nie chciałam narzekać, więc nie pisałam wcale

Mamy z mężem silne charaktery. Uśmiechamy się. Przytulamy, spacerujemy, rozmawiamy, kochamy. Czasem posprzeczamy, ale dzięki mężowi to się szybko staje wczorajszym głupstwem. Więc przetrwamy.

Ale czas nie  jest dobry.

EDIT: treść zmieniona ze względu na konieczność zachowania anonimowości.

Ja… nie pisałam całej prawdy o swojej pracy. Jestem ofiarą mobbingu psychicznego. Szef ma przyjemność z publicznego upokarzania mnie. Nie tylko mnie, ale jestem wśród jego ulubieńców. Na podorędziu, jak chłopiec do bicia. Posadził mnie najbliżej, jak się dało, metr od siebie. Zaczyna tuż po 6 rano. Ma o wszystko pretensje, wczoraj o czarne, dzisiaj o białe. Niekonstruktywnie krytykuje – zbyt nieobliczalnie, by się uchronić. Wyzywa – ad personam. Potrafi krzyknąć. Wrócić do awantury sprzed miesiąca. Raz rzucił we mnie tym, co miał pod ręką (nie trafił).

Na początku się stawiałam. Dyskutowałam. Broniłam. Merytorycznie albo żartobliwie. Zawsze kończyło się jeszcze gorzej, głośniej, trzęsącymi się rękoma, płaczem (w tajemnicy, rzecz jasna). Potem próbowałam to nagrywać. Do tej pory nie udało mi się odpalić dyskretnie dyktafonu. Teraz mam taktykę obojętnego potakiwania. Odpowiadania na wszystko: tak/nie/nie wiem. Za wszelką cenę staram się nie okazać, jak paraliżuje mnie stres. Raz, dwa razy w miesiącu nie wytrzymuję i też podnoszę głos. Kupiłam tabletki na uspokojenie. Nie zwolnił mnie, bo jestem dobra, ale robi tak, żebym sama chciała odjeść. Chcę.

Poszłam z tym do kadr, wysłuchali, przyznali mu rację w kilku punktach, co do reszty powiedzieli, że coś zrobią, porozmawiają z nim. To było jeszcze latem. Wygląda na to, że mu poskarżyli, nie wiem, pogorszyło się tylko.

Rozmawiam z ludźmi w pracy. Z tymi, którzy wszystko słyszą. Biorę pod uwagę każdy scenariusz, także taki, że to się skończy w sądzie. Dbam o świadków. Wciąż jeszcze nie dałam się do końca zdeptać.

Do tego dochodzi rodzinny dom. Mama czuje się bardzo dobrze, pomijając, że wzywałam do niej karetkę przed wigilią (nie zabrali jej, opanowaliśmy sytuację na miejscu). Od początku stycznia jest w sanatorium. Jest tam szczęśliwa. Dawno nie wychodziła z domu, a teraz łatwo odnajduje się wśród ludzi, ma świetne zabiegi, prawie spa.

Tata, od kiedy za mamą zamknęły się drzwi, nie trzeźwieje.

Radziliśmy sobie zawsze ze wszystkim. Poradzimy i teraz.

479 komentarzy

  1. łamałam się z tym wpisem długo, bo jak przychodzą do mnie goście, to nie po to, żeby słuchać narzekania. Staram się, żeby te sprawy były niewidzialne. Ale nie są. Zajmują dużo miejsca w moim życiu.
    Nie chcę pocieszania 🙂 Chcę, żebyście znały prawdę.

    1. Och Iza, niezmierne to jest przykre, niesprawiedliwe i w ogóle brak mi słów! Nigdy aż tak ekstremalnego mobingu nie doświadczyłam, ale chyba potrafię sobie wyobrazić jakie to okropne i obrzydliwe.
      Przyszło mi do głowy dokładnie to samo co Małej Ani. Napisz nam tutaj lub prześlij na maila jaka praca Ciebie interesuje a nuż się okaże, że może znamy kogoś kto akurat taką lub podobną pracę oferuje i jakieś dodatkowe drzwi się otworzą. Tym blogiem pomagasz wielu osób, pozwól choć raz nam być może pomóc Wam.
      Trzymaj się Kochana cieplutko :-).

    2. Izo, bardzo mi przykro, że w takich warunkach przyszło Ci żyć 🙁
      Trzymam kciuki za wyjście z nałogu ojca, za zdrowienie mamy i w końcu za szybki telefon.

      Co do pana szefa – właśnie dlatego, że nikt się temu nie przeciwstawia on sobie pozwala. Tacy ludzie myślą, że są bezkarni. Durczok też myślał, że może sobie klepać po tyłkach do końca świata, bo ma wybuchowy charakter 😉 Zbieraj kwity, pisz maile do kadr i drukuj kopie, niech zostanie ślad. Żądaj od buca wyjaśnień na piśmie 🙂 Powodzenia, jeszcze kiedyś go zniszczymy 😉

        1. Iza dawaj adres niech ja tam wpadne a uwierz mi mojego M codziennie po 10 razy wyrzucam do mamusi nawet za to ze krzywo sie spojrzy albo coś sapnie nie w tym momencie. Wiec z dupy twojego szefa to ja bym jesien średniowiecza zrobiła 🙂

  2. Ja pier… Iza czy ten limit w końcu się wyczerpie? Znam ten ból z kasą, oboje mamy pracę,ale zarabiamy bardzo mało. Na całą druga procedurę kasę dostaliśmy od mojej mamy, na cześć leków,dojazdy itp zadluzylam się na karcie kredytowej. Iza napisz mi w mailu jak chcesz i możesz swoje kwalifikacje. Jest nas tu trochę, ja mam przyjaciółkę w W-wie, która może mogłaby gdzieś, coś… współczuję strasznie sytuacji mobingowej, bo sama byłam w takiej dwa razy i wiem, jak potrafi człowieka zeżreć,nawet nie miałam siły na walkę w sądzie mimo ewidentnych dowodów i nagrań. Stwierdziłam, że wolę szybko spróbować o tym zapomnieć. 3maj się ile sil, oby sytuacja jak najszybciej się zmieniła! Tak mi przykro.

  3. Iza… tyle Ci zawdzięczamy… my wszystkie… za to miejsce, za to, że dajesz nam towarzyszyć Ci w życiu… dziękuję, ze napisałaś o tej trudnej sytuacji… kosztowało Cię to na pewno bardzo dużo… mam tylko nadzieję, że dasz sobie pomóc… bo jestem przekonana, że dziewczyny będą chciały wyciągnąć Cię z tarapatów… Jesteśmy w końcu potęgą 🙂 Daj szansę tym z nas, które mają możliwość zaproponowania Wam czegoś. W końcu pracę zdobywa się przez znajomości, wykorzystaj te blogowe! Trzymkaj się, jesteśmy z Tobą! Zyczę Ci wszystkiego dobrego!

    1. Kochana po pierwszym in vitro… Mnie jest tak strasznie głupio się skarżyć, pisać o takich rzeczach.
      Po pierwsze, większość spraw jest do opanowania jakoś.
      Po drugie niepłodność wypala o wiele głębszy ślad niż jakiś tam buc w robocie.
      Ale po tym, co napisałaś, zachęciłaś mnie, ośmieliłaś. Napisałam niżej o pracy męża, a nuż ktoś coś… Swojej szukam sama, mam kontakt z branżą, na razie jakieś spotkania są. Jak nie pomoże, też napiszę.
      Dzięki, buziaki 🙂

  4. Iza a może potrzeba było wypluć to wszystko i wyrzygać ze tak to nieładnie określe z siebie, może choć ciut będzie lepiej przynajmniej tobie na duszy. Niestety co tu dużo pisać ty wiesz my wszystkie wiemy że zyjemy w poje… kraju gdzie człowiek byle by mieć prace i etat z roznych powdow daje się praktycznie zgnieść i wdeptać w ziemie, ale co zrobimy ktoś w rodzinie/związku musi pracować bo musi spłacać kredyty, ktoś musi pracować by było za co kupić jedzenie- a to kurwstwo drożeje ostatnio tak że jak patrze rok wcześniej to ceny poszły masakrycznie w góre, i tak wkołko. Strasznie ci współczuje z szefem co za ….. – wstaw co chcesz 😛
    My baby to silne jesteśmy, Wy jesteście silni, najważniejsze byście się wspierali.Dobrze ze z mama oki i się dobrze czuje i relaksuje, a co do taty to taki kwiatek nie tylko u ciebie 🙂

    1. Wyplułam. Pomogło.
      Pewnie niczego bym nie napisała, ale o jeden telefon za dużo dziś zrobiłam, telefon do taty. Aż się zasapałam ze złości, rozczarowania. Musiałam to napisać, niczego innego nie mam w głowie.
      To prawda, co piszesz, my wszyscy żyjemy w czasach, gdy za etat jesteś w stanie wszystko znieść.

  5. Kuźwa aż mnie zatelepało. Miałam takiego szefa palanta, co już o 4 rano przychodził pod wpływem i wyzywał mnie od złodziejek. niestety musiałam tam przetrwać dwa lata. Ale gdy zaczął wymagać pracy od 2 w nocy do 18 to po pół roku zdechłam prawie.
    Iza spróbuj poszukać może byłych pracowników tej firmy i podpytaj czy ewentualnie by nie pomogli zeznaniami.

    1. Aga M… oo, mój też przychodzi pomiędzy wódką a wódką do roboty, cóż za zbieżność… Mam kontakt z byłymi pracownikami. Sąd to ostateczność z przynajmniej 2 powodów
      a) w Wawie jest kilkoro oligarchów w mojej branży, w pracy krążę miedzy nimi głównie, jak zrobię sobie łatkę tej, co się sądzi, oboje zostaniemy bezrobotni.
      b) już jedną bardzo dużą sprawę sądową na karku mam. Napiszę o niej bez wątpienia na blogu szerzej – nie dziś. Nie wiem, czy mi styknie kabelków w mózgu, żeby wytaczać kolejny proces.

      A Ty coś zrobiłaś?

  6. Iza,
    Aż się zagotowałam … zresztą historia o Twoim tyranie przypomniała mi moją własną. Kiedy po studiach wyjechałam do Londynu trafiłam właśnie na taką Kurwę , wtedy razem z siostrą , która również tam pracowała , po pewnym czasie tortur psychicznych i nękania zdecydowałyśmy , iż pomimo tego
    , że jesteśmy w obcym kraju i będzie ciężko, pozwać wspomnianą K.. za wszystko co nam zrobiła. Sprawa trwała około roku i zakończyla się ugodą , otrzymałyśmy oprócz funtow coś więcej SATYSFAKCJĘ.
    Nie ma przyzwolenia na takie działanie w stosunku do pracowników. To musi być strasznie zakompleksiony Ch… , który takim zachowaniem chce się dowartościować. Bardzo mi przykro.
    Mam nadzieje, że ktoś mu utrze nosa.

    Iza, koniecznie daj znać jakiego rodzaju pracy poszukujecie , RAZEM MOŻEMY WSZYSTKO. Bardzo dobrze, że to z siebie wyrzuciłaś.

  7. Iza …pisałam tutaj kiedyś….
    Dzisiaj doczytałam do „czynsz ” …poleciały mi łzy i poszłam po piwo ,otworzyłam ,spożywam …
    Po czterech stymulacjach (efektu brak ) u mnie w pracy też się wypieli na mnie ,jestem na wypowiedzeniu,wiedzieli o in vitro ale trwało to zbyt długo czyt .3 lata zwolnień,urlopów itd ,itp .. Został kredyt za ostatnie podejście i mąż który już robi na dwa etaty …
    Ogólnie IN VITRO dawało nam duże nadzieje i dla mnie myśl że po raz kolejny zostanę mamą…
    ALE to również czas kiedy bardzo się zmieniliśmy,postarzeliśmy chyba o 10 lat ,przestaliśmy się cieszyć z tego co mamy …
    To batdzo trudny czas do przejścia dla pary i pozostawia swoje brzemie w życiu i odbija się nawet wtedy kiedy się tego nie spodziewamy…
    Ja też często śpię na lekach …
    Zaczynam doceniać że,już byłam w ciąży i urodziłam dziecko …teraz ma 10 lat Syn Wiktor .
    I to jest mój cud …

    Ale sie kochamy i zawsze rozmawiamy a to bardzo ważne…kłócimy się też bo jak inaczej,jak się jest ze sobą prawie 20 lat .

    Trzymam za Was kciuki…naprawdę…
    Pozdrawiami całuję mocno.
    Wężon pozdrowionka i co u Ciebie?

    1. Dunia, kochanie… tak, też widzę, jak in vitro , jak w ogóle walka o dziecko nas zmieniła. Jesteśmy silniejsi może, nadzieja napędzała, ale zmeczeni i starsi rówież. To, że leczenie staje w kolizji z pracą, a czasem ją uniemożliwia, to bezlitosne realia. Strasznie mi przykro, że tak dotkliwie Cię to spotkało.
      I uśmiecham się do Waszego Wiktora. Na pewno dla niego warto już przestać starzeć się od tej walki…
      Dzięki za to, co napisałaś.

    2. Duniu, miło Cię czytać, tylko szkoda, że z takimi wiadomościami.
      Mam wpisany tylko Twój nieudany transfer z 21 kwietnia 2016. Czy potem robiłaś jeszcze jakieś? Ile w sumie?

      U mnie ciągle to samo, czyli efektów starań brak. Po tym poronieniu kwietniowym miałam drugą stymulację i nieudany transfer w sierpniu. Czekają trzy mrozaczki, ale u mnie nie może być tak po prostu transfer po transferze. W październiku miałam usunięty polip. Przed świętami dostałam do macicy komórki macierzyste, które mają poprawić endometrium. Teraz czekam na efekt i zielone światło do transferu. Moja historia w zakładce „Wasze historie” jest uzupełniona na bieżąco.
      Też zaczynam mieć już dość. Laura za tydzień kończy 8 lat.

  8. Iza, poślę namiary znajomym z Warszawy. Może ktoś coś słyszał. Jak przyjedzie sąsiad z Warszawy to też zapytam.
    Twoja sytuacja w pracy szpetna. Wstrętny dziad, niech mu bokiem wyjdzie. Karma czeka. Miałam taką p_ę W pracy w budżetówce ( nagrywała nas na dyktafon!!!)..potem zarządzał mną w fabryce palant bez szkoły ( cudowne uczucie, w dniu kiedy znalazłam nowa prace wyszłam z ważnego zebrania, tylko gębę rozdziawił )potem jeszcze po drodze aktualna posłanka, co była w stylu Twojego szefcia (baba z mięsnego co weszła do sejmu), teraz zarabiam śmiesznie choć praca jest mocna i wartościowa. Marzę o gabinecie. Powoli małymi kroczkami idę w stronę lepszego. Ty też tak idziesz. Dojdziemy.
    Ps. Mój ojciec zmarł w uzależnieniu. Nie umiał kochać. Nie był dojrzały. Postanowiłam że nie chce go naśladować. To jedyne co od niego mam- wiem jak nie chce żyć. Twojej mamie wyjazd dobrze zrobi. Jeszcze lepiej by jej zrobiła grupa dla osób wspoluzaleznionych albo książka ,,Koniec współuzależnienia” lub coś Ewy Woydyłło.
    Trzymam za was kciuki. Nic nie trwa wiecznie i to się odmieni.
    Masz wielkie serce i mądrość. Zacznij zarabiać na tym co robisz super. Książka.

    1. Olga, jesteś kochana, na razie nie podsyłaj, bo ten wpis zadziałał lepiej niż szkło, które tłukliśmy z determinacji.
      Zmroziło mnie to co napisałaś o tacie. Mój cały czas wydaje mi się tylko tak chwilowo, od lat. Wiem, jak to brzmi. Ma okresy, ze się trzyma. Bardzo mnie kocha. Ale nie bardziej niż… I to tak mnie uzależnia od niego i boli, też wiem, co to znaczy.
      Masz strasznie dużo na plecach Olga, wiem, że wiesz.
      Mama sama jest na granicy między piekłem a niebem, ale po zawale bardzo się wystaraszyła i odstawiła alko. Książka czy terapia dla współuzależnionych to zdecydowanie jeszcze za dużo na nią dziś. Za to ja sie zastanowię.

      ksiązka… siej to ziarno, siej…

      1. Pamiętasz Iza jak kiedyś napisałam o telefonie w sprawie mojego taty,który otrzymaliśmy z bratem,kiedy miałam 14 lat? To była info,że mój ojciec nie żyje. Wypił nie ten alkohol co zwykle się pija. Był alkoholikiem. Odkąd pamiętam. Polecam terapię, nie tylko ta dla współzależnionych pomaga. Gdybyś potrzebowała jakiś namiarów na kogoś sensownego na nfz w wawie to daj znać.

        1. Dzięki Ania. Generalnie mam swoje życie daleko od rodzinnego domu i mnie jest najłatwiej ze wszystkich. Jeśli coś się zmieni i musiałabym zdecydować się na radykalniejsze kroki, zapytam. Na razie na ile mogę, na tyle panuję nad sytuacją (swoją).

  9. Kurcze Iza strasznie się cieszę z powodu męża!
    Przeczytałam twój wpis dziś w nocy.Niestety też ostatnio cierpię na bezsenność z powodu wielu stresów. Nie wiedziałam nawet co napisać, tak bardzo mi przykro, że trafiłaś na szefa takiego palanta.Czasem się zastanawiam skąd biorą się tacy ludzie i z czego to wynika. Dobrze, że ty jesteś taka silna – bo naprawdę jesteś.
    I jak napisałaś na końcu, na pewno dacie sobie radę i tym razem.
    Będę trzymać kciuki przez te dwa dni, żeby wszystko się udało.Trzeba dobrze zacząć ten nowy rok.
    No i oby u Ciebie też było lepiej.

  10. Iza, post mnie rozwalił bo tyle złych i jednocześnie dobrych rzeczy naraz. Z jednej strony same kłopoty, z drugiej strony czuję, że dojrzałaś do zmiany i to będą dobre zmiany. Trzymam kciuki za męża, niech te 2 dni szybko miną i niech już zaczyna pracę. Co do Ciebie to nie wiem co robisz i na ile wymaga to pracy wśród oligarchów.. Ja po 10 latach pracy w zawodzie zrobiłam woltę i zmieniłam zawód bo czułam że w moim środowisku zawodowym padnę ze zmęczenia i od mobbingu. Od 5 lat robię to co lubię i jak lubię i tego też Tobie życzę. Nie mogę juz czytac o tym Twoim tyraniu. Bo od razu przypomina mi się moje stare życie 16 godzin w pracy i nieustanna presja… i nieustanny niepokój co szef wymyśli. Iza daj sobie prawo do życia proszę!

    1. Wendy, trochę za dużo wylałam złych emocji z siebie. Tak dugo się cenzurowałam, ze sie zebrało.
      Ja bym tam chętnie żyła z szycia, bo to kocham, ale wtedy mąż musi mieć ze dwie pensje, bo ze mnie biznesmen jak z koziej dupy trąbka. A do tego tak powoli szyję, że na miskę ryżu uzbieram przez miesiąc 🙂
      Dobrze czytać, że udało Ci się rzucic to bagno i zmienić życie o 180 stopni. Bede pamiętać o tej historii 🙂

      1. Iza wylalaś ile wylałaś.. Ważne że juz wiesz czego nie chcesz. Z szycia moze faktycznie trochę ciężko byc zarobić na Pusiowe oczekiwania 🙂 ale obstawiam, że masz szereg innych talentów tylko skromnie nawet o nich nie myślisz. Ale wierzę że zaczniesz i jak już pójdzie to hohohoho..

  11. Kochane Panie, bardzo, BARDZO dziękuję za zaangażowanie. Dziś poszło mi dobrze i mam nadzieję, że będę mógł się związać na dłużej z nowym miejscem po dwóch dniach próbnych. A miejsce jest dla mnie bardzo atrakcyjne zawodowo. Z olbrzymimi możliwościami rozwoju 🙂 Tak, jak Izula pisała, jest szansa, że się uda, więc chwilowo wstrzymujemy poszukiwania. Co będzie dalej, będziemy wiedzieć dopiero w przyszłym tygodniu.
    Cudownie jest wiedzieć, że mamy wokół tyle ciepłych i pomocnych osób. Jeszcze raz bardzo dziękujemy za Waszą pomoc.

  12. Trzymamy kciuki!!!
    Iza, życzę Ci żebyś w ostatnim dniu pracy, kiedy on już nadejdzie, zakończyła ją z przytupem, fajerwerkami i ogniem. Myślę, że nawet wszechmocni oligarchowie lubią ludzi z fantazją 🙂

  13. Z krzaczorów nieustannie trzymam kciuki! Za Ciebie, za męża, za Was i za szczęście by się szybko odnalazło w Waszym domu. Jesteście niesamowicie. Wasza miłość została wystawiona na niezła próbę ale kto jak nie Wy. Moc uścisków i pozdrowień dla Was! Trzymam mocno kciuki by wszystko dobrze się poukładało w Waszym życiu i pracy :*

        1. No własnie widzicie dziewczyny. Czasem jestem bliska napisania Wam czegoś wiecej o swojej pracy, ale potem znajduje sie jakaś życzliwa Pusia i zaczynam się martwić o swoją prywatność…

          1. Iza świat jest pełen takich osób ale wydaje mi się że to wynika z braku zrozumienia tematu, braku podobnych doświadczeń czy empatii. Zawsze możesz moderować komentarze i sama decydować co się pojawia. Podziwiam Cię za takie dzielenie się osobistymi problemami bo tak naprawdę taka szczerość pomaga innym osobom które borykając się z podobnymi problemami mogą czuć się mniej samotne. My aktualnie żyjemy w świecie który mało się wspiera bo każdy żyje na własny rachunek. No i jeszcze ten wyidealizowany obraz przedstawiony w mediach i człowiek myśli że tylko on ma problemy. Dzięki takim blogom jak Twój łatwiej było mi przejść procedurę in vitro bo mogłam korzystać z doświadczeń innych. Dziękuję Ci za to że stworzyłaś takie miejsce i że masz odwagę dzielić się swoimi przeżyciami i doświadczenia.

  14. Iza, Twój post spowodował że zajrzałam na blogi które rzadko odwiedzam a szkoda bo napełniają pozytywna energią i przywracają wiarę w ludzi i świat.
    Jeden z nich to blog Agnieszki Maciąg a szczególnie ostatni jej post jak znalazł pod Twoją sytuacje z pracą:
    http://agnieszkamaciag.pl/wampiry-energetyczne/
    A drugi blog http://alexba.eu/ – fajnie poczytać o innych nastawieniu do świata biznesu:)
    Jeśli chodzi o ten mobbing to na pocieszenie dodam że pewnie ten facet ma tak zrąbane życie że każdy dzień jest dla niego męczarnią. Zresztą jak sama pisałaś ma problemy z alkoholem a to znaczy że nie radzi sobie z życiem, ze stresem, emocjami itd. Może nawet ma jakieś zaburzenia psychiczne tylko sam o tym nie wie. U mnie w żadnej pracy nie spotkałam się aż tak ze skrajnymi sytuacjami ale jak spotykałam ludzi „trudnych” to przeważnie to byli ludzie mający ogromne problemy z sobą.
    Niestety u nas z mobbingiem nic się nie robi. W idealnym świecie facet powinien trafić na obowiązkowa terapię po tym jak poinformowałaś kadry a jak by się nie zgodził powinien dyscyplinarnie zostać wyrzucony z niej. Zresztą w idealnym świecie Ty też na taką powinnaś trafić bo mobbing bardzo niszczy psychikę. Ale my to nie Stany gdzie wszyscy chodzą na terapie i istnieją na wszystko możliwe grupy wsparcia:).
    Również przyłączam się do grupy kibicującej Twojemu mężowi i Tobie aby wszystko się poukładało po Waszej myśli:).

    1. Atagad, mimo wszystko jednak dobrze, że nie Stany. Tam kodeks pracy jest do dupy.
      Możesz wylecieć za byle co, nie ma okresu wypowiedzenia, mało urlopu i nawet porządnego macierzyńskiego nie ma. Wszystko jest tak, jak sobie wynegocjujesz.
      Wiesz, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

      W mediach to wygląda, że teraz to trzeba uciekać przed pracą, żeby w 5 miejscach nie pracować. Średnia krajowa już jest całkiem przyzwoita, bezrobocie minimalne, podwyżki co chwilę i rynek pracownika. Ciekawe, u kogo tak jest.

  15. Trzymam kciuki za dni próbne Mężu Izy. Niech będą tylko formalnością. I niech tobie się trafi Iza fajny szef. Albo żebyś szybko machnęła dziadowi wnioskiem o urlop rodzicielski.
    Iza sięgnij po Woititz. Małe to i szybkie. Im szybciej przestaniesz się martwić ojcem, tym lepiej.
    Pati, jak wizyta?

    1. Liloą, wspaniale! 🙂 Czujesz się spokojniejsza po usłyszeniu serduszka?
      Ja sobie tak myślę, że jak my usłyszymy za półtora tygodnia na wizycie to chyba wtedy już na pewno dojdzie do mnie, że to się naprawdę dzieje i odetchnę trochę ;-). Staram się cieszyć tym co jest, ale jednak gdzieś tam tkwi to niecierpliwe oczekiwanie ;-).

      1. Lidka. ,
        Tak czuję się spokojniejsza chociaż taki już nasz los . Teraz czekam do kolejnej wizyty tj. 19.01 i pewnie tak już będzie do końca ciąży tzn. Od wizyty do wizyty.
        Trzymam kciuki za Wasze serduszko jak dzwon.!

    2. Super Liloa 🙂 Bardzo sie ciesze z tak dobrych wiesci! Cud niech pieknie rosnie i faktycznie dziewczynki cala nasza ciaza to tak od wizyty do wizyty ale czas szybko leci. Jak teraz mysle to najbardziej dluzy sie I trymestr, po 20 tygodniu czas przyspieszy, przed koncem zwolni znowu. Same zobaczycie 🙂 Kciuki zacisniete

        1. No czekamy czekamy…. ja na walentynki mam dostac nasz Przezent choc nie wiem czy doczekamy bo brzuch mnie narywa dosc czesto, ostatnio juz co 2-3 dni i ani siedziec ani lezec, ani stac-takie napady mam wtedy kilka razy dziennie. Szyjka ostatnio byla w miare choc teraz mam bole czesciej. Dla Malego juz w sumie mam wszystko choc niech posiedzi grzecznie bo to 34tc z haczykiem. Dla siebie tez mam choc niespakowane, jakos nie chce kusic losu choc dr mnie gania ale sie nie daje 🙂 I dalej sie wahamy czy naturalnie czy cc. Chyba los za mnie zdecyduje w koncu 🙂 Imie poki co stanelo na Kubusiu chyba ze M cos wymysli jeszcze. A Ty Magda kiedy termin? Brzuszek juz duzy? Bo u mnie to sie czepiaja jeszcze ze za maly a tu porod zaraz.

          1. To będzie Walentynkowy chłopak . Imię uwielbiam 🙂 mam nadzieję, że nie zrobi Wam psikusa i poczeka .
            Uważajcie na siebie. Ściskamy:-)

          2. Ana86 jeszcze chwila do porodu Ci została. U nas termin na 17.02 ale torbę juz spakowalam. Niech sobie polezy lepiej trochę dłużej niż później się na szybciej pakować;)
            Kto teraz rodzi pierwszy w kolejności?
            Eewka na kiedy masz termin? Bo kojarzę, że byłaś chyba jakoś z 2 tyg przede mną, zaraz za mną Magda nr 2, później Anett i Anitt i cala długa szczęśliwa lista 🙂

          3. Kaja, przekonalas mnie i jutro chyba juz naprawde spakuje torbe, niech stoi 🙂 A u Was imie wybrane? wszystko pewnie gotowe juz? szykujesz sie na naturalny porod tak? No jest nas troche w kolejnosci 🙂

          4. W zasadzie, to prawie wszystko gotowe. Poprane, poprasowane, pochowane jak u Ciebie i czeka na swoją kolej użycia. Jeszcze jakieś ostatki przyjadą w tym tygodniu poczta 🙂 a lozeczko grzecznie czeka na zmianę właściciela. Trzeba je jeszcze przewieźć od siostrzenicy ale to można zrobić w każdej chwili w razie potrzeby i na tym finisz.
            Nasz mały chłopak, to Szymek 🙂
            Ale generalnie to wcale taki mały nie jest… obstawiam, że 2,5 kg juz przekroczył i jest mega aktywny. Co rusz, traktuje moje boczki albo zebra jak worek treningowy…. Szykuje się na poród SN. Jeśli nie będzie żadnych przeciwskazan, to muszę dać radę. Przynajmniej postaram się. Wiem, że chce spróbować i to najlepiej bez nacięcia. Jak nie będzie innej opcji, to wiadomo, że zgodzę się na wszystko inne. Trzymam za Was kciuki. Pomiędzy Anitami jest jeszcze Martucha. Pozdrawiam

  16. Iza, napiszę tak: Należy Ci się od wszystkich czytelniczek ochrzan, i już! 😉 Żalimy się, marudzimy.. A Ty nic nie napisałaś.. A tak poważnie – pozwalaj sobie też czasem pomóc. Bo Ty wszystkim tu pomagasz.
    I jeszcze coś.. Podczas czekania na TEN telefon, w najgorszym dla mnie czasie, kiedy wszystko waliło mi się na głowę – rodziła się moja córeczka.. Nie umiem tego wytłumaczyć.. Wiem, że inni też tak mieli..

  17. Hmmm nie chce byc złośliwa ale jak w takich warunkach można decydować sie na adopcję?? Mąż bez pracy, a Pani jeśli, dziecko przyznają, to niestety ale w domu trzeba bedzie przy nim posiedzieć, przynajmniej na początku. Jeszcze dziecka nie ma a już opisuje Pani problemy z pieniędzmi, i to nie błahe typu -nie mam na zagraniczną wycieczkę, tylko poważne problemy skoro zalegacie z czynszem! Czy ośrodek adopcyjny wie o tych problemach? O problemach z alkoholem w rodzinie? Wcześniej pisała Pani że okłamaliście ośrodek w kwestii zakończenia leczenia więc zakładam że o aktualnych problemach też nic nie wiedzą….. Czy to dobry moment żeby w takie warunki zabierać dziecko które już swoje w życiu też przeszło?

    1. Iza i jej mąż to młodzi i wykształceni ludzie. Okresowe problemy finansowe mogą dotknąć każdego i nie powinno się poddawać w wątpliwość ich możliwości do bycia rodzicami tylko na tej podstawie. Odbiją i zapewnią dziecku przyszłość o jakiej wiele dzieci mogłoby tylko pomarzyć. Poza tym pieniądze to nie wszystko.

      Proszę powiedzieć więcej o sobie, jakie ma pani kwalifikacje aby wypowiadać się jako autorytet w tej sprawie? Czy te same zasady stosuje pani wobec siebie?

    2. Pusia nie no ja mam się nie denerwować ale twój wpis mnie wkurwił i tyle. Bo co my nie z wawy pensje nie z wawy maz pracuje tylko, 2 auta na utrzymaniu i mieszkanie i co powinnam kurwa jego mać usunąć bo co nie utrzymam z jednej pensji domu i dziecka? I co u mnie jedne i drugi dziadek pił, ojciec też lubi i ja przed ciążą też, w przeciwieństwie do męża. I co to że krzyżem w kościele nie leże to będę złą matką? Kobieto puknij się w głowe wypisując takie rzeczy na temat Izy i jej sytuacji, bo to właśnie przez twój wpis pokazałaś jaką jesteś osobą że liczy się dla ciebie tylko kasa i status społeczny a nie fakt iż rodzice bardzo chcieli i bardzo kochają swoje dziecko z adopcji i obdarzają je miłośćią bo nie tylko kasa się liczy. Może dla ciebie to jakiegoś typu wyznacznik.
      A kto nie ma w dzisiejszych czasach problemów z pieniędzmi, osoby które nawet je maja to narzekają że mają ich za mało. Taki naród z nas lubiący ponarzekać.
      A po co Ty chcesz wejść Izie do portfela? co cie obchodzi ile zarabiają ile maja kredytu na co był ten kredyt- jak już jesteś taka mądra to dołącz sobie łatke że kredyt wzięli na pewno na zagraniczną wycieczke bo są nierozsądni dziecinni itp. a teraz maja problemy bo żyli ponad stan i dobrze im jak nie myślą.
      Wpis dla mnie żałosny pod względem miesznia rodzicow Izy i ich problemów z osobą Izy, wpierdalaniem się w jej finanse bo nie po to był ten wpis, i jeszcze wyrzucaniem że po co bierze dziecko jak u niej takie problemy.
      A u kogo nie ma problemów? Może u ciebie, może ty żyjesz w wyimaginowanym zamkniętym świecie gdzie na wszystko są pieniążki wszystko idzie po twojej myśli masz kochającego męża i gormadke dzieci które sobie splodziłaś bez problemu.
      Na dobrą sprawę po coś te sku..iele z pisu wprowadzili 500 + które idzie z moich podatkow na patologie i ochlejusy i nierobów w większości, to jak będzie kryzysowa sytuacja to niech idzie do Izy, ot tyle.
      A i żeby Pani wiedziała Iza i jej mąż z neijedną trudnością życiową dali sobie rade, Iza haruje jak wół, mąż się nie obija i nie chla po kątach bo pewnie oczmi wyobrażni jeszcze to Pani widzi jak ma Pani taką bujną fantazje i łatwość w ocenianiu ludzi i ich krytykowaniu, są to mądrzy dorośli i odpowiedzialni ludzie a dziecko jakie do nich trafi nawet nie śniło nigdy o tak wspaniałej i kochającej rodzinie.
      No to sobie bez kawy kofeinowej podniosłam ciśnienie od rana.

    3. Znowu jakiś troll zawitał…
      Droga Pani, proszę mi powiedzieć z jakiej racji Iza i jej Mąż mają odpowiadać za swoich rodziców? to Oni, a nie ich rodzice będą wychowywać dziecko. Poza tym proszę sprawdzić statystyki – w ilu polskich rodzinach występuje problem z alkoholem, w tym, w ilu adopcyjnych. Daje sobie rękę obciąć,że i w Pani rodzinie taki problem jest 🙂 i co mamy Panią oceniać? Najłatwiej wpaść tutaj, wyrwać kilka zdań z kontekstu, połączyć z obecną sytuacja i być ekspertem. Gratuluję.

    4. Rozumiem że według Pani decydując się na Dziecko „wygrywamy” monopol na szczęście , już do końca życia będzie praca , w Rodzinie się nic nie posypię i sielanka będzie trwała sobie w najlepsze ….
      Przykro mi ale nie znam takich Rodzin.
      Znajomi mają 4 , pracuję tylko On , zarobki ok 3-4 tyś netto i dają rade i są szczęśliwa Rodzina .
      Żadna umowa nie gwarantuję pracy do końca życia , żadne badanie nie gwarantuje zdrowia do 80 , a Rodziny się nie wybiera , a każde doświadczenia zwłaszcza te nieprzyjemne uczą i budują .
      Rozumiem że jak Ktoś wychował się w Rodzinie gdzie był alkohol to po wejściu w okres płodny podwiązujemy nasieniowody i jajowód ?
      Przepraszam , ale nie rozumiem jak można mieć tak ograniczone i płytkie myślenie …
      Stara zasada mówi że jak nie mam nic mądrego do powiedzenia to milczę , proponuje zastosować od czasu do czasu .

    5. Słuchaj pusia… to jest nasze podwórko, to po pierwsze. Ojciec Izy alkoholik? mieszka 300 km od niej, rzeczywiście problem w domu. Może warto by się było przygotować, jak się wypowiadasz, a nie bełkotać. Może pusia powie nam, w której rodzinie nie ma problemów finansowych w pl? co? i Jak się przygotowują małżonkowie na przyjęcie dziecka, gromadzą pieniądze, kupują, wyposażają, co jeszcze? Myślę, że Izie po tym wpisie P A N I jest bardzo przykro, wszystkie tutaj bardzo dużo przeszłyśmy, nieudane inseminacje, nieudane in vitra, poronienia, są tu dziewczyny, które zawsze wyciągną nas z kłopotów lepiej niż nie jeden psycholog. A Iza sobie poradzi, a jak będzie miała dalej problemy to jej pomożemy i niech sobie P A N I głowy tym nie zawraca. A dziecko, które do Izy trafi będzie miało najlepszy dom! Proszę, zeby Pani nie czytała naszego bloga, a już na pewno nie wypowiadała się, to jest nasze miejsce dla dziewczyn z duszą, empatią i uczuciami. NIE DLA PANI.
      PS. Pani zawsze jest prawdomówna, ZAWSZE mówi prawdę? super. Iza nie skłamała tylko pewnej rzeczy niedopowiedziała.

    6. i jeszcze jedno pusiu… srusiu… z dzieckiem po adopcji musi zostać jedno z rodziców, mąż Izy to chyba też rodzic, co? czy tylko matka, proszę o odpowiedź ekspertko. Wiec jak dziecko zawitałoby do domu równie dobrze może z nim zostać mąż Izy (gdyby jeszcze nie miał pracy), bo Iza bedzie pracować, etat ma. Zresztą teraz jestem przekonana na 100%, że mąż Izy dostanie etat. Tylko po to, żeby Ciebie ekspertko zdenerwować. Życzę samych problemów w 2017 roku, podobnych do tych które przeszłam ja i dziewczyny, dobrze zrobią, bo z pokorą to widzę kiepsko… MArtwi się Pani, że dziecko w domu nie bedzie się bawić banknotami… naprawdę będzie tragedia…

          1. O nie, co to to nie. niczego nie cenzurujemy 🙂 To zawsze był hyde park, dzięki temu wiem, że większość ludzi jest dobra.
            A jak nas to jednoczy, zobacz… 🙂

    7. Pusia, wbrew pozorom cieszę się, że napisałaś, bo jest okazja, żeby sobie porozmawiać o trudnych sprawach.

      Po kolei.
      Z finansami, jakie mamy dziś – adopcja nie wchodzi w grę. To jest tak oczywiste, że chyba nie trzeba o tym pisać. Z OA także mamy ustalone, że gdy sytuacja życiowa uniemożliwia adopcję, przesuwamy ją w czasie do momentu wyprostowania spraw. My na razie nie mamy czego przesuwać, bo do TEGO telefonu jest jeszcze bardzo daleko. Na ten moment wszyscy uważamy ją za czasową, OA również.

      Co wie ośrodek? Wszystko. Nawet to, ile razy w tygodniu się kochamy, bo psycholodzy nas prześwietlili wzdłuż, wszerz i na boki. Alkoholizm rodzica nie wyklucza adopcji. Nie rozumiem, skąd ten nieco rasistowski pomysł. Poza tym, jak być może wiesz, w OA składa się dokumenty (również finansowe), które idą potem do sądu, więc próba zatajenia sytuacji finansowej wykracza poza nasze możliwości, tak długo, jak długo nie potrafimy fałszować zaświadczeń księgowych.

      Co do rozpoczęcia procesu, gdy jeszcze kończyliśmy leczenie – tak, to prawda, przyznałam się do tego tutaj już dawno, przyjmuję ten zarzut. Największą troską dla ośrodków adopcyjnych jest dobro dziecka. Osoby, które wciąż się leczą, nie przeszły jeszcze żałoby po nienarodzonym dziecku. Nie przepracowały straty. Wymóg zakończenia leczenia jest łatwiejszy do sformułowania, niż wymóg przepracowania straty.

      O to mnie zapytaj, Pusia, czy przeszłam żałobę. I na tej podstawie oceniaj to, co robimy.

    8. Pamiętacie dziewczyny jak Iza obawiała się pisać o adopcji?..
      Pamiętacie że ktoś za dużo się domyślał i łączył ja z blogiem?
      Jak dla mnie to Pusia jest ta k…a, która miesza.
      Droga P…U spadaj z tąd. To jest miejsce dla dobrych ludzi a nie takich jak Ty!

  18. Pusia, przykro sie to czyta. Naprawde.
    Więcej nie napisze, bo aż szkoda ten Twoj wpis komentować.
    Ps. a to tata Izy adoptuje dziecko czy Iza? 😉
    Wiec o jakich Ty problemach w rodzinie piszesz.
    Iza, współczuje Ci tego wpisu. Nie przejmuj
    sie.

    1. Sonia, ja się nie przejmuję bardziej, niż przyzwoite kilka sekund nakazuje, ale przede wszystkim cieszę się, bo w takich chwilach widać, jak solidarną mamy grupę. Niesamowite.

    1. Monisiunia, dziś się zmagamy. Jutro wygramy. Moim wirtualni przyjaciele są coraz bardziej prawdziwi, to prawda, są najlepsi. Są zawsze. Trzymaj się. Napisz, jak będziesz mogła i chciała, co sprawia, że czasem tak trudno wstać z łóżka…

  19. Izo no widzisz nie dość że wyrzuciłaś wszystko z siebie to jeszcze dostaliście kopniaka od nas wszystkich na szczęście. Mam nadzieje że wszystko wwkońcu się uda 🙂 informujcie nas tutaj na bieżąco i oby ten 2017 był dla was udany 🙂

  20. Pusia,
    To nie Tobie oceniać , kto może zostać rodzicem adopcyjnym a kto nie.
    Przytaczasz beznadziejny argument dotyczący nadużywanie alkoholu przez Tatę Izy , Sonia słusznie już napisała , że to nie Tata adoptuje.
    Nie chciałaś być złośliwa?
    Udało Ci się to w 100%.
    A i jeszcze jedno Dzieci , które latami czekają w OA potrzebują przede wszystkim MIŁOŚCI a nie miliona monet. I nie trzeba mi tłumaczyć właściwości pieniądze.

    Czasami lepiej ugryźć się w język i zastanowić 2 razy zanim takie głupoty się napisze!

  21. Dziewczyny, może trochę więcej luzu i tolerancji. Pusia jak rozumiem napisała co wiedziała na podstawie tylko kilku postów Izy. Nie zna Izy ani jej męża i po prostu złożyła fakty w swoją wersję historii. Nie mam powodu jej obrażać ze względu na jej wątpliwości. Ma prawo je mieć tak jak my miałyśmy kiedyś przy dziewczynie, która próbowała mieć dziecko z żonatym byłym facetem( na pewno ją pamiętacie). Dajmy sobie na luz i po prostu nie wciągajmy się niepotrzebne przepychanki.Co do Izy wiemy że dadzą radę! Co do sytuacji polskich rodzin, które żyją z jednej pensji niektóre dają radę, niektóre nie ale to nie nasza sprawa ocena czyjejś decyzji i portfela. Każdy ma prawo żyć jak chce. Jeden oddaje do adopcji, drugi bierze do adopcji. Taki świat.

    1. Wendy , Ja mam w sobie duże pokłady tolerancji i spokoju , ale po tak przepraszam ale bezczelnym wpisie a la rady Pani z Warzywniaka na zasadzie powiedziała co wiedziała , Pani Pusi to się zgotowałam i wierz mi mój wpis był mocno wyważony .
      Jeżeli jest tak jak piszesz że Pani Pusia nie zna historii Izy a postanowiła się wypowiedzieć pod tak delikatnym i odkrywającym wpisem Izy w taki sposób to tym bardziej świadczy o braku taktu , żeby nie powiedzieć że o zwykłym chamstwie .
      Nie znam ale ocenie , dowalę Komuś , wbije szpile , a co !!! Niech wie że życie to nie jest sielanka , uświadomię bo widzę że głupia Baba … przepraszam ale dla mnie to jest w takim stylu napisane .
      Każdy ma prawo do wątpliwości , jako że blog jest publiczny Każdy może też je opisać i się nimi podzielić , no ale język polski jest na tyle bogaty że można to zrobić w taki sposób żeby nie ranić innych , z odrobiną empatii …
      Dla Ciebie buziaki i głaski dla Malucha … 🙂

    2. Wendy nie chce mi się szukać kiedy dokładnie jaki wpis był, a ten o tej dziewczynie to pamiętam i jak dla mnie niech roi co chce pozatym to nie jej i wyłącznie jej wina facet sam sie napatoczyl i sam chciał, widocznie nie była u niego jakaś amerykańska sielanka, a stara miłość nie rdzewieje. 
      A co do Pusi to tez ma prawo pisać ale nie w takim tonie. Czy ktoś napisał tamtej dziewczynie hej jesteś taka taka i sraka? Nie bo każdą z nas łączy chęć posiadania dziecka jedni adoptują jedni adoptują komórki pelmnii inni toczą bitwe z niepłodnośći poprzez kolejne stymulacje i ivf a inni uprawiają sex z bylym partnerem bo chcą mieć dobre geny 🙂 wolna amerykanka liczy się cel nadrzędny, dziecko i chęć obdarzenia kogoś nieograniczoną miłosćią.
      A tutaj wchodzi taka Pusia i pisze w tonacji Pani…, w kontekście nie masz kasy nie masz prawa do dziecka, wychowałaś się w rodzinie diabolicznej dla obecnie rządzących nadgorliwych, zakłąmanych Pisowskich katolikow, nie leżysz krzyżem w kościele to masz zakaz wogole myśleć o dziecku.
      Niech ona się zastanowi nad wykastrowaniem patologii żeby biednych dzieci nie płodzili i nie zdzierali z moich podatkow na 500 plus. Skurwysyństwo jedno, to samo z urzędami pracy i całym bezrobociem chodzą tacy z UP i wchodzą do mnie i ja już od wejścia się pytam chce pan pracować a on do mnie bezczelnie nie. Bo mu starcza zasiłek a robić mu/jej się nie chce. Albo przyjdzie na 2 dni a 3 dni jak mam zapierdziel i rozłożoną robote to go nie będzie bo zachla.
      Więc niech Pusia sobie na inne blogi wchodzi i problemów szuka gdzie indziej a nie dobrych ludzi się czepia i w takiej sytuacji jeszcze igly wbija. A jak nie to ja lalke woodu zrobie opisze Pusia i powbijam z miłą chęcią igiełki w laleczke.
      Wendy kochana masz anielskie serducho jak nawet próbujesz zrozumieć intencje kogoś takiego jak ww Pani 😛

  22. Iza, trzymam kciuki za Was, aby się udało z tą pracą i Tobie i mężowi. Cieszę się, że z mamą lepiej… mój ojciec również jest alkoholikiem, przez to rozpadła się nasza rodzina :(jak przeczytałam ten wpis Pani pusi;) to aż mną wstrzasneło..Jak ktoś może Cię oceniać? Z jej wpisu wynika, że tylko bogacze mogą się decydować na adopcję, bo pracy nikt nie jest pewien w dzisiejszych czasach!!

    1. Marysia, opinia Pusi mną nie wstrząsa.
      Wstrząsa mną to, że tu nagle okazuje, że wiele z nas ma rodzina alkoholika. wiem, ze problem jest bardziej niz powszechny, ale tak by się chciało, żeby chociaż to was ominęło…

  23. Iza kochana, wielkie kciuki za Ciebie i Meza. Niech sie pouklada. Napewno dacie rade bo razem macie wielka moc. A razem z nami to juz wogole 🙂 Niech Was otaczaja same te nasze z serca cieple fluidy.

    1. Ana odpisze tu 🙂 My dziś 32 tc skończony . Z pierwszych prenatalnych termin 4.03 , ale ostatnio Lekarz tez coś o lutym przebąkiwał bo Młodzież rośnie .
      Szyjka trzyma , ponoć już ciup krótsza , ale trzyma tak jak ma trzymać według Lekarza .
      Skurczy , czy spinania u mnie brak , brzuch coraz większy , ale nie żeby jakiś monstrualny .
      Ostatnio Panie w recepcji na wizycie się śmiały że wreszcie u mnie ciąże widać 😀 , to był 30 tc z kawałkiem ….
      Mnie Doktor ostatnio postraszył cesarka ze względu na to ułożenie pośladkowe Agaty , ale powiedział że ma jeszcze czas więc pod koniec stycznia mamy wizytę i wtedy będzie decyzja .
      Jak cc to ok 20.02 może być po wszystkim 🙂
      Pokój się maluje i powoli staję , jeszcze jakieś ostatnie rzeczy dokupuje , w tygodniu zacznę prać , prasować …
      Dla siebie też już mam wszystko , ale podobnie jak Ty nie chcę kusić losu i jeszcze się nie spakowałam .
      Planuje po wizycie to zrobić , wtedy tez do Położnej zadzwonie bo będę wiedzieć jak rodze …
      Zleciało szybko …
      Kubuś pięknie , My też myśleliśmy o Kubusiu , ale z Kubusia zrobiła się Agatka 🙂
      To będzie zaczynać sezon …. czy Ktoś wcześniej jeszcze rodzi ?
      Ja się już trochę boje , a Ty ? Pełno mysli chodzi po głowie 😀

      1. No pranie i prasowanie już mam odhaczone (z pomocą M) choć to czysta przyjemność takie malenkosci przebierac, wszystko poukładane w szufladkach czeka. Agatka ma jeszcze czas na odwrócenie. Ja bylam teraz tydzień temu to Kubus ustawiony ale czasami dużo później się Maluszki spokojnie odwracają. I tak kusi ta pozycja ze ustawiony, zaczelam się bardziej ku naturalnemu sklaniac… Dr tez mnie przekonuje ze przecież dam rade. Damy rade, prawda? Przeczekam jeszcze trochę to się samo rozwiaze 🙂 No i mam nadzieje ze nie będę zaczynać sezonu i posiedzimy jeszcze trochę 🙂 Duzo leze coby te bole były rzadsze bo za każdym mysle czy już nie jechać na sor, czy sa ruchy itp. Mysli mam pelno,a noca jak nie spie to szczególnie. Już nieważne jakim sposobem tylko chciałabym miec już Maluszka bezpiecznie po tej stronie. No boje się…i to jakies 2 tygodnie bardziej niż Ty 🙂 A Borówka? Ona miala już być 3.01. to zrobi nam otwarcie, cos się nie odzywa… I jeszcze bliźniaki-Maja i Mikolaj ale nie wiem na kiedy termin był dokładny. Troche nas jest do grupy wsparcia 🙂

        1. Oooo no to będziemy mieć od Dziewczyn informacje z pierwszej ręki co do porodu …:D
          Ja bym bardzo chciała naturalnie rodzić , osobiście wole pocierpieć przed pojawieniem się Malucha niż potem dochodzić do siebie po cc .
          Poza tym Mój M. się napalił na rodzenie ze mną 😛
          Dlatego myślę pozytywnie i wierze że zrobi obrocik i już tak zostanie …:)
          Bratowa M rodziła w grudniu i mówi że nic przyjemnego , ale że jak już dostaniesz Malca to nic a nic nie pamiętasz … 5 h i po wszystkim .
          Tak jak pisały Dziewczyny dobra Położna przy porodzie naturalnym to Skarb , Karola też miała prywatną i mówi że gdyby nie Ona to by nie urodziła 😛
          Pewnie że damy , a co !!!!
          Oj też panikuję z ruchami , zwłaszcza że teraz bardziej czuję takie rozpychanie się , wiercenie , a jak kop to tak porządny że aż łzy stają w oczach , no i jak przez jakiś czas sobie Królewna śpi i się nie udziela to się zaraz denerwuje …
          W nocy tez mam problemy z snem , odsypiam w ciągu dnia , Pies chrapie w nogach , M obok a Ja się przewracam z boku na bok i odliczam godziny 😀
          Ojjjj lada chwila i Dzieciątka będą przy nas , Małe Wielkie Cuda …. 🙂

      2. Magda, nie znam się, ale muszę wtrącić w to ułożenie pośladkowe Agaty. Ja się urodziłam pośladkowo. Z tego powodu miałam jako noworodek… yy… to się chyba nazywa dysplazja . Przez pierwsze pół roku mojego życia mnie leczyli (na każdym zdjęciu jestem owinięta w jakiś dziwny sprzęt) i teraz NIE MA ŻADNYCH PROBLEMÓW. Nic mi nie dolega, a nawet przeciwnie 🙂

          1. Izula a masz starsze rodzeństwo ? 🙂
            Z tego co mi mówił Lekarz można rodzić sn przy takim ułożeniu ale : Dziecko musi mieć do 3,5 kg chyba i być wystarczająca relacja pomiędzy miednicą i wielkością Dziecka , no i najważniejsze Pierworódek nie dopuszcza się do porodu sn przy takim ułożeniu , poza tym wiesz jakby miało coś się stać Agaciorowi to niech będzie ta cc .
            Izula Kochana co do tego że nic Ci nie dolega nie mam najmniejszych wątpliwości 😛 🙂

          2. Magda, nie mam starszego rodzeństwa. I to było dawno, z grusza biorąc w stanie wojennym i dali radę. Nie było tez oczywiście USG, wiec nie wiedzieli, że pośladkowo się urodzę.
            nie wiem, ile ważyłam, 3,5 raczej nie.
            TO wszystko jednak nie ma znaczenia w świetle bezpieczeństwa Agatki. Zrobisz wszystko, żeby nie było dla niej ryzyka i tak ma zostać. Jedyne, co chciałam powiedzieć tą historą, to to, że w czasach zamierzchłych zdarzały się udane porody wbrew logice.

  24. Iza, jakbyś miała czas, ochotę , wenę to może być napisała jak to jest z tą kwalifikacją i z tą ocena przyszłych kandydatów na rodziców według ośrodka. Mnie wypowiedź Pusi przypomniała tylko moje własne obawy co mam mówić a co nie aby nie usłyszeć brutalnego ” Nie nadają się Państwo na rodziców”. Całymi godzinami siedziałam na forach i wiem że ludzie mieli podobne obawy.

    1. Branie dziecka do adopcji to jest wielka sprawa, bohaterska dla mnie. Ludzie po prostu chcą kochać i dawać. A potem okazuje się, że to OA jest największą przeszkodą, a osoby tam pracujące to bogowie, jadnowidzacy i mędrcy w jednym. Wiem, że muszą dokładnie sprawdzać przyszłych rodziców, ale ta ich troska czasami przekracza wszelkie normy a rodzice szukają porad na forach lub zaczynaja mieć wątpliwości czy na pewno są godni. Bardzo to przykre i bardzo współczuję wszystkim, którzy muszą/chcą te procedury przechodzić by dac miłość. Trzymam kciuki.
      Pusiu srusiu, dziewczyny napisały Ci wszystko. Wiec ja tylko dodam: wal się.

    2. Atagad , jasne, przygotuję wpis tak merytoryczny, jak tylko dam radę. Spoko, pytaj, to mi bardzo pomoże w ułożeniu wpisu 🙂 jak nie napiszę o tym, co smaruj do mnie maila z przypomnieniem, a co!

      En, my trafiliśmy do wspaniałego osrodka. Jest kilka przeszkód na naszej drodze, ale to nie OA. W naszym pracują ludzie i wiedzą, że my też jesteśmy tylko ludźmi. Też postaram się coś w tym względzie podpowiedzieć, jak będę pisac o wymogach.

  25. Iza, zmienia się u Ciebie chyba wszystko i to w niezłym tempie, mam wrażenie, że zmieniasz sie Ty, zmienia się Maż, zmieniacie się jako para, rodzina, zmieniają się wasze myślenie i odczuwanie wielu spraw i rzeczy. Odczuwam wielką radość w obserwowaniu Was, jak sobie radzicie, dojrzewacie i jacy jesteście w tym piękni. Piękni z was ludzie. Piękni z Was będą Rodzice. Pieniądze pojawiają się i znikają, są, a zaraz ich nie ma. Trzeba wiedzieć jak żyć i tak i tak. Z problemem alkoholu borykałam się zawodowo (terapia dzieci alkoholików) i prywatnie (DDA w domu). Łatwy temat to nie jest, ale da się z nim żyć ,przy posiadaniu własnej szczęśliwej rodziny. Co więcej -da się żyć dobrze i szczęśliwie. Jak wielkim zaufaniem musisz darzyć nas tu wszystkie, że zdecydowałaś się na tak osobiste zwierzenia. Dziękuje Ci.

    1. Izabela, to ja dziękuję za to, co napisałaś.
      O blogu wie sporo bliskich mi osób, w tym znajdzie się ktoś z rodziny, nie chcę tutaj prać domowych brudów. Ale ten wrzucilam do pralki. Przy okazji się okazało, jak wiele z nas to zna. Przykre.
      Da się żyć, oczywiście. Tata ma też dobre dni. To wtedy przypomina mi się, dlaczego dawniej byłam córką tatusia. Znasz te mechanizmy dużo lepiej niż ja.
      Myślę, ze daję sobie radę.

  26. Pusia, myślę, że trochę wypaliłaś znienacka z tym komentarzem. Nie wiesz co,jak, ile Iza mówi w OA, nie wiesz na jakim etapie są. Sądzę, że z obawy przed takimi komentarzami Iza chciała się uchronić nie pisząc o tej sytuacji.

    Dziewczyny Przed Rozpakowaniem, cięcie zawsze można zrobić, więc nie obawiajcie się, będzie dobrze.

    1. Dokładnie dziewuchy, te ktre chcą sn niech mocno się nie upierają i robią z siebie matek polek nad wyraz, jak będzie miało być sn będzie sn jak lepsza dla dzidzi i dla was będzie cesarka to nie wzbraniajcie się. Pisze tak bo moja młoda się upierała na sn i męczyła się 8h do sn, miała iles znieczulen dopuszczonych w kregoslup a mała i tak źle weszla w kanal i się nie obkreciła i tak się upierala upierala wszyscy czekali i az jak było ze strach o dziecko bo to już x enta godzina to byla cc. A wywolywali od 10 rano a urodzila przed 24. Uwierzcie mi to jak ona wyglądała telepiąc się po cesarce to była masakra. Drugi dzień tez padnieta. A laska co miała ustaloną cesarkę jak skowronek na kolejny dzień 🙂
      Madzia wiem że ty po tej laparo to nogami i rekami się bronisz i mam nadzieje że Agatka akrobatka się na czas ustawi jak powinna 🙂
      Także trzymam kciukasy za latwe porody, bo to co zesmy się wycierpiały żeby zaciążyć to chyba nam wystarczy 🙂 i niech porod chociaż pojdzie zgodnie z planem 🙂

  27. Och, Izo… Ślę wirtualne uściski, tylko tyle mogę.
    To nie jest dobry czas.
    Choć Ty wiesz najlepiej, że poradzicie sobie. Wyprostuje się.
    Ja też to wiem. Zawsze jak jest źle, to później jest dobrze. Z doświadczenia.
    Jak dobrze że masz swojego „Męża Izy”! Razem można wszystko. I wierzę, że z pracą też się uda 🙂 Internety mają siłę!

  28. Dobra głupie pytanie ale może czas na nie jak podchodziłyście do sexu w ciąży? Bo ja już sama nie wiem jak nie wiedziałam ze jestem był caly czas 😛 później bety latanie po lekarzach człowiek zmeczony padniety itp., później ten dziwny sluz z krwia po tym usg. Wczesniej po sexie nieraz też plamiłam a teraz jak zaczne plamic to chyba od razu na sor pojade 😛 No i teraz pozwolenie jest cytuje :delikatnie a nie się grzmocić 🙂 Coś ten teges możecie poradzić? Bo tak wertujemy i pozycje praktycznie wszystkie po czym znow jakies tam wypadaje, i tak wkolko i na dziś to mi się już nawet tego sexu odechcialo i poczekam chyba do jutra hahaha jak piknie nam magiczny początek 10 tyg i moj zarodek przemieni się w płód haha.
    Tak bije mi już na mozg pewnie z tym pytaniem podciągnijcie to pod dziwne objawy ciąży w moim przypadku 🙂

    1. Pati! Ja w pierwszej ciazy na poczatku mialam taka ochote ze namowilam mojego M dwa razy. Pozniej nadal mialam meeega ochote ale Małżonek tak sie bal jak mi brzuszek ok 3 miesiaca wystawal ze do samego konca juz nie dalo sie go zaciagnac do łóżka;) moje dwie kolezanki mialy zdrowe ciaze i obie mi powiedzaily, ze tak jak w ciazy i tak czesto jak w ciazy to nigdy sie nie bawily;)

      1. Martka ooo no widzisz no to może jak mnie błoga senność i lenistwo opuści to wezne się do akcji, jak będzie plamienie to już wiadomo przynajmniej z jakiego powodu będzie 🙂
        Moj M jak wierzyl już to już przestał wierzyć bo on by usg chciał co tydzień a najlepiej w domu i w weekend bym siedziała z palagiem w …. a on by podglądał cały dzien. Eh… ci faceci. Wielkie oburzenie zrobił jak dr chciał wizyte na 2.02 to on a co tak poźno jak to szybciej się nie da? No i doktorek na 26.01 przełożył to pierwsze magiczne usg. Ale nie wiem czy na tego 2.02 nie przełoże bo moje kochane dziewuchy mają 8 i 9.02. A w kupie się stresować raźniej 🙂

  29. Iza, podziwiam Cię za Twoja odwagę i zaufanie dla nas. Publikując powyższy wpis na pewno liczyłas się z tym, że ktoś może napisać coś niemiłego.
    Jednak zdecydowałas się przelać choć trochę kipiacych w Tobie emocji na bloga. Domyślam się, że to co napisałaś, to zaledwie wierzchołek góry lodowej i nikt nie ma prawa Cię oceniać i krytykować. Nikt tu nie jest Bogiem by miał takie kompetencje.
    Zasługujesz na wsparcie z naszej strony 🙂 i Ty i Twój mąż 🙂 W końcu musi byc lepiej, wierzę, że szczęście się do Was wkrótce uśmiechnie i będziesz mogła spojrzeć na wszystko z bardziej pozytywnej perspektywy 🙂 Mocno sciskam! Wspieram! I trzymam mega mocno kciuki! Mężu Izy – powodzenia!!!!

    1. Kaja, szczerze mówiąc, to nie pomyślałam, ze ktoś może mnie oceniać za tatę 🙂 Ale też nie dotkęło mnie to jakoś strasznie.
      Raczej wahałam się, czy to publikować, bo od długiego czasu uważałam, ze powinnam być silna, dla sieie, ale też dla Was i wiem, ze to problemy to nic w porównaniu z wyniszczającą walką z niepłodnością…
      Dzięki za kciuki!!

  30. Pati , My do 10 tc mieliśmy ban , ale potem się nie krępowaliśmy .
    Korzystaj teraz póki możecie tak naprawdę szaleć w każdej pozycji , czym brzuch większy tym trudniej , no i później faktycznie zostaje kilka na krzyż , a i tak średnio wygodnie 😀

  31. Iza, straszne to co piszesz…ja co prawda nigdy nie bylam ofiara mobbingu ale moj maz juz tak. Przeszedl prawdziwe pieklo i niestety nie obylo sie bez pomocy psychologa i lekow. Na sama mysl o tym okresie jest mi slabo, bylo mi go tak strasznie zal i nie moglam mu pomoc. Pracy nie mogl zmienic z uwagi na finanse (ja sama nas nie utrzymam) ale na szczescie udalo mu sie zmienic stanowisko w tej samej firmie i pracuje juz w innym zespole. Zycze wytrwalosci Tobie i mezowi i jestem pewna, ze predzej czy pozniej cos sie ruszy w dobrym kierunku xx

    1. Superaneczka , jakoś w swojej wąskiej wyobraźni wyobraziłam sobie, ze to dotyka tylko kobiety… To bardzo źle świadczy o tym, jak stereotypowo myślę. Warto tutaj od razu napisac, dla mnie, dla Ciebie i dla tych, którzy śledzą ten wątek, że mobbing wcale nie dotyka tylko ludzi słabego charakteru, bo aż się prosi takie skojarzenie. Nie, może dotknąć każdego. Tych charakternych albo chociaż zupełnie normalnych też.
      no tak, to przesrane nie móc zmienić pracy, bo utrzymujesz dom 🙁 ALe myślę, ze u nas teraz wszystko się zmieni.
      Superaneczka, powodzenia. Trzymajcie się z mężem. Każdym nerwem rozumiem, przez co przeszliście.

  32. No i nie wytrzymałam… a obiecałam sobie ze nie będę się chwilowo udzielać, do wyjaśnienia sytuacji i nie wytrzymałam bo przyszła taka … Pusia, i szlag trafił… słuchaj czlowieku, niespelna rozumu, zdaje sie, wpierdzielilas sie na bloga dziewczyny ktora walczy jak tur od bardzo wielu lat, walczy o swoje szczęście, walczy o życie nowego czlowieka i z wielką sila pokonuje przeszkody których jak widać nie brakuje… i co? Nie zadalaś sobie trudu wykazania sie minimalnym taktem? Kim Ty jesteś? Nie masz najmniejszego pojęcia jak wiele tu otrzymujemy wsparcia, od tej jednej silnej kobiety, cały tabun z nas uzyskał tyle ciepła i pomocy że wychodził z dołków z których nie ma wyjścia… a Ty tu wchodzisz ze swoją niewyparzoną buzią i masz czelność komentować jeden z najbardziej osobistych wpisów Izy? Na jakiej podstawie przyznałaś sobie to prawo? Niestety, Pusiu, weszłaś na obcy dla siebie teren na którym poza tą jedną silaczką jest cały szereg kolczastego drutu który ją otacza i chroni i z którym nie radzę Ci zadzierac. Izul, ja wiedzialam ze jesteś silna jak skała ale dziś to mi szczęka opadła do podłogi kiedy przeczytałam wpis… i tak, doskonałe wiem o czym mówisz, mój tato zmarł 1,5 roku temu i do tej śmierci zaprowadził go niestety alkohol. Też mnie kochał, na swój sposób, na pewno, jednak wolał niestety kolegów od kieliszka… Niewiele mam dobrych wspomnień… za Ciebie nieustannie trzymam kciuki, moje myśli cały czas uciekają tu w Waszą stronę… Moja silna dziewczyno :* (pracuje w Warszawie, w e-commerce, pisz w razie potrzeby)

    1. Bianka, jesteś niezwykle waleczna. Rzadko piszesz, ale zwykle wtedy, gdy się wkurzysz, sama nigdy się nie skarżysz.
      W e-commerce istnieje pewne ryzyko, że puszczę wszystko z torbami. Ale na szczęście potrafię ładnie to opisać. Przy próbie zmiany branży zapytam 🙂

      Biegnę do Twojego kolejnego wpisu potrzymać Cię za rękę.

  33. Pusia chyba uciekła lub jest troliskiem jakich wiele ale na pewno już jej odwaga sięgnęła dna i jakoś nie broni swoich zarzutow, biedaczka, aż mi jej żal- oczywiście żartuje 🙂 jak stawia tak silne zarzuty niech sie wpisze z imienia i nazwiska jak jest tak mądra, a nie ukryzwa się pod pseudonimem. To na tyle.
    A wogole to wczoraj wchodzę czytam dpisałam swoje wypoiciny nacisnelam opublikuj dalam z ranca znac dziewuchom na fb. wchodzę z kom a mojego kom nie ma, aż zbladłam bo myslalam że będę musiala pisać od nowa 🙂 ale spokojnie komp sie zawiesil i kom sie nie opublikował ale na szczęście nie zniknął 🙂
    No także tego Izuniu my tu czujne jesteśmy i jak tylko coś się dzieje to od razu się zwołujemy 🙂

  34. Izunia niestety wiem przez co przechodzisz 🙁 u mnie w pracy mam to samo. Nie raz pisałam o mojej poj… kierowniczce. Pracuje w tym szpitalu 7 lat i to jest ciężkie 7 lat. Wszystko robi mi po złości. Ledwo udało mi się skończyć studia, tak starałam się zniszczyć życie. Teraz do stanowiska na którym chcę pracować od 7 lat, postanowiła posadzić koleżankę która pracuje 1,5 roku…
    Nic nie dają rozmowy z kierownictwem wyżej czy dyrekcją. Świadków nie będę miała. Każdy boi się o swój tyłek.
    Żadne taktyki nie pomagają na polepszenie sytuacji. Jak już wydaje się, że jest ok tak ta daje mi popalić.

    Wydaje mi się, że tak w gruncie rzeczy jest to osoba o wielkich problemach z sobą… widzi w nas konkurencję, zazdrości umiejętności, wiedzy, wykształcenia, urody…
    Nie raz słyszę to od niewielu życzliwych osób.
    Też chciałabym zmienić szpital, ale nie ma pracy, a jak coś się pojawia to zajmuje to kierowniczka i jej świta…

    Po cichu cały czas liczę na to, że coś się zmieni, że zacznie traktować mnie normalnie.
    Po każdym nie udanym transferze najbardziej płakałam dlatego, że muszę wracać do roboty. Powodowało to taki stres, że nie mogłam zasnąć bez tabletek.

    Iza mam nadzieję, że chociaż u Ciebie będzie lepiej i zmienisz pracę, a mąż dostanie swoją.

      1. Mala Aniu, dopiero doczytalam zalegle posty i gratuluje Ci ogromnie 🙂 mam nadzieje, ze teraz wszystko pojdziej juz jak z platka ! Mam wrazenie, ze twoje pcos jest bardzo podobne do mojego (duzo smieciowych pecherzykow). Jak myslisz, co twoim zdaniem wplynelo na to ze tym razem sie udalo? Czy bralas jakies suplementy? Lekarz zmienil leki/taktyke? za wszystkie wskazowki bede bardzo wdzieczna xx

        1. Dziękuję:) myślę, że ogromne znaczenie miał protokół którym potraktował mnie dr L. W Bs miałam duże dawki podczas stymulacji, tutaj cała przeszłam na najniższych i zaczelam później, nie od 2 dc. Miałam tak zwany protokół mild i myślę,że dzięki temu jajeczka były lepszej jakości. Dodatkowo jestem przekonana,że pomogło nam macs (magnetyczna separacja nasienia), udało się nawet dochowac i zamrozic jedna blastke,plus kilka 3 dniowych zarodków,w Bs nikt nam nie zaproponował macs i nic nie dotrwalo do mrozenia. Suplementy braliśmy oboje (omega 3, ubichinol, wit c, maca, ja brałam mio-inozytol-podobno zbawienny na pcos, em brał witaminy na poprawę nasienia). Jak chcesz to pisz na maila to podeślę Ci konkretne nazwy preparatów, które braliśmy. Albo na fb – Anna Maria. Myślę, że to były kluczowe rzeczy- zmiana protokołu, macs i suplementy. Transfer też był wykonany diametralnie inaczej, co na pewnoe miało wpływ. 🙂

          1. Mala Aniu dzieki za odpowiedz:) ja biore podobne suplementy. Tak jak ty, mysle ze kluczem do sukcesu jest prawidlowy protokol. Ja mam jeszcze jedno podejscie w UK a potem planuje przyjaz do Polski by tu sprobowac. Wszyscy wokol namawiaja mnie na BS ale z tego co widze, ty nie mialas tam najlepszych doswiadczen. Leczylas sie w Warszawie? W jakiej klinice? Czy mozesz polecic kogos konkretnego, do kogo warto sie udac? Jaki mialas transfer? Czy mialas podawane swieze zarodki ? Pozdrawiam

          2. W Bs jest kilka miejsc, ja nie trafiłam do tego najlepszego-robiłam w Bocianie. Dr L do którego trafiłam teraz w wawie w N też powiedział, że mogłam trafić na lepszy ośrodek w Bs. Ze względu na ohss jakie miałam po podejściu w Bs teraz dr L zaproponował miesiąc odpoczynku po stymulacji i krio. Polecam całym sercem dr L i dr T-P też z N.

      1. nie zmieniłam, bo to gin edykrynolog… a taki mi potrzebny…. Mi się w zeszłym roku przydarzyło to samo nieszczęście co Tobie, liczę, że jak Tobie się teraz udało, to i na mnie kolej 🙂

        1. Worek z nieszczęściami kiedyś musi się wyczerpać ..
          Zostaniesz przodowniczką w 2017 r.
          Trzymam kciku i do zobaczenia już niedługo po 2 stronie kliniki I-ta. Tzn. Tam gdzie prowadzą ciążę 🙂

  35. Miałam się wstrzymać i nie pisać nic… Ale wczoraj nie wytrzymałam… to już napiszę bo ciężko samej a Mój tez na ostatnich nerwach… Wyglada na to ze stracę mój jedyny jajowód, jakis czas temu stracilam pierwszy ( pm) a i endometrioza zjawiła się niewiadomo kiedy towarzyszac mojemu pcos i pozarla marzenia… w ostatnim cyklu miesiaczka spoznila się ponad 2 tygodnie… Wy wiecie jak to działa na psychikę…myślałam że już się wyleczylam z comiesiecznej nadziei, jednak przyszła… przyszła fraca i szeptała „no wreszcie sie udalo” a z drugiej strony rozsądek podpowiadał…”tobie miało się udać? Nie żartuj, z takim kulawym jajnikiem? I to jednym?” Nie mniej jednak obsikane z 7 testów… i jest .. na ostatnim z nich, bladzioch… Ale widoczny bez dopatrywania… radość przez 4 dni… beta 38,6, po 2 dniach 14,2… cały misterny plan, jak to mówią ” w pizdu”… lekarz.. jest coś w jajniku,wygląda jak potworniak, duży 4,6 cm… po tygodniu powiększył się do 5,2 cm… za tydzień się dowiem jak sytuacja… to coś zajmuje też część jajowodu… najpewniej i jajnik i jajowod skonczy marnie… na invitro nas nie stać… nieśmiało wchodzę na strony OA…

    1. Bianca nie wiem co powiedzieć , zwykłe przykro mi to za mało .
      Przytulam mocno , mam nadzieję że skoro początek roku nieciekawy to może później się wszystko odmieni …
      Życie jest nieprzewidywalne , mam nadzieję że za chwilę pozytywnie Was zaskoczy.

    2. Samej jest ciężko, zbyt ciężko. Zrzucaj tutaj wszystko.

      Płaczę z Tobą nad stratą 🙁 Nigdy nie wiem, co powiedzieć w takiej chwili. Czasem trochę działa przytulenie…

      Co do podejrzenia, że to potworniak, też brak mi słów. Co masz za tydzień, laparoskopię, laparotomię? jak to tak rośnie, dlaczego tak długo czekali???

      Jajowody.
      Bianka, ja o tym nie wiedziałam, ale podobno jest możliwość wszczepienia protezy jajowodu – od razu przy wycięciu tego chorego. Dzwoń do szpitala, pisz, dowiedz się, niech załatwiają. W przypadku jajników można wyciąć chorą część, ta co zostaje, pracuje dalej (ja tak mam).

      i na koniec – mi decyzja o adopcji odmieniła życie. Ale każdy ma swoją drogę, do tego nie można namawiać.

    3. Bianka aż normalnie coś bym rozwaliła jak czytam to co ci się przytrafiło, ściskam Cię mocno.
      Ale do rzeczy, popieram Izy wpis, czemu lekarz czekał tydzień i teraz chce czekać kolejny tydzień, tu trzeba chyba reagować szybko by było ja najmniej szkód, ja w tym temacie sie nie znam zupełnie, jedynie co lekarz mi kiedyś powiedział co mi grozi jak mam niedrożne jajowody a zaczniemy stymulacjie i zajde i będzie pozamaciczna.
      Koniecznie i to koniecznie dopytaj się o to co Iza napisała o tą protezę jajowodu. Mam nadzieje że wszystko jakoś sie ułoży i będzie dobrze.

      1. Dzwoniłam… pytałam, lekarz powiedział że jeszcze nic nie wiadomo, w sensie czy jajowod pójdzie się… no.. wiecie… powiedział też ze to może być coś gorszego niż potworniak.. podobno specjalnie czekają bo jak dalej będzie tak szybko rosło to potworniak a jak zwolni to znaczy że może być coś gorszego… ( Nie chce używać tego słowa na r) Jest słabo ale kto jak nie ja… jak nie my… dziekuje Wam

        1. Bianka trzymam kciuki, jestem zupełnie zielona w temacie wiec cie nawet nie zamęczam pytaniami co to to na r. Mam nadzieje że wszystko sę jakoś ułoży w dobrą stronę, najważniejsze że lekarz też ma nadzieje ze jest szansa ze jajowod nie pojdzie w pizdu. Ściskam mocno

  36. Witajcie. Jako że Ktoś przypomniał moją historię powyżej, odzywam się już dziś a miałam to zrobić w najbliższych dniach. Czytam na bieżąco ale odzywam się jak to ma sens 😉 Za kilka dni lecę do Stanów kontynuować próby zrobienia Dziecka z moim Ex. Wszystkie badania wyszły bardzo dobrze, mój doktor dał mi zielone światło. Właśnie skończyłam 45 lat, daję sobie jeszcze rok w tej kwestii. Odnośnie alkoholizmu to też jestem w temacie, mój Dziadek chlał, mimo że był dobrym i łagodnym człowiekiem nawet po alko (z wysokim stopniem naukowym), to jednak było to stresujące dla otoczenia a jego doprowadziło do śmierci zaraz po 70tce. Miało to na mnie wpływ bo przez pierwsze lata wychowywałam się u dziadków. Na szczęście nie mam skłonności genetycznych ani innych w tym kierunku. Izo, to bardzo przykre co Cię teraz spotyka ale jesteś silna, masz duże wsparcie i po prostu dasz radę bo masz ważny Cel. Szefowi bucowi pokaż wała na odchodnym i oby to było zaraz. Pozdrawiam Cię serdecznie i Całe szacowne grono.

    1. Noni twarda zawodniczka z ciebie 🙂 to owocnej podroży 🙂 Ostatnio Janet Jackson urodziła swoje 1 dziecko w wieku 50 lat 😛 także jeszcze trochę czasu masz 🙂 A tak z czystej ciekawości badałaś AMH? Jaki masz wynik w wieku 45 lat? jestem ogromnie ciekawa 🙂
      I w ogóle z tego co pamiętam to masz poukładane zycie karierę, status finansowy itp. To nie możecie podejść do in vitro jak on będzie w PL bo albo to było poruszane wcześniej i były jakiesobjekcjie albo czegoś wcześniej nie doczytałam 🙂 a teraz nie pamiętam 🙂

      1. Pati, tak na szczęście moje życie jest od dawne dobrze poukładane i zawdzięczam to tylko sobie 😉 AMH z przed około pół roku 2.8, jak się nie uda z ciąża do 6 mies od teraz, to jeszcze powtórzę i pomyślę o in vitro. Początkowo miałam plan podejść do in v. od razu z nasieniem dawcy. Ale w międzyczasie pojawił się na arenie Ex i pojawiła się pokusa spróbowania naturalnie (doktor tez to zalecał i Ktoś tutaj 😉 zobaczymy. Może zmiana klimatu wpłynie korzystnie, właśnie czekam na początek nowego cyklu.

        1. Noni 2,8 w wieku 45 lat kobito to ty oznaka zdrowia,(rozumie że pcos, io, jakiegoś hasimoto czy problemów innych z tarczycą nie masz) a może tego Ex wypadało by przebadać bo to że ma 2 dzieci nie oznacza ze teraz wszystko u niego trybi prawidłowo 🙂 A jak tam jego zaangażowanie dalej tylko jako Ex czy coś sie zmieniło w tym temacie ? 😛

          1. Nie,nie mam żadnych przewlekłych schorzeń. U nas zdrowie i długowieczność są rodzinne. Moja Babcia ma 95 lat i jest w dobrej formie a druga miała 100 jak odeszła też w formie psychofizycznej niezłej. Oby to się przełożyło na zrobienie drugiego dziecka teraz 😉 Ex ma 3 dzieci a przebadany był w lecie, jak przyjechał do Polski. Status Ex nadal i raczej tak pozostanie 😉

          2. Noni, pamiętam, że pytałam o jego badania, czy Cię nie wkręca – przyjemność, bez możliwości dziecka. 😉
            Trzymam kciuki, dawaj znać, jak się sytuacja rozwija. Wreszcie jest ktoś starszy ode mnie na blogu. 🙂 Jak Ci się uda, to mnie też to przedłuży nadzieję.

    2. Noni, dzień dobry w Nowym Roku 😀 To życzę owocnego wyjazdu, obfitującego w wiele kolorowych prób i tej jednej skutecznej 😀
      Jak mój tata wyjdzie z obecnego ciągu, to ja będę miała kaca, że o nim napisałam. Taki lajf.

      1. Iza a może tak jak alkoholik klin klinem żeby kaca nie było w sensie nie dopuszczamy do spadku poziomu alkoholu we krwi to polecam na tego kaca wino bezalkoholowe i piwo bezalkoholowe, zależy co preferujesz. I dziekuje temu kto je wymyślił.
        Mój M się śmieje że teraz jak kupi butelke wina białego czy czerwonego to przynajmniej będzie stała w szafce i nie zniknie z nienacka 😛 i będzie co do obiadu dodać 😀 a nie znow do sklepu trzeba będzie iść. Ojjj ile tego szlo na endometrium przy stymulacjach fiu fiuuu

  37. Kaja byłam u mamy, przetrzepałam cały dom i nie znalazłam olejku. Siostra obiecała jeszcze pogrzebać.
    jeśli któraś z Was ma ochotę poczytać „Język niemowląt” Tracy Hogg to mogę podesłać. Dodam, ze nie zgadzam się z nią ale przeczytać można.

  38. Wpis Agi M sklonil mnie do przejrzenia biblioteczki i mam takie oto pozycje do oddania jesli ktos jest chetny to wysle: „Mama i Tata to my” Pauliny Smaszcz-Kurzajewskiej, „Zdrowy start” Agnieszki Cegielskiej, „U malucha na talerzu” zdrowa dieta dla niemowlat Marty Jas-Baran , „Co nieco o rozwoju dziecka” Pawła Zawitkowskiego, „Jezyk dwulatka” Tracy Hogg oraz 365 zabaw dla Ciebie i Twojego dziecka ;))

  39. Witajcie, czy któraś z Was stosowała może przy porodzie SN Natalis Żel?
    W necie generalnie wszyscy, którzy nie stosowali odradzają, tych którzy stosowali jest niewiele i zdania są podzielone.
    Moja położna z kolei poleca (sama to sprzedaje, wiec może czasami tu być pies pogrzebany) a ja się zastanawiam i zastanawiam….
    Normalnie jak dziecko przechodzi przez kanał rodny, to „zbiera” z niego bakterie, które ponoć dają mu lepsza odporność, a jak się kanał rodny wysmaruje tym Natalisem, to co z tymi bakteriami? W necie nic na ten temat nie znalazłam. ..
    Może któraś z dziewczyn obecnych na forum rozeznala ten temat i coś może podpowiedzieć?

    1. Kaja, mnie położna smarowała gliceryną czy parafiną – nie pamiętam czym, ale uwaliła sobie mundurek i się zastanawialiśmy czym puści:) ten żel ma glicerynę w składzie i jakiś zagęstnik…. i kosztuje sporo, jak na glicerynę.

        1. Sklad Natalis żel: hydroksyetyloceluloza (środek zelujacy nadający konsystencję produktu), glicerol (=gliceryna jak pisała Olga), guma ksantynowa (to ma niby zmniejszać ryzyko infekcji i przekształcać się w kwas mlekowy), chlorek sodu (NaCl – podstawowy związek soli kuchennej), glikol propylenowy (alkohol, oleista ciecz o dużej lepkosci), woda
          Warte 150 zł?
          Położna nic nie mówiła o smarowaniu gliceryna… komuś jeszcze zaproponowali taka opcje? Czy to jest popularne rozwiązanie?

  40. Dziewczyny, chwilę mnie nie było a tutaj tyle komentarzy.
    Spróbuje wszystko ująć w jednym.

    Izo, nigdy nie byłam w takiej sytaucji jak Ty. Nie mogę napisać że rozumiem, wiem jak jest…
    Jestem z Toba i Twoim M myslami. Cholernie ciężka sytuacja ale wieże że wszystko w tym Nowym Roku się odmieni. Czego wam z całego serca życzę. Bardzo ciężko było ci to napisać, poraz kolejny podziwiam Cie.

    Co do calej Pusi i jej komentarza to sory ale nerwy mi puściły. Nie powinnam tak myśleć o drugim człowieku ale to było silniejsze…
    Uważam ze jej komentarz byl celowy i przemyslany. Miał zrobić przykrość Izie.

    Pati, co do sexu…hmm checi miałam ogromne…w sumie jeszcze przed beta bylam „dziwnie pobudzona”. Po becie strach, plamienia. Teraz raz na jakiś czas, nie to żebym Ja nie chciała…ale do tanga trzeba dwojga a moj M to drży o naszą kruszyne..

    Noni, wiem ze zawsze Ci to pisze ale myślał dzisiaj o Twojej historii. Czekamy na rozwój „wypadków” 🙂

    Ana, kochana:-) ale ten czas leci..jeszcze chwila i rodziszzzzz:-) trzymamy mocno kciukasy z Julią a Kubuś to śliczne imię:-)

    Co do mojej cukrzycy…Ana bardzo mi pomogła za co jestem jej mega wdzięczna.
    Kombinuję, sprawdzam i od tych 2 dni jest ok.
    Byle tak dalej.
    Moja Julia ma 700g i 31cm, jest dlugasna po rodzicach.
    Aaaa i najlepsze 5.01 moj M w końcu poczuł kopniaka. Czasami nawey delikatnie widac ruchy na brzuchu 🙂 a mala to cwaniara:-) jak tylo czuje rękę na brzuchu to udaje że nie rozrabia:-)

    1. ♡ Mowilam ze ogarniemy sytuacje, ciesze sie ze juz jest efekt 🙂 Juleczka tez slicznie i juz jaka duza. Mi za to cukry teraz szaleja a jem naprawde to co zawsze. Wczoraj po kolacji 170! malo nie padlam. Po sniadaniu niby nic dzien wczesniej 150. Chyba mnie zbeszta diabetolog, teraz ja taki czas mam.

  41. * sorry, będą wulgaryzmy i niesmacznie *
    Kiedyś znajomy Ukrainiec zdziwił się mną bardzo, że chamowi nie odpowiadam tą samą bronią, tylko się zamartwiam w domowym zaciszu. Dowiedziałam się wtedy, m.in. że można nasrać w papier pod drzwiami wroga, podpalić, zadzwonić i uciec.
    Iza, patrzaj jaka w nas siła! Jeśli dasz namiary na szefa to gówniana bomba będzie jego najmniejszym zmartwieniem.

  42. Iza chwilę mnie nie było, a tu taki wpis.
    Szokujący, przykre, że prawdziwy.
    Wiesz, że bardzo Ci kibicuję i jestem pewna, że wszystko się poukłada. Więc tak króciutko – życzę Wam wszystkiego najlepszego, aby to co tylko mogło się zmienić, zmieniło się wreszcie na lepsze! Oby ten rok był dla Ciebie tak wyjątkowy jak dla mnie :*
    Jesteś siłaczką, którą nieustannie podziwiam 🙂

  43. A ja po cichutku zamelduję, że w dniu 04.01 moje życie zmieniło się na lepsze 🙂 Przyszła na świat największa miłość mojego życia – moja córka Nina ❤❤❤
    Poród z powodu powikłań odbył się przez cc, ale czujemy się świetnie!
    Maluszka jest idealna, cudowna, najpiękniejsza, nie możemy się na nią na patrzeć 🙂

    1. Wow Boroweczko, wiec to juz! Myslalam o Was ostatnio ze pewnie juz jestescie razem 🙂 Cudne wiesci. A jak Nineczka wagowo? Pieknie nam otworzylas ten 2017 rok 🙂 Ucaluj ten Wasz Cud wyczekany, gratulacje dla szczesliwych Rodzicow :*

    2. Ojjjj jak fajnie 🙂 myślałam o Was ostatnio i pomyślałam że już pewnie jestescie rozpakowane.
      Wielkie gratulacje!!!
      Gdzie w końcu zdecydowałaś się rodzić? Liczę na szerszy wpis jak tylko znajdziesz chwilkę.
      Pomiziaj małe słodkości.

      Izunia trzymam kciuki za Was, jestem pewna, że te dni próbne Twojego męża to pierwsze oznaki lepszego jutra, bo ono nadejdzie- nie może być inaczej. Za dużo dobrej energii jest wysylane w Waszą stronę, żeby było inaczej.

      Po pierwszym in vitro niech sie dzieję, niech to będzie TeN trzeci szczęśliwy raz.

      Noni faktycznie wyniki masz imponujace, niejedna 20-stka może Ci zazdrościć, do dzieła w takim razie, niech sie uda!

      Bianka może nie wszystko stracone, trzymam kciuki żeby rzeczywistość okazała się lepsza niż przypuszczasz!

      Lilou uffff, niech bije a potem fika i ćwiczy kung- fu do woli.

      Pati u nas podobnie jak u Magdy, do 10-12 tyg. jakoś nie mogliśmy sie przełamać, choć przeciwwskazań nie było. Do tego luteina dowcipna, ciągle wypływająca jakoś nie dodawała romantyczności 🙂
      Po odstawieniu nie żałujemy sobie!

    3. Borówko, z całego serca gratuluję. Cieszę się bardzo, że Nina jest już Wami. Myślałam o Was w ostatnich dniach i z niecierpliwością czekałam na wieści. Ach, jak już bym chciała początek marca. Ściskam Was ciepło.

    4. Super wieści! !! Mega gratulacje!!! Najwazniejsze, że wszystko już jest na dobrej drodze i Wasze samopoczucie jest coraz lepsze 🙂
      Wierze, ze nie możesz się napatrzeć na Waszą malutka dziewczynkę (ja póki co nie mogę się naglaskac brzuszka).
      Gorąco pozdrawiamy! !!

  44. Borówka, bardzo serdecznie Ci gratuluje. Niech Ninka zdrowo rosnie:) (Ps. Wybraliście przepiękne imie;) Nasze dziecko miało byc Nina ale okazał sie byc chłopcem;) i jest Mati;)

    1. nieskropmnie napisze ze proponuje sobie dodac nr 2 do pati, na zasadzie kto pierwszy ten pelszy a ja bylam pierwsza 🙂 a auto zatankuje bo nie będę w ciąży zapier…. w taki mroz po przystankach autobusowych i czekać na wiecznie spozniajace się MPK.

  45. Izo, niech już wreszcie jakiś ożywczy wiatr rozwieje te chmury. Z wszystkimi tymi problemami, o których piszesz, i ja się zetknęłam, czy to w najbliższej rodzinie, czy na własnej skórze. Niestety, tak to już jest, że życie ciągle zaskakuje i rzuca nowe wyzwania, którym trzeba stawić czoło. Gdy na jednej płaszczyźnie się układa, to na innej coś się sypie. Ale u Was już zdecydowanie czas na to, by karta się odwróciła i przyszły pozytywne zmiany. Bardzo Wam tego życzę. Trzymam mocno kciuki za męża, by te próbne dni zakończyły się pełnym sukcesem.

  46. Kochana Izo! Skąd bierzesz siły? Jestem Twoja fanka! Tyle przeciwności losu. Bez narzekań i cierpliwie wszystko znosisz. Wierzę że jednak wszystko się ułoży. Po woli. Przecież wychodzicie na prostą już. Pewnien etap zakończony. Najważniejsze, że macie siebie i siły do walki. Wierzę w Was i podziwiam.
    Ja chciałam się pochwalić! W piątek wieczorową porą pojawił się nasz syn. Zdrowy i piękny, 10 pkt. Poród siłami natury ze znieczuleniem 🙂
    Dziękuję Wam za wsparcie! Napiszę więcej jak już się ogarniemy . Jesteśmy jeszcze w szpitalu. Całuje Was!

    1. Merdo, napisałaś, jak zaczęłam pisać swój długi poniższy komentarz.
      Gratuluję – świetna data na urodziny, będzie mógł 5 stycznia robić imprezę, a 6 wszyscy będą mieli czas na dojście do siebie. 🙂

  47. Merda, co z Tobą? Udało się urodzić bez komplikacji? Jesteście już w domu?

    Iza, mamy kolejną rzecz wspólną: też miałam poważną dysplazję stawu biodrowego i leżałam w szynie Koszli. Wtedy się tak wszystkiego nie dokumentowało, więc nie mam dokładnych zdjęć ustrojstwa, ale na zdjęciach w ubraniu widać, że nóżki są rozłożone na rozdeptaną żabę. 🙂 Pół roku leżenia na sztywno na plecach – nie buntowałam się. Potem nie było żadnej rehabilitacji, we własnym tempie nadrobiłam zaległości ruchowe i nie ma żadnych śladów po wadzie.
    Rodziłam się bokiem, dlatego była cesarka. Laura tak samo bokiem się pchała – w najgorszej możliwej pozycji, w poprzek (ma wpisane w wypis: wypadnięcie części drobnych – świadkowie gubili się w zeznaniach, czy wystawiła na świat rękę, czy nogę). Poród pośladkowy da się ogarnąć naturalnie – dziecko jest po prostu „grubsze”, bo złożone, ale niczym nie haczy. Większe zagrożenie jest jak idzie nogami, bo ręce mogą się zaprzeć, a bokiem to już w ogóle katastrofa.

    Ale przynajmniej problemu alkoholowego w rodzinie nie było i nie ma. Nigdy nie widziałam taty nawet lekko wstawionego, a jako wojskowy i do tego lekarz miał dużo okazji. Były okresy, że z każdego możliwego miejsca wypadały butelki. Tylko niestety, większość przynosi koniaki, a nikt z nas ich nie lubi. 😉
    Mama taty to była taka antyalkoholowa, że aż kawały chodziły, jaki to dziadek biedny.
    Jeszcze zanim wypił pierwszy kieliszek gdzieś na weselu, czy innej imprezie, już go kopała pod stołem i syczała, żeby przestał. Jak ją jakieś ciotki przytrzymały gdzieś na uboczu, to parę razy mu się udało dojść do trzech kieliszków, ale to całe jego wyskoki alkoholowe. 🙂
    Problemów finansowych też nigdy w domu nie było. Zawsze przydałoby się więcej, znajomi mają więcej, ale spokojnie da się żyć. Tata jednak potrafił więcej zarobić, niż mój J. J.to tylko przyzwoicie zarabia w jednym miejscu, tata potrafił zebrać dochody z różnych miejsc. Mieliśmy pierwszy telefon na osiedlu, pierwszy samochód inny niż maluch, meble Swarzędza, pierwszy kolorowy telewizor, kamerę, magnetowid, komputer i lalkę Barbie.
    Pamiętam, że jak byłam mała, to mi było przykro, że większość dzieci siedzi w domu i zacieśniają kontakty przez wakacje, a ja muszę gdzieś ciągle wyjeżdżać.
    Potem, jak zrobiłam prawo jazdy, to tata wmusił we mnie samochód. Po prostu kupił sobie nowy i kazał ten zabierać.
    Jak kupowałam mieszkanie, to też mi przez myśl nie przeszło nic mniejszego niż 70 metrów, tak na początek, dopóki dziecka nie ma.
    Jednocześnie nie znoszę szpanu i markowych ciuchów. Śmieszy mnie latanie za metkami. Gdybym nie była naturalnie rozsądna, mogłabym skończyć, jako rozwydrzona imprezowiczka. 😉 No chyba, że wtedy tata ukróciłby dopływ funduszy, bo ślepo zapatrzony to on też nie jest.
    Żartobliwie-złośliwie mi wytknął, że tatuś pomoże, to mogę brać biednego faceta. Bo J. to zdecydowanie inna liga z domu.Typowy szaraczek. Ma jednak tyle zalet, że nie mogłam się oprzeć. 🙂

    1. Szyna Koszli… Tak, to to samo, wiesz, że nigdy się nie dowiedziałam, że tak to się nazywa.
      Wężon, cóż mam powiedzieć… Cieszę się, że z Ciebie taka rozsądna kobieta, bo wyobrażam sobie, że łatwo było odpłynąć 🙂 A może tak sobie tylko wyobrażam, bo nie wiem na pewno?

      Zresztą, to, ze się spotykamy tutaj na blogu, świadczy o tym, że to szczęście, którego szukamy, jest jednakowo trudne do osiągnięcia, bez względu na to, kim jesteśmy.

    2. Wężon, uwielbiam Twój sposób pisania 🙂 Szczególnie wypowiadania się na temat pieniędzy, stanu posiadania 🙂
      Żebyś nie zrozumiała mnie źle (lub ktoś inny) – naprawdę lubię.

      Piszesz zgodnie z prawdą, kolorowo, nie widać w tym jakiejś pychy, czy czegoś tam. Coś jest różowe i Ty opisujesz to jako różowe.

      U mnie w domu zawsze była bieda. Pamiętam jak były mikołajki w szkole. Mama na kartce przekazała wiadomość do wychowawczyni, że ja nie będę brała udziału w zabawie. Nie brałam jako jedyna. Mama chciała ostatnie pieniądze wydać, żebym sie dołączyła, ale Pani się nie zgodziła.. Pierwsza lalkę barbi miałam chyba w czwartej klasie. Taką z kiosku. Nie składały się jej ani ręce, ani nogi. Była całkiem sztywna, plastikowa. Do oryginału było jej daleko. Ale była moja. Zaoszczędziłam sobie na nią sama 🙂

      Problem alkoholowy w rodzinie pojawił się zanim się się urodziłam.
      Ojciec zaczął pić po wypadku, teraz pije mniej. Bo po wypadku nastała choroba psychiczna, przyjmuje leki. A leki plus alkohol to złe połączenie…

      W rodzinie zabrakło wybitnych osób 😉 które mogłyby się wybić. Ja jako pierwsza w rodzinie od strony mamy skończyłam studia. Ale nie miałam już szczęścia np. do dobrej, łatwej, lekkiej pracy. Zawsze pod górę.

      Dom wybudowaliśmy z mężem własnymi „rencami”. Niemalże dosłownie. Murowanie, mieszanie betonu, malowanie, ocieplanie, bicie dachu… Ale na karku jeszcze kredyt na 100 lat…. Więc citamy. Od 1 do 1.
      A teraz jest jakiś szczególnie ch.jowy czas.
      Mieliśmy podejść do iui, ale kasy brak.

      Co do domu – lubię jak opisujesz co i jak u Was. Metraż mamy bardzo podobny. Tobie na 3 osoby jest ok. Ja bym 100 metrów „odcięła”. Ewentualnie dorobiła 2 dzieci. Ale tu pojawia się problem…

      Tak jak napisała Iza – jesteśmy różne. I pod względem urody, ale i pod względem posiadania.
      Mamy różne przeżycia, na różnych ludzi wyrastamy. A tu u Izy siedzimy na kanapach z tym samym problemem.

      1. asti ja dziś nie mam polotu do pisania odniosę się do jednego co napisałaś że siedzimy na kanapie z tym samym problemem….
        Ja już bloga nie traktuje i nie traktowałam wcześniej żeby nie było że teraz zaczęłam tak traktować, jako kawa z rana z psiapsiółami, bo nie tylko problem nas łączy łączył, ale też jesteśmy do siebie podobne chociaż pod tym względem i mamy w sobie trochę pokory w odróżnieniu do innych osob, bo nie raz dostałyśmy po mordzie i zostałyśmy przetyrane po ziemi. A najfaniejsze jest to że Izunia może chodzić dumna jak paw bo stworzyła miejsce, dała możliwość upuszczenia trochę jadu i wyplucia tego co nas boli, a teraz są tu osoby starające się ciężarne i rodzące i te już bawiące swoje maluchy 🙂 czyli każdej z nas po trochu 🙂 a jaka to kopalnia wiedzy… ja już notuje wszystko na kartkach 🙂

  48. Dziewczyny, dzis moj 40 dc , ostatnia miesiaczke mialam 2.12 po nieudanym ivf. I takie moje pytanie – ile byscie czekaly spokojnie na okres? Jak do tyg @ sie nie pojawi to powinnam isc do ginekologa czy spokojnie czekac az sama przyjdzie. Czy ktores z Was zdarzyl sie taki dlugi cykl po ivf?
    Izo, jak maz na dniach probnych?

    1. Soniu, a sprawdzałaś, czy nie spóźnia się nie bez powodu? Już tu kilka było ciąż zaraz po nieudanym in vitro. Choćby ostatnio Martucha.
      A jeśli powodu nie ma, to poczekaj jeszcze parę dni i idź do lekarza.

      Mąż Izy jutro i pojutrze ma dni próby. Na pewno świetnie się spisze.

          1. Ech Sonia, ciąża całkiem inna od poprzedniej. Może dlatego że dr wypatrzył siusiaka i tym razem będzie chłopiec?
            Wtedy jak robiłam test to żadnych objawów nie miałam, codziennie czułam że to już jutro na pewno przyjdzie okres…
            a później się zaczęło – ciągle było mi niedobrze. Prawie nic nie mogłam jeść i w zasadzie to niedawno mi trochę zelżało… najgorzej miałam z myciem zębów – zawsze kończyło się to torsjami 🙁
            a zmęczenie takie że tylko spać, spać, spać! prawie całe dnie i noce!
            teraz jest lepiej, trochę lepiej. a to 18 tc leci…
            ale cóż – chciało się ciąży to się teraz ma 😉
            nie wiem jak to zrobić, żeby taki naturalny cud wyszedł. tzn. wiem – trochę seksu trzeba uskutecznić 🙂 ale inne okoliczności to już dla mnie są mocno tajemnicze…

    2. Soniu, ja tak mialam. Ciazy nie bylo ale zrobilo sie tak tuz przed ostatnia szczesliwa próba.
      Okres sie wydluzyl bo okazalo sie ze jest torbiel na jajniku. Dostalam leki, torbiel sie wchlonela ale okresu dalej nie bylo. Chodzilam jak tykajaca bomba. W koncu zapodalam sobie luteine doslownie przez pare dni i przyszla franca. I to byla szczesliwa franca. Szczesliwy cykl 🙂

    1. Dzięki,że pytasz Soniu. Do pon wieczór poza koszmarnie bolacymi cyckami 🙂 i sytuacjami,kiedy na pewno wiem czego nie chce jeść – było ok. W pon wieczorem po powrocie z pracy zobaczyłam jakieś plamienie na wkładce. Zadzwoniłam do N, dr L kazał leżeć plackiem i wizytę przeniósł z sb na czw. Wczoraj cały dzień leżałam i cisza, spokój. Myślę,że to przesadna ostrożność,ale nie mam siły przebicia w domu,musiałam wziąć zwolnienie i leżeć… beta w pon 10726.2 także myślę,że w czw będzie serce. Progesteron znowu spadł do 11.9 , a był jeden raz taki ładny, w okolicach 40… prolutex na mnie nie działa nie wiem dlaczego :/

      1. Mała Aniu, prog się nie przejmuj. W cyklu sztucznym tak jest. Tak mi nasz ( mój, kalibru, i czyj jeszcze) dr powiedział i mu ufam. Miałam przy becie prog 1, potem nie badałam. Teraz ten mikro progest turla się po łóżku:) dla dr kazał leżeć, to leż. Jak dla mnie profilaktyka zawsze dobra. Zapodaj sobie jakieś filmy głupie albo czytadła i odpoczywaj. Ty pracujesz czy.l4?

          1. Olga cały czas pamiętam o Twoim niskim progesteronie i pewnie sama bym się nie zastanawiała nad tym ale lekarz się martwi… mi się wydaje że raz ze sztuczny cykl, dwa, że chyba taka moja uroda, zawsze miałam niski,kiedykolwiek bym nie badala…pracowałam normalnie, nie dzwigam w pracy ciężarów, chciała..chodzić normalnie do pracy. Fakt, że w pon byłam w sumie 10 godz w pracy, większość siedziałam, ale mimo wszystko zawsze w pon wracam padnięta. Póki co czysto, dziś już nie zamierzam tak leżeć plackiem, do pracy nie idę ale może spacer? 🙂

  49. Wężon, może twój ojciec mnie przysposobi:)? Masz rodzeństwo? Mój był zdolny, wykształcony, kreatywny i jakoś tak wyszło.. pierwsze i ostatnie czułości dał mi jakiś miesiąc przed śmiercią. Zapytałam, dlaczego tak jest, to powiedział, że tak widocznie miało być.. staram się wyciągnąć z tego minusa, jak najwięcej plusa.
    Mężu Izy, powodzenia. Niech im kopary opadną i biorą Cię do roboty od zaraz.
    Metoda, gratulacje!! Chłopczyku witaj!

          1. Martucha, ja byłam w Invicta w 33 dniu cyklu i przy okazji dr mnie badał i było ok. Od tego czasu minęło 8 dni i byłam przekonana, ze w ciagu max tyg @ sama zawita ale cisza. Poczekam jeszcze chwile i jak przez weekend syt sie nie zmieni to pójdę do lekarza

          2. Ehh szkoda, może daj czasu trochę jeszcze na okres. Pozatym jak bylaś u lekarza to powinien ci powiedzieć czy będzie okres czy nie będzie. Mi tam zawsze mówili ze będzie albo mówili ze nie będzie i jeśli nie rozkręci się np. w ciągu 3 dni to żeby luteinę brac. To przypilnuj się dopytać.

          3. Sonia u mnie dr Z z N mowila, chyba po endometrium widać. Moje niestety się dziwnie złuszczalo i z 8 zazwyczaj później mailam 5 i plamilam i slyszalam ze jak się nie rozkrei to plamienie to dzwonic a jak się rozkręci to stymulować 🙂

  50. Drogie Panie. Dziękuję bardzo za zaciśnięte kciuki. Zmieniła się odrobinę sytuacja. Niestety moja dni próbne zostały przełożone na kolejną środę i czwartek. Osoba, która ma się mną „zająć” do tego czasu jest niedostępna. A musi przygotować dla mnie jakieś konkretne zadania. Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie 🙂

    1. A właśnie miałam pisać że trzymam kciuki 🙂 No nic kciuki trzymam dalej a za tydziń najwyżej zaplote jeszcze palce u stóp 🙂 a ta osoba już niech nie kombinuje jakiś zadań z kosmosu. I tak jestem pewna że pokażesz na co Cie stać i aż im kopara opadnie 😀

    2. chyba nigdy nie zrozumiem idei dni próbnych przy pracy umysłowej. Rozumiem, że fryzjer, czy opiekunka do dziecka ma dni próbne, ale ktoś przy biurku?
      Od tego jest _okres_próbny_. Żeby można było zobaczyć jak ktoś myśli, pracuje, organizuje swój czas, etc. Co w tych tematach można powiedzieć po dwóch dniach? Chyba tylko tyle, że się myje i nie odstrasza ludzi zapachem….
      Jeśli naprawdę dwa dni wystarczają, żeby kogoś ocenić, to moim zdaniem wystarczyłoby zadać kilka pytań więcej na rozmowie kwalifikacyjnej.

      Mam nadzieję, że ktoś mnie wyprowadzi z błędu.
      Dziwię się, że międzynarodowe firmy (zakładam, że firma jest międzynarodowa, skoro szef zza granicy) bawią się w takie rzeczy.

  51. W blogowych statystykach dziewczynki idą łeb w łeb z chłopcami, a raczej mały łebek pachnący noworodkiem. Borówko, Merdo, cudnie! Niech Wam płynie mleko i miód z Waszymi małymi Szczęściami w ramionach.

  52. Czy wypicie takiego musującego wapna może zaszkodzić ciąży? Dostałam potwornego kataru, może to alergia i pomyślałam, że wapno pomoże. Na logikę to wydaje mi się, że nie powinno, ale chciałam się upewnić ;-).

    1. A to ja powiem co mi pani alerdolog powiedziała ze moje kochane sterydy trzeba brac i ze kobiety nawet lykaja sterydy i rodza zdrowe dzieci, co do betadrinu jest ot jedyny lek kroty ma takie działanie i w ten sposób obkurcza sluzowke i można go stosować tak samo fanipos a jeśli nie chcemy faniposu(Avamys ten sam skład chyba) to lagodniejszy jest mint czy cos takiego gora5 dni na zasadzie obkurczyć sluzówke wpuścić do każdej dziurki dwa strzały odpowiedniego leku do nosa. A rozmawiałam już o tym z nią wcześniej teraz tylko się upewniłam i utwierdziłam. Bo nie ma sensu pchać lekow na katar do nosa jak wszystko mamy zatkane tak ze ani w jedna ani w drugą. No i oczywiście nie wolno przesadzać z betadrinem, chyba musze ja poprosić o numer kom bo z gin to ja zwariuje. 
      Niestety jak zaplanowałam już zmienjszenie lekow jedne w tabl już odstawiłam tak poszłam na spirometrie i wyszła dupa blada powróciłyśmy do poprzednich dawek 🙂 no nic najgorszy okres duszności mam za sobą bo meczy mnie od października do lutego max. ciekawe jak wakacje miną.
      A słyszałyście o tym że żadnych ziół nie wolno? bo mi oczy z orbity wyszły i itak pije i tyle z tego słuchania gin 🙂 

      1. No Pati jesli ktos ma taki katar jak Ty to juz napewno wapno nie pomoze,tylko trzeba brac leki. Ja osobiscie mam alergie skorna od 6 roku zycia i wapno pije bardzo czesto 🙂
        Ja nie wiem Pati co Ty masz za lekarza,ktory nie pozwala pic ziol…
        ziola sa zdrowsze niz herbata!
        oczywiscie istnieja ziola ktorych nie wolno pic w ciazy,ale te najbardziej popularne typu melisa,rumianek,mieta,lipa mozna! 🙂

    2. Lidla, mnie ok 12 tc tez strasznie męczył katar alergiczny. Wtedy gin mi pozwolil brać Zyrtec. Wapno mi nigdy nie pomagało. Ostatecznie nic nie wzięłam i się jakoś przemyczylam. ….

  53. Dziewczyny, a jesli – załóżmy- teraz miałam cykl bezowulacyjne to moze byc właśnie przyczyna tego ze jeszcze nie mam okresu? Cykle bezowulacyjne sa dłuższe czy nie ma zasady? I okres po takim cyklu sam przychodzi czy wlanie trzeba go wywołać Np luteina/lutinusem?

    1. Tak, to moze byc przyczyna. Ja przy monitorowanych cyklach gdy byl bezowulacyjny to mialam zawsze dluzszy niz zwykle. I jak juz wiedzielismy z dr ze bedzie sie bujac do 40 dni to bralam orgametril albo luteine albo czasem nic jak mialam dosc wszystkiego. W koncu przychodzil tak czy inaczej ale po lekach byl szybciej.

    1. Ja juz nie mam chyba nerwow do nich, dzieci z in vito to nieudane truskawki, hmm za dużo bluzg by poszło jak bym mala napisać co sądze o poziomie tego pana. Nie no lepiej dawać kase na patologie, i to sa pieniądze wyrzucone w błoto i tylko szkoda że wrzuciło się wszystkie rodziny do jednego wora bo jest dużo którym te pieniądze naprawdę są potrzebne. Mam nadzieje że frekfencja na kolejne wybory będzie lepsza, adna z partii nie jest święta ale ta już przesadza. Ale niestety będzie tak co 5 lat bo ci co przyjdą po tym chlewiku będą musieli niestety wszystko poukracać i popodnoscić ceny podatki by załatać wielką dziure w worku jaką zrobił PiS. No już nie wspomnę kretynizmu z gimnazjami. I po co było budować te gimnazja piękne łądne nowe szkoły za kase w większości z UE a oni to niszczą. Kretyni ale najgorsze ze do nich nic nie dociera żadne argumenty ni przemawiają, robą sobie co chcą, po porstu wstyd.

    2. Jakiś czas temu, byłem w imieniu krotki blog na spotkaniu z Rzecznikiem Praw Dziecka. Właśnie w podobnej sprawie – obrażania / dyskryminacji dzieci z IVF. Niestety skończyło się tylko na tym: http://brpd.gov.pl/aktualnosci/spotkanie-z-rodzicami-dzieci-z-vitro
      Chociaż jak zawsze wiele było zapowiedzi.
      Obawiam się, że przy „dobrej zmianie” raczej nie ma szans na zmiany, czy karanie za brednie tych dupków. Ale jak w końcu wje.ie się PIS, to będzie można wszystko to tak pozmieniać w ustawach, aby było karane.

      A myślę, że się da. Bo każdy będzie chciał się pis-dom odpłacić pięknem za nadobne.

      1. Mężu Izy ehhh aż szkoda pisać na temat Pisu na temat 500 plus mieszkania plus, trybunału i tego co zrobili z budżetem …. po tym roku to będziemy mieli taka piekną dziure w budżecie że po kolejnych wyborach to się posramy jak przyjdzie to wszystko prostować i się odbije czkawką jak czas podwyżek nadejdzie by zalatać tą dziurę. I będzie znow źle i niedobrze.

  54. Lidka widać że nie tylko ja się męcze poczytaj o hormonalnym nieżycie nosa w ciąży. To za sprawą hormonów, i tego że znienia się coś w krwioobiegu i te kanaliki nosowe są węższe i niestety wszystko się korkuje albo leci, ja wysmarkałam chyba z 5 opakowań papieru toaletowego, dalej smarkam ale mniej, inhalacje, woda morska płukanie, tableteczki te małe ziolone na zatoki, krople do nora z wyciągiem z eukaliptusa- bo tych z aloesem podobno nie wolno bo aloes niewskazany w ciąży- nic nie pomagało a jak sobie psiknelam takimi kroplami to nie doczytałam ze odtykanie może trwać do 6 h, uwierz mi męczarnia. Spanie na siedząco, nic. Jak już byłam padnięta po kilku nocach umęczenia to zapuszczałam po 1 kropelce betardiunu i wkoncu przesypiałam noc a od rana znow to samo.
    Pomógł mi sztyft, niestety na początku działał tylko jak miałam go cały czas w nosie jak wyjęłam było to samo, teraz jest już z nim lepiej. Ale nos mam zawalony praktycznie cały czas, jeszcze spacery pomagały.Jeśli nie jesteś uczulona na kurz czy jakieś zwierze jakie posiadasz w domu- nie wliczając męża- to to raczej nie alergia tym bardziej w zimie. Ja nawet zakupiłam nawilżacz ale nie wiem czy mi coś pomogł może ciut ciut w tym sezonie grzewczym.

    1. Pati ja tak mam od 30 tc , głos przez nos , oddycham tylko ustami , noce tragedia , chusteczek kupujemy na wagony ….
      Lekarz powiedział to przez ciąże trzeba przetrwać , no to trwam bo co zrobię….
      Współczuje Ci z całego serca że masz to już teraz….

      1. No właśnie wyczytał M że lekarze olewają to bo to dla nich krótkowały stan 🙂 od 2 miesiąca tak do 2 tyg po porodzie hmm no oni się nie męczą tak jak my. Na szczęście wcześniej bylam pod opieką pani alergolog z astmą i ona już mi to będzie kontorolować i radzić. Wszystko mi wytłumaczyła jak z tym katarem, dziś robie próbe z nowymi kroplami, na szczęście nie mam już tak zawalonego kulfona jak wcześniej i nie musze ratować się betadrinem żeby cokolwiek odetkać by sobie wpuścić docelowe krople. A tak na dobrą sprawę moj przewrażliwiony gin któremu się przyznałam ze w 7, 8 , 9 tyg czyli tych bardzo newralgicznych musiałam już wpuścić po kropelce kilka nocy betadrin (tak z 2-3 noce na każdy tydzień) jakoś się nie przeraził. Po prostu z umiarem i rozsądkiem a jak można się przemęczyć to oki, ja już po 3 nocach nieprzespanych nie dawałam rady 🙂 
        Madzia ja to już wazeliną smarowałam nos w srodki i na zewnątrz na około i akurat na okres świąt wyglądałam jak Rudolf 😀 a później przy stole siedziałam ze sztyftem w nosie 🙂
        I aż się boje jak będzie na wiosne z moją alergią 😀 i w wakacje bo mam taie kwartalne rzuty gdzie jestem nie do zycia 🙂
        Taaaak oprócz astmy to jeszcze mam alergie 🙂 a no i tą dziwną IO znaczy się dla mnie to IO dla gin cukrzyca 🙂

    2. Pati, dzięki wielkie za info :-). Na pewno poczytam o tym. I fajny pomysł z tym sztyftem – też wykorzystam (zapomniałam całkiem o istnieniu tego wynalazku).
      Jestem niestety alergiczką, głównie na pyłki drzew i wiosną jest po prostu masakra. Chyba wtedy bez leków to się już nie obejdzie. Zimą zawsze było spoko.
      W sumie to dzisiaj u mnie już trochę lepiej, choć bez chustek na krok się nie ruszam. No, ale w porównaniu do tego co Ty i Magdanr2 przechodzicie z katarem i z nim związanymi „niewygodami” to u mnie to pikuś (tylko leci, kichanie i czerwony nos od wycierania). Także życzę, aby choć trochę ten katar Wam zelżał i dał odetchnąć. 🙂

  55. Dawno nie pisałam o sobie, bo niewiele się działo. Połówka borykała się z choróbskami (tak naprawdę nadal), no i chcieliśmy trochę odpocząć od in-vitrowej karuzeli.
    A tutaj ostatnio tak ciążowo, że aż głupio pisać o nie-ciąży 😉
    Odpoczynek od kliniki wyszedł dłuższy niż planowany, ale cóż.
    Wczoraj byliśmy na zwiadach w Katowicach. Klinika jest chyba w pierwej piątce w skuteczności, ale też ma programy dla takich jak ja, czyli bez własnych komórek.
    Szybko nas wzięto w obroty (lekarka bardzo zasadnicza), z jednej strony dobrze, z drugiej – nawet nie było jak dobrze pogadać.
    Mamy zrobić immunologię oraz dodatkowe badania plemników (zapomniałam nazwy, polega to na ich oglądnięciu w powiększeniu 6,5 tys. raza).
    Za jakąś kosmiczną sumę mogę dostać 8 komórek.
    Zupełnie inaczej to wygląda niż w Białymstoku, gdzie było miło i rodzinnie, tu jest kombinat. Ale 400 km bliżej niż B.
    Mieszane uczucia mam, niby liczy się skuteczność, a nie rodzinność…
    To już pewnie będzie ostatnia próba. W tym roku 40stka.

    1. gaja a nie robiłaś wcześniej żadnej immunologii? Może w Malibuu pogadaj ona jest mistrzynią w tych wszystkich badaniach immuno no i Mała Ania, one teraz obwarowane lekami sterydami i w ogóle cuda wianki a i Liloą tez sporo w siebie ładuje i każda miała coś z immuno- chyba 🙂 Jeżeli to na serio ostatnia próba to przebadala bym na wskroś tą immunologie bo może faktycznie tu pies pogrzebany a jest wiele tych prob na przeciwciała łożyska komórek jąder itp. itd., ja się na tym nie znam nie zagłębiałam się więc nie będę się wymądrzać i rozpisywać, mogę tylko powiedzieć że ja bym tak postąpiła a decyzja jest twoja 🙂

      1. Na pobranie jestem już umówiona, ale mam wrażenie, że kilka rzeczy kiedyś robiłam, te antylipidowe czy jakieś tam i wyszły ok. Nie wiem, czy to się może zmienić, bo to było wieki temu, ponad 10 lat.
        No właśnie sobie uświadomiłam, że mija 10 lat starań… Z 4-letnią przerwą , ale jednak…

    2. Gaja gyn-centrum ? Dr A B-C ?
      Jeżeli tak chodziłam do niej , jest bardzo oschła , ale dobry specjalista , jak nam nie wyszła inseminacja nie policzyła nas za wizytę .
      Podobnie jak mówiłam Tuptusiowi , jak potrzebujecie , mieszkam w Chorzowie , mieszkanie duże , nie krępujcie się 🙂

      1. Tak, pani ABC 🙂 Wiem, że ma dobre opinie, jedyne, co mi się nie spodobało, to krytyka Białegostoku. No, ale to takie polskie, skrytykować poprzedniego fachowca, z kafelkarzem na czele 😉
        Rozumiem, że to z nią odnieśliście sukces?

        1. ABC była pierwszym Lekarzem do którego trafiliśmy jak pomyśleliśmy i Dziecku .
          Nigdy nie zlecała niczego niepotrzebnie , zawsze konkretnie informowała co i jak , wiesz Ona na początku wydaję się taka zimna Ryba , ale naprawdę się przejmuje Pacjentami .
          Pierwsza laparo miałam u niej w szpitalu , tam gdzie była Dyrektorem . Nie robiłam u niej in vitro . Powód może banalny ale Ona o in vitro powiedziała nam bardzo szybko , zaraz jak się okazało że mam endo mende , a u M. plemniki średnie . Od razu powiedziała że nie będzie nam proponować inseminacji i stymulacji bo jej zdaniem pieniądze wyrzucone w błoto i szkoda nerwów , a przy ivf mamy duże szanse , oceniła je wtedy na minimum 60% przy pierwszym podejściu . No i albo się zdecydujemy na ivf albo zamiast wydawać pieniądze na stymulacje czy iui mamy próbować naturalnie . Miałam 29 lat , na in vitro nie byliśmy gotowi psychicznie . Wtedy wpadłam na naprotechnologie i ok roku się staraliśmy w ten sposób , potem zrobiliśmy przerwę , znowu zmiana Kliniki ….
          Ostatecznie ivf w Provicie . Jak ABC powiedziała o ivf nie byłam gotowa , nie chciałam od razu bez walki podchodzić do in vitro , stąd Provita … no i już tak zostało .
          Wiesz z perspektywy czasu myślę że za wcześnie wrzuciła nas/mnie na głęboką wodę , tak jak mówisz prosto z mostu nie owijając w bawełnę … ale teraz wiem że miała rację i od początku była bardzo uczciwa wobec Nas .
          Osobiście bardzo Ją cenie , świetny specjalista 🙂

          1. Dziękuję pięknie za opinię, no i za propozycję noclegu oczywiście też 🙂 Mam ciut rodziny w Gliwicach i okolicach, poza tym to „tylko” 4 h jazdy 😉 ale będę pamiętać. Za 2 tyg. jadę oddać krew na te immuno-coś-tam, no i zobaczymy co dalej. W międzyczasie mają szukać dawczyni.

    3. Gaja,
      Jeśli chodzi o imminologię, to tak jak już wcześniej pisałam trochę się wyjaśniło, po tym jak zrobiłam cały pakiet kosztownych badań ok. 750 pln.
      Okazało się , że mam trombofilię wrodzoną plus podejrzenie zespołu antyfosfolipidowego , niedobór białka S oraz podwyższone NK.
      Wcześniej również zdiagnozowano mutację w obrębie genu MTHFR heterozygota.
      Jeśli chcesz mogę jeszcze raz wkleić zestawienie wszystkich badań?
      Gaju, najważniejsze żebyś czuła się komfortowo ( mowię o lekarzu) .
      Mój jakoś też do wylewnych nie należy, jednak nie o to tu chodzi.
      Na początku mi to trochę przeszkadzało a teraz jak się z nim żegnałam to mi nawet tak jakoś trochę smutno się zrobiło. Stwierdziłam , że nie każdy musi być taki hop do przodu , ważne żeby wiedział co robi.
      Myślę, że serce Wam podpowie i dokonacie właściwego wyboru , który zaowocuje CUDEM 🙂 powodzenia

      1. Dzięki, zdam się na nich, niech badają co chcą, choć pewnie niektóre wyniki się powtórzą, ale może warto sprawdzić po 10 latach? Na wszelki wypadek zrobię ksero i im dam podczas pobierania. Koszta są, jakie są, ale po tym wszystkim , co już wydałam (a nie załapałam się na żadną refundację ) to już pikuś…

  56. Mala Ańiu, gdzie jestes? Dawaj znac jak po wizycie bo ja tu ze zniecierpliwienia juz nogami przebieram i wygladam newsow od Ciebie:) serdeuszko juz bylo? Piszmi tu szybko:))
    Melisko, co u Ciebie? Plnanujesz dalsza walke?
    Wezon, Ty jutro startujesz z tymi komorkami macierzystymi?

    1. Jestem, jestem 🙂 dr L pokazał nam 2.8mm z rozpoczynającym bicie serduszkiem, powiedział,że to dobrze wróży, że tak wcześnie się pojawiło. Nie podobał mu się tylko trofoblast-z tego powstaje lozysko, mówi,że za cienkie trochę i ze widać, że organizm walczył z ciąża. W związku z tym kazał „polegiwac i nie biegac” i uparl się na zwolnienie. Wyściskał mnie, cieszył się jak dziecko:) myślałam,że dla niego to już chleb powszedni, aż miło było patrzeć na jego zachowanie 🙂 Następna wizyta 31.01.

  57. Iza, czasem wszystko naraz zwala nam się na głowę. Dużo pisać nie będę, czuję że się wszystko ułoży bo najważniejsze jest to co napisałaś na końcu „Radziliśmy sobie zawsze ze wszystkim. Poradzimy i teraz”. Takie wzajemne wsparcie to podstawa.

    I kciuków oczywiście za dni próbne trzymać nie przestaję!

  58. Rzadko się tu udzielam, raptem kilka razy coś napisałam, ale mam do was pytanie o cenne rady podczas stymulacji do IVF.
    To moja pierwsza stymulacja.
    Jestem na długim protokole, trzeci tydzień stosuje spray do nosa suprecur, a od czterech dni biorę zastrzyki z puregonu, we wtorek pierwsze podglądanie.
    Będę wdzięczna za każde dobre słowo 🙂

    1. Powodzenia Martyna 🙂 jeszcze nie tak dawno sama robiłam sobie zastrzyki z menopuru i jezdzilam co dwa dni na podglądanie a teraz jestem w 5 miesiacu. 🙂
      I Tobie życzę tego samego:)
      Trzymaj sie dzielnie 🙂

        1. wiesz Martyna ja jak zaczynalam stymulacje to stwierdzilam ze musze zaufac lekarzowi prowadzacemu,ze w jego obowiazku jest poprowadzic mnie tak zeby bylo wszystko dobrze i nie patrzylam nigdy na wyniki z krwi,nie analizowalam czy z takim wynikiem moge miec hiperke,bo jesli lekarz nic nie powiedzial to znaczy ze jest ok! I dzięki temu łatwiej mi sie żylo:)
          a co do mnie dziekuje ze pytasz 🙂
          Czuje sie bardzo dobrze 🙂 odliczam dni do polowkowego 🙂 zostalo 17 🙂
          Wybacz bo nie pamietam a u Was jaka przyczyna?

          1. Trzymam zatem kciuki za Wasze połówkowe, wypada w moje imieniny 🙂

            U nas po 2 latach bezowocnych starań ujawniła się torbiel endometrialna na jajniku. W ciągu dwóch kolejnych urosła druga. Są zbyt małe żeby usuwać bo nie dokuczają. Nikt nie chce tego ruszać, więc nie ruszamy.
            I tak się potoczyło, że po trzech nieudanych IUI doszliśmy do IVF.

            Próbuję się dystansować, ale podekscytowane jest duże.
            Wyników puki co żadnych nie robiłam, nawet amh mi nie sprawdzali, więc nie ma nawet czego analizować 🙂

    2. Martyna, jesteś w środku, uśmiechnij się, niewiele od Ciebie samej zależy, nie daj się zwariować:) Czegoś się obawiasz?
      Mężu Izy, przydałaby się taka akcja z rzecznikiem.
      Iza, w wolnej chwili pokaż ten polar.

      1. Jestem 🙂 , puki co jest spokojnie ale im bliżej punkcji tym napięcie i ekscytacja rośnie, wiesz obawy chyba tak jak u większości zaczynających i nie tylko, jak to będzie, ile się wyhoduje, co z hierką itp.

  59. Izo, przeczytalam przed chwila ten gorzki post i bardzo mi przykro, ze dopadlo Cie tyle problemow na raz. Trzymam mocno kciuki zeby sytuacja szybko sie polepszyla. Chcialabym Ci napisac eielmie, szczere DZIEKUJE za stworzenie tego miejsca, ktore w mojej invitrowej walce dawalo mi duzo otuchy, mobilizowalo do szukania kolejnych rozwiazan. M.in. dzieki Tobie udalo sie i 4 tygodnie temu urodzilam dorodnego syna. Jeszcze trudno mi w to uwierzyc i codziennie jestem wdzieczna za ten cud.

    1. Marikka, gratulacje grudniowego cudu!! udało się tylko i wyłącznie dzięki Tobie i Twojej walce 🙂 Ale cieszę się, że dzielisz sie dobrą historią, właśnie dużo osób sie dzięki Tobie uśmiechnęło 🙂

  60. Izo, Najlepszy Mężu Izy, oby szybko te złe czasy minęły i zaczął się naprawdę GRUBY rok! Bardzo przykro mi, że musicie przez coś takiego przechodzić. Życzę Wam sił i wytrwałości. Wszystko mija, to też minie..

    Cieszę się z nowych szkiełkowych dzieci na świecie 🙂 Jakie to piękne! Niezmiennie mnie to uszczęśliwia i wzrusza:)

    Gatku, jak dajesz radę z dwójka ? Wszyscy zdrowi 🙂 ? Bardzo Was ściskamy z Julką 🙂

  61. Droga Izo,
    czytam i oczom nie wierzę. Jak ty jesteś w stanie to wszystko wytrzymać? Może to zabrzmi banalnie ale naprawdę Cię podziwiam. PODZIWIAM Twoje nastawienie.
    Po pierwsze nigdy nie wstydź się pisać o swoich problemach. To jest Twoja strona i skoro chcesz narzekać albo się wyżalić to zrób to! Wiem, że takie „wygadanie się” naprawdę pomaga a sama widzisz że wsparcie masz tu ogromne.
    Po drugie przyjaciele są od tego by pomagać. Może kiedyś oni będą potrzebowali Waszej pomocy. I nie myśl o tym, że będzie trzeba oddać. Skoro proponują pomoc, tzn. że nie musisz oddawać jutro. Nie wiem czym zajmuje się Twój mąż ani jakie ma wykształcenie ale może przyszła pora by obniżyć standardy poszukiwanej pracy? Skoro brakuje Wam na czynsz to nie uważasz, że przyszła pora by zarobić gdzieś chociaż „na czarno”? Jakaś budowa, transport itp?
    Kolejna sprawa: Twoja praca…. Masz dwa rozwiązania, sama wybierz, które wpłynie na Twojego szefa. Możesz na wszystko przytakiwać i mieć wszystko w przysłowiowej dupie. Skoro jesteś dobra i mu potrzebna to masz nad nim przewagę. Wiem, że łatwo powiedzieć ale u mnie w pracy to zadziałało. Stałam się obojętna i chłodna. Nawet jak nie ma racji ja jestem na tak. Robie co trzeba a po 8h wychodzę do domu i wyłączam telefon. Podejście drugie: zastraszenie. W tym podejściu musisz mieć mega odwagę. Przy kolejnej awanturze, ale ostrej awanturze a nie słownej przepychance, wstań i na forum firmy zapytaj szefa czy on stosuje wobec Ciebie mobbing? Każdy szef boi się tego słowa. Także na forum wygarnij mu, że jego zachowanie na to wskazuje i tu wymień co się działo: chamskie obrażanie, rzucanie przedmiotami itp. Możesz także iść do psychologa i powiedzieć, że jesteś zastraszana w pracy. W przypadku sprawy w sądzie będziesz miała już jakąś podkładkę. No i zafunduj sobie L4. Na katar, korzonki czy nawet nerwicę.
    A jeśli chodzi o tatę to przykro przyznać ale tu już nic nie zmienisz. Jest dorosły i zapewne nie będziesz miała na niego żadnego wpływu. Ciesz się tym, że mama jest szczęśliwa a o tacie po prostu nie myśl.
    Życzę Wam byście w końcu odbili się od dna i by teraz było już tylko lepiej 🙂

      1. Hej 🙂
        po trzech nieudanych transferach zaczęłam szukać przyczyny w sobie.Odwiedziłam psychologa, który kazał mi wyznaczyć sobie inny cel w życiu. Później ruszyliśmy do lekarza w naszej okolicy, znalazłam wspaniałego gin w Poznaniu. On mnie wysłał na setki badań, m.in. badania genetyczne. No i jakby było mało okazało się, że mam wadę genetyczną: mutacja ganu MTHFR. Zarodek nie miał prawa się zagnieździć a nawet jeśli to groziło poronienie. Da się z tym walczyć – trzeba przyjmować dodatkowe leki. Teraz nie wiemy co robić… Chcemy podejść ostatni raz, lekarze wysyłają nas do Białegostoku ale dla nas to jak wyjazd do Azji (odległość). Muszę jakoś przeorganizować pracę i zastanowić się czy zniosę to psychicznie.

        1. Psuja, ja też z P-nia wyniosłam się do B, nie jest to Azja 😉 a dojazd jest mega łatwy. My się śmialiśmy, że mamy ponad 700 km, a dokładniej trzy razy trzeba skręcić w prawo i już jesteś, bo cały czas A4 i S8. Do tego moja klinika na piętrze ma pokoje gościnne, co jest mega wygodne, przyjeżdżaliśmy dzień wcześniej na 23. Z Poznania to 5 h jazdy. Ciekawa jestem co to świetny lekarz z P. 😉 Ja Polną już omijam szerokim łukiem…
          Mutacja MTHFR jest częsta i sporo kobiet mimo niej rodzi dzieci…
          Powodzenia!

          1. Hej Gaja 🙂
            nie wiem czy tu można pisać nazwiskami bo wszyscy stosują skróty 🙂 Ale jakby co chętnie się podzielę nazwiskiem. Ja miałam trzy próby robione we WRO i WAW. W końcu daliśmy za wygraną i znalazłam lekarza w POZ. On powiedział, że Polną mamy sobie darować i wysłał nas do Bociana w Białymstoku. A ty gdzie jeździsz?
            I tu moje pytanie do reszty dziewczyn. Czy Bocian w Białymstoku, w WAW i KTW to to samo? ON nam polecał tylko Białystok.

          2. Psuja, koleżanka chodziła do Bociana w Warszawie. Parę lat temu to było praktycznie to samo, bo na miejscu była stymulacja, monitoringi, a na punkcję i transfer trzeba było jechać do Białegostoku. A teraz chyba wszystko robią w Warszawie, czyli to zupełnie oddzielna klinika, tylko nazwa ta sama, może standardy, ale wiemy, ile zależy od podejścia lekarza i embriologa.

            Zresztą nawet pod tą notką jest sporo opinii z dystansem do Bociana Białostockiego. Jedne przeniosły się tam i się udało, inne uciekły do innych kliniki i dopiero wtedy się udało.

            Te trzy transfery były z jednej stymulacji?
            Tę mutację ma podobno połowa populacji i wiele rodzi dzieci nawet nie wiedząc, że coś mogło im grozić.

          3. Psuja, ja byłam w Kriobanku, prowadzi go prof, który był współtwórcą in-vitro w PL. Miałam tam 3 nieudane transfery, ale ogólnie jestem na +. U mnie jest inna sytuacja, bo ja muszę mieć komórki dawczyni, a tym nie każdy ośrodek się zajmuje. Na pewno jest tam świetna atmosfera i warunki, wszystko na miejscu, szybko. Ja niekiedy zdjęcie USG przesyłałam mailem do oceny 😉

          4. Psujo, ja pierwsze podejście robiłam w Bocianie w Bs, prowadził mnie dr P……cki, bardzo żałuję, że tam trafiłam, o mały włos skończyłoby się to tragicznie. Z perspektywy widzę wiele zaniedbań i dziwnych sytuacji,wtedy byłam zielona.
            Jeśli chodzi o kontakt z embriologami , to po tym jaki miałam teraz w N, mogę powiedzieć,że tam nie było żadnego kontaktu. Ale to są tylko moje spostrzeżenia, na podstawie moich doświadczeń.
            Może gdybym trafiła do innego lekarza w tym Bocianie? Ale to gdybanie.
            Już od dwóch lekarzy usłyszałam,że Białystok ok,ale mogłam trafić do innego ośrodka niż Bocian.

          5. Psuja, staram sie nie pisać nazwisk lekarzy, bo nie wiedzą o nas, wiec nie mogą się w żaden sposób odnieść. Ale jak napiszesz dość rozwinięte inicjały, to zainteresowanym wystarczy, a obcym nic do tego.

        2. Psuja,
          Ja również nam tą mutację plus po dodatkowych badaniach okazało się , że do tego dochodzi trombofilia , niedobór białka S oraz podwyższone NK.
          Teraz jestem w 9 tygodniu ( to nasz 2 transfer) przyjmuje clexane , encorton oraz wit b.
          Przy tej mutacji należy pamiętać o tym , że zwykły kwas foliowy nie jest przyswajany przez organizm i należy przyjmować jego wersję metylowaną. Ja biorę femibion natal 1.

    1. masz rację. wygadałam się i zrobiło się więcej niż lepiej, bo nie tyko mi ulżyło, ale dostałam wiele pomocnych maili, wskazówek i kontaktów. Jestem pod wrażeniem działania i zaufania dziewczyn.
      Obiżenie standardów już dawno przestało być dyshonorem. Rozglądamy się, pytamy po znajomych. Tak naprawdę mąż wyznaczył sobie deadline czasowy, że jak się nie uda do jakejś umownej daty, wyciąga grubsze działa.
      To troche kwestia decyzji, Psuja, bo jak zainwestuje czas w pracę o jakiej piszesz, nie zaiwestuje go w szukanie innej. Nigdy nie wiemy, kiedy stracimy tę okazję. Ale tak, masz całkowitą rację.

      Co do pracy – u mnie przez całą moją pracę 3 osoby wzięły w ciągu roku l4 na kilka dni. Dwie z nich zostały krótko potem zwolnione. Z innych powodów… Na razie nie zaryzykuję.

      Co do taty, tez masz rację. Skądś wiesz, że niczego nie zmienię.

      Dzięki Psuja za kilka żołnierskich słów 😉

      1. Mój tata także ma problem alkoholowy. Oczywiście on nie widzi w tym nic złego. Okres mojego dojrzewania był piekłem. Wiele razy próbowałam mu pomóc, niestety nie udało się ani prośbą ani groźbą. Dla niego zawsze będziesz ukochanym dzieckiem ale pamiętaj, że dzieci i ryby głosu nie mają. Jeżeli on nie poczuje, że chce się zmienić to niestety my nic więcej nie zrobimy.
        Do męża Izy oraz każdego naszego partnera, który nas czyta: zwykły gest jak przytulenie, buziak czy chociaż „puszczone oczko” to dla każdej z nas wsparcie, które nie jestem w stanie opisać. Więc teraz każda z Was pójdzie i podziękuję swojemu ukochanemu za to, że jest i znosi nasze humory 🙂

  62. No to jestem po wizycie. Efektu WOW na razie nie ma, ale lekarz jest dobrej myśli.
    Endometrium wygląda ładnie pod względem jakości, jest jednorodne. Pod względem grubości nie zachwyca – od 6,3 do 7 mm. Ale to jak na mnie całkiem nieźle.

    Dzisiaj jest 22 dzień od podania. Odstawiam estrofem, czekam na krwawienie, po 7 dniach zaczynam znowu estrofem i pokazuję się 12-14 dnia cyklu. Wizytę mam na 3 lutego. Jak będzie ładnie, to w marcu transfer. Ale nie zapeszam, czekam spokojnie.

    1. Wężon z tego co pamiętam to kuracja obejmuje 3 miesiące, nie może być wobec tego efektu wow po miesiącu, wiesz to przecież. Dobrze że idzie w dobrym kierunku, bo skoro to metoda eksperymentalna to równie dobrze efektów mogłoby nie być wcale.
      Trzymam kciuki za wiosennego Wężona mini z marca.

  63. Tuptuś ,
    poniżej lista badań zlecona przez Immunologa
    1) homocysteina
    2)LA1 dRVVT oraz LA PTT ( badanie w kierunku krążących antykoagulantów)
    3) witamina b12
    4) biało S oraz wolne białko S
    5) przeciwciała p/kardiolipinie IgM oraz IgG
    6) przeciwciała p/B2 glikoproteinie IgM oraz IgG
    za powyższe badania zapłaciłam ok 750 pln w UCK w Gdańsku
    7) komórki NK
    We wtorek powtarzałam badania przeciwciał p/B2 glikoproteinie IgM oraz IgG ponieważ Dr, podejrzewa na podstawie wcześniejszych wyników zespół antyfosfolipidowy , dodatkowo zleciła:
    1) anty-Xa (LMW) ( zakres heparyny)
    2) dimer-d
    3) białko s
    za powyższe zapłaciłam 260 pln

    1. za te wszystkie badania tylko 260 zł? czy 750 +260?
      Możesz powiedzieć gdzie je robiłaś? jestem z małej miejscowości i podejrzewam, że u mnie to nawet nie wiedzieli co to za badania…

      1. Tuptuś,
        Tak zgadza się 750 pln plus 260 pln, robiłam te badania w UCK w Gdańsku ( dawna tzw. Akademia medyczna) . Sprawdź może u siebie w klinice czy wykonują te badania?
        A z jakiego rejonu PL pochodzisz ?

  64. Wężon, wygląda to obiecująco. Pamiętam przecież, że do 7mm miałaś pod górkę. Czekamy. Widać działają te komórki. Pisałaś że to z pępowiny… zadam głupie pytanie: czy grupa krwi ma tu znaczenie ??
    Iza, pamiętam o polarku. A jakże. Jeśli korzystasz z Facebooka, to są tam super grupy szyciowe: Park maszyn, Szycie-wykroje, dipy, Szyciowe wyzwania…no i szykuj kaskę na Ottobre:)

    1. Olga, dipy też mogą być. Gotowanie też fajna rzecz. 🙂
      Komórki pępowinowe są omnipotentne. Nie ma znaczenia komu i od kogo dajesz. Dostosują się do każdej grupy krwi i naprawią ten problem, który znajdą. Takie małe bóstwa.

    2. Olga, nawet nie wiedziałam, ze jest jakieś Ottobre. W swoim egoizmie nie wyszłam poza Burdę 😀 No i oczywiście poza tuzin ulubionych szyciowych blogów.
      Szyję cały czas, jak tylko mam czas. Z zacięciem, zawzięciem, uczę się nowych rzeczy, jakby od tego zależało moje życie. Uciekam w szycie bez wątpienia, ale uwielbiam ten nałóg.
      Nawet teraz – czekam na gości. A szyć bym chciała… 😉

  65. Wężon, to trzymam kciuki za marcowy, wczesnowiosenny transfer:)
    Mała Aniu, super wieści. To juz pewnie teraz odetchnęłas tak głębiej bo wszystko pieknie beta wysoka, pęcherzyk ciążowy na miejscu i serduszko bije:) Naprawde cudownie!:)

    1. Soniu z jednej strony tak,z drugiej jakiś mam fatalny dzień i jakieś bilanse mi się w głowie włączyły,oczywiście wszystkie wychodzą na minus i czuję się jak ostatni looser. Nie zrozumcie mnie źle,nie chce nikogo urazić. Bardzo się cieszę że się w końcu udali,ale nie wiem czy to hormony,czy lata walki, czy lek przed zmieniająca się sytuacja życiową,czy obawy o to, czy drwiący los nie czeka za rogiem z informacją „cieszyłas się głupia, to masz wady u dziecka”, czy to jeszcze coś innego 🙂 ale czuję się jak nieudacznik życiowy. Może to też kwestia tego,że czuję się ok fizycznie, a mam nakaz nie chodzenia do pracy ze względu na ten trofoblast… nie wiem. Do tego szpital w domu, polpasiec płynnie przeszedł w grypopodobne, a leki antywirusowe zostały zamienione na antybiotyk. I tak wszystko się składa. na samopoczucie z dupy. 🙂

        1. Mała, hormony plus sytuacja:) poleż chwilę, zobaczysz, że się uspokoją. Lęki w momencie uwalniania się dziecka wychodza z czlowieka jak pot na maratonie. Pocieszę Cię-będziesz je miała cały czas, tylko inne:) no może z małymi przerwami.
          Ps. Estrofem może działać depresyjnie.

  66. zbieram się już kilka dni żeby napisać… co do pracy, niestety też miałam tą „przyjemność” zaznać okropnych sytuacji, nadmiernej wyższości przełożonych i wystającej słomy z butów zamiast kultury mega bogatych ludzi… ale wolę o tym nie pisać. Iza, miałam naszykowany długi opis mojej zjebanej pracy, ale skasowałam nie chcę do tego wracać, powiem tylko tyle że w wielu już firmach pracowałam i też tkwiłam w najgorzej bo musiałam, bo musiałam mieć nową pracę zanim rzucę tamtą, było już tak ostro, że jadąc do pracy miałam ściśnięty żołądek, wracając płakałam… w końcu skończyło się 3 miesięcznym bezrobociem, pracą na czarno… wreszcie etatem i pracą, gdzie było zupełnie odwrotnie, atmosfera super i szef który doceni, wspiera itp, owszem firma zamykała działalność w Polsce i trzeba było szukać następnej, ale nie o tym. Iza, chciałam powiedzieć, że to się zmieni, zobaczysz, wspomnisz moje słowa. W Twego Męża wierzę i wierzę też że pracodawca go doceni, że to będzie jego chwila. Trzymam za to mocno kciuki. Później przyjdzie czas na zmianę Twojej pracy 😉 rok 2017 przyniesie Wam zmiany, zmiany na lepsze! życzę Wam tego z całego serca i wiem, ze to nastąpi :*
    co do taty, mogę tylko powiedzieć, że to bardzo smutne i bardzo ciężko komuś pomóc z tego wyjść, wiem jak znajomi walczyli o kogoś z rodziców, im się nie udało, nałóg wygrał… mam nadzieję, że Twój tata jest silniejszy i ma większą chęć życia, bo że kochającą rodzinę ma to ja wiem 🙂

      1. chciałabym napisać że dobrze… ale nie będę kłamać. dopiero co podjęliśmy decyzję (za namową Małej Ani) o konsultacji w N u dr L. zapisaliśmy się na wizytę na 30.01 sprawdziłam jakie badania mam i co mi brakuje. wybrałam się na USG piersi, bo tego nigdy nie miałam robionego… niestety jest guzek ;( w lewej piersi…. do usunięcia… od jakiegoś miesiąca bolały mnie piersi, bolą mnie pachy, promieniowanie bólu czuje aż w dłoni… chyba w głębi wiedziałam że coś się dzieje… w piątek mam wizytę u onkologa… 🙁 wczoraj też miałam pierwsze spotkanie u psychologa… nie powstrzymałam łez… chyba aż pani było smutno… ;(

        1. Boże, kochanie, wiem, jak okropnie śmierdzi ten strach.
          Cokolwiek bym napisała, to będzie za mało. Bardzo się boję z Tobą i dobrze, że trafiłaś do lekarza.

          Tuptuś, masz teraz gonitwę myśli w głowie, ale bardzo dobrze zrobiłaś, że stawiasz czoła sprawie, że nie uciekasz.

          Jesteś już po biopsji? Z pomiędzy wierszy, nie wynika, żebyś była. Jeszcze na pewno nie wiemy, prawda? Jakiej wielkości jest zmiana?

          Pytam, bo jestem trochę w temacie. Mam 2 guzki, ale u mnie zrobili biopsję i zdecydowali, że jest bezpiecznie.

          Ciężki początek roku. Nie jesteś sama. Trzymaj się.

          1. nie miałam biopsji. Lekarz, który robił usg, powiedział, że jest to albo włókniak, albo torbiel, albo jeszcze coś innego… ale sugeruje wyciąć, bo skoro boli (a szczerze mówiąc boli jak cholera, te promieniowanie na całą rękę jest nie do wytrzymania) i jeśli myślę o dalszym leczeniu to uważa, że on się na pewno powiększy. Wielkość 8 mm.

        2. Tuptuś, głowa do góry, guzków jest wiele, a ta poważne raczej nie objawiają się bólem.
          Może byłaś przeziębiona i bolały Cię węzły po pachami? Wtedy ból może promieniować aż w ramiona.
          Guzki ma moja mama, moja siostra – da się z tym żyć.
          Ściskam Cię też z lubuskiego 🙂

          1. nie przeziębiona nie i właściwie wszystko zaczęło się ja odstawiłam encorton i acard, miałam i mam do tej pory dziwne kołatania serca i zaczęły boleć pachy…
            o proszę nie jestem jedyna tu z lubuskiego :), czyli też masz wszędzie daleko :/
            pozdrawiam serdecznie 🙂

        3. Tuptuś ,
          Ja również miałam guzek w lewej piersi .
          Również odczuwałam ból. Po wykryciu byłam pod kontrolą onkologia przez kilka miesięcy. Niestety po tym czasie skubany trochę się powiększył wtedy zlecono biopsję. Bardzo się marwiłam. .. na szczęście okazał się łagodną zmianą. , która ostatecznie została usunięta , w obawie przed powiększeniem w czasie ciąży. Dzisiaj już nawet blizna jest słabo widoczna.
          Trzymaj się i bądź dobrej myśli. 🙂

          1. Mama też czuje takie promieniowanie na całą rękę? bo mnie właśnie to zaczęło martwić… ale węzły chłonne mam niepowiększone.
            Jejuś widzę, że mnóstwo kobiet ma ten sam problem 🙁

        4. Tuptusiu, ja osobiście jeszcze nic w piersi nie miałam, ale mama ma jakieś zwłóknienia od dawna – tylko do obserwacji. Za to koleżanka miała dużo włókniaków -ze 4 razy usuwali, aż dali spokój i zostawili do obserwacji. Od 15 lat nie zrobiło się z tego nic poważniejszego.

          Przecież na samą konsultację do dr L. możesz iść. Powie co jeszcze zbadać, jak się przygotowywać, jaką procedurę u Was widzi. Nie musisz od razu zaczynać.
          Ale widzę, że jednak zdecydowałaś się na kolejną próbę. 🙂 Chcesz jak najszybciej podejść znowu?

          1. chcę usłyszeć opinię innego lekarza. Czy też widzi jakąś szansę, czy uważa, że można coś w naszym przypadku zmienić, podać inne leki i czy faktycznie nie powinnam już nic innego badać, bo tak ciągle twierdził mój poprzedni lekarz. Mówiąc o immunologii to nie podjął rozmowy i powiedział, że te kosztowne badania nam niepotrzebne. A jedna widzę, że wielu tu Wam zlecano takie badania…
            rodzice chcą nam pomóc… a ja się i tak miotam, bo to naprawdę tylko na raz będzie… dlatego chcę poznać opinię innego lekarza, koszty itp. nie umiem zamknąć tych drzwi za sobą 🙁

    1. Tuptusiu, bardzo mi smutno ze musisz się tak stresować,ale ufam,że jesteś w dobrych rękach i ze wszystko się dobrze skończy. Mi też ostatnio wykryli coś w jednej piersi ale kazali obserwować przez rok. Dawaj znać koniecznie co u Ciebie! Ściskam ♡

        1. Spokojnie, jeśli się tak stanie, że się przesunie w czasie to zadzwonisz i wytłumaczysz z jakiego powodu musisz przełożyć wizytę u dr L, moja koleżanka już dwa razy przekładala i za każdym razem pani A. W. która umawia do dr L dzwoniła po kilka razy z propozycją innych terminów. To jest niezależne od Ciebie,a w tym momencie kwestia Twojego zdrowia jest najważniejsza!

  67. Niech służy! I masz ode mnie zakaz czarnych myśli! Czytałam co napisałaś. Ciąża to szczególny czas dla obu stron tej na zewnątrz i tej wewnątrz. Dziecko wyczuwa emocje mamy i to wpływa na jego stan psychofizyczny. Staraj się nie pakować do głowy za dużo czarnych myśli i cudzych historii. Szkoda dziecku głowę zaśmiecać 🙂
    Jestes w ciąży i jest super! I co wiecej do końca będzie super. A potem tylko jeszcze lepiej!!!!!
    Ps. Jeśli byłaś aktywna przed i nie chcesz leżeć bo to moze stresować to poszukaj ćwiczeń pilates dla ciężarnych i rób w domu.. Pomogą zająć głowę a dziecku na pewno nie zaszkodzą.

  68. Izun, strasznie mi przykro z powodu Twojej pracy, doskonale wiem co czujesz, tez mialam taka sytuacje przez 2 lata, skonczylam u psychologa…mam nadzieje, ze szybko znajdziesz nowa i lepsza, trzymam kciuki.

    Chcialam sie Wam pochwalic: jestem w ciazy!! Po 5 dluugich latach leczenia rok temu urodzilam moja Coreczke a wczoraj ogladalam nowe male serduszko!! Niesamowite!! Jestem tak szczesliwa jak zaskoczona:)

    Serdecznie gratuluje wszystkim dziewczynom, ktorym tez sie udalo i trzymam mocno kciuki za pozostale Walczace:)

    1. Martka, moje gratulacje. Rozumiem, że to naturalne dzieło?! Czy soczysta truskaweczka in vitrowa? 🙂

      Tuptuś kochana za duzo na Ciebie spada, rozumiem Twoje rozżalenie, niemoc, bo znów nic nie zależy od Ciebie.
      Pisałam juz kiedyś o tym, jak pojawił się wątek po co przed in vitro badać cycki.
      U mnie też lekarz wykrył guzki, zrubienia- jak zawał tak zwał, okazały sie niegroźne.
      Robiłam biopsję, lekarz który mi ją pobierał widząc moje załamanie powiedział mniej więcej tak: „proszę Pani, proszę nie płakać, bez wzgledu na wyniki biopsji, czy to beda ogniska nowotworowe czy nie, ma Pani prawie 100% szans na wyleczenie, w tak wczesnym stadium choroby. Ma Pani dużo szczęścia, bo gdyby Pani zaszła w ciążę i przyszła zrobić to badanie za 2-3 lata bo wiadomo ciąża, okres karmienia, potem ważniejsze jest dziecko i o sobie zapominamy, w każdym razie za 2-3 lata byłoby po zawodach.” Nie pytałam co znaczy po zawodach, wytarłam łzy i wyszłam. Jego słowa dotarły do mnie trochę później, ale jestem mu wdzięczna za nie.
      Wiesz ja jestem daleka od myślenia typu „nic się nie dzieję bez przyczyny” czy „widocznie tak mialo być” ale faktycznie czasami to co nas spotyka, z pozoru złe i niefajne, może ma swoją ukrytą dobrą stronę, tylko musimy umieć ją dostrzec.
      Wiesz do czego zmierzam, gdyby Twoje in vitro sie udało, dziś nie myślałabyś o badaniu piersi. Być może zaczęłaś od złej kolejności i dopiero teraz jestes na dobrej drodze. Nie wiem czy teraz w to wierzysz, ale masz wokół siebie dużo życzliwych Ci osób, prędzej czy później to zaprocentuje.

      1. Boże Anett wzruszyłam się… a ostatnio jestem w tym naprawdę dobra 🙁 dziękuję Ci za te słowa :*
        co wykazała Twoja biopsja? musiałaś usuwać, czy masz kontrolować?
        Dziewczyny jesteście lepsze niż psycholog. Owszem jestem dopiero po 1 spotkaniu, ale tam tylko płakałam, a słyszałam to co wiem od dawna… ale chyba nie ma się czego spodziewać po 1 spotkaniu… zobaczymy co będzie na następnym.

        1. U mnie to były tzw „włókniaki” bez zmian nowotworowych. Poza częstymi USG mam nie ruszać. Z tego co pamiętam lekarz mówił, że kobietom po 40 zleca się usuwanie, u młodszych obserwuje bo mogą się wchłonąć.
          Po wpisach dziewczyn widać, że to dość częste „zjawiska” a ty jesteś dużo przed 40- tką.
          Będzie dobrze zobaczysz, jeszcze wiele dobrego przed Tobą! 🙂

  69. Kochane, z góry przepraszam jeśli kogoś urażę no ale muszę napisać co mnie uderzyło. Sama jestem w takiej sytuacji, że zarabiamy grosze, siedzimy na wynajętej kawalerce i MARZY mi zabrac chociaż 50% sumy na invitro a odkladac to będę chyba z 10 lat. Znam wiele osób w ciężkich sytuacjach i dlatego tak uderzyl mnie argument o paliwie. To, że ktoś ma auto to w ogóle super, wiele osób może tylko o tym pomarzyć… ale argument o tym, że nie płacicie czynszu żeby tankowac auto? 😛 noz kurde! Komunikacja miejska jest tańsza. Polecam film „Blue Jasmine”.
    Wasza sytuacja nie jest taka zła i nie martw się tym co piszą dziewczyny abyś nie pochodziła do adopcji w takiej sytuacji. Moja koleżanka, BEZ AUTA, bez dużego mieszkankania i super zarabiajacego męża ma dwójkę cudownych pociech Z ADOPCJI 🙂

    1. Annia, no jasne, wiem, ze to w ogole super miec auto i strasznie sie z niego ciesze. Pracuję tak, ze często wychodzę z pracy albo jade do pracy w nocy. żadnych szans na dojazd komunikacją miejską.

  70. We wtorek. Czyli juz zaczynam mieć objawy ciąży bo mylę daty:-)…
    Rozważam IMiD lub Żelazną. Mam raczej cc ze względu na moje różne przypadłości zdrowotne. Niby mogłabym się pokusić o próbę naturalnie ale szczerze to boję się mocno o swój stan i myślę, że nie ma co być na siłę matką Polką. Na razie chcę się do szkoły rodzenia zapisać na luty.
    Nie wiem jak Twój synek z ruchami, mój rzadko ma przerwy w poruszaniu. Mam wrażenie że noszę w brzuchu żabę lub delfina bo co chwila skok lub przeskok. Czytałam że trzeba liczyć ruchy ale na razie to ja liczę stan bezruchu:-)

    Ty z tego co pamietam chyba Starynkiewicza bierzesz pod uwagę? A jak samopoczucie?

    1. Ano widzisz, nareszcie jakieś obiawy czas i pora 🙂 czuję się świetnie, oby tak dalej. Młody u mnie aż tak ruchliwy nie jest, czasami i cały dzień leniuchuje- wcinam wtedy papryczkę chilli, żeby go uaktywnić, nie wiem czy mi wolno, ale co tam, czuję się spokojniejsza jak rechocze żaba w brzuchu. Co do szpitala to im więcej o rym myślę, im wiecej czytam roznych opinii i rozmawiam z doświadczonymi koleżankami, tym mniej wiem… wychodzi na to że kazda z koleżanek rodziła gdzie indziej i w zasadzie wszystkie sobie chwała swoje szpitale. Od Medicoveru po Bródnowski.
      Faktycznie myślę o Starynkiewicza, ale i o Madalińskiego i św. Zofii, mój teść pracuję na Karowej (nie jest związany z medycyną) i rodzina namawia mnie na ten szpital, ale opinię w necie ma takie sobie, poza tym nie znam nikogo kto by rodził na Karowej.
      U mnie nie ma przeciwwskazań do porodu SN, poza oczywistym strachem, przynajmniej na ten moment.
      Ja uwielbiam mieć wszystko zaplanowane od A do Z więc irytuję się, że w tej kwestii jest tyle znaków zapytania, a poród sn tak bardzo nieprzewidywalny.

      1. Anett, chilli może spowodować biegunkę, a ta z kolei podobno może wywołać akcję porodową. Na szkole rodzenia ostrzegali nas przed wyzwalaczami / rozluźniaczami jelit, bo mieli parę przedwczesnych porodow po rycynusie na zatwardzenie…

  71. Anett, ja przestałam planować w ciąży wiele rzeczy jak moje koleżanki mistrzynie planowania, organizacji i naturalnych porodów urodziły mimo planów SN i zdrowych ciąż w 7 miesiącu przez cc. Lekarze w obu przypadkach nie wiedza czemu dzieci się tak spieszyły..
    Uznałam,że są rzeczy na które mam wpływ czyli wybór szpitala i są takie na które wpływu nie mam czyli forma porodu. Co do Karowej to rodziła tam moja koleżanka z pracy, bardzo zadowolona jest tyle że musiała się stosownie wkupić żeby mieć trochę lepsze warunki poporodowe. Mnie trochę przeraża IMiD i warunki. Niby lepsza Żelazna ale kto to wie co lepsze bo jak sama piszesz co kobita to opinia.
    Co do diety to ja juz nie czytam niczego i jem tak jak Ty ostre rzeczy bo wychodzę z założenia ze to ja kształtuję smak:-). To samo z ćwiczeniami, tu tez synek trochę się musi dopasować. Potem ja dopasuję się do niego:-)

    1. Całą moją invitrową trójkę urodziłam w imidzie. I nigdy przenigdy nie poszlabym do innego szpitala. Opieka tam jest fenomenalna. Co z tego, ze warunki są „komunistyczne”? Masz Inflancką z super warunkami i poloznymi slynnymi na całą Polskę ze swoją znieczulicą. Moja przyjaciółka po cc tam na drugi dzień dostała operdol, ze się garbi. Do mnie co godzinę przychodzili, żeby dopytać, czy się dobrze czuję, czy nie przestały dzialac przeciwbólowe. Co ci po łazience przy sali, jak nie ma kogo o pomoc poprosić. Moze ja jestem jakaś dziwna, ale totalnie zwisal mi fakt jednej toalety na oddział, kiedy czułam, ze mamy najlepszą opiekę na świecie.

      1. Dzięki Kas! Cenna opinia. Mnie przeraziły opisy na rodzicpoludzku.. Masz rację co mi po luksusach jak psychicznie będę torturowana przez sfrustrowane położne. Dasz znac u kogo rodzilas? Ja chodzę do dr Cy.

        1. Wendy, ja nieustannie polecam Orłowskiego. Warunki przeciętne, ale opieka dobra i świetna neonatologia, w razie czego. Położne fajne. Jestem już tam stałą klientką i wiem co mówię. 🙂

  72. Podchodzac w N. do ivf trzeba miec strasznie duzo badan. Ja niestety nie mam ich aktualnych, zaczynajac od hormonow morfologi itd. Czy wiecie gdzie w Wawie moge w przystepnych cenach je wykonac? Przylatuje tylko na 4dni, glownie zeby je wykonac . Wiem ze w N. mozna je zrobic ale moze macie jakies miejsce gdzie jest troszke taniej

    1. Ja większość robiłam w laboratorium Diagnistyka,co prawda nie w W-wie,ale oni mają swoje placówki w całej Polsce, sprawdź gdzie w Wawie. Porównywałam ceny z diagnostyki z jeszcze jednym lab i wyszło taniej w D.

    2. Dziekuje dziewczyny 🙂 jak zwykle jestescie niezastapione. Tak Wezonku, malymi kroczkami tuptam do marcowego cyklu. Mam nadzieje ze bedziemy w podobnym czasie dzialac. Boje sie strasznie gdyz, postanowilismy ze to ten ostatni cykl. Oby ten szczesliwy i Tobie tez tego zycze

      1. Izabela UK jak chcesz podaj maila podesle ci zdjecie i ceny jakie sa w N. A obok mam dopisane chyba ceny diag. Tez jak masz czas przed ivf to zaoszczedzić możesz poza N. Ja mialam 4 dni na posiewy zeby doszło do punkcji wiec nie miałam wyjścia i 1600 łącznie z wizyta posżło… i to bez usg piersi i co sie okazalo bez poprawnego papierka o grupie krwi. i krzywo sie patrzyli na roczną ponad cytologie, ale wszystko zależy od lekarza 🙂

        1. Dziekuje slicznie, zrobilam juz morfologie itd. W daiagnostyce. Z karta nastepne badania 5%mniej a i tak bz promocji to o prawie polowe taniej niz w N. Usg zrobilam tez juz dzisiaj w N. mocz wyszedl zle, ale jeszcze mam 2 dni w Polsce to cos moze uda mi sie zalatwic.

    3. Proponuję jeszcze sprawdzić placówki niekomercyjne tzn . Np. Laboratorium przy szpitalu . U nas w Gdańsku najniższej ceny badań są np. w Akademii Medycznej . Ceny można znaleźć na ich stronie.
      Można również umawiać pobranie przez internet aby nie czekać w kilometrowej kolejce 🙂

  73. Laura mi tak cichcem skończyła dzisiaj 8 lat. Czyli 8 lat myślimy i działamy w kierunku drugiego dziecka.
    Teraz jest dużą dziewczyną, szykuje się do środowej imprezy,a parę dni po urodzeniu wyglądała tak:

    1. Wężon, nigdy nie zapominaj, że głównie działasz. Wiem, że z różnym skutkiem, wiem, że niejednokrotnie z opłakanym, ale walczysz!
      Uściskaj Laurę od starej ciotki 🙂

    1. Wężon stara baba jestem a popłakałam sie ze wzruszenia. Z takiej tyci kropki wyrosła pannica 8 letnia. Wszystkiego najlepszego dla niej! Niech wyrośnie na fajną niezależną kobietę.
      O Orlowskim nie myślałam bo nie znałam nikogo kto by tam rodził. Ale skoro polecasz to wpiszę na listę potencjalnych.
      Zdjęcie Laury natchnęło mnie do jednej refleksji:
      Zorientowałam się dziś, że jestem pół roku w ciąży i nie wiem kiedy to minęło. Dopiero co czytałam z wypiekami o tych, którym się udało, słuchałam slow pocieszenia po nieudanej próbie a tu już zostało mniej niż wiecej tego czasu do spotkania z synkiem. To będzie kosmos.
      Mocno wierzę, że zaraz wystartują nowe transfery i pierwszy kwartał zakończymy nowymi tłustymi betami. Tylko myślcie proszę pozytywnie że po prostu zajdziecie w ciążę a nie że to już ostatnia próba…

      1. Doti, pod koniec 27 tc.

        Wendy, pomyśl, że Twój syn jest już prawie taki, jak Laura na tym zdjęciu. Urodziła się pod koniec 6 miesiąca, a wody odeszły mi 9 dni wcześniej.
        Na zdjęciu wygląda po prostu na niewielkiego, chudego noworodka, ale zwróćcie uwagę na proporcję wenflonu w jej stopie do całej stopy.

    2. Wężon, uściski i najlepsze życzenia dla Laury. Wasza historia daje olbrzymią nadzieję rodzicom wcześniaków. Te maluchy niesamowicie mnie rozczulają. Wydawałoby się, że takie to kruchutkie i delikatne, a wola życia niesamowita.

  74. Anett, życzę samych pozytywnych wzruszeń na dzisiejszym USG.
    Martyna, kciuki za podglądanie.

    A w ogóle to tak dziwnie – już dwa tygodnie stycznia minęły, a nie czekamy na wynik żadnego transferu, tylko czytamy o planach na porody. 🙂

  75. Czesc dziewczyny, dawno sie nie odzywalam i w ramach samopsychoterapii tutaj nie zagladalam:) a tu i dobre i tez zle wiesci…
    Moje wiesci sa takie.
    ja, 40-latka z 4,5 letnim synalkiem i prawie mezem dalam sie wlasnie niby mezowi namowic na powrot do kliniki po dwa ostatnie mrozaki. Jesli wszystko pojdzie dobrze to za ok. dwa tygodnie transfer.
    Co do slusznosci tej decyzji przekonana do konca nie jestem ale w sumie niby maz tez ma prawo glosu…czasami przynajmniej:):):)

    1. Lena,
      Czasami musimy pozwolić naszym M podjąć decyzję. Po lipcowych poronieniu postanowiłam, że w tym roku ( czyli 2016) na pewno nie będziemy już próbować. Tamten rok doświadczał nas na każdym kroku. To ja postanowiłam 🙂 natomiast mój M nawet przez chwilę nie chciał słyszeć, że czekamy do przyszłego roku.
      I tak jestem w 10 tygodniu 🙂 powodzenia

    2. Dzieki…
      tak, meska populacja tez miewa racje a ta moja to szczegolnie czesto ale sie glosno i bez bicia do tego nie przyznam:):):)
      wczoraj dzwonili z kliniki ze wszystkie badania wyszly wzorowo i we wtorek 24.1 mam przyjsc na ogladanie endo i pecherzyka…probujemy na cyklu naturalnym

  76. Dzisiejsza wizyta rozłożyła mnie na łopatki, konkretnie na łopatki rozłożył mnie mój syn…
    Niby czytam te wszystkie mądre książki, staram się aby nie umknął mi żaden szczegół jego rozwoju, ale dziś zobaczyłam nie ultrasonograficzną karykaturę, ale żywe dziecko, moje dziecko. Nie wiem czemu nie byłam przygotowana na ten widok.
    Maleńkie stopki które próbował zarzucić sobie za głowę, małe rączki którymi non stop machał, a jak już zakończył pokaz to ziewnął dwa razy i chyba zasnął.
    Lakarz pokazał nam twarzyczkę w 3D, chyba nie muszę pisać że to najpiękniejsze dziecko na świecie 🙂
    Ryczałam jak bóbr, pierwszy raz chyba tak naprawdę poczułam że będę mamą.

    1. Anett, dziś dzień wzruszeń! Chcecie z Wężonem,żebym zasmarkała w robocie klawiaturę?:-)
      Cieszę się, że wszystko super i że Gwiazdor chyba tak mogę go nazywać (bo chyba Zygotariusz:-) już nieaktualny) pokazał się całej krasie. Zobaczysz jaki to będzie ukochany śliczny synio mamuni!
      No to czekamy teraz wspólnie do usg w 30 tygodniu, bo to chyba takie kolejne będzie nasze przełomowe. A potem to już z górki… i tadam!

    2. Anett, super wieści przynosisz po wizycie 🙂 Ja też ostatnio się poryczałam podczas USG, gdy zobaczyłam buźkę naszego synka. Boję się, że nas sobie te dzieci owiną wokół palca, a potem będzie trudno nad nimi zapanować 🙂

      1. coś w tym jest..dzieciaczki wyczekiwane bardziej się rozpieszcza, wiem coś o tym…, a jak do tego synek mamusin…ohoho – mój mąż jest zły na mnie, że cycura z niego robię, no ale jak na to poradzić 😉

  77. Melduje się po podgladzie
    Mam 5 rokujacych pecherzykow, może być ich więcej bo na obu jajnikach mam torbiele endometrialne, które dużo zaslaniaja.
    Widzialam ich więcej ale lekarka wybierała te największe.

    W czwartek ponowne podglądanie i pewnie wtedy zapadnie decyzja kiedy punkcja, weekend czy poniedziałek.

    1. Hej Martyna to idziemy razem. Ja jadę na podglądanko w czwartek… i od czwartku pewnie menopur, też idę długim protokołem. Tylko u mnie to już 3 raz… niech cię mój nick nie zmyli 🙂 Kiedy masz menopur?

  78. Wężon uściski dla Laurątka 🙂 tylko po dzieciach widać jak ten czas zapiernicza… a my ciągle młode 😉

    Olga82 czy Ty w końcu coś działałaś z tymi warsztatami dot. niepłodności?

    Tuptusiu kochany – przytulam Cię mocno, daj znać jak już będziesz po piątkowej wizycie. Z psychologa chyba nie rezygnujesz? jedna wizyta to dopiero początek.

  79. Martucha, ano tak:) jak mi ciepło, że pamiętasz:) w marcu zrobimy na takim spotkaniu pod patronatem mojej Heliśkowej kliniki Artvimed jednorazowe warsztaty, które poprowadzę ja a koordynować będzie Ania z nieplodnoscwkrakowie:) wkrotce machniemy ogloszenie i godziny, to damy znać u Izy. Potem zobaczę, co dalej. Nie ukrywam, że teraz Heliśko priorytetowe i cycowe, więc rozkręcam się bardzo powoli.
    Co u Ciebie?

        1. Jutro ciśniemy na tomografię głowy do GCZD. Mieliśmy mieć 17tego, ale wymieniłam termin z laską, która miała wizytę na 17tego u profesora i była z Wałbrzycha, więc uznałam, że zrobię dobry uczynek, coby nie jeździła kilka razy z dzieciakiem.Jak wiadomo za dobre uczynki jest kara;) więc najadłam się trochę wstydu, bo dziewczyna przy okazji wymiany terminu zrobiła jakąś scenkę rodzajową, wyzywając babkę z pracowni tk przez telefon, na szczęście wszystko wyjaśniłam:)
          30tego mamy wizytę u profesorre i on powie, co i jak dalej i kiedy.
          Dzięki, że myślicie o nas.

      1. Pewnie, że mogłabyś przyjść i … wziąść udział:) Zaraz się Ania pewnie odezwie:) W założeniu jest uczestnictwo bez warunków;) Tylko wiesz, mogę Cię „pocisnąć”, bo ja wredna jestem zawodowo;)

  80. Mężu Izy pamiętamy dziś o Tobie 🙂 Trzymam kciukasy 🙂 niech padną przed Tobą na kolanach 😀 no i oczywiście prosze o zameldowanie się wieczorem jak było i zdanie relacji 🙂

  81. Dziewczyny kochane, dobre anioły bloga… z tymi dniami próbnymi męża w ostatniej chwili przesunęli wszystko jeszcze o dobę… Nie nastraja nas to optymistycznie, bo to kolejne przesunięcie. Za to jest nam bardzo miło, ze tak pamiętacie!!!

    1. Dziękuję za pamięć i kciuki. Co będzie to będzie. Przez to, że tak przesuwali to spotkanie próbne, umówiłem sobie kolejną rozmowę o pracę 🙂 Zawsze to bardziej pozytywnie nastraja człowieka do działania 🙂

      1. A to przynajmniej z deczka- niezbyt trafne określenie do sytuacji, zebys zle nie zrozumial- mozesz na te dni probne mieć lekko wyj…. i podejsc na luzie a co będzie to będzie 🙂 widze, tfu czuje pozytywną energię bijącą od ciebie i zacięcie do dalszych poszukiwan ale oby nie były potrzebne 🙂

      2. Mężu Izy, jak wrażenia? Chcesz ich zaszczycić swoją osobą na dłużej ?
        Iza, dacie radę bo razem jesteście silni.
        A ja się pochwalę że Julia skończyła rok i przebiegła go jak sprinterka ale nadal calkowicie bezzębna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *