Całkowicie świadomie zamykam te drzwi

Nie trzaskam. Nie jestem zła. Nie jestem zrozpaczona. Jest mi przykro, ale nie ma we mnie niezgody.

In vitro nie wszystkim się udaje. Po prostu.

Nigdy nie pytam „dlaczego ja?”. Zamiast tego każdego ranka pytam męża, czy dobrze spał. To o wiele ważniejsze w życiu.

Jestem silna. Sekunda po sekundzie rozumiem, co się dzieje we mnie. Znam świetnie niechciane uczucia i pozwalam im się wybiegać.

Pierwszy i ostatni raz w życiu opłakałam nieudany transfer. W drodze do pracy na trasie łazienkowskiej, bo akurat tam się potknęłam o własne myśli, zostawiłam kilka słonych grochów,  podgłośniłam radio, żeby nikt nie słyszał i zostawiłam in vitro za sobą, tak jak stałam, jechałam, byłam, a teraz jestem gdzieś indziej, dalej. Musiałam to raz a porządnie wypłakać za te lata permamentnej ciąży, żeby pójść dalej.

 

Zrobiłam wszystko, naprawdę wszystko, co mogłam. Dużo więcej, niż planowałam, niż sądziłam, że udźwignę. Wciąż przesuwałam granice.

Patrzę w lustro i nie odwracam wzroku. Nie żywię do siebie urazy.

Akceptacja. Zawsze myślałam, że to warunek konieczny. Że tylko akceptując niepłodność, pójdę dalej. Ale ktoś mądry uświadomił mi, że pewnych granicznych spraw nie da się zaakceptować, można jednak nad nimi zapanować. To pomogło. Bałam się, że ja za mało się zgodziłam na ten stan. Panuję nad tym, nazywam, minęłam, poszłam dalej, ale drzazga siedzi, jeśli naciśniesz, zakłuje i  tak będzie zawsze – niepłodność będzie ze mną nierozerwalnie związana do końca życia. Więc mam prawo nosić drzazgę, nie muszę ucinać ręki, żeby się jej pozbyć. Po prostu wiem, gdzie jest.

Jestem już w zupełnie innym miejscu. Nie poddałam się. Nie poddałam się dawno temu.  Od wtedy, gdy poczułam, że dzisiejszy dzień nadejdzie.

452 komentarze

  1. nie na taki post czekałam, nie tak miało być ;((((

    skąd Ty bierzesz tą siłę, powiedz mi. Naucz mnie tego.
    Mocno Cię ściskam, z całych sił.
    Cały dzień byłaś dziś ze mną w moich myślach, a jednak za mało myślałam, za mało trzymałam kciuki ;((( kurwa teraz jest mi w uj źle.

    1. Tuptusiu, zostaję przecież z Wami, będę pomagać, wszystko co wiem, powiem, nie chcę, żeby Ci było smutno.
      Tobie jest smutno, bo martwisz się o mnie, ale przecież równeż o siebie, rozumiem to dobrze i wiem, że dla wielu osób moja historia może być rozczarowaniem. To odpowiedzialność, której trochę się boję. Ale przyniosę tutaj jeszcze dużo światła.

      1. Iza dwa dni nie wiem co napisać. Tak, martwię się. O Ciebie. O siebie. Boję się, że we mnie zgody nie będzie nigdy, że nie jestem tak silna jak Ty. Boje się tego co będzie.

        To, że przyniesiesz tu dużo światła to jestem tego więcej niż pewna. Radzisz sobie dużo lepiej niż ja… Myślę o Tobie. Podziwiam. Zazdroszczę tej zgody. Tego spokoju. Nie przestanę trzymać kciuków za Ciebie i nie przestanę czytać tej historii dalej.
        Dziękuję.

  2. Iza….. Każdą komórką ciała czuje ten wpis, chlone jak gąbka. W każdej literze widzę Ciebie, siebie i te wszystkie, którym in vitro się nie udaje…. Nic już nie powiem tylko ciszę zostawię….

    1. Na nic ostatnio tak nie liczyłam, jak na to, że będzie tym razem inaczej.
      Nie jest. Byłam blisko tego etapu w jakim jesteś dziś Ty i Twój mąż. Czuję wiec to mimo wszystko, te Twoje emocje i ten ten caly Twoj stan bardzo silnie i łącze się z Tobą. Jest niesamowita osoba! Madrą i dojrzała. I zazdroszcze Ci tej madrosci. wierzę, że czy chcesz tego czy nie stanie się cud. Ba, ja to wiem! Stanie się cud, w najmniej nieoczekiwanym momencie. Za.Te Twoje dobro i to jaka jesteś i to kim jesteś przez.to.co przezylas.
      Bądź silna! Zrzuc z siebie ten ogromny ciężar, teraz najzwyczajniej w świecie odpocznij sobie…

  3. Iza… nie mam słów, zeby wyrazić rozczarowanie ;(( nie, nie tak miało byc. Miał byc cud. Tylko dlaczego te cuda zawsze zdarzają sie innym?

    Przykro mi. Pewnie masz racje, czas ruszyć do przodu, zostawić to za sobą. Ale i tak – przykro.

    Co jest dalej?

  4. Iza przytulam, może i przegrałaś kolejną bitwę, ale nie wojnę…Drogi do macierzyństwa są różne, jednej z nich już nie obierzesz, ale są inne i wierzę, że nadejdzie ten czas, że dotrzesz do celu!
    Jesteś wspaniałą, ciepłą osobą, która jest dla nas wszystkich tu wielkim wsparciem, dobrych ludzi w końcu spotykają dobre rzeczy, bardzo Ci kibicuję kochana i ufam, że najlepsze wciąż musi przyjść :* ❤

  5. Mówią, że nie ma słodyczy bez goryczy, nie ma światła bez ciemności, lewej strony bez prawej, góry bez dołu, szczęścia bez chwil poczucia beznadziei.
    Chyba dobrze mówią.
    A jeszcze lepiej, gdy jest się na tyle człowiekiem na tyle dojrzałym i świadomym, by nie wieść egzystencji z naiwnością i ufnością w to, że należy nam się w życiu wyłącznie różany lukier.
    Bez gorzkich wtrętów doświadczana słodycz nie byłaby tak obezwładniająca.
    Bez drzazg, mimowolny ruch mięśniem nie upajałby czystym fizycznym odczuciem.
    Życie, Izo, prawda..?
    Ono nigdy nie przypomina wenezuelskich seriali i zmiętolonych kieszonkowych wydań spod szyldu Harlequina.
    Ja to wiem, Ty to wiesz, ta pani też, tamta również…
    Każda z nas ma jakąś zadrę. Co więcej, co jakiś czas dostrzegamy kolejną. Często ku własnej rozpaczy.
    Ważne, by nauczyć się z nimi egzystować. Akceptować? Niekoniecznie. Tak jak napisałaś, Izo kochana, akceptacja nie zawsze jest możliwa. Powiedziałabym, że są rzeczy (vide: niepłodność, choroba dziecka lub własna), których zaakceptowanie jest niemożliwe. Zamiast tego można nauczyć się dany stan rzeczy tolerować.

    Rozumiesz, prawda?

    Przyciągam Cię do siebie, przytulam, nieporadnie poklepuję po plecach.
    Łyk wina za to, co Cię jeszcze czeka.
    Na szczęście.

    :*

    1. Leśna, Ty mądrością swoją nie przestawaj się nigdy dzielić, pisz, bo Twoje słowa są ważne i potrzebne. Sama zresztą wiesz aż za dużo o tych drzazgach.
      Rozumiem. Wszystko. Dzięki.

  6. Iza….
    zatkało mnie kompletnie, nie wiem co Ci napisać…

    Przytulam mocno chociaż tylko wirtualnie, czytam Twe słowa już kolejny raz i jakoś ogarnia mnie spokój – o Ciebie, o Waszą przyszłość, o nową drogę…

  7. Piszę, kasuje i znów piszę ten cholerny komentarz…jestem zła..zła tak po prostu,tak po ludzku…zła za Ciebie,zła za tych wszystkich, ktorym sie nie udaje. Wszystkie moje emocje buzują jak wulkan po przeczytaniu wpisu. .nie tak miało być….Nie znam drugiej tak silnej osoby Izo. I jeśli zdecydowałas zamknąć drzwi pt. „In vitro”, a może zechcesz otworzysz nowe pt. „adopcja” to dziecko, które weźmiesz pod swoje skrzydła będzie najszczesliwszym człowiekiem na świecie. Bo będzie miało Ciebie jako matkę, Was jako rodziców. Tego Wam życzę.

  8. Iza juz wczoraj czułam ze kolejny wpis nie bedzie nas informował o Twojej ciazy…
    Napisałaś wczoraj cos o statystyce….
    Twój wpis jest przejmujący, dojrzały i szczery. Leśna tez pięknie napisała tolerujemy pewne sprawy, ale ich nie akceptujemy. Ja nigdy nie pogodzę sie z choroba mojego synka, z krzywda jaka spotkała nas ze strony lekarza. Walczę, choć teraz jest trudniej bo walcze tez o moja córeczkę. Na tym polega macierzyństwo, na nie poddawaniu sie. Ty to własbie robisz, to ze jedne drzwi zamykasz nie znaczy ze nie trzymasz ręki na kolejnej klamce….
    Jestem tutaj dzięki Tobie i dalej będę Ci towarzyszyć w Waszej drodze do rodzicielstwa.

  9. Ale bardzo, baardzo smutno…. łzy się cisną
    Ciężko cokolwiek sensownego napisać w takiej sytuacji…
    Przesyłam ciepłego przytulaka…
    Nie znamy się. Trafiłam na Twojego bloga w związku z listem przeciw zmianom w ustawie i już sobie zostałam.. U nas pierwsze in vitro dopiero przed nami, więc tym bardziej trudno sobie wyobrazić przez co przeszłaś….
    Trzymam dalej kciuki, tym razem by się Wam poukładało na kolejnej drodze, którą wybierzecie.

  10. Życie bywa cholernie niesprawiedliwe… Cudowni ludzie na swojej drodze czasami się potykają!!! Ale wstają, otrzepują się i idą dalej… nie wiem gdzie, nie wiem po co, ale idą do celu. Jeszcze kilka miesięcy nie napisałabym tego, bo dla mnie cel umarł razem z moim dzieckiem, moim cudem i sensem mojego życia!!! Teraz wiem, że każdy ma swoją drogę i swój cel. Dla Ciebie ten cel jeszcze przed Tobą. Opłacz to, wykrzycz, przeżyj swoją żałobę… i podążaj dalej! WIERZĘ W CIEBIE!!! Ściskam najmocniej jak potrafię.

      1. Krwawią kolana… krwawi serce!!! Łzy lecą, choć myślałam, że już wszystkie wypłakałam i więcej się nie da. Ja nadal na zakręcie i mam nadzieje, że zaraz, za chwilę dotrę do celu. I będę wiedzieć co to jest. Nadal nie wiem. Wiem jedno w moim życiu pewne sytuacje, rzeczy zdarzają się dla czegoś, kogoś, po coś. Zawsze jest coś po coś, pomimo tego, że, że nie zawsze wiem co jest na początku koniec drogi bywa nagrodą, nauką, sukcesem. Wierzę w to teraz pomimo tego, że celu nadal brak. Teraz kochana moje życie to żałoba. Dobrze mi z tym, że mogę pożegnać się z moją księżniczką. Zawsze będzie ze mną i zawsze będę za nią tęsknić. Zaglądam do Ciebie i myślami jestem z Tobą/Wami.

  11. Jak Ty pieknie piszesz. W tej calej nieplodnosci to pisanie jest tak plodne, prawdziwe, udane, Ze pisac powinnas nieustannie. Wciaz.
    Wyszukalam Cie w sieci i wygladasz dokladnie tak jak to sobie wyobrazalam. No, moze jedynie kolor wlosow sie nie zgadza.
    Doprawdy nie wiem, jak moglo sie nie udac wlasnie Tobie?
    Komus, kto ma taki madre, myslace oczy?
    Kto spojrzeniem przebija sie przez ekran monitora?
    Kto wymyslil tak kiepski scenariusz?
    Teraz dopisz swoj.
    I pokaz jak sie wygrywa.
    Bo jestes wygrana. Wiesz o tym.

  12. Iza, tak bardzo mi przykro, mam takie poczucie, że Tobie ze wszystkich starających się kobiet tego świata, powodzenie należało się najbardziej. Ale to tak nie działa niestety.

    Wiesz, gdzies przeczytałam, że in vitro daje może kilkanaście procent szans na dziecko, a adopcja 100%. Trzeba „tylko” trochę poczekać na swoje dziecko. Może wam in vitro nie udało się, bo to nie wasza droga, może wasze dziecko już się urodziło i teraz musicie je odnaleźć i się połączyć? Może tak będzie. A może zdecydujecie się zostać we dwoje. Życzę Ci, abyś podjęła decyzję, ktora da Waszemu małżeństwu spokój i poczucie spełnienia. Niezależnie od tego, czy wasza rodzina będzie dwu czy dwu+ osobowa.

    Kilka dni temu u Nich zadzwonił ten telefon (pamiętasz, pisalam Ci w mailu?). Już się poznali. Zakochali. Zostali zaakceptowani. Każdego dnia wiszę na telefonie, słucham, chłonę, podziwiam zdjęcia. I nie mogę się nadziwić, ile w tym magii. Jeśli pójdziecie tą drogą, życzę Wam własnie tego. Jak najszybciej.

    I przytulam na odległość. Piękny ten wpis, jesteś mądrą i dojrzałą kobietą, bardzo mi imponujesz, bo pięknie zamykasz ten rozdział życia. Idź dalej z podmiesioną głową, nie osiągnęłaś celu, ale dałaś radę. Nie oglądaj się za siebie. Bądź sobą, bo naprawdę fajny z Ciebie czlowiek.

  13. Iza, przeszłaś długą i ciężką drogę. Dzis miałaś stanąć na ostatniej prostej do mety. Podobnie jak 8 transferów temu, i 7,6,5…duzo się tego zrobiło. Niespodziewanie, z założenia „krótka” droga, zrobiła sie kręta i cholernie długa, wyboista. Moze nie wymarzyłaś sobie takiej wlasnie ścieżki, moze wiedząc ze tak bedzie wyglądać, nie stanęlabys nawet do startu. Jednak nawet w najdłuższych, najbardziej krętych i z najcięższym podejściem drogach, są piękne widoki, sa smaki, zapachy, których nie ma nigdzie indziej. Byc moze dzieki tej wspinaczce stało sie w Teoim życiu cos, co nadało mu nową, lepszą jakość? To wiesz tylko Ty! Ja dzis wiem, ze Twoja walka, Twoj bol, siła, determinacja, empatia, ze Ty cała dzieki Twojej drodze, stałaś sie dla ogromnej rzeszy osób drogowskazem. Przetarłas ten cholerny szlak, wyrywalas chwasty spod nóg, odrzucalas kamienie. Nie raz ciągnęłas w gore za reke, gdy innym brakowało sił. Dzieki Tobie wiele osób dotarło do swojej mety, inne nadal sie wspinają, jeszxze inne zawróciły lub odpoczywają gdzies miedzy niebem a piekłem.
    Mimo, ze dzis nie skaczemy ze szczęścia, mimo ze Twoja meta znów sie przesuwa, to wiem, ze najgorsze juz za Tobą. Od dzis, choc z piekącą drzazgą, bedziesz pomalutku znierzać ku swojemu szczęściu. Moze juz widzisz koniec na horyzoncie? Nie, koniec to absurdalnie zle słowo w Teojej historii! Czy widzisz juz początek? Początek wszystkiego?

    1. Margaritka, Ty też jesteś częścią mojej historii 🙂
      Dziękuję za to ciepłe słowa o blogu. Przeciez to Wy mnie sto razy wyciągałyście z dołka 🙂
      No tak, to nie koniec. Masz rację.

  14. Iza, głęboko wierzę, że każdy człowiek ma określone zadania/misje do wykonania na tym padole ziemskim. Jedni je odkrywawają przypadkiem, inni naturalnie ale jest też grupa ludzi zmuszonych przez los do odkrycia po co są na tym świecie.
    Może Twoja życiowa misja to stworzenie na bazie swojej historii właśnie takiego miejsca gdzie każda z nas ma swój kawiarniany kącik, ma miejsce na swoją historie i ma ludzi chętnych wysłuchać i nalać kolejna gorącą filiżankę kawy. Bez Ciebie i Twojej choroby nie byłoby takiego miejsca przecież. To się udało. Jestes i bedziesz Matką Tego Bloga. Misja zakończona sukcesem! Blog będzie żył i trwać.

    A teraz czas na otwarcie kolejnych drzwi i kolejnej misji do wykonania. Jestem pewna że to znów będzie coś wielkiego, coś dobrego. Czekam na to.

    Ściskam gorąco!

  15. Izula , Szefowo nic więcej mądrego nie napiszę ponad to co Dziewczyny i tych kilka zdań które wysłałam .
    Znasz tą piosenkę Osieckiej .. ?

    Nie kupujmy
    marzeń
    jak mebli,
    nie bądźmy
    zanadto
    przebiegli,
    nie wstydźmy się własnej nagości,
    tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
    Nie paktujmy
    z panem Bogiem,
    z panem diabłem,
    nie mówmy,
    że jest głupie,
    to co nagłe,
    zamknijmy stare życie
    na klucz, na dwa,
    wystarczy spuścić ze smyczy
    to słowo „ja”, „ja”, „ja”…
    Nie kupujmy
    nieba
    na kredyt,
    nie planujmy
    szczęścia
    ni biedy,
    nie grajmy w dwa życia jak w kości,
    tylko dajmy, dajmy, dajmy się zaskoczyć miłości.
    Niech przyjdzie
    zbyt nagle
    zdyszana,
    niech nie da
    dotrwać
    do rana,
    niech przyjdzie nie na czas,
    nie w porę,
    niech krzyknie: „Gore… gore, gore, gore…”
    Zamknijmy stare życie
    na klucz, na dwa, na trzy,
    wystarczy spuścić ze smyczy
    to słowo, jedno słowo: „my”, „my”, „my”…
    Niech przyjdzie
    znienacka
    zdyszana,
    niech nie da
    doczekać
    do rana,
    niech przyjdzie
    nie na czas,
    nie w porę,
    niech krzyknie:
    „Gore, gore, gore, gore!…

    Może nie o takiej miłości jak na blogu , może nie na temat , ale jak mi smutno , jak mi źle , albo jak zaczynam coś od nowa lubię jej posłuchać ma taką prawdę w sobie , Ty znasz to prawdę … dlatego teraz czas na zaskoczenie :*
    <3

  16. Izuś przytulam. Na tej drodze się nie udało, naturalnego cudu nie będzie też. Ale będzie inny cud i ta nowa droga jest szeroka i prowadzi wprost do celu. Oby Wasze dziecko znalazło się jak najszybciej.

  17. Iza ja zaniemówiłam, zatkało mnie, tak nawet mnie potrafi zatkać, pisze kasuje, pisze kasuje i tak wkółko od godziny, i chyba nic mądrego nie napisze wiec zamilknę i tak wiesz że myślami jestem z Tobą ;(

  18. Iza, tak mi smutno, tak wierzyłam w to, że się uda, że tym razem musi. Bardziej wierzyłam, że uda się Tobie niż mnie… Jednym udaje się ot tak, raz, drugi, trzeci, podwójnie… a wielu ani razu mimo tylu prób w tak trudnej procedurze, albo pojawia się na chwilkę nadzieja, która znika i zostawia głębokie rany… życie jest bardzo niesprawiedliwe! Dziś w nocy nie mogłam spać – rano zobaczyłam Twój smutny wpis i wiadomość od znajomej, że w 10 tyg. na usg serce nie biło, też po in vitro, jakieś złe fluidy krążyły w powietrzu. Trzymaj się Iza, w końcu będzie strzał w dziesiątkę, jesteś jeszcze młoda, nie poddawaj się, ja bym wiele oddała żeby mieć te kilka lat mniej, bo presja czasu i poczucie ostateczności mnie zabija, że do 40 już tylko półtora roku i po tym to już zupełny koniec 🙁 Wiem wiem, cuda się zdarzają, ale to inbym…

    1. Meliska, jest coś okrutnie prawdziwego w tym, ze cuda się zdarzają innym. Ale nam też się zdarzają – zdarzenia.
      Wiele zależy od tego, co mamy w głowie. Ty masz w głowie „presję”, „poczucie ostateczności” i „koniec”. To musi zabijać, bo przeciez nie sprawia, że jesteśmy silniejsze…
      Proszę, poszukaj innych słów. Ja Ci pomogę. Zamiast presji – silna motywacja. Zamiast poczucia ostateczności – ważna walka. Zamiast końca – zamknięcie tego etapu.WIem, ze to pierdoły rodem z tanich poradników, ale wyobrażam sobie, jak podle musisz się czuć w tak postrzeganej historii… 🙁
      Przykro mi, okropnie mi przykro z powodu Twojej znajomej…

  19. Izunia, tak jak już pisałam, dla mnie pożegnałaś się już w poprzednim wpisie, myślę, że już wtedy wiedziałaś, przeczuwałaś. Obecny wpis brzmi dużo radośniej, mimo opisanych łez i bólu. Nie boję się o Ciebie. Chude plecy dumnie stanęły prosto.

  20. Iza, nie wiem czy mnie pamiętasz, byłam tu kilka miesięcy temu i tylko na chwilę dałam o sobie znać. Cały czas jednak byłam z Tobą, z Wami, tyle, że po cichu, to jednsk teraz nie ważne. Wojowniczko, tak bardzo czekałam wczoraj na wieści, nie doczekałam zasnelam.Dziś rano zaraz po tym jak otworzyłam oczy złapałam za telefon i wpisalam adres strony (właściwie to wybrałam z ulubionych) i tak sobie pomyślałam że ta krótka historia trwa już zdecydowanie za dlugo. Zanim pasek ładowania strony dotarł do prawej krawędzi ekranu, zacisnelam jeszcze raz w myślach kciuki i…zobaczyłam tytuł posta. Po przeczytaniu go 6 razy i otarciu kilku łez dotarło do mnie ze do Twojej siły i dojrzałości bardzo mi daleko. Dzielna, wspaniała,silna kobieto. Twoje, Wasze szczęście gdzieś na Was czeka i nawet jeżeli nie przyjdzie do Was poprzez 9 miesięcy strachu, wśród bólu i krzyku to i tak wiem że w waszych sercach to szczęście będzie najszczesliwszym szczęściem na świecie. Weź zatem głęboki oddech wypij troche pysznego wina, wpusc do płuc dymu i startuj. Zostawiłaś za sobą staranie, przed Tobą poszukiwanie tego kogoś, kto na Ciebie czeka. Od dziś już codziennie w tramwaju na łazienowskiej będę miała poczucie ze siła, dobro i miłość może siedzi mi właśnie za plecami. Przytulam najmocniej.

      1. Aktualnie walcze jeszcze o zdrowie, ale ivf to chyba pewniak. Kiedy ostatnio pisałam, lekarze odkryli, ze mojemu PCOs, zaczęła towarzyszyć endometrioza Ist. Zabieg, koagulacja ognisk endometriozy, uwolnienie jajników ze zrostów i tego typu przyjemności. Jakis czas po operacji, brak miesiączki, sikaniec od niechcenia, bo przecież tylko u innych kobiet brak miesiaczki oznacza ciąże, u mnie to na 100% jakieś zawirowania hormonalne, ale niech tam… i co ? Druga kreska, którą Wężon pewnie zaklasyfikowałaby jako anemiczną, ale była, beta tego samego dnia 44, niestety, nie dane mi było sie nacieszyć. Kropek zaczepił sie w jajowodzie i straciłam go, razem z jajowodem, co gorsza, tym „zdrowszym” drugi jajnik podziurawiony przez PCO, wymęczony i mizerny jak to okreslił lekarz no i lubi sobie tworzyć torbiele. Aktualnie czekam na badanie drożnosci jedynego jajowodu i informację czy jest sens próbować naturalnie…

        1. Bianka, po cichu przechodziłaś te dramaty… O rany, my tu jestesmy siłaczkami, ale to naprawdę jest wyspa na oceanie historii pokracznych… Nic się nie wypłakałaś nam… Przykro mi…
          jedyne, co mi przyszło do głowy na pocieszenie, to alleluja, ze zostały jajniki. bez nich przekichane zupełnie…
          też mam PCOS (przynajmniej w obrazie USG), pół roku leczyli mnie clostilbegitem i ovitrelle. Pewnie już to przerabiałaś…
          Twarda jesteś. Trzymaj się.

  21. Iza, kilka miesięcy temu (może minął już nawet rok) napisałam, że widzę Cię w roli mamy adopcyjnej. Potem trochę żałowałam tego, że to napisałam, ale ja tak czułam od dawna. Choć bardzo Ci kibicowałam, to nie wierzyłam, że uda się in vitro.. Nie wiem , dlaczego.. I za to przepraszam. Po prostu chcę być z Tobą szczera. Iza, te wszystkie lata walki trzeba wypłakać, w końcu to wielki obciążenie dla organizmu – psychiczne i fizyczne. Potem zamknij te drzwi i otwórz kolejne. Na końcu tej drogi czeka na Ciebie największy Skarb! Kiedy weźmiesz w ramiona swoje dziecko, będziesz wiedziała, że miało być tylko TO dziecko, a nie zadne inne.. P.s. Pezesyłamy uściski razem z małą, roześmianą córeczką i wiecznie gaworzącą córeczką 🙂

    1. EwaJa, nie żałuj tego co napisałaś. Też się tak widzę. I nie przepraszaj. Ja też w swoje ifv nie wierzyłam za bardo, dlatego miałam takie wyrzuty sumienia patrząc na zarodek… Ściskam Was.

  22. Izo kochana, tak pięknie piszesz…
    Trudno jest nam isc ta kreta droga do macierzynstwa. Kazdy ma swoja i kazdy predzej czy później ja odnajdzie, bo pragnienie pozwala pokonać jej najtrudniejsze odcinki. Jesteśmy na innych etapach tej wędrówki, jednak wiara trzyma nas i motywuje do walki.

    Przytulam w tych trudnych chwilach, płacz ile trzeba, łzy to samo dobro, dotyka tego co siedzi w nas najgłębiej.

    Kibicuje i trzymam kciuki za Was.

  23. Zamknęłaś te drzwi, ale nie macasz nerwowo ścian, że gdzie tu się do cholery włącza światło. Przecież tam gdzie stoisz świeci słońce. I powietrze jest takie rześkie. Czujesz to, prawda?

  24. Iza, oczekując na wyniki Twoich transferów nigdy nie miałam uodwagi pisać że napewno tym razem się uda…trzymałam kciuki ale nigdy nie czułam zwycięstwa. Teraz czuję, jestem pewna, że czeka gdzieś na was TO maleństwo.
    Kochana bądź silna.!!!

  25. Może nie powinnam tego mówić na głos, ale napiszę prawdę. Zawsze, mniej lub bardziej, bolą mnie cudze ciąże, nawet wtedy gdy nie powinny. Chowam to głęboko, nie płaczę, gratuluję. Teraz płaczę, czytając Twój wpis, bo się nie udało. Pierwszy raz boli, że komuś się nie udało.. Ściskam!

    1. Monika… im bardziej piszemy to, czego nie powinnyśmy, tym prawdziwsze jesteśmy… To wszytsko dlatego, że wiecznie targają nami sprzeczne emocje. Płaczemy nad innymi, bo płaczemy też nad sobą. Bo tak mocno sobie wyobrażamy…

  26. bardzo mi przykro 🙁 jesteś mega silną babką..
    może jak zbierzesz siły to tak na spokojnie przemyśl jakieś leczenie pod kątem endo, jak to kiedyś tu dobrze napisał, blokada estrogenów na jakiś rok, środki p/zapalne i może wtedy pomyślicie jeszcze nad jedną próbą?

    1. Narathiel, endometriozę zaczełam leczyć już dziś – mam w domu leki. Fizycznie nie mogłam się tego doczekać szczerze mówiąc…
      Nie sądzę, żebym wróciła do IVF. Oczywiście nigdy nie mów nigdy i wszystko moze się zmienić, ale tę decyzję podjęliśmy już dawno temu. nie teraz, nie w nerwach.

      1. kto wie.. może ta cała endomenda jest przyczyną niepowodzeń i trzeba jej trochę dokopać. Tego Ci życzę! ja własnie ją skopałam na maxa, jestem właśnie na odstawieniu hormonów i liczę na cud.

  27. Izuś, jesteś dla nas wszystkich BOHATERKĄ !!! Dziękuję Ci za to miejsce, za tą najlepszą w życiu lekturę. Jesteś nieziemska. Wierzę, że Wasze dziecko czeka na Was i dacie mu ciepło i miłość 24/24. Na pewno po Twoim kroku w tą inną stronę i wyczekanych informacjach na blogu dla Nas, kilka rodzin podejmie taką decyzję jak Ty i stworzy dom dla kolejnych maleństw, które są samotne i czekają na miłość. Wierzę też w to, że adopcja istnieje dla tych „wybranych” przez życie par, którym pisana jest właśnie tylko ta droga do stworzenia rodziny. Nie zatrzymuj się, biegnij dalej tylko w tym innym kierunku. A za 2,3 lata… Kto wie ?

  28. Izo, bardzo Cię podziwiam, Ciebie i Twoją dojrzałość, umiejętność nazywania świata. Jestem o Ciebie spokojna, o Was. Masz bardzo mądrego, wspierającego męża, Wasza droga do rodzicielstwa jest trudna, ale będziecie Rodzicami.
    Nigdy nie napisałam Ci, podobnie jak Anitt, po żadnym z transferów, że uda się na pewno. Sama nie lubię tego słyszeć od ludzi, strasznie mnie to wkurza. Nic nie jest na pewno, nic nie jest na zawsze. Bardzo mocno kibicowałam. Kibicuję nadal, ale już na innej drodze.
    Sama coraz częściej oswajam się z takimi myślami na swój temat, w naszej sprawie, ale bardzo, bardzo daleko mi do takiej dojrzałości i umiejętności „godzenia się” na różne scenariusze, które nie są po mojej myśli. Tego chciałabym się od Ciebie nauczyć.
    Dobrze, że jesteś.
    Dzięki Ci, że stworzyłaś to miejsce.

      1. Zostaję. Nigdzie się nie wybieram. Nie miałabym instynktu samozachowawczego, gdybym opuściła tak CENNE i WAŻNE miejsce. Każdego dnia wchodząc tutaj dziękuję w myślach, że tu kiedyś trafiłam, zupełnie przypadkowo trafiłam. Zostaję.

  29. Bardzo smutny, ale i spokojny jest Twój wpis.
    Jakoś tak czuję, że jesteś teraz spokojna, bo już wiesz, na czym stoisz. Gdzie stoisz.
    Za zamkniętymi drzwiami, ale następne są szeroko otwarte.
    I powiem cichutko, że tego Ci zazdroszczę.

  30. Izuniu ..pozwolisz ze tak Cię nazwę wybacz zazylosc ..jestem pewna że jeśli się zdecydujecie na adopcje będziesz najlepsza mama na świecie ..nie bilogiczna ale mama z serca- mądra i kochająca ,pod opieką której dziecko wyrosnie na dobrego i wartościowego a przede wszystkim szczęśliwego człowieka .
    Ja się wychowałam z biologiczna mama – czy była dobra ? nie ,nie była .Czułam ze jestem przeszkodą na jej ścieżce życiowej ,wpadka która miała miejsce zbyt młodo ..opiekowała się mną bo musiała ..często wypominala ile przeze mnie musiała znieść wyrzeczeń ..szczerze myślę że byłoby lepiej gdyby mnie oddala i gdybym trafiła do kochającej matki ..bo nie biologia najważniejsza .I wierzę mocno ze jesli taki będzie Wasz wybór uszczęśliwisz mocno dziecko które urodziło się niechciane.
    Jesteś wspaniała osoba – wierze głęboko ze jest Ci pisane szczęśliwe zakończenie tej ciężkiej historii .
    Ściskam mocno

      1. Jest przykre tym bardziej ze dla mojego urodzonego 10 lat później zaplanowanego brata jest zgoła inna matka .. ale już nie boli .Wiem na pewno ze nie biologia decyduje o miłości – mój eks mąż na wieść o ciąży kazał mi usunąć ..mój drugi mąż wychowuje dwójkę z mojego pierwszego zwiazku i wspolne maleństwo które niedawno się urodziło -nie faworyzuje biologicznego kocha całą trojke tak samo się o nich troszczy i dba. Mam przeczucie graniczace z pewnością ze jako rodzice adopcyjne stworzycie wspaniały dom – liczy sie miłość a tej na pewno nie braknie ♡
        Podziwiam Wasz związek i Wasza miłość – przetrwaliscie próbę niepłodności a to prawdziwe świadectwo tego jak się kochacie. Mój pierwszy związek rozpadł się bo mąż nie podołal obowiązkom ojca – chciał wolność i brak zobowiązań a my byliśmy ku temu przeszkodą.Jestem pewna że gdybym nie mogla z nim zajść w ciążę kiedy tego chciał to by mnie bez skrupułów zostawił taka to była „milosc”Ty masz wspaniałego męża i tworzycie świetny związek. Dziecko przyjdzie nie ta to inna droga ale są solidne fundamenty które pomogą Wam stworzyć taką przyszłość jaka sobie wymarzycie.
        Mam nadzieje ze będziesz kontynuować tego bloga bo mocno zaciskam kciuki i nie ukrywam ze czekam na dalszą drogę ..tym razem szczesliwa i nie okupiona bólem .

  31. Śledziłam Twoje losy od października zeszłego roku. Od kiedy sama zaczęłam przygodę z in vitro. Jesteś wspaniałym człowiekiem, tak bardzo chciałam ,żeby Ci się udało. Podziwiam Cię. We mnie nie ma akceptacji, jest żal, wściekłość. Za Ciebie i za mnie. Za nas wszystkie. Przede mną piąty transfer. Bez nadziei i ekscytacji, którą czułam wcześniej.

    1. Aga, gdyby nie było żalu i zlości, mogłaby być depresja albo inne uczucie skierowane przeciwko sobie. Żal i złość to najlepsze sposoby na walkę, uwierz mi. Uderzysz pięścą w stół i wszyscy będziecie funkcjonować dalej. idź na piąty transfer ze świadomym gniewem, skoro go czujesz.

  32. jestem szczęściarą.
    Dostaję od Was wsparcie, pocieszenie, bardzo dużo mądrych słów.
    Dostaję od Was też wzmocnienie, lojalność, potwierdzenie, ze dobrze robię, ze nie zwariowałam – po raz kolejny pokazujecie, ze jesteście najlepszą grupą kobiet ever.
    Dziewczyny, mało kto ma tyle szczęścia co ja, by po nieudanym transferze usłyszeć tyle ciepłych słów. Poczuć te przytulenia – jestem objęta Waszą dobrą energią.

    Słowa, które piszecie, kołaczą mi w głowie. Każdej z osobna w myślach odpowiadam, każdej z osobna dziękuję. Przepraszam, że nie odpisuję na każdy komentarz, ale poruszają mnie wszystkie wpisy, docierają do samego środka.
    Uwielbiam Was.

  33. Iza…kiedyś dawno się tu już witałam…ale jakoś nie czułam potrzeby udzielania się bardziej, zlewałam si w jedno z Twoimi wpisami i to mi wystarczało. Z ogromną dumą na moim nadgarstku kroczy ze mną przez świat majtkowa bransoletka i czeka na spotkanie siostry bliźniaczki. Moja starania niby nie były długie, ale dla mnie były wiecznością, trwały niecałe dwa dala, najpierw lekarz…hm tylko lekarz, później cudowny lekarz, który zaczął działać. Nam udało się dzięki inseminacji – 3 próba była tą szczęśliwą. Mój 5-miesięczny cud właśnie zasnął.
    Nie będę pisała, że wiem jak to boli, nie będę pisała, że wiem jaką pustkę teraz czujesz. Ja przez czas moich starań wylałam morze łez – nie mam pojęcie jak Twoje morze musi być głębokie. Tak bardzo wierzyłam w tą 9, tak mocno czekałam na pozytywne zakończenie – nie, na pozytywny wpis, bo pozytywne zakończenie i tak nastąpi, na pewno!
    Dla mnie jesteś WIELKA, wojowniczka cudowna. Wiem, że maleńka istotka przeznaczona dla Was gdzieś tam czeka, ona tam jest i w końcu się znajdzie…

  34. Iza poczytuję Ci od kilku miesięcy. Nigdy nie miałam odwagi napisać, podzielić się swoją historią. Z niecierpliwością czekałam i czekam na Twoje wpisy. Jesteś wyjątkową osobą, niezwykle mądrą, uczciwą i wierzę, że przed Tobą wiele dobrych i szczęśliwych dni. Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze i jednocześnie tak po ludzki bardzo mi przykro, że się nie udało….Będę tu zaglądać.

  35. Wpis piękny, dojrzały ale komentarze pod nim spowodowały że poczułam że muszę napisać coś od siebie.
    Dlaczego nikt nawet nie wspomni o świadomej bezdzietności? Dlaczego zakłada się że bez dziecka nie ma szans na to aby być szczęśliwym?
    Zawsze powtarzam że gdyby dziecko samo w sobie dawało szczęście to 90% ludzi powinno chodzić z bananem na twarzy a tak nie jest.
    Szczęście to coś nad czym trzeba pracować. Oczywiście dziecko może dać szczęście ale tak samo szczęście może dać świadomość że mamy wspierającą rodzinę, kochającego męża czy to że jesteśmy zdrowi. Były tez komentarze o adopcji. ADOPCJA NIE JEST DLA KAŻDEGO. Nie adoptuje się dziecka bo nie można mieć biologicznego , adoptuje się dziecko bo pragnie się być rodzicem a to duża różnica. W adopcji najważniejsze jest dobro dziecka a nie nasze niezaspokojone potrzeby. Trochę to brutalne ale tego dowiedziałam się na pierwszym spotkaniu adopcyjnym które bardzo sprowadziło mnie na ziemie i mój wyidealizowany obraz adopcji.
    Nie jestem też zwolenniczką ciągnięcia leczenia niepłodności w nieskończoność bo życia nie da się odzyskać. I tak naprawdę nie wiem czy więcej cierpienia nie powoduje przymus ciągłych prób i niepowodzenia czy faktyczny brak dziecka.

    1. To może Ja się wypowiem ….
      Nikt nie mówi o świadomej bezdzietności bo Iza z tego co pisała we wcześniejszych wpisach wybrała właśnie drogę adopcji .
      Nie dlatego że in vitro się nie udało , myślę że tą decyzję podjęli dużo wcześniej ,a nie po ostatnim transferze tylko już w trakcie wszystkich procedur ,właśnie dlatego że „adoptuje się dziecko bo pragnie się być rodzicem a to duża różnica” . 🙂
      Zgadzam się z Twoim wpisem w 100% , świadoma bezdzietność to też wybór który da szczęście tym którzy się na to świadomie godzą , to jedna z dróg którą można obrać .
      Komentując wpis Izy odnosimy się do wcześniejszych , w których sygnalizowaną drogą nie jest bezdzietność a właśnie Bycie Rodzicem 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie .

  36. Wiesz Iza zobaczyłam Twój wpis juz wczoraj późnym wieczorem i do teraz zastanawiam sie co napisać…
    Moge sobie tylko wyobrazic co teraz czujesz dlatego podziwiam Cie ze piszesz ze nigdy nie zadałas sobie pytania „dlaczego ja!”,bo ja juz nie raz nie dwa płakałam i pytałam siebie dlaczego wlasnie ja ?! Dlaczego zawsze mnie najgorsze rzeczy spotykają?!
    Ale to tylko świadczy o tym ze nie jestem jescze tak
    Dojrzała jak Ty Iza. Masz w sobie sile ktora mogłaby gory przenosić,dlatego myśle ze nie ma sie co śmucic tylko trzeba przeć do prZodu.
    Jestem pewna ze gdzies w kącie sali siedzi sobie mała dziewczynka badz mały chłopczyk i marzy wlasnie o Was,o rodzicach… Tak samo jak Wy marzycie o nim/niej. W koncu Wasze drogi sie spotkają. I zostaniecie na zawsze razem.
    3 maj sie kochana :*

  37. Mysle od rana co napisac…zaczynam, kasuje, jak wiele z nas. Niestety, masz racje, w tej nierownej walce z in vitro (i nieplodnoscia) nie zawsze sie wygrywa. Choc nie chcemy o tym myslec walczac. Czasem in vitro to tez etap, dopuszczenie innych wariantow. Widze po Twoich slowach ze masz mega sile (jak zawsze i to jest wspaniale) i ta kreta droga zaprowadzi Was do celu tym czy innym sposobem. Przytulam Cie mocno i jestem z Toba myslami :* Moze i zamkniete tamte drzwi ale Twoje serce jest otwarte na innych jak zawsze i wiem ze znajdzie to czego szuka.

  38. Iza gdzie tam zbocze z drogi, co ty, dzięki tobie wiem że jestem na właściwej 🙂
    Dobrze napisałaś w kom. że nie wykluczasz jeszcze niczego, życze ci z całego serca by wszystko ułożyło się teraz tak jak planujesz.
    Mała Ania powiedziała mi że mam macice, mam jajniki, jajowody, mąż nasienie oki wiec nic więcej do szczęścia nie potrzeba- zaraz znow się na mnie ktoś rzuci i powie ze i takim co nie maja z niczym problemu się starają a i tak się nie udaje- trudno jak nie wierzyłam wcześniej tak teraz wierze i żadne cholerne pcos(żebyście dziś zobaczyły mój lewy jajnik fiu fiu ile tam tego gów… jest) i Io mi w tym nie przeszkodzi. Załączył się optymizm.
    Kurde aż głupio się chwalić ale 2,06 1,77 1,68 to sa moje jajca i endo albo 9 albo 8 bo już zbzikowalam jak moj lekarz do mnie że słabe to myślałam że go strzele haha później zmierzyl powiedział takie sobie na co właśnie nie pamiętam czy 8 czy 9 chyba 9 bo mu się odgryzłam że jak na mnie to piękne w porównaniu jak leciałam z panem na clo i miało 4-5 mm w 14dc a dziś jest 12 dc 😀
    Czekam na smsa od dr Z. napisałam o 11.30, jak się nie odezwie do 15 to będę dzwonić 🙂 a co tam. Teraz wychodzę z założenia że te jajca w poprzednim cyklu pękły mi w pt a pregnyl w sob a starania w sob wieczorem, ale z każdym cyklem staje się mądrzejsza 🙂 wiem że są wierze że znów pękną i wiecie co w dupie to mam ale od niedzieli to ja jestem w ciaży i koniec kropka i tak ma być.
    I wszystkie tu czy normalnie czy przez ivf czy poprzez adopcje będziemy wkońcu mami i będziemy miały tego swojego małego upragnionego wrzeszczącego potworka 🙂

    1. Pati- masz macicę, jajowody, masz rosnące jajka i to aż 3, masz bardzo ładne endo, Twój mąż ma zdrowych chłopaków, więc się powtórzę! Masz dużo spełnionych warunków żeby się udało. teraz miejcie piękny wieczór i cudny weekend – do dzieła:) a w między czasie poduszka pod tyłek 😉

      1. Hihi zapowaiada się leżący weekend hihi
        Zmiana nastawienia z prędzej trafie 6 w totka niż zajde w ciąże na prędzej zajde w ciąże niż trafie 6 w totaka hahaa a najchętniej to jedno i drugie 😉

        Udate pregnyl dziś o 20 🙂

  39. Izunia… 🙁
    Nie odzywalam sie podczas oczekiwania, bo juz widzac zdjecie zarodeczka, wiedzialam, ze nic z tego nie bedzie. Po prostu tak czulam, nie potrafie tego wytlumaczyc. Posrod innych, pozytywnych komentarzy, moj smutny bylby nie na miejscu, a nie chcialam pisac pustych frazesow, w ktore nie wierze.
    Teraz za to napisze, ze z Twoja zyciowa madroscia, stoicyzmem i cieplem, nawet nie wierze, ja WIEM, ze bedziesz szczesliwa! :*

    Czytam Twojego bloga od dobrych dwoch lat. Nie udzielam sie za bardzo (a raczej prawie wcale), bo z dwojka cudownych dzieci (nawet jesli starania o trzecie zmienily sie w brutalna, okraszona rozczarowaniem i lzami, walke), nie za bardzo tu pasuje. Ale energia tego miejsca przyciaga niczym magnes i wiernie kibicuje wszystkim dziewczynom! Szczegolnie, ze mam w rodzinie pare, ktora tez podeszla kilka razy do in vitro, bezskutecznie. 🙁

    1. A. tu jest wiele osób, które starają się o kolejne dziecko. Nie ma niepasujących. Masz rację, cokolwiek przeczuwałaś, głupio tak napisać. W sumie ja to napisałam w poście o transferze – że mam wyrzut sumienia wobec tego zarodka…

  40. Brak mi słów, Iza tak bardzo Cię rozumiem i czytając Twoj wpis czuję jakbym czytała o sobie. Wiem, możesz powiedzieć że mi się w końcu udało, że jestem w ciąży a to zasadnicza różnica. Właśnie ostatnio zdałam sobie sprawę z tego że te długie lata starań pozostawiły we mnie ogromne rany, rany z których długo się nie wyleczę, może nawet wcale. Cokolwiek by się nie stało złego czy dobrego to te lata pozbawiły mnie naprawdę o wiele więcej niż przypuszczałam, nie tylko czasu, nerwów i pieniędzy. Pozbawiły mnie marzeń, sensu życia, wiary w siebie i w ludzi, a to tylko wierzchołek góry…..
    Kobiety są w stanie wiele przeżyć, wytrzymać ale nigdy już nie będą takie same…..
    Brakuje mi mojej dawnej delikatności, wiary w ludzi, czasem nawet naiwności, nawet nie wiem kiedy stałam się twarda, oschła, często nie do zniesienia nawet dla ludzi, którzy nic mi nie zawinili, często nawet dla najbliższych.
    Nawet nie wiem czy pisze to żeby pocieszyć Ciebie czy siebie…..

    Jeśli o mnie chodzi to jestem w 27 tyg, aktualnie leżę w szpitalu (wczoraj zaczęły się bóle w prawym boku, mocne nie do zniesienia) dostaję jakieś leki rozkurczwe, magnez i żelazo. Modlę się żeby nic się nie stało maleństwu, jeszcze do końca nie przestalo mnie boleć 🙁 mialam to już miesiąc temu i jakoś przeszło.
    W zeszłym miesiącu skończyliśmy juz szkolenia w ramach programu adopcyjnego, pochwailismy się ze rodzina nam się powiększa, ucieszyli się i nikt nie sugerował żeby nas wykreślić z listy oczekujących.

    1. Ja tez mialam takie wlasnie bole z miesiac temu (teraz mam 23 tydzien z kawalkiem), ani siedziec ani lezec-masakra. Dr zalecil mi szybko rozkurczowe, duzo magnezu i jak nie przejdzie to do szpitala tez. Rozeszlo sie na szczescie ale teraz widze ze Tobie wrocilo to pozniej znowu ehh. Zdrowka duzo Kamila i niech to sie juz nie powtarza.

    2. Kamila, muszę tutaj dorzucić cos od siebie. Mam bardzo podobnie. Te 5 lat niepowodzeń, przykrości, rozczarowań, strat…zrobiło mi to ogromne kuku i podobnie jak Ty, stałam sie innym człowiekiem. Nie chce sie powtarzać, ale tak- bez wiary w innych, bez entuzjazmu, lekko zgorzkniała. Nigdy nic nie zapowiadało ze moge taka byc. Mimo ze wczesniej życie tez mocno nnie doświadczało.
      Mój synek poczęty dzieki in vitro juz sie urodził, a ja nadal nie mam tej lekkości bytu co wczesniej. Lęki o to ze nigdy nie zajdę w ciaze przerodziły sie w lęki o to, ze mojemu synkowi cos sie moze stać. Akcja z zachłyśnięciem i pobyt w szpitalu tylko pogłębiły te stany lekowe. W te krótkie godziny snu towarzyszą mi koszmary. Okropne koszmary. Pozniej boję sie i wzdrygam na ich wspomnienie cały dzien. Maz pracuje odcisną do wieczora, nie mam na kim wesprzeć głowy gdy robi mi sie ciezko na duchu. Zaczynam sie martwić o siebie. Niepłodność odciska okropne piętno, niezależnie od tego czy udaje nam sie zostać rodzicem czy nie. Niestety traumy nie znikają gdy rodzi sie dziecko.

      1. Margaritka, tez czuję że nawet szczęśliwe zakończenie nie poprawi mojego myślenia, samopoczucia. To już wywrozyla mi pani psycholog. Powiedziała że jeśli jestem w depresji i nie wylecze jej lekami i spotkaniami u psychiatry to nawet jeśli mi się uda to depresja do mnie wróci…..
        Chociaż ja chyba po mamie mam taki martwiacy się charakter.

        Może czas podleczy choć trochę nasze rany a natłok obowiązków pozwoli zapomnieć o przeszłości

    3. Ach, i o bólach- czy one nie maja związku z nerkami? Nie miałaś jakiejs infekcji dróg moczowych? A moze przeszłaś juz kiedyś kolkę nerkową? Wiem, ze czasem nerki odzywają sie w ciazy kiedy juz wczesniej były z nimi problemy.

      1. No właśnie tez o tym czytałam ale nigdy wcześniej nie miałam problemów z nerkami, może ciąża je uaktywniła. Na razie czekam na wyniki posiewu, może to jakieś bakterie? Na razie czekam, do poniedziałku

    4. Kamila, to jest własnie to, co sama tak rozkminiałam. Akceptacja nie moze być czystą akceptacją, bo za dużo nas dotyka. Komuś się robi zmarszcza strapka, ktoś staje się oschły, każda z nas będzie z tym już do końca życia, cokolwiek się jeszcze wydarzy. Oby wydarzało się juz tylko dobrze. tak normalnie.
      Pozwolili Ci na kurs adopcyjny w ciąży? Interesujące, bo powszechnie w środowisku jest to potępiane (to nie jest, podkreślam, moja opinia). Gratuluję ośrodka. Serio 🙂

      1. Decyzję o adopcji podjęliśmy juz dawno temu, czy nam się uda in vitro czy nie chcieliśmy adoptować maleństwo. W ośrodku wiedzieli o naszych niepowodzeniach in vitrowych i chyba zakladali ze i tak nam się nie uda. Od czerwca 2015 biegnie nam czas, od wtedy jesteśmy w kolejce. W trudnych sytuacjach związanych z niepowodzeniami in vitro świadomość tego że czas w kolejce adopcyjnej juz biegnie trzymała nas przy „życiu”. 23. maja mieliśmy przedostatnie spotkanie w ośrodku, tego samego dnia robiłam pierwszą betę z krwi, po transferze. Okazała się pozytywna 🙂 potem w ośrodku była przerwa wakacyjna no i 28.09 na ostatnim spotkaniu w ośrodku byłam juz w 5 mscu ciąży 🙂
        Poza tym w tym ośrodku mają raczej otwarte podejście do tych rzeczy, wg nich nie tylko bezdzietne pary mogą adoptować dziecko. Dodam tylko ze jest to państwowy ośrodek

        Niestety mogą się teraz pojawić problemy z adopcjami, głównie chodzi o czas oczekiwania. Wszystko dzięki programowi 500+. Patologiczne rodziny nie będą chciały oddawać dzieci bo to ich nowe źródło dochodu. Wg pracowników naszego ośrodka już widać zmniejszona ilość dzieci. Kompletny przestój i to nie tylko w tym ośrodku. Co gorsza dzieci te i tak w końcu zostaną zabrane tym patologicznym rodzinom ale dużo później, starsze z mniejszą szansą na dobrą rodzinę adopcyjną i z bagażem doświadczeń nie do udzwigniecia…. Bo to nie bieda jest głównym czynnikiem przez który dzieci są odbierane biologicznym rodzicom.

    1. No to ja chyba nie trafiłam ze swoim komentarzem i jestem pierdzielnieta optymistką do środy 🙂
      Wężonku kochna wracaj do gry jak najszybciej, kiedy jakaś wizyta? ile po zabiegu musisz poczekać?

  41. Iza, piszesz że znikasz ale może chociaż po czasie odczytasz. Chcę tylko dać znać, że jestem. I odnieść się do Twoich słów. Wynika z nich, że czujesz odpowiedzialność za nas i obawiasz się że Twoja historia podetnie nam skrzydła. Nic bardziej mylnego. Twoja historia idzie dużo dalej, przeszłaś całą drogę i właśnie dlatego każda dziewczyna która tu trafia czuje się tu jak w domu. Te które dopiero przechodzą przez próg pokoju leczenia ale także te które stoją już przy wyjściu i zaglądają przez dziurkę od klucza jaki kolor ścian ma pokój adopcji albo jak się można urządzić w pokoju bezdzietności. Jest mnóstwo przykładów że ivf wychodzi. Ty, chcąc nie chcąc, podjęłaś się dużo trudniejszego zadania. Jeśli będziesz dalej chciała pisać, sądzę że pojawi się tu nowe, liczne grono kobiet szukających wsparcia. Ściskam.

    1. Ruta sądze że Iza nas nie opuści i powróci z nową energią i coś czuje że jeszcze nas czymś miłym zaskoczy, coś gdzieś znalazłam i wiem o małym kłamstewku /chyba w sierpniu/oczywiście w dobrej sprawie 🙂 i mam nadzieje Iza że teraz odsapniesz i odpoczniesz od tego wszystkiego, sumienie, hmm masz już czyste, myśli niebawem też takie będą i będziesz wkońcu szczęśliwa trzymam kciuki mocno za Ciebie.
      Pamiętam jak przy liście otwartym pisałaś Izo o liczbie osob które odwiedzają blog, uwierz mi nie tylko ty dziś płakałaś z powodu teojego nieudanego transferu, bo każda z nas chciała żeby się udało, ja się poryczałam jak bób aż M. nie wiedział co się stało, ale tak przykro mi się zrobiło, aż byłam wściekła na te swojej jaja, jednak teraz wiedząc coś więcej wiem że to nie koniec twojej drogi i przygody 🙂 Twarda sztuka z ciebie 🙂 a z nami dzielisz się tą swoją energią do dalszego działania i nie stania w miejscu 🙂

        1. Ja nie detektyw lepiej podręcz Sonie haha przeczytaj jej kom gdzieś na początku, ja tylko wiem że drzwi nadal są otwarte u Izy na macierzyństwo 🙂 a gdzieś sama pisała w odp na komentarz że napisze o tym w nowym wpisie niebawem 🙂 myśle że to jest to o czym myśle.

          A bo miało być tak pięknie i miała pokazać fakersa w pracy iść na l4 i odpocząć i nam się ujawnić a tu dupa, ehh

          1. Oj , Ja jestem pewna że w tym małym Ciałku z oooooooogromnym SERCEM , jest jeszcze milion spraw które nas zaskoczą 🙂
            Coś się kończy , coś się zaczyna …:)

    1. Dzięki za pamięć Dziewczyny. Niestety u mnie bez zmian, kolejny raz beta ani drgnęła.
      Powolutku kończę użalanie się nad sobą i rozmyślam co dalej. I kiedy.
      Czy któraś z Was robiła może jakieś „immunologiczne” badanie, a jeśli tak to jakie?

  42. Oh, Iza… Przykro. Myślałam, wręcz byłam pewna, że Twój krótki blog będzie się już kończył, bo jest już dość długi…wygląda na to, że będzie jeszcze dłuższy. Nie poddawaj się. Trzymam kciuki.

  43. Iza. Niestety nie wszystkm się udają te najważniejsze cele. Przez to że Tobie się nie udało, nie wyszło inne będą mieć świadomość i takiego końca. Bo laiki takie jak ja myślą że in vitro to droga na skróty i taki pewniak i na 100% wyjdzie…a jednak może być inaczej. Mi dano jeszcze szanse na naturalna próbę. Miałam zatkane jajowody i w tym tyg mi je przetkano. Powiedzieć mogę tylko tyle że gdy doszlam do drzwi na których napisane miałam koniec .Czulam wewnętrzny spokój że przynajmniej nie muszę się bać, stresowac czy wyjdzie. Teraz znowu jestem na rozdrożu i boje się że może zajde i może będzie dobrze ale wcale nie musi. Przeszłam 4poronienia i z mojej perspektywy jest lepiej nigdy nie zajść jak zajść i stracić. Życzę Ci wielu dzieci i adoptowanych i biologicznych.

  44. Iza nie wiem co napisać, nie będę pocieszać bo tego pewnie nie oczekujesz. Jesteś silna babka, najsilniejsza z nas wszystkich, to Ty dawałas nam kopa do walki i dzięki Tobie nie bałam się tematu in vitro. Dzięki temu, że się zdecydowałam noszę pod sercem moje 2 największe marzenia.
    Weź się wypłacz, wyżal to pomaga, pomaga później poskładać się w całość z miliona rozsypanych kawałków. Czasem los robi nam psikusa i kiedy myślimy, że coś się skończyło, wtedy właśnie coś się zaczyna 🙂
    Trzymaj się kochana, przytulam Cie z drugiego krańca Polski 🙂

    1. Paradise, przykro mi, mam gdzieś w tyle głowy takie poczucie, że trochę Was zawiodołam. Wiem, ze nie miałam wpływu, że zaprzeczysz, ale to jest trochę tak, że miałyście prawo myśleć „jak jej sie uda, to mi też musi”. Ja sobie dawałam takie prawo do myslenia o każdej z Was. Dlatego przykro mi…

  45. Iza, nie umiem ladnie pisac, zatem tylko cie mocno wirtualnie przytule . Jakos tak spokojnie i bez nerwów, bo pomiedzy zdaniami czytam, ze juz masz jakis plan i cokolwiek nie byloby finalem tego planu to bardzo mocno ci tego zycze

    Az mi glupio pisac, ze moje drzwi dopiero sie nieśmiało otwierają i strach miesza sie z radością i ciekawością.
    Ja dzis zaczelam zastrzyki, dostalam z kliniki wyprawkę zastrzyków na kilka dni i mam sie zgłosić w polowie przyszlego tygodnia, pewnie na podglad i po kolejne zastrzyki.
    Nie jestem zdolna do zrobienia sobie nawet jednego zastrzyku, moj ukochany na razie mowi, ze sie boi, ale na szczescie obok domu mam przychodnie i doslownie za kilka zlotych beda mnie kuc inni 🙂

    Z nerwów zupelnie zapomnialam spytac lekarza co powinnam brać. Moze wy mi cos podpowiecie? Jakies minimum „bezpiecznych” suplementów
    Folik mam brać?
    Wiem, ze byl o tym caly post, ale ja jeszcze niewiele z tego rozumiem, poza tym mieszkam za granica i musialabym poszperać jakie tu sa odpowiedniki
    Pisalam jakis czas temu, ze mam niedrożne jajowody, fsh i prolaktyna zdecydowanie za wysokie

    1. Franczeska ja mam tak : femibion natal 1 – bo tam jest ten kwas foliowy lepszy niż w zwykłych folikach, folik dodatkowo też łykam a co tam, omega 3/deha, witd3+k2-tam mk7,(oddzielnie kupiłam d3 i oddzielnie k2, jakoś tak wyszło)magne b6, maca, donq quai ich akurat ostatnio nie brałam, co tam jeszcze sobie łykam hmmm acard też teraz sobie poleciałam a co tam ma się zmarnować, ziółka to jeszcze dr na moje cykle kazała costangus 2 tab na wieczór, dziewczyny brały jeszcze koenzym q10. Albo piją inofem isofem coś takiego, szczerze już się nie łapie, raz brałam bez acardu i z omega 3, teraz z acardem i bez omega 3 i bez macy i dong quai i co bez różnicy jaja tak samo urosły endo takie samo wiec co mam to łykam jak czegoś nie mam nie stresuje się, mi przy insulinoopornosci teraz to tylko od sierpnia jak biore metformine to tylko chyba to pomogło, cykl wrocił po 2 latach efekty w stymulacji są. Więm że ja nie pod ivf ale ivf przerabiałam tak się wystymulowałam ale zastrzykami.
      Podstawa kwas foliowy i tyle.

      A i najważniejsze czerwone wino 🙂 oj tak czerwone wino 🙂 orzechy brazylijskie dużo ryb jeść.

      Podsumowując jak zapytałam się dr przed pierwszą stymulacją czym mam się suplementować żeby było oki usłyszałam pisze kolejność: czerwone wino orzechy brazylijskie. Jak się zapytałam czy mam jakieś suplementy przyjmować i jej mowie że mam ta mace, dong quai itp. to usłyszałam że mogę sobie wszystko brać co tam mam 😀

      1. Pati, Olga
        Wasza pomoc nieoceniona
        Juz sobie wszystko zapisuje i zaczynam szperac co tu jest w aptekach, choc ja nie lubie lekarstw, wiec max polowe sobie kupie 😉

        Orzechy zajadam, czerwonego wytrawnego wina tez nie bede zalowac sobie (wlasnie sobie przygotowalam pierwsza czesc stymulacji). W koncu moj ukochany nie bedzie mogl mi wypominac kieliszka do obiadu czy kolacji 🙂 W koncu to dla zdrowotnosci bedzie

        Pati, od jakiegos czasu czytam blog i sposob w jaki czasami cos opisujesz wywoluje u mnie salwy smiechu – widac u ciebie duzo optymizmu i luzu – tak trzymaj

        1. Franczeska przejdź się na spokojnie zobacz co najlepsze, ja się trzymam femibionu, d3 biore 4000 i k2 razem do niego wówczas d3 lepiej się wchłania. Aaaa i melise w tabletkach na uspokojenie 🙂 Jak mi się melisa skończyła i 3 dni nie brałam to armagedon w domu urządziłam 🙂

          A tak na poprawe humoru to ja polecam lampki na wino Ikei, no wkońcu też kieliszek, a że się mieści ponad poł butli wina no coż 😀 świat staje się piękniejszy. Moj M. ma podobne podejście co twój widze 🙂 tez wylicza 🙂

          Co do optymizmu ostatnio dostałam lekkiego kopa do działania ale wiem że przede mną jeszcze długa droga. Jedni reagują płaczem, ja reaguje głupkowatym zachowaniem, też oczywiście płakałam oj jak płakałam ale doszłam do wniosku że nie mogę cały czas wyglądać jak panda, szkoda mi makijażu na łzy, nie po to siedze w łazience tyle czasu żeby wyglądać jak człowiek a w ciągu minuty moja mozolna praca spływa mi po policzkach, a sztucznych rzęs już nie chce, bo ciężko mi wyleżeć 2h na leżance podczas zakładania i uzupełniania więc przestałam wyć 🙂 rzucać w nerwach wszystkim co popadnie też przestałam po tym jak rozwaliłam tv 😀 pociągło nas po kieszeni niespodziewanie, bo jak to salon bez tv 🙂 moj M. jak już mówie mu że nosi mnie w środku to prosi tylko żebym oszczędziła nowy tv 🙂
          Ale to też dzięki dziewczynom wszystkim, przecież nie tylko ja mam niepowodzenia więc czemu mam się uważać za wielce pokrzywdzoną przez życie i się użalać nad sobą ciągle 🙂 chwile się pużalam, dam sobie ze trzy razy po mordzie i życie toczy się dalej. Nadchodzi kolejny dzień który przynosi nowe możliwości, i trzeba działać dalej 🙂

        2. Franczeska, nie wiem jaki jest Twój problem w tej calej pierdzielonej niepłodności. Ja zamawiam suplementy na iherb.com i dostaje kurierem w 2-3 dni. Mam.pcos i mutacje mthfr a1298c w związku z tym niektórych supli, które potrzebuję u nas nie da się łatwo dostać, wygodniej mi stamtąd. Dodatkowo witaminy d3 muszę brać duże ilości, a w pl największą dostępna dawka jest 2000 jedn. Także jakbyś chciała jakis więcej info to pisz na maila aniagrzegorczyk@gmail.com Ja biorę jeszcze ubichinol, magnez, wit c1000, mleczko pszczele (jak sobie przypomnę), na pcos mio-inozytol, który działa podobnie jak metformina. Cynk, selen i folian (przez mutacje bo kwasu foliowego nie przyswajam). Dużo tego 🙂

          1. Mala Ania
            Pisalam juz chyba, ze mam niedrożne jajowody i do tego jak to określił moj lekarz kończąca sie rezerwę jajnikowa
            Nic wiecej na razie nie znaleźliśmy i niech tak pozostanie….. 😉
            Bylam w aptece i suplementy sa tu strasznie drogie, chyba musze podpytać sie lekarza co mi poleca, moze sa tu jakies zamienniki, a jak niego z Polski sobie to sprowadzę…..
            A najwyzej podejdę tak prosto z mostu z przeczuciem, ze musi sie udac 😉

          2. Bea33ta
            Ja mieszkam za granica i do Polski na leczenie nie moge przyjechać, takze musze zaufać tutejszym lekarzom i ich pomyslom. Bylam tu u dwoch i obydwoje nawet nie zalecali powtarzania badania tylko od razu na in vitro wyslali. Poza tym, moj facet ma tez malutkie problemy ze swoimi chlopakami, a moje prawie 40 lat to razem wszystko wpłynęła na taka ich decyzje

          3. MM wtrącę się troszkę. Rok temu również żywo interesowałam się tym tematem. Trafilam na taką stronę:
            radiologia-zabiegowa.pl/index.php?s=rad_zab_18#article
            Tam masz wszystko wyjaśnione. Ja po długich rozmyślaniach nie poszłam tą drogą ( obecnie ciąża po ivf) ale też chętnie dowiem się więcej. Idealnie byłoby gdyby odezwał się ktoś kto ten zabieg przeszedł i był on skuteczny. Może Bea33ta wie coś więcej.

    2. Franczeska moge podpowiedzieć to co Olga , najlepiej jakiś lepszy kwas foliowy typu Femibion właśnie , inofolic, inofem coś w stym stylu , Q10 , odpoczynek i spokój , o ile dasz radę 🙂

  46. Może nie powinnam tu pisać w tych okolicznościach.. Bloga czytam odkąd dowiedzieliśmy się z mężem, że IVF to nasza jedyna szansa na dziecko (niepłodność męska). Czytałam, czytałam i trzymałam kciuki. Jak robić zastrzyki przeczytałam z 5 razy 🙂 ten blog to dla mnie wsparcie 🙂 dzis się okazał, że z z transferu nici – beta 0,2. I myślałam, że bede się trzymac a siedzę i ryczę od 3 godzin (mimo butelki wina). Ściskam Cię mocno i życzę spełnienia marzeń :*

    1. AsiaJoasia trzymaj się ciepło, ja przy 0,23 też usiadłam zapaliłam fajke i otworzyłam wino. Teraz miałam postęp 1,7 aż sprawdzałam czy przypadkiem na pewno ten przecinek jest w tym miejscu z 2 dni pod rząd, niestety był, więc zrobiłam to samo co miesiąc wcześniej.

  47. Iza, najpierw Twój mądry wpis, potem tyle mądrych słów dziewczyn, chyba nic więcej nie wymyślę. Przytulam po prostu i życzę Wam żeby dzisiejszy koniec był początkiem wielkiego szczęścia…

    Nie byłam z Tobą od początku ( zaledwie od sierpnia ubiegłego roku), ale przeczytałam wszystko. Przez te kilka lat pokazałaś nam jak walczyć, jak się nie poddawać i jak dojrzeć do tego żeby powiedzieć sobie dość i odnaleźć inną drogę. I za to Ci bardzo bardzo dziękuję.

  48. Iza, na pewno nie brzmisz, jak ktos zrezygnowany. 🙂 Nie brzmisz dramatycznie. Nie brzmisz ostatecznie. To dobrze. 🙂

    Ja osobiscie mysle, ze nalezy Wam sie odpoczynek, zmiana nawykow, zmiana myslenia, uwolenienie sie od tej wrednej nieplodnosci i leczenia.

    Dobrze, ze okrasilas ten raz lzami. Tak na koniec (a czy koniec koniec, czy tymczasowy, to juz mniej wazne). Oddychasz teraz glebiej? Powinnas. 🙂

    I, tak jak napisalas, nigdy nic nie wiadomo. Jestescie oboje mlodzi, duzo czasu macie na to, zeby kiedys zmienic zdanie, gdyby akurat tak zycie Wam sie potoczylo (nic na sile). 🙂 Ja sie ciesze, ze zaczniecie na tenczas myslec inaczej, niedobrze jest tak dlugo tkwic w jednym scenariuszu. Bo bardzo latwo jest zapomniec, ze zycie jest mimo wszystko tak kurewsko piekne. :**

    1. Kasia… Wstrzymałam oddech, jak Cię zobaczyłam tutaj. Aż wróciłam tam, gdzie pisałaś ostatni raz u siebie. I proszę. Napisałaś:
      Chcialabym wrocic z happy endem (…) ale byc moze happy end to nie jest osiagniecie jednego, konkretnego celu, byc moze powinno byc to raczej happy now and happy always…

      Życie zmusza do bycia mądrzejszym, niż wcześniej, co? A szczęśliwszym? Albo chociaż świadomym, że szczęście istnieje, co na upartego może być tym samym? 🙂 Cieszę sie, że tu wpadłaś na kawę. Bardzo. Tęskniłam za Tobą.

      1. Kasiu, jak dobrze Cię widzieć. Jesteś (!).

        Izo, że też nie potknęłyśmy się tam o siebie nawzajem. Też dziś wróciłam, tam, do tego „happy now”.
        W sumie, często wracam do tego ostatniego, jak dotąd, wpisu Kasi.

      2. No bo to wlasnie jest to sedno! 🙂 Na zadnego upartego! 🙂 Ta swiadomosc, ze szczescie jest, i to wcale nie tam, gdzie nas nie ma. 🙂 Po to, zeby ta swiadomosc posiasc, trzeba sie wlasnie na chwile zatrzymac, moze nawet wrzucic wsteczny.

        I gdybys miala takie chwile, ze bedziesz sie z ta Wasza decyzja miotac, to pamietaj, ze nie zatrzaskujesz zadnych drzwi, jedynie otwierasz okna.. 🙂

        Dziekuje bardzo za pamiec. :* Przyznam, ze tez tesknilam. I ciesze sie, ze Cie tu odnalazlam. I to w takim przelomowym momencie! Bede za Was mocno trzymac kciuki. 🙂

  49. Lesna! Dziekuje. :*
    Twoj cud tak pieknie urosl, ze az sie nadziwic nie moglam. 🙂 I nawet deszcz lubi! 🙂

    Pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyc. W ramach rozrywki walcze z onetem o dostep do wlasnego bloga. Przy akceptowaniu wszelkich umow nalezy jednak czytac wszystko, co jest napisane malym drukiem, szczegolnie jesli dotyczy to kasacji konta po pewnym okresie braku aktywnosci.. 😉

  50. Izo, chodziłam wokół tego poprzedniego wpisu i jakoś nie mogłam się zdobyć na napisanie choćby kilku dopingujących słów. A teraz nie czuję rozczarowania, może smutek, bo pożegnania zawsze są smutne, ale też ulgę. I powiew świeżości, czegoś nowego i pięknego, co właśnie się dla Was zaczyna. Cieszę się, że postawiłaś granicę i nie dałaś niepłodności zabrać sobie wszystkiego, że pozostałaś empatyczną i ciepłą osobą, z apetytem na życie. I że jesteście w tym razem.

    1. Meliska ja mam ale z 6 szt, wiec to cie nie zbawi, za to mam Luteine 100mg dowcipna 2 opakowania, i w tabletkach 2 opakowania, mogę spróbować napisać smsa żeby mi lekarz wystawił receptę ale to dopiero w środe i nie wiem czy to zrobi bo on mnie w biegu przyjmuje, na zasadzie dzień dobry i dowidzenia. Ale to dopiero środa.
      A może jakaś dziewczyna jest teraz w pon w klinice i przy klinice w aptekach to powinno być po te 130 to może będzie ci mogła kupić i przesłać? Bo ja w N. teraz nie będę.

  51. Nie powiem nic więcej, niż dziewczyny… Po prostu jestem, przytulam…

    Będę z niecierpliwością śledzić dalszy ciąg tej historii, bo jestem pewna, że to nie koniec. Nam też się nie udaje; 5,5 roku starań. Usiłuję wyluzować, ale nie wiem, gdzie jest w mojej głowie ten właściwy przycisk.

    Izuś (przepraszam za poufałość, ale czuję że Cię znam bardziej niż niejedną osobę, z którą widzę się na codzień), pisz proszę dalej, pisz proszę jak wygląda droga do bycia mamą z serduszka. Ja chyba nigdy nie dojdę do tego miejsca, w którym Ty jesteś. Jesteś moją idolką!

  52. Izo … cóż więcej mogę napisać …
    Po ludzku, po kobiecemu(staraczkowemu) jest mi przykro.

    Moja kuzynka 11 razy była w ciąży (naturalnej i z in vitro). Wszystkie kończyły się między 2 a 4 miesiącem.
    Od ponad roku jest mamą „z serca” 2 letniego chłopca. Synek jest do nich tak niesamowicie podobny, że gdybym nie znała historii kuzynki bym powiedziała, że to ich biologiczny syn. Tyle musiała przejść. Jak mawia moja 5 letnia córka – jej syn siedział na chmurce i na nich czekał. W końcu się spotkali.
    Takiego spotkania życzę Tobie i mężowi.
    Bóg zamykając drzwi otwiera okno. Trzymam kciuki za to okno 🙂

    Pozwolę sobie na małą prywatę.
    Dziewczyny mam do sprzedania witaminy dla mężczyzn.
    Mąż najpierw wybrał 1 opakowanie Profertilu, później po 1 opakowaniu tych witamin z oferty, rozpoczęliśmy kolejne. W międzyczasie miał badanie nasienia (test MAR, HBA). Wyniki wyszły super. Morfologia, żywotność poprawiły się dwukrotnie.
    Gdyby któraś była zainteresowana link poniżej.
    https://www.olx.pl/oferta/witaminy-dla-mezczyzny-odpowiednik-profertilu-CID628-IDihK8n.html#d398906abf

    1. Pati,
      Wczoraj byl drugi dzien okresu i od wczoraj biorę zastrzyki
      5-tego dnia zastrzyków mam isc na kontrole do lekarza i po odbiór kolejnych zastrzyków
      Licze na to, ze za miesiac bede robila juz betę, ale do tego czasu wiele moze sie wydarzyć, nawet nie wiem czy i co pobierzemy z mojego brzucha itp itd…..

      Dam znac jak bede potrzebować od was suplementów 🙂 Na razie sprobuje to ogarnac sama 🙂

      1. Franczeska doskonale cie rozumiem, dlatego pisałam z tym dobrym nastawieniem zawsze się przyda, najlepiej wyłącz myślenie i zobaczymy co los przyniesie.
        Eeee ja to obstawiam bete ok 16.11 🙂
        To bierz tylko kwas foliowy i pij czerwone wytrane winko 🙂
        Mnie ivf zmieniło tylko pod tym względem ze już wiem że to nie jest wszystko takie piękne kolorowe jak się może innym wydawać 🙂 Ale za to coś narobiło, nie wiem czy to dłuższy czas brania metforminy, czy to poruszenie jajników, bo nadal zostały mocno policystyczne, ale mam szanse na normalne stymulacje teraz. Wcześniej nawet o tym nie było mowy 🙂 bo nie było okresu a tu po 2 latach wrócił 🙂 wiec ucieszyłam się jak głupia z moim M. 🙂

        Dawaj znać koniecznie na bieżąco znać co tam u ciebie się dzieje 🙂

    1. evcikUK ja białe gacie nosze na wizyte każdą i na bete i na badanie prog 😀 a żeby było śmieszniej cały czas te same, wracam piore susze i grzecznie czekają na kolejną wizyte 😀 😀 😀 😀 a jak zaskocze to je w ramke oprawie, jeśli jeszcze coś z nich zostanie haha, takie białe gacie na czarnym tle wiszące w salonie, to będzie dopiero coś 😀

      To napisz do Leśnej o numer listu 🙂 u mnie też długo szła a co śmieszniejsze miałam w systemie tylko że nadana hahaha, na pewno dojdzie na czas 🙂

      1. Dzieki Pati ja zakupilam nowe wiec je teraz tez beda nosic,na te wielkie wydarzenia,zaraz jade na scan potwierdzic,ze jaja gotowe,a bransoletka idzie do Londynu to dam jej jeszcze chwile,aby dotarla do transferu:)
        A jak u Ciebie bo my na podobnym etapie jak sie nie myle,
        Czytam was jak biblie od czasu jak zaczelam IVF,lepsze niz nie jeden bestseler:)

        1. evcikUK no ja jestem na etapie staran haha, zobaczymy bo mam zupełnie inne dolegliwości, ostatnio jajnik tylko kuł i jaja pekly, teraz coś czuje pod nosem ze będzie inaczej bo mnie wszystko na dole ciagnie, pozyjemy zobaczymy, w środe lub we wtorek się wszystko okaże 🙂
          Ja to się pogubiłam już w tym po jakim czasie od pregnylu pękają jaja 🙂
          Daj znać po scanie 🙂 ile tam naprodukowałaś jajek 🙂

          1. Naprodukowalam kolo 15 ale gotowych jest 8 takze we wtorek punkcja.Ah co by nie bylo jest to jakis sukces,wiec jak wyszlam,ze szpitala to skakc z radosci chcialam,czas pokaze ale na tym etapie jestem zadowolona

  53. A ja Iza składam ci ogromne gratulacje. Może nie do końca z tego powodu co byś chciała , ale za twoją dojrzałość i mądrość. Powinnaś być z siebie dumna.
    A ja i tak wiem , że kiedyś nadejdzie taki dzień, że na to wszystko spojrzysz z innej perspektywy i drzazga zniknie. I tego ci teraz życzę najbardziej.Bo każda droga gdzieś prowadzi.

    No i nie znikaj, bo my tu żyć bez ciebie nie możemy. Szyję ,rób zdjęcia, cokolwiek, ale bądź!

  54. Trafiając na Twój blog 3 lata temu przeczytałam go w jeden wieczór, wyjąc jak bóbr. Wtedy był dużo krótszy, wiec było to możliwe. Juz wtedy pomyslałam ze tak wiele przeszłaś, a potem dopisywalas kolejne strony… kolejne niepowodzenia w tej nierównej walce. Przeżywałam z Tobą każdy transfer, stałaś mi sie bardzo bliska i dla wielu tu osób. Jestes naprawdę wyjątkowa jesli potrafiłas ściągnąć tu nas tak wiele. Zdajesz sobie czasami z tego sprawę?
    Kolejny raz potwierdzasz te wyjątkowość… Twoja dojrzałość jest godna podziwu. Od dzisiaj życzę Ci bycia mama, a nie bycia w ciazy.

    1. Ewelka, to co piszesz jest niezwykle miłe, ale muszę Ci coś pokazać. My, kobiety rozpaczliwie starające się o dziecko, dotknęłyśmy w życiu jakiejś tajemnicy, jakiejś siły, która pozwala nam wstać i walczyć, i jeszcze raz, i jeszcze… My tutaj wszystkie jesteśmy wyjątkowe. To nas łączy. Rozumiemy się w pół słowa. podobnie myślimy, boleśnie czujemy, znamy strachy spod łóżka, wiemy, jak drobne sukcesy cieszą.
      Potrafiłyśmy się odnaleźć, z czego się bardzo cieszę, bo inaczej każda z nas byłaby wyjątkowym wolnym elektronem.

  55. evcikmUK to super 8 jajec 🙂 oby wszystkie były oki 🙂 a to twoja pierwsza punkcja? Ja chyba wczoraj pierwszy raz w zyciu czułam owulacje 🙂 pozyjemy zobaczymy co z tego wynikło 🙂 ty we wtorek punkcja ja w środe usg 🙂

    1. Patki jak cos czulas to zaczy,ze cos sie dzieje i idzie do przodu,powodzenia na skanie. Tak pierwszy raz nie taki straszny diabel… calkiem dobrze znioslam ta stymulacje aczkolwiek byla dluga miesiac bez 4 dni,zadnych skutkow ubocznych i do tego humor mi dopisywal jak nigdy. Troche sie obawiam jutrzejszego dnia ale wierze,ze bedzie dobrze:)

      1. Ale w sobote był dopiero 7 dpt, wiec sikaniec chyba nawet nie mogł wyjsć inaczej? Ja sikancom nie wierze za grosz, nawet nie kupuje uchu juz.
        Daj znac jak będziesz cos wiedzieć. Ja za chwile jadę do labu.

          1. MM, mi w 10 dniu wyszła tak słaba kreska, że uznałam że jej nie ma, a beta była pozytywna. Też wtedy miałam blastke.
            Bywa różnie, poszłabym jednak na badanie.

    1. MM, ja jeszcze czekam, albo przyjdzie okres albo zrobię test za jakieś 2 dni, w N. mówili żeby się nie spieszyć z testem, zwłaszcza, że ta blastocysta nie cała żywa i przez to może potrzebować więcej czasu – zalecali test po 12 – 14 dpt.
      Ja zawsze czekam cierpliwie, wolę dłużej i mieć od razu pewność niż za wcześnie i jak wyjdzie negatywny to i tak do końca nie wiesz wtedy i niepotrzebny stres dodatkowy.
      Powtórz test koniecznie.
      Osobiście wierzę w sikańce, beta je tylko potwierdza ilościowo.

          1. MM, Artemida działająca w połączeniu z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym (tam są punkcje i transfery), dr W. 🙂 Mam koleżankę, która z kolei leczyła się w Bocianie u dr M., bardzo chwali. W Białymstoku podobno wszyscy są dobrzy i te kliniki współpracują ze sobą, a nie rywalizują. Prof. W. żyje tym wszystkim, on był przy pierwszym in vitro w Polsce, dzwoni, pisze do pacjentek, przyjmuje i w niedziele i święta 🙂 Chcesz zmienić klinikę? Dr L. z N. twierdzi, że jak 2-3 razy się nie udaje trzeba zmienić klinikę, ale czy tak faktycznie jest?

          2. Dzięki, myśle nad konsultacją z innym lekarzem. Może inna klinika inne spojrzenie. Tysiącem myśli łazi mi dziś po głowie. U mnie główny problem to niedrożne jajowody. Myślałam też nad konsultacją w Lublinie gdzie udrażniają jajowody. Tonący brzytwy sie chwyta 🙂

          3. MM, może spróbujesz porozmawiać z prof. W. Nie wiem skąd jesteś, ale nieraz w soboty przyjmuje w W-wie w Dębski Clinic, tylko tam wizyta dwa razy tyle kosztuje co w BS. Moim skromnym zdaniem najlepsze ośrodki to BS i W-wa (chyba dwie kliniki). Jeśli problemem są niedrożne jajowody to raczej dla in vitro to nie powinna być przeszkoda, może coś innego?

          4. Melisko, dzięki. Skonsultuję, może dowiem się czegoś nowego. W N. lekarze prócz histeroskopii nie zlecali mi żadnych dodatkowych badań, twierdzą że skoro mamy dziecko poczęte naturalnie nie ma przeszkody immunologicznej czy genetycznej (pare lat temu robiliśmy kariotypy)

  56. Pisze dziewczyny z dobrymi wiesciami. Dzwonilismy do mojego lekarza i test Papa wyszedl bardzo dobrze:-) nie znam szczegolow ale ciesze sie bardzo. 3.11 mam nastepna wizyte i wtedy pewnie omowimy wyniki.
    Dobrego tygodnia dla Was 🙂

  57. Meliska, uwierz mi, ze juz przebieram nogami na wiesci od Ciebie:) Oczywiscie przynies nam tu wiesci o wysokiej becie:)
    Poki co trzymam kciuki za dziewczyne rabina i za MM bo rzczywisci test sikany w 7 dniu to raczej zdecydowanie za wczesnie. Kciuki zacisniete.
    Wezon, gdzie sie podziewasz?

  58. Soniu, u mnie było jakoś dziwnie, trochę na wariackich papierach, w 14 dc na wizycie u dr T. jeszcze nie był pęknięty pecherzyk, wzięłam tego samego dnia Ovitrelle na wszelki wypadek, ale jakoś dr T. nic nie mówiła o lekach odnośnie transferu i ja też zapomniałam zapytać. Ale zgodnie z sugestią zapisałam się na sobotę na transfer. Następnego dnia po wizycie u dr T. miałam usg u siebie, pęcherzyk był pęknięty, zadzwoniłam do dr T. i kazała brać Lutinus 2×1 i 1×2 Luteinę podjęzykowo na 2 dni przed transferem. Z uwagi, że transfer wypadał w sobotę, nie było ani dr T. ani dr L., transfer robiła mi przypadkowa lekarka dr S.-T. Opisywałam wcześniej lekki stres, jak mi kazała w minutę decydować o zarodku, co do leków to ona mnie pytała co mam brać 🙂 Zapytałam ją dodatkowo o Encorton i biorę go również. Także Lutinus, Luteina i Encorton. W ogóle chyba nie mam teraz lekarza prowadzącego z N., ale nic, zobaczymy co będzie i wtedy będę myśleć. Soniu, a Ty jak? Kto robił transfer? Jakie masz leki? Trzymam kciuki 🙂

    1. Melisko ja tez miałam podobnie 🙂 ale to miała być stymulacja nie ivf a że się skończyło jak się skończyło to z 3 paniami miałam do czynienia 🙂 przecież poszłam do fachowców a nie do mięsnego 🙂 pozatym każdy chwali lekarzy jak mu się uda 🙂
      A masz jakies dolegliwości na okres że już go tak sobie zapowiadasz??

      1. Masz rację Pati 🙂 Nie przepowiadam, tylko cierpliwie czekam na rozwój sytuacji. U mnie jak ma być okres to nie zatrzymuje go Lutinus i tego typu rzeczy. Po prostu nie nastawiam się ani w jedną, ani w drugą stronę i tak sobie przeciągam, bo jednak nadzieja to nadzieja 🙂

        1. Meliska ja tam od niedzieli też jestem niby w ciąży haha 🙂 i niech się dzieje co ma być, tak bolałao ze pewnie pękły wiec o to się już nie boje, 2 h później było przytulanko ostatnie, żel przedłużający życie plemników aplikowany od pt haha, czekam teraz do sob pt żeby badanie prog zrobić, w środe ide podejrzeć endo i czy na pewno pekły czy mi się coś nie wydawało, i zobaczymy 🙂
          A jutro sobie nasikam na test haha żeby zobaczyć po pregnylu jak ta kreska ma wyglądać 😀 a drugi taki sam zostawiam sobie na 2.11 😀
          U mnie po luteinie nawet okres nie przychodzi ostatnio haha 🙂
          A za ciebie trzymam dalej kciuki 🙂

          1. Meliska teraz jest moj 2 cyk naturalnie na lamecie i menopurze, po punkcji i tym nieudanym transferze na koniec sierpnia coś się ruszyło, albo po porstu metformina zaczęła działać i cykle wróciły, jaja są endo też oki, wiec nie wiem co się zadziało.
            Ja teraz normalnie bo i tak mam 3 cykle przestoju u mnie żadne jajo nie zostało, było ich tyle a wyszedł hu… wielki i bąbelki, a w N, jest tak ze jeśli punkcja kolejna to po 3 pelnych cyklach. Wiec i tak jestem w czarnej dupie, ale jak się ruszyło to nie trace czasu a nóż może będzie cud 🙂

    2. Melisko, transfer mialam w sobote. Robil dr L.
      Leki mam takie jak Ty tylko tym razem bez encortonu.
      Podchodzilam tym razem na cyklu naturalnym.
      Podalismy 2 zarodki i spokojnie czekamy.
      Czuje sie jak zwykle czyli dobrze:)

      1. Dr nie roztaczał czarnych scenariuszy? 🙂 On Ci zalecił 2 zarodki? Ja o ten Encorton tak sama jakoś poprosiłam, bo słyszałam, że przy endometriozie warto brać, do tego jestem alergik-astmatyk, ale teraz to nie wiem czy dobrze… na cyklu naturalnym nie zapisują nigdy?

      1. Jeszcze 4. Ale wiesz, nie wiem zupełnie czego sie chwycić, gdzie szukac. Mam piękne blastocysty, moje wyniki idealne, nie ma sie do czego przyczepić. Nie wiem, co poszło nie tak. Boje sie, ze jest cos, o czym nie wiem, jakaś przeszkoda i ze zmarnuje te kolejne zarodki.

    1. dziewczyno_rabina przykro mi. Myślałam że u Ciebie będzie pozytywna ;(
      Spróbuj może histeroskopii, ja po pierwszej stymulacji i trzech nieudanych transferach zrobiłam i okazało się że miałam polipy w macicy.

        1. Przykro mi dziewczyno rabina 🙁 a może coś genetycznie? Kurcze ja też się tego boję i często o tym myślę, że może być coś o czym nie wiem i nawet nie wiem z której strony i gdzie szukać. Przy pierwszym transferze w Bocianie zapytałam lekarza czy mamy zrobić kariotypy to powiedział, że póki co nie ma do tego wskazań. Zapytałam o pgd- też powiedział, że nie robią tak na życzenie tylko dopiero jak coś. .. a kiedy będę wiedziała, że już jest to coś? Żaden z zarodków nie dotrwal do mnożenia, z.moich nastu jajek, 6 poddali zaplodnieniu-5 się zaplodnilo, cieszyłam sie,że resztę zamroże i ominie mnie następna stymulacja i co? Okazało się, że nic nie było do mrozenia, a niby były wcześniej ok. I tak sobie myślę, skoro nie dało się moich jajek zamrozić to może nie nadawały się też do zapłodnienia? I jak to wszystko sprawdzić? Eh… bardzo mi przykro naprawdę 🙁

          1. Aniu a badaliście nasienie dokładnie ?
            Mieliśmy podobną sytuacje z 4 Zarodków wszystkie w 3 dobie były 8 A , jeden mi podali i ma już 21 tygodni , ale pozostałe w 5 przestały się dzielić .
            Pani Embriolog powiedziała że często tak się dzieje i na razie jedyne co możemy zrobić to jakieś dokładne badania nasienia , bo ponoć po 3 dobie plemnik ma duży wpływ na jakość Zarodka i po stronie plemników może być problem.
            My już tego nie sprawdzaliśmy bo Kluseczka się przyjęła i rośnie i może faktycznie mieliśmy „pecha” z tymi 3 Maluchami Zarodkami , ale gdyby się z Kluchą nie udało , na pewno byśmy robili szczegółowe badania nasienia .

          2. Ania nam Embriolog mówił o fragmentacji dna plemników .
            My tego badania nie robiliśmy, Mój M. ma morfologię na poziomie 8% ale ponoc to o niczym nie świadczy i warto zrobić fragmentację .
            O cukrze z tego co pamiętam pisała mi Ana86 , tez w pierwszym podejściu Zarodki nie doszly do Blastek , a teraz po drugim podejściu piękna ciąża i Mrozaki 🙂

          3. Rozmawiałam dzis z embriologiem i ona twierdzi, ze skoro uzyskaliśmy 6 blastocyst do mrożenia z jednej stymulacji, to raczej z zarodkami jest wszystko ok (czyli nie genetyka), ona by szukała raczej problemu z zagniezdzeniem, sugerowała histero. Niby miałam juz histero i było ok, ale w międzyczasie była ciąża i cc, wiec moze w tym kierunku – moze to wina blizny? Chyba podejdę jeszcze raz z marszu, a potem ewentualnie zrobię jeszcze raz histero. W czwartek mam wizyte u lekarza, zobaczymy, co mi powie.

          4. Do tej pory się nie odzywałam, ale jestem z Wami juz od 2 lat…tak po cichu:)
            Mała aniu, wydaje mi się, że ta cała sytuacja z jajkami i zarodkami to raczej problem pcos… Nie wiem, czy doszukiwałabym się problemu w genetyce. Ja mam dość zaawansowane i miałam dokładnie taką sytuację, tylko jakiś cudem jeden zarodek z nami został. Rozmawiałam wtedy z embriologiem i on mi to zasugerował. Aktualnie myślimy o rodzeństwie dla synka. Nie dam rady już jeździć do Białegostoku niestety (tam się leczyliśmy). Ciążę prowadził dr z Lublina, który pracuje w naszym Ab ovo. On mówił to samo, że to nieszczęsne pcos…. bardzo dużo jajek, a w rezultacie bardzo mało zarodków… bo słaba jakość. Ja na razie nie wracam do in vitro, kupiłam suplementy i przez jakiś czas próbujemy naturalnie. Zobaczymy…

          5. Dzięki dziewczyny. Badania nasienia robiliśmy niby takie bardziej szczegółowe jeszcze przed iui. Wtedy nr z Lublina nam zlecił. Było słabo bo morfologia wynosiła 2% i zero plemników z ruchem postepowym. Teraz po ponad roku supli i lekkiej zmianie stylu życia jest 4% i nikt z lekarzy nam nie sugerował nic dodatkowego… eh. Mam nadzieję, że teraz po mojej suplementacji coś się z tą jakością zmieni. Wiem,że na pcos źle wpływa spożywanie cukru, ale nie potrafię w ogóle zrezygnować :/
            Ciesze się Agus, że trochę Cię sprowokowalam do napisania 🙂 dziękuję.

          6. Podobna sytuacja… Też jestem z Lublina i tez mój mąż ma słabe parametry nasienia. Dlatego sprowokowałaś:). Ale to dobrze, czasami po prostu trzeba się wygadać;) tym bardziej, że temat powoli u nas wraca. Gdzieś tam w środku mam nadzieję, że in vitro nie będzie znowu potrzebne, ale nie zabezpieczamy się odkąd urodziłam synka, a że minął już rok to jakoś tam zaczynam się oswajać z tematem na nowo. Na razie próbuję uwierzyć w moc mleczka pszczelego:)…A ponoć wiara czyni cuda.
            A jeżeli chodzi o nasienie. To mój aktualny lekarz mówi, że on nie wierzy w suplementy poprawiające jakość. Owszem, morfologia zmienia się w zależności od stylu życia, ale ostatnio powiedział mi, że według niego to trochę wyrzucanie pieniędzy w błoto. Bo ta poprawa nie jest jakaś spektakularna. A jak jest naprawdę to chyba nikt nie wie:)

          7. A cukier… U mnie kiepska sprawa. Przed ciążą nie lubiłam słodyczy, a w ciąży takie właśnie miałam zachcianki i nie potrafię się odzwyczaić;) Taka sytuacja;)

          8. Mala Aniu, chyba już kiedyś opisywałam Ci moja sytuacje. Skonczylam pierwsza probe podobnie jak Ty bo była hiperka (lzejsza) i zarodki miały zostać zamrozone a nic nie dotrwalo. Wylam… A dr powiedział żeby sprawdzić kariotypy bo te 20 komórek niby takie piękne były. Wiec zbadaliśmy nasze kariotypy-ok i zmieniliśmy klinikę. Zrobilismy sami od siebie kolejna genetykę. M zbadal geny AZF, CFTR (obniżone nasienie może się stad brac). No i zrobil fragmentacje DNA plemnika-wszystko wyszlo ok. Wydalismy na to ze 2 tys albo lepiej. Ale nowy dr powiedział ze np. kariotypy powinny być zrobione od razu na początku drogi. I chwalil ze sami pobadalismy reszte bo ma obraz sytuacji. Wyszlo ze problem to moje trochę ukryte PCOS. I zostałam uprzedzona ze jakość moich komorek może być gorsza niż normalnie wiec może będzie potrzeba niestety więcej procedur. O suplementach ze brałam wszystkie wymienione to wiecie-przez bite 3 miechy i naprawdę ZERO cukru bo to mega szkodzi tym naszym nędznym komorkom (sama doczytałam bo dr o tym nie mowia). Za drugim razem wynik był kompletnie inny. Znow nadprodukowałam komorek (24 szt) ale z tych wybranych prawie wszystkie się zaplodnily, pięknie się rozwijaly, Maluszka mam w brzuszku i 2 blastusie zamrozili. Pisze Ci to bo tez myslalam po pierwszym co tu robic…Ale naprawdę powalcz z tym cukrem, niby drobiazg-ale burdelnik w naszym organizmie może zrobić. Ja cale zycie uwielbiałam cukier i jadlam sporo choć jestem chuda (może to tak wygląda u nas) ale pomyslalam-co dla dzidzi tego nie zrobie? A nuz się uda? Po miesiącu już się odzwyaczajasz i Cie nie ciagnie-sprawdziłam 🙂 Wiec mala Aniu naprawdę wierze w powodzenie w Twojej sytuacji (jakbym o sobie czytala), może pobadajcie te podstawy co pisałam. A jedna tak nieudana procedura jak widzisz może się zupełnie odwrocic. No i leki- może obgadajcie jakas zmiane. U mnie leki były średnio dobrane za pierwszym razem. Czym się stymulowalas? I protokol- zawsze szlam na dlugim ze niby na jakość lepszy i przy hiperce (choć zdania podzielone). Jakby cos to pytaj kochana, wierze i wiem ze musi Ci się udac!!! p.s. sproboj powalczyc z tym cukrem 🙂

          9. Dzięki Ci ana86 za te informacje. Fragmentację DNA plemników robiliśmy przed iui, nie mam w tej chwili przy sobie wyników, ale wieczorem napiszę co wyszło. Teraz przed tym podejściem nic już raczej nie zrobimy, 2.11 mamy wizytę startową i zapytam o kariotypy. Z cukrem masz rację – musze się zmusić do detoksu! Co do długości protokołu to ja się trochę gubię. W białymstoku byłam miesiąc na antykoncepcji (tak jak teraz) i wydaje mi się, że poszłam później krótkim, teraz pani dr też planuje krótki, choć dopytam o to też 2.11 bo właśnie często przewija mi się info, że długi jest lepszy przy pcos i przy ryzyku hiperki. Byłam stymulowana menopurem i citrotide plus ovitrelle. Muszę sobie spisac pytania na kartce na wizytę w listopadzie. Dzięki jeszcze raz!

          10. Mi tłumaczyli ze jak daja antykoncepcje to protokol jest dlugi. Bo krotki to jakby idziesz i z miejsca po okresie leki na stymulacje. Czyli masz taki wariant jak ja. Podobno dla nas ten lepszy jest. Menopur tez dobry na jakość komorek podobno. Zaraz zaczynasz wiec faktycznie już pozno na te badania 🙂 A macie wybrana opcje ivf? Może weź IMSI to lepszy plemnik wybiorą (za pierwszym razem miałam bez tego). Tyle mi się kojarzy poki co 🙂

          11. No własnie ja nie jestem pewna, bo pamiętam, że miałam własnie zamieszanie w głowie z powodu pigułek, bo lekarz szedł krótkim, ale ze wzg na pcos moje dał mi wcześniej antki, bo tak to myślałam jak Ty – pigułki przed = długi, a u mnie było z pigułkami i krótki… teraz chyba też tak będzie. Wydaje mi się, że mieliśmy ICSI, już nie pamiętam :/

  59. Anitt super 😀
    Dziewczyna_rabina i jak z tymi wynikami?? Bo siedze na szpilkach….
    MM nasze organizmy są rożne zrób bete koniecznie !!
    Meliska kciuki trzymane, to skusisz się na jutro czy jednak pojutrze?
    Sonia a ty jak tam?
    Wężon wzywamy cie 🙂 weekend się już skończył czas powrócić 🙂

      1. Sonia ty to lepiej mów kiedy beta a nie tak zdawkowo 🙂
        Ja dziś miałam być na bieżąco na blogu a latałam z tata i babcią po lesie za grzybami haha, tak sobie pojechałam do pracy że 2 h oddychałam świeżym powietrzem 🙂 i się śmiałam że dotleniam to coś co może udało się wyprodukować ostatnim strzałem w niedziele 😉

  60. Iza,bardzo wzruszył mnie Twój wpis.Co by się nie działo, jest zawsze jakaś droga.Podziwiam dojrzałość Twojego myślenia. Będziesz miała rodzinę, ja to po prostu wiem.ściskam Cię z całych sił!

  61. Dziewczyny a może poprosić Ize o jakiś wątek typu „badania” bo też jestem ciekawa jakie mogła bym zrobić przed kolejnym ivf, i w jakich sytuacjach jak się nie powidzi robić kolejne, immunologiczne genetyczne, bardziej złożone M. nasienia itp. bo mi też mowią na razie żadnych badań, a skoro już tyle kasy ładuje w to wszystko to bym wolala wiedzieć że zrobiłam wszystko i może coś wyjdzie dodatkowo jeszcze co łatwo/nie łatwo da się rozwiązać i skierować leczenie na inne tory. Chyba to by było pouczające 🙂 bo wiadomo że każda z nas inny przypadek, ale może coś się rzuci komuś w oko 🙂
    Mi mała Ania mówiła że np. to że tsh jest w normie np. nie świadczy o tym że się nie ma Hasimoto a to wychodzi jedynie jak się zbada reszte hormonow tarczycy.
    U mnie tak samo wyszło z cukrzycą bo na czczo zawsze miałam oki dopiero jak zrobiłam obciążenie, gdzie ani waga ani nic nie świadczyło o tym że ja posiadam, moje jajniki dopiero po 2 latach zostały zdiagnozowane w N. jako już typowo PCOS bo wcześniej były „z lekkimi cechami PCOS” do tego doszło IO które zdiagnozowano dzięki podpowiedzi dr z N. żeby zrobić ja razem z glukozą.
    Wiem że powinnam zbadać d3 i inne rzeczy ale to też jest tak że nieraz nie należy brać jakiś suplementów przed badaniem przez jakiś czas, na razie się stymulowałam a jak nie wyjdzie to kolejny cykl chce poświęcić na badania. Trochę się boje bo moje wyniki teraz w porównaniu do zeszłorocznych są zupełnie na odwrót 🙂

    1. Pati, kochanie, Martucha już niżej przypomniała, że pisałam kiedyś o podstawowych badaniach:
      http://krotki.blog.pl/2016/06/24/lista-badan-immunologicznych-i-genetycznych-przed-in-vitro/

      Co do szerszych badań, mam trzy powody, zeby o tym nie pisać postu.
      1. Nie chcę szerzyć hipochondrii. Jak lekarz sam nie zleca, często oznacza to, że więcej nie trzeba.
      2. Nie znam się na tym. Nie mam wiedzy, by doradzać w takich sprawach.
      3. Na bieżąco zawsze można tutaj zapytać w komentarzu właśnie 🙂 ALe na bieżąco, a nie dlarego, ze wpisem o badaniach „stworzyłam” u kogoś chorobę 🙂

  62. Dziewczyny, odpisze tutaj jeszcze raz:) A wiec jestem juz po transferze. Odbyl sie w sobote. Oodali nam 2 zarodki. Czuje sie dobrze a teraz to nie pozostaje nic jak tylko cierpliwie czekac i byc dobrej mysli:) prosze o trzymanie kciukow za nas:)

    1. Scratching, embryoglue, hatching, Encorton, Acard, heparynę, utrogestan 300 dziennie, Prolutex, magnez 3000 jm dziennie, wit D, Femibion, folik.

      Nie wiem czym jest badanie czynności skurczowej macicy?

  63. Dziewczyno Rabina ja bym moze sprobowala na Twoim miejscu porobic trche wynikow z imunologii. Czesto nie ma rzadnych o objawow a problem po tej stronie.. Przykro ze nie wyszlo…
    Pati, pamietam ze byl juz post na temat dodatkowych badan, immunologi i genetyki.
    Nie pamietam kiedy dokladnie ale w tym roku napewno.:-)
    Jesli znajdziesz zapodaj linka 🙂

  64. Przy Hashimoto – nie ma sensu badać przeciwciał. One i tak będą.
    TSH winno być w okolicach 1,1-1,2.
    Do tego ft3, ft4 i vit.D3.

    Podobnie jak @dziewczyna_rabina miałam podejść do IVF w Salve.
    Niestety wynik AMH pozbawił mnie nadziei. Jest za niskie by mieć refundację leków.
    Nie stać nas na 2 cykle z pełnopłatnymi lekami do stymulacji, 1 procedurą i potem CRIO.
    Moje wyniki są książkowe. Nie ma się do czego przyczepić – tylko to AMH na poziomie 0,28.
    Dla spokojnej głowy powtórzę je w najbliższych dniach.

    U mnie przygoda z IVF się skończyła zanim się zaczęła 🙁

    1. MagdaS a ja jakoś nie wiem czemu uderzyłam do N nie do Salve, chyba miałam dość lekarzy z Łodzi, ale przechodząc do sedna. Moje AMH przy PCOS nie jest powalające, sama dr spodziewała się okolic 10, no niestety przeszacowała i to sporo.
      A może okaże się że jesteś podatna na stymulacje tak jak ja i nie trzeba będzie się wykosztować na leki aż tak bardzo, może jakieś leki zostały w klinice? Ich przydatność to 28 dni od otwarcia a nie zasze się zużyje całą fiolkę. Zagadaj z lekarzem powiedz jaka sytuacja może coś wymyśli i koszty nie będą tak ogromne. Nie wiem do kogo trafiłaś w Salve, a próbowałaś już normalnych stymulacji, inseminacji czy coś w tym stylu?
      Uwierz mi przygoda z ivf dopiero się rozpocznie, na pewno coś wymyślisz 🙂

        1. MagdaS dlatego właśnie odpuściłam Salve 6 IUI to baaardzo dużo a jak bys zrobiła 3 to byś miała na leki na Ivf, przy IUI jest maly procent powiedzen.
          A jaki jest twój problem? cykle, czynnik męski, tarczyca, pcos, io??Czy jeszcze coś innego? robiłaś HSG? histero lub coś innego? co cie skłonilo do IUI?

          1. Z 1 IUI mam córkę.
            2 i 3 IUI robiłam w „Bocianie”
            Kolejne 4 IUI u lekarza, który ponad 10 lat pracował w Novum. Wierzyłam w to co on robi. W międzyczasie – 2 histeroskopie, 1 HSG. Mąż zdrowy jak koń. U mnie hashimoto i IO. I oczywiście ta przeklęta „Niepłodność idiopatyczna”.
            O IVF zaczęłam myśleć dopiero w 2015 roku. Zanim ogarnęłam temat – wstrzymano refundację.

    2. U mnie przeciwciała po wprowadzeniu diety i suplementacji po zbadaniu niedoborów spadły z kilkuset na 56 także ja sobie badamy bo po pierwsze motywuje to do trzymania diety, po drugie lubię wiedzieć 🙂 od kilku miesięcy biorę ldn (naltrexone) i dziś chce zrobić żeby zobaczyć czy coś się po nim dzieje.

        1. mała Ania i jak cholera boje się robić badania żeby jeszcze jakies kure… nie wyszło 🙂 pozatym boje się kolejnego ivf żeby znów nie było jaj z jajcami 🙂 już nawet nie chodzi o dyskomfort po punkcji ale o sam fakt że tak naprawdę w naszym przypadku to nie wiadomo co może pomóc żeby te jaj były dobre, w jakim kierunku iśc ze stymulacją itp…
          Ale jak bym miała tfu tfu odpukać w niemalowane Hasi to już jak siostry bliźniaczki byśmy były haha PCOS, IO, Hasi… a i jeszcze jak bym zbadała tą mutacje genu hihi…

      1. Mała Aniu, też mam hashi i moje przeciwciała ostatnio znacznie wzrosły (z około 150 do 750). Nie wiem czy przyczyną jest kiepska dieta czy nadmierny wysiłek fizyczny jaki sobie zaserwowałam przez ostatnie kilka miesięcy. Czy możesz napisać jakie niedobory sprawdzałaś i wyrównałaś oprócz wit. D? Ciekawa jestem i trzymam kciuki za ten preparat ldn o ktorym wspominasz. Koniecznie daj znać jak efekty.

        1. Cynk i selen – ich poziomy są bardzo ważne przy konwersji jak się ma niedoczynność, branie w ciemno nie jest dobrym pomysłem, bo granica między zdrowym poziomem, a toksycznym jest niewielka. Ja badałam też mutację mthfr i okazało się, że mam a1298c, czyli potrzebuję form zmetylowanych także selen kupiłam w formie selenometioniny. Badałam też poziom ferrytyny – wyszła mi bardzo bardzo nisko – pije buraka liofilizowanego. Do ferrytyny sprawdziłam też żelazo – niby ok, a ferrytyna nisko, więc zaczęłam wspomagać się witaminą C (lewoskr) bo pomaga w przyswajaniu żelaza. Dodatkowo badałam poziom kwasu foliowego (bałam się, że mam za dużo, bo przez jakis czas zanim dowiedziałam się o mutacji łykałam zwykły kwas foliowy), witaminy z grupy B też sprawdziłam. A no i poziom homocysteiny. Przez jakiś czas przyjmowałam TMG żeby go obniżyć, bo wyszło mi chyba 9 z tego co pamiętam. Witaminy d3 miałam bardzo mało – 16 i po przyjmowaniu dużych dawek (10tys jedn z wit k2 200mg) wzrosło do 56, potem przerwałam na wakacje, bop mysłałam, że słońca dużo 🙂 i spadło do 40 – badałam pod koniec wakacji. Przyjmuję też magnez, omega 3, macę i takie ziółko vitex – po nim mój stosunke lh do fsh jest równy 1 – książkowo, a nigdy tak nie było wcześniej. Dziś odbiorę wyniki tarczycowe to zobaczę jak to się wszystko ma.

          1. Ruta melduję, że wygląda na to, że Naltrexone działa jeśli chodzi o moje przeciwciała. Anty-tpo spadły do 93 (ostatnio były ponad 150, a początkowo wychodziłam od 1600), a anty tg ostatnio było 56, a teraz 31, TSH mam 1,42 – biorę letrox 100i w kwietniu po stymulacji do IVF tsh wynosiło ponad 4… Leki na stymulację jajników działaja na przysadkę dlatego pewnie mi zwariowało to tsh wtedy. fT3 mam na poziomie 38%, a fT4 na poziomie 43,59% także konwersja trochę słaba i może powinnam włączyć Novothyral żeby zwiększyć to ft3. W każdym razie ldn będę brać nadal 🙂

    3. MagdaS, może wkładam kij w mrowisko, ale ja w sprawie wyniku AMH i refunndacji.
      Kiedy ja robiłam badania do refundacji, trzeba było dostarczyć albo AMH albo TSH (chyba TSH, w każdym razie inne badanie niż AMH). Jeszcze mnie lekarz pyta, które mi lepiej wyjdzie, żeby trafić w refundację. Wystarczyło zrobić jedno.
      tylko dobrze, jak te AMH robiłaś poza swoją kliniką, żeby nie było w systemie…

        1. wklejam ze strony rządowej: FSH poniżej 15 mlU/ml w 2-3 dniu cyklu lub hormon antymüllerowski – AMH powyżej 0,7 ng/ml (wg II standardu), u których nie stwierdza się wcześniejszych, niedostatecznych odpowiedzi na stymulację owulacji oraz bez nawracających poronień
          z tym samym partnerem – refundacja do 3 cykli;
          No i wiek poniżej 40 lat.

          1. Upierajcie się przy tym, że macie tylko FSH. Nie mogą Was zmusić do zrobienia obu badań, zwłaszcza, że AMH nie jest refundowane 🙂
            Ważne, żeby wyniki nie były z kliniki w której lekarz wypisuje recepty 🙂
            Chociaż tak możemy przeskoczyć system 🙂

          2. Moje AMH to <0,1. Lekarz nie wpisał do karty i refundacja była. TSH mieściło się w normie. Ale organizm nie zareagował na leki. Ale nie dowiesz się, póki nie spróbujesz… Można też spróbować na clo, jeśli dobrze reagujesz. Przy większych dawkach może być i 5 komórek.

          3. miało być oczywiście FSH. I zastanawiam się jeszcze, czy stymulacja na maksymalnych dawkach, jaką przeszłam, nie spowodowała późniejszego skoku FSH do prawie 100…

      1. Przy 1 IUI byłam stymulowana Puregonem 75. Wyhodowałam 5 pęcherzyków. Z tego cyklu mam córkę.
        Kolejne IUI już na CLO i Menopur 75. Pęcherzyków było 2-3.

        Lekarka w Salve wpisała AMH jako pierwsze 🙁 z zaznaczeniem, że koszt leków do stymulacji wyniesie m.in. 3.000,00 zł. I że prawdopodobnie trzeba będzie przeprowadzić stymulacje w 2 cyklach.

        Vit.D3 badałam w maju. Zaczęłam suplementować 5000j. jakieś 2 miesiące temu i AMH badałam już po jakimś czasie przyjmowania i D3 , Q10 (ubichinol czy jakoś tak), DHEA itp.itd.

        Napisałam @ do dr M. w BS. Zobaczymy co on odpisze. Bo BS brałam pod uwagę oprócz Salve.

    1. martucha a może orientujesz się od kogo dostać skierowanie do immunologa i do genetyka? (bo nie wiem kogo o jakie skierowania do kogo prosić ) bo domyślam się że koszt tych badań to masakra 🙂
      A może ktoś podpowie ile czekal na wizyte?

      1. Pati nie mam pojęcia, w ogóle nie miałam robionych takich badań. niech się odezwą dziewczyny, które coś działały w tym kierunku. a pamiętam,że opisywały robienie takich badań na nfz tyle że jakoś dużo dłużej to trwalo

  65. a w kwestii LUTEINY 100 tej dowcipnej – to ja chętnie odkupię. Wizytę mam dopiero 4 listopada a zapasy nie takie duże jak myślałam. 1 opakowanie albo nawet 1 listek by mnie poratował.
    Kto może, niech mi na maila napisze kwotę za lek i wysyłkę i nr konta, a ja zrobię przelew i podam adres do wysyłki 🙂
    martes-k@o2.pl

    z góry wielkie dzięki 🙂

  66. dziewczyna_rabina ja bym zrobiła najpierw histero, może faktycznie po ciąży i cc coś tam nie ten teges na macicy, a sama pisałaś że nie chcesz marnować tych 4 zarodków. Jeden cykl cie nie zbawi chyba a będziesz później pewna że już przebadałaś i zrobiłaś wszystko co można było zrobić.

  67. Agus i mała Aniu, Dziewczyny potrzebuję pomocy, wyczytałam że jesteście z Lublina. Czy słyszałyście o Zakładzie Radiologii Zabiegowej i Neuroradiologii w Lublinie? Chciałabym dostać się tam na konsultację. Niestety na ich stronie pod podanymi numerami tel nie można niczego konkretnego się dowiedzieć. Może miałyście kontakt z którymś z lekarzy placówki albo z osobą która się tam leczyła? Chodzi mi o informację jak na tę konsultację do nich trafić? Z góry dzięki.

    1. MM ja niestety nie pomogę, rozumiem, że chodzi o udrożnianie jajowodów? W tym szpitalu byłam tylko raz na hsg i wtedy dzwoniłam w pierwszej kolejności na ginekologiczną izbę przyjęć i tam dalej już mnie kierowali jak powiedziałam o co chodzi.

  68. MM kochana, dodzwoniłam się tam przed chwilą ale poległam na pytaniach pani. Zadzwoń teraz jak możesz nr tel. 81724 41 54, poproś do tel. panią Ewę Makowską i powiedz jej dokładnie jakie schorzenie, o co chodzi i pani powiedziała, że wtedy będzie w stanie udzielić info.

  69. MM jeszcze zobaczyłam t stronę http://radiologia-zabiegowa.pl/index.php?s=rad_zab_18 ten prof. Rech… to ten, który mi robił tą nieszczęsną laparo z elektrokauteryzacją. Widzę, że to pod jego nadzorem robią w tym zakładzie radiologii. Jakbyś chciała namiar na niego żeby umówić się prywatnie na wizytę – on z prywatnych wizyt daje skierowanie do szpitala do siebie na oddział, to pisz do mnie maila. Wyżej Franczesce napisałam adres w komentarzu. Z moją laparo mu nie wyszło, ale jest znznym w polsce specjalistą operatorem także może warto do niego uderzyć z tym udraznianiem Twoich jajowodów.

          1. Olga82 medycyna idzie do przodu, na szczęście dla nas. W 2009 jak dowiedziałam się że mam niedrożne jajowody to każdy ginekolog z którym rozmawiałam odradzał udrażnianie i oprócz HSG nie było metody. Śledziłam temat od tego czasu ale nic nie można było znaleźć na ten temat w necie.
            Będę próbować, może się nie udać ale gorzej też nie będzie 🙂
            Dziś przesłałam dokumentację na maila do Dr. który kwalifikuje do zabiegu, czekam na informację zwrotną.

  70. Izo dziękuję za ten wpis. Piszesz o sobie a wiele z nas widzi tu swoje zachowanie. Najpierw płacz, później duma jakie jesteśmy dzielne i silne, jak wiele potrafimy wytrzymać. Ja jestem z Ciebie dumna, że podjęłaś kolejną próbę i mimo, że się nie udało nie załamujesz rąk, nie masz czarnych myśli. Nie wiem czy pocieszanie coś zmieni, wiedz jednak, że wszystkie życzymy sobie jak najlepiej. I, że na pewno każda z nas znajdzie szczęśćie 🙂

  71. Iza, jesteś heroską. Spójrz ile tu kobiet (i mężczyzn?) jest z Tobą. Ile osobom Twoje wpisy pomagają. Ile osób Tobie dobrze życzy 🙂
    Właśnie między innymi z tego powodu tu zaglądam. Tu zawsze można znaleźć słowo otuchy, kiedy przychodzi gorszy dzień, albo szukam odpowiedzi na jakieś nurtujące mnie wewnętrzne pytanie na które i tak tu nie znajduję odpowiedzi, ale wpisy i komentarze pozwalają mi czasem uporządkować myśli…
    Jesteś zwycięzcą. Chociaż pewnie lepiej by to brzmiało w nieco innych okolicznościach, to uwierz mi- jesteś zwycięzcą.
    Ściskam mocno wirtualnie i kibicuję temu, co wydarzy się dalej 🙂

  72. Misscarp, ale u Ciebie to sie dużo dzieje! Przespałam kilka ostatnich tygodni, a Ty myk i jesteś po laparo. I to jeszcze szczęściaro z rozpuszczalnymi szwami. Ja jestem jedną z tych, która utrzymuje, że w pępku ma zaszyte nerwy. Z najwyższym wysiłkiem go myję, a najchętniej to nie myję, nie dotykam.
    Dzięki za dobre słowo. Trzymaj się ciepło!

    1. Pij baaardzo duzo wody, dieta wysokobialkowa, mleko pij tez i nawet ze 2 jajka dziennie jedz. Non stop pij i obserwuj sie czy nie zatrzymujesz wody bo trzeba duzo sikac. Mi sie jakos rozeszlo a jajek bylo 24. Antybiotyk to tylko infekcji zapobiegajac daja. Kciuki zacisniete 🙂

          1. To swietnie a jednak byla ta hiperka 🙁 no jak narazie czuje sie ok pije i sikam:)
            To tym okruszkiem jeszce bardziej mi poprawilas humor.Wielki buziak w brzuchol

  73. Mała Aniu, piszę tutaj. Nie wiem czy odnajdziesz po tym jak pojawiło się sporo wpisów poniżej.
    Jesteś kopalnią wiedzy. Jestem pod wrażeniem jak wszystko masz pod kontrolą. Gratuluję wyników.
    Moje tsh sprzed 2 tygodni to ponad 4 ale to nawet nie tak źle w porównaniu z ft3 które sięga dna, jest poniżej normy laboratoryjnej. Przypuszczam, że mogą to być w takim razie problemy z konwersją. Moja endokrynolog niestety nic nowego nie wniosła poza zwiększeniem mi dawki euthyroxu. Ja na własną rękę pilnuję poziomu wit. D i kwasu foliowego który przyjmuję na wszelki wypadek w formie folianu z femibion natal 1 bo tylko taki znalazłam na rynku. Nie jestem pewna tylko co do jodu, który zawiera ten lek…podobno przy hashi niewskazany.
    Dzięki za wskazówki, motywujesz mnie do tego żeby trochę się ogarnąć z tematem i może wdrożyć trochę nowych supli. Wcześniej chociaż pilnowałam diety, niestety przez ostatnie miesiące nie było to możliwe. A, i homocysteinę też zrobiłam i wyszła mi 12, niby w normie laboratoryjnej ale Ty piszesz że zbijałaś już z poziomu 9??

    1. Dziękuję Ruta, ale moja wiedza to tylko kropla. Jak czytam to widzę ile nie wiem, a co gorsza ile nie wiedzą lekarze. Ja w pewnym momencie zaczęłam sama szukać, bo lekarze tylko euthyrox i tyle. Jeśli chcesz, to żeby nie zasmiecac tutaj wątku, wyślij mi maila, podeślę Ci kilka rzeczy. Co do jodu to większość głosów mówi, że przy hashi nie jest wskazany, ale bywają tez inne :/

    1. Mariola, u mnie beta w tym czasie już wzrastała, ale ciężko się wypowiadać bo każda sytuacja jest inna. Wiem że to trudny czas dla Ciebie, pozostaje jedynie powtórzyć betę za 2 dni. Trzymam kciuki. Odezwij się.

    2. Mariola, od czegoś ta beta musi się zacząć przecież… Nadzieja jest zawsze. Tylko, żebyś nie straciła zmysłów, w takich sytuacjach psychologowie zalecają „umiarkowany optymizm”. To coś, co nadal jest przeciwstawne pesymizmowi.

    3. Mariola moja beta niestety była taka sama jak twoja, a badałaś progesteron?
      Mi kazali odstawić od razu leki i czekać na okres, który nadzedł szybciej niż się spodziewałam niestety…
      Ale powtórz bete za 2 dni jeszcze

  74. dobra walnieta jestem ale musialam nasikac na test po pregnylu hahah przynajmniej wiem jak ma wygladac ta cholerna kreska zebym omamow nie miala 😉 w srode sobie postawie jeden kolo drugiego jak bede testowac. a teraz wlsnie grzecznie sobie czekam na usg.

  75. No i dupa, po usg nadzieje opadły, jaja są piękne 20 mm i piękne 17 mm, a 3 zniknęło ale nie ma płyny w zatoce więc owulacji nie było, na pytanie czy jest ciałko żółte czy coś usłyszałam że na to za wcześnie i tyle. A w necie M. znalazł że płyn może być ale nie musi i utrzymuje się 12-24 h po peknieciu i bądź tu mądrym teraz…. ehhh szkoda gadać

  76. Hej dziewczyny, ja troche w imieniu kolezanki.
    Co wam lekarze pruepisuja na torbiele w polsce?
    Ona chodzi na monitoringi i od 2 cykli ma caly czas torbiel. Ma problem z peknieciem jajeczek. Torbiel mam juz 5cm i podzielila sie na 3 mniejsze. Lekarz caly czas ja zbywa zamiast pomoc. Co wam w takiej sytuacji zalacaja lekarz.? Ja pamietam ze jak przed ostatnim ivf mialam torbiel 3 cm to pobralam przez 10 dni jakis lek i bylo po problemie.

      1. Pati z Twoimi jajkami jest chyba szansa ze moze same pekna, ja bym nie przesadzala, zobaczymy jaki progesteron.
        A moja kolezanka dostal Pregnyl ale nie kiala sposobnosci go zaaplikowac jeszcze bo ta torbiel to jeszcze pozostalosc po jajeczku cykl wczesniej od monitoringu.

    1. Hej, dla mnie z torbieli 4 cm urosła do 11 cm x 8 cm po 3 m-cach brania Orgametrilu. Załamka 🙁 Niestety nie wiem jaki to rodzaj torbieli. Koleżance np znikła po zwykłych anty a mi urosła i już ze mną jest do dziś od stycznia… Została tylko operacja chyba ale biorę Mastodynon na torbiele w piersi i ostatnio na usg torbiel o dziwo miała 8,5 cm x 6cm . Albo zbieg okoliczności albo to te tabl tak zadziałały więc namiętnie jem je dalej, nie mam nic do stracenia 🙂 Miałam już usuwane potworniaki, dlatego tak szybko nie chcę się kroić. Pozdrawiam

  77. update, dr Z mowi ze pękły a płyn się utrzymuje do 24 h 😀 a te dwa to je chyba miałam malutkie wiec 3 pękły i koniec kropka ja już pomacham mu beta to padnie 😀 a jak nie będziemy działać z dr Z dalej 3-ci cykl a później pomyślimy nad kolejna stymulacja do ivf, bo chce to jakos ogarnąć przed swietami, zobaczymy jak to czasowo wypadnie, endo piękne 8,2 😀 jest gdzie się zagnieżdżać i koniec kropka 🙂 i tu widać lekarz gin a lekarz z kliniki do leczenia niepłodności.
    Na dobrą sprawę to szybko działam bo w lutym miną 2 lata od momentu jak zaczęliśmy się starać, ale ja taka jestem ze nie lubie czekać a i tak 5 miesięcy mi ucieklo bez okresu zanim się zebrałam na wizyte i monitoring pierwszy.

  78. Dziewczyny, znacie może klinike Invicta we Wrocławiu? Ta moja koleżanka od torbieli ma tam blisko ale boi się ze na chama będą chcieli ja brać odrazu na ivf…sama wiecie jak to czasami jest w tych klinikach….
    Co o tym sądzicie?

    1. Anitt, koleżanka przede wszystkim będzie pod opieką lekarzy specjalizujacych się w leczeniu niepłodnosci, a to wiadomo bardzo ważne, wszystkie tu wiemy jak czesto u „zwykłych” gin ta wiedza o niepłodności pozostawia wiele do życzenia…
      Nikt jej na siłę In vitro nie zrobi, musi jasno powiedziec z czym przychodzi i jakie ma oczekiwania.

      Powodzenia,!

      1. Anett nie zgadzam się trochę ja dlatego odpuściłam Gamete w Ł. Tam na chama ciagnać kase chcieli, byli wielce nie zadowoleni ze ja tylko na hsg a nie żeby się leczyć u nich, rzuciła mi moje wyniki i wyśmiała normalnego gin że uważa że mu się uda wychodować cokolwiek, a udało się !!! To sa lekarze z CZMP a też z niejednym miałam do czynienie i z góry mówie nieeee !!! nawet po porodzie siostry mowie nie !!! ale trafiłam na normalnych lekarzy i ich się trzymałam i to oni powiedzieli mi kierunek klinika bo Pani nie pomożemy już. Nawet jak dzwoniłam do swojego dawnego gin to nie ciagnał mnie na wizyte żeby zobaczyć i znów próbować i ciągnąć kase, jedynie powiedział klinika. Dlatego klinika klinice nie równa.

        1. Pati a ja mam trochę inne doświadczenia z Gameta. Dr do której chodziłam nigdy nie ciągnęła ode mnie kasy na np. Dodatkowe badania czy wizyty. Dała skierowanie do CZMP i tam mi wszystko zrobili. A jak zaszłam w ciążę i w połowie okazało się ze nie ma porodów w gamecie i zmieniłam lekarza żeby rodzic w swojej miejscowości to moja dr z gamety sama powiedziała ze to lepsze rozwiązanie. Także klinika klinika a moim zdaniem duże zależy od samego lekarza.

          1. Samosiejka86 dokładnie ja miałam styczność widocznie tam nie z tymi co trzeba, ale tak się zraziłam kilka razy że po prostu nie chce mieć z nimi nic wspólnego, najważniejszy lekarz, a po wizycie u tej pani miałam dosyć, no tak potraktowana przez lekarza u którego place za wizyte to jeszcze nigdy nie byłam.
            Dlatego są ważne wasze opinie tych osob które leczą się w danych klinikach i mogą polecić lekarza ale taka prawda jeśli się komuś udaje wychwala a każda z nas inny przypadek, ja tam jestem zadowolona ze swojej i tyle.
            A właśnie miałam pisać żeby mnie żle nie zrozumieć ale ja mam uraz do tej kliniki i tyle baaardzo mnie zrazili… ale pewnie na tylu lekarzy trafi się ktoś tam normalny jak tobie się trafiło 🙂

          2. 🙂 najważniejsze że każda z nas jest zadowolona. I oby to zakończyło się u Ciebie wypasioną betą. Kciuki trzymamy. Ps. W CZMP nikt by mnie siłą na poród nie zaciągnął…leczenie i diagnostyka tak…ale poród zdecydowanie NIE.

          3. A co do CZMP to mnie chcieli od razu pociachać aż ginek się dziwił że po co i to nie tylko od jednego lekarza słyszałam. A co tu dużo pisać byłam tam u góru i dupa wyszła aż bałam się isc po tym jak jego synalek zafundował mi hsg(4 próby wepchnięcia cewnika) bez znieczulenia cewnikiem dla słonia spowodował krwotok i jeszcze go nie wykonal wziła kase i jeszcze dal wizytowke żeby do niego się zgłosić na stymulacje, no super stymulacja bez drożności pogratulować profesjonalizmu. Dlatego moja opinia jest taka a nie inna.

    2. to klinika w której robiliśmy pierwsze podejście. Nie za dużo mogę powiedzieć, u nas innej drogi nie ma. Mam niedrożne jajowody. Ale jakbym miała oceniać podejście to najsłabiej tam to wszystko wyglądało, porównując do Invimed w Wa-wie. Po pierwszym podejściu w sierpniu 2015 do stycznia 2016 nie było dla nas pieniędzy na drugie podejście z programu, dlatego się przenieśliśmy, bo nie mogłam już znieść czekania i gdybyśmy tego nie zrobili, pewnie nie skorzystalibyśmy już z programu tam, bo oni ciągle kazali czekać na wieści. Pewnie prywatnie inaczej to wygląda.

    1. Heh, Olga, dużo na raz pytań… Może odpowiem: ok, ok i tak 🙂
      Post Wam sie należy bardzo, tylko z sercem chcę napisać, a nie tak przelotowo byle jak. Ty lepiej napisz, jak Helutek…

      1. Odpowiedzi satysfakcjonują mnie:) narazie:)
        Helisiek jest kochana. Budzi się rano (w nocy jedna, dwie wstawki i po karmieniu przewijaniu idzie spac:) i nie ryczy, tylko kopie girkami i coś przemawia po swojemu. Wstaje, patrzę na nią i mówię,, dzień dobry Helisiu,, A ona mi serwuje uśmiech roku i nasila kopaninę:)) Wogole jest bardzo pogodna i dużo sie śmieje, ale może jeszcze czas i wyjdzie z niej marudek:) Ładnie pracuje na rehabilitacji. Wszystko ma w normie rozwojowej, wiec się cieszę. Teraz mamy neurochirurga dopiero w grudniu. Jeszcze okulista, neurologopeda i fizjoterapeuta od profesora.

        1. Olga, paszcza mi sie uśmiecha, jak sobie ten uśmiech roku wyobrażam. Ty jesteś wspaniała babka, nie mogło być inaczej, musiałaś mieć wspaniałą córę 🙂
          Może z niej będzie jakiś piłkarz, jak tak kopie?
          Wiesz co, jakbym była u Ciebie w domu i mówiłabyś do mnie za każdym razem w środku nocy „dzień dobry”, też bym sie cały czas śmiała 🙂
          Olga, sporo macie do odwiedzenia tych lekarzy… To największe poczucie niesprawiedliwosci, choroba dziecka…

  79. evcikmUK to u was można zapładniać wszystkie a nie tak jak u nas 6? kurde super 10 zarodków oby wszystkie dotrwały do nd ale widzocznie jak trzymają się nd z transferem to muszą być dobej jakości 🙂 trzymam kciuki 🙂

      1. Pati a czemu działacie naturalnie na stymulowanych cyklach? Nie doczytałam dlatego pytam – bo wcześniej miałaś cykle bezowulacyjne? Bo kojarzę, że miałaś jeden transfer, więc tak troszkę w odwrotnej kolejności 😉 a mieliście IUI? Jaka jest u Was przyczyna niepłodności?

        1. Borówka tak wszystko wyszło w odwrotnej kolejności moja historia opisana w historiach 🙂 w skrócie po odstawieniu antek okresu brak, endo 3,5 do 5 na clo, clo raz zadziałało endo nie urosło później były cyrki i ciągłe palmienie na puregonie cudów nie było, w N. miałam po mojej historii mieć cykl normalny stymulowany okazało się ze naprodukowałam jajec i decyzja albo ivf bo jaja piękne albo tabletki na zanikniecie jaj (bo okazało się IO i potwierdzoen PCOS i zaczelam brac metformine) wiec szybka decyzja poszła, niestety z 13 jaj na usg pobrano ostatecznie 3, zero zostało do mrozenia, po punkcji cykle wróciły, jaja pękają, endo 8, dlatego teraz normalnie prubuje bo i tak musze odczekać 3 cykle przed kolejna punkcja, takie wymogi w N.
          IUI nie chce każdy gin mowi ze w naszym przypadku strata kasy, nasienie M. dobre problem był wcześniej we mnie teraz się normuje i walcze jak lwica żeby coś z tego było 🙂
          A niepłodność idiopatyczna, jajowody drożne, Pcos i IO, i bog wie co jeszcze 🙂

  80. Wężon hop hop!?

    Olga82 jak Helenka? Co dalej z główką maleństwa? Planujecie jakiś zabieg?

    Kas jak Sonia? Jak w ogóle radzisz sobie z trójką pociech?

    Mimami jak się czujecie z kruszyną?

    1. Piękna waga 🙂
      30 tc zazdroszczę … dla mnie 30 tc to kolejny wielki krok na szczyt !!!
      Gratulacje !!!
      Pati Szaleńcze , ja się wcale nie zdziwię jak Trojaki będą u Ciebie , z taką energią to jeden Bobas to za mało 😛
      Kciuki …
      Izabela napisałbyś coś nowego … ten październik jak do tej pory taki bez polotu , zaszalej Kochana , nie krępuj się 🙂 :*

        1. No tak nie do konca 😛 22tc w sobotę kończymy 🙂
          Termin mam na 4.03 wiec marca juz nie liczę no to jeszcze 4 mce 🙂
          Na szczęście powoli oddaje się przyjemnością wynikającym z kapitalizmu i zaczęłam robić zakupu dla Kluchy 😀

    2. Jaka juz duza ta Wasza ksiezniczka, piekne wiesci 🙂 Ja probuje Cie gonic hehe choc srednio mi idzie i tez mam dopiero 24 tydzien z kawalkiem. Moj (byc moze) Syneczek mial ostatnio 514 g wiec jeszcze mu daleko do ksiezniczki 🙂

    1. Izo brakuje jej nam tutaj, już się za nia stęskniłam 🙂
      Magdanr2 oby jedno wyskoczyło i będę szczęśliwa 🙂 a trojaczki też się ogarnie haha, zobaczymy co nam los przyniesie 🙂 a co ma siedzieć i ryczeć i użalać się nad sobą? Ten etap mam już za sobą 🙂

  81. Dziewczyny, robię mały risercz. W związku z tym, że moja droga koleżanka z Nieplodnoscwkrakowie:) pomyslala o mnie podczas spotkania,, Chcemy byc rodzicami,, i skontaktowała mnie z Panią menadżer z krakowskiego ,, Macierzyństwa,,…. o stalej współpracy to nawet nie marzę, ale będę się umawiać na rozmowe, może uda się namówić klinikę na warsztaty lub jakiś cykl warsztatów w temacie ( co niektórzy wiedzą, że jestem psychologiem, psychoterapeutą:) i tu moje pytanie do wszystkich was:
    czy wzielybyscie udział w takich warsztatach? Co chcialybyscie wziąść na tapetę?
    Korzystalyscie z psychologa w tej kwesti? Co o tym myślicie? Jakie macie doświadczenia i potrzeby?
    Mam swoją wizję ale chcę poznać wasze zdanie. Proszę napiszcie. To dla mnie bardzo ważne, bo w tym obszarze już od jakiegoś czasu się widzę….
    Iza, przepraszam za prywate:)

  82. Pati, jestes tam? Mozesz mi przypomniec prosze o co chodzilo z tym Twoim testem ciazowym? Wyszedl pozytywnie czy jak to bylo? Byla widoczna druga kreska wyrazna czy jakas blada druga kreska i okzalo sie, ze potem dostalas okres? Czy cos zle rozumiem?

  83. Iza trafilam tu gdy szukalam info o in vitro pare lat temu. Tak jak Ty ciagle przesuwalam granice. Tak ja Ty za kazdym razem po porazce nie wiem skad do cholery dostawalam nowego kopa i mialam kolejna nadzieje ze teraz bedzie inaczej. Tak jak Ty zaczelam byc swoistym ” specem” w tym temacie. Teraz zblizam sie do konca mojej podrozy. Znajomi wciaz powtarzaja ze musi sie udac. No nie musi.
    Nikt kto tego doswiadczyl nie wie, nawet nie moze sobie troche wyobrazic jak to jest. Wkurza mnie gdy moja przyjaciolka ktora zaraz ma termin z drugim dzieckiem mowi mi ze ona tez miala problemy no ale trzeba wierzyc w cuda. Problemy ktore rozwiazalo przyjmowanie „dupka” przez dwa miesiace. Mam ochote nawrzeszczec na nia ze to jakby wyjezdzala z kichnieciem do chorego na zapalenie pluc. Nieplodnosc zepsula moje relacje z wiekszoscia ludzi. Wpedzila mnie w depresje, kompleksy i ciemne miejsca, ktore mnie przerażają. Przestalam wierzyc w boga, w cuda, w Wielki Plan, w medycyne i w siebie. Nic nie musi byc dobrze, nic nie musi sie udac, los nie jest nam nic winien.
    Plus jest taki ze oprócz kilku momentow mam stalowe jaja. To hartuje bo czlowiem mysli ze przetrwał najgorsze.
    Życzę ci powodzenia kochana w nowej podrozy. Po prostu rob to co czujesz ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *