Nieprawdziwe staje się prawdzie. Plac Poczdamski

Spontaniczny wyjazd kilka dni temu. Kierunek – Berlin. Czas – 36 h. Cel – wszystko!

Przyjaciele pytają – jedziecie? Jedziemy! I pojechaliśmy. Na wariata! Zdążyłam tylko przed wyjazdem wydrukować mapę połączeń metra, która zresztą robiła nam potem za GPS, bo ten prawdziwy się zbuntował.

Wpadliśmy do tego Berlina jak dzikie konie. Wszystko nasze! Wszystko! Wszędzie musimy być. Każde miejsce zobaczyć. Tu, tam, metro,  Alexander Platz, jarmarki świąteczne, Mur Berliński, obiad, kościół Gedächtniskirche, nowoczesne centra handlowe, wieża telewizyjna… a sorry, wieża nie, zażyczyli sobie za wjazd jak za zboże, Brama Branderburska, proszki do prania, pomnik pomordowanych Żydów Europy (must see!), zbiórki zbuntowanych imigrantów, grzane wino, świąteczne choinki…  aaaa… wszystko, wszystko się udało zobaczyć, spróbować, wszędzie być…

Wieczorem wracaliśmy do hotelu włócząc nogami ze zmęczenia. Śniło nam się, że mija nas jakiś wariat – facet na rowerze, który ciągnął fortepian na kółkach. Zbiorowo nam się sen przyśnił. Wariat nas minął, zapomnieliśmy o tym.

Po kilkunastu minutach doszliśmy do Potsdamer Platz. Wariat, który zbiorowo nam się wydawał, śnił się dalej. Magia. Koniec, początek świata.

Mijali nas przechodnie, trąbiły samochody, ktoś przylepiał kolejną gumę do żucia do muru berlińskiego, paliły się chanukowe lampiony, jakiś hippis siedział na bosaka, czas stanął w miejscu, zapadliśmy się.

Daliśmy się zaczarować naszemu snowi.

Nie potrafiłam tego lepiej nagrać telefonem, ale zapewniam Was, że spędziłam dwa wieczory, żeby zmontować ten film z kilku części, żeby choć trochę pokazać, co się działo.

Dopiero w domu sprawdziliśmy kto to jest „człowiek na rowerze z fortepianem”. Okazało się, że to bardzo znany muzyk, Dawide Martello.

To znaczy, że rzeczy nierealne mogą być realne.

I tego Wam właśnie życzę.

 

431 komentarzy

  1. Dzień dobry, pod pięknym wpisem. 🙂 Piękne życzenia świąteczne Ci wyszły.

    Ewelka, co u Ciebie? Grzecznie sobie leżysz? Krwiak się zmniejsza?
    Margaritka, o której transfer? Trzymam kciuki. Daj znać, ile zarodków jest.
    MartaD, Kas, trzymam kciuki za dzisiejsze wizyty. Niech przynoszą dobre wieści.

    Ja już po wizycie. U mnie jak zwykle na pierwszej wizycie w cyklu, czyli na razie nic nie wiadomo. 11 dc, endo 4 mm (podobno całkiem ładnie wygląda jak na mnie), pęcherzyka dominującego jeszcze nie ma. Następna wizyta w środę rano.
    Znając moje szczęście w tym temacie, to w środę pęcherzyk dopiero zacznie rosnąć. A po świętach będzie już po owulacji i cykl się zmarnuje, a na dodatek będzie niezłe endo.

    Sza, mam dobrą wiadomość dla Ciebie. Zapytałam o te dwa zarodki – ustawa nie uregulowała liczby zarodków. Czyli jak nie jesteś w programie mogą Ci podać dwa.

    1. Wężon, nie zakładaj zezowatego szczęścia. Wiem, te święta krzyżują trochę plany, ale póki nie miną nie wiadomo jak będzie.

      Trzymam kciuki, żeby endo pięknie rosło, dmucham w pęchola, ale uważnie, żeby pękł w odpowiednim momencie.

  2. Iza, fajnie ze spędziłaś kilka dni oderwanych zupełnie od rzeczywistości. Muzyka przepiękna! Uwielbiam fortepian!!!
    Weżon, czy Ty masz to wszystko w głowie, czy sobie zapisujesz? Ja niby wiem, ze ktoś cos jakos wtedy ma, ale kto, co i kiedy dokładnie ? To juz wyzwanie ponad moje siły.
    Nie zaklinaj rzeczywistości w te stronę. Oby pęcherzyk sie wycelował w te wszystkie okoloswiateczne daty. Mnie bardziej zmartwiło to, ze go jeszcze nie widać. 11d.c. w moim przypadku, to juz po owulacji czasem. A jak u Ciebie cykle wyglądają?
    Transfer po południu, na pewno dam znac jak nam poszło:) trochę sie denerwuje.
    Miłego dnia dziewczęta!:)

    1. A dali znać, ile zarodków, czy na miejscu się dowiesz? To betę możesz robić w Sylwestra. Fajna data na fajerwerki radości. 🙂
      Tak na parę zdarzeń do przodu to pamiętam, przynajmniej przy tych głównych, udzielających się sporo postaciach.
      W najbliższym czasie będzie Twój wynik, oby transfer uczuciowej i w nowym roku, 4 stycznia wizyta Sza.

      Pytanie o cykl to zawsze stresujące pytanie. Kiedyś cykle były długie. Na początku bardzo długie, było podejrzenie PCO. Potem jak już się staraliśmy naturalnie i chodziliśmy na monitoringi cyklu, to owulacja była koło 16 dc, cykle po ok.32-34 dni. Potem jakieś braki owulacji się przyplątały, brałam Clo.
      Potem to nie wiem, bo pomiędzy operacjami zrostów ani się nie zabezpieczałam, ani nie monitorowałam. Ale tak 30-32 dni to norma.
      W tym roku cykle są jakby krótsze, takie 28-30 dni. Jeszcze mi się chyba nie zdarzyło, żeby 3 cykle pod rząd miały dokładnie taką samą długość.
      Dwa cykle temu, jak mi ustawa przeszkodziła, to owulacja była 13-14 dnia (12 jeszcze pęcherzyk był, 16 już nie). W ostatnim cyklu 9 dc nie było dużego pęcherzyka, 12 miał 13mm, a 15 było już po owulacji.
      Zresztą zapomniałam zapytać, a nie chce mi się grzebać w internetach (tak na wierzchu nie znalazłam), czy przy cyklu bezowulacyjnym to w ogóle nie ma pęcherzyków, czy właśnie są, tylko żaden nie rośnie odpowiednio duży? Przy PCO jest dużo małych, ale czy bez tej choroby może być tak, że żaden nie raczy odpowiednio urosnąć? Jeszcze cyklu bezowulacyjnego nie przerabiałam, brakuje mi do kolekcji…

      1. Jejku Wężon Twoje cykle sa tak skomplikowane ze zeby mniej wiecej to ogarnac musiałam trzy razy przeczytać… Bidulka… Ale najwazniejsze ze Ty znasz swoj organizm i mniej wiecej wiesz czego po nim sie spodziewać…

  3. To masz kolorowo z tymi cyklami. U mnie tez nigdy nic niewiadomo, tylko ze ja mam ultra krótkie.
    Nie wiem jak nasza drużyna, mam nadzieję ze dzielnie. Dzień po transferze dowiedziałam sie tylko, ze wszystkie komórki sie zapłodnily. Jak sie rozwijają dowiemy sie dzis.

    1. Przeczytałam: To masz kolorowo z tymi CYCKAMI:) I myślę sobie, coś mnie ominęło? A dalej, że Twoje są ultra krótkie i zaczęłam sobie wyobrażać jak wyglądają długie cycki?!? Ryczę teraz ze śmiechu. Nie wiem czy to w ogóle śmieszne jest, chyba taka głupawka przedświąteczna mnie ogarnia. Ale tak czy inaczej miło się pośmiać 😉 Dzięki Markaritka ;P

  4. Wężon baaaardzo dziekuje kochana jestes :* yhym czyli jednak dwa mozna… Ja oczywiscie sie nie znam,wiec zostawię tą decyzje doktorowi 😉 ale kurczę niesamowite jest to ze ten 4 stycznia juz za pasem 😉 strasznie sie cieszę 😉 w koncu ja ruszę do przodu 🙂 a ja dzis Umieram bo zaraz zacznie mi die okres i juz sie straaaasznie zle czuje a jeszcze go nie dostałam (!) wiec nie wiem co bedzie jak dostanę :/ ale lekarz uprzedził mnie ze po laparo jajowodu pierwszy okres moze byc duzo bardziej bolesny niz normalnie… A jak to przed świętami mnóstwo rzeczy mam do zrobienia ,wiec nie wiem jak to bedzie :/ ehhh jak nie urok to wiadomo co…:)
    Margarirka trzymam kciuki za dzisiejszy transfer 😉 cudowna data bo z nowym rokiem wejdziesz z duża dawka optymizmu :)))

  5. Wężon, ale dziś luksus w klinice, co? Pusto jak nigdy. Ja wzięłam receptę, dowiedziałam się, że pielęgniarka zapomniała mi pobrać cytologię jak robiłam tę masę badań, kupiłam leki i wróciłam. Wizytę mam 30.12 już w drugiej klinice. W ogóle jakaś komedia z tą cytologią, miała mi pobrać ten wykaz mykogiczny, stopień czystości i cytologię i zapomniała o tym ostatnim, a mam to na fakturze. Zrobili mi transfsr bez wyniku wymaganego przez ustawę… teraz nie mogą go zrobić, bo jestem na luteinie 😛 więc dziś pierwszy raz zrobiłam na wizycie w klinice, bo mi oddali kasę.

      1. Chyba nie az tak, moim zdaniem calkiem sporo osób podchodzi komercyjnie, po prostu oni mają do 7.01 takie zawieszenie, za dużo wolnego, żeby transferować, robić punkcje, zgrać to w czasie z dniami wolnymi od pracy. Tak mi wyjaśniał to chlopak z recepcji. Ale na pewno zrobi się sporo luźniej od czerwca.Ja dziś tam byłam ostatni raz w życiu, więc się nie przekonam. Następna wizyta już w klinice położniczej.

          1. Bo mój gin ten od ivf jest też położnikiem i ciąże pacjentek prowadzi w drugiej klinice, takiej typowo dla babek w ciąży, na Saskiej Kępie. Idę do niego jeszcze, dam mu ostatnią szansę 😉 a po wizycie zobaczę, zdecyduję, co z prowadzeniem ciąży.

            Ja w ogóle nie czuję się „w ciąży”, brzuch czasem boli i tyle, innych dolegliwości brak. Wszystko robię jak wcześniej i czekam.

  6. Czesc Dziewczyny, przepraszam ze wcinam sie juz w kolejny wpis Izy, ale powtorzylam dzis bete. Wynik na teraz to 3853. Nadal nie wiem co o tym myslec. Pierwszy raz kiedy robilam bete wyniosla 800, po dwoch dniach 1670, po kolejnych dwoch 2500 (do tego czasu wzorcowo). Nastepnie uplynely cztery dni w trakcie ktorych ustapily mi wszystlie objawy ciazy jakie mialam i kolejna beta wyniosla tylko 2956 (te bete robilam w czwartek wieczorem).
    No i dzis rano 3853. Czy ktorejs z Was zdarzylo sie ze beta tak ‚skakala’? Usg mam zaplanowane na 5stycznia ale juz chyba wiecej badan bety nie zrobie. Przez ostatnie 3 dni i tak z nerwow ciagle plakalam.

    1. To chyba trochę za mały przyrost jak na kolejne prawie 4 dni? Czy przy wyższych wartościach już wolniej rośnie?
      A może masz tak, jak miała Kas, że jakimś cudem były dwa zarodki, dające dużą betę, a teraz jeden się wchłania?
      Nie zazdroszczę sytuacji. Do 5 stycznia jeszcze sporo czasu. Wyobrażam sobie, jaka to stresująca sytuacja. Dobrze mają te, co wysikują kreskę i a do wizyty niczego nie sprawdzają, bo po co?

    2. Moim zdaniem nie jest źle. Rośnie i to niemało. U mnie było inaczej, bo ten słaby przyrost to był przy wartosciach 100/200. A nie możesz iść na usg dziś, czy jutro? Przy tej becie coś już na pewno lekarz zobaczy.

        1. Dziewczyny mialam juz jedno usg w piatym tygodniu i jednym/pierwszym dniu. Bylo widac pecherzyk ciazowy (plus torbiel krwotoczna na jednym z jajnikow).
          Kontaktowalam sie w piątek z lekarka i odpisala mi ze teraz i tak juz tylko usg w styczniu pokaze czy ciaza sie rozwija prawidlowo i czy bedzie w ogole serce bo poki co bylo za wczesnie.

          1. To śmiało możesz już zobaczyć serduszko! Ja zobaczyłam 6t1d ale lekarz mówił że możemy być 5t5d tylko nam ten termin nie pasował bo M wyjechał.

          2. Emenems, a jesli nie teraz to po świętach juz raczej powinno byc. Ten termin w styczniu jest bezpieczniejszy, bo serduszko jakiś tak 6-7tydz.zaczyna pojąć, ale widzisz, Ewelka pisze, ze juz wczesniej mogła podglądać.

          3. Ja transfer miałam 5 grudnia, cykl od 21 listopada, a wizytę 29 grudnia i wtedy nie było widać jeszcze żadnego z dwóch serduszek. A to właśnie był koniec piątego tygodnia.

          4. Dokładnie, poszukałabym na twoim miejscu na szybko czegoś przed świętami, nie wiem, z jakiego miasta jesteś, w większych nie ma raczej problemu nawet z umówieniem się z dnia na dzień

  7. Wezon mnie wypuścili na weekend do domu (nie pamiętam czy już pisałam). Krwiak się nie zmniejszył, ale w domu leżeć dużo wygodniej. Jaki ja mam wygodny materac! 🙂 Znowu sobie o tym przypomniałam po 2 tygodniach na gabce :/
    Margaritka jestem z Tobą!

    1. W domu to nawet ściany leczą, jak to mówią. Więc życzę Ci, żeby „uleczyły” tego krwiaka (a nóż widelec się wchłonie…). No i żeby pobyt w domu pozwolił odsapnąć od szpitalnych warunków i dodał Ci energii. Zresztą, po nocy przespanej na własnym materacu na bank tak się już stało:)

  8. Dzięki dziewczyny za kciukaski:) bardzo sie przydały!!! Ja juz jestem z moim Blastusiem. Mowię Wam, piękny jest-juz zaczął się wykluwać:) reszta rodzeństwa równie dorodna, cała gromadka musi poczekać na swoją kolej. Prawie płakałam jak Pani z pracowni pokazywała nam na monitorze bąbla za bąblem i o wszystko mówiła „i turaj też bardzo ładna blastocysta, i ta tez, ta bardzo podobna do pierwszej…” Pogubiłam się…zaraz, ile to ich mamy? Miła Pani zadaje pytanie lekarzowi: „ile podajemy zarodków?”
    lekarz zachwycony odpowiada, ze „no jeden, jeden”. Pani odpowiada: „podajemy jeden zarodek, zamrażamy pięć”. Mamy 6blastocyst? Wow! Nie wuerzę. Lekarz jest bardzo miły i optymistyczny, uśmiechnięty. Pielęgniarka równie przychylna, uśmiecha sie, życzy wszystkiego dobrego. W drodze z transferowego pokoju sprzedaje kilka komementow. Matko! Nigdy nie było tak miło! :))
    Jestem szczęśliwa! Bąbel już z nami. Lekarz zalecił testować w sylwestra.

      1. Blastusi na pewno
        Niestety albo i stety, ilośc i jakość zarodków nie zawsze przekłada sie na ciąże. Niemniej jesteśmy z M.zachwyceni. Zeby jeszcze tylko maluchy chciały z nami zostać.
        Wierzę, że tak właśnie będzie. Dlatego juz dziś teaktuję się jak kobietę w ciąży.

      1. :))) też tak trochę czuję!:)
        Ewelka! Bez względu na to co będzie dalej, jestem chyba najlepszym dowodem na to,że suplementacja przekłada sie na jakość komórek. Dziękuję Ci, ze podzieliłas sie ze mną Twoim „przepisem”. Prawie wszystkie komórki były dojrzałe i wierzę,że dzieki temu ze komórki były lepsze niz ostatnio, mamy takie ładne blastusie. Męża nasienie tez jakaś rewelacja! Oczywiście nie są to normy, ale ilośc juz prawie i ruch zdecydowanie lepszy. Nie wiemy tylko jak budowa, a to z tym mamy główny problem.
        Do kiedy w szpitalu chcą Cię trzymać? Jak się czujesz?

        1. No u mnie też tylko 2 były niedojrzałe. Suplementy są bardzo ważne. Ty też to potwierdzasz!
          No właśnie już napisałam wyżej że mnie puścili żebym leżała w domu. W końcu:)

    1. Ale zebraliście plon:))) Gratulacje! Nie dziwię się Twojemu szczęściu:) Super, że z lekarzem było tak miło. Czasem tak nie wiele robi taką dużą różnicę.

      Margaritka, ściskam kciuki oba i jeszcze duże palce u nóg krzyżuję, żeby się udało:))) :*

    2. Ha, mówiłam, że w Sylwestra. To będzie wystrzałowy dzień. 🙂

      Pięknie. Ze wszystkich blastki i to dorodne. Warto było czekać te parę miesięcy. Myślisz, że to zmiana protokołu tak zadziałała?

  9. Iza zazdroszczę wyjazdu na spontanie, takie najlepsze;)

    Margaritka, ale piękne wieści. Pierwszy raz spotykam się z tak pięknym wynikiem w refundowanym programie;) piękna będzie gromadka 😉
    Odpoczywaj, dbaj o Was i myśl pozytywnie, a w sylwestra będą fajerwerki 😉

    Ja dziś 3dc i 10 dc wizytka. Mam nadzieję że trzech króli nie poknoci mi crio bo jak owu wypadnie jak ostatnio to akurat na ten dzień mi wypadnie wrrr….

      1. Mi raz punkcja wypadła w niedziele;) ale nie wiem czy dr nie ma zaplanowanego urlopu na te święto;) Ale masz racje nie ma na razie co się martwić, cykl to nie matematyka może owu wypadnie w inny dzień;)

  10. U nad razie żadnych konkretów. Mam zrobić jeszcze przeciwciał jądrowe i badania dotyczące tarczycy (Chyba a skierowanie w aucie). Będę miała jeden wlew około transferu a następny jak dobrze zrozumiałam po pozytywnej becie. Terapia działa tylko na jeden cykl. Czy jakby się nie udało no to powtórka. Kosz jednego wlewu jeszcze dokładnie nie wiem ale ok tysiaka. Ale wiemy jaki jest cel i kasa się teraz nie liczy. Następna wizyta 4 stycznia. I tak to się sprawy u nas mają 😉
    Kolorowych snów dziewczyny 😉

  11. Super Margaritka 🙂 Trzymam kciuki, miłego oczekiwania.
    Ja po wizycie. Rozpisali mi protokół, 1.01 zaczynam brać genopeptyl. Plus taki, że jeszcze się załapię na refundację leków, bo po nowym roku podobno mają wycofać.
    Jestem mega podekscytowana ale i trochę przestraszona. Też tak miałyście ?;-)
    Pozdrowienia

    1. Ja byłam głównie przestraszona;) Przy pierwszych zastrzykach to spanikowana wręcz (zrobiłam nawet małą scenkę z rozklejaniem się w laboratorium – chwała cudownym pielęgniarkom w mojej klinice!). Ostatecznie stwierdzam, że denerwowałam się niepotrzebnie i na zapas, no ale jak człowiek nie doświadczy na własnej skórze, to nie będzie wiedział czy jest się czym martwić czy nie;)

        1. No tak, 1.01 moze byc kłopot z asystą pielęgniarek;)

          Ja się nie tyle samego zastrzyku bałam, ile tego czy go zrobię dobrze, w dobrym miejscu, o dobrej porze itp. Pielęgniarki ustawiły mnie trochę do pionu tłumacząc, że centymetr w jedną czy drugą stronę brzucha, ani +/- 5 minut nie przełoży się na jakość komórek;) Perfekcjonizm ze mnie wylazł, który szybko utemperowały:)

          Ale Ty napewno sobie świetnie poradzisz! Ja mam z „histeryjkami” tak, że robię je gdy mogę (tak żeby spuścić troche powietrza). A jak nie mam możliwości (np.brakuje życzliwych odbiorców, którzy pokiwają głowami 😉 ), to zakasuje rękawy i działam. Najlepiej jak potrafię. Jedna i druga opcja sie sprawdza.

    2. Piegusku, ja już wcześniej robiłam sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch, więc nie było to dla mnie nic nowego i strasznego.
      Nawet nie poszłam zapytać, jak się to robi. Lekarz w gabinecie pokazał, jak ustawiać dawkę, poszłam do apteki i do domu.
      Byłam zdziwiona, że to już i o co tyle krzyku. Ze stymulacji nie mam ani jednego niemiłego wspomnienia. Żadnych efektów ubocznych, żadnych dolegliwości.

    3. Piegusku tez tak miałam, z tym ze strachu było więcej. Tak jak piszą dziewczyny, niepotrzebne te strachy. Uzbrój się w cierpliwość i wytrwałość. Zleci szybko, zobaczysz:) jakbyś juz czasem miała dość, przypomnij sobie po co to robisz:) powodzenia!

  12. Iza a kiermasz świąteczny bo ponoć to jeden z największych w Europie? My mamy tak blisko tylko jakoś organizacji brak 😉 Fajnie jest zrobić taki spontaniczny reset 😉 Szczerze zazdroszczę 😉

    1. Marta, był i kiermasz świąteczny, a nawet dwa, kolorowo, choinkowo, słodyczowo, wszędzie zapach WURTS (kiełbasy), kolędy, świecidełka i grzane wino.
      Nie zdawałam sobie z tego sprawy wtedy, na tym kiermaszu, ale byłam wówczas najbliżej świąt w tym roku. W tej chwili praktycznie nie mam świąt z różnych powodów nie do opisania 🙁

      1. Kurcze, Iza martwi mnie to co piszesz 🙁 Życzyłam Ci, żebyś wylądowała w fajnym, nowym miejscu, gdzie podładujesz akumulatory i będziesz miała satysfakcję z tego co robisz… Oby szybko znalazło się coś nowego, bo na dłuższą metę to przechlapane:/

        P.S. Ja też w tym roku wursta zagryzalam, a na deser jabłko na patyku i czekoladki z KaDeWe;) Ja jechałam właśnie z takim założeniem, że jak święta nie wypalą to chociaż będę wspominać te kiermasze:)

  13. Takie spontany zawsze najlepsze 🙂 Pamiętam naszą „wyprawę” do Berlina z Małżem 2 lata temu, którą bardzo skrupulatnie i ze wszystkimi szczegółami zaplanowaliśmy, zaznaczyliśmy sobie na mapie miejsca, które chcemy zobaczyć, zrobiliśmy dokładną rozpiskę zwiedzania na cały dzień. Potem okazało się, że u nas temperatura oscylowała gdzieś w okolicy 15 stopni, a tam – chyba minus 10 (!) No i oczywiście na taką ewentualność nie byliśmy przygotowani – prawie zamarzliśmy i większość czasu spędziliśmy na poszukiwaniu jakiegoś wierzchniego okrycia dla mnie 😉

    Atmosfera, którą nam pokazałaś i opisałaś, faktycznie magiczna. Chętnie wysłuchałabym takiego fortepianowego koncertu na żywo…aż się rozmarzyłam…Najlepszego w te Święta (i nie tylko) :***

  14. Wybrałam sie po prezent dla meza ale pierwsze co zrobiłam to weszłam do Empiku i kupiłam nowe chcemy byc rodzicami,przewertowalam szybko zeby znalezc Twój felieton i oto jestem ja… Rozmazana,z czerwonym nosem,panda pod oczami… Strasznie sie wzruszyłam ,poniewaz ujelas w tak Piekne słowa to co ja czuje… Zwłaszcza teraz przed swietami(czekam mnie wigilia z ciężarna)a jeszcze w dodatku ten moj cytat(duma mnie rozpiera juz zrobiłam zdjecie i wysłałam do meza ;)). Takze kochana Izo i wszystkie tu dziewczyny ja juz bez Was żyć nie moge,zazwyczaj jak brałam tel to wychodziłam na Fb teraz wchodzę na bloga. Cieszy mnie każda pozytywna beta,każdy uśmiech każda nadzieja bo Wasza nadzieja daje mi nadzieje ze w koncu i my będziemy mieli dzidziusia. Teraz najbardziej cieszy mnie radość wydzierajaca sie miedzy literkami i słowami w każdej wypowiedzi Margaritki jest to urocze,Piekne i wlasnie dające nadzieje;) dobra koncze bo tyle tu ludzi ze sie nie moge skupić;) Peace&love dziewczęta 😉

    1. Sza, kochana. Mam to samo!! Nie wchodzę nawet juz na fejsbuka, blog Izy jest moim nowym narkotykiem, ale o ileż wartościowszym!:) tez nie umiem bez Was życ i podobnie, bardzo cieszą mnie wszystkie mniejsze i większe sukcesy dziewczyn. Mi pomogła Ewelka i Malgorzalka w kwestii tej suplementacji, z przyjemnością wiec podaję to dalej:) życie juz jednak nie raz uczyło ze z takich wielkich nadziei, dobrych zwiastunów, nie wychodziło zupełnie nic. Dlatego ok., trzeba sie cieszyć ze cos jest lepiej niz było, ale te wyrywające sie nadzieje trzeba nieco ujarzmić, co by pózniej nie rozczarować sie zbyt mocno.
      Cieszę się, że czuć moja radość:) faktycznie była wielka!!! Ostatnio miałam 15 komórek i aż 6 niedojrzałych, dlatego te 14 komórek dojrzałych uzyskanych tym razem napawa mnie wielka radością-to krok do przodu. Podobnie moje i męża małe blastocystkowe przedszkole- wspaniały widok!!! Cieszę się też, że mam jednego Blastusia juz w sobie. Staram sie myślec, ze jestem w ciąży, choć przez te dwa tygodnie. Jednak wiem jak życie potrafi potrafi rozczarowywać. I juz pomału robi mi sie trochę smutniej.
      Co do Swiat, to podobnie jak Ciebie Sza, mnie tez czekają święta z ciężarna-siostra męża. Zaszła w ciąże wzorcowo rok po ślubie i generalnie zachowuje sie jakby jej to nie wzruszało. Bedzie cieżko, wiem. Mam chociaz to szczęście, ze mogę mieć nadzieje, ze we mnie tez rozwija sie życie. Z drugiej strony kiepska sytuacja, bo to jest stan ani bycia w ciąży, ani nie bycia w niej.
      Oby życzenia Izy sie spełniły i to, co do tej pory było dla mnie niemożliwe, stało sie możliwe, by stał sie ten wymarzony cud.
      Tobie kochana Sza życzę tego samego spełnionego życzenia juz w styczniu!:)

      1. Wiem Margaritks o co Ci chodzi i wiem ze wlasnie takie typowe nastawienie sie na ciaze jest złudne niże moze rozczarować,ale z drugiej strony trzeba wierzyć w to ze w koncu sie uda… Ja np po transferze mam plan myślec choć juz tak myśle ze mi sie uda,ze wlasnie bede tą ktorej sie uda za pierwszym razem,ale z drugiej strony z tylu głowy bede miała choć i teraz mam ze moze sie nie udać bo i tak moze byc i trzeba bedzie sie z tym pogodzić..

        1. No my z mężem tez postanowiliśmy tym razem przyjąć myślenie, ze od transferu jestem w ciąży. I tak sie zachowywać i czuć!:) ale po moim wczorajszym zaparciu i dzisiejszym zatwardzenio-mega wypróżnieniu (sorry za dosłowność), uważam ze juz po Blastku:/

          1. Margaritka mogę coś doradzić w kwestii zaparc gdyż mecze się z nimi od transferu aż do dziś (18 tc) bo to wysokie stezenie progesteeonu powoduje takie problemy. A Ty pewnie lykasz tego duzo. Przede wszystkim nie martw się gdyż na blastusia nie ma to wpływu. Jak widzisz mój ze mną został a moje wyróżnienia były katorga. Co mogę doradzic to odstawienie słodyczy zwłaszcza czekolady a zastąpienie je owocami oprócz banana no też działa zatwardzajaco. Pij siemię lniane i jogurciki activia. Możesz przegryzac suszone sśliwki. Trzeba też dużo masowac brzuszek aby ta pracę jelit pobudzać. To wszystko powinno trochę pomóc.

          2. Dzieki Ewelinaaa:) mam nadzieję, że masz rację. Zmartwiłam się, bo przyblokowało mnie na kilka dni, a jak odblokowało (po godzinnym spacerze, morelach suszonych, jabłkach)to czułam jakby walcem mi ktoś jelita wyciskał, no i efekty były „imponujące”, czegoś takiego w życiu nie widziałam. Bolało tez strasznie, bo to nie lada wyczyn pozbyć sie takich cudeniek…;)
            Miejmy nadzieję, że to naprawdę pozostaje bez wpływu. Ze tez przed transferem nie miałam tej przygody a po choć na kilka dni spokój:((
            Wiem, ze to od progesteronu. Zawsze tak mam, gdy go biorę, a to juz mój piąty transfer. W naturalnej ciąży zreszta było to samo:/ jak powiedziałam lekarzowi, ze sie mecze to powiedział zeby warzyw więcej jeść, ale ja juz prawie same warzywa jadłam.
            Teraz staram sie pic duzo wody(tez w obawie przed hiperka),jeść sałatki, płatki owsiane.no, ale mój organizm sie buntuje:/ siemię dodaje do owsianki, a Ty jak przyrządzasz? Gotujesz czy zalewasz tylko wrzątkiem i odstawiasz?

          3. Ja mam mielone siemię. Zalewam gorącą wodą czekam chwilkę i wypijam. Można samo albo jako dodatek do czegoś. Nie smakuje to wybitnie pysznie ale najważniejsze że trochę pomaga
            🙂
            Mój dr zalecił mi także syropek lactulosum w kryzysowych sytuacjach, jest bez recepty, ale na Twoim miejscu na razie bym go jednak nie piła bo jesteś świeżo po transferze:)
            A i spacery też są dobre na zaparcia 🙂

          4. Dzieki Ewelinaaa:) dobrze, ze jesteście:) lactulosum nawet mam, po ostatniej punkcji jak puchlsm jak balon lekarz pozwolił mi to brać, ale oczywiście nie biorę;) zacznę pic siemię, moze bedzie spokojniej;) kurczę naprawdę tak mnie przestraszyło to ostatnie spotkanie z sedesem;( pocieszam sie, ze Tobie to nie zaszkodziło.

          5. Ja Was czytam i wracają najgorsze wspomnienia po transferze. Płakałam próbując się wypróżnić, krew i łzy z tego były, nic więcej… Jeszcze kilka tranferów i po dupie, za przeproszeniem…
            Szkoda, ze Was nie zapytałam co zrobić…

          6. Margaritka a ja myślę że jeszcze nic straconego. Dwa lata temu zaszłam naturalnie w ciąże, i zaparcia to był jeden z pierwszych objawów ciąży. Pij dużo wody, i mocz na noc kilka śliwek suszonych, rano wypijaj tą wode i zjedz te śliwki. Zero czekolady i ciężkostrawnych posiłków. Będzie dobrze.

        1. Ooo!!! I jeszcze wczoraj i dzis rano lyknelankoenzym/ no to tym bardziej po Blastku?;
          Ja odstawiłam tez wiesiołka, bo bbto podobno do osiłki tylko bo powoduje mikroskurcze macicy.

    2. Dziewczyny zapisuję się dziewczyny do Waszego klubu:)

      Ja też porzuciłam fb na rzecz blogosfery. Odświeżam krotki.blog.pl kilka razy dziennie;) Iza, robisz konkurencję Markowi (Zuckerberg’owi ;P ).

      I u mnie też święta z ciężarówką. Nie jest najlepiej… szczególnie, że nie ma między nami chemii (mówiąc delikatnie)… no i to też taka co to w ciąży być „nie chciała” grrr
      Ale staram się nie skupiać zbyt długo na tym uwagi. Koncentruję się na moich ulubionych śledziach i torcie:) I na Blastusiu Margaritki i na wszystkich zaplanowanych na styczeń stymulacjach i transferach (łącznie z moim mam nadzieję). I na wszystkich brzuchatych, które pączkują już w stadiach bardziej zaawansowanych:) Jest NADZIEJA:)

    3. Kochana Sza 🙂 Jak to się mówi w branży – zrobiłaś mi tekst 🙂
      Ściskam i jestem nie mniej uzależniona jak Ty od bloga. Obecnie mam delirium, bo za mało czasu poświęciłam blogowemu nałogowi w ostatnich dniach.
      Jestem przeszczęśliwa, że jesteś zadowolona z tekstu 🙂

  15. Wlasnie przeczytałam moja wypowiedz i jest troche po chińsku ale to wlasnie cała ja 😉 wiecznie nieogarnieta w niedoczasie zakręconą wariatka lubiąca robic sobie zastrzyki w brzuch 😉

  16. Oo, Iza, ale fajnie! Uwielbiam Berlin! Mieszkalam tam kiedyś i zawsze wracam, kiedy tylko mam możliwość.Super klimacik w tym filmie – poczulam sie, jakbym tam byla…A dodatkowo, trzymam kciuki za wszystkie-ja (chwilowo..) wychodzę z tego staraniowego kołowrotka (ale popróbuję suplementów, wynik Margaritki-tylu blastek w życiu nie widziałam! – mnie przekonał 😉

  17. Ewka, ultra krótkie tzn.22-27dni cykl. Teraz szlam długim protokołem. Wczesniej krótkim i mieliśmy 4blastocysty. Ilośc blastocystek nie jest żadnym kluczem do sukcesu. Mnie bardzo ucieszył fakt, ze prawie wszystkie komórki były dojrzałe, a dzieki temu były pewnie lepszej jakości, dzieki czemu i Blastki byc moze bedą silniejsze. Jednak naprawdę nie ilośc sie liczy, a nawet i nie jakość. Przekonałam sie o tym ja w poprzednim cyklu in vitro, a także i Iza( i zapewne wiele z Was tutaj). Potrzebny jest ten jeden właściwy zarodek i odpowiedni moment. Oczywiście, ze całe blastocystkowe przedszkole faktycznie napawa optymizmem:)
    Ja wzięłam przykład z Ewelki, bo u niej tez suplementacja pozwoliła uzyskać niemalże wszystkie komórki dojrzałe. I co najważniejsze-jest w ciąży!!!:))) a ja póki co tylko mogę marzyć o takim etapie.

  18. Dzięki za wyjaśnienia Margaritko, czyli to ewidentnie suplementy 🙂 ja tez mam zwykle takie krótkie cykle (chyba nie ultra jednak 😉 zwykle ok 24-26 dni. Miałam i krotki, i długi protokół – rezultaty podobne w sumie, komórki w większości ok (z wyglądu) ale potem słabe zarodki, wiec pewnie problem tkwi gdzies głębiej..No nic, to zaczynam buszować w necie po te specyfiki, a nuż cos poprawią 🙂 i trzymam kciuki, potencjał jest super!

  19. Wiatm, juz od jakiegos czasu was tutaj dziewczynki podczytuje. My przeszlismy juz jeden cykl ivf w Angli i dwa w Polsce w B w Bialymstoku. Naszym problem jest chyba slaba jakos zarodkow. Zostaly nam dwa mrozaczki. Transfer planujemy na poczatku roku chociaz nie wiem jak to wszystko ulozymy z praca i przelotami. Ciesze sie na kazde wasze dobre wiadomosci 🙂 Margaritka czy moglabys przeslac mnie jakie suplementy ty i twoj m stosowaliscie?

  20. Margaritka, nie martw się że jesteś ani w ciąży, ani nie w ciąży. Jesteś w najbardziej romantycznym określeniu ciąży – przy nadziei. Niech ta nadzieja zamieni się za parę miesięcy w tłuściutkiego noworodka.

  21. Jestem po dzisiejszej wizycie. Dalej żadnych konkretów, ale wygląda podobno obiecująco. Endometrium wygląda, jakby chciało współpracować, pęcherzyk powoli się nadmuchuje. Największy ma dopiero 10 mm. Następna wizyta w poniedziałek.
    Teraz niech się ten pęcherzyk dalej powolutku nadmuchuje. Bo to jeszcze 5 dni, jak mi pęknie w święta i zmarnuje się niezły cykl, to będę zła. Nie ma ktoś domowego USG, żeby w sobotę sprawdzić co słychać?
    Jak nie ustawa, to święta, a jak nie ma przeszkód formalnych, to cykl do kitu. I jak ja mam się pozytywnie nastawiać?

    1. Kurcze, długie to czekanie do poniedziałku… Kliniki leczenia niepłodności powinny mieć jakieś świąteczne i niedzielne dyżury na takie właśnie okoliczności – bo to rzeczywiście wkurzające, kiedy kalendarz staje na drodze, grrrr No ale to takie marzenie ściętej głowy, wiem. Czasem jednak miewam takie;)
      Mam nadzieję, że pęcherzyk poczeka cierpliwie do poniedziałku!!! Trzymaj się kochana!!!

    2. Dzięki dziewczyny. Już się nawet nie rozgoryczam, bo co mi to da? Nic nie poradzę ani na święta, ani na tempo wzrostu pęcherzyka. Mogę się jedynie nie kąpać w gorących źródłach, żeby nie pękł za szybko.
      Lekarz powiedział, żeby go podkarmić i dopieścić. To się będę trzymać zaleceń i się rozpieszczać.
      Druga rzecz, która mi tam złośliwie w tyle głowy wyskakuje, to to, że warunki do transferu jakoś się zrobią, a zarodek się nie będzie nadawał. Przy jednym jest trochę strachu.

      1. Jak się nie będzie nadawał to szybciej zaczniesz kolejną stymulację. Ale to w ostateczności oczywiście, bo życzę Ci żeby i warunki i zarodek zaskoczyły razem, w jednym momencie.

        Rozumiem Twój strach, ja też mam tylko jednego. Radzę sobie tak, że wymyślam co zrobię jak się nie uda. No i to właśnie awaryjna druga stymulacja jest w moim przypadku. Nie wiem, może tak nie powinnam. Może powinnam całą uwagę, nadzieję i wiarę pokładać w tym ostatnim mrozaku na razie, ale jak mam plan awaryjny to trochę mi lżej.

        Pomyśleć, że bałam się nadmiaru… ech…

        1. Uczuciowa, rozumiem Twoje myślenie. Gdy nam transfery nie przynosiły upragnionej ciąży, z tylu głowy pocieszałam się, że mamy jeszcze 2 stymulacje w programie. Pózniej sytuacja w rządzie sie zmieniła i na szczęście zdążyliśmy skorzystać chociaz z jeszxze jednej i dzieki niej mam piękne Blastki:)), co daje mi wiele radości. Jednak juz teraz pojawiają sie te wredne emocje, strach…co bedzie jesli znów wynik testu bedzie negatywny? Nie umiem sie ich pozbyć:/ po tylu rozczarowaniach cieżko jest wierzyć, ze zarodek sie zagnieździł. Cos na zasadzie bitego psa, wystarczy podnieść rękę zeby sie przestraszył, podczas gdy nigdy nie skrzywione zwierzę nawet nie zareaguje. Chyba podobnie jest z nami, tyle rozczarowań, ze teraz jakby nawet sam Bóg usiadł obok mnie i powiedział, ze na pewno sie uda, i tak bym nie potrafiła wyluzować.
          Uczuciowa a ile miałaś zarodków z pierwszej procedury? Jeszcze jeden czeka na zimowisku tak? Życzę Ci, aby wlasnie on był tym, który przyniesie Ci szczęście!:)

          1. U mnie skromniutko było:( Z ośmiu komórek widocznych przed punkcją na USG, pobrano sześć oocytów. Cztery komórki dojrzałe, trzy się zapłodniły, jeden zarodek się zdegenerował. Więc ostatecznie jeden mi podali, a drugi pojechał na zimowisko i czeka, aż rodzice po niego przyjadą:)

  22. :))Wężon, juz zaczynałam tęsknić:) dobrze, że jest ten pęcherzyk i ze rośnie. Za 5 dni bedzie w sam raz! I endometrium tez:) trzymam kciuki!!!
    Ładnie to określiłaś- przy nadziei:) No niech tak będzie:) dobrze, ze mnie doprowadzacie do pionu, bo juz zaczynałam gubić właściwy kurs;)

  23. Ja odebrałam jedne wyniki. I znowu TSH powyżej 1 (1,5) 🙁 Nic nie rozumiem raz tak raz tak. Do tego anty-TG mam 9,76 a norma 4,11. Gdzieś przeczytałam, że to może byż przyczyną braku implantacji zarodka prze In vitro.
    Ja mam wrażenie, że u mnie jest kumulacja „rzeczy” nietypowych i rzadkich. Taka nie dorobiona jestem 😉

    1. Marta,
      tsh 1.5 to dobre tsh, moiw sie ze w okolicach 1 jest idealne dla staraczek, i zeby nie bylo wiecej niz 2,5.Wiec tym sie nie martw;-)
      anty tg to przeciwciala tarczycowe, ale u Ciebie to one sa malutkie….fakt, niby przekroczone, ale przekroczenie naprawde niewielkie.
      Wiesz jakie ja mam, przy normie do 4 mam. ..uwaga, 400!
      Do tego anty tpo, tz tarczycowe, mam przekroczone tez o setki razy.
      Pytalam mojego endokrynologa, naprawde dobrego, i jego zdaniem wysoki poziom przeciwcial jak u mnie moze powodowac swojego rodzaju bariere dla zarodka. Moze ale nie musi. Ja przy tych przeciwcialach zaszlam naturalnie w ciaze, jej strata nie miala z nimi nic wspolnego. Nie wiem jako to jest przy ivf.
      Wiem, ze moja kolezanka co tez ma wysokie i podchodzial do transferu do dostawala cos, nie wiem co dokladnie, ale chodzilo o to, zeby organizm nie odrzucal zarodka.
      Moim zdaniem naprawde nie powinnas sie tym martwic;-)

      1. Potwierdzam zdanie Bilbao. Anty TG niewiele ponad normę to nic strasznego. Tak mi powiedzial endokrynolog (ja tez tak mama).

        TSH jest wypuszczane pulsacyjnie dlatego waha sie w ciagu dnia. 1.5 to dobry wynik.

  24. Dziewczyny ja trochę nie w temacie podróżowania ale potrzebuje się podzielić. Wyszłam dziś ze szpitala po laparoskopii jajników ze wzg na PCO. Zabieg miałam wczoraj. W pon jak mnie przyjęli do szpitala byłam w 29 dniu cyklu,wszystkim lekarzom o tym mówiłam, dziwili się, że w tym dniu do zabiegu. Ale zakwalifikowali mnie. Zrobili beta hcg dzień przed zabiegiem, nic mi nie powiedzieli o wyniku. Dziś po wyjściu ze szpitala na spokojnie siadlam z wypisem, patrzę a tu napisane,ze laparo lewego jajnika,choć mowa była o 2 i co najgorsze -beta hcg 8. Pod spodem normy ze od 5 do 50 pierwszy tydz ciąży. .. zryczana dzwonie do prof który mnie operowal a on mi mówi, że ten wynik o niczym nie świadczy, ja na to ze normy mówią ze świadczy, a on ze”spoko”. Spoko?! Co mam zrobić? Zrobiłam betę po powrocie ze szpitala, wynik będzie wieczorem ale nawet nie chce myśleć co może być jeśli byłam w ciąży przed zabiegiem 🙁

    1. O Boze, Ania…

      Chyba tylko Bhcg zostaje bo na usg i tak nic nie zobacza… Musisz poczekac na wynik 🙁

      Co za burak, palant, patalach, skrviel. Kurde, jak mozna cos takiego zrobic?

      Jestem z Toba!

      1. Doczekałam się wyniku – mniej niż 2. Czyli albo byłam we wczesnej ciąży i dzięki nim nie jestem już, albo nie wiem co to było. .. skąd to 8? Nie brałam żadnych leków które zawierałyby gonadotropiny a z tego co wiem żaden organ nie wytwarza hcg poza zarodkiem :/ po powrocie dostałam plamien i tez nie wiem czy to ma związek z tym spadkiem bety czy to miesiączka. Masakra nie wiem nic.

        1. Ania czesto zdarzaja sie ciaze biochemiczne. Zaskoczy na chwile i puszcza. My nawet tego nie wiemy bo normalnie bety nie robimy, a w testach z krwi bhcg 8 da pewnie ledwo widoczna druga kreske. A terminowo lub z lekkim opoznieniem zaczyna sie okres i wszystko sie zluszcza prawidlowo.

          Ide do lekarza 27/12, moge sie zapytac czy to moglo miec znaczenie…

          Ale z rzeczy pozytywnych – cos zaskoczylo! Macica zdolna do implantacji…

          Przykro mi bardzo 🙁

          1. Jeśli możesz to zapytaj proszę bo ja nie mam kogo. W pt wieczorem mam pojechać do szpitala na zdjęcie szwów to może uda mi się pogadać z jakimś dyżurnym lekarzem ale obawiam się,że nikt mi nic nie powie,bo prof to ich szef… może to była biochemiczna,może byłaby normalna gdyby nie ruszali, a może to błąd wyników w szpitalu? Czy to możliwe? Wszystko jest chyba możliwe skoro ucinaja nie te nogi co trzeba i zaszywaja narzedzia w ludziach 🙁

          2. Mała Ania, kochana, to się moim zdaniem kwalifikuje przynajmniej do skargi do izby lekarskiej. Albo wojewódzkiej komisji (https://dobrebadanie.pl/pro/dokumenty/news/article/7162-pozasadowa-mozliwosc-dochodzenia-roszczen-wojewodzkie-komisje-ds-orzekania-o-zdarzeniach-me.html)

            Kwalifikuje się na zasadzie, ze mogli uszkodzić ciążę.
            Na pociechę – to raczej nie była normalna ciąża, bo bhcg spada bardzo długo.
            Szok, to co napisałaś.
            (zmianą wątku z podróży się nie przejmuj, u mnie zastój w leczeniu, a chce Wam zrobić miejsce do pisania)

    2. Co za skurwysyn?!?!?! Spoko? Co to za odpowiedź!?!?! Nie wierzę!!! No nie wierzę po prostu!!! Współczuję.

      Sorry Ania! Zamiast Cię uspokajać to pewnie ciśnienie podniosłam… Ja bym się skonsultowała ze swoim lekarzem w tej sprawie, żeby jakoś pomógł ogarnąć tę sytuację, bo jest nie do pozazdroszczenia:/ Co się stało to się nie odstanie, ale chociaż wytłumaczy co i jak. No i może tak jak pisze Malgorzalka coś zaskoczyło i to jest dobra wróżba na przyszłość…

      Trzymaj się!

      1. Ten lekarz od „spoko” I „taki wynik nie ma znaczenia” jest lekarzem,który mnie leczył od lipca. To już trzeci. Pomysłu nie mam gdzie szukać w Lublinie kogoś sensownego i ludzkiego. Jestem załamana. Chce wierzyć że to była pomyłka lub ze nie było żadnej ciąży w ogóle. Ale kto mi da gwarancję? Kurwa po prostu. Jeszcze zawsze na wizytach słyszałam, że oba jajniki mam policystyczne,a laparo zrobili tylko na lewym. Czemu? Nic mi nikt nie powiedział, nie wytłumaczył :/

        1. Mała Ania, mam nadzieję, że to, co napisze uspokoi Cie choć trochę. Z moich poprzednich czterech transferów 2 razy beta skoczyła, ale bardzo niewiele. Raz wlasnie wynik wynosił cos ok.8(kurde aż dziw,ze nie pamietam dokładnie.jakis mechanizm wyparcia:/) pamietam, ze wyszedł mi test sikany(bardzo blada druga kreska), a krew miała jakiś dziwny niski wynik. W klinice kazali mi powtórzyć badanie. Beta co prawda w ciagu doby sie podwoiła, ale nadal wynik był poniżej 10. To był chyba 11d.p.c(criotransferze na naturalnym cyklu), czyli tez jyz okolice spodziewanej miesiączki. Lekarz nie pozostawił nam złudzeń, powiedział, ze z tego nic nie bedzie, zeby odstawić leki. Ze dla spokoju mogę powtórzyć betę za kilka dni, ale juz nie było sensu bo dostałam @. Za drugim razem było powyżej 10, ale tez malutko. Powtórzyłam za dzień czy dwa i juz spadała:( 2 razy ciąża biochemiczna. Nic nie mogłam zrobic. Zarodki nie chciały zostać z nami:( tak niskie wartości bety w prawie 30d.c. ciąży prawidłowej raczej nie dają. Oczywiście sa odstępstwa od tej reguły, ale wydaje mi sie, ze Twoj lekarz uznał ze z tej bety i tak dziecka nie bedzie. Moze powinien Ci powiedzieć, a moze wolał oszczędzić Ci przykrości. Nie chce go usprawiedliwiać, ale jestem pewna, ze gdyby beta była wysoka, nie zdecydowałby sie na zabieg.

          1. Nie wiem czemu myślałam, że ciążę biochemiczne możliwe są tylko po stymulacjach? Ale z tego co piszecie to naturalne tez są. Dzięki za wsparcie. Błogiego odpoczynku życzę każdej z nas w ten czas.

  25. Margaritka,

    moge przejac od Ciebie paleczke dlugiego protokolu 25/12. Oficjalnie wtedy zaczynam gonapeptyl. Zalapalam sie na program rzadowy (hurra!). Pierwsze inv robilam prywatnie.

    Mam nadzieje, o jaka mam nadzieje, ze chociaz ze 3 blastki dobrej jakosci beda i , ze suplementacja + joga hormonalna + akupunktura podzialaly.

    Piekne masz te blastki, piekne! Trzymam kciuki za babla!

    1. Malgorzalka, fantastycznie!!!:) do Ciebie tez sie los uśmiechnął:) dobrze sie zaczyna. Jestem pewna, ze to wszystko pomoże:)Ja sie nie suplementowalam zbyt długo a efekty i tak sa. Trzymam kciuki!!!! Mocno!!!!

  26. ¬malgorzalka1984 – zazdraszczam ..

    Lekarz, który wykonywał IUI po zajrzeniu w moją kartę uznał, że nie ma sensu iść w IUI skoro w ciągu tego roku miałam 3 i wszystkie nieudane. Kolejny cykl zaczynam ok. 15-16 stycznia. Pojadę do BS i dopytam o szczegóły refundacji leków (jeśli jeszcze będą).

    Jestem mega zdołowana. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i zaczyna docierać do mnie fakt, że być może moja córka zostanie jedynaczką 🙁

    Najgorsze w tym wszystkim są te koszty 🙁 I to, że nie ma gwarancji, że po stymulacji, punkcji i transferze zobaczę II kreski i że ciąża nie zakończy się wcześniej 🙁

  27. W ten szczególny czas życzę Wam miłości, bliskosci, zrozumienia ze strony bliskich, akceptacji i wsparcia. Niech nie tylko te dni, ale i caly nadchodzący rok będą spokojne, obfitujace w dobre decyzje, szczesliwe wiadomosci.

    Dla wierzacych to szczegolny czas. Dla wiekszosci czas odpoczynku, ale i czas spotkan rodzinnych, kiedy to padaja niezreczne slowa, pewne sytuacje staja sie krepujace. Oby takich bylo jak najmniej. Zycze tego i Wam i sobie 🙂

    Niech ren rok bedzie ostatnim w okrojonym skladzie 🙂
    Iza, w 2016r.życzę bloga parentingowego 🙂 poczlapiemy tam za Tobą wszystkie.

    Wszystkim Ewciom, Ewelinom skladam serdeczne zyczenia z okazji ich swieta 🙂 jest nas tu kilka 🙂

    Ps. 18.12.mielismy miec spotkanie w klinice. Niestety nie udalo nam sie dotrzec z przyczyn niezaleznych od nas. Kolejna data to 30.12.
    Wiem juz, gdzie moze lezec przyczyna niepowodzen.
    Moj najlepszy, cudowny, wyspecjalizowany, oczytany, madry, uczestniczacy w zagranicznych spotkaniach z innymi najlepszymi ginekologami lekarz nie zlecil mi ZADNYCH badan hormonalnych.
    Badania robilam sobie sama. Badan nie ogladal lekarz ginekolog. Badania byly w normach. Na pierwszy rzut oka – bardzo dobre lub dobre. Przygotowujac sie do wizyty w klinice, zebralam te moje wszystkie papiery. Zainteresowalam sie wysokoscia prolaktyny (ok, ale blisko gornej granicy). Poczytalam skad sie to bierze – czesta przyczyna to podwyzszone tsh. Moje jest na wysokosci 3,5. Przy takich parametrach nie zachodzi sie w ciaze. A jesli sie zachodzi, to sie ja traci lub dziecko ma wady genetyczne 🙁
    W poprzednia ciaze zaszlam przy wysokosci tsh nieco ponad 2.
    Wiec troche jest do zbicia, zeby okreslic czy to jest przyczyna moich niepowodzen.

    Rok zalu, wylanych łez. Rok w plecy. Rok wydanych na marne pieniędzy (pewnie wystarczylo na rate lub chociaz pol raty za porsche, ktorym pan dr jezdzi).
    Ciesze sie, ze nie poszlam na iui, na ktore pan dr szybko mnie skierowal. Do swojej kliniki.
    Zaluje, ze tak dlugo odwlekalam wizyte u specjalisty. Byc moze moje zycie w tym momencie wygladaloby inaczej.

    Ale kijem Wisły sie nie zawroci 🙂

    Zmykam i pozdrawiam. Do zobaczenia w nowym, mam nadzieje bardzo ciazowym 2016 roku 🙂

    1. asti, to dobre wieści. ja odkąd się przeniosłam do ginekologa endokrynologa i zdiagnozowania u mnie hiperprolaktynemii, pcosu i insulinooporności (zrób badanie to tez bardzo ważne), i po obniżeniu tsh z 2,5 (teoretycznie w połowie normy) do0,9 – po pół roku leczenia zaszłam naturalnie w ciążę. Czego i Tobie życzę. Najlepiej poszukaj dobrego ginekologa endokrynologa i zobaczysz jak to ruszy. Życzę Ci tego z całego serca i Wam wszystkim. Oby ten rok był Najszczęśliwszy w Waszym życiu.
      Ja we wtorek mam usg połówkowe-genetyczne. Drżę o hipotrofię, ale staram sie być dobrej mysli.

    2. Asti, piękne życzenia! 🙂 Tobie rownież życzę wszystkiego dobrego w te święta i spełnienia marzen w 2016r.
      Mam podobne spostrzeżenia co do tsh. O tym, ze dla starających sie i kobiet w ciąży wartość nie powinna przekracza 2,5 wiem tylko dlatego, ze mi w ciąży skoczyło tsh do 3,5. W ferworze badań do in vitro jakos mi to tsh umknęło, zapomniałam o nim, lekarz tez nie zlecał. Pózniej sobie przypomniałam, badałam na sama rękę i wartości przekraczały 2,5. Lekarz totalnie to olewał i bagatelizował. Zawarłam sie i poszłam z tym do endokrynologa w klinice. Pani doktor była zdziwiona ze mój lekarz(ceniony w całej klinice specjalista leczenia niepłodności) zignorował te wyniki. Zleciła powtórzenie nadań plus wit.D. Tłumaczyła tez dlaczego prawidłowe poziomy powyższych sa tak ważne dla starających sie o dziecko. Na początek brałam połówkę najniższej dawki tyroksyny, ale to była za słaba dawka. Teraz biorę cała tabletkę i tsh jest w ryzach:) wartości sie wahają od 0,66 do 1,5. Witamina D była oczywiście ma pograniczu niedoboru. Teraz mam norme(niższa, ale zawsze). Wierze, ze okiełznana tarczyca także przyczynila sie do lepszych rezultatów stymulacji niz ostatnio. Pisałam juz o tym tutaj u Izy, ale w kontekście Twojego wpisu musiałam to zrobic jeszcze raz. Dziewczyny tsh jest bardzo ważne!!!acha, powinno unikać sie tez słodyczy i trzymać odpowiednia dietę.

  28. Dziewczyny Kochane,
    zycze Wam pogodnych, radosnych swiat;-)
    a w nowym roku niech spelnia sie nasze marzenia o rodzicielstwie, w postaci dwoch kresek, zdjec z usg i pierwszego wyczekanego tak bardzo krzyku dziecka.
    Ten blog od dawna jest dla mnie ostoja, ucieczka gdy zapadam sie w rozpaczy, Wasza sila i energia i wytrwalosc pozwalaja mi wciaz utrzymywac sie na powierzchni i wierzyc, wciaz wierzyc ze moze sie udac 😉
    i tak jak ktoras z Was napisala powyzej, jak juz Nasza Iza zalozy blog parentingowy to my sie tam wszystkie z nia chetnie w przyszlym roku przeniesiemy.
    niech ten 2016 bedzie dla nas najszczesliwszym rokiem!
    No a teraz hoooooop na sanie i pedze do rodzicow na swieta 😉

  29. Nie chciałam z życzeniami wyskakiwac przed Ize, ale coś jej tu nie ma 🙂
    Dziewczynki życzę Wam wytrwałości w walce o Cud…
    Wszystkim ciezarnym spokojnej, szczęśliwej ciąży i porodu w terminie, a mamusiom Cudownych chwil ze swoimi malenstwami. Niech te święta napełnia nas wszystkie Łaska Bożą.

  30. Kochane dziewczęta!

    Swoje życzenia dla tych, które wciąż czeka walka, najpełniej jak umiałam zawarłam chyba tu http://uczucianiechciane.blogspot.com/2015/12/pisze-do-ciebie.html?m=1 .
    Tym, których brzuchy zaczynają się właśnie zaokrąglać i tym, które noszą już pokaźnego balonika, życzę szczęśliwego rozwiązania!
    A tym, które już cieszą się swoimi szkrabami, życzę jak najwiecej chwil czystej, głebokiej radości z przebywania z pociechami w tym szczególnym czasie. Dziękuję też Wam szczególnie, że się tu pojawiacie, choć mogłybyście przecież „zmienić front”. A jednak jesteście i dajecie nadzieję, że na końcu drogi czeka ten upragniony cel:)
    Na końcu specjalne życzenia dla Izy, za to że stworzyła to miejsce, gdzie tyle osób szuka i znajduje wsparcie. Gdzie chyba wszystkie czujemy się trochę jak w domu:) Przytulam Cię najmocniej jak umiem :*

  31. ~Ewa, Piegusek, Uzabela UK- nasza Iza jest pewnie bardzo zapracowana, dlatego żebyście dłużej nie czekały, zamieszczam swoją listę tutaj-korzystajcie zbiorowo;) przy okazji wszystkim Wam życzę, by ta niegasnąca nadzieja w sercu pewnego dnia rozbłysła płomieniem szczęścia i spełnionego macierzyństwa:) wszystkim Wam, które juz macie w brzuszkach pączkujące życie, życzę spokojnej ciąży i szczęśliwego rozwiązania! A tym z Was, które możecie juz całować swoje skarby po stopkach, życzę jak najmniej trosk i jak najwiecej satysfakcji wynikajacej z rodzicielstwa!!! Wesołych Swiat!!
    Moje suplementy:
    *inofolic x2 dziennie
    *biomarine 1140×1 dziennie
    *kpenzym Q10 firmy Kaneka(wersja ubichonol-lepiej wchłanialna)x2dziennie w cyklu ze stymulacja, wczesniej raz dziennie
    *olej z wiesiołka- 3 kapsułki na dobę, w cyklu ze stymulacja 6 kapsułek. Do punkcji, pózniej odstawiłam.
    *mleczko pszczele- po 2 tabletki rano i wieczorem( na czczo rano, przed kolacja wieczorem, przynajmniej pół godziny przed jedzeniem)
    *femibion natal 1x raz dziennie
    * witamina D(kontroluje poziom )
    Do tego piłam mace z sokiem marchwiowo-selerowym, ale nie codziennie.
    Spiruline tez próbowałam pic, ale to nie na moje kubki smakowe;)można łykać w tabletkach, ale ostrożnie z algami, trzeba poczytać czy pasuje to do Waszej sytuacji zdrowotnej.
    Malgorzalka 1984 ma tez fajne tabsy polecane przy niskim amh, ale ha nie pamietam nazwy:/
    Do tego duzo pic, aktywnoac fizyczna, dotleniac sie. Odstawiłam alko i papierosy.
    u mnie dieta jak dla osób z niedoczynnością tarczycy, ale to generalnie zdrowa dieta wstydu propozycji Ewy Chodakowskiej.
    Mam nadzieje, ze o niczym nie zapomniałam.

    Jeszxze raz Wesołych Swiat!!!

    Iza, Tobie oprócz tego co powyżej, życzę odrobinę wytchnienia. I, co ważniejsze, życzę Ci wiary i nadziei, …i siły! Ściskam!:*

  32. Wiem, ze Święta, wiem ze pewnie nikt tu nie zagłada, ale jesteście dla mnie jak terapia, a wlasnie piekłam. Spędzanie świat z ciężarna siostra mojego M. szło mi nadapodziewanie dobrze, do teraz. Siedzę na kiblu i rycze. Nie mam gdzie uciec. Jak wrócić do ludzi? Moje wielkie nadzieje przy prawdziwym brzuszku szwagierki nagle zaczęły bolec tak, ze najchętniej bym znikła. Serca rozpada mi sie na kawałki. Rozmowy, gesty, życzenia, pojedyncze słowa, spojrzenia…nie do opisania ile cierni od wczoraj sklulo mi czoło.
    Maz sie „odstresowuje”, tylko na święta. Nie odmawia alkoholu, popala fajki, w końcu on juz zrobił co trzeba- teraz moze wresCie odsapnąć. Moja rodzina nie wie co ostatnio przechodzilam,na co teraz czekam. Męża tym bardziej. Jestem sama w ciągłym napięciu o wszystko i pokerowa twarzą „wszystko jest zajebiscie”. Z brzuchem wielkim jak balon, mimo ze w ciąży nie jestem, ale jak wytłumaczyć w trzech słowach niewtajemniczonym, ze wlasnie moze dopada mnie hiperstymulacja? Ukrywam sie z reklamówka leków i karta wypisu po transferze jak je przyjmować. Na „pocieszenie” znowu krwawię ze wstydliwego miejsca…jest zajebiscie!
    Nie dźwigam juz.

    1. Oj Margaritko kochana, droga, strapiona… Że też nie ma takiego zwyczaju, żeby ciężarne siostry naszych mężów wyjeżdżały na święta do jakiegoś super spa. Korzyść dla nich, a nam o ile byłoby lżej… I wszyscy szczęśliwi;) Święta sa trudne same w sobie, a jak jeszcze daje nam po oczach krągły brzuszek, obiekt naszego pożądania, to nie trudno o załamkę w kiblu (w kuchni, przy stole, pod choinką…).
      Przytulam Cię, głaszczę po głowie, mogę nawet poczesać jeśli lubisz:) Z tą żyłką to myślę podobnie jak Iza, ale gdyby kłopot się utrzymywał dłużej to daj znać, może coś doradzę przez maila:*
      Całuję i tak jak Kas myślę, że jeszcze nic straconego! Trzymam kciuki za Twojego Blastusia i dopinguję, żeby się wgryzał, wczepiał, łapał czego się da:) Buziole!!!

  33. Jejku Margaritka nie wiem co Ci napisać…. Strasznie mi przykro i naprawdę domyślam sie co czujesz… Nie chce Ci nic radzić bo wiem ze cokolwiek bym nie napisała i tak to nic nie da… Jedyne co moge napisać to to ze Cie rozumiem i wspieram jak tylko moge… A! I jeszcze jedno,pamietaj nadzieja umiera ostatnia i tego sie trzymaj!!! Nie możesz sie poddawać… Ja tez miałam dwa dni z ciężarna przy stole tez było cieżko zwłaszcza przy rozdawaniu prezentów,bo małe bobo juz od babci i taty dostało prezenty od Mikołaja. Troche to słabe kupować dziecku jeszcze nie narodzonemu ,zwłaszcza ze poród na maj planowany,ale z drugiej strony coz ja moge… Moze wlasnie tez tak będziemy sie zachowywać,choć nie sadze bo my ustaliliśmy granice 7 miesięcy na zakupy. Wiec jak widzisz ja mam nadzieje -pomimo tego ze nawet nie wiem kiey zaczynam 😉 ale co tam.. Pamietaj nadzieja umiera ostatnia….!!!! Głowa do góry cycki do przodu i trzeba sobie radzić ze wszystkim… Buziaki kochana,jak Ci ulży pisz . Ja napewno bede wchodzić na blogu i dzis i jutro wiec jak tylko bede mogła pomoc to pomogę:) buziaki :*

  34. Margaritka, zaglądamy.. Jesteś 2x mniejsza niż siostra M, dźwigasz 4x więcej i jesteś 8x silniejsza. I masz prawo pękać kiedy tylko Ci sie podoba, nawet w święta na kiblu.. Jestem z Toba, tak jak Ty ze mna zawsze w trudnych chwilach. Posiedzę sobie z Toba i popłacze, a potem będziemy to przez śmiech wspominać.
    Krwią sie tak bardzo nie przejmuj. Na 99 proc. to żyłka, po progesteronem aż sie prosi o to.
    Strasznie mi przykro z Toba moja smutna siłaczko, okruszku w twardej skorupce. Jestem z Toba. Zabieram Cie jutro ze sobą do pracy 🙂

  35. Margaritka, kochana, nie poddawaj się. Nie wątp w tego siłacza blastusia w tobie! Kto, jak nie matka rodzona ma w niego wierzyć 😉 ? Krew to chyba tak jak Iza pisze, szczegolnie po Twojej ostatniej „przygodzie” przy tych luteino/ lutinusach coś, co może się zdarzyć. Na pewno to stresujące, ale raczej nic groźnego.

    Trzymaj się! Już nuedługo wrócisz do domu i mam nadzieję, że odnajdziesz w sobie ten cudowy optymizm, który bił z twoich postów ostatnio. Trzymam kciuki i myślę o was. Przesyłam górskie pozdrowienia 😉

  36. Uczuciowa, każde Twoje słowo jest jak balsam na moja dusze, bo pełne jest zrozumienia dla (pewnie nieco abstrakcyjnego) mojego zachowania. Kurde, wpadłam w dolinę, rów mariański. Dołek to za mało powiedziane. Blastusia pewnie sama wykończyłam przy okazji pakowania do domu, zaparć i w końcu wylewu emocji jaki mnie wczoraj dopadł. To nie było kilka uronionych łez a wylew tlumionych emocji, morze bólu, które płynęło strumieniami z moich oczu. W końcu kto by chciał mieć taka rozchwiana emocjonalnie, histeryczna matkę?;)
    Dobra, nie smęcę juz.
    Mam nadzieję, że u Was lepiej:)

  37. Ojej! Dopiero po dodaniu posta zobaczyłam Wasze wpisy. Dzieki kochane. No nie wiem co mi sie stało, nagle w jednej sekundzie poczułam ze w gardle staje mi gorzka gula, której na pewno nie zatrzymam. poszłam do toalety sie uspokoić, ale było coraz gorzej i gorzej. Ju nie wróciłam do „ludzi”. Dzis tez od rana popłakuje. Nie chce tego, bo to na pewno nie działa dobrze na Kropka, ale noe mogę opanować emocji. Nie wiem co sie ze mną dzieje:/
    A Wy jesteście strasznie kochane!!! Nie wiem co bym bez Was zrobiła.
    Iza, kurde ja tu marudzę , a Ty do pracy? W Święta? Chociaz kręci Cię ta praca? Bo ze pochłania to wiemy. Mam nadzieję, że daje Ci dziką satysfakcję która rekompensuje to wszystko. Z drugiej strony w mojej obecnej sytuacji, nie wiem czy bym nie wolała musieć iść do pracy. Wymówka od rodzinnych spotkań i głowa zajęta czymś innym.
    Zawsze jest druga strona. Postaram sie znaleźć jakaś jasna stronę w mojej aktualnej sytuacji.

    1. Margaritko, popłacz chłopu w rękaw, albo komuś życzliwemu, to działa lepiej niż samotne łzy… pomyśl: zrobiłaś już wszystko, co mogłaś, teraz czekamy razem z tobą. Odgoń pomysły, że szkodzisz czymś bąblowi, ty przecież na rzęsach stajesz, żeby mu było dobrze! Ps. U mnie na zaparcia pomaga rozgotowana owsianka z rańca i trochę chodzenia, plus cały czas coś piję, ale efekt i tak jest jak u kozy (oooooo). Wspomóż się lactulozą jeśli możesz, nie ma się co męczyć. Jedyny wniosek z tego,że progesteron mamy high level:)
      Masz wiadomość od mojej Bułki: keep calm and think pink.

    2. Margaritka kochana moja. Wyplacz się. Na szczęście święta już powoli mijają. In vitro to jednak nie tylko ”procedura”. To emocje ogromne. Strach, ból, łzy, niepewność. Po pozytywnym tescie te emocje nie znikaja. Człowiek boi się każdej następnej wizyty u dra. Jesteśmy z Tobą cały czas. I nie martw się na pewno nie szkodzisz blastusiowi 🙂

  38. Dziewczyny co wasi mężowie brali na poprawę nasienia? Moja kuzynka właśnie się dowiedziała że jej partner ma bardzo złe wyniki. Mieszkają w Holandii, lekarka stwierdziła że naturalnie nie mają szans.

  39. Dziewczyny co wasi partnerzy brali na poprawę nasienia? Moja kuzynka właśnie się dowiedziała że jej partner ma bardzo złe wyniki. Mieszkają w Holandii, lekarka stwierdziła że nie mają szans w naturalny sposób.

  40. Margaritko jak ja doskonale wiem co Ty czujesz. Każde Twoje słowo przypomina mi te odczucia sprzed kilku miesięcy. Wtedy dowiedziałam się ze moja najlepsza przyjaciółka, z którą przez całe studia spałam w jednym łóżku, jest w ciąży.
    Kochana maluszka na pewno nie zameczylas. Wytłumacz mu ze to chwilowy strach o niego, a tak poza tym to będzie mu z Tobą cudownie. Ja wierzę że to ciążowe hormony Tobą targaja już 🙂 Zobaczysz! Miałam tak samo, a Ty przecież tym razem w moje ślady idziesz 🙂

  41. Margaritko, święta dla nas staraczek to chyba najokropniejszy czas. U mnie chyba lepiej jest od czasu jak wszyscy wiedzą o naszej sytuacji, nie ma tych docinek… acz kolwiek czasem komuś coś się niechcąco wyrwie typu czemu uciekacie tak szybko, dzieci Wam płaczą? Jeszcze mieliśmy taką sytuacje że moja daleko mieszkająca siostra zadzwoniła w świeta na skypa i pochwaliła się oficjalnie że jest w ciązy. Ja wczesniej wiedziałam…no i brat który szczerze życzy nam jak najlepiej, po lekkim alko stanie zaczął do męża od siostry krzyczeć ze nie próżnuje i nie strzela ślepakami po czym mojemu emkowi mina zrzędła…tak naprawdę jesteśmy z tym sami i czasem żałujemy że powiedzieliśmy o naszych problemach, nikt kto nie znajdzie się w takiej sytuacji nas nie zrozumie, nawet najbliższa rodzina, mam ochote czasem ucieć gdzieś z daleka od wszystkich…

    Wierzę że u Ciebie coś pięknego kiełkuje w brzuszku i z nowym rokiem wejdziecie w nowy lepszy etap, tego Ci życzę;)

    1. Margom czasem mam wrażenie że ludzie pozbawieni są empatii… Rozumiem że można nieświadomie palnac jak się nie wie, ale nie w momencie kiedy mamy świadomość ze bliscy mają problem. Myślę że ludzie nie zdają sobie sprawy jak wielkie jest to nasze cierpienie.

      1. Ja też mam takie wrażenie czasem, a czasem myślę, że są złośliwi, czasem, że głupi… ale ostatnio najczęściej dochodzę do wniosku, że są nieświadomi zupełnie. Że nie mają pojęcia „z czym to się je”. Zero wyobraźni plus zero własnego doświadczenia. Coś tam usłyszą od sąsiadki albo poczytają na łamach gazety i wydaje im się, że są specjalistami. Tacy, chętnie udzielają „dobrych rad”. A Ci, którzy ani z sąsiadką, ani w innych okolicznościach nie mają okazji zetknąć się z tematem… skąd oni mają wiedzieć jak się zachować? Co powiedzieć? Jak my odbierzemy to co oni powiedzą? Nie usprawiedliwiam ich. Po prostu już z bezsilności nie oczekuję, że kiedykolwiek ta empatia w społeczeństwie wzrośnie… Obym się myliła.

  42. Dziewczyny, rozpływam sie nad każdym waszym słowem. Bardzo potrzebowałam takiego wsparcia, poklepania po plecach. Juz mi troszkę lepiej. Chyba musiałam wyrzucić z siebie te wszystkie tłumione emocje, a ze przyszło w najmniej spodziewanym momencie… Chciałabym odpisać każdej z Was z osobna, ale korzystam teraz tylko z telefonu:/
    Nie wiadomo czy lepiej powiedzieć wprost czy milczeć. u nas wszyscy wiedza ale tylko yroche(ze sie leczymy), nikt nie wie ze akurat jestem po transferze. I przez to robią sie niezręczne sytuacje. Np. wczoraj cała moja rodzina (mama i siostry) jechała na Święty Krzyż na msze. Wszyscy bardzo nnie na namawiali, ja sama chciałam jechać, ale tam trzeba spory kawałek podejść pod gore(to jest w górach świętokrzyskich) i bałam sie o Blastusia. Dopiero po fakcie dowiedziałam sie ze można na sama gore pod klasztor podjechać autem, tylko jakos z innej strony. Dzis siostry zrobiły sobie wycieczkę rowerowa a ja znów musiałam odmawiać i wymyślać powody.
    Co do tekstów- one sa najgorsze. Nie wiem, ludzie sa jacyś dziwni. Czasem pieprzą takie głupoty, ze zaczynam im zle życzyć po to tylko, zeby trochę zmądrzeli. Moze jak ich życie przeora,to sie naucza pokory. Oczywiście pózniej mam wyrzuty sumienia.
    U Ciebie Margom o slepakach, u mnie od męża szwagierki życzenia wigilijne z całym wykładem ze życzy dziecka w końcu bo to chyba jedyny sens i treść zycia, gdy wokół biega gromadka….moze chciał dobrze, ale miałam mu ochotę mu przyjechać w twarz. Zamiast tego uśmiechnęłam sie i powiedziałam ze wlasnie dlatego od lat walczymy o dziecko i ze nie musi mi tego tłumaczyć (diskone wie o poronieniu ono tym ze sie leczymy).Nie wiem dlaczego, ale ludzie którzy nie maja problemu z pi żęciem dziecka czuja sie jacyś lepsi. Super po prostu!!
    Dziewczęta, mam nadzieje ze te trudne lekcje które teraz prZechodzimy dadzą nam ogromna sile na przyszłość. Bo w to, ze los sie odwróci, ze kiedyś zrekompensuje cała krzywdę, juz niekoniecznie wierze. Jednak szukam pozytywów. I tak sobie myśle, co Ci wszyscy ludzie mogą wiedzieć o tym by który my przeżywamy każdego dnia? Ale nas ten ból wzmacnia, stajemy sie prawdziwymi dębami, kolosami. Nikt mnie tak nie rozumie jak Wy tutaj. Jesteście naprawdę wspaniałymi kobietami i ludźmi. Jak myśle o Waszej-Naszej sile, empatii, wielkich sercach, od razu czuje sie lepiej. I to byc moze jest ta wartość, której na co dzień nie widzimy. Przez te cierpienia wszystkie stajecie sie juz tutaj, na tym świecie, Aniołami. Wyposażone w ogromny dar zrozumienia, wyczucie, troskliwość, emanujace dobrocią. Kto jak nie Iza jest Aniołem dla nas wszystkich, tworząc nam przystań na tym blogu? Obdarzona lekkim piórem, inteligencja emocjonalna, ogromna wrażliwością, zawsze znajduje dla nas dobre słowo, poradę, pocieszenie. Kto jak nie Ewelka i Malgorzalka były moimi Aniołami krzycząc głośno o suplementacji? Kas, z która mam tyle wspólnego? I wszystkie Wy, które każda w swoim czasie napisaliście cos, co wyciągało z przepaści, spod wody, co bo jak dotknięcie Anioła?
    Rozmyślałam, czemu życie tak nas doświadcza, moze to przez grzechy? A moze to przypadek? Czemu niektórzy ludzie tak ranią, a my pochylamy tylko głowę albo jeszcze robimy cos do tego dla tych ludzi. I wlasnie taki wniosek przyszedł mi do głowy. Jesteście wyjątkowe! jesteście piękne! Piękne sercem! Wszystkie Na tym blogu. To niesamowite, ze w jednym miejscu można spotkać tyle pięknych, dobrych osób!
    Dziękuje Ci Iza za to wspaniałe miejsce!

    1. Kochana!to na pewno nie przez grzechy! Nie myśl tak. Ja nie wiem dlaczego tak jest, sama zadaje sobie to pytanie,ale na pewno to nie tak. Święta to trudny czas – począwszy od malutkich,słodziutkich ubranek mikołajkowych w sklepach, kończąc na rodzinie i znajomych w ciąży lub z dziećmi. Ja tez miałam takie bliskie spotkania w te święta :/ a życzeniami typu: wyluzujcie, wyjedzcie itp juz rzygam. Tymi świątecznymi pt. „Ty wiesz,czego Ci życzę…” również. U nas większość osób wie z czym się borykamy,ale to niewiele zmienia. Ściskam Cię mocno i przesyłam mnóstwo czystego powietrza spod koła podbiegunowego :)zdjęłam szwy po laparo i wsiedlismy w samolot do Norwegii żeby się „wyluzować” (sarkazm pozwala mi czasem przetrwać 🙂 dziękuję Wam przy okazji za ciepłe słowa otuchy pod moim wcześniejszym wpisem po wyjściu ze szpitala.

        1. Jeszcze nie widziałam, ale dziś czytałam, że trzeba unikać pełni księżyca, aby zobaczyć zorze,a wczoraj był wielki księżyc 🙂 za to widoki zapierają dech w piersiach, minus 10, 20cm śniegu i dziś nad głową przeleciał wielki orzeł. Cudnie jest także wsiada w samolot lub wskakuj na prom i przybywaj!

    2. Margaritka! Jak dobrze, że wracasz!
      Góry Świętokrzyskie, ale mi się tam pot lał po plecach podczas pewnego wrześniowego wypadu, niechcący obudziłaś we mnie wspomnienia 🙂

      Napisałaś dużo pięknych słów. jednak w cierpieniu jest jakaś dramatyczna poetyka. Ja dziś nie cierpię. Niewiele czuję w ogóle. Jestem jakaś taka pusta. I pusta w słowa, ale chłonę każde zdanie, które piszesz Ty i Anioły, które przywołujesz. Sprawiasz, że się uśmiecham i na pewno nie ja jedna.

      Twój blastuś naprawdę już sporo przeszedł. Siłacz będzie.

      1. Dobrze, ze dzis nie cierpisz. Każda z nas potrzebuje wytchnienia. Jak sie „na chwile wypada z tego pociągu”(jak to pisał klasyk;)), zaczynamy życ normalnym życiem. Na szczęście szybko zapomina sie ten cały bałagan emocjonalny jaki przechodzimy w trakcie. No, ale do diaska! To wcale nie znaczy, ze jestes pusta! Jestes po prostu „na wakacjach” od tego wszystkiego. Pewne uczucia i stany emocjonalne sa uśpione. Po Twojej 2 letniej przejażdżce tym rollercoasterem, nie dziwne ze teraz gdy masz chwile wytchnienia, czujesz sie emocjonalnie niezbyt bogata. Trudno to wszystko przez co przechodziłas zastąpić innymi „wrażeniami”, nawet praca w Święta;)
        Ja na przełomie września/października wróciłam z tych „wakacji”. Były mi bardzo, ale to bardzo potrzebne , choć jak widać psycha juz tak zdeptana, ze przy pierwszym transferze wymiękam.
        No i byś Boga nie obrażała tymi „pustymi słowami”, zawsze czytam Twoje posty i komentarze po kilka(czasem naście) razy i delektuje sie, obkładam nimi, chłonę, rozpływam. Pięknie utkane słowa, które gdzieś prowadzą, za każdym razem.

  43. Margaritko poplakalam się! Jesteś wspaniałą osobą. Będziesz cudowną mamusia, już niedługo. A jak usłyszysz serduszko, to osobiście Cię usciskam, obiecuję, bo żadne słowa nie oddadzą tej radości, którą będę chciała z Tobą dzielić. A że mieszkamy bardzo blisko siebie to nic nie szkodzi na przeszkodzie. Niedługo razem będziemy smigac z wózkami po parku:)

  44. Ja dzisiaj miałam kryzys. Całe święta miałam w zasadzie „okres”, tylko nie żywa krew, ale brunatna. Ciągle zmienialam podpaski i lezalam. Ostatniej nocy prawie nie spałam. Jak mam się nie bać skoro leci ze mnie non stop, jak nie panikowac? Do głowy przychodzą najgorsze myśli… Dzisiaj do tego stopnia, że mój M pojechał po detektor tętna płodu. Usłyszałam serduszko… Świat ma już inne barwy…

    1. Jak dobrze, ze jest cos takiego!!!detektor tętna płodu-piękna rzecz!!!!
      Czytając ten wpis poczułam wzbierająca falę niepokoju…jak dobrze, ze jest cos takiego jak detektor! Jak dobrze, ze słyszysz serduszko!!! :)))) Bardzo silny jest Wasz maluszek i jak widać nie straszne mu te „przeciwności” losu. Pewnie sile i wole walki ma po mamie:))
      Brunatna krew oznacza pewnie, ze ten krwiak niedobry sie wysącza. I dobrze, niech znika, zeby juz więcej nie straszył.
      Kiedy idziesz do lekarza?

    2. Kiedy życie przestanie Cię tak doświadczać?? Cholera, sama się zdenerwowałam. A teraz chciałabym usłyszeć tętno Twojego Okruszka…
      Margaritka ma rację. Jeśli jest krwiak, to lepiej, żeby stara krew zeszła niż została w macicy i była pożywką dla bakterii.
      Kiedy sama krwawiłam w ciąży, dużo czytałam na temat czy chodzić czy leżeć. Większość mędrców zaleca leżenie plackiem, ale były też głosy, żeby jednak trochę chodzić, właśnie po to, żeby stara krew spływała.
      Ewelka, jesteś wielka i silna. I niech już nic się niedobrego nie dzieje…

    3. Ewelka, biedactwo, niech juz sie oprozni ten krwiak-dziad. Jak to dobrze, ze zalatwiliscie ten detektor i slychac, ze dzieciuszka jest bezpieczna! Który to tydzień? Kiedy masz wizytę kontrolną?

    4. Ewelka ale Cię straszy ten krwiak. Niech już w końcu się wchłonie i przestanie Cię stresować…. A kiedy masz wizytę?
      Ja mam jutro wizyte i już się stresuje. Może wyznaczy mi już termin usg polowkowego.

    5. Kochane moje „Anioły” wizytę mam jutro. Oby tak było że krwiak się oproznil i znika. Iza właśnie nie wiem czemu ciągle coś… Już zaczynam myśleć jak Margaritka, ze to kara za grzechy. Ale macie rację, nie ma sensu tak myśleć… Po prenatalnych miałam zacząć cieszyć się ciążą, a to najtrudniejsze chwile. Ale kończę już 16 tc 🙂 to pocieszające!
      Margaritka ja cały czas mówię do mojego malucha Siłacz:), już jestem z niego dumna :*

      1. Oby jutrzejsza wizyta przyniosła wyczekany spokój… Tak bardzo Ci tego życzę!!! Jak i tego, żebyś mogła w końcu w miarę beztrosko cieszyć się swoim „okrąglejącym” brzuszkiem:)

        Masz rację, obwinianie się nie ma sensu… Z drugiej strony to zrozumiałe, że szukamy przyczyny, odpowiedzi dlaczego. Naturalny ludzki odruch… Chcemy wiedzieć, mieć poczucie, że to ma jakiś sens. Podobno wszystko dzieje się po coś. Ale myślę, że tak jak ze wszystkim, zawsze trzeba szukać równowagi. Bo można się zatracić w tym szukaniu sensu, tam gdzie go nie ma. Tam, gdzie jest zwyczajna nieubłagana statystyka i fakt, że (bez powodu) padło akurat na nas…

  45. Ewelka, kurczę współczuję, nawet sobie nie wyobrażam, jak się musicie czuć, nie chciałaś podjechać na jakąs ip na sprawdzenie, czy jest ok?

    Margaritka, może po to tak nas doświadcza, żebyśmy doceniły to, co mamy? Lub potem bardziej doceniły to, o co walczymy… Ps. Mogłyśmy się minąć na świątecxnej trasie, ja tez przez świętokrzyskie pędziłam, ale dalej, bo do Małopolski 😉

    Wężon, jak tam pęchol po wizycie???

    1. Kas mówili ze jak będzie krew to żeby przyjeżdżać, a ja cały czas miałam brązowo-bordowe. Tylko w takiej ilości że zaczęłam się martwić. Gdybym nie znalazła wczoraj detektora to pojechalibysmy na IP. To byl plan B. No a już jutro wizyta więc dam radę.

  46. Dzisiaj jestem nieprzytomna, bo parę razy w nocy wymiotowałam i teraz też mi tak sobie. Później przeczytam, co się działo przez święta, bo nie wiem, na jak długo starczy mi energii, a parę rzeczy w pracy muszę zrobić.

    Powiem krótko: po wizycie dupa i kamieni kupa.
    Całe święta robiłam testy owulacyjne, drugiej kreski nie było. Szłam na wizytę optymistycznie nastawiona. A tu endometrium 6 mm, ale pęcherzyka nie ma, jest trochę płynu. Znowu owulacja zaskoczyła nas.
    Następny cykl na zmarnowanie.

    Za tydzień robimy scratching (drapać tę moją macicę?). Mam się zastanowić, co z następnym cyklem – naturalnie, czy na hormonach. To nie na moją głowę dzisiaj. Czy dać szansę akupunkturze i próbować naturalnie, czy już nie ufać naturze?
    Zapytam dzisiaj aku, czy będzie jej przeszkadzać to branie hormonów.
    Kurczę, chciałam dać szansę naturalnemu cyklowi, ale nie wychodzi.
    No, i nie wyszło krótko.
    Ale dzisiaj mam wyjątkowo dość tego wszystkiego.

    1. Kurde, nie dziwię się, to trzeci cykl taki nie? Można się wku**ić :/ na tym sztucznym znów endo tak średnio sobie radziło, więc też lipa. Nawet nie wiem, co Ci radzić, ze sztucznym o tyle lepiej, że nie przepadnie Ci cykl przez to, że w weekend nie było możliwości usg, no i na sztucznym już się udało raz. Może warto spróbować jeden cykl? Jak chcesz, to mam całe opakowanie estrofemu, mogę Ci wysłać.

      Słuchajcie, wyjaśnijcie, bo nie rozumiem, jak jest trochę płynu, to owulacja była niedawno, czyli warunki teoretycznie jeszcze są. Zarodek rozmraża się dwie godziny, dlaczego w takiej sytuacji jak u Wężon dziś lekarz nie może po prostu zlecić rozmrożenia i zrobić transferu?

      1. Dobre pytanie Kas. Dzisiaj nie miałam siły pytać, ale może następnym razem zapytam. Dlaczego trzeba tak dokładnie wiedzieć, kiedy była owulacja.
        To drugi cykl z takim niepokornym pęcherzykiem. Przed nim był taki, gdzie pęcherzyk rósł duży, ale wejście ustawy mi przeszkodziło, pękł w decydujących dniach, a wcześniej ten na estrofemie, ze słabym endo. Od czterech cykli w blokach startowych. Mogłabym być w połowie ciąży, albo po drugiej stymulacji. A tak zaraz zostanę na lodzie.
        Z tym sztucznym cyklem to nie wiem – czy endo po aku i z czasem od operacji się poprawiło trochę i estrofem mu nie zaszkodzi, czy jednak zaszkodzi? Co będzie jak zmarnuję sztuczny cykl, bo endo będzie do kitu, a co jak zdecyduję się na naturalny i znowu się zmarnuje przez dziwną owulację? Co robić? Codziennie badać krew i łapać pik LH? Codziennie iść na podgląd? Już nie mam siły decydować.

        1. Wezon a lekarz nic nie doradzi? Wiadomo że decyzja należy do Ciebie. Ale powinien doradzić jak on to widzi. Proszę Pani jest tak i tak, najlepiej będzie jak zrobimy tak i tak. Bo wcale się nie dziwię że jesteś w kropce i nie wiesz co zrobić. Ale naturalny cykl był w porządku bo i Endo było ok i owulacja była tylko po prostu czas nie ten bo te święta…

          1. Nie wiem, czy w porządku, bo coś mały pękł. Gdyby rósł jak należy, to teraz powinien szykować się do pękania. Jakoś późno się pojawia, a potem goni.
            A lekarz niestety jasnowidzem nie jest. Trzy cykle temu na sztucznym było słabe endo, ale któż wie, jakie będzie teraz? Może się poprawiło i nie zareaguje źle na estrofem?
            Zapytam, jak możemy uważniej śledzić naturalny cykl, żeby nie przegapić owulacji.
            Ale chyba powoli skłaniam się ku cyklowi sztucznemu, bo potem są ferie, na które wyjeżdżamy i nie chcę stracić następnego cyklu przez zbieg terminów. Jak nie wyjdzie teraz na sztucznym, to potem na luzie spróbuję znowu naturalnie. Zastosujemy płodozmian.
            Jeszcze zobaczę, co powie dzisiaj aku.

          2. No rzesz, co za dupa blada, grrrr

            Oj Wężoniku! Myślałam sobie, że teraz przynajmniej Święta Cię nie zaskoczą żadne w następnym cyklu, ale piszesz że ferie przed Wami…

            Ech… czytałam dziś książkę, w której piszą, żeby nie odkładać życia na potem, nie podporządkowywać całego życia leczeniu. Nosz kurde, niech mi jeszcze powiedzą, jak to zrobić, jak ciało figiel płata za figlem, a jak już współpracuje to kalendarz zawodzi…

    2. Ja pierdol….
      Już kiedyś pisałam, że u nas jak nie urok to sraczka.
      I znowu miesiąc czekania 🙁
      Nic Ci nie radzę co i jak działa bo w twoje głowie jest dużo wiedzy i na pewno na coś jeszcze wpadniesz.
      Trzymaj się 😉

  47. Uhhh..Wezon, przykro mi. Nie wiem nawet co Ci powiedzieć. Dziwne, ze testy domowe nie odnotowały piku. No i wlasnie ciekawe jak długo po pęknięciu pęcherzyka utrzymuje sie widoczny płyn? W końcu jak chodzimy na monitoringi to pecherzyki nam pod głowicami usg nie pękają. Pechole sa, a za dzień juz ich nie ma. Lekarz moze sie tylko domyślać kiedy pęcherzyk pękł. Mnie zawsze pyta czy czułam kiedy to było, o jakiej porze. Stresujące bo mnie generalnie w całym okresie okoloowulacujnym rozpierają jajniki.
    Wezoniku, działaj tak, jak Ci serce podpowiada. Ja tez bym pewnie wolała na naturalnym cyklu. W ogóle mam pewne obawy co do podawania zarodków u nnie w 5dobie, bo mnie juz zawsze wtedy zaczyna pobolewac brzuch jak przed @. Te cykle mam krótkie, moze powinnam jakos zadbać o fazę lutalna. Ech….przerąbane mamy:/ no, ale trzeba probowac.
    Wracaj do zdrówka!

  48. Wezon kurde nie wierzę! Ciągle nam wiatr w oczy! To się staje frustrujace nawet dla mnie! Ja jakoś bardziej wierzę w naturalne cykle… Ale dziewczyny zaskakują na sztucznych więc trzymaj się swojego planu. Powodzenia z akupunktura! Poproś lekarza o te plastry na wzrost endo w przyszłym sztucznym cyklu.

  49. Wezon,
    Moze zmiana akupunkturzystki? Moze zle sie wkluwa? Moze powinna dac Ci ziola?

    Mozesz ta mace sprobowac? Ona dziala na endo, jest niedobra ekstremalnie, ale naprawde dziala.

  50. Wężon nawet nie wiem co Ci napisać, przykro mi że wizyta nie przyniosła dobrych wieści. Może warto spróbować na sztucznym, ja zielona jestem w tym temacie, ale jak dziewczyny piszą że się udaje to a nóż…

    Ja dziś też miałam podglądanko 10dc, endo 8,5 i pęcholek 17mm, w okolicach trzech króli transferek.

  51. Margom trzymam kciuki za Twoj transfer wkrótce!:)
    Małgorzalka jak tam kłucie?
    Czyli jutro mamy wizytę Eweliny i Ewelki, w srode Kas a w czwartek moja betę. Mam test do „obsikania”, został mi z lipca, kiedy sie odkupiłam w kolka sztuk. Wrzuciłam go do reklamówki leków. Dzis rano bardzo mnie kusił, to 7 dpt. Za duży ze mnie cykor, boje sie ze wyjdzie brak ciąży. Zresztą po moich historiach, kiedy testy sikance wychodziły a beta taka co kot napłakał, nie ma chyba sensu ich robić. Brzuch mnie boli od samego początku po transferze, ale od wczoraj intensywniej, jak na @ :/ nie miałam tez plamienia implantacyjnego. Świruje od tego czekania , juz chciałabym wiedzieć.

    1. A my ciągle czekamy, jak nie na owulację, to na transfer, potem na betę i czasami (niestety) też czekamy na @
      Margaritka trzymam kciuki obyście z piękną betą przywitali Nowy ROK. 😉

    2. Margaritka ze mnie też cykor i ja nigdy po transferach nie sikalam 🙂 zresZtą przy becie powyżej 200 wyszła mi ledwo, ledwo widoczna II. Także ja uważam że nie ma sensu no ale jak kto woli:)
      Przeczucie mi mówi że będzie dobrze. Mnie też bolał brzuch jak na @ I tak zostało chyba do 10 tc… 🙂

      1. Zawsze to pocieszenie jakies, ze boli nie tylko na @;) no dobra, to niech boli.
        A jeszcze Was zapytam o lutimusa. Mi czasem poza biała mazią robo sie tez wilgotno jakby jakiś płyn jeszxze wyciekał, bo lutimus sam w sobie jest w stanie stałym, a mam do tego czasem jeszcze wilgotno jak u tez cos płynnego wyciekało. Tez tak macie?

        1. Mi po lutinusie leciało jak z kranu, ciągle myślałam, że to już krwawienie i po wszystkim. Dlatego teraz mam luteinę, ona prawie w ogóle nie wycieka.

          Mnie przy poprzedniej ciąży mega mocno i długo okresowo bolał brzuch. Teraz mniej, może w kolejnej ciązy jakoś inaczej reaguje macica?

          Wężon, tak myślę o Tobie i przypominam sobie, jak było u mnie. Mi dr D zlecił monitoring w 15 dc, potem w 18, tego dnia kazał pobrać krew na LH i na podstawie wyniku wyznaczył transfer na 21 dc już bez kontroli usg. Ze skutkiem pozytywnym. Może kurde iśc na jeden cykl do innego gina?

        2. U mnie się lało bez końca. Kto ten lutinus wymyślił w takiej formie? Już pal licho dyskomfort, ale ja cały czas miałam wrażenie, że nic się nie wchłania, tylko wypływa wszystko na zewnątrz. Wiem, że tak nie jest, ale wrażenie było nieprzyjemne. Może następnym razem poproszę o zastrzyki? Są takie? Ktoś brał?
          P.S. Swoją drogą, czy używałyście tego aplikatora? Ja się poddałam po kilku dniach bo miałam wrażenie, że się cała od niego podrapię.

          1. Muszę o nie zapytać zatem. Nie wiem, czy jak nie będę mogła znaleźć miejsca do ukłucia po kilkunastu tygodniach, nie zatęsknię za lutinusem, no ale może będę spokojniejsza, że się dobrze wchłania. A może lekarz wybije mi z głowy takie „fanaberie” i powie, że dobrze jest jak jest… Ale zapytam. Dzięki za info! I gratuluje końca zastrzyków!!

  52. Dziewczyny oby końcówka roku zakończyła się dla pozostałych czekających pozytywnie. Buziaki i miłego popołudnia w ten dziwny poniedziałek (dziwny po tyle było wolnego 😉 )

  53. Margaritka dziś na test za szybko, dobrze że nie sikłaś bo częściej w tym dniu nie wychodzi jak wychodzi;) a po co się stresować. Bóle brzucha normalka;) do dnia spodziewanej @ wszystko identycznie na @ jak i na ciąże, więc życzę cierpliwości…kciukam;)

  54. Margaritka,
    klucie ok. Poki co jest gonapeptyl tylko. Zaraz zaczynam jeszcze gonal f i menopur. Sporo tego, duze dawki tym razem.

    Nie rob testu przed czasem. Kiedy bedziesz miala 11 dpt? W sylwestra?

  55. Dziewczynki ja troche z innej beczki…Czy któras z Was miała badania histopatologiczne? Bo ja dzis odebralam wyniki ale jest napisane po lacinie,ale oczywiscie to przetlumaczylam,ze lewy jajowod jest przewleklym zapaleniem i zrostami,ale mialam go przeciez usunietego,wiec teraz juz jest ok? Niby na chlopski rozum tak.ale ze wizyta za tydzien to sie denerwuje… 🙁

    1. Sza, jesli usunęli Ci jajowod, to raczej powinno go tam nie byc. Moze nie usunęli Ci go w całości i po zabiegu jest cały w zrostach i w przewlekłym stanie zapalnym? Nie zamartwiaj sie. Poczekaj na wizytę. Gdyby było cos nie tak od razu by Ci powiedzieli pewnie.

      1. Juz sszystko wiem;) oni pobrali mi wycinek z usunietego jajowodu zeby zobaczyc czy nie ma zmian nowotworowych i zeby ustalic skad wzial sie wodniak. No i wzial sie z przewleklego zapalenia 🙂 ale juz tak nic nie mam wszystko usuniete 🙂

  56. Zaczynam pewnie 4.01, chyba ze cos sie przesunie. Duze dawki to po 150mg kazdego. Sporo.

    Aaa to rob dzien przed sylwestrem. Mi 10dpt wyszla beta juz ponad 300.

    To juz niedlugo. W zasadzie juz jutro mozesz wiedziec 😉 jak nastroj? Mam nadzieje, ze optymistycznie?

    1. Dawki faktycznie bardzo duże, najważniejsze by były skuteczne. Lekarz wie co robi.
      Niby juz jutro mogłabym sprawdzić, ale u mnie w labo wyniki i tak bedą
      wieczorem dopiero a w N. dostanę wyniki po 1,5h. Nie chce iść w 9dpt do kliniki zeby sie nie czerpali ze za wcześnie. W związku z tym chyba poczekam juz do czwartku. Boli mnie brzuch okresowo:/ i to chyba coraz bardziej, ale mamy nadzieję do końca.

  57. Wezon,
    a ja mam do Ciebie pytanie/prosbe, czy moglabys mi napisac na priva gdzie Ty robilas ostatnia histero?Zalezy mi zeby szybko sie dostac, a pamietam ze Ty szybciutko po wizycie mialas i dlugo nie czekalas….Prawd.marzec,kwiecien bede podchodzic do ivf i lekarz zalecil mus histeoskopie diagnostyczna, bo po tych wszystkich moich przejsciach i zrostach chce miec pewnosc ze tam w srodku jest wszystko ok.
    Niestety na szaserow gdzie dotad robilam histero czeka sie 5 miesiecy 🙁 a poniewaz bedziemy finansowac wszystko sami to jesli to mozliwe wolalabym co moge zrobic na nfz.

      1. Ewelka, dzwonilam do Invicty i nie ma mozliwosci zrobienia histero na nfz. Wiem ze kosztuje 800 zl, do tego jak napisalas koszt konsultacji z kwalifikacja i anestezjolog. Razem wyjdzie 1200 okolo. Wazne to ze szybko, pewnie bym mogla juz w nastepnym cyklu podejsc wiec jezeli nie uda mi sie nic innego znalezc to pewnie sie zdecyduje….

        1. Ostatnio mojej koleżance też tak powiedzieli. A jak pojechała do oddziału i zapytała kiedy będą środki na histero z NFZ to od razu mieli. Chyba na początku każdego miesiaca warto się do nich wybrać.

    1. Bilbao, napisz do mnie, bo w tej górze śmieci w mojej skrzynce nie mogę Cię znaleźć.
      Jednak decydujesz się na IVF? Co Cię skłoniło do zmiany zdania? Może jednak nie będziesz go potrzebować. 😉

      1. Napisze;-)
        Wiesz co, chyba to, ze przynajmniej cos bedzie sie dzialo, nie bede bezczynnie czekac na kolejny i kolejny okres.
        A ze czas ucieka mi coraz szybciej ti tym bardziej sie zmotywowalam.
        Rozmawialam z lekarzem, zastanawiam sie tylko, czy podchodzic na naturalnym z lekka stymulacja, azeby uzyskac mniej jajeczek ale lepszej jakosci, czy tez isc z duza stymulacja by uzyskac ile sie da, Na razie sie zastanawiam.
        Stosuje suplementy dziewczyn, biore Ubichinol w wysokiej dobowej dawce 400 jednostek dziennie.Chce popracowac ile sie da nad jakoscia komorek do czasu stumulacji.Mam jeszcze ok 3/4 mce.
        No i dlatego chcac przygotowac sie najlepiej jak mozliwe i coby niczego nie przeoczyc, chcialabym zrobic ta histeo, tym bardziej, ze moj lekarz tez jest bardzo za.

        1. Bilbao,życzę Ci powodzenia na tej in vitrowej drodze. Z tego co pamietam( a moze mi sie wydaje?wybacz, jesli sie mylę), miałaś niskie AMH? Małgorzalka polecała mi jakies tabletki, które można zamówić ze stanów. Ponoć robią swietnie przy niskim amh. Ten ubichinol to ile tabletek dziennie łykasz? Co jeszcze bierzesz?

          1. Margaritko, kochana, niskie amh, 3 lata temu było 0,8 a teraz nie badałam nawet, ale cudów nie ma sie co spodziewać. Lekarz z N. powiedział, że mam amh nie badać wogóle bo i tak bedzie niskie, bedzie opierał sie na fsh a to u mnie ok 8-9 w każdym cyklu.
            Co do tego co biorę to tak zręsztą podobnie jak i Ty brałaś dzięki dziewczynom co tutaj pisały wcześniej 🙂 U mnie jest tak:
            rano Euthyrox 25-tarczyca ok od kilku lat,
            w czasie sniadania: magnez, ubichinol 3tab.x50, kwas foliowy, wit.D – 5000 (w kroplach)

            w ciagu dnia w pracy: mleczko pszczele x 2 tablety a potem DHEA x 2tabl.po50

            obiad: ubichinol 3 tab.x50, wit.K

            noc: acard, magnez, wit. B6.

            Czytałam dużo o ubichinolu, ma bardzo dobre wyniki jeśli chodzi o poprawę jakości komórek.
            Moj dr Z. z przychodni N. powiedział nawet, że te 6 tabletek co biorę codziennie to nie tak dużo, bo spokojnie moge brać przez miesiąc np. po 10 dziennie, a potem zmniejszać dawkę do 8 a nastepnie 6 dziennie. Śmiesznie było, bo nawet w czasie wizyty zapisywał gdzie go kupiłam, bo podobno nigdzie go nie ma.
            Strasznie drogi jest, ale już i tak przez te wszystkie lata tyle kasy wydaliśmy na leczenie, wizyty, leki, itd. że gdyby tylko to miało pomóc to wydam i dwa razy więcej.

            Dużo tego, mój M. jak widzi to sie za głowę łapie. a ja mam nadzieje, że moja wątroba to wytrzyma 🙂

            Widzisz, u Ciebie ten zestaw zaowocował ładna gromadką wiec i ja mam nadzieję, co prawda u mnie na pewno nie będzie tak liczna jak u Ciebie, ale jak to mówią, niech ta jedna jedyna będzie dobra i wystarczy 🙂

            Margaritko, ściskam kciukasy za Ciebie we czwartek moooocno!!!!
            Z tymi objawami to jest tak, że w cyklu w którym ja zaszłam w ciąże takie miałam objawy okresowe że nawet mi przez myśl nie przeszło, żem w ciąży (a zazwyczaj testy robie co miesiąc w dniu miesiączki jeżeli akurat mnie nie zaskoczy). I dlatego nawet test wtedy zrobiłam ok.33 dnia i to całkowicie od niechcenia. Byłam w takim szoku jak zobaczylam dwie krechy że mało nie spadłam z krzesła 🙂

          2. Ja tez brałam ubichinol 2 tabletki dziennie. Kurdę mi dr Z nic nie mówił o tym ubichinolu, gdybym wiedziała ze można tez bym brała tego więcej;) no, ale w sumie i tak dobrze wyszło. Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki!!!

          3. No jak mnie kiedyś naturalna ciąża zaskoczyła tez mnie brzuch bolał jak na @, w pewnym momencie sie zorientowałam ze cos za długo boli i zrobiłam test. Tez uwierzyć nie mogłam;) tylko wtedy wlasnie jakiś w czasie spodziewanej @ przestał mnie bolec, bynajmniej ból malał. A teraz boli coraz bardziej:/ i zaczął sie ból krzyża. Trzymam sie resztkami sił nadziei. Tak mi jednak ten brzuch dokucza ze chyba pójdę jutro na krew,zeby juz wiedzieć co i jak.

          4. Bilbao ten kwas foliowy to koniecznie bierz jako inofolic albo inofem. One mają w składzie inozytol, który odpowiada za wchłanianie się kwasu foliowego.

          5. Tak. Ja też nie mam takich problemów, ale to zwiększa szanse na pozytywny transfer. Tyle co ja przypadków słyszałam ze pierwsza procedura nie wyszła a po inofolicu od razu udany transfer, że zaopatrzylam się w hurtową ilość 🙂

      2. Yyyyyyy, albo ja jestem jakaś oczadziała albo już nie wiem, bo nijak nie wiem jak do Ciebie napisać Wężon 🙂
        chyba Iza powinna podesłać mi na mojego maila (którego Ona widzi) Twój adres mailowy. Tak?

  58. Ewelka Ty już po wizycie?
    Ja już po. U mnie wszystko ok. Końcówka 18 tc. Mały waży 360 gramow 🙂
    Dziewczyny nie mogę uwierzyć że to się dzieje. Następna wizytę mam 19 stycznia. Wtedy już chyba idę na L4.

    1. Ewelinaa świetnie. Już prawie połowa za Tobą. A dopiero niedawno rozpaczałaś, że podchodzisz do ostatniego transferu, nic z tego nie będzie, a na więcej Cię nie stać.
      Obyśmy wszystkie mogły wspominać ten etap jak zły sen.

    1. Widziałam, myślę. Tego 18 dc miałaś jeszcze pęcherzyk? Jaki duży?
      U ciebie endo jest super, a u mnie wciąż byle jakie. 🙁
      W poniedziałek spróbuję pogadać. Na ostatniej wizycie byłam w szoku.

      1. Mialam, miał chyba 17 lub 18 mm. lh miałam badane tylko raz
        (pisałam, że wynik to bylo 10,8?), właśnie tego dnia i transfer wyznaczony trzy dni później. Akurat owulacja nastapila dzień przed transferem wieczorem (czułam mega ból jajnika), ale pewnie i bez tego by mi zrobił ten transfer. Chyba z tego wynika, że kazdy z nich ma swoje metody.

      1. Chłopak!!!! Jak mnie cieszą wszystkie tego typu wieści!!!!

        No nie mogę! Niby się nie znamy… Nie wiemy nawet czy w realu byśmy nawiązały jakąś relację, a takie mi jesteście wszystkie bliskie. Gadam jak na haju;)
        Dobra nowina po prostu:) Przyszywana ciotka się cieszy, bardzo! 😉
        A krwiak łajza niech się wchłania!

          1. No ja dzis mężowi o tym samym całą drogę do Warszawy mówiłam. Opowiadałam o Was, o waszych historiach, o tym co przeszliście. Razem sie cieszyliśmy z tych wszystkich dzidziusi w brzuszkach i z tych juz narodzonych! To takie wlasnie dziwne, ale jesteście i mi bardzo bliskie:)

  59. Dziewczyny, która robiła transfer na sztucznym? Którego dnia cyklu?
    Coś czuję, że odpowiedni moment wypadnie mi na wyjeździe. Ferie są 1-14 lutego, a cykl zacznę koło 10 stycznia. Albo w ogóle nie będzie znowu warunków, albo transfer się nie odbędzie, bo odpowiedni dzień będzie za późno, albo pojadę na wakacje dzień po transferze z baterią leków. Każda sytuacja jest do kitu.
    Nigdy mi się nie uda zrobić tego transferu. 🙁

    1. Uda Ci sie zrobic transfer! Uda sie, zobaczysz. Musi.

      Kiedy na te ferie/wakacje jedziesz?

      Ja mialam 3 razy, 1 raz udany. 12 dc wizyta i po 5 dniach transfer.

      Jak widzisz po wypowiedziach – kazda miala w innym dniu. To mozna dostosowac wzgl ilosci lekow jakie Ci lekarz poda = mozna przyspieszyc lub opoznic.

    2. Wezon, moze warto faktycznie na jeden cykl pójść do innego lekarza? Próbujesz czegoś poza aku na to endometrium? Myślałaś o wiesiołku? Pijesz siemię lniane? To wszystko razem wzięte moze zdziałać cuda. Moze warto pokombinować?

    3. Wężon przypomniało mi się, że dawno dawno temu jak robiliśmy inseminacje, to jeden cykl jeździłam chyba z 3 razy i w końcu zrobili mi badania z krwi, żeby sprawdzić czy jestem po czy przed owulacją. Tylko nie pamiętam co to były za badania. Jak nie zapomnę sprawdzę w wypisie czy coś jest napisane. 😉

  60. Ewelinaaa, gratulacje kawał człowieka:)
    Ewelka, spokojniejsza jesteś? Chłopczyk:) jakieś imiona już macie?
    Wężonku, ja miałam w16dc na sztucznym. Nie pytałam ile endo więc i ten brak wiedzy był ddobry dla mnie. Planujesz ferie samolotem ? Może poczekaj na rozwój wydarzeń. Co zrobić, chociaż szlag trafia. Czytałam gdzieś że viagra działa na endo. Ale czy to można przed ivf!?
    Iza, hop hop. Czy ta robota cię tak połyka? 🙂
    Margaritka, powodzenia i trzymam mocno, mocno.
    Sza, ty pewnie masz wynik z wycinka, czyli dobrze, że wycięli. Stresik jest?
    Uczuciowa, nie pamiętam, kiedy zaczynacie ? Powinnas pisać. Piękne życzenia na święta… w punkt.

    1. Tak dokładnie to był z wycinka,ja oczywiscie tego nie odczytałam na początku wiec dlatego zasialam panikę 😉
      Oj narazie sie nie stresuje… Na szczęście 😉
      Jestem strasznie niecierpliwa wiec juz bym chciała zeby był 4 stycznia godzina 8.40 😉 i zeby doktorek powiedział co dalej robimy :))
      Ewelka,Ewelinka cudowne wieści ;))))

        1. Sza, to samo powiedział mi ostatnio mąż. Że mnie brakuje. Nie wiem co napisać. Przyznac się do porażki? Przywyknąć? Nauczyć sie inaczej planować czas? Ale jak? Odmówic sobie snu?

      1. Strasznie jestem ciekawa tej pracy. Pytałam wczesniej, czy choć Cie satysfakcjonuje, kręci? Bo to tez bardzo ważne- wtedy można nawet sie zgodzić na sezonowe nadgodziny. Poważnie chcesz szukać innej? Jesli tak, to zapewne musi byc Ci tam na maksa niekomfortowo!

        1. Satysfakcja – przeciętna. Ale zarabiam na spłatę kredytu 🙂
          Chciałabym zaspokoić Twoją ciekawość, ale muszę zachować resztki anonimowości.
          Dodam, że to nie jest sezonowe 🙁
          Właśnie rozważam przeniesienie się na kasę do Biedronki.

        1. Ewelinaaa, zatkało mnie jak to przeczytałam.
          Mnie jest smutno, tęsknię za Wami.
          I jestem zmęczona i już nawet nie piszę Wam jak wyglądają moje kolejne dni. Sylwester pracowałam, Nowy Rok pracuję. Jakiś total. Dostanę za to rozstrzelone, pojedyncze wolne dni gdzieś w styczniu. Będę wtedy odsypiać albo trzeźwieć po resecie…

    1. Ja przejmę sztafetę po Margom mam nadzieję 😀 W poniedziałek wizyta (12dc) i zobaczymy jak endo i pęchol. Wczoraj byłam u lekarza i torbiel z zeszłego cyklu się nie wchłonęła, ale jest mniejsza. Jest szansa, że jeszcze się wchłonie podobno. Jestem mega podekscytowana! Z nowym rokiem nowe siły, nowa energia i nowe nadzieje. Choć oczywiście staram się nie nakręcać ;p

      1. No to super, juz cos sie dzieje:) lepiej byc pozytywnie nastawionym niz życ obawami. Pamietam, ze czas przed transferami to dobry czas, przepełniony wlasnie nadzieja i ekscytacja, ze wreszcie podadzą naszego maluszka-okruszka. No to trzymam kciuki zeby wszystko pomyślnie sie ułożyło!:)

  61. Margaritka tak czytam Cię wyżej … , na pewno nie będą się czepiali. Ja za pierwszym razem robiłam już 7dpt. Jak są 3 weryfikacje to robi się 5dpt, 7dpt i 10dpt i na tej pierwszej już czasem beta drga. Lec już jutro, po co się męczyć. Ja robiłam 10dpt ale 3 dniowego. Beta była 35. Powodzenia i czekam jutro! na wieści :*

  62. Hej dziewczyny.
    Margaritka trzymam kciuki bardzo mocno za bete.
    Wogole cały czas za was wszystkie mocno trzymam.
    Coś mi się wydaje Bilbao ze wystartuje my na wiosne z ivf razem. 5.01 mamy pierwszy termin w klinice leczenia niepłodności. Miał już iui, mam nadzieje ze ruszymy z kopyta.

  63. Cześć dziewczyny:) juz miałam spekac, ale poszłam dzis na te krew. Maz mówi żebym sikance zrobiła jeszcze. Mogłam spokojnie czekać do jutra, labo pracuje normalnie i u mnie i w N., ale jak ma cos wyjsć to wyjdzie i wreszcie bedzie wiadomo. Wyniki bedą dzis po 20:30 dopiero:/
    Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony wydaje mi sie, ze powinno byc dobrze, mam dziwny ból głowy i jestem mega senna, z drugiej strony boli mnie brzuch i krzyż:/ zdarzały mi sie kłucia jajników, czy takie specyficzne ciągniecie, ale tez mam napady wręcz skurczy w macicy:/ jak sobie pomyśle, ze mogło sie nie udać to najbardziej żal mi Blastusia. Taki piękny był w tej 5dobie! Martwię sie, ze nie potrafię stworzyć warunków swoim Blastkom mimo ze sa ładne i mimo ze macica i hormony i wszystko niby ok. Boje sie, ze wyjdzie na to, ze jestem do dupy:/
    Chwilowo uciekam zając sie czymś. Maz zaprosił szwagra mojego ukochanego na Sylwestra. O dziwo i moja siostra miala chęć przyjechać, wiec mamy gości jutro! muszę trochę posprzątać i cos ugotować.

    1. Dzielna Dziewczyna 😉 jak ma cos wyjsc to juz w wynikach wyjdzie, dobrze, ze poszlas na ta bete.
      I nie martw sie na zapas Kochana Margaritko, akurat Twoje wszystkie objay razem wziete czyli sennosc, bol glowy i brzucha moze wskazywac na pozytywne wiadomosci i tego sie trzymajmy 😉
      Sikanca no to nie wiem, bo chyba gdybys chciala robic dzisiaj to powinnas z porannego moczu chyba.A jak zrobisz w ciagu dnia to moze byc skucha bo jeszcze drugiej krechy nie bedzie a Ty sie tylko zestresujesz, niepotrzebnie;-)
      czekamy razem z Toba do 20.30 😉

    2. Margaritka dzień testowania jest chyba najgorszym dniem. Przynajmniej dla mnie taki był. Milion myśli na sekundę. Także dobrze, że masz zajęcie, a my nie puszczamy kciuków!!! 🙂

    3. Margaritka, też czekam z niecierpliwością na wynik.
      Nie mogłaś pójść do jakiegoś normalnego laboratorium? Powariowali z tym całym dniem czekania.
      Dobrze, że masz co robić, bo inaczej zwariować można. Te ostatnie godziny oczekiwania na wynik są najgorsze.
      Trzymam kciuki, żeby tym razem się udało.

    4. Margaritka i dobrze że dzisiaj poszlas. Wyobrażasz sobie jutro o 20.30 odczytywać wynik? Przy gościach? 🙂 Twoje objawy są na tak! A jak czujesz skurcze to bierz magnez i dodatkowo nospe forte. Ja tak brałam nospe jak czułam skurcze.
      Czekam z Tobą na ten wynik!

      1. Hehe, jutro maja przyspieszony tryb działania i ok.17 maja wyniki podawać;) dzis jest szansa ze bedzie wczesniej, ale podobno po świętach straszny ruch w biznesie 😉
        Śmiesznie było w tym labie, od słowa do słowa a pani z recepcji wyciągnęła ze mnie ze to test po in vitro. Co ma byc to bedzie.

  64. Dziewczyny, ja tylko na chwilę wpadam się przywitać, żeby nie było, że o Was zapomniałam:) Ostatnio nie nadążam żyć, tyle się dzieje. Odezwę się za kilka dni, może będzie trochę spokojniej już. Ściskam! :***

  65. Pytałyście, kiedy te ferie. Wyjazd na całe ferie, od 1 do 13 lutego. Na Lanzarote, czyli ok. 5 godzin lotu. Zarezerwowane we wrześniu.
    Myślałam, że albo będę w ciąży i odwołam, jak się będę bała i będą skazania, albo nie będę i np. będzie to odpoczynek przed 2 stymulacją.
    A teraz to albo będę się bała, że mi zaszkodzi, albo narzekała, że mi cykl zmarnowało, taka to przyjemność.
    Tym razem byłam uzależniona od kalendarza roku szkolnego, nie mogłam przeliczać na cykle.
    Ale chyba klaruje mi się pomysł. Zdecyduję się na cykl sztuczny. Jak będzie OK i zdążę z transferem to fajnie. Jak będzie OK, ale czasu mi zabraknie, to będę wiedziała, że w następnym cyklu też można spróbować na sztucznym. A jak będzie jak za pierwszym razem, że bez owulacji endo będzie zupełnie do kitu, to będę bogatsza o wiedzę, że muszę polować na cykl naturalny, spokojnie wyjadę i nie będę płakać, że znowu cykl zmarnowany, bo to jednak lepiej nie latać tak od razu.
    Ten jeden cykl brania hormonów na darmo (w najgorszym wypadku), to już mały pikuś przy tym, co się działo do tej pory.
    Tak sobie poukładałam po badziewnych ostatnich dniach. Już mi niedobrze od tego liczenia i dopasowywania się.
    A teraz sama nie wiem, czy chcę iść na Sylwestra, czy nie.

    1. Margarlitka wow,wow, lal :)!!!!!!! Ten wynik jest po prostu super!!!! Gratulacje mamuska!!! Czyli miałam dobre przeczucie te wszystkie objawy to było to!!! i widzisz a nie mówiłam że zaparcia nie przeszkadza blastusiowi?:) Będzie dobrze 🙂

  66. Ojeju Margeritka cudowna beta juchuuuuuu 🙂 gratuluje, lepiej tego roku nie mogłaś zakończyć:) rośnijcie zdrowo;)

    Ewelinaaa życze by się krwiak niedobry wchłonął, najważniejsze że synuś zdrowy i rośnie w siłę;)

    Ewelka gratuluje syneczka:)

    Ps. Jak pokręciłam Wasze nicki to przepraszam:)

    Wężon, oj życzę by Ci się wszystko dobrze zgrało z wyjazdem i transferkiem.

    Wcześniej pisałyście o lutinusie…mi dziś dr przepisał i już się boję co to będzie jak on taki nie fajny z tego co piszecie, oprócz tego mam jeszcze prolutex, przy poprzednim transferze też go bralam, ale dopiero od dnia transferu bo tydzień przed transferem brałam luttagen, ale miałam po nim straszne zawroty głowy, więc zmienił na prolutex. Teraz dopisał jeszcze ten lutinus zobaczymy czy coś pomoże. Jeszcze mam pytanie może któraś z Was brała coś takiego jak medrol? W kilku klinikach stosują to do teansferu i jestem ciekawa czy któraś z Was to brała. Dziś miałam wizyte, jutro biorę ovotrellka w pn podgląd czy pękło i pod koniec przyszłego tyg transfer;)

    Margeritka, ale poprawiłaś mi humor;)

    1. Ja brałam medrol. To steryd jak encorton. Osłabia Twoją odporność żeby organizm nie odrzucił zarodka.
      Jak dla mnie lutinus był lepszy niż luteina. Ona jakoś gęsto mi wyplywala, a lutinus wodniscie. Jak coś to będzie mógł Ci zmienić na duphaston. Ja tak miałam bo nie chciałam już nic dopochwowo.
      A od krwiaka Ewelka :*

  67. Jejku, nie znam sie na tych betach nic a nic, ale myśle ze dobrze!:) patrzyliśmy z mężem w telefon jak otwierał sie dokument i nim powiększyłam wynik obydwoje widzieliśmy jyz 13. Tym większa radość, kiedy dopatrzyliśmy sie kosmicznej dla nas liczby 134,3!!:)
    Kochane jesteście ze tak mnie wspieracie, trzymacie kciuki, ze jesteście ze mną!!! Sama bym chyba zwariowała!
    Ojjj z jaka radością biorę sie za krojenie buraków!!!!:))))
    Kas, teraz czekamy na info od Ciebie, jeszcze 2godzinki.

    1. Margeritko, piękne wieści!!!!
      Serdecznie gratuluję 🙂
      Niemożliwe stalo się mozliwe, realne 🙂

      A u mnie – tsh zbadalam ponownie. Kilka dni temu.
      Wynik 6,9. Bylam dzis u endo.
      Prawdopodobnie Hashimoto.
      Reszta badań w poniedzialek.
      Jeszcze nie doczytalam co to dla mnie oznacza.
      Ale chociaz wiadomo co leczyc.

      Zycze sobie i wszystkim tu obecnym i zagladajacym w 2016r.takiej radosci, jaka przezywa Margeritka. A później wiekszej radości przy porodach 🙂

      Usciski dla Wszystkich.
      Iza, odezwij sie 🙂 malo tu Ciebie, a to przeciez Twoje podworko 🙂

      1. Asti ja mam Hashimoto. Będziesz brała euthyrox lub letrox codziennie rano na czczo. Warto zrobić test na nietolerancje pokarmowe bo to jedzenie głównie wywołuje przeciwciala w organizmie. Hashimoto to choroba która atakuje przeciwcialami Twoją tarczyce – przez to ta źle pracuje.

  68. AAAAAAAAA…. Gosiak, ale wynik !!! Wspanialy, wspanialy.

    O Boze, Boze, jak sie ciesze !!! RE_WE_LA_CJA !!!

    Suplementacja jest mistrzem!

    Aaaaaaaaa :)))))))))))))))))))))))))))))

  69. Juhuuuuuuu !!!!!!!!! Skacze do góry!!!!
    Ja to po prostu wiedziałam!!!!! Wszędzie musimy rozpowszechniać naszą listę suplementów!!!! To działa!! Margaritka po serduszku zapraszam na kawę!!!!

    1. :))w chwilach zwątpienia pocieszałam sie Twoimi przeczuciami:) jejku..niech tylko Kropek rośnie silny i w okolicach Twojego połówkowego usg wpadniemy, zeby mógł poznać ciocie-dobra wróżkę i na obiecane przytulaski:))

      1. Margaritka teraz czekamy na serduszko, ale ja wiem że wszystko będzie już z górki. Jeszcze dużo strachu przed Tobą, ale dasz radę! Dbaj o Was! Oszczędzaj się i dotleniaj maluszka na spacersc
        Iza zobacz co tu się dzieje! Mam nadzieję że Ty już się suplementujesz. Druga stymulacja jest bardziej skuteczna bo dokładnie się do niej przygotowujemy.

  70. Super, gratulacje Margaritka!!!
    Ja jutro zaczynam gonapeptyl (1.01 ;-)) Od anty cały czas plamię;/ Mam nadzieję, że to nic złego-zobaczę jak po gonapeptylu będzie. Któraś z Was też tak miała?
    Oby 2016 był dla nas wszystkich szczęśliwy!

  71. Są dwa. Ale nie jest za dobrze. To nie te dwa podane zarodki, bo stało się tak, że jeden się nie przyjął, ale za to drugi się rozdzielił, więc to jednojajowe bliźnięta. Opcja możliwa raz na milion. Ciąża jest jednokosmówkowa. Co do ilości owodni, za wcześnie, żeby stwierdzić. Ale to duzo wyższe ryzyko niż byłoby przy dwóch oddzielnych kosmówkach :/ jestem przerażona. Już z myślą o blizniakach się zaprzyjaźniłam, ale nie przyszło mi do głowy, ze możliwe jest takie rozwiązanie. Teraz tylko pozostaje mi czekać na kolejne usg za dwa tygodnie, żeby zobaczyć, czy mają wspólną owodnię, czy (oby!!!) dwie oddzielne.

    1. Kas, gratuluję i jednocześnie rozumiem niepokój. Coś masz skłonność do nietypowych przypadków. Przecież poprzednio też jeden obumarł. W tej sytuacji dobrze, że nie masz trojaczków. Życzę Ci, żeby była ciąża dwuowodniowa. Zaoszczędzi Ci to stresu.
      A tak technicznie – jak lekarz widzi, że to są dwa z jednego zarodka, a nie z dwóch? Podobno tak na początku widać, a później to bywa nie do odróżnienia.
      I jeszcze jedno – czy ty chodzisz do D na drugą stronę Wisły? Właśnie dzisiaj zobaczyłam, że przyjmuje tam gdzie mój lekarz od histeroskopii.

      1. Tak, na Saską Kępę. No jestem nietypowym przypadkiem. Boję się, co będzie z nami 🙁 wiesz co, on widział jeden pierścień odzywiajacy zarodki. Skąd wie- nie zapytałam, byłam w zbyt dużym szoku.

    2. To się porobiło! Trzymam kciuki, żeby sprawdziła się ta lepsza wersja i żeby maluchy miały dwie owodnie! Że też to nasze czekanie nie kończy z pozytywną betą… Niech te dwa tygodnie szybko zlecą!!! A kolejne USG niech przyniesie dobre wieści!

    3. Kas z jednej strony bardzo mocno gratuluję ale z drugiej to nie zazdroszczę stresu.
      Wierzę, że przy następnym usg okażę się, że Maluszki pływają w osobnych owodniach 😉
      Dwa tygodnie bardzo szybko i pamiętaj, że Twój spokój jest bardzo potrzebny Twoim maluszkom w brzuszku.
      Buziaki 🙂

  72. Ewelka dzięki za odpowiedź…o ten medrol pytam bo mój dr „skąpy” na przepisywanie takich „wspomagaczy” a mam możliwość na własną rękę spróbować, no ale trochę się boję…

    Wiedziałam że pomieszam dwie Ewelinki, trudno mi na razie Was wszystkie „ogarnąć”- wybaczcie;)

    Kas, jestem na jednym forum gdzie „koleżanka” miała podobną sytuację do Twojej, z tym że podano jej jednego zarodka, a on się w macicy jeszcze podzielił…życzę by wszystko było dobrze i by maleństw zdrowo rosły:*

    1. Na własną rękę możesz brać, ale pamiętaj że później nie możesz tego odstawić od razu tylko stopniowo zmniejszać dawkę co kilka dni aż dojdziesz do połowy tabletki dziennie i później 0.

  73. Ewelka w piątek za tydzień najprawdopodobniej będzie transfer, medrol może w pn będę miała w domu i wtedy też (jak się zdecyduję) zacznę go brać. Koleżanka która mi go poleciła zaczęła brać po jednej dziennie na tydzień przed transferem do tygodnia po. Druga zaś brała połówki…po Twoim wpisie mam zagwózdkę 😉 może bym od poniedziałku brała po jednej, a od transferu po pół?

    1. Ja miałam przepisane 2 dziennie i tak miałam brac do pozytywnej bety. Aczkolwiek wtedy transfer okazał się nieudany i po wizycie lekarz kazał mi brac następne 3 dni jedną, kolejne 3 dni pół i potem 2 połówki co drugi dzień. Podobnie miałam z encortonem przy udanym transferze – po pęcherzyku miałam odstawiac stopniowo.

      1. Ewelina, ciągle się zastanawiam. Moj dr ogólnie do jakichkolwiek leków jest oporny, teraz mu powiedziałam zeby mi zwiększyl dawkę progesteronu bo ostatnio sam prolutex brałam, teraz dołożył lutinus po mojej prośbie. A czemu nie chce dawać leków? twierdzi że jeśli ciąża ma być to będzie, mnie jakoś nie przekonuje takie gadanie, czasem trzeba naturze pomóc, tak myśle

  74. Margaritka, wspaniałe wieści, bardzo gratuluje!!! Ewelka , Tobie tez synusia gratuluje, oby wysączyło się jak najszybciej i był spokój. Ja już po połówkowym. Też będzie synuś, mój wymarzony. Niestety nie wszystko jest ok. Wygląda na to, że mamy powtórkę z rozrywki czyli hipotrofię. Powinien mierzyć na 2o tygodni i 6 dni, a mierzy 19 ty i 1 dzień. Wpadłam w czarną dziurę. Przeżyłam juz to z pierwszym dzieckiem, statystycznie miałam 7 % szans i znów… Rozsypałam się na kawałki, a hormony ciążowe nie pomagają. Mój mąż to trochę bagatelizuje, albo tak udaje, ale nie pomaga mi tym. A jak sobie pomyśle, jak niewiele brakło, żeby jej z nami nie było…Boże… Znów sterty badań, ciągłe kontrole, szpital i ten stres, którego powinnam się wystrzegać, a którego nijak nie da się uniknąć. W pierwszej ciąży byłam nieświadoma, teraz już wiem dużo więcej. I ta wiedza ciąży jak kamień u szyi.

    1. Izabela przyznam się ze nie wiedziałam co to jest hipotrofia… Wygooglowalam to. Wyobrażam sobie ze musi to być dla Ciebie stresujące, ale piszą ze to się leczy i dzidziusie wracają do normy. Rozumiem że masz już dziecko i było to samo? Jesteś silna, dla swojego wymarzonego synusia zrobisz wszystko!

      1. tak mam 10 letnią córkę hipotroficzną, urodziła się w 38 tyg przez cc, bo zagrażała jej zamartwica z wagą 2100. Długo doganiała, traktowana była jak wcześniak, ale teraz jest ok. Tylko ostatek ciązy jest bardzo nerwowy, bo wystarczy pare godzin przeczekać za długo… wtedy był to sylwester i lekarzy brak, teraz wypada weekend majowy i jej komunia… masakra

    2. Izabela, współczuję. Może hipotrofia nie będzie się pogłębiać. Już jesteś w wysokim tygodniu, synek da radę.
      Jak Laura leżała w szpitalu, to były wcześniaki z 34 tygodnia ważące niewiele więcej od niej. Dziewczyna w 35 tyg. urodziła 1 300 g – robili cesarkę, bo w tej sytuacji w inkubatorze bezpieczniej.
      Trzymaj się.

    3. Izabela, przykro mi ze po raz drugi musisz przez to przechodzić. Jesli jest choć cień nadziei ze to nie hipotrofia, to ściskam kcouki mocno zeby tak wlasnie było.
      No, ale przede wszystkim gratuluje upragnionego chłopca! Niby mówią ze chromosomy Y jakies słabe sa i chłopców bedzie coraz mniej a tutaj taki wysyp samych chłopców:) dobrze, niech rosną przystojniaki;)

    4. Nie łam się Mała, przecież doskonale wiesz że takie maluszki też się świetnie rozwijają i rodzą się całe i zdrowe. Odpoczywaj, bo to jest najważniejsze dla Maleństwa i wiem, że łatwo powiedzieć ale nie martw się, dacie radę.

    5. Izabela ja również nie orientowałam się co to hipotrofia… Bardzo mi przykro, że Tobie przydarza się po raz drugi… 🙁 matko 🙁 ale synuś da radę, zobaczysz jeszcze bedziesz z niego dumna, wszystkie będziemy!!! 🙁

    6. Izabela, hiopotrofia to żaden wyrok. Znam jedną dziwczynkę, która urodziła się hipotrofią. Po roku nadgoniła, dziś nigdy być nie powiedziała, że miała hipotrofię.
      Jest malutki, ale urośnie. Póki nie było aparatów USG, nie było stresu. Pewnie wiele z nas miało hipotrofię… Głowa do góry!

  75. Czesc dziewczyny, jestem nowa ale podczytuję Was juz od dawna.. Wiem, ze tylko wy jesteście w stanie mnie zrozumieć.. Jestem w sumie po piatym transferze (program rządowy załączył sie niepowodzeniem:(). Juz nie mam sily walczyc a wiara ze kiedykolwiek się moze udać mnie opuszcza.. Ostatni transfer miałam 10.12 (podali mi 2 dwu dniowe zarodki), pierwsze hcg w 12dpt wyniosło 54, potem najtrudniejsze święta i czas oczekiwania, kolejne hcg 18dpt – 254, po 48h czyli 20dpt – 477,6. Niby przyrosty są na dolnej granicy normy ale tracę juz nadzieje.. Kolejne hcg mam powtórzyć dopiero 04.01, a ja juz od zmysłów odchodzę. Czy jest szansa ze będzie dobrze? Dodam ze dwa ostatnie transfery zakończyły sie ciąża biochemiczna, hcg rosło do ok 150 i potem spadało..

    1. Moniqa witaj. Jasne, że wszystko może być dobrze. Beta rośnie, nie ma załamań. Nie trać nadziei.
      Życzę Ci, żeby beta w poniedziałek była wysoka i nie pozostawiała miejsca do zmartwień.

    2. Moniqa niepotrzebnie się stresujesz. Przyrost ładny, powinno być min 66% a Ty masz więcej. Czasem zdrowe ciąże wychodzą nawet jak jest poniżej tych 66%, zatem głowa do góry! Swietuj dzisiaj i żadnych czarnych scenariuszy! Będzie dobrze! Ewentualnie spróbuj znaleźć jakieś labo w sobotę, tylko żeby wynik był tego samego dnia.

      1. Dziekuje za slows pocieszenia. Niestety nadzieje juz stracilam.. Lekarz napisal ze przyrosty sa zbyt male. Wczoraj bylam u innego lekarza za usg, oczywiscie Nic nie byl w stanie powiedziec. Od wczoraj wylalam morze lez. Juz juz nie man sily..

        1. Durni są Ci lekarze czasem. Wiem że chcą przygotować na najgorsze, ale po co wprowadzać stres jak przyrost jest nawet trochę większy niż 66%! Jakby było poniżej to rozumiem, a i to zdarza się ze ciąża rozwija się później prawidłowo. U mnie też ciągle słyszałam ze to dopiero poczatek, że ma nadzieję że będzie dobrze itp. W szpitalu polozna ze wszystko się może jeszcze zdarzyć. Co mają na celu? Do tego i tak nie da rady się przygotować!! Chyba lepiej jakby powiedział że będzie dobrze, a jak coś się wydarzy to dopiero. Jak tak to niech nie wychodzi z domu bo go coś przejedzie. Zresztą w domu też są wypadki.

          1. Ewelka mysle ze lekarz nie chce mi dawać złudnej nadzieji ze ciąża rozwinie sie prawidłowo… Znalazłam laboratorium które jest czynne (70km od mojego miasta) w sobotę to powtórzę betę. Od transferu bylam w ogromnym stresie, byc moze z tego powodu nam się nie udaje, w końcu jakie dziecko chciałoby zostac w tak zestresowanej mamie. Nic to to będzie bardzo smutny sylwester, nie mam sily sie z nikim spotkać.. Zwłaszcza ze nikt nie wie przez co przechodzimy i jak to jest bolesne. Malutka nadzieja ze będzie dobrze jeszcze sie tli, moze maly z opóźnieniem wystartował dlatego na usg nic nie widac? W każdym bądź razie życzę wszystkim wspaniałego Nowego Roku, aby byl dla nas szczęśliwy. Dziekuje Wam za wsparcie, jesteście niesamowite.

          2. Moniqa, to jeszcze za wcześnie na USG. To że nie widać, o niczym nie świadczy. Kas lekarz nawet nie chciał zaglądać tak szybko po transferze.
            Trzymaj się.

          3. Moniqa nie chce słyszeć czegoś takiego! Każda z nas po transferze była mega zestresowana, uwierz mi. Nawet Margaritka pisała ze chyba zameczyla malucha, ale okazuje się że nie. W sobotę będzie nadal przyrost. Zobaczysz. Wyjdź gdzieś. Oderwij się od tych myśli, które Cię dołuja, póki co niepotrzebnie! Zatroszcz się o Twojego kropka bo póki co walczy i nie poddał się, a jak mama się podda to jaki to dla niego przykład?

        2. Monikqa, tu było już wiele takich historii, że lekarz mówił jedno, a ciąża sobie rosła jak gdyby nigdy nic.
          Wiem, że jesteś przerażona i żadne słowa Cię nie pocieszą. Ale naprawdę jeszcze wszystko się może wydarzyć.

    3. moniqa dziewczyny dobrze piszą na usg jest zdecydowanie za wcześnie. Póki przyrost jest nadzieja musi być. Bierz nadal leki i spróbuj się jakoś odstresować 🙂 może namów M na jakiś mały relaksujący masaż? :P:)

    4. moniqa, my przez swoje doświadczenia widzimy świat w trochę innych barwach niż reszta osób. Ale patrząc z boku, Twoje barwy są w normie. Ciąża to nie matematyka. Nie trać nadziei, wszystko idzie dobrze!

  76. Kas! Zaglądałam wczoraj co chwile i dzis od rana a nie wyświetlały mi sie nowe komentarze. Juz sie martwiłam. Niesamowity scenariusz wydarzeń, nigdy bym nie przypuszczała, ze cos takiego moze sie wydarzyć. Trzymam kciuki zeby było dobrze. Kiedyś czytałam o tych ciążach jednoowodniowych. Tu chyba jest większe ryzyko przedwczesnego porodu?Spokojnie, jeszcze nic nie przesadzone, miejmy nadzieje ze bedą dwie. Kas! Ciesze sie i wręcz Zazdraszczam! Bliźniaki jednojajowe to zawsze było moje marzenie! 🙂

    1. Przy ciążach jednoowodniowych jest większe ryzyko wszystkiego ogólnie.
      Bliźniaki mogą sobie coś nawzajem uszkodzić, albo np. udusić się pępowinami nawzajem.
      Koszmarna rzecz, to zespół przetoczenia. Koleżanka miała taki, że nie dało się uregulować i jeden syn umarł, a drugi jest bardzo ciężko upośledzony.
      Ale coś złego zawsze może się stać, a przecież ogromna większość ciąż bliźniaczych dobrze się kończy.

      1. Niby tak, ale kurdę bez przesady. To są rzadkie przypadki a zdecydowana większość przebiega bezproblemowo.
        Kas nie martw się kochana moja (na ile się da).Zobacz, jestes jedna na milion!:) wyjątkowa!:) silna, mądra-dasz radę! Maluchy tez!

  77. Dzwoniłam do N., oczywiście konsultantce nie podobało sie ze tak wcześnie test zrobiłam. W ogóle uprzejma była ze pożal sie panie boze:/
    W sobotę mam powtórzyć betę. A w poniedziałek dzwonić w sprawie przedłużenia recept. Zastanawiam sie czy juz umawiać sobie wizytę u dr Z. na ten 25 dpt? Jak Wy robilyscie?

      1. Wlasnie miałam nadzieję, że mi cos podpowie- na kiedy umawiać wizytę, kiedy przyjść po recepty. A ja ze wszystkim musiałam ciagnąć ja za język. A jak sie upewniałamjak dalej dawkować leki, parafrazowalam, to czuć było jej irytację. I jeszcze ten jej ton. Kurde, chyba logiczne ze jak sie wreszcie udało to nie chce przez jakies przeoczenie cos spierdzielic i mam prawo byc w emocjach. Gdybym tylko mogła wam pokazać ten jej ton…
        To nie była pani z recepcji-te sa zwykle bardzo miłe-tylko jakiś konsultant medyczny.
        No nieważne, nie ma co sie denerwować. Zrobiłam sobie dzis sikanca, tak dla zasady, i jest piękna druga kreska:) delektuje sie tymi namacalnymi dowodami, ze Blastus został z nami, ze jest, ze rośnie i podgryza mamusię;) oczywiście juz drżę na myśl o sobotniej becie, ale nie widzę inaczej- musi byc dobrze!

        1. Margaritka Ci konsultanci medyczni chyba nie mają uczuć… no ale coż może był wściekły, bo musiał siedzieć w pracy w sylwestra 🙂 Ja byłam na pierwszym usg chyba w 25 dpt. Lekarz kazał przyjść sprawdzić stan jajników jak wyglądają po pozytywnej becie. Ale ja z wynikiem dzwoniłam na szczęście bezpośrednio do dra nigdzie indziej.

  78. Margeritko, gratulacje!!! Teraz beta będzie już tylko rosnąć 🙂 Wskoczycie w Nowym Rok z impetem 🙂 Bardzo się cieszę! Dbaj o siebie.

    Dziewczyny! Chciałam Wam życzyć spełnienia marzeń w 2016. A właściwie tego jednego, najważniejszego. Niech za rok, jak się tu znowu spotkamy, będzie już mnóstwo dzieci na świecie, a my będziemy zmęczonymi, szczęśliwymi matkami. 😉 Ostatnio rzadko tu zaglądam, ale myślę, co u Was. Ściskam mocno wszystkie mamy i wszystkie przyszłe mamy 🙂

    Roku 2016 – bądź dla nas łaskawy, pisiory odbierają nam marzenia, ale nie poddamy się.

  79. Margeritko, gratulacje,

    A ja się szybko pochwalę że 21 grudnia pojawiła się Moja Pchełka – ma 53 centymetry i 2830. W Wigilię rano wróciłyśmy do domu, gdzie czekali na Nas Dziadkowie i Ciocia z kuzynostwem i wielkie pudło balonów gratulacyjnych z Myszką Mini.

    Tak więc Dziewczyny, życzę Nam wszystkim by ten 2016 rok był spokojny i pełen dzieciaczków. Trzymam kciuki by ten idiota minister zdrowia odszedł w niebyt, a Nasze marzenia się spełniały przy każdej próbie.

    Pozdrawiamy Was serdecznie i szampańskiej zabawy (tym które się bawią, bo mogą)

  80. Wiktoria, gratulacje ogromne!!! Jak my kochamy takie dobre wieści!:) musiałaś mieć piękne Swieta!
    21.12.mialam transfer- piękny dzień dla Ciebie i dla mnie, tyle dobrego nam przyniósł!!!:)

  81. Cześć dziewczyny, po pierwsze chciałabym bardzo serdecznie pogratulować tym, którym się udało 🙂 dajecie nadzieję 😀 po drugie trzymam mocno kciuki za wszystkie w dalszym ciągu starające się, oby 2016 rok był szczęśliwy dla nas wszystkich!
    Czytam blog juz od dłuższego czasu (2 lata staramy się z mężem o dziecko) i miałam nadzieję na pozytywna końcówkę 2015, ale niestety się nie udało – wczorajsza beta 0.1, wiec walczymy dalej – zbieramy siły i środki…

    Iza, wielkie dzięki za bloga i dużo siły przy kolejnych próbach! 🙂

  82. Dzięki dziewczyny, potrzebuję teraz takiego poklepania po plecach. Na razie wiem, że dzieci będą miały wspólne łożysko, to już nie za dobrze, bo wiadomo, mogą z niego korzystać nie po równo. Tych owodni się tak boję, bo tak jak napisała Wężon, to już byloby naprawdę trudne. Ale nic nie zrobię, teraz tylko mogę czekac.

    1. Kas kurcze dopiero teraz przeczytałam. Dzieciaczki dadzą radę 🙂 to będą trudne dwa tygodnie, ale mam nadzieję, że czas Ci jakoś zleci i szybko doczekasz się kolejnego usg 🙂

  83. Dziewczęta życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku!!! Oby dzieci przybywało, obyśmy były bardziej odporniejsze na stres, obyśmy bardziej starały się doceniać to co mamy 🙂 Życzę nam wszystkim również, aby nowe władze pozwalały nam walczyć o swoje marzenie… 🙂
    Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

    1. Margaritka, gratuluję Ci , piękna beta, i piękne dwie kreski 🙂 ciesz się, delektuj tym wyjątkowym stanem bycia w ciąży 🙂 wspaniale zaczynasz Nowy Rok!
      Kas, struchlałam troche jak przeczytalam wieści od Ciebie ale potem pogrzebałam troche w necie i tak jak pisały Dziewczyny już, mnóstwo bliżniaków co przychodzą na świat ma jedno łożysko i jest wszystko ok. Najważniejsze, żebyś była czujna i była pod dobrą opieką – a to na pewno. I trzeba liczyć na to, że jednak nie będziesz tą jedną na dwa/trzy miliony, że nie dość, że jednokosmówkowe to jeszcze w jednym worku…Tego byłoby już za wiele, wiec trzymaj sie tego, że owodnie beda dwie 🙂 Na resztę nie masz wpływu. Zrobiłaś co mogłaś. Życzę Ci, żeby Twoja ciąża przebiegała spokojnie, i żeby dzieciaczki rosły w Twoim brzuszku jak należy.
      Dziewczyny, nam wszystkim niech spełni się w Nowym Roku to co czasem myślimy, że jest niemożliwe. Boję sie wypowiadać na głos ale i tak każda z WAs wie o czym piszę 🙂
      ściskam WAs wszystkie!

  84. Kas, znalazłam obszerny artykuł, ciekawy. Tutaj Krotki fragment, ale pocieszający.
    „Typ bliźniąt jednojajowych zależy od czasu w jakim po zapłodnieniu doszło do podziału zarodka:
    dwukosmówkowe-dwuowodniowe – do 4 dnia po zapłodnieniu – 25% bliźniąt jednojajowych,
    jednokosmówkowe-dwuowodniowe – 4-7 dzień – 75%,
    jednoowodniowe – 7-14 dzień < 1%,
    płody złączone – po 14 dniu,
    Podane statystyki dotyczą ciąż naturalnych. W przypadku ciąż po zapłodnieniu in vitro, kiedy podaje się dwa zarodki, znakomitą większość stanowią ciąże dwujajowe. Tym niemniej może dojść do sytuacji, że jeden z zarodków obumrze a drugi się podzieli i wtedy powstaje ciąża jednojajowa."
    Na moje oko wynika z tego, ze 75% ciąż jednojajowych to ciąże jednokosmowkowe dwuowodniowe, także jesteśmy dobrej myśli w kwestii worków owodniowych.
    Oczywiście ten zespół przetoczenia brzmi strasznie groźnie, ale nie musi wystąpić-to po pierwsze, po drugie nie musi wcale mieć tak drastycznych skutków.
    Przede wszystkim bardzo ważna jest specjalistyczna opieka! Bedzie dobrze Kas!!

  85. Kochane szczęścia w 2016 roku!!
    My dzis z męzem w domu… Ale mam takiego sylwestrowego dola ze masakra:/ nie chce psuć mu tego dnia wiec sztucznie sie usmiecham… Mam nadzieje ze tylko ja mam taki humorek dzis… Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *