Niezadane pytania o in vitro

Bum, niespodzianka! Czy jest coś, o co chciałybyście zapytać lekarza z kliniki leczenia niepłodności, ale:

  • wstydziłyście się
  • zabrakło czasu
  • nie pomyślałyście wcześniej
  • zapomniałyście
  • i sto innych powodów sprawiło, że coś Was nurtuje w sprawie in vitro…

Szukam w swojej pamięci pytań niezadanych, może też takie macie. Prawdopodobnie będę miała okazję rozmawiać z lekarzem z kliniki leczenia jako blogerka. I jako… pisarka 🙂

Rozmowa z lekarzem nie ukaże się na blogu. Stukam, stukam jak najęta w klawiaturę, stuka mąż, stuka nawet synek i kot. Marzy nam się wydanie książki…

12 komentarzy

  1. Bardzo się cieszę, że wydajecie książkę 🙂 Iza, codziennie zaglądam tu do Was, bo niezmiernie jestem ciekawa każdego Waszego dnia! Jak Wam mija dzień? Co u Was dobrego? Założę się że 100 tys starych czytaczek invitrowych też tutaj zagląda, mając nadzieję, że napiszesz coś o Was. Pisz Iza i Mężu Izy częściej! Częściej proszę…

  2. Aaa! Poza tym oczywiście chętnie poczytam też co się dzieje u pozostałych dziewczyn:)
    A co u Weżon?? Ktoś coś wie? Bo po jej porodzie jakoś mi zniknęła a za nią też tęsknię…

    1. Ilo, nie 🙁 Gapa wciąż śni mi się po nocach, a gdy zaszeleszczą krzaki za płotem, ciągle myślę, że ona wraca… Rozpaczałam po jej zaginięciu i mąż przyniósł do domu małego kotka. Poznajcie Lolę 🙂 Lola jest głupiutka i zadziorna, ale bardzo towarzyska i trzyma się blisko Olusia 🙂

  3. W takim razie już się nie mogę doczekać książki :-).
    Niezadanych pytań nie mam, bo jak były to zostały prędzej lub później zadane. Ale w razie potrzeby mogę napisać listę zadanych pytań.

  4. Bardzo fajny i prawdziwy jest artykuł o niepłodności w aktualnym „Tygodniku Powszechnym”.
    Choć my tam pewnie nie wyczytamy nic nowego, ale ktoś obok może ciut zrozumie…
    Jest sporo o braku opieki psychologicznej nad „klientami” klinik.

  5. Piękne marzenie! Zdajesz sobie sprawę, że lwią część nakładu wykupią czytelniczki „krótkiego”?

    Ja mam obawę- fobię, że zostaną pomylone zarodki… Chodzi mi po głowie „strach” przed wzięciem zwolnienia lekarskiego i reakcją pracodawcy na pieczątkę na L4. To takie moje strachy w przededniu pierwszego USG przed stymulacją. I ta samotność. Nie ma o tym z kim pogadać, o tych wszystkich obawach, jeszcze trzeba się doktoryzować jakie robić badania, szukać i dociekać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *