In vitro. Krótkim protokołem. Z cennikiem :)

Dziś jechałam do lekarza z nastawieniem : wszystko się może zdarzyć. Bo, jak wiadomo, wszystko lubi się zdarzać.  A poszło jak z płatka. Ja zdrowa, mąż zdrowy, żadnych strachów na-lachów, torbieli…

No dobra, przyznam się w sekrecie, ale to tajny sekret niesfornej pacjentki… Tydzień temu podczas pobierania wymazu lekarz w nie-invitrowej przychodni znalazł otorbielony pęcherzyk. Kilka dni później  w nocy mnie olśniło – lekarz z kliniki N. zawsze dawał na to to orgametrill. Zdecydowałam się działać doraźnie i dynamicznie, nie opóźniać sprawy. Na własną rękę zaczęłam brać te tabletki. Wzięłam 4. Dziś nie było śladu torbieli. Lekarzowi się nie przyznałam, że sama zadecydowałam o lekach, będę się smażyć w piekle lekomanów?

W ogóle – wszystko super. Kontynuujemy leczenie w programie, już zaraz, teraz. Krótki protokół (bo po długim miałam hiperstymulację, minimalizujemy ryzyko), czas start.

Czekam na okres i zaczynam się kłuć.

Przygotowałam krótką listę  – niezbędnik do stymulacji. Z orientacyjnym cennikiem.

Badania, które trzeba wykonać/odświeżyć przed stymulacją (a które nie są refundowane). Rzecz jasna z racji nadmiaru czasu robię wszystko prywatnie, koszty można obniżyć pakując się w NFZ.

– morfoligia krwi z rozmazem
– glukoza
– APTT i TP
– jonogram
– potas
– TSH
– wirus cytomegalii
– wirus toxoplazmowy
(za powyższe zapłaciłam łącznie ok. 140 zł)

– wymaz z kanału szyjki  (35 zł, ale łącznie z wizytą 180 🙁     …)

– USG piersi (120 zł)

– AMH (lub TSH, wymagany dobry wynik, aby mieć refundację leków z NFZ) – 207 zł

– mąż: podstawowe badanie nasienia (108 zł)

Leki do krótkiego protokołu:

– 3 x Menopur (420 zł, bez refundacji byłoby łącznie 2,5 tys. zł czyli 825 zł za paczkę!)
– 1 x Gonal (133 zł, bez refundacji byłoby 475 zł)
– Encorton (12 zł)
– 5 x Orgalutran (łącznie 685 zł, bez refundacji byłoby 1370 zł )
– Ovitrelle (95 zł)

477 komentarzy

  1. Iza bardzo podoba mi się to piekło lekomanow hahaha 🙂 jeśli ono istnieje to wszystkie chyba będziemy się tam smażyć 😀
    Jejku ale super ze to już! A który masz dzisiaj dc? Dasz radę ogarnąć jakoś monitoringi i wizyty z nową pracą?

    1. Ewelinaaa, dziś mam 26 dc, ale po tym kusicielu piekła, orgametrillu, okres może się troszkę spóźnić.
      Czy dam radę? Ja tak, pracodawca nie.
      Tyle w temacie 🙂

      1. A ile dni standardowo trwaja Twoje cykle? Dotad zawsze mialas dlugie protokoly a teraz po raz pierwszy idziesz krotkim, czy jak? To ile zastrzykow musisz zrobic? 1 czy 2 dziennie i przez ile dni? Musze wszystko wiedziec;) No i mam pytanie o te znizke na leki? Jesli ja podchodze do in vitro komercyjnie to place pelna stawke za leki, wiesz moze? Jak tak to podziel sie tajemna wiedza;) Co ile dni bedziesz jezdzic na monitoring? Bedzie dobrze. Ja naprawde zawsze dobrze przepowiadam:))) Tak mam:)

        1. Cóż Soniu, nie wiem na ile moge Ci pomoc, ale sie postaram. Cykle mam bardzo regularne, 28, czasem 30 dni. Protokół nie jest dobrany do cyklu.
          Zapytałam dzis lekarza, jaka jest różnica, miedzy protokołami. Powiedział, że niektórzy uważają, że po długim protokole można wyhodować lepsze komórki. ALE, bywa też odwrotnie, pacjentki po długim nie zachodziły w ciąże, a po krótkim owszem.
          U mnie dziśjedynym, ale bardzo ważnym wskazaniem do krótkiego jest hiperstymulacja. Wcześniej miałam jeden długi i skończyłam go tygodniowym pobytem w szpitalu.

          Zniżka na leki – nie jestem pewna, dziewczyny ro wiedzą lepiej, ale na pewno kiedy weszła zniżka, w styczniu 2014, dotyczyła tylko par z programu. Nie wiem, czy dziśbędąc poza programem, można mieć zniżkę. Za to jestem przekonana, że w czerwcu to i tak się skończy at all.

          Monitoring – o ile sięgam pamięcią, im bliżej owulacji, tym częściej. Patrzą co rośnie i zmieniają dawki leków. Dziś nie pytałam, ale pamiętam, że to było co ok. 2 dni. Przy czym przy krótkim protokole, pierwszy monitoring mam w 5-6 dc.

          Ufam Twojej wróżbie i służę w razie pytań 🙂

          1. Poza programem mozna miec refundowane leki. Program to jedno, refundacja to drugie.

            Ale kryteria refundacji sa takie same jak w programie (amh i fsh).

            Max ilosc cykli refundowanych = 3.

            w czerwcu refundacja wygasa

          2. I jeszcze wiek – kobieta do 40 rż.
            Jeszcze oficjalnie chyba nie ma cofniętej refundacji na leki po czerwcu. Ale nie ma na co liczyć 🙁

          3. Dzieki dziewczyny za info. Musze koniecznie odpytac lekarza z tego tematu, bo chetnie chociaz na tym bym zaoszczedzila jesli sie da:) Poki co czekam na okres a potem ok 9-10 dc robiente nieszczesna histeroskopie.

        2. Soniu, też robiłam komercyjnie. Niestety przy wszystkich próbach leki miałam z pełną odpłatnością. Bolało gdy płaciłam rachunki, ale było warto bo córcię mam prześliczną 😉

          1. Najpierw były 3 nieudane inseminacje, a potem udało się z pierwszego podejścia. Wczoraj Pchełka skończyła 2 miesiące. Nie poddawaj się, musi się udać. Ja cały czas to sobie powtarzałam i się spełniło. Powodzenia.

  2. Kurcze, super, że te leki są refundowane. Pamiętam do dziś mój pierwszy rachunek z apteki na 2700 zł. Nie był ostatnim 😉

    Iza, chyba nie piekło lekomanów, a po prostu piekiełko doświadczeń przemówiło. No bo w sumie lekarz dałby to samo, przerabiałaś to więcej niż raz. Niestety 🙁 a tak przynajmniej ruszysz z kopyta bez niepotrzebnego przedłużania. Trzymam z calych sił kciuki. Na razie za spokojną i owocną stymulację. Potem na bieżąco będę dokładać.

    Wężon, kurde, strasznie mi przykro, że tak kiepsko idzie to endo. Po takim czasie frustracja jest nieunikniona. Ale kochana, przecież nie jesteście „niepełną” rodziną! Masz faceta, macie razem dziecko, które jest CUDEM! Nie wiem, czy nie największym z cudów poznanych na tym blogu. Strasznie przedłuża się to Twoje oczekiwanie na crio, więc rozumiem tę burzę emocji, ja bardzo wierzę, że ten transfer w najbliższym cyklu dojdzie do skutku i uda się. Aczkolwiek nie wyobrażam sobie nawet tego wszystkiego, co musisz przeżywać myśląc o ciazy w kontekście Twoich doświadczeń. Bardzo Ci tych traumatycznych doświadczeń ciąży współczuję.

    Margaritka, tak sobie myślę, że zrobiłaś dla Waszego dziecka wszystko, co się dało, żeby powstało, żeby zostało. Jedyne, co jeszcze możesz zrobic, to spróbować okiełznać ten stres, bo on nie jest dla malucha dobry.

    Sonia, zniżka jest podobno dla wszystkich do końca czerwca. Do tego czasu leki do ivf są wpisane na listę refundacyjną.

    1. Sonia, Kas, znizka na leki nie jest dla wszystkich. Trzeba spelniac pewne kryteria, zeby dostac recepte ze znizka. wydaje mi sie ze te kryteria sa jesli nie identyczne to zblizone do kryteriow programu. ja na przyklad nie lapalam sie na znizke bo mialam za niskie amh. do iv podchodzilam komercyjnie nie probujac sie dostac do programu. znizka na leki bylaby milym odciazeniem, ale niestety nie jest dla wszystkich.

      1. coś jest na rzeczy z tym niskim amh a brakiem zniżki na leki, mój doktorek powiedział, że jak będziemy podchodzić do in vitro w marcu to bedzie mi badał i ustawiał protokół tylko na podstawie FSH bo dzięki temu załapie sie na zniżkowe leki, amh wogole nie będziemy badać bo wtedy się nie załapię (zakładaliśmy, że będzie niskie).
        Powiedział, że amh to mogę sobie sama zrobić dla własnej wiadomości ale nie w laboratorium kliniki.

        1. A swoja droga gdyby nie refundacja w maju na ktora sie zalapalam (na program dopiero w grudniu jak sie okazalo , ze jestem plus 1…), to na leki wydalibysmy ponad 4 000… Ja pierd….Plus cena in vitro 4 200 plus noclegi w Bialymstoku 1200 to wychodzi niezla sumka.

          Czy ja juz mowilam, ze nienawidze pisu? Za to, ze zamkneli program i za to, ze nie ma juz refundacji. A naprogowno moga sobie wsadzic w dupe.

          To sie zdenerwowalam. Normalnie az mna zatrzeslo jak przeczytalam przed chwila, ze refundacja jest tylko do konca czerwca…

      1. dziewczyny, jest dokladnie tak jak piszecie. ja robiac pomiary amh w klinice, w ktorej sie leczylam od poczatku i robilam potem in vitro nie mialam pojecia, ze te wyniki moga zawazyc potem na kwestii refundacji. jest to o tyle wazne, ze o ile do programu trzeba bylo sie „dostac” (kwestia limitow, ale tez gotowosci na czekanie itp), to na refundacje mozna sie zalapac jakby przy okazji.
        teraz jak czytam od dluzszego czasu bloga wiem, ze mozna bylo troche z tym powalczyc. zrobic wynik w innej klinice, powtorzyc, moze powalczyc suplementacja. jest o co, bo roznica w wydatkach jest spora. ja w stymulacji bralam ogromne ilosci hormonow bo raz, ze niskie amh wskazywalo, ze trzeba docisnac temat, dwa, po pierwszych kilku dniach bylo widac ze jajniko kiepsko reaguja i lekarz jeszcze to podkrecil. jak sie domyslacie rachunki z apteki byly piorunujace.
        pisze o tym, bo jesli ktos jest w podobnej sytuacji i to czyta, to moze sie lepiej przygotuje niz ja 🙂 czlowiek sie uczy 🙂
        mi teraz jakos nie jest zal tych pieniedzy, bo maly ludzik w brzuchu (30 tc) sprawia, ze w ogole malo co mnie wzrusza 🙂 ciesze sie tym czasem 🙂

  3. Iza, jak to dobrze, że jesteś taką niesubordynowaną pacjentką i zapobiegliwie wygoniłaś tego otorbielonego pęchola. Brawo!Czasem musimy być mądrzejsze od naszych doktorów…
    Mam nadzieję @ nadejdzie prędko.
    Hehe, z tą perspektywą smażenia w piekle to ja już się dawno oswoiłam, jeśli ma być nas tam więcej to szykuje się całkiem wesoła gromadka 🙂

  4. Wezon, moze lekarz zgodzi sie na czopki viagrowe? Sa bezpieczniejsze niz plastry i estrofen.

    Znalazlam dokladnie takie samo dawkowanie jakie napisala Ci juz Bilbao.

    Ide do lekarza w sob, moge zapytac jak to jest z Viagra.

  5. Iza trzymam kciuki!!! A tym smażeniem w piekle to się nie przejmuj, coś mi się wydaje że każda która leczy się w klinice niepłodności tam za coś wyląduje 😉 więc będziesz miała znajome towarzystwo 😀

  6. @ Iza, chyba zaczynamy w tym samym momencie. Dla mnie to pierwszy i mam nadzieję że ostatni raz. Życzę również Tobie aby to podejście było szczęśliwe 🙂 też teoretycznie mam krótki protokół, ale mam jeszcze przez ok 2 tyg brać tabletki anty. Czy któraś z Was tak miała? nie do końca rozumiem, bo myślałam że tabletki anty to tylko przy długim protokole.

    1. olaola, jeśli dobrze pamiętam to jesteś u Invimedzie u dr R.? Ja brałam Logest przez ok 2 tyg. żeby wyciszyć pracę jajników przed histeroskopią, a potem już przygotowanie do kriotransferu. Czy dr mówił Ci o takim badaniu?

      1. Tak, jestem w Invimedzie, ale nie u dr R. Histeroskopię już kiedyś miałam, teraz mam stymulację do pierwszego in vitro. To co mam przepisane wygląda na jakąś hybrydę długiego i krótkiego protokołu 😉

    2. Olaola, fajnie, że razem 🙂
      Te tabletki to bardzo mądrze, że dostałaś. Dają gwarancję, że nic niepożądanego nie zrobi się w brzuchu, na przykład torbiel krwotoczna z otorbielonego pęcherzyka (takiego, który nie pękł).
      Ja własnie niestety nie brałam tabletek, stąd u mnie ta torbiel, którą sobie sama wyleczyłam. Lekarz powiedział, ze wielka szkoda, że nie brałam antykoncepcji przed tym krótkim protokołem.
      Będzie dobrze!

    3. Ja też tak miałam, najpierw się wyciszałam, a potem dawałam kopa. Tez wydawało mi się to dziwne, ale tak było tylko przed pierwszym podejściem potem już szło już tylko pobudzanie.

  7. Iza, bardzo Cię ściskam i zagrzewam do walki 🙂 Może ten „tumiwisizm” w Twojej głowie i aktualny brak ekscytacji co do in vitro zadziała na Twoją korzyść. Czasem tak nawet lepiej ! Ja dwa dni temu zaczęłam przygodę z „mdlinami”, do prawdy to ogromna przyjemność 😉 Fascynujące, że tak wszystkie desperacko do tego dążymy …..:)

    Od teraz ściskam kciuki i nie puszczam 🙂

      1. Melduję. Długi dzień był. 300 km w jedną stronę. Klinika przyjazna, niepozorna. Lekarz, dr P. miły, rzeczowy, cierpliwy, dający tyle czasu, ile trzeba, plus jeszcze minutę na zastanowienie się, czy mamy dodatkowe pytania. Nie czarował. Nie namawiał do niczego. Wywiad, analiza badań, które przywiozłam, badanie usg, rozmowa z Em, sprawdzenie jego badań. Generalnie zostaje nam in vitro. Kwestia kiedy je zrobimy. Lekarz zaproponował mi krótki protokół, ze względu na pco i bardzo duże ryzyko hiperstymulacji. Em kilka miesięcy suplementuje się m.in. macą, koenzymem q10, fertil man plus, omega 3. Morfologia plemników na tym samym poziomie co rok temu. 2% prawidłowych, w tym zero z ruchem postępowym. Ja – mnóstwo małych pęcherzyków i prawdopodobnie brak owulacji. Teraz kwestia tego, czy podejdziemy do in vitro przed czerwcem i zakończeniem refundacji leków, zaoszczędzimy dzięki temu około 2-3 tys. zł. Wiąże się to ze zwolnieniami z pracy, musiałabym pojechać 2 lub 3dc, dostałabym leki na 6 dni. Potem wizyta i około tygodnia pobytu na miejscu, punkcja, transfer. Druga opcja jest taka, że czekamy do wakacji. Oboje pracujemy w oświacie, w lipcu obyłoby się bez zwolnień lekarskich, bezpłatnych urlopów, ciekawskich pytań współpracowników… kwestia kasy, byłoby drożej, ale dr P. powiedział, że raczej nie będę pożeraczką leków z moimi jajnikami. Zastanawiamy się co zrobić. Jeszcze w między czasie dostałam info od Dobrej Duszy z tego Bloga, że szpital uniwersytecki też robi procedury i jest nieco taniej i z większą skutecznością. Muszę to sprawdzić. Póki co, dostałam opakowanie pigułek antykoncepcyjnych, mam zacząć brać w cyklu, w którym się zdecyduję. Dziękuję Wam za bycie ze mną pod drzwiami!
        Aaaa, wynik mojego beta hcg z dnia zabiegu nie został skomentowany jednoznacznie. Dr powiedział, że zdarza się robienie histeroskopii i laparoskopii kobietom w ciąży i nie ma to wpływu na płód, ale dodał, że mi zrobiono przy tym hsg i po tym nie ma szans, jeśli zarodek był, to nie miał jak przetrwać. Powiedział, że jego zdaniem, nie powinni mi robić wtedy tego zabiegu. Odebrałam to być może życzeniowo – ale dla mnie taka odp znaczy, że ciąża raczej była.
        Uczuciowa – przykro mi. Przytulam:/

        1. Ania, tak na gorąco.
          Miesiączkujesz w miarę regularnie? Bo brak owulacji równa się brak miesiączek albo bardzo długie nieregularne cykle.
          Ja mam obraz PCOS w USG- zawsze wiele małych pęcherzyków. One nie mają siły pękać, bo przy PCOS są „twarde skorupki jajeczek”. Ale pękają, tyle, ze na USG nadal widać taką okrągłą skorupkę. Jednak z niej wysączają sie już odpowiednie hormony, komórka się uwalnia, a okres nadchodzi regularnie. Sorry za mini wykład, najważniejsze pytanie, czy miesiączkujesz regularnie. Jak jest???????

          Co do decyzji o terminie IVF… Nerwy z pracą kontra portfel = trudny wybór. Wiem tylko tyle, że praca bardzo koliduje z IVF…

          Ania, co do ostatniego wątku – podrzymuję swoją opinię, którą dobrze znasz. Myślałam dziś o Tobie zanim jeszcze przeczytałam, że czekasz pod drzwiami lekarza. Cieszę się, że lekarz nie chował głowy w piasek i podważył decyzję szpitala. Działaj, kochanie.

          1. Izuś, ostatnie 10-11 lat mądre lekarskie głowy faszerowały mnie pigulkami, twierdząc, że to przy pco najlepsze wyjście do momentu,aż zdecyduje o ciąży. Mówili, że jak zdecyduje,to odstawie i od razu zajdę, na dodatek pewnie w bliźniaczą. Przed braniem antykoncepcji pamiętam, że cykle miałam albo mega długie, albo co 2 tyg. Totalna nieregularnosc. 17-Hydroksyprogesteron też mam nieco podwyższony,także pco jest. Bez objawów zewnętrznych, ale jest:/
            Druga sprawa zajmę się w tym tyg, czekałam jeszcze na tę wizytę i opinię lekarza. Wprost nie dostałam, ale wystarczy mi to,że nie powtórzyli bety i zrobili zabieg, nie informując mnie o wyniku. Patrzyłam na link, który wrzucilas Iza o skuteczności poszczególnych miejsc. Zaczęłam się zastanawiać czy na pewno jechać tam, Łódź nieco bliżej, a prowadzi w rankingu. Skoro i tak i tak nie załapie się na program rządowy i zostaje jedynie podejście komercyjne?

          2. Aniu, a nie można rozważyć zakupu teraz leków jeszcze refundowanych? Przecież można je trzymać w lodówce? Niech gin rozpisze stymulację, da recepty i jechane 🙂

          3. Też wczoraj o tym myślałam… powiedział, że krótki protokół, że dawki leków trzeba będzie na bieżąco sprawdzać, bo prawdopodobnie będzie mnie bardzo łatwo przestymulować. Mogę zadzwonić, zapytać. Obawiam się, że powie mi, że nie wie ile i jakie leki, ale może się mylę. Spróbuję.

          4. Hej Aniu, mi lekarz tez powiedzial, ze jedyne czego sie boi w moim przypadku to ryzyko hiperstymulavji i ze stymulacja w moim przypadku bedzie bardzo mala (cokolwiek to znaczy). To pytanie czy jest sens wykupywac leki na zapas?

          5. ~Mała ania ile Was będzie kosztować komercyjne IVF? Znam dr P. z widzenia, bo jeździłam do dr M. Moglibyśmy podejść komercyjnie z dofinansowaniem do leków, ale nie wiem czy dalibyśmy radę uzbierać kasę na podejście komercyjne 🙁

          6. MagdaS, nie wiem ile nas będzie kosztować tak dokładnie. Na stronie Bociana są dwie opcje cenowe-zs około 6 tys i za około 9 tys. Pytałam dr P. ile,ale nie wiedział. Powiedział, że raczej tańsza opcja, ale że na bieżąco będzie wiadomo które warianty będą nas dotyczyły. Także nie wiem… może 8 tys? I rozumiem, że to już z lekami. Ale może się mylę? Soniu,wydaje mi się ze ciężko będzie określić ile i jakie leki…

          7. No bez przesady, że musi na bieżąco kontrolować 😉 Ale ma chyba jakiś plan i może przewidzieć czy chce Ci dać gonal czy puregon czy jeszcze coś innego. Popatrz sobie ile kosztuje jedno i drugie bez refundacji, chociażby na doz.pl. Szkoda marnować kasę, która się może przydać na coś innego. Jeśli lekarz mówi, że wyjdzie taniej to wierz mi zawsze wyjdzie drożej 😉 Wg mnie, powinien w czerwcu przemyśleć sprawę i dać recepty. Jak trzeba będzie coś dokupić to dokupisz ale gro leków już będziesz miała 🙂

        2. Aniu, trudna decyzja. Ja miałam łatwiej bo wolny zawód i udawało się to pogodzić, ale za to finanse mocno ucierpiały. Cała procedura robiona komercyjne zamknęła się w ponad 60.000. Nie liczę do tego kosztów prowadzenia ciąży i porodu. jestem pewna, że decyzja jaką podejmiecie będzie najwłaściwsza dla Was. Powodzenia.

          1. Przepraszam zastosowałam zbyt duży skrót myślowy. To były 3 inseminacje i 1 in vitro, wliczając w to wizyty i leki bez refundacji, bo takiej nie miałam. Dla nas to była 1 procedura mimo, że de facto 4 różne. Robiłam w Salve w Łodzi u dr. S., trochę „surowy” w obejściu ale zna się na swojej robocie i pomieszał dobrze w kubeczku 😉

          2. O wysyłałam z innego kompa, ale kalendarzyk i wiktoria to ja, kiedyś wydawało mi się że „anonimowo” jako kalendarzyk będzie mi łatwiej z Wami rozmawiać. Ale wolę być sobą.

  8. No to i mnie czeka odświeżanie Twojej listy badań Iza.
    Nie udało się i tym razem. Wychodzi na to, że teraz Ty przejmujesz sztafetę. Zaciskam kciuki za Was całych sił!!!
    A my zbieramy kasę na następne podejście. Mam nadzieję, że załapiemy się jeszcze na refundację leków.

  9. Witam Was wszystkie Kobietki.
    Przeglądam bloga codziennie i śledzę Wasze losy 🙂
    Mam do Was pytanie, wiem, że wiele przeszłyście i może któraś może mi pomóc. Zrobiłam wyniki LH i FSH w 3dc i o to wyniki: LH 3.13 , FSH 5.46. Dzieląc LH/FSH wychodzi wynik 0,57. (0,5 -0,6) jest przewidziany dla „niewydolności przysadki”. Co to w ogóle znaczy ? Pozdrawiam, ściskam i trzymam kciuki za wszystkie razem i każdą z osobna 🙂

      1. Syrenko, chyba pomyliłaś FSH z TSH. To TSH powinno byc blisko 1.
        KochamMezs, co do stosunku LH i FSH to nie pomogę bo zawsze sama mam z tym problem, nie wiem jak to sie liczy:/ samo FSH jest chyba ok.

  10. Iza dobrze zrobiłaś, ważne że pomogło i nie straciłaś miesiąca.
    Przypuszczam że wiedzą już prawie dorównujesz lekarzom 🙂
    Moja beta ujemna, mam jeszcze dwa mrozaki ale tracę nadzieję.
    Odkryłam raport skuteczności klinik biorących udział w programie rządowym, który zwalił mnie z nóg – moja klinika na ostatnim miejscu – skuteczność 19%

    1. moge Ci polecic klinike nr 3 na tej liscie – chodzisz do kliniki artemida, a wsz robia Ci w szpitalu. koszt calej procedury (bez lekow) 4200 pln, o polowe taniej niz w wawie.

  11. Iza – bardzo się cieszę, że znalazłaś chęci, siłę i motywację, żeby spróbować znowu. Mocno trzymam kciuki, myślę o Tobie i wszystkich tutaj dziewczynach. Wierzę, że tym razem się uda!! 🙂

    P.S. Mimo, że chwilowo nie w temacie (chociaż moja ginekolog już zaczęła poruszać temat kolejnej ciąży i FET, bo czas mnie goni, a rezerwa co raz niższa!), to nadal uwielbiam Twój blog i wciąż tu zaglądam i kibicuje – chociaż piszę trochę mniej. To ostatnie tylko z racji braku czasu – pierwsze tygodnie z noworodkiem to naprawdę trudny okres… Nie narzekam, ale na pewno to najtrudniejsza praca jaką kiedykolwiek miałam! 😉

      1. Równiutko rok temu zaczynałam stymulację, a transfer był 16 marca. Wtedy gdyby nie Ty, Wężon, smother i wiele wiele innych dziewczyn z bloga, nie dałabym rady. Nigdy nie zapomnę jak mi kibicowałyście… 🙂

  12. Działaj Izus. Do boju;-)
    Dzięki za listę i cennik:-)
    Ja właśnie odebrałam wyniki, moje i k, do iui, kolejnej 4 po 7 msc:-) hcv, wr, hbs, hiv wszystkie Oki, dziś 6 dc, po clostibegyt od 2-6 dc 1×1 🙂
    W sobotę u ginki na polnej wizyta i decyzja kiedy:-)
    Ci do kosztów leków, właśnie spieszymy się przed czerwiec iść na ivf prywatnie, nie będziemy czekać i zawsze tańsze o dużo tańsze leki 🙂

  13. Cześć Dziewczyny! Izo, chapeau bas! Blog miód-malina, choć tyle dziegciu… Mam wrażenie, że stoję na trampolinie przed skokiem i wszystkie Was przepuszczam, że ależ proszę bardzo, Ty pierwsza, że niby uprzejma taka, a nóżki drżą jak osika. Dajecie nadzieję, że IVF się udaje, a jeśli się nie udaje, to w końcu każda wypływa na powierzchnię i wiele wspina się znów, by skoczyć raz jeszcze. Trzymam kciuki za Was wszystkie i dziękuję za przecieranie mi szlaku, którym wcale nie chciałam iść. Ale muszem 🙂

    1. Niebieska! Skaaaaacz! Zawsze te kilka sekund lotu to miła adrenalina, kto by się martwił obitymi kolanami – zakładam przecież, że masz tych kilka centymetrów wody do lądowania 🙂
      bardzo mi się podoba szapo ba! Dzięki 🙂

  14. Iza trzymam kciuki,zobaczysz ta sztafeta należy do Ciebie. Ja nadal mam w głowie to co Ci lekarz powiedział jak chciałas juz zrezygnować,”ze tyle juz przeszłas,wiec w koncu musi sie udać”i myśle ze tak wlasnie bedzie:) takze @ i goł do boju,bo jak nie Ty to kto? 🙂
    Uczuciowa kochana strasznie mi przykro:( ale najwazniejsze ze masz na tyle siły ze sie nie poddajesz i chcesz dalej walczyć,to chyba jest najwazniejsze w tej naszej chorobie.

  15. Uczuciowa , bardzo mi przykro ze tak wyszlo, walcz i się nie poddawaj!!
    Iza., dziękuje za te posty, informacje, za to ze nas nie zostawiasz! Wracasz do gry!!
    Ja musiałam się wyciszyc, dłużył mi się strasznie czas do kolejnej wizyty w klinice. Pisalas o nartach biegowych, czytaniu, słuchaniu muzyki. U mnie bezpłodność jest w głowie codziennie, jedyna rzecz jaka mogę zrobić aby ciagle nie szukać nowych informacji u dr google jest czytanie….przez te długie 6 tyg od pierwszej do drugiej wizyty czytałam Crossa, no i powiem wam…. Mmmmmiodzio 🙂 W piątek idziemy na druga wizytę i mam nadzieje ze wyjdę szczęśliwa z plikiem recept. Życie lubi platac figle…mam nadzieje ze po drodze nie wyskocza inne problemy np jakaś torbiele,cysta, albo jeszcze inne …zdam dokładna relacje co i jak .
    Mam pomysł ! Niewiem czy dobry czy zły..ale mam.
    Ja mieszkam w niemczech, miałam tutaj IUI a teraz podchodzimy do ivf/icsi długo szukałam jakiś polskich stron o in vitro w de…nic nie znalazłam. Pewnie są dziewczyny z innych zakątków swiata. Może opiszemy krok po kroku co i jak aby kolejne nasze rodaczka miały lzej…? Co o tym sądzicie ?

  16. Anitt, nigdy nie zamierzałam Was zostawiać, za dużo dla mnie znaczycie. Wy mnie nigdy nie zostawiłyście.
    Droga Anitt, wychodząc na przeciw Twojemu świetnemu pomysłowi: jeśli opiszesz mi taki poradnik dla Polek w Niemczech, tamtejsze procedury, kliniki – cokolwiek, co sama wiesz i może być dla kogoś pomocne – opublikuję to jako post. W komentarzach zaginie, trudno będzie znaleźć. Ale proszę o opis na maila – zrobimy z tego samodzielny wpis! Zachęcam! Na pewno będzie bardzo pomocne!

    1. Zalatwione! Jak tylko przejdę przez ivf od a do z w Niemczech, opisze Ci wszystko w meilu, co, gdzie, ile itd.. Dołączę do tego krotka notkę o iui oraz badaniach. Oddzielny post, odpowiednio otagowany będzie naprawdę pomocny. Wieze ze nie jestem sama. Ktoś by pomyślał jesteś w Niemczech to szukaj na stronach niemieckich …nie oszukujmy się… Bariera językowa robi swoje. Mam nadzieje ze szybko przejdę przez wszystko i będę mogła wam wszystko opisac.

  17. Uczuciowa, co nie zabija to wzmacnia.
    Iza pokazuje, ze walczyc trzeba do ostatniwj malej chęci, nawet jesli troche brakuje tchu.. maly oddech i do przodu 🙂

    Wezon, mam nadzieje, ze niedlugo i dla,Ciebie zaswieci sie zielone swiatlo.

    Iza, powodzenia. Start juz tuz tuz 🙂
    I owocnych poszukiwan 🙂
    Jesli chcialabys pomocy, tej o ktorej juz kiedys pisalysmy 🙂 pisz na maila 🙂
    Moze jak raz ktos gdzies moglby zadzialac pozytywnie 🙂

    Ja liczylam na 13.02.
    10 lat temu zrobilam test.
    Wyszedl pozytywny.
    Zaklinalam rzeczywistosc…
    Ale slabo, bo przyszedl okres :-

    Odebralam dzis wyniki. Robilam przed wizyta u endo.
    Tsh spada. Z 7 na 4,1 w ciagu 6 tygodni… idzie ku dobremu.
    Za to prolaktyna poszla w gore…. 🙁

    Kolejne tabsy na poleczke…
    Moglabym i ja moja kolekcje wyslac do poprzedniego posta 🙂

    Pozdrawiam! Wszystkie!
    Ciagle schody, ciagle cos nie tak 🙁

    1. Asti, jest w nas wiele magii. Lubimy i musimy i chcemy w coś wierzyć. Ja (rzecz, do której się nie przyznaję) liczę jemioły na drzewach, parzyste źle, nieparzyste dobrze. Albo odwrotnie. Magia jemioł. Ty masz 13.02. 10 lat. Magia dat.
      Któreś czary w końcu zadziałają.

      Napisałaś: powodzenia w poszukiwaniach. Kopię się przez starsze komentarze, ale nie mogę odnaleźć, nie jestem pewna. Czy to dotyczy pracy?, sorry, że nie pamiętam szczegółów, dużo się dzieje. Ja dziś wróciłam ze swojej z wkurwem na pełnej piździe, kilka godzin nie mogłam się uspokoić. Szkoda, że nie mogę się podzielić szczegółami.

      Pozdrawiam i zaklinam Twoje schody, żeby zaczęły prowadzić łagodnie w dół prosto nad to jezioro, nad którymi jesteśmy kwiatami lotosu 🙂

  18. Uczuciowa, bardzo mi przykro 🙂
    Dla pokrzepienia i wzmozenia chęci do walki dodam, że moja koleżanka jest w ciąży:-) ciężkie pco, brak jajowodow, nasienie męża złe, z kilkunastu komórek tylko 2 zarodeczki, podali gorszej jakości i co udało się:-) za 1 razem, przy ivf refundowanym, więc wcale nie musimy mieć idealnych wyników, wcale nie muszą podawać najlepszego zarodka aby się udało. Więc kochane, stajemy dalej w szeregu i walczymy 🙂 🙂

    1. Dzięki Ewciak! Nosz motyla noga…. tylu ludziom się udaje, z dramatycznymi wynikami i okolicznościami, to i ja będę walczyć tak długo jak dam radę. Mogę biec, iść, czołgać się, pełzać, robić przystanki, ale dopóki mam choć resztkę sił (i pieniędzy) nie odpuszczę.

      1. Nie odpuszczaj Uczuciowa. Choćby na tym blogu jest przynajmniej kilka (choć pewnie kilkanaście) chodzących dowodów na to, ze in vitro wychodzi. Zawsze jak czytam wpisy tych szczęśliwych zmęczonych mam, które trzymają swoje skarby e ramionach lub całują po stopkach, ogarnia mnie fala wzruszenia. Jeszcze nie tak dawno było to dla mnie marzenie, bardzo odległe. Lata leczenia, stracony cud poczęty naturalnie, kolejne miesiące walki, 4 transfery, 2 ciąże biochemiczne…to nie nastrajało pozytywnie. Dzis wracam od lekarza i przecieram ze zdumienia oczy. Ten mały człowieczek naprawdę we mnie jest! Choć wiem, ze jeszxze baaardzo długa przed nami nim bede mogła wziąć moje dziecko w ramiona, to dzis pozwalam sobie na radość, na delektowanie sie wspomnieniem dziecka na monitorze. Trzymam sie słów lekarza, ze jest ok. Bede to sobie powtarzać. Jest dobrze, bedzie dobrze. I bardzo mocno wierze, ze juz niebawem Ty, Iza i inne dziewczyny będziecie mogły powiedzieć, ze in vitro sie udaje:)

        1. Cudownie, że wizyta tak Cię pozytywnie nastroiła! Cieszę się, że lekarz przepędził trochę strachów!!! Ślę ściski (takie czułe, delikatne, ledwie wyczuwalne, żeby się maleństwo nie wystraszyło). 😀
          Aktualnie widok dziecka na monitorze wydaje mi się totalną abstrakcją i jest, jak piszesz bardzo odległym marzeniem. Ale jednak nie sposób wybić go sobie z głowy, więc będę działać 🙂 Czasem mam dość. Czasem zastanawiam się gdzie leży kres. Jak długo należy próbować. I myślę, że tak długo jak żal wywołany przerwaniem starań, będzie dla mnie większy niż ból związany z ich kontynuowaniem. Na razie ta nierówność zdecydowanie przemawia na korzyść dalszej walki.

          1. Uczuciowa, dla mnie tez to było bardzo odległe. Jakos nawet nie mogę uwierzyć, ze ten milowy krok nam sie udał, ze jest ciaza. Przecież jeszcze 3 miesiące temu byłam w tym samym miejscu. Przejście na „druga stronę” niewiele zmieniło, nadal czuje sie jak na polu bitwy. Dla nas, walczących latami o dziecko, chyba tylko wzięcie go w ramiona spowoduje ze poczujemy ze sie udało.

          2. Uczuciowa, bo to w gruncie rzeczy wariacka walka… z gatunku tych, na które patrząc okiem z perspektywy jak przekroczymy tą czasami niewyraźną metę, myśli się „k… skąd człowiek ma tyle siły?”.. ale w tym szaleństwie jest ukryty sens: nie wiem, czy to instynkt, czy to wiara, czy to siła, czy wszystko na raz plus coś jeszcze. warto walczyć. myślałam o tym, że nie wiem, na ile starczy mi sił. nie da się zmierzyć tych sił, bo zamiary są w delikatnej sferze i mocno od nas niezależne. a czasami tylko kroczek dzieli nas od mety. może już za tą ścianą jest cel?!

          3. Gdyby to się dało zmierzyć, zważyć, określić jednoznaczne ramy „od do” to nie byłaby niepłodność;) Tu jest adrenalina, tu jest jazda bez trzymanki, tu nic nigdy nie wiesz do końca i to ją czyni taką problematyczną. Przy poprzednich chorobach mialam jasne ramy czasowe, rozpisany plan działań i rekonwalescencji, rzetelną statystykę. Też się denerwowałam, ale nieporównywalnie mniej. A tu… Tu nic nie wiem – może poza tym, że pod koniec marca mam umówioną wstępnie wizytę startową. Ustaliliśmy już z lekarzem nowy plan. Jest nadzieja!

          4. Zamiast krótkiego protokołu będzie długi, dodatkowa suplementacja przed, plus dodatkowe leki antyskurczowe. Potem może jeszcze scratching dojdzie. Może IMSI. Ale to po kolei, nie wszystko na raz;) Największa zmiana to rodzaj protokołu. Zbieramy teraz kasę.

          5. Uczuciowa, oby zmiana protokołu plus suplementy przyniosły efekt. Ja wlasnie to zmieniłam po 1 proc. Wierze, ze tak samo bedzie u Ciebie!:)
            P.s. Gotowa na 6 blastocysty?;)

        2. Margaritka, ciesz sie tym szczesciem i chwila, to Twoj czas. Z kazdym dniem ciazy jest troszke latwiej bo do upragnionego celu blizej 😉
          Czy mialas usg genetyczne moze?

          1. Usg z widokiem dziecka sa niesamowite. w moim odczuciu badanie trwało chwilkę, a maz mówił ze długo i ze juz chciał zeby sie skończyło;) dla niego to jest tak niesamowite ze aż przerażajace;)
            Usg genetyczne mam za tydzien, a to była moja pierwsza wizyta u nowego lekarza. szkoda, ze dr Z nie widział teraz małego skrzata, pewnie by sie ucieszył:)
            Co do badania genetycznego to teraz troche żałuje wyboru lekarza. W N. mial dwóch specjalistów do wyboru-dr G.i drJ. Wybrałam panią, licząc na taka czysto kobieca empatię. Jednak wczoraj gdy oddawałam krew na test Pappa, rozmawiałam troche z pielęgniarka i wyczułam te niezręczna ciszę po pytaniu kto bedzie robił badanie. Kontekst rozmowy był taki, ze bardzo ważne jest kto robi usg i interpretacja wyników przez lekarza. Padły słowa:”ale spokojnie, dr G. jest świetnym specjalista, pan doktor bedzie robił badanie, tak?” Kiedy odpowiedziałam ze dr J., zapadła ta niezręczna cisza:(( uhhhh…tak to jest byc niezorientowanym:/

          2. Margaritka, ale pappa robi sie tego samego dnia co usg genetyczne, o ile wiem. To why Ty mialas wczoraj pappa a genetyczne za tydzien??nie rozumiem…
            Tak, dr G. jest jednym z lepszych specjalistow od usg, to fakt, ale wiesz, nie martw sie na zapas, milczenie pielegniarki nie musi byc zlym prognostykiem co do wyboru lekarza J.
            Powiem Ci, ze ja w poprzedniej ciazy poszlam do super specjalisty od usg i blizniaczych ciaz, z certyfikatem itd. , i w czasie usg genetycznego zbadal mi tylko kosc nosowa u dziecka i przeziernosc. Jak go zapytalam o przeplyw w zyle watrobowej to na odczepnego odpowiedzial ze ok a nie bylo ok bo nastepnego dnia inny lekarz od razu powiedzial, ze jest zle. Serduszka dziecka tez nie zbadal. Zenada. Wiec nie ma co, jak widac super polecani lekarze nie zawsze sie sprawdzaja, a tacy mniej znani calkiem tak.
            Fajnie ze dzidzius u Ciebie zdrowy, super 😉
            Ja mam usg za tydzien, i juz czuje, jak wielki strach zaczyna sie zblizac. Strasznie boje sie powtorki sprzed dwoch lat, jednoczesnie pocieszam sie, ze wada genetyczna jak u mnie zdarza sie dwa razy z rzedu ekstremalnie rzadko…aczkolwiek wiem, ze nikt nie da mi przeciez gwarancji.
            Z tym co napisalas, ze mimo, ze w ciazy to walka trwa nadal, podpisuje sie pod tym obiema rekami…strach o ciaze, o kolejne badania jest caly czas i bedzie do momentu, gdy bede mogla wziasc dziecko na rece za 6 miesiecy..a potem to juz bedzie inny rodzaj strachu, wiadomo;-)

          3. Gosia,

            ja tez ide do dr Jaczynskiej. Zostala mi ona polecona przez mojego profesora. Byla tez u niej moja kolezanka na 2 usg i bardzo sobie chwalila.

            Pamietaj, ze wszystko jest subiektywne. Jesli idziesz do J. w przyszlym tygodniu to Ci moge powiedziec tyle, ze sie spotkamy 🙂 Ide do N. na 11:00 w srode 24/02. Krew na Pappa pobieraja mi w poniedzialek tak zeby wynik byl na usg.

            Wiec glowa do gory 🙂 Jaczynska ma b.dobre opinie w necie

          4. Hej Malgorzalka, ja badanie mam pózniej, wiec nawet sie nie miniemy, ale bardzo ciesze sie, ze Ty tez do niej idziesz. Mi ja poleciła babka w recepcji. Powiedziała ze i dr R i ona super, ale ze ona ma osobiste doświadczenia z drJ, ze jest cudowna i ze b.szybko odkryła płeć dziecka. No i to zadecydowało. Plus dyspozycyjność mojego M.:) poczytalam troche o niej w necie i opinie ma rewelacyjne! Na sama myśl o tym badaniu kręci mi sie w glowie.
            A czy dla Ciebie to nie za wcześnie na usg genetyczne? To sie robi od 11t3d chyba? Ja sama jestem na granicy, ale dr Z tak mi sie kazał umawiać a reraz prof. powiedział ze mogłoby byc ciut pózniej.

          5. A Pappa boje sie strasznie. Tego usg zreszta tez. Chociaz bardziej sie boje czy jeszcze ten zarodek zyje…

            Bilbao Tobie wyszlo ost usg gen zle? Czy test pappa? Oczywiscie jesli nie chcesz odpowiadac i do tego wracac (calkowicie zrozumiale…) to przepraszam z gory ze pytalam.

          6. Malgorzalka, Ja tez sie tego badania boje. Pappa robię tylko po to, by zwiekszyć % wiarygodności usg. Liczę na to, ze jest ok. i ze bede spokojniejsza. W końcu 90% to nie 70%. Na pobraniu krwi dotarło jednak do nnie ze kuzwa obciążenie jest spore i juz sie trzęsę:/ mam tak samo hak Ty, bo jednak zawsze najbardziej boje sie tego, czy dzidziuś zyje, czy serduszko nadal bije. Malgorzalka, teraz to juz nie zarodek tylko płód;) poważny kawał człowieka:) poprzednie badanie u swojego lekarza miałaś 2tyg.temu? A teraz kiedy?

          7. Też tylko patrzyłam, czy się rusza i czy serce bije. potem tylko prosiłam lekarza, żeby mówił, czy jest w porządku. nawet nie interesowały mnie obrazki… dosłownie. Czasem zazdroszczę, że ludzie tak mogą się cieszyć beztrosko…. dla mnie to napięcie, potem dopiero przeżywam w środku ulgę i czułość. Po wejściu do gabinetu to skoczyłabym od razu na kozetkę do usg żeby sprawdzić…
            ps. Pocieszę was. Niedawno co byłam na 1 genetycznym, a tu już drugie 29.02. Czas wyraźnie ruszył z kopyta.

          8. Olga, Ty masz juz polowkowe teraz? Aleee zlecialo. Pocieszasz mnie, ze potem czas leci szybciej.

            Wiec teraz oby do soboty, zeby zobaczyc czy zarodek zyje. A potem oby do srody zeby zobaczyc czy jest zdrowy…

            Jak sie czujesz w ogole? Cieszysz sie juz ciaza?

          9. Ledwo wyszliśmy od 1go prenatalnego, a już kolejne…serio. czas przyspiesza. Lęk jest, ale jest już więcej nadziei, że kolejny krok do przodu.. cieszyć się będę chyba jak urodzimy:)z drobnostek: planuje ruszyć trochę drobiazgów dla baby Helenka:)

          10. Dr Z. tak mi zaproponował, zeby przy okazji wizyty u prof.J oddać krew na test Pappa, to wyniki bedą juz na usg i lekarz bedzie mógł je zinterpretować razem z wynikami z badania usg. Faktycznie troche wcześnie, mogłam jak Malgorzalka iść w poniedziałek, ale juz po kluciu wiec nie ma co rozkminiac. I prof.Jakimiuk i pielęgniarka liczyli mi dokładnie czy juz mogę badać krew, wczoraj był 10t6d, i to podobno wystarczający wiek ciszy. Na takiej broszurce informacyjnej z N. tez pisze ze najlepiej oddać krew wczesniej zeby wyniki były juz w dniu badania usg. Taka kolejność wydaje sie byc logiczna.

          11. To w odpowiedzi do Bilbao miało byc;)
            P.s.- mi profesor teraz nawet nie zmierzył częstotliwości uderzeń serduszka, jak zapytałam to powiedział ze ładnie bije, przybliżył na monitorze i powtórzył:”widzi pani? No przecież ładnie bije”. Ufam, ze to jego doświadczenie i widział ze jest ok, ze nie ma co mierzyć. To tak jak w alchemiku, jak x razy trzymasz ten kamień, to pózniej juz instynktem go czujesz;) ufam ze on był w stanie w ten sposób ocenić ze serduszko dobrze bije. Pokazał ze tu rączki, tu nóżki, cis tam sie przyglądał w pewnym momencie, ale ostatecznie powiedział Żr jest ok. Ja nawet bym nie wiedziała co lekarz ma zbadać na usg genetycznym, o co dopytać:/

          12. to ja juz nie wiem z tym pappa jak jest, ale skoro mowicie, ze robi sie przed usg zeby na usg wynik juz byl, to pewnie tak jest 😉
            U mnie w poprzedniej ciazy usg genetyczne wyszlo baaardzo zle, b.wysoka przeziernosc, brak kosci nosowej, drugi lekarz dodatkowo stwierdzil wady w sercu oraz zle przeplywy zylne. Wszystko bylo zle, a biopsja kosmowki potwierdzila ZD. Pappy przy takim zlym usg nie robilam.
            Terminowalam ciaze w 15 tygodniu.
            Nie, to nie jest dla mnie trudny temat, juz nie. Swoje przebolalam, byla ciaza, nie udala sie, trzeba probowac dalej. Jak tylko wychodzilam ze szpitala z pustym brzuchem dwa lata temu to od razu wiedzialam, ze bede sie dalej starac, choc po drodze mialam kolejne usuwanie zrostow.
            Jak to ktoras z dziewczyn napisala niedawno tutaj, chcialabym tylko uslyszec jedno slowo na tym najblizszym usg – PRAWIDLOWO.

          13. Bilbao, poniżej odpisałam, ale jeszcze chce dodać, ze ja tez sie strasznie boje powtórki:/ dręczą mnie myśli, sny, wręcz fizyczny ból tamtych chwil;( nie mamy jednak na nic wpływu. Staram sie cieszyć ze teraz jest ok. Przynajmniej widzę jak sie rozwija moje dziecko i jestem świadoma. A do tego widok to piękny, nieprawdopodobne jak co dwa tygodnie dziecko sie zmienia, jak rośnie. Wczoraj to juz naprawdę małego człowieczka przypominało:) ostatnio tylko taki zarys, głowa, wypustki rączek i nóżek. A wczoraj taki bobas juz;) ach…. Myśl ze cos mogliby sie teraz stać mrozi mi serce. Tak bardzo kocham juz tego człowieczka. Zawsze sobie myśle, ze następne badanie juz mnie uspokoi, ale nic z tego. Teraz sie martwie o test Pappa i pomiary. Rozumiem Cie doskonale. Mamy to szczęście, ze we 3 jesteśmy praktycznie na tym samym etapue(Ty, Malgirzalka, ja). A Kas chwilkę przed nami, ale niebawem te różnice nie bedą jyz takie duże w kontekście etapu rozwoju dziecka.

    1. Ja po świeżym transferze brałam:
      Encorton – 1,5tbl
      Estrofem – 2tbl
      Amotaks – 2tbl
      Lutinus – 2tbl
      Wit D3 i Folik – 1tbl
      Luteina – 2tbl
      No-Spa – w razie potrzeby 3x1tbl
      A teraz po crio tylko Lutinus, Encorton i No-Spę (folik i D3 biorę na stałe).

        1. Amotaks jest z tego co pamiętam na streptococcusy – bardzo często występującą bakteryjkę , jej obecność wychodzi ze zwykłego badania wymazu z pochwy. I amotaks podaje się na to osłonowo przy in vitro. Ja ma to mniej więcej co drugi-trzeci transfer.

    2. A przed… musiałabym poszperać. Do crio podchodziłam na naturalnym, więc tylko Ovitrelle na pęknięcie dostałam. Przy stymulacji było tego dużo więcej. Na szybko pamiętam Gonal, Menopur, Cetrotide, Ovitrelle – dawki dostosowywane były na bieżąco.

    3. Syrenka, cokolwiek się tutaj dowiesz, nie miej niedosytu/przesytu u swojego lekarza. Ja prawie przy każdym transferze dostawałam trochę inne zestawy. Potwierdzam podobne leki jak napisała Uczuciowa, ale raz coś odjęli (np. bez encortonu i estrofemu), raz dodali (np. plus clostilbegit, ale nie zawsze), innym razem prawnie nic nie kazali brać…
      Zawsze będzie Lutinus/Luteina. Reszta to decyzja indywidualna.
      To naprawdę zależy od oględzin lekarza.

        1. Pamiętaj Syrenko, że to tylko statystyka.

          Ze statystyki wynika że wróbel i kot razem mają średnio po trzy nogi.

          Żarty, żartami, warto znać te wyniki, ale nie zaszkodzi pewien dystans.

          1. jakis czas temu czytalam, ze np. kliniki w zachodniej polsce, blisko niemieckiej granicy maja pogorszone statystyki przez fakt, ze zjezdzaja do nich niemki z trudnymi przypadkami, takie, ktore u nich juz kliniki odeslaly z kwitkiem. takie troche osrodki ostatniej szansy.
            nie mam az takiej wiedzy zeby interpretowac ten ranking w ten sposob, ale mysle ze mozna wziac pod uwage, ze niektore z klinik na liscie przyciagaja ludzi, ktorzy zawiedli sie innymi miejscami, maja za soba dluga historie itp. sila rzeczy takie osrodki moga miec „pogarszane” statystyki, ale to akurat nic zlego. dla kogos, kto ma – jak mowia lekarze – slabe rokowania, te 19% to moze byc bardzo duzo ….

          2. i w ogole to caly czas nie mamy niestety dostepu do dobrych danych (to akurat swiatowy problem, nie tylko u nas). mi np brakuje informacji/wgladu jaki wplyw na statystyki ma kwestia strategii klinik odnosnie mnogich transferow. podstawowy sposob na podkrecenie liczb. klinika, ktora mocno pojdzie w strone mnogich transferow moze miec lepsze statystyki, ale raz, ze nie jest to ocena ich skutecznosci, dwa, ze nie zawsze moze byc strategia bezpieczna dla pacjentek. to taka podstawowa refleksja a na pewno mozna tego wiecej wygrzebac.

          3. W mojej klinice ktora akurat ma wysoka skutecznosc mnogie transfery sa rzadkoscia, najczesciej zgadzaja sie tylko wtedy kiedy zarodki sa slabe. Wiem z autopsji bo nalegalam przy kazdym transferze na podanie mi 2 zarodkow i nigdy sie nie zgodzili.

            Dla mnie to zestawienie jest jasne. Jedne kliniki radza sobie lepiej, inne kliniki nie radza sobie w ogole.

          4. Nie zgodze sie z Toba Iza. Jesli jedna klinika ma skutecznosc (potwierdzona iloscia ciaz!) 40%, a inna 19% to cos tu jest nie tak.

            Statystycznie to one wszystkie powinny miec takie same wyniki bo trafiaja do nich pary z tymi samymi problemami.

            Ja bym zmienila klinike jak najszybciej, bez zadnych sentymentow. Masz slaba skutecznosc = ja mam mniejsze szanse na zajscie w ciaze.

        2. Syrenko, ja po criotransferze na cyklu sztucznym (na estrofemie), miałam encorton przez kilka dni, do około 10 tygodnia estrofem (3×1), plus luteina (3×100) i duphaston (3×1). plus witaminy i 1×500 metformax, który biorę już chwilę i jeszcze pobiorę.

        3. Na te statystyki składa się wiele czynników, wielu nie mamy szans ocenić… jakość laboratoriów embriologicznych, doświadczenie embriologów i pozostałego personelu, odżywki, w których rosną nasze bąble, proces mrożenia/rozmrażania, przekrój pacjentek i pacjentów (o czym wspomina Dallas) etc.. Iza ma rację z tą statystyką. To jest jakiś wyznacznik, ale może nas prowadzić w maliny. Nie jest powiedziane, że w Twoim indywidualnym przypadku wyniki nie będą dużo lepsze. Ale rozumiem Cię Syrenka, że chcesz wiedzieć jak najwiecej. Nigdy nie wiadomo, ktora informacja moze okazać się przełomowa dla procesu leczenia.

          1. Ta różnica w statystyce jest dla mnie za duża, żeby się nie przejmować 🙁 mam za sobą 4 transfery, zostały mi tylko 2 zarodki, 3 transfery miałam bez żadnego wspomagania, poza luteina. 4 transfer z nowej stymulacji z euthyroxem, encortonem i acardem (+suplementy i dieta na własną rękę). Zarodki są bardzo ładne, jednak coś nie działa po transferze. Wiem że jest jakiś powód, medyczny, jednak mam wrażenie ze lekarze w mojej klinice sami nie wierzą w medycynę 🙁

          2. Scratching zrobiłam cykl przed ostatnim transferem, mówią, że zarodek chętnie się implantuje w bliźnie – niestety nie pomogło.
            Też się zastanawiałam nad czynnością skurczową(http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:Lep0Gu5FD1YJ:www.ginekologiapolska.pl/pdf-1780-1717%3Ffilename%3DCzynno%25C5%259B%25C4%2587%2520skurczowa.pdf+&cd=6&hl=pl&ct=clnk&gl=pl), moja lekarka to wyśmiała. Nie próbowałam akupunktury, ale coś podobnego, tyle że bez igieł – terapia manualna metodą Bowena – polecam, szczególnie dla odstresowania się. Przy tym transferze brałam Crinone, zamiast zwykłej luteiny, i ok 10 dnia po transferze dostałam silnego krwotoku, więc może coś nie tak z progesteronem, marzę o lekarzu który poskłada to wszystko i powie – wiem! 😉

  19. Uczuciowa, przykro mi 🙁

    Iza, a to badanie genetyczne mykologiczne robiłaś, czy ono przed Tobą? To jeszcze spory wydatek niestety…

    Syrenka, ja przy crio na naturalnym cyklu miałam tylko luteinę i kwas foliowy. Nic na pęknięcie, żadnych rozrzedzaczy krwi, zadnych sterydów. Po transferze świeżych zarodków brałam lutinus, estrofem i kwas.

    1. Hm, Kas, pierwsze słyszę o takim badaniu. Robię wiecznie jakies posiewy i wymazy, ale w „normalnych” cenach. Coś mi tak skrobnął ostatnio lekarz w Novum, ale to chlamydia w programie, wiec chyba nie robiłam tego o czym piszesz. I nikt nigdy mi nie kazał.

      1. Ja się zdoktoryzowałam – chodzi o badanie na chlamydie. Materiałem do badania jest wymaz a bada się to metodą PRC DNA. Koszt ok. 170 zł i jest wymagane przez rozporządzenie.

        1. Aaaaaaa, to miałam to, bo dziś odebrałam wyniki i w tytule było CHLAMYDIA DNA.
          Zdziwiło mnie to DNA.
          Dżizas, dziewczyny, w którą stronę kręci się Ziemia, że się od Was dowiaduję, co miałam robione?

          Info dla zainteresowanych – lekarz w klinice pobrał wymaz, napisał w karcie „ministerstwo zdrowia” – ja za to nie zapłaciłam. Uwielbiam ten program 🙂

          Dzięki, Ob!!

    1. To posiew z pochwy na obecność grzybów, na wynik tak długo się czeka, bo badanie wymaga hodowania materiału genetycznego. U nas w klinice mówili, że to badanie to jeden z wymogów ustawy.

      1. Tez miałam posiewy i z kanału szyjki i z pochwy, ale nie wiem czy takie zwykle czy te o których piszesz. Na wyniki czekałam dłużej niz zwykle wiec moze jednak te.

  20. Podbijam pytanie o te globulki z viagrą 🙂 Jaki one mają skład? Sildenafil, estrofem i wypełniacze? A w jakich proporcjach i ile się ich stosuje w cyklu crio? Mam złe doświadczenie z esrofemem i chciałabym go ograniczyć do minimum.
    Pomożecie? 🙂

    1. Dziewczyny podawały pod poprzednim postem lub dwa posty temu dokładne proporcje, to była viagra i masło kakaowe, zerknij tam.

      Iza, ale super, że nie płaciłas za to badanie. Wężon u nas w invimedzie płaciła. Ja to wiadomo- poza programem, więc buliłam za wszystko. Wydaje mi się, ze to kosztowalo 220 zł. Zawsze zostanie w kieszeni na pierwsze śpiochy 😉

  21. Uczuciowa, przykro mi ;-( Walcz, walcz! Musi się udać.
    Iza, jesteś już specjalistką, mam wrażenie, że wiesz czasem więcej od niejednego lekarza, więc dobrze że wzięłaś te tabletki. Trzymam kciuki za spokojną stymulację 😉
    Ja przygotowuję się do crio. Trochę jestem zła, bo nie dali mi szansy podejść na naturalnym, tylko od razu władowali mi estrofem. Podobno tak robią odgórnie w klinice. Z tego co czytam, to większość z Was najpierw podchodziła na naturalnym cyklu..
    W piątek mam wizytę (niestety mój lekarz jest na urlopie) i mam nadzieję, ż ten inny nic nie schrzani 😉 Super, jakby udało się w przyszłym tygodniu podejść do transferu..

    1. Piegusek, dzięki! Próbujemy dalej.

      Ja miałam ostatnio crio na naturalnym i dupa. Nie udało się. A zanim w ogóle mogłam podejść zmarnowaliśmy trzy cykle, bo organizm nie współpracował. Może ten estrofem nie jest taki zły? Trochę pomocy naturze, nie zaszkodzi…

      Trzymam kciuki, żeby się udało po niedzieli 🙂

  22. Odnośnie leków, to my podchodziliśmy komercyjnie i mamy refundowane. W grudniu jeszcze nie było wiadomo, cze będzie refundacja od stycznia i nasz lekarz rozpisał nam dawkowanie, żeby kupić wcześniej i załapać się na zniżkę. Zapisał nam dodatkową dawkę (jak się okazało później-potrzebną). Komercyjnie też można tylko 3 razy dostać refundację. Mogliby to przedłużyć no żesz ;/!

    1. O Piegusek, właśnie się nad tym zastanawiam. Zadzwonię do dr P. jutro i zapytam, czy może wypisać mi leki do stymulacji teraz, tak żebym mogła je wykupić i skorzystać z refundacji, a zastosować wtedy, jak zdecydujemy, że już, czyli pewnie w lipcu.

  23. Olga82, martwię się tym, że znowu pakuję w siebie leki.. Jakoś dziwnie to znoszę-spać mi się chce co chwilę, piersi mnie znowu bolą (już nie wspomnę, co wyczytałam na ulotce 😉 Ale oczywiście jeżeli to ma pomóc-wezmę wszytskie leki 😉 Trochę się zmartwiłam, bo mam wrażenie, że większość z Was na naturalnym podchodziła, więc zastanawiałam się czemu mi nie dali szansy.. Zobaczymy co powie lekarz w poniedziałek. Nie znam się na tych parametrach endo itp. mam tylko nadzieję, że będzie ok i szybciutko będzie transfer.

    1. Piegusek ja też na początku czytałam wszystkie ulotki, później przestalam 🙂
      lekarz zna Ciebie, Twój organizm więc na pewno wie co robi. Nie martw się 🙂

    2. Piegusku,w ulotkach piszą wszystkie, dosłownie wszystkie objawy uboczne które wystąpiły w grupie, w której testowano lek. Psychika też produkuje objawy, jak się ich ‚naczyta’…spróbuj odłożyć ulotki i lykajac te tabsy myśl o tym, że przybliżają cię do dziecka.fakt, to nie rutinoskorbiny: )

  24. Dziewczyny, nie wiem czy tak wolno i czy Iza się nie obrazi ale może którejś się przyda mała oszczędność na lekach. Po mojej procedurze zostało i trochę leków całe opakowania lub lekko rozpoczęte. Mam luteinę do pochwy i pod język, clostibegyt, encorton i ovitrel. Mi się nie przydadzą więcej, bo ustawa pozbawiła nas jakichkolwiek szans na drugie maleństwo. Oddam z nadzieją, że jak u mnie zadziałały to i którejś z Was przyniosą szczęście. Oczywiście wszystkie mają daty ważności do spożycia.
    Iza ma na mnie namiary, jakby któraś chciała przygarnąć pigułeczki.

    1. Ewelinaaa, wróżko, skąd wiedziałaś. Dziś 20 minut po północy bolesna pobudka, do godz. 1 w łazience. @przyszła z całym dobrodziejstwem inwentarza i endometriozy. A budzik do pracy na 4.30 rano 😉 Za to juz jestem dziś po pracy!!
      Jutro zaczynamy zastrzyki.

      1. Pamiętam te okropne godziny pobudek (wstawałam 5). Zaczynasz drugą stymulację-nareszcie! Kiedy pierwsze podglądanie ?:) Krotki protokół jest na prawdę krótki, ani się obejrzysz a zaraz będzie punkcja! 🙂

        1. O piątej to ja już w aucie siedziałam 🙂
          Pierwsze podglądanie na początku przyszłego tygodnia, ale z góry przepraszam, mam fatalny harmonogram na początek nadchodzącego tygodnia i nie ma mnie jakby dla nikogo 🙁
          Ale coś tam skrobnę w jakimś komentarzu, promis.

      2. Iza, Ja dzis tez dostalam @. Bylybysmy krok w krok i to w tej samej klinicie gdyby nie to, ze ja najpierw te histero robie;) Kiedy zaczynasz zastrzyki? Ile ich bierzesz i co?

          1. Może niejasno zabrzmiało: 2 dziennie to znaczy rano robię jeden i drugi i to koniec.
            nie wiem jeszcze przez ile dni to potrwa.

  25. Pozwolę sobie zagaić z innej beczki. Właśnie przeczytałam artykuł w Dużym Formacie Gazety Wyborczej ( http://wyborcza.pl/duzyformat/1,151081,19638209,ideologia-i-medycyna-naprotechnologia-zamiast-in-vitro.html ) o naprotechnologii . Za każdym razem, gdy spotykam się z tym tematem, jestem w szoku. Tym razem w jeszcze większym. Gdyby któraś z Was miała możliwość kupienia gazety ( nie wiem, czy już będzie ten artykuł cały dostępny w necie) i przeczytania, to polecam , poprostu warto wiedzieć, co zgotował nam PiS. Opisana jest historia pary leczącej się w ten sposób. Zmarnowano im mnóstwo czasu na jakąś jałową diagnostykę. Mężczyźnie zawyżano wyniki badania nasienia, kobietę faszerowano przez długi czas hormonami ( olewając wyniki jej badań hormonalnych), aż pojawił się jej guz w piersi i efektem tego wszystkiego jest to, że już za późno dla nich na in vitro. Plus opisana jest cała otoczka jakichś samozwańczych trenerów od kalendarzyka i innych głupot, a to wszystko oczywiście za grubą kasę. Po przeczytaniu tego jest mi poprostu smutno 🙁 Niby każdy odpowiada za siebie i jest kowalem swojego losu, niby kliniki leczenia niepłodności nadal będą dostępne komercyjnie…. Obawiam się jednak tego, że zawsze znajdą się osoby, które za względów światopoglądowych, czy nacisków otoczenia wybiorą naprotechnologię jako nadzieję na posiadanie dziecka ( szczególnie, że będzie ona przez rząd przedstawiana jako wysoce skuteczna metoda leczenia niepłodności) i wpadną w wir obserwowania śluzu i prowadzenia kalendarzyka, a problem będzie znacznie poważniejszy. A jeśli kobieta będzie miała wygasające jajniki, tak jak jest w moim przypadku, nikt na to nie wpadnie w odpowiednim czasie, kiedy każdy cykl jest ważny, wciągną ją w miesiące i lata idiotycznych działań , to kto później ją za to przeprosi ? I czy te przeprosiny wogóle będą miały jakąś wartość….. ? Strasznie to smutne. 21 wiek, a my cofamy się do średniowiecza 🙁 Nie myślałam, że coś takiego może się wydarzyć…

    1. Rzeczywiście smutne to 🙁

      Być może są bardzo młode osoby, którym napro może pomóc, mogą je czegoś nauczyć… Nie wykluczam tego. Jestem natomiast przeciwna narzucaniu komukolwiek korzystania z jakiejkolwiek „jedynej, słusznej, uświęconej” metody.

    2. tez czytalam artykul dzisiaj do porannej kawy. polecam wszystkim. smutek.
      w tej historii najgorsze bylo to, ze ewidentnie w „leczeniu” na sam poczatek podkrecono sztucznie wyniki meza po to, zeby przez kolejne miesiace skupic sie na kobiecie. w sumie nie wiemy czy ona w ogole miala problem, bardzo mozliwe ze nie. to poczatkowe falszerstwo bylo konieczne, bo bez niego naprotechnologia nie miala tej parze nic do zaproponowania. no bo jak leczyc taka pare,gdzie problemem sa bardzo zle wyniki nasienia, takimi metodami? zaczynam sie zastanawiac co by zaproponowali parze, w ktorej kobieta ma niedrozne jajowody? moze by zrobic taka prowokacje dziennikarska? naprawde jestem ciekawa.
      tak czy inaczej bardzo, bardzo trudno mi zrozumiec dlaczego ta para brnela w to „leczenie” miesiacami. sami przyznali ze wszystko wydawalo im sie niespojne i infantylne? dlaczego w to szli?
      w mojej glowie tli sie jednak iskierka nadziei, ze nawet jesli pis wpakuje w naprotechnologie miliony, to polacy maja swoj rozum i nie dadza sie oglupic. myslicie ze jestem naiwna?

      1. Uczuciowa – ja też nie mam nic przeciwko, żeby ktoś sobie korzystał z tej metody. Tak samo jak nic mi do tego, kto z kim sypia, w co wierzy i gdzie robi zakupy. Ta cała naprotechnologia to nic innego jak zwykłe obserwowanie organizmu. Każda z nas to robiła na początku , wyznaczała owulację i liczyła dni płodne, więc możemy powiedzieć , że też z tego korzystałyśmy. Jednak w pewnym momencie zauważyłyśmy, że już wystarczy – nic z tego nie wynika i poszłyśmy po pomoc do prawdziwego lekarza, a nie do księdza:) Wszystko jest spoko póki ma się 25 lat. Zalecanie 37 , 39 letniej kobiecie starającej się o dziecko od lat , żeby mierzyła temperaturę i prowadziła kalendarzyk jest dla mnie jak leczenie raka swięconą wodą.Jestem oburzona tym, że to jest stawiane nam jako alternatywa dla in vitro. To jest obrzydliwe oszustwo ! Na to pójdą miliony złotych!

        „(…) Po pierwsze, naprotechnologia jest zastrzeżonym znakiem towarowym , co oznacza , że żaden badacz, który nie ma certyfikatu naprotechnologa, nie może prowadzić nad nią badań.Nie dopuszcza więc weryfikacji zewnętrznej. Wskaźniki skuteczności rzędu 90 procent nie mają żadnych naukowych podstaw. Naprotechnologia ma na swoim koncie jedynie trzy badania naukowe. Badań nad in vitro jest 30 000” !!!!!!!

        Dallas, zgadzam się, mi się też wydaje to przedziwne, że ktoś tak się dał wmanewrować w to wszystko, był taki bezwolny…ale tu jest chyba problem autorytetów i światopoglądu. Możliwe , że byli bardzo religijni, żyli zgodnie z nauką kościoła i zebrały się kwestie tego typu i to przeważyło. Okropne właśnie , że takie osoby będą omamiane tymi pseudo „super ekstra” wynikami :/ Mam nadzieję, że Polacy są na tyle mądrzy, że to odrzucą, ale z drugiej strony….co ma zrobić ktoś, kto nie jest w stanie zebrać tych kilkunastu tysięcy na in vitro ? Pójdzie do takiego szamana, bo tylko takie wsparcie otrzyma od państwa. Bardzo to słabo wygląda 🙁

        1. Zgadzam się z Tobą Doti! Tylko jakoś słów mi brak na to wszystko (choć to calkiem do mnie nie podobne, bo jak już można było zauważyć lubię się rozpisywać;p).
          Pozostaje wierzyć, że prawdziwa nauka, nowoczesne technologie itp. same się obronią. Zawsze w historii tak było.

          A że po drodze mnóstwo kasy pójdzie w gwizdek… smutek 🙁

          Choć to jeszcze do ogarnięcia. Bardziej boję się o tych ludzi, którym robi się wodę z mózgu…

    3. „minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiedział, że zamyka rządowy program finansowania metody in vitro i zamiast tego wprowadzi Narodowy Program Prokreacyjny opierający się na „podejściu naprotechnologicznym”, na który rząd przeznaczy kilkadziesiąt milionów złotych”
      siedzę i płaczę 🙁

  26. Ja dzis po wizycie.
    Mam zwiekszona dawke letroxu na 100.
    (Bo z takim tsh sie e ciaze nie zachodzi!!!!)

    Dostam bromka na prolaktyne (czy macie doswiadczenia z tym lekiem?).

    Za miesiac jade na badania do szpitala.

    Wizyta ok z malym „ale”..
    Dr od razu przeszedl do hasla „inseminacja”. A ja do niego, ze moze najpierw by tak hormony uregulowac… no tak, tak…
    Wiec regulujemy.
    Generalnie powialo rutyną.
    A nie tego sie spodziewalam.

    Iza, kiedys pytalam, jaka praca by Cie interesowala. Bo moze super znajomosci nie mam, ale moze gdzies, cos…
    To chyba bylo w korespondencji mailowej 🙂

    1. Ja biorę Bromergon od ok. 2 lat 0.5 tab x 1. Nie wiem jaką dostałaś dawkę, ja miałam tylko trochę podwyższoną prolaktynę i jak zaczęłam brać Bromek to od razu spadła i mniej więcej trzyma się na stałym poziomie. Nie miałam żadnych skutków ubocznych i dobrze się po nim czuję. Biorę nawet teraz po transferze.

      1. Mam brac 0,5 tabletki przez tydzien, pozniej cala.

        Moja prolaktyna ponad 500. Nie wiem jakie jednostki, nie mam wynikow przy sobie.

        Wiem, ze dziewczyny maja wiecej… i zachodza….

        1. no ja biorę od dwóch lat i poziom się szybko unormował, więc w moim przypadku nie było to kluczowe… Ale wiadomo, każdy organizm jest inny i jeśli coś jest powyżej/poniżej normy to trzeba to wyprostować.

    2. Asti, moja koleżanka od prawie 2 lat bierze bromergon reglarnie.
      Przez kilka pierwszych tygodni kiepsko sie po nim czuła, ale potem organizm się przyzwyczaił.
      Ja brałam bromka do jednorazowych akcji, ale za to większe dawki. Raz zdarzył mi się po tym zawrót głowy. Potem juz super.
      Koleżance lek bardzo pomaga. Wszystko śmiga.

    3. Asti, ja długo brałam ten Bromergon, bo miałam hiperprolatynemię. Ten lek jest bardzo skuteczny, ale dużo osób słabo go znosi na początku. Nie wiem, jakie masz zalecenia, ale ja brałam na noc. Pierwsze dwa tygodnie miałam bardzo słabe, rano po wstaniu robiło mi się słabo i musiałam siadać, bo bym zemdlała. W ciągu dnia też nie czułam się najlepiej, tylko wyczekiwałam poprawy. Po dwóch tygodniach wszystko minęło. Nie straszę Cię, ale tylko mówię, że tak może być i żebyś się nie przestraszyła. To minie, a lek bardzo dobrze obniża tą prolaktynę i tez przyjmowałam go cały czas przez cały proces in vitro i po transferze. Powodzenia:)

  27. Hej jestem tu nowa, ale problem bezpłodności nie jest dla mnie nowy. Od prawie 4 lat bezskutecznie staramy się o maleństwo. Od półtorej roku z pomocą in vitro. Zawsze myślałam że jestem silna że daję radę ale ostatnie dni to jakis koszmar. Czytam Wasze wpisy i z większością się utożsamiam, większość z nich dotyczy także i mojego przypadku. Skąd czerpiecie siły? Co sprawia że znow się podnosicie? Jestem po czwartym nieudanym transferze, mój organizm jeszcze nawet się sam nie ‚oczyscił’ a ja mam wrażenie jakbym była wrakiem człowieka. Nie umiem powstrzymać potoku łez nawet na ulicy wśród tlumu. Nic juz nie pomaga. Czarna rozpacz. Piszcie o tylu sposobach walki różnymi lekami, badaniami,
    metodami, może ktoś zna sposób i na to?

    1. Kamila in vitro daje starającym się dużo nadziei, ale też dużo bólu. Niestety, ale rzadko zdarza się tak, że udaje się za pierwszym razem choć są takie przypadki. Jednak wiele par próbuje wiele razy-wiadomo to zależy od wielu względów jednymi z nich są względy finansowe, ale oczywiście nie chodzi tylko o kasę.
      Nadchodzi weekend może wyjdźcie gdzieś z M? Odpocznijcie, nabierzcie dystansu, pobądźcie trochę razem. Pogadajcie co dalej? Czy macie już jakiś dalszy plan działania?

    2. Kamila, Współczuję Ci kolejnego nieudanego transferu! Bardzo! Dobrze znam to wrażenie bycia wrakiem człowieka. Czarna rozpacz, czarna dupa, czarne myśli towarzyszyły mi nie raz.

      Nie ma tu kolejności chronologicznej. Trudno powiedzieć, które etapy/elementy były u mnie dominujące. Nie wiem czy któryś akurat Tobie pomoże…

      Mnie podobnie jak Bilbao, trzyma w pionie przekonanie, że dopóki się staramy… jak długo się nie poddamy… jest SZANSA i jest NADZIEJA.

      Nie znaczy to, że nie tracę regularnie wiary w to, że się uda. Siłą muszę ją w sobie odbudowywać po każdym niepowodzeniu. Siedem lat się staramy. Zaliczyłam w tym czasie, spontaniczne radosne oczekiwanie, niepokój, frustrację, dużo nadziei, depresję, złość. Przed zgorzknieniem bronię się wsparciem męża. Z nim (także bez dziecka) życie nadal jest piękne i wartościowe, nawet jeśli czasem cholernie boli. Uczę się to dostrzegać i celebrować na co dzień, jak najczęściej.

      A gdy było bardzo źle… a mam wrażenie, że tak jest u Ciebie teraz… zwróciłam się do terapeuty. To było bardzo duże wsparcie!

      No i blogosfera!!! Tyle tu życzliwych, rozumiejących naszą sytuację osób, których w realnym świecie nie miałabym szansy spotkać. To też jest nieoceniona pomoc!

      Czasem warto też zmienić lekarza, albo zwyczajnie skonsultować się z kimś innym. Mi to parę razy dało pozytywnego kopa w tyłek.

      Były też momenty, kiedy zwyczajnie nie dawałam rady i odpuszczałam. Nie, żeby odsapnąć, zrelaksować się. Po prostu fizycznie mnie ten ból przygniatał. I wtedy przyjmowałam tę bezsilność z dobrodziejstwem inwentarza. Zatracałam się w rozpaczy, aż przechodziło…

    3. Kamila, rozpacz jest wpisana w tę walkę. Kiedy się nie udaje, cierpimy i nie mamy siły na ani jeden krok więcej.
      I pozwól sobie na to, na łzy, na wściekłość, zazdrość. Bo to są prawdziwe bóle i masz pełne prawo tak się czuć, nie musisz być silna na gwizdek.
      W ogóle nic nie musisz. Przed nikim niczego udowadniać. Udawać, że jest ok, jeśli nie jest.

      jednocześnie – dużo tu o tym piszemy – nie porzucaj wszystkiego, co kochasz albo chcociaż lubisz w życiu dla leczenia. Film, czpisy, haftowanie, pisanie listów do męża, cokolwiek lubisz, pielęgnuj to.

      Wstań dopiero kiedy odpoczniesz. W głębi duszy wiesz, że nikt nie będzie walczył za Ciebie, że sama pokierujesz swoim losem. W tym znajdziesz siłę.

      Czuję się jak ksiadz klepiący z ambony kazania. Ale pamietam, jeszcze z czasów przed blogiem, jak piorunujące wrażenie zrobiło na mnie jedno zdanie przeczytane na jakims babskim forum:

      Nie pozwól, aby ktokolwiek lub cokolwiek zatrzymało cię w drodze po dziecko.

      1. Kolejne nurtujące mnie pytanie dotyczy niby błahej kwestii tylko że mającej wpływ na wszystko, na całe nasze starania. Chodzi mi o pieniądze…
        Nie uważam się za osobę majetna, oboje z mężem pracujemy, zarabiamy łącznie ok 5tys miesięcznie, mamy mala kawalerkę i kredyt na kolejne mieszkanie. Nigdy nie zależało mi na tym żeby MIEC od zawsze chciałam być mamą, na niczym tak mi nie zależało.
        A teraz okazuje się że żeby mieć dziecko muszę mieć bardzo dużo pieniędzy a to i tak nie daje mi żadnej gwarancji na sukces 🙁
        Na razie jestem w programie rządowym, w ramach programu miałam trzy stymulacje, trzy pick upy i 4 transfery. Na dzień dzisiejszy mamy w depozycie 8 jajeczek i 5 zarodków. Program niby darmowy a ja wydałam juz prawie 20tys.(leki, badania, zabiegi, dojazdy)
        A Wy jak sobie z tym radzicie? Ja niby wiem że pieniądze nie są najważniejsze i oddalabym wszystko co mam żeby być mamą, ale nikt mi nie da gwarancji że tak się stanie… Podjęliśmy z mężem decyzję o adopcji i choćby dlatego potrzebujemy tez pieniędzy na wykończenie mieszkania żeby dostać kwalifikacje (na razie żeby nie tracić cennego czasu dostaliśmy warunkowa kwalifikacje o możliwość podejścia do szkolen) Czy tez tak macie że za wszystko musicie płacić? U mnie jest nawet problem ze zwykłą wizyta u ginekologa na NFZ. Często potrzebuje wizyty prawie z dnia na dzień a na NFZ to najlepiej umawiać się z miesiecznym wyprzedzeniem 🙁 Wiem że to mały problem biorąc pod uwagę ogrom starań i to o co się staramy czyli nowe życie ale jednak ma znacznie. A jeśli te wszystkie problemy się nakładają a tak bywa bardzo często to potrafi to dać nieźle w kość 🙁 A Wy jak sobie radzicie?

        1. Kamila, to nie błaha kwestia, problem nurtuje nas wszystkie. Zdarza się, że pary się zapożyczają, żeby zrobic in vitro. My nie musieliśy brać na to kredytu, ale i tak, chociaż byliśmy w programie, poszło rykoszetem, bo zrobiły się zaległosci, bo przez jakiś czas nie opłacaliśmy ZUSu męża, wyzerowaliśmy kartę kredytową. Teraz musimy to pospłacać. Za naszej pierwszej stymulacji jeszcze nie było refundacji leków. Na lutinus podczas transerów też trzeba wydać dobre kilaset zł.
          Zaciekawiło mnie coś, o czym napisałaś mimo chodem. Krok w stronę adopcji – gratuluję 🙂 A mam pytanie, pozwolili Wam przystąpić do szkolenia i dalej się leczyć? Bo mi OA odmówił szkolenia, póki się leczę.

          1. Nasz ośrodek wie o naszych staraniach, to nie stanowilo dla nich problemu. Wiekszy problem mieliśmy z innymi rzeczami, byliśmy ze wszystkim szczerzy wiedza o tym że nie mieszkamy na razie razem, mieszkanie tez mamy na razie tylko 30m. Dostaliśmy warunkową kwalifikację, tzn jesteśmy od czerwca zeszłego roku w kolejce „po dziecko” uczestniczymy w szkoleniach przygotowujących, a jak będziemy mieli już skończone to nowe mieszkanie i znajdę pracę tam gdzie planujemy zamieszkac (moj maz juz tam pracuje) to dostaniemy pełną kwalifikacje.

  28. Kamila, przykro mi, ze znowu Ci sie nie udalo, ze jestes w takiej czarnej dziurze rozpaczy.
    Ja specjalistka od ivf nie jestem ale o dziecko staram sie od 2010 roku, w tym roku koncze 40 lat. Dwie ciaze dotad nieudane, po drodze sporo komplikacji.
    Oprocz tego, ze placz i lzy to wielokrotnie byla i moja codziennosc, to co mi pozwolilo sie podnosic – dwie rzeczy.
    Po pierwsze to wiara w to, ze dopoki probuje i sie nie poddaje to mam nadal szanse ze za ktoryms razem sie uda. I ze dopoki mam resztki sil w sobie to warto probowac, jak to mowia, dopoki walczysz jestes zwyciezca.
    Po drugie, to moj M. ktory do znudzenia tlumaczyl mi, ze zycie jest piekne samo w sobie, i zebysmy cieszyli sie soba i tym co mamy, nawet jezeli nie mozemy miec tego czego tak bardzo bardzo pragniemy.
    Banalne to, ale ja sie tego trzymalam i trzymam zreszta caly czas.

  29. Kamila, może porozmawiaj z psychologiem? Dziewczyny dobrze radzą. Często w klinikach jest dostęp do takich specjalistów. I pisz! Pomoc dziewczyn z tego bloga też jest nieoceniona

    1. Dzięki dziewczyny za ciepłe słowa. Nie wiem czy tez tak macie ale dzis z perspektywy czasu nie wiem czy podjelabym leczenia. Dla mnie in vitro jest jedynym ratunkiem. Mam niedrozne jajowody a z tego co większość lekarzy twierdzi nie ma czegoś takiego jak udroznienie jajowodow. Z jednej strony macie rację ze dopóki jest nadzieja to ma się o co walczyć ale po każdej próbie popadam w coraz większą rozpacz. Psycholog słabo mi pomaga. Ktos to nie przezyl tego co my nie jest dla mnie wiarygodny. Z całym szacunkiem do ich pracy ale powtarznie ze jestem piękna mądra i wspaniała i tylko chora na bezpłodność jest dla mnie słabym pocieszeniem. Na jedne z wizyt moja pani psycholog stwierdziła ze powinien mnie skonsultować psychiatra bo ona podejrzewa depresję. A jeśli jej nie wylecze to albo rozwiodę się z męże (jeśli nam sie nie uda miec dzieci) a jesli nam sie uda to dopadnie mnie depresja poporodowa. Powiedział tez ze psychiatra na pewno przepisze mi leki na depresję. Tylko po co? Po to żeby takie chwile jak ta nie bolały? Jak mogą nie boleć?! Mam udawać ze nic się nie stało?! Otóż stało się kolejne dwa maleństwa właśnie odeszły. Lekarz przed transferem powiedział że szanse są duże i co tego? Z mojej ciąży pozostało puste jajo plodowe które nie chce sie samo wydalic i najpewniej czeka mnie łyzeczkowanie czego bardzo się boję (zwłaszcza zrostow).Lekarze nie są w stanie powiedzieć dlaczego tak się stało. Pewnie zarodki są genetycznie wadliwe. A pod tym hasłem moze kryc się wszystko. Badanie zarodków przed transfere to koszt ok 8000 zł. Program rządowy tego nie obejmuje a prywatnie to koszt 25000 bez żadnych gwarancji. Przecież może okazać się ze wszystkie zarodki sa genetycznie obciążone i żaden z nich nie nadaje się do transeru. A dla mnie to bardzo duży koszt. Czy któraś z Was to miała? Czy któraś z Was miała aż tyle dolegliwości na raz: niedrozne jajowody, policystyczne jajniki, niski poziom białka S, skłonność do samoistnych poronień(podwójna heterozygota) wysoki poziom TNF alf, do tego moze i mniej ważne ale dodatkowo macica w tylozgieciu i polipowata :'(

      1. Rany, Kamila… Nazbierało Ci się… Dużo…
        Wiem, że to nie rozwiąże Twoich problemów, ale czytając to co pisałaś o jajowodach przypomniało mi się, że w niektórych szpitalach wstawiają protezy jajowodów. To się robi domyślnie przy operacjach, w których wycina się przydatki (jak u mnie, ale mi akurat nie wstawili, bo nie pomyśleli). Może protezy jajowodów pomogłyby o tyle, że miałabyś szansę na naturalne zapłodnienie = naturalną selekcję zarodków, by ten silny, genetycznie prawidłowy by przetrwał?

        Kamila, i nie poddawaj się. Tylko tak jak pisały dziewczyny – uczesz swoje smutki, pogadaj z kimś, wyjedź z mężem albo bez niego, bo zwariujesz. To Cię bardzo dużo kosztuje. Żebyś nie przepłaciła.

  30. Hej Dziewczyny,mam pytanie odnośnie owulacji… Jaka jest szansa ze skoro w tamtym miesiacu była z lewej strony to w tym bedzie z prawej… Jak tam u Was to wyglądało… Bo w necie piszą roznie… A ja juz zaczynam świrowac…. 🙁

    1. Ja mam częściej z lewej niż z prawej strony. Ale ja jestem po ciąży pozamacicznej z prawej strony, co prawda z zachowaniem jajnika, ale już nie jajowodu, nie wiem, czy to ma znaczenie. Ale odkąd czuję owulacje (po ivf i ciąży zaczęłam je czuć) to ta lewa jest praktycznie w stosunku 3 do 1.

    2. Sza, to u mnie jeszcze ok dwóch lat temu bylo jak w zegarku, raz z lewej a raz z prawej. co miesiąc co do godziny wiedziałam kiedy i z której strony mam owu i na monitoringu zawsze przed badaniem lekarzowi mówiłam z której strony jest/była…
      Od pewnego czasu jednak mój prawy jajnik nie owulował (słabszy wg lekarza), niby na monitoringu był na nim zawsze jakiś przyzwoity pęcherzyk, ale ten na lewym jajniku zawsze był dominujący i pękający.
      Wiec nie ma reguły.
      A Ty jak masz zazwyczaj???Bo jeżeli do tej pory co miesiąc miałaś zamiennie, to jest szansa – duża – że teraz będzie podobnie..

    3. mysle ze w internecie nie znajdziesz odpowiedzi. raczej indywidualna sprawa. u mnie wraz z zanikajaca czynnoscia jajnikow stopniowo wylaczal sie jeden jajnik. to bylo widac na podgladach. ostatecznie przy stymulacji do ivf ten chory jajnik w ogole nie zareagowal (mimo duzej dawki lekow). wiec juz pewnie nie ma co na niego liczyc. u ciebie moze byc albo ksiazkowo lewy/prawy, albo jajniki maja wlasna historie. aaaa, i nijak mi sie nie spinalo moje odczucie (ktory jajnik boli w okolicach owulacji) z tym, ktorego aktywnego bylo widac na podgladzie. kiedys mi lekarz tlumaczyl, ze ten bol jajnikow moze byc czesto odpowiedzia na hormony niz efektem jajeczkowania. ot, taka zmyla. zdziwilam sie, bo myslalam, ze to co czuje to jest to co sie dzieje.

  31. Kurczę wlasnie chodzi o to ze nie mam pojęcia. Nigdy nie miałam robionego usg co miesiąc,a niestety co do bólu owulacyjnego to u mnie jest bardzo mylny…. Bo w tamtym miesiacu baaaaardzo bolała mnie prawa strona i to tak ze az miałam promieniowanie na prawa nogę, a okazało sie ze owu jest po lewej…

  32. Aaa, kotki dwa,
    Lub pieski trzy,
    Choć żadne z nich,
    To nie Ty.

    Ach śpij, bo w pracy,
    Znów rozmawiać będą młode mamy,
    A Ty silna będziesz stać,
    I nie będzie wcale znać,
    Więc dlatego musisz spać.

    Nocą Paryż,
    Zimą Rzym,
    Lecz żadne z miast,
    Nie będzie Tym.

    Ach śpij, choć w nocy,
    Twoja Gwiazdka się na niebie złoci,
    Pogrążona w swoim śnie,
    Z niego już nie obudzi się,
    I dlatego nie śpisz, nie.

    Podwodny las,
    Czy lot po niebie,
    Nie chcą zastąpić,
    Istnienia Ciebie.

    Ach śpij, bo z rana,
    Jeszcze zanim krew będzie oddana,
    W lustrze szepcze Twoja twarz,
    Wszystkie modły, które znasz,
    Za to jedno – wszystko dasz.

    W pustych pokojach
    Echo; ściana, drzwi,
    Iksi raz, dwa, cztery,
    I wychodzisz…dziś nie Ty.

    Iza i wszytkie dziewczyny komentujące…witam się z Wami tym dziwnym i nieco smutnym sposobem. Jak możecie się domyślać, próbuję sobie poradzić z niedawną porażką. Bloga czytam po cichu od lipca zeszłego roku, każdej z Was gorąco kibicuję. Cześć!

    1. Hej tez jestem tu od dzis, tez po kolejnej porażce cos we mnie peklo i poczułam potrzebę podzielenia sie moim bólem. A właśnie dziewczyny czy odczuwacie ból fizyczny? Mam traume z dzieciństwa nie cierpię szpitali zastrzyków a co za tym idzie lekarzy i pielęgniarek również. Mimo to nie odczuwam bólu fizycznego (bardziej boli mnie podczas okresu). Zastrzyki, nawet domiesniowe, pobrania krwi czasem nawet kilka razy w tygodniu, punkcje, transfery, histeroskopia, nic, lekkie uklucie. Jedynie droznosc jajowodow bolala ale nie bardziej niz podczas okresu a u Was?

      1. Może nie czujesz bólu fizycznego, ale ten psychiczny odczuwasz dwa razy (pięć razy?) mocniej. To musi być jeszcze gorsze.

        Kamila, moim zdaniem, chociaż coś pękło w Tobie, to piszesz, bo chcesz dalej walczyć. Chcesz się podnieść i iść. Może już to zrobiłaś nawet.

        1. Jest tak jak piszesz Iza, ból fizyczny jakby nie istniał ale ból psychiczny mnie przerasta. Nie ma na to lekarstwa, nie da się go wyleczyć. Nawet jeśli myślę , że trochę go ‚podleczylam’ to wraca w najmniej odpowiednim momencie ze wzmożoną siłą :'(
          Nadal czekam aż mój organizm się oczysci po transferze, chodzę z pustym jajem plodowym od 10.02. Mam skierowanie do szpitala na farmakologiczne wywołanie poronienia ale z powodu braku miejsca nie przyjęto mnie na oddział. Nadal mam nadzieję że mój organizm sam się oczysci ale nic na to nie wskazuje, mam tylko jakieś drobne plamienia. Czy któraś z Was miała coś podobnego? Czy zawsze kończy się łyzeczkowaniem? Czy muszę się na nie zgodzić? Nie wystarczy podanie leków? Boję się łyzeczkowania, nie samego zabiegu ale powikłań, zwłaszcza zrostow (mam zrosniete jajowody to zakładam że mam skłonność do zrostow i macica tez zacznie mi się zrastac) Transfer mrożonych zarodków byl 12.01

          1. Kamila,
            to ja napisze, w pierwszej ciazy tez przytrafilo mi sie puste jajo.
            U mnie zdiagnozowano je w 8 tygodniu, na usg byla wielka czarna dziura. Dostalam skierowanie od razu do szpitala, a lekarz uprzedzil, ze za chwile powinno zaczac sie ronic samo i tak by bylo najlepiej.
            Im wczesniejsza ciaza tym wieksze szanse na calkowite poronienie bez koniecznosci lyzeczkowania.
            Bylam na ip nastepnego dnia, nie przyjeli mnie, kazali czekac az cos sie zacznie.
            Wiec czekalam ale nic sie nie dzialo.
            W 11 juz tygodniu czyli po prawie 3 tygodniach gehenny i czekania zglosilam sie w koncu znowu do szpitala.
            Podali mi po polodniu cytotec, i po kilku godzinach zaczelam mocno krwawic. Moim zdaniem krwawienie bylo b.mocne, duzo ze mnie wylecialo…a mimo to, i tak stwierdzili, ze musza mnie wylyzeczkowac.Po lyzeczkowaniu niestey dopadlo mnie to czego Ty tak sie boisz, czyli zrosty. Ja mialam zarosnieta szyjke i polowe macicy, bujalam sie z diagnoza i operacjami dwa lata.
            Teraz z perspektywy czasu wiem, ze powinnam byla isc do szpitala i domagac sie wywolania poronieniajak najwczesniej, bo sa wtedy najwieksze szanse ze samo sie wszystko oczysci. Im pozniejsza ciaza tym szanse na to sa mniejsze. Teraz wiem, ze nie powinnam sie byla zgodzic na lyzeczkowanie, bo przy tak silnym oczyszczaniu ktore ja mialam, otwartej szyjce, oczyscilabym sie z powodzeniem sama. Powinam byla zazadac usg w celu sprawdzenia czy w srodku jest czysto i nic nie zostalo. Ale bylam wtedy zbyt nieswiadoma i przestraszona sytuacja…
            Z tego co wiem, to za granica kobiety z powodzeniem ronia w domach nawet 12 tygodniowe ciaze, bez ingerencji. W polskich szpitalach wola szybciutko pozbyc sie problemu i pacjentaki, rach ciach, lyzeczkuja i maja z glowy roniaca czasem kilkanascie godzin dziewczyne.
            Kamila, jestes pewnie w okolo 8 tygodniu.
            Powinas jak najszybciej dostac sie do szpitala, powinni jak najszybciej podac Ci cytotec i zobaczysz co dalej..jezeli akcja bedzie postepowac, bedziesz mocno krwawic i oczyszczac sie, to przed ewentualnym lyzeczkowaniem zadaj badania usg i sprawdzenia czy sie oczyacilas. Na tym etapie sa duze szanse, ze uda Ci sie uniknac lyzeczkowania.
            Nie daj sie nabrac na gadki lekarzy ze na pewno nie uda sie uniknac czyszczenia, nie moga bowiem zrobic nic bez Twojej zgody.
            Jakbys chciala cos jeszcze wiedziec, pytaj.
            Odnosnie bolu przy poronieniu to powiem Ci ze u mnie to bylo jak mocniejsza miesiaczka, nic strasznego, bol w sercu za to niewyobrazalny.
            Przykro mi bardzo, ze jestes w takiej sytuacji, ze nie dosc ze sie nie udalo, to jeszcze nie moze sie to wszystko samoistnie i szybko skonczyc.Musisz byc silna i przetrwac ten okropny czas. A teraz dzialac jak najszybciej, nie tracic czasu. Jestes z w-wy moze?

          2. Dzięki Bilbao, niestety nie jestem z W-wy 🙁 moj pęcherzyk zatrzymał sie na 12mm i raczej juz nie rośnie. Lekarz napisał że odpowiada to 6 tyg ciazy. Mam zgłosić sie w poniedziałek na ip. Od poniedziałku nie biorę luteiny a zawsze po jej odstawieniu dostaje krwawienia w ciągu paru dni a tu nic. Wolałabym żeby moj organizm sam się oczyscil ale chyba nie mam na co liczyć. Próbowałam gorące kąpiele, masaże, alkohol wysiłek fizyczny i nic. Lekkie plamienia i nic nie zapowiada wiekszy h zmian 🙁 Jestem teraz na L4, mieszkam sama, mąż jest ze mna tylko w weekendy, a ja mam już dość tego siedzenia i chciałabym juz wrócić do pracy. Jak siedzę sama to tylko płacze i rozdrapuje stare i nowe rany. Z mojego otoczenia prawie nikt nie wie o moich problemach. Oprócz męża wie tylko kolezanka, dwie koleżanek wiedzą że straciłam dziecko ale nie mają pojęcia o in vitro i o 4 latach bezskutecznych starań… Rodzina nie ma pojęcia o niczym, pewnie myślą że jestem pracoholiczka której zależy tylko na karierze. A to że unikam, tak ja Wy pewnie, kontaktu z krewnymi, którzy mają małe dzieci odbierają jako moją niechęć do dzieci. Trudno jakoś to wytrzymałam, ale teraz ta samotność mnie przygniata. Pewnie dlatego tak ciesza mnie Wasze odpowiedzi. Dziękuję

          3. Kamila, Twoj pecherzyk nie jest duzy, 6 tydzien to wczesna ciaza, jeszcze moze sie zacznie, tym bardziej, ze mowisz ze plamisz. Ja nie plamilam nawet kropelki, nic.
            Moze te sposoby co napisala Malgorzatka, sprobuj, moze to wlasnie pomoze. Najlepiej byloby gdyby udalo Ci sie bez ingerencji.
            A swoja droga to co to znaczy, ze standardowo lyzeczkuja…nie, nie ma tak, nic nie moga zrobic dopoki nie podpiszesz zgody na zabieg.
            A wiec po podaniu Ci cytotecu ktory powinien rozszerzyc szyjke i wywolac krwawienie masz prawo czekac az wszystko samo sie oczysci. I nikt i nic nie moze Cie zmusic do polozenia sie na fotel zabiegowy, uwierz mi.Zwlaszcza jezeli bedziesz widziala, ze leki dzialaja.
            Musimy byc czasem od lekarzy madrzejsze, w koncu walczymy o siebie, dla nich jestesmy tylko numerkami w kartotece szpitalnej…
            Jezeli to 4 nieudany transfer, i teraz puste jajo to moze byc tak jak mowi lekarz, ze zarodki sa slabe lub wadliwe. Ale tez niekoniecznie, tych przyczyn, niestety, moze byc duzo, a moze i kilka na raz.
            Moze warto byloby abys sprobowala przed nastepnym podejsciem, a wierze ze zdobedziesz sie na dalsza walke, suplementowac sie, tak zeby polepszyc jajeczka i stan organizmu. Na tym blogu sa gotowe recepty dziewczyn ktorym suplementacja pomogla i ktore teraz sa w ciazy, jedne naturalnie, inne po ivf.
            Badania genetyczne zarodkow sa drogie bardzo, to prawda, to ogromne pieniadze. Wiec moze warto na razie probowac suplementami sie wspomagac.

          4. Czasem łatwiej Kamila mieć łatkę osoby, która nie lubi dzieci, niż się tłumaczyć.
            Moja rodzina zna prawdę, ale to też czasem bardzo obciążające. Rodzice czekają z każdym in vitro w wielkim napięciu, a każde niepowodzenie przeżywają może gorzej ode mnie. Czuję, że sprawiam im ból.
            Inna osoba, która wie o moich problemach, powiedziała mi, że przesadzam.
            Czasem wolałabym, żeby wszyscy po prostu myśleli, że nie lubię dzieci.

            Ale tak, Kamila, sa plusy i minusy i mimo wszystko pewnie łatwiej mi, że mogłam powiedzieć rodzinie prawdę, niż Tobie, kiedy musisz mieć zawsze na twarzy maskę…

            Strasznie mi przykro, że przed Tobą jeszcze to poronienie. To jest mega niesprawiedliwe, to najgorszy , okrutnie przwrotny dramat w całej niepłodności…

          5. Mam nadzieję że po tym co wydarzyło się wczoraj to łyzeczkowanie nie będzie już potrzebne… Dostałam bardzo silnego krwawienia wraz ze skrzepami i innymi „materiałami”. Nie wiedziałam że aż tak mnie to ucieszy 🙁 trochę bolało ale bardziej niz zwykla miesiączka. Jak myślicie kiedy powinnam zrobić kontrolne USG. Mam wizytę umowiona na 10.03 ale niw wiem czy to nie za późno? Miała to być comiesięczna wizyta kontrolna upragnionej ciąży….

          6. Kamila, czyżby już?
            O Boże, ale byłoaby to ulga… Jeśli już nic się nie dzieje, z krwią nie pojawiają się kolejne tkanki, zrób USG jak najszybciej.
            Ja też badałam bhcg po poronienieniu, póki się nie wyzerowało.

          7. Na razie mam jeszcze plamienia ale bez skrzepow i innych takich rzeczy. Wiem że to obrzydliwe ale wydaje mi się że wśród skrzeplin widziałam tez jakby balonik wypelniony jakims sluzem (wyglądo to jak wnętrze kurzego jajka) i wcale nie miało 12 mm jak to na ostatnim USG napisał lekarz. Jutro wracam do pracy – boje się ale jeszcze bardziej boję się zostać sama w domu, żeby sobie nic złego nie zrobić 🙁

          8. Kamila. Kobieca intuicja. Jeśli czujesz, że poroniłaś, to poroniłaś. Ja od razu wiedziałam, że to jest TO. I nie ma w tym nic obrzydliwego. Życie.
            Ale i tak trzeba się zbadać, sprawdzić, czy organizm się wyczyścił…
            Przykro mi kochana, bardzo… Ale dobrze, że masz już najgorsze za sobą…

          9. Cześć Kamila, ja miałam łyżeczkowanie na początku roku. O tym, że ciąża się nie rozwija dowiedziałam się w święta. Na początku tylko plamiłam, ale później zaczęłam krwawić -trochę jak przy miesiączce – może słabiej, więc lekarz który mnie badał (nie ‚mój’ lekarz tylko taki, którego udało mi się na szybko znaleźć) zalecił szpital. W szpitalu spędziłam 6 dni. Podawali mi w tym czasie lek – C. Łącznie 17 tabletek. W ogóle nie reagowałam na ten lek (chociaż podobno to najlepszy lek jaki jest i większość kobiet po nim roni). 5-ego dnia poroniłam sam pęcherzyk, ale cała reszta została więc skończyło się na łyżeczkowaniu. Lekarze w szpitalu wcale nie naciskali na zabieg- wręcz przeciwnie, ale 6 dnia już uznali że to naprawdę za długo trwa i zgodziłam się na łyżeczkowanie.
            Kiedy po wszystkim umówiłam się wreszcie do mojej lekarki i opisałam sytuację to ona dyplomatycznie stwierdziła, że są dwie szkoły, ale że ona by szpitala na tak wczesnym etapie ciąży nie sugerowała(ciąża przestała się rozwijać w 6 tygodniu i nie krwawiłam intensywnie, ani nie miałam skurczów, gorączki czy innych niepokojących objawów). W moim przypadku można było podobno dać organizmowi trochę czasu żeby sam spróbował sobie z tym poradzić – ale gwarancji nikt nie da przecież i nie wiadomo jak to by się skończyło. Leki natomiast nie miały prawa dać super efektów bo było za wcześnie – a one działają bardziej na ciąże zatrzymane w 8-10 tygodniu.
            No ale stało się co się stało. Chciałabym Ci jedynie powiedzieć, że zabieg był szybki i bezbolesny. Krwawiłam tylko bezpośrednio po nim, później już w ogóle. Dyskomfort i bóle przeszły w ciągu tygodnia. Co do zrostów to nie wiem – zwykłe usg ich nie pokaże.
            Na koniec dodam, że ważny jest efekt psychologiczny. Niektóre kobiety nie są w stanie czekać aż same poronią bo to dla nich zbyt duże obciążenie psychiczne i wtedy robi się łyżeczkowanie szybciej. Czasem też wręcz trzeba zrobić łyżeczkowanie jeśli do poronienia jednak nie może dojść samoistnie bo taka sytuacja może zagrozić zdrowiu. Nie wiem jak sama bym postąpiła teraz – czy bym czekała czy nie. Mi duży komfort dawała świadomość że jestem wśród lekarzy, w szpitalu i w razie czego zadziałają, pomogą.
            Ja byłam w ‚świętym’ 🙂 szpitalu w stolicy, ale powiem Wam że mam duży szacunek. Roniące były na innym oddziale niż rodzące (w ogóle przez wszystkie 6 dni tylko dwa razy natknęłam się na kobietę w ciąży czekającą na badanie na korytarzu), no i lekarze starali się do końca uniknąć zabiegu. Poza tym dwa razy przychodził psycholog, a po tym jak księdzu raz podziękowałam to już tylko wpadał żeby powiedzieć o której msza i leciał dalej 🙂

          10. Kamila, z tego co się dowiedziałam na okoliczność mojego poronienia, w wielu szpitalach robi się tak, ze podaje się lek wywołujący skurcze macicy i obserwuje.
            Dopiero jak lek nie zadziała, robią łyżeczkowanie.
            Może obdzwoń oddziały ginekologiczne szpitali w okolicy i zapytaj, jaka jest procedura u Ciebie.

            A przede wszytskim – masz prawo decydować o sobie. Możesz wybrać alternatywne metody leczenia. Czyli upierać sie na leki na początek, a nie od razu zabieg.

          11. Iza, u mnie niestety podają leki i standardowo robią łyzeczkowanie. Prawie wszystkim kobietom 🙁 Wczoraj na tej izbie przyjęć czułam się jakbym wszystkim przeszkadzała, zabierała niepotrzebnie czas i miejsce. Nawet mój ulubiony lekarz z kliniki był jakis niefajny ostatnio. Zawsze miły, cierpliwy, wyrozumiały a w takim momencie beznadziejny ::'( dał mi to skierowanie do szpitala na indukje poronienia tak jakby dawał mi kolejne recepty idź wykup lek i go lykaj. Nic zero komentarza, wyjaśnienia, zrozumienia pociechy, nie mówiąc juz o podaniu przyczyny niepowodzenia, zero jakiejś próby analizy sytuacji,. Co mogło pójść nie tak. Po co kolejne transfery skoro po 4 nieudanym transferze nie ma odpowiedzi na kluczowe pytanie dlaczego? Jedyne co powiedział to wady genetyczne zarodków 🙁

          12. Dziewczyny mam pytanie czy któraś z WAS słyszała/stosowała Intralipid. Sa to wlewy dozylne które mają pomóc przy problemach immunologicznych? Jak oceniacie skuteczność i ile kosztują? Moj lekarz stwierdził że to zamiast Encortonu miałabym stosować.

      2. Kamila,
        bardzo mi przykro, ze Cie to spotkalo. Ja poronilam swoja pierwsza in vitro’wa ciaze w 8 tygodniu i tak jak napisala Bilbao, poronilam sama.

        Dostalam skierowanie do szpitala, ale bardzo chcialam tego uniknac.

        I moze to glupie, ale googlowalam jak szalona haslo „Jak poronic…”. Zaczelam bardzo intensywnie cwiczyc, brac goraca kapiel, poszlam kilka razy na silny masaz, biegalam z mezem po schodach, pilam duzo wina i udalo sie… Po 2 tygodniach katorgi w koncu organizm zaczal sie oczyszczac. Bylam mniej wiecej na tym samym etapie ciazy co Ty teraz. Bol nie byl bardzo silny, przypominal bol miesiaczkowy. Bol psychiczny – totalny. Ale przezylam to razem z dobrymi duchami z bloga/forum i przyjaciolkami.

        Nie trac nadziei, badz silna, Bilbao dobrze napisala – wczesna ciaza potrafi oczyscic sie sama.

        Trzymam za Ciebie kciuki zebys szybko przez to przeszla…

        I jeszcze jedna sprawa… Moze to glupie, ale mi sile do dalszej walki po poronieniu, dalo ono samo. Dla mnie najwazniejsze bylo to, ze udalo mi sie zajsc w ciaze. Bo to dawalo nadzieje, ze byc moze uda mi sie znowu zajsc…

        Badz dzielna!

        1. Dzięki Malgorzalka, tez bym tak wolala jak Ty, poronic sama, ale nie wiem ile mogę czekac, żeby nie pogorszyc sytuacji (zakażenie organizmu, niewydolność układu krążenia). No i co z powrotem do pracy, chciałabym juz w poniedziałek wrócić a boję się że TO zacznie się w pracy 🙁

          1. Kamila, z tym zakazeniem to chyba nie ma co sie az tak bac…zakazenie jest grozne gdy chodzi sie z martwym plodem w bardziej zaawansowanej ciazy.Na tym etapie takie ryzyko jest minimalne.
            Ja w czasie 3 tyg.oczekiwania normalnie chodzilam do pracy, nosilam podpaski po prostu na wypadek gdyby..
            jezeli zaczeloby sie naturalnie to nie zacznie sie ot tak nagle, ze wyleci z Ciebie, przepraszam za okreslenie, wszystko na raz, zacznie sie jakies krwawienie, pewnie lekki bol brzucha, bedziesz miec czas zadzialac, wrocic do domu czy pojechac na ip.

          2. Potwierdzam. Mi lekarz pozwolil „czekac” 3 tygodnie od diagnozy martwego zarodka.

            Do pracy chodzilam podobnie jak Bilbao i to mnie chyba uratowalo. W domu podejrzewam wyrwalabym sobie wszystkie wlosy z glowy.

          3. Też tak mam się od transferu siedzę sama w domu i o ile kiedy było ok tzn miałam jeszcze nadzieje ze jestem w ciąży to jakoś to znosiłam ale jak sie domyślacie od poniedziałku nie mogę sobie znaleźć miejsca, różne myśli chodzą mi po głowie, jednym słowem wariuje :'( i bardzo chce wrócić do pracy

          4. Dziękuję Bilbao 🙂 a czy po tych trzech tygodniach Twój organizm sam się oczyscil czy skończyło się w szpitalu łyzeczkowaniem?

          5. niestety, u mnie nic sie samo nie zaczęło, w szpitalu w 11 tyg. podali mi cytotec, po którym szybko zaczęłam mocno krwawić, potem uśpili i wyłyżeczkowali.
            Najbardziej żałuję tego, że mimo, że tak obficie i silnie krwawiłam zgodziłam się na łyżeczkowanie (wtedy wydawało mi się że nie ma innego wyjścia a jak lekarz mówi, że trzeba to ma rację).
            Uniknęłabym zrostów i 2 straconych na bezsensowne próby lat.

          6. Kamila, z tym zakażeniem też nie tak szybko, nie bój się. Ja miałam zakażenie w żywej ciąży, przez nie wiem ile dni, bo nikt nie potrafi powiedzieć co było pierwsze – zakażenie, czy odejście wód. W poniedziałek wieczorem byłam w szpitalu z CRP 36, w środę wieczorem pomimo antybiotyków było ponad 120 i zdecydowano o zakończeniu ciąży z powodu zagrożenia sepsą. Ale miałam już gorączkę, beznadziejną morfologię, płytki mi leciały i w środę czułam się słabo. Nie miałam siły chodzić, jeść, taki letarg prawie. Nie chcieli mi dać czasu do rana. Miałam i końską dawkę tabletek, bo każda godzina ciąży mi szkodziła i potem łyżeczkowanie, bo to 15 tc i zakażone tkanki.
            Dopóki czujesz się OK, temperatura nie rośnie, to nic Ci się nie stanie. Możesz CRP sprawdzić.

          7. Jejku dziewczyny życie mi ratujecie. Jestem cała spanikowana tym łyzeczkowaniem. Boję się tych zrostow i naprawdę wiele mogę zrobić żeby tego uniknąć ale jakbym musiała to trudno. A dzięki Wam nabrałam do tego dystansu i przynajmniej wiem na czym stoję 🙂 Tylko jeden z moich poprzednich transferów zakończył sie ciąża ale po trzech tygodniach betaHCG zaczęła spadac i lekarz kazal mi tylko odstawić leki na podtrzymanie i zadzwonić jak dostane znów okres, a teraz dał mi skierowanie do szpitala i myślałam że muszę to zrobić. Jeszcze raz dziękuję 🙂 A czy któraś z Was brała zastrzyki Clexane podczas ciąży?

          8. Kamila, ja za każdym razem albo Clexan albo Fraxiparine. Zarówno przy obumarciu płodu jak i przy ciązy pozamacicznej od razu kazali odstawić zastrzyki, podobnie jak resztę leków.
            Te zastrzyki dostawałam, aby nie robiły się krwiaki w macicy, które mogły spowodowac odklejenie zarodka.

          9. Dziewczyny czy puste jajo płodowe powinno się zbadać histopatologicznie? Nie ma tam już zarodka i zastanawiam się czy takie badanie ma sens no i ie kosztuje?

    2. Ruta, ja znam do tego melodię.
      Czytałam śpiewająco, chciałam inne zakończenie.
      Dziś nie Ty. Zrobiło mi się smutno.

      Ach śpij, kochanie,
      przecież w końcu Twoja gwiazdka wstanie,
      Jeszcze nieraz będziesz zła, twoja gwiazda śpiochem jest,
      ale w końcu musi wzejść!

  33. Iza przeczytałam Twój wpis już dawno Ale nie miałam kiedy przeczytac komentarzy i napisać coś od siebie. Ty wiesz jak bardzo Ci kibicuje i liczyłam na to drugie podejście 🙂 bardzo bardzo. Bierzesz byka za rogi i o to chodzi. Suplementowalas się i będzie cudnie! Ja też miałam pierwszy protokół długi i dupa, żaden transfer się nie powiódł i nieomal otarlam się o hiperke. A krótki przyniósł oczekiwany efekt! Tego Ci życzę i wierzę w to z całego serducha. No i plus jest taki że krótki jest naprawdę krótki i za 2 tygodnie napiszesz nam o punkcji. Ściskam!

  34. Olaola brałam antki przed krótkim protokołem przez 2 tygodnie bo lekarz sprawdził mi FSH i było takie sobie… Więc nieoczekiwana zmiana planów i łup antki… Trochę byłam zła, ale widać wiedział ci robi! Trzymam kciuki!
    Wezon no nie mam siły na te Twoje endo. Ehh chciałabym Ci pożyczyć swojego na jeden cykl. Cały czas jestem z Tobą i czekam na dobre wieści już wkrótce.

        1. 🙂 ta nasza choroba sprawia że czujemy i myślimy podobnie. To jest nasz wspólny mianownik…
          Tak to ten protokół przyniósł mi szczęście. Pierwszy transfer. Jeden mrozaczek czeka na mnie.

  35. Uczuciowa przykro mi, ale podobają mi się Twoje kolejne wpisy… że walczysz i tak trzymaj. Silna babka z Ciebie!
    Mała Ania podstawowe jedno pudełko np. Menopuru 1200j będziesz mogła kupić na ślepo, jeśli lekarz zdecyduje się na ten lek. To i tak jest zbiorcze opakowanie i odciaga się do strzykawki tyle ile zaleci. Może to zmieniać w trakcie. Najwyżej dokupisz jakaś mała dawkę albo Ci zostanie. Ale za te 1200j dasz 600zl a nie ponad 2000zl. Koniecznie rozmawiaj z lekarzem na ten temat, niech pisze receptę 🙂 A Gameta Rzgów jak coś to polecam M.R. Naprawdę glowkuje facet. Sprawdzalas czy tam nie można do rzadowki? Kupę kasy dostali w styczniu.

  36. Cześć, „odcięło” mnie od internetu na kilka dni (nie, nie to, że nie zapłaciłam rachunku, skończyła mi się umowa z dotychczasowym operatorem :)) a tu znów ponad 200 wpisów. Postaram się je jak najszybciej doczytać i zaangażować w dyskusję, a śpieszę do Was póki co z informacją, że po 4 latach starań, 3 latach leczenia, 3 IUI i 4 transferach po raz pierwszy mam w brzuchu dwa pęcherzyki, a w nich dwa zdrowe zarodki, dwa bijące serduszka… Na razie próbuję sobie to jakoś w głowie poukładać, bo nie dowierzam. Przed dzisiejszą wizytą strach blokował mi wszystkie funkcje życiowe, ale teraz to dopiero jest chaos. Przeogromna radość zmiksowana z górą lodową strachu 😀

    1. S-mother myślałam o Tobie! Co za szczęście! Co za szok! Co za wielkie zmiany!!!
      Zazdroszczę Ci tej radości z całych sił 😉 Tej góry lodowej strachu trochę mniej ;D Choć i na nią bym się chętnie wspięła, bo coś czuję, że i tak mnie nie ominie, jeśli się nam w końcu uda:)
      Gratuluję bardzo!! x2 😉 Oddychaj głęboko!

      1. Uczuciowa, właśnie doczytałam, że u Ciebie lipa…bardzo mi przykro, ale jednocześnie widzę, że nie złamała Cię ta porażka. Podziwiam Twój optymizm, bo ja zwykle nie dopuszczałam emocji, a mimo to zdarzały mi się chwile załamki. Trzymam za Ciebie mocno kciuki :-*

          1. Bliźniaki są fajne, pomyśl, że tym samym będziesz mieć 2 osoby, które będą płacić ZUS na Twoją emeryturę – szczęściara. hihihi

    2. Początek najgorszy. Z każdym dniem będzie coraz lepiej. W końcu dojedziesz do etapu, że nie będziesz sobie wyobrazala, że mógłby być jeden 😉 życzę ci z całego serca, żeby wszystko toczyło się dobrze i spokojnie i żeby podwójna dawka hormonów ciazowych nie dała ci za bardzo w kość. Na kiedy tp?

          1. To prawda, każdy z maluchów ma swój „świat”. U nas niestety jedna kosmówka, bo bliźniaki z jednego zarodka, który się podzielił. Na razie wszystko ok, rosną równo. Ale strach jest.

    3. Ha, mówiłam, że też bliźniaki. 🙂 I też myślałam, że powinnaś się odezwać, bo już po feriach.

      Ja też nie byłam szczęśliwa, że są dwa, przepłakałam parę dni. Bałam się, że moja macica tego nie wytrzyma i jak damy radę też. Ale z każdym dniem było lepiej. Jak na USG genetycznym zobaczyłam, że jest parka, to już byłam bardzo zadowolona, uznałam, że to najlepsza opcja i przy jednym nie byłoby tak fajnie. Chłopiec, żeby zobaczyć, jak to jest z dzieckiem innej płci i dziewczynka, która będzie ogniwem między starszą siostrą, a bratem. Odetchnęłam, że minął I trymestr i nic się nie dzieje.
      Zaczęliśmy oglądać większe samochody, myślałam nad wystrojem pokoju, zamówiłam pierwsze ciążowe ciuchy.
      Kiedy wszystko szło jak najlepiej straciłam je. Po powrocie ze szpitala czekała na mnie przesyłka ze sklepu dla ciężarnych.

      Przepraszam dziewczyny, za tydzień rocznica początku straty, a tu za dużo ciąż i za dużo bliźniaków. Za bardzo boli, że było tak blisko, a teraz nawet nie mogę próbować.
      Posiedzę sobie tu cichutko, albo gdzieś indziej przez najbliższe tygodnie. To dla mojego zdrowia i żeby Wam nie zatruwać radości. Wasze kolejne piękne chwile budzą moje wspomnienia prowadzące do największego koszmaru.

        1. Wezon ja może nie umiem jakoś ładnie pisać ale wiedz ze wszystkie jesteśmy tu z Tobą. Nie zatruwasz nam radości nawet nie myśl tak. Ja nie potrafię sobie wyobrazić co czujesz. Strata dwójki dzieci i to w taki sposób. Jesteśmy tu wszystkie żeby się wspierać, wszystkie w tej samej chorobie. Wracaj do nas… :*

      1. Wężon, droga nasza… Od kiedy pamiętam, jesteś dobrą duszą tego forum i wielokrotnie podnosiłaś niejedną z nas, gdy już sił brakowało, jesteś naszym notatnikiem, kalendarzem…mogę tylko sobie wyobrażać jak się czujesz, kiedy czas płynie, a Ty stoisz w miejscu…chciałabym się jakoś odwdzięczyć i coś mądrego napisać, ale nie bardzo wiem czy umiem. Napiszę po prostu, że cały czas trzymam kciuki. Spróbuj z tą viagrą. Koniecznie.
        :-*

      2. Wężon, myśl o sobie! Jeśli potrzebujesz czasu, samotności, ciszy to weź ich sobie tyle ile potrzebujesz. Czasem trzeba się odciąć od tych rosnących brzuchów…

        Ale pisz, jeśli będziesz chciała wyrzucić z siebie smutek, gorycz, złość. Nie sądzę, byś miała moc zatruwania radości dziewczynom tutaj. Myślę, że to jest takie szczęście, że choćby najsmutniejsze słowa, którejkolwiek z nas, nie są w stanie go przekreslić. No i to jest przecież strona o TRUDNEJ drodze do macierzyństwa, a nie o lukrowanej wizji, dzieci przynoszonych przez bociany w pierwszym cyklu, kiedy tego zapragniemy…

        Przytulam Cię mocno!

      3. Wężon, absolutnie nigdzie się nie wymykaj.. komu miałoby to przeszkadzać?! Martwię się o ciebie. Chciałabym ci jakoś ulżyć w tym wszystkim, co teraz przezywasz….

      4. Wężon, ty zawsze o mnie pamietałaś, ja też często myślę co u Ciebie. Przeżyj ten czas tak, jak podpowiada ci serce, tak, żeby mniej bolało. A jak już się wygrzebiesz z dziury to wracaj, bo wszystkie tu na Ciebie czekamy.

      5. Ja też się o Ciebie Wężon martwię. Mam osobiste poczucie klęski. Zaraz będzie rok, a ja w żaden sposób nie potrafiłam Ci pomóc się pozbierać. U Ciebie rok nie minął, zaledwie kila chwil 🙁

    4. s-mother podwójne gratulacje 🙂 Pięknie 🙂 Dbaj o siebie i o te dwa serduszka w brzuszku! 🙂 Mi jeszcze zostało 3 m-ce do porodu i nie mogę uwierzyć jak to szybko zleciało 🙂 zobaczysz pierwszy trymestr, a później już z górki dzień za dniem!

  37. s-mother, gratulacje OGROOOMNE!
    Dwa serducha, rany, to musi byc uczucie. Ja przy jednym jak widze to nie dowierzam, a co dopiero jak Ty widzisz dwa… bedziesz miec trojke dzieci niedlugo! ! To za wszystkie trudy i znoje Ci los wynagrodzil podwojnym szczesciem 😉
    Masz termin pewnie na wrzesien…jesli tak to szykuje sie na blogu sporo wrzesniowek, mocna ekipa.Acz blizniaki zazwyczaj ewakuuja sie wczesniej..
    O tym strachu co blokuje funkcje zyciowe, taaaaaaak, dobrze napisane, moge tak okreslic swoj stan kazdego dnia ktorego mam isc na badanie usg….noc mam juz z glowy, mozg mi sie wylacza razem z racjonalnym mysleniem, na szczescie organizm nauczony oddychania jakos sobie juz sam radzi, hehe

    1. Bilbao, dzięki. Termin mam na początek października, więc zakładam, że to będzie wrzesień właśnie. O ile nic się nie zmieni, o ile ciąża się utrzyma i nada będzie bliźniacza. Lekarz mówił mi dziś, że ok 20-25% ciąż mnogich do końca I trymestru może się przekształcić samoistnie w ciążę pojedynczą. Rzadko dochodzi też wtedy do powikłań. Zresztą mam w najbliższym otoczeniu dwa przypadki takiej sytuacji, gdy ciąża tylko na początku była bliźniacza. Urodziły się najzupełniej zdrowe dzieci.
      Kolejną wizytę mam za dwa tygodnie, podglądniemy wtedy, czy zarodki rozwijają się prawidłowo i w miarę jednakowo.

      1. bardzo się cieszę i gratuluję. Ja byłam pewna, że będę miała bliźniaki (genetyka rodzinna) a tu jedno. U Ciebie widzę odwrotnie. Mam rodzeństwo bliźniacze i z perspektywy starszej siostry widzę tego plusy 😀

  38. S-mother, ogromne gratulacje!!!!! Tez o Tobie myślałam ostatnio, zastanawiałam sie jak sie sprawy mają. Dokładnie zrozumiem te gore lodowa strachu, mam to samo. Ja to w mam sparaliżowane funkcje życiowe na co dzień a w dzień wizyty juz w ogóle. Każde kolejne badanie ma mnie uspokoić, ale od razu pojawia do lek przed następnym. 2 tyg.w rozwoju naszych maluszków to kroki milowe i stres przed tym co powie lekarz jest ogromny.
    Mi troszke raźniej odkąd zaczął mi brzuszek rosnac(tak, juz rośnie:)!), to jakiś dowód na to ze dziecko tam jest. Po tylu latach cieżko w to uwierzyć. Trzymam kciuki za Was, niech dzieciaki rosną zdrowe!!!! 🙂

  39. Wezon, kochana nasza, przytam Cie mocno. Baaaardzo mi przykro, ze tak sie sprawy układają, ale wierze ze juz niedługo los Ci to wynagrodzi. Pytałaś o te viagrę! Nie odpuszczaj, zrób wszystko co sie da w sprawie endometrium.

  40. Oj Wężon, no i co my tu mamy z Tobą zrobić, kobieto..
    Każda z nas tutaj po przejściach, każda walczyła/walczy o ciążę, albo już w ciąży i walczy z codziennymi strachami, i każda z nas by Ci tu nieba przychyliła i kawałek swojego endo oddała cobyś uzbierała w końcu grube i tłuste i nadające się do transferu.
    Niestety, możemy tylko wspierać Cię, radzić i pisać oczywiste oczywistości czasem.
    Jeżeli Tobie samej potrzebne jest chwilowe odcięcie i skierowanie myśli na inne tory to ok, ale jeżeli nie chcesz nam tu pisać o tym co Cię boli i co wraca do Ciebie jak bumerang tylko dlatego że nie chcesz nam tu robić „smutów’ na blogu, to się obrazimy na Ciebie.
    Bo my tu właśnie od tego jesteśmy. Żeby wytrzeć Ci nosa „wirtualnie”, zwyczajnie współczuć, ale przede wszystkim wysłuchać – a właściwie przeczytać to co chcesz przelać na kartki tego bloga.
    I nieważne, czy w ciąży czy nie, każda z nas ma swoją bolesną przeszłość i nie znalazła się tutaj bez powodu. I rozumie Ciebie i Twoje smutki jak nikt.
    Wiec nie uciekaj od nas, tylko pisz. Tyle ile potrzebujesz.
    Dziewczyny pytały już viagre, ja tez zapytam – coś będziesz robić w tym kierunku?Ja nadal twierdzę, że ta viagra może Ci pomóc, ona pomagała na najbardziej oporne enda jakie były – a Twoje chyba do takich należy.
    Jakie masz plany na najbliższy cykl?Prosimy o update szybciutko!

  41. Wezon ja mogę tylko sobie wyobrażać co teraz przechodzisz. Bądź silna. Wylewaj tutaj swoje zly, złość, bezsilnosc. Od tego w końcu mamy nasz blog. Zrozumiem jak na kilka tygodni będziesz chciała oderwać się od tej naszej ciemnej burzowej chmury bezplodnosci ale pamietaj my tutaj zawsze będziemy.
    S-mothers cudowne wieści. Bliźniaki to super sprawa. Zawsze chciałam je mieć. Mój M jest przerazony taka wizja ale ja bym się cieszyla.
    Byliśmy dzisiaj w klinice. W sumie jestem zła ze czekaliśmy 6 tyg. na wizytę aby omówić dokumenty z poprzedniej wizyty,badania i dostać formularz do Krankenkassy czy wyraza zgodę na pokrycie 50% leczenia. I dokument do starego lekarza ze ten zaprzestaje już iui, i innego leczenia. Mam nadzieje ze @ nie przyjdzie za wcześnie. Dzisiaj 24dc ale przy PCo to nic nie znaczy.
    Widzieliśmy ostatni wynik spermiogramu…. Po 3 miesiącach suplementacji
    ( l.arginina,l.carnityna,selen,cynk,witaminy,zen szen itp.)nic nie drgnelo.
    Morfologia :0% o prawidłowej budowie, super szybkich 2mln…
    Mi się wydaje ze suplementy mogą pomoc na ilośc ale nie na jakość plemników i ze to wogole ciężkie jest w leczeniu…

    1. Anity, a propo wyników nasienia męża polecam spróbować akupunkture. U mojego męża morfologia poprawiła się z 4% na 14%!! Oczywiście nie mam pewności, że to po akupunkturze i czy na pewno u Was zadziała, ale na pewno nie zaszkodzi… powodzenia!!

      1. Mój M niestety nie wieży w aku. A drugi problem to cena… Mieszkamy w Niemczech i za 1 sesje aku płaci się 50€ , do tego zioła i moja koleżanka zapłaciła fakturę za ostatni miesiąc 500€ a niestety aku trzeba stosować min 3 M.ce reguralnie. Jeśli by chodziło tylko o jego plemniki to może gra warta świeczki ale ja mam tez problemy PCo… Jeśli chcielibyśmy chodzić we dwoje to przez te 3 M.ce spokojnie uzbiera się suma na in vitr. Jakbyśmy mieszkali w pl to napewno bym tego spróbowała. Ale z tego co widzę i słyszę to niemam wam czego zazdrościć to co teraz się dzieje…. Mój lekarz w klinice pytał się dzisiaj co się u nas w kraju dzieje…

        1. Moj tez nie wierzył,dopóki dr Stadnik nie wyczytał mu z oczu na co choruje… No tak wiadomo pieniadze grają duuuza role, ale ja jestem zdAnia ze in vitro tez czasem nie wychodzi ,wiec lepiej sie podleczyc i miec większa pewność… Np ten wlAsnie dr stadnik duża role w poczęciu ma wątroba i jesli ma sie ja uszkodzona to moze byc problem… A wlasnie aku leczy takie organy jak wątroba

          1. Prawda Sza! Mojemu tez z oczu wyczytał i byliśmy w szoku! Co prawda nie bardzo mu ta aku na nasienie pomogła, ale minęły inne problemy. Muszę jednak zaznaczyć, ze mój M. miał tragiczne wyniki!!!! Baaaardzo sie poprawiły, ale faktycznie potrzeba było na to duzo czasu. No i profertil przed ostatnim in vitro zrobił swoje. Nie wiem jak morfologia, ale wszystkie inne wskaźniki ruszyły mocno w gore!!! Ilośc, ruch. Prawie w normach:)

    2. Kochana u nas po 3 tygodniach stosowania Profertilu,orzechów brazylijskic,magnezu b6 i wlasnie akupunktury morfologia skoczyła z 1% na 2%!zwiekszyla sie o kilka milionów ogólna ilośc,i o 15% skoczyła ilośc ruchu postępowym. A to były tylko 3 tygodnie.

    3. Anitt, a „fertill plus” dla męża? My to sprowadzaliśmy dla mojego M. właśnie z Niemiec, bo było taniej niż w Polsce. To i tak kilkaset zł, ale rewelacyjnie pomogło.

  42. Ally a czy Twój M stosował cos jeszcze oprócz Aku?
    Jejku S mother tak bardzo sie cieszę 🙂 moja koleżanka tez teraz w ciazy „in vitroowej” z blizniakami 🙂 tez bym bardzo chciała miec bliźniaki 😉
    Wężon tak strasznie mi przykro… Moge sie tylko domyślać jak bardzo zle sie psychicznie czujesz… I faktycznie tak jak Któraś z dziewczyn napisała jesli chcesz posiedzieć w kąciku i odpocząć od tego całego „bezplodnego zgiełku” to ok,ale jesli tylko masz ochotę to pisz tu jak najwiecej co Cie boli,myśle ze każda z nas bedzie próbowała choć troche Cie podnieść na duchu,3 maj sie dzielnie,bo przeciez dzielna dziewczyna jestes :****

    1. Sza, u nas to dość skomplikowana sprawa, bo mąż ma żylaki powrozka nasiennego i generalnie historia wygląda tak ze:
      – 2 lata temu operacja żylaków,
      – rok temu wodniak (komplikacja po pierwszej operacji), wodniak usunięty,
      – 2016 – powrót żylaków 🙁
      W międzyczasie mąż brał różne specyfiki, tez te ktore wymieniacie, ale poprawy nie było, po operacji również poprawy brak. No i sprobowalismy akupunktury i morfologia poszła znacząco w górę, co prawda ilość bez zmian, ale przy in vitro to nie ma takiego znaczenia. Teraz mąż bierze lkarnityne, glutation, Wit c 1000, salfazin, kwas foliowy, selen, koenzym q10, maca, larginina.
      Anity, a może warto spróbować akupunktury w Polsce. W Trójmieście mam kontakt do akupunkturzystki, która robi 10 sesji za 450 pln, co jest bardzo przystępna ceną.
      Pozdrawiam

      1. Moj tez ma żylaki,ale androlog z N powiedział ze nie ma sensu ich ruszać bo w wieku 28 lat operacja nic nie da,ze wlasnie moze poprawa byc na chwile ale moze byc tak ze sie w ogole strasznie pogorszy wiec lepiej nic nie robic. Jak pierwszy raz miał robione badanie to miał tylko 1 mln plemników w ejakulacie. Po stosowaniu rożnych suplementów i zmienienia troszkę trybu życia ma juz 40 mln.

      2. Dzięki dziewczyny za rady. Zapisałam nazwę leku Izy i jak się nie uda ivf to może sprobujemy.dziwne jest to ze tak naprawdę wszystko jest ok tylko w 100% wada budowy główki. Ten lek co Iza wspominała zawiera 90% składu tabletek które łykał mój M.

  43. Smother gratuluję! Czyżby kolejny cud silniejszej suplementacji?
    Wezon mnie frustrowaly 3 m-ce przestoju w leczeniu gdy zabrakło środków w klinice. Nawet nie potrafię sobie wyobrazic co Ty czujesz. Ale rozumiem że chcesz chwilę posiedzieć cicho. Mnie, mimo że cieszyła każda blogowa ciąża, to w pewnym momencie miałam wrażenie, że wszystkim się udaje tylko nie mnie i ja nigdy nie zostanę mamą..
    Margaritka, malgorzalka jak maleństwo zacznie kopać to strach minie, obiecuję. Po polowkowym jest cudowna radość bycia w ciąży. Ja już nawet nie czekam od wizyty do wizyty. Teraz głowę zaprzata mi wyprawka, wybory spośród ogromnej ilości lezaczkow, kolysek, wózków, fotelików, półeczek, farb, tapet, pieluszek, kocykow, bodziakow itd. Nie ma czasu na myślenie o tym, że coś może być nietak. Aczkolwiek Wasze wpisy przypominają mi dokładnie co czułam jeszcze 2 m-ce temu i jeszcze bardziej doceniam ten Cud, który czasem próbuje mi wyjść z boku brzucha:) Nieraz sobie poplacze ze szczęścia glaszczac brzuszek albo po otrzymaniu przesyłki kurierskiej z malenkimi kaftanikami. Nikt nie będzie tak dojrzaly do macierzyństwa jak my, kobiety które o to walczyły długie lata. To jest piękne patrząc już z tej drugiej strony…
    Dziewczyny które biorą bromergon. Mam 3 opakowania których nie zuzyje. Oddam bo u mnie się zmarnuja. Odbiór Wola. Termin ważności 12.2016.

    1. Och Ewelka! Ty mój dobry duchu! Jak dobrze, ze tu jestes i dajesz nadzieje:) i tak od samego początku a nawet jeszxze wczesniej:)
      Ufam Ci i wierze ba słowo!:) tylko to jeszxze taka długa droga. To w ogóle niesamowite jak względny jest czas gdy sie staramy, gdy liczymy dni ciazy. Ogólnie mam wrażenie ze dzień mija mi za dniem a ja jak w jakiejs próżni stoję i nie mogę sie ruszyć, ze życie mi ucieka, ale czas ciazy tak cholernie sie dłuży. Pamietam transfer Kas, kiedy ja dopiero zaczynałam te właściwa stymulacje. Jej betę, a ja w punkcie wyjścia. dwa tygodnie to cała wieczność. To samo teraz z S-mother, to niby tylko miesiąc różnicy a we mnie przez ten miesiąc było tyle wszystkiego, ze emocjonalnie czyje sie jak po wojnie. Miesiąc różnicy a ja juz widzę rączki i nóżki, małego człowieka. Kas jest juz po genetycznym, zaczyna II trymestr- a to tylko dwa tygodnie.
      Ewelka, życzę Wam spokoju i radości w tych przygotowaniach ma przyjęcie maluszka!:) nie powiem, tez juz bym chciała moc sie oddać tym przyjemnością:) myśle o tym z rozmarzeniem.
      Ja to chyba pierwszy raz sie tak wczoraj ze szczęścia rozpłakałam. Popatrzyłam na swój uwypuklony brzuszek i dotarło do mnie ze wlasnie spełnia sie moje marzenie, nasze kilkuletnie starania sie udały wreszcie. Oczywiście zaraz jakaś cześć mnie sie tym oburzyła i nie pozwala na takie wzruszenia. To za wcześnie, jeszcze nic nie wiadomo. A powoli na myśl o genetycznym usg zaczynam panikowac, robi mi sie słabo.

  44. Bilbao! Prosze napisz do mnie maila – malgorzalka1984@gmail.com. Mam pare pytan.

    Bylam dzisiaj na usg, wlasnie spelnia sie moj najwiekszy koszmar. Wynik usg fatalny. CRL 4.3, a przeziernosc karkowa 0.35. Lekarz nie daje szans. KURWA. KURWA. KURWA.KURWA.KURWA.ja pierdole.

    Mam do wyboru aminopunkcje albo Harmony, nie wiem co zrobic, nie wiem ktore wybrac…

    KURWAAAAAAAAA
    Jestem zrozpaczona

    1. Malgorzalka, ale to nie było usg genetyczne? Czy to nie za wcześnie na takie pomiary? Przeciętność bada sie minimum od CRL 4,5cm. Ja sie nie znam, ale czy to nie za wcześnie na wyroki? 70% dzieci z przeciętności 3-4,5 mm rodzi sie zdrowych! Dlaczego lekarz nie daje szans? Nie pojmuje;( z tych dwóch badań harmony jest bezpieczniejsze bo bezinwazyjne. Nie kazał sie lekarz wstrzymać do wyników pappy i usg genetycznego? Gosia, ty nie masz przecież jeszxze minimum wieku ciazy na takie badanie.

    2. Przeziernosc rosnie z zarodkiem. Jesli CRL jest 4.2 ,a przeziernosc 0,35 szansa, ze ten zarodek jest zdrowy jest w okolicach zera. Usg robilo mi 2 lekarzy ze szpitala bielanskiego i moj profesor.

      1. A jest w ogole mozliwosc zbadania zarodkow genetycznie przed teansferem zeby (o ile to mozliwe) wiedziec wczesniej co i jak? CZy zawsze jest to na zasadzie badan jyz w trakcie ciazy? Skonsultuj wynik moze gdzies jeszcze??

          1. Dzieki za info. Zorientuje sie jednak ile to kosztuje bo inaczej nie dam rady. Trzymam kciuki zeby wszystko jeszcze bylo dobrze o ile to mozliwe (oby stal sie cud po raz kolejny zatem).

          2. Rety!? Dlaczego? Nawet gdybys sama za to doplacila? Podobno w wielu krajach rutynowo sie to bada m.in. Usa, szwajcaria, dania ale takze czechy, turcja. Ja pitole!

          3. Nawet za dopłata, ograniczenia programu. A nie wiem czy ustawa nie zabroniła badania zarodków? Nie jestem pewna, ale sprawdź to.

          4. Zabroniła tylko w celu określania płci, w celu eliminowania chorób można robic. To pgd, czyli preimplantacyjna diagnostyka zarodków, nie jest to refundowane, a koszta są ogromne.

    3. Malgorzalka a który masz tc? Robiłaś pappa? U nas przezierność wynosi 2,5 mm przy niecałym 6CRL. Po pappa ryzyko znacznie sie zmniejszylo. Robilam usg w 12tc2d. Lekarz powiedział, ze nie ma się czym martwić. Badź dobrej mysli. A jak pozostałe parametry? Bo to tez jest ważne.

    4. ja pier… Małgorzalka… Nie wiem, co powiedzieć, nie wyobrażam sobie, że istnieje jakokolwiek słowo, które Cię pocieszy albo uspokoi.
      Jestem przerażona razem z Tobą. Idziemy do innego lekarza powtórzyć badanie, ok?

    5. Malgorzalka,

      Shit, shit, shit!!! Szlag by to! Czemu po tych wszystkich przejściach, nie możesz mieć spokojnej, nudnej ciąży… Dupa!

      Ale nie trać wiary! Wiem, łatwo się mówi… ale jeszcze nie wszystko stracone. Tyle się w diagnozach błędów zdarza!!! Mam nadzieję, że tak będzie i w Twoim przypadku!!!

      Tak bardzo Ci życzę, żeby to był nieuzasadniony, niepotrzebny alarm i stres!!!!

        1. Malgorzalka, zrób badania takie które uważasz, że będą najlepsze żebyś wiedziała na czym stoisz i które ewentualnie najpełniej wszystko wyjaśnią. Proszę Cię spróbuj nie uzalażniać swojej rozpaczy od głupiego badania usg które tak naprawdę jest bardzo bardzo bardzo względnym badaniem i absolutnie o niczym nie może zaważyć na tym etapie ciąży. Wiem, że łatwo powiedzieć nie bierz tego tak pod uwagę, ale gdyby sugerować się usg to wiele osób przykładowo brałoby chemię wcale nie mając raka. Na tym etapie wartości przezierności karkowej mogą być źle odczytane. Zresztą w późniejszej ciąży również jak na przykład ułoży się tam pępowina. Zdaję sobie sprawę, że poczucie zagrożenia, że dziecko może być chore na chorobę genetyczną to jeden z najgorszych koszmarów – sama to przeszłam, w badaniach przesiewowych noworodków wyszło u nas bardzo źle. Przez miesiąc przeżywałam koszmar 24/24. Powtórzone badania na które czeka się ponad trzy tygodnie okazały się prawidłowe. Dziecko zdrowe!!! Sama ze swojego doświadczenia błędów usg wiem, że ten obraz często jest bardzo mylący. Kilka lat temu na usg diagnoza u mnie: podejrzenie nowotworu złośliwego w dodatku unaczynionego – guz w piersi. Biopsja: wynik biopsji potwierdza usg: nowotwór złośliwy. Umieram ze strachu – mam wyniki biopsji – wydaje się, że to już koniec i przede mną tylko opcja mastektomii i chemii. Operacja – guz wycięty. Badanie hist-pat. wynik: 3 centymetrowy guz ŁAGODNY. Jestem zdrowa!! Mogłabym Ci tu przytoczyć o wiele więcej przykładów ogromnej niemiarodajności badania usg – w dwie strony niestety też często dzieje się źle, a na usg tego nie widać. Czasami to wina lekarza, sprzętu a czasami po prostu te fale odbijają się tak, że obraz jest bardzo niejasny. Nie wiem czy to Cię choć troszkę uspokoi i pomoże. Ja mam ogromny dystans do tego badania i razem z mężem dawno przekonaliśmy się że każdy lekarz „widzi” na usg inaczej, dlatego bardzo ważne jest aby robił to ktoś kto się na tym zna i ma przede wszystkim duże doświadczenie i dobry sprzęt. Ostatnio bardzo znany profesor w W-wie prowadząc ciąże mojej znajomej – powiedział jej że będzie chłopczyk. Jakież było jego zdziwienie jak urodziła się dziewczynka. Jeżeli w tak sumie „sporej” kwestii lekarze profesorowie mylą się czasem to widać, że do tego badania trzeba mieć dystans. Może tak na szybko byłby sens w powtórzeniu tego badania gdzieś indziej? W weekend ciężko, ale może jeżeli Ty jesteś z W-wy to w szpitalu Medicover – wiem, że tam jest dobry sprzęt, można poprosić o dodatkową wizytę. Jest tam jeden lekarz który wydaje się, że super się na tym zna. Jeżeli byś chciała to mogę poszukać nazwiska. Trzymaj się, najważniejsze żeby jak najszybciej wszystko się wyjaśniło i żeby okazało się, że wszystko dobrze z dzieckiem. Tego Ci bardzo życzę!!!!

    1. Strasznie mi przykro, ale może to jeszcze nie wyrok..tak jak piszą dziewczyny, nawet przy takich wynikach szansa na zdrowe dziecko jest duża.
      Pisałaś, że byłaś u lekarzy ze szpitala bielańskiego, ja stamtąd mogę polecić Marzenę Dębską i Piotra Kretowicza. Oboje przyjmują w Dębski Clinic na Sokratesa (Bielany).

      1. Jeśli już tak rzucamy nazwiskami, to i ja się wypowiem. W Bielańskim leżałam 2 tygodnie z cp. Jest dwóch Kretowiczów w szpitaliu, ojciec (ok. 55 lat) i syn (ok. 30 lat), nie pamiętam, który jak miał na imię. Upewnij się, że idziesz do tego starszego. Oszczędzę szczegółów, bo to nie fair wobec osoby, która nie może się tu obronić, ale stanowczo odradzam syna.

  45. Malgorzalka mam nadzieję że to zawiodło wszystko inne. Ze zły, Stary sprzęt. Przejdź się gdzieś indziej nawet jak już zrobisz harmony. Polecam Rafał Zdun na Saskiej Kępie albo Roszkowski.

  46. Uwaga uwaga dla zainteresowanych. W Gamecie Rzgów dzwonią do obecnych pacjentów czy chcą podejść do kolejnej procedury. Może dla nowych też by były jeszcze środki. Mała Ania wiem że Ty chcesz podchodzić?

    1. Dzięki za wiadomość! Nadrabiam czytanie, bo byłam odcięta od neta przez ostatnie dni. Zadzwonię tam w poniedziałek, bo jutro pewnie nikt nie pracuje. Dzięki!

    2. Z tego co wiem to niestety ministerstwo nie pozwala na włączenie do programu nowych pacjentów, nawet jeśli byli na liście rezerwowej, bądź też już zakwalifikowani, ale nie rozpoczęli procedury . pieniądze sa zabezpieczone tylko dla osób, które są w trakcie leczenia (2-3 cykl) 🙁 dajcie proszę znać gdyby się okazało, że jest inaczej jednak

  47. Malgorzatka, moja koleżanka z pracy miała fatalne wyniki usg genetycznego i pappa… miała skierowanie na amnio. Zrobiła. Dzieciak zdrów.
    Spróbuj powtórzyć badanie plus pappa. Jak inne wyniki usg: przepływy, kość nosowa? sciskam Cię..

  48. Małgorztaka bardzo bardzo mi przykro 🙁 Kochana, pewnie to żadne pocieszenia moja przyjaciółka miała takie wyniki w ciąży. Małego widziałam wczoraj, okaz zdrowia, oby u i ciebie tak było.

  49. Malgorzatka, Wy z Margaritką mialyście mieć badanie genetyczne tego samego dnia, idziesz jeszcze na to usg? Bo tak sobie myślę, czy to jest pewne, że wraz ze wzrostem dziecka ta przeziorność rośnie tak samo szybko? Nie może być tak, że dziecko dorośnie do wymaganych do badania wymiarow, a przeziorność dla wieku się wyrówna? Ja jestem z tych wierzących do końca. Chyba z tego dalam się tu u Izy poznać. A to dlatego, że ja usłyszałam o moim dziecku, że „nic z tego nie będzie”. I kurde jednak się to nie potwierdziło. Kochana, nie wyobrażam sobie, przez co przechodzisz teraz. Chciałam Ci tylko napisać, że wierzę w to, że będzie ok, a zła diagnoza się nie potwierdzi.

  50. Małgorzalka nie poddawaj się ! Wałcz ! Może wszystko nie jest jeszcze przesadzone .
    U mnie tez pod gore…ostatnie dwa cykle po 45 dni…
    Załatwiany teraz ostatnie dokumenty do ivf ja mam 26 dc, jesteśmy tuż przed rozpoczeciem wszystkiego i dzisiaj po południu patrzę a tutaj @ się zaczyna…kurwa!!!
    Kolejny miesiąc w plecy ? Niemamy jeszcze zgody od krankenkassy, zgody poprzedniego lekarza ani recept..
    Jeszcze nie dopuszczam tego cyklu !!
    Słyszałam ze przy ivf jeśli plamienia na @ zaczynaja się po południu to 1 dc liczy się od następnego dnia. A zastrzyki najpóźniej można zacząć 3dc. To mamy jeszcze 3 dni do srody. Ja się nie poddaje!!! Może się nie udac ale szansa zawsze jest.
    Tak blisko a tak daleko…

    1. Hm… nic nie czaję, mi lekarz w Białymstoku powiedział, że będę miała krótki protokół i dał mi antki. Czyli krótkim z antkami tez można, czy dostałam je ze wzg na pco?

      1. Krótki jest zwykle bez antkow, ale jeśli dr chce dodatkowo wyciszyć przed bo uważa się ze w danym przypadku potrzeba – np trochę wysokie FSH, to dorzuca antki przed. Ja tak miałam.

        1. Ok dziękuję za info dziewczyny,miałam mętlik przez chwilę. Malgorzalka bardzo mocno Cię przytulam i nie ma w Tobie ani grama szaleństwa, które zamyka się w psychiatryku,ani zła. Nie myśl i nie mów tak o sobie,nie jesteś zła!

  51. Bilbao, napisałam do Ciebie maila. Pilnie potrzebuję przepisu na viagrę. Ma mi kto wypisać receptę, tylko musimy mieć dokładny przepis.

    U mnie jak zwykle z przygodami – estradermu (czyli plastrów) nigdzie nie ma, ani w aptekach, ani w hurtowniach. To oczywiście, jak nie mam jak kupić plastrów, a przepisu na viagrę jeszcze nie mam, to dzisiaj dostałam okres. Myślałam, że dłużej to potrwa od odstawienia dupka. Już nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

    Dzięki za słowa otuchy, tak łatwo się nie dam zniechęcić, najwyżej mniej dokładnie będę czytać.
    Wygląda na to, że zaczął się decydujący cykl.

      1. Wezon, 100 mg viagry dziennie to dawka rekomendowana, mozna brac na 4 razy po 25mg albo na 2 po 50mg. Nie wiem na ile branie wyzszych dzienych dawek jest dopuszczalne – ale jesli Malgorzatka tak miala to luz.

        1. Właśnie, skoro już to poruszyłaś, to czy mogę zrobić globulki z 50 mg viagry i brać dwa razy dziennie? Bo cztery to jednak wymagające. Czy lepiej będą działać dostarczane częściej?

          1. no wiem, to czeste aplikowanie jest slabe, ale moze chodzi o to, zeby utrzymac caly czas dzialanie leku.
            Nie spotkalam sie z takim duzym dawkowaniem, wszedzie jest te 20/25 mg cztery razy dziennie.

          2. i tylko jednej dziewczynie o ktorej wiem przepisano 50 mg po dwa razy dziennie wiec na pewno mozna w tej dawce, ale uwazam, ze to czeste aplikowanie ma jednak swoje uzasadnienie.

  52. Dzieki dzieewczyny za te wszystkie slowa.

    W sobote po tej diagnozie zatrzymal sie moj swiat. Spalam przez te 2 dni w sumie 3 godziny, posiwialam i zaczely mi wlosy wypadac. Myslalam, ze najwiekszy stres to ten, gdy nie udaje Ci sie zajsc w ciaze.

    Nie, ten stres jest do przezycia.

    Stres, ze rosnie w Tobie chore dziecko, a natura splatala Ci figla i nie zrobila selekcji naturalnej za Ciebie… To jest najwiekszy stres.

    I nienawidze siebie za to, ale gdzies podswiadomie wiem, ze nie bedzie dobrze i chce, zeby sie to juz skonczylo. Nienawidze patrzec na powiekszone cycki, nienawidze swojego lekko zaokraglonego brzucha, nienawidze tego zarodka.

    Ja chyba nie zasluguje na bycie mama. Chyba nie powinnam miec rodziny, normalne kochajace matki tak sie nie zachowuja. Walcza jak lwice o swoje dzieci, a ja wycofuje sie rakiem.

    I nienawidze siebie za to. Moje zycie sponsoruje cyferka 2, jak 2% prawdopodobienstwa. Udar w mlodym wieku – prawdopodobienstwo 2%, epilepsja po nim – 2%, urodzenie chorego dziecka w moim wieku – tez cos kolo tego.

    Nie mam sily dziewczyny, nie jestem dobrym czlowiekiem, moze powinni mnie w szpitalu psychiatrycznym zamknac na troche i wyleczyc z tego kim teraz jestem. Chociaz nie wiem czy to w ogole mozliwe.

    I moze zakoncze juz ten koszmarny wywod, ktory brzmi jak wyzwania psychopatki.

    Bilbao, Margaritka – powodzenia na genetycznym!

    1. Malgorzalka natura płata nam czasem okropne figle i tę wszystkie uczucia są normalne. Kurczę az mi łzy poleciały. Nie wiem chyba w pocieszaniu jestem słaba… Będziesz powtarzać genetyczne? Ja bym tak zrobiła i innego lekarza…

      1. Małgorzatko doskonale cię rozumiem, choć nie przeszłam tyle co ty. Jak dowiedziałam się, że z mojej ciąży nic już nie będzie, to marzyłam aby wrócić do „normalności” . Nie mogłam patrzeć na opuchnięte piersi i brzuch. Wpadłam w szał sprzątania i marzyłam o tym aby się wypić piwo. Choć bardzo cierpialam i płakałam, to masz rację niemożnośc poczęcia dziecka to w porównaniu do starty jest nie do opisania. Wszystko co czujesz jest normalne. Przytulanki cię mocno i trzymam kciuki by cud trwał

    2. Malgorzalka jakie jeszcze badania robisz? Może nie wszystko stracone.
      Rozumiem Twoje uczucia. Ja też rok temu wróciłam ze szpitala dużo bardziej siwa. I też nie zdecydowałabym się na ciężko chore dziecko.
      Bardziej boli mieć już coś i to stracić, niż nigdy nie mieć. Niestety wiele z nas się o tym już przekonało.

    3. Malgorzatka,
      wiem jak to jest dostac obuchem w łeb gdy po tylu trudach zeby wogole w ciaze zajsc okazuje sie, ze gdy juz sie w niej cudem jakims jest i sie dotrwa do tego 12 niby bezpiecznego w miare juz tygodnia, nie wszystko jest tak jak powinno byc.
      Swiat sie wali, zyc sie nie chce, juz w tej ciazy nawet byc sie nie chce.
      Twoje odczucia sa zrozumiale, przemawia przez Ciebie strach, przerazenie, gorycz z otrzymania zlych wiesci.I to rozczarowanie, ktore boli tak, ze az serce peka.
      Nie obwiniaj sie za swoje mysli teraz, masz prawo myslec wszystko.
      Mam nadzieje, ze lekarz do ktorego pojdziesz zweryfikuje poprzednia diagnoze i dla Ci nadzieje, a ta nadal jest. Jak pisaly dziewczy wczesniej, samo NT nie jest wyrokiem, to jeden z kilku parametrow ktore ocenia sie na usg. Trzeba ocenic plod calosciowo. A lekarze czesto, zbyt czesto, feruja wyroki.
      Poczekaj na kolejne badanie, mam nadzieje, ze to przyniesie wiesci ktore dadza Ci nadzieje. Trzymam kciuki.

    4. Malgorzalka, nie obwiniaj się!!! Ani za wyniki, ani za Twoje emocje z nimi związane. Ten ból, który odczuwasz musi być nie do zniesienia. Konia z rzędem temu, kto da prostą receptę na to jak nie stracić wiary i nadziei w takiej sytuacji.

      Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni. Nie wiem, kto taką bzdurę wymyślił… Oczywiście, może się tak zdarzyć, ale równie dobrze, co nas nie zabije może nas mocno pokiereszować i osłabić do tego stopnia, że brak sił, na podstawowe czynności nawet, a co dopiero na walkę… Z tymi lwicami to też taka „legenda ludowa”. Piękna. Ale ile matek ma szansę się z nią zmierzyć? Powtarzają sobie, że dla dziecka zrobiłyby wszystko, zniosły każde cierpienie, ale dopóki nie znajdą się w sytuacji skrajnej próby to są tylko ich przypuszczenia.

      Ja jeszcze parę lat temu byłam przekonana, że o dziecko biologiczne czy adoptowane, będę walczyć do utraty sił. Tak długo, jak będzie choć resztka nadziei. Po siedmiu latach już nie jestem taka pewna, czy dam radę do utraty tchu, czy też nie „spękam” po drodze… Na razie walczę. Na razie mam plan, ale im dłużej siedzę w tym piekiełku niepłodności, tym mocniej podpisuję się pod słowami, że tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono. Ja na przykład dużo innych rzeczy o sobie wiedziałam niż teraz, zanim przyszło się mierzyć z różnymi problemami.

      Tym przydługim wywodem, chciałam po prostu powiedzieć, że nikt nie powinien Cię oceniać. W tej chwili zasługujesz na ciepło i zrozumienie. W szczególności Ty sama postaraj się być dla siebie łagodna i wyrozumiała!

      Wiem, że brak Ci sił… Ja mam jeszcze trochę swoich w zapasie. I trochę wiary i nadziei. Modlę się za Was!!!

    5. Małgorzalka, możesz sobie myśleć co tylko chcesz.
      Czuć niechęć, nienawidzieć powiększonych cycków i brzuszka.
      To nie Ty jesteś zła.
      To świat jest popieprzony.
      Pisz, pisz o wszystkim czego nienawidzisz, co Cię boli, odbiera sen.
      Nie zostawimy Cię samej.
      Jak przyjdzie pora, będę z Tobą nienawidziła tego brzuszka. Ale na razie nikt prócz Ciebie nie ma prawa do tego. Bo my razem z Tobą się boimy, ale w takim lęku kazdy jest tak naprawdę sam. A my jesteśmy od tego, żeby dodać Ci otuchy i sił. Żeby dać Ci trochę wiary i nadziei.
      Boleśnie rozumiem Twój lęk i uczucia.
      I mam dużo wiary w to, że jeszcze się wszystko odmieni.

    6. Malgorzalka, nigdy tak o sobie nie mów. Jesteś wspaniałą kobietą, która wielokrotnie nam pomagała i nas wspierała. Przechodzisz teraz przez piekło, ale wszystkie wierzymy, że to tylko błąd lekarzy. Trzymam kciuki i przytulam Ciebie i Męża mocno do serca.
      W Łodzi w Salve przyjmuje świetny genetyk Dr. Krzeszowksi, może podjedziesz do niego na konsultacje?

  53. Malgorzalka, do wszystkiego co teraz czujesz masz prawo. Nie obwiniaj sie. Bardzo Cie jednak proszę, byś nie traciła nadziei. Nie wiem czy nie napisałaś nam wszystkiego, ale na podstawie samej przeziernosci nie można uznać ze wszystko stracone!!! Świat widział tyle przypadków kiepskiej przeziernosci i zdrowych dzieci! Jesli nie miałaś zbadanych innych parametrow(przepływy, kość nosowa), to koniecznie trzeba powtórzyć to badanie. Zreszta nawet jesli juz to badali tamci lekarze, to i tak bym sie upierała ze to mogły byc błędy pomiarów wynikające ze zbyt wczesnego wieku ciazy. Najlepiej powtórzyć badanie. Pisałaś ze Pappa nic nie da, ale zrobic nie zaszkodzi. Chyba ze od razu chcesz robić harmony, to nie ma sensu faktycznie. Gosiu, straciłam poprzednia ciąże i niestety nawet nie znam przyczyny. Znam to uczucie gdy cos jest dane i brutalnie odebrane. Czułam jak Wezon, ze juz wolałabym nigdy nie byc w ciazy niz poczuć ten straszliwy ból straty. Z czasem podziękowałam za to, ze w ogóle byłam w ciazy, bo wiedziałam ze miłość do dziecka jest tak wielka, ze każdy wbity w siebie zastrzyk, wszystkie te koszmarne noce i dnie po hormonach, ze to wszystko ma sens, ze ta walka warta jest swojej ceny. Nie wiem czy bez tamtej ciazy stać by mnie było na to wszystko. Mimo mojego zycia, w którym mam wrażenie, ze spotyka mnie ciagle cos strasznego, ufam nadal ze nie wszystko bedzie zle zawsze. Ufam ze to sie kiedyś skończy. Gosiu, choć teraz jest noc, uwierz proszę ze to przejściowe. Bardzo mocno wierze, ze kolejne badania nie potwierdza tamtych przypuszczeń, ze wszystko bedzie dobrze. Przytulam Cie mocno!!!!!!

    1. Malgorzalka, moze ja nie powinnam w ogole zabierac glosu bo naprawde sie na tym nie znam i te cyfry nic mi nie mowia….ale…musze napisac, ze moje 2 kolezanki (obie przy drugiej ciazy) mialy zle wyniki i podejrzenie zespolu Downa i co? I dzieci zdrowe. Jedna robila jakies dodatkowe badania po tym usg w 11-12 tyg a druga nie robila i wyszla z zalozenia, ze bedzie co bedzie ale uparla sie, ze musi byc dobrze i bylo. Tego Ci zycze. A przede wszystkim skonsultuj diagnoze gdzies jeszcze. Trzymam za Ciebie kciuki. Popatrz, ile dziewczyn pisze o tym, ze jednak badania zle prognozowaly a finalnie wszystko dobrze sie skonczylo. Walcz jeszcze, sprawdz gdzie sie da zeby miec pewnosc absolutna jak jest.

  54. Dziewczyny ja nigdy nie widziałam II kresek na tescie..Niemoge powiedzieć ze wiem co czujecie, niemoge wam nic doradzić. Mogę tylko trzymać mocno kciuki aby to wszystko okazało się jedną wielką pomyłka.

  55. Proszę podpowiedzcie bo już nie wiem co myśleć.Idę długim protokołem. W poniedziałek dostałam zastrzyk z diphereline s.r. 3,75 mg, a w środę skończyłam brać tabletki anty. Wczoraj dostałam okres i tu nie wiem bo wizytę lekarz ustawił mi 2 marca, czyli to będzie 10 dc. To nie za późno na zaczęcie stymulacji ? Nie wiem jak to jest bo zawsze szłam krótkim, rach ciach i punkcja, a teraz wszystko inaczej i nie wiem czy dzwonić do kliniki czy tak ma być i czekać na wizytę ?

    1. Ewuś, ja miałam długi protokół i po okresie pierwszą wizytę miałam ok.5 – 6 dnia cyklu. Każdy dzień ma znaczenie.W 5-6 dniu jest już sens zmieniać dawki leków (wiem na stówę, bo właśnie dziś to przerabiałam u siebie) Może mi pamięć szwankuje, nie chcę Cię straszyć, że przy długim protokole to 10 dc to za późno.. Ale sprawa jest dużej wagi i ja bym na pewno zadzwoniła do kliniki na Twoim miejscu. Najwyżej Ci powiedzą, ze niepotrzebnie się martwisz. Dzwoń!!!!!!

  56. Ewa ja szlam długim ale nie brałam zastrzyku z diphereline. Ja brałam gonapeptyl od 22dc i w trakcie stymulacji. Przy długim faktycznie jakos późno było pierwsze podglądanie, wlasnie chyba koło 10dc, ale ja bym zadzwoniła zeby sie upewnić.

    1. Dzięki dziewczyny, jutro zadzwonię Czytałam na forum, że w mojej klinice faktycznie tak to wygląda, ale jutro dowiem się u źródła :). Choć wkurza mnie to bo wystarczyło aby doktor po kolei wyjaśnił co się będzie działo, przed kolejną wizytą.
      Margaritka już od dawna chciałam się dopytać które suplementy bralas podczas stymulacji, bo nie wiem co dokupić a co odstawić 🙂

      1. Ewa, pewnie ze dzwon. To sa jednak ważne sprawy i nie można sobie pozwolić na spóźnienie.
        Co do suplementów to w trakcie stymulacji to:
        *biomarine 1140
        *femibion natal 1
        *inofolic 2×1
        *olej z wiesiołka kapsułki (chyba 6dziennie-dawkowanie zgodnie z info na opakowaniu)
        *koenzym Q10 w formie ubichinolu firmy Kaneka
        * sproszkowany korzen macy do soczku marchewkowo-selerowego
        *witamina D 2000j.
        To wszystko do dnia punkcji a pózniej juz tylko inofolic, wit.D i femibion.
        Powodzenia Ewa!:)

          1. Margaritka dziękuję :*
            Oglądałam zdjęcie które przysłałaś do Izy na bloga, bo byłam ciekawa, które mleczko pszczele stosowałaś i mam to samo. Teraz się zastanawiam co robić biorę je od stycznia teraz mi się kończy i nie wiem czy już wystarczy, czy kupić jeszcze jedno opakowanie.
            Na co jest to biomarine i olej z wiesiołka ? Tylko tego brakuje mi z twojego zestawu 🙂

          2. Margaritka to jeszcze raz ja 🙂 do tej pory brałam wit d3 2000 j vigantoletten teraz dołożyłam femibion i tam jest 400 j tej witaminy i zastanawiam się czy zmniejszyć do 1400 j czy brać 2400 j ?

          3. Ewa, ja tak brałam wit.D -2000j plus to co w femibionie, ale ja badałam poziom i nie było strachu ze przekroczę norme. W ciazy Endokrynolog od razu kazała mi zmniejszyć -co drugi dzień 1000 zamiast 2000, ginekolog prowadzący ciąże na ostatniej wizycie kazał w ogóle zejść do 1000 plus femibion. Myśle ze do punkcji spokojnie można brać te 2000, ale najlepiej zbadać jej poziom przed rozpoczęciem suplementacji. Ja ja przyjmowałam pod kontrola i na zlecenie wndokrynologa.
            Z mleczkiem cieżko powiedziec. A ile jeszxze dni do punkcji? Wiesz, odżywianie w czasie stymulacji jest kluczowe (tak mysle).
            Biomarine to omegi i dha. Ma podobno świetne oddziaływanie na organizm, wzmacnia, itd. W necie można znaleźć dość wyczerpujące info nt. biomarine.
            A wiesiołek dobrze działa na błony śluzowe. Cos tam jeszxze wyczytałam na jego temat, ze jest pożądany i ma dobroczynny wpływ na płodność.
            Mam nadzieje ze pomogłam troszke.

          4. Dziewczyny co do wiesiolka to ja np nie stosuje tabletek tylko kupuje w zielarskim olej z wiesiolka na zimno tłoczony i pije jedna łyżkę dziennie. Tzn dodaje do wody z witamina c . Jesli chodzi o działanie. To bardzo dobrze wpływa na błony śluzowe-regeneruje je. ,dziala na cały układ immunologiczny,przeciwzapalny,duuuzo tego jest… Polecam 🙂 odkąd go stosuje,to poprawiły mi sie paznokcie i włosy 🙂

          5. Bardzo mi pomogłaś, dziękuję. Twoje efekty po ostatniej suplementacji są bardzo inspirujące 🙂 Nie śmiem marzyć nawet o takich, ale jeśli może być choć trochę lepiej to warto. Też mi się wydaje, że kluczowy jest czas podczas stymulacji, trochę czasu biorę już te specyfiki będzie około dwóch miesięcy. Stymulację zacznę pewnie w przyszłym tygodniu, mleczko skończy się pewnie na dwa dni przed. Na temat witaminy d3 dużo czytałam, często kobiety z endometriozą mają niedobór, a ja na dodatek pracuje w miejscu gdzie nie ma okien zero słońca przez całe dnie. Będę brała po 2000 j, a za tydzień zapytam lekarza co dalej.

          6. Trzymam mocno kciuki za ta procedure!:) oby jak najwiecej dojrzałych i zdrowych komórek no i oczywiście pięknych zarodkow!:)ja nie mam pojęcia co to sie u mnie zadziało. Nie suplementowalam sie jakos długo bo ledwo zaczęłam, dostałam tel.z kliniki ze mogę skorzystać z 2procedury jeszcze w 2015 r.(byłam na takiej liście rezerwowych,nie do końca wierzyłam ze sie uda, planowo w styczniu mieliśmy podejsc). Mimo wszystko wierze ze suplementy, dieta, odstawienie używek, wygrzanie tyłka w sierpniu w słońcu Grecji, ze to wszystko sie przełożyło na jakość komórek. U meza tez znacznie poprawiły sie wyniki, niebo a ziemia do tych z poprzedniej procedury. On rzecz jasna razem ze mną popijał wino po nocach mocząc stopy w ciepłym morzu. Pózniej przestał pic cokolwiek z procentami i puszczać dymka. Zaczął za to brać profertil i dzielnie(o wiele dzielniej niz za pierwszym razem)znosił moje hormonowi nastroje, co przełożyło sie na mój komfort (fizyczny i psychiczny). Troche inaczej podeszliśmy tez do samego transferu, tak spokojnie na ile sie dalo. Po 4nieudanych juz tak nie liczyłam ze sie uda. Oczywiście marzyłam o tym, ale dlaczego tym razem akurat miało wyjsć skoro tyle razy juz nie wyszło. Taka oto historia. Moze szczescie, moze „zadoscuczynienie”, moze przyszedł mój czas. Mam nadzieje, ze u Ciebie bedzie tak samo:)

  57. Zalatwialismy w ciągu jednego dnia wszystko.
    Zgodę Krankenkasse dostaliśmy w ciągu kilku godzin, zgoda lekarza gdzie robiliśmy IUI tez odreki.
    Recepta na leki tez jest.
    Jutro mam usg i badanie hormonów i lekarz zadecyduje czy startujemy.
    Ten cykl mam dziwny…w poprzednim na 99% nie miałam owulki. Teraz @ jest bardzooo skapa. Tak jakby było mało wyściółki i nie miało się co zluszczac. Mialyscie tez tak? Boję się że przez to wyjdą źle wyniki i zaczniemy dopiero o d następnego cyklu.
    Dziewczyny mialyscie tez tak?
    Mam rozpisany Gonal 200j i Organutral.
    Wiem ze Gonal cały czas w lodowce a Organutral?
    W ulotce pisze tylko żeby nie zamrażac.
    Pomóżcie proszę

    1. Anitt, super! Udało się piorunem wszystko załatwić.
      Kochana, nie wiem, czy „jakoś” miesiączki ma jakikolwiek wpływ na IVF. I tak pakujesz w siebie hormony, po prostu.
      A może własnie dlatego masz skąpą miesiaczkę, ze w poprzednim cyklu mogłaś nie mieć owulacji? Przecież miesiączka to czyszczenie po poprzednim cyklu własnie.
      Co do leków, jeśli piszą tylko, zeby nie zamrażać, to pewnie możesz trzymać w temp. pokojowej (do 25 stopni). Najwidoczniej nie ma to znaczenia dla leku.
      Stresujesz mi się Malutka 🙂
      A często rzeczy się same układają, czy się stresujemy czy nie.

      1. Ewelka, uff. Dzieki. Co to znaczy, ze piekniej bede stymulowana? Tj ze duzo tych zastrzykow bede brala czy malo ? (No glupie pytania wiem, ale to moj pierwszy raz i jestem zielona…Iza wie;)

      1. No niby z norm wychodzi tak posrodku rzeczywiscie i to by wskazywalo, ze jezt ok ale jednak amh 8,9… A fsh 5,4 i juz sama nie wiem czy to jednak pco czy nie…choc wolalabym zeby jednak nie.
        Iza, ja w poniedz mam te histeroskopie…ualala!
        A Ty jakie dzis zmiany w leczeniu ??

        1. Faktycznie najlepiej powie Ci lekarz. Ogólnie wiem że jak jest wysokie FSH to trudniej o odpowiednią ilość pęcherzyków i trzeba dodatkowo wyciszac. U Ciebie wprost przeciwnie. W Twoim przypadku pewnie lekarz zaleci Ci krótki protokół żeby delikatniej rozpocząć stymulacje co by nie doszło do hiperki. Dr też pewnie będzie ostrożny z dawkami. Ale to tylko na podstawie moich doświadczeń z dwóch protokołów i tego co mi mówił lekarz, bo ja zawsze w takie rzeczy wnikam:)

        2. AMH wskazuje na PCO. FSH niskie wiec masz duza rezerwe co potwierdza tez AMH (przy PCO pecherzykow jest duzo).

          Twoj wynik FSH jest cudowny! Nic sie nie martw.

  58. Wężon, myślałam o Tobie przez kilka dni. Strasznie mi przykro ;-( Żałuję że nie mogę przesłać Ci swego endo, by podtuczyć Twoje. Ale nie poddawaj się, proszę. Pamiętaj że wszystkie jesteśmy z Tobą i trzymamy kciuki. Pisz by wylać ból i złość i wkur…, my to Wszystkie rozumiemy. Walcz, proszę Cię.

  59. Dziewczyny u mnie dziś 9 dpt 6 dniowej blastocysty.
    Wynik bety nie powala.
    5,9
    Zawsze lepsze to niż nic.
    Jutro powtórzę. Zobaczymy co będzie…
    Na cud nie mam co liczyć. To samo było przy poprzednim crio….

  60. Brzuch tylko pobolewa nic poza tym ….
    Znowu nie będzie happy endu….
    No właśnie zauważyłam, że nie ma zbytnio pozytywnych wiadomości 🙁
    Iza.a a Ty kiedy zaczynasz ? 🙂 przez ten ogrom komentarzy nie mogę się przebić i aż telefon mi się zawiesza przy tej ilości i nie mogę być zbytnio na bieżąco z tym co się u Was wszystkich dzieje ….

    Małgorzalka zrób dokładniejsze badania. Nie przekreślaj jeszcze szans na to, że będzie dobrze :*
    Trzymam kciuki ;*

  61. Iza, gdybys sie zastanawiala co ze mna nie tak jesli chodzi o ten moj adres to spiesze wytlumaczyc, ze ja po prostu nie mam zadnego adresu typu szalonajolka, czy zdesperowanamaniaczkatestowciazowych etc a jedynie zwyklem z prawdziwym imieniem i nazwiskiem wiec sama rozumiesz, ze ten, teges;)))

    1. Sonia, to jasne! Ja też sie nie podpisuję tutaj po nazwisku 🙂 Dla mnie ważne, że wracasz i się odzywasz, możesz się nawet podpisywać mamwdupiekrotkiblog, nieważne, grunt, że nie zniknęłaś z wieściami 🙂

  62. Dziewczyny jestem właśnie po 4 iui na polnej w poznaniu 🙂 dziś bolało jak cholera, bo trzon macicy zgiety i spieta byłam, no ale jak zobaczyłam wyniki mojego K, to mogłam z uśmiechem zacisnąć zęby 🙂 w naszym przypadku operacja żylaków pomogła, piszę bo czytałam tu wcześniej wątek czy robić. K w lipcu miał 1 mln plemników, we wrześniu była operacja, w styczniu robione bad 16,7 mln. Teraz przy iui 41 a mamy luty, także w miesiąc takie efekty 🙂 teraz czekamy na magiczne 12 dni. Aby szczęśliwy 🙂

    1. O wow super to czekamy razem z Tobą te 12 dni :)))) ale wlasnie widzisz te żylaki to jakies dziwne cos u mężczyzn 🙂 bo u mojego z 1 mln do prawie 40 mln skoczyło bez operacji. Tylko na suplach i zmianie trybu życia 🙂 a jak z morfologia u Twojeego M?

  63. Ewciak, trzymamy kciuki!
    To pewnie bedzie dlugie 12 dni dla Ciebie, oby zakonczone dwoma krechami na tescie 😉

    Paradise, a moze jeszcze betka wystrzeli, daj znac jak wyniki dzisiaj.

    Wezon, jak tam, tablety sie robia?

    Malgorzatka, jak wyniki usg z dzisiaj?Wszystkie tu trzymamy kciuki za Ciebie.

    1. U Paradise beta 10,3, czyli przyrosła prawidłowo, ale ciągle nisko. Wynik do powtórzenia za 2-3 dni.

      Wczoraj wieczorem wzięłam receptę, dzisiaj będą się robić. W piątek zacznę stosować.

  64. Malgorzalka, cokolwiek sie okaże i cokolwiek zdecydujesz-masz nasze wsparcie.Wiem (z bolesnej autopsji), ze chce się uciec, wyjść z tej sytuacji w trybie „ASAP”, ale..daj sobie chwile, złap oddech, spróbuj ogarnąć zamęt w głowie na tyle, by zostawic panikę obok . Dziewczyny piszą slusznie- zdobądź milion drugich opinii jesli trzeba.Zrob to zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje ostateczne.I spokojnie, dasz radę, masz jeszcze trochę czasu.

  65. Wcześniejsze suplementy nic nie pomagały, wręcz wyniki cały czas spadały, najpierw z 65, 25, 11, 10 i 1mln, tylko operacja, chodź wcześniej mówili aby nie ruszać, ale jak tak spadły to nie mieliśmy nic do stracenia. Teraz on lepiej a Zobaczymy co ze mną bo mam hashi, pco, hiperprolaktemie, insulinoodpornosc, cały czas torbiele bo pęcherzyki nie pękają, czego skutkiem było wycięcie torbiela 12cm z częścią lewego jajnika. No ale wkoncu idziemy w dobra stronę. Oj tak najdłuższe 2 tyg, tym bardziej że będę na zl, pracuje w biedronce i nocki, rozkładanie towaru, ciężko jest. U K morfologia się wacha, dzisiaj była 3%, msc temu 10,

  66. Dziewczyny zaczynam dzisiaj pierwsza stymulacje !!
    Warto było walczyć o ten cykl.
    Następny podgląd mam dopiero za 9 dni. Mam PCO, mnóstwo pęcherzyków. Boję się że to trochę za późno..jak myślicie.
    Iza to prawda..teraz zaczynam się stresować …wszystko analizować.
    Wiecie co jest dziwne w leczeniu w niemczech… lekarz mówi tylko o twoich wynikach słowami „alles gut” , „schlecht „. Pacjent nie dostaje do ręki swoich wyników,nie są one omawiane. Niewiem jakie mam amh, fsh itd.. wiem ze jest wszystko w porządku. Może to dobre, może to złe. Niewiem
    Wiem tylko tyle że muszę zaufać lekarzowi na 100%

    1. U mnie w klinice podglady robi sie dopiero od 11 dc… Moze co klinika to inny schemat?

      W Niemczech macie dobra skutecznosc IVF, robilam research jak PIS doszedl do wladzy i zastanawialam sie gdzie bede robic in vitro jak mi zamkna moja klinike :/

      A jesli chodzi o wiedze nt swojego stanu zdrowia – ja juz nie wiem sama co jest lepsze… Moze jakby tutaj tez mowili tylko, ze jest dobrze albo zle to czlowiek by sie mniej stresowal… A na pewno mniej czasu by sprzedal googlowac i robiac sobie diagnozy przez net (co ja robilam ostatnie 3 dni swojemu zarodkowi, ktorego juz pochowalam no bo przeciez tak tragiczne wyniki…).

      Nie analizuj, musisz zaufac. Oni na pewno wiedza co robia.

      1. Jak dam radę załatwić to zrobię i jutro 🙂 przyjechałam do rodziców, a tu w przychodniach wynik jest następnego dnia. Dlatego kombinuje żeby w szpitalu zrobić :))))))
        W czwartek będę w Warszawie to podjadę do invimed I u nich też zrobię.
        Może przesadzam, że tak codziennie chcę robić, ale wolę wiedzieć czy rośnie…

  67. Paradise w swoim czasie czytałam dużo o beta hcg, wartosciach i przyrostach 🙂 Powiem Ci , że znalazłam bardzo dużo przykładów, na zdrową ciąże, gdzie hcg przyrastało od takich wartości jak twoja. Bardzo mocno zaciskam kciuki, oby i u ciebie tak było, rośnie prawidłowo, teraz ogrom cierpliwości 🙂 Każde hcg musi się od czegoś zacząć

  68. Ja krotko bo nie moge sie uspokoic. Same ocencie…

    Porownianie usg z soboty i dzisiaj:

    NT = 2.7 (roznica MINUS 0,8 do poprzedniego badania gdzie bylo 3.5)
    CRL = 55 (roznica 12.5 mm do poprzedniego badania gdzie bylo 42.5 mm)
    Kosc nosowa = silnie uwidoczniona i ma 0,2 MM (wg poprzedniego badania slabo widoczna plastocos tam)
    Przeplywy = prawidlowe (w poprzednim badaniu tego nie sprawdzano)

    Ryzyko wyliczone z poprzedinego badania:
    trisomia 21 = 1:5 !!!!!
    trisomia 18 = 1:17
    trisomia 13 = 1:12

    Wg dzisiejszego usg:
    trisomia 21 = 1:256
    trisomia 18 = 1:1173
    trisomia 13 = 1:3695

    2 skrajne (!!!) opinie. Przeciez to chore. I ktorej wierzyc?

    Jutro o 11 mam 3 usg w N. … I bardzo jestem ciekawa co tam wyjdzie…

    1. Małgorzalko zdecydowanie powinnaś wierzyć drugiemu badaniu. Pierwsze badanie zdecydowani za wcześnie. NT co prawda trochę podwyższone, ale jeśli inne parametry w normie to jest okej. Tak w sumie to masz podobne wyniki do mnie (u mnie bylo CRL 57,5 mm, a NT 2,47 mm):) U mnie ryzyko na podstawie usg to trisomia 21 = 1:386 i po zrobieniu pappa to ryzyko zmalało do 1:1261. Ja wierze, że mój dzidziuś jest zdrowy 🙂
      Będziesz robić pappa?
      Malgorzalka będzie dobrze zobaczysz kobietko!!! 🙂

    2. Małgorzatka, cudowne wiadomości. Jutro 11 będę mocno trzymać za was kciuki i jestem pewną, że wyniki będą dobre. Będziesz robić papa? Wszystkie dodatkowe parmetry dobrze wróżą (kość kosowa, przepływy).

    3. O rany cudowna wiadomość! A parę chwil temu zamarłam gdy przeczytałam o poprz3dnim usg. Kobieto daj znać natychmiast jak już będziesz wiedzieć więcej. Trzymam kciuki i w nocy pac nie będę przesyłając Wam ciepłe myśli.

  69. Ale dzisiaj dobre wiadomości u wszystkich:
    – Malgorzalce wyszło lepiej drugie badanie
    – u Paradise beta rośnie
    – Anitt zdążyła zacząć stymulację

    Ogólnie nadzieja fruwa w powietrzu. Łapię ją i włożę w globulki z viagrą, może pomoże.

    A u Ciebie Iza kiedy punkcja? W piątek?

      1. Ej, spokojnie dziewczyny, ja nic o piątku nie mówiłam, jeszcze za wcześnie, żaden piątek. Nie wiadomo jeszcze. Nie rozpędzać mi się tak proszę 🙂

  70. Jakaś dobra passa się zaczęła więc może u Ciebie Weżon też :)))))
    I u Izy 🙂 i u wszystkich innych dziewczyn :)))
    Dzięki kochane za kciuki 🙂 przydadzą się ;))))

    Małgorzalka już się dowiedziałam 🙂 do 14 w szpitalu mogę pobrać w laboratorium więc jutro kontrola.

    Aha i zapisałam się do doktora R na czwartek. Odwiozę mamę i jadę odrazu do niego. Skoro nie odpisuje to odwiedze go osobiście 🙂

  71. Wezon powodzenia w tym cyklu. Oby globulki okazały sie strzałem w 10!:)
    Iza jak tam u Ciebie? Mam nadzieje, ze obstrzykiwanie idzie bezbolesnie:) jak sie czujesz?

  72. Malgorzalka, od wczoraj siedzę na wdechu. Twój cud, to jeden z moich ulubionych, niech trwa, zdrowiuteńki jak ryba. Czekam na dalsze wieści (pozytywne!).

    Ja miałam dzisiaj wizytę i zaczynam stymulację w maju, ale jestem jedna na milion i nie przeszłam próby transferu (cewnik nie przechodzi przez szyjkę). Czy któraś z Was miała podawany zarodek na zasadzie punkcji, w narkozie i z pominięciem szyjki poprzez wkłucie bezpośrednio do endometrium? Nic nie moge znaleźć na ten temat w internetach. I tak nie mam wyjścia i muszę się na to zgodzić, do kieszeni go przecież nie zabiorę, ale lubię wiedzieć.

  73. Dzień dobre miłe Panie 🙂
    Czy mogłabym o coś zapytać? Zwłaszcza Ewę? Jestem w podobnej sytuacji – długi protokół, a ja umówiłam się na 14 dzień od rozpoczęcia Diphereliny, który – niestety – będzie już moim 11 dc. Zanim weszłam na ten blog, nie pomyślałam, że coś może być z tym nie tak… Wiele już nie wskóram, bo jutro dzień dziesiąty, dziś wieczorem jestem umówiona na rozmowę telefoniczną z lekarzem… Na razie się martwię. Poważnie się martwię, że jest już za późno.
    Czy dowiedziałaś się może od lekarza czegoś o swojej sytuacji? Z góry dziękuję za odpowiedź.

  74. Patrycja no tak ma być w długim, że wizyta około 14-16 dni po zastrzyku diphereliny lub innego wyciszacza 🙂 bo ten cykl to nie jest taki normalny, a muszą zobaczyć czy jajniki się wyciszyły i jak się wyciszą to leki na stymulacje. Co innego krótki tu się działa od 2-3 dc .

  75. Bardzo Ci dziękuję! Krótki już miałam, więc jestem w temacie :). Teraz próbowałam się emocjonalnie oddzielić od tego całego procesu, i tak skutecznie mi wyszło – do czasu – że nie zadawałam sobie żadnych pytań. Dopiero wczoraj, olaboga, i przerażenie.
    Napiszę Wam może o swojej przygodzie? Może Was zainteresuje. Otóż jako jedna z prawdopodobnie niewielu miałam badanie ciałek kierunkowych komórek jajowych (badanie genetyczne). Chcieliśmy je zrobić, bo mam 40 lat i jestem po 1 poronieniu, bo chcieliśmy zmniejszyć ryzyko urodzenia chorego dziecka, bo nie chcieliśmy wytwarzać zbyt wielu zarodków.
    Otóż z ośmiu komórek prawidłowe miałam dwie (+ jedna była niediagnostyczna). To jest wynik na poziomie średniej mojego przedziału wiekowego (choć inne, FSH, AMH, mam bardzo dobre). Było mi oczywiście bardzo przykro, ale nie o tym chcę pisać.
    Co z tego wynika? Moim zdaniem uprawdopodobnia to, że większość zarodków nie rozwija się z powodu wad genetycznych. Przynajmniej u takich starych kobiet jak ja 🙂 I że niesamowicie ważne jest poprawienie jakości komórek jajowych – tylko jak? Coś tam w tej materii robiłam, zobaczymy, jaki efekt da długi protokół.

    1. Ja mam na tym punkcie obsesje od dobrych 6 miesiecy. M0je komorki jajowe sa fatalne, wiem to bo mam i niskie AMH i wysokie FSH, niski estradiol, a zarodki, ktore byly w moim pierwszym in vitro przez pierwsze 3, 4 dni (czyli wtedy kiedy ich rozwoj zalezy od kobiety) rozwijaly sie na tyle fatalnie ze zaczelismy sie z mezem zalamywac.

      Na szczescie superman’y meza zadzialaly i udalo nam sie wyhodowac w 5 dobie 1 blastocyste 1 BB i 3 morule… Wynik nie powala.

      To co mi pomoglo na poprawe komorki to naturalne mleczko pszczele, korzen macy (taka roslina z peru), spirulina, koenzym Q10 ubichinol (to dzieki Kochanej Bilbao!) i cenne tabletki z usa Belle Vie firmy transfer factor. Nie wiem czy moze probowalas juz takiej suplementacji, ale wiem z wlasnego doswiadczenia, ze ona dziala. Oprocz belle vie zadna z tych rzeczy nie jest bardzo droga.

      Dodatkowo mozna jeszcze sprobowac akupunktury i jogi hormonalnej. To tak jakbys moze chciala czegos niekonwencjonalnego sprobowac 🙂

      Moze Ci sie to przyda ;0

      1. Małgorzalko, nie próbowałam tych smakołyków ;). Jeżeli nie uda mi się ta procedura (tym razem długi protokół, więc teoretycznie – lepsze wyniki) rzucę się jak wygłodniała na to wszystko, o czym piszesz :). Już zanotowałam.
        Wielkie miałam plany na te 3 miesiące między jedną a drugą procedurą, ale niespecjalnie je zrealizowałam. Chciałam np. brać metforminę – a tu niespodzianka, okazało się, że już nie mam insulinooporności.
        Tyle, że jadłam jajka. Dużo jajek :). I mało cukru. Jak najmniej. No i jodid, kwas foliowy, witamina D, standardowe sprawy…
        U mnie niby AMH w okolicy 3, FSH nigdy nie doszło nawet do 7, a komórki raczej słabe.

    2. Witaj, czy mozesz napisac ile to kosztowalo? I czemu zdecydowala sie wylacznie na badanie komorek a nie zarodkow? Tez o tym mysle. Mam 37 lat. Mam tez dziecko poczete calkiem naturalnie ale to juz bylo kilka lat temu i teraz zastanawiam sie czy warto zrobic in bitro z pgd albo chociaz zbadac tylko moje komorki…choc to tylko polowy materialu genetycznego wiec pytanie czy jest sens??

      1. Pewnie, że mogę :). Kosztowało ok 7-8 tysięcy, nie pamiętam dokładnie, bo płaciliśmy jednocześnie za kilka usług (badanie, punkcja itd.). Cena zależy jednak od liczby badanych komórek (u nas było sporo – osiem). Tanio nie jest.
        Nie badaliśmy zarodków z kilku powodów. Po pierwsze, dla mnie byłoby problemem odrzucenie tych „chorych” – z nieprawidłowym materiałem. Granica tego, co dopuszczam, stale się przesuwa, ale mam z tym problem.
        Po drugie, w naszej klinice (N) w ofercie jest tylko badanie komórek. Badanie zarodków jest gdzie indziej, ale tam osiągają gorsze wyniki.
        Czy warto? Gdyby z tych ośmiu wyszło 7 prawidłowych, pewnie bym się zastanawiała… W sytuacji, gdy miałam 2/3 dobre, odpowiedź jest dla mnie jasna.
        W sumie przez eliminację (a raczej zmniejszenie – to badanie nie daje 100% pewności) ryzyk związanych z moim materiałem genetycznym chciałam też uchronić się przed poczuciem winy – w razie czego… I przed okropieństwem poronienia, ciąży obumarłej… Chciałam po prostu zwiększyć szanse dobrego zakończenia.

    3. Kurczę, Patrycja, z tego co piszesz to wyłania sie dość ponury obraz możliwości donoszenia ciąży. Mnie to trochę przygnębiło… 🙁 Tylko dwie z ośmiu komórek były zdrowe, a przecież trzeba mieść jeszcze szczęście w innych czynnikach, plemnik, endometrium, hormony …

      1. O nie nie, nie bądźmy przygnębione! 🙂 Przecież wiemy już i tak (z doświadczenia także), że łatwo nie jest. Współczynnik sukcesu na poziomie 20-30% na transfer skądś się bierze, musi być dużo niepowodzeń. Ale – całkiem często się udaje. Loteria – choć z całkiem dużym prawdopodobieństwem wygranej. Można zwiększyć swoje szanse, nie da się zagwarantować sukcesu.
        Tak sobie tłumaczę. To dla mnie duża i ważna lekcja, jako dla tzw. control freak. Taka nauka akceptowania ryzyka :). Pozdrawiam i dziękuję za miłe powitanie!!! No i do boju!

  76. Paradise bedzie dobrze 🙂 tak jak mowisz od czegoś ta beta musi zacząć a ze zrobiłaś wczesniej niz potrzeba badanie to sie bidulko zestresowalas 🙂 nic sie nie martw i sprawdzaj codziennie 🙂
    Malgorzalka wiedzialam ze musi byc dobrze 🙂 mam nadzieje ze dzisiejsze badania podniosły Cie na duchu 🙂 zobaczysz jutro po wizycie w N napiszesz ze wszystko jest w porządku:) 3mam kciuki 🙂

  77. Malgorzalka tak się ciesze! Myślę o Tobie codziennie i nie traciłam nadziei. Sprawdź jeszcze jutro,ale na pewno wszystko będzie ok. To,co zafundował Ci/Wam lekarze nadaje się do sądu. Wiedzieli jaki jest wiek ciąży i ze to za wcześnie. Mnie po raz kolejny przeszły ciary na myśl o tym,że moja beta w dzień laparo wynosiła 8. Któraś z Was napisała, że ciąża zaczyna się od 5. Łzy i brzydkie słowa same się cisną jak pomyślę o tych konowałach, którzy nawet nie spojrzeli na wynik i zachowują się jakby pracowali w fabryce, z przedmiotami. Cały czas zbieram się w sobie żeby skontaktować się z kancelaria i zacząć się tym zajmować, ale jeszcze mi strasznie trudno. Z tyłu głowy mam też lęki, wątpliwości, pytania odnośnie ostatniej wizyty w Białymstoku i czekającej mnie procedury. Dziś zdurniałam i pytanie pewnie wyda Wam się głupie, ale nie wiem. .. mam iść krótkim protokołem. Dostałam antki. Czekam teraz na @, mam zacząć brać pigulki i w tym samym cyklu (z pigulkami) mam2-3 dc zgłosić się do kliniki po leki do stymulacji, czy wybrać antki i w nast cyklu po się zgłosić?

    1. Ania,ja teraz robię krótki protokół i teoretycznie, gdybym brała antki, to musiałabym je brać przez miesiac przed protokołem i dopiero w kolejnym cyklu zgłosić się do gina. Dzwoń kochanie do kliniki, dopytaj.

  78. Malgorzalko, jakie wspaniałe wiadomości! Przyznaję, że bałam się tego, co napiszesz po kolejnym badaniu i trochę się przyczaiłam jak mysz pod miotłą, ale teraz już mogę spod tej miotły wyjść. Jestem przekonana, że wszystko będzie już dobrze! 🙂

    Paradise, powtarzaj betę do oporu. Albo wóz albo przewóz, ale wiedzieć trzeba.

  79. hej Misscarp.
    Dzięki i dzień dobry na blogu.
    jeśli chodzi o samo in vitro, to byliśmy do niego gotowi wiosną w 2013 r. ale czekaliśmy do lipca 2013 na program rządowy. A potem wakacje, urlopy, brak miejsc i podeszliśmy dopiero w listopadzie 2014.
    U nas to powoli szło, bo był początek programu rządowego i mega MEGA kolejki. Innym zajmuje to dużo mniej czasu.
    Będę do Ciebie zaglądać 🙂

      1. Hej Misscarp, ja dzwoniłam ostatnio do Gamety Rzgów, bo któraś z dziewczyn napisała, że mają miejsca i dzwonią do osób z kolejek, ale pani powiedziała, że nowych par nie kwalifikują już do programu rządowego, to samo w Bocianie w Białymstoku:/

  80. Misscarp, trudne pytanie. Ja nie orientuję się, gdzie są jeszcze miejsca, dziewczyny czasem rzucą jakieś info.
    Jesli zalezy Ci na programie rządowym (a on się kończy za 3 miesiące), na Twoim miejscy obdzwoniłabym kliniki w promieniu 100 km od domu i zapytała, czy przyjmują do programu.
    Jeśli wszyscy Ci powiedzą, ze nie – sama będziesz wiedziała, ze nie ma co czekać.
    Ja wtedy czekałam długo także z mojej winy. Mogłam podejść po miesiacu, ale wolałam wyjechać na wakacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *