Sztuka latania

Za którymś razem, gdy nie udało się kolejne in vitro, po prostu tam zadzwoniłam. Ogólnie wszystko mieliśmy ustalone od dawna, ale szczegółów żadnych. Impuls. Wyszłam z pracy za tym impulsem, zaszyłam się w jakiejś studni w starej kamienicy. Denerwowałam się. I dryń… dryń… dzień dobry… czy to ośrodek adopcyjny… ?

Umówili nas na za jakieś cholernie długie miesiące. Po tamtym telefonie miałam już nie podchodzić do IVF. Ale termin pierwszego spotkania w OA był tak odległy, że – mimo bardzo poważnych wątpliwości – zdecydowaliśmy się spróbować jeszcze leczenia. Nie z powodu nadziei na sukces, a z powodu rozsądku – rozsądek mówił mi, że dzięki ostatniej próbie in vitro nie będę żałować, że nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam. Kiedyś tam, na starość, na tym łożu co do ostatniego snu prowadzi…

Ostatnie próby in vitro były dla nas inne.

Były trudniejsze, niż te pierwsze, bo z coraz mniejszą wiarą w sukces.
Były wzruszające, bo jeszcze robiliśmy IVF, gdy zaczęliśmy już kurs w ośrodku adopcyjnym, gdzie rozmawialiśmy o małych dzieciach, o pierwszych dniach życia, o matkach.
W końcu – były łatwiejsze. Coraz dalsze ode mnie samej, za każdym razem mniej obciążone presją, że musi się udać. Bo mi się coraz bardziej podobała ta adopcja, a in vitro coraz mniej.

Dziś patrzę na siebie w trakcie przygotowań do nowego macierzyństwa. Mam wiele pytań, obaw, czy sprostam. Jestem uzbrojona w wiedzę, co może się wydarzyć. To nie są miłe rzeczy. Ale jestem też silna i zmotywowana.

niebo

Należy Wam się kilka słów wyjaśnienia i przeprosiny. Nie pisałam o adopcji, choć ośrodek adopcyjny stał się bardzo ważną częścią mojego życia. Macie prawo poczuć się oszukane… to brzydkie słowo… macie prawo poczuć się niedopowiedziane…

Nie jest łatwo iść jednocześnie drogą leczenia niepłodności i drogą adopcyjną. W zasadzie to jest niezwykle trudne do pogodzenia, może nawet niemożliwe. Musiałam najpierw rozprawić się z in vitro – do końca i na zawsze. Na blogu, w ciele i w głowie. Przepraszam Was za to przemilczenie, za to, że nie podzieliłam się tym od razu. Podjęłam raz próbę opowiedzenia tej historii, zostałam wtedy ostro skrytykowana przez niektóre osoby związane z adopcją. Nie żałuję jednak tego co zrobiłam. Albo inaczej – żałuję, że nie zaczęłam procesu adopcyjnego wcześniej.

W ten dzień, kiedy zakończyło się in vitro, odczułam smutek, ale także ulgę. Zdjęłam stalowe buty, mogę swobodnie odlecieć.

657 komentarzy

  1. Izulaaa Kochana Ty wiesz wszystko a nawet więcej 🙂
    Nikogo nie Oszukałaś nawet tak nie myśl , nie sądzę też żeby Którakolwiek z Nas oczekiwała przeprosin 😛
    Olga dla Izy warsztaty ze zdrowego EGOIZMU poproszę , Ja mogę jej nawet opłacić w ramach prezentu na urodziny 😀

    Teraz będę przebierała nogami , palcami i czym się da żeby finał był szybki i piękny , pfiii to że będzie piękny wiadomo 😀
    No ale żeby trochę szybciej niż wolno to trwało 😀
    Jest Moc i Polot Kochana , odczarowałaś ten Październik :)))

  2. Izo kochana nikt ci niczego nie zarzuci, pamiętam wpis jeden pod ostatnim postem że dziewczyna zaszla w ostatnij probie a jej ośrodek się cieszył że nadal chce adopcje i że rodzina się powiększy. Twój ośrodek po przeczytaniu gdzieś artykułu gdzie cie próbowałam wyśledziś o adopcji i tym że oni się nie zgadzają by być w trakcie ivf czy transferów to od razu włosy mi stanęły dęba.
    Jesteś świadomą kobietą, ciepłą czułą i kochającą, jestem pewna że to dzieciątko obojętnie w jakim wieku jak trafi do was to będzie coś najlepszego co go w życiu mogło spotkać- trafienie do kochającej szanującej się rodziny. Jesteś osobą świadomą macierzyństwa wierze, nawet jestem pewna że będziesz wspaniałą mamą, dzieci są z miłości, z potrzeby obdarzenia kogoś opieką, wyznaczenia mu drogi w życiu, jestem pewna że ty to zrobisz wspaniale. A może jakiś nowy noblista albo ainstain pod twoją opieką wyrośnie 🙂

  3. Olga no popatrz nie wiedziałam że się takimi fajnymi rzeczami zajmujesz .
    Osobiście Ja , nie wiem jak Dziewczyny miałam mniejszy problem w głowie podczas starania niż po pozytywnym teście .
    Już gdzieś tam dawno ustaliliśmy że tak czy inaczej będziemy Rodzicami , więc wiedziałam że jak się nic nie uda to czeka na nas Dziecko które adoptujemy .
    Natomiast jak zaszłam w ciąże , chyba Kamila o tym pisała , to jest śmieszne a może straszne ale niepłodność się dla mnie nie skończyła , a wręcz strach mi się nasilił.
    Taki irracjonalny , po tylu latach nie mogłam i cały czas się na tym łapie że nie mogę czasem uwierzyć że jest Klucha , podświadomie boję się coś się sknoci .
    Reasumując dla mnie fajny byłby temat : jak sobie radzić po ” sukcesie” , pozytywnym teście , czy zwał jak zwał , żeby ta suka nie odebrała wszystkiego hahahh
    Mam nadzieję ze rozumiesz mój nieco przydługi wywód 🙂

  4. Iza, tak dlugo czekalam na Twoj post, na TEN post…
    Wiedzialam, ze poszlas juz jakis czas temu inna droga…
    Decyzja o ostatnim ivf byla rozsadna, tez bym wykorzystala ta ostatnia szanse.
    Teraz czekam na inny post, TEN o spelnieniu wszystkich marzen. W tym poscie nie bedziesz opisywala jak w nerwach dzwonisz do OA zapisac sie na spotkanie, opiszesz nam jak Pani z OA dzwoni i mowi „pani Izo, mamy dla Panstwa dziecko”.
    Tak oczyma wyobrazni widze ta cudowna chwile, ktora zostanie juz z wami do konca zycia 🙂

  5. Izo, przeczytałam Twojego poprzedniego posta i… ucieszyłam się…

    Głupio mi było o tym pisać pod lawiną łez w komentarzach, zbierałam się na maila, ale ostatnio wszystko w jakimś zwolnionym tempie robię i w końcu dopiero ten komentarz tutaj. Nie ucieszyłam się dlatego, że się nie udało, ale dlatego, że zamknęłaś te drzwi za którymi tyle trudu, który nie prowadził tam gdzie chciałaś…
    Od kilku miesięcy miałam wrażenie, że Twoje serce jest już gdzie indziej i czekałam, kiedy dołączy do niego głowa. Nie dziwi mnie, że potrzebowałaś tych ostatnich prób, nawet mimo braku wiary. Nie dziwi mnie też Twoje milczenie i uważam, że nie masz obowiązku się z niego nikomu tłumaczyć. Dzielimy się tu najintymniejszymi szczegółami dotyczącymi naszego życia, ale mamy prawo do własnej przestrzeni i myślę, że każda z nas to prawo u drugiej szanuje.
    Kibicuję Wam obojgu na tym nowym etapie, za tymi kolejnymi drzwiami, które zdecydowaliście się otworzyć. Mam nadzieję, że od teraz głowa będzie kroczyć z sercem „ramię w ramię”.

    1. Uczuciowa, spoko, rozumiem, każdemu głupio byłoby napisać „ucieszyłam się” pod poprzednim postem, ale wiem, co poczułaś 🙂
      Głowa z sercem razem – to bardzo ładna uwaga, dzięki 🙂

  6. Dziewczyny tak jak pisałam ja walcze dopiero 2 lata a i tak uważam ze parę miesięcy straciłam, zaczepiłam się u was przy normalnej stymulacji wyszło ivf, nie udało się, ale coś się unormowało, znane mi też są historie niepłodności idiopatycznej gdzie wszystkie badania są w ok ze strony kobiety jak i faceta, owulacje piękne a ciąży i tak brak. Ja nadal walcze ale wiem że zarówno u mnie jak i u M. gdzieś w glebi jest ta świadomość co u Izy. Może to egoistyczne, może złe podejście, może niepoprawne, że chce mieć małe wrzeszczące srające dzieckote chwile które opisałam i tak są najpiękniejszymi )każda mam wie że . Ale tak na dobrą sprawę chce obdarzyć kogoś miłością i to obojętnie czy będzie miało 2 miesiące 3 lata 7 lat… Na razie do tego jeszcze nie dojrzałam, puki mam sile walcze z tą kur… niepłodnością to będę walczyć, jak stane pod murem, wówczas zaczne ten temat. Na razie jeszcze mi się nie wydaje bym była w stanie. Bała bym się tego że to moje widzi mi się, że chce mieć dziecko to pojde na skróty(od razu przepraszam bo wiem że to wcale nie taka łatwa drogwa), bała bym się że bym nie kochała tak jak swoje własne, mam nadzieje że jeśli mi się nieuda będę miała taką świadomość swoich decyzji jak Iza i jej mąż. Ja czuje, jak od tego wpisu, od tych decyzji podjętych przez Ize i jej męża emanuje jakaś taka energia, świadomośc chęć pokochania kogoś z całego serca. Oby to maleństwo trafilo do was jak najszybciej bo będziecie wspaniałymi rodzicami.

    1. Pati, ale to tez nie jest tak, ze droga adopcji jest jedyna słuszna. Adopcja zdecydowanie nie jest dla wszystkich. My na przykład wiemy, ze dla nas nie i wiedzieliśmy, ze jeśli nie uda sie zajść w ciąże i urodzić dziecka, to pozostaniemy we dwoje. Każdy musi sam, ze swoim partnerem zdecydować, która opcja jest dla niego najlepsza.

      1. dziewczyna rabina ciesze się z twojej odpowiedzi i w pełni się pod nią podpisuje 🙂 zależy to do człowieka i nikt do nikogo i niczego nie zmusza nas 🙂 ty też jesteś fajterka, jeden cud już masz, teraz cierpliwie trzeba czekać na drugi 🙂

    2. „bała bym się że bym nie kochała tak jak swoje własne” Uwierz, pewnie każda z nas na początku drogi adopcyjnej zadawała sobie to pytanie „Czy pokocham?”. Moja córeczka urzekła mnie swoim wyglądem podczas drugiego spotkania, ale prawdziwa miłość przyszła dużo później. Teraz kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie, żebym mogła mieć inne dziecko. Zgadzam się też z tym, że adopcja nie jest dla wszystkich. Dużo dało mi uświadomienie sobie, że dziecko nie jest moją własnością, nawet biologiczne nigdy nie będzie dokładną moją kopią. Jest odrębnością i ma prawo do własnej drogi i wyborów w przyszłości. Czy przeraża mnie to, że córeczka być może będzie kiedyś chciała poznać swoich rodziców biologicznych? Nie. Bardziej boję się o nią i o to, że może zostać odrzucona. Jeśli ona będzie szczęśliwa, to ja też będę.

    3. Pati, oczywiście, że walcz, póki masz siłę i wiarę. I nie pozwól sobie ich odebrać. Czerp z tych zasobów aż do dnia, bo to Twoje zasoby i Twoja walka.

      Adopcja nie jest dla każdego nie można sie do niej zmusić. To nie jest kontynuacja walki z niepłodnością jednak, jak zwykło się ją postrzegać. To często skutek nieudanej walki, ale nie dalsza droga w najprostszym tego słowa rozumieniu.

  7. Iza, ja podobnie jak niektóre dziewczyny, czułam, że Twoje opanowanie i spokój wynikają z kroczenia już inną drogą i absolutnie nie czuję żalu, że wcześniej o tym nie wspomniałaś 🙂 Domyśliłam się treści najnowszego posta, nad którym pracowałaś 🙂 Każda z nas potrzebuje chwili dla siebie, czasu, żeby samodzielnie oswoić się z nową sytuacją. Ja po pozytywnym teście ciążowym i pierwszej becie siedziałam cicho, w obawie, że szczeście pęknie jak bańka mydlana, Wężon wywoływała mnie do blogowej tablicy 😉

    Bardzo się cieszę, nadchodzi dla Was wspaniały czas, aż czuję ekscytację! Oby wszystko potoczyło się tak szybko jak to możliwe, będziesz mamą! 🙂

  8. Iza, przecież już kilka miesięcy temu dałaś nam znać, ze Rodzicami będziecie, nie w ten, to sposób to inny. Gratuluję Wam decyzji i ściskam kciuki by TO szczęście trafiło do Waszego domu jak najszybciej. Gdyby ktokolwiek chciał dać nam dziecko też byśmy skorzystały, ale dla nas nie ma szansy w tym katolickim kraju. A niedyskretnie spytam czy weźmiecie każdego malucha, czy tylko maleńką, jasnowłosą panienkę ?

    1. Oj, oko to puszczałam co chwilę. Albo dwa oka czasami. Ale po pewnej wspomnianej w poście awanturze usunęłam wpisy, w których bliżej pisałam o adopcji. Wystraszyłam się, że przez bloga stracę to, na co tak ciężko pracuję.

      Wiktoria… System nie jest sprawiedliwy. Wiem, że nawet samotnym kobietom trudno adoptować. jest to możliwe, ale ośrodki nie ułatwiają. Polska jest jednak konserwatywna…

  9. Tez tak czulam jak dziewczyny ze gdzies sie cos tak wspanialego dzieje u Ciebie 🙂 Nic nie przepraszaj bo kazda z nas wie ze czasem potrzebnym jest pobyc w ciszy. Wasz cel jest juz coraz blizej, bardzo sie ciesze na te mysl 🙂

  10. Podniosłaś wzrok znad własnych gaci i fruniesz. Nadal czekasz, ale za to jakie widoki!
    W mlU/ml mierzy się tylko nadzieję; cała reszta jest w rudym kędziorku, rozdrapanym strupie na kolanie, pierwszym spojrzeniu orzechowych oczu i słowie „mama”.
    Niech puchnie tag „adopcja”, niech pęcznieje ten o kochaniu! Rozsiadam się w pierwszym rzędzie i chłonę nowe horyzonty.

    1. Niebieska łzy mi poszły …pięknie to Izie napisałaś.
      Jak Ty się czujesz ? Myślałam dzis o Tobie , ale czekałam grzecznie aż się sama odezwiesz …
      Mam nadzije ze na Twoim niebie gdzies tam się pojawia promyk słońca i wkrótce sie przebije <3

      1. Drogie Koleżanki, miło mi donieść, że te łzy to nie ja, tylko ciążowe hormony.
        U mnie spoko. Naprawdę. Prawdopodobnie zbyt mocno siedzę w „dlaczego?”. Nie, nie wlepiam nabożnie oczu w niebo, tylko nocami gryzę drewniany ołówek studiując medycynę…

    2. Niebieska, piękne są Twoje słowa. Wzruszające i w punkt.
      Jesteś w moich myślach cały czas. Szczególnie jakoś. Blisko, bliżej. Nigdy nie zostajesz sama, jestem natrętna myślami, sorry. Jak się trzymasz?

      1. Iza, po prostu mnie czujesz z tego pierwszego rzędu, a jeszcze łeb wystawiam do przodu jak sęp, żeby więcej widzieć. Wcale nie lubię być sama, bardzo mi odpowiada towarzystwo Twoich myśli.
        Trzymam się dzielnie, patrzę przed siebie.

  11. Izuniu, przepraszam, dawno mnie nie było, ale mam w dzień ręce pełne roboty i wieczorami zasypiam zanim się obejrzę. Dziś zostałam tu „ściągnięta” przez moją Wróżkę, co to mi kiedyś zaczarowanego lutinusa oddała więc…leć, Iza, leć!
    Teraz mogę przyznać, że już jakiś czas temu bezczelnie przemknęła mi przez głowę myśl, że może to powinien być dla Ciebie koniec tej szarpaniny z IVF. Że za dużo łez i rozczarowań. I że powinnaś te pokłady nieulokowanej miłości skierować już w inną stronę. Ale też doskonale rozumiem, że chciałaś próbować do końca, bo ja bym sobie też nie wybaczyła niewykorzystanych szans.
    Tak czy siak, jesteś cudowną kobietą, ciepłą i mądrą. I wierzę, że to wszystko przekujesz już niedługo w coś pięknego. Czekam na ciąg dalszy Twojej opowieści.
    Ściskam serdecznie!

  12. Izo,
    nie musisz się nikomu tłumaczyć. Każda z nas jest inna i przez to akceptuje różne sposoby „leczenia” niepłodności. Nie każda metoda jest dobra dla każdego, na szczęście najczęściej mamy możliwość ich wyboru. Osiągnęłaś granice do których chciałaś się posunąć w leczeniu, więc wybrałaś inną drogę do zostania mamą.
    Z Twojego posta bije coś, co wcześniej się nie pojawiało – spokój i przemyślenie tych spraw. To nie jest już „kopanie się z koniem”, ale dojrzała i „ułożona” relacja emocjonalna. Niezmiernie się cieszę, że wnioski do jakich doszliście (bo tutaj widać, że masz kochającego i oddanego męża) pozwolą Wam rozpocząć nowy rozdział życia. Ze swojej strony życzę Ci krótkiego oczekiwania na Wasze dziecko. Chociaż wiem, że dla Ciebie teraz czas oczekiwania nie jest już żadną przeszkodą.

    1. Dla mnie też ten post nie jest zaskoczeniem. Gratuluję Wam tego kroku i trzymam kciuki.
      Ja od jakiegoś czasu (i Twoje posty też miały tu pewien udział) biję się z myślami, żeby wykonać taki telefon.
      Ale strach jest na razie za duży. Boję się usłyszeć, że nie dla nas jednak te drzwi. Że na wszystko jest już za późno. Że nie spełniamy wymagań stażowych, wiekowych… i wtedy dopiero będę pod ścianą.
      Przepraszam za dołujący ton, być może to ten wstrętny październik.

      1. Warto zadzwonić. Tym bardziej, że trochę się czeka na pierwsze spotkanie. I w każdej chwili można się wycofać, jak się stwierdzi, że to nie ta droga. Jak wszystko u nas w niepłodności. Zawsze się zastanawiamy czy ta droga jest dla nas, czy nie. Zazwyczaj próbujemy wszystkiego.
        Strach zawsze jest. Ale to nie jest tak, że ktoś zakłada, że para się nie nadaje.
        Szkolenie mocno otwiera oczy na wszytko. Wiekiem nie ma co się przejmować. Co najwyżej OA nie przyzna noworodka. Ale to też ma swoje plusy 🙂 A i wiek dziecka liczony jest od chwile kiedy zgłosicie się do ośrodka, a nie kiedy kończycie szkolenie. Więc czas też ma znaczenie 🙂

      2. Gaja, M. z ust mi wyjął te słowa… Może dlatego, że M. to mój kochany Mąż… 🙂 Właśnie miałam CI napisać, że jak się wahasz, to po prostu weź i zadzwoń. Wycofać sie możesz zawsze.

        U nas wiek dziecka (zalezny od naszego wieku) liczony jest od dnia pierwszej wizyty 🙂

      3. Ja się nie waham decyzyjnie, czy oby na pewno chcę.
        ja się boję , że nie nie pozwolą…
        Z tego co pamiętam, jesteście dużo młodsi i co najważniejsze macie staż małżeński. A jaki staż może mieć para, która poznała się tuż przed 40stką? I nieważne, jak wspaniale im ze sobą…

          1. Masz jakieś konkretniejsze informacje? Z chęcią się dowiem. Spróbuję też wziąć głęboki oddech 😉 i dowiedzieć się, jak to wygląda lokalnie u nas.
            Ale nie rezygnujemy jeszcze z IVF…

        1. Gaja, u mnie wymagają 5 lat stażu i tak jest często przyjęte. Ale to niejest konstytucja. To wewnętrzne reguły. Mój osrodek jest otwarty, niezbiurakrytozywany i potrafi indywidualnie spojrzenia pare.
          Takich na pewno jest duzo więcej ( z doświadczenia : unikaj molochów, jeśli masz wybór, idź do małego ośrodka, w którym wszyscy sie znają ) i powiedzcie prawdę. Bardzo możliwe, ze pozwolą Wam zacząć kurs, a staż bedą liczyć od dnia kwalifikacji. Ile czasu jesteście małżeństwem?
          Sorry, to nie jest tak, ze Cie namawia na adopcje. Ale na telefon z wypuszczeniem czujki owszem.

          1. Iza, nie odczuwam namawiania, z dowiadywaniem się oczywiście masz rację. Nasz staż wynosi okrągłe zero, bo nie mamy ślubu, choć mieszkamy razem 3 lata. Więc nie bardzo jest o czym rozmawiać w OA. Możemy wziąć ślub w każdej chwili i tak naprawdę nie potrafię powiedzieć, dlaczego go nie mamy. Jakoś kompletnie do niczego nie był nam potrzebny. Po prostu pewnego dnia zaczęliśmy żyć razem i tyle. W dodatku mieszkamy w takim kawałku Polski, gdzie ponad połowa związków nie ma papierka i nikogo to nie dziwi. Prze te 3 lata ani razu nie spotkałam się nawet z pytaniem „kiedy ślub?”. Myśl o adopcji jest w zasadzie pierwszym impulsem o pójściu do USC 😉
            Jestem wdową, więc „marzenie o białej sukni z welonem” mam już spełnione, być może dlatego ślub nie był mi chwilowo do niczego potrzebny.
            5 lat, o których wspominasz, oznacza, że przy dobrych wiatrach mogłabym zostać mamą gdzieś koło 45. urodzin.
            ale jak już wspominałam, nie składam jeszcze broni w obszarze in vitro. Może karta się odwróci.

  13. Iza,
    Dołączyłam do Twoich czytelniczek dosyć niedawno, kiedy już podchodziłaś do kolejnego transferu. Do wszystkich Twoich transferów podchodziłam bardzo ‚zadaniowo’: jaki termin, jakie leki, jaki plan. A teraz naprawdę zakręciła mi się łezka w oku (a raczej kilka łez). Gratuluję decyzji i trzymam kciuki za telefon 🙂

    1. Olga, ja tak sie staram nieco naokoło pisać, żeby NIE WSZYSTKO NARAZ, a Ty tak wprost walisz z pytaniami. Przewijasz do przodu 🙂
      No ale skoro pytasz, a ja nie jestem asertywna, to… tak 🙂

  14. Dziewczyny, robię mały risercz. W związku z tym, że moja droga koleżanka z Nieplodnoscwkrakowie:) pomyslala o mnie podczas spotkania,, Chcemy byc rodzicami,, i skontaktowała mnie z Panią menadżer z krakowskiego ,, Macierzyństwa,,…. o stalej współpracy to nawet nie marzę, ale będę się umawiać na rozmowe, może uda się namówić klinikę na warsztaty lub jakiś cykl warsztatów w temacie ( co niektórzy wiedzą, że jestem psychologiem, psychoterapeutą:) i tu moje pytanie do wszystkich was:
    czy wzielybyscie udział w takich warsztatach? Co chcialybyscie wziąść na tapetę?
    Korzystalyscie z psychologa w tej kwesti? Co o tym myślicie? Jakie macie doświadczenia i potrzeby?
    Mam swoją wizję ale chcę poznać wasze zdanie. Proszę napiszcie. To dla mnie bardzo ważne, bo w tym obszarze już od jakiegoś czasu się widzę….

    1. Olga ja poszłam na psychoterapię indywidualną, chodziłam ok. 1.5 miesiąca przed naszą ostatnią próbą. Spotkania 45 min. raz w tygodniu. Czułam wtedy, że mi to pomaga. Oczywiście zakładaliśmy wtedy scenariusz optymistyczny. A po porażce pomagał podnieść mi się z dna rozpaczy i stanąć na nogi. Moje najgorsze obawy były przed powrotem do pracy (miałam sporą przerwę) – bałam się swoich reakcji na pytania – rozklejania się, nerwów itp. Praca odpowiedzialna, stresująca, wszechobecne klimaty podpadające pod mobbing, a ponadto środowisko mocno plotkarskie, a w moim pokoju biurko w biurko pani tuż przed emeryturą, dla której moje leczenie to temat tabu – nie wiem jak miałabym znowu z nią się odnaleźć – już uknułam plan rozmowy z kierownikiem, żeby mnie przenieść do innej osoby.
      Pojawiła się moja niespodzianka w postaci dwóch kresek i kosmicznej bety – leki musiałam odstawić. I na razie taka roztrzęsiona jeszcze tym wszystkim przebywam na dalszym zwolnieniu – zdziczeje już całkiem 🙂 ale jest mi to na rękę bo całe dnie jest mi niedobrze…
      Zatem podsumowując już mój długi wpis – warsztaty grupowe dla mnie nie – tam nie umiałabym się otworzyć. Może na jakiś wcześniejszych etapach tak, ale już to radzenie sobie po iluś tam porażkach to raczej temat na spotkania indywidualne.
      Takie jest moje zdanie.
      Moja klinika oferowała co jakiś czas różne warsztaty ale nie udało mi się dojechać na żadne (teraz było trudniej, bo córkę musielibyśmy u kogoś zostawić) a przy staraniach o nią te kilka lat temu radziłam sobie ze wszystkim o niebo lepiej, ale też wyszedł nam pierwszy transfer więc kolosalna różnica między posiadaną „na koncie” liczbą porażek… Wtedy jeszcze nie rozglądałam się za czyjąś pomocą.
      Szkoda, że nie mieszkam bliżej Ciebie – bardzo chętnie skorzystałabym z Twojej pomocy 🙂

    2. Ehh… miałam być na tym spotkaniu roboczym z „chcemy być rodzicami”… tylko – zaskoczę Was – byłam w pracy w tym czasie…
      Olga, pycholog jest bardzo potrzebny, przecież wiesz. Na szybko
      – jak radzić sobie z obniżonym poczuciem własnej wartości
      – jak radzić sobie z zazdrością o inne ciąże (moim zdaniem – dlaczego nie warto się jej wypierać)
      – jak radzić sobie z pytaniami „a wy kiedy weźmiecie się do roboty z dzieckiem?”, z presją rodziny
      – jak radzić sobie ze stratami?
      – w końcu – dlaczego niepłodność tak strasznie boli, czy ze mną jest coś nie tak? ja żyłam w poczuciu, że jestem jakaś wybrakowana z tym swoim ogromnym cierpieniem, póki nie przeczytałam w książce Bogdy Pawelec, że niepłodność powoduje tyle samo stresu co HIV. Dopiero wtedy zrozumiałam, że nie jestem nienormalna.

    3. Hmm, Olga, wiesz, że nie mam żadnego pomysłu, czego bym chciała od psychologa. Jakoś odstręcza mnie myśl, że ktoś to robi zawodowo, że to nie jest prawdziwe. Nie wiem, czy potrafiłabym się w takiej sytuacji otworzyć.

      1. Wężon, ktoś się musi psychiką zajmować, a płacenie jest spowodowane:a)żyć z czegoś musi:), b) pacjent bardziej angazuje sie tam, gdzie ponosi naklady:)))
        Nie skorztstalabys np.po historii z bliźniakami?

    4. Moja klinika oferowała bezpłatne warsztaty dla par starających się. Skorzystałam nie żałuję. Było fajnie i pomogło. Za namową lekarza umówiłam się na kilka spotkań z psychologiem. Tutaj też pomogło. Nie żałuję. Korzystałam też z innych form pracy z psychiką:). Mnie osobiście leczenie niepłodności bardzo siadało na psychice i bez pracy nad sobą i bez pomocy z zewnątrz chyba bym poległa. Gdzieś czytałam że szczególnie przy in vitro pomoc psychologa powinna być w pakiecie bo jest to duże obciążenie dla psychiki plus zderzenie się z problemami tytułu adopcja prenatalna przykładowo.

      1. Atagad, fajnie, że byłaś otwarta na taką formę pracy nad nieplodnoscią. Niby pomoc psychologiczną to dzisiaj nie tabu, ale jednak ludzie wstydzą się, boją, szkoda im kasy. Też uważam, że możliwość takiej konsultacji powinna być w pakiecie….

  15. Iza, wiem, że to tak głupio pytać o takie rzeczy ale sama jestem przed ivf tylko nie mogę jeszcze ogarnąć jak się finansowo przygotować.. czy dużo wydaliście na to całe in vitro?:( Muszę sobie w głowie ulożyć jakie to są mniej więcej koszty i czy nie na to stać.. psychicznie i fizycznie. Jestes moim endo-guru :*
    ps. a o adopcji pisałaś przeciez już kiedyś 🙂 nikt nie mial prawa poczuc sie oszukany więc:)

    1. Iza miała szczęście załapać się na „rządowe” o ile pamiętam.
      Każda klinika podaje koszty procedur, tak naprawdę niewiele się różnią pomiędzy klinikami.
      Niektóre jednak wymagają dużych ilości badań przed, a inne tylko tych wymaganych ustawą. U mnie np. nikt nie wspominał o wymazach czy usg piersi, ani w Poznaniu, ani w BS.
      Był już post Izy o kosztach leków, ale to też jest bardzo indywidualne. Ja np. na maksymalnych dawkach do stymulacji (z refundacją!) zostawiłam jakieś 5000 w aptece.
      No i do tego jeden lekarz przepisze Ci luteinę za śmieszne pieniądze, a drugi Crinone za 200 zł/tydzień 😉 a chemicznie podobno to samo…
      Chyba ciężko przewidzieć, ile Cię taka procedura wyniesie. Jedno jest pewno – niemało…

    2. Ja teraz w sierpniu z refundacją leków wydałam 11 tys. na procedurę i ok. 600 na leki. A praktycznie wszystkie badania robiłam za darmo, z abonamentu. Tylko 180 za AMH i 100 za jakieś, które zapomniałam zrobić.
      Zaraz znowu mi się przeterminują. To kosztowna zabawa i trudno przestać.

  16. Dawno mnie tu nie było, nadrobiłam wszelkie zaległości. Gratulacje dla rodziców:) Ja swoje wytęsknione, wypłakane „Szczęście” mam obok siebie od 7 miesięcy i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie – dzięki adopcji jestem Mamą:)
    Na jakim etapie jesteście?
    Buziaki

  17. Iza, pozostaje tylko życzyć jak najszybszego lądowania we troje 🙂 chociaż na to, co najlepsze można poczekać, bo warto (że się tak wyrażę, wiem z relacji na bieżąco, ze NAPRAWDĘ warto).

  18. Iza bardzo czekam, abyś napisała coś więcej, jak wyglądają takie spotkania i w ogóle jak wygląda cała procedura 🙂 Kurczę jak tak sobie człowiek pomyśli, że gdzieś tam jest Ktoś kto n ciebie czeka i już niedługo być może będziecie razem to aż ciary przechodzą:-) Musicie pokonać trudną drogę by być razem, ale w końcu nadejdzie TEN dzień 🙂

  19. Czesc kochana, dlugo mnie nie bylo a tutaj wiele sily, nadzieji i milosci 🙂 Kochana mimo ze nie pisze to trzymam za was kciuki i za to by jakis maluszek szybko do was trafil i bedzie to maly wielki szczesciarz majac tak kochajacych rodzicow :* Bedziesz cudowna mamusia 🙂 Sciskam mocno kochana :*

      1. Milo ze o mnie pamietacie kochane. U mnie ? Ehhh to najgorszy rok w moim zyciu, nie czulam sie na silach by pisac na blogu,
        Endo? Narazie ten temat dla mnie nie istnieje tak jak i ciaze, dzieci i normalnosc nie wiem juz jak to jest… Praca? odeszlam bo i tak chcieli wolalam sama bo i tak nie jestem w stanie pracowac jeszcze dlugooo. Postaram sie napisac w poniedzialek na swoim blogu po krotce jak to zycie dalo mipo kosciach i o tym ze warto doceniac proste rzeczy chocby mozliwosc kapieli czy jedzenia.. Sciskam kochane i dziekuje za troske

  20. Iza, cieszę się i czekam na nowe posty. Może to będzie i nasza droga w przyszłości. No i zazdraszczam spokoju ducha. 🙂

    Niebieska, poetko. Pięknie to ujęłaś.

    Olga, gdybym mogła udać się na takie warsztaty, choć do Krakowa to nierealne niestety, to chciałabym chyba przerobić radzenie sobie z ciążami bliskich osób. Nie mam problemu z poproszeniem o pomoc psychologa, to że nie korzystam wiążę się z kwestiami finansowymi przede wszystkim i poczuciem, że nie jest tragicznie.
    Zapytałam mojego M. o jego perspektywę, jego największym problemem jest to że nie potrafi nawet wymienić i nazwać uczuć towarzyszących niepłodności. Może coś w ten deseń dla panów?

  21. Iza, każda z nas się chyba spodziewała, że już w tym temacie działasz, gdzieś już zdradzałaś kawałeczki tajemnicy 😉 więc jestem o Ciebie spokojna, kibicuję Ci całym sercem. Abyś już za parę chwil była Mamą. Jesteś dobrym człowiekiem, a dobry człowiek zasługuje na dobro. Zawsze po burzy wychodzi słońce i dla Ciebie właśnie zaczyna grzać coraz cieplejszymi promieniami.
    Ach cóż za fascynująca TA książka, którą czytam!
    Jestem taka ciekawa, dalszych losów bohaterki! 🙂 nie ukrywam, że czekam z niecierpliwością na wpis o szczegółach Tego etapu.

    a tak z innej beczki. Jutro mam histeroskopię. Bakterie niby zniknęły całkowicie (aż wierzyć się nie chce) więc wstaje o 5 i gnam do stolicy.
    Oczywiście bransoletka (w sercu Leśna) jedzie ze mną! 🙂

  22. W końcu Izo! Bardzo czekałam na Twój post! Skończyliście już szkolenie? Powiedzieli Wam, ile mniej więcej możecie czekać na TEN telefon? Ciekawa jestem, jak to wygląda w Waszym OA. Napiszesz coś więcej?
    Boże, ale się cieszę! Będziecie mieli dziecko! Na 100%! 🙂

    1. EwaJa, cóż, nie chcę pisać zbyt szczegółowo – nie mogę (nie chcę dac się odnaleźć) – ale jeszcze do telefonu daleko. Aczkolwiek mamy kwalifikacje już 🙂
      Nasz OA mówił o 2-3 latach, ale teraz mowi o 500+. Że wyraźnie czas sie wydłuża. Nic na to nie poradzimy.
      Ale wiem, ze się uda 🙂 Tak jak piszesz, na 100 proc 🙂

      1. Iza, oczywiście rozumiem, że nie chcesz i nie możesz za dużo napisać o OA. Jeśli tylko możesz to napisz, czy te 2-3 lata jest u Was liczone od złożenia dokumentów, czy od uzyskania kwalifikacji? U mnie wyglądało to tak, że mówiono nam, że od kwalifikacji max 1,5 roku. Do nas zadzwonili po 13 miesiącach (byliśmy ostatnią parą w grupie).

    1. Tak Pati. Dla niektórych 500 + to zbawienie, i niech im służy. Wiele rodzin jednak przypomniało sobie dzieki tym pieniądzom o dzieciach w domu dziecka, których nigdy wczesniej nie mieli czasu nawet odwiedzić. Ośrodki mówią to wprost 🙁

  23. Izo Kochana, życzę Wam miękkiego i jak najszybszego lądowania we troje 🙂
    Będziecie wspaniałymi Rodzicami, a Dziecko które może już jest na świecie a może dopiero się urodzi, będzie niebywałym SZCZĘŚCIARZEM.
    Czekam na cdn już z pewną ulgą, że to dziecko, jak ktoś gdzieś wyżej trafnie napisał, to już na 100% 🙂 ściski

  24. Brawo Iza! Jestem pod wrażeniem tego wpisu, choć przyznam szczerze podejrzewałam to od dawna. Ty jako jedyna pytałaś o naszą adopcję i jej szczegóły, dało mi to do myślenia. Jeszcze raz brawo 🙂
    I tak masz rację adopcja jest o wiele lepsza od in vitro, daje pewność, te pewność której in vitro nigdy nie da, nigdy nie zagwarantuje. Tu masz pewność że zostaniesz mamą. W naszym ośrodku bardzo się zdziwiono ze my tacy młodzi (mieliśmy 30 i 31 lat)a juz jesteśmy zdecydowani na adopcję. Wg pracowników osrodka jesteśmy jednymi z najmłodszych ich „klientów” A ja zgadzam się z Tobą Iza, jedyne czego żałuję w temacie adopcji to że tak późno podjęliśmy te decyzje. Zmarnowalismy trzy lata na różne sposoby leczenia w tym na in vitro a w procesie adopcji juz bylibyśmy mrodzicami……

  25. Iza, o jakim przepraszaniu Ty mówisz?? To my tu trochę z butami w Twoje/Wasze życie włazimy i codziennie pukamy do okien, niejako wymuszając pewnie informacje, a przecież masz swoją prywatność i powody by ją zachować. Mam wrażenie, ze stałaś się dla nas trochę jak celebrytka, a my tu z aparatami pod domem.. 😉 Wybacz, ale to z poczucia bliskości 🙂 I proszę, chroń swoje granice i daj znać, jeśli je przekraczamy.
    A w sprawie adopcji – znajomi czekali pół roku 😉

    1. Izabela, mam poczucie, ze razem walczymy z niepłodnością, a ja po cichu włączyłam „dopalanie”. I Wy mogłyście pomyślec – jaka ona silna – a ja tymczasem nie silna, tylko jedną nogą już gdzieś indziej. Z tego się chciałam wytłumaczyć 🙂

  26. Melduje dumnie ze dzisiaj zrobilam takie pierwsze prawdziwe, przemyslane zakupy ubran dla mnie w odmiennym stanie. Moze to blachostka ale stalam dumna jak paw w tej kolejce w H&M 🙂
    Mialam szczescie!! Ostatnio jak bylam to byly tylko rozmiary na nasza Pati czyli od Xs do S 🙂
    Dorwalam fajne getry, bluzke i sliczny bezowy sweterek z rekawami jakby azurowymi:-)
    Tak wogole to sa tylko chyba 2 sklepy w ktorych sa ubrania dla ciezarnych..H&M i C&A
    Bylam wczoraj z tesciowa na wycieczce po sklepach… Pokazywala, doradzala takie ciuchy ze szok….wory na kartofle sa zgrabniejsze…i tylko slyszalam „a jak Ty bys chciala wygladac w ciazy..?” :-)) a ja po zlosci bede KWITLA :-)))

    1. Na tę „błahostkę” nieźle się musiałaś napocić! Stawaj więc z dumą w tych kolejkach:) I kwitnij! Z satysfakcją, na złość i w opór 😉
      P.S. Nie rozumiem fenomenu ubrań ciążowych. Najczęściej tworzą mieszankę infantylizmu z absolutnym brakiem gustu :O Kto to projektuje? Na bank faceci 😉

    2. Anitt ahhh te gusta teściowych hihihi worek na ziemniaki nieraz faktycznie lepiej wygląda 😀 już mam ciebie przed oczami tą kwitnącą. Ciąża to nie choroba 🙂 będziesz pięknie wyglądać z tym bębnem przed sobą 😀 i jak paw dumnie chodzić 🙂 ja to kiedyś tylko tellly welly kupowałam a jak zrobili tam xxxs i się w to nie mieściłam to stwierdziłam ze już wole w h&m na dziecięcym się ubierać 😛

    3. Anitt, ja kupowałam internetowo i w małych sklepach. Przy Laurze zaszalałam – i niewiele zdążyłam użyć – 4 pary spodni, 7 spódnic, 5 sukienek. Mam problemy z wyborem. 😉 Za drugim razem paczkę z letnimi ciuchami ciążowymi (po Laurze były raczej cieplejsze) odebrałam po wyjściu ze szpitala po poronieniu. Nie wszystkie odesłałam.
      Uważam, że są naprawdę ładne i miałam raczej problem z tym co odrzucić, bo tyle było ładnych, niż ze znalezieniem czegoś. Noszę je normalnie i nikt nie pyta, czy jestem w ciąży. 😉 Bluzki np. mają tylko takie przymarszczenia na bokach, które mogą się rozciągnąć na brzuch.

  27. Martucha, dzięki za odpowiedź!
    Anitt, mała rzecz a cieszy:) zwykle czarne legginsy h&mu posłużyły mi wiernie do konca ciazy i o dziwo- nie zeszmaciały:) kwitnij:) ale obracaj się już w działach dziecięcych rownież:) h&m ma fajne ciuszki. Bodziaki w promocjach są spoko. I te zapinane od góry praktyczne na początek.
    Iza, czy już coś kupiłaś? 🙂

    1. Olga, taka mam wlasnie nadzeiej ze te leginsy dadza rade do konca 🙂
      Czekam na styczen, moze bedziemy wiedziec co bedzie i wtedy ruszam na wyprzedaze dla maluszkow 🙂

      Uczuciowa, pisz co u Ciebie?!!
      Ktory to tydzien juz? Hmm ja obstawiam 18-19:-) tylk mi niepisz w dpt :-)))
      Wszystko ok? Juz jestes pewnie po prenatalnych? Wiecie juz co bedzie ?

      1. Jestem, żyję, w tandemie 😉 Podczytuję Was, walczę z niemocą i zbieram się do napisania posta 🙂 Pożegnałam już dpt!!! 🙂 🙂 🙂 W poniedziałek skończę 16ty tydzień. Wszystko w najlepszym porządku, maluch ma 10cm(!). Przybił pionę na ostatnim USG, widać było każdy paluszek, każdą kosteczkę, a do mnie dalej nie dociera, że jestem w ciąży?!?! Sprawdzam co rano 🙂 Jestem pijana ze szczęścia, a czasem skacowana od strachu.

          1. Szczęście, wzruszenie i miłość nie do opisania 🙂 Czuję się, jak we śnie i może dlatego boję się obudzić…
            Ale Bejbik rośnie jak szalony, na każdym USG prezentuje dumnie swoje walory, więc chwalę go, tulę przez brzuch i czekam niecierpliwie, kiedy odpowie mi na tyle wyraźnie, że poczuję bez żadnych wątpliwości 🙂

    2. Hehe dziewczyny, u mnie tez rzadza te legginsy z h&m 🙂 To byl moj pierwszy ciazowy zakup od razu po wizycie lekarskiej chyba okolo 12 tc na ktorej odetchnelismy wszyscy z ulga ze chyba jednak naprawde sie przydadza 🙂 I tez stalam na dziale dumna jak paw choc bardziej strus pedziwiatr coby tam nie haftnac. Teraz tak sie obawiam ze na zime troche cienkie a dzinsow nie lubie. Bedziemy myslec.Ale wszelkie worki na kartofle tez odpadaja! Kwitne z Toba Anitt 🙂

      1. Ana kochana, :-)) w h&m kupilam leginsu ale ciut grubsze, moja po srodku takie przeszycia one kosztowaly 20€ wiec w pl tez beda kosztowac kolo 80zl. Na zime chyba wystarcza, chodz u mnie ta zima to taka umowna… Jak jest -5 i 5 cm sniegu wszyscy przezywaja ze taka sroga ta zima 🙂

        1. Dziewczyny na Zalando teraz mają tez fajne ubrania ciążowe , Ja kupiłam ładną sukienkę za 70 pln i myślę że po ciązy też może być ok .
          Legginsy i bluzki tez mają i nawet do -50% 😀

          1. Ahhh Zalando… Byl czas kiedy paczka za paczka przychodzily. W lato czesto sa wyprzedaze na sukienki np -50%.
            Dobry pomysl Magda, czas wrocic do Zalando. Chodz dalej jestem zdania ze niechce zbytnio szalec bo co ja pozniej z tym zrobie…

      1. Co ty:) jedno masz pewne -że zostaniesz mamą, co w przypadku ivf jest loterią. Dziecko ma być do lat 3? Już można szukać łóżeczka i uszyć pościel:) spiworek, kocyki, poduszkę, misie…. ubranka zawsze mozna kupować w fajnych kolorach wieksze (no chyba, że dziewczyki na różowo a chlopcy na niebiesko:), potem może być krucho z czasem:) no i trzeba się delektować…. 🙂 sa jeszcze książeczki, zabawki….. 🙂

  28. To prawda, kupic cos fajnego to sztuka… Ja jestem raczej dusigrosz i wiekszosc ubran kupowalam na przecenach za 15-20€ a na ciazowym dziale trudno o przeceny…dlatego nie zamierzam zbytnio szalec 🙂
    A co do Tally Welly to co najwyzej szalik moglam tam kupic:-) taka maja rozmiarowke 🙂

  29. Iza,
    Każdy Twój post jest taki dojrzały i tak mi bliski. Też w pewnym momencie postanowiłam przejść całą drogę leczenia niepłodności chociaż bardzo nie chciałam in vitro. Właśnie po to aby na starość niczego nie żałować i dla mojego męża aby wiedział że zrobiliśmy wszystko. W momencie jak zaakceptowałam adopcje i mąż przynajmniej powiedział że nie wyklucza jej to poczułam taka ulgę że prawie szczęście :). Adopcja dla mnie oznaczała wreszcie spełnienie marzenia o byciu rodzicem a leczenie niepłodności coś co trzeba odbębnić. Byłam zmęczona patrzeniem na siebie jak na osobę niepłodną. O wiele bardziej chciałam na siebie patrzeć jak na osobę która będzie rodzicem i że to tylko kwestia czasu. Ja miałam to „szczęście” że starania o dziecko zaczęliśmy dość późno więc musieliśmy szybko podejmować decyzje co do kolejnych kroków bo bardzo zależało nam na adopcji malucha. Moja historia potoczyła się inaczej niż Twoja ale uważam się za szczęściarę że dane mi było zaakceptować adopcje. Chociaż żałuję że adopcja w Polsce nie wygląda jak w Stanach. Pewnie więcej osób by się na nią decydowało i byłby mniejszy strach przed nią.
    A jeśli chodzi o adopcje to polecam blog Ali http://bocianieczekamy.blogspot.com/. Nikt tak nie pisze pięknie o adopcji jak ona :).

    1. Atagad , ten blog pojawia się drugi raz w nowych komentarzach 🙂 Już tam powoli zaczynam zaglądać 🙂
      Jak ja dobrze rozumiem każde Twoje słowo… Wiem, ze wiele nas różni – każdą z nas wiele różni. Ale czujemy podobnie (Byłam zmęczona patrzeniem na siebie jak na osobę niepłodną – aż kłuje, prawda?)
      Powiedz coś więcej, proszę… Co teraz u Ciebie?

  30. Iza,

    Ta kwalifikacja to na dosc zaawansowany etap mi juz wyglada, czyli pędzisz przed siebie, choc to jeszcze troszke potrwa.
    Bede sie tu z toba cieszyć z kazdego kroku do przodu i oby 500+ jednak nie wydłużyło wam tego okresu oczekiwania

    Ja na razie odrzucam myśl o adopcji ze względów formalnych….. My to nie mamy zadnego stażu małżeńskiego….. Dobrze nam bez papierka 🙂
    Nie sadzilam, ze do tego moglby sie przydac……

  31. Z wiesci u mnie to moje męczarnie z zastrzykami skończą sie jutro (na 1, 2 dni?)
    Rano ostatni zastrzyk antagonisty i zapewne wieczorem (czekam na info od lekarza o ktorej godzinie) ovitrelle. A w poniedzialek punkcja ……. i juz sie boje

    Tylko dzis (8 dzien zastrzyków) boli mnie brzuch po jednej stronie, ledwo wytrzymalam w pracy na siedząco….. Po tym ovitrelle troche mi ulży?
    Mam dac znac lekarzowi, ze mnie boli czy to normalne jest?

      1. To chyba ze stresu i braku odpoczynku mnie tak bolalo, bo po paru godzinach leżenia mi przeszlo.
        Jest weekend to odpocznę sobie, bo praca z duza dawka stresu i zastrzyki przed nia to nic dobrego

    1. Franczeska , jesteś nabrzmiała, dosłownie. To czuć. To boli. Ovitrelle niczego nie zmieni. Pilnuj się tylko, żeby hiperki nie było (konrtoluj, czy nie zmniejsza się sikanie, czy nie powiększa się obwód brzucha, czy nie masz duszności).
      Punkcja – wiem, wiem, jestem narkomanką – jest super. To najfajniejsza część in vitro. Zawsze wysypiałam się wtedy za minione pół roku 🙂

      1. Dzieki dziewczyny
        Codziennie mierze obwód i na razie jest na plusie o 1-2 cm, takze moze od tego, ze sie ruszam mniej….
        Lekarz zabronil mi ćwiczeń i silowni
        Dzis czuje sie lepiej, zrobilam spacer 4 km i nie czuje sie taka nabrzmiala, staram sie duzo pic itp.
        (A te wszystkie rady Izo droga wyczytalam na twoim blogu, ktorego nieśmiało podczytywałem od paru miesiecy)

  32. Cześć dziewczyny. Przepraszam za ciszę, ale jestem w przelocie.
    Do środy miałam zwolnienie i z domu zajrzałam tylko na chwilę, zobaczyć, że niestety tyle transferów się nie udało. 🙁
    Potem czwartek i piątek w pracy, mocno zapracowane, bo teraz znowu tydzień mnie nie będzie.
    Nie taki paskudny ten październik, bo kończy się moimi urodzinami. 🙂
    W zeszłym roku czekałam na crio „w następnym cyklu” , który okazał się 5 cyklami. W dzień urodzin byłam na boylesce.
    W tym roku znowu czekam na crio, po ciężkim roku jestem w tym samym miejscu. Za to dzień urodzin spędzę na wieczorze flamenco, w Barcelonie.

    Jutro, a właściwie dzisiaj wieczorem, lecimy i wracamy w czwartek wieczorem. Wykorzystujemy, że w szkole wolny jest i poniedziałek i środa. Można wyskoczyć na parę dni nie tracąc lekcji.

    A co do głównego tematu:
    Histeroskopia przebiegła sprawnie. Trwała krócej niż zakładanie wenflonu. 🙂 Zmieniły się procedury i nie zakładają wenflonu przy przyjęciu, tylko anestezjolodzy zakładają sami dopiero na bloku. Ponieważ od wieczora nie piłam, żyły schowały się na dobre. Zebrały się ekipy z obu sal operacyjnych i mnie obstukiwały. Lekarz spacerował pod salą i też zajrzał. Powiedzieli mu, żeby następnym razem zlecił pacjentce zabranie żył na zabieg. A mnie powiedzieli, żebym następnym razem powiedziała, że mają mi od razu założyć wenflon i nie przesadzała z tym niepiciem, właściwie mogę pić do zabiegu. W każdym razie poszło w 3 wenflon, 3 próbującej osobie i trwało 25 minut. Po następnych 40 się obudziłam. I to życzenie mi „następnego razu” było trochę niedelikatne. Wiem, że jak ktoś ma 9 zabieg, to następny jest prawdopodobny, ale bez przesady. Nie chcę już, no może cesarkę. Spis narkoz już mi się nie mieści na formularzu.
    Polip został usunięty.

    Dzisiaj rano byłam w klinice na wizycie. Lekarz sobie obejrzał wypis. Zapytał czy przynajmniej jakichś zrostów nie było. A jakże, jakiś w dnie macicy się znalazł.
    Powiedziałam przy okazji, że wyjeżdżam, a lekarz na to: a który to dzień cyklu? A co jak przegapimy ten dzień?
    A ja pomyślałam: i co z tego? Nie nastawiłam się na ten cykl. Mogę poczekać. Spokojnie podejdę na sztucznym.
    Ale chociaż dzisiaj 14-15 dzień, to nic się nie dzieje. Endo 4 mm, nie ma dominującego pęcherzyka. Może coś się wykluje za tydzień. Byle ten cykl nie trwał w nieskończoność.
    W następny piątek kolejna wizyta.

    Na zakończenie długiego wywodu mam mały bonusik:
    Polip zrobił się z endometrium zasłaniającego ujście prawego jajowodu. Po jego usunięciu ujście się ujawniło. W dwóch ostatnich histeroskopiach nie udało się tego zrobić, nie było śladu po jajowodach. Teraz prawy jest dobrze widoczny. Nie mogłam uwierzyć, kiedy to przeczytałam.
    Nie wiadomo, czy jest drożny, przy histero tego nie sprawdzają. Ale pojawiła się drobina nadziei. Nastąpił cień cudu.
    I teraz się zastanawiam, czy iść gdzieś sprawdzać drożność, czy odpuścić. Jest szansa, że endometrium zarosło tylko ujście od strony macicy, przez te zrosty, a dalej jest w porządku. Nic mi się z jajowodami nie działo.
    Poszłam dzisiaj do lekarza głównie sprawdzić, co słychać w środku, czy jest sens się przykładać naturalnie na wyjeździe. 😉

    1. Wezon, zawsze jest sens przykładać sie naturalnie!! 😉 Miłego wyjazdu 🙂
      I najlepsze życzenie urodzinowe!! Ja tez z konca października, świętowałam wczoraj 🙂 (liczyłam na imprezę bezalkoholową, no ale…) i tez za chwile śmigam do Hiszpanii złapać troche słońca (my lecimy w poniedziałek). Buziaki, bawcie sie dobrze!

    2. Wezon, pisalam juz wczesniej ale napisze jeszcze raz:-) dobrze ze jestes 🙂
      Takie zwroty akcji to tylko u Ciebie 🙂 Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin 🙂 teraz niby dobry czas dla nas Skorpionow 🙂
      Urodziny w Barcelonie…ahhh
      Bawcie sie dobrze 🙂
      Ps. Jestem strasznie ciekawa Twojego jajowodu!!! To by byl numer roku 🙂

    3. Ale extra z ta Barcelona! Dzialaj tam na spontana przy takim klimacie a noz jakis Cud przywieziesz 🙂 No i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Ja tez do skorpionow sie dopisuje, tych pozniejszych 🙂 Udanego wyjazdu!

    4. Wężon, kochanie, zamoiast latać po lekarzach, zeby sprawdzili jajowód, wykorzystaj ciepłą Barcelonę na gorące wieczory!! Wszystko mnie bolało, jak czytałam o Twoim wenflonowaniu, ale końcówka na osłodę poszła 🙂
      Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, kochanie.

    5. Najlepszego! Jak znosisz urodziny? Ja od kilku lat już nieciekawie. Wpadłam nawet na wariacki plan obchodzenia urodzin dzień przed ich właściwym terminem i oczywiście z niższą o jeden liczbą na torcie. Takie autooszustwo 😉

      A ja bym sobie pewnie trzasnęła HSG w takiej sytuacji. Oczywiście po powrocie z Barcelony i na prochach bo cholerstwo boli. Jeśli jajowód jest jednak niedrożny nie będziesz się łudzić i seks będzie tylko dla przyjemności jak dotychczas. Jeśli jest drożny, wiesz więcej i możesz wykorzystać tę wiedzę w sprzyjających okolicznościach, np. jeśli pojawi się fajny pęcherzyk po odpowiedniej stronie. Ja chyba z tych co wolą wiedzieć, źle też wspominam okres starań naturalnych ze względu na „rozkosz wpisaną w kalendarz” if you know what I mean 😉

    6. Wężon! Sto lat, sto lat! Ale wieści! Działaj w gorącym rytmie flamenco i wracaj z urodzinowym naturalsem. Jeśli odkryjesz, że w Barcelonie takie cuda, to też jadę, wyjdzie mi taniej niż spacery do kliniki. I przyjemniej 🙂

  33. Tuptuś, co słychać po histero? Było coś, robili coś, czy czysto?
    Sonia, trzymam kciuki za powodzenie. Będziesz już po becie jak wrócę?

    Ktoś ma transfer w przyszły tygodniu? Ktoś miał w tym?

  34. Wężon, witaj, naj, naj, najlepszego z okazji urodzin. Baw sie szampańsko w Barcelonie i przykładaj do naturalnych prób (moze przewieziesz urodzinowy prezent z Barcelony a i same próby przyjemne:)
    Tak, robię betę w środę oby tylko okres nie nadszedł.

    1. Sonia ja podobnie jak Kas w 12dpt miałam już bete 177 , więc myślę że w 9 już by coś było widać , zwłaszcza że w 10 dpt wyszedł mi test ciążowy , lekko bo lekko ale zawsze .
      Kciuki mocno zaciśnięte !!!

  35. No i chyba dupa prog 13,8 niby owu była w nd ale ostatnio podobna sytuacja tylko nie czułam owu a w pt prog był 22,5. No nic zobaczymy co dalej z tego będzie… Dziwi mnie tak duża rożnica no ale coż przecież normalnie to u mnie nie może być

  36. Wężon, wrocilas:))) i to z jajowodem gratis:))) odpoczywajcie i tańcujcie 🙂 wiesz co? Obstawiam, że po tym wszystkim on jest drożny:))) akurat pisaliśmy z MM o udrażnianiu w Lublinie. Pojawiły się w końcu jakieś statystyki.
    Brakowało Cię.
    Sonia, betę chyba lepiej 9dpt trzydniowych. Trzymam kciuki.
    Pati, poczekaj.

  37. Dziewczyny, dzieki za odowiedzi. Szczerze mowiac pewnie nie wytrzymam i polece tego 9dpt na bete ale gdybym miala silna wole (i okres nie nadszedl) to starsznie bym chciala wytrzymac do 2 listopada czyli do 11 dpt zeby wynik byl juz pewny, zeby nie bylo gdybadania jakby co.

    1. Sonia a może najpierw nasikaj? A bete 2 dla pewności zrób? Ja tak jak sobie licze to ten 2,11 to u mnie za wcześnie chyba na bete będzie jednak, chociaż w ramach ustaleń z Sza pewnie nie wytrzymam i polece hihi, tak w ramach babskiej solidarności 🙂

          1. olga82 wlasnie tak sobie mysle czy 14 od pregnylu czy 12 od pregnylu bo każdy organizm inaczej to utrzymuje, nic albo będzie okres albo znow coś się rozhuśta nie tak albo będzie ciaża pożyjemy zobaczymy 🙂

  38. U mnie dziś 8 dpt i test sikany negatywny także robię jeszcze jutro i zobaczę czy cos ruszy. Ale powoli, powoli nadzieja gasnie. Jednak to już 8 dzień a Sza pisała, ze jej sikaniec już wtedy wyszedł ( a tez chyba miałaś młodsze zarodki niż blastocysty? Ilu dniowe Ci podali? 2-3dniowe?) Także oczywiście jakaś tam nadzieja jeszcze jest bo okresu nie ma ale nie ukrywam, ze maleje. U mnie takim granicznym dniem jest 10 dpt i gdyby do tego dnia okres nie nadszedł to moze byłaby szansa. Pierwszy transfer „wyłożył” mi sie tego dnia bo rano zrobiłam betę a już jak wracam z wynikiem to dostałam okres. A drugi transfer to w ogóle już całkiem sZybko bo już w 6 dpt Zaczęłam plamić i 10 tez już było „po ptakach”. Także tez 10 dpt jest taki graniczny w moim przypadku. A jak to jest u Was? W którym dniu (w przypadku nieudanego transferu) zaskakiwała Was @?

    1. Soniu ja miałam podanego jednego zarodka 3 dniowego. Ale nic sie nie przejmuj
      Ze Ci nie wyszedł,bo 9 dnia zrobiłam 3 kolejne testy(dla pewności;))i jeden z testów mi nie wyszedł a te dwa z rosmanna mi wyszły. Wiec to tez od testu zalezy 🙂

    2. Soniu, ja przy ciazy z synkiem robiłam sikańca w 8 dpt i był negatywny. Dopiero w 11 była druga bardzo blada krecha. Oba z porannego moczu. Miałam wtedy podane dwa zarodki 48 godzinne. Natomiast przy ciąży z dziewczynami w 8 dpt z moczu zebranego w ciągu dnia wyszły dwie krechy, co już wtedy mi tu dziewczyny odczytały jako bliźniaki 🙂

      1. Tu macie ściągawkę z bociana:
        Proces wgryzania
        Zarodki 2-3 dniowe:

        1dpt Embrion się dzieli
        2dpt Embrion staje się blastocystą
        3dpt Blastocysta wychodzi z otoczki
        4dpt Blastocysta zaczyna wczepiać się w ściany endometrium
        5dpt Proces implantacji się rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywać” się w endometrium
        6dpt Proces implantacji jest kontynuawny gdy zarodek wnika głębiej w endometrium
        7dpt Zarodekjest już zaimplantowana
        8dpt Zaczyna być produkowane HCG
        11dpt HCG jest na tyle wysoki, że można spokojnie zrobić sikańca

        Jeżeli tansferowany 5 dniowa blastocyste:

        1dpt Blastocyst wychodzi z otoczki
        2dpt Blastocysta zaczyna wczepiać się w ściany endometrium
        3dpt Proces implantacji się rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywać” się w endometrium
        4dpt Proces implantacji jest kontynuowany gdy zarodek wnika głębiej w endometrium
        5dpt Zarodek jest już zaimplantowany
        6dpt Zaczyna być produkowane HCG
        9dpt HCG jest na tyle wysokie, że można spokojnie zrobić sikańca

  39. odpowiadam tu, żeby nie zniknęło. Przepraszam, że nie napisałam wcześniej, ale mam bardzo zwariowany weekend. Histeroskopia niczego nie wykazała. Wszystko wewnątrz wygląda prawidłowo. Niby dobrze, a z drugiej strony dalej nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego się nie udaje. Lekarz mówi, że zbadaliśmy już wszystko co mogliśmy, pozostało nam jedynie badanie zarodków. o immunologii w ogóle nie mówi, żeby cokolwiek badać. Badać zarodków też nie będziemy. Mamy tylko jeden. W następnym cyklu, jeśli będzie owulacja, robimy transfer.
    Wężon, ja żałuje, że nie obgadałam tego wcześniej z dr, żeby przy okazji histero sprawdzić drożność. Na opisie mam napisane „ujścia maciczne jajowodów reaktywne”. Nie wiem, w którym miejscu moje jajowody były niedrożne, bo z opisu mojej laparoskopie sprzed roku mam bardzo ogólnie napisane „stwierdza się obustronną niedrożność jajowodów” i też nie daje mi to spokoju, czy nic nie da się z tym zrobić…
    Dobrze, ze u Ciebie pojawiło się to ujście, więc jest duża szansa, że dalej może być właśnie drożny 🙂 trzymam kciuki, udanego wypoczynku w Barcelonie i Wszystkiego Najlepszego! 🙂

    1. Też mnie te jajowody nurtują..jak rozpoznać, że tylko ujście jest zrośnięte? .. MM miała dzwonić do Lublina w sprawie udrażniania… ciekawe jak kwalifikują.. wiesz, że histero podziała jak scratching i zwiększa szanse:)

      1. Olga82, u mnie diagnoza o niedrożności obu jajowodów postawiona była na podstawie zabiegu laparoskopii zabiegowej. Pod ciśnieniem wpuszczany był w jajowody kontrast który nie wypływał.
        Co do zabiegu udrażniania. Wysłałam moją dokumentację mailem do lekarza który kwalifikuje do zabiegu. Wstępnie zostałam zakwalifikowana, dostałam maila z informacją o badaniach jakie usze wykonać i ogólne zalecenia przed zabiegiem. Teraz czekam na informację o terminie zabiegu.

      2. mam na opisie, że wykonano histeroskopię i scratching. Pan dr sobie żartował w gabinecie „podrapałem tam Panią trochę od środka” 🙂 mój mąż tylko wytrzeszczył oczy i już w drodze powrotnej przeżywał „nie, no podrapałem Panią od środka…i jeszcze to „hahaha” ale śmieszne!” 🙂

        też czytałam o tym udrożnianiu w Lublinie. Oglądałam ten filmik i też się zastanawiałam, czy tam nie zadzwonić, bo filmik wygląda bardzo przekonująco, tylko czemu mi 3 lekarzy których o to zapytałam odradzało… każdy powiedział, że albo to nic nie da, albo może być gorzej…

        1. Tuptuś pewnie dlatego że jak po każdym zabiegu mogą pojawić się jakieś zrosty czy coś innego, to tak samo z nakłuwaniem jajników jedni sa za inni już w ogóle przeciw a kolejni mowią to samo co twój lekarz.

  40. Izo, wiedziałam, że coś się święci 🙂 , że to nie Wasze ostatnie slowo. Podziwiam! Jestescie super silnym malzenstwem i bedziecie wspanialymi rodzicami!
    Wezon, świetne wieści! Oby do przodu i do celu!

    1. Tuptuś, zabieg jest na NFZ. Powikłaniem po zabiegu może być ciąża pozamaciczna, uszkodzenie strzępków jajowodu.
      Też wielokrotnie słyszałam od lekarzy że udrożnienie nie ma sensu. Są też i tacy którzy polecają i potwierdzają skuteczność. Postanowiłam spróbować a jaki będzie wynik zobaczymy 🙂

  41. Iza, od kilku dni bije się z własnymi myślami. Nie potrafię, nawet nie chce pisać Tobie czegoś, co miałoby mądrze zabrzmiec. Po prostu podziwiam Ciebie, Twojego męża za dojrzałość, odwagę i miłość, których mnie prawdopodobnie by brakowało na Twoim miejscu.
    Tak sobie dzisiaj, oglądając tv pomyślałam, że jesteś dla mnie taka kobietą z krańca świata. Martyna Wojciechowska jeździ po dalekim świecie w poszukiwaniu emocjonujących historii i niesamowitych kobiet, a Ty jesteś tu z nami na wyciągnięcie dloni i masz tyle do opowiedzenia. O Tobie powinien być kolejny odcinek!!!!
    Dziękuję Ci za ten blog i niesamowita energię, która się dzielisz z nami wszystkimi 🙂

    1. Sonia ja chyba też przełoże badanie, miła jest ta świadomość bycia w ciąży 🙂 a 3.11 mam i tak wizyte wiec albo kolejne leki albo jak dr podejrzy to test i tyle. Nie będę znow latała jak głupia na bete bo już jak na idiotke się na mnie patrzą, powinnam jakąś zniżkę dostać 🙂 co miesiąc 2 badania i nieraz jeszcze jakieś dodatkowe 🙂
      Mam nadzieje że u ciebie to był sikaniec oszukaniec 🙂 przynajmniej w drugą strone niż ostatnio u mnie 🙂 bo sobie narobiłam nadziei a wyszła dupa.

  42. Hej ja po transferze 2 zarodki z nami,byly podane 2 bo w 5 dobie nie zrobily sie blastkami,jeden jeszcze walczy do zamrozenia.
    Mam takie pytanko, od punkcji minelo 6 dni ja raz tylko bylam w toalecie,wydaje mi sie,ze to progessteron,pije bardzo duzo 3l jem zdrowo zupy,warzywa,sliwki suszone i jablka.Udalo sie raz pojsc kilka dni temu po czopku glicerynowym i to dopiero na nas dzien,co moge zrobic zeby to jakos poprawic,czy ktos tak tez mial,czy to sie unormuje jakos samo.Dzieki bardzo

    1. evcikmUK ja tak miałam czopki mi nie pomagały, Lactulosum syropek może pomoże, i to na pewno prgesteron ja cierpiałam strasznie po punkcji a w 3-4 dpt prog miałam chyba 68, lekka hiperka a prog 14 i itak wyglądałam jak na początku ciąży, niestety takie uroki niektórym z nas się trafiają.
      Ja ostatnio bez transferu miałam uczucie „nie do końca” a prog miałam 22 wiec nie wiem jak to jest z tym wszystkim
      A co z resztą zarodków? Miałaś chyba ich 10 zapłodnionych jak dobrze pamiętam?
      Nie wiem ja próbowałam wszystkiego, mi pani dr powiedziała ze jak na wode patrzeć nie mogę to już obojętnie co mam pić,(bo woda to chyba raczej przeciw hiperce) moczyłam śliwki suszone, jadłam śliwki, piłam kefiry, maślanki jadłam serki homo i pilam jogurty… oo może siemię lniane pomoże? zalej sobie wodą i wypij galarete, albo kup już takie zmielone… może orzechy bo to normalnie pomaga też i na zagnieżdżenie, morele, … normalnie bym ci poleciła coś ostrego albo coś z domieszką octu ale to raczej po transferze niewskazane. Musisz przetrzymać, podobnież raz na 3 dni to też zdrowo tylko człowiek się taki ociążały czuje.
      A jak się ogólnie czujesz?

    2. EvciakUK, to zdecydowanie od progesteronu. Tez się strasznie z nim męczyłam, miałam wrażenie, że mnie zakleja. Próbowałam zrobić co mogę dieta, wcinalam multum owoców i warzyw (mnie najbardziej pomagały te surowe po każdym posilku) i duże ilości picia. Spróbuj po kilka kiwi dziennie. Po transferze żadnych lekarstw nie polecam

      1. Kaja mi polecili Lactulosum syrop pami dr z N., a co do czopkow glicerynowych to wyczylam w necie dla kobiet w ciąży, ale guzik to dalo, bo sobie zaaplikowalam wstrzymywałam się jak mnie skrecalo po pol godziny szybkie wc i na dobra sprawę nic z tego nie wychodzilo.
        Evcikm UK najważniejsze żeby ta dolegliwość utrzymywala się jak najdłużej 🙂 tak przez 9 miesięcy dasz jakos rade 🙂

    3. Evcik, ale współczuje. Przeżywam horror po progesteronie. Próbowałam wszystkiego, mi najbardziej pomagały suszone śliwki jednak , ale nie tak, ze jakieś cuda. Czopki glicerynowa dawały 5 procent ulgi, pozostałe 95 nadal męczyło.
      Do super instrukcji pati dodaj jeszcze spacery lub inny ruch, na jaki mozesz sobie pozwolić. To tez pomaga na prace jelit.
      Trzymaj sie.

    4. Evcikm , Ja tak miałam do 10 tc do odstawienia luteiny/lutinusa i wszystkich dodatkowych hormonów , mega wzdęcia i ogromne problemy z załatwianiem się , momentami miałam większy brzuch niż teraz ( a skończyłam 5 mce ciąży);/
      Po odstawieniu przeszło i wróciło do normy .

  43. Oki czyli mam przetrwac 🙂 postaram sie robic wszystko co mozliwe ale zeby nie zaszkodzic fasolka,
    Z 10 zarodkow 2 najsliniejsze dostalam,ale tak jak pisalam w 5 dniu nie doszly do blastki, bo do transferu przetrwalo 5,dzis nie daly rady 2 i jeden jeszcze walczy robi sie powoli blastusiem wiec czekam jutro na info.
    W moim szpitalu nie operuja nazwami zarodkow,wiec nie wiem jakie dokladnie byly a dzieki temu nie czytam i nie zabrudzam sobie glowy i staram sie nie martwic.
    Wszystko co moglam to zrobilam a teraz czekam co ma byc to bedzie i ja nie mam na to wplywu juz. Mi sie wydaje,ze nawet medycyna nie ma, bo tu chyba trzeba tylko szczescia:))
    Dzieki bardzo za wszystkie informacje .
    Testuje 10, 11 dni po transferze

  44. Ja juz po punkcji – odpoczywam 🙂
    Czuje sie ciut mniej napompowana, choc w obwodzie przybyl mi 1 cm, wiec to bylo takie wrazenie od środka.
    Pobrali 6 jajeczek i jutro sie dowiem jak sie maja
    Transfer najprawdopodobniej w czwartek i juz mysle, ktore z moich białych majtek na ten cel nałożyć 🙂

    Dostalam progesteron i myslalam, ze to juz z górki bedzie, ale jak czytam co wlasnie napisaliście i o evcikmUK to znowu zaczynam sie martwic i bede musiala nabyć jakies owoce, bo w domu niewiele

    Najbardziej jednak sie ciesze, ze od dwoch dni nie mam zastrzyków 🙂

  45. Franczeska, kazdy reaguje inaczej.
    No wlasnie czytam co piszecie kochane Dziewczyny impowiem Wam, ze ja zupelnie inaczej reaguje na progesteron. Tzn wlasciwie to w ogole nie reaguje. Chodze do toalety normalnie. Regularnie 2 razy dziennie jesli mam byc szczera (przepraszam, ze pisze tak wprost;) Na wadze ńic mi nie przybywa, zauwazylam wrecz ze zawsze gubie jakies 2 kg po transferze w ciagu tygodńia – 10 dni (moze to z emocji bo jem jak zazwyczaj, normalńie). Takze kazdy inaczej chyba reaguje. Dobrej nocy

  46. MM doczytalam w komentarzach że chcesz do Lublina na drożność. Musisz mieć papier o stwierdzeniu niedrożności jajowodów i skierowanie do tego szpitala radiologii zabiegowej szp.nr.4 na Jaczewskiego. Jak zadzwoniłam do sekretariatu do dostałam numer do dr.Zych Ireneusz.nr znajdziesz na internecie.Zadzwon dopytaj. Ja w 2mies od stwierdzenia niedrożności jestem drozna. Dziewczyna Rabina ty masz jeszcze 4mrozaczki i boisz się je zmarnować bo z jakiś powodów nie zachodzi a jesteś po cc?? Sorry zapomniałam nick. Powiem tak ja zachodziła i robiłam.Po zabiegu łyżeczkowanie laparoskopii i histeroskopii nagle wyszło że ot tak już nie znajdę w ciążę bo przestałam być drozna. Więc warto pójść na laparoskopii sprawdzić i zrobić w środku porządek.

    Iza cieszę się że idziesz w stronę adopcji. Mialam klientkę która pochwaliła mi się że ma dziecko z adopcji i mnie ciarki że szczęścia przeszły .Czy jest coś piękniejszegood otwartego serca na mmiłość dla dzieci którzy bardzo jej potrzebują a mają do zaoferowania więcej niż my dla nich.

  47. Witam
    Mam do oddania Menopur, 600 j.m. FSH + 600 j.m. LH, iniekcje.Mnie się już nie przyda, bo zakończyłam przygodę z invitro a po co ma się zmarnować. Lek musi być przechowywany w lodówce więc niestety nie za bardzo jest jak go wysłać. Ale może jest ktoś z okolicy Koszalina i go sobie ode mnie odbierze. Ważność leku do października 2017. Oddam za dobrą czekoladę 🙂

  48. Pati, jestes tam? Mozesz mi przypomniec prosze jak to bylo ostatnio z tym Twoim testem ciazowym? On byl w koncu pozytywny czy nie? Byla tam widoczna wyrazna czy blada lub bardzo blada druga kreska? Czy cos zle zrozumialam?

  49. sonia u mnie to ja ja widzialam maz sza mala ania ale taka lekka lekka na tym tescie i to w tym czasie a beta mnie przetazala po ziemi. sza robila te same testy jej byla bardzo wyrazna. ale juz widze ze jak ma wyjsc to wyjdzie mam testy po pregnylu do porownania. mnie dzis niestety kolejny wyszedl negatywny ale na dobra sprawe mam jeszcze 4 dni 😉 jak nie to lece dalej i tyle ze stymulacja.
    a co tam ci wyszlo?

  50. U mnie jest bardzo bardzo blada druga kreska zrobilam 4 testy. Na kazdym jest taki bladzioch takze mysle, ze to chyba nie ma co ske ciesayc bo w 10 dpt to jak cos to powinna byc wyrazniejsza. Wiecej testow nie zrobie bo nie mam a skelpy dzis zamkniete. Na szczescie dla mnie;) przyznam sie, ze te testy od wczoraj takie wychodza czyli od 9 dpt. Z tym, ze czytalam, ze takie blaade, naprawde blade kreski to na dwoje babka wrozyla. Jutro pojade na bete i wtedy bedzie wiadomo ile te testy sa warte.
    Mam baaardzooo duzy dystans do takiej kreski na tescie. Kiedys, w czasach przed in vitro ale jak juz na swiecie byl moj synek tez mi wyszedl test poztywnie z taka kreska slabo. Poszla, na bete. Byla poztywna bo 25 a nastepnego dnia dostalam okres takze ja z dystansem podchodze do takich niewyraznych kresek. Ale zeby byc szczera to musze dodac, ze moj pierworodny tez jest z takiej bladej kreski;))

  51. Niestety dzis dzien takich sobie wiesci…..
    Okazuje sie, z 6 pobranych, tylko 3 sie zapłodnili i tylko 1 dotrwal do dzis 🙁
    Zeby tylko okazal sie na tyle mocny, zeby dotrwać do transferu, bo potem juz ja sie nim zajmę 🙂
    Czuje sie fatalnie i juz sobie mysle, ze moze te wszystkie suplementy trzeba bylo zdobyć wczesniej i brać wczesniej (przywieźli mi z Polski, ale dopiero od soboty, takze na pewno nie zdążyły pomoc)

    Jak szybko mozna zrobic następna stymulację – tak na wszelki wypadek pytam…… Bo nadzieja wciaz jeszcze wielka w tym samotnym maluszku czekającym na transfer 🙂

    1. Franczeska, poczekajmy na tego kropka! Trzymam kciuki za niego! Nie obwiniać się! Nie wiem kiedy można kolejną stymulację, ale narazie o tym nie myśl! Jakie masz amh?
      Sonia, ciśnienie rośnie:)

    2. Franczeska, większość mówi o 3 cyklach przerwy między stymulacjami, niektórzy nawet o 6, jeśli były jakieś problemy, hiperka, czy inne złe samopoczucie.
      Ale Iza pomiędzy 2 a 3 stymulacją miała tylko cykl przerwy.
      Jak będzie trzeba to pogadasz z lekarzem. A teraz miej nadzieję, wierz w tego jednego.

      1. Uściślając: po 2 stymulacji miałam 2 zarodki podawane co miesiąc, więc między stymulacjami były 2 miesiące przerwy.

        Nie wiem, czy w innych warunkach lekarz by się na to zgodził, ale rzutem na taśmę robiliśmy to jeszcze w programie rządowym, lekarz wiedział, że sami tego nie sfinansujemy.

    3. Franczeska, wierz w tego siłacza. Ja w niego wierzę.
      CO do kolejnego transferu napisałam pod Wężon – ja miałam raz 2 miesiace przerwy między stymulacjami (w marcu i w maju).

  52. Olga82
    Nie znam swojeg amh. Nigdy chyba nie badalam, bo lekarz mi tego nie zlecal
    Pamietam, ze tylko mowil, ze mam obniżona rezerwę jajnikowa 🙁

    Moze z nim pogadam o tym nastepnym razem

  53. Sonia, specjalnie zajrzałam, żeby zobaczyć, jak Ci ta beta wczoraj wyszła, a Ty tu dawkujesz napięcie. Mam nadzieję, że jutro wynik potwierdzi, że testy nie robiły fałszywej nadziei. Zwłaszcza, że już kilka ich było.

    Pati, mam nadzieję, że Ciebie wynik też pozytywnie zaskoczy.

    Evcik, kciuki za te dwa w Tobie i tego do mrożenia.
    Franczeska, oby transfer doszedł do skutku.

    Bea33ta, ile czekałaś na zabieg udrożniania? Czyli teraz starasz się naturalnie? Oba Ci udrożnili? Skierowanie miałaś od dowolnego ginekologa, po laparoskopii, która wykazała niedrożność?
    Moje jajowody były OK do ciąży, potem po powikłanym laparoskopowym usunięciu przegrody zarosły od strony macicy. Nigdy nie stwierdzono, czy na długości były wtedy drożne, bo po prostu od strony macicy były lita ściana. Nawet nie było widać, którędy ten kontrast miałby wypływać. Podczas kolejnej laparoskopii jamę macicy wypełniono i nawet pod największym ciśnieniem nie udało się uwidocznić ujść jajowodów. A teraz jedno ujście się pokazało, jest dobrze widoczne. I teraz ciekawe, czy te zrosty były tylko w endometrium macicy, czy poszły wyżej. Endometriozy nie mam, nigdy żadnych chorób przydatków nie miałam, więc szansa na drożność tego jednego jest.
    O tym Lublinie też słyszałam i się zastanawiałam nad tym, ale stwierdziłam, że skoro w ogóle tych jajowodów nie widać, to nie ma sensu. No i nie zależało mi aż tak na miesiącach naturalnych prób, myślałam, że skoro już się zdecydowałam na ivf i jest program, to tak będzie szybciej.
    Czyli teraz bym musiała sprawdzić drożność i ewentualnie, jeśli jednak nie działa ten jajowód, zgłosić się do Lublina z diagnozą?

    My wczoraj i w niedzielę byliśmy na kwaterze o 1 w nocy, dzisiaj jesteśmy jakoś rozsądnie to zajrzałam na szybko i wyszedł mi taki tasiemiec.
    Jutro postaram się sprawdzić, co u Soni. W czwartek wieczorem będę w domu, ale w piątek jedziemy do rodziny, to pewnie na dłużej będę tutaj w poniedziałek.
    Uściski dla wszystkich.
    Tutaj piękna pogoda, dzisiaj było pełne słońce i 23-25 stopni. Słyszałam, że u nas dużo gorzej, typowo listopadowo. 😉

    1. Wezon, dzieki za pamiec. Starsznie sie boje. Ale mocno wierze w te moje zarodki. I prosze je w myslach, zeby daly rade. Dzis moj najgorszy dzien tj 10 dpt. A w glowie jedna mysl- zeby obudzic sie rano i zeby nadal nie bylo okresu. To moja data graniczna. Nigdy nie doszlam dalej niz ten 10 dzien. Rety, to takie stresujace, jak za kazdym razem kiedy ide do toalety nerwowo zerkam na wkladke. Zreszta same wiecie jak to jest. Prosze o dobre mysli. Trzymajcie kciuki, zeby nasze dzieciaki zechcialy i mogly z nami zostac. Dobrej nocy dla wszystkich:)

    2. Wężon. u mnie były ostatnio 2 poronienia. Po nich histeroskopia ,laparoskopia i usunięcie przegrody aby móc zachodzić w ciąże i rodzić bo coś mi nie wychodziło to drugie.Kolejne cykle ja nie zachodziłam i wysłano mnie znowu na laparoskopie. Usunęli endometrioze i stwierdzili obustronna niedrożność. Do Lublina musiałam odczekać 2 mieś od ostatniego zabiegu. Tak udrożnili mi obydwa jajowody i nie musieli cewnikować tylko puścili mocniejsze ciśnienie. Pewnie u Ciebie spróbują ciśnieniem a potem cewnikowanie. Dostałam informacje że jakby to nie poszło to zrobiliby plastykę jajowodów.Ja poszłam do ginekologa on mi wystawił skierowanie z opisem i dzwoniłam do Lublina. W sekretariacie dostałam numer do Ireneusza Zych i już z nim się kontaktowałam i pytałam o wszystko potem musiałam za konsultacje telefoniczne zapłacić ale najważniejsze że efekt jest.

      Przepraszam że się rozpisałam ale chcę pomóc jak tylko potrafię. Buźka

  54. Sonia dziś doczytałam, już po cichu gratuluje, grunt ze na 4 sa blade 🙂 dziś 11dpt pewnie wczoraj chodziłaś i zaglądałaś cały czas czy przypadkiem nie zaczyna kapać, rozumie ten stres jest okropny. Ja dziś hmm 24dc , 12dc był pregnyl, wiec spokojnie sobie czekam przynajmniej wiem ze pregnylu nie ma w org. Jutro wizyta w N. i się wszystko okaże.

    Wężon tak sobie myślałam właśnie już wcześniej jak napisałaś że jajowód się ukazał że może HSG trzeba by było zrobić, tylko akurat to było po szpitalu, później nam zaginełaś, teraz świętujesz 🙂 -ehhh zazdroszczę ci tych 23-25 stopni 🙂
    Ja za swoje płaciłam chyba 560 zł i nie leżałam w szpitalu bo ja szpitali i kościoła nie trawie, dwie rzeczy które omijam szerokim łukiem. 30 min ketonal dożylnie i cieniutkim cewniczkiem i było po sprawie, pewnie jak by się okazało że niedrożne albo do przeczyszczenia to lepiej to w szpitalu zrobią. Ale ty to pewnie sama dobrze wiesz fachowcu nasz blogowy 🙂

    Franczeska ja mam wstrzymanie przez pełne 3 cykle bo u mnie po punkcji było podobnie, z wielu jaj pobrane 3, rzucałam kur…na prawo i lewo. Teraz leci mi 2 cykl jeszcze jeden iii i kurde wypadają święta wiec pewnie kolejne ivf w lutym (to też przez sprawy zawodowe styczeń odpada). Polece teraz kolejny cykl ze stymulacja jak coś i zobaczymy. A szczerze to mam takiego stresa przed kolejną punkcją że to mała bania i jakoś podświadomie ją oddalam w myślach. Po prostu po ludzku się boje…
    Najważniejsze jest że masz zarodek i widać że jest on najsilniejszy wiec najlepiej mu będzie u ciebie w brzuchu. Trzymam mocno kciuki.

    Hanka kurde wcięło mi z komorki cyfry w mailu patim1964@gmail.com tak szybko pisałam, jak nie doczytasz to Izo proszę podeślij mi maila do Hanki.

    A tak ogólnie to ten październik był do dupy i mam nadzieje że listopad będzie o wiele wiele bardziej owocny w ciąże 🙂

  55. Hej dziewczyny trzymam kciuki,Pati Francesca i Sonia i cala reszte,tak jak mowi Pati niech ten listopad bedzie ciazowy.
    Mi z 10 zaplodnionych wyszly dwa ktore sa ze mna nic do mrozenia,ale nie moge byc zachlanna:)
    Troche sie mecze z tymi zaparciami,ale sliwki suszone jako tako pomagaja.
    Pobolewaja mnie jajniki i wczoraj troche plecy.
    Ale ogolnie starm sie nie szalec i spokojnie czekac,pewnie bedzie gorzej w nast tyg.
    Milego dziewczyny

    1. evcikmUK plecy to dobry znak znaczy ze coś się dzieje i jest nadzieja mnie bolały tak nie to miesnie nie to sciegna tylko taki dziwny bol, wiec chyba coś się działo 🙂 jajnik jak kluje to też dobrze ale może to być po punkcji, zaparcia to już pisałyśmy progesteron, i wiesz co tak jak magdanr2 pisała życze ci by (przepraszam bo wiem ze to średnio miłe uczucie) ale by zostały z toba do któregoś tyg ciąży 🙂
      I tak listopad ma być ciążowy !!!!! musimy pracować nad wzrostem populacji 🙂
      EvcikmUK a kiedy masz zamiar testować? wt? śr?

    2. evcikmUK, przykro mi, ze nie miałaś już czego zamrozić, ale zawsze wszystkie dziewczyny tu powtarzają, ze wystarczy ten jeden dobry zarodek. Albo dwa : ) w trójpaku siła 🙂 Trzymam kciuki!!

  56. Wezon, super wiesci z tym jajowodem.
    Tez tak sobie pomyslalam, ze to HSG moze warto by zrobic. Ciekawe co na to lekarz powie.

    Pati, Rozumiem twoj strach. Coraz lepiej rozumiem ten strach, ktory kazda z nas przezywa….

    Sonia, jak beta?

    Ja sie obawiam o mojego maluszka i nie wiem jak ja wytrzymam do czwartku…..
    Dobrze, ze mam prace, ktora mocno zajmuje moje mysli to sie w niej dzis topie i potem tylko spac i juz bedzie transfer 🙂

    Nastepna stymulacja jeszcze sie nie przejmuje, ale na wszelki wypadek wole wiedziec ile trzeba czekac, bo rozne wzgledy wakacyjne i sluzbowe musze planowac duzo wczesniej.

  57. Wężon w Lublinie robią nie HSG jak w gabinecie tylko sHSG różnica taka że to pod rtg jest robione i od razu nie tylko płynem sprawdzanie drożności ale również udrożnianie przez cewnikowanie czyli takim mniej niż milimetrowym wężykiem w jajowód wchodzą. Życzę powodzenia.

  58. Dziewczyny, niestety nie moglam dzis pojechac na bete bo moje dziecko odcrana ma prawie 39 st 🙁 biedak. Takze pojade dopiero jutro. Dzis jedynie moge zrobic test ciazowy ale tez dopiero wieczorem jak maz wracajac z pracy kupi. Takze czy tego chce czy nie to musze czekac. Okresu nie ma poki co. Oby tak zostalo. Biore jedak pod uwage, ze okres moze byc blokowany lekami. O dziwo, spokojnie, naprawde spokojnie czekam.

  59. Iza, odbij się od ziemi i leć , leć..zapomnij o wszystkim.Wspieram Cię z całych sił w Twoich wyborach Kochana Izo. Niech rosną te Twoje skrzydła . To takie niesamowite..już niedługo będziesz Mamą. Będziesz nią na pewno.To jest najpiękniejsze:)

  60. Dziewczyny, nic z tego. Zrobilam godzine temu test ciazowy i nest negatywny. Jutro rano zrobie dla potwierdzenia bete. I zastanowie sie czy inkiedy wystartowac od nowa. Poki co mam inne rzeczy na glowie bo moje dziecko ma 40 st goraczkk a nawet ciut wiecej:(

    1. Mi kiedyś mówiła sąsiadka która ma 2 dzieci, że jak już nic nie pomagało na gorączkę to zakładała mokre skarpety na nogi na jakiś czas…to już taka jej ostateczność była żeby spróbować zbić gorączkę. Ale ponad 40 to rzeczywiście juz groźna temp dla dziecka.. ..

      1. Dziewczyny, dziekuje za troske i rady. Podaje leki przeciwgoraczkowe i robimy zimne oklady. Mlody prawie caly czas spi. Jestem na tel z dwoma zaufanymi lekarzami. Teraz juz nieco spadlo bo 38,9 ale z 40 st udalo nam sie zbic do 37,5 z tym ze teraz wlasnie znowu powoli odbija. Lek moge podac za godzine. Jeszcze bedziemy robic zimne oklady przed spaniem no i oczywisice synek spi dzis u nas w sypialni zeby miec go na oku. Niestety nasz synek jak juz zlapie jakiegos wirusa to ma tendencie to takich wysokich temperatur i pewnie 3 dni mozemy miec takie 🙁 na szczescie cos je i duuuzoooo pije wiec to dobrze. Trzymajcie kciuki zeby mu szybko odpuscilo bo biedak jest starsznie umeczony ta temperatura.
        Ps. Jutro zrobie te bete dla pewnosci. Niestety ja tez jakas wymieta sie czuje i ma 37 st oby sie nie rozkrecila.

  61. Sza super wieści! !wow 1cm…ale kolos hehe nawet nie zauważysz kiedy ten „wielkolud ” urośnie do takich rozmiarów że płacz będzie słychać po drugiej stronie ulicy hehe…tak jak dziś nasz syn darł się bo położyłam go w łóżeczku a nie w jego koszyku mojżesza…i jak się obudził to był bardzoooo niezadowolony. Aż babcia z dołu przyleciała na ratunek 😉

  62. Jestem już po wizycie startowej. Poza tym, że musieliśmy powtórzyć posiew em, moje badania na toksoplazmozę i jeszcze em musiał zrobić jedne wyniki związane z zapaleniem wątroby, bo okazało się, że miał styczność i prawdopodobnie dawno temu, prawdopodobnie nie zaraża, ale musimy sprawdzić, to dostałam receptę na menopur i gonal, no i encorton. Dowiedziałam się, że będę poraktowana protokołem krótkim, ale zwanym „mild”. Normalnie krótki protokół zaczyna się w 2 dc. Ja mam zacząć w 5 dc, 7 dc mam się stawić na usg do N, ale nie do pani dr T-P, tylko do góru dr L. Pani dr T-P konsultowała dziś z nim początek mojej stymulacji, omówiła moją hiperkę z ostatniego in vitro i stwierdziła, że mam takie obciążenia, że ona się boi i on ma mnie stymulować. Ewentualnie jeśli nie będzie go tego dnia w N. to mam się umawiać do niej… trochę się tym zestresowałam, po pierwsze dlatego, że pomyślałam, że jak już jemu się nie uda to mogiła, a po drugie – do tej pory zawsze starałam się trzymać od początku do końca tego samego lekarza – dawało mi to poczucie bezpieczeństwa, a tu taka zmiana. Cóż… mam nadzieję, że to przyniesie efekty i nie będzie to znowu tak straszna hiperka jak wtedy. Jak dr T-P przeczytała mu przez tel jakie miałam objawy i wyniki ze szpitala z czasu hiperki, to powiedział, że to niemożliwe, że nie było z tego ciąży. Eh… wychodząc ze szpitala miałam hcg = 4 i dostałam info, że to po ovitrelle jeszcze, przyjęłam do wiadomości i łatwiej mi z tym było niż z tą info. Reasumując – wczoraj wzięłam ostatnią pigułkę anty, czekam teraz na miesiączkę i na 5dc i wsiadam na tę karuzelę jeszcze raz. To, co jeszcze innego zaproponowała dr T-P, to test fragmentacji DNA plemników przed pobraniem tych najlepszych do zapłodnienia oocytów. Ostatni test robiony rok temu pokazał 48% fragmentacji DNA, norma jest do 30% także mamy za dużo złych plemników. Pani dr sugerowała, że warto to zrobić, bo wybiorą do ICSI te dobre, bez fragmentacji. Dopłacimy i tak zrobimy. Dowiedziałam się też, że jeśli nie będę miała hiperki i transfer będzie na świeżo, to podadzą jeden zarodek, a jeśli będzie musiał być przełożony z powodu OHSS, to po krio mogą podać dwa zarodki. Korciło mnie żeby zapytać dlaczego „na świeżo” nie mogą dwóch, a potem tak, ale nie zapytałam:( może Wy wiecie dlaczego tak jest?

    1. Mała Aniu, może nie chcą marnować zarodków? U nas było tak, że po świeżym transferze nie zachodziłam (miałam dwa świeże), a po krio za każdym razem, tj. trzy razy 🙂 Po ostatniej stymulacji w N. nie podano mi dwóch właśnie ze względu na to, że po świeżym poprzednio nie zaszłam i obawiano się, że może moja zbita i skopana stymulacją macica znów ich nie przyjmie, i się zmarnują (a miałam zawsze dobrej klasy zarodki). Świeży nie wyszedł, na krio decyzja, że teraz podadzą dwa. W dniu transferu okazało się, że jeden z zarodków nie przeżył rozmrażania, podali jeden (a ciąża – właśnie 34 tc – dwukosmówkowa, bo drugie dziecię zrobione osobiście, ale to już inna historia).

      1. Gatku, dziekuje za info. Pisałaś chyba kiedyś o swoim niesamowitym Cudzie 🙂 jeśli to byłaś Ty, to pamiętam, że bardzo się wtedy wzruszyłam czytając jak to się stało, że nosisz dwa serducha pod swoim sercem 🙂 Czyli jesteś już na wylocie, kiedy termin? Jak się czujesz?

        1. Ano tak, opisywałam swoją pogmatwaną i długą historię, strasznie mi zależało, żeby dać Wam wszystkim nadzieję 🙂 Czuję się dobrze, choć bardzo ociężała, brzuch olbrzymi, dziś mieliśmy USG i dzieci mają po ok. 2 kg, czyli noszę już 4 kg ludzi plus ta cała reszta… :0 Termin za miesiąc, mam nadzieję, że doczekam, staram się oszczędzać, choć to nie bardzo w mojej naturze 😉 Ps. Twoją historię też śledzę i z całej siły trzymam kciuki 🙂 L. naprawdę wie, co robi, jesteście w najlepszych rękach!

    2. Ja tez mialam ostry zakaz transferu dwoch zarodkow na swiezym cyklu i pilnowal tego moj dr nawet telefonicznie powtarzajac wszystkim innym z ktorymi mialam stycznosc. Chodzilo o to ze tez bal sie hiperki po historii z pierwszego podejscia. Dla nas pojedyncza ciaza moze ostro ja podbic a podwojna to juz wogole za duze ryzyko. Takze zaufaj im bo mysle ze u Ciebie tym bardziej trzeba ostroznie. Na krio moga dac dwa bo masz organizm wyciszony jak nie bylo stymulacji i jest bez ryzyka hiperki. Mi zawsze dawali tez leki zeby zapobiec rozwinieciu juz od punkcji tj dostinex i fraxiparine. Fragmentacja jest dosc spora wiec coby nie marnowac komorek tez bym plemniki przesortowala. U nas byla ok ale zrobili imsi coby wybrac lepsze. Takze nie pros ich o dwa bo mysle ze nie ulegna 🙂 I zaciskam kciuki, niech sie dobrze dzieje 🙂

      1. Dzięki ana86. Nalegać nie będę, powiedziała, że na świeżo na pewno nie, to nie 🙂 fragmentację zrobimy na bank, dodatkowy koszt 290zł przy tym wszystkim to prawie nic, a szanse może większe. Dopytywałam wczoraj dr T-P o clexane, ale powiedziała, że nie widzi zaleceń, mam zakaz przyjmowania aspiryny od teraz. O tym diostinexie zapomniałam, to był lek, który dostałam w szpitalu jak miałam hiperkę i on dopiero zaczął mi pomagać plus albuminy. Dopytam na następnej wizycie o diostinex.

      1. Heh… czyli wyjdę i pewnie się rozpłaczę i poczuję, że nie ma sensu, bo i tak się nie uda 🙂 eh… roztacza pewnie czarne scenariusze i nie omieszka mi o nich powiedzieć? Spróbuję się opancerzyć 🙂

        1. Powiem Ci tak: jestem bardzo wrażliwa, ale do łez L. mnie nigdy nie doprowadził 🙂 Choć szlag mnie przy nim trafiał nie raz ;D Ale zawsze miałam poczucie, że to specjalista, że facet wie, co robi, więc niech sobie gada, skoro musi. Jak mi gratulował bliźniaczej, to powiedział coś w stylu: gratulacje, taką ciążę się trudniej nosi 😀 Ale ogólnie da się go polubić, serio 🙂

          1. To prawda, da sie go lubić;) Ja serio lubię go:)Ps. Gatek, to Ty juz niedługo powitasz na świecie swoje dzieci. Tez ostatnio myślałam o Twojej niezwykłej histori. Bliźniaki „dwusposobowe” – naprawdę piękne. A znasZ płeć? Jesli pisałaś to przypomnij proszę bo przepraszam ale nie pamietam. Pozdrawiam Cię ciepło 🙂

          2. Tak jak Wężon pamięta, prawie mnie dobił, ale to też był bardzo zły moment. W momencie informacji o obumarciu zarodka, gdy miało być inaczej, w końcu ciąża, zamiast powiedzieć choćby pro forma żeby nie dobić leżącego, że jeszcze jest szansa, że mamy 2 zarodki, to usłyszałam żeby myśleć o komórce dawczyni, bo szanse są minimalne 🙁 Wcześniej brałam przez palce to co mówił, po tym co mi powiedział i podłamał, pielęgniarki mi powiedziały, że ten typ tak ma i żeby się starać nie przejmować, taki czarnowidz trochę. Nie żebym go nie lubiła, bo fajny jest tak ogólnie i dobry fachowiec, ale ta jego wada z tym czarnowidztwem nie pomaga i psychicznie przeszkadza… Teraz jak ochłonęłam to pewnie poszłabym znowu do niego, ale jakby zaczął roztaczać najgorsze scenariusze to znowu w podświadomości rozkwitłby brak wiary w powodzenie, który i tak się zakorzenił… Na pewno nie jest złym człowiekiem, bo gdy po tej wizycie siedziałam na ławce przed przychodnią i płakałam (nie przez dr tylko przez sytuację), akurat gdzieś szedł dr i podszedł do nas – wziął za rękę i powiedział „nie płacz myszko”. On podobno po prostu woli mówić od razu najgorsze opcje, tak ma. Może wiedząc o tym inaczej się nastawisz, ja nie wiedziałam i wzięłam to wszystko do siebie. W sumie z poronieniem też mi powiedział, że mogę dostać krwotoku i że na pewno samo się nie oczyści, bo jest duże i muszę mieć szybko łyżeczkowanie, ale jakoś wiedząc już, że tak ma, poczekałam, oczywiście pod kontrolą lekarza u siebie, krwotoku nie dostałam i wszystko samo się oczyściło.

          3. Dzięki Melisko za te info. Trochę się boję po tych historiach spotkania z nim, ale jestem wdzięczna Wam za informacje, bo tak jak piszesz, mogę się trochę opancerzyć na jego sposób bycia. Dr T-P powiedziała, że gdyby go nie było to mam się umawiać do niej, może tak wyjdzie, ale jak wiem, że ona się boi mnie stymulować, to wolałabym chyba żeby był, mimo tego sposobu bycia. Dzięki!

          4. Dwusposobowo zrobiliśmy dwóch chłopców 🙂 Jeden spokojny, drugi nadaktywny, ciągle kopie, wierci się i obraca 🙂 Niby wiem, że to bez sensu i bez znaczenia, ale tak się czasem zastanawiam, który z której metody 😉 Ps. Soniu, kibicuję!

          5. Gatek, fajnie, że się odzywasz! Daleko już zaszliście w tej ciąży 🙂

            Nadaktywność obstawiam u Naturalsa 😉 W końcu musiał się nieźle napocić Gagatek, żeby się przebić w zaistniałej sytuacji 😉

  63. Sza, bardzo się cieszę, że wszystko u Ciebie w porządku i serduszko pięknie bije.

    Sonia, szkoda, że nie udało się tej bety zrobić i to z takiego powodu. Zdrówka dla synka i niech ten wieczorny test okaże się fałszywy.

    Mała Aniu, dr L. prawie doprowadził Meliskę do załamania nerwowego. Miała dwa dobre zarodki zamrożone, a on stwierdził, że transfer się nie udał, bo coś jest z nimi nie tak i niech pomyśli o dawczyni komórki.

    Jestem bardzo zmęczona, nogi bolą od chodzenia. Jutro już odpocznę w domu.

  64. Wężon, jak zobaczę tez jutro negatywny test to idę na bete i jak ona będzie negatywna to trudno – wtedy wino z przyjaciółka na mieście;) Łatwiej mi było uwierzyć w porażkę jak przychodził okres;) …a tak to jakoś nie dociera do mnie. Najważniejsze jednak żeby mały lepiej sie jutro poczuł. Moim zdaniem to jakiś wirus. Zobaczymy rano. A Ty wygrzewaj sie na słońcu i wypoczywaj miło:)

  65. Sza wkońcu uwierzyłaś 🙂
    A ja dupa sikaniec z rana i dupa no cóż, to sobie pobyłam w ciąży, teraz czekam na okres o ile łaskawie nadejdzie, na cud już nie licze, więc do następnego razu….

  66. Dzień dobry, test negatywny. Także zaraz zaczynam kolejna stymulację. Niestety. Ale zanim to muszę im machnąć przed oczami wynikami bety i wtedy będzie zgoda na odstawienie leków. Bo okresu nie mam. Trzeci transfer i taka oto odmiana. Zbadam sobie przy okazji poziom progesteronu to będzie jakiś bonus;)) i learning na przyszłość jakby co;) szlag by to trafił! Niestety zadana beta nie odczaruje negatywnego testu i doprawdy nie rozumiem po co mam ja w ogóle robić. Ale dobra, niech będzie, zrobię.

  67. Hej, oddałam krew ale naprawdę znam wynik niestety. Synuś lepiej. Póki co tylko stan podgorączkowy. Moze nie odbije. Oby.
    Dziewczyny, czy wy poszlibyście za ciosem i zaczęły od razu stymulację tj juz teraz za 2 dni jak okres przyjdzie. ?
    Czy należy np miesiąc odpocząć czy to bez znaczenia?
    I takie pyt : czy ktoś np z Was robił badanie fragmentacji dna nasienia o czym mowa powyżej? Kiedy to sie robi i co to wnosi?

    1. Hej Soniu, my tu potrzebujemy twardych dowodów, żeby uwierzyć w Twoją nieciążę, wracaj z betą, a potem – ewentualnie – rozważaj kolejną stymulację.
      Łopatologicznie (czyli tak, jak tłumaczył mi mój lekarz): plemniki z pękniętym łańcuchem DNA zaprogramowane są na śmierć w krótkim czasie (do pierwszych tygodni ciąży). Badanie ma sens przy słabych zarodkach lub wczesnych poronieniach, a największy sens ma wtedy, gdy Twoja klinika ma w ofercie MACS; jeśli i tak nie masz możliwości odsiewu uszkodzonych plemników, co Ci po takiej wiedzy?

    2. Przykro mi Sonia, przytulam. Ja chyba poszlabym za ciosem i zrobila stymulacje od razu bo jestem z tych niecierpliwych. Ale to podpytaj dr jeszcze. I robil moj M fragmentacje DNA bo mial parametry troche obnizone. To w sumie bylo z naszej inicjatywy choc dr pochwalil ze zrobione. Drogie bo z 500 zl chyba kosztowalo, nie pamietam juz.Wyszlo dobrze bo 7%, a norma chyba do 15% jest. Jakby byl zly wynik to mozna segregowac plemniki. Mala Ania pisala ze to chyba 300 zl kosztuje i wybieraja te dobre.

      1. Ana, startuje jutro ze stymulacja, ide za cios,mbo tez jestem z tych niecierpliwych. Ten testbto tez w sumie mowiac szczerze z mojej inicjatywy, z mojego pytamia ale dzieki wpisowi Malej Ani powyzej za co uprzejmie i szczerze z serca dziekuje. Mala Aniu, bardzo Ci dziekuje za ten wpis. Szkoda tylko, ze ja musże cos lekarzom podpowiadac, podsuwac, pytanie czy sami by na to tez wladli? 😉

    3. Soniu my mieliśmy zlecony test fragmentacji dna plemników przed iui jeszcze, bo.em miał słabe parametry. Wyszło nam 48% czyli bardzo dużo, wczoraj w N. pani dr mówiła, że norma jest do 30%. Powiedziała nam żebyśmy doplacili i zrobili test fragmentacji przy zaplodnieniu komórek w dniu punkcji, bo mamy duży % tych zepsutych. Pytałam w rejestracji w N, pani powiedziała, że to kosztuje 290 zł. Zdziwiło mnie to, że oni nie robią tego tak standardowo, skoro to ma takie wielkie znaczenie, to powinni chociaż standardowo zlecać panom takie badanie tak jak posiew nasienia zlecają, powinni informować. W Bs tez nam nie powiedzieli,ze jest taka możliwość, a wiedzieli, że ta fragmentacja u em taka duża 🙁 tutaj pani dr powiedziała, że skoro nie mieliśmy żadnej blastki – nic nie zostało do mrozenia, to żeby to robić.

        1. Wiesz co z punktu widzenia osoby, która robi co w jej mocy i wydaje mnóstwo kasy na to, by mieć szansę zostania rodzicem, to uważam, że powinni dać mi rozpiskę wszystkich badań jakie tylko oboje możemy zrobić, aby zwiększyć szanse. Rozumiem,że na wizycie może być za mało czasu żeby o wszystkim gadać, ale mogliby przekazać info do zapoznania się wszystkim -niech ludzie poczytaja i wiedza,ale uważam, że standardowo powinni odsyłać na takie badania osoby,które tak jak my mają np. 2% dobrych plemników, w tym 0 z ruchem postepowym… a wydaliśmy w bs tyle kasy na poprzednie in vitro i co? Nawet widząc kartkę z fragmentacja na poziomie 48% nic nie podpowiedzieli… zła jestem bardzo na to. Cieszę się, że mój wpis w czymś Ci pomógł.

          1. Aniu, ale te 290 to cena za badanie fragmentacji, czy doplata do magnetycznego odsiewu przy ICSI? Jesli stwierdza w dniu punkcji wysoki odsetek pofragmentowanych, to co? Moze w bs nie maja tej technologii? Jesli nie maja to naprawde niewiele mogli zrobic. U nas to nie jest bardzo popularne, moze 5 osrodkow w calym kraju ma MACS w ofercie.

          2. Hm… dzięki Uczuciowa,że zwróciłas mi ją to uwagę. Pani dr powiedziała że robią odsiew, coś nam.tłumaczyła, że polem magnetycznym chyba- ja byłam skupiona na szukaniu wyników badań teczce,mówiła bardzo do em, a on tego nie czai do końca i nie potrafi mi teraz powtórzyć 🙂 być może 290 zł to cena samego badania, ta pani w rejestracji mogła mnie nie zrozumieć, bo mówiłam jej,ze chodzi mi o to,żeby do zapłodnienia przy punkcji wybrano bez fragmentacji,ale ona się nie musi na tym znać. Zadzwonię jutro i zapytam.

  68. Ja w biegu, zaraz pedze po mojego maluszka.
    Ubralam sie mega elegancko i super wystrzalowo, a co, niech zobaczy, ze ma super mame i zostanie ze mna moj samotnik 🙂 Poza tym, tak i ja sie bede czula lepiej i pewniej 🙂
    Odezwe sie pozniej, bo zaraz po transferze moze jakis fajny obiad, a moze zakupy, a moze cos dla ducha, kino, no nie wiem sama, ale do domu nie bede sie spieszyc 🙂

  69. Sza ciesze sie jak male dziecko razem z toba:)
    Sonia jesli jestes gotowa to nie czekaj…Ja nie mialam nawet przerwy miedzy dwoma stymulacjami i bylo wszystko dobrze!
    Ciekawa jestem jaka twoja beta bedzie…

  70. No to ja już po, prędzej okres mnie nawiedzi niż to się okaże ciąża z tego cyklu, ale mam czekać 5 dni jak okres nie przyjdzie wówczas zrobić bete, bo na 100 % to nie wiadomo nigdy ale ja już czuje jak on się zbliża wilkimi krokami. No i nie wiadomo co ze mna nie tak że przy tylu jajach ciąży brak, ale pięknie popekaly nawet tamte 2 pozostałe, szkoda że sexu nie było wtedy a nie sądze że plemniki przeżyły tak długo, no nic następnym razem będę mądrzejsza i sobie strzele kolejną szanse jak jaja będą.
    A w sob za namową małej ani strzele sobie badania 🙂

    1. Twarde dowody, Soniu, nie jakieś krwawienie, nie takie rzeczy żeśmy ze szwagrem… tzn. z Wendy widzieli 🙂
      Wiem, wiem… cuda zdarzają się innym. Przytulam Cię już teraz.

        1. Dobra, dziewczyny, spokojnie;))) dam znac po 18:00 ale juz teraz pije biale winko bo jak od jutra mam sie stymulowac to chociaz sobie dzis jakas mala przyjemnosc sprawie i relaks bo od jutra znowu absytnencja;))
          Ps. Byl lekarz u mojego synka i to jest „zwykla” wirusowka ale dzis go wysypalo wiec sie wystraszylam, ze cos powazniejszego. Na szczescie nie.

  71. Kochane….. Beta 0.6 …
    Jutro zaczynam od pocztaku. Start stymulacji.
    A dzis….pije biale wino….jak lubie…a nie jakies tam z musu czerwone dobre dla endometrium. W nosie z czerownym winem;))

    1. Sonia, mam nadzieję, że po wczorajszym winie nie boli głowa i możesz dziś posączyć kolejne… Przykro mi. Wszystkie dobrze znamy gorzki smak nieudanych prób i on jest zawsze tak samo cholernie gorzki…

  72. Ehhh Soniu ściskam Cie mocno :*

    Martucha trzymam kciuki za jutrzejsza jutrzejsza wizyte 🙂
    Dziekuje Dziewczyny za gratulacje 🙂 CiesZe sie niezmiernie z tego mojego centymetrowego cudu:)
    Trzymam kciuki za kazda z osobna!!!

  73. Soniu, przykro mi, ze to jeszcze nie ten raz

    Sza – gratuluje tego centymetra

    Jeszcze 2 dni temu bylam smutna, ze tylko jeden zarodek byl, ale dzis juz jestem na nowo optymistka
    Malo sie nie zsikalam tam, bo zawolali mnie na transfer ponad pol godziny pozniej, niz lekarz zapowiadał, ale wytrzymalam 🙂
    Okazalo sie, ze ten samotnik byl bardzo dobrej klasy (hurra!) i moj cudowny lekarz mial na mnie takie uspokajające dzialanie, ze uwierzylam mu, ze wszystko bedzie dobrze 🙂
    I tu kilka różnic do tego jak wiekszosc z was miala: od razu po transferze wyslali mnie do lazienki na siku i 5 min pozniej do domu. Takze zabralam siebie i swojego maluszka i poszlam fajnie spedzic popoludnie, bo moj M niestety nie mogl sie urwac z pracy…..
    Na betę mam pojsc do kliniki 15.11 rano i lekarz wieczorem zadzwoni dac mi znac jaki jest wynik….. ciekawe czy wytrzymam, ale sprobuje….. To bedzie 12 dzien po transferze 3-dniowego zarodka
    (Nie chce pisac w jakim kraju jestem, bo nie chce, zeby ktos mnie tu odnalazl. Musicie mnie zrozumieć – moze kiedys powiem)

    Jestem szczesliwa, chociaz te 12 dni 🙂

        1. Nasienie nie jest idealne, ale moj M dostal tylko witaminy, ktorych w koncu nie bral bo mu sie kiedys skończyły, a potem jakos za szybko to sie potoczylo, ta stymaulacja. Zreszta on w ogole nie lubi tego lekarza i jakos ciezko mu strawić ciagle to in vitro…..

  74. Dziewczyny, trzymam kciuki za powodzenie transferów i tłuste bety.
    Sza, gratuluję centymetrowego maleństwa.

    Ja też po wizycie w 8tc. Dzieć ma ponad 2 cm i fika sobie radośnie wywołując u mnie salwy nudności i wymiotów. Za 4 tyg czeka mnie usg genetyczne i może po nim będę się mniej martwić. Na razie hodowla trwa:)

    1. Soniu, może podejdę w tym cyklu, jutro (11 dc) pojadę na usg tu u nas lokalnie. Także zależy od tego co w środku i jak wypadłoby pęknięcie, bo zarodek musi być podany dokładnie po 5 dniach, a odpada piątek (święto) i niedziela. Nie robię już sobie wielkich nadziei, ale to nasza ostatnia szansa…

  75. Czarownica,wspaniałe wiesci 🙂 wyrośnięte te twoje dziecię:-)
    Ana86, opowiadaj jak było na wizycie wczoraj? Ile ten wasz chlopiec juz ma?
    Ja wczoraj tez bylam u lekarza. Wszystko ok. Dziecko postanowilo prowadzic samochód tak jak matka…lekarz nam zwrócił na to uwagę” zobaczcie przecież ona prowadzi auto, siedzi jak w fotelu a prawą stopką dodaje gazu” i faktycznie, noga wyciągnięta i stopką porusza tak jakby naciskała padał z gazem:-)
    Lekarz jak tylko włączył usg zapytał sie czy chcemy widzieć co to będzie..no oczywiscie !!!
    Dla lekarza poraz kolejny to dziewczyka. Tym razem wpisał juz to nawet do karty.
    Mąż jak usłyszał az poczerwienial z emocji 🙂
    To teraz musze szukac imienia dla dziewczynki. Dla chlopca mialo byc Louis 🙂

    1. Anitt cudnie będzie dziewucha 🙂 mąż pewnie dumny jak paw chodzi 🙂 no i jeszcze kobieta rajdowiec wyrośnie super 🙂

      Czarownica super 2 cm 🙂 niech zdrowo rośnie 🙂

      Franczeska wdech wydech, już nic nie zrobisz oprócz głaskania brzucha 🙂 trzymam kciuki. Najlepiej i tak maluszkowi u mamy w brzuchu.

      Meliska daj znać co powiedział lekarz, a czy nawet na naturalnym cyklu nie możesz dostać zastrzyku na wstrzymanie a później na uwolnienie i pęknięcie?
      A nóż jajo wytrzyma albo pęknie wcześniej i się wszystko uda 🙂

      Sonia dawaj znać co lekarz powiedział po wizycie, co dalej od kiedy itp.

      Oj pięknie się zapowiada, Sonia nowy cykl, Mała Ania nowy cykl , ja to samo będziemy we trzy, 3 muszkieterki bo okres podobnie nam wypada 🙂 Ktoś jeszcze się dołączy? Bo z racji braku Wężona 🙂 a co za tym idzie jej pamięci to ja się już pogubiłam kto co i jak 🙂

    2. Cos tak czulam ze plec poznalas bo wczoraj wieczorem pytalam juz co tam 🙂 Ahh ten oszukanczy chinski kalendarz hehe. Fajnie ze dziewuszka. U mnie wczoraj Synus wystawil sie wprost do ekranu i pokazal wreszcie wyraznie co tam skrywa po tatusiu z dowodami na fotkach lacznie 🙂 Moj M zawsze marzyl o chlopczyku to szczesliwy jak skowronek jak zobaczyl na wlasne oczy. Wiec bedzie Synus mamusi i szal niebieskosci-uwielbiam ten kolor 🙂 No i musze pilnowac brzucha bo troche boli czasem i przy badaniu jakas bylam mocno obolala od dolu. Narazie bez paniki ale mam uwazac jak jest. Poglaszcz ksiezniczke :*

      1. Poglaszcze księżniczkę a ty poglaszcz księcia po pupci od ciotki :-*
        To teraz możemy zacząć szaleć z zakupami i planowaniem. Chodź ja sie chyba jeszcze wstrzymam do polowkowego czyli 24.11 jak to moj mąż powiedział ” może coś jeszcze urośnie” heh

        1. Anitt popieram meza w 100%, u nas cos urosło wlasnie na polowkowym choć było tak średnio widoczne 🙂 Do 22 tc było jednak wskazanie na dziewczynke hehe. A tu niespodzianka się skryla 🙂 Pierwszy zakup poczyniłam po tej sugestii na Synka-niebieski kombinezonek zimowy i kocyk (nie moglam się oprzec) i nawet trafione jak się wczoraj okazało 🙂

          1. U nas tez dopiero na badaniu polowkowym okazało się, że będzie chłopak. Wcześniej miał pepowine między nogami i nie było widać co i jak, chociaż doktorek mówił wtedy, że bardziej na dziewczynkę wygląda.
            Tez juz zaczęłam szaleć z zakupami ale hamuje się żeby za duzo tych małych ciuszków nie pokupowac 😉
            Czy któraś z Was wybierała juz akcesoria typu aspirator do nosa? Jakieś sugestie od doświadczonych w tym temacie?

        2. Anitt hihihi no znam takie przypadki ze z dziewuch zrobil się facet bo ukryl swoje przyrodzenie więc może faktycznie lepiej w tej sytuacji się wstrzymać haha chyba ze zaczniesz od neutralnych kolorów 🙂

          1. Ja tez sie ganie zawsze przy zakupach…ale potem na pocieche mowie sobie ‚jak nie teraz to kiedy’. W koncu tyle czekamy na takie chocby zakupy. To Ty Uczuciowa juz przygotowana 🙂 Chyba ja tez musze uwierzyc w koncu i zrobic mega zakupy bo mnie porod zaskoczy 🙂 A jak sie czujesz? No i bardziej na chlopczyka czy dziewczynke? 🙂

          2. Słusznie prawisz:) Tak będę sobie powtarzać teraz, jak mnie najdą wyrzuty sumienia. Nie mam tego dużo, bo rodzina i znajomi zwykle obsypują ubrankami na początek, więc zaopatrzyłam się w minimum, ale wystarczające:)
            Ja wciąż nie wierzę, brzuch niby rośnie, ale tak skromnie, że co rano się zastanawiam, czy to wszystko możliwe. Mam nadzieję, że kopniaki wybiją mi te głupoty z głowy. Gdyby nie kolejne przeziębienia, czułabym się doskonale. Na szczęście mogę je na spokojnie wyleżeć, więc odpoczywam, piję, zajadam islę i czekam cierpliwie aż mi przejdzie 🙂
            Niby ta wysoka beta to dziewczynkę ma zwiastować, ale ja przekora jestem, więc szykuję się na siusiające fontanny 😉

          3. Faktycznie Uczuciowa zadziałałas:-)
            Ja mam pare ciuszkow dopiero. Kupiłam je w tym tygodniu bo bylq mega przecena. Ale kupiłam i dla chlopca i dla dziewczynki 🙂 zobaczymy :-))
            Większe zakupy ubranek planuje na styczeń na wyprzedaże. A po wózek, akcesoria i ogolnie takie grubsze rzeczy pojedziemy do szczecina. Tam jest mega duzy sklep. U nas w 2 pietrowym sklepie do wyboru mam max 15-20 wózków i wszystko albo szare albo czarne.

          4. Dziewczyny Ja Wam powiem że nakupowałam ubranek trochę przez olx , trochę nowych , a potem dostałam dwa duże wory i na tą chwilę pasuje .
            Tak jak Anitt poczekam na styczeń na wyprzedaże i wtedy jeszcze co nieco dokupię .:)
            Za to na Smyku jest teraz przecena na wyprawki dla Niemowlaków , foteliki , nosidełka , łóżeczka itd…. warto zerknąć bo dobre ceny mają.
            My mamy już skompletowane łóżeczko z całym zestawem pościeli i innych pierdół … 😀
            Teraz trochę pasuje , a w styczniu reszta 🙂
            Fajnie się kupuje dla takiego Maluszka .

          5. Uczuciowa slusznie, nastaw sie na siusiajace fontanny bo u mnie wysoka beta a siusiorek jak ta lala 🙂 Kopniaki faktycznie powoduja ze zaczynasz wierzyc ze to sie dzieje. Ale nadchodza chwile ze czekasz a tu jakis czas nic i juz strach. My tak mamy poprostu ze zawsze sie o cos lekamy. Ale fakt jest taki ze Twoja dzidzia pieknie rosnie i tylko to sie liczy 🙂 A z wyprzedazy w smyku skorzystalam i jutro odbieram sliczne misiowate kocyki 🙂 Wogole te dzieciece wyprzedaze np zimowe sa jakos tak wczesniej niz dorosle. Juz wiele sklepow przecenia zime.

          6. Dziewczyny, olaboga:) kupujcie już większe rozmiary. Spokojnie powyżej 68. Serio. Dla takiego małego Dinksa to nie ma co za dużo kupować. Popełniłam ten błąd:) Sporo rzeczy dostaliśmy i większość przeleżała wyprasowana w komodzie:) Jeśli chodzi o kolory, to mnie szlag trafiał na te różowości. Kupuję też na chłopięcych półeczkach:)

    1. Badanie fragmentacji kosztuje 290 zł a 1500 to ta magnetyczna separacja. Zastanawialysmy się z Pati, czy to MACS jest w związku z tym tym samym co imsi? Mi się wydaje, że nie. Przy imsi przy bardzo dużym powiększeniu wybierają zdrowo wyglądające plemniki, a przy macs magnetycznie odseparowuja te z nieprawidłowym dna. To chyba dodatkowa opcja mozliwa przy imsi i icsi?

        1. Kaja! Dajesz nadzieję 🙂 u nas jest ilościowo dużo, ale prawidłowych 2%, a tych z fragmentacja 48%,czyli bardzo dużo :/ Ty miałaś imsi ale czy to jest to samo co macs? Orientujesz się?

          1. Juz jestem! MACS to nie to samo co IMSI/ICSI. Najpierw się magnetycznie filtruje plemniki, a potem z tych zdrowych wybiera do zapłodnienia dowolna metodą: ICSI, IMSI lub klasyczną (jeśli przy IVF w ogóle można mówić o czymś klasycznym). Aniu, przy takich parametrach bym się zdecydowała, bo to nie jest tak, że tylko te kulawe i bez witki mają pofragmentowane DNA, a embriolodzy nie sa w stanie tego ocenić „na oko”.

          2. Dzięki! Czyli tak jak myślałam, to dodatkowa procedura. Zdecydujemy się na pewno. Jeszcze po tym co tu poczytałam o skurczach, to jeszcze dopytam o ten lek na nie.

  76. To tak żeby ukolorwować bloga 26 dc czyli z 12 d od owu plamienia tylko w srodku, hmm czy to okres się zbiliza czy to implantacja hust wie, łep mnie napierdzielał dziś od rana, wczoraj ten glupi jajnik kuł(ten z mocnym psoc gdzie nigdy tam nic nie ma a on zawsze kluje) czekam myśle co to, pewnie okres ale kila dni,ale jeszcze kilka dni bycia w ciąży tez sa mile dopóki nie poleci… ehh

    1. O super patti a robilas juz test? No mi zostalo 6 dni narazie mnie tez po olewaja jajniki i dol brzucha,ze czasami musialam lykac nospe . Dziewczyny tyle was wszystkich jest trzymam za was kciuki:)

      Caly proces IVF to pikus w porownaniu do czekania….

  77. Sza gratuluje tego 1 cm Miłości , niech pięknie rośnie !!!!
    Sonia przykro mi , ale podziwiam postawę , od razu do przodu 🙂
    Mała Aniu trzymam kciuki za stymulacje i za to żeby jajniki działały jak w zegarku tym razem 🙂
    Franczeska , tul i wysiaduj :))
    Czarownica Mała Fasolka , 2 cm ogrom miłości … 🙂
    Mam nadzieję że Nikogo nie pominęłam 😀
    Brakuje Wężona żeby to wszystko ogarnął :)))

  78. Aaaaaaaaaaaaaaa no i Pati mi uciekła ….
    Pati Ja Ci coś powiem , inofem oddałam którejś z Anett nie wiem której wiem że jest ciąża , encorton poszedł do Drugiej Dziewczyny (nie będę wymieniać bo nie wiem czy sobie życzy) i wiem że październik okazał się dla nich udany i pierwsze in vitro i jest piękna Beta :)))
    Mam nadzieje że to lamette tez zadziała jak talizman !!!! Nachuchałam na nie ile się da , zarażaj się :)))

    1. Potwierdzam, to wszystko prawda, inofem był zaczarowany i sprawił że mogę ze wzruszeniem oglądać prawie 6 cm fikającego i wypinajacego dupeczkę smyka na USG 🙂
      Także jak Magdanr2 chuchnie to nie ma ch* we wsi 🙂

  79. No i ja też w końcu po wizycie i mogę odetchnąć 🙂
    U mnie fika 1.69 cm mojego cudu!
    Gdyby nie to że jest mi niedobrze to w ogóle nie mogłabym w to uwierzyć….
    Dobrze że mam zdjęcie 🙂

    1. Martucha czy ja dobrze pamiętam że miałyśmy razem transfer pod koniec sierpnia? Jeszcze Weżon Pati i Wendy, Tobie sie wtedy nie udało, widocznie to nie był ten czas.
      Cieszę się z Twoich prawie 2 cm.
      Ja mdłości nie miałam, na UGG niewiele widziałam, to dopiero było wyzwanie uwierzyć że to nie sen.
      Powiększone cycki dawały nadzieję 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      1. tak Anett, 26 sierpnia miałam piąty nieudany transfer naszego ostatniego zarodka. Zakończyły się nasze starania z pomocą lekarzy, co bardzo źle na mnie wpłynęło. Jakoś próbowałam sobie to poukładać, że na razie nie będzie tego dziecka, że może kiedyś się uda, że może adopcji spróbować…

        a w kolejnym cyklu bum i niespodzianka 🙂 natura to jednak potrafi człowieka zaskoczyć.
        a na usg dr zrobił mi super fotkę z profilu takiego mini ale już jednak człowieczka 🙂

    2. Martucha, gratulacje:) wzruszające te momenty… rok temu przeżywałam to samo:) a teraz z 6mm zrobiło się prawie 70cm:)
      Mimami, Mała Mi, jak tam?
      Wężon, jak po urlopie? bedziesz robić drożność?
      Iza, pogonię Cię o pierwszą lekcję sztuki latania:)

      1. Olga to powiem Ci lepiej – dokładnie 5 lat temu też przeżywałam takie momenty, wtedy też pierwszy pomiar to było 6 mm córki a teraz wyrosła na słodkie ale pyskate 108 cm 🙂

  80. Dziewczyny, czyli jak to wszystko rozumiec ( czy imcisi jest lepsze od icisi? ) jesli tak to wytlumaczcie mi, bo moze jestem starsznie glupia i nie rozumiem, czemu standardowo tego nie robia np skoro wiadomo ze nasienie jest morfologicznie slabsze ( czyt szalu nie ma)? Czy zclowiek wszystkiego musi sie na forach dowiadywac jak np z ta fragmentacja dna….wieecie skad to wiem? Od lekarza? Nie. Z tego forum. Z wpisu Malej Ani. Troche to wszystko jakies slabe. Uwazam jak Mala Ania. Powinnismy miec PELNA informacje, wybor, rekomendacje. A nie ze ja pytam i to moje pytanie powoduje, ze cos wiecej zaczyna sie dIac. Jak z ta fragmentacja. A swoja droga to nastepne pytanie Czy to MACS to jest lepsze niz imcisi czy jest czyms wiecej czy o co chodzi? Wie ktos?

    1. No właśnie to mnie nurtuje, czy to to samo-imsi=macs? Mi się wydaje, że nie. Ze macs jest dodatkowa procedura i można je zrobić i przy icsi i przy imsi,ale pewności nie mam. Nie chciało mi się drugi raz dzwonić tam dziś i dopytywac, na bank zapytam jak będziemy na nast wizycie,chyba,że któraś z Was będzie i zechce zapytać, to będę wdzięczna 🙂

    2. A ja mam do tego wrażenie, że lekarze dla świętego spokoju robią to co chcemy.
      „Panie doktorze, wyczytałam, że pomóc mogą antybiotyki”
      „A tak, rzeczywiście, to ja pani przepiszę”
      i tym podobne…
      Nie wiem, co lepsze. Doczytywanie samemu i „uczenie” lekarzy, czy zdanie się na ich doświadczenie…

      Poraziła mnie ostatnio informacja z artykułu podlinkowanego przez olgę82, że ileś tam procent (niemały) zarodków „wypada” po transferze z macicy. My tu przez dwa tygodnie głaszczemy się po brzuchu, zaklinamy rzeczywistość, a tam NIC nie ma… Jakoś tej informacji nigdy nie usłyszałam w klinice…

        1. Tak, to możliwe. Transfer może (nie musi, dużo zależy od wprawnej, szybkiej, delikatnej procedury i indywidualnych uwarunkowań) pobudzać czynność skurczową macicy i w efekcie wydalanie zarodka. Dlatego czasem pacjentkom podaje się leki rozkurczowe. No-Spa jest najprostsza, ale są też inne leki w czopkach, zastrzykach etc. No i Atosiban, który ma taką przewagę nad innymi, że właśnie konkretnie na czynność skurczową macicy wpływa, a nie jest „ogólnie rozkurczowy”. Tyle, że badania kliniczne nad jego zastosowaniem były niedawno i nie wiem, jakie były i ich końcowe efekty. My rozważaliśmy ten Atosiban, po informacji od lekarza (drogi, jakieś 800-1000zł) po nieudanych transferach, ale ostatecznie nie zdecydowaliśmy się. Za to przy ostatnim, udanym transferze faszerowałam się No-Spą profilaktycznie. Oczywiście nie wiem czy to pomogło, ale byłam spokojniejsza.

          1. Uczuciowa, faszerowalas sie No spa czyli co masz konkretnie na mysli? Od momentu transferu do wyniku bety bralas ja regularnie, codziennie, 3x dziennie? Ja tak robilam przy pierwszym transferze. Potem juz nie. Tylko zaweze godzine przed transferem biore no-spe. Takie zalecenie lekarza. Natomiast dzieki za info o tym leku Atobisan – odpytam:) Ciekawe, czy mozna to sobie „zazyczyc” profilaktycznie?

          2. Nam lekarka powiedziała, że to nasza decyzja z tym lekiem. Chyba nie na każdym sprzęcie można sprawdzić czy ta czy ta czynność skurczowa wogóle występuje, więc bralibyśmy w ciemno. M.in. dlatego, przez cenę i moją niechęć do silnych leków się nie zdecydowaliśmy. Zresztą lekarka nie namawiała, raczej przedstawiała różne opcje i doświadczenia z pacjentkami. Ale rozważaliśmy taką opcję w następnym podejściu, gdyby się nie powiodło. No i immunologa. Ale powiodło się na szczęście, więc nie mieliśmy okazji sprawdzić działania leku, ani przebadać się immunologocznie.

          3. Sonia, ja też zawsze 2 h przed transferem łykałam nospę. Potem maksymalnie można ją brać 3xdziennie – na pewno do wyniku, potem też.
            Nie brałam aż 3 dziennie, ale zawsze przed pracą i gdzieś w ciągu dnia łykałam drugą tabletkę.
            Bardzo się z tym pilnowałam po ciąży pozamacicznej, bo teoretycznie skurcz macicy mógł wyrzucić zarodek w górę.

        1. Tak, i w tym artykule to wyczytałam właśnie.
          Ja przetestowałam Atosiban. Zrozumiałam z artykułu, że skurcze tuż po transferze mogą spowodować „wypadnięcie”. Po kilku dniach to już pewnie nie, bo się już przyczepia do endometrium, ale to tylko moje wnioski.
          Skurcze można zobaczyć na usg, ale z tego co słyszę, nie zawsze usg jest wykonywane. U mnie zawsze było.

    3. Sonia wszystkie procedury mają plusy i minusy.
      Jak chcesz robić imsi to musisz brać pod uwagę, że komórki będą dłużej czekać na zapłodnienie (mogą tego nie przeżyć), a także że może nie udać się wyselekcjonować odpowiedniej ilości dobrych morfologicznie plemników.
      Więc jak nie ma problemów z fragmentacją DNA to lepiej zrobić icsi niż imsi.

      1. Dzieki Czarovnica, czyli rozumiem z tego, ze w sumie dobrze, ze robimy to badanie bo ono pokaze dokladniej jaka mamy jakosc nasienia. Dla mnie to wazna info o tyle. Ze wszystko niby jest idealnie ale dotad zaden z 5 zarodkow ńie ruszyl. Rozumiem, ze skoro wykluczono (poprzez badania m.in. Histeroskopie, nastepnie biopsje aspiracyjna endo ) czynnik „maciczny”. Hormony idealne. Owulacja jest. Endometrium pieknie rosnie. Sluz wspanialy. I w ogole wszystko zajebiscie ;)) to gdzies jednak jest problem. I ja od poczatku mowie, ze byc moze problem jest w zarodkach. Starsznie chcialam i chce nadal i bede sie upierala, zeby hodowac je do stadium blastocysty. Wzielismy, tez poprzednio, embriskop i teraz tez chce ten embrioskop tylko moim zdaniem jest sens zeby hodowac zarodek do stadium blastocysty…bo jesli np. Zaroodek przestanie sie rozwijac po 3 dobie to byc moze jest to inf ze to byc moze jest z powodu czynnika meskiego (nie wiem czy dobrze to rozumiem) . A taka info to jest przynajmniej jakas wiedza, co sie dzieje. Poza tym mnie ńie przekonuje do konca takie mowienie, ze gdzie bedzie zarodkom lepiej niz w macicy…ble ble ble…moim widocznie nie bylo. Chce wiedziec czy i w ogole ktorej sa w stanie osiagnac faze blastocysty i bede o to walczyc jesli sie da. Tak samo chce te wszytskie AH i wszystko inne. Nie chce i nie bede sie stymulowac 3 raz. To ostania szansa i bede sie upierac przy swoim. Trzeba polegac na wlasnej intuicji. Nie jestem pacjentem. Jestem klientem. Trudnym w dodatku. Wymagajacym. Porazki ucza. Przede wszystkim uwaznosci. Tego czego wymagam to – myslenia, wyciagania wnioskow. Tyle tylko oczekuje. I zeby lekarz zawsze byl przygotowany i wiedzial kogo ma fotelu. I co mu zlecil.

    4. Nam lekarz IMSI odradzał, tłumacząc, że statystyki wcale nie są lepsze niż dla ICSI. Wszystko sprowadza się do większego powiększenia niż przy ICSI, co na logikę wydaje się lepsze, tyle, że jakość obrazu przy tak dużym powiększeniu traci. Tak więc nam odradzano mówiąc, że to raczej chwyt marketingowy i że brak naukowych dowodów na większą skuteczność tej metody.

        1. Sonia , My mieliśmy IMSI bo w Provicie w Katowicach nie robią inaczej , tylko imsi .
          Z tego co wiem plemniki sa lepiej podejrzane , ale raczej nie sa selekcjonowane pod względem dna , bo jak z 3 które zostały ,do mrożenia żaden nie dotrwal , to jak zapytałam co możemy zrobić w kolejnej próbie gdyby sie nie udalo to nam właśnie zaproponowali wstępnie badanie dna plemników.
          Nam się udalo z tym jednym 3 dniowym pomimo ze pozostałe nie daly rady wiec raczej nie ma zasady .

          1. Dzieki Magda. Na pewno tez zapytam o to jaka tym razem ich zdaniem warto wybrac forme zaplodnienia. Ostatnio bylo ICISI. Wiadomo, oni decyduja, wybieraja najlepsza ich zdaniem metode ale troche pomecze ich pytaniami. Moze uznaja tym razem, ze warto zmieńic metode. Z tego co wiem, to najpierw chca zobaczyc wyniki badan meza i stad to badanie poniedzialkowe. Potem w oparciu o wyniki badan maja decydowac.

    5. Soniu, niestety, w klinikach na początku do każdego się przykłada tę samą miarkę i dopiero, kiedy widzą, że to nie skutkuje ciążą, zaczynają się pochylać nad konkretnym przypadkiem. Każda klinika wypracowała sobie jakieś procedury i leci od matrycy. To ma swoje plusy dodatnie i ujemne…
      Jeśli chodzi o nasienie tutaj też są procedury. Przy świetnych parametrach inseminacja, przy słabszych klasyczne IVF, przy gorszych ICSI lub IMSI (w zależności od tego co preferuje klinika, u mnie np. IMSI w ogóle nie ma w ofercie).
      Nie wiem, jak jest u Was w klinice, ale podejrzewam, że to, że się tak czujesz, jest skutkiem braku czasu dla pacjenta. Myślę, że lekarze robią, co uważają za słuszne, tylko tego nie tłumaczą. I jeśli do tej pory nie zaproponowali ICSI to tylko dlatego, że nie jest potrzebne, a to raczej dobra wiadomość 🙂
      Ściskam kciuki za piękne jajka!

  81. A to i ja dorzucę swoje 3 grosze o zakupach dla malucha 🙂 tez nie mogłam się oprzeć tej mani zakupów. Łóżeczko z pościelą wybierałam chyba ze 2 tygodnie. ..chciałam żeby wszystko pasowało do siebie, kolorystycznie i w ogóle. …a nasz syn śpi w pożyczone od sąsiadki koszu mojżesza hehe łóżeczko mu nie leży. ..i masz tu los :))) a ubranka ze Smyka są super. Mogę śmiało polecić. 🙂

  82. Tak sobie glosno mysle, ale chcialabym przegadac z lekarzem takie rzeczy jak:
    – Embrioskop i hodowle do 5 doby
    – AH
    – i ten Atobisan bo czemu nie?;)
    Jakies jeszcze podpowiedzi?
    Fragmentacja DNA juz bedzie badana w poniedz.
    Dziewczyny, moze cos jeszcze podpowiecie o co warto zapytac lekarza/co warto przegadac, ustalic. Wiadomo, ze finalnie decyduje lekarz ale trzeba pytac, pytac i jeszcze raz pytac. Tak uwazam. Przynajmniej, na koniec dnia, bedzie sie mialo poczucie, ze zrobilo sie naprawde wszystko, co bylo mozna.
    Ps. Uczuciowa dzieki, bo fajny artykul pisany przez lekarza znalazlam w sieci na temat tego leku. Brzmi to wszystko rozsadnie. Na tyle, ze mysle warto zapytac lekarza.

    1. Soniu, ja wierzę w scratching, embryo glue i assisted, bo mialam w szczęśliwym crio. Assisted robią przy crio żeby ułatwić wykluwanie:) Atosiban jeśli masz wzmożoną kurczliwosc -zrobią usg, gdyby bylo widac warto zastosować.
      Może encorton lub przeciwzakrzepowe?
      Może ten antybiotyk co Iza brała?

      1. Bralam ten antybiotyk…przed pierwsza stymulacja;)
        A to embryo glue to co to? 😉
        Dzieki za odpowiedz.
        I moze jeszcze ktos cos wie na temat tego po co podaje sie neupogen?
        Kurde, tyle rzeczy mozna – przynajmniej teoretycznie zrobic – a na ogol wdrazane sa w sytuacji ostatniej szansy mam wrazenie. Np jedna dziewczyna pisala, ze te rzeczy: to jest atobisan w postaci kroplowki, neupogen a po transferze (oprocz standardowych lekow)jeszcze zastrzyki celexane plus acard dostala przy 3 stymulacji jak jej zostala jedna jedyna blastka. Swoja droga pisala, ze wczesniej zawsze miala podawane zarodki 3 dniowe. A tym razem i to zrobiono inaczej. To w jakiej klinice sie leczyla nie ma znaczenia w tej opowiesci. Bardziej chodzi mi o to, ze popatrzcie ile rzeczy mozna zmienic. I moze trzeba zmieniac. Jak dotychczasowy schemat dzialania sie nie sprawdzil. Nie oznacza, ze uwazam, ze jest zly. Dla innych moze byc dobry. Ale na mnie nie zadzialal wiec czuje, ze musze pytac i dociekac co jeszcze mozemy zrobic. Dobra, nie nudze juz.

        1. Sonia u nas było IMSI tak jak pisałam Ci wcześniej , plus zastrzyki anty zakrzepowe fragmin , plus encorton od punkcji do 8 tc .
          Ja np miałam robiony transfer na pustym pęcherzu , nie wiem na czym polega różnica , ale kazali mi się dokładnie odsikać 🙂
          Wiem że któraś z Dziewczyn też miała na pustym i tez się udało .
          Co do embro i ah to nic z tych rzeczy nie mieliśmy .
          Może podpytaj o te zastrzyki i encorton .
          Kciuki !!!!!!

          1. Magda, wielkie dzieki. Ja encorton tez biore tylko juz od 1 dnia stymulacji. Mam nadzieje, ze to nie za wczesnie i nie wplynie na jakis komorek…aaaaa…
            I ciekawa info dalas z tym pecherzem. Tez sobie zawsze mysle, czy to dobrze, jak czlowiekowi tak sie chce siku;) ze mysli po juz tylko o toalecie. Ale przyznam sie, ze ostatnio malo pilam. Po wszystkim nawet nie musialam korzystac przez jeszcze 2 godz z toalety.

          2. Ja encorton dostałam od 20dc 10 mg. Dziś zaczęłam plamić, jak okres się rozkręci, to od dziś liczę 1 dc i wizyta 5 dc czyli w czw, a jak jutro, to wizyta w sb i mam stres,czy dr L lub moja pani dr będą w sb. Czytam o tym pęcherzu jak piszecie i aż mnie wszystko boli 🙂 w bs w ogóle nie było tematu pęcherza, nikt mi nic nie kazał ani nie pytał. Tuż przed transferem dostałam zastrzyk w tyłek z jakimś lekiem rozluzniajacym,nie zapytałam co to było…

          3. Ja też miałam in vitro w Białymstoku i nie było mowy o pełnym pęcherzu. Wręcz przeciwnie, tuż przed kazali mi się wysikać i transfer był na pustym. Transfer się udał więc tak naprawdę nie wiem o co z tym pełnym pęcherzem chodzi… Ale prawda jest taka, że tyle się wcześniej o tym naczytałam, że byłam pewna, że robią źle i nic z tego nie wyjdzie. Co klinika to zwyczaje… Jak widać pełny/pusty pęcherz nie ma wpływu na powodzenie.

          4. W przypadku fizjologicznego ułożenia macicy (przodozgięcie) lekko wypełniony pęcherz, odsuwając nieco macicę do tyłu, prostuje kanał i ułatwia wejście cewnika z zarodkami do macicy w trakcie embriotransferu; dodatkowo wypełnienie pęcherza ułatwia uwidocznienie macicy i cewnika z zarodkami, jeśli transfer zarodków jest monitorowany za pomocą aparatu USG. Wypełnienie pęcherza przy tyłozgięciu macicy nie ułatwia co prawda wejścia cewnika z zarodkami, ale może czasem być wskazane, jeśli transfer ma być przeprowadzony pod kontrolą USG. Dlatego zawsze należy stosować się do wskazówek lekarza prowadzącego, który powinien poinformować Panią czy powinna mieć Pani pełny pęcherz przed transferem.

            Embriolog nOvum

        2. Neupogen to lek na neuropenię. W przypadku ivf wspomaga ukrwienie macicy a tym samym zagnieżdżenie. Podaje się kilka dni przed transferem, żeby miał szansę zadziałać.
          W normalnych warunkach bierze się go między cyklami chemii, żeby „podkręcić” do niej wyniki 🙂
          Można też zastosować wlew z pergnylu.

    2. No właśnie wrzuciłam Ci wyżej dwa linki Soniu, ale chyba Iza musi zatwierdzić, że to nie spam, bo się nie wyświetlają.
      Z tym faszerowaniem to może na wyrost określenie. Na godzinę przed transferem wzięłam dwie, jedną po południu po transferze, a potem ze dwie dziennie do bety. A po becie już tylko doraźnie, w razie potrzeby przez parę tygodni.

    3. Jak ja Cie Soniu dobrze rozumiem ehh. Po tej pierwszej probie całkowicie nieudanej stwierdziłam ze koniec z tym i ja tez wskazuje co chce zrobić dodatkowo. Zmienilam klinikę na taka która ma wszystkie opcje możliwe do zaoferowania. Najpierw ja przedstawiłam co chce, później dr to dostosowal do nas. Uznalismy ze IMSI koniecznie (plemniki były słabszej jakości), fragmntacja była ok wiec wystarczylo wybrać te lepiej wygladajace. Przy duzej fragmentacji wzielabym ta opcje co pisalyscie za 1500 zl (trzeba max zwiekszac szanse bo i tak to mega kasa i nasze zdrowie). I to co popieram całkowicie (może niesłusznie?) to hodowla do 5 doby. I mój dr tez uznal to za konieczne żeby widzieć o co chodzi. Choc miałam wiele momentow zawahania (chyba non stop) ze znowu nie będzie co transferować…ale zagryzłam zeby i czekalam. Po 3 dniu baaaardzo dużo idealnych 8A odpada (podobno czynnik meski zaczyna dzialac). Silacze zostają (albo nastepna stymulacja niestety co miałam za pierwszym razem). Embryo glue mój dr uznal ze nie ma po co, a AH tez ze koniecznie. No i się udało 🙂 Ale ilu dr tyle opinii… Faktem jest ze im więcej sama wiesz tym więcej możesz uzyskac ale naczytać się trzeba. Trzymam kciuki Soniu 🙂

      1. Dzieki Ana. Ja tez jakos intuicyjnie wierze w te 5 dobe ale oczywiscie z drugiej str boje sie co sie okaze. Ale taka wiedza jest bardzo cenna. Do 3 doby nasze zarodki byly piekne, komaktujace, no idealne;) Ok, wierze. Tylko pytanie ile z tych pieknych zarodkow w ogole dotrwaloby do stadium blatocysty. Mialam 5. Ile by dotrwalo? 1? 3? A moze zero? mysle, ze na swiezo po punkcji moga podac zarodki 2, 3 dobie ale jesli cos zostanie to na pewno poprosze o hodowle do 5 doby. I wtedy mrozenie. Jesi bedzie co. Chodz w ogole mam chcec juz od razu doczekac do 5 doby ale nie wiem czy sie zgodza. Troche watpie. Chyba ze bardzo, bardzo bede sie upierac ??

        1. Nie wiem czy upieranie cos da. Ja bardzo chcialam wogole miec transfer za drugim razem (mialam uraz bo za pierwszym nic nie zostalo) i prosilam zeby zmiekli i podali mi w 3 dobie. To tez byla inna klinika juz. Na co dr mnie prosil ze to bez sensu bo te dobre przetrwaja i mam mu zaufac. Bo nie chce podac byle podac i wziac kase za transfer. No i uleglam ze dr wie co robi, zaufalam poprostu drzac czy cos zostanie… Zostalo na szczescie 🙂 I teraz widze ze mial racje. To bylo dosc brutalne ale zdroworozsadkowe podejscie. Ale watpliwosci tez mna szarpaly. Bo drugie podejscie bez transferu to bym chyba nie wytrzymala. A teraz Maluszek fika w brzuszku wiec mysle ze to bylo ryzykowne ale sluszne podejscie 🙂

    4. Sonia, chyba jesteśmy na podobnym etapie, ja tez juz jestem gotowa zrobić wszystko. Przede mną szósty transfer. Aktualnie biorę: Encorton 15 mg, Acard 2×75, Magnez 3×1000 mg, Progynove 3×1 (bo cykl sztuczny), Divigel (żel estrogenowy do wsmarowywania w brzuch), Clexane 0,6 (w poprzednim cyklu brałam 0,3) i witaminy – Femibion, kwas foliowy, wit D, omegi. Dodatkowo od 5 dnia przed transferem progesteron – Utrogestan 3×2 i Prolutex w zastrzykach.

      Wlasnie wyszła mi słaba krzywa insuliny (glukoza super), wiec pewnie dodatkowo włączę metforminę. Jak szaleć to szaleć.

      Ze znanych mi leków to jeszcze ten Atosiban – pogadam na najbliższej wizycie, bo juz mi jest naprawde wszystko jedno, jeden w te czy we wte. I jeszcze lekarka mówiła cos o wlewach z intralipidu. Tez dopytam.

      Zarodki sa piękne, z jednej stymulacji miałam 6 blastocyst 4AA, endometrium rośnie „idealnie” do 11-12 mm, stosujemy embryoglue, assisted hatching, w trakcie transferu podany jest dodatkowo beta HCG.

      I tylko ciąży nie ma.

        1. Z magnezu polecam Magnezin – najwieksza dawka jaka znalazłam, czyli 500 mg w jednej tabletce. Biorę 6 dziennie. Wydaje mi sie, ze z tym magnezem to efekt ma byc podobny jak Atosiban, powstrzymuje skurcze. Biorę non stop, niezależnie od dnia cyklu.

          Divigel to estrogeny na wzrost endometrium. U mnie działa piorunująco, włączyłam ostatnio w 10 dc i był przyrost 2 mm w 2 dni. Na receptę, moja pani dr włącza jak widzi, ze endo tak sobie przyrasta, nie w każdym cyklu miałam.

  83. Sonia a claxene nie sa na wypadek hiperki? To chyba najgorsze zastrzyki jakie miałam, takich tępych igieł jeszcze nie spotkałam 🙂 co do embro glu to ja o nim wiedziałam a zapomniałam haha bo to się toczyło tak szybko, ale gdzieś czytałam że jedni dają inni już odchodzą od dawania go. co do skurczu moj był wywołany przez za mocne naciśnięcie tego czegoś od usg na brzuch, od razu dostałam końską dawke nospy i miałam poleżeć dłużej wiec sobie łącznie lezalam 30 min. a czy wypadł czy nie tego to ja już nie wiem, ale iza pisała że dr O. jest oki i fachowiec. No coż stało się jak się stało. Nospa też jest standardowo w zaleceniach po, i łykałam ja cały czas do bety.
    U mnie niestety dziewczynki to się okres rozwija, czekam jak chluśnie bardziej, jakoś tak mam ze jak cykle wrocily to najpierw się siorpie a później lekko leci. Ale człowiek to sobie może wmówić wszystko ja już mam wszystkie objawy wczesnej ciąży hehe jak zwykle przed okresem zresztą 🙂 No nic będziemy działać dalej.
    O jak to tak nachuchane Madzianr2 to ja głupia i wybrałam ostatni listek swojej bo miałam 10 i poszło na te 2 cykle to teraz do 3 razy sztuka biore tą twoją Lamette 😀 😀 😀 może uceluje w 500 + 😀 😀 😀

  84. Iza, sorki ze tu od wczoraj powietrze zabieram;) ale moze ktoś jeszcze skorzysta na tej wymianie doświadczeń.
    Ps. My z kolei poprosiliśmy o dodatkowa wizytę konsultacyjna i lecimy z tematami. Maź mówi, ze oni swoją szanse juz dostali. Ani razu nic nie skrytykowalismy, nie zadawaliśmy pytań, nic nie poddawalismy w wątpliwość. I bezwzględnie stosowaliśmy sie do wytycznych. I ok ale teraz czas na zmiany. I na pytania. A przede wszystkim nie ma zgodny na transfer zarodków w 2,3 dobie. Dzieki Uczuciowa za artykuły powyżej. DZiewczyny, zwłaszcza te które jak ja jeszcze stoicie przed szansa, poczytajcie. Ciekawe wnioski płyną z tych artykułów. Moze sie okazać, ze np dla mnie to będzie kluczowe. Ja wyznaje zasadę: ufam ale kontroluje. Dla nas to ostania sZansa. Chce ja dobrze wykorzystać. I nie chodzi o pieniądze. Tylko o emocje, o zdrowie. Więcej prób nie udźwigne. Wiec muszę zmaksymalizować szanse. Podanie progesteronu w fazie literalnej w przypadku ewentualnych skurczów macicy (które w cyklach stymulowanych sa dość częste, a apogeum podobno osiągną w 2,3 dobie po punkcji to mało) choć tez pewnie jakaś tam punkcję pełni.

    1. Soniu, kochanie pisz. Ja znowu kibluję w robocie bez ustanku, nie mam mózgu na nic, jak kończę.
      Ale strasznie sie cieszę, jak widzę, jakie masz nastawienie. Wojowniczka z Ciebie. racjonalnie oceniając – to najlepsze co możesz teraz zrobić 🙂

  85. Soniu, chyba nie ma reguły, w BS podają zawsze w stadium blastocysty, chyba, że jest 1 zarodek to wtedy w 2 dobie, a jak jest więcej to hodują do 5. Tam miałam 4 transfery, ani z 2-dniowego (jeden raz), ani z 5-dniowych (trzy razy, w tym raz krio) nie udało się, raz z 5-dniowego była biochemiczna. W N. za pierwszym razem miałam podane dwa 2-dniowe (pierwszy raz 2 sztuki) i zaskoczyło, niestety poronienie 8-9 tydzień 🙁 2 zarodki zamrozili w stadium blastocysty, jeden wyglądający przed mrożeniem na ładny po rozmrożeniu był żywy w 50% i nie udało się, jest jeszcze jeden – nasza ostatnia szansa. Raczej piątej stymulacji bym nie zniosła… Pewnie warto dopytać o wszystko, chociaż jak są wskazania i mają w ofercie dodatkowe opcje to chyba powinni je proponować? Już sama nie wiem jak to jest z lekarzami, czasami chyba rutyna ich dopada?

    1. Borówka, właśnie to samo chciałam napisać co Aga. Mój mąż brał przez kilka miesiecy. Najtaniej wychodziło jak sprowadzał z jakiejś internetowej apteki (z Niemiec). Ale to nadal było kilkaset zł. I skutecznie pomogło na wyniki.

      1. Moj maz bral m.in. Profertil. A teraz ostanio salfazin. Do tego wit d bierze duze dawki. Obecnie natomiast bierze: fertilovit MT (dostalisy w klinice darmowe probki) oraz wit d i wit e.

  86. Dziewczyny, tak musze dla porzadku i uczciwosci napisac (bo mam nadzieje, ze nie brzie jak desperatka;)), ze ja absolutnie doceniam to, co dla mnie lekarz do tej pory zrobil. Diagnoza, badania, pieknie przeprowadzona stymulacja (tzn ja swietnie czulam, nie bylo zadnej hiperstymulacji, komorki pobrane wszystkie dojrzale, ladnie sie zaplodnily etc). I to jest aboslutny plus i uklon w strone Pana dr. Ale, zwyczajnie czuje, ze musze grac na efekt, na bramke. Mysle, ze i nam i lekarzom na tym finanie zalezy. Na efekcie. Im to popraw statystyki a my bedziemy szczesliwi;) Ale zeby to moglo sie wydarzyc, to mysle, ze teraz jest taki czas na przemyslenia, podsumowanie, zadawanie pytan, zastanowienie sie co jeszcze mozna zrobic, udoskonalic, poprawic. Mysle, ze po pierwszej stymulacji i transferach, ktore nie przyniosly ciazy nalezy te druga procedure w jakis sposob zroznicowac. Pewnie jest tak, ze oni sam cos od siebie zaproponuja ale to pzeciez nie szkodz i chyba nikt sie nie obrazi jak i ja przyjde na wizyte przygotowana (liste pytan juz gotowa, ciekawe na co sie zgodza. Bo ja to bym chcial najlepiej wszyskiego sprobowac;) Ale wiem oczywiscie, ze lekarz ma glos decydujac. Natomiast jakies tam przemyslenia mam, na pewnych rzeczach mi zalezy ale czy sie zgodza to zobaczymy. Jestem dobrej mysli i dam znac, co tam u nas ewetualnie odbedzie sie inaczej. Dobrej nocy i dzieki za odzew. Jestescie super a blog Izy jest cudownym miejscem, w ktorym naprawde mozna duzo sie dowiedziec. Nie ma innego takiego miejsca jak to. Jest wyjatkowe. Dziek Iza.

    1. Dziewczyny, sorki za literowk bo sie spiesze. Ale napisze jeszcze, ze ten blog jest wyjatkowy takze dlatego, ze jest fajna, zyczliwa atmosfera, kazdy moze napisac co mysli, i jest kulturalnie. Milo. Zmykam. Dobrej nocy.

    2. Soniu nie brzmisz, jak desperatka tylko, jak mocno skoncentrowana na cel osoba. Zdeterminowana, by dołożyć wszelkich starań dla osiągnięcia tego celu.

      Ja do swoich lekarzy też miałam dużo wdzięczności, szacunku i zaufania, co nie przeszkadzało mi zadawać pytań. Nie decydowałam natychmiast, różne rzeczy omawiałam z nimi kilkukrotnie, wracałam do tematu etc. i nigdy nie miałam o to do siebie pretensji. U mnie lekarze wprowadzali subtelne zmiany. Protokół długi, zamiast krótkiego, inne dawkowanie leków tuż przed i po transferze, dołożenie przeciwzakrzepowych, odstawienie encortonu, dodanie progesteronu w zastrzykach, sporo tego było. Nigdy nie wyglądało to tak, że przychodziłam z życzeniem, a oni przytakiwali. Raczej słuchali, doradzali, odradzali i podejmowali ostateczną decyzję w oparciu o moje obawy i uwagi, więc na tym etapie, ja już zwykle byłam do niej całkiem przekonana.
      Także pytaj, wątp, rozmawiaj z kim się da (ja korzystałam z opinii każdego lekarza z którym się spotkałam, nie tylko prowadzącego). Trzymam za Ciebie kciuki!!!

    3. Sonia, pękam z dumy z powodu towarzystwa, jakie tutaj się znalazło 🙂 Skorzystam z okazji, żeby powiedzieć, że bez Was nie byłoby niczego. Przepraszam, że jest mnie tak mało. Piszę z pracy. Szukam nadal.

    1. Soniu, dobrze robisz, że o wszystko co możliwe chcesz dopytac w klinice. To Twoje prawo zadawać pytania 🙂 i myślę, że dobrze na tym wyjdziesz.
      U mnie było tak, że od stymulacji brałam acidolac folicum 15 mg 1x dz. Tak mi mój dr zalecił. Na ulotce Estrofemu albo acidolacu czytalam (nie pamiętam na ktorej), ze estrofem obniża przyswajanie tego kwasu, stad prawdopodobnie miałam zwiększona dawkę. Sonia, tak sobie myślę, że jeśli wcześniej brałas Encorton i nie zaskoczyło, to może by zmienić steryd? U mnie był Medrol.

    2. Sonia gdyby chciało Ci się wrzucić po wizycie swoją listę pytań i mniej więcej odp to byłabym bardzo wdzięczna. Ja mam póki co problem, bo normalnie zawsze potrafiłam określić kiedy zaczyna się mój okres,a teraz, jak mam liczyć do tego 5 dc, to nie wiem, czy to już okres,czy jeszcze plamienie… w między czasie wypada 11.11, a potem niedziela. Nie wiem czy dr L przyjmuje w sb jak mi tak wypadnie wizyta w trakcie stymulacji? Eh ciągle stres.

    3. Sonia to ja tez dorzucę od siebie info o moich lekach, może pomoże bo kilka tu sie nie pojawiło 🙂
      Od początku stymulacji brałam Encorton (2 x dziennie: rano 10mg, po południu 5mg), po punkcji zaczęłam brać luteina i duphaston (3x dziennie), oraz na wieczór zastrzyk clexane. Przed transferem (chyba 2godz) zazylam relanium i piroxicam. Po transferze kontynuowałam powyższe czyli Encorton, luteina, duphaston, clexane. Dodatkowo biorę euthyrox (na tarczyce) i bromergon (na prolaktyne). Doktor zalecił tez suplementy wit D (2000jednostek), koenzym q10 i oczywiście kwas foliowy (ja biorę na zmianę actifolin i femibion Natal 1). Co do embryoglue to mówił ze nie poleca, może jest wyższy poziom wczesnych ciąż ale tez wyższy poziom poronień bo ‚przyczepiaja’ sie zarodki które i tak nie maja szansy na przeżycie. Ja miałam icsi balstosycty 4BA z sukcesem 🙂 i mam nadzieje ze tak pozostanie 🙂 i nie moge oczywiście nie wspomnieć o cudownym działaniu ciążowych chuchow Magdynr2 🙂 to ja jestem ta druga szczęściara której przesłała Encorton 🙂
      Po transferze prowadziłam normalne zycie, chodziłam do pracy itd, jedynie zrezygnowałam ze sportu na rzecz spacerów.
      Mam nadzieje ze pomogłam
      Pozdrawiam
      Ania

  87. mała Ania hehe z tym okresem to debatujemy i debatujemy i obie jak na razie plamimy 🙂 normalnie byśmy olały i uznały za plamienie a tu niestety trzeba liczyć i znów stres czy to był jednak pierwszy dzień czy jednak plamienie czy większe czy mniejsze, ehh ja czekam jak chluśnie, a już powoli się zbiera na to ale jak ma mnie teraz głowa napierdzielać podczas 2 dni przy plamieniu przed okresem to wiecie co wolałam go nie mieć 🙂

  88. To ja teraz z zupełnie innym pytaniem czy badanie na wrogi śluz szyjkowy to to samo co badanie na przeciwciała przeciw plemnikom? I czy takie badanie również zawiera w sobie ocene żywotności czy trzeba ekstra dopłacić. Bo wyczytałam że na wrogi śluz to pokazuje natomiast na p-ciala p-plemnikow wyczytałam ze wlasnie z jednych metod badania tego oprócz surowicy jest sluz w czesie około owu po stosunku. I zgłupiałam 🙂
    Może ktoś coś podpowie? Bo u mnie stwierdzenie dr że ona już nie wie co jest grane bo jaja są wyniki M. oki i czemu tu nic nie wynika, a ja głupia zapomniałam w ogóle o tym śluzie, dzięki bogu mała Ania czuwa 🙂 skarbnica wiedzy 🙂

      1. olga82 rozkręcił się rozkręcił, może nie jakos wielce ale uznaje dziś 1 dc, wiec jesteśmy 3 haha, Sonia, mała Ania i Ja 😀
        Tylko tak wyczytałam jakąś odp lekarza na pytanie laski żeby określił jej wyniki po badaniu śluzu i było ze mało w pochwie mało w macicy itp., a reszta oki i napisał jej że takie badanie wcale o niczym nie świadczy że należy zrobić to z krwi, wiec teraz moje takie pytanie to po kiego robić wrogośc śluzu? ehh pogubiłam się już, ale musze to przebadać w tym tyg i właśnie nie wiem które 🙂 bo nasienie oki oprócz tych o prawidłowej budowie ale nadrabia liczebnością, żywotnośc 80 %, reszta też kolosalne wyniki 🙂 żel zakupiony ten typu pre seed i na tyle jaj dupa. No coż jutro mailuje do dr, może coś podpowie bo chyba jak i mi jej też to mogło z głowy wylecieć a warto to spr, bo jak wyjdzie to guwno to ja teraz lece iui i tyle a co tam marnować cykl 😛 skoro tych plemików tyle i skubane zdychają po drodze, zobaczymy mam bojowy tydzień i łykam od wt Symlertol od Madzi 🙂

        1. Pati, jeszcze ja do Was dołączam. Wczoraj przyszedł okres po 3 inseminacji. Także zaczynam swoją przygodę z in vitro. Czekam teraz na info z kliniki, kiedy mam się stawić.

          1. Pati, tak juz sie stymuluje od piatku czyli dzis juz 4 dzien. Bylam na kontroli. I nastepna w srode. Podkrecili mi troche dawki lekow i od jutra tez biore juz orgalutran zeby za wczesnie nie poplekaly. A co u Ciebie?
            Martyna, napisz cos o sobie .

          2. Martyna, ja też po 3 inseminacjach zaczelam in vitro. To moim zdaniem optymalna liczna prób. Daj znać, co powiedziała klinika. Mi w październiku powiedzieli, ze mimo zakończenia programu, ruch się nie zmniejszył, ale myślę, ze to nie jest aż tak…

          3. Sonia tak pokrótce postaram się napisać.
            U nas 4,5 roku starań. W Polsce nie trafiłam niestety do kliniki, chodziłam tylko do 2 lekarzy, w tym jeden to były pracownik kliniki. Wszystko szło ok, hormony w normie tylko tsh do obniżenia i nieszczęsne anty tpo, piękna owulacja, nasienie idealne.

            Zaproponowoano nam stymulacje cykli. Wszystko bezskutecznie. Na jednej z wizyt lekarz znalazł na lewym jajniku torbiel (prawdopodobnie endometrialną) Zaczął wspominać coś o in vitro. Nie wyszło bo przeprowadziliśmy się do innego kraju. I tutaj wszystko od nowa, z tym, że od razu trafiliśmy do państwowej kliniki, gdzie najpierw zaproponowano nam IUI-3 próby.

            Wszystko ciągnęło się okropnie długo bo ciągle coś kolidowało z terminami. I tak jestem po 3 IUI. Zameldowałam dziś w klinice, że nie wyszło. Wyznaczyli termin na 7.12 🙁 ale to dopiero wizyta informacyjna a stymulacja pewnie przypadnie na styczeń bo mają przerwę świąteczną.
            Zaś wszystko się ciągnie, ale tutaj tak się żyje, nikt z niczym się nie spieszy. Mam więc czas na suplementy i pracę nad jakością komórek.

            Pati tak szczerze, to ja od początku nie wierzyłam w moją inseminację, do tego po wszystkich stymulacjach urosła mi kolejna torbiel. Sugerowałam się, że skoro mój mąż ma tak dobre nasienie a ja piękną owulacje co miesiąc to musi być coś więcej na rzeczy, skoro tyle lat się nie udaje i inseminacja za wiele tu nie zadziała.

            Iza, też myślę, że to optymalna liczba, nie zniosłabym tego dłużej, mając świadomość jaką daje skuteczność. Choć tu i tak na szczęście więcej nie proponują 🙂

    1. Olga, telepatia, bo ja tak własnie o sobie ostatnio zaczynam mysleć – że jestem w ciąży adopcyjnej 🙂 W życiu bym się za to nie obraziła!!
      Dziewczyny, prośba o radę czy w ciązy adopcyjnej mozna brać polopirynę i inne leki na przeziębienie, które trzyma drugi tydzień i żyć nie daje?

        1. http://www.cakecentral.com/forum/t/626703/sperm-egg-in-a-petri-dish-cakehttp://www.cakecentral.com/forum/t/626703/sperm-

          Wymyśliłam tort do kliniki:)

          Niebieska, Kuruj. Wizyta aktualna w czwartek?
          Iza, zacznij przygotowania. Jeśli to niezbyt intymne pytanie: jakie macie ramy wiekowe dla dziecka?
          Donoszę co u nas: byłyśmy u neurologopedy…. tak. Tak. Z 3miesieczniakiem u neurologopedy. Wszystko ok logopedycznie ( głużenie, gębusia, żuchwy i inne podniebienia… ).
          Sonia, bardzo rzetelnie podeszłas do sprawy. Lekarze dopiero się uczą być partnerami w leczeniu. Nie tylko panami doktorami.

          1. Ja w czwartek? Nic mi o tym nie wiadomo. Za to potknęłam się w kalendarzu o wizytę ciążową, którą beztrosko zapisałam po pozytywnej becie.
            Tort super! Może nawet kiedyś zgapię…

      1. Izabellla , Ja uwielbiam na przeziębienie tabcin takie niebieskie tabletki , działają od razu i lekki odjazd po nich jest , taki mały chaj … 🙂
        A w ramach suplementów ciążowych polecam : WSZYSTKO NA CO MASZ OCHOTĘ W DAWKACH RAZY 2 !!!!!! :*

  89. Coś jest na rzeczy z tymi wirusami. Mnie też czołgają od jakiegoś czasu. Jestem jednym wielkim smarkiem (wybaczcie dosłowność).
    P.S. Podobno sok z cytryny z łyżką miodu i tequilą przed snem działa cuda. Iza, Go for it 🙂

  90. widzę, że nie tylko u mnie sezon na katar otwarty? :/ mnie tez połamało, w krzyżu coś kuje, kark boli, z nosa leci i jeszcze jakiś suchy kaszel się przypałętał, a dziś jakby wszystkiego było mało czuje jakby miało zaraz wyjść mi zimno!!! rany jak ja tego nienawidzę! ciągle herbata z malinami, na przemian z herbatą cytrynami z rumem (własnej roboty) jakieś witaminy, rutinoskorbiny i inne badziewia… ale oczywiście do roboty chodzę a co! przecież nie ma wolnego… ehh
    Iza czekam i czekam na Twój nowy wpis i się doczekać nie mogę! 🙂 chciałabym poznać szczegóły ciąży adopcyjnej? jak się czujesz? 🙂 masz jakieś dolegliwości? przyjemne mniej przyjemne? 🙂 odezwij się! 🙂

  91. Mała Aniu, ja dzis nie bylam wyjatkowo u innego lekarza a w srode widze dr L wiec zadam mu te same pytania ale jest ich tak naprawde niewiele. I juz dzi je zadalam dr JW. 1. Embioskop i hodowla do 5 doby. Czy tym razem hodujemy zarodki do blastocysty (odp : tak, dobry pomysl, pod warunkiem, ze bedziemy mieli wiecej zarodkow.) Rozumiem, wiec ze tak robimy i ze transfer po punkcji bedzie w 5 dobie (chyba). 2. Atobisan – zaznaczyl ze znakiem zapytania. Ale raczej chyba ok. Pytal tylko czy mam wzmozone skurcze macicy. A skad ja mam wiedziec. Ale chyba sa na tak wstepnie. 3. Nacinanie otoczki czyli AH – wytumaczyl mi, ze blastocyst sie nie nacina. Tylko ewentualnie mlodsze zarodki i zawsze glos decydujacy ma embriolog. Ale jak idziemy w blastocysty i uda nam sie je uzyskac to juz nas ten temat nie dotyczy. 4. Wlew z neupogenu czy jakos tak….odp: NIE. A po co? Nie, bo nie mam zadnych wskazan. Wszystko z moim endo i sluzem i macica jest ok. Cos w tym stylu mi powiedzial, ze tego bez przyczyny sie nie robi. I ok. Rozumiem. Szanuje. Do lekow po transferze nie doszlam;) zajmie sie tym nastepnym razem 😉 ale wszystko to raz jeszcze przegadam z dr L. 🙂 zeby wiedziec na czym stoje i czy to juz pewne ustalenia? Zapytam co jeszcze ewentualnie doradza. Poki co dr JW po usg i wynikach z krwi dodal mi troche tj zwiekszyl dawki lekow plus dostalam (ale to od jutra) ten orgalutran zeby mi przedwczesnie pecherzyki nie popekaly. Punkcja prawdopodonnie w sobote albo w pon ale to jeszcze nic pewnego bo wiadomo….syt rozgrywa sie na biezaco;) ogolnie jestem bardzo zadowolona z wizyty. Ale szczerxe? Jakos z tej calej listy to chyba (odnosze takie wrazenie) najmocniejszy punkt / zmiana, ktora najwiecej moze wniesc to jednak chyba hodowla do 5 doby.

    1. Od pukania nie pękają, ale ja pod koniec stymulacji to się mogłam najwyżej w czoło popukać. Nie mogłam się nawet dobrze wyprostować.
      Po punkcji za to miałam zakaz aż do okresu ze względu na możliwość skrętu jajowodu, te spuchnięte jajniki wiszą na nich w przestrzeni.

  92. Iza, ja tez z niecierpliwoscią czekam na pierwsza relacje z Twojego odmiennego stanu. Ciąża to ważna rzecz – należy nam tu o niej napisać. Czekamy:)
    Martyna, trzymam kciuki zatem.
    Olga, te linki mi nie działają. Tylko mi czy cos jest nie tak z nimi? Jesli to nie problem to sprawdź proszę bo chętnie bym zobaczyła ten tort. (I zjadła ;))
    Wezon, gdzie jesteś? Jak po urlopie?

  93. Wiecie dziewczyny, musze się pozalic a gdzie jak nie tu… Bylam na badaniu z glukoza (bleee) i wyszla mi cukrzyca ciazowa. Pieknie wyniki przekroczone 🙁 W planach już poradnia diabetologiczna, dieta, paski, glukometr non stop itp. I tak jakos sie martwię o Dzidziulka mojego bo myslalam ze dobrze o niego dbam ehh. Już sama nie wiem co mam jesc bo w zasadzie jak się poczyta to prawie wszystko odpada. Wole nic nie jesc coby nie zaszkodzić, co dla Maluszka tez dobre nie jest. Jak nie urok to sraczka. Caly początek nic nie jadlam przez wymioty do 15 tc a teraz nic nie zjem do końca przez cukrzyce. Już mi lepiej ciut bo się wyzalilam 🙂 Może jest tu jakas duszyczka co tez tak miała? Bo mam jakies glupie wyrzuty sumienia ze tak długo nic cukru nie jadlam wogole (z pol roku) a teraz ostatnie 2 miesiące jakies owoce, soki (myslalam ze to dobrze) i się doigralam…

    1. Ania, absolutnie nie miej wyrzutów. W ciąży tak bywa. Fizjologia się zmienia i tyle. Przetrwasz. Z cukrami to i tak bywa, że indywidualnie zależą-jednym rośnie po białym chlebie, innym po ciemnym. Poobserwujesz siebie i będziesz wiedziała.

    2. ana86 jakie te wyniki ? dużo przekroczone? nie daj sobie tylko insuliny wlaczyć już prędzej metformine ale nie każdy lekarz ci ją wlączy. Wyniki cukru musisz mierzyć godzine po posiłku(tak ostatnio mi diab powiedziała) nie powinny przekroczyć chyba 120 niektórzy mowia 100, ja mam w sw0jej książeczce ze na czczo 90 max, 2h po posiłku 120. I dobrego diabetologa znjadz bo co diabetolog to inna historia. A glukometr to już możesz nawet dziś iść do apteki i powiedzieć że chcesz niektóre zestawy mają probke paskow z 10 szt. A i sa rozne ceny paskow do glukometrow jedne 35 inne 20 i cena po ref też się różni.

      1. Pati, w ciąży nie można przy cukrzycy brać tabletek!!! Jeśli dieta nie pomaga to zostaje tylko insulina. Normy dla ciężarnych są inne niż dla reszty populacji. I tak, potrzebny jest kumaty diabetolog i ginekolog. Ale to wszystko do ogarnięcia, podobno 🙂
        I cukrzycy w ciąży nie można lekceważyć. Nawet najmniejsze przekroczenia są wskazaniem do leczenia 🙁

    3. Ania, cukrzyca ciężarnych jest nietolerancją glukozy pojawiającą się w warunkach przeciążenia organizmu ciążą i wynika ze zmianach hormonalnych. Hormony produkowane przez łożysko mogą wywoływać insulinooporność, czyli zmniejszoną wrażliwość tkanek na insulinę. Ponadto w ciąży wątroba zaczyna wydzielać większą ilość glukozy. Najprawdopodobniej podczas połogu wszystko wróci do normy.

    4. Ania współczuje serdecznie badania , też niestety mamy ta „przyjemność” za sobą 😀
      U mnie wyszła dobrze , ale mam Koleżankę dosyć bliska 4 ciąże , 4 cukrzyce , 4 zdrowych ,pięknych Dzieciaczków !!!
      Trochę się pomęczyła z tym całym tałatajstwem , ale Dzieciaki urodzone naturalnie i w każdej ciąży plus 30 kg więc coś tam musiała jeść 😛
      Dodam że teraz figura modelki :))
      Buziak

    5. O matko… a mnie tak ciągnie do słodkiego :/
      Ana, dziewczyny tu mądrze piszą, w ciąży częściej wyskakują takie kwiatki. Grunt, że to wyłapałaś, będziesz kontrolować, jesteś pod opieką. I sio mi stąd z wyrzutami sumienia! 😉 Mogłabyś być na super diecie, a organizm i tak wyciąłby Ci numer. Nie na wszystko mamy wpływ. Nie zadręczaj się. Ściskam 🙂

    6. Dzieki dziewczyny 🙂 Juz sie ogarniam, oczytuje i ucze jak jesc po nowemu. Poczatek jest zawsze ciezki ale damy rade mam nadzieje. Juz sie troche otrzepalam i dobrze jakby dieta wystarczyla bo tabletek nie daja ciezarnym tylko insuline od razu. W diecie np bezcukrowej jestem wprawiona wiec moze nie bedzie tak zle. Ide na peczak z piersia duszona bo teraz mam takie rarytasy ze hoho-kasze wszelkie, ryz brazowy itp. Ciekawe czy Dzidziulkowi smakuje 🙂

    7. ana86. Mnie to ominęło ale moja siostra właśnie to przechodzi – za tydzień rodzi. No cóż czasem tak bywa. Jej diabetolog zaleciła produkty o niskim indeksie glikemicznym. Je pieczone mięsa – głównie indyk. Odstawiła wszelaki cukier oraz smażone potrawy. teraz jedyne co możesz zrobić to dieta. powodzenia. siostra kupiła tez ciśnieniomierz bo przy wzroście cukru wzrasta jej ciśnienie a jest to niebezpieczne dla maluszka. Trzymaj się.

    8. Ana nic się nie martw, przerabiałam cukrzycę ciążową i da się przeżyć 😉 synek urodził się zdrów jak ryba a ja raz że na diecie cukrzycowej przestałam rosnąć w szerz jak szalona 😉 to nabrałam sporo dobrych nawyków żywieniowych. Jak chcesz to pisz do mnie na salcia1809@gmail.com . Ta dieta nie jest taka straszna. Ja np robiłam sobie naleśniki ale z mąki razowej czy gołąbki z brązowym ryżem. A na grzeszki najlepsza kiszona kapusta- rewelacyjnie obniża cukier i ruch – ja po mniej dietetycznym posiłku robiłam rundki dookoła bloku 😀

      1. Ana86 ja obecnie zmagam się z cukrzycą.
        Tak jak napisały dziewczyny – ds się przeżyć, chociaż mam czasami kryzysy i oszamałabym paczusia z lukrem 😉
        Produkty z niskim ig, mniejsze porcje i regularne (w miarę posilki) no i po każdym posiłku staram się spalić trochę cukru np. Spacerem lub zajeciami domowymi.przede wszystkim też nie można się głodzić, a co za tym idzie Badac mocz na obecnosc cial ketonowych.
        Nie martw się i.mimo wszystko smacznego 😉

  94. Dziewczyny, jakie miałyście zalecenia odstawienia luteiny po pozytywnym transferze?
    Biorę 3×100 jakieś 4 opakowania a potem mam 2×200 brać aż do USG genetycznego. Takie zalecenia mam z kliniki, a mój gin nieinvitrowy uważa, że można zmniejszyć dawkę. Jak było w Waszym wypadku?

    1. Czrarovnica do 8 tygodnia lutinus 100 razy 3 , po 8 tc (serduszko) 2 razy 100 lutinus plus duphaston 1 tabletka dwa razy dziennie ( Miałam mini krwiaka i dlatego jeszcze musiałam brać lutinusa) , 11 tc w (albo 10 nie pamiętam) wszystkie dodatki w postaci progesteronu odjęte i do dziś (23 tc) nic poza witaminami nie bierzemy .

    2. Czarovnica ja na początku 3×100 luteina po transferze do serduszka, potem 2×200 do 8 tyg, 1×200 do 12 tyg. Teraz 1×100 przez tydzień do najblizszej wizyty, czyli usg genetycznego (13 tydz) i baj baj luteina.
      Chyba imprezę zrobię z tyt. odstawienia luteiny, najebka cherbatą z miodem i imbirem brzmi nieźle 🙂

          1. Całkiem dobrze smakują … Mojej Siostry Kolega jest przedstawicielem handlowym jakiejś firmy z winami i kilka próbowałam , mogą być 🙂

  95. Ja odstawiałam stopniowo w porozumieniu z lekarzem prowadzącym ivf. Początkowo brałam luteinę, lutinus i prolutex. Luteinę odstawiłam w 10 tyg. Lutinus w 13-tym. A Prolutex brałam do 16 tego. Lekarz nie chciał „wróżyć z fusów”, więc regularnie kontrolowałam poziom progesteronu we krwi i na tej podstawie schodziliśmy z dawek podczas wizyty, albo konsultacji telefonicznej. Po odstawieniu wszystkiego też jeszcze raz zrobiłam badanie dla własnego spokoju i jest ok.