Lista badań immunologicznych i genetycznych przed in vitro

Dla zainteresowanych tematem, dzięki uprzejmości i wiedzy Marikki – zamieszczam listę badań immunologicznych i genetycznych, które warto zrobić, starając się o zajście w ciążę. Marikka dodała też do listy komentarz.

Badania zlecone przez immunologa:

  • Homocysteina
  • Antykoagulanty LA1
  • Witamina B12
  • Przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej
  • Przeciwciała przeciwko tyreoglobulinie
  • Białko S
  • Białko C
  • Przeciwciała przeciw kardiolipinie
  • Przeciwciała przeciw B2 glikoproteinie IgM i IgG
  • Komorki NK (lub subpopulacje limfocytów w zależnosci od laboratorium).

Jeśli chodzi o badania immunologiczne to konsultacja z wynikami jest niezbędna – normy podane przez laboratorium nie zawsze mają odzwierciedlenie dla kobiet starających się o dziecko lub z tzw. „niepowodzeniami położniczymi”.
Dodam tylko, że wszystkie moje wyniki mieściły się w podanych normach laboratoryjnych, np NK miałam 13% przy podanej normie 6-27, a białko S 83% przy normie 60-130, ale to właśnie wg immunolog te dwa parametry powinny być niższe do zachodzenia w ciążę. Na białko S jest Clexane, a na NK dostałam pabi-dexamethason.

Badania genetyczne to (oprócz kariotypów):

  • Mutacja Leiden czynnik V
  • Mutacja w genie protrombiny czynnik II
  • Mutacja MTHFR

Na wynikach genetycznych był wpisany dość obszerny komentarz genetyka, wiec nie udawałam się już na osobną wizytę do tego specjalisty.

W przypadku MTHFR wykryto u mnie mutację w odmianie, którą ma niby 40% naszej populacji ale może ona zwiększać ryzyko m.in. zakrzepicy, która utrudnia zajście i donoszenie ciąży. Bierze się na to zwiększone dawki kwasu foliowego, wit. B12 i B6 najlepiej w formie metylowanej oraz zastrzyki przeciwzakrzepowe.

Przed zrobieniem powyższych badan nasza niepłodność była klasyfikowana jako idiopatyczna. Z mojej strony hormony, owulacja jak w zegarku. U męża nieznacznie obniżona ruchliwość, ale nadrabiał ilością. Teoretycznie powinniśmy, jak wiele innych par, zajść naturalnie bez większych starań.

233 komentarze

    1. Zasługa Marikki. I Olgi82, która miała łeb na karku i pomysł, żeby zrobić z tego post 🙂
      Dodałam tagi, ale nie wyświetlają się na głównej liście (poza „leczenie”). Nie mam nad tą główną listą kontroli, to maszyna.

  1. Fajnie, ze Marikka się podzieliła swoją wiedzą i doświadczeniem i ze chciało ci się to wrzucić Izo.
    Jeśli ktoś betuje dziś, to powodzenia. Popierwszyminvitro, powtarzalas ? Wizytujace 28ego- kciuki za pik pik. Ja mam 29tego chyba ostatnią wizytę.. a ledwo co byłam na serduszku. Mam takie huśtawki emocji, że się nie poznaję..

  2. Po pierwszym in vitro, jak Twoja beta?
    Kaśka, testowałaś już?

    Sza, trzymam kciuki za dzisiejszą betę.

    W środę było zabawnie. Obaj lekarze mieli niewyraźne miny. Może myśleli, że przyszłam z cudzą macicą.
    Jak byłam popołudniu, to zajrzał, poprzyglądał się i powiedział: Endometrium jak nie Pani. Zupełnie przyzwoite. Wymierzył na 8 mm. Szaleństwo.
    Oczywiście jak zupełnie niepotrzebne to jest porządne. I do tego te całkiem niezłe wyniki nasienia.
    Działa zasada: wyluzuj?
    Szkoda, że nie możemy zrobić z tego użytku. Z powodu jajowodów spontaniczne zajście wykluczone.

    1. Wiesz, zastanawiałam się i cały czas mnie to nurtuje, czy one mogą się same udroznić.. mój gin ciazowy miał pacjentkę, która zaszła z niedrożnością stwierdzona w laparo, tyle, ze wcześniej urodziła z ivf dziecko
      A twoja macica to jakaś żartownisia .. może po takim długim złuszczaniu to się te ujścia odetkają…cholera wie.

    2. Wężon, twoja macica naprawdę płata Ci figle. W Twoim organizmie drzemie jeszcze potencjał. Jak chce, to potrafi. Może rzeczywiście coś w tym jest, że trzeba wyluzować, odpuścić. Trochę mnie to martwi, bo właśnie najciężej jest wyluzować.

  3. Dziewczyny dziś byłam na USG, endometrium ponad 10 mm! To chyba ok, dziś 10 dc więc jeszcze chyba podrośnie?!
    W środę, 29.06 crio dwóch Maluchów… oby do trzech razy sztuka… nie wiem,czy brać L4 mam biegajaco-stresująca pracę ale mój dr nie chcę dawać zwolnień… kiedy robi sie betę przy podaniu blastki?
    Spokojnego dnia!!

    1. Jesli chcesz otrzymac L4, to moze troche podkoloruj charakter Twojej pracy, ze teraz jest w firmie bardzo stresujacy czas, ze bedziesz musiala pracowac w nadgodzinach albo delegacjach. Lekarz choc troche rozumiejacy problemy nieplodnosci powinien jednak to zwolnienie dac.
      A czy L4 rzeczywiscie pomaga w powodzeniu calej procedury? Zdania da podzielone. Kazdy organizm i kazda sytuacja jest inna.

  4. Wężon nie robiłam dzis Bety. Wczoraj znow robiłam sikanca i nadal jedna kreska wiec nawet nie chciało mi sie rano wstawać zeby zobaczyc wynik 0,1. Zrobie tak jak radził dr Z . Czekam na okres,a jak nie dostanę do 28 to dopiero zrobie bete.

  5. Jestem załamana po tym usg i podejściem lekarza, najpierw ocenił wyniki badań, że super (beta prawie 32 000), ale na usg stwierdził, że zarodek jest za mały jak na 34 dpt, mówił, że wygląda jak na 29-30 dpt (czyli 4-5 dni opóźniony) , później znowu mówił, że jakby opóźniony o 2 dni, ale nie podał mi wymiarów ani nic. Pęcherzyk podobno ładny i duży, serduszko bije, ale zarodek za mały… i od razu zaczął roztaczać czarne scenariusze, wybiegać do przodu w samych negatywnych opcjach, jakby teraz się nie udało i z zamrożonych nie udało, że z nami coś nie tak, że zarodek może mieć wady genetyczne i obumrzeć, nie będę pisać wszystkiego, ale wyszłam stamtąd jakby walec po mnie przejechał, siedzę i ryczę… Nasłuchałam się co może złego się zdarzyć, a na końcu wspomniał, że może też tak być, bo jestem drobna lub np. później się zagnieździł i że jakaś pacjentka też tak miał i ruszyło. Ale ja już mam podcięte skrzydła, przestałam wierzyć, wrócił strach i widzę tylko te złe opcje, boję się 🙁 Kazał mi za tydzień znowu przyjechać, znowu 400 km w jedną stronę, jestem tym wszystkim zmęczona i przerażona…

          1. Meliska! Mam świeżutkie zdjęcie z mojego dzisiejszego USG – w sumie doktorek zrobił 2 foty i na obu mierzył zarodek. Na pierwszym jest 4,4 mm a na drugim 5,2 mm i pomiaru dokonywał ten sam lekarz, tym samym sprzętem, w tym samym czasie i przy niezmienionej pozycji ciała. Jeśli u Ciebie lekarz zmierzył 3,3 mm to równie dobrze Twój zarodek może mieć np. 4,5 mm a całe zamieszanie być może wywołał niepotrzebnie, tym bardziej, że i tak nie masz na to żadnego wpływu na to co się teraz z kropeczkiem dzieje.

    1. No to się naczekałaś, żeby takie rzeczy usłyszeć.
      A serce biło prawidłowo? Odpowiednio szybko?
      Bo u mnie oprócz wymiarów było za wolne bicie. Ale też nie mówił od razu, że na pewno nic z tego nie będzie, chociaż się okazało, że to był zły znak.

      Idź do jakiegoś lekarza u siebie.
      Bo inaczej się zamęczysz.

    2. Meliska, u mnie były 3 rzeczy złe, które odebrały mi nadzieję.
      Po pierwsze wygląd zarodka. O wielkości nic specjalnie nie mówił – nie podobało mu się, że nie widać ciałka żółtego. Po drugie serce biło niby w granicach normy, ale za wolno, jak na ten dzień, co w połączeniu z dziwnym wyglądem było niepokojące. Samo byłoby ok, bo biło 120/m, a nie poniżej 90/m.
      Kazał mi przyjść za dwa tygodnie, to się wyjaśni, czy jednak jest wadliwy, czy tylko straszy. Ale powiedział, że mogę zrobić betę i zobaczyć, czy jest mniej więcej w porządku. Tak jak mówiłam wcześniej, w późniejszych dniach rośnie wolniej, ale powinna być mniej więcej w widełkach. Jakby była powyżej 50 tys. to byłaby szansa. Niestety, była 17 tys, i to był koniec ciąży.
      W poniedziałek robiłam USG, w środę zrobiłam betę, w czwartek na USG zarodek już był martwy. To się działo 31-34 dpt.
      U Ciebie beta jest bardzo ładna, serce mam nadzieję biło OK, skoro nie komentował. A mm w te, czy we wte, to każdemu lekarzowi wyjdzie inaczej.

      Trzymam kciuki za kolejne badanie.

      1. Hej Wężon, piszesz, że serce w 31 dpt biło z jakąś częstotliwością. Jak to było mierzone? Mi przy dzisiejszym USG w 25 dpt lekarz powiedział, że tempa bicia serduszka nie będzie badał, bo częstotliwość fal, która odbijalaby dźwięk na takim etapie mogłaby uszkodzić zarodek i ze takie bajery, to najwcześniej za miesiąc.

        1. Kaja, nie mam pojęcia. Włożył normalnie głowicę, nic nie zmieniał, nie włączał dźwięku. Może tak jak przy mierzeniu tętna z nadgarstka, policzył parę mignięć na ekranie i przeliczył, ile to jest na minutę?

    3. Meliska, PRZEDE WSZYSTKIM- uspokoj się trochę, bo jest pecherzyk, jest serduszko, jest zarodek. Jakiś dziwny lekarz. Ty też w stresie, podatna na takie rozważania i teraz głowa ci pewnie paruje. Maleństwo tam jest i musisz wierzyć, ze będzie dobrze! Na tym etapie zarodek ma kilka mm, o pomyłkę łatwo.

    4. Meliska kochanie, spokojnie. Nas tu klebkow nerwow jest pelno ehh. Widzisz…bezsensu było taki kawal jechać żeby Cie dr wkurzyl. Pojdz może do tego o którym pisalas ze masz w miare blisko i się znacie, on może lepiej wczuje się w Twoje polozenie. Bardziej się przylozy, może tamten miał gorszy dzień i się wyzyl (wrr,to go wogole nie tłumaczy!!!). A co widzisz na zdjęciach USG? Na który tydzień i dzień ciąży masz tam wskazanie wynikające z tych jego pomarow?
      Może trzeba po prostu zmienić dr i okaze się ze wszystko jest ok. Tak tez się często okazuje. Ja tez bywalam mega sfrustrowana po wyjazdach do kliniki (mam kawalek), szczególnie Meliska w taki upal…Może ta podróż tylko dokłada Wam napiec. Odpocznij troszkę i pomysl na spokojnie- serduszko bije! To cudownie, a te kilka mm Okruszek może nadgonić albo dr niedoszacowal. Tak się naprawdę zdarza Kochanie, przytulam Cie mocno.

  6. Hej Meliska, tak bardzo czekałam na wieści od Ciebie, sama idę dziś na pierwszą wizytę (ale dopiero popoludniu). Wężon ma rację, idź do miejscowego lekarza i zobacz co Ci powie. Czy lekarz jest w stanie dobrze zmierzyć wielkość zarodka z dokładnością do dwóch dni skoro przed porodem mylą się często z wagą dziecka nawet o pół kg? Nie załamuj sie, musi być wszystko dobrze, a te nerwy i płacz maluszkowi na pewno nie pomogą. Wypij meliske i opracuj plan działania. Przecież my wszystkie nigdy się nie poddajemy. Ściskam Cię mocno!

      1. Meliska, Twoje kciuki są magiczne 🙂
        Na moim USG wszystko ok, lekarz opowiedział co gdzie jest, zmierzył zarodek i pokazał nam pulsujace serduszko. Nawet nie wiem czy coś jeszcze mówi, bo chyba mimo dosyć wysokiej ostatniej bety i dwóch super wyraźnych kresek na teście ciazowym nie mogłam w to uwierzyć. Z jednej strony czułam, że musi być wszystko dobrze. Z drugiej zastanawiałam się czy został z nami 1 zarodek czy 2. Dziś okazało się, że jest 1. Jednocześnie zrobiło mi się przykro, że nie ma drugiego maleństwa i ogarnęła mnie radość, że jest chociaż 1. Tak daleko jeszcze nigdy nie byliśmy i macie racje – jest strach co będzie dalej ale jednocześnie jest i światełko w tunelu 🙂
        Powolutku i nieśmiało zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że to początek ciazy 🙂

  7. Dziewczyny, dziękuję Wam za wsparcie, jesteście kochane! W ogóle nic nie powiedział ani o wielkości, ani o uderzeniach serca, chyba jest za mały żeby to stwierdzić teraz. Ja w ogóle przestałam cokolwiek widzieć na tym usg jak zaczął tak mówić w negatywach, żeby jakoś powiedział – „popatrzcie jak serduszko bije”, a nie straszenie tylko i z dnia pełnego nadziei zrobiło się piekło. Z tego co zrozumiałam to poza wielkością zarodka, reszta wygląda chyba OK, pęcherzyk bardzo ładny, beta 32 tys. Chyba był za mały ten zarodek żeby zmierzyć tę ilość uderzeń serca, widać było tylko biały punkcik, który pulsuje (mąż mi to powiedział, bo ja w tych nerwach nic już nie widziałam). U siebie nie mam dobrych lekarzy. Dostałam zalecenie zwiększenia dawki przeciwzakrzepowych z 0,3 na 0,6 i dodatkowo mam brać lek Acesan, bo może coś z immunologią nie tak i trzeba lepszego ukrwienia płodu. Jak odzyskać radość i nadzieję na ten tydzień… eh

    1. Mimo, że przekopałam całą stertę papierów, to nie znalazłam swoich badań, ale pamiętam, że na naszej wizycie w chyba 34 czy 35dpt (umówionej zgodnie z zaleceniami kliniki) też wyszło, że rozmiar zarodka jest mniejszy niż powinien, była różnica prawie tygodnia. Ja od razu wpadłam w rozpacz, a lekarz powiedział, że jest ok, mamy się nie przejmować i czekać na kolejne badania. Oczywiście po powrocie do domu przekopałam pół internetu czemu może być tak a nie inaczej i nic ciekawego nie ustaliłam. Po prostu tak było i już. Poza tym to co im wyjdzie na tych badaniach dużo zależy od sprzętu i tego jak lekarz zaznaczy jakieś wielkości. Szkoda, że lekarz roztoczył od razu takie czarne wizje, jak powszechnie wiadomo nic lepiej nie służy ciężarnej niż nerwy. Ehhh nie każdy powinien być lekarzem.

      1. Anulek, wiadomo, że człowiek i tak czyta i myśli, ale lekarz Cię nie straszył, a nasz głównie to dziś zrobił, głowa mnie rozbolała, ryczałam godzinę, mąż się też wkurzył po tej wizycie i zadzwonił do kliniki, lekarz później oddzwonił i mówił, że on może za dużo gada na wyrost, ale nie jest psychiatrą… wyprowadzili mnie z równowagi, a na koniec zalecili Relanium żebym się nie denerwowała, Relanium tego co lekarz powiedział i mi zasiał nie zamaskuje. Ale to co mówisz Anulek daje mi odrobinę nadziei, może jakoś dojdę do siebie..

    2. Meliska
      Myślę że nie powinnaś się martwić na zapas, przejrzałam swoje badania w 5 tc, lekarz określił ciąże na mniejszą poniżej 5tc, w 7 tygodniu również była mniejsza niż wynikało z ostatniej miesiączki. Kolejne wizyty to prawidłowy obraz do tygodnia ciąży, a ostatnio to Mój Okruszek jest nawet większy 🙂 Wiem że stres jest, ale myśl pozytywnie 🙂 i tak jak piszą dziewczyny idź do miejscowego lekarza. Trzymam kciuki 🙂

  8. Dr nic mi nie powiedział konkretnego w liczbach, ani o wielkości, ani który tydzień, ani na który wygląda – tylko, że za mały i tyle. 2 dni w podróży, 400 zł w klinice, ponad 200 leki i dawka nerwów na kolejny tydzień czekania, jestem wykończona, jeszcze czeka nas powrót w tym upale 🙁 Chyba zostaniemy do niedzieli, bo już i tak weekend z głowy.

      1. Podkarpacie. Dr wczoraj mi powiedział, że wątpi czy dobrego lekarza tam znajdę (nie będę cytować jak się wyraził o lekarzach z Podkarpacia), oczywiście jednocześnie stwierdził, że jeżdżenie do W-wy to za daleko na przyszłość. Na razie nie wybiegam do przodu, za tydzień muszę wrócić do niego, bo jestem obstawiona lekami i po tej wizycie zobaczymy. Niesmak został mi straszny, inaczej wyobrażałam sobie pierwsze usg…

        1. Meliska,
          Poczytaj o dr Paweł Zając. Ja jestem z okolic Katowic, ale moja przyjaciółka jest z Rzeszowa i u Niego prowadziła ciążę. Bardzo Go sobie chwaliła. Oczywiście to tylko taka podpowiedź 🙂

        2. Meliska, Podkarpacie to nie koniec świata i napewno znajdziesz rozsądnego lekarza, nie idealnego, ale wystarczająco dobrego (kobiety z podkarpacia też zachodzą w ciążę ivf i nie jeżdżą po świecie:) . Przecież ciąża po ivf jest zwykła ciążą, za wyjątkiem tych leków z poczatku.Chyba za mocno przezywasz to, co ten doktorek powiedział. Zrób risercz po kolezankach i wybierz kilku lekarzy, uwzględniając szpital w którym chcialabys rodzic. Od tamtego madrali weź zalecenia na papierze, które pokazesz swojemu prowadzącemu. Ty jesteś po świeżym transferze, będziesz brała krócej leki.

          1. Olg,a bo to nie byle jaki lekarz, mądrala.
            To szef N. w którym jak niektóre piszą jest o tyle lepiej niż w I. i w ogóle takie cuda.
            Przecież nawet Izie tu Sonia i inne proponowały próby przejścia do L.
            Jak widać, trzeba trafić na swojego lekarz i jego dobry moment. Wszędzie może być dobrze i źle.
            A niestety czasem jak w tym przysłowiu: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. I jak już tam dotrzesz, to się okazuje, że nie jest tak różowo.

            Do dzisiaj pamiętam historię dziewczyny z forum ciążowego, która dostała strasznej hiperki po stymulacji w N. I parę stron narzekała, że ją kompletnie olali, nawet z nią nie chcieli rozmawiać, tylko odesłali do szpitala bez żadnych zaleceń.

          2. Pewnie. Z ginem musi zagrać jakaś ”chemia”. Nie idealizuję lekarzy, bo to ludzie- mają charaktery, humory i swoje problemy. Czasami tylko szkoda, bo to cholernie ważny element leczenia niepłodności – zaufanie i realistyczne podejście i dawanie realnej nadziei. . Nic nie kosztuje.
            Temu kierownikowi L nikt nie zwróci uwagi, ze przeginia, bo za wysoko siedzi..
            My leczylismy się w małej klinice, gdzie szef nad wszystkim czuwa. Do tej pory nie pojmuję jak on to robi…

          3. Wezon, muszę tu stanąć w obronie N. Odesłali do szpitala, bo N.wspolpracuje ze szpitalem mswia. T doskonale wiedza co robic z hiperka. A co w klinice mieliby niby zrobic? Tam lecza niepłodność. Nie maja nawet środków do tego by leczyć hiperka. Dziewczyna, która to opisywała pewnie poczuła sie „odrzucona”, no bo jak to ja odsyłają skoro leczy sie w N.i zostawiła tam tyle kasy. Tak działa nasza głowa. Oczekujemy, ze lekarze nam pomogą skoro im zaufaliśmy. Ale co ma poradzić lekarz jedli natura chce inaczej? Mimo ze o mojej poprzedniej ciazy która przestała sie rozwijać lekarz powiedział mi w bardzo delikatny sposób, to do tej pory z dala omijam i jego i tamten szpital. Czasem lekarzom brakuje wyczucia i empatii, ale z drugiej strony starają sie nas przygotować na najgorsze jesli widza ku temu jakies przesłanki. Byc moze nie powinni, ale tak robią i to wszyscy. Kiedyś straszyli mnie nowotworem jajnika, okazała sie zwykła torbiel prosta. Przy pierwszej ciazy mówili zeby sie za prędko nie cieszyć i mieli racje. Przy drugiej lekarz cos komentował betę ze nie za wysoka, po pierwszym usg nie był zachwycony wielkością pęcherzyka. Po drugiej mimo prawidłowego tętna kazał przyjść jeszcze raz za dwa tygodnie zeby sie upewnić ze dobrze rośnie. Tez miałam żal ze mnie straszy, ale w sumie on oceniał tylko obraz usg i wyniki z krwi. Nie jego wina ze były jakie były. Co do kliniki, tez nie raz byłam rozczarowana ze odsyłają mnie z niczym. A to brakowało miejsc do kolego lekarza, a to nie chcieli zinterpretować wyników badań przez tel., a to skonsultować z lekarzem prowadzącym ciaze…. Nigdzie nie jest idealnie, a leczenie niepłodności jest bardzo wrażliwa dla nas sprawa i każde najmniejsze odstępstwa od naszych oczekiwań interpretujemy na wyrost.
            Także nie ma co rozsiewać plotek ze z N.odsylaja z hiperka. Jestem przekonana ze odeślą z nią z każdej kliniki do szpitala. A w przeciwieństwie do n., juz nie każda klinika ma szpital „partnerski”, w którym in vitro i hiperka nikogo nie dziwi i lekarze doskonale wiedza jak sie zając taka pacjentka.

          4. Dodam tylko jeszcE, ze w N. po punkcji, wręczają pacjentka ulotki z instrukcją co robic w przypadku niepijących objawów. Jest tam tel.do szefa N., można dzwonić nawet w nocy o północy. Niby podany jako tel. w nagłych przypadkach, ale jest. Nikt nie zostawia pacjentek samym sobie. Ponadto jest podany numer do szpitala mswia wraz z informacja by zgłosić sie na izbę w przypadku gorączki, boli brzucha, gromadzenia płynów. Także ten, sory.

      1. Melisko, L jest znanym czarnowidzem, sprawdzilam to tez, niestety, na wlasnej skorze. Jak sie okazało na USG, ze mam bliźniaki, powiedział: takie ciąże sie gorzej noszą. I żadnego miłego słowa, grr. Wiem, ze to mega trudne, ale spróbuj sie zdystansować do jego słów. Jest zarodek, bije serce, ładna beta. Człowiek to nie maszyna z konkretnymi parametrami, a lekarze tak nas często traktują. Twoje dziecko jest w Tobie, żyje, rośnie. Moze bedzie drobne jak mama 🙂

        1. Gatek, dobrze go określiłaś, w czasie stymulacji też mnie zdołował, a poszło całkiem dobrze, ale nie spodziewałam się, że tak się zachowa na pierwszym usg do kobiety w ciąży, rozpędził się całkiem. Mąż później zadzwonił do N. i powiedział co o tym myśli, że żadnych pomiarów nam nie zrobili, tylko zostaliśmy przestraszeni i chcemy przyjść drugi raz do kogoś na usg, za chwilkę oddzwonił dr L do męża, że może faktycznie za dużo powiedział, ale on nie jest psychologiem, odradził drugie usg i kazał zaczekać tydzień. Ja jestem osobą wrażliwą, po dużych przejściach i poważnych powikłaniach i jego słowa bardzo źle mi zrobiły, nie czuję grama radości, tylko jestem ciężko przestraszona, a nie powinno tak być w moim stanie, nawet jakby nie straszył to przecież nie wiem doskonale, że na początku różnie może być, zwłaszcza pierwsze 12 tyg. Lekarze nie mają w sobie empatii.

          1. Przypomniało mi się, że jak robił transfer też mówił co to będzie jak się nie uda i wizje roztaczał, lekarka asystująca przewróciła oczami – wiedzą, że taki jest. Na pewno jest dobrym fachowcem, ale z moją psychiką gdybym wiedziała o jego tendencji do straszenia, wybrałabym innego lekarza.

          2. Meliska – nie on jedyny, nie on ostatni. Przed moim obecnym lekarzem chodziłam do MedArtu w Poznaniu do dr Ż. Lekarz tez był gburowaty i niemiły. Jak się o coś pytałam, to kilka razy mi tak głupio odpowiedział, że mi się odechciewalo. A ja tak jak i Ty jestem z tych, którzy lubią dużo wiedzieć – co to, po co, jak, dlaczego? Pozniej chodzilam kiedy moglam z mezem, bo wtedy pan lekarz byl milszy. Najpierw mowilam sobie, ze nie musi byc mily tylko skuteczny. Jednak jak zobaczyłam jak wygląda tam obsługa klienta, to uciekałam gdzie pieprz rośnie. Juz pomijam wieczne kolejki na poczekalni min 1-1,5 godz obsuwy za każdym razem. Najbardziej zrazilo mnie to, jak zaczęła się u mnie hiperka tak ze przez 3 dni się nie mogłam obrócić na bok, a dr Ż powiedział mi „niech Pani nie panikuje” i mnie olal, a ja nie wiedziałam co robić. .. I jeszcze nie robił transferu pod kontrolą USG tylko na czuja (tez mu nie wyszlo). Na czuja tez dobrał mi dawkę leków do stymulacji „ma Pani małe jajniki, wiec pewnie ma pani niska rezerwę jajnikowa” a wcale tego nie sprawdził (akurat mam amh 9,11).
            Jakby ktoś akurat się zastanawiał, to zdecydowanie odradzam MedArt a Poznaniu.
            Meliska, lekarze się też często mylą, a tym bardziej jeżeli Twój doktorek nie zmierzył zarodka, to po co gada ze mały. Trzymaj się kochana! Wytrzymaj ten tydzień. Ty pracujesz?

          3. Kaju, ja też oba transfery miałam bez USG. Tzn. było USG, lekarz spojrzał, ale samo wkładanie tej rurki było już bez USG. A u Ciebie w ogóle nie patrzyli?
            I na 3 podane zarodki przyjęły się 3.

            Po drugie, oni tyle się napatrzyli na te zarodki, że nie muszą mierzyć. Moja mama ma takie oko, że wypatrzy, jak coś jest krzywe o mm. Nie potrzebuje centymetra.
            Mój też wtedy powiedział, że wymiary nie takie ważne, to są milimetry, głowica może się omsknąć. Jemu się nie podobał całościowy kształt.
            Jak L. miał zastrzeżenia tylko do wymiarów, to mógł się przymknąć i poczekać na następne USG. I tak na tym etapie, jeśli chodzi o rozwój zarodka Meliska już nic nie zrobi. Może tylko czekać, a po co w takich nerwach.

          4. Dr Ż w MedArcie w ogóle nie zrobił USG ani przy pierwszym transferze ani przy kriotransferze. Machnął te rurkę i juz. Z kolei w I. doktor wykonujący transfer działał cały czas pod USG. W pewnym momencie już się trochę nerwowa zrobiłam, bo grzebal ta rurka nie wiadomo po co i mnie to bolalo. Stwierdził, że być może był jakiś zrost albo coś co zapomniałam jak nazwał, przez co nie mógł przejść z ta prowadnica w odpowiednie miejsce macicy. Namęczył się, (chociaż nie wiem dla kogo to była większa męczarnia uwzględniając mój przepelniony pecherz) ale pierwszy transfer wykonywany przez tego drugiego lekarza się udal 🙂 może i dwa poprzednie by się udały gdyby zarodki trafiły w odpowiednie miejsce macicy? Być może, te dwa pierwsze w ogóle nie miały możliwości zagniezdzenia? Teraz się już tego nie dowiem…. ale decyzję o zmianie kliniki uznaje w moim przypadku za zdecydowany plus 🙂

      2. Melisko, co za lekarz! Mnie się wydaje, że wielu z tych lekarzy, którzy są specjalistami od niepłodności, nie ma serca do prowadzenia ciąży. O szefie jednej z klinik, w której przez chwilę się leczyłam, mówią tak otwarcie inni lekarze. Na tym etapie ciąży wszystkie parametry są bardzo orientacyjne, tak samo jak pod koniec ciąży. Ja bym już nie jeździła tyle kilometrów do takiego gbura. Wierzę, że wszystko będzie z Wami dobrze.

          1. Meliska, a wiesz, że moja B., która miała tyle transferów, przez lata leczenia się w N. wręcz się zaprzyjaźniła z L. i K. K. jej robiła wiele transferów i potem się interesowała ciążą, nawet do porodu kazała się wezwać.
            Traktowali ją jak córkę i na pewno by nie powiedziała, że L. to gbur i czarnowidz.
            Ale ona ma szczęście do ludzi. Coś ma takiego, że każdego zmiękczy. Jak ma z kimś dłużej kontakt, to wszyscy się poddają jej urokowi.
            Jak mąż leżał w szpitalu czekając na operację złamanej nogi, to parę razy widziała jego lekarza prowadzącego. Skończyło się tym, że od 10 lat odwiedzają się w domach, a ona mu prowadzi księgowość. Nawet niemoralne propozycje jej składał.
            Co śmieszne, prawie wszyscy faceci dają się zauroczyć, tylko moi byli zawsze niewrażliwi. Na szczęście jesteśmy zupełnie innymi typami, bo inaczej przyjaźń by nie była możliwa.

          2. Wężon, ja takiego słowa nie użyłam i w ogóle żadnych epitetów, dziewczyny się rozpędziły w swoim wsparciu 😉 Dr L to bardzo dobry fachowiec i sama zabiegałam żeby dostać się do niego, niemniej nie ma podejścia psychologicznego i ma tendencję do straszenia, pielęgniarki same to mówią, że on tak ma. Tego nie wiedziałam wcześniej. Problemów w kontaktach nie mam, powiem nieskromnie, że też mam ten dar, co Twoja B., jestem miła i ludzie mnie lubią i też mnie pamiętają, w N. asystentka w maju jak przyszłam po pół roku (w listopadzie jedna wizyta) zagadała, że mnie pamięta i pamiętała z jakiego miasta, a mają tysiące ludzi, ja jek dobrze nie pamiętałam, inna wycałowała nas po transferze… prof. W. też mnie zawsze wyściskał, nie kazał dowodu brać na transfer (wymóg), bo przecież mnie pamięta i raz powiedział, że przyjedzie do nas do miasta jak nie zajdę w końcu w ciążę. Czy jak z płucem leżałam w szpitalu i teraz raz na ruski rok dzwonię do lekarki z kliniki i zaczynam tłumaczyć która ja jestem, to zawsze od razu mówi, że mnie pamięta i mówi mi po imieniu. Nie piszę po to żeby się jakoś chwalić, ale nie w tym rzecz, że z nami coś nie tak i z komunikacją. A mój mąż to w ogóle dusza człowiek, nigdy nie ma pretensji, wszystkich tłumaczy, jest mega optymistą, ale wczoraj też go ruszyło, na prawdę zostaliśmy przestraszeni bardziej niż było potrzebne i bardzo nieprzyjemnie czułam się po tej wizycie. Mam nadzieję, że jakoś to przejdzie i następna wizyta będzie w lepszej aurze i że jednak nie spełnią się czarne scenariusze. Dziękuję Dziewczyny za wsparcie!

  9. Dziewczyny jesteście kochane , że pamiętacie 🙂 Dzięki Wężon, olga82, ana86. Wczorajsza beta 152!!!! Zarażajcie się!!! teraz już się trochę cieszę, chociaż wczoraj jak odbierałam wynik umierałam ze strachu…
    Ja mam mutacje MTHFR biorę witaminy na to i kwas foliowy 5mg. Stosowałam dietę płodnosci z bociana i wasze suplementy. Do tego dhea, wierzę że pomogło, przynajmniej do tego wyniku wczorajszego, bo boję się myśleć o przyszłości… na razie cieszę się tym co jest teraz. Mam 40 lat i chyba mi rzeczywiście to dhea wpłynęło na komórki, więc polecam na jakość. Mam nadzieję, ze to komuś pomoże. Powodzenia, trzymam kciuki za każdą z WAS!!!!!!! 🙂

  10. Dziewczyny dzięki za bardzo pomocnego posta. Tez myślę o tej immunologi… pamiętacie może ile taki pakiet badań kosztuje ?
    Ja czekam na okres…wszystko nie po mojej mysli…Miałam dostać parę dni temu i jakby tak było to czas transferu wypadł by na początek mojego urlopu a tak …znowusz będzie szarpanina w pracy ze zwolnieniem lekarskim.
    W głowie przewija mi się myśl o zrobieniu sikanca ale dlaczego tym razem miało by być inaczej …za każdym razem robie sikanca i za każdym razem I krecha.
    Meliska trzymam kciuki.
    Mało się teraz udzielam ale jestem z wami na bieżąco 🙂
    Buziaki i pozdrawiam goracooooo

    1. Nie wiem ile kosztuje taki komplet, bo ceny tych badań różnią się w zależności od laboratorium. I tu piszę o badaniach immunologicznych. Swoją drogą dorzuciłabym jeszcze do listy p/ciała p/jądrowe ANA i p/ciała ACA (w klasie IgG i IgM).
      Natoliast te trzy badania genetyczne najtaniej wychodzą w Centrum Badań DNA w Poznaniu. Całość z dostawą i odbiorem materiału w najdroższej wersji kosztuje 460 zł 🙂

  11. Moja znajoma ma tę mutację MTHFR. W ciążę zaszła dwa razy bez problemu i dwa razy poroniła, tzn. serduszko przestawało bić. Teraz jest pod opieką nowej ginekolog i oprócz przyjmowania odpowiednich leków zasugerowała ograniczenie glutenu w diecie, a gdy po jakimś czasie wyniki ani trochę się nie poprawiły, to kazała jej całkowicie wyeliminować gluten i zwiększyła dawkę leków. Teraz nie mam z nią kontaktu, więc nie wiem, jak się sprawy mają.

    Co do immunologii to mam bliską koleżankę, u której wykryto przeciwciała. Dwa razy zaszła w ciążę w pierwszym cyklu i dwa razy wystąpiło krwawienie, zanim pokazał się pęcherzyk. Za drugim razem już brała Encorton, ale nie zadziałał. Potem miała jakiś inny steryd, który z kolei zahamował na kilka miesięcy owulację, więc błędne koło. Teraz odstawiła sterydy i wszystko wróciło do normy. Z kolei koleżanka tej koleżanki, u której też wykryto przeciwciała, jest już z drugim dzieckiem w ciąży. Przed zajściem w pierwszą ciążę brała przez kilka miesięcy Encorton. Jedni lekarze twierdzą, że poziom tych przeciwciał powinien spaść, inni, że ich poziom nie spada, bo to chodzi o zmianę jakościową, a nie ilościową. Ciekawe, kto ma rację.

    A ja się zastanawiam, czy te przeciwciała mogą się uaktywnić po jakimś czasie, czy one są wrodzone. Niedawno byłam w ciąży biochemicznej i tak zaczęło mnie to nurtować. Pytałam o to lekarza, to bardzo dyplomatycznie odpowiedział, że raczej nie.

          1. Olga, no masz rację, że trochę wymyślam. Do terminu małpy jeszcze kawał czasu. W tym cyklu nie liczę:) Ale owulacji też ani widu, ani słychu. Za to mam już wykupione Clo na następny cykl:)

  12. Hej
    W tamtym roku będąc w 5-6 tc. Stwierdzono, że jestem w ciąży pustej. Lekarka kazała się nastawić na silne bóle brzucha i krwawienie ale wyznaczyła następny termin usg na następny tydzień. Załamani wróciliśmy do domu. Przez tydzień ja zamiast krwawienia i bólu brzucha zaczęłam wymiotować. Po tygodniu okazało się że serduszko bije ale kropek nasz jest bardzo malutki i jak z okresu byłam 7-8 tc to kropek wyglądal na 5-6 tc i nadal lekarka nie dawała szansy naszemu kropkowi. Na następnych usg kropek dogonił wszystkie parametry. Teraz będzie rok jak nasz kropek jest już na świecie przyszedł na świat prawie 2 miesiące wcześniej. Na szczęście jest zdrowy. Meliska głowa do góry będzie dobrze pozdrawiam

    1. Neronka, ale to była ciąża naturalna, czy z IVF?
      Bo w naturalnej, to nigdy nie wiesz kiedy dokładnie zaszłaś. A z IVF nie możesz się pocieszać, że może owulacja była tydzień później. Mojej koleżance całą ciąże liczyli płód dwa tygodnie starszy i się czepiali, że za mały, a potem chcieli wywoływać poród, bo tak wychodziło z OM i owulacja standardowo w 14 dc.
      A ona wiedziała, że w ciążę zaszła dziwnie, w 30 dc, bo wcześniej męża prawie miesiąc nie było w domu.

      Ale i tak bardzo szczęśliwa historia. Szkoda, że u mnie spełnił się ten czarny scenariusz.

      1. Wężon. Tak to była ciąża naturalna. Wiem dziewczyny co przechodzicie sama jestem po przejściach. Nigdy nie podchodziłam do ivf ani do inseminacji. Nie poddalam się mimo że trzecia ciąża okazała się ciążą pozamaciczną. Za czwatym razem się udało. A co do lekarzy jak jednemu pokazałam badania mojego męża to po pierwsze nie za bardzo chciał zobaczyć a jak łaskawie na nie spojrzał to kazał sobie męża zmienić. A problem z zajściem był i u mnie i u męża. Czytam juz od dawana każdy post na tym blogu i komentarze. Trzymam za was bardzo mocno kciuki żeby wam wszystkim się wreszcie udało mieć swoje upragnione dziecko. Pozdrawiam

  13. U mnie transfer przyśpieszony. Tylko dwa zarodki z sześciu przeżyły do 3 doby. Tym razem dłużej nie czekam. Zabrałam dziś obydwa. Oby były to te szczęśliwe zarodki. Teraz długi czas niepewności mnie czeka. Ale każda Wasza wiadomość o rosnącej becie podnosi mnie na duchu.

    1. Ewa cudownie!!!! Gratuluję, aż mi łzy poszły 🙂 Meliska nie znam się na zarodkach ale nie przejmuj się Lekarzem Bucem, Ja na takiego przy punkcji trafiłam, na pytanie o to czy to dobrze że jest 9 komórek odpowiedział że dobrze to jak Dziecko z tego będzie, a jak zapytałam co się stanie z 3 komórkami które zostaną to mi powiedział że to przecież nie są zarodki więc wyrzuca bo po co mrozic jak produkuje swoje a swieze lepsze :/
      Po pierwszym in vitro również gratuluję!!!! Trzymam kciuki za Wasze Kropeczki 🙂

      1. Dziękuję! Po cichu, tak nieśmiało się cieszę. Co do lekarzy to uważam, że nie wszyscy powinni wykonywać ten zawód. Mogą być świetnymi specjalistami, ale akurat ta profesja wymaga jeszcze empatii, zrozumienia, jakiś takich ludzkich uczuć. Jak nie mają takich cech to niech się zajmują badaniami naukowymi, albo badaniem odczynników, niech robią coś co nie wymaga kontaktu z pacjentem. Pacjentem, który przecież nie przychodzi do nich pogadać o pogodzie, tylko z problemem.

        1. ja zrobiłam dzisiaj jest 800 🙂 niestety w tyle głowy non stop mam strach, że coś… nas te ciąże tyle kosztowały nerwów, strachu, bólu i łez, że człowiek boi się po prostu cieszyć, żeby się nie okazało, ze się cieszył za szybko… EEwka trzymam kciuki, powtarzaj bete, ale po po 48 h wcześniej nie ma sensu. Jakieś dolegliwości ciążowe masz? mnie brzuch bolał okropnie , jak miałam dostać okres, teraz już ok., różnie się czuje.

          1. Gratuluje pięknej bety:) A który ty dzisiaj dzień? Ja dolegliwości nie mam. Brzuch na okres też przestał mnie boleć, czasami któryś z jajników zakuje. Jutro będzie 14 dt, pierwszą badanie robiłam 11. Staram się nie nastawiać i nie nakręcać, ale łatwo nie jest…

  14. Wężon, ja takiego słowa nie użyłam i w ogóle żadnych epitetów, dziewczyny się rozpędziły w swoim wsparciu 😉 Dr L. to bardzo dobry fachowiec i sama zabiegałam żeby dostać się do niego, niemniej nie ma podejścia psychologicznego i ma tendencję do straszenia, pielęgniarki same to mówią, że on tak ma. Tego nie wiedziałam wcześniej. Problemów w kontaktach nie mam, powiem nieskromnie, że też mam ten dar, co Twoja B., jestem miła i ludzie mnie lubią i też mnie pamiętają, w N. asystentka w maju jak przyszłam po pół roku (w listopadzie jedna wizyta) zagadała, że mnie pamięta i pamiętała z jakiego miasta, a mają tysiące ludzi, ja jej dobrze nie pamiętałam, inna wycałowała nas po transferze… prof. W. też mnie zawsze wyściskał, nie kazał dowodu brać na transfer (wymóg), bo przecież mnie pamięta i powiedział, że przyjedzie do nas do miasta jak nie zajdę w końcu w ciążę. Czy jak z płucem leżałam w szpitalu i teraz raz na ruski rok dzwonię do lekarki z kliniki i zaczynam tłumaczyć która ja jestem, to zawsze od razu mówi, że mnie pamięta i mówi mi po imieniu. Nie piszę po to żeby się jakoś chwalić, ale nie w tym rzecz, że z nami coś nie tak i z komunikacją. A mój mąż to w ogóle dusza człowiek, nigdy nie ma pretensji, wszystkich tłumaczy, jest mega optymistą, ale wczoraj też go ruszyło, na prawdę zostaliśmy przestraszeni bardziej niż było potrzebne i bardzo nieprzyjemnie czułam się po tej wizycie. Mam nadzieję, że jakoś to przejdzie i następna wizyta będzie w lepszej aurze i że jednak nie spełnią się czarne scenariusze. Na pewno N. to bardzo dobry ośrodek, co by nie było, wcześniej tak daleko nie zaszłam nigdy – mimo, że byłam też w wiodącej klinice w B-S, tak samo tylu komórek nigdy nie miałam zamrożonych, więc na pewno będę polecać ich fachowość i doświadczenie. Dziękuję Dziewczyny za wsparcie!

  15. Izo fajnie, że zrobiłaś osobny wpis z tymi badaniami, a autorce dziękuję, że udostępniła. W moim przypadku gdzie 3x nie było nawet próby inplantacji myślę że byłby sens by wykonać te badania.

    Melisko życzę Ci spokoju, i wierzę że na następnej wizycie będą same dobre wieści. Podejście dr strasznie dołujące i myślę że powinien się ugryźć w język przynajmniej do następnej wizyty bo stres teraz najmniej Ci potrzebny.

    Wężon, ale u Ciebie ładnie, niech już takie ładne endo będzie w każdym cyklu, choć u Ciebie jak się zagnieździ to trzyma mocno, oby następny dzidziuś złapał się i rósł przez 9 miesięcy.

    Magdanr2 kiedy betujesz? Chyba że gdzieś pominęłam może już robiłaś?

    Powodzenia dziewczyny w transferach, punkcjach i samych pozytywnych bet 😉

    1. Nie jeszcze nie , dziś 9 dpt.
      Na razie czuje się od kilku dni jak na okres trochę , od czasu do czasu mnie brzuch pobolewa i chyba od hormonów mnie strasznie suszy , jakbym od kilku dni miała kaca giganta .
      Zobaczymy co będzie , w miarę sobie to poukładałam . W razie porażki mam plan na najbliższe 3 mce , suplementy , dieta , mięsa i tak nie jem więc włączę tylko orzechy i pozytywne nastawienie .
      Myślę że ok wtorku , środy pójdę się nakłuć , nie będę robić sikańca bo za dużo pojedynczych kresek na testach się naoglądałam .
      Cudownej Niedzieli Dziewczyny 🙂

  16. Dziewczyny, prosze poradzcie. Czy Wy tez na poczatku ciazy chudlyscie? Ja stracilam juz dobre 4 kilo i waga dalej leci.A jestem szczupla wiec troche to widac.Mozliwe ze organizm sie przestawia nieprzyzwyczajony ze Ktos jeszcze go podjada i stad ten spadek? No bo skad 🙂 Staram sie jesc co 3 godziny bo inaczej jest problem.Mdlosci mam non stop-calodniowe i jeszcze nocne.Wymiotuje tez jak nie mam czym, odruch dziala. Ale glownie to wisze z tym odruchem niz ze zwracam wszystko.W nocy zamiast spac to do polnocy leze przy toalecie. Wiecej ostatnio leze przy toalecie niz w lozku. Probowalam krakersy-slabo.Migdaly-slabo.Cole po Waszych radach-bez szalu bo od slodkiego mnie odrzuca i chyba stad tez srednio.Moze jakis jeszcze pomysl? Zaradzcie cos kochane,moze sa inne sposoby. Help!

    1. Ana, w którym tygodniu jesteś? Sport jakiś uprawiasz?
      U mnie też na początku był spadek wagi spowodowany wymiotami i aktywnością fizyczną. Dopiero w 2 trymestrze jak skończyły się mdłości i wymioty zaczęłam przybierać na wadze. Ciążę ukończyłam z 6 kg na plusie (z czego 3400 miało dziecko). Też się tym martwiłam, ale wszystkie badania były ok. Sprawdź morfologię, jak wyjdzie w normie to się nie przejmuj.

    2. Ana, pilnuj morfologii i nawodnienia, zwłaszcza przy upałach.
      I koniecznie powiedz lekarzowi, że tak strasznie Cię te mdłości męczą.
      Jest coś takiego jak niepowściągliwe wymioty ciężarnych i z tym nawet ląduje się w szpitalu.

      1. Powiem dr napewno ale on w sumie sam zawsze pyta jak piersi, samopoczucie itp. I nawet czekal zeby mi sie cos pojawilo. Wiec znajac go jeszcze sie ucieszy ze to slusznie. Tylko tez nie myslalam ze moze to byc az tak. Upaly jeszcze mnie dobijaja. W nocy nie zasniesz bo Cie meczy wiec przy toalecie. Rano to samo. Ale z tym szpitalem to chyba przy wymiotach non stop? Czy odruchach tez? Ja wymiotowalam troche ale czesciej to bezproduktywne wiszenie z torsjami. Wymioty daja choc ulge a to tylko meczy non stop. Moze dr cos wymysli.

  17. Dzis mam 30 dpt. No wlasnie ze sportem to sie nie wiaze wogole. Aktywnosc moja teraz to glownie toaleta-lozko wiec sama widzisz. Energii nie zuzywam za wiele. Okruszek ma prawo dawac znaki i niech daje 🙂 Ale chcialabym ciut okielznac ten stan bo jak wyjsc z domu? Np do doktora? Trzeba tam dojechac i troche wytrzymac jakos.

  18. Ana ja Ciebie nie pocieszę, bo dokładnie takie mdłości męczyły mnie przez cały pierwszy trymestr, a nawet troszke dłużej. Ciagle mnie mdlilo, bolała mnie głowa. Do tego dochodził dziwny głód i chęć na niewiadomo co. Nie wymiotowałam, ale widziałam nad kiblem, miałam suche torsje. To chyba jeszcze gorzej, bo męczyło a zero ulgi. Dopiero pod koniec 1 trymestru i na początku drugiego zwymiotowałam kilka razy. Te wymioty pomalutku kończyły moje męczarnie. Ostatecznie po kilku pawiach w przeciągu 2-3 tygodni mdłości odpuściły. 2 trymestr był super. Nagroda po męczarniach fizycznych i psychicznym niepokoju pierwszego. Także tym sie pocieszaj , spij duzo, postaraj sie znaleźć cos co da ci ulgę. Mnie troche pomagały cytrusy. Sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy, grapefruita, cytryny. Od czasu do czasu cola. Zachcianki typu ogórek kwaśny, małosolny lub świeży z sola tez czasem pomagały łagodzić te wszechobecna mdłość;) co do podrozy choćby do kliniki. Był problem. Zawsze mdlilo. Raz jyz szykowałam sie do pawika na podłogę bo nie miałam torebki:/ pozniej nauczyłam sie mieć cos se sobą zawsze. Na szczęście nigdy nie zwymiotowałam w miejscu publicznym, choć często było blisko. Nastaw sie poprostu, ze tak jest, przygotuj mentalnie i fizycznie na wszelkie niespodzianki i bedzie ok. Szybko zleci a pozniej to juz sama przyjemność:) zacznie rosnąć brzuszek, pozniej dzidzius zacznie sie ruszać. Wtedy nawet niedogodności ciazy stają sie mniej uciążliwe, bo ciaza jest juz pewniejsza i łatwiej sie nią cieszyć:) najlepszym sposobem ba pierwszy trymestr pod znakiem mdłości jest moim zdaniem duuuuzo snu, wiec spij ile wlezie;) Aaa….i ponoć jesli mocno meczy, jest niedobrze itd., to dobrze wróży ciazy. Ze niby oznacza to ze jest silna. Moze to tylko zabobon, ale z taka myślą łatwiej znosić re mdłości;)

    1. Dzieki Margaritka. Pocieszylas mnie troche, szczegolnie ta koncowka. No ja tez wymioty mam rzadziej a czesciej to bezproduktywne torsje. Wymioty daja ulge a to wogole tylko meczy. Jakos sie nastawie na to wyjscie moze zdolam sie powstrzymac. A jak nie to wiem gdzie szukac toalet 🙂 W koncu akurat taki dr nie powinien byc zdziwiony.

      1. Ana86, współczuję dolegliwości. Ja prócz dwóch epizodów nie wymiotowałam w ciąży, za to pod koniec nie ominęła mnie zgaga. Ale kilka dziewczyn z forum ciążowego, na którym się udzielałam, zakończyło pierwszy trymestr ze sporym spadkiem wagi, potem było lepiej. Tylko jedna męczyła się prawie do końca ciąży z mdłościami, ale mam nadzieję, że u Ciebie tak nie będzie:)

        1. W poprzedniej ciąży zero mdłości, zero wymiotów- ciąża bezproblemowa i zakończona szczęśliwie. Więc nie wierzę w ten zabobon 😉

          Za to teraz zaraz skończę 32 tydz, a nadal wymiotuję. Wymioty w III trymestrze bliźniaczej ciąży to naprawdę „ciekawe” doznanie. Każdy skurcz żołądka niesie za sobą skurcze brzucha, gdyby nie moja żelazna szyjka, pewnie bym już z 10 razy urodziła od tego rzygania :/

          Ana, nie martw się na zapas wymiotami w miejscu publicznym. Może Ci się to nie zdarzy. A jak się zdarzy, to trudno, musisz się tylko przygotować, żeby zminimalizować szkody. Ja zawsze mam przy sobie torebki, gumy do żucia, mokre chusteczki. Przez tę ciażę wymiotowałam już w tylu dziwnych miejscach, że mam na to powoli wywalone 😉 chociażby na ostatniej wizycie u gina. Wiadomo, że to nic przyjemnego, ale nie ma co o tym myśleć za dużo. Z nerwów tylko może cię bardziej zemdlić. Życzę Ci, żeby jak najszybciej cię te okropne mdłości opuściły.

          Aaaa! Ostatnio odkryłam, że te gumy do żucia big red cynamonowe pomagają mi trochę odsunąć moment wymiotów. Spróbuj może.

          1. Dzieki Kas. Masz racje, najwyzej zalicze publicznego pawia 🙂 Bo mix ze stresem to sie bedzie dzialo. Jutro wezme ze soba: mrozonego ananasa, cynamonowe gumy, napoj cytrusowy, chusteczki i torebke jednorazowa hehe. I to wszystko dzieki Wam, dzieki kochane dziewczynki. Mam nadzieje ze musi byc dobrze.

  19. Już po transferze.
    Teoretycznie wróciliśmy z B. we czwórkę.
    Podano jednak oba, bo podobno „morula nie rokuje” i nie było sensu jej mrozić dalej. Blastka podobno piękna 🙂
    Z jednego pęcherzyka zrobiła się torbielka (podobno to nie problem), drugi znikł. Czy była owulacja – tego nie wie nikt 😉
    Z nowości dla mnie – no-spa profilaktycznie do odwołania. Naszego Prof akurat nie było, trafiliśmy na jego córkę. Przemiła, bardzo empatyczna doktor. Oby miała szczęśliwą rękę 😉

    Teraz najtrudniejsze za 10 dni, czyli test…

    1. Gaja, powodzenia. Na no-spę zawsze sie trochę boczyłam, bo po co kolejna tabletka. Ale po cp uznałam, ze wolę brać jedną tabletkę więcej, niż mieć o jeden głupi skurcz za dużo. Trzymaj się przez te 10 dni 🙂

  20. Dziękuję Wam !
    Zastanawiam się, jaką strategię przyjąć. I która gwarantuje najmniej nerwów 😉
    A. Wizualizacja sukcesu, czyli „ja w ciąży za 2 tygodnie”
    B. Zamiecenie sprawy pod dywan, czyli nic nie nie dzieje (trochę trudno, jak ciągle się lata do toalety, a to na zastrzyk, a tu z lutinusem…)
    C. I tak z tego nic nie będzie, a najwyżej będzie niespodzianka

    Ogólnie jestem spokojna i nie rozmyślam za dużo, ale jak pojawia się problem (gorączka, coś boli, no i trzeba w końcu zrobić test), to serce usiłuje wyskoczyć…
    Relanium na mnie nie działa 😉

  21. Wiem że za bardzo Was wykorzystuje w zamian nie dając nic bo bardzo malo, znów piszę bo mam problem. Plamienia nie zniknely nie sa jakies obfite, to raczej brudny palec po aplikacji tabletek dopochwowych niz zabrudzone majtki czy podpaski ale po Duphaston mialy zniknąć a tu nadal cos sie pojawia i to raczej w kolorze czekolady i szarym niz czerwonym. Juz mam czarns myśli juz widzę najgorsze scenariusze. Przerasta mnie to psychicznie. A do tego pobolewa mnie krzyż nie wiem czy to od ciągłego leżenia czy zapowiedz krwawienia. Proszę pomóżcie.. Może tez tak mialyscie i skończyło sie ok? Jakie leki i w jakich dawkach bralyscie? Mam co prawda jutro wizyte u ginekologa ale nie tego co chciała bo jest na L4 i mam wizyte u przypadkowego lekarza ze słabymi opiniami ;( Bardzo sie boję o moje maleństwo błagam pomóżcie

    1. Ja mam od kilku dni. Jestem w 8tc, ból brzucha i krzyża, plamienia brązowe lub kawa z mlekiem. I tak od 4 dni. Jutro jadę na wizytę będę wiedziała co się dzieje. Boję się strasznie bo w 6tc nie było jeszcze serduszka.

      1. Ewciak, Kamila, w domu mam taką książkę „W oczekiwaniu na dziecko” i tam jest napisane, że plamienie w czasie prawidłowo przebiegającej ciąży jest dość częste i może mieć różną postać: śluzu o brązowym lub różowym zabarwieniu czy wyraźnie czerwonej krwi. W tej książce piszą, że to dość powszechne i nic złego nie zwiastuje. Będzie dobrze!

    2. Kamila, duphaston to progesteron i na nic innego magicznie nie zadziała, jeśli to nie są plamienia z niedoboru progestertonu, a najwyraźniej nie są.
      Jak mnie wkurza to dodawania progesteronu na wszystko.
      Jeśli nie ma krwiaka, nie skraca Ci się szyjka, dużo leżysz, to już nic więcej nie zrobisz. Najczęściej takie lekkie plamienia są niegroźne.
      Coś może być po prostu podrażnione od tych wszystkich leków.
      Musisz głęboko odetchnąć i wytrzymać do wizyty u lekarza.
      Wiem, jak to trudno zrobić.

      1. Ja nie wiem czemu większość z nas musi to znosić… ja dziś znów wylądowała na IP. Od kilku dni bolało mnie podbrzusze. Dziś trochę krzyż i korzystając z toalety zauważyłam krew, sporo krwi. Na ust ok. Nie wiadomo jaka przyczyna dostałam jeszcze scopolan na bóle i mowia by czekać, przeciez w 11-12 tygodniu nie da sie noc zrobic! Kurwa! Mam dość, ile można czekać ile można znieść… wiem że dużo, ale zaczynam być psychicznym wrakiem. Każda wizyta w wc kosztuje.mnie tyle nerwów, że aż robi mi się słabo… dosłownie prawnie mdleje.
        Przepraszam, za negatywne emocje, ale wiem, że wy najlepiej wiecie jak to wszystko jest trudne. Czekanie…. Jesteśmy wszystkie mistrzyniami czekania!

        1. Merda, przy tej krótkiej ciąży teraz tak bardzo się bałam, tak mi było ciężko wewnętrznie, że odczułam ulgę, kiedy się okazało, że już wszystko jedno, czy plamię, czy nie i czy mnie coś boli.
          Jak raz mnie zakłuło podbrzusze, to dostałam szybszego bicia serca (a moje już zwykle bije bardzo szybko) i oblałam się potem.
          Nie wiem, co będzie przy ewentualnej następnej ciąży.

  22. Dziewczynki kochane, ja tylko na chwilke. Po namysle odwolalam wszystkie zaplanowane wizyty w N i zdecydowalam, ze mam 2 m-ce dla synka. Jestem nad morzem, potem jedziemy w gory potem znow morze itd i mam w nosie leczenie poki co. Nie mam chwilowo do tego serca ani przekonania ani wiary (pisalam o tym zwatpieniu juz wczesniej) i mysle, ze potrzebuje poodychac innyn powietrzem. Pozyc normalnie. Jakby ten temat mnie nie dotyczyl i wroce po mone mrozaki jak poczuje, ze znowu mi wiara w cud wroci. A wroci na pewno. Musze tylko odpoczac i wyluzowac. Moze to bedzie wrzesien. Moze nie. Zobaczymy.
    Melisko kochana, zobaczysZ wszystko bedzie dobrze. Zobaczysz! Trzymam za Ciebie kciuki i mocno sciskam i serdecznie.
    Do uslyszenie za czas jakis. Wezon, mam nadzieje, ze jak zajrze tu nastepnym razem bedziesz ju w ciazy!
    No i Ty Izo ocYwiscie tez ale Ty chyba akurat, jak ja, robisz sobie/Wam wakacyjna przerwe.
    Pozdrawiam Was cieplo i wakacyjnie
    Xxx
    Sonia

    1. Soniu… Jesteś niezwykła, bo w tym pędzie potrafisz na chwilę stanąć w miejscu. Jak w filmach, gdy stoisz na ulicy i wszyscy Cię mijają, a Ty widzisz motyla, słońce, uśmiech dziecka.
      Oddychaj i wróć, jak będziesz gotowa. Będę tęsknić, ale nie będę wydzwaniać po nocach.
      I tak, ja też odpoczywam, ale z bloga nie znikam, tylko mniej się udzielam 🙂 Do zobaczenia 🙂

    2. No i dobrze Soniu, od początku mówiłaś, ze chcesz mieć wakacje dla syna.

      Pewnie wszystkie trzy będziemy próbować dopiero pod koniec wakacji, czy po wakacjach. Ja zaraz też jadę na urlop, zresztą w I. w lipcu remont laboratorium. Jeśli dostanę okres przed 20 lipca, to będę musiała jeszcze cykl odczekać. Czyli najprawdopodobniej ruszę koniec sierpnia.

  23. Izo, dziewczyny bede zagladac bo blog wspanialy i tak jak pisalam bez Was nawet nie ruszylabym z miejsca.
    Izo, opis adekwatny do mojej syt. Ty jak zwykle potrafisz pieknie wszystko ubrac w slowa.
    Jestescie wszystkie kochane, dobre, wspierajace i ciesze sie, ze Was poznalam (wirtualnie) poki co. Jestem za jakis powakacyjnym zlotem w realu:)
    Wszystkim nam sie uda. Musi i juz!:)
    Przesylam usciski.

  24. Dziewczyny, dzisiaj tyle wizyt, że aż ciężko wymienić. Powodzenia wszystkim i zdawajcie relację po kolei.

    Sza nie dałaś znać, to mam nadzieję, że okres nie przyszedł i dzisiaj też z ładną betą przyjdziesz.
    Eewa trzymam kciuki za piękny wzrost.
    Magda2 też się idź dzisiaj ukłuj, będziesz do kompletu. 🙂

    Kaśka, nie zgłosiłaś się z wynikiem. Proszę o aktualizację.

      1. Hej Martyna 🙂 tak podchodzimy dzis trzeci dzien clo biorę jeszcze 3 dni. W poniedziałek monitoring czy po dobrej stronie pecherzyki jesli tak to działamy dalej 🙂
        A jak u Ciebie?

  25. Chyba ogolnie trzeba miec duzo szczescie zeby sie inseminacja udała 🙂
    Tak tez biore Clo,ale teraz lekarz mi kazal brac 1 tabletke dziennie,w tamtym miesiacu mialam 0,5 tabletki 🙂

  26. Sza przykro mi, Ja miałam 2 inseminacje i po drugiej odpuscilismy, za dużo nadziei a w Naszym wypadku efekt żaden, ale są tacy ktorym się udaje i mam nadzieję że zasilicie ta grupę 🙂
    Wezon ide jutro, 12 dpt żeby mi w razie czego n kazali powtarzać potem bo dwóch zer nie zniose 🙂 Chociaz przyznam się Wam że zrobiłam wczoraj sikacza popołudniu 10 dpt i wyszła 2 blada a widoczna druga kreska i mam minimalna nadzieję ze może. Z drugiej strony brzuch mnie pobolewa jak i okres i ciągle latam sprawdzać czy nie krwawie.
    No nic jeszcze 2 dni ,może jeden jak dadzą rade z wynikiem tego samego dnia i będę wiedzieć…

    1. Magda, jak druga kreska jest, to ciąża jest. 🙂 Super!

      Gdzie wy mieszkacie, że nie wiadomo, czy wyniki tego samego dnia? Nawet wieczorem, to już za długo. Zawsze mnie dziwi ten długi okres oczekiwania.

  27. W samymy Centrum Slaska 🙂 Katowice 🙂 i Betę będę w enel med robic i powinna być tego samego dnia, ale nie obiecuja :/ Tam jest w ogole śmiesznie, bo mam ich abonament i powinnam mieć badanie z darmo, ale żeby tak było muszę mieć skierowanie ich lekarza 😀 A niby 21 wiek 😀

    1. Ja robiłam rano w luxmedzie. Mam dokładnie taką samą sytuację – też mam abonament, ale bez skierowania musiałam zapłacić i to ponad 50zł! Nie mogłam jechać rano do I, więc teraz będę się stresować…

    2. Ja mam abonament w Medicoverze – też trzeba mieć skierowanie. Bez skierowań, to by zbankrutowali. 🙂 Ale moja mi na wszystko wypisała.
      Pożytek dodatkowy taki, że w I. jest 10% zniżki dla posiadaczy abonamentu Medicover.

      1. Pewnie masz rację, ale Beta wydawała mi się tak specyficznym badaniem że zździwili mnie tym skierowaniem 🙂 Na razie bardzo ostrożnie podchodze do tego testu, nie do końca ufam sikanym testom 🙂 z drugiej strony pierwszy raz w życiu zobaczyłam druga kreche 🙂

        1. Magdanr2;)
          Z własnego doświadczenia polecam Laboratorium Anchem ( w Katowicach mają 2 punkty 🙂 ) , wyniki są w tym samym dniu i ceny są zupełnie inne niż w prywatnych centrach medycznych. Sama mam Medicover i bez skierowania nie chodzę tam na badania bo ceny są kosmiczne 🙂

      2. Niesamowite jest dla mnie to czekanie na wynik bety do nadtepnego dnie! Chyba bym umarla z cielawosci! Ja robie badania w sieci lab. Diagnostyka, zalozylam karte stalego klienta i wszystkie wyniki sprawdzam na swoim koncie, wyniki dodaja zaraz po odczytaniu wynikow a bete juz po DWOCH GODZINACH mam do podgladu:)

  28. My mieliśmy w sumie 6 IUI.
    Pierwsza – od razu strzał w dziesiątkę. Po stymulacji Puregonem z 5 pęcherzyków zapłodnił się jeden. Córka ma 4,5 roku. Kolejne 5 IUI nieudane. Raz byłam stymulowana Puregonem, kolejne 4 razy Menopurem i CLO.

    Zastanawiam się co dalej 🙁
    Czaruję rzeczywistość łykając suplementy. W piątek idę bladym świtem na Karową by zapisać się do Kliniki Leczenia Niepłodności. Nie wiem co lekarz mi zaproponuje – bo na IVF nas nie stać.
    Z programem miejskim w Łodzi daję sobie spokój 🙁

    Kolejnym zaciążonym szczerze gratuluję 🙂

      1. Nie mieszkam w Łodzi – ktoś z dalszej rodziny mógłby mnie wspomóc adresem zamieszkania, ale sprawa jednak jest za skomplikowana. Od koleżanki która również się stara o program miejski dowiedziałam się, że klinika zgłasza pacjentki do programu miejskiego, a potem trzeba będzie osobiście udać się do urzędu miasta i potwierdzić akces, a urząd ma weryfikować zamieszkanie w Łodzi (nie wiadomo jeszcze jak) i potwierdzać zgłoszenia. Koleżanka(zameldowana w Łodzi) jest wpisana na listę do zgłoszenia do urzędu, ale szczegóły maja być znane dopiero w przyszłym tygodniu, czyli będzie bardzo mało czasu na wszystko (dostarczenie badan, kiedy jeszcze nie wiadomo, jakich ). Kryteria wciąż nie są zatwierdzone, podobno. Myślałam, że może się uda jakoś załapać na dofinansowanie, ale jednak się przeliczyłam. Poza tym nie mam auta. Nie dałabym rady dojeżdżać na wizyty. Za bardzo to wszystko pogmatwane. Odpuszczam 🙁

  29. Mialam sie wyluzowac ale nie moge bo mnie znajoma nieco przestraszylam w temacie encortonu. Pytanie do dziewczyn, ktore go braly? Jak dlugo go bralyscie i w jaki sposob odstawialyscie ten lek. Ja brala encorton nieprzerwanie 8-9 tygodni (bo podchodzilam po nieudanym transferze od razu do kolejnego krio) w dawce 7,5 mg. Bo i teraz schodze z niego nastepujaco; przez 3 dni bralam po 5 mg a potem przez kolejne 3 dni 2,5 mg i koniec. Od dzis nie biore juz nic. Czy takie szybkie schodzenie jest ok po tylu tygodniach brania tego leku? Czy mozna. Dawki 2,5 mg od razu zejsc do Zera? Bo mnie nastraszono, ze to jest niebezp dla Zycia takie szybkie odstawienie i Ze moje nadnercza cos tam i cos tam nawet nie wiem co;) prosZe dajcie znac jak to u Was wygladalo. Ja dotad zylam w przeswiadcZeniu, ze dawka, ktora bralam byla mala….no ale z drugiej str dlugo bralam ten lek bo ponad 2 miesiace dZien w dZien. Jak to u Was wygladalo?

    1. Sonia, ja brałam encorton ze względu na uczulenie, akurat w trakcie stymulacji. Przez 4 dni 25mg i potem schodziłam do 5. Codziennie o 5 mniej. Żyje, nie wiem jak moje nadnercza, ale tak mi lekarz zalecił, więc mam nadzieję, że wiedział co robi:-)

  30. Hej jestem juz po wizycie. Znów nie u tego lekarza co chciałam ale trudno musiałam się przekonać na USG czy z maleństwem wszystko ok. I chyba jest ok. Serduszko bije maleństwo lekarz ocenił na 9 tyg i 5 dni więc rozwija się prawidłowo 🙂 najbardziej martwi mnie te powracające plamienia, lekarze nie wiedzą skad one się biorą. Tym razem chyba ustalo ale boję się kolejnych

  31. Melduje się po wizycie. Nie puscilam publicznego pawia choć dr stwiedzil ze mam się nie krepowac bo jak się tyle naczekałam na ciaze to teraz mogę wszystko 🙂 Gumy, woda itp. daly rade-jakos poszlo. Przed usg myslalam ze padne z nerwow az mi się wszystko trzeslo. Mialam ochote uciec z fotela na co dr stwierdził ze on tez, tyle strachu go kosztuje. Ale potem było z gorki. Zobaczylam zarodek, ktory ma ok. 1 cm i już po minie dr wiedziałam ze się uspokoil. Pokazal nam malutkie migające serduszko bijące podobno ladnie i silnie 🙂 No i tak patrzyliśmy wszyscy we trzy i az nie wierzyliśmy ze wreszcie to jest to 🙂 Ale to prawda-to nasz Dzieciulek… Co do wymiotow to tak jak podejrzewałam dr caly happy bo tez wierzy w ten ‚zabobon’ ze mocna ciaza ma dawac mocne objawy. Az się szczerze ucieszyl i mowi niech to trwa. Latwo mu powiedzieć ehh. Ale kontroluje sytuacje w razie czego a poki co pocieszyl mnie ze tak ma być. No i lezec i odpoczywać.
    Magda cos mi tu ciaza pachnie 🙂 trzymam kciuki.
    Dziewczyny dzisiejsze meldujcie co u Was.

    1. Ana moje szczere gratulacje !!! Super wesci.
      U was już serduszko a u mnie nawet jeszcze stymulacja się nie zaczęła. Ahhh to czekanie. Zrobiłam sikanca bo a nóż …no ale wyszło jak zawsze. W czwartek idę do gina zobaczyć co na froncie bo to juz 40dc i @brak…

  32. Dzisiejszy dzień to jakiś koszmar…..
    Podczas badania okazało się , że Kulka jest za mała w stosunku do tego, jaka powinno być w tym okresie. Dodatkowo serduszko bije trochę za wolno. Mamy czekać bo taki może być jej urok . Kolejna wizyta za tydzień.
    Wieczorem dostałam krwawienia taki jednorazowy wypływ. , odrazu pojechaliśmy do kliniki. Mojego Dr. już nie było. Przyjęła nas bez kolejki Pani. DR. ponieważ jak to określiła ma gorszy sprzęt , niż mój Dr. Ciężko jej było jednoznacznie stwierdzić co się dzieje , źródła krwawienia nie odnalazła , mogło byc jednorazowe .Wymiary zarodka inne niż. , dzisiaj z rana a i według niej serduszko biło slabiej. Chujnia z grzybnią……
    Kazała brać relanium,nospe i zastrzyki z prolutexu.
    A miało być tak pięknie. …….

    1. Spokojnie LILOA slonce, moze jeszcze Kulka podrosnie. Ostatnie wyliczenie sprzed 2 tygodni mialam nawet na 3 dni do przodu w stosunku do faktycznej daty transferu. Dzis mialam z kolei 1 dzien do tylu bo mamy 7t1d po transferze a usg mi wyznaczylo na 7t0d. Ale to jest dosc orientacyjne jesli mniej wiecej sie daty pokrywaja. Zarodek mial dzis prawie 1 cm. A Twoj jak ma na zdjeciu oznaczone? trzymaj sie kochanie, ja wierze ze u Was musi byc dobrze!!!

          1. Margaritka,
            Pierwsze badanie ok. godz. 12 wykonane przez mojego Dr. wykazało tętno w przedziale 90-100 natomiast po krwawieniu ok. godz. 18 Dr stwierdziła 60-64.

          2. Liloą, to tak jak u mnie za mały zarodek 🙁 Kazali Ci czekać? Kiedy następne usg? Ja mam w piątek i po ostatnim strasznie się boję… Objawów nadal brak – nic z piersiami (a progesteron wysoki (123 nmol/l), wymiotów brak… przez 2 dni czułam coś lekko w podbrzuszu i takie ukłucia z boku.

          3. Meliska,
            Wizyta z Usg we wtorek za tydzień, chyba że wystąpią kolejne krwawienia. Mam nadzieję, że to był tylko jednorazowy przypadek. Piersi bolą mniej niż bolały , mdłości miałam max 4 razy teraz nic się nie dzieje. Mam leżeć i tylko leżeć. … też umieram ze strachu.

          4. Leżenie przez krwawienie czy przez mały zarodek i tętno? Ja chodzę do pracy, wspominali coś o zwolnieniu i polegiwaniu, ale powiedziałam, że mam spokojną biurową pracę i nie upierali się specjalnie, nie mam żadnych krwawień ani plamień. Trzymaj się Liloą, może to jednorazowe.

          5. Leżenie ma wiele zalet , najmniej pożądana jest długotrwała pozycja siedząca . Jeśli chodzi o mnie to przez to wczorajsze krwawienie . Dzisiaj jak narazie spokój . Dodatkowo dostałam dzisiaj zastrzyk – prolutex. Mam je przyjmować przez kolejne 7 dni.

          6. Liloą, trzymam kciuki, żeby jednak to były tylko fałszywe strachy. U mnie było tętno 120 i się nie udało, niech u Ciebie będzie inaczej.
            Zawsze każą czekać dwa tygodnie – wiem, jakie będą ciężkie dla Ciebie.
            A dlaczego pozycja siedząca jest zła dla tak małego zarodka? Przecież jeszcze niczego nie uciskasz?

  33. Cześć dziewczyny, pisałam do Was jakiś czas temu, że czekam na okres by zacząć całą tę procedurę zastrzyków z puregonu. Dziękuję przy tym za wsparcie. Pisałyście, że może cud i ciąża, więc bijąc się z myślami kupiłam test i sikając na niego dostałam okres :):) Chyba wyłączyłam głowę i wtedy się pojawił 🙂
    Obecnie jestem w 2dpt. Miałam 11 komórek, z czego 5 się nadawało. Zapłodniły się 3. Okruszek, który noszę w sobie jest podobno książkowy, drugi ma za dużą fragmentację (40%), a trzeci dzieli się masakrycznie szybko. Czytam Was cały czas i mimo, że się nie odzywam trzymam kciuki za każdą. Powiedzcie proszę jak Wy sobie radzicie w te dni po tranferze, przed wykonaniem bety (podobno mogę zrobić w 10dniu). Chodzicie do pracy? Ćwiczycie? Leżycie plackiem? Boicie się wstawać, spinać brzuch? Szczerze Wam powiem, że nie wiem, co mam robić. Odczuwam cały czas jakby spięty w środku brzuch, jak przy okresie. Bolą mnie jajniki jak siadam. Nie wiem…to jeszcze po punkcji (4dni temu). Doradźcie proszę jak tu żyć…co robiłyście, aby nie zwariować i nie stracić tego Okruszka. To mój pierwszy raz…pierwszy raz mam w sobie jakąś Kruszynę i jestem tym faktem uszczęśliwiona, ale też przerażona. Co robić moje Drogie?

    1. Lara-s – zadałaś pytanie za milion dolarów! Mnie brzuch bolał po punkcji i od hormonów. Zresztą cały czas coś mi się w nim dzieje. Ja normalnie pracuje, sport sobie odpuściłam, ale spaceruje z psem. Bardzo mi się podoba stwierdzenie, że się jest trochę w ciąży i chyba tak trzeba się traktować:) Trzymam kciuki.

    2. Laras, jak się tak człowiek zastanowi, to trudno nie zwariować- masz w sobie spełnienie swoich najważniejszych pragnień, instynktów i miłości.. 🙂 trudno ignorować tę myśl, ale na dłuższą metę niezwykłość tego o czym wiesz jest trochę obciażajaca odpowiedzialnością… A wpływu na to co będzie niestety z grubsza nie mamy. Żyj tak, jak czujesz. I żeby Ci było dobrze. Nie zapomnij oddychać:) Pamietam, ze balam sie jak wracalam za pierwszym razem z kliniki ze jechałam z nogami na podszybiu i byłam na l4 do bety:) nie pomogło. Za drugim razem odsikałam drugi raz na stacji, zjadlam hot doga i za dwa dni poszłam do pracy:) potem krwawienie spore a jednak Helenka dała radę.

    3. Lara-s, po pierwsze gratuluje – masz w brzuchu Okruszka 🙂 Wiem, jaki teraz masz stres, ale nie wiem, jak można sobie z nim poradzić… Nie ma mocnego na ten czas oczekiwania, gdy boisz się kichnąć…
      Ale żeby nie zwariować – trzeba zyć normalnie. Ja po transferze unikałam wysiłku takiego jak rower czy bieganie i dźwiganie ciężkich rzeczy, ale poza tym żyłam zupełnie normalnie, włącznie z pracą i pływaniem w jeziorze – zaszłam wtedy w ciążę zresztą.
      Po punkcji mogą Cię trochę pobolewać jajniki – 11 komórek to sporo nakłuwania, poza tym jajniki po hormonach są powiększone. Ale obserwuj się uważnie, czy nie rośnie Ci obwód brzucha i czy np. nie sikasz mniej niż pijesz, bo wtedy to jest ostrzeżenie przez hiperką.
      Powodzenia 🙂

      1. Dziękuję Wam bardzo ! Z tym kichnięciem to prawda ponad prawdę 🙂 Jestem teraz na l4, bo mam taki typ pracy, że i tak nie mieliby ze mnie pożytku. Leżę więc, czytam książki, oglądam filmy, dobrze jem i pracuje co nieco na laptopie. Wracam jednak przed betą do pracy, bo w pustym domu idzie zwariować 🙂 jestem trochę typem pracoholiczki ! Najśmieszniejsze jest to, że do tej pory pracowałam nieraz i w trzech pracach naraz, bo trzeba kupić duże mieszkanie/dom pod lasem….aby każde dziecko miało pokój, miejsce do zabawy itp. I teraz siedzę w tym swoim domu, a przede mną drzwi do trzech pustych pokoi. Wraz z M. chcieliśmy założyć dużą rodzinę…a tuż przed przeprowadzką okazało się, że jedna Kruszyna to i tak będzie cud 🙂 i nagle stojąc pomiędzy pachnącymi nowością meblami, sprzętami, pięknymi ścianami zdajesz sobie sprawę, że moglibyście to wszystko oddać za dziecięcy śmiech i zapach oliwki w najmniejszej wynajmowanej kawalerce na świecie. To jest niesamowite jak obecne technologie i oczekiwania nas przygniotły i zapędziły w kozi róg. Z drugiej strony to właśnie dzięki tym technologiom mogę dziś rozmawiać z kilkudniowym Okruszkiem w brzuchu. Życzę Wam kochane, czy mieszkacie na wsi czy w mieście, czy skończyłyście studia czy nie, czy macie mieszkania czy nie…żeby Wam się poszczęściło, bo nie ma droższych rzeczy na świecie niż oczy własnego bobasa. 🙂

        Tony progesteronu przeze mnie przemawiają :))

  34. Dziewczyny melduje się po dzisiejszej wizycie 🙂 a więc tak; 2 tyg temu 1 pecherzyk bez zarodka. Dzisiaj 2 pęcherzyki i 2 bijące serduszka. Maluchy mają 1,40 i 1,50 cm. W szoku jestem, ryczymy ze szczęścia 🙂 jutro mój K ma 35 ur a pojutrze 30go mamy 4 rocznicę ślubu. Mówię, że prezent już dostał hihi najlepszy jaki mógł sobie wymarzyc. Za 2 tyg wizyta, później wysyła nas gin na test papa, ale maluchy muszą mieć jakąś swoją wielkość. Powiedzcie mi dlaczego wg ost miesiączki dzisiaj jest 7t6d, a gin liczy od transferu?

    1. Ewciak !!! Juuuuuupi !!!! Szczęściara !!!!!!!!!!!!! 😀
      Ale Ci się szykuje za niecałe 9 miesięcy raban w domu !!! 😀

      Ja jutro także zabieram moje Dwa Zimowe Śpiochy do domu, to mój 3 transfer i mam nadzieję że ostatni 😀

      1. Ewcia K super gratulacje 🙂 cudowne wieści a co z Twoim plamieniem i bolami? Przeszlo? Cos mądrego Ci lekarz powiedział? Ja bylam przymusowo u mało kompetentnego lekarza który krwawienia nie stwierdził a plamienia nie widział a dziś znów kawa z mlekiem mi zostaje na palcu i bardzo się boję 🙁

    2. hmm z tego co gdzies czytalam to jedni licza tak a inni tak. nawet normy przy becie sa dwie jedna na od ostatniego okresu a druga od owulacji. wiec pewnie twoj dr bierze pod uwagę tą drugą opcję. przynajmniej lepiej oszacuje napewno termin porodu.

    3. Ewciak gratulacje! Super niespodzianka! Pewnie wtedy jeden pecherzyk ukrył sie za drugim;)
      Ja tez dzis miałam ważne badanie, usg 3trymestru. Nie wierze, ze to sie dzieje. Z małym wszystko ok., rośnie jak trzeba i wreszcie ułożył sie główka w dol:) niech juz tak zostanie.
      Czekając przy recepcji widziałam taka mega uśmiechnięta pare. Czy któraś z Was dzis była w N.i dostała dobre wiesci?

    4. Ewciak ale pojechalas po bandzie 🙂 Pieknie! Poprostu cudownie!!! Sie tu dzieje ostatnio kobietki hehe…. Powiedz mi czemu gin Cie kieruje na pappa- przez wiek czy poprostu ze in vitro? To gin z kliniki czy jakis inny? Musze chyba z moim pogadac.

      1. Nie wiem jeszcze chyba nie bo w grudniu 33 lata, myślę że przez in vitro, i że chyba bliźniaki. Będzie załatwiał i dzwonił do swojego kolegi do Gorzowa aby mi zrobił na NFZ, a to zwykły gin nie z kliniki, ordynator oddziału

          1. Ewciak, gratuluję, przynajmniej u Ciebie szczęśliwie i to podwójnie z naszego „magicznego” dnia. Trzymam kciuki! 🙂 Sama jestem średnio nastawiona po ostatnim usg, euforii brak, raczej lęk, w piątek się okaże.

          2. Ewciak, dziękuję za wsparcie. Martwię się też, że nie ma specjalnych objawów, nic z piersiami – ani nie bolą, ani nie rosną, ani nic się nie zmieniają (progesteron wysoki – 123 nmol/l), wymiotów brak… przez 2 dni czułam coś lekko w podbrzuszu i takie ukłucia z boku. W klinice mówili, że brak objawów to nic złego, że właśnie jak są objawy to gorzej, ale czytam, że wszystkie coś tam mają i dodatkowo się martwię…

    1. Gratulacje 🙂
      U nas chyba zapowiada się dziewczynka, bo jak porównuje swoją betę z Waszymi, jest dużo wyższa, w 14 dpt 850 j. A to się małżonek zdziwi, stawia na chłopca 😛

        1. Nie stresuj się, broń Boże! Nie to było w moim zamyśle! Twoja beta jest jak najbardziej w normach, nie wiem na ile zbadano związek bety z płcią, ale z tego co podczytywałam to u Ciebie beta wygląda na chłopca 😉 kto wie to może takie wróżenie z fusów, ale można pogdybać 🙂
          My powoli kończymy 13 tc 🙂

    2. Eewa, beta piękna. Nic się nie bój. Przecież przyrost bardzo duży.
      My tu badamy teorię, czy na chłopców jest niższa niż przy dziewczynkach.
      Takie wczesne określanie płci.

  35. Dziewczyny, udało mi sie ogarnąć pena, dostałam go w aptece przy Invimed, pomimo ze leki wykupiłam w innej.
    Dziękuje Ob za propozycje oddania mi swojego, to naprawdę bardzo miłe z Twojej strony. Dzięki.
    Odebraliśmy wyniki nasienia i okazało sie ze są dużo lepsze niż do tej pory… Dalej jest poniżej normy, ale u nas zawsze był problem z morfologią, do tej pory było max 1% plemników o prawidłowej budowie, teraz jest 2,56 % przy normie min. 4%, nie ma problemu z ilością bo jest ich ponad normę.
    U nas problemem zdiagnozowanym były właśnie obniżone parametry nasienia i moja niedoczynnosc tarczycy i Hasimoto. ( wcześniej tsh ponad 15 )
    Aktualnie moje wyniki pod opieka endo są już w granicach normy,
    Kurczę nie wiem co robić, papiery do invitro podpisane, leki wykupione, mieliśmy w sierpniu startować, ale mam watpliwości czy właściwie na ten moment jest ono konieczne? Powiem szczerze ze myśle ze jak pójdę z tymi wynikami do kliniki to mimo wszystko bedą namawiać nas na invitro ( nie oszukujmy sie to dla nich zródło dochodu ) nie mam takiego swojego gina który mógłby na chłodno ocenić sytuacje.
    Pewnie z takimi wynikami bez problemu klasyfikujemy sie do inseminacji, ale czy ona ma sens? Myślałam o monitorowaniu cyklu, ale skoro mam regularne cykle po 29-30 dni to znowu czy jest w tym logika? a jak nie uda sie naturalnie to za pół roku będę dokładnie w tym samym miejscu co jestem teraz… Dziewczyny jesteście bardziej doświadczone ode mnie, co myślicie?
    Ps. Gratuluje wysokiej bety każdej której sie udało.

    1. Anett, my mieliśmy nasienie ok, ale decyzja była jedna, bo jajowody niedrożne.
      Ile masz lat? Ile lat starań za wami? Czy jesteście w programie jeszcze, czy oplacacie procedurę?
      Ivf nie jest takie straszne, jak się wydaje na początku, jeżeli chodzi o procedury. Psychicznie to już każda para po swojemu przeżywa. No i efekty są różne… wizyt jest chyba porównywalne jak do iui.
      Może spytaj jakiegoś lekarza z kliniki….

      1. Olga82 mam 31 lat, maz 30 a za nami rok starań. Nie jesteśmy w programie za wszystko musielibyśmy płacić. Samego invitro jakoś mocno sie nie obawiam ( choć nie wiem co mnie czeka ) ale wiadomo koszty są mega duże.

        1. Anett, u nas jest tak. Moje wyniki idealne, męża takie sobie. Po leczeniu morfologia wskoczyła do 3,6 więc prawie, prawie w normie. 2 IUI na cyklu naturalnym – zero efektu. Mieliśmy podejść do 3 IUI, ale ze względu na grypę którą przechodziliśmy nie dopuścili nas. Strasznie mnie to załamało. Postanowiliśmy zmienić klinikę. Ze względu na kończącą się refundację bardzo szybko podjęliśmy decyzję, że robimy IVF. Na program się nie załapaliśmy, tylko na leki. Musicie sami podjąć decyzję co zrobić. Może podejść do jednego, dwóch IUI. Tak żeby nie żałować, że się nie spróbowało.

    2. Anett, pewnie wielokrotnie słyszałaś, że do zapłodnienia potrzebna jest jedna komórka i jeden plemnik. Mam świetnego lekarza, odpowiada na każde pytanie i też z nim o tym dyskutowałam, nigdy mi nie powiedział, że nie przytrafi nam się naturals, tylko że IVF to zwiększanie szansy. Wyprodukowałam 13 komórek (czyli ok. roku starań naturalnych) przy pomocy wyselekcjonowanych turbo-plemników (ICSI) zapłodniło się 9, 6 przetrwało do 3 doby. Ile z nich będzie naszymi dziećmi? Natura potrzebowałaby na to wielu lat. Czy mamy czas? Troszkę mamy. Czy mamy ochotę czekać? Nie. My nie, ale może Wy tak? To Wasza decyzja. Ważna i wspólna.
      Parametry nasienia można farmakologicznie poprawić, ale niestety nie idzie za tym wzrost liczby ciąż. Chcecie spróbować IUI? Mądry lekarz powinien Wam dać tę możliwość, albo wytłumaczyć (jak w naszym przypadku) dlaczego to nie jest najlepszy pomysł i zaakceptować Waszą decyzję.

    3. A czy robiłaś monitoring normalnego cyklu? Czy jajko normalnie pękało? I nic nie wychodziło z cyklu? Moj M. ma taka samą syt pierwsze badanie 2 % ale tez dużo dużo ponad norme w ilości wiec nie procentowo już oki wychodziło, Ja TSH w normie, a i tak u mnie endo kalekie a Puregon bralam niestety endo mi nei urosło było min 6 wiec na granicy za to me jajka nie pękły a były ładne, i się zaczeły zapadać. My byliśmy w N. z tymi wynikami z całą historią choroby i nas nie kierowali odrazu na in vitro mamy porobić dodatkowe badania by wykluczyć inne możliwości które sują cały efekt lekow. Niestety moja jest uparta nawet po luteinie i jak jej nie ma to nie ma a takto byla max po 7 dniach i dupa nie wyrobie sie z badaniami do kolejnej wizyty i musze ja przełożyć dopiero na końcówkę sierpnia. Ale jak już dziewczyny nie jedne mówiły wakacje też się nam należą.

  36. Anett, moja rada. Spróbujcie 1-2 razy, nie więcej.
    IUI ma skuteczność ok. 10 %, więc…
    A psychicznie niewiele mniejsze obciążenie niż IVF. Choć oczywiście koszty dużo mniejsze.
    Ja po wizycie prywatnej w ordynatora miałam za darmo w klinice państwowej, tylko przed jeszcze ze 2 usg szybkie płatne.
    Oddział miał chyba dobrze płacone za ten zabieg, bo mnie wysłał 8 (!!!) razy.
    Teraz wiem,że straciłam rok.
    Mam 3 znajome, u których zaskoczyło za 1szym razem.
    ŻADNEJ, o której zaskoczyłoby po 2, 3 czy później.

  37. Dziękuję kochane za Wasze komentarze, trochę ostudziłyście mój entuzjazm- ale to dobrze, potrzebowałam tego. Mój mąż w tym temacie zostawi mi decyzję a ja po prostu zdam się na lekarza, nie mam wyjścia- muszę zaufać fachowcom. To dobrze że nasienie się poprawiło, bo to zwiększy nasze szanse na powodzenie. Uświadomiłam sobie, że gdyby lekarze tylko chcieli naciągnąć mnie na kasę, to już bym była po zabiegu (pewnie nieudanym) bo jak moje tsh wynosiło 6,03 to upierałam się żeby robić in-vitro i nie czekać na lepsze wyniki (bałam się że przeforsują ustawę PIS-u) wówczas dr.D powiedział żebym odpuściła i dała trochę czasu na działanie leków a wówczas będziemy mieli lepsze start. Jako bonus od losu potraktuję tą lepszą morfologię plemników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *