, grubo po czterdziestce dostali 3-miesięczne niemowlę 🙂

  15. Znajomi adoptowali dziecko i w ich ośrodku liczy sie wiek pary w momencie zgłoszenia do OA i rozpoczęcia kursu. Nie wiem czy każdy OA ma taki proces… w tym osrodku srednia wieku rodzicow musi wyniesc =< 36 lat by "dostac" niemowlaczka.

    1. Średnia? To jeśli kobieta ma 30, a facet 50, to ju nie dostaną malucha?
      Ja słyszałam, że wiek matki musi być taki, żeby to była „naturalna” różnica wieku między dzieckiem a rodzicami. Czyli do 40 lat.
      Może u Ciebie w ośrodku doliczają czekanie i dlatego niższa jest ta granica.

          1. Każdorazowo, to sąd decyduje czy różnica wieku jest odpowiednia. Te 40 lat jest zwyczajem a nie prawem wynikającym z ustawy. Jest jedynie zapis, że różnica wieku powinna być odpowiednia.

          2. Dokładnie, tak jak piszesz Ob. Nie ma takiego zapisu w ustawie, że różnica między rodzicem, a dzieckiem nie może być większa niż 40 lat. To niektóre OA narzucają taki wymóg parom i zresztą wiele innych też, bo tak się podoba pracownikom OA.

  16. A czas oczekiwania na dziecko (mam na mysli okres ciąży adopcyjnej czy tez czekania na tel z ośrodka z info, ze jest dla nas dziecko) zaczyna sie od zgłoszenia do ośrodka czy od momentu uzyskania kwalifikacji bo to chyba dwa rożne czasy jednak?
    Wezonku, jak tam u Ciebie dni mijają? 🙂 Mysle o Tobie:)

  17. Dzięki dziewczyny za wszelkie komentarze. Odpowiadając Gaja i Wężon, clexane brałam od bety gdyż 3 razy zaszłam naturalnie, jedynie przy stymulacji, bez podchodzenia do inv. Mam zarówno c677C jak i c 1298A. NA tej podstawie zdiagnozowano mi zespół antyfosfolipidowy, nie wiem czy ta nazwa jest jednoznaczna z przeciwciałami antyfosfolipidowymi….

      1. Dziewczyny posłucham Waszych rad, za co ogromne dzięki. Zrobie najpierw komórki NK i cytokiny. Mam jeszcze tylko 2 mrozaczki i nie chcę by poszły na marne. Screczing mam nadzieje, ze nastepnym razem pójdzie równie łatwo 🙂

  18. Beta nr 2 w tym cyklu – wynik bez zmian.

    Cudów nie ma.

    Wpadłam w dołek. Nie wiem, kiedy i jak się z niego wykaraskam.

    Dzieci i ciąż znowu jak piasku na plaży.
    Plus 2 nowe ciaze w rodzinie. Takiej najbliższej.

    Czuje się nawet nie tyle źle co strasznie i niedobrze.
    I aż słów mi brakuje.

  19. Wezon, jesteś tam? Odezwij sie prosze. Kiedy robiłaś pierwszy test sikany i kiedy najwcześniej wyszedł Ci pozytywny bo Ty jesteś w tym eksperta? Oraz jak długo utrzymuje sie ten podwyższony poziom beta hcg po ovitrelle???

    1. Soniu, a co, już robiłaś? Czy się przygotowujesz psychicznie? Z testami jest różnie. Po dwudniowych piękna kreska była 9 dpt. W 6 dpt była słabiutka, chyba jeszcze po ovitrelle. Ovitrelle może się utrzymywać we krwi do 10 dni po zastrzyku.
      Po blastce poprzednio miałam słaby cień kreski już 5 dpt. Teraz nie robiłam testów przed betą. Beta w 5 dpt była 10,1. Test zrobiłam w 7 dpt i była piękna kreska, przy becie ok. 30.
      Ale po poprzednim transferze miałam kreskę w 8 dpt, a w 10 dpt już było biało.
      Dlatego zdenerwowałam się na testy i przerzuciłam na betę. 🙂
      Nie kombinuj, tylko 7-8 dpt leć na betę.

  20. Wezon, u mnie jutro jest 7 dpt ale to sa 2 zarodki podane ale 3 dniowe to wyjdzie czy nie?
    Bo oczywiscie , jak to ja, podkusiło mnie i teraz zła jestem na sobie – bo uwaga – zrobiłam rano test ciążowy i był negatywny. Ale oczywiscie kupiłam tych testów kilka;) I zrobiłam kolejny o 19;00 i 2 kreski – obejdzie sie bez przyglądania; widać jak nic, dziecko moje nawet widzi. Zawołałam go i pytam (maz bedzie w nocy – stad pomoc 9 latka:) – ile widzisz kresek na tym tescie synk? Odp: dwie a co? no wlasnie – to chyba jeszcze ovitrrele co? Bo ja jednak jestem 6 dpt. Ale tez dokładnie 11 dni od padania zastrzyku ovitrelle. Co mylisz Wezon? Przypomniałam, ze to 3 dniówe zarodki ale test jak malowany tylko pytanie czy ciążowy ciążowo czy lek zafałszowuje. Jestem stara a głupia;) Po dzis sikalam ?:))

    1. Wyraźna kreska w 6 dpt trzydniowych to trochę podejrzane. Nie powinno być widać dobrze. To 4 dpt blastek, to za wcześnie na wyraźny test. Ale ovitrelle też już powinno być w śladowej ilości.
      Będziesz musiała zużyć więcej tych testów. 🙂
      A najlepiej leć jutro na betę. W czwartek powtórzysz.
      Testy mogą psikusy robić.
      Trzymam kciuki.

    2. Mi w ósmym dpt w ciąży z synem wyszedł negatywny z porannego moczu, za to z dziewczynami w 8 z popołudniowego były dwie krechy. Więc wiesz 😉 jakby to było ovitrelle, to chyba na porannym miałabyś tyle samo kresek, co na popołudniowym.

      1. Kas, też mi się wydaje, że ovitrel by nie dał efektu na teście po 11dniach:) Sonia, może beta bliźniacza ruszyła, plus resztka z ovitrel. Trzymam kciuki:) kupuj wiązkę sikaczy:)
        Kas, co brałaś w cyklu z dziewczynami?
        Co u was wogole? 🙂

        1. Olga, bralam tylko luteinę od transferu, szłam na naturalnym.

          U nas M poszedł do przedszkola od wrzesnia, więc mamy prawdziwe sztafety chorobowe. Obecnie 4/5 rodziny zdycha 😉 zanim ostatnie się wykuruje, to pierwsze już znosi coś kolejnego. Ale dajemy radę, bez antybiotyków, takie zwykłe infekcje przedszkolne. Od ostatniego tygodnia sierpnia nie schowalam inhalatora do szafy, bo ciągle w użyciu. Poza tym ok, dziewczyny szaleją, biegają, uciekają na spacerach. Sa genialne, mądre, dużo gadają. Narażają swoje życie jakieś 800 razy dziennie, wspinajac się na wszystko. S serce ok, że słuchem też raczej skończyło się na strachu. Rosną jak szalone, w trzy tygodnie tak wystrzelily, że 80% ubrań zrobiło się za małych. Zrownaly się wzrostem. Ogólnie nie nudzimy się 🙂 kończę właśnie macierzyński, ale nie wracam do pracy jeszcze przez rok na pewno. Ą najchętniej przez dwa.

          1. Kas, jaki masz inhalator (a może nebulizator?). Rozglądam się za czymś, bo Groszek wprawdzie do przedszkola nie chodzi;p ale ma mnóstwo kontaktu z rówieśnikami i starszymi dziećmi, więc prędzej czy później infekcje murowane. Tymczasem zdycham ja. Przybij pionę;)
            Ucałowania dla Was:***

          2. Oooooo! Dzięki dziewczyny!!! Wygląda na to, że przyda się nam obojgu szybciej niż sądziłam, bo Groszek poszedł w moje ślady, ech… Co za stres. Połowa objawów mi odeszła, jak zaczął dziś gorączkować. Nie ma jak adrenalina;)
            Kas, jak Ty to wytrzymujesz?

          3. Z czasem trochę się uodporniłam, ale mimo wszystko każda choroba u dziewczyn jest dla mnie dość trudna. Ale z racji tego, że jestem wielodzietna, nabyłam już trochę doświadczenia i działam intuicyjnie, potrafię po dźwięku kaszlu rozpoznać, czy coś jest na oskrzelach, nasza pediatra daje mi duże pole do samodzielnego działania z lekami itd. Ale nie ukrywam, marzę o wiośnie i końcu tego.

          4. To ci Agentki:) I Przedszkolak w komplecie:) Masz co robić, szczegolnie jak one takie ruchliwe i ciekawe świata:) Ja też póki co do roboty się nie wybieram…
            Moje wyrazy uznania: bliźniaki i przedszkolak to level hard:)))

    3. Soniu, ja to jestem zwolennikiem czekania gdy będzie już pewność w jedną lub drugą 🙂 Ostatnio robiłam test sikany w 11 dpt dwóch 2-dniowych zarodeczków i była druga jaśniejsza kreska, tego samego dnia beta hcg 263, na początku przyjęły się obydwa. Mi się w tym 11 dpt wydawało wcześnie, ale zostałam zdopingowana przez Dziewczyna z bloga Izy 😉 Jak już zrobiłaś tak szybko i widzisz drugą kreskę, to zrób dziś rano jeszcze jeden test i dziś i w czwartek beta hcg. Trzymam kciuki, musi się udać 🙂

  21. Iza, ja zawsze ciepło myślę o bliskiej koleżance, która po adopcji synka opowiadała, że ona nie rozumie o co tyle hałasu z tą wyprawką. Sama nic nie szykowała, a jak przyszło co do czego to (dosłownie) w ciągu jednego dnia zorganizowali wszystko. Odwiedziłam ją dwa dni po tym, jak przywieźli synka do domu i faktycznie – niczego nie brakowało:) Także da się. Ile osób tyle rozwiązań. Wybierz takie, które Wam najbardziej odpowiada:)
    Ja będę zaciskać kciuki, żeby telefon zadzwonił w najlepszym dla Was momencie:*** A czas, który Was od niego dzieli, niech będzie pełen pięknych chwil we dwoje. Cieszcie się sobą. Twórzcie piękne wspomnienia. To Wam i Waszemu dziecku zaprocentuje – śmiem twierdzić, że bardziej niż caly stos dziecięcych ubranek 😉

  22. Melisko, dzis rano i wieczorem 2 kreski. Na becie nie byłam – pójdę w czwartek to bedzie wtedy 9 dpt. Dzis jest 7 dpt. A 12 dzień od ovitrelle ale jednak troche sie obawiam czy to ten lek jeszcze jest w organizmie choc wolałbym wierzyć, ze to juz nie lek. Jutro tez sobie zrobie oczywiscie test i jesli takze jutro bedzie pozytywny to w czwartek beta rano;)
    Modlę sie do św Rity o cud.
    Dam tez znac jutro jak wyglada sytuacja. I oby dobrze:)

    1. Soniu, wieści od Ciebie są bardzo, bardzo obiecujące. Tyle kresek nie może się mylić. 🙂
      Gdyby to było ovitrelle, to kreska by była coraz słabsza.
      Trzymam kciuki za kolejne kreski i betę.

          1. Pewnie Melisko, cud najpięknieszy 🙂
            A Ty zdaje sie masz jeszcze jakies zarodki, tak? Wiec moze za jakis czas wrócisz po bliźniaki – rodzeństwo dla Waszej dziewczynki:)
            Ale oczywiscie wiem, ze teraz nie czas o tym myślec bo wszystko po kolei; niech sie dzieje zgodnie z planem:)

  23. Kas, ale masz cudowna gromadkę:) Samo szczęście:)
    Jesli zaś chodzi o choroby to piszesz dokładnie jak moja znajoma (ona zreszta tez ma synka i córki bliźniaczki 😉 i mowi to samo co Ty, ze jak jedno cos przyniesie z przedszkola to sie kuruje, w międzyczasie zaczyna drugie, trzecie od drugiego i jak sie w koncu wykupują wszyscy to za chwile powtórka. No tak to jest niestety i pamietam, ze u mojego synka było podobnie. Trzeba przetrwać.
    Pozrawiam Cie ciepło 🙂

  24. Iza, 2 lata szmat czasu z jednej strony. Z drugiej nie na tyle długo, żeby nie poczekać jeszcze trochę i dostać Cud do rąk. Coraz lepiej brzmisz w postach, nowa praca chyba pomogła trochę. Niezmiennie czekam aż ten telefon zadzwoni! Rozumiem, że nie robisz przygotowań zakupowych dla Cudu. Ja chyba też bym nie robila, zeby nie mieć poczucia bycia w gotowości a telefon milczy.. Spokojnie zdążysz wszystko ogarnąć. A najważniejsze że Wy jesteście Gotowi. Buziaki

    1. Wendy, taaak, to prawda, nie pisałam o tym, ale fajną mam tę nową pracę. Dużo czasu mi zabiera, późno wracam, ale jest na tyle normalna atmosfera i ciekawa robota, że zupełnie się uspokoiłam 🙂

  25. Od dłuższego czasu czytałam o naturalnych cudach ciążowych na tym blogu nawet nie marząc że i mnie może coś takiego spotkać. A jednak 😉 Po 2 latach starań mając diagnozę obustronna niedrożnośc + słabe nasienie męża, mając za sobą 3 podejścia in vitro i w sumie 2 ciąży biochemiczne ten cud nastał. To znaczy w chwili obecnej zaszłam o wiele dalej niż przy poprzednich ciążach biochemicznych (kończyły się w okolicach 5 tygodnia) a mianowicie do 9 tygodnia i widocznej akcji serca <3
    No i pewnie tak jak większość napiszę że stało się to w momencie kiedy kompletnie odpuśliliśmy starania a ja skupiłam się na innych aspektach życia bez przebywania w wirtualnych grupach niepłodnych kobiet 😉

    1. Ale się cieszę.
      Zaglądałam do Ciebie, ale po ostatnim niepowodzeniu zamilkłaś na blogu. Notka nie była optymistyczna. Zniechęcenie męża…

      Teraz będzie już dobrze.
      Wracaj na bloga z tą dobrą nowiną.

    2. Simedaymummy, gratulacje!:) Bardzo cieszą i podnoszą mnie na duchu takie historie! Zajrzałam na twojego bloga:) Będę trzymać kciuki za kolejne szczęśliwe miesiące 🙂 Sama mam obydwa jajowody niedrożne (w hsg i laparoskopii), dwie ciąże biochemiczne przed stwierdzeniem niedrożności (beta powyżej 1000) jestem po ivf, z drugiego transferu mam córkę, teraz czekamy na krio.
      Komentarz Renaty pod poprzednim postem również jest dowodem na udrożnienie:)

      1. Dziękuję bardzo!! U mnie na początku na sono HSG wyszło że prawy jajowód jest drożny ale na laparo okazało się że może i delikatnie coś tam przechodzi ale z wielkim oporem więc można przyjąć że mam obustronną niedrozność. Ale zawsze pamiętałam że jakaś mała szansa jest, natomiast w takim układzie jest duże ryzyko ciąży pozamacicznej – na szczęście mnie to ominęło. Życzę powodzenia!

    1. Gaju, sa;) Ale po 7 latach starań, w tym po 2 latach leczenia jakos boje sie zacząć cieszyć, dopóki nie zrobie bety. A bete robię jutro. Oczywiscie uśmiecham sie do testów i do siebie tak wewnętrznie i mam ogromna nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze ale jest we mnie taki stres gdzieś z tylu głowy i wlasnie tam go usilnie spycham. Staram sie byc dobrej mysli:) Wiem tez, ze pozytywny test, potem beta to z jednej strony wielka radość ale tez początek drogi ale ja wierze w szczęśliwe zakończenia:)

  26. Dobrze, że nie zajęłaś się wyposażeniem pokoju dla dziecka, tym bardziej że nie wiesz w jakim wieku będzie Twój maluszek. Przygotowany pokoik z pustymi szafkami i łóżeczkiem nie pomagałby Wam… Ja ponad 2 lata temu dostałam od koleżanki propozycję „przejęcia” łóżeczka i wózka po jej synku, bez wahania odmówiłam. I dobrze. Dzisiaj minęłyby 2 lata jak patrzyłabym na te puste rzeczy i frustrowałabym się jeszcze bardziej…

      1. Sonia, beta i przyrosty są orientacyjne. U każdego inne wartości, inne przyrosty. Z niskich bet i przyrostów rodzą się zdrowe dzieci. Czasem z bety jak marzenie nie ma dzieci. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Nie masz na te cyferki za dużego wpływu 😉
        Najważniejsze że beta ruszyła i wyglada mocno obiecująco. Ja w 6dpt 6 dniowej blastocysty miałam wynik 7,5. Jestem w 33 tc.
        Ciesz się tym co tu i teraz.

    1. Sonia, ja miałam w 12 dpt 48godzinnych zarodków w pierwszej ciąży betę 118, a z dziewczynami coś ponad 300. W 12, a ty masz 9. Wszystko zależy od przyrostu tak naprawdę, w sb będziesz już dużo wiedziała.

    1. Soniu i dalej kombinujesz, nie wierzysz w te zarodki. Beta 80 9 dpt trzydniowego jest rewelacyjna. Ja miałam poprzednio 72 9 dpt blastki i to było dobrze.
      Teraz pewnie podobnie. Akurat 9 dpt nie badałam. 7 dpt blastki (czyli dokładnie tak jak ty dzisiaj) miałam betę 36 i bardzo się cieszyłam, że już tyle.
      A ile ty byś chciała mieć?

      Ciesz się spokojnie i nie wymyślaj.
      Zaklinaj bliźniaki, bo taka wysoka beta jest obiecująca.

      Uściski.

      1. Wezon, wierze , wierze ale tak samo jął sie ciesze tak samo sie boje ale juz jestesmy krok do przodu 🙂 Tak sie ciesze 🙂 dr KK tez i oby do soboty i tal bede szła krok po kroku oby do przodu:) wiesz jak jest po takich przejściach az w pierwszym odruchu trudno uwierzyć bo to jest jednak taki szok pozytywny No zreszta sama wiesz a ja prostu jeszcze boje sie tak na całość ucieszyć takie wewnętrzne sprZecznosci mna targają 🙂 wow!

          1. Mimi, dziekuje – piekne imie:)
            No to przy okazji powiem Ci, ze masz piekny login bo Mimi nam sie cudnie kojarzy bo to ukochany pluszak naszego synka (taki, którego dostał jak miał pol roku a teraz ma 9,5)

          2. Jestem po dużych przejściach z synkiem, jest On naszym pierwszym dzieckiem. Szukałam Patrona od spraw trudnych/beznadziejnych i znalazłam… Moje amh w lutym 2016 wynosiło 0,33 i jakoś nie dawali mi szans na naturalną ciąże….zaszłam w marcu. Jak tylko dowiedziałam się ze będzie dziewczynka od razu wiedziałam że na 2 będzie mieć właśnie Rita 🙂

        1. Soniu beta bardzo ładna, ale ja podobnie miałam jak Ty to chyba wszystko z niedowierzania 🙂 u mnie juz prawie połowa ciąży, a ja dalej nie wierze hahaha
          Rosnijcie zdrowo 😉 nudnej ciąży 🙂

    1. A rok temu też była u mnie jakaś super beta i rosła jak szalona, a skończyło się jak się skończyło.
      Jesteś w ciąży, staraj się cieszyć, a wiadomo, że do pierwszego usg i tak będzie stres, no i najbliższe 2 miesiące, do usg prenatalnego, no i w ogóle cała ciąża po naszych przejściach nie jest taka spokojna… Ale trzeba się jakoś starać 🙂

  27. Iza, jeszcze chwila i będziesz wspominać te momenty gdy mogłaś się wyspać i pójść na miasto ze znajomymi nie zerkając co chwila w telefon czy dziadkowie dzwonią. Przeszliście przez tak długi proces leczenia, że macie już wprawę .
    A ja wierzę że Wasze maleństwo już jest i czeka na Was i tylko daje Wam szansę na ogarnięcie listy marzeń.
    Julka właśnie krzyczy radośnie „ciocia”w tle, gdy mówię że musi poczekać bo czytam Twój wpis 😉 Przecież tyle miesięcy czekając na Nią zaczynałam dzień i kończyłam z Tobą i resztą Dziewczyn.

  28. Dziewczynki kochane porozsylalam do tych ktore mam na fb i Anitt poradziła mi wrzucić tu linka do polubienia pracy córki mojeje kolezanki. Dziewczynak stara sie juz z jakies 8 konkursów ale konkutent/ka ma mamusie co chyba siedzi jedynie na fb i rozsyla. Prosze was polajkujcie jak możecie żeby mała sie nie rozsypała bo ile można przegrywać
    https://m.facebook.com/magnolki/photos/a.1829573887088013.1073743067.445746425470773/1829574337087968/?type=3

    1. matko i córko…chyba jestem stara heeh to już pracę przedszkolaków na fb się wystawia… moje dziecko biedne będzie w przedszkolu bo ja plastycznie zupełny bałwan :)..za moich czasów dzieci same coś tam tworzyły..A teraz to konkurs talentów ..ale rodziców….bo w większości pracę to dzieciakom mamy robią.

    2. Bosz… dobrze że nasze przedszkole tak nie szaleje 🙂 na fb od niedawna pojawiają się tylko zdjęcia z wydarzeń i imprez przedszkolnych i to zdjęcia są widoczne tylko dla grupy rodziców a nie dla całęgo świata. Póki co żadnych takich konkursów „na lajki” nie robią

  29. Hej, poszukuje dziewczyny z Łodzi, którą chciała by się spotkać i pogadać o swoich problemach. Mam 35 lat o kilku próbujemy zajść w ciąże. Przeszliśmy 3 procedury i nic. Przepraszam że szukam przez tego bloga. ale nie mam znajomych którzy mają takie PROBLEMY , którzy by „TO” zrozumieli, zrozumieli ten ból. proszę o kontakt na maila : marta-2017@wp.pl

  30. Witam 🙂 dawno mnie tu nie było, ale wpadłam poczytałam, duzo bet i narodzin czego bardzo gratuluje.
    Smutno mi z powodu Stasia, Mamo Stasia tule Cię bardzo i więcej nic nie napisze bo tak mi przykro że nic mądrego nie zdołam poskładać, sił życze…ściskam.

    Iza czekam na ten telefon do Was 🙂 czuje że to bedzie niebawem 😉

    Wezoniku ktory to juz tc u Ciebie?

    U mnie prawie połowa 😉 w brzuszku prawdopodobnie Ola zamieszkuje i juz daje o sobie znać 😉 Pozdrawiam ciepło

  31. Gaja, Melisko dziekuje;)
    Melisko, mu czekaliśmy do 5 doby i nie mamy nic do mrożenia. A następna bete robie ok wt i progesteron. Ty tez robiłaś bete i poziom progesteronu za każdym razem? Ja mam starzenie wyspami progesteorn bo w 9 dpt miałam 138 a dzis w 11 dpt az 505 nmol/l. Biorę progesteron w kilku postaciach tzn rano zastrzyk prolutex i łykam duphaston i wieczorem tez łykam duphaston i na noc żel crione. Od jutro juz mi kazali nie robić zastrzyku z prolutexu. Czyli redukujemy . A Ty co brałaś/bierzesz? I czy pamiętasz moze swój poziom progesteronu na początku? Czy Ty bierzesz clexane?

    1. Niezły progesteron 😉
      Ja zas miałam w drugą stronę :/ w 12dpt miałam zaledwie 9 :/ takze obstawe miałam w prolutex, luteine 3*2 i dupka 3*2 i rosł powoli, ale kontrolowałam dość często….teraz 20tc i powoli schodze z wszystkiego juz tylko luteina 2×1 i dupek 1x 😉
      Takze z niskim progesteronem mozna rowniez „wychodować” dorodnego dziecia 🙂 mała zawsze o tydzien starasza z usg 😉 plus był taki ze od początku bete miałam piekną

      1. A teraz jaki masz progesteron, że schodzisz? I dopiero teraz?
        Mnie na poprzedniej wizycie lekarz zlecił odstawienie. Jeszcze biorę, bo zużywam resztki z apteczki.

        Progesteron to nie jest cudowna substancja. Ma utrzymać ciążę, zapobiec skurczom i krwawieniom. Nie ma wpływu na rozwój dziecka.

  32. Soniu, sprawdzę wszystko i napisze w mailu, najpóźniej jutro, bo jestem poza domem kilka dni. Progesteron też miałam bardzo wysoki na początku. Brałam 2×1 Lutinus i 1×2 Luteine pod język, później Prolutex i chyba tylko na noc Lutinus. Posprawdzam wszystko i Ci napiszę. Na początku beta hcg zgodnie z zalecaniami z N. robiłam co drugi dzień, trzy razy na pewno co drugi dzień.

    1. Jak dobrze pójdzie, to crio w poniedziałek. Chyba najbardziej zżera mnie pragnienie drugiego dziecka. Gorzej jak pierwszego. Absurd, ale tak jest.
      Ana86, poszukaj na fb grupy insulinoopormosc … (Są różne: dieta, ciąża, offtop).

      1. Olga pamiętasz, kiedyś tu była dyskusja – te bezdzietne twierdziły, że tym z 1 dzieckiem powinno być łatwiej, bo jak się nie uda, to jednak już znają macierzyństwo. Te pragnące drugiego dziecka – że jak się wie jak to jest, to pragnienie jeszcze bardziej boli.
        I tak źle i tak niedobrze.

      2. Żaden absurd. Pytam bo ja też tak właśnie miałam. Porażki przy staraniach o drugie dobijaly mnie bardziej. My wracaliśmy po mrozaki jak córka miała 3 lata (wcześniej bylo kilka miesięcy starań naturalnych). A później taka 4latka pytająca „czy my też będziemy kiedyś mieli w domu dzidziusia?” sprawiała że serce mi pękalo a łzy napływały do oczu. Nic nie wiedziała o naszych staraniach oczywiście. Były dni że zupełnie nic nie potrafilam jej odpowiedzieć…

        Dlatego trzymam kciuki żeby u Was się szybko udało! 🙂

        1. A teraz już wie? I cieszy się?

          Laura jest wybitnie niezadowolona. Tak na co dzień nie wspomina o tym, ale jak ktoś pyta, to mówi, że nie chce.
          A nam mówi, że najlepiej by było, żeby mama nie miała dzidziusia.

          1. No teraz wie bo już ma od ponad 4 miesięcy brata 😉
            A tak serio to córka o ciąży dowiedziała sie dosyć szybko bo pokazaliśmy jej jedno z pierwszych zdjęć groszka z usg. Bardzo sie ucieszyła. Doczekać się nie mogła a wyobraźni jej nawet nie wystarczało do ogarnięcia ile to jeszcze czekania przed nią. I snula takie plany że hej. Jak to się będą bawić itp.
            Po porodzie jak mały ciagle był przy cycu a jak akurat nie był to ja chciałam sie umyć zjeść… no i to był ból dla niej że mama ciągle zajęta. Trochę nam dała wtedy popalić. I specjalnie głośno sie zachowywala i często żądała żeby jej pomagać w takich czynnościach ktore od dawna robiła sama… ech… ale do braciszka podejście ma super 🙂 zagada grzechotke poda. Do pieluch sie nie garnie po tym jak mały robi nam fontanny albo kiedys były strzelające kupy 😉
            Jesli Laura juz teraz mówi że nie chce to mam nadzieje Wężon że uda Ci się wygospodarować czas dla niej tak by nie żywiła niechęci do dzidziusia że zabiera jej mamę. A może zapała uwielbieniem do maleństwa? Tego Ci życzę 🙂

          2. Tak, jak opublikowałam, to się zorientowałam, że przecież to Margom jest w połowie, a Ty urodziłaś jakiś czas temu. 🙂
            Właśnie ciekawa jestem, czy Laura nie zdziecinnieje.

          3. Wężon, ostatnio rozmawiałam z koleżanką, gdzie w rodzinie pojawiło się 3 dziecko. Wcześniej była parka. ok. 7 i 9 lat. Dziewczynka potrafiła uderzyć mamę w brzuch, zaczęła się pieścić, często zwracała uwagę na siebie swoim dość dziwnym jak na jej wiek zachowaniem, normą były słowa, że właśnie nie chce więcej rodzeństwa. A po porodzie: miłość jak z bajki, duża pomoc i chęć bycia przy maleństwie.
            A u rodziny dwie akcje, gdzie to chłopcy mieli być tym starszym rodzeństwem. Też niechęć, niezadowolenie. A gdy siostry pojawiły się im na świecie to pozytywne szaleństwo.
            Także i u Was wszystko może jeszcze się odmienić 🙂 i zapewne tak będzie. To jest trochę zazdrość, trochę lęk przed nieznanym..

            Co do „chcenia” drugiego dziecka: pisałam to juz wielokrotnie – ja chcę bardzo. Im bardziej pod górę, tym bardziej chcę. A że możliwości finansowe mamy takie sobie na leczenie, w dodatku trafiam ciągle na lekarzy z kosmosu, gdzie do tej pory nikt nie zbadał nawet całego cyklu pod kątem hormonów… to moja irytacja sięga zenitu.. Próbujemy dalej…
            Jak czekasz na pierwsze dziecko to ciągle słyszysz że już czas, a po co czekasz. Jak masz już jedno to pytają czy chcesz jedynaka, że już czas na drugie…
            Ostatnio nawet w sklepie miałam taką sytuację, że stałam do kasy z dawno niewidzianym znajomym. A co tam, a jak tam? A dzieci masz? No mówię, że jedno. A ile lat?
            I tu padają jego słowa, za które powinnam go zmiażdżyć: a co tak słabiutko? A drugie? 500+ cię nie skusiło?

            Wyszłam z butów i stanęłam obok.
            A że miałam kiepski dzień to nawet nie dostał prztyczka w nos..

          4. Akurat 500 + to dla mnie żadna motywacja. Dziecko kosztuje dużo więcej – finansowo, nie mówiąc już o pracy i emocjach. Obiady w szkole 120-150 zł, karate 40 zł, basen 180 zł, angielski 120 zł (koleżanka uczy za symboliczną opłatę). I po 500 + a to początek podstawowych wydatków. W tym semestrze nie ma tańców. A gdzie wyżywienie w domu, ubrania, przyjemności, wakacje? Laury półkolonie kosztowały prawie roczne 500 +. A jeszcze byliśmy na feriach, w Egipcie i na wakacjach. Zawsze lepiej mieć 500 zł dodatkowo, niż nie mieć, ale na pewno nie jest to okazja do „zarobienia”.

            A Laura na pewno się przyzwyczai. Czasem mówi, że małe dzidziusie są słodkie. Ale jak będzie płakać, to będzie wasze. Ona się najbardziej obawia o swój sen i nienaruszalność pokoju. 🙂

          5. Antek mniej płacze niż jego siostra krzyczy 😉 więc raczej ja sie obawiam czasem o jego sen…
            Co do pokoju to marzy jej sie łóżko piętrowe 🙂 póki co młody jest z nami w sypialni (o co pewnie też jest zazdrosna).
            500 zl to mi nawet nie załata w całości tego niedoboru jaki powstaje co miesiąc bo mam niższy macierzynski w związku z tyn że wybralam roczny urlop. Chyba pora postarac sie o trzeci cud 🙂

          6. Tak, Wężon, te 500zł to kropla w morzu potrzeb. A i tak idzie to z naszych podatków…

            Aczkolwiek tu bardziej chciałam pokazać chamstwo niektórych osób. Same dają sobie prawo do tego, żeby wlazić do czyjegoś łóżka/portfela i zastanawiać się dlaczego w rodzinie nie ma więcej dzieci… Poruszają tematy, które w ogóle ich nie powinny interesować czasami powodując smutek czy ból (a czasami wściekłość).
            U nas i z mojej strony i ze strony męża dwie ciężarówki. Najchętniej przeskoczyłabym już do 2018 roku, żeby uniknąć pytań i sugestii, że u nas tez powinno być jeszcze jedno dziecko..

            Ja mam fazy przechodzenia rozpaczy niepłodności. czasami nie ma problemu. A czasami czarna rozpacz mnie ogarnia. Najchętniej wystrzeliłabym się gdzieś na drugi koniec świata. Żeby nikomu się z niczego nie tłumaczyć, nie martwić, nie rozkminiać.
            A w ostatnim czasie znowu wiele dzieciaczków sie pojawi wśród bliskich osób.

          7. @asti podaję Ci rękę bo takie same uczucia kłębią się w mojej głowie.

            Najpierw kilka miesięcy walczyłam z dołem i 7 metrów mułu. Gdy już przełknęłam gorycz porażki okazało się, że koleżanka z biurka obok – o tak – pyk zaszła w ciążę. Bez żadnych stymulacji i leczenia. No myślałam, że ..j mnie strzeli.
            Każdy dzień w pracy dla mnie to katorga. Temat ciąży jest wałkowany 8h. Koleżanka się przeprowadzała, remontowała i specjalnie się sobą nie przejmuje. A my „wieloletnie staraczki” dostajemy pierdolca. Dbamy o siebie na wszystkie możliwe sposoby i czasami d… blada.

            Na temat 500+ to się nie wypowiem bo to najgorsze świństwo jakie mógł rząd PIS wyrządzić rodzicom jedynaków. Bardzo bym chciała mieć 2 dziecko. Walczyłam o nie 3 lata. I jeszcze pozbawiono mnie refundacji, bo moje gówniane AMH jest ciut poniżej normy.
            We wrześniu 2016 w Diagnostyce było 0,28. Teraz w Invicta 0,58. Myślałam, że sobie coś zrobię. Jakoś w ub.roku nie wpadłam na pomysł by powtórzyć badanie gdzieś indziej i zmarnowałam tyle miesięcy. Niech to szlag.

            Za 18 dni zdmuchnę 40 świeczek na torcie. Smutne to będą urodziny. Bardzo smutne.

          8. Magda, mimo tego że mamy wspólny mianownik niestety nie wiem, co Tobie napisać.
            Głowa do gór? Będzie dobrze? Nie trać nadziei?
            Nie ma takich słów, które dają jakiekolwiek ukojenie.
            Człowiek tkwi w zawieszeniu.
            Nie wiem, czy za te 17 dni będę pamiętać o Twoich urodzinach, więc już dziś życzę spełnienia marzeń :*

    2. My zaczęliśmy się starać narazie naturalnie…może coś ruszy
      ..niby spiny nie powinno być..Bo jeden potomek jest.a ja już w głowie mam, ze jak nie wyjdzie to znów ruszy machina badań…rozkładania nóg co 3 dni na fotelu…już widzę po swoim organizmie stres…bóle brzucha…itp. kobieta to jednak skomplikowana bestyjka…albo ze mną coś nie tak…ģlowa nabita niepotrzebnymi myślami echh

  33. Dziewczynki, mam pytanie. Czy ktoras z Was zna aktualne normy dla krzywej cukrowej wykonywanej kontrolnie juz po ciazy? To sie dosc czesto zmienia i juz zwatpilam ktore sa aktualne. I skad moze wynikac to ze wynik po 2 godz jest wyzszy niz po 1 godz? Pozdrawiam

    1. Normy po godzinie są bardzo płynne, na moich wynikach w ogóle nie są wpisane.
      Po dwóch godzinach do 140.
      Ale zdecydowanie pik powinien być po godzinie. Po dwóch ma być niżej niż po jednej.
      Pokaż wyniki lekarzowi.

      1. Wezon, napewno norma dla wszystkich po 2 godz jest tylko do 140? Kurcze, myslalam ze wyzej. Na czczo juz mam 106, po godz 130 a po 2 godz 145. Dr mam za dwa tygodnie. Insuliny poki co nie badalam. Pewnie to przez pcos.

  34. Ana86 ja nawet boję się sprawdzac chyba też mam problem bo z glukometru na czczo mam 95 (akurat mój zaniza więc we krwi będę mieć ze 105-110). Z tym se ja jestem dopiero 3 miesiące po porodzie i karmie piersią a mpja diabetolog kazala zrobić krzywa dopiero po zakończeniu karmienia.

    1. Moj diabetolog z kolei chcial wynik 6 tygodni po porodzie niezaleznie od karmienia. Dotarlam na badanie po 9 miesiacach wiec tez sie nie spieszylam 🙂 Jak juz dotrzesz na badanie daj znac jak Ci wyszlo. Moze po tej cukrzycy poprostu nie ma co sie spodziewac wogole pieknych wynikow.

  35. A ja może zbiorę tutaj gromy – ale uważam, że czas oczekiwania 2-3 lata na Adoptusia to wcale nie jest tak długo w porównaniu z tym, że niektóre pary leczą się na niepłodność nawet przez 10-15 lat. Sami czekaliśmy na rozpoczęcie kursu 12 miesięcy, bo nie mieliśmy jeszcze wymaganego przez ośrodek stażu małżeńskiego. Potem 3 miesiące szkoleń, kwalifikacja, po 9 miesiącach TEN telefon. Owszem, bywałam wtedy strasznie wkurzona, że to tak długo trwa. Ale z perspektywy czasu myślę sobie, że znacznie gorsze i bardziej stresujące było dla mnie leczenie – gdzie rezultat czekania zawsze stanowił jedną wielką niewiadomą. W przypadku adopcji natomiast wiedziałam, że gdzieś tam na finiszu czeka na mnie moje dziecko – i to dodawało mi sił, wytrwałości i cierpliwości. Dorośli jakoś to czekanie przetrwają – zawsze. Gorzej, że w naszym kraju i polskich realiach to dzieci w placówkach często czekają niewyobrażalnie długo na rodziców – bo to na nich najbardziej się to czekanie odbija i zbiera swoje żniwo.

    1. Na pewno żadnych gromów nie zbierzesz. Inaczej czas płynie przed drzwiami łazienki, a inaczej po drugiej stronie.
      Całkowicie zgadzam się z Tobą, że nasze czekanie jest całkowicie nieistotne, jeśli porównać je , do czekania dzieci, zmarnowane tygodnie, miesiące samotności.

  36. Sonia, co tak cicho? Jak poniedziałkowa beta? Mam nadzieję, że wszystko Ok i po prostu nie chcesz zapeszać…

    Ja się powoli zbieram do badań kontrolnych po 4 tyg. brania cytostatyków i sterydów. Na początku było OK, teraz coraz gorzej się czuję, problemy z wysokim ciśnieniem, przemęczenie itp. Nie wiem, na ile to wina leków, na ile przepracowania…

  37. Hej Gaju, tak, dziekuje, wszystko jest dobrze , w pon beta 498,5:) jeszcze raz tylko muszę powtórzyć w czw lub w pt a pózniej usg 20 listopada. Próbuje myślec o innych rzeczach. Od dzis nawet zaczęło mi to wychodzić, bo moj syn ma tyle sprawdzianów, odpytuje go i mam wrazenie, ze sama wróciłam do szkoły;)
    A Ty jak długo bedziesz jeszcze brała te leki i kiedy bedzie u Ciebie transfer?

        1. Beta piękna, możesz dać jej spokój już. 🙂

          Laura w 3, też poszła jako 6-latka.
          Na razie z lekcjami nie ma problemu. Codzienne odrabia w świetlicy, nawet nam pokazać nie chce, bo Pani już sprawdziła.
          A potem tylko dzienniczek z ocenami pokazuje. Nawet nie wiem, kiedy jest jakaś klasówka.

          1. Do 3 tez nie wiedziałam bo mieli to nauczanie zintegrowane a teraz zaczęło sie a to klasowa z matmy, a to z historii, z ang, z niem, z przyrody i ciagle cos 🙂 A ja go zawsze jednak odpytuje dzien przed, taka przyjęłam zasadę. I czasem sama dowiaduje sie nowych rzeczy np dotąd potrafiłam wymienić tak z 3 przyczyny i skutki chrztu Polski a teraz hooo doktoryzuje sie i nawet szczegółowo wiem jakie sa skutki społeczne, kulturalne etc:)
            Moj syn to rocznik 2008 wiec do zerówki poszedł jako 5 latek, nie mieliśmy wyboru bo jest z pierwszej połowy roku, ale dlatego zapisaliśmy go do sto a nie do publicznej szkoły (bo tam wtedy, w tym roczniku nie było zerówek; a w przedszkolu nie chciał juz zostać; zreszta nam to było na rękę bo akurat sie przeprowadzaliśmy). A który rocznik jest Laura? Pewnie 2009 bo jak jest w 3 klasie to tak mi wychodzi . Musiała isc do szkoły wczesniej czy chciała?

          2. Tak, 2009. To był pierwszy rocznik, który musiał iść do szkoły wcześniej. Tylko zaświadczenie z poradni o niedojrzałości pozwalało odroczyć naukę, ale w to się nie bawiliśmy. Nie jest niedojrzała. Jak akurat w trakcie roku zmienili zasady, to dzieci z tego rocznika mogły powtarzać pierwszą klasę, ale też uznałam, że to bez sensu.
            Ona jest w klasie mieszanej. Właściwie to 20 dzieci jest z 2008, a 4 z 2009. I nie widać różnic.

    1. Asti, wszystkie warszawskie kliniki weszły w dofinansowanie. Novum, Invimed, Invicta, Fertimedica, Bocian Warszawa i jakieś Uniwersyteckie Centrum Leczenia Niepłodności (nie słyszałam o nikim, kto by się tam leczył).
      Także tylko wybierać i się zgłaszać.

  38. Dziewczyny drogie. Trzy tygodnie temu wpadłam z informacją o ciąży, nawet nie podziękowałam za gratulacje i zniknęłam- tak jakoś wyszło…
    Dziś dowiedziałam się że skończył się mój cud, wielkie zaskoczenie ale i wielka radość. Na pamiątkę zostały testy i pierwsze usg. Jakbym cofnęła się na początek 2016 roku- rutynowa wizyta, na której lekarz stwierdza brak akcji serca. Dziś jest mi bardzo ciężko.

    1. Renato, bardzo smutna wiadomość 🙁 bardzo mi przykro, wiem, że żadne słowa pociechy teraz nie przyniosą, ale łączę się z Tobą w bólu …
      To co może pomoć – skup się na maleństwie, które masz obok siebie. Ono Cię bardzo potrzebuje i niech da Ci wiele powodów do radości i pomoże odegnać smutek i żal…

  39. Sonia u mnie spokojnie jak na wojnie 🙂 narazie nie mam natchnienia na starania, może w nowym roku, też musze się odbić finansowo, mam tego jednego 5 dniowego mrożaka 3aa. Ale chyba wroce do normalnej lekkiej stymulacji w N. niż tu do S. , pozyjemy zobaczymy 🙂 a Sex bez presji jest o wiele fajniejszy 🙂

  40. Dziewczyny,
    Jakie miałyście wyniki biocenozy przed transferami/kriotransferami. Przez pomyłkę zrobiłam posiew pochwy i szyjki (zamiast biocenozy) i oczywiście wyszedł mi gbs (nic nowego), bo to przy porodzie miałam, plus jakieś bakterie, które też mialam. Pojedynczy gronkowiec w pochwiw, to mógł być od cewki, jak czytałam na bocianie. Na szyjce tylko gbs i te bakterie gram jakieś tam.
    Czekam na wynik biocenozy i już mnie strzela. Krio na wtorek, o ile wynik będzie dobry. Póki co mam też katar, na szczęście w odwrocie i dentystę za sobą. Może to jednak znak, żeby odwołać krio?

    1. Olga u mnie nie było idealnie i myślałam że odwołają kriotransfer a lekarka powiedziała coś w stylu że nie jest źle i że nie ma co tłuc tych bakterii ktore wyszły bo przy okazji wytlucze się te dobre.
      Nie pamiętam już czy chodziło o rodzaj bakterii ktory jest dopuszczalny czy raczej o ilość. Niestety nie udało mi się znaleźć tego wyniku.

      Jesli czujesz że to nie ten cykl to może jednak odwołaj. A jesli wszystko Ci jedno to zdaj sie na lekarza. J

    2. Olga,
      Na temat biocenozy się nie wypowiem jednak jeśli chodzi o katar…. w zeszłym roku mój krio był planowany początkowo na połowę listopada. Ostatecznie ze względu na lekki ból gardła postanówiliśmy przesunąć wszystko o 2 tygodnie i tak 1 grudnia Antek zamieszkał w moim brzuchu:-) . Ja byłam spokojniejsza.
      Pozdrawiamy.

    3. Olga, ja miałam stopień czystości II/III. Tylko tyle, bez wymieniania bakterii.
      Lekarz się nie przejął.
      I nie przed tym crio, tylko z maja. Ważny pół roku, nie do powtarzania przed każdym transferem.

  41. Byliśmy wczoraj u znajomych. 5 par, w tym 4 dzieciate, 1 para bez dzieci + 1 kawaler. Ktoś naskoczyl na bezdzietnych (3 lata po slubie) ķiedy dziecko. Pytanie z serii moich ulubionych, którego nigdy nikomu nie mam odwagi zadać, bo wiem jak bardzo może boleć. I wiecie co… wywiązała się dyskusja. Poprzez aborcję i in vitro. Dyskusja ludzi wykształconych, o dość dobrym statusie społecznym, chyba inteligentnych (ale już nie jestem o tym przekonana), którzy nie mają pojęcia o in vitro. Kawaler powiedział, że jego koleżanka starała się 10 lat naturalnie, a później wydali 30 tys na leczenie i in vitro i ze tak mu przykro, że nie wychodzi i nie mogą zajść. Na co odzywa się mama 3 dzieci, wykształcona i rozgarnieta kobieta, która do tej pory uznawałam rowniez za rozsądną. Co mówi? „No tak, jak 20 lat lykali hormony, to tak teraz jest, że muszą na in vitro lecieć, a później są bezpłodne pokolenia od tych hormonów!” Nie dowierzalam w to co słyszę… ta sama kobieta skwitowala, ze in vitro to grzech na całe życie itd. Miałam wrażenie, że nie jestem wśród znajomych tylko w piekle. Dokończyłam ubierac dziecko. Z in vitro. I wyszłam.
    Te słowa, które usłyszałam cały czas tłuka mi się po głowie. .. niby to tylko słowa, a jak bolą. .. nie czułam się na siłach wchodzić w dyskusję z takimi ludźmi, którzy i tak nie będą w stanie zrozumieć kogoś, kto jest po drugiej stronie drzwi.. może powinnam coś powiedzieć ale nie miałam odwagi….

    1. Kaju, ja na takich patrzę z politowaniem, nie boli mnie ich niewiedza. I chętnie uświadamiam.
      Że tysiące kobiet bierze pigułki, odstawia i za 2 miesiące są w ciąży. Branie hormonów niczego nie przesądza. Że po to są nowoczesne metody antykoncepcji, żeby z nich korzystać i nie powodują bezpłodności.
      Że nie da się znaleźć powiązania przyczynowo-skutkowego. Bo nikt nie leci się badać przed braniem pigułek. Nikt nie sprawdza, czy może przypadkiem nie jest niepłodny, nie ma niedrożnych jajowodów, czy niepękających pęcherzyków.
      Że prawie połowa przyczyn leży po stronie facetów, a oni żadnych hormonów nie biorą, żeby się zabezpieczać.
      Że wykazałam, że jej poglądy o przyczynach niepłodności nie mają racji bytu i reszta wypowiedzi jest równie idiotyczna.
      Łącznie z tym, że katolicyzm, jako jedyny odłam chrześcijański potępia IVF, więc dla większości wyznawców tego samego Boga IVF nie jest grzechem i Bóg w 3/4 je popiera. A tylko dla katolików ma ognie piekielne.
      O i tyle. Do zainteresowanej mało co dotrze, ale przynajmniej inni nie zostaną z zasianym ziarnkiem wątpliwości – może miała rację, bo nikt nie zbił jej argumentów? 🙂

    2. Kaja ja dopiero jak nakresliłam mojej kuzynce dokładnie co i jak chodzi w ivf ze to nie ” wydaje 15 tysi i mam dziecko ze sklepu” tylko to nic nigdy nie wiadomo to dopiero stwierdziła „kużwa nie wiedzialam że to tak pod górke”. Także są ludzie i ludziska na szczęście ja mam grono znajomych co wie o zastrzykach podejściach, ciut meczące byly pytania na poczatku co miesiąc i jak tam… ale juz się ogarneli 🙂 Powiem Ci że ja bym takiej dyskusji nie omineła ojjj dała bym popalić. Ale niektorym ludziom nie warto tłumaczyć bo szkoda strzępiś sobie języka

  42. Kaja tez MIAŁAM taką koleżankę – dobrą. Wykształcona, niby mądra a twierdziła, ze w czasie procedery pewnie wybieramy płeć i jeszcze może kolor oczu. O grzechu też sie nasłuchałam…ale ehhhh. Skąd ta ciemnota w narodzie. Okazało sie, ze głosowała na rządzących wiec wszystko jasne. Już nie jest moja koleżanką.

    1. Aga mnie śmieszy i dziwi, że tylko katolicy uważają IVF za grzech. Wszystkie inne religie wierzące w tego samego Boga nie mają z tym problemu.
      Protestanci modlą się za podchodzących do procedury, prawosławni wspierają, Izrael (pańswo wyznaniowe) jest potęgą w technikach IVF (Invimed jest oparty na kapitale i wiedzy izraelskiej).
      Co to za Bóg z rozdwojeniem jaźni, co u części wyznawców przychylnie patrzy na IVF, a innych za to samo skazuje na wieczne potępienie?
      Takie „niuanse” skutecznie zniechęcają mnie do udziału w jakiejkolwiek zorganizowanej religii. I czynią kompletnie obojętną na strasznie grzechem.

      1. Wezon ale to chyba raczej tylko polscy katolicy… mysle, ze najwiekszy wplyw na to ma nie Bog,a ci ktorzy sie za tego Boga czesto uwazaja czyli polski kler.
        Ksztaltuja polskie wyznaczniki wiary jak im sie podoba albo jak sie ich sprzymierzencom czyli politykom podoba. I mimo ze Polska panstwem wyznaniowym jak narazie jeszcze nie jest, poglady juz raczej czesto tak.

  43. Ciemnogród można spotkać wszędzie. Wykształcenie nie ma tu znaczenia. Jeśli ktoś nie przeszedł przez to tak jak my albo porostu nie jest np. Lekarzem czy pielegniarką, która pracuje np. W klinice to nie powinien moim zdaniem się odzywać.
    Niestety, czasy są inne. Wielu wydaje się, że zasłyszane w tv pis słowa to prawda naukowa. . A co do jełopów … w rodzinie kuzyn mojego M to właśnie taki okaz.
    Stary kawaler, który chyba w życiu gołej panny nie widział a jego wpisy na fb dotyczące ivf, swego czasu doprowadziły mnie do łez. Mój Mąż doprowadził go do parteru. … niestety mózgu nie wyprał.

      1. Wiesz Wężon, mam wrażenie, że o obowiązującym prawie decydują / głosują właśnie tacy ludzie, którzy nie orientują się w danym temacie. Po prostu są. Po prostu głosują jak partia karze. I po prostu wykrzykuja na głos poglądy partii bez chwili zastanowienia i zagłębienia się w dany temat. Tacy ludzie nie powinni stanowić prawa. A jest jakaś inna opcja?
        Z invimedem i izraelskim kapitale, to rzeczywiście ciekawostka. Osobiście z ich usług i podejścia do pacjenta jestem bardzo zadowolona 🙂

  44. Dziewczyny, moje crio odwołane. Uff. Na koniec wyszedł mi jeszcze grzyb, którego nie było dwa tygodnie temu, a objawów nie miałam.
    Czuję że napicie ze mnie schodzi, jak z balonika.
    Jak dobrze pójdzie, to za dwa tygodnie wizytujemy Warszawę:) Róbcie pogodę:)

    1. Olga szkoda, ale może to pozwoli nabrać trochę dystansu i oszczędzić nerwów przy kolejnej próbie
      Ja w piątek zaczynam stymulacje a też mam grzyba 🙁
      Dostałam leki i klinika twierdzi, że powinno być ok, wizyta kontrolna w piątek Mam jednak mieszana uczucia, czy to nie wpłynie „jakoś” na jajka???

    1. Ilo ja zabrałam bransoletki na transfery w maju i czerwcu – nieudane. Na sierpniowy nie zabrałam i się udał. Nie działają na mnie takie amulety. 🙂
      Ale fajnie, że Tobie poprawiły samopoczucie. Każdy sposób dobry.

      Jakie u Ciebie plany?

      1. Aktualnie biorę ostatni dzień Doxycyklinę, bo podczas histeroskopii zrobiono mi badanie histochemiczne endometrium i wyszły mi komórki plazmatyczne.. Teraz muszę zrobić kontrolne badanie po przeleczeniu i będę się wybierać po mrozaczka jeśli będzie ok, a jak nadal nie ok to nie wiem…

    2. Gdy ruszyła akcja z bransoletkami ja byłam już po moim ostatnim transferze. Nieudanym. Kupiłam. I niedługo po tym jakimś cudem zaszłam naturalnie 🙂 więc później nosiłam ją na każdą wizytę u lekarza była tez ze mną w szpitalu kiedy rodziłam.
      Stała się moim amuletem chociaż wcale nie sądziłam że tak będzie 🙂 no i białe majtki na wizyty. Ja która ma prawie same czarne albo kolorowe. Taka to siła bloga 🙂

  45. Dziękuję dziewczyny za Wasze słowa.Odrobinę pomaga świadomość, że nie jestem sama,choć czasem tak się czuję mimo ludzi wokół.Lenka daje nam dużo radości, jeszcze słabo gaworzy, ale w piątek słyszę: amamamama i ejoejo :-). Mimo podłego nastroju musiałam się uśmiechnąć.
    Dziewczyny mam takie dwa pytania.
    W czwartek powiedziałam lekarzowi że chcę żeby ta ciąża skończyła się bez ingerencji (dziś już nie jestem taka pewna). 1,5 roku temu miałam zabieg i to już chyba na 4 dzień od feralnej wizyty. Wiem, że wtedy to było dla mojej psychiki najlepsze. Teraz wydaje mi się że jestem trochę silniejsza ale czy wystarczająco? Lekarz pozwolił czekać do końca tego tygodnia. Na razie kompletnie nic się nie dzieje. Czekałybyście? Aha, według usg ciąża zatrzymała się na 8t1d, teraz jest już 10t3d.
    A druga sprawa to może jakieś pomysły co mogłabym sprawdzić, zbadać bo jedna próba będzie jeszcze na pewno( mamy mrozaczka). Wiadomo może się w ogóle nie udać ale jeśli… to już za nic nie chcę przeżywać tego co teraz po raz trzeci.
    I taka ciekawostka: moja beta z wczoraj-110tys362. Kosmos… Czy to oznacza że jeszcze mogę długo czekać,aż mój organizm zrozumie, że nic z tego nie będzie?

    1. Ja czekałam, bo po łyżeczkowaniu byłyby zrosty od nowa. Za wszelką cenę chcieliśmy tego uniknąć. Udało się złapać moment obumarcia zarodka praktycznie co do dnia. W poniedziałek serce jeszcze biło, w czwartek na wizycie już nie. Obumarł 10 kwietnia, do końca kwietnia nie działo się kompletnie nic. Jakieś maleńkie plamienia, ale na USG siedział przyklejony, jakby wszystko było w porządku. Mój lekarz powiedział, że spokojnie można chodzić dłużej obserwując się. Dopóki nie ma złego samopoczucia, gorączki, CRP nie rośnie, to organizmowi nie zaszkodzi.
      W końcu 3 maja zdecydował się podać tabletki poronne. Po paru godzinach zarodka już nie było, ale zostały jakieś resztki tkanki. Chodziłam z nimi następny ponad miesiąc. Lekarz miał nadzieję, że okres przyjdzie i się ta resztka doczyści, ale nic się nie działo. Na początku czerwca dostałam drugi raz tabletki, ale tak bez wiary, bo nie są w stanie wywołać tak silnych skurczy, żeby jakieś drobinki wypchnąć. Oczywiście nie pomogły. W końcu okres przyszedł w połowie czerwca i wreszcie było OK.
      To były dwa miesiące oczekiwania, wizyt co parę dni, krwawień i plamień. A moja beta zatrzymała się na 17 200. Przy takiej wielkiej jak Twoja to nie sądzę, żeby przez ten tydzień, który dał Ci lekarz coś się wydarzyło. Na naturę możesz długo poczekać.
      A progesteron sprawdzałaś? Jakby był niziutki to jakaś szansa jest. Ale w sumie u mnie był niziutki – 11 ng i przez miesiąc po odstawieniu leków nic się nie działo.
      Jeśli dobrze zniosłaś zabieg, to bym się raczej zdecydowała na łyżeczkowanie. Ewentualnie tabletki – ja je za każdym razem znosiłam dobrze, bóle nie były silne i długie, ale dla niektórych to koszmar. Nie wiem, jak by zadziałały na Ciebie.
      A i jeszcze jedna korzyść zabiegu – możesz oddać zarodek do badań genetycznych i dowiedzieć się, czy był wadliwy i tak musiało być, czy była jakaś przyczyna, której mogłaś zapobiec.

      A co do badań – sprawdzałaś coś przed poprzednią ciążą?
      To co teraz modne i jest standardem wśród invitrówek to mutacje (ze strony testdna.pl) i ogólnie sprawdzenie krzepliwości. I immunologia. Czyli przeciwciała antykardiolipidowe, helicobacter pylori, komórki NK no i zdecydowanie panel tarczycowy.

  46. Dzięki Wężon. Właśnie mam w pamięci Twoje oczekiwanie i trochę mnie to przeraża. Łyżeczkowanie zniosłam dobrze, ale trochę boję się że to może być ten jeden raz za dużo. Niby tendencji do zrostów nie mam ( no chyba że w jajowodach…). Pewnie skończy się na tabletkach, jeszcze te parę dni chyba poczekam. Lekarz i tak daje mi 50℅ szans że się oczyści samo więc tak naprawdę z zabiegiem też się liczę.
    Ból i obfite krwawienie,ktorym straszyła mnie inna lekarka, cóż tego też się boję…
    Po poprzednim poronieniu miałam wielkie plany zrobić badania ale koszty mnie trochę przerosły… Wtedy zbadałam d-dimery, fibrynogen, właśnie przeciwciała antykardiolipidowe, antygenu łożyska. Tsh sprzed kilku dni idealne1,28 anty tg i tpo nie robiłam teraz ale zawsze były ok, chyba że nagle coś by się objawiło. Może zainteresuje się tymi mutacjami.
    Progesteronu nie sprawdzałam. Ech, czuję że samo nie ruszy.

  47. Renata, jeszcze raz mi przykro, że musisz jeszcze mieć te wszystkie sprawy na uwadze… Spytaj, czy jeśli poronienie samo się zacznie, możesz jakoś zbadać płód, bo może to jest wada, której nie dało się uniknąć… Wybierz tak, żebyś czuła się bezpiecznie. Nie każde łyżeczkowanie kończy się komplikacjami, bo byłoby mnóstwo komplikacji wśród kobiet w związku z tym.. No i są lekarze, którzy robią to dobrze, bez uszczerbku dla macicy…
    Kiedyś wspominałam tu na blogu te sposoby w stylu gorąca kąpiel. Może pomoze

    1. Dzięki Olga :-*, trudne to wszystko. Też się właśnie zastanawiałam czy da się zbadać zarodek bez zabiegu… za mną już jedno łyżeczkowanie i jak napisałam wszystko było ok. Niestety mój lekarz zrobił sobie dłuższe wolne od szpitala. Tak szczerze to chyba nie wierzę żeby ten tydzień przyniósł jakiś postęp ale kąpieli też spróbuję.

      1. Zbadać się da, ale musisz go złapać i szybko dostarczyć do szpitala.
        Jak zaczęłam krwawić, to usiadłam na zatkanym bidecie i wyławiałam z krwi wszystkie większe kawałki. Było kilka „wątróbek”, przyglądaliśmy się im i nie znaleźliśmy niczego, co by przypominało zarodek.
        Musiałabyś wszystko zawieźć, chyba w lodzie.
        Myślę, że ciężko by to było zorganizować roniąc w domu.

        Badanie genetyczne kosztuje 600 zł, to nie tak strasznie.

        A czy Ty I Twój mąż macie ubezpieczenie na życie w pracy? W tych pakietach jest wypłata za urodzenie dziecka i żywego i martwego.
        Zbadasz zarodek, to poznasz płeć, dostaniesz metrykę i odszkodowanie. Chować nie musisz, to nie jest ze sobą powiązane.
        To może brzmieć bezdusznie, ale ta wypłata pokryje badanie genetyczne zarodka i jakieś Twoje badania.
        Zastanów się, które wyjście dla Ciebie jest lepsze.
        Za drugim razem chciałam poronić w domu, zrezygnowałam z badań i odszkodowania.

        1. Cześć dziewczyny. Ja roniłam w 7 tygodniu w szpitalu. Też chciałam oddać materiał do badań genetycznych więc uprzedziłam lekarzy. Kazali mi więc leżeć na podkładzie. Zarodek wypłynął z krwią. Zawołałam więc pielęgniarkę i zabezpieczyła go w kubeczku. Jednak lekarka powiedziała że do badań genetycznych nie jest potrzebny zarodek tylko kosmówka, czyli ta „wątróbka”. Pęsetą mi wyciągali kawałki z szyjki i pochwy, żeby nazbierać tego jak najwięcej. Potem musiało to być w lodówce aż do badań, które powinny być zrobione możliwie jak najszybciej. Ja niestety poroniłam dzień przed wigilią i dopiero po świętach było czynne laboratorium, gdzie pani mi oznajmiła, że niestety zepsuło się.

          1. mondom przykro się to czyta… współczuję 🙁 musiało być to trudne żeby zdobyć „materiał do badan, tak emocjonalnie trudne, a potem ktos spierdzielil wysiłek 🙁

          2. Wiecie co dziewczyny, chyba wszystko da się przetrwać. W tamtym czasie wszystko było jak przez mgłę. Człowiek dziwnie zachowuje się w takich trudnych sytuacjach. Chyba jakiś mechanizm obronny. Dopiero później przyszła prawdziwa rozpacz. A co do badań to niestety nie byłam w stanie tego przeskoczyć, bo w święta jest nieczynne i tyle. Wypisali mnie w wigilię do domu i dopiero 27.12 odebrałam „kubeczek” i zawiozłam. Po prostu pech.

  48. Ewelinaaa, ok 13 tygodnia ciąży, po pierwszym badaniu prenatalnym, dr W wypuścił nas z kliniki, ja wtedy wróciłam do lekarza sprzed całego invitrowego zamieszania. Teraz to była naturalna ciąża i nie chciałam iść do kliniki. Wiem że pracuje też w innym miejscu ale w końcu wybrałam inaczej. Najpierw trochę przypadkowy lekarz, bo zależało mi na potwierdzeniu ciąży potem znów powrót do tego mojego.
    A dr W wspominam miło:-). Tak się zdarzyło że spotkaliśmy się w szpitalu po moim porodzie, miał jakiś niedzielny dyżur. Może bez zbytniej wylewności, ale mnie poznał.
    Jak już wrócimy do kliniki to na pewno do niego.
    A u Was wszystko dobrze?

    1. Renata,
      Bardzo mi przykro, przechodziłam to w zeszłym roku w lipcu. Mój Dr.postawił na to abym sama się oczyściła. Nie należy to do przyjemnych ale…. w grudniu miałam kolejny transfer.
      Jeśli chodzi o badania o których pisze Weżon…. najwcześniej warto je wykonać po 3 miesiąca od poronienia, wcześniej wyniki mogą być nieprawdziwe.
      Wielu uważa to za modę, jednak według mnie to bardzo istotna kwestia.- badania mutacji MTHFR oraz Immunologia.
      Niestety badania sporo kosztują. Pakiet podstawowych badań , które zlecił immunolog to ok. 800 płn.
      Dzięki tym badaniom w moim przypadku zostało wdrożone odpowiednie leczenie. A co się z tym wiąże- mam Antka.
      W razie czego poproś Ize o mój adres e mail.

      1. Liloą tyle że właściwe leczenie przy mutacjach to heparyna, a jak ktoś nie chce szczepień to na immunologię steryd. A to się często dostaje i tak, na wszelki wypadek. Czyli zrobienie badań nic nie zmienia.

        1. Przy mthfr zmienia tyle, ze jeszcze marynowane formy witamin no i coś o czym mało się mówi, co ma znaczenie, osoby z mthfr mają bardzo osłabiony detoks organizmu, więc jak ktoś się zweźmie to zmieni styl życia i ograniczy Cię nie ogólnie pojętą do minimum. Tylko jak zwykle zmiana stylu życia jest najtrudniejsza.

          1. Aniu, nie biorę metylowanych form, poza standardem w femibionie.
            Homocysteina idealna, kwas foliowy i B12 też. Ja mam heterozygotę i ona często na nic nie wpływa.

          2. Zupełnie się nie zgodzę. 🙂 dzięki wiedzy o mutacji, równiż obie hetero, w moim przypadku po pogłębieniu badań okazało się, iż mam trombofilię, oraz niedobory białka s. A heparyny nie przyjmuje się wtedy od tak. Badania powtrzałam co 4 tygodnie i na tej podstawie dobierana była odpowiednia dawka. Dodatkowo został włączony accord. Dodam, że homocysteinę również mam wzorową. Czasami warto poszukać głębiej. …

  49. Renatko, przykro mi bardzo…trzymaj się! Jestem myślami z Tobą, z Wami wszystkimi..:) ..czytam Was dzisiaj uważnie, spokojnie wczytuję się w Wasze wpisy.., stoję z Wami ramię w ramię,
    …taki mam dziś trudny dzień…tak tylko chciałam sie z Wami tym podzielić..niby nic wielkiego sie nie zdarzyło,,, a moze właśnie zdarzyło sie wszystko po trochu, po prostu dzis mam wrażenie jakby dogoniło mnie moje życie z tymi wszystkimi problemami, życie przed ktorym dość skutecznie juz 2,5 roku uciekam…wyznaczając co chwilę nowy cel, wyznaczając go tak szybko po każdej porażce zeby zapomnieć ze w ogóle była, żeby nie zdążyła sie zorientować ze moze mnie dogonić. Ale dogoniła. Jestem w trakcie kolejnej stymulacji. Juz straciłam rachubę której konkretnie, tyle ich juz było…nie czuje nic, żadnych emocji. Jeszcze tydzien temu pękłam, ryczałam kilka godzin, ale z racji zawodowych obowiązków musiałam sie postawić do pionu i znow uciekłam na chwilę. Ale tylko na krótką chwilę. Przepraszam ze tak sie rozpisałam …
    Myśle o Was i bardzo mocno trzymam kciuki w Wasze powodzenie. Tylko dobre wiadomości ciążowe na tym blogu mnie prawdziwie cieszą..:*

  50. Olga82, możesz napisać jak wyglądało u Ciebie przygotowanie do kriotransferu? Ile wczesniej zalecasz sie zglosic do kliniki? Czy lekarz wymagał aby po porodzie wróciło ileś cykli czy wystarczy by pojawila się miesiączka? Jakie badania miałaś zlecone? Jaka suplementacje ostatecznie stosujesz? Bedziesz transferowac 1 mrozaka czy 2? Bo pamiętam, że jakiś czas temu Ty o to pytałaś na forum.Tez myślę by wrócić po mrozaki/mrozaka

    1. Hej, wróciłam po chyba 3miesiaczkach, jakoś tak, ale pierwsza wizyta była orientacyjna: co i jak, jakie badania uzupełnić, na jakim cyklu. Badania: nie pamiętam dokładnie, napewno te weneryczne, plus chlamydia i inne PCRem, USG piersi, cytologia, biocenoza itd). Doktor kazał umówić się na scratching 19-25dc. przed planowanym crio i tyle:) zadzwoń sobie o badania i czy scratching robić…
      Ja biorę witD, witaminy ciążowe, symofolic czy jakoś tak z inozytolem i śledzie w oleju (już napewno powyżej dawki, ale mam ochotę;) i grzyb mnie wykluczył;) crio pojedyncze. Mamy dwa zarodki. A ty?

      1. Olga, dziś umówiłem się na wizytę orientacyjna na połowę grudnia. Za miesiąc. Miesiac by wrócił okres…. nie wiem czy zdążę, bo nadal karmie piersia, a miesiączka nie chce przyjść. Mamy 4 blastocysty zamrożone po 2 szt. Sama nie wiem czy decydować się na podanie 1 czy 2?! Transfer, w którym się udało zdecydowaliśmy się na 2 zarodki. Tym razem sama nie wiem. Scratchingu wcześniej nie miałam, a Ty przed ciążą już go robiłaś?
        Czy doktor sam z siebie zaproponował Tobie transfer na cyklu naturalnym? Mój doktor akurat jest zwolennikiem cyklu sztucznego. Z drugiej strony patrząc, nie przyjmuje codziennie w klinice, to też mu łatwiej transferowac na cyklach sztucznych. Za to pacjentce trudniej z progesteronami 🙁

  51. Wtajcie. 11 listopada urodziła się moja druga Córka, 2850 g, 56 cm, 10 pkt, wszystko ok. Z niespodzianka, mimo planowanego cc wyszło sn całkiem gładko 😉 Pozdrowienia dla całego szacownego Grona.

  52. Noni gratulacje.
    Kaja ja jutro umawiam nas na wizytę. Trochę nam się odwlekło bo mały nam się rozchorował i żaden z 3 pediatrów nie wiedział co mu jest. dopiero 4 wpadł na pasożyty – wiwat przedszkole. I mamy wdrożone leczenie, cała rodzina. i tak sie zastanawiam czy można tak podchodzić do stymulacji – byłaby na pocz grudnia a ostatni dawkę pyrantelum przyjmę 26 listopada ? My mamy leczenie wdrożone tak na wszelki wypadek ale to zawsze jednak leki. Doktor obstawił owsiki.

    1. Aga M nie zazdroszczę. Może i lekarz nie zabroni podejść do stymulacji po lekach tylko czy ich przyjmowanie nie odbije się na jakości Twoich komórek i plemników? Może lepiej odczekać miesiąc skoro i tak już tak długo czekaliście? Wiem, że łatwo powiedzieć „zaczekaj miesiac” a w praktyce każdy miesiąc zwłoki działa na nerwy….

  53. Dziewczyny, któraś może słyszała coś o testach dna dla dziecka? Znalazłam coś takiego w laboratorium w Katowicach, bo zamawiałam u nich pakiet na MTHFR.

    http://www.testdna.pl/test-nova-zadbaj-o-zdrowie-swojego-dziecka-od-dnia-narodzin/

    Koszt straszny, bo prawie 3700 zł. Pytanie, czy to faktycznie ma sens? Badają w nim teżreakcje na 30 leków.

    Badanie genetyczne NOVA jest najdokładniejszym badaniem dla dzieci — obejmuje aż 12 000 zmian w genach. Dzięki niemu, możesz ochronić zdrowie swojego maluszka już od pierwszych dni życia

  54. Patka, śmierdzi mi to badanie. Niby tyle sprawdza a nic konkretnego. Wydaje 100zl na wizytę u dobrego genetyka, który ci doradzi, zanim wydasz 3700zl..aha. niech genetyk pracuje na NFZ, nie w klinice, która robi badania, bo tacy bywają chętni do robienia wszystkich badań…za 100tysiecy genom orzebadają. .. najpowszechniejsze wady genetyczne są w dużej mierze wykrywane w ciąży albo po urodzeniu, badania na tak szczegółowe zespoły robi się osobno ze szczegółową diagnostyką po urodzeniu, jeśli są podejrzenia. To jest złożona sprawa, bo dziecko diagnozuje się w różnych miejscach: genetyk, antropolog, endokrynolog itd…
    Moim zdaniem, to troche naciagactwo.

  55. Heloł, chciałam się tylko przedstawić, jestem tu nowa ale mam ten sam problem – od roku staramy się z mężem o dziecko ..bez skutku. Na razie próbowaliśmy naturalnie, bez wspomagaczy ale chyba najwyższa pora się rozeznać w temacie. Mam podejrzenie endometriozy ale jeszcze nie potwierdzone laparoskopią bo okrutnie się jej boję (z reszta mój gin nie widzi sensu zwiadowczej laparo). No właśnie, mój ginekolog …hmm nie wykazuje żadnej inicjatywy poszukiwawczej, więc ja teraz za niego poszukuję – nowego ginekologa i nowej wiedzy. Juz teraz widzę ze na tym blogu zarowno w postach jak k w komenatrach jest jej sporo. Pozdrawiam was wszystkie serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *