Jesteśmy w domu we trójkę

Aleksander jest już z nami.

Głaszczę Synka po główce, śpi. Miał bardzo trudny dzień. Dla dorosłego człowieka to emocje puszczone fajerwerkami prosto w twarz, a co dopiero dla niego…

Przeprowadzka okazała się dla niego tak stresująca, że po raz pierwszy nie wiedzieliśmy, jak go uspokoić. Pierwsze chwile w domu, naprędce zrobione zdjęcie, którego raczej nie powiesimy na ścianie, płacz… Godziny tulania, noszenia. Nawet, kiedy przysypiał, wstrząsał nim nerwowy dreszcz, który za każdym razem budził go od nowa.

Boże, dziękuję, że nie dałeś nam pamięci od wieku niemowlęcego. Dziękuję, że on jest taki malutki, że nie będzie wspomniał tego dnia.

Zasnął po 6 godzinach. Jest piękny. W końcu się odprężył. Mruknie coś czasem przez sen, mruk wywołuje mój sprint do łóżeczka, na szczebelkach rozsmarowuję uspokojony uśmiech.

Aleksander, Oluś…

To było tak. Na pierwsze spotkanie jechaliśmy zestresowani, ja bardziej. Ten stres uwierał przy każdym kroku. Chciałabym móc opowiedzieć, że miłość wybuchła od pierwszego wejrzenia, ale nie wybuchła. To bomba z opóźnionym zapłonem.

Za to patrzyłam na bezbronnego, samotnego chłopca i rozpychała się we mnie czułość. Troska i szerokie ramiona. Opieka i odpowiedzialność.

Powąchałam go. Pachniał oliwką, ale też obcym miejscem, obcymi rękami. Dopiero dziś zdejmuję z niego zapachy, które nie należą do niego. Dopiero dziś zaczynam czuć dziecko.

Kupa. No cóż… przy pierwszej zmianie pieluch miałam ochotę zawołać o pomoc. Co tu dużo mówić, to nie jest bajka, a kupa to kupa. Na szczęście to nie na kupie stawia się fundamenty rodziny 🙂

Zbliżyć do niego usta odważyłam się dopiero drugiego dnia. Ale od tamtej pory nie przestaję. Lubi ciepło ust, uśmiecha się bezzębnie, w końcu zaczyna się uśmiechać…

Uśmiech na twarzy samotnego chłopca, który od początku swojego życia nie miał przy sobie rodziców, to nasz ośmiotysięcznik… Zdobywamy go raz za razem, my, mama i tata Olusia.

 

 

157 komentarzy

  1. Kochana IZo strasznie się wzruszyłam. Od samego początku jak tylko się dowiedziałam że Wasze dzieciątko juz jest z Wami zastanawiałam się co On czuje… wiedzialam ze nie jest mu jak w bajce. Mialam żal do jego rodziców ze zostawili go samego w obcym miejscu… ze nie jest mu tak super. A przecież ten sam początek jego życia jest tak ważny… później rozmawialam z Małą Ania ktora odrazu mi powiedziala ze wiedziala ze ja tak to wszystko odbiorę. Że nie będę się cieszyć z Wami i zapomnę o wszystkim. tylko najpierw pomyślę o Olusiu I o jego życiu dopóki Was nie poznał…. bardzo się cieszę że.jest już z Wami i że dacie mu morze miłości,bo na to zasługuje zwłaszcza że jego pierwsze tygodnie nie były bajką. Uczcie się siebie, przytulajcie I calujcie. Nie słuchajcie ludzi którzy mówią że noszenie na rękach jest zle albo spanie w łóżku razem.on teraz potrzebuje masę ciepła, które mu na pewno dacie… pozdrawiam gorącą caaaly trojeczke :*

    1. Aleksandrze, masz najcudowniejszych rodzicow na świecie, ktorzy czekali na Ciebie z utesknieniem. Bądź silny, zdrowy i radosny. Teraz Ty jestes najwazniejszy!
      Teraz tylko Wy sie liczycie. W koncu we trojke. Gratuluje Izo, mezu Izy. Mamo i tato! Dacie radę.
      Izo, Twoja historia walki jest cudowna, zakonczona happy endem. Coz moze byc piekniejszego od Waszej radosci i szczescia dziecka, ktore znalazlo kochajacych i oddanych rodzicow.
      Bardzo sie cieszę.
      Oluś z rocznika mojego synka Cudowne!
      Siły, radosci i miłosci. Duzo przytulaków, zabawy i malo klopotow. Pozdrawiam i caluje mocno Wasza Rodzine.

    2. Izo, wpadam na chwilę, by powiedziec, ze ciagle o Was myślę… O Tobie, Synku Aleksandrze i mezu. Ciagle… Jestem taka szczesliwa, jakby to w mojej rodzinie pojawilo sie nowe dziecko. Zycze Wam pieknej soboty :* Sciskam!

  2. Dziś zaglądałam do Ciebie po raz nasty od ostatniego postu i zastanawiałam się co u Was, jak się czujecie i jak bardzo jesteście szczęśliwi 🙂 Cieszę się z Waszego szczęścia, Oluś dostał dar od Boga w postaci cudownej kochającej rodziny, a Wy… co tu dużo mówić, SZCZĘŚCIE napisane wielkimi literami i nareszcie jesteście razem <3 Korzystajcie z każdej chwili, uśmiechajcie się do siebie, bawcie się, róbcie śmieszne miny, całujcie, przytulajcie, noście na rękach, śpiewajcie kołysanki, czytajcie bajki i cieszcie się każdą wspólnie spędzoną szczęśliwą chwilą 🙂 WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA OLUSIA NA JEGO NOWEJ DRODZE ŻYCIA <3 :*

  3. Mamo i Tato Olusia cieszcie sie tymi chwilami, róbcie mnóstwo zdjęć bo dziecko tak szybko rośnie. Za rok to będzie już niezly cwaniak 🙂 jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia dla waszej całej trójki

  4. No i się poryczalam… Iza, dużo szczęścia i miłości dla Waszej trójki. Niech dobro, które nam dałaś w postaci tego miejsca, wraca do Was w każdym momencie tego pięknego nowego rozdziału życia.

  5. Dziękuję Ci że znajdujesz czas by dzielić się Olusiem z nami 🙂
    Nie żałujcie Synkowi tulenia i noszenia. Przy Was w końcu będzie się czuł bezpiecznie.
    Spokojnej nocy Wam życzę. Niech Małemu Chlopczykowi śnią się same miłe chwile i szczęśliwe dzieciństwo w Waszym domu 🙂

  6. Mamo i Tato Olusia, oto przed Wami najwspanialsza przygoda życia. Cieszcie się sobą i każdą jej minutą. Najpiękniejsze przed Wami… pierwszy spacer, uśmiech, gaworzenie. Życzę Wam kochani wszystkiego najcudowniejszego na tej nowej drodze. No i spokojnej pierwszej nocy (i wszystkich kolejnych).

    Buziaki dla synka biedulek się dziś umordował, ale z każdą godziną będzie już lepiej.

  7. Wspaniale, Izo ! Cieszę się, że już jesteście razem. Dzięki Twojemu wpisowi znowu poczułam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi ponad 3 lata temu, kiedy jechaliśmy do domu dziecka po naszego Bąbelka. Był wtedy dokładnie w takim wieku, jak Wasz Oluś. Tyle czasu minęło – a wspomnienia wciąż żywe i pozostaną we mnie już do końca…I też tak bardzo chciałam zabrać go już do domu, przebrać w pieczołowicie przechowywane dla niego ubranka, położyć w jego własnym łóżeczku – żeby wreszcie zaczął pachnieć sobą , a nie placówką… Wszystkiego najlepszego na Waszej nowej, wspólnej drodze życia :*

  8. I pomyśleć, że gdy my tu roztrząsaliśmy kolejne stymulacje, punkcje, transfery to gdzieś tam pojawił się Mały Ktoś. I jeszcze nie wiedział, że będzie miał innych Nowych rodziców i dziadków 🙂 Jego przyjście na świat zmieni tak wiele u innych. Izo-Mamo i mężu Izy-Tato celebrujcie ten czas!

  9. No i sie poryczalam, ale to sa lzy szczescia. Tak bardzo sie ciesze Wasza radoscia. Cudownie. Teraz to juz pelnia szczescia. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Was, mamusiu Olusia i tatusiu Olusia.

  10. Uśmiech od ucha do ucha się pojawił ooo już dzień będę miała lepszy….
    Izo jeszcze raz gratulacje dla Waszej 3. w końcu się odnalezliscie
    Ja troszke z innej strony…
    Przed Wami piękne ale i pewnie bardzo trudne dni…pamiętaj że każdej mamie i tacie zdażaja się tez chwile załamania czy zwątpienia. Nie zawsze będzie slodko-jak to bywa w czasopismach( słodkie bobasy i uśmiechnięci rodzice). I jak Wam się zdarzy taka trudna chwila…taka czarna mysl przemknie przez glowe…nie miejcie wyrzutów sumienia. To normalne. Pamietajcie, że rodzicielstwo to ciężki kawałek chleba.
    Życzę Wam dużo cierpliwości. Jestem pewna, że Mały Aleksander będzie cudownych człowiekiem..bo jak tu nie być…jak ma się takich rodziców….

    Olus dostaniesz mnóstwo miłości i troski.Trzymaj się maluszku. Buziaki ode mnie i Filipka.

    Ps. czekamy cierpliwie na dalsze wpisy choć teraz czasu nie będziesz miała zbyt wiele 🙂

  11. Iza, to chyba mój drugi post u Ciebie, choć czytam praktycznie od początku jak dobrą powieść.
    Dziękuję Ci, że potrafisz tak oszczędnymi słowami przekazać taką moc uczuć, że codziennie zagląda tu pół Polski i świat też.

    Nawet nie wiesz, jak czekałam na taki post na tym blogu. Już od zeszłego roku, kiedy zaczęły się zmiany z Waszymi pracami wiedziałam, że nadejdzie dzień, kiedy będziecie po prostu szczęśliwi, tak normalnie. Jesteście wyjątkowym małżeństwem (chyba każda z czytających zachwyca się tak uczuciowym i mądrym mężem;-), więc naturalnie – macie wyjątkowe dziecko.
    Oczywiście przepięknie opisałaś ten pierwszy dzień razem, w domu. Oczywiście, jest niepokój, nieporadność – ale tak jest chyba zawsze, jak sobie przypomnę pierwsze dni w domu z córką….
    Teraz życzę Wam wzajemnego poznawania siebie, rozkoszowana się uśmiechami Olusia, miłości, spokoju. Normalnego życia. Tyle się na to naczekaliście…

    Moja bardzo dobra koleżanka ma synka, którego przyniosła do domu jak miał 6 tygodni – dziś to 19 bardzo mądry młody człowiek, który jest dumny ze swoich rodziców, nie mówiąc o tym, jak oni z niego. Są dla mnie najpiękniejszą odpowiedzią na pytanie – czy adoptować.

    Cieszcie się tymi chwilami z maleństwem, bo napiszę banał, ale one tak szybko mijają. Oczywiście będą też takie chwile, kiedy będziesz miała ochotę to wszystko rzucić – to też normalne:) Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, CAŁĄ TRÓJKĘ. RODZINĘ.

  12. Izo. Wspaniałe chwilę przed Wami. Oczy mam mokre. Delektujcie się tymi chwilami. Niech trwają wiecznie.
    PS w jakiej chwili zastał Cie „ten” telefon? Byłaś opanowana czy wybuchła płaczem? Ja dostajac taki telefon bym chyba się rozplynela

  13. To już! Tak się cieszę! Jego miejsce od dawna było w Waszych ramionach. Wspinaczka na Czomolungmę codzienności nie zawsze jest przyjemna, ale satysfakcja murowana, nawet jeśli człowiek porządnie zmarznie i się zasapie.
    Oluś nie będzie pamiętał tego dnia, ani tej nocy i jeszcze wielu następnych, ale już zasadziliście w nim ziarenko miłości. Z niego kiełek, trzcina, dąb.
    Przyjemności w odkrywaniu siebie nawzajem!

  14. Och, znowu napłynęły mi łzy do oczu. Znamy się tylko wirtualnie, ale siedzę z herbatą i czytam i czuję się tu jak u dobrej znajomej i czuję się jak u siebie. Tak Wam kibicowałam, wiele razy Ci pisałam że jesteś dla mnie niesamowicie mocną i silną kobietą. A teraz Olek ma dokładnie taką mamę- silną, mądrą przepełnioną miłością <3
    Nie masz wrażenia, że to nie do końca chodzi o miłość od pierwszego wejrzenia, a o to, że niepłodność tak rozepchała się łokciami po Waszym życiu, że chwilę musiało zająć, aż ta małpa poszła w cień?
    Ja tam miałam jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży.. Wydawało mi się, że jak już kiedyś zobaczę dwie kreski na teście to będę skakać pod sufit, a skończyło się tak,że my siedzieliśmy i patrzyliśmy na test z dwoma kreskami… wystraszeni.

  15. Aleksander Wielki. Nasz mały bohater. On jeszcze nie wie tego ale jest chyba najbardziej wyczekanym dzieckiem w całym wirtualnym świecie.

    Oluś kochaniutki trafiłeś szóstkę w Lotto trafiając do takich rodziców.

  16. Ciagle was czytam i musze to napisac…Milosci o jakiej tak czesto czytamy, ktora ponoc „zawsze” jest po narodzinach dziecka u mnie nie bylo. A wyczekane, wyteskniony, wyplanowane itd. Wybuch bomby milosnej nastapil po jakims czasie. Juz nawet nie pamietam kiedy. Takze tak…To bomba z opoznionym zaplonem nie tylko przy adopcji:)

  17. Iza, gratuluje Wam z calego serca. Czytalam Twoj pierwszy wpis z tak ogromnymi emocjami, lzy plynely mimowolnie. Tulac mojego 1,5 miesiecznego synka do snu myslalam o malym Aleksandrze, o tym co musial do tej pory przejsc i jak wielkie ma szczescie ze na swojej drodze spotkal Was…❤️
    Zycze wszystkiego co piekne dla calej Waszej trojki. Jak ktos wczesniej napisal, rodzicielstwo to nie tylko usmiechniete dziecko i promieniujacy rodzice dookola, nie wazne jak dlugo i bardzo czekalas na ten moment, zawsze beda momenty watpliwosci a nawet zalamania. Ale Wy przez to razem pieknie i szczesliwie przebrniecie, wierze w to- Ty, maz i synek!
    Pozdrawiam goraco

  18. Zawsze tym kupom poświęca się na szkole rodzenia tyle uwagi i czasu, bo ludzie tak bardzo boją się przewijania…a zaraz, za 3 dni , tydzień okazuje się , że ta kupa i ta pielucha to jest najmniejszy problem 😉 Jeszcze dzień i będziesz zmieniała pieluszkę z zamkniętymi oczami ! Jak cudnie, że możesz to robić, że Oluś jest z Wami, że jest już w domku…z takimi wspaniałymi ludźmi jak Wy.

    To piękne dni, cały czas o Was myślę…że gdzieś właśnie Iza staje się Mamą, że przytula własnego Bobasa, że zaczyna Nią pachnieć i tym właściwym domem..

    Całuję Was i ściskam …:*

  19. Iza, jakiś czas temu – prawie rok pisałam na Twoim blogu o moich przygodach z in vitro. Za czwartym razem się udało, nasza córka jest z nami już 9 miesięcy. To najlepszy czas w naszym życiu. Twój blog śledzę cały czas i trzymałam za Was kciuki, mimo, że nie udzielałam się w komentarzach, bo też nie bardzo wiedziałam co pisać. Twoje wpisy i przemyślenia działy i wciąż na mnie działają.. Gdy napisałaś, że macie już synka, łzy same mi płynęły.. Tyle radości! Dziś czytając Twój wpis znowu łzy płyną z tego ogromu czułości, która od Ciebie płynie.. Jesteś wielka i zasłużyłaś jak mało kto! Trzymam kciuki i jestem z Tobą myślami 🙂

  20. Iza, wielkie gratulacje!
    Pozwól, że napiszę Ci coś, czego sama nie wiedziałam, gdy trzy miesiące temu zostałam mamą: dzieci płaczą. Niby to wiedziałam, że tak powiem teoretycznie, ale tak naprawdę nie wiedziałam, póki tego nie doświadczyłam… To było i czasem jest nadal rozdzierające doświadczenie rodzicielskie. Bywa, że płaczą długo i w sposób nieutulony. Nie zawsze łatwo coś poradzić na to, choć oczywiście zawsze warto być blisko i dokładać wszelkich starań… Dlatego naszą małą gwiazdeczkę czasami nosiliśmy i po kilka godzin, jeśli było trzeba. Nadal ją nosimy i całujemy, i puszczamy mimo uszu napomnienia dziadków, że ją rozpieszczamy lub hodujemy małą terrorystkę! Czasy się zmieniają, a wraz z nimi modele wychowania.
    A w pierwszych tygodniach moje macierzyństwo to był prawie sam strrrrach.

  21. Samotny chłopiec to przeszłość. Teraz jest Mama i Tata. Cudownie, że jesteście już razem, sami, w spokoju. Pewnie z masą dylematów i stresów – jak wszyscy rodzice na początku. Ale najważniejszy jest ten ogrom czułości i troski. Oluś niedługo zrozumie, że te nowe zapachy, nowe kolory, ten dotyk i objęcia – jeśli trzeba nawet i 24/dobę – to DOM. Ten najlepszy.
    Przytulajcie, noście, chustujcie, niech słyszy bicie Waszego serca.
    Całuski od nas!!!
    Ps. Ja przez pierwsze pół roku nigdy sama nie kąpałam naszego synka. Zawsze tata trzymał, ja myłam. A teraz kąpiele to zdecydowanie taty działka. A rajtuzki to w ogóle są do bani. Z F. polecamy półśpiochy 🙂

  22. Czyli było tak: najpierw dom znalazł Olusia i nieco po ciemaku go macał po paluszkach u stóp, a teraz to Oluś znalazł ten dom i rozpycha się w nim wszystkimi kończynami.
    Jednak koniec końców, nareszcie wszyscy razem.
    Właściwi ludzie na właściwym miejscu. Z właściwym małym Człowiekiem w jego małym łóżeczku.
    I niech to tak trwa.

    Izo przekochana, może i w przypadku co niektórych miłość wybucha nagłą petardą. Może i razi piorunem w trymiga. Może nawet ustawia rodziców dziecięcia w pozycji ekspertów master level zaraz po podpisaniu się odręcznie w rubrykach ‚matka/ojciec’.
    Może.
    Chętnie poznałabym;)
    Ja tam znam rodzicielstwo od ciemnej pakamery. Od strachu (co by tego niemowlęcia nie zadusić, nie zmiażdżyć, nie utopić). Od niedowierzania. Od poczucia niemocy i bezsilności gdy kolejny dzień/kolejną noc wyje/wrzeszczy/wierzga/wyłazi ze skóry i czyni wszystko, by człowiek modlił się czym prędzej o skutecznego egzorcystę. Od nieudolności. Od poczucia ogromnej, przytłaczającej wręcz odpowiedzialności.
    Od tysiąca stron bym rzekła.
    A i tak wszystko kończy się jednym: więzią silną niczym okrętowa lina.
    I samej mi już trudno rozstrzygnąć, Wyście tą cumą, Czy Oluś raczej..?:)

  23. Izo, tak się cieszę! Bardzo Wam gratuluję synka. Odnośnie pierwszego dnia w domu, to jakbym czytała o nas 🙂 U nas troszkę to trwało, zanim dobrze się poznaliśmy i oswoiliśmy ze sobą, ale z każdym dniem, tygodniem ta więź się coraz mocniejsza, a miłość przychodzi taka, że góry można przenosić. Ucałowania i uściski dla całej Waszej trzyosobowej rodzinki.

  24. Iza jak piękniechłonie te chwile wszystkim zmysłami. Noście, tulcie, głaszczcie i kochajcie a wszystko będzie płynęło spokjnym rytmem waszego domu.
    Ehh cudny czas przed Waszą trójką.
    A jak dziadkowie. Oszaleli już na punkcie wnusia ?

    1. Ja miałam krio 2.01. Przed miałam tylko jedną wizytę- 14.12.2017, na którą przyjechałam z aktualnym wynikiem posiewu z pochwy i kanału szyjki macicy (tylko tyle bo resztę wyników mieliśmy aktualnych- wrześniowych). Ustaliliśmy na tej wizycie, że robimy testy owu i dzwonię do N dzień po dodatnim teście i poinformują mnie o terminie transferu. Rozpisano mi też ile brać luteiny od tego dnia po dodatnim teście. Możesz wysłać zapytanie ze strony N- jest specjalna zakładka dla osób przed krio- zapoznają się wtedy z Twoją kartą i odpiszą jakie badania musisz mieć aktualne. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

          1. ilo ja to dziwny przypadek wiec mnie już nic nie zdziwi. W tym cyklu np. po 3 latach mój lewy jajnik zaczął działać i tam był dominujący pęcherzyk. Podczas podejścia do ivf zamiast endo wzrastać po punkcji to zaczęło drastycznie spadać, przed krio ledwo co dało się uzyskać 7 mm na końskich dawkach leków. Stymulacja identyczna jak przy pierwszej ciąży dała słabe rezultaty. Obecna też się jakoś przedłużyła i do tego ten lewy jajnik… U mnie nic nei może być normlanie. Dla jasności ja podchodziłam do ivf ale efektow brak a w ciąże zaszłam na lekkiej stymulacji w 3 miesięcznej przerwie miedzy punkcjami, więc na razie w okresie przerwy miedzy ivf staram się „naturalsa” zaliczyć.

      1. Martucha nie jeszcze nie . Jakoś w wakacje. 😉 A czas leci tak szybko i chcialam wiedzieć co jak i gdzie :)zresztą moja Jaśmina to aniol wcielony wiec tak sobie myślę że z nią 2 letnia i noworodkiem powinnam sobie poradzić:)

  25. Ehh, jak to się cudnie czyta…
    A przecież dopiero co nam zdradzałaś, że poszliście na kurs.
    Dopiero co miałaś ostatni transfer.
    Z mojego punktu widzenia to istny ekspress 🙂
    Delektujcie się każdą chwilą!

  26. Olek!
    Witaj w DOMU bracie.
    Nie znam żadnych młodych rodziców, którzy od razu na starcie przepełnieni byli jedynie radością i bezgraniczną miłością.
    Ja osobiście mało pamiętam ze swoich pierwszym tygodni z dzieckiem w domu, załączył się autopilot polegajacy głównie na obsłudze: karmienie, przewijanie, spanie, czuwanie.
    Górę wzięły uczucia takie jak odpowiedzialność, troska, strach.
    Potem przyszedł czas radość, miłość, wdzięczność.
    Wszystkiego dobrego mamo!

  27. nie zaglądałam tu może z 3 tygodnie, a dziś zamarłam, serce mi wali jak młotem! Iza tak się cieszę! napłynęły mi łzy do oczu… pełnia szczęścia! czekam na więcej szczegółów, bo z tego co widzę to nie było „zapowiedzi” TEGO wydarzenia, a może coś przeoczyłam… rany, ale wiadomość, Kochana Rodzino, życzę Wam samych cudownych chwil, Aleksandrze, rośnij zdrowo, cudownych Rodziców masz 🙂 ściskam, pozdrawiam, mnóstwo ciepłych myśli w Waszą stronę wysyłam, ta wiadomość sprawia, że i mój dzień dziś będzie piękny! Gratuluję z całego serca i zaraz oszaleje z radości 🙂 aż szef się mnie zapytał, czego się tak cieszę do komputera -„czy jakiś klient składa duże zamówienie?! ” haha no przecież mu nie powiem, że czytam bloga ;P

    1. Tuptusiu, zapowiedzi nie było ani na blogu, ani w życiu. To wszystko wydarzyło się nagle – telefon z OA, biegiem do ośrodka, potem biegiem do Olusia i synek już był nasz. Ustanowienie pieczy (prawa, abym zabrała go do domu) trwało kilka dni – tylko tyle mieliśmy czasu aby z domu pełnego gości i gratów zrobić przytulną bawialnię 😀

      1. Wszystko się wreszcie zmieni! ciągle o Tobie myślę, o Was, ależ musi w domu pachnieć Olusiem ! 🙂
        Przez te dwa Twoje ostatnie wpisy, nie czytałam nawet komentarzy zaległych, czekam z niecierpliwością na kolejny wpis… jak we mnie jest tyle emocji to ile musi być w Tobie?! jakieś tsunami chyba! 🙂 dawno nic mnie tak nie ucieszyło, jak Twój wpis. serio. Pozdrawiam 😀

  28. Czy można sobie wymarzyć piękniejszy początek roku? Nikt nie mówił, że na początku będzie „letko”, ale z każdym dniem będzie się to zmieniać. Uściski dla całej Rodzinki, dla Małego Księcia najmocniejsze:)

  29. Rany, kilka dni poza siecią i jaka nowina! Cudownie! Jak jechaliśmy do domu z dzieciakami, po porodzie, w radiu zagrali „It’s the end of the world” (as we know it) R.E.M. – i los no po prostu nie mógł tego lepiej ująć ;D Czasem jest ciężko, ale tam w tej piosence jest dalej „…and I feel fine”. I to też absolutna prawda 🙂 Iza, mężu Izy, Oluś wyczarował Wam zupełnie nowy wszechświat. Taki mały, a już czarodziej 🙂 Ps. Ile Olek waży? Mam do oddania 5 paczek pieluch dla dzieci do 6 kg 🙂

      1. Izuś mój Antek ważył jeszcze więcej w tym wieku. 8 kg gdy miał 3.5 miesiąca. A teraz jakoś ponad 9 kg. Plecy mnie prawie nie bolą bo staram się często leżeć razem z nim 🙂 na dywanie, macie edukacyjnej, kanapie… no i przy karmieniu też ale to u Was odpada. Natomiast resztę polecam 🙂 bujanie do spania gdy nie może zasnąć – staram się siedzieć z nim na rękach a nie chodzić. Mama Olusia i tata Olusia muszą dbać o siebie i swoje plecy 🙂

          1. Myślę że jesli nie jest to karmienie piersią to wariantu leżącego w karmieniu nie mają. Bo u mnie w przeważającej ilości są to karmienia na leżąco. Z mojej wygody.
            Chociaż jeśli by tak do karmienia ułożyć Olusia na poduszkach to może i plecy mogłyby odpocząć?

          2. Aaaaa…. Martucha, ajm sory! Przepraszam!
            Nie przeczytałam ze zrozumieniem. Że u Was karmienie z cyca na leżąco.
            Ja w tej kwestii byłam ograniczona. Bo nigdy nie nauczyłam się korzystać z takiej opcji.
            Potrafiłam po 15x wstawać w nocy, siadać, brać na ręce… A po karmieniu odkładać do łóżeczka…
            Jeszcze raz przepraszam 🙂
            Się uczepiłam nie wiadomo o co 😉

          3. Imbirowa, zdiagnozowała mój palec. Lekarz nie poradził a tu znalazłam diagnozę. Mój kciuk nieco się uspokoił, ale pewnie zapisze się na reha. Mój klocek ma 12 kg z okladem i aktualnie mamoze w toku. Ciuk siadł mi chyba po neurochirurgii i nonstop noszenia..
            Ps. Gdyby jeszcze ktoś chciał dołączyć do akcji wyprawka -olga1982gazeta@gmail.com

      2. 😀 Na pocieszenie – ja takie klocki mam dwa do targania 😉 I nie plecy, ale nadgarstek siada na potęgę ;-/ Ps. A może ktoś inny byłby chętny na te pieluszki? Toujours z Lidla, dla dzieci 3-6 kg, 5 paczek, zrobiliśmy za duże zapasy po prostu 😉 Oddam za uśmiech lub ewentualnie za paczkę pieluch dla dzieci 11kg + 🙂

        1. Ooo to dopiero wyzwanie! Ogólnie to ja nie jestem w stanie ogarnąć tego wyobraźnią jak to musi być ciężko mamie bliźniaków czy trojaczkow… nie mam wśród rodziny czy znajomych. Wiem że jakby trzeba to by się jakoś radę dało 🙂
          Mamy bliźniaków – brawa dla Was!

          1. O to to, Martucha! Ja tez się zastanawiam, jak one to robią, te wielomamy. Byłam kiedyś na poczcie z naszym Mikrusem (takie liczby do mnie piszecie, że aż nie mogę uwierzyć patrząc na naszą Tasiemkę 4,5 kilową) list odebrać, upociłam się jak dzika świnia, a tu mama z bliźniakami, one leżą w równym rządku i patrzą, ona paczkę pakuje i makijaż ma 😀

            Gatku i co robisz z tym nadgarstkiem? I nie mów, że oszczędzasz, bo niby jak?!

        2. Dziewczyny, ja w temacie nadgarstka, bo też miałam z nim problem. Zaczął mnie boleć jak mały miał ok.3-4mies. Ze 2 miesiące czekałam, że samo przejdzie, aż w końcu poszłam do lekarza. Stwierdził zespół de Quervaina, czyli zapalenie I przedziału prostowników nadgarstka, i zlecił rehabilitację strasząc sterydami i operacją. Po masażach, które niby miały wzmocnić ścięgna, ból był masakryczny, nie byłam w stanie w ogóle ruszyć kciukiem. Poszłam do innego lekarza i okazało się, że rehabilitacja manualna w tym schorzeniu jest absolutnie zabroniona, bo tylko powiększa stan zapalny. Nie wolno tego nadgarstka dotykać. Wskazana tylko fizykoterapia. Po miesiącu chodzenia na laser i pole magnetyczne ból ustał zupełnie. A przez ponad pół roku męczyłam się z tą ręką okropnie. Przestałam rehabilitować na początku grudnia i nadal jest ok, ból na razie nie wraca. Dobry jest też podobno masaż wirowy, ale u mnie tego nie mieli.

          1. Dziewczynki, z nadgarstkiem nie robię nic, czasem smaruję maściami przeciwzapalnymi i wtedy na trochę pomaga. Nie mam czasu na lekarzy – to tak a propos tego, jak sobie radzę z bliźniakami ;D Staram się mniej nosić dzieci, cuda działa pufa XXL z kulkami styropianowymi – lubią się na mnie zwalić, jak na niej usiądę i to im trochę zastępuje noszenie 😉 Ale to, co piszesz Imbirowa, wezmę sobie do serca – może jakimś cudem uda się załapać na jakąś fizykoter. Zobaczymy. No a z dziećmi z każdym dniem i łatwiej, i trudniej – bo komunikacja lepsza, ale biegają już po całej chałupie i co chwila a to coś przewrócą, a to ściągną. Jak się robi nagle cicho, to oczywiście coś właśnie majstrują, np. ostatnio hitem jest odskubywanie listew przypodłogowych :O Także wesoło jest ;))))

  30. O Boże… kiedy przeczytałam Twój wpis zadzwoniłam od razu do mojej mamy:
    -,,Mamo!! Ta Iza z bloga ma już synka!!!”
    A moja mama się poplakała…

    :-*

    Iza, to naprawdę koniec. Jesteś wolna. Jesteś wyleczona. Jesteś szczęśliwa. Jesteś mamą!

    1. Wyczułaś, właśnie wróciłam z oddania krwi, dziś ostatnia pigułka.
      Mam nadzieję na transfer w następnym cyklu, czyli gdzieś za 5 tyg.
      Robimy niezależnie od wyników, bo i tak już nic więcej zrobić się nie da.
      Na razie kończę bardzo stresujący kawałek mojej pracy (odliczam dni i godziny…) i w planie tygodniowy urlop w cieple.
      i powrót do kołowrotka..

  31. Cześć dziewczyny
    Jako że dawno się nie odzywałam, pozdrawiam serdecznie wszystkie „stare” i „nowsze”
    Iza, z całego serca przytulam do serducha calą Waszą trojkę.
    U nas bez zmian. CHAOS. Ale i dużo szczęścia.
    Jestem na chwilę przed crio i chciałam dopytać; mam cystę. Lekarz mówi, że jeśli nie będzie produkować hormonów (mamy to sprawdzić w połowie cyklu), to możemy działać. Czy któraś z Was miała podobną sytuację? Czekać aż cysta zniknie , czy próbować podchodzić?

    1. Mamatobe, ja miałam non stop małe torbielki, nie wiem, czy to działa jak Twoja cysta, ale bralam orgametril (lekarz zalecał w jakie dni, cyklu, juz nie pamietam), torbielki znikały i normalnie podchodziłam do crio.
      Dzieki za dobre słowo i fajne, ze w tym chaosie jest szczescie. Wlasnie tez tak mam 🙂 🙂 🙂

  32. Iza, czytam Twojego bloga od początku. Mamy podobną historię. Z tym że my od zeszłego roku czekamy na telefon z OA.
    Czy możesz zdradzić z którego ośrodka korzystaliście, tzn w jakim mieście?

  33. Iza, wspaniała wiadomość, łzy same płyną. Na nowy rok życzyłam Ci żebyś mogła powiedzieć o sobie „mama”, ale nawet nie przypuszczałam, że spełni się to tak szybko. Moje bliźniaki właśnie skończyły 15 mc, a ja ciągle sobie przypominam co było rok temu i jak patrzę na nich teraz to nie mogę uwierzyć jak się zmienili, wyrośli i przychodzi mi taką myśl, że jedyną stałą u dzieci jest zmiana. Pamiętaj o tym i ciesz się każdą fajną chwilą, a te gorsze chwile miną nawet nie zauważysz kiedy.
    Cudownie, że mały Aleksander ma swoją mamę i swojego tatę, swój własny dom.

        1. Kaju, ja sobie spokojnie rosnę i staram się nie kusić losu. W środę idę na USG, zobaczyć, co z tą nieszczęsną pępowiną – jaka w końcu jest i czy przeszkadza.
          W zeszłym tygodniu byłam na feriach – ja się byczyłam w domku, a inni jeździli na nartach.
          A tak w ogóle to teraz nadeszło parę tygodni na wdechu. Kończy się 26 tc, to ten czas, kiedy z Laurą z bezproblemowej ciąży zrobiła się walka o życie. Byle do końca lutego, a potem niech się dzieje co chce. Nadal nie mam imienia, choć już myślimy i pokój nie ruszony.

  34. Tak się cieszę! Nie zaglądałam przez chwilę a tu zaczeliscie w tym czasie Waszą wspólną podróż z synkiem. Życzę jak najwięcej słońca w tej podróży, i spokoju. Mama I Tata Olusia – pięknie to brzmi 🙂

  35. Baaaardzo dawno mnie tu nie było. Pochłonęło mnie codzienne życie, z dzieckiem, pracą. Ale takie wiadomości…. trudno powstrzymać się od komentarza. Iza, gratulacje!!! Nie chcę iść w górnolotne tony ale to początek nowego życia, nowej jakości życia.
    I też podobnie jak Samosiejka napiszę – życie rodzica jest trudne, piękne i trudne, będzie dużo chwil wątpliwości, załamania, zmęczenia i to jest normalne, spotyka to każdego rodzica i nie trzba się tego wstydzić czy mieć wyrzuty sumienia. I ta miłość, przychodzi z czasem, ale to że nie wybucha pierwszego dnia – to zupełnie naturalne. Dlaczego pisze od razu o tym kiedy jesteście na początku drogi? Bo o tym jak jest pięknie mówią wszyscy, a o tym że trudno, nieliczni. A rodzicom na początku drogi dodaje otuchy wiedza że te rozterki to normalna sprawa i spotyka każdego 🙂 Powodzenia!

  36. Nie zaglądałam dawno a tu taka przepiękna i wzruszająca wiadomość. Bardzo się cieszę! :-):-):-). Przeogromne gratulacje z okazji zakończenia drogi starań i czekania i rozpoczęcia drogi bycia rodzicami. Uściski dla Olusia a Wam życzę teraz dużo cierpliwości, wytrwałości i pławienia się w tym szczęściu.

  37. Witam.
    Trafiłam na ten /poprzedni blog wczoraj przypadkiem, szukając informacji o teście Roma. Pisałaś o tym w 2014 chyba roku. Od tego posta w ciągu doby przeczytalam wszystko. Płakałam, śmiałam się. Ale więcej płakałam. Szukałam wolnej sekundy żeby czytać dalej i dalej tą piękną opowieść, którą jest Twoje życie. Czekałam na szczęśliwe zakończenie i jest! Gratuluję!
    Mimo, że jestem Mamą 4,5-latki, która nie miała tych problemów, o których pisałaś, tak wiele zrozumiałam, tak wiele…
    DZIĘKUJĘ.
    Od początku czytania uważam, że powinnaś wydać to w formie książki. ? Wspaniale się czytało. Będę zaglądać, co u Was. Pozdrawiam, jak dobrą Znajomą, bo mam wrażenie, że znam Cię od dawna!!!

    1. Aniaja, dzięki, że się odezwałaś i to tak ciepłym powitaniem 🙂
      Nie napisałaś jeszcze tylko co z tym Twoim testem Roma – kiedy robisz? Nigdy nie zapomnę, jak bardzo się bałam wyników – wszystkie wskaźniki brane pod uwagę w tym teście mam podniesione. Z powodu endometriozy, która też zaważyła na wyniku, brakowało mi dosłownie ułamka procent do pozytywnego wyniku – ale ten ułamek wystarczył 🙂 Powodzenia!

  38. Dziewczyny, mam pytanie ciążowe, czy któraś z Was miała poprzeczne lub skośne ułożenie dziecka w brzuchu? I w związku z tym dziecko było ciężko pomierzyć? Ostatnio miałam taką sytuację (aktualnie skończony 35 tc) , przez to nie mam wiedzy czy dziecko właściwie przybiera na wadze, lekarz tak pomierzył, że waga wyszła taka jak 3 tyg wcześniej, aczkolwiek wg lekarza wszystko jest OK i wszystko przez ułożenie. Jest to lekarz do które chodziłam przez całą ciążę, ale cesarkę będzie robił inny lekarz i teraz zastanawiam się czy nie iść dodatkowo do tego co będzie robił cesarkę żeby on posprawdzał. I pojawia się kolejne pytanie, czy częste usg nie jest szkodliwe? Przez długi okres miałam robione usg co 2 tygodnie, także miałam ich sporo, wiadomo jak to my, po przejściach itd., poza tym jeden zarodek mi się usuwał i były plamienia. Ostatnio miałam rzadziej, w listopadzie i grudniu po jednym, w styczniu 2 razy, no i teraz w lutym poszłabym kilka razy, ale to końcówka. Jakie są Wasze doświadczenia? Może coś mi poradzicie?

    1. Meliska moja mała cały czas zmieniała pozycje i na ostatnich usg miałam właśnie takie ułożenie jak u Ciebie ale z pomiarami nie było problemu. Ta waga z usg jest +/- a jaka córka będzie dowiesz się po porodzie. Jeśli lekarz mówi że wszystko ok to tak jest. Jeśli ma Cię uspokoić wizyta u innego gin to pewnie że idź. Stwierdzenie że usg jest szkodliwe słyszałam już wiele razy ;))

    2. Melisko, idź do innego lekarza, tego od cc. Jeśli powie to samo, to zapewne tak jest, że nie da się zmierzyć Bobo:) Spytaj jak przepływy. USG nie jest szkodliwe:) Ty już na końcówce? Spakowana?

  39. Iza, zapomniałam napisać, że znowu mega mnie, zresztą nas wszystkich wzruszyłaś, płakałam. Cudownie, życzę Wam dużo dużo szczęścia, zdrowia i miłości! Zasługujecie na wszystko co najlepsze.
    Sza, gratulacje 🙂

    1. Misscarp w ogóle! 🙂 Ale baaardzo się cieszę czekam na czwartkowe usg czy jest wszystko ok. Bo przecież nie może być idealnie 🙁 od początku plamie. W pt beta 140 progesteron 23. W poniedziałek beta 767 ale progesteron spadł do 18. Jestem na luteinie. Zobaczymy co się dzieje w czwartek …

  40. Ja do misscarp..
    USG jest zupełnie nie szkodliwe.
    Niewiem jak jest z ułożenie i pomiarami przy nim ale znam historie gdzie dzidziuś na końcówce gdzie powinien ładnie przybierać nix nie rósł. Lekarz tłumaczył to błędem pomiarowym oraz cały czas sugerował się tym że dziecko dalej mieści się w wielkach..
    Ta kobieta powinna dostać skierowanie do szpitala aby zrobili szczegółowe badania. Jakby tak było wszystko skończyło by się inaczej a tak tragedia. Nie pamiątkami już w czym konkretnie był problem i niechce cię straszyć ale dla pewności ja bym jeszcze zrobiła jedno usg

  41. Witaj Olusiu, Witaj Izo I cała Rodzinko- jeszcze raz ogromne gratulacje:)))
    Czy moge zadac pytanie – z uwagi na Ogromny Skarbiec Wiedzy, który na tym blogu istnieje:) Dziewczyny, czy maz/ partner ktorejs z Was miał doczynienie z operacja zylakow powrozka nasiennego. Czy polecicie jakies miejsce i specjaliste , ktory moglby taki zabieg wykonać? Podajcie jakiś namiary, please. I przede wszystkim, czy było warto ???Z góry dziękuje za odpowiedzi:)

    1. Tak – ja zdecydowanie polecam! U nas to BARDZO zadziałało! Koleżanka nam ten pomysł podsuwala ale kilka lat minęło zanim spróbowaliśmy. Bo gin mówił że wystarczy „ten jeden”. Po tym jak żaden zarodek do mrozenia nie chciał dotrwać lekarka powiedziała ze z jej doświadczenia tak się dzieje jak są wadliwe plemniki – przekonaliśmy się. Mam nadmiar na klinikę we Wroclawiu jakby co. Niestety prywatnie – koszt ze wszystkim 3tys był. Przy całej reszcie to pikuś

      1. Dzięki bardzo, zaraz przekaże mojemu M. U nas 3 procedury nieudane ….Co dokładnie u Was się wydarzyło? Udane in vitro? Czy naturalny cud? Jak długo trwala”naprawa” ? I po jakim czasie zostaliście Rodzicami?

        1. Po operacji trzeba było zaczekać 3 mies aż się zdrowa armia odbuduje. Zrobiliśmy dokładne badania i była 100-krotna (!!!!!) poprawa. Szok. Wyobraź sobie jaki M był szczęśliwy . I od razu kolejna procedura, nie chcieliśmy ze względu na wiek czekać i próbować naturalnie. Z resztą nie do końca było wiadomo czy to pomoże. Ale udało się i od razu sukces! Teraz już przedszkolak Plus lepsza jakość zarodków i do mrozenia zostały. A w „gratisie” 2 lata później dostaliśmy naturalny cud…

          1. Dzięki wielkie,a w jakim wieku był Twój mąż? A jaki był stan początkowy? U nas 5 mln i zerowa morfologia…i raczej prawe jądro jest gorsze…

        2. U nas jeszcze gorzej: 1mln i już nie pamiętam dokladnie ale prawie 0% tych o prawidłowej budowie i ruchu. Wiek 40lat. To urolog bada i stwierdza czy są żylaki. U nas to był ten problem. Warto chociaż sprawdzić – wtedy tylko koszt wizyty z usg dla faceta. Po zabiegu po odczekaniu zalecanych 3 mies było 100mln ☺. Poczytaj o żylakach jak one wpływają na na uszkodzenie plemników. Ponoć to częsta przypadłość.

  42. Iza, M. ALEKSANDRZE, cudownie słyszeć że jesteście razem. Iza nie przerażaj się ja do dziś czasem nie mogę uspokoić Julki gdy dzieje się coś strasznego w jej odczuciu. Ale mój głos, ciepłe ramiona i cierpliwość ostatecznie wygrywają i odganiają strach i ból. Cieszcie się każdą chwilą i róbcie duuuużo zdjęć bo te chwile, minki, emocje tak szybko umykają. I pamiętaj o swoim M. On też potrzebuje usłyszeć że Go kochasz i być przytululonym, a my mamy tendencje o tym zapominać w szale pieluch. Ściskam Was mocno.

  43. Iza, ale radość. Daj znać co u Was, mijają dwa tygodnie, pewnie już całkiem nieźle się poznaliście z Olusiem.
    My zrobiliśmy 22 stycznia 5. transfer. Zabraliśmy do domu dwa 4-dniowe zarodki. I chyba ten rok jest jakiś szczęśliwy, bo 7dpt beta wyszła 43,48, 9dpt 172,2 no i dzisiaj 11dpt 292,7… ten dzisiejszy wynik wydaje mi się trochę za mały. Niby przyrost w normie, nasza doktorka pisze w smsie, że jest bardzo dobrze, ale ja się jakoś boję ucieszyć.
    Co by się nie wydarzyło i tak jestem wdzięczna losowi. Pierwszy raz beta ruszyła, pierwszy raz zobaczyliśmy dwie kreski na sikańcu, tak daleko jeszcze nie byliśmy.

    1. Super!Wspaniała wiadomość! Rozumiem Twoje radości z tych pierwszych ale jakże ważnych i WIELKICH kroków. Szczególnie jak w poprzednich badaniach widzisz ciągle <2 . Jest to piękne!!!! Ja miałam 7 transfer dzień po Tobie tj.23.01 ale niestety zobaczyłam wynik ten najbardziej znienawidzony, i nawet prosiłam przy pobraniu krwi pielęgniarki, by już mi ta bete sfalszowaly "na pozytywa" bylebym tylko zobaczyła jakąś choćby dwu cyfrowa liczbę, ale nie posluchaly;(. Trzymam kciuki, by wszystko się układało jak należy ! Ale wierzę, że będzie dobrze, z takim dobrym początkiem:)))

    2. Milena nie myśl tylko ciesz się ciążą. Gratuluję. Ja miałam w 3 dpt podaną jedną morulkę. Wyglądało to tragicznie… A był to mój 7 transfer (4 pełne srymulacje)
      12 dpt 236.07
      14 dpt 344,28
      15 dpt 365,79
      17 dpt 734,20
      Dziś ta nie rosnąca książkowo beta ma 5,5 miesiąca, jeden ząbek i właśnie się złości, że coś pisze zamiast z nią bawić.

  44. MAMO IZO, gdy przywiezlismy Alę do domu byłam tak spanikowana, że momentami brakowało mi oddechu, jej tez…z płaczu, z emocji…z tego wszystkiego nowego co ją otaczało. Myslałam, że zawsze tak będzie…nie było, z każdym dniem było lepiej, łatwiej, spokojniej…a dziś moja roczna coreczka spi najspokojniej w lozeczku, a ja płaczę ze szczęścia…po słowach, które tu u Ciebie przeczytałam. I wierze, że istnieje dobro…
    PS. gdy myślałam, że będziemy mieć chłopca miał być własnie Aleksandrem…

  45. Info dla tych, co walczą z immunologią.
    Odebrałam wyniki po 3-miesięcznej terapii (10 mg encortonu+10 mg equoralu), mój profil cytokin bardzo się poprawił choć jeszcze nie wszystko jest w normie.
    Na razie leki odstawione, zobaczymy co powie dr. Będę chciała w następnym cyklu podejść do crio.

  46. Iza to najwspanialsza nowina w tym roku tak bardzo się cieszę,ze Oluś jest z Wami i że Twoje marzenie to największe jest już spełnione.ja jestem już rok prawie z moim Syneczkiem-rok temu byłam jeszcze w ciąży-ten był rok trudny ale Mamą nie jest się od pierwszego spojrzenia,dopiero każda z nas się nią staje z każdym nowym dniem ze swoim Maluszkiem…zycze Ci wiele cierpliwości i cudowności.Najpiekniej na świecie jest być Mama.caluje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *