moja mama miała zawał

czuje się dobrze podobno. podobno nie ma rozległych uszkodzeń serca. podobno, bo od niego niczego się nie dowiem.

zaraz pękną mi plecy, skóra, zęby z napięcia. jestem bezradna, bezsilna. nie mogę zrobić tego, co powinnam, co każdy wie, że chce, że musi zrobić.

dowiedziałam się po dobie. jak dzwonię do rodziców codziennie, CODZIENNIE, tak złośliwością dobrze mi znaną już z poprzednich lat życia, akurat wczoraj wieczorem, dziś cały dzień nie mogłam, dziś wyłączyłam dźwięk w telefonie. miałam go nie włączać do jutra praktycznie, ale tknęło mnie po cichym długim sygnale od taty o 19. zapomniał, że nie mogę dziś rozmawiać? coś się stało, coś się stało…

mama podobno w porządku. jest po zabiegu. koronarografia. założyli stent. podobno ok. wiem to od kogo innego, nie od taty. jak cholernie źle się z nim gada. jak cholernie on niczego nie wie, niczego mi nie potrafił powiedzieć, niczego nie rozumie, nie ogarnia, co się dzieje, jak wściekła jestem na niego. rozmawiałam z nim wczoraj rano, godzinę po moim telefonie mamę zabrało pogotowie, nie zadzwonił do mnie, jest okrutny, jak mógł, jest przerażony, jest wystudzony, jest samotny, gra bohatera, jestem na niego wściekła.

jestem bezsilna. w pierwszym odruchu chciałam wskoczyć w samochód i pojechać do nich 300 km. ale jak? pracuję jutro, pracuję 11 listopada. u mnie nie bierze się wolnego dnia bez zapowiedzi 3 tygodnie wcześniej. nigdy. nie ma wystarczająco dobrego powodu. a jak się bierze, to można sobie szukać nowej pracy. mamy pozablogowe kłopoty, nie mogę stracić pracy. ale jak boga kocham, jak się te kłopoty skończą, mam nauczkę, co jest w życiu ważniejsze…

uda mi się wyskrobać te 36 godzin przerwy między kolejnymi dniami pracy i pojechać do rodziców na sobotę.

złoszczę się na tatę. wściekam. zaciskam zęby. nie rozumiem. może, gdyby powiedział wczoraj od razu po tym pogotowiu, udałoby mi się z kimś zamienić w pracy, może bym dała radę pojechać wcześniej. a może niczego bym nie zrobiła, ale złościć się na tatę jest wygodnie, bo znalazł się winny.

na mojego szczególnie wygodnie się złościć, bo jest naprawdę irytujący. jak go kocham, tak widzę wszystkie deficyty. zawsze był surowy w słowach, w uczuciach, w okazywaniu miłości, ale także surowy wobec siebie. surowy wobec mamy. wobec nas, dzieci, najmniej. nie radzi sobie z pokazywaniem miłości, choć kocha nas nad życie. nie radzi sobie z nazywaniem swojego strachu. siedzi dziś tam kompletnie sam, przerażony, głodny, bo nigdy nie zgrzeszył niczym więcej niż jajecznicą. i chrzani mi, że czuje się normalnie, choć przy pierwszym telefonie godzinę wcześniej, przy tym, którego miałam nie odebrać, powiedział, że jest chujowo. gniew mi się miesza z miłością i wychodzi dziwna papka  – marcepan naszpikowany szpilkami.

co chwilę sięgam po telefon, żeby zadzwonić do niej, ale wiem, że nie mogę. że teraz ona śpi.

629 komentarzy

    1. Dzięki Martka. Na ile mogłam telefonem ogarnąć sytuację, ufam, że będzie dobrze. Na taką lekarska miarę, w której nikt nie mówi niczego na pewno, ale wygląda, że ok.

  1. Iza, przytulam Cię mocno. Bardzo mi przykro z powodu całej tej sytuacji. Nie wiem, jak to jest, że jak na jednej płaszczyźnie coś zaczyna się wreszcie układać, to na innej musi się popierniczyć. My ostatnio przeżyliśmy koszmarne chwile z moim najmłodszym bratem. Na chwilę się uspokoiło, ale wiem, że będzie kolejna fala. Jak ja rozumiem to poczucie bezsilności. Zdrówka dla Twojej mamy, oby jak najszybciej doszła do siebie i oby udało Ci się do niej pojechać.

  2. Iza-podobno dostajemy w życiu tyle,ile zdołamy udźwignąć.Wszyscy dacie radę -mama-zaopatrzona fachowo w koronografię ze stentem.Tato-on jest przerażony i bezradny jak dziecko we mgle.Myślę,że chciał Was chronić.
    Wiem co się dzieje w Twoim sercu,myślę że mama odczuwa Twoją obecność na odległość.
    Przykro mi ,że to życie tak mocno Cię czołga .

    1. Ja też nerwowo reaguję na tekst (kościelny najczęściej) pt. „dostajemy w życiu tyle, ile zdołamy udźwignąć” . On sugeruje, że los jest sprawiedliwy, a nie jest. Los jest losowy. Jednemu wylosuje szczęśliwą rodzinkę z gromadką dzieci i dziadkami w pakiecie, innemu nie.
      Jakby każdy potrafił udźwignąć, to nie byłoby ani depresji ani samobójstw.

  3. Bardzo mi przykro, że spotkało to Twoją Mamę, że spotkało to Ciebie 🙁
    Nie wiem gdzie mieszkają rodzice ale mogę z czystym sumieniem polecić najlepszego w Polsce (a pewnie i na świecie) kardiologa inwazyjnego – prof. Pawła Buszmana. Z sercami robi cuda 🙂 Naprawia te nienaprawialne 🙂

    1. Iza trzymaj sie, życze zdrowia twojej mamie. Tata chciał dobrze. Pamiętam jak moja mama powiedziała mi o udarze taty po 2 dniach, ja byłam na drugim kontynencie. Byłam wściekła, chciałam przylecieć natychmiast! Poprosiła bym przyleciała za jakiś czas, jak tata wyjdzie ze szpitala… Bo nie chciała by tata myślał, że tak z nim źle… I dzwoniłam codziennie do szpitala, czytałam mu prase do słuchawki i on wiedział, że jestem z nim a potem na spokojnie przyleciałam. Chociaż spokojnie to w tym wypadku słabe słowo. Pozdrawiam.

    2. Ob, dziękuję. Moja mama jest skrajna domatorką. Wyjazd pogorszy sprawę pod każdym względem, poza tym tak po ludzku to jest trudne wieźć ją, bez rodziny, daleko. Na szczęście ma podobno najlepszą możliwą w jej mieście opiekę. Ktoś znajomy pomaga.

  4. Iza trzymaj się! Dasz radę!
    Przykra sprawa z tą pracą, że nawet w takiej sytuacji nie da się jakoś zorganizować wolnego 🙁 Przykro też czytać, że macie jakieś kłopoty 🙁 Czy można Wam jakoś pomóc??

    Szybkiego powrotu do zdrowia dla mamy! a tatę wyślij do jakiegoś baru mlecznego, bo gotów się zagłodzić bez żony w domu. Chociaż na jajecznicy też idzie wytrzymać jakiś czas.

  5. Iza, tak bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy! Trzymam kciuki, by było dobrze! A swoją drogą, nie rozumiem Twojej pracy. W takiej sytuacji KAŻDY powinien dać Ci wolne. Dla mnie, pracującej w małym zespole, to jest nie do wyobrażenia!

  6. Iza ściskam cię,bardzo bardzo mocno. Oby mama jak najszybciej wrociła do zdrowia. Matko boska Izo Mordeor to pikuś w porównaniu do twojej pracy, przecież to wypadek losowy, nikt niczego nie przewidzi, jeszcze praca 11? już się nie dziwie czemu chcesz ją zmienić. Mi mama ani tata tez nie powiedzieli ze jest w szpitalu przed operacja jak złamała noge dowiedziałam się przypadkiem, ale noga to nie serce. Trzymaj się Kochana.

  7. Strach o rodzica jest ogromny. Spina całe ciało, mięśnia bolą jak po ciężkiej pracy. Przychodzi taki czas kiedy przestajemy być „dzieckiem” a uświadomiamy sobie, że to my jesteśmy za nich odpowiedzialni. Mnie choroba taty bardzo przeczolgala. Nie poradzilam sobie z tym do tej pory. Choć już w krótce minie 3 lata….. Tak bardzo chciałabym móc cofnąć czas…. Zaczęłam nową pracę i postawiłam wszystko na tu i teraz czuwalam przy nim przez tydzień. Na szczęście miałam do czego wracać, zrozumieli. Iza tak mi przykro. Szkoda , że u ciebie nie rozumieją, co to za miejsce ?! Gdzie nie szanuje się życia drugiego człowieka, jego dramatu. Przecież ty nie jesteś ich więźniem. Boli mnie brak zrozumienia, bo sama mam kilku ludzi po sobą i w takiej sytuacji gdyby trzeba było pracowalabym za nich.

  8. Iza ja w głębi serca tak pragne tej twojej adopcyjnej ciąży w której już jesteś ale jeszcze bardziej tego adopcyjnego porodu, zebys miała ten urlop macierzyński później wychowawszy żebyś wkońcu odpoczęła, bo ta robota cie wykończy. Jak ty wogole dalaś rade podchodzić do in vitro i to wszystko pogodzić ze sobą?
    też mnie zżera ciekawość czym się zajmujesz i gdzie pracujesz że tak cie cisną, u mojego M to na okres wakacji sa ustalane urlopy wcześniej ale przelozony rozumie ze mu wypadają dni z dupy żeby jechać do N., sa ludzie i ludziska niestety.
    Miał być nowy wpis ale nie koniecznie taki ;(

  9. Iza, będę obcesowa. Mama potrzebuje teraz lekarzy i odpoczynku przede wszystkim. Na pewno wie, że jesteś z nią. Czy jest jeszcze w szpitalu/ klinice? Planują jeszcze jakiś zabieg czy stent wystarczy? Sytuacja opanowana?
    Rozumiem twoją mieszaninę strachu i złości, ale ojciec zrobił najlepiej jak potrafił. Pewnie twoja mama jest tą przysłowiową głową i działał bez głowy.
    Zdrowia dla mamy, niech się szybko regeneruje . I Tobie spokojnosci. Pamiętaj, masz dziecko w drodze.

    1. Olga, dobrze, że pytasz. Jest w szpitalu.
      Własnie dziś wiem nieco więcej.
      Rozmawiałam dziś z mamą. Po zapewnieniach taty, ze czuje sie dobrze, jestem nieco rozczarowana jej stanem, wcale nie słyszę, że dobrze. mama też nie udaje, że dobrze. Czuje się źle.
      mieli wczoraj nic jej nie robić, ale zasłabła, natychmiast zmienili zdanie. Założyli jej jeden sten (taką sprężynkę, która udrażnia żyły). Dziś stwierdzili, że to za mało. W poniedziałek założą drugi. Biedna. Mówiła, że ją to bardzo bolało. To się robi w miejscowym znieczuleniu. Żebym mogła za nią się tam położyć…
      Jadę jutro po pracy do niej. Jestem juz spakowana.

      1. Iza ściskam mocno i przytulam !!!
        Mój Teść miał operacje na sercu kilka lat temu i to niestety boli cała rekonwalescencja ….
        Z każdym dniem będzie tylko lepiej !!!
        Trzymaj się i jutro jedź ostrożnie …

      2. Iza, Trzymaj się dla siebie i dla mamy. W weekend porozmawiasz z lekarzem i będziesz wiedziała jak wygląda jej stan. Pamiętaj że przeszłą zawał, bolesny zabieg, czeka na kolejny i pewnie jest przestraszona jak pewnie wszyscy by byli w tej sytuacji. Ma prawo czuć się źle po tym co przeszła. Może to zabrzmi banalnie ale staraj się odganiać czarne myśli i staraj się wierzyć że będzie dobrze. Bo jak wpadniesz do szpitala taka przestraszona to jeszcze mama zacznie Cię pocieszać 🙂
        A jeśli chodzi o pracę to kibicuję z innymi abyś szybko znalazła inną bo przy dziecku to ciężko zaplanować nieobecność z 3 tygodniowym wyprzedzeniem.

  10. Iza strasznie mi przykro. Pamiętam jakby to było jak dziś, jak będąc sama z bratem w domu dostałam telefon, w którym jakiś głos powiedział do mojego brata – pana ojciec prawdopodobnie miał wylew. Paraliż, strach, przerażenie, niedowierzanie do tego stopnia, że mój brat odłożył słuchawkę ze słowami” bardzo smieszny żart, dobranoc. telefon zadzwonił drugi raz z tą samą informacją.
    Żeby czas do soboty zleciał jak najszybciej, jedź tam i otul Ją swoim ciepłem. Twoja mama wie, że jesteś przy niej, że nie możesz być fizycznie.
    A praca – jak już wszystko się ułoży, to zmieniaj ją szybko, bo to jest nieludzkie.
    Ściskam Cię mocno.

  11. Iza,
    trzymam kciuki za mame, zeby szybko wróciła do siebie i za ciebie tez, zebys sie ta praca i stresem związanym z mama nie wykończyła.

    Wiem co to znaczy byc daleko i nie moc byc blisko rodzicow, kiedy powaznie chorują, ale to lekarze lecza mame, a ty mozesz ja wspierać nawet na odleglosc. Ona o tym wie i zapewne rozumie to lepiej od ciebie.
    Jeszcze kilka dni i ja przytulisz, a ona i tak bedzie wolala ci sie pokazać juz w lepszym stanie 🙂

    Czekam na nowego posta o wejściu w stan ciazy adopcyjnej – strasznie jestem ciekawa czy mozna byc w niej cierpliwym 😉

    1. Dzięki, cierpliwości z tą ciążą adopcyjną,bo żartem niechcący chyba zrobiłam falstart. Zdaje się (usłyszałam ostatnio), że można precyzyjnie określic termin „zajścia” w taką ciążę i on jest jeszcze przede mną. Wszystko w swoim czasie 🙂

  12. Izo, co za okropna informacja. Oby mamie szybko się poprawiało. Koleżanki z pracy mama chodziła ze stentami przez wiele lat.
    Ile Twoja mama ma lat? Choruje poważnie na serce, czy to raczej zaskoczenie?

    Okropne też, że masz taką pracę. Ja wczoraj przyjechałam do pracy o 13, bo byliśmy z Laurą na kontroli w Kajetanach (od 8). A wygląda to tak, że dzwonię o 9 do pracy, że będę późno, bo czekanie zanosi się na dużo dłuższe niż zakładałam i tyle. Ja nawet nie pytam, czy mogę przyjść później/wyjść, tylko informuję, że to robię. Z jednodniowym uprzedzeniem, albo ad hoc.

    I jeszcze jakieś dodatkowe problemy macie?

    Niech ta sinusoida pójdzie szybko w górę. Znajdź wreszcie jakąś przyjemną, ludzką, dobrze płatną pracę.

    1. Mama zaraz będzie miec 60 lat, od lat choruje na nadciśnienie, dzieki temu w miarę szybko zadzwonili po pogotowie, bo wiedzieli, że jest za wysokie.
      Kolejny zabieg koronografii będą jej robic w poniedziałek.
      u Laury ok?

  13. Wężon dobre pytanie, Iza twoja mama miała jakieś problemy wcześniej? Jesteś spakowana jedź Twoja mam nawet nie wie ile osob jej życzy szybkiego powrotu do zdrowia. Pewnie jak dzwoniłaś do niej to po tym zabiegu tak się źle czuła, daj jej kilka dni skoro będzie kolejny zabieg żeby wrociła do formy, znieczulenie znieczuleniem ale człowiek później i tak się źle czuje.
    Hmm ABW nie obstawiałam a te media i TV hmm i co okaże się ze codziennie cie w tv widze i nie wiem że to ty? kiedyś jak będziesz chciała napisać to najpierw popros wszystkich żeby usiedli, żeby nie zemdleli z zaskoczenia. Chyba jakies zakłady trzeba zrobić na spokojnie o to gdzie pracujesz 🙂
    Trzymaj się i pędź do mamy po pracy dobrze że udało się że jedziesz dziś.

      1. Węzon bo wyszla zmiana masakryczna dzięki malej Ani, która kazala mi śluz i przeciwciała przeciwplemnikom zbadac 🙂 naturalnie 2 cykle nic ale nie chce marnować znow pol roku jak wyjdzie śluz zły albo u M coś. I teraz w porozumieniu z dr bo na lamecie tego nei mogę zrobić bo fałszje wyniki robie wszystkie badania jak leci 😀 jak już robić to hurtem 🙂 najwyżej strace ten cykl jak mi stymulacja na samym menopurze nie wyjdzie bo mam brac 3,5,7 dc po 75 jm. to przynajmniej badania porobię. A jeśli wyjdzie jajo i wyjdzie wrogi śluz to chce spróbować IUI a jak wyjdzie jeszcze cos no to cóż marzec i ivf i czy to będzie icis czy cos to się okaze po badaniach teraz.
        A zapłodnić się chce już obojętnie jak 🙂
        Kurde ja wyłapałam że Iza spakowana i dlatego myślałam że dziś ehh ta jej praca… najważniejsze by mama szybo wracała do pełni sił 🙂
        Wężon tęskniłam za Tobą. Jak Laura po kontroli nic nie piszesz wiec chyba wszystko oki, niech zdrowo rośnie. Tak przed oczami mam uśmiechnięta dziewczynke w kucykach jak mysle o tobie i o niej a ona już można powiedzieć taka duża 🙂

      2. Wężon ja jak robocop 😀 😀 tylko procesor co chwile wymieniam na lepszy 🙂 wiec zmiany sa miało być naturalnie bo cykle wrocily ale po co marnować cykle jak np. okaze się jakiś problem 😀 brniemy dalej i zobaczymy co wyjdzie, na zasadzie co miesiąc po becie „padnij powstań” 🙂 przecież się nie powiesze albo nie skocze z mostu 🙂 nudno by było beze mnie 😛 tutaj 😀
        chyba że Iza ma mnie dość i mnie zablokuje 😀

  14. Iza, pewnie mamie zrobią drugi, bądź zbadają co trzeba. Kardiochirurgia teraz ma ogromne możliwości, a i potrzeby są duże, chorują coraz młodsi ludzie. Najważniejsze, że mama pod opieką. To mocno stresujące te zabiegi w znieczuleniu miejscowym, bo pacjent słyszy wszystko i coś czuje… podejrzewam, że twoja mama moze czuć sie kiepsko nawet nie ze wzgledu na efekt zawału, ale cały ten stres i strach… mam wujka, który od dobrych 20 prawie lat żyje z pomocą kardiochirurgii-ma sie dobrze, a na sercu mial wszystkie chyba wynalazki. Zawsze kazda wizyta czy hospitalizacja planowana jest ogromnie stresująca- bo i sie o wlasne życie i to jest cholernie wyczerpujace. Stenty to kardiologiczna pierwsza pomoc. Będzie dobrze. U nas w regionie są tzw. PAKS ( Polsko Amer. Kliniki Serca) i tam dopiero się dzieje. Niektórzy podobno po hospitalizacji idą do sanatorium dla sercowców. Spytaj, może jest taka opcja. Nfz of kors.

    1. O PAKSie właśnie pisałam – to dziecko prof. Buszmana 🙂 Na prawdę warto się do niego zwrócić o konsultację. To złoty człowiek. Coronarografia w jego wykonaniu podobno nie boli.

  15. Iza przytulam mocno. Będzie dobrze. Przeżyłam z tatą już dwie takie sytuacje. Po drugiej nawet lekarze kiwali głową, ale jest, jest wszystko OK. I tak będzie z Twoją mamą. Musi być. Ściskam i dużo zdrówka dla mamy

  16. Duzo zdrowia dla Mamy oby jak najszybciej doszła do siebie
    Co do pracy ja obstawiam ze ..pracujesz w agencji reklamowej -mam swoiste przeczucie graniczace z pewnością ze się nie mylę ,zdradzisz nam kiedyś w jakiej branży pracujesz Izuniu ?
    Szerokiej drogi jutro pozdrawiam ciepło ♡

      1. Pracowałam kiedyś w agencji reklamowej i tam właśnie tak było jak w Twojej firmie ,myslalam ze nie ma drugiego takiego piekła na ziemi a jednak jest – mam nadzieje ze rozwiążecie swoje problemy które zmuszają Cię do pozostania w tej pracy jak najszybciej i będziesz mogła ja zmienić na coś fajnego :*

        Bez obaw nawet jeśli podasz nam tu całe cv włącznie z numerem buta to Cię nie zostawimy to nie podlega dyskusji

        Zdrowia dla Mamy :* ciesze się ze ♡ Ci się podoba

  17. Ja pier****le, nie na taki wpis czekałam 🙁

    Iza, najlepszego dla Mamy, aby jak najszybciej doszła do siebie :*
    mój tata ma założone 3 stenty, już chyba 3 rok, też ma nadciśnienie i miażdżycę, codziennie bierze garść leków… czuje się dobrze, a niestety nie dba o siebie tak jak powinien 🙁 ale nie o tym… bardzo dobrze, że sprawdzają i badają i dostrzegli, że jednak trzeba założyć drugi to bardzo ważne, bo pomoże Twojej mamie i uchroni ją, żeby więcej to się nie powtórzyło. Pewnie Twoja Mama jest rozsądniejsza (jak to kobieta) niż mój tata i bardziej przyłoży się do zaleceń lekarza, bo będzie musiała więcej się oszczędzać. Wierzę, że wróci do pełni sił. Trzymam za to kciuki.
    Strach o rodziców mnie paraliżuje…

    A co do Twojej pracy, ręce mi opadają… W jednej robocie gdzie pracowałam po 12-17 godzin była świetna atmosfera więc jakoś to szło. Oczywiście wolne jak trzeba to trzeba. Ale w innej robocie, gdzie właściwie zawsze 8 godzin, ale przez cale 8 godzin zaciśnięty żołądek z nerwów, stres i napięcie, atmosfera gęsta, że można nożem ciąć… rany jak ja sobie to przypomnę to aż mi niedobrze, do teraz mnie skręca. Jadąc do pracy było mi niedobrze, a wracając często łzy mi leciały… oj jak ja tej pracy nienawidziłam za 1800 zł u bogaczy, w rejonie w którym mieszkam to właśnie takie zarobki są, chyba tylko kierownicze stanowiska i to tylko po znajomości były by dobrze płatne… a jakbym miała połączyć pracę po tyle godzin i jeszcze to co miałam w tej drugiej to bym chyba wykorkowała… kurcze mieszkasz w W-wie i tam naprawdę jest tak ciężko z robotą? lepszą robotą?
    Dziewczyny jest Was tu tyle z Wawy nikt serio nie ma jakichś znajomości/możliwości/ wiadomości gdzie nie potrzebują kogoś? przecież nasza Iza się tam wykończy, a Ona teraz potrzebuje zadbać o siebie.
    Iza znasz niemiecki? albo i bez niemieckiego, handlowiec interesuje Cie? tylko nie wiem jakie Wy tam macie zarobki, jakie by Ciebie zadowoliły (ale tu pensja jest jak z gumy 😉 moja firma poszukuje handlowca i oczywiście może być w Wawie 😉 Jak coś, mów. i proszę, tylko się nie gniewaj, że tak tu podpytuje.

    Niech szybko czas jutro leci i żeby już było po Twojej pracy. Jedź ostrożnie :*

    1. Tuptuś jesteś boska 🙂
      Nie dość że o niepłodności, to o kardiochirurgii, i wogole o wszystkim co nam akurat potrzebne, to jeszcze agencje pracy założymy 🙂 Uwielbiam ten blog i was 🙂
      Izo pogoda kijowa, spokojnej drogi.

    2. Tuptuś , z wielkim opóźnieniem odpisuję, ale bardzo bardzo chcę Ci podziękować za Twoją pomoc 🙂
      Za to co napisałaś o tacie – wszystkie tak naprawdę borykamy sie z troską o coraz starszych rodziców. takei słowa – że ktoś ma podobnie i daje sobie radę, podnoszą na duchu. Komentarz, że rodzic za mało dba o siebie jest bardzo zyciowy….

      Co do prac, Tuptusiu kochany, jesteś złota kobieta. Z niemieckiego ledwo zdałam, nic nie pamiętam, nie pracuję w branży handlowej, nie umiem niczego dobrze sprzedać (suknię ślubną sprzedałam za 200 zł i dorzuciłam gratis stanik warty 300) .

      Pracę w swoim zawodzie znalazłam w tym roku 2-3 razy. Ale za każdym razem na niegodnych warunkach (umowa lub kasa, z zwykle to i to źle…) . Szkoda gadać, zbieram się zeby coś o tym napisać, ale zawsze jest coś ciekawszego do napisania.

      Ale jestem wzruszona Twoja propozycją. Gdybyście jednak chcieli handlowca, który gotów puścić firmę z torbami z dobrego serca, to podeślę CV.

      1. więc czuję, że jesteś takim handlowcem jak ja 😉 że jeszcze jak komuś coś się nie podoba, czy marudzi to jeszcze cenę obniżę, to jeszcze gratis dorzucę… mój Mąż mówi, że ja obcym ludziom nie umiem odmówić, a jemu przychodzi mi tak łatwo 🙂 że jak ktoś dzwoni z jakąś ofertą to namawia, namawia i ja mimo, że wcale tego nie chce, mówię no dobrze proszę przysłać (i łatwiej mi takiej paczki nie odebrać niż pani przez tel powiedzieć „NIE DZIĘKUJE.” :)))
        w mojej branży, produkt właściwie sam się sprzedaje jak już ma się klienta, a klient to mechanik samochodowy, więc ich nie brakuje, a cenę naprawdę mamy dobrą, więc wszystko trochę samo hula 😉 pomyśl, na pewno na początek troszkę być miała pracy z szukaniem klienta, ale 8 godzin to maks jaki można na to poświęcać 😉
        Ja się dziwię, że Ty tu jeszcze nie dostałaś jakiejś propozycji. Pewnie każdy zdaje sobie sprawę, ze zaraz pójdziesz na zwolnienie 🙂 u mnie nie ma to znaczenia 😉
        Ściskam mocno, cieszę się, że z Mamą lepiej i będzie jeszcze lepiej, zobaczysz 😉 :*

        1. Tuptuś tak z ciekawości : a jak taki handlowiec jest na zwolnienie to nie ma małej pensji? Pewnie się jest na jakiejś prowizji od obrotu, a jak nie pracujesz, to nie zarabiasz. Czy jak Twój Klient zamawia, to idzie na Twoje konto?

          Mąż mojej B. to urodzony handlowiec. Kiedyś kupił na allegro jakiś arkusz naklejek, wykorzystał dwie, te które chciał i wystawił taki używany z powrotem. Akurat się trafiło dwóch napalonych, i tak licytowali, że poszło za duże pieniądze.
          Kupił, zużył co chciał i sprzedał za 3 razy tyle co kupił. I tak ze wszystkim.
          Orłem w nauce nie był. Poszedł do pracy wystawiać faktury. Potem zastąpił handlowca na zwolnieniu, dobrze mu szło, sam został handlowcem, głównym handlowcem, a po paru latach założył konkurencyjną firmę i świetnie mu idzie. Sam ma już 5 handlowców, wszystko samo się sprzedaje, pracuje po 4 godziny dziennie, jeździ na urlopy.
          Szczytem było, jak sprzedał maszynę, która od 3 lat stała w magazynie i już nad zezłomowaniem jej myśleli. Jakaś wysokospecjalistyczna, pod Klienta, który jej nie odebrał, nikomu innemu w Polsce niepotrzebna.
          I M. sprzedając coś innego przekonał kogoś, że właśnie o takiej maszynie marzył i sprzedał ją z zyskiem.

  18. Izo zdrówka dla mamy, oby szybko się polepszylo, trzymam kciuki &&&

    Mam pytanie, czy któraś z Was miała szczepienia z męża limfocytów? U mnie w końcu znaleziono przyczynę niepowodzeń, poronienie i 4 nieudane transfery! Krótko mówiąc- „źle” się dobraliśmy z mężem, zabijam jego komórki tzn. moj organizm…

    1. Ja mam zlecone te szczepienia przez dr P. z Łodzi. Mam podwyższone NK i coś tam nie gra z Cytokinami. ANA mam 1:160 Wyczytałam, że przy dodatnich ANA nie powinno się szczepić wiec miałam dużo obaw i wysłałam mu maila. Powiedział, że dlatego dostane przed szczepieniami leki immunosupesyjne. Badania robiłam w kwietniu a już koniec roku ehhh nie wiem czy będe je musiała powtarzać. Mój lekarz z kliniki niepłodności w to nie wierzy i chce leczyc Intralipidem, ale ja na Intralipidzie już byłam i dupa blada. Immunolog powiedział, że można sie stymulować do in vitro w tym samym czasie co terapia immunologiczna i nie ma ona wpływu na jakość komórek jajowych. Ja jednak wymyśliłam, że pierw zniose jajka a potem sie poddam terapii. A ty z jakiego powodu masz je zlecone i co planujesz?

  19. Hmm no to nie wiem czemu dr (nie immunolog )w zartach powiedziała mi że z sąsiadem 😉
    U mnie LCT wyszło ujemne 0,04 i jeszcze MLR – brak hamowania, więc też chyba nie tak powinno być. W czwartek mamy wizyte w Łodzi u P. drogie te szczepienia? i leki?

    1. Na leki immunosupresyjne jest refundacja wiec nie ma tragedii. A szczepiania chyba 500 zl za jedno. Plus mąż musi miec aktualne badania wirusologiczne.
      Jesli chodzi o sasiada ha ha – z tego do mi lekarza tlumaczyl to moj organizm wykrywa juz u zarodka inne dna przetransportowqne od meza i go zwalcza i zwalczy kazde inne dna wykryte takze od sasiada. Bynajmniej ja to tak rozumiem. Bo np. Jesli zalozmy ze twoj maz nie moze byc dawca na szczepienia ( tu chodzi chyba o te badania wirusologiczne) to zaliczana jestes do szczepien pulowanych czyli masz szczepiania limfocytami mezczyzny ktory jest w tym dniu ze swoja partnerka na szczepeiniach, pobieraja mu podobno wiecej krwi. Pewnie musi wyrazic zgode ect. Nie wiem dokladnie bo do tego etapu nie doatarlam. Nie wiem jaka tez jest skutecznosc jesli jest to krew innego mezczyzny. Ja na szczepinia bede w Polsce ale maz bedzie latal w ta i z powrotem bo nie dostanie urlopu. U mnie dr P nie sprawdzal hamowania i to mnie dziwi.

      1. Ja coś słyszałam o tym że od brata meża np pobierają jeśli mąż nie może być. A czy te badania wirusologiczne to te co do ivf były robione? Tylko kurde one chyba tylko pol roku ważne…a kij, my tak w ogóle to pierwszy raz będziemy u dr P, te wszystkie badania immunologiczne zleciła mi doktorka z przychodni ginekologiczno-położniczej przy szpitalu u mnie w Opolu, były one właśnie wysyłane do Łodzi tam gdzie przyjmuje P. bo też słyszałam, że nie toleruje wyników z innych lab. i doktorka która mi dała skierowanie na badania poleciła mi łódz i by się zapisać tam gdzie wyniki miałam i tak trafiłam na P. Pytam bo nie wiem czego się spodziewać, czytałam dość dobre opinie o nim, i że najpierw leczy lekami potem szczepienia.

        1. Wiesz mnie zaakceptowal wszystkie badania z poprzednich lat leczenia. Powtorzylismy te ktore moga sie zmieniac, lub ktore nie byly na tyle szczegolowe by cos zdiagnozować. Dr P. – Najlepszy lekarz jakiego spotkalam w dotychczasowym leczeniu. Sympatyczny, cierpliwy, rzeczowy i dajacy nadzieje. Wizyta nie jest droga, wizyta na tyle dluga by cie spokojnie wysluchac (ja w dodatku tlumaczylam na angielski by maz zrozumial i zalal pytania jesli takowe ma). Jak o czyms zapomnisz, ozna wyslac do niego email, odpowiada i nie robi focha. Wrecz przeciwnie mnie napisal, ze jak bede na szcsepieniach to bym do niego poeszla miedzy pacjetami bez placenia to jesze skonsultujemy dalszy plan dzialania. Co do badan wirusologicznych to tak to te co do in vitro plus jakies inne chyba lacznie 7-8 sorki dokumenty zostawilam w Polsce. Fakt wazne sa tylko jakis czas wiec nie ma sensu ich robic na wizyte. Jesli zleci ci szczepiania to tez nie zapiszesz sie odrazu. W kwietniu czekalo sie okolo miesiaca czasu. Pierw dostarczasz badania meza do kliniki on je sprawdza czy maz sie nadaje, po czym zleca szczepianiania i umawiasz sie na ternim. Ja np. Mam brac 7 dni immunosupresanty potem za 2-3 tygodnie pierwsze szczepienie po 2 tygodniach 2 szczepienia i po 3-5 tygodni transfer. Jakos tak wiec poltora miesiaca lacznie. Same szczepiania sa tylko w poniedzialki. Rano pobieraja krew od meza a po poludniu okolo 15:00 robia szczepienie.

          1. Malibuuu bardzo Ci dziękuję za szczegółowe opisanie, jak to wygląda 😉 cieszę się że ten lekarz godny polecenia i że na niego trafiłam. W temacie jestem zielona, tyle co dwa dni temu odebrałam wyniki, pobieżnie zinterpretowała mi je lekarka sama mówiąc, że za bardzo się nie zna, drugi dzień czytam wujka googla i oczywiście tu postanowiłam napisać z nadzieją że ktoś taki jak Ty odpisze mi. Fajnie że o tego samego lekarza chodzi bo mniej więcej będę wiedziała jak wygląda leczenie. Mam nadzieję że się uda, trzy mrozaczki czekają więc mam motywację by dalej walczyć 😉 dziękuję raz jeszcze 😉

    2. Margom, moja B. (ta od 13 transferów), miała te szczepienia. Na pewno w Łodzi, więc może też u tego lekarza. Wiem, że „zwykły” lekarz strasznie ją zjechał za tę szarlatanerię. I nie pomogły – jakoś po 5-6 nieudanych transferach je miała, przed 3 stymulacją chyba. Potem były jeszcze 3 stymulacje i 6 nieudanych transferów, zanim wyszło. Nie można więc stwierdzić, że szczepienie pomogło.
      Ten lekarz od szczepień stwierdził, że odrzuca tylko materiał 10% mężczyzn i mąż jest w tej grupie akurat.
      Proponowali nasienie dawcy, ale on się nie zgadzał. I w końcu się po prostu udało.

  20. @gaja w poprzednim wątku pisałaś o swoim FSH które zostało wzięte pod uwagę do refundacji leków. Napisz proszę która to klinika i u jakiego lekarza byłaś.

    Byłam w B. Dr M. podobnie jak lekarka z Salve uznał, że z moim AMH nie ma co startować do refundacji leków 🙁
    Jeszcze przyplątał się jakiś mięśniak i zastanawiam się czy iść do Rentgena na usg i potem gdzieś prywatnie jeśli faktycznie coś mam 🙁

    1. MagdaS a w B wołali AMH od ciebie? Kurde mi w N. lekarka po LH/FSH stwierdziła że AMH na pewno będzie wysoki i już jak chce niech robie (zrobiłam ale w Ł, nie w klinice) ja jak dobrze pamiętam to sam Puregon miałam już przepisany na ref. bez AMH po rozmowie wstępnej a chodziło nam o normalny monitoring tylko pod kontrolą kliniki, fakt wyszło ivf 🙂 padło tylko jedno pytanie czy już kiedyś miałam fer na gonadotropiny.(tak miałam ale o tym to już na priv bym musiała opowiedzieć).
      Dla informacji wszystkich są 3 cykle w życiu na ref lekach i 3 cykle pod ivf na ref lekach, ja głupia myślałam że są ogolnie 3 cykle tylko. We wskazaniach do ref jest jak wół napisane FSH lub AMH. Ale czy to tyczy się wszystkich przypadków i jak lekarze to rozpatrują to nie mam zielonego pojęcia.
      A tego mięśniaka koniecznie skontroluj.

      1. W B. dr M.nawet nie spojrzal na reszte badan.Skoncentrowal sie na AMH.Dostalam zjebke,ze za pozno przyszlam. Tyle ze jak bylam 2 lata temu na specjalych badaniach to AMH pominieto.
        Narazie biore DHEA (zalecenie dr M).Reszte:Estrofem, PrimolutNor i Gonalpeptyl wezme w nastepnym lub kolejnym cyklu. Stracilam caly zapal do ivf.Mimo ze serce chce walczyc to glowa i maz jest na Nie.

        @Pati moze Iza udostepni Ci moj e-mail ??

    2. Dopiero teraz, wybyłam na weekend. To był szef kliniki w Poznaniu na Polnej. Prof. P. Ale ja ogólnie nie jestem z niego zadowolona, choć ma tłum pacjentek. Trzeba zacząć od wizyty u niego prywatnie – około 4 mies. czekania i 400 zł.

  21. Iza, przykro mi, współczuję… wiem co to znaczy być daleko, nie widzieć i tylko otrzymywać garść informacji, która nic nie wnosi… bądź dzielna! Jesteś daleko ale blisko! Jestem z Tobą, zawsze tu jestem, blisko! Przytulam!

    ps. moja teściowa leczy się w Krakowie, ma 5 stenów, kardiowerter, ma frakcje serca 23% i jest na liście do przeszczepu. Przy tym wszystkim żyje normalnie, wolniej ale normalnie!
    Iza, wiem że to słabe pocieszenie – będzie dobrze! Jeśli jesteś podobna do Mamy, to jest silna, siłaczka! Wyjdzie z tego! Nie złość się na ojca, to nowa sytuacja nie radzi sobie, facet jaki by silny nie był przy takiej sytuacji ma miękkie nogi, nie wie nic bo nie wie o co pytać, czy pytać lekarzy. Daj mu czas!
    Sciskam, buziaki, jestem!

  22. Bardzo współczuję ale cieszę się, że piszesz że jesteś na miejscu i że się uspokoiłaś. Żaden telefon nie zastąpi zobaczenia z chorą Mamą. Starając się szukać pozytywów to trzeba się cieszyć, że pogotowie było wezwane na czas i Mama szybko znalazła się pod opieką lekarską. Ja cieszyłabym się też, że jest możliwość założenia stentów- często nie ma i wtedy zostają bypassy a to już inwazyjna operacja i możliwość powikłań drastycznie wzrasta. Jeżeli Mama przejdzie rekonwalescencję i będzie uważała na siebie to jest szansa, że to się nie powtórzy. Co do koronarografii to warto prosić o jak najwcześniejszą godzinę, żeby potem nie zostawać z kamieniem na ramieniu/udzie na całą noc, bo taka noc kiedy nie można się ruszyć to koszmar. Mojemu M w zeszłym tygodniu udało się dogadać, że wzięli go bardzo wcześnie rano a już o 17:00 zdjęli kamień i mógł się ruszać. Dla Niego gorsze od samych zabiegów na sercu przez tętnice jest potem to leżenie bez ruchu i ból ręki/nogi. W zeszłym tygodniu przeszli już samych siebie, bo wymieniając kardiowerter założyli mu pampersa. Ten pampers był dla Niego dużo gorszy niż sam zabieg. Ja myślałam, że padne ze śmiechu jak musiałam mu to jak najszybciej w tajemnicy ściągać 🙂
    Iza, nie wiem jak rozległy był ten zawał, jaką ma frakcję (EF) Twoja Mama, ale myślę, że jest duża szansa, że prowadząc tzw. oszczędzający tryb życia będzie wkrótce mogła zapomnieć o pobycie w szpitalu. Dobrze, żeby ktoś miał tam na Nią oko i żeby wszelkie dolegliwości były skutecznie zgłaszane lekarzowi prowadzącemu.

    Życzę Tobie, Wam, Twojej Mamie dużo zdrowia. I bez względu na to co jeszcze Was spotka od ułomnej natury/losowego losu, to żebyście wychodzili z tego zwycięsko i jako lepsi ludzie. I życzę Szczęścia, o które walczycie. Już nie mogę się doczekać! Powodzenia!

    1. Asia, cicho czekałam na wpis od Ciebie, bo masz aż za duże doświadczenie. Przekazałam mamie wszystkie rady od Ciebie, sama doszła do tego, ze chce jak najwczesniej, ale to bardziej z powodu stresu.
      Mam tam taką zaopiekowaną przez mamę kuzynkę, która traktuje moją mamę prawie jak własną i Aga bardzo o mamę dba, a lekarz jest nie tak znowu dalekim znajomym, więc mama ma naprawdę dobrą opiekę i pochylają się nad nią.

      Asia, co u Was? jak się czuje Twój mąż? Bardzo dawno nie pisałaś.

    2. Asiu, dopiero takiego tematu trzeba było, żeby Cię wywołać. Strasznie dawno nie pisałaś, stęskniłam się.
      Tak jak Iza pytam, co u Was? Napisałaś, że mąż miał robioną koronografię w zeszłym tygodniu. To standardowa procedura, czy coś się pogorszyło/polepszyło?
      Kiedyś pisałaś, że słabo mu wyszły badania. Poprawia się? Coś się zmieniło w temacie regeneracji serca?

      Jak się mieszka w nowym mieszkaniu? Dzieciaki zmieniały szkołę?

      1. Wężon, Iza, nie odzywam się już bo niestety nie mam już żadnej nadziei, że jeszcze kiedykolwiek będę starać się o dziecko. Dzieciaki na szęście zdrowe (szkoły nie zmieniały bo mieszkamy trzy bloki dalej tylko, mieszkanie w ogóle super-czad), Mąż też się czuje wyśmienicie. Ten pobyt w szpitalu to chwilowe drobne pogorszenie i już 100% formy z powrotem natomiast zabieg to teraz akurat nie koronarografia, ale wymiana kardiowertera (odbywa się bez usypiania). Regeneracji serca natomiast absolutnie brak 🙁 ale pompa daje super rade. Natomiast ciężko w to uwierzyć, ale chwile po wyjściu ze szpitala kilkanaście dni temu, mąż wyprowadził się z domu po tym jak niestety zastałam go w hotelu z kochanką. Spędziłam z nim 13 cudownych lat, byłam najszczęśliwszą żoną i matką a teraz zostałam sama z trójką małych dzieci i dlatego nie odpisałam na Wasze pytanie bo musiałam się trochę zebrać. Jestem w szoku, bo zupełnie nie spodziewałam się tego, ale usłyszałam niestety, że mnie nie kocha, że nie jest ze mną szczęśliwy a ja myślałam, że jesteśmy najszczęśliwszym małżeństwem na świecie i po tylu przejściach mądrzejsi o to co w życiu jest najważniejsze. Tak na moje wyczucie to mu po prostu odbiło – może po 9 latach choroby jak nagle zaczął czuć się dobrze to zapragnął poszaleć, „zdobywać świat” a ja mu się znudziłam bo on i dzieci to był w zasadzie cały mój świat. Większość jego argumentów za odejściem była bez sensu, tak na siłę wymyślona i wiele z nich nie pokrywało się z oczywistymi faktami. Ale przecież nie zatrzymam go siłą- to byłoby bez sensu. Najbardziej boli mnie, że mnie okłamywał przez ostatni czas. A ja go miałam za wzór szlachetności, prawdomówności i uczciwości i te jego kłamstwa przyjmowałam bez żadnych podejrzeń. Kochanka wyszła na jaw przez zupełny przypadek.

    1. Mama coraz lepiej. Bardzo sie uspokoiłam. Zrobiłam jakies półoboady obiady na 2 tygodnie. Pranie. Umylam łazienkę. Wykapalam mamę. Dziwne uczucie. Zrobiłam jej warkocza. Siedziałam u niej tak długo jak długo ściskała mi rękę. Bardzo długo. Cieszę sie. Pogadaliśmy. Zdrowieje. Wyjdzie z tego.
      Tata jest specyficzny. Jak chyba wiele tatów. Uparty dziwoląg. Opowiem kiedyś na pewno więcej. Całe spotkanie przerobiłam o nim z psychologiem w ośrodku adopcyjnym.
      Jutro o świcie wracam, musze zdążyć na 12 do roboty.
      Dobranoc 🙂

      1. Jesteś bardzo dobrą córką.
        Kciuki za mamę.
        Wracaj do roboty, bo musisz mieć pracę teraz.
        Inny znaczek doslownie i w przenosni… Nie wiem, czy to ostatnie wydarzenia (pauza ivf, proces adopcyjny), ale zmieniasz się:). Praca nie pasuje do Ciebie. Ten Dziad pseudoszef niech się goni.

    2. O sanatorium mówiłam mamie (dzięki! wiem to tylko od Ciebie), nawet się nie zapierała nogami i rękami, ale jeszcze nie czas na grzebianie w sprawie, bo o ile czuje si lepiej, o tyle co 2 dni ma takie skoki ciśnienia, że ląduje w oddzielnej sali pod monitorami. na razie skupiamy się, zeby ją na bieżąco leczyć. potem reszta spraw. Ale przypomnę jej po tym kolejnym zabiegu, z uściskami od Ciebie 🙂

  23. Malibu, ja juz w sumie po stymulacji. Wczoraj wieczorem wzielam ostani zastrzyk tzn ovitrelle i w pon rano punkcja. Zobaczymy jak zbiory;) ale i tak wazniejsze ile sie w ogole zaplodni, ile dotrwa do 5 doby.
    Melisko & inne dziewczyny, ktore braly relanium przed transferem. Jakie jest samopoczucie po tyym leku? Jest propozycja lekarza zeby zazyc go 2 h przed transferem ale zastanawiam sie czy brac czy nie bo ja boje sie brac w ogole lekow a takich to juz szczegolnie. Mam na mysli to ze zapewne ten lek wplywa jakos na moja swiadomoc, tak? Mozecie napisac jak sie czuje po zazyciu tego leku? Warto brac czy nie?

    1. W mojej klinice dają go zawsze, zastrzykiem, na 1 h przed. Podobno przeciwdziała także skurczom macicy. Ja nic nie czułam, ale samochodu prowadzić nie każą 😉 Zresztą jest tu inne zupelnie podejście – na pustym pęcherzu, za to 2 h leżenia po i najlepiej noc w klinice (mają hotel)

  24. Malibu, dziekuje, ze pytasz. ja juz w sumie po stymulacji. Wczoraj wieczorem wzielam ostani zastrzyk tzn ovitrelle i w pon rano punkcja. Zobaczymy jak zbiory;) ale i tak wazniejsze ile sie w ogole zaplodni, ile dotrwa do 5 doby.
    Melisko & inne dziewczyny, ktore braly relanium przed transferem. Jakie jest samopoczucie po tyym leku? Jest propozycja lekarza zeby zazyc go 2 h przed transferem ale zastanawiam sie czy brac czy nie bo ja boje sie brac w ogole lekow a takich to juz szczegolnie. Mam na mysli to ze zapewne ten lek wplywa jakos na moja swiadomoc, tak? Mozecie napisac jak sie czuje po zazyciu tego leku? Warto brac czy nie?

    1. Samopoczucie jest ok. Jestes taka spokojna po nim 🙂 A tez wczesniej nie bralam nigdy. I wplywa chyba relaksacyjnie na macice dlatego daja wiec ja sie nie zastanawialam tylko bralam. Nie jedz tylko po nim samochodem, musi Cie ktos odebrac. Trzymam kciuki za owocne zbiory 🙂

    2. Soniu, nie bój się Relanium i to jednorazowo, pewnie tylko 2 mg, mi się zdarzało wziąć 10 mg gdy nie mogłam spać – ćpun pierwsza klasa 😉 Na drugi dzień normalnie. Ale ja tak mam, przed operacją jak dostałam głupiego jasia, to chodziłam sikać w oczekiwaniu, a pielęgniarki krzyczały, że spadnę, bo inne babki ścinało całkiem i smacznie chrapały 😉 Po operacji i narkozie teże się uparłam, że wstanę siku, coś tam się kręciło trochę, ale dałam radę. Także Soniu jak nigdy nie brałaśpię to 2 mg Cię rozluźnią, tylko lepiej auta nie prowadź.

    3. Nazwa tego leku tylko tak brzmi .. tzn. kojarzy się źle … oczywiście nadmiar wszystkiego szkodzi. Ja również nie lubię dodatkowych leków, jednak po przyjęciu relanium przed transferem zupełnie się nie zastanawiałam. Nie odczułam też skutków ubocznych. Myśle , że taka dawka to nic strasznego a dzięki niemu może poczujesz się bardziej wyluzowana . Powodzenia.

  25. I powiem Wam w tajemnicy, wczoraj miałam podany ostatni zarodek, tak się bałam po tym co było miesiąc temu, ale ten ostatni ładnie się rozmroził – nasze „bebe” (4 BB). Bardzo fajna Pani dr robiła transfer, miła, pozytywna z dobrą aurą – dr H.S.-Z. Teraz znowu oczekiwanie… żyję normalnie, weteranka… Policzyłam, podsumowałam – 4 stymulacje, 7 transferów, 8 zarodków, jedna biochemiczna i jedno poronienie.
    Trzymajcie Kochane kciuki.

    1. Melisko, pisałaś, że jedziesz podejrzeć, jakie widoki w tym cyklu. Miałam podpytywać, co dalej, jaka decyzja, a tu już po transferze.
      Trzymam kciuki za tę ostatnią szansę. Siódemka to szczęśliwa liczba. 🙂

      1. Wężon, podglądnęłam u siebie na miejscu, wszystko ładnie wyglądało, endometrium 10, pęcherzyk pękł bez wspomagania, więc poszłam za ciosem 🙂 Dziękuję Dziewczyny za miłe słowa i dobrą energię!

    1. Sonia dogadałaś się z lekarzem (nie wiem, czy dr L czy inny) czy będą mogli zapłodnić Wam wszystkie zarodki? Ja też jutro będę w N ale popołudniu. Powodzenia na punkcji.

    2. Sonia dziekuje,u nas w UK nic nie daja nie ma takiego parcia na leki,tylko progesteron i to wszystko,po transferze sie od razu wstaje i idzie do domu.
      Ja jedyne co moge polecic to akupunkture ktora mialam dzien przed wieczorem i godz po transferze,mi bardzo pomoglo sie zrelaksiwac , nie wiem czy to pomoglo,ale moja znajoma tez miala aku i dzis wyszedl jej pozytywny test,tez za pierwszym razem.
      No i Gacioletki od Lesnej mialysmy obydwie:) dziekuje kochana
      U mnie byl czynnik meski u niej endo 3-4 stopnia.

        1. Szczerze mowiac to nie wiem dokladnie bo za pierwszym razem bylo te procenty gdzie powinno byc <4% a u nas bylo tylko 1% ale po braniu cynku i selenu wzroslo do 10% po 4 miesiacach, a ostatnich wynikow nie widzialam bo klinika nie pokazala ale z tego co pamietam to byla slaba morfologia,napewno nie byly najlepsze bo to zadecydowalo o IVF. Na 20 jaj 10 sie zaplodnilo i do 5 doby wybrali tylko 2 przecietne i nic do mrozenia no i bylo robione ICSI.tyle wiem. No i ja mam cyste endometrialna na jajniku ale tego nie brali nawet pod uwage.

        2. Szczerze mowiac to nie wiem dokladnie bo za pierwszym razem bylo te procenty gdzie powinno byc <4% a u nas bylo tylko 1% ale po braniu cynku i selenu wzroslo do 10% po 4 miesiacach.
          A ostatnich wynikow nie widzialam bo klinika nie pokazala ale z tego co pamietam to byla slaba morfologia,napewno nie byly najlepsze bo to zadecydowalo o IVF. Na 20 jaj 10 sie zaplodnilo i do 5 doby wybrali tylko 2 przecietne i nic do mrozenia no i bylo robione ICSI.tyle wiem. No i ja mam cyste endometrialna na jajniku ale tego nie brali nawet pod uwage.

    1. My byliśmy w sb u dr L. Po tym co tutaj czytałam to założyłam sobie pancerzyk, który już przed wejściem do gabinetu nieco zmiekl, dr L na korytarzu bardzo serdecznie ucalowal kobietę. Jak weszliśmy powiedział, żebym się zarazala, bo właśnie wyszła świeża ciąża. O naszej 48% fragmentacji nie powiedzial nic, podtrzymał MACS, o icsi/imsi ma zadecydowac szefowa laboratorium. Nazwał mnie „groźna dziewczyna” ze względu na moje jajniki i to jak się stymuluje. Powiedział, że transferu świeżego raczej nie będzie. I że będzie chciał znaleźć prawna możliwość żeby zaplodnic mi wszystkie komórki ze względu na mój stan. Jutro znowu kontrola. Może pt-sb punkcja? Zobaczymy może jutro mi powie. Mam pytanie- jeśli miałabym nie mieć świeżego transferu, to jak to się potem odbywa? Ile jest przerwy po punkcji przed crio?

        1. O 13:30 miałam wejść ale coś się przyciągnęło. O 13:10 siedziałam grzecznie w okolicach gabinetu Pana L. Na tych krzesłach na przeciwko drzewka pomarańczowego. Weszliśmy do gabinetu jakoś chwilkę po 14 chyba. Musialysmy się widzieć 🙂

          1. My tez tam siedzielismy wiec chyba siedzielismy tam tuż przed Wami. Do gabinetu weszliśmy ok 13:08 (pamietam bo wizytę mieliśmy na 13:15 i nawet sie oboje zdziwiliśmy, ze tym razem wchodzimy bez opóźnień a nawet przed czasem;)

          2. To może byliście para która siedziała obok nas, dzielił nas stolik z gazetami :).tuż przed tym, jak ta para została wywołana pani powiedziała do pana żeby się tym razem włączył w rozmowę, może to byliście Wy 🙂

      1. Mała Aniu, Sensownie wypadł ten doktorek. My mieliśmy transfer w cyklu z punkcją -nieudany. Miesiączka przyszła przed terminem i zrobiliśmy scratching i potem w kolejnym cyklu FET.

          1. Dla pewności dodam ze ja to taka z ciemnymi prostymi włosami mniej więcej do ramion;) Kurde, mogłam bardzieja sie przyjrzeć kto obok mnie siedzi. Ty masz dzis wizytę? Daj znać koniecznie po;)

      2. Ha, Ania, ale fajne podejscie ma dr, miło to czytac.
        Crio miałam wiele razy. Podglądają Cię w 1 połowie cyklu (np. 2, 12,13, 14 dc – wszystko zalezy od tego, jak dojrzewa pęcherzyk i kiedy wyłapią jego pęknięcie), potem czekasz tyle dni ile mają zarodki i przychodzisz na crio.
        Nie musisz mieć chyba po punkcji specjlanie długiej przerwy, jesli nie będzie się rozwijać hiperka.

          1. Aniu, po punkcji okres i szykujesz się do crio. Może od razu zapytaj dr o sztuczny, skoro masz problemy?
            u mnie naturalny znowu nie wyszedł. Czekam na okres i jadę na estrofemie.

          2. Wężon, ale w cyklu poprzedzającym sztuczny nie dostajesz niczego na zablokowanie jajników? U mnie sztuczny to zawsze dwa cykle, jeden mój własny z zastrzykiem pod koniec i następny na sztucznym estradiolu.

          3. Nigdy nie dostawałam niczego na blokowanie. I jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakaś niepożądana owulacja wyskoczyła. Zresztą wtedy byśmy poczekali na pęknięcie i tyle.
            Nie sądzę, żeby tu któraś jeszcze miała podwójne cykle. Po prostu od 1 dc bierze się estrofem i tyle. Wydaje mi się, że to Twój sposób jest nietypowy. 😉
            A jakie plany u Ciebie? Szykujesz się do crio?

          4. To nie jest nietypowy sposób. Bardzo często w klinikach w cyklu poprzedzającym sztuczny cykl z crio zlecają zastrzyk z np. diphereline. Tak na wszelki wypadek.

          5. Teraz mi mówisz, że nie musiałam tak cierpieć na dipherilinie/gonapeptylu? Na taki sztuczny bez menopauzy to może nawet bym się zgodziła, a tak maluję wojenne barwy i idę walczyć do lekarza o naturalny, choć w związku z tym, że potrzebuję do transferu anastezjologa i wprawnego ginekologa, może być trudno.
            Zrobiłam kilka badań, zanim zrobię crio chcę wyniki, a to immunologia i genetyka, więc trwa, ale tak, myślę o kolejnym transferze, może zdążę jeszcze w tym roku.

    1. Soniu, akupunkturę też doradzam, wtedy co chwilowo się udało chodziłam przez całą stymulację codziennie do dr Stadnika, wczoraj poszłam przed samym transferem, pomaga na ukrwienie, uspokaja i w ogóle jest lepszy przepływ energetyczny między organami. Jak nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi 🙂

  26. Wiem , że wiele mnie jeszcze w życiu zaskoczy …..
    Po stracie Kulki nic już nigdy nie będzie takie same …. ten żal i tęsknota towarzyszy mi każdego dnia. Próbuję znaleźć siły, aby znowu walczyć z takim optymizmem jak wcześniej, już nie jest to takie proste.
    Przed 1 podejściem zrobiłam mnóstwo badań w tym te, stwierdzające mutację w genie MTHFR , ( Mój Dr. nic z tym nie zrobił, wtedy ja również nie zdawałam sobie sprawy z wielu wynikających z tego zagrożeń).
    Ale czy to ja , my powinniśmy wnikać , czy mój Dr. , któremu płacimy za to ,żeby nas odpowiednio prowadził ? Teraz już wiem ! to My powinniśmy wbrew pozorom to wszystko ogarniać.
    I tak wybrałam się do IMMUNLOGA Dr. S.. przyjmuje w Lux Medzie w GD , cudowna osoba z niezwykłym podejściem do pacjenta, zleciła całą gamę badań. Wykonałam je w UCK koszt to ok. 750 pln ( cóż to jest przy tych wszystkich wcześniejszych kosztach).
    Wyniki badań nie wyszły zachwycające a moja wiara w lekarzy znowu upadła:
    1)Trombofilia wrodzona- mieszana heterozygota MTHFR -CT ( muszę zażywać FEMIBION ( to już wiem od 5 miesięcy oczywiście dzięki Wam) , Prevenit Intensive oraz wit.B6.
    2) Trombofilia nabyta – podejrzenie APS
    3) niedobór białka S
    4) Nieco wyższe komórki NK ( 14% )
    W związku z powyższym wymagam profilaktyki p/zakrzepowej przed ET oraz w ciąży – zalecenia Clexane plus ze względu na poziom NK – Encorton .
    Nie będę się rozpisywać na temat słowa , które krąży mi po głowie , a które brzmi
    ,, ZANIEDBANIE ” ponieważ siły już nie mam na to wszystko. Dlaczego wcześniej mój Dr. nie skierował mnie na te wszystkie badania ? Dlaczego ?

    1. LILOĄ, tak mi przykro. Trzeba się chyba trzymać tego, że teraz wiesz co robić…
      Lekarze idą schematami, nie lubią szukać, drążyć. Coś niestety wiem o tym.
      Cierpię na chorobę krwi, więc od dawna mam szczegółowe wyniki tych wszystkich NK (tu też wydziela się jakieś typy) i od dawna je wszystkim pokazuję. I co? I nic. Wydaje mi się, że przecięty lekarz nawet nie bardzo wie, o co chodzi. Hematolog nie zna się na bezpłodności, ginekolog na hematologii i koło się zamyka. Hematolog stwierdziła tylko : dużo moich pacjentek ma problem z zajściem w ciążę.
      Ja teraz czytam, że taki typ komórek NK, które mam, wpływa na wczesne wygaśniecie jajników. Dlaczego nikt mi tego nie mówił, jak miałam 30 lat?? Tylko namawiał na inseminacje i nawet nie sprawdził AMH?? Pan prof, szef kliniki??? Kiedy ja zaczęłam drążyć temat, na wszystko było za późno.
      Teraz muszę podrążyć, jakie to ma znaczenie dla implantacji.

      1. Gaju nie wiem dokladnie co ty masz ale moja znajoma tez mial problem z krowia i nie mogla utrzymac ciazy 3 razy poronila w Polsce niczego nie znalezli,tutaj w uk ktos zrobil jakies badania i w czasie calej ciazy bieze zastrzyki w brzuch za chwile rodzi sie drugi bobas.Nie wiem co to dokladnie jest ale moge sie dowiedziec jesli by to komus pomoglo.

    2. Liloą te same słowa cisna się u mnie na usta. Wyniki naszej fragmentacji mieliśmy przed pierwszym podejściem do iui, nie mówiąc o ivf i co? I nic. Dopiero teraz coś się dowiedzieliśmy. Ja mutacje mthfr zrobiłam sobie sama na własne wyszperane w artykułach naukowych życzenie. I co? Też nikt nic z tym nie robił, a jak leżałam z ohss w szpitalu , dawali mi zwykle formy wit b i jeszcze się dziwili jak tłumaczyłam o co chodzi… lekarze to często ignoranci niestety :/ trzeba samemu szukać, czytać, pytać. ..

    3. Liloą, po poronieniu też zrobiłam sobie badania i też wyszedł mi polimorfizm c.677C>T w pojedynczym allelu genu MTHFR, układ heterozygotyczny. Pozostałe wyniki w normie – V czynnik Leiden, pc przeciw B2 glikoproteinie-1 IgG, IgM, pc antykardiolipinowe, homocysteina, ANA, antykoagulant tocznia. Podobno taką mutację jak mi wyszła ma połowa osób w naszym kraju i to nie jest problem ani przyczyna, tak mi powiedzieli w N. i prof. W. z BS. Powinnam brać tylko witaminy b6, b12 i kwas foliowy. Mogłabyś mi napisać czy też masz heterozygotę, jeśli tak, jakie dawki suplementów masz zalecane?
      Mnie też nikt nie skierował na badania, do dziś kariotypów nawet nie mieliśmy.
      Co zamierzasz dalej?

      1. Melisko,
        tak mam heterozygotę CT , jeśli chodzi o suple to tak jak napisałam wyżej.
        1) preventic intensive 1tab/dziennie
        2) b6 1tab/dziennie
        3) femibion natal 1tab/dziennie
        4) accidum folicum 5mg
        Plus cała reszta. …D3 , omega 3, ….

  27. Dziewczyny, też czuje złość jak o tym wszystkim czytam. Zawiedli wasze, nasze zaufanie. To okropne. Zawsze przy takich okazjach mam ochotę nazywać rzeczy po imieniu. Jesteście dzielne i dociekliwe i w końcu będzie efekt tego. Miałabym ochotę powiedzieć im parę słów do słuchu. Jak już się uda to zrobicie to.
    Mnie czeka spotkanie z neurologiem co u malej nie rozpoznał wady czaszki.. a uwaga: rozpoznala ja moja siostra fizjo. Jeśli chodzi aps to mam dalsza kolezanke -lekarza rodzinego, dla ktorej ta wiedza jest oczywista…
    Warto szukać właściwego lekarza…

  28. Jestem dzis, na dzien przed punkcja, w zupelnie innym miejscu niz za pierwszym razem.
    Wtedy wypelniala mnie nadzieja, podekscytowanie na mysl, ze to sie wlasnie wydarza.
    Dzis czuje glownie strach, ze sie nie uda.
    Przycupnal mi na ramieniu i szepce do ucha nieprzyjemne rzeczy.
    Przeganiam go ale wraca.
    I nie odejdzie jutro. Jutro bedzie wiekszy i tak przez kolejne dni az do transferu.
    Ktory moze ale nie musi sie odbyc.
    Decydujac sie na hodowle do 5 dobry duzo ryzykujemy,
    No wlasnie, ale czy ryzyujemy naprawde czy raczej mamy odwage zmierzyc sie z prawda.
    Wole myslec, ze mamy odwage.
    Trzymajcie kciuki prosze. Teraz juz wszystko poza nami. I poza klinika.Tunjuz tylko palce Boga moze pomoc. Nic wiecej.

  29. Ale zeby nie bylo tak dramatycznie to dr powiedzial w sob, ze fgorsze wyniki widywal i zeby nie czytac tyle internertu, i zeby uspokoic zone…oczywiscie nie mowil tego do mnie tylko do meza. I ze wiedza co robia, ze mierza sie z takimi rzeczami na co dzien. Itd itp.
    Dobra, wierze. Bo musze:)

    1. Soniu,
      Dokładnie wiem co czujesz. To silniejsze od nas , to ten strach paraliżujący nas od środka i zabierający resztki rozumu. Z jednej strony wiemy więcej przez doświadczenia poprzednich podejść a z drugiej chyba lepiej by było tego wszystkiego nie wiedzieć. … i tak jak przy pierwszym podejściu z wiarą , radością i optymizmem w piersi przeżywać to pierwszy raz.

      Soniu , powodzenia jutro, trzymam kciuki.

  30. Sonia, trzymam kciuki
    Ja nie dostalam zdanego relanium, po transferze tylko progesteron 600 mg na dobe (chyba sporo?) i mialam cierpliwie czekac na wtorek.

    Za pozostale dziewczyny i wizyty takze 🙂

    U mnie teraz 10 dzien po transferze 3-dniowego zarodka i we wtorek ide na bete. Nawet nie mam parcia na robienie sikanca, bo wydaje mi sie, ze jeszcze za wczesnie.
    Z jednej strony jestem spokojna, ale z drugiej, juz bym chciala wtorkowego wieczoru i wynikow bety….
    Nie dopuszczam mysli o zadnej miesiączce, nie moze przyjść i juz, zabroniłam jej na najbliższy rok i lepiej zeby mnie posluchala 😉

    1. Franczeska kciukasy zaciśnięte, chyba z czasem człowiek już woli poczekać do bety niż robić sikańca, chociaż ja dalej jestem na etapie sikańców 🙂 niecierpliwa jestem jak cholera 🙂

    2. Franczesko, miesiączki rzadko są posłuszne, ale życzę Ci, żeby Twoja poddała się musztrze. 600 mg progesteronu? Ja brałam 1200 🙂
      Czekamy z Tobą do wtorku! Dbaj o siebie.

        1. Przy sztucznych cyklach dostaje się dużo progesteronu, żeby wspomóc organizm. Tak na prawdę nawet nie wiadomo ile tego się wchłania a ile wycieka (luteina czy lutinus). Ja teraz mam na dobę 600 mg luteiny + 120 mg duphastonu + 1 prolutex 🙂 UU chyba mi eksplodują 😉

        2. Z tym progesteronem to jak klinika chce. Żadnych wskazań przeważnie, widzimisię lekarza.
          Za pierwszym razem miałam lutinus 3×1 i się udało, za drugim tylko duphaston 3×1 i się udało. Ostatnio znowu lutinus i się nie udało.

          1. Mi sie wydawalo, ze mam końska dawkę (600 mg na dobe), po przeczytaniu ulotki, w ktorej mowili o max dawcę chyba 300 mg, ale zaufalam lekarzowi i po prostu biorę. Nawet nie wiem czy byly jakies specjalne wskazania, ale bylam na sztucznym cyklu.

  31. Sonia kciuki zaciśnięte. Daj znać co i jak po. Owocnego jajkobrania 🙂

    Meliska czekam z niecierpliwością na pozytywną bete.

    Tak sobie czytam wszystkie badania które były opisywane, mnie czekają one w tym cyklu, ehh ciekawe co tam wyjdzie ciekawego, ciekawe jak reaguje na małe dawki menopuru samego jutro się okaże kiedy co i jak z badaniami. Pewnie w tym tyg będę się krecić dom – N. , no coż jak trzeba to trzeba. Ciesze się jedynie że trafiłam tutaj bo mogę sama podpowiedzieć dr czy problem nie tkwi gdzieś indziej (ostatnio o tym rozmawiałam z dr ale podczas 10 min wizyty zbyt dużo nie można obgadać i przeanalizować), to też ludzie, i mają rożnych przypadków tysiące. Ja jestem zadowolona z dr. Z mimo iż sama podpowiedziałam badania, szybko zostały zaakceptowane i rozszerzone o jeszcze kilka innych. Dla mnie jest najważniejszy kontakt z lekarzem, wysyłam maila dostaje odpowiedź, pisze smsa dostaje odpowiedź, jeśli jest potrzeba to dzwonie. Nie nadużywam tych 2 ostatnich sposobów kontaktu, jedynie w nagłych przypadkach, ale mam takie uczucie większej pewności jak mogę się skontaktować z lekarzem nie tylko poprzez klinikę. Ostatnio chciałam na konsultacje tel. ale dr miała urlop. Ale odpisała na maila, a później oddzwoniła jak poprosiłam o tel. I tak się śmiała że nie jestem najbardziej upierdliwą pacjentką miewa gorsze, hmm czy to możliwe biorąc pod uage moj charakter i niecierpliwość to nie wiem 🙂

    Izo jak mama będzie na etapie senatorium, to proszę zwróć koniecznie uwagę żeby lekarz dobrze wybrał gdzie ją wyśle. Moja babcia ma nadciśnienie i pamiętam jak kilka lat temu pojechala do senatorium i jej się strasznie pogorszyło po tym pobycie, klimat ciśnienie itp. miało na to wpływ. Później nie mogła w ogóle go unormować przez dłuższy czas.

    MagdaS moj mail patim1964@gmail.com

    1. Lidka, tu Ci odpowiem. Nie podejrzewałam Cię o 60 na karku, po prostu Zoladex wywołuje sztuczną menopauzę, ja cierpiałam bardzo.
      Wit. D sugerowałam lekarzowi na pierwszej wizycie, ale się obruszył, że u nas jest slońce i nie ma niedoborów. Żelaza też nie badałam. Jeszcze… U nas również zdiagnozowano męska niepłodność i mnie jakoś specjalnie nie badali, ale też nie chcę sie dać zwariować i zlecać sobie sama kilogramów badań.

      1. Niebieska, bardzo dziękuję za tą informację :-). Czytałam coś, że może przyspieszać menopauzę, ale wyobraziłam sobie, że przyjdzie tak czy siak w późniejszym wieku tylko np. kilka miesięcy wcześniej. A na czym dokładnie polega taka sztuczna menopauza? Czy to się dzieje podczas tych 28 dni kiedy teoretycznie działa ten lek czy później? Jeszcze tylko zapytam czy podczas brania miałaś jakieś drobne plemienia (poza okresem)? Mi sie zaczęło to przytrafiać i zastanawiam się czy to normalne czy powinnam pędzić z tym do lekarza.
        Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam :-).

        1. Ja nie brałam konkretnie Zoladexu, ale myślę, że mają takie samo działanie. Najbardziej w życiu przeszkadzały uderzenia gorąca, prawie nie spałam, bo całą noc zajmowałam się otwieraniem okien, wachlowaniem, przykrywaniem i odkrywaniem. Okropne. Poza tym miałam problemy ze wzrokiem, bóle głowy, omdlenia i całą gamę innych przyjemności. Bardzo mnie przeczołgał ten zastrzyk, ale Ciebie nie musi.
          Teoretycznie działa 4 tygodnie, lecz jeśli w międzyczasie rozpoczniesz stymulację albo dadzą Ci estradiol, to wszystkie nieprzyjemności znikają.
          W mojej ulotce były wymienione plamienia – te mnie akurat ominęły (jako jeden z nielicznych skutków ubocznych), za to jak dostałam okres to trwał ponad 2 tygodnie.
          Nie chcę Cię straszyć, wiele dziewczyn bierze i zapomina, że wzięło, mój pierwszy raz też nie był taki nieznośny, dopiero za drugim się porobiło. Po za tym, czego się nie robi… Pozdrawiam!

          1. Ojojoj, nie fajnie.. to Niebieska się nacierpiałaś :-/, nie wspominając już o koleżance Ob (przez 5 lat!). Bardzo współczuję, lista tych skutków ubocznych jest całkiem spora…

            U mnie na razie tylko te plamienia i skóra sucha. Ale generalnie nie mogę zupełnie narzekać, czuję się dobrze. Wg planu za tydzień zaczynamy stymulację, więc liczę, że już nic innego nie zdąży się pojawić.
            Skoro nawet jak za pierwszym razem jest w miarę a za drugim razem może się pokiełbasić, to obym nie musiała znowu tego brać… No, ale wiadomo, tego oczywiście się nie przewidzi ;-).

  32. Iza – jak mama?

    Soniu – kciuki za owocną punkcję!

    I dziewczyny – czy Wy nie zabransoletkowałyście się na te wizyty w klinice – chyba siedziałyście koło siebie i nawet się nie rozpoznałyście 😉 a majty miały pomóc 🙂

  33. Iza ciesze się że z Mamą lepiej <3
    Meliska , odliczam razem z Tobą !!!
    Liloą tak mi przykro że nie wiem co napisać , mam nadzieję że teraz traficie na specjalistę !!!
    Pati Wojowniczko , mam nadzieję że to będzie WASZ cykl !!!
    Wężon kiedy wracasz do gry ?

    1. Magdo, jak mój organizm zechce. Gdyby w tym cyklu była owulacja, to właśnie byłabym świeżo po transferze. Ale owulacji nie było, więc czekam, aż się cykl łaskawie zakończy. Na razie się nie zanosi. A jak się zakończy, to zaczynam sztuczny i wtedy zależy, czy endo urośnie. Tak więc cały czas jestem w grze, tyle że to nie jest piłka nożna, tylko maraton, a może nawet rejs kajakiem przez ocean.

    2. Magdanr2 oby coś podrosło na tym samym menopurze, zobaczę jutro 🙂 bo już szykowałam lamette a ta franca fałszuje badania i dupa blada, nic pozyjemy zobaczymy 🙂 przynajmniej będę miała więcej info w garści po tym cyklu, co też dobrze rokuje na przyszłe ivf jeśli moj org dupa słabo będzie reagował na menopur sam 🙂

  34. Iza, mam już po drugich stentach? Mam nadzieję, że poszło szybko i sprawnie i pomoże.

    Sonia, już się pewnie obudziłaś. Ile komórek się uzbierało? Teraz oczekiwanie za zarodki i aż do 5 doby.

    Tuptuś, okres przyszedł?

    Dziewczyno rabina, co zdecydowałaś – transfer teraz, czy histero?

    Któraś jeszcze ma transfer w tym tygodniu?

    Imbirowa, Piegusko, czy Wy już urodziłyście? Gatek, Ty jeszcze wytrzymujesz?

    Wendy celebrytko, co tak cicho siedzisz? Maluch się spokojnie rozwija?

    Mimami, Wy też grzecznie rośniecie? To już 32 czy 33 tydzień? Zaraz będziesz miała donoszoną dziewczynę.

    1. Pati, przecież jestem. W czwartek byłam. Pisałam pod poprzednim postem.
      Czekam, jak w tydzień nie przyjdzie, to będziemy wywoływać. Nie za bardzo mam czym podpędzać. Zresztą ostatnio nie było takie złe. Do transferu było najlepsze jakie miałam, i co z tego.
      Izabela, co u mnie dokładniej napisałam na końcu pod poprzednim postem. I tutaj, komentarz wyżej. Czekam na okres, żeby zacząć sztuczny cykl.

    2. Tak Wężon 🙂 przyszedł w sobotę. Dziś 3 dc. W poniedziałek lecę zobaczyć czy coś tam będzie w tym miesiącu.
      a Ty długie masz te cykle? że mówisz że może trzeba będzie wywoływać? u mnie zawsze wściekły okres przychodzi niechciany! :[

  35. Hej Wężon, hej Dziewczyny!

    Cicho siedzę bo na urlopie byłam. Ale 9.11. byłam też na prenatalnym. Dziecko leżało grzeczniutko całym 9 centymetrowym ciałkiem i tylko ssało kciuk.
    USG wyszło bardzo dobrze, wszystko jest na swoim miejscu, serce jak dzwon. Co ciekawe kilka razy powtarzał nam lekarz „bardzo ładne dłonie i stopy”.. Nie wiem co on tam widział ładnego w takim mikro rozmiarze:-)
    Szczerze mówiąc to się poryczałam z lekka jak mi lekarz włączył bicie serduszka bo dotarło do mnie,że całe to kłucie w brzuch, żarcie progesteronu, czekanie na betę i na bycie celebrytą tablicowym to pikuś przy tych emocjach ciążowych.

    Rośnie sobie w moim płaskim brzuchu nowy człowiek, taka czysta karta ludzka.. I rośnie razem ze mną w jakimś takim duecie. On mnie nie zna, ja jego nie znam. On mnie nie widzi, ja jego nie widzę..A całe dnie i noce przecież razem spędzamy. Taki to cud nad cuda!

    ps. 1 Czekamy teraz tydzień na Pappa wynik. Płeć na razie pozostała nierozpoznana.

    ps. 2. Trzymamy z Zarodkiem (jakoś ciągle trudno mi porzucić tę nazwę:-))) kciuki i kciuczki za betujące, punktujące, czekające na okres, czekające na cud i Wszystkie Inne!

    1. Wendy, trafiłaś na lekarza fetyszystę dłoni i stópek 🙂 Urocza przypadłość 🙂
      Ślicznie to napisałaś, o waszej zażyłości od prapoczątku i tajemnicy, bo przecież się nie znacie…
      No więc nawiązujac do Twojego kolejnego wpisu, zyczę Ci nudnej ciązy… 🙂

  36. Iza, trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia mamy oraz za taty spokój. Domyślam się, że tata się martwi a okazać nie umie..
    Niech też się w końcu dla Ciebie i męża skończy ta lekcja życia pełna trudów i zacznie takie po prostu nudne życie zwykłego człowieka. I niech trwa aż będziesz mieć dość.

    1. Heh, Wendy, los jest dziki. Może nudno już było? Może to teraz jest nudno, a będzie jeszcze intensywniej? Nigdy nie wiesz… Dlatego zawsze staram się cenić to co mam dziś, tu i teraz, chociaż jak widzę, marudna jestem i panikara.

      1. Dzieki Iza za dobre slowo. Ale teraz drze na mysl ile sie zaplodni, ile przetrwa. Jeszcze nic nie wiem. Mam tylko info, ze szefowa pracuje i prosi zeby jej nie przeszkadzac. Starsznie na nia licze. A mowiac wprost to na jej celne oko i intuicje. I doswiadczenie.

  37. Zatrzymałam się na coś do jedzenia w drodze powrotnej, chociaż chyba teraz z zaleceń to powinnam jeść rosół i ryż z jabłkami. Estradiol powinien mi wzrosnąć dwukrotnie po wizycie w sb, a wzrósł prawie 4x. Dawki mam dalej takie same, w śr znowu wizyta, dr L powiedział, że ostatnia lub przedostatnia przed punkcja. Narazie 3 pęcherzyki sa ładne i wygląda na to, że dr nie będzie musiał szukać kruczkow prawnych żeby zaplodnic więcej niż 6. Transferu raczej nie będzie od razu. Zapytałam o atosiban – jak posłuchał jak wyglądały mojej iui i transfer to powiedział, że będzie pewnie on mi robił transfer i ze skoro było tak ciężko, to mnie uspia do transferu. Nie dośc że mam bardzo duże przodozgiecie, to jeszcze skurcze, także dr L proponuję mi transfer w narkozie. Nie wiem jak się ma do tego pełny pęcherz o którym w sb kazał mi pamiętać, bo przed narkoza mam nie jeść i nie pić 6 godz. Dopytam w śr. Także tak…

    Iza jak się czuje Mama? Jak zabieg?
    Nałęczów i sanatoria w Nałęczowie są dla wysokocisnienowcow, nałęczów obniża ciśnienie także chyba dla Mamy byłoby ok.

    1. Ania dzieki, to sobie zanotowałam kolejną rzecz, którą jej podpowiem (bo że ją milion osób pozdrawia, to juz wie), tylko ona tak strasznie nie lubi wyjeżdżać (tej cechy po niej nie odziedziczyłam akurat) … No postaram się namówić.

    2. Aniu, ile masz tego estradiolu? Masz włączonego antagonistę?
      Ja się cieszyłam, że jednak kilka dni po punkcji nie muszę znowu trafiać na stół, byłam wymęczona stymulacją, nie chciałam kolejnej narkozy. Crio to dobra opcja, choć wiadomo, że trochę się dłuży.
      Nerki ciągle coś tam przerabiają, zapełnisz pęcherz bez problemu, nawet na czczo i – co może Cię też interesować – nie posikasz się w trakcie narkozy 😉
      Ja dostałam zamiast ovitrelle dwie ampułki decapeptylu na dojrzewanie oocytów, podobno zapobiega hiperstymulacji, tylko po nim już nie ma mowy o transferze w tym samym cyklu.
      Tak czy siak, tym razem jestem o Ciebie spokojna, widać, że lekarz myśli.

      1. Niebieska dobra Duszo 🙂 w sb miałam 601 estradiolu, dziś ponad 2 tys chyba. Nie powiedzial mi ile dokładnie, tylko że dużo za dużo. Myśli i czuję, że się przejmuje. Czyli mówisz, że transfer pod narkoza to może być fajna opcja jeśli chodzi o sikanie? 🙂 zapytam o ten decapeptyl. Dzięki!

        1. Aniu, u mnie jak wyskoczyły 3000, to lekarka mówiła, że jeśli akurat wszystkie jajka mocno rosną jednocześnie to czasami tak silnie skacze i na tej wizycie nic jeszcze nie było przesądzone.
          Sprawdziłam Ci konkretnie ten lek: decapeptyl w jednej ampułce 0,1mg (skład: triptorelina 0,1mg, manitol 10 mg), nie wiem, czy w Polsce się tak samo nazywa…

          1. Aniu, jakos jestem spokojna o Ciebie pod okiem dr L. On jest bardzo doswiadcZony, mysle, ze mozesz sie czuc bezpieczna pod jego opieka. Ja tez jestem mega „latwa” do stymulacji i bardzo ostroznie do mnie podchodzil. Za pierwszym rAzem 6 dojrzaych komorek i zero hiperki. A teraz 8 komorek i tez mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. W temacie stymulacji ufam mu bezgranicznie.

        2. Aniu, ja też brała orgalutran oba razy.

          Mnie raz wyskoczył estradiol 2700. Bez żadnych jaj, przy sztucznym cyklu, na estrofemie. Był 400, a za 4 dni taki wynik.
          Pobierałam krew jeszcze raz, puścili moją drugą próbkę pod nazwiskiem pielęgniarki, dla sprawdzenia, czy z obu pomiarów wyjdzie to samo i wyszło. Potem się kłócili z laboratorium, że jakiś błąd był, bo to na pustym cyklu nie może się zdarzyć.

  38. Mała Aniu, trzymam kciuki żeby wszystko dobrze poszło! Dr L. nic nie czarnowidził? U mnie jak widział 4 komórki w czasie stymulacji to usłyszałam od razu czarny scenariusz, aczkolwiek ostatecznie pobrali 6 i 5 się zaplodniło – dla mnie to był super wynik. Może trochę zluzował 🙂
    Która to Twoja stymulacja i tranafer?

    1. Nie dziękuję Melisko. Nic nie czarnowidzil 🙂 wydaje się przejęty mną. Ja się zmartwiłam, że tak mało komórek (oczywiście dziesiątki małych mam na jajnikach – mówił, że wyglądają bardzo groźnie), wypowiedziałam swoją obawę dodatkowo wspominając o słabym nasieniu, ale dr L powiedział, że lepiej mniej dobrych jakościowo. Jeszcze co najmniej 2 dni zastrzyków przede mną także zobaczymy może coś jeszcze urośnie… miły jest dla mnie póki co 🙂 strasznie kręcił głową na to co ze mną robili w szpitalu w lbn jak trafiłam z hiperka.

      1. Dla mnie on też był bardzo miły, tylko ciągle coś przewidywał złego (jakby szklanka była ciągle do połowy pusta, albo jest mały procent szans na coś tam, a on o tym od razu mówi), w ogóle się tym nie przejmowałam, do czasu obumarcia zarodka – wtedy potrzebowałam bardziej czegoś na plus, a nie mówienia o minimalnych szansach itd. Panie w rejestracji powiedziały, że ten typ tak ma i niestety to jego wada. Doradziły mi zmianę. Znam jeszcze jedna dziewczynę, która też tego nie wytrzymała. W leczeniu potrzeba wiary w powodzenie, zwłaszcza wiary lekarza. Może na prawdę się wyluzował 🙂 Po poronieniu nie byłam u niego… Nie wiem czy dobrze czy źle, na pewno fachowcem jest dobrym.

        1. Przykro mi, że tak Cię potraktował i ze był takim pesymistą. Może teraz w moim przypadku też tak myśli tylko skupia się póki co na mojej ewentualnej hiperce żeby do niej nie dopuścić, a mniej na zarodkach, komórkach itp. Zobaczymy jak będzie dalej.

          1. A jaka masz dawke Menopuru dzienna (bo chyba dobrze pamiętam ze tylko on do stymulacji)? Tak z ciekawości pytam ze taki delikatny przyrost jak na pcos. Tez mam wrazenie ze wreszcie trafilas w bardzo dobre rece i oby była to bardzo owocna wspolpraca 🙂 Kciuki zacisniete!

          2. Od 5 dc biorę 75 menopur i 50 gonal, od 7 dc do tego jeszcze codziennie orgalutran. Czuję się zaopiekowana, ale strachy siedzą po kątach różne 🙂

  39. Dziewczyny, mama po zabiegu, czuje się bardzo dobrze. Powoli odpuszczają wszstkim nerwy. Pierwszy zabieg bardzo ją bolał, ale i była, jak pisałyście, cała chora po tym zawale, dziś mówi, że nie ma porówniania.
    Dziś ma mocny głos przez telefon.

    Dziękuję Wam bardzo za wsparcie. Za ciepłe słowa (te wzięłam do siebie) i za rady (te zawiozłam mamie).

    Przerażający, paraliżujący jest strach o rodzica. Nie znam strachu o dziecko, ale jestem pewna, że jest jeszcze straszniejszy.

    1. To jak już się Mama poczuje lepiej to warto pomyśleć jeszcze nad Ustroniem 🙂 Tam też rehabilitują serca po zawale.
      Ale coś czuję, że Twoi Rodzice są identyczni jak moi 😉 Może to cecha pokolenia. Nie wygonisz z domu 😉

      1. Iza, to bardzo dobra wiadomość. Życzę jeszcze więcej zdrowia dla Mamy. Pozdrowienia 🙂

        Moi rodzice też się zaliczają do tego typu i nawet różnymi sposobami ciężko ich z domu wyciągnąć, nie wspominając o ignorowaniu badań kontrolnych, bo „przecież czują się dobrze” ;-).
        Ob, pewnie masz rację, że to cecha pokolenia…

  40. Dziewczyny głupie strasznie głupie pytanie ale my już z M się pogubiliśmy, chodzi mi o ta wrogość śluzu (tak wogole to mnie właśnie olśniło że albo wrogość albo badanie nasienia bo tego połączyć to się nie da jak mam przyjechać po stosunku 🙂 )
    Teraz do sedna jak to wogole liczyć dziś sex to pt to będzie hmm skoro rano znow sex do wrogości ile dni abstynencji 3 czy 4?? Już zgłupiałam zupełnie bo jak już cykl odpuściłam bez lamety to wole wrogość zrobić i przeciwciała przeciwplemnikowe. A M. najwyżej na spokojnie zrobi tamto z abstynecja już prawidłowo liczoną. I tak w ogóle to skąd ja mam wiedzieć kiedy ta owu nastapi jak nigdy dotąd nie bylam na samym menopurze i nie wiem czy coś w ogóle urośnie, a tą wrogość i p/c też w tym samym czasie trzeba zrobić jak śluz jest już oki. Zgłupiałam dosłownie w momencie 🙂

    1. Pati, ja sie nie znam na postosunkowym tescie. Faktycznie to kuulacja wszystkiego naraz. Ten pct musi być w owulację? Jakie Ty masz śluzy wogole: jesteś za przeproszeniem z Mokrych Majtek czy z Suchych? Przy braku śluzu podobno pomaga oeaparol. A przy gęstym ten acc na kaszel.

    1. Mimami, gratulacje:) Wysiedzialas dzielna matko swojego Skowronka, teraz będzie Cię budzić nocami;)
      Jakie imię się jeszcze pytacie!? Przecież Mała Mi:)))
      Mimami, pisz jak wam się współpracuje i jak Ty po porodzie?
      Reszta młodych matek też by coś skrobła!

    1. Zrobione !!!
      Ja Was wszystkie trzymam kciuki , Klucha też !!!
      Wiesz Ja jestem przykładem , że wystarczy TEN jeden Zarodek !!!
      Sonia u nas też najprawdopodobniej problem jest z fragmentacją dna plemnika , jak pisałam gdzieś tak w poprzednich postach , Lekarz i Embriolog nam to dopiero zaproponował jak 3 Zarodki które miały być w hodowli do 5 doby a potem iść do mrożenia , nie doczekały .
      Wszystkie były w 3 dobie 8A , a potem …. no i wtedy usłyszałam że po 3 dobie plemnik dochodzi do głosu i tutaj najprawdopodobniej leży przyczyna .
      Na forum Novum też wrzuciłam zapytanie i dostałam taka samą odpowiedź żeby fragmentacje dna zrobić …bo ….
      Na szczęście Klusilda okazała się tym najsilniejszym Zarodkiem i na razie zostawiamy temat , może kiedyś wrócimy do Niego , ale teraz odpoczywamy po 4 latach walki … 🙂
      Dlatego Soniu Kochana , trzymam kciuki za Waszych Bohaterów , najważniejszy ten Jeden !!!! :* <3

  41. Dobra myśl z ta akupunktura , czy ktoś np Melika poda mi namiar/adres na dr Stadnika (czy cos kręcę?) po transferze tez można ? Nie zaszkodzi? Bo ja nigdy nie byłam, nie wiem czego sie spodziewac. Właściwie to czy możecie mnie uświadomić po co sie na to idzie?;) bo widzę, ze i EvcikmUK była i tu u nas W PL Meliska wiec to, można rzecz, praktyka międzynarodowa;))

    1. Soniu, tak, na zachodzie zalecają akupunkturę i wiele klinik współpracuje z akupunkturzystami. N. też polecają, panie z recepcji na pewno, np. Pani A.W., lekarzy nie pytałam. Dr Stadnik – Centrum Trea, ul.Wilcza. Podobno warto zrobić przed transferem i po, ale jeśli to sobota to różnie może być, mi transfery za każdym razem w N. wypadały w soboty, więc byłam po razie. No ale w czasie stymulacji wzięłam serię, warto żebyś poszła sobie już od dziś codziennie – ciężko z zapisem, ale jak powiesz, że przed transferem i Ci zależy, to ma pewno Cię wkręcą. W soboty dr Stadnik pracuje chyba od 11 do 14.
      Jako ciekawostka – przy niektórych schorzeniach bólowych NFZ refunduje alupunkturę, także to nie szarlataństwo 🙂 Musi tylko odpowiednia osoba zrobić.

    2. Ja robilam przed puncja kilka dni i dzien przed transferm i w dniu transferu 2 godz po. Moja aku powiedziala ze najwazniejszy jest po transferze,U nas daja 10% wiecej szans z aku nie wiem ile w tym prawdy.
      Babka ktora mi robila zaszla w piersza ciaze w wieku 41 lat za pierwszym razem i 3 lata pozniej tez za pierwszym razem przez IVF,chodzac na aku w czasie transferu itp.Od tego czasu zajmje sie tym i pomaga innym.
      Mamy tu swoje forum polek w UK i wszystkie chodzimy na aku i jak narazie 2 sie udalo. Wiec napewno warto bo nie zaszkodzi.
      Ja niecierpie igiel i nie do konca lubie takie klimaty,ale musze przyznac ze czulam sie jak po dragach taka bylam szczesliwa i rozluzniona,najbardziej mi pomogla ta po transferze i tak jak mowie wtedy zadne relanium nie potrzebne

          1. Soniu, zadzwoń i powiedz, że chcesz się zapisać na aku do dr Stadnika. Zależy od wrażliwości na ból, mnie takie rzeczy już nie ruszają od dawna, więc dla mnie luz, samo wbijanie czuć – ale to jest płyciutko 🙂 Standardowo 20-30 minut, ale czasem leżałam i godzinę – im dłużej tym lepiej 😉

          2. Na wizycie powiesz Dr Stadnikowi jaki jest cel, Pani w rejestracji nie musisz mówić, chyba że byłby problem z terminem to powiedz o co chodzi 🙂

          3. Moje trwały przynajmniej godzinę.
            Lekarzowi musisz powiedzieć, bo na różne rzeczy różnie się kłuje. Ból głowy, czy kostki załatwia się inaczej. 😉
            Małgorzatka chodziła do Stadnika i narzekała, że relaks to to nie jest.
            U mnie było przyjemniej. Zgaszone światło, muzyczka, przykrywała mnie kocykiem.

            Czasem prawie nic nie czułam, czasem niektóre igły bolały.

          4. Fakt, u dr Stadnika nie ma muzyczki, ale kocyków jest pod dostatkiem, możesz zamknąć pokoik, niektóre są bez okien, wiec światło też gaszą 🙂 Tam są różni terapeuci i z niektórych gabinetów słychać czasem muzykę 😉 Ja nie namawiam, ale czytałam o nim wiele dobrego jeśli chodzi właśnie o niepłodność i dziewczyny tutaj mi go poleciły, wiem, że jedna dr z N. kieruje do niego – nie pamiętam nazwiska. Ale może Wietnamka fajniejsza. Musisz sama zdecydować 🙂 Są czulsze punkty – np. na stopach, ale to na prawdę nic takie ukłucia. Jeśli chcesz dodatkowo na spokój to mu powiedz – ostatnio dał mi igły na ucho i czubek głowy – to na nerwy i dobry sen 🙂

  42. Iza bardzo się cieszę, że u Twojej mamy wszystko dobrze! Czytałam cały czas i oczekiwałam na wieści, choć czasu na pisanie jest bardzo mało. Twoja mama ma szczęście, że ma Was. W kupie raźniej walczyć.
    U mnie pól roku po porodzie. Czas szybko mija, wychodzą pierwsze zęby. Niestety walczymy z dość mocno zakorzenioną asymetrią. Mam wrażenie, że to walka z wiatrakami…, ale nie tracimy nadziei 🙂
    Pozdrawiam Was wszystkie bardzo, bardzo gorąco!

    1. Ewelinaaa, nie rozumiem, o co pyta Olga, ale strasznie się cieszę, że Cię widzę. Czas szybko leci… Wydaje mi się, że dopiero co byłaś w ciąży, a to już tyle miesięcy… I zęby! 🙂 Trzymajcie się ciepło.

      1. Ja niestety rozumiem, o co pyta Olga, dlatego spieszę z małym wtrętem w temacie rehabilitacji. Może którejś mamie pomoże.
        Otóż, drogie Panie.
        Niezależnie od tego, czy ma być Bobathem czy Vojtą, warto przypilnować, co też lekarz wypisuje na skierowaniu.

        Bowiem:
        1) jeśli skierowanie jest wypisane jako ‚skierowanie na zabiegi
        fizjoterapeutyczne’, rehabilitacja nie dość, że jest trudna do wdrożenia ze względu na koszmarne kolejki (bywa, że wielomiesięczne, co wobec konieczności rehabilitowania dziecka jawi się jako oczywisty nonsens), ale dodatkowo jest limitowana do 10 zabiegów na jedno dziecko;

        2) jeśli zaś skierowanie zatytułuje się jako ‚skierowanie do ośrodka dziennej rehabilitacji dziecka’ wówczas nie tylko kolejki będą krótsze (ja czekałam tylko 3 tygodnie zamiast 3 miesięcy), ale też ilość spotkań z rehabilitantem drastycznie się zmienia – zamiast bida 10 spotkań dziecku przysługuje dokładnie 120 dni w roku kalendarzowym(!)

        1. Leśna, a to z dowolnym problemem lekarz może zatytułować skierowanie jak chce?
          Nie każde dziecko wymaga tak długiej rehabilitacji.

          My się rehabilitowałyśmy Bobathem – zdecydowanie przyjemniejsze dla dziecka. Laura nie miała żadnego problemu – ze względu na takie skrajne wcześniactwo, tak dla zapobiegnięcia problemom i w celu ogólnego rozwoju neurolog nas skierowała. Najpierw na 20 zajęć, a potem jeszcze na 20.
          Czekałam na termin niecały miesiąc, chodziłyśmy 7 miesięcy.
          Ale generalnie poinformowanie, że to taki wcześniak otwierało wiele drzwi – do neurologa, ortopedy i okulisty czekałyśmy 2-3 tygodnie, a nie 4 miesiące.
          Tylko termin u kardiologa w CZD wyznaczyli na prawie za rok. 🙂

          1. Wężon, jeśli mówimy o rehabilitacji ruchowej to domyślam się, że nieistotny jest rodzaj problemu, ważne, że lekarz stwierdza konieczność skierowania dziecka do specjalisty.
            Z tym tytułowaniem skierowań to po prostu problem niewiedzy wśród lekarzy.
            Ja pierwotnie miałam skierowanie na zabiegi, z takim właśnie świstkiem pojawiłam się w jednym z centrów medycznych mających umowę z NFZ po uprzednim obdzwonieniu wszystkich możliwych przychodni, poradni i ośrodków i dowiedzeniu się, że na rehabilitację będziemy zmuszeni czekać co najmniej 3 miesiące. Babka w rejestracji rzuciła wtedy tylko okiem na papier i mówi do mnie: „Jeśli ma pani lekarza, który nie będzie strzelał fochów, radzę pójść do niego i poprosić o przeformułowanie skierowania. Oni często nie wiedzą, czym się różni skierowanie ‚na zabiegi’ od skierowania ‚do ośrodka dziennej rehabilitacji dziecka’.”
            Lekarz na szczęście nie był z tych sfochowanych, po moim wytłumaczeniu sprawy pierwotne sformułowanie przekreślił, dopisał nowe, przystawił parafkę i mogliśmy bez mała z mety startować z rehabilitacją.

        2. Ohhh leśna gdybym wiedziała wcześniej to przypilnowałabym neurologa…. Mamy skierowanie „do poradni rehabilitacyjnej” niestety nic nie było, że na CITO więc tak czekamy i czekamy na ten termin już bardzo długo. Idziemy 28 listopada. Jak na razie chodzimy prywatnie.
          Olga ćwiczymy Bobathem. Twój Heluszek też ćwiczy z tego co pamiętam? Jak to znosi? U nas pierwsze trzy zajęcia to był koszmar teraz to nawet lubi 🙂

          1. Ech, dziewczyny, współczuję.
            Ewelinaaa, dobrze chociaż, że na ten rok kalendarzowy się załapaliście. My mieliśmy perspektywę czekania na nowy rok i nowe budżety przyznawane ośrodkom rehabilitacyjnym.
            Kas, co za paranoja… NFZ to jedna wielka gnida, która pewnie niejednej z nas po nocach się śni.

          2. Leśna, na śmierć zapomniałam o bransoletkach. Jutro pośle przelew (umysł mam rozmiękły). Rehabilitujesz Dunie? Czy już masz to za sobą? Spytam wprost, bo pisalas na dole: Dunia ma niedosłuch? Jak sie dziala w takiej sytuacji? Jak to ogarnelas? Nie zwrocilam uwagi na skieroeanie, ale zaczelysmy miesiac temu, po tygodniu czekania. Teraz zwolnilo się miejsce i pytali czy chcemy dwa razy i chodzimy dwa razy w tygodniu. Tożto szok jakiś, ze tu u nas w mieście powiatowym czeka się krócej niż w wa-wie! Ten ośrodek gdzie chodzimy jest duży, oprócz reha dzieci mają także nauczanie/kształcenie specjalne czy jakoś tak…. Rehabilitujemy Helę, żeby głowa która jest duza i lodkowata nie mieszała zbyt we wzorcach ruchowych i kolejnych etapach niemowlectwa. Pani rehabilitant pracuje bobathem, czasem wlaczy vojte. Generalnie Heliśka ryczy jak syrena, az mnie skręca z żalosci, miałam ostatnio kryzys. Tym bardziej, ze w domu cwiczymy kiedy się da i też czasem płacze. Wybieramy się na basen w najbliższym czasie, może jej podpasi:) A-najgorsze leżenie na brzuchu:)

          3. Olga, co do bransoletek, nic się nie stało. Pomyślałam, że może masz niepłodnościowych wątków po kokardę i stąd zawiecha. Nie śmiałam dopytywać, popędzać; myślałam, że zrezygnowałaś.
            Jeśli jednak sprawa jest aktualna, z przyjemnością wyplotę Ci gacie na szpagacie:)

            Odpowiadam wprost: tak, Dunia ma niedosłuch, jest zaaparatowana. Trudno mi odpowiedzieć tutaj na kolejne Twoje pytania. Jak się działa? Ja działałam po omacku niestety. Mało informacji, mało ośrodków wspierających takie dzieci, mało pomocy. Dużo, bardzo dużo trzeba wydrapać sobie samemu. Trzeci rok nam leci, a ja wciąż się uczę, wciąż dowiaduję się czegoś nowego.
            Jak ogarniam? Różnie. Na pewno pracowicie. Emocjonalnie – książkę by szło na ten temat napisać. Terapia logopedyczna i psychologiczna na bezustannej tapecie. Wraz z niedosłuchem współistnieją inne deficyty, stąd też zaistniała w pewnym momencie potrzeba rehabilitacji ruchowej. Przeciętnemu Kowalskiemu w głowie się nie mieści, że opóźniony rozwój ruchowy i zaburzenia integracji sensorycznej mogą być ściśle powiązane z czymś takim jak niedosłuch. A jednak. Duni groziły problemy ze stanięciem na nogi. I faktycznie było trudno. Duńka nigdy nie raczkowała. Rehabilitacja (Bobath) pchnęła ją ku zrobieniu pierwszych kroków.
            Rozumiem Cię z tą żałością. Ja nie raz smarkałam w rękaw gdy moje dziecko wyło, WYŁO podczas zajęć z rehabilitantką. Za mit i legendę uważam opinie, iż Bobath jest przyjazny dziecku, a dopiero Vojta sieje emocjonalne spustoszenie. G… prawda. Rehabilitowanie Bobathem też bywa, że przypomina wyrafinowane tortury. I dla dziecka, i dla matki.
            Leżenie na brzuchu było u nas w Top10 najbardziej znienawidzonych aktywności. Płacz podczas ćwiczeń w domu – norma.
            Rozumiem Cię aż za dobrze, Olga. Po tysiąckroć Cię rozumiem.
            Przytulam, matko Heluszka.

          4. Leśna, pojemne twoje serce, objęło Dunię i grzeje. Wygrzeją się te nasze Kurczaki i zapomnimy o wszystkim. Czułam, że rozumiesz mój strach jak pisałam o tym, co nas spotkało. Rozumiem, że Dunia jest rehabilitowana cały czas w jednym miejscu? Tam znają się na takim problemie?..Jak wiele w tym kraju kobiety inicjują….

  43. Mała Mi to
    Mia ❤️
    Ja po cc czuje sie rewelacyjnie, wiadomo pierwsze 3 dni nie sa łatwe, ale tez nie moge jakoś wybitnie narzekać. Jesteśmy w szpitalu, Mia musi miec skończone 36 tc ( urodziła sie w 31 tc), wagę powyżej 2 kg ( dzisiaj mamy 1840 gram), i sama jeść.
    Jest silna dziewczynka ❤️❤️❤️

    1. Mimami, gratulacje! Świetnie, że Mia jest zdrowa i taka duża. Wytrzymałyście obie do bezpiecznego terminu.
      Niedługo będziecie w domu. My wyszłyśmy ze szpitala z wagą 1860 g.

    2. Mimami. Gratulacje z całego serca.
      Witamy Mie na świecie:-)
      Ja zawsze też chciałam mieć Mie ale mąż robi problemy…ahhh zobaczymy.
      Śliczne imię dla cudownej dziewczynki 🙂

  44. Minami,
    gratuluje
    31 tydzien to calkiem przyzwoicie 🙂

    Ja dopiero teraz ide na betę, a potem pedze do pracy i bede bardzo pozno….chyba…..
    Nie mam w pracy dostepu do bloga Izy, takze nie wiem kiedy wam je podam
    A lekarz ma dzwonic jak bedzie mial wyniki, ale pewnie bede jeszcze w pracy, bo dzis siedze do późnej nocy….
    Bardzo sie boje…..
    Jakos te prawie 2 tygodnie bylam dosc spokojna, ale tez zajeta praca, spotkaniami z przyjaciolmi itp, a teraz mam stracha, wielkiego

  45. Iza, cieszę się, że mamie się poprawia.
    Moi rodzice lubią jeździć. Może nie po świecie sami, bo języków nie znają, ale tata dużo jeździ po sanatoriach, a mamę zabraliśmy parę lat temu do Turcji do opieki nad Laurą i teraz już wszędzie by się z nami zabierała. Teraz w Barcelonie też była razem z nami. A jak do Lizbony polecieliśmy sami, to miała drobne pretensje.

    1. Wężon, to dobrze, bo myślę, ze podróże są zdrowe – na emocje 🙂 nir wbijają sobie do głowy wymyślonych problemów, tylko cieszą sie życiem – będziecie długo razem 🙂

  46. Soniu, kiedy będziesz wiedziała ile się zapłodniło? Choć i tak decydujący będzie ten 3 dzień i później. Powiedzą Ci przed transferem ile jest blastocyst, czy dopiero się dowiesz jak przyjdziesz?

    1. Niestety dopiero przed transferem choc wolalabym chyba wczesniej bo w sumie lepiej moim zdaniem skonfrontowac sie z faktami wczesniej, zeby nie byc zaskoczona na miejscu, zdenerwowana, tudziez rozcArowana:)

  47. Hej, wlasnie dzwonili. Na te chwile z 8 dojrzalych komorek mamy 6 zarodkow.
    1 komorka zaplodnila sie nieprawidlowo i 1 w ogole nie wykazuje cech zaplodnienia. Decyzja/propozycja jest taka, ze embrioskop i hodowla do 5 doby. Pytali czy sie zgadzamy, powiedzialam, ze tak. Transfer w sobote. Oby tylko cos do tej 5 doby przetrwalo. Troche sie boje ale uwazam, ze decyzja jest wlasciwa.

      1. Opcja dodatkowo platna ale ponoc warto wziac zwlaczcza kiedy jest decyzja o hodowli do 5 doby. Jesli sie zdecydujecie to zglos to lekarzowi, niech sie wypowie na tak lub nie. I uwaga – ja zrozumialam, ze liczba miejsc ograniczona. Cos pisza o tym na stronie ze jest iles tam miejsc wiec mysle, ze warto zglosic taka chec.

      1. Wezon, zrobilo imcisi + macs. Powiedzieli, ze naprawde nie bylo tak zle i ze naprawde gorsze wyniki widzieli. No ale nie ekscytuje sie poki co bo taka prawdziwa weryfikacja to bedzi ta 5 doba. Starszni bym chciala, zeby zostalo przynajmniej 3 blastki, nawet nie smiem marzyc o tym, zeby bylo wiecej choc wiadomo bardzo bym chciala. Jesli bedzie wiecej to poprosze o podanie 2 blastek ale z tego co zrozmialam to bedziemy decydowac razem z embriolog na biezaco. Jesli beda 2 silne blastki to raczej beda rekomendowac podanie 1 szt, ja bedzie 1 mocna druga slabsza to wowczas raczej podadza 2 szt. Tak to zrozumialam ale to na biezaco bedzie sie sytuacja rozgrywac. Starszni sie boje jak to bedzie, ile tych zarodkow wytrwa do 5 doby. Czy ja dbrze rozumiem, ze cheniej podaja 2 zarodki w 2,3 dobie a jesli chodzi o blastocysty to raczej podaja jedna.. Czy to chodzi o to, ze te blastki moga sie jeszcze podzielic? Tzn ze jest wieksze „ryzyko” ze podziela sie blastki niz zarodki 3dniowe?

  48. Wezon, bo ja chyba nie wszystko rozumiem jak chcesz to odpowiedz a jak nie to ok, rozumiem. Czy Laura jest Waszym wspolnym dzieckiem i teraz staracie sie o kolejne? Czy ja dobrze rozumiem, ze Twoj maz ma tez dzieci z wczesniejszego zwiazku czy zupelnie cos pokrecilam?

    1. Soniu, Laura jest nasza, naturalna, tak jak u Ciebie, jakoś się udało, a potem kicha. 😉
      A J. ma córkę z małżeństwa. Typowe młodociane dziecko z wpadki. Wcześniaka z tego samego tygodnia co Laura, z zupełnie innego powodu i który dużo gorzej sobie poradził. Miał powtórkę z rozrywki. Ale wiedział, jak przewijać kilogramowe dziecko i nie bał się, a mnie na początku było trudno.
      Ma dwójkę dzieci, a nigdy nie poczuł kopniaków i nie słyszał narzekań na niewygody i wielki brzuch. Zna tylko strach o życie dziecka i matki.

      A jego wyniki nasienia wykluczały zapłodnienie naturalne. Już tu kiedyś pisałam: wszystko było źle – za mało, za mało ruchliwych, za mało o prawidłowej budowie, 98% z wadami główki. Fragmentacji nie robiliśmy, ale to zwykłe badanie wyglądało bardzo źle. Taratooligoazoospermia.
      Przeczytałam wyniki, rozryczałam się, umówiliśmy wizytę u androloga i trzeba ją było odwołać, bo za dwa tygodnie trzymałam w ręku pozytywny test.
      Czyli dziecko zrobiliśmy na tym samym tragicznym nasieniu, w ciągu tygodnia się nie zmieniło. Widocznie ten szczęśliwy pływak nie wiedział, że nie ma szans. 😉
      Tak więc się nie przejmuj aż tak tym nasieniem.

      1. Wężon dodajesz skrzydeł 🙂 ja też sobie myślę, że ta moja beta 8 w grudniu rok temu skądś się wzięła, czyli z tą naszą fragmentacją 48% wtedy też jeden się zawieruszył 🙂

  49. Gwiazdkowego cudu nie będzie. Muszę odczekać dwa cykle, czyli wkraczam w nowy rok z nowymi nadziejami. I udało mi się przekonać lekarza do cyklu naturalnego, o tyle łatwiej, że wycofali u nas z rynku cały estradiol w tabletkach. Jeśli mój organizm zawiedzie i odmówi owulacji, będę musiała pisać do Was o paczki z prochami z Polski.

    1. Mnie przerzucili na estrogeny przezskórne – w spraju. I lepiej nawet na nie reagowałam, no i podobno nie dają tak po wątrobie. U nas to się nazywa Lenzetto. Ale zawsze można zrobić most powietrzny z pigułami 😉

      1. Niebieska, jak napiszesz w jakim mieście jesteś, to mogę nawet przylecieć na weekend z prochami. 🙂

        Gaja, a Ty czekasz na dawczynię znowu?
        Oglądałam wczoraj program o ivf z Ukrainy (coś takiego, jak było u nas o Novum – historie różnych par). ?Kobieta słabo się wystymulowała. Miała 2 pęcherzyki, z czego 1 okazał się pusty, a w drugim była niedojrzała komórka. Lekarz powiedziała, że to już pewnie tak będzie i ma małe szanse na własne zarodki. I zaproponowała jej transfer na komórkach dawczyni. I tu niezła część: przychodzi baba do lekarza ledwo ocknięta po punkcji, a lekarz jej przekazuje takie wiadomości i mówi, że ma godzinę na decyzję, czy chce dawczynię. Jak się zdecyduje, to natychmiast rozmrażają czekające komórki i robią jej transfer za te parę dni, jak na własnych.
        Nie zdecydowała się, chciała dalej próbować na własnych, chociaż mąż bardzo chciał.
        Ale niesamowite, że tak hop i już. Komórki czekają, aż będziesz gotowa, a nie na odwrót.

        1. Wężon, tu odpisuję, bo wyżej się zawieruszy. Całuję po stopach za pamięć o mnie 😀 Jeszcze ciągnę, dzieci w brzuchu, to 36 tc, więc ciężko mi nie powiem, ale zaciskam nogi, żeby tam jeszcze chwilę posiedzieli. Zaczęliśmy już cotygodniowe ktg, ostatnio mało na zawał nie zeszłam, bo pielęgniarka jedno dziecko znalazła od razu, a drugiego szuka, szuka i nic. „Wie pani, jest problem…”. Kurna, a ja czuję ruchy, widać je było nawet przez skórę. Mąż musiał jej pomóc i znaleźli. Okazało się, że to jej pierwsze w życiu bliźniacze ktg. Tak się ucieszyła, że mam kumatego męża, że zostawiła go ze mną (trzymał te czujniki na moim brzuchu) i sobie poszła. W sumie godzinę to trwało, bo dzieci uciekały, ale mamy nową „specjalizację”, jakby co 😉
          A ja czytam Wasze wszystkie historie, jestem na bieżąco. Nieustannie trzymam kciuki za każdą z osobna, na szczęście mogę, łapy mi jakoś bardzo nie puchną 😉

        2. Wężon, kochana jesteś. To musiałby być długi weekend, bo do nas się lata uciążliwie. Ale zapraszam 🙂
          Będziecie mi tak słać piguły, aż Izie zamkną bloga za pośrednictwo w przemycie dragów i twarogu. Ania pisała, że co zechcę – chcę twaróg! Może byc ochuchany przez Magdę 😉
          U nas na komórki dawczyni czeka się do 3 miesięcy, bo szukają takiej, która ma zgodną grupę krwi i jest chociaż trochę podobna i stymulują dawczynię na świeżo.

          1. twaróg, twaróg… a nie masz krowy tam? twaróg możesz zrobić sama z krowiego mleka. Domowym prostym sposobem (robiłam), bez żadnego specjalnego sprzętu. Czy krowę też CI wysłać?

          2. Pati ,z tym twarogiem to różnie. Mogą potraktować jak materiał biologicznie niebezpieczny. Pewnych produktów nie można przewozić.
            Koleżanka sobie wiozła twaróg do Francji, oblizywał się na myśl o domowej wyżerce, a na lotnisku jej zabrali. Ptasie mleczko też. uznali, że ptasie mleczko to produkt o niestałej konsystencji i nadaje się na bombę.

          3. To niestety prawda. Ja latam z jedzeniem i jeszcze nigdy mi nie zabrali, ale zawsze prowadzę długie dyskusje na lotnisku i kończę przy detektorze substancji wybuchowych.

        3. Wężon, w zawieszeniu jakimś jestem, zarobiona, zmęczona, przepracowana. Nawet nie mam jak znaleźć weekendu na wypad do kliniki. Mamy plan zawitać w B. ostatni raz, podobno czas oczekiwania na dawczynie się wydłużył. Myślę też o pewnej polsko-czeskiej klinice, która specjalizuje się w dawstwie i ma swój bank, gdzie faktycznie – mówisz i rozmrażają. Kupujesz po prostu 8 sztuk za xx.xxx,- zł. A gdzie indziej dostajesz „nadprogramowe”, których ktoś się za darmo zrzekł. Ale nie wiem, czy tę próbę podejmiemy. Na razie „ten ostatni raz” w B.

    2. Niebieska, jak to wycofali z rynku estradiol? Juz na zawsze?? ja też Ci wyślę co chcesz, zostały mi estrofemy. W ogole muszę zrobić listę i rozdać leki.
      niebieska, wiem, ze to żadna motywacja, ale listopad i grudzien są takie straszne, ze ja wolałam mieć już ten transfer w styczniu, kiedy dzień zaczyna sie wydłużać, jakoś inaczej pachnie powietrze…

      1. Do tej pory na rynku były dwa: za dwa euro i za dwadzieścia. Najpierw zniknął ten tani -nieszczęśliwie w trakcie mojego napędzanego cyklu, bolało- a teraz też ten drogi. Lekarze ani farmaceuci nie wiedzą co się dzieje. Chwilowo stymulują na plastrach, albo dziewczyny jeżdżą do Francji po prochy.
        Ale tyle z Was się zaoferowało z hormonem, że może stanę konikiem pod kliniką 😉
        Jakoś mnie ten styczeń nie razi. Tak jak Ty wolę styczeń od listopada, poczekam, przecież to za chwilę.

        1. A to u nas odwrotnie. Jak wpadliśmy na pomysł, że może spróbować na plastrach – Estradermie, to się okazało, że nie można go nigdzcie kupić, w hurtowniach nie ma, nie da się zamówić, wstrzymali produkcję. Wtedy udało mi się dorwać jedną paczkę, a dwie oddała mi Małgorzalka.
          Ale efektów innych niż na estrofemie nie było, a wkurzały mnie te plastry, przeszkadzały.

  50. Izunia dużo zdrówka dla mamy!

    Dziewczyny mam do Was pytanie, czy któraś z Was korzystała z kliniki Gyncentrum w Katowicach i może mi polecić lekarza? Koleżanka szuka jakiś informacji, bo myśli aby skorzystać z usług tej kliniki – na komórkach dawczyni. Proszę Was o pomoc 🙂

    1. Askja , ja chodziłam kiedyś do Dr Czerwińskiej , dobry specjalista , czasem zdarzało się że mnie nie kasowała jak wizyta trwała 3 minuty .
      Osobiście poleciłabym Dr Czerwińską , Dr Piekarz i Dr Mercika .
      Klinika całkiem w porządku , bardzo miłe Położone .
      Ostatecznie in vitro robiliśmy w Provicie w Katowicach , ale to długa historia .

    1. Soniu ja rowniez chodziłam na akupunkture jak sie przygotowywalam do IUI i wlasnie do dr Stadnika.
      Ogólnie lekarz bardzo miły,z oczu wyczytał mi ze jestem alergikiem,a mezowi ze ma problemy z jelitami i kręgosłupem 🙂
      Sam dr Stadnik bardzo miły,używa jednorazowych igieł,w niektórych miejscach troche boli np przy kostkach.
      Ale do wytrzymania. Ogólnie taka sesja trwa 30
      Min ale zazwyczaj doktor miał tylu pacjentów ze przychodził po 45 min co nas troche z męzem denerwowało.
      Nie zadowoleni bylismy rowniez z ogólnych warunków jakie tam sa. PRL to mało powiedziane,a ściany sa z dykty wiec zamiast sie relaksowac słyszałam wszystkich ludzi dookoła.
      Ale zeby nie było.
      Mi za bardzo aku nie miała w czym pomoc tako poprostu chodziłam.,natomiast mezowi poprawiło sie nasienie,kręgosłup go tak nie bolał,i ogólnie samopoczucie po tym mieliśmy duzo lepsze. Tylko ze my mieliśmy 3 sesje po 10 razy. Bo dr twierdził ze wtedy najwieksza różnice widac.

      Mimiami gratulacje kochana 🙂 ucaluj coreczke :****

          1. Wiesz co my roznie. Zależało od tygodnia jak pracowaliśmy. My chcieliśmy szybko zrobic bo myśleliśmy ze IUI bedzie w danym miesiacu. Wiec staraliśmy 3,4 razy w tygodniu bez żadnych przerw po 10 razie.

  51. Dziewczyny pisałyście o tych antyoksydantach selenie czy czymś na poprawe fragmentacji że się poprawiła możecie bliżej nakreślić temat jakie to leki? Bo ja na razie w czarnej dupie jestem menopur nie zadziałał cykl na 70 % moim zdaniem stracony. Jeszcze walczymy ale nie będzie jaja nie będzie badania na wrogość. A kolejne badanie nasienia to bym wolała suplementować M. jakiś czas.
    Wężon po moim endo w 10 dc też się nie zanosi na okres szybko, a jajo 1 chociaż ja tam jakies mniejsze jeszcze zauwazylam to ma 13. Dupa blada bez lamety nic nie idzie, masakra. Powinno być 14-15 i endo min 6 jak ostatnio, ehhh. Przynajmniej przeciwciała sobie zrobiłam przeciwplemnikowe. Zobaczymy w pt. chyba przeprowadze się do wawy 😛 bo jestem tak padnięta że mała bania.
    Jak to jest z tym badaniem nasienia bo się naczytałam że jednym wychodzi źle, po miesiącu dobrze i tak jak wiatr zawieje? w zeszłe wakacje wyszło super teraz się obiawiam bo wiadomo obniżona odporność… Zaraz zgłupieje…

  52. Żyje;) No sama nie wiem co myślec tj tak sobie myśle głośno, co ja tu robię?;) normalnie nie praktykuje takich rzeczy ale teraz mam w głowie taka myśl ze czuje, ze powinnam wykorzystać wszystko. Tylko nie wiem czy to ma sens, nie wiem czy ja wierze w takie rzeczy. Ale z drugiej strony nie wiem czy ma znaczenie moja wiara lub niewiara? Podchodzę do tego tak, ze skoro nie zaszkodzi a ewentualnie moze pomoc to czemu nie?

      1. Evcikm, no ja wlasnie poki co to nic nie czykam, nic sie ze mna nie dzialo ani wtej chwili tez nie czuje sie inaczej;) Umowilam sie na sr, czw, pt i sobote przed transferem a potem jeszcze w przyszlym tyg ale nie wiem serio czy dobrze robie, czy to ma jakis sens. Co wlasciwie ma mi to dac?:) po transferze tez sie chodzi? Mozecie mmie troche w temacie uswiadomic?

        1. Tak po transferze najwazniejsze,podobno pomaga na ukrwienie. To znaczy ze jak tam lezalam z tymi iglami za 2 razem to odjechalam totalnie musialam usnac bo mi sie chraplo ale bylam swiadoma wszystkiego w kolo wiec to bylo jakies dziwne ale przyjemne.Po tym bylam bardzo rozluzniona i szczesliwa. Po transferze bylam bardzo smutna bo zarodki slabe ,a jak poszlam na aku tez sie zrelaksowalam i uspokoilam i tez odlecialam.
          Nie wiem czy to pomaga ale uwazam,ze cos w tym jest.

      1. Juz sie cofnęłam i jeszcze raz na spokojnie przeczytałam wszystko co Tybi dziewczyny napisaliście bo przed wizyta czytałam na szybko bo sie spieszyłam dziękuje wam za rady podpowiedzi opinie to forum jest niebywałe ten blog jest cudem i odkryciem dzieki Iza dzieki dziewczyny

  53. Meliska, doczytałam wyżej, ze w trakcie stymulacji wzięłaś serie tZn 10 zabiegów tak? A potem ile dodatkowo przed transferem i czy po tez chodziłaś kulka razy czy nie? Juz więcej nie nudzę w tym temacie ale
    Muszę dopytać 😉

  54. Wezon, Sonia i pozostale moje dziewczyny
    Dziekuje za pamiec

    Siedze i wyje i rozklejam sie coraz bardziej.
    Jutro rano bedzie lepiej, musi byc
    Jutro zadzwonie do kliniki i umowie sie na wizyte, zeby ustalic plan tym razem na bete znacznie wyzsza niz zero 😉
    Ale teraz jest beznadziejnie, niech ta noc sie skonczy, niechze w koncu usne…..

    1. Zadzwoń i ustalaj plan na bobasa! Jeszcze nam pokażesz taką betę, że będziemy sprawdzać, czy na pewno nie ma tam przecinka. Masz prawo do łez, do złości, nawet bluzgnąć sobie możesz po jakiemu chcesz. Daj sobie czas. Przykro mi, byłam tam, bardzo mi przykro.

  55. Dziewczyny, muszę sie podzielić swoimi wątpliwościami (nie zabijcie mnie;) Ja chyba jednak odwołam te akupunture. Jakoś intuicyjnie mi nie pasuje. Można tak bez konsekwencji po prostu wycofać sie? Zadziałam , jak to, spontanicznie na zasadzie a co mi szkodzi;) Ale jakoś nie chce mi sie tam wracać. Nie poczułam nic. Oprócz, jesl mam byc szczera, zniecierpliwienia bo nie lubię tak leżeć bez celu:) Czy sie zrelaksowalam? Tez nie. 🙂 No odwalilam te wizytę i tyle i teraz zachodzę w głowę po co:) chodzi tez o to, Że tak z tylu głowy i tak mam myśl, ze na te wizytę z nas dwojga to bardziej (jesli w ogole) powinien pójść mój maz. Bo ja w zasadzie to po co tam w ogole poszłam? No naprawdę nie wiem:) Na jaki mój problem (którego nie mam) ma mi pomoc? Szkoda mi chyba czasu. A wy jak myślicie? Przeginam? Odwołać jak nie czuje potrzeby czy iść bez przekonania ? Pogubiłam sie. Co do wyciszenia to jak widać chyba na mnie tez nie działa bo 4 rano a ja nakręcona jestem i spac nie moge. Chyba te atrakcje nie dla mnie:)

  56. Ale z drugiej syt tyle w internecie dobrego o tym piszą (nie śpię to czytam;) ze bije sie z myślami co robić? Moze sie jednak zmusić?;) Wy tu tez polecacie a ja tak wybrzydzam ze trochę mi głupio. Mam nadzieje, ze sie nie obrazicie ze tak jęczę i sama nie wiem co robić. Kusiło mnie zeby zobaczyć i ok spróbowałam ale szału nie ma. Moze wcale nie ma byc? Moze gdyby było kameralnie, relaksująco, to bym poszła dla samego choćby relaksu (No ale do spa to tych wrażeń nie można porównać;) zeby było jasne to ansolutnie wierze, ze sa osoby, którym to pomaga. Nawet wierze we wszystko dobre co o tym piszą w internecie, jak rownież przekonuje mnie ze jesli chodzi o te sprawy to trafiłam pod dobry adres w Warszawie ale co ja mam zrobić skoro i tak nie chce mi sie tam wracać? Cos ze mną nie tak? Powinnam sie zmusić zeby nie żałować ze nie wykorzystałam dodatkowej szansy? Reasumując mam sama siebie przekonać i tam jeździć czy dać sobie spokój?

    1. Sonia jednym pomaga innym nie, działa na psychikę, bardziej podświadomie, ja odpuściłam, może weź sobie masaż przed zrelaksuj się, odpręż. Cyba głównie chodzi o wyciszenie a nie o to czy będziesz myślami gdzieś daleko podczas akupunktury. Z kimś rozmawiałam na temat tej akupunktury dlatego nie włączałam się w dyskusje bo usłyszałam że o kant tyłka, a nie chciałam nikogo urazić bo dziewczyny mówiły co zabetowały że pomogło. Tylko pytanie po akupunkturze czy akurat trafił się ten plemnik? Ja już widze po sobie że mi ani suplementy, ani dieta, nic nie zmienia moich wyników. Od sierpnia cuduje łykam wszystko po kolei a jak nie mam swojej stymulacji to nic nie rusza. U mnie bez leków wszystko stanęło w miejscu.

    2. Soniu, a może spróbuj tam, gdzie ja byłam. Moment wbijania czasem niezbyt przyjemny, ale potem pół godziny drzemki w ciszy i spokoju. Ona jest tam sama, cisza, spokój, relaks.
      To przecież nie musi być ręką dr Stadnika, skoro Ci nie podpasował, nie przesadzajmy. Chyba ktoś z tej kultury ma lepsze podstawy niż Polak.
      Akupunktosfera na Ursynowie. Jak dzwonisz, to rozmawiasz z córką tej Pani, bo ona sama zna tylko podstawy polskiego.

      1. Wężon, dr Stadnik jest lekarzem medycyny z Ukrainy, który uczył się akupunktury za czasów ZSRR od jakiegoś mistrza z Chin. Wyciszenia superowego to faktycznie tam nie ma i taki PRL, ale ma bardzo wielu pacentów. Ja nie będę obiektywna, bo jestem niespokojny duch, gdy byłam na aku w BS w mega ciszy i spokoju tez nie umiałam się zrelaksować 😉 Na pewno warto u kogoś rodzimego, ja szukałam w kilku miejscach – jedna jakaś polecana chyba właśnie z Ursynowa przeniosła się do Łodzi, u innych były dalekie terminy, a ja chciałam od ręki. Ktos tutaj polecil dr Stadnika i jedynie tam udało mi się uprościć od reki – jest kilka gabinetów, wiec z 5 osób naraz albo więcej korzysta.

        1. Ja u niego nie próbowałam, bo to daleko z pracy, a tę panią miałam 5 minut drogi. J. mnie zostawiał, jechał do szkoły i przyjeżdżali po mnie. A jak Laura miała dłużej lekcje, to coś załatwiał, czy robił zakupy i wracaliśmy razem.

  57. Soniu, ja chyba wzięłam 8 zabiegów w czasie stymulacji i czekania na transfer, w tym w dniu transferu, po nie chodziłam, bo nie jestem z W-wy, także nie miałam takiej możliwości. Teraz byłam tylko w dniu krio – rano.
    Ja ogólnie jestem sceptyk i nerwus, wiec z super wiara, ze to pomoze i z relaksacja tez u mnie ciężko i tez niecierpliwie leżę i sto myśli przez głowę mi przelatuje, ale to podobno nie ma wpływu na działanie. Po prostu poczytałam o akupunkturze, że to działa i zaufałam – jako kolejny element, który może coś wspomoże. Na pewno jeden raz cudów nie zdziała, musisz wziąć kilka zabiegów. To że nie spisz to pewnie emocje i nerwy i różne myśli. Ja teraz podchodzę spokojnie, czasem myślę czy to juz nie rezygnacja, no i jakoś nie myślę tak o tym czy się uda tylko zobaczymy co czas pokaże.

    1. Z tego co pamiętam to w 4 dobie nie powinno zaglądać się do zarodków i raczej wtedy się ich nie rusza, także możesz pytać dziś lub jutro, a w piątek się już relaksowac 🙂

      1. Melisko, wydaje mi się, że po to jest embrioskop, żeby móc zaglądać. Obserwujesz zarodki, w ogóle ich nie wyjmując, bo to zawsze może im zaszkodzić, jak są wrażliwe. Tu masz na okrągło podgląd przez okienko, nie wyciągasz ich.

        1. Nie znam się na urządzeniach, embrioskop nie jest zawsze standardowo? W BS tak mi powiedział embriolog jak napisałam wyżej, że w 4 dobie nie rusza się zarodków (nie zaglada) i w 4 nie robi sie transferów, czyżby nie mieli tych embrioskopów? Ja trochę zaczynam mieć watpliwosci co do kliniki N., jak nie podrążysz to masz gorsze opcje – a czy my musimy się na wszystkim znać? Mi nikt nie mówił o żadnym embrioskopie, a miesiąc temu kazali decydować bez możliwości zamienienia słowa z embriologiem. Jakby równi i równiejsi…

          1. Melisko, z tą czwartą dobą to chyba chodzi o to, że zarodki są wtedy w stadium moruli, czyli wyglądają jak niezapłodniona komórka i trudno je oceniać. Ktoś tutaj miał transfer w 4 dobie, ale nie przypomnę sobie kto. Wężon, pamiętasz?
            U nas embrioskop jest opcją dodatkowo płatną i nigdy z niej nie korzystaliśmy, ale za każdym razem dostaję film z rozwoju zarodka, więc one się chyba jednak nie klują w ciemni, tylko je widać. Nie wiem na pewno. Głośno myślę 🙂

  58. Dziewczyny, macie racje, moj maz zreszta tez – trzeba isc na spokojnie jeszcze raz, w sumie co mi zalezy? Moje leki dot tez bezp – ale pokazal, ze uzywa jednorazowych igiel. Teraz to pewnie standard?
    Ogolnie to jakby mi ta aku pomogla na stres zwiazany z ivf to naprawde byloby wszystko czego oczekuje.
    Z tymi komorkami/zarodkami to nie jest tak pieknie. Z 8 zaplodnilo sie 6. A dzis dzwonili z N, ze mamy na te chwile 5 prawidlowych. A mamy dopiero srode. Zaczynam panikowac bo najgorsze dni dopiero przed nami. Powiedzieli mi, ze czynnik meski dopiero wlacza sie pozniej czyt jutro, pojutrze. To oczekiwanie na wyrok nie sprzyja w luznym, spokojnym oczekiwaniu na transfer. Ja sobie moge chodzic na aku ale moja glowna mysl z tylu glowy to czy jest po co, co zastane w sobote. Serio, jakos mam dosc. Podchodzac do ivf naiwnie myslalam, ze to wszystko jest nieco prostsze. Kiedy dzis, z perspektywy czasu, patrze na swoje leki z poczatkow to mnie szczerze bawia:)

    1. Sonia,
      w N. nie proponowali Wam przyśpieszenia transferu? Ja miałam taką sytuację, że mieliśmy czekać do 5 doby, ale że u nas też w 3 większość przestała się rozwijać, to nam przyśpieszyli transfer. Zawsze lepiej zarodek ma w macicy niż w laboratorium. A może być tak, że do 5 doby żaden nie dotrwa.

      1. Czarovnica, Sonia zdecydowała, że czeka do 5 doby, że jak nie przetrwają, to u niej też by nie przetrwały, więc po po robić transfer, czy narażać się na poronienie nieprawidłowego zarodka.
        U nich wyszedł teraz czynnik męski – i skoro zarodki mają obumrzeć, to niech zrobią to bez transferu, a te które dotrwają będą naprawdę silne.
        Z pierwszej stymulacji miała 5 zarodków, wszystkie ładne, 3 transfery i beta ani drgnęła. Teraz chce spróbować z blastkami.

      2. Czarovnica i tu dochodzimy do odwiecznego pytanie ivf, tak jak o jajku i kurze.
        Czy zarodki mają rzeczywiście lepiej w macicy? Czy skoro zagnieździł się w macicy, to ten akurat dałby radę na szkiełku, czy nie?
        To że 9 umarło, a tego 10 dali 3 dnia i jest ciąża, nie znaczy, że akurat ten 10 nie dałby rady do 5 dnia. Może by dał? A może te co obumarły, dałyby radę w macicy?
        Jedni mówią, że lepiej w macicy, a drudzy, że wszystko jedno i jak nie da rady doczekać to w macicy też nie da.
        Kwestia wiary- w żaden sposób nie da się tego sprawdzić. Nie cofniesz czasu. Nie zrobisz dwóch rzeczy w równoległych rzeczywistościach. Trzeba by to sprawdzić na tym samym zarodku, a nie da się tego zrobić.

        1. Weżon, masz rację – w Invikcie na przykład mówili wręcz, że w labo zarodki mają większe szanse. I tak, w zasadzie jest to nie do sprawdzenia, więc można sobie gdybać…
          Izu, dawno tu nie byłam, wyleciałam z obiegu – dużo rzeczy się dzieje, współczuję Twojej Mamie i Wam tego stresu, ale wierzę, że będzie dobrze!!!!

        2. Wężon, z ivf jest zawsze więcej pytań niż odpowiedzi. Przecież jak się ma dwa słabej klasy zarodki to transferując je razem ma się większą szansę na powodzenie.
          Kliniki też do tego różnie podchodzą – jedne uważają że lepsza macica, inne że lepsze szkiełko. Samo podglądanie zarodków, wymaga przecież wyjęcia ich z inkubatora („całodobowy monitoring” jest najczęściej dodatkowo płatny i ograniczony), co może im nie służyć.
          Dla mnie było jasne – wolę mieć szansę transferu, niż wydać kasę i nie spróbować. Bo, to że są słabej jakości zarodki to ja wiedziałam po 1 ivf.

          1. Ja też wolałam młodsze.
            Teraz mam 3 zamrożone w 2 dniu, dziwnie. Podobno były bardzo ładne, nie budziły wątpliwości. Ale z 4 pozostałych do obserwacji już żaden nie poszedł do mrożenia. Martwię się więc o te co są. No ale najpierw musi dojść do transferu.

    2. Soniu, 6 zaplodnionych na 8 to jest bardzo dobry wynik i 5 nadal się rozwija, nigdy tak nie miałam. Póki co masz się cieszyć, a nie czarnowidziec 😉 Co klinika inne podejście – w BS standardowo hodują do blastocysty, chyba, że jest tylko 1 zarodek to podają szybciej (2 doba) lub jak widzą jakieś inne przesłanki.

  59. Czarovnica, poki co nie padla z ich strony taka propozycja. Moze dlatego, ze to niejako wspolna decyzja, ze czekamy do 5 doby zeby zobaczyc gdzie mamy problem. Niestety ja nie wierze juz w podawanie zarodkow w 3 dobie. Wszystkie poprzednie transfery byly w 3 dobie, podali nam tak 5 zarodkow i zaden nie wystartowal. Wiec wcale im te naturalne warunki w macicy w niczym nie pomogly a nam „zabraly” wiedze o tym co jest powodem tego, ze nie ida dalej. Po 3 dobie dopiero uruchamia sie czynnik meski i my chcemy sprawdzic ile zarodkow naprawde ma szanse. Nie chce sie ludzic a robilam to do tej pory decydujac sie na transfer zarodkow w 3 dobie, ktore wszystkie w tym czasie byly „piekne, kompaktujace” i osiagnely max co mogly na te dobe.

  60. Dziewczyny pierwszy raz rozrabiam ampulke menopuru i teraz moje pytanie rozpuszczalnik jest 1 ml to ja mam wziasc 0,75 ml czy całość i całośc sobie wstrzyknąć bo to jakoś w porównaniu do tej 600 jm menopuru jak brałam po 75 jm to strasznie dużo się wydaje. POMOCY

      1. gaja ogarnęłam temat ale trzęsłam się jak galareta po tylu zastrzykach to i tak zawsze się trzęsę ale jak już dochodzi rozrobianie co M. robil zazwyczaj to już jest masakra 🙂

    1. Sonia dałam rade filmik z youtuba pomogl jak rozłamać prawidłowo ampułke. Bo ostatnio M, jedna rozwalil a drugą też ukrychnął i tego najbardziej się obawaiałam bo tam miałam 2 a tu tylko jedna pruba. Udało się.
      Z łodzi do wawy żeby rozrobić lek to nie będę gnała, a do przychodni to wiecie najpierw skierowanie na zastrzyki itp. Ale trzęsłam się jak galareta ale jak ampułka ładnie się odłamała to się uspokoiłam a później na 5 razy pobierałam już rozrobiony lek 🙂
      paradise i olga82 dzięki za wskazówki żeby poszukać tej innej ulotki i instrukcji 🙂 chociaż nie było tam napisane zdejmij niebieskie wieczko z proszku hahah

  61. Wendy, dzięki za pamięć, wzruszył mnie ten kciuk 🙂
    Dziewczyny jestem jestem na bieżąco ze wszystkimi tu sprawami.
    Mimami wielkie gratulacje,
    Sonia mocno Ci kibicuje, jak i wszystkim które walczą.
    Weżon, Pati na Was też przyjdzie pora.
    Franczeska, przykro mi bardzo.
    Iza brawo dla mamy.
    U nas wszystko dobrze.
    UGG genetyczne nie budzi zastrzeżeń, dzidzia ma ponad 7cm i pięknie pomachała rodzicom słodką rączką.
    Na wyniki testu Papp’a czekamy do najblizszej środy.
    Czujemy sie świetnie!

  62. Melduje sie po tansferze, tym razem miałam dodatkowo zastrzyki Naupogen 7 i 4 dni przed, a w trakcie transferu intralipid. Jeśli to nie pomoże, 59 ja juz jie mam pomysłów 🙁

      1. Jednak nie robiłam histero, dr stwierdziła, ze ona nie widzi takiej potrzeby (miałam histero przed pierwszą ciążą i wszystko było ok).
        Tak, z sierpniowej stymulacji mieliśmy zamrożonych 6 blastocyst, dzis wzięłam trzecią. Beta w przyszły piatek.

      1. Tak, dzisiaj.
        Nie chce dwoch. Wydaje mi sie, ze skoro mamy szanse stworzyć te idealne warunki, to przy 6 próbach jest większe prawdopodobieństwo niż przy 3. No i boje sie ciąży bliźniaczej, nie chce ryzykować.

    1. Dziewczyno_rabina, trzymam kciuki. I prosze nie załamuj się, gdyby teraz sie nie udało, bo potrzebujesz tego jednego dobrego zarodka. Plemnika i komórki. Nie wiesz, który z nic taki jest. Może ten 6.? A moze właśnie 3.
      3,4,5 i 6? 🙂

        1. Jeszcze masz dużo szans. Może udać się teraz, może za 7, 8 czy 9 razem.
          W końcu córkę masz z 3 transferu. Gdybyś poddała się po pierwszej stymulacji, nie byłoby jej.
          Może teraz też szczęśliwy okaże się ten 3 transfer, a może któryś późniejszy.

          Ja to tylko zazdroszczę, że u większości tak to szybko idzie. Pierwszy transfer robiłaś po mnie i już jesteś po trzecim. A u mnie zawsze miesiące przerw. Nawet na horyzoncie nie widać, kiedy mogę podejść do transferu.

  63. Iza, trzymam kciuki za Twoją Mamę, zdalnie wspieram Ciebie w takiej trudnej chwili:*

    Gatku, doczytałam się, że Wy juz na wylocie. Rany, jak cudownie, że tak długo trwasz w tej bliźniaczej ciąży. To przecież juz na spokojnie jest, donoszona prawie prawie..Daj znać jak się czujesz:)Czy wszystko masz gotowe?

    Ja Was wszystkie bardzo sciskam mocno, czasem doczytuje w wolnej chwili, jak mi Córcia uśnie…i myslę o Was cieplo..i zeby najlepiej wszystkim się udalo! Moja Wiewióreczka ze szkiełka kończy dziś 8 tygodni. Juz mamy pierwsze usmiechy 🙂 I jak na nią patrze, to czasem nie wierze własnym oczom 🙂 Rok temu o tej porze prawie adoptowałam komórkę , bo przestawałam wierzyć w możliwosci swojego organizmu.Rok później patrzę na usmiech mojej wlasnej, zdrowej Córeczki. 🙂
    Caluje Was! Przesyłam pozytywną energię 🙂

  64. Izo, mocno ściskam i życzę wytrwałości w stosunku do problemów i… taty 😉 Mamie życzę duuużo zdrowia. Ciężkie to nasze życie… 🙁
    Nawiązując do Twojego wcześniejszego wpisu o adopcji chcę wspomnieć coś od siebie. Długo nad tym myślę. Na początku negowałam te myśli, potem mówiłam sobie: „w ostateczności”. Dziś już myślę, że chcę tego… Nie chodzi o adopcję, chodzi o dawcę plemników… Mój mąż ma słabe nasienie, inseminacja raczej nie wchodzi w grę bo jest ich zwyczajnie za mało. In vitro było robione (2 transfery), moglibyśmy nadal próbować – pytanie tylko za co? Kasa z niebia nie spada, dofinansowań nie ma 🙁
    Proszę, powiedzcie co o tym myślicie. Ja zaakceptowałam taki wariant, mój mąż mówi, że pojedziemy niedługo na badania i jeśli nadal nie będzie poprawy to ON TEŻ JEST ZA DAWCĄ! Nie możemy, nie chemy, nie potrafimy dłużej czekać, płakać, przeżywać i żyć bez celu. Choroba duszy jaką wywołała niepłodność tak się rozrosła, że nie mamy sił i za bardzo możliwości do dalszej walki.
    Jestem przekonana co do dawcy, ale przychodzą mi myśli do głowy „czy to moralne?”, „czy to nie samolubne?” itp. Z drugiej strony wiem, że podobne myśli były przed in vitro i wiem też, że jesteśmy w stanie poświęcieć bardzo dużo, aby naszemu życiu nadać sens…

    1. ABC napisz ogólniej co jest nie tak fragmentacja ruchliwość ilość, czy miałaś isis czy imsi itp., 2 transfery nic nie zostało zamrożonych zarodków nawet z 2 doby?
      Potrzeby ten jeden plemnik nikt ci nei zagwarantuje ze z naisienia dawcy będzie oki i za pierwszym podejściem wyjdzie. Jakie badania do tej pory mieliście? całkowicie wykluczyli czynnik żeński? Dziewczyny już polecały tutaj ten feritil… coś tam już nie pamiętam i to znacznie poprawiło nasienie Malibuu pisąła ostatnio o antyoksydantach i selenie. Gdzie się leczysz??

    2. ABC, jesteście oboje z mężem wielcy, wspaniali, bardzo odważni i bardzo siebie kochacie, to widać.

      To też jest rodzaj adopcji, zgoda na element spoza układu Ty-mąż.

      To jest wielkie pragnienie wychowania i kochania dziecka, większe niż nasza miłość własna, nasz genetyczny egoizm. To jest wola dawania życia. Nigdy, przenigdy nie zobaczę w tym niczego samolubnego.

      Jest tylko jedna rzecz, którą wiem, ze przemyśleliście. Czy w razie frustracji wychowawczych nie przeniesiecie na dziecko winy za „obce geny”. To jest to, co m.in. wałkujemy w ośrodku adopcyjnym (naprawdę bardzo te sprawy są zbliżone). Wystarczy zrozumieć jednak, że frustracje będą też przy dziecku z „naszych genów”. I rozwiązywać je na korzyść dziecka, a nie przeciwko niemu.

      ABC, jak się wahasz, w klinice N. jest psycholog od niepłodności (nie pamietam, gdzie się leczysz). Ona Wam pomoże odpowiedzieć na te pytania.

      Dla mnie – jesteście godni podziwu za decyzję, wspieram, trzymam kciuki.

      1. Leczymy się w Lublinie. Tylko raz mieliśmy inseminację i z góry nam mówiono, że szanse są niewielkie bo mało plemników zostało podanych. Potem poszliśmy od razu w in vitro (ICSI). Pobranych jajeczek było chyba z 15, zapłodniło się z 10, dobrze roziwjało się 6. Na świeżo (bez mrożenia) miałam transfer 2 zarodków, zostały 4 z czego zmaroził się jeden. Drugi transfer tego jednego zarodka się nie udał, rzecz jasna. Mąż nasienie ma słabe – średnio 7-8 mln/ml, do tego dochodzi słaba morfologia, patologia główki i zawyżone leukocyty – tego nie mogliśmy zbić lekami, trochę opadało, ale zawsze było powyżej normy. przed w/w zabiegami mąż przyjmował Pro Fertil, poprawa jakaś była, ale wraz nie zadowalająca. Może ten lek miałaś Pati na myśli? Co do mnie – mówią, ze wszytsko jest ok. Miałam usuwaną laparoskopowo torbiel i przy okazji zrobiono drożność, jeden był ok, drugi troszkę udrożnili. Jedyna rzecz jaka mnie u mnie martwi to brązowe plamienia zaraz po owulacji, które trwają aż do okresu. Lekarze to „olewają”, nie widzą w tym nic złego. Przy zabiegach miałam podawane różne leki i wtedy plamienia nie było. Wiem, że dawca nie gwarantuje ciąży, ale sama ilość i jakość plemników zwiększa szanse – tak mi się wydaje… I że jak nie za 1 to za 2 czy 3 razem zaskoczy… Przy podejściu do in vitro mąż musiał 2 razy z rzędu nasienie oddawać bo po 1 razie nie było w czym wybierać (!)…
        Dziękuję Wam dziewczyny za zaisteresowanie 🙂
        Izo, kochana jesteś, zawsze mnie rozczulisz że aż łza się kręci. masz rację, że to też forma adopcji. I czytasz mi w myślach bo dzisiaj z mężem miesliśmy dyskujsę – co jeśli ten mały słodki szkarb wyrośnie na młodzież sprawiającą nam problemy/przykrości? Siłą rzeczy dziecko biologicznie będzie moje, męża nie i co wtedy? Czy nie będzie miał do niego pretensji, czy nie będzie żałował decyzji czy nie będzie go inaczej przez to traktował? Pwiedział, że nie, że to będzie jego dziecko i skoro on nie może mi tego dziecka biologicznie dać, które tak bardzo chce to musimy posunąć się do radykalnego ale odpowiedzialnego kroku. Że będzie je kochał i jak to mówią „ojcem jest ten kto wychowa a nie spłodzi” 🙂 Kochany ten mój mąż, rozczula mnie 🙂 choć wiem, że dla niego to o stokroć trudniejsza decyzja niż dla mnie… I oczywiście warunek jest taki, aby dziecko ani nikt inny się o tym nie dowiedział. Dziecko jest nasze i już. Będziemy musieli żyć z tą „tajemnicą” – co nie powiem, trochę mnie przeraża… że się wyda, że zajdzie taka sytuacja, że prawda wyjdzie na jaw itd.

        1. Abc, z tą tajemnicą z jednej strony trudno – bo co jak np. z powodów medycznych coś będzie trzeba wiedzieć o rodzinie, o chorobach, który w niej były itd?
          Ale z drugiej od wieków naturalnie faceci wychowywali nieswoje dzieci nic o tym nie wiedząc, sami nie wiemy, czy mówiąc, że w rodzinie nie było Downa, schizofrenii czy cukrzycy, mówimy prawdę. Jesteś w stanie zaświadczyć za swoją prababkę? Kiedyś posiadanie dzieci było ważniejsze, kobiety mogły podejmować takie decyzje nawet dla dobra rodziny, dla czystego dawstwa.
          W końcu starożytna sentencja mówi, że tylko matka jest pewna (co teraz zaczyna się zmieniać).
          Jak odkryto genetykę, to po podjęciu testów na ludziach stwierdzono, że to jednak nie działa, bo w około 20-25% przypadków wychodziło, że tatuś nie jest biologicznym ojcem.

          Przechodząc do właściwej kwestii – to na pewno trudna decyzja, dobrze, że mąż jest taki dojrzały i się zgadza.
          U mojej B. mąż się na to nie zgadzał. U obojga wszystko było super, tylko ona zwalczała jego materiał. Powiedział, że dla niego będzie to jak zdrada, będzie ciągle widział, że to dziecko obcego faceta, równie dobrze może iść na dyskotekę się puścić. I za 13 transferem udało się na własnych komórkach.
          On nie akceptował obcych genów. Ale dobrze, że wiedział to z góry, bo potem to byłaby duża krzywda dla dziecka.

          My też chcemy wyłącznie ze swoich genów. Ale my jedno już mamy.
          Mój J. jak zapytałam żartem, czy może być dawca, powiedział, że nie, bo ja ma cierpieć, to chce wiedzieć, że za swoje grzechy. 🙂
          No ale my mamy 3 mrozaczki, raz była zdrowa ciąża z ivf i raz naturalne dziecko, więc inaczej do tego podchodzi.

          Ale Ci powiem, że wychowywanie dziecka często jest uciążliwe. Widzimy w Laurze nasze dobre cechy, ale i najgorsze. Do tego zmieszane. Czasem trzeba liczyć do 10, albo i dalej.

          1. Spróbujemy jeszcze inseminacji jeśli nasienie się poprawi. Prozmawiamy z lekarzem, zapytamy czy jest sens próbować męża materiałem genetycznym. Jeśli nie to zapewne zrobimy jak pisałam. Wężon, wiem, że tajemnica może być ciężka w utrzymaniu, nawet ten sam przykład z tyłu głowy mi siedzi! Coś się dzieje ze zdrowiem, potrzebny dawca i w pierwszej kolejności uderzają w nas, rodziców i co? Wychodzi szydło z worka… Są te myśli, ale to już skrajność, taka ostateczność, sytuacja która może się wydarzyć ale jej procent jest niewlielki (ale jednak ciągle jest…). Bardzo byśmy chcieli mieć swoje dziecko, bardzo! Na początku nie dopuszczałam myśli o dawstwie, ale sytaucja w jakiej się znaleźliśmy jest ciężka do przeskoczenia. Nam kobietom można pomóc farmakologicznie, mężczyznom już nie (wiem, są suplementy, które ponoć coś tam poprawiają jedank u nas to za mało). Gdyby były mrozaki, gdyby było już z nami na świecie jakieś nasze dziecko to nie rozważalibyśmy tego. Dajesz przykłady gdzie dawca nie wchodzi w rachubę, u nas znów nie wchodzi w grę adopacja. Więc albo będziemy stać w miejscu albo będziemy mieli dzieciątko dzięki dawcy. Przy okazji powiem Wam, że mam żal do losu, życia, Boga (sama nie wiem do kogo/czego?). Nie za sam problem niepłodności jaki na nas spadł a za te ciężkie decyzje, które musimy podejmować, przed któymi stoimy i za tą krwawą walkę rozgrywającą się w duszy kiedy inni podejmują decyzje gdzie się na wakacje wybrać… 🙁

  65. Iza, co do Nałęczowa, to moja chorująca na serce mama dwa razy była i dwa razy trafiała do szpitala po powrocie… Sama nie wiem, co o tym myśleć. Nie służył jej ten klimat (a moze zabiegi…) ewidentnie. Mama opowiadała mi, że jest tam miejsce, gdzie właśnie po zawałach, operacjach na serce trafia się właściwie prosto ze szpitala. Takie sanatorium na cito 😉 (nie wiem, czy to całe sanatorium, czy jakiś oddział któregoś).

    Kiedy czytam o twojej pracy, mam wrażenie, jakbym słuchała opowieści brata mojego męża, pracownika (byłego 😉 ) tvnu. Wymagali od niego, żeby był pod telefonem w dniu ślubu swojego.

    U nas intensywnie, dużo stresów nadal, ja trochę wysiadam nerwowo, jakieś bóle w klatce piersiowej itd. Chciałabym w spokoju cieszyć się macierzyństwem. Poki co nie jest mi to dane.

    1. Kas a mam niskociśnieniowiec czy wysoko, to też jest rożnie już pisałam że moja babcia wo góry gdzies w kierunku wrocławia pojechala i była masakra rok nie mogla dojść z lekami. Wiem że w senatorium tez sa lekarze i oni jakos zmieniają dawki lekow może to była przyczyna, chociaż babcia ostatnio po szpitalu gorzej się czuła niż normalnie bo tez jej pozmieniali, dopiero pielegniarka znajoma jej pukladala leki i jest oki.
      Kas a który to tydzień?

    2. Kas już zostałam uświadomiona hihi wykreślam pytanie o tydzień 🙂 zakręciłam się 🙂 mam nadzieje że niebawem ciut odetchniesz i będzie ci dane cieszyć się macierzyństwem 🙂 tak pełną parą 🙂

    3. Kas, rany boskie, w nie porę te bóle… jak to bóle w klatce piersiowej? Masz jakieś problemy zdiagnozowane? Badałaś się kiedykolwiek pod kątem serducha? Zwłaszcza, że masz obciążenie genetyczne, z tego co piszesz o mamie…

      tak, co do tvn to potwierdzam, że tam tak jest, ale niech to nie stanowi dla blogowych detektywów tropu żadnego, nie pracuję tam 🙂

      Kas, jak dziewczynki?

    4. A co do Nałęczowa, mama nie pojedzie. Dla niej to pół Polski, o kilkaset km za dużo. Choć strasznie się kochamy, nawet do mnie nie jest w stanie raz w roku przyjechać, a co dopiero w obce miejsce jeszcze dalej.
      Za to dowiedziała się o sanatorium-niesanatorum, ale „rehabilitacjach po zawale”, które odbywają sie jak sanatorium. Zobaczymy.Wczoraj chciała, dziś już znowu za daleko. Namawiać będę.

      1. Kas, do doktora marsz! Póki co melisę popijaj jak możesz! Matko Superhiroł, ja też miewam ostatnio spadki formy (2tygodnie latam po specjalista i na rehab), jestes dla mnie Wielka. Jak potomki? Masz pomoc?
        Iza, trudny typ z tej mamy. Może w domu będzie jej lepiej?
        Co do tonu, to obstawiam media:)

        1. Tak, mam pomoc, mama jest u mnie codziennie, często mójtata bierze mi synka na popołudniowy spacer, kiedy dziewczyny po swoim spacerku dosypiają na balkonie. Wtedy jestem chwilowo „bezdzietna” 😉 Nie jestem wielka (no chyba, że rozmiarem 😉 ). Jestem normalną mamą, mamy tak mają, sama wiesz po sobie.

          Lekarka uwaza, że ten ból jest od kręgosłupa. Już się umówiłam na masaże.

          Lekarka dziś zasugerowała psychologa. Stwierdziła, że taką ilość stresów powinnam z kimś przegadać. Pewnie ma rację.

          Potomki cudne 🙂 jedno cudniejsze od drugiego i nie wiem, które najcudniejsze. Czy najstarszy ze swoimi pierwszymi zdaniami, walczący dzielnie o odpieluchowanie, czy śląca uśmiechy na prawo i lewo E, czy może ten trzpiot najmniejszy S 🙂 dziewczyny są bobasami idealnymi, z opisów Wężona przypominają jej Laurkę. Nie miały kolek, przesypiają noce, praktycznie nie płaczą, rozdają uśmiechy na prawo i lewo, gadają do zabawek, a położone na brzuchach na wprost siebie, robia bardzo zdziwione miny.

    5. Kas, u mnie klujące, napadowe bóle w klatce piersiowej zwiastowały ogromny kamień w woreczku żółciowym. I bardzo uaktywniły się po poprzedniej ciąży. Może warto to zbadać i zrobic usg.

      1. Odpowiadam zbiorczo. Byłam dziś u lekarza, miałam ekg, trochę skierowan na badania dostałam. Tętno podwyższone, mam kontrolowax przez tydzień.

        Dziewczynkisuper. dziewczyny różne jak dzień i noc. Sonia wariat, nie ulezy chwili spokojnie, wiecznie się wierci, przekreca z pleców na brzuch i nie umie wrócić. Walka o każdą kroplę mleka, bo ma wazniejsze sprawy niż jedzenie. Luśka siła spokoju, leży, zwiedza, zjada wszystko do ostatniej kropelki.

        Z sercem ok. Ale wyszedł S niedosluch. Grozi jej aparat.

  66. Iza,
    Ja bym obstawiala sanatorium, jakiekolwiek, albo chociaz jakas rehabilitacje. Mama musi skupić sie troche na sobie i wrocic do formy

    Dzieki za slowa wsparcia
    Dzis od poludnia jest lepiej. Do poludnia ryczałam, a potem mi przeszlo.
    Zadzwonilam do kliniki i w przyszlym tygodniu mam wizyte i ustalanie dalszego planu 🙂

    Hitem dnia jest to co dzis nawywijalam 😉
    Rano pokłóciłam sie z moim M, bo bylam drażliwa i szykowalam sie jak mrówka w smole, a on niecierpliwy do wyjscia do pracy i poganial mnie za bardzo
    Ja w ryk, on wyszedl. Jak mi przeszlo to napisalam mu wiadomosc, ze przepraszam za swoje wzburzenie i placz, ze powinnam byc optymistka, ale dzis nie potrafię i ze potrzebuje specjalnego traktowania bo jest mi smutno.
    No i wyslalam ta wiadomosc, ale nie do mojego M, tylko do lekarza! Bo pisalam jeszcze przez lzy…..
    Jak sie zorientowalam to napisalam, ze to bylo do mojego M, i sto razy przepraszałam, ze zawracam glowe itp. a on odpisal: „Nie martw sie tak, ja sie postaram jeszcze mocniej i zobaczysz, ze sie uda. Cierpliwosci. Wygramy te walkę”
    Jak tu nie uwielbiać takiego lekarza? 🙂
    Ale moj M. go nie lubi – nie da sie dogodzić wszystkim…..

    1. Franczeska ja wczoraj też mojego M wyrzucałam z domu i sie po raz x-nty rozwodziłam. Ja lepszy numer odwaliłam ostatnio z siostrą po cpn wkółko jeździłysmy hehe bo innym autem i nie wiedziałyśmyn z której strony wlew. Podjechałyśmy spr że źle stoimy i mowie podjedź z drugiej. Hihi objechałyśmy na około i znów stanełyśmy ze złej, nie mogłam wysiąść z auta żeby zapłacić tak płakałam ze śmiechu, wstyd 🙂 a i jeszcze każde skręcanie cofanie wiązało się z 5 cofaniami bo duże auto i nie szło wykrecać i objechać na raz 🙂 także 10 min jak wariatki kręciłyśmy się 🙂
      Może doktorek przystojny i twoj M zazdrosny?

      1. Pati,
        Moze cos w tym jest
        Lekarz mlody i przystojny i zakochany w swojej zonie i w dniu mojej punkcji specjalnie przyszedł do kliniki, choc mial w szpitalu żonę z mala dwudniowa córeczka 🙂
        Moj M generalnie jest zazdrosny, choc nie ma podstaw. Jest mega przystojny i wciaz swiata poza nim nie widze

        1. Franczeska, zazdrość rzadko ma coś wspólnego z podstawami. Zazdrość to kwestia psychiki -są ludzie zazdrośni o koleżanki, rodzinę, pracę.
          To, że ktoś jest super, też nie znaczy, że nie zostanie zdradzony.
          Ja swojemu mężowi nie miałam praktycznie nic do zarzucenia, świata poza mną nie widział, nie był przystojny, ale takiego go chciałam, było nam dobrze, zaczęliśmy starać się o dziecko, a któregoś dnia wstałam i wyszłam. Tydzień zajęła zmiana świata o 180 stopni. Nic się nie psuło.
          Takie rzeczy się zdarzają, więc jak ktoś ma skłonność do zazdrości, to będzie się bał, że jemu też może się to przytrafić i będzie się starał zapobiegać.

    2. Franczeska, może twój M. uważa, że lekarz jest dla Ciebie za dobry, może jakiś czynnik męskiej rywalizacji mu się włącza?

      Napisz, ile macie lat, jaka była wasza droga do ivf.

      1. Wezon,
        Ja mam 36, moj M 10 lat wiecej

        My jestesmy na poczatku drogi, choc od wynikow badań: niedrożność jajowodów, obniżona rezerwa jajnikowa, jakies tam hormony nie na tym poziomie co powinny, plemniki nieco mniej ruchliwe, minelo prawie pol roku
        Biegaliśmy po roznych lekarzach i dwoch klinikach i ta lepsza musieliśmy na razie odrzucić, bo nie stać nas na nia, zreszta nie cierpiałam tych dwoch lekarek, ktore mnie tam razem przyjmowaly….. bo za kazdym razem czytaly moja historie od nowa, kazaly powtarzać oczywiste badania.
        Moj obecny lekarz ma pewnie dobra pamiec, bo w poczekalni swoje pacjentki wita z imienia i czuje sie zaopiekowana i spokojna u niego
        Jak juz w koncu zdecydowaliśmy sie na klinikę, odłożyliśmy kase na procedurę to pierwsza stymulację mialam w pazdzierniku. Pobrano sześć jajeczek i powstal z nich tylko jeden zarodek i ciazy z tego nie bylo niestety.
        Za kilka dni sie okaze kiedy zaczniemy kolejna stymulację. Mam nadzieje, ze szybko, bo w poprzedniej nie mialam zadnych objawów hiperki i generalnie czulam sie niezle.

        Zaczynam sie zastanawiac czy jednak nie przejść do tej drugiej kliniki, bo moj M uslyszal o niej wiele dobrych opinii, ale na razie jeszcze dam szanse mojemu lekarzowi, skoro napisal mi, ze sie mna bardziej zajmie i tym razem zrobimy cos wiecej

      1. Opowiedz, bo tez mi sie gęba śmieje jak sobie przypomnę co nawywijalam 🙂
        Taki maly wesoly wątek w na razie niewesolych wieściach
        Teraz lekarz to juz na pewno mnie nie zapomni 😉

  67. Kas, do doktora marsz! Póki co melisę popijaj jak możesz! Matko Superhiroł, ja też miewam ostatnio spadki formy (2tygodnie latam po specjalistach i na rehab), jestes dla mnie Wielka. Zobaczysz: przyjdzie moment, ze te operacje stana sie mglietym wspomnieniem dla nas.. Jak potomkinie? Masz pomoc?
    Iza, trudny typ z tej mamy. Może w domu będzie jej lepiej?
    Co do tvnu, to obstawiam media, pisane:)

  68. Dzis o 24 wzięłam diphereline. Dr L wczoraj naliczyl 6 jajek na usg. Estradiol prawie 6 tys. Punkcja piątek o 12:30. Transfer nie teraz. Zastanawiał się długo, dzwonił do szefowej pytać co robić, w końcu stwierdził, że to jest kwestia mojego życia, już nie zdrowia. Ze gdyby wcześniej „Bocian nie doprowadził pani do takiego stanu, to ja bym z sukcesem zakończył i wystymulowalbym panią do 6 komorek bez hiperstymulacji, a tak przegrywamy ten cykl.” Mimo, że od początku mówił, że raczej transferu nie będzie, to jakoś tak ciężko mi się zrobiło. Może to kwestia tego słowa „przegrywamy” bo tak się zaprogramowalam pozytywnie na ten cały proces. No nic. Zobaczymy co będzie po punkcji…

    1. Ania zastrzyk zrobiony, jaja sa i jest ich 6 a nie 3, i licze że do pt będzie ich więcej. Doktorek rozsadnie gada przy 6 tys estradiolu kobito byś się przekręciła, a ja chce jechać w gości do Ciebie z Dyziem a nie na stype !! i mam nadzieje że na wiosne to ty będziesz z bębnem chodzić. Okres tego samego dnia dostałyśmy to zapączkujemy też równo 😛 Ty na 12.30 ja na 10.40 w N.
      Tegoroczne święta są nasze, cel- taka info przy kolacji wigilijnej żeby kopara wszystkim opadła i żeby teściową zatkalo żeby najlepiej się nic już nie odzywała, wowczas może przeżyje to rodzinne spotkanie 🙂

    2. Mała Aniu, żadne przegrywamy… Crio ma większą skuteczność niż transfer świeżych zarodków. Ty odpoczniesz, zarodek poczeka, nic mu się nie stanie. W ogóle się dziwię, że się zastanawiał nad tym cyklem przy takim estradiolu i Twojej historii. Ja miałam (marne przy Tobie) 5300 i nawet na kolanach bym nie ubłagała świeżego transferu. Wiem co czujesz, bo ja też wyszłam wtedy rozczarowana, jesteśmy tak nastawione na to dziecko, że zapominamy o sobie. Chodzi o Twoje zdrowie i życie. Możesz tylko wygrać.

      1. niebieska masz racje, nie chciałam nikogo wprowadzać w błąd ale też mi dr mówiła że mrożaki się lepiej przyjmują, niestety niedane mi było tego sprawdzić 🙂
        5300 ja przed punkcja miałam 2900 i po transferze już podchodziłam pod hiperke aż wszyscy się dziwili w N. że jak to ja, na szczęście szybko zareagowałam i w kolejnym dniu po transferze bylam znow w N. a pani w aptece się śmiała co ja tutaj znow robie tak codziennie ją odwiedzam 🙂 a później dr zalowala ze hiperka ustapiła bo jak bym zaskoczyla to by powrocila

    3. Ciekawe co piszesz bo moj estradiol sporo ponad 7 tys……i transfer mialam na swiezo i za pierwszym razem i terz tez nikt nie mowil o odwolaniu. Zero hiperki. Zero objawow. moze jaies jeszcze wyniki biora u Ciebie pod uwage? No wiadomo kzdy przypadek jest inny

        1. Mój estradiol z czwartku to grubo ponad 3000, a wcześniej podwajal się codziennie z nadwyzka jeszcze. Punkcja dopiero w pon była, wynik pewnie był hoho… Mialam taki nacisk na transfer ze już nie sprawdzaliśmy. Ale przestrzegałam diety, full wody i bialko apteczne w proszku do każdego posiłku dodawałam. Po takim doświadczeniu u Ciebie popieram w 100% żeby organizm odpoczal i doszedł do siebie, będzie bezpieczniej.

      1. Sonia Ania prawie się przewineła po hiperce, miała 10 kg wody w brzuchu, może każdy org inaczej reaguje ale czytałam gdzieś że jak dochodzi do 3-4 to zastanawiają się nad świeżym treansferem. Nie mam zielonego pojęcia co jeszcze wpływa na hiperke.

    4. Mala Ania,
      Cóż to znaczy jeden miesiac odczekać i nie ryzykować wlasnego zycia i zdrowia. Cierpliwosci – ma sens to co mowi ci lekarz 🙂
      A moze po punkcji cos sie jeszcze wyjaśni
      Trzymaj sie

      1. Wężon święta racja, ja i tak licze na to ze coś tam do jutra jeszcze podrośnie 🙂 i Ania będzie miała ich więcej, najważniejsze żeby były pełne i tak jak napisałaś ładnie się pozapladniały po tym MACS.

  69. Niebieska – czy ja dobrze wyczytałam, że ty brałaś Zoladex? Jesli tak to z jakiego powodu i jak sie po nim czulaś? Miałaś jakieś krwawienia i ile trwała terapia? Byłabym bardzo wdzięczna.

    1. Nie, Malibuuu, nie brałam. Porównywałam go z gonapeptylem depot, który brałam przed sztucznym cyklem na wyciszenie jajników, oba to leki na raka gruczołu krokowego i mają podobne skutki uboczne.

  70. Izo oraz kochane dziewczyny:) czytam Was juz od bardzo dawna, tak po kryjomu;) ten blog jest niesamowita skarbnica wiedzy dla wszystkich staraczek! Czy moglaby porosic Was o rade lub pomoc? Nie wiem co dalej, jestem mocno zalamana:/

    Mam 30 lat i ciezka postac pcos. Brak okresu odkad skonczylam 21 lat i zero naturalnych owulacji. Moja historia starania jest dosc dluga, ale powiem tylko tyle ze mialam 12 stymulacji Gonalem F, 1 iui, i jedna ciaze biochemiczna. Mieszkam w uk niestety.

    W tym miesiacu w koncu oodeszlam do in vitro. Protokol krotki z antagonista. Stymulacje zaczelam od Gonal F dawka 150, ktora pozniej kazano mi zmniejszyc do 100, a po kilku dniach do 25 z uwagi na wysoki poziom estradiolu. Przy kolejnym badaniu estradiolu okazalo sie ze poziom estradiolu mocno spadl i kazano mi znow zwiekszyc dawke gonal F do 100. Na usg wyszlo mi 12 pecherzykow o sensowej wielkosci i mnostwo malych. Jutro mialam miec punkcje. Niestety wczoraj otrzymalam telefon z kliniki ze nic z tego nie bedzie bo poziom estradiolu juz sie nie podniosl, co wiecej spadl jeszcze bardziej. Podobno przez to jakosc pecherzykow prawdopodobnie bardzo spadla i nie ma sensu isc dalej z in vitro bo i tak by nic z tego nie bylo.

    Musze przyznac, ze strasznie mnie to zalamalo. Nie mige dojsc do siebie. Nie rozumiem jak to sie miglo stac – lekarz powiedzial mi ze takie cos moze sie zdarzyc ale bardzo zadko. Nie wiem co o tym myslec, wydaje mi sie ze to oni zawalili bo zbyt drastycznie zmniejszyli mi dawke gonalu. Czy ktoras z Was miala podobna sytuacje? Co dalej? Nie mam pojecia co o tym myslec. Jestem totalnie zalamana :/

    1. Aneczko, to bardzo przykre. Nadzieje, leki i wielkie nic.
      O ile wiem, nie było tu opisywanego takiego przypadku. Nie słyszałam o odstąpieniu od punkcji, jeśli pęcherzyki są. Nie mogą ich pobrać i sprawdzić, czy coś się nadaje? Może jakaś dojrzała komórka się wyhodowała.

      1. Wezon, powiedziano mi tylko ze spadek byl drastyczny co oznacza, ze komorki sa juz „bezuzyteczne”. Tez tego nie rozumiem. Podobno nawet gdyby je pobrali szanse na powodzenie bylyby marne. Z uwagi ze mam tylko 1 cykl refundowany przez lokalny fundusz zrdowia, stwierdzli ze ten odpuszcza i sprobuja jeszcze raz. Najgorsze jes to, ze te wszystkie pecherzyki zostaly we mnie – podobno ma sie to samo wchlonac. Jajniki mnie bola, nie wiem co dalej robic.

        1. Ja sie tez lecze w UK moja znajoma miala podobny przypadek,ze odwolali za pierwszym razem bo bylo cos nie takz pecherzykami,bo miala tylko jeden refundowany ,i zeby nie przepadl nie doszlo do punkcji,dostala antyki i po 3 miesiacach zrobili jeszcze raz i sie udalo. Napewno wiedza co robia,postaraj im sie zaufac napewno starja Ci sie pomoc,nie zaszkodzic.Ja tez tu sie lecze w UK i uwazam ze dobrze sie tu nami zajmuja.Wiec glowa do gory bedzie dobrze.Teraz beda wiedzieli lepiej co zrobic,zeby poprawic na podstawie pierwszego.

          1. Tak bylam na nhs tez mielismy jedno podejscie,Ja juz jestem po udalo sie za pierwszym razem,zaczol sie 6 tydz wiec to jest swierza sprawa,wiec cieszymy sie powolutku,scan dopiero za 2 tyg.
            Ja podchodzilam w Lon W Guy hospital,ta znajoma ktora opisalam tez w tym szpitalu.

          2. Ja mieszkam w east midlands i tu podchodzimy. Teoretycznie opieka jest ok ale mam wrazenie, ze jest tu totalny brak komunikacji. Nikt mnie wczesniej nie poinformowal o takiej ewentualnosci ani nie podal dokladnych wynikow estradiolu..

        2. Kochanie, nie boj się o te wchłonięcie. Ja nie mam jajowodów i tez wszystkie komórki będą zostawały we mnie do końca życia.
          One po pęknięciu opadają i zajmują się nimi makrofagi – komórki żerne – taka służba porządkowa.

    2. Superaneczka kurde dziwne my tu właśnie jesteśmy na etapie narzekania na za wysoki estradiol a ty zupełnie odwrotny przypadek.
      Też mam 30 lat i też od odstawienia antek które brałam hmm z 8 lat okres nie przychodził, później leki na wywolanie nawet nie pomagały, dopiero teraz po punkcji wrocił, no można tak to określić bo jak odstawiłam lamette ze stymulacji to mi menopur nie zadziałał wiec okresu pewnie też nie będzie normalnego bo już widze po endo że bez leków się nie obejdzie.
      A czy próbowali cie stymulować clomifenm i dodatkowo purogenem albo menopurem? Ja wówczas nie mialam okresu a się przestymulowałam i wyhodowałam jajca. Ja też mam pcos i IO. Na mnie sam Menopur nie działa, po puregonie który brałam 10 dni x 75 ml też słabo rosły endo do dupy ale okazało się że była biochemiczna.
      Ja cykl teraz najprawdopodobniej straciłam ale przynajmniej jest wskazowka do dalszego leczenia że bez lamety się nie obejdzie.

      1. Bylam stymulowana clomifenem 3 razy ale na mnie nie dzialal, nie bylo zadnej odpowiedzi. Dobrze reaguje na Gonal F. Mysle, ze lekarz bal sie przestymulowania i zmniejszyl mi za bardzo dawke Gonalu co spowodowalo, ze pecherzyki przestaly sie rozwijac. To tylko moja analiza, nie wiem czy faktycznie taki byl problem.

        1. Ja no klo tez ni cholery nie reagowałam. Dla mnie cena gonalu bez ref jest zaporowa wiec nawet nie będę próbować, z puregonem dupa, z menopurem dupa, gonala się nie tykam bo za drogi i szkoda mi kasy jak by wyszła znow dupa 🙂
          Ale tak zdroworozsądkowo jeśli widzieli jakieś przeciwskazania i nikłe szanse na jajka to lepiej że cie nie ponakłuwali, bo jak by wyszła dupa blada jak u mnie z jajami a też ich spoooro było to teraz musze czekać 3 cykle co jak wiadomo przy pcos to wieczność mogę czekać, żeby znow podchodzić do ivf, a takie plany były że tyle mrożonek będzie…. ehh piękne czasy to były….

    3. Aneczka, widzisz pcos dość znacznie utrudnia stymulacje do in vitro. Ja mam lekka postac i nikt na nia wcześniej przed klinika nie zwracal uwagi. Stymulacje miałam tez skakana z dawkami. Najpierw dawka wysoka, zaraz specjalnie zaplanowane zmniejszenie dawki ale chyba to było tylko na 2 dni żeby wygasić te zle pęcherzyki które wszystkie podrastają na raz (to była już druga proba i pierwsza była taka smieciowa wlasnie z beznadziejnymi komorkami). Pozniej te moje komórki na dawce jak na początku bujaly się jakos powoli to dr podniosl jeszcze dawke coby na hiperke nie wejść jak za pierwszym razem i szybko skonczyc stymulacje. Reakcja była nedzna, rosly wolno jak same chciały wiec znow wrocilismy do dawki tej pierwszej podstawowej coby mnie nie narazac bezsensu. Ciezkie sa takie stymulacje…wiem cos o tym i rozumiem co czujesz. W trzy dni u mnie z 10 komorek zrobilo się 23 na punkcji. Estradiol już mi nie mierzyli nawet na 4 dni przed punkcja bo podwajal się codziennie ostro a transfer i tak chciałam. I wylam jak glupia ze znowu same smieci. A z estradiolem tak faktycznie może być, za ostro spadl, komórki siadly, pewnie wiedza ze nie warto probowac bo może jest go za mało niż ta norma na kazdy pęcherzyk (chyba 200). Chyba z bolem ale trzeba im uwierzyć…I faktycznie nie stracisz szansy a robic byle robic to szkoda podejścia. Maja info na drugi raz co poprawić, czasem i tak trzeba. Najbardziej boli stracona rozbudzona wcześniej nadzieja…az za dobrze to rozumiem. Ale zaciskam za Ciebie kciuki bo moj Okruszek kopie wlasnie i wierze ze u Ciebie tez dadza rade 🙂

      1. Ana86 dziekuje za cieple slowa. Boje sie, ze za dugim razem historia sie powtorzy i zastanawiam sie czy w ogole kiedykolwiek sie uda. Najbardzije boli mnie to ze wczesniej lekarz mowil mi ze jestem idealnym przypadkiem do in vitro i wszystko pojdzie super. A tu dzien przed punkcja taki news. Czy przy drugiej stymulacji mialas zagrozenie hiperka? Czy mialas podawany zarodek zaraz czy mrozaczka?

        1. Tak, mi tez tak mowili za pierwszym razem. In vitro, transfer i jest pani w ciazy bo to taki prosty przypadek. Potem hiperka i nie bylo co mrozic do jakiegokolwiek transferu. Bolalo strasznie…za bardzo uwierzylam…Dr oprzytomnial a ja zmienilam klinike. Zagrozenie znowu mialam hiperka przez pcos ale dr wiedzial od poczatku ze nie odpuszcze transferu bo balam sie ze znowu nie zostanie nic. Stymulacja miala byc intensywna i krotka (protokol dlugi) a ciagnela sie chyba 14 dni bo komorki rosly jak chcialy. Nie badali mi juz pozniej estradiolu bo bylby duzy. I leki dali na wyhamowanie hiperki. Dr zabronil tez brania 2 blastek ale na 1 swiezy przystal coby slowa danego dotrzymac. Wiedzial ze mam uraz ze wtedy tak zle sie skonczylo. No i trafiony od razu, to moj Okruszek juz ma ponad kilogram szczescia 🙂 Co dziwne, hiperki mi ciaza mocno nie podbila ale diety baaardzo pilnowalam. Za pierwszym razem chyba tez za lekko do mnie podeszli i taki efekt byl. Ale jak widzisz wszystko sie moze odmienic!

          1. To znaczy ze hiperka tez wplywa negartywnie na jakosc pecherzykow? Myslalam, ze jak estradiol,jest caly czas wysoki to znaczy ze beda dobrze rosly i beda dobrej jakosci. Ja bylam na krotkim protokole z antagonista bo podobno latwiej wszystko trzymac pod kontrola. Okazalo sie, ze nie bardzo. Wstepnie lekarz mi powiedzial przez telefon, ze nastepnym razem zaryzykuja hiperke zamiast zmneijszac drastycznie dawke lekow i jak cos to wszystko zamroza i transfer bedzie w nastepnym cyklu. Z tego co piszesz, to boje sie ze nawet idac ta droga jakosc moze byc slaba i nic sie nie zamrozi:( jaka diete stosowalas?

          2. Spokojnie, hiperka nie wyplywa na jakość pecherzykow. U mnie negatywnie wplywalo pcos. Niby wygladaly pięknie a potem jedna wielka d… No ale jak miałam ich 20 a za drugim razem 23 to nie moga być dobre a czesc to te ‚zle tlo’ z pcos. Fakt ze estradiol powinien rosnąć jest pewny. A ze przy tylu komorkach rosnie ostro stad mozliwosc hiperki. Mi tłumaczyli ze lepsza kontrola przy cyklu długim z antykoncepcja-ilu dr tyle opinii 🙂 Mysle ze to rozsądne podejść pod kontrolowana hiperke niż tak zmniejszać dawke ze przestaly rosnąć. Dr uprzedzil mnie za drugim razem ze pcos może spowodować nedzna jakość komorek bo latami zbieraly się smieci na jajnikach i zanim to wyczyścimy może być potrzebne więcej stymulacji. Taka to przypadlosc ale za drugim razem były już duuuzo ladniejsze. Nie jadlam wogole cukru (w niczym) przez 3 miesiące. No i podczas stymulacji musisz uwazac-pic litry!! wody, jesc dużo bialka (ja dodawałam apteczne), orzechy brazylijskie itp. I suplementy brałam te co Ty, jeszcze koenzym Q10 firmy kaneka.

          3. Widzisz ja tez sie zastanawiam, ze zamiast porzucac ten cykl mogli wszystko pobrac, ‚wyczyscic jajniki’ i za drugim razem byloby lepej. A tak te smieci dalej we mnie sa i nie wiadomo czy sie wchlona. Tez przestalam jesc cukier ale tylko na kilka tygodni przed stymulacja. Uwielbiam slodkosci i strasznie ciezko bylo mi wszystko odstawic;) jak dlugo po hiperce czekalas do nastepnej stymulacji?

          4. Ale przepadalby Ci szansa na refundacje. Może akurat się wchlonal, może jakies tabletki by dali? Ja tez uwilebiam cukier (może insulinoopornosc?) ale się zmusiłam, bylam mega zmotywowana hehe. Po pierwszej odczekałam 3 miesiące i to była dieta bezcukrowa +suplementy. Gdyby nie wyszla druga to dr myslal o krótszej przerwie, z antykoncepcja tylko coby organizm nie miał szansy wyskoczyć z własnymi cyklami. Ale moja hiperka była mocno pod kontrola, jak jest silniejszy stan to przerwę wydluzaja odpowiednio.

          5. Chyba tez musze sie mocno zmusic do porzucenia cukru ale chyba dopiero po swietach;) bo nie ma szans ze podczas swiat powstrzymam sie od zjedzenia tych wszystkich slodkosci

    4. Superaneczko, wyobrażam sobie Twoje rozczarowane, bezradność, złość. Oj, poczułam je razem z Tobą… Nigdy nie slyszałam o takim przypadku…
      Jedyne co mi przychodzi do głowy, to taka hipoteza, że nie słyszłam o czyms podobnym, bo lekarze podobnie jak my, mają nadzieje, ze cos „zaskoczy”, bo natura jest niezbadana. I moze z tego powodu potem przezywamy rozczarowanie przy kazdym nieudanym transferze… Bo jednak nie zaskakuje.
      Skoro tak juz musialo sie stac, szukaj plusow. Lekarz oszczedził Ci zwiątpień w sens leczenia po kilku bezsensownych transferach. Mniejsze zło.
      Nie wiem, co zrobić, zeby podniesc estriadol. Ale blogowe ekspertki na pewno znajdą jakiś pomysł.

    5. Superaneczka, bierzesz metforminę, wit D, jakieś suplementy? Ja tez mam pcos. Bralam przed stymulacja, w trakcie i w ciąży przez pierwsze miesiące. Podobno poprawia jajka przy pcos.

      1. Tak, biore chyba wszystko co mozliwe. Metmorfine, vit D, B12, biomarine, magne B6, maca, olej z wiesiola plus akupunktura na poprawienie jakosci pecherzykow…jak widac nic nie pomoglo. Nagly spadek estradiolu spowodowal ze wszystkie przepadly:/

    1. Może to co, dwa się już podzieliły? Dziwne.

      Dzisiaj decydujący dzień, czekam na jutrzejsze wieści.

      Jak po kolejnych aku? Lepiej, przynajmniej się relaksujesz, czy chodzisz na siłę?

    2. Soniu bo oni jak one nie ruszają to ich nie wyrzucają do kosza 🙂 moj ten 3 co się nie zapładniał trzymali z 5 dni i czekali, a chyba tylko tyle jest zodlna do życia kom. maksymalnie. Może tamte ruszyły, albo jak Wężon pisze się podzieliły i normalnie były by blixniaki 😛

  71. No nie mam naprawdę pojęcia skąd dzis 7. 5 dobrych a 2 nieco słabsze. Zapytam jak to możliwe? Odp ze to biologia , ze tamte pózniej wystrartowaly ale gonia mówiąc językiem laika. Tak to rozumiem mniej więcej . Powiedziano, ze juz w tej dobie uruchomił sie czynnik męski wiec chyba nie jest tak zle skoro nagle jest 7. Jestem na to wszystko za głupia. Nic juz nie rozumiem ale oczywiście chce zeby było jak najwiecej blaszek w sob. Ja to dzwoniąc szykowałam sie ze moze jest mniej niż wczoraj a okazuje sie ze jest więcej . Ale oczywiście nie podniecam sie za bardzo bo jeszcze 2 doby przed nami i powiedziano mi, ze w sumie dopiero w sobotę okaże sie finalnie ile mamy blastek i jakiej jakości. Jesli bedą tzw mocne to nie podadzą mi dwóch.
    Co do aku – zmusiłem sie zeby iść wczoraj , maz mnie namówił. Poszliśmy wszyscy i dziecko tez. Jak juz tam leżę jest ok. Całkiem spoko ale wkurzają mnie duże opoźnienia, full ludzi i po prostu atmosfera nie do końca sprzyja relaksowi. Moze dziewczyny,?ktore tam byli rozumieją o czym pisze;) ale postanowiliśmy wziąć te serie czyli po 10 zabiegów wszyscy . Teraz np tez miałam z synkiem wejść o 14:00 jest 14/10 a dr jeszcze nie ma. W poczekalni malutkiej peeeelnooo ludzi. Mnie wkurzają takie rzeczy. Wczoraj weszliśmy 25 po czasie. W recepcji tez było dużo ludzi wszyscy na te sama godz na to wychodziło. Nie lubię takich klimatów Nie lubię jak ktoś nie szanuje mojego czasu.

    1. Soniu, a mąż po co chodzi? I synek – tak dla towarzystwa?

      Wam w N. tak zawsze zdają relację? U mnie nikt nigdy nie dzwonił informować o zarodkach. Powiedzieli, że zadzwonią tylko jeśli transfer będzie odwołany.

      Mój J. twierdzi, że to dobrze. Skoro informacja z wczoraj nic Ci nie dała, bo nagle jest to 2 więcej. Zobaczymy w sobotę, co z tego wyszło. 🙂

  72. 14/30 i nadal nie zaczęliśmy 🙂
    DziewcZyny a jaki wy miałyście estradiol?
    Mała Aniu a jaki Ty poprzednio miałaś estradiol przy tej hiperce?
    Co do aku to ja nie wiem czy ci wszyscy ludzie byli do tego lekarza co my ale wczoraj odniosłam takie wrażenie ze większość tak. Ja rozumiem ze on jest oblegany, polecany itd ale jesli o mnie chodzi to czuje irytację z powodu tak dużych opóźnień a przychodzę tu takze po relaks i co? Wkurzam sie juz po raz kolejny ze tracę czas. Ja naprawdę nie mam aż tyle czasu;)

    1. Soniu ostatecznie nie wiem jaki wtedy był estradiol bo ostatni pomiar miałam coś około 4 tys a później przestali sprawdzać :/ po punkcji noc miałam już wtedy nieprzespana z bólu. Pobrano wtedy chyba 20 komórek, większość pustych.

    2. Soniu, mnie lekarze zawsze kończyli stymulację, kiedy estradiol był na poziomie ok. 3000 i mówili, ze tak jest idealnie (E2 badany w ostatnim dniu stymulacji, przed sama punkcja juz nie). Z tego miałam pobieranych 12-18 pęcherzyków, z czego około 9-12 było dojrzałych, zdolnych do zapłodnienia. A dalej to juz loteria, bo z jednej stymulacji miałam 3 blastki, z drugiej 2, a z trzeciej – 6. Przy czym stymulowana byłam za każdym razem tak samo, a przy ostatniej, tej z sześcioma, starsza o 3 lata niż przy 3 pierwszych i maz zupełnie bez suplementacji, wiec teoretycznie powinno byc gorzej. Nie przewidzisz wyniku.

    1. Melisko, pytanie bez odpowiedzi. Już tu któraś o to pytała.
      Zależy kogo spytasz i rób jak uważasz.
      Ja uważam, że jednorazowe malowanie w tym momencie nic nie zmieni. Lekarka sąsiadka też mówi, że to niefarbowanie i niemalowanie to głupoty. Jest w nas tyle różnych rzeczy, np. ołów ze spalin itd. , że to, że coś jeszcze wciągniesz w płuca przez parę minut nie ma żadnego znaczenia. Do zarodka jeszcze nie dociera, nie ma łożyska.
      Ale skoro pytasz – masz wątpliwości. Tak więc odpuść sobie to malowanie.
      Po co masz mieć jakieś wyrzuty sumienia, gdyby się nie udało. Chcesz do końca roztrząsać, że gdybym nie pomalowała, to może by się zagnieździł?

    2. Możesz, ale jak pisze wężon – ja nie robię nic, co mogłoby powodować watpliwości, ze „moze to dlatego sie nie udało”. Jakby mi kazali wisieć głowa w dół przez te 9 dni, to pewnie bym tylko poprosiła o wskazanie drążka ;)))

  73. Cześć Dziewczyny! noszę się z zamiarem napisania już od jakiegoś czasu. Od półtora roku odwiedzam bloga regularnie. W najtrudniejszych momentach szukałam tu otuchy, nadziei i po prostu jakoś obsesyjnie ,,dowodów”, że warto walczyć, że ,,takich” jak ja jest wiecej itp. Wiele dla mnie znaczył każdy sygnal powodzenia którejś z ,,nas”.
    Mam 31 lat. O dziecko staramy się od 6 lat- najpierw zupełnie na luzie, będzie to będzie, jak nie, to będzie później i też dobrze. Po kilku latach łudzenia się, że może to tarczyca wszytskiemu winna, może stres, prolaktyna itp. nadszedł czas na wizyte w klinice niepłodności. Szybko po tym laparoskopia, diagnoza: endometrioza III stopnia, jajowod niedrozny. No trudno, pozostaje in vitro. Nie szkodzi – ważne,że znamy przyczynę a in vitro przecież wszytskiemu zaradzi. Po pierwszych dwóch procedurach zero mrozakow i jak zawsze – jedna krecha. Trzecie podejscie – 5 mrozaków, a na teście – zawsze ta sama jedna krecha.
    To suche fakty a za nimi – wiem, że tu nie muszę tłumaczyć hakie emocje, bezsilność i rezygnacja. 4 transfer – dwa mrozaki. Znałam już procedury adopcyjne, po cichu wybierałam ośrodek. Nadszedł czas na Bete. Czwarty transfer i załapało, mimo że się poddałam. Mimo że już nie wierzyłam. Przez 6 lat nigdy śladu drugiej krechy nie widziałam – jak mogłam wierzyć, że się uda. I wlaśnie kończę 12 tydzien ciązy. Jestem po usg genetycznym – wszytsko ok. Piszę to tylko dlatego, że czuję jakis dług w stosunku do czytelniczek forum. Moze jest ktos, kogo tak jak mnie, historie powodzen stawiają na nogi. Każdy ma swoje granice wytrzymałości, ja swoje osiagnęłam w ilości porażek, ale mimo to byłam zdecydowana na jeszcze jedno czwarte i ostatnie podejscie w razie niepowodzenia z mrozakami. Do tej pory nie dowierzam. Cała w obawach ale też i w poczuciu wdzięczności.
    Pozdrawiam Was Wszystkie serdecznie!
    Zyczę siły w dążeniu do macierzyństwa niezależnie od obranej drogi.

    1. Cześć Juska.
      Właśnie im bardziej sucho piszesz, tym bardziej smutna ta historia na początku. Wszytsko, czego nie napisałaś, a co sama sobie wyobraziłam, to ocean łez.
      Bałam się co będzie dalej, aż doszłam do 12 tygodnia ciąży 🙂 🙂
      Justyna, nawet mnie, choć przestałam robić in vitro, taka historia jest bardzo potrzebna. To zawsze będzie blog zwyciężczyń w walce o szczęście, to zawsze będzie miejsce wyboistych historii, które do czegoś doprowadziły.
      Bardzo Ci dziękuję za to, co napisałaś.

  74. Dziewczyny, moze Wy mądrze doradzicie, bo mam watpliwości.
    Przypomnę – miałam stymulację latem, wszystko poszło super, uzyskaliśmy 6 blastocyst 3/4AA, wiec byłam naprawde szczęśliwa. Od tego czasu miałam 3 pojedyncze transfery. Wlasnie jestem po trzecim, nie znam jeszcze wyniku, ale gdyby sie nie udało – to zastanawiam sie, co dalej. Nie wiem, czy chce odebrać te pozostałe 3 zarodki w aktualnej klinice. Oni za każdym razem idą tym samym schematem (cykl sztuczny, te same leki, tylko przy tym podejściu zwiększyli troche dawki), mam wrażenie, ze jeśli cos robimy nie tak, to powielamy te same błędy. Chyba potrzebne mi świeże spojrzenie, boje sie, ze inaczej po prostu zmarnujemy kolejne szanse. Jak myślicie – jest sens na tym etapie konsultować sie z kimś nowym, kto nie zna mojej historii? Jest sens transportować zarodki (zawsze to jakies ryzyko) i dać je sobie podać gdzie indziej?

    1. Hej, moja koleżanka robiła kilka nieudanych prób w pewnej klinice w Warszawie (nie chce pisać gdzie bo to nieistotne). Za każdym razem musieli ją stymulować od nowa bo niezależnie o ilości pobranych zawsze był tylko jeden zarodek do transferu, który oczywiście nie chciał zostać. Wykryli u niej miliony wad genetycznych, nastraszyli wiekiem pow 35, zalecali adopcję kd i tego typu super sprawy. Przeniosła papiery do BS i po 3 mcach zaszła w ciąże po pierwszym transferze, ma jeszcze 2 mrożonki..
      Pytałam co zmienili lekarze w BS a ona mowi ze po prostu Wszystko..

      Zrobisz Dziewczyno Rabina jak zechcesz ale ja uważam ze powtarzanie tego co nie działa raczej efektu nie przyniesie. I poszłabym chociaż na konsultacje do innego lekarza od niepłodności żeby po prostu mieć pewność ze myśli podobnie lub zupełnie inaczej..