Olo mówi

– Oluś, kto jest łajzą?

– Lola!

Nie wierzę. Dopiero co przerażona przytulałam tak samo przerażonego niemowlaka, nie wiedząc, jak się obchodzić małym człowiekiem, a dziś ten mały nazywa życie po imieniu. Loli oberwało się pierwszej. Tylko nie jestem pewna, której Loli, bo wszystkie koty-zabawki, koty-klocki, koty-książkowe, noszą to imię.

Mówi.

Komponuje świat, starannie dobierając opis spośród słów, które potrafi wymówić. W tych kalamburach nie dorastam mu do pięt.

– Boli – słyszę kilka dni temu.

– Co boli? – kucam przy nim.

– Brzuch. Szyja – zjadł kilka liter w brzuchu, ale wiem, że o to mu chodziło.

– Ah, gardło cię boli! – masuję mu brzuch i podaję lek na gardło.

Nie miałam racji, Oluś nie zapomniał słowa „gardło”. Chwilę później wymiotował. Jak powiedzieć „Mdli mnie, jest mi niedobrze”, kiedy nie zna się takich słów? Teraz to dla mnie oczywiste.

Olo wprowadza mnie w świat dziecka, a ja oddaję się temu całkowicie. Zniknęłam na planecie Aleksandra. Wszystko, co dawniej było tak ważne, może poczekać. Co nie może poczekać, nie jest tak naprawdę ważne.

Bardzo mnie absorbuje, ale skłamię, jak powiem, że jest niezwykle wymagającym dzieckiem. Chcę z nim być i jestem, bo bardzo za nim tęsknię. Chodzę do pracy. To tylko pół etatu, ale kiedy staję w drzwiach sali po niego, tupta do mnie z dzikim okrzykiem „mama!!!!”.  Wyciskam sok z tego czasu, który pozostaje mi z nim po pracy, do ostatniej kropelki.

Chciałabym zatrzymać czas. Chciałabym, żeby zawsze było już tak, ja teraz. To uczucie towarzyszy mi od ponad roku. Skoro tak, może mi się udało?

23 komentarze

  1. PS. Mam kilka zaczętych wpisów na bloga, nieopublikowanych, niedokończonych, deszczopachnących z wiosny, upalnych z lipca. Wszystko, co piszę, wydaje mi się głupie, miałkie. Zamykam laptopa i zwijam się na noc z obietnicą, że jutro na pewno wrócę.

  2. A ledwo co robiłam wam zdjęcie w oknie schroniska…. Też chciałabym ten czas zatrzymać i robię zdjęcie każdej chwili.. Jest coś, o czym pomyślę umierając – ciepłe łapki Heleny i ciepły policzek Zośku. Mam to w sercu. Najcenniejszy skarb.

  3. Uwielbiam Twojego bloga, Iza. Jesteś wspaniałą ciepłą kobietą. Stworzyłaś miejsce, gdzie dziewczyny mogły zawsze liczyć na wsparcie, na dobrą radę, na to, że ktoś podzieli się wiedzą i doświadczeniem. Nie przesadzę jeśli powiem, że dzięki Tobie urodziło się przynajmniej kilkoro dzieci.
    I dlatego przykro mi patrzeć jak ten blog umiera. Jak powoli gaśnie. Jak ważne kiedyś dla wszystkich tematy już się nie pojawiają, jak pytania dziewczyn na blogu pozostają bez odpowiedzi.
    Jesteś na innym etapie i to jest normalne i zrozumiałe. Po takiej walce jaką stoczyłaś, nic nie jest wystarczająco ważne, żeby odciągać Cię, twoją uwagę od Syna.
    Chciałabym żeby mimo to to miejsce przetrwało. Zastanawiałaś się może nas tym, żeby pozwolić komuś współtworzyć tego bloga? Żeby dalej żył, kwitł i służył do tego dzięki czemu jest taki wyjątkowy – poruszał tematy związane z niepłodnością?

    Piszę anonimowo, bo boję się „linczu” 😉
    Od 5-6 lat regularnie czytam Twojego bloga, czasami się udzielam.
    Pozdrawiam ciepło

    1. Większość dziewczyn, które kilka lat temu trafiły tu do Izy, jest już mamami, a co niektóre nawet podwójnymi lub potrójnymi.
      Temat niepłodności zamieniły na tematy związane z dzieci. I to jest naturalne.
      Pytania o niepłodność pojawiają się tu już chyba coraz rzadziej. Nie wiem, może nowe osoby nie znają tego bloga.
      Szkoda, że blog umiera.
      Myślę, że to całkiem fajny pomysł, by ktoś współpracował z Tobą, Izo i nawiązywał postami do tematu niepłodności.

  4. Śledzę Twojego bloga już od kilku lat, przez większość mojej walki o dziecko. Dziś leżę sobie na kanapie z synkiem na sobie, brat bliźniak śpi obok w łóżeczku. Chce zatrzymać te chwile. Też tak masz że w obliczu macierzyństwa troche zapominasz jaka to była ciężka droga? Może z niepłodnością jest tak jak z ciężkim porodem? Bardzo bolało ale macierzyństwo wszystko wynagradza i zapomina się o ciężkich chwilach?

  5. Iza, łap te chwile ile możesz. Nie miej wyrzutów, że jesteś mniej aktywna na blogu.
    Blog jest ważny, ale tak jak napisałaś, to co ważne może poczekać 🙂

    To zawsze było Twoje miejsce w sieci i myślę, że wszyscy tu zaglądający chcą czytać Ciebie i Twoje doświadczenia. Albo to tylko moje zdanie, ale weź je proszę do analizy za i przeciw przy ewentualnym współtworzeniu go z kimś.

    Ten post był taki jak potrzebowałam. Dał mi nadzieję, że warto tak długo czekać na TEN telefon, na NASZE dziecko.
    Ściskam
    Lidia

  6. Brawo dla Olusia!
    Iza, wyciskaj tego wspólnego czasu, ile się da!
    Nam też doba bardzo się skróciła, odkąd L. poszła do przedszkola. I chodzi tam tylko na 5 godzin.
    Ostatnio trochę wieczorem kaszlała. Została w domu. W zasadzie to w piątek mogła już iść do przedszkola. Siedzimy wieczorem z mężem przy kolacji i zagaduję: Chyba L. zostawimy już w domu. Po co ma iść na jeden dzień.. Mąż przygląda mi się uważnie, po czym pyta: Cieszysz się, że możecie trochę więcej czasu spędzić razem? Tak na spokojnie, bez gonitwy? Fajnie jest, co?
    No, fajnie jest, nie będę kłamać, że nie 🙂

  7. Ja myślę, że współtworzenie bloga z kimś jeszcze to fajny pomysł. Te osoby, które czekają na wpis Izy dalej będą czytały jej teksty, a te które chcą drażyć temat niepłodności, leczenia, itp będą mogły czerpać wiedzę z tego bloga i wymieniać doświadczenia aktywnie.

  8. Dziewczyny. Nie wiem gdzie napisać, więc napiszę pod najnowszym postem. Taka tu chyba u was tradycja 🙂 Trafiłam do Izy jakiś tydzień temu. Nie wiem jakim cudem tak późno. Przez ten tydzień nadrobiłam chyba wszystko. Posty, setki komentarzy, Wasze historie. Mam wrażenie, ze jesteście moimi dobrymi znajomymi, choć Wy mnie nie znacie. Czytałam z wypiekami na twarzy, smuciłam i cieszyłam się razem z wami. Ujmuje mnie ciepło tego miejsca. Wsparcie, jakim się obdarzacie. Żałuję, że nie trafiłam do Was już cztery lata temu, gdy po raz pierwszy walczyłam o dziecko. Los się do mnie usmiechnal, powiodła się trzecia inseminacja, mam synka. Teraz stajemy do boju o drugą ciążę. Dziś rozpoczęłam stymulację do swojego pierwszego invitro. Iza, dziękuję, że stworzyłaś to miejsce. Czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje posty o Olusiu. I na wieści od wszystkich Was. :*

  9. Cześć dziewczyny, jako stała czytelniczka niezmiennie jestem rozczarowana brakiem nowych wpisów. Pomysł z zaangażowanie jeszcze kogoś do pisanie bloga super, bo zapewne zainteresowanie niepłodnością nie maleje, ale za Izą też tęsknimy i łakniemy nowych wieści. W końcu trochę mamusiek już tu jest, ale to nie znaczy, że jak już masz dziecko to od Izy chcesz się uwolnić:))))
    Buziaki

  10. Iza, a może byś tak do nas napisała coś w stylu krótkiego smsa:wracam z pracy, padam na twarz, ziemniaki ugotuje i będzie jajko. Olo biega jak szalony, złości się na huśtawke.
    Co myślisz? Tak tęsknimy…

    1. Boskie Martka!!! 🙂 Nadaję z dziś:

      Spóźniłam się do pracy. Makaron mi się zaparzył, bo wlałam za mało wody do gara (żeby było szybciej). Olo znowu pluł jajkiem. Zjadł zaparzony makaron. My też. Przytrzasnęłam dziś Olusiowi szyję paskiem do kasku. Szkoda, bo drugi raz w życiu dał się namówić na założenie kasku na rower. Znowu 2 miesiące namawiania przede mną. Też tęsknię. To świetny pomysł. A co u Ciebie? 🙂

  11. Fantastycznie! U mnie co rano moim dzieciom włącza się czujnik i zawsze jak już zakładam buty to krzyczą z łóżek :”mamoooo, nie jedź, proseeee, nieee jeeedź”. Co rano mam wyrzuty sumienia… Przechodzimy książkowy bunt dwulatka i trzylatka:) w pracy nerwówka, ech… Ale teraz siedzimy przed Peppa i się przytulamy, zjadlabym ich!

  12. Oj cudowny moment ciesz się nim. Jula zawaliła ostatnio z pełną powagą dziadkowi hasło przy stole „Pij mleko kolego!”. Poleciałam zapisać to w jej pamiętniku. By nie uleciało. Bym nie zapomniała. By przetrwało.
    Iza pisz kiedy masz chwilę. Wszystkie za Tobą tęsknimy. A jak Twój boski Mąż, dawno go tu nie było.
    Całusy dla całej 3.

  13. Dziewczyny melduje, że nasz cud ma 7 cm, ma się dobrze, wszytko jest tam gdzie powinno być. Dzisiejszą noc w końcu dobrze przespałam, bo od 2 tygodni to usg nie dawało mi spokoju. Kolejne za 8 tygodni. Pozdrawiam Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *