Oswajam komórki macierzyste

Zastanawiałyście się kiedyś nad komórkami macierzystymi? Bo ja przyznam, że nie, do momentu, kiedy jakieś 2 lata temu znajomy (pierwsze dziecko z in vitro, drugie naturalnie) powiedział nam, że rozważał pobranie. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam, że z komórek macierzystych można leczyć dzieciaka w razie niektórych chorób.

Pobiera się je z krwi pępowinowej i sznura pępowinowego. Trafiają tam podczas ciąży z łona matki. Są cenne, ale w większości przypadków ich potencjału nikt nie wykorzystuje, bo wiele osób nawet o nich nie wie.

Są dwa rodzaje komórek macierzystych: komórki krwiotwórcze, które mają zdolność przekształcania się w każdy ze składników krwi i układu immunologicznego oraz komórki tkankowe, które potrafią przekształcić się w różne typy komórek, takie jak komórki nerwowe, mięśnia sercowego, wątroby, trzustki, kości.

To znaczy, że jeśli własne komórki mogą okazać się przydatne w leczeniu niektórych chorób.  Wśród nich są choroby onkologiczne (np. niektóre typy białaczek) i hematologiczne (np. niedokrwistość). Lista schorzeń, w leczeniu których mogą mieć zastosowanie komórki macierzyste, znajduje się tutaj. Wciąż trwają badania, które rok do roku poszerzają tę listę.

Każdy człowiek ma w sobie zapas takich komórek przez całe życie, na przykład w szpiku, tkance tłuszczowej czy po prostu we krwi. Jedak te w naszym organizmie różnią się od komórek z krwi pępowinowej, bo są mniej „pierwotne”. Mniej uzdolnione. Pomagają, ale nie tak sprawnie, a im jesteśmy starci, tym potencjał komórek macierzystych jest mniejszy.

Najdoskonalszą komórką, królową wszystkich innych, jest komórka jajowa. Na ten cud czekamy każdego miesiąca – na tę jedną komórkę, z której powstanie nasz syn, nasza córka. Komórki z krwi pępowinowej to potomkinie najdoskonalszej z nich w pierwszej linii.

Skuteczność leczenia to temat bardziej rozbudowany i przygotuję o nim osobny wpis, odpowiadając na przynajmniej niektóre pytania zadane przez Was wcześniej. To się w jednym akapicie nie zmieści.

Zaproszę także na bloga eksperta od komórek, który sam będzie wyjaśniał wątpliwości. Soon.

*

Tymczasem – dziś po pracy spakowałam siedem koszulek (nie wiem jakim cudem ledwo domknęłam walizkę, przecież wzięłam tylko te potrzebne) i jadę na urlop…  Tak, URLOP 🙂

406 komentarzy

    1. Dziewczyny czy po crio dwoch 5-dniowych blastek w 12 dpt już coś powinno wyjść, mam na myśli betę oczywiście bo na test mam za słabe nerwy ☺ …

      Zula wypoczywać, ładuj akumulatory… I wracaj do nas z nową porcją energii … ☺

      1. Renia dziś mój 11 dpt, lekarz kazał mi zrobić betę w 15 dniu!! tyle nie wytrzymam na pewno 😉
        Jutro robię, zobaczymy, chyba coś by już wyszło !! :-/
        Bolą mnie cholernie piersi ( dobra, przyznam się: ostatnio codziennie chodzę wyrzucać śmieci i schodząc że schodów,, sprawdzam” czy na pewno mocno bolą, czy to czasem nie mój wyimaginowany objaw, ale bolą strasznie!) 😀 w brzuchu kłuje i aż promieniuje chwilami do pachwiny ale to chyba nic nie znaczy… znaczy… nie znaczy…

        aaaaaaa!!!!

        1. Rzeczywiście bardzo długo lekarz każe czekać Ci z badaniem. Zwłaszcza że to blastki. Wiesz że nie ma reguły ale w moim przypadku bolące piersi to akurat dobrze wróżą 🙂 , mam nadzieję że u Ciebie też.
          Przynoś jutro dobre wieści!

          1. Dziękuję Renta…U mnie z tymi piersiami też tak było, pierwsze podejscie udane bardzo mi dokuczaly aż ok 6/7 tydzień przestały i już wiedziałam,że coś nie tak… poronienie…
            Za drugim razem nie bolały za bardzo i nieudany transfer, może teraz…
            Miłego dnia ☺

  1. Izo jeśli jeszcze nie wyjechałaś, to napisz mi proszę czy ten antybiotyk na komórki plazmatyczne to masz brać w cyklu poprzedzającym cykl z kriotransferem, czy w cyklu w którym będzie krio – w dniach tuż przed nim?

    udanego urlopu życzę Tobie i Twojemu mężowi 🙂

  2. Iza, we wpisie chyba chodziło Ci o zapłodnioną komórkę jajową (zygotę) czyli taką która zawiera już pełny genotyp 46 chromosomów a nie samą komórkę jajową która jest haploidalna. Taka zapłodniona komórka jajowa czyli połączona królowa i król 🙂 jest przykładem totipotencjalnej komórki macierzystej czyli takiej o niesamowitych zdolnościach namnażania, rozwoju i przekształcania w inne komórki.

    Sorry że zwracam uwagę, ale w poprzednim wpisie już miałam to dopisać. Twój blog jest przykładem ogromnej rzetelności informacji i dlatego ta uwaga 🙂

    Udanego urlopu, nieustannego przytulania z mężem i dużo, dużo odpoczynku od pracy!!!

    1. Olga, jak tam po ostatniej wizycie? Jeśli już pisałaś i przeoczyłam, to przepraszam. Co do cesarki, to moja koleżanka urodziła pierwsze dziecko przez cesarskie cięcie i niedawno drugie naturalnie, bo się uparła. Różnica między dzieciaczkami nieco ponad dwa lata. Najgorzej to jak robią cesarkę w biegu i byle jak, ale gdy wszystko zaplanowane i na spokojnie, to powinno się ładnie zagoić.

      1. Dzięki za pamięć:) ktg z piątku – bez skurczy, serducho ok. Fizycznie czasem coś mnie w pachwinach zaćmi, brzuch twardnieje, ale to nic nowego.
        Mam przyjść na wizytę w piątek. Jutro mam spotkanie z położną, bo ta umówiona wcześniej jest na urlopie..

  3. Hej dziewczyny,
    własnie wrocilam od lekarza i okazalo sie ze pęcherzyki pekły… No ale to nic bo czułam wlasnie wczoraj ze pekaja wiec podjelismy naturalne próby 🙂
    No i postanowilismy z lekarzem ze zaczynamy działac z in vitro. No i tak na poczatek jak zwykle mnostwo badan,i odrazu moje pytanie brzmi czy ktoras z Was miala badanie cytogenetyczne a mezowie mieli CFTR i AZF ?
    jesli tak to gdzie w warszawie robilyscie? bo w N sa one mega drogie…

    1. Sza, myślałam o tych Twoich pęcherzykach, ciągle jeszcze jestem w szoku, że klinika zamyka na głucho w niedzielę. Szkoda, ale też rozumiem, że nie chcesz już dłużej czekać na korzystny układ planet.

    2. Sza, a to niedobre pęchole. Doskonale rozumiem, że nie chcecie dłużej bawić się w ciuciubabkę i ruszacie z in vitro. Twój lekarz to przynajmniej uczciwie nie robi inseminacji, jak pęcherzyki pękły i są małe szanse. My mieliśmy jedną nieudaną inseminację na pękniętym pęcherzyku, bo gin się uparł, a ja wiedziałam, że jest już po ptakach.

  4. Iza-udanego urlopu, odpoczywaj i nabieraj sil! Czekamy tu na Ciebie 🙂
    Eska, trzymam za Ciebie kciuki.
    Sza, porozgladaj sie dobrze bo u nas jak robilismy w Invikcie to sie trafila ladna promocja i bylo jakos ponad 100zl taniej na tych dwoch wlasnie-AZF i CFTR. Jak dobrze pamietam to M mial to robione z krwi.I chyba teraz kariotyp maja tam tez w jakiejs ciekawej ofercie ale nie znam szczegolow. Ja tez zrezygnowalam z kolejnej inseminacji (trzeciej) po tym jak przyjechalam kawal drogi a tu po pecherzyku juz bylo. Powiedzialam wtedy dosc bo za duzo z tym zachodu bylo w stosunku do efektow. Pozdrawiam i cokolwiek nie postanowisz trzymam za Ciebie kciuki

  5. Jeśli któraś z Was miała nieprzyjemność poronić może mi coś doradzi. Czwartek i piątek zaczęły się plamienia, ale juz takie jak slaby okres (jasna krew), w sobotę rano wylecialo mi coś sporego galaretowatego (prawdopodobnie ten czop sluzowy), po tym sporo krwi i pozniej znowu jak slaby okres, w sobote miałam duże bóle brzucha, w niedziele tak umiarkowanie z krwią. Dziś o 7.30 miałam usg, lekarz powiedział, że się oczyszcza, nie ma już pęcherzyka ciążowego i żeby przyjechać na kolejne usg w czwartek i ewentualnie jakby trzeba było doczyscic to w piątek. Juz po wizycie ok. 10 poleciało trochę więcej krwi i wypadło później ze mnie cos wielkiego jak duży kawał mięsa (to nie były skrzepy), ale ogromne. Nie mam teraz wielkich bóli ani gorączki, krew na razie słabo, ale przed chwila zadzwonił lekarz, że jest wynik crp z rana i jest 28 i czy nie chciałabym jutro doczyscic żeby się coś nie działo. Rano mam powtórzyć crp. Powiedzialam, że wolałabym jeszcze poczekać z decyzją o czyszczeniu i jutro jeszcze raz zrobić usg i to crp, zwłaszcza, że coś wielkiego ze mnie wyleciało. Co mi radzicie? Boję się potwornie.

    1. Melisko,
      Dokładnie wiem o czym piszesz bo u mnie zaczęło się w piątek. .. sobota masakra o niedzieli nie wspomnę. .. myślałam , że umrę z bólu. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie doświadczył i kolejny raz nie przeżyję.
      Wizytę mam dopiero w przyszły poniedziałek i lekarz nawet nie kazał mi przychodzić wcześnie o badaniu CRP nie wspomnę.
      Mój pęcherzyk wypadł w sobotę w nocy a dzisiaj rano coś o czym piszesz taki duży kawałek.
      Też się boję. Jednak wiem , że najlepiej aby samo się oczyściło. Ściskam. , jestem z Tobą.

      1. Dziewczyny, jak coś ruszyło to może nie trzeba będzie czyścić. Najważniejsze, ze jesteście pod kontrolą. Trzymam kciuki, żebyscie szybko miały to za sobą. I psychicznie i fizycznie.

      2. Dziewczyny, nic madrego nie napisze bo mysle juz 2 godziny i nic nie wymyslilam…Ale bardzo Was wspieram w tym trudnym czasie, chcialabym jakos zaleczyc te Wasze zranione serca…jakkolwiek.
        LILOA, myslami jestem z Toba caly czas. Nie wiedzialam jak spytac o rozwoj sytuacji az Ty sama napisalas. Przytulam Cie z calych sil. Przytul sie mocno do M i przezyjcie jakos razem ten straszny czas. Oby ten bol juz zelzal, ten psychiczny przede wszystkim…choc troszeczke. Pamietaj ze nadal jestem z Toba myslami! A szczegolnie teraz Kochana.

    2. Melisko, LILOĄ – tak bardzo mi przykro, że musicie przez to przechodzić. Że boli ciało, wyje z bólu dusza. Nie wiem jak to jest, nie umiem sobie nawet wyobrazić, nie mogę pomóc, ale mocno Was tulę.

      1. Meliska, Liloą – Wasze historie są strasznie smutne, nie ma pewnie odpowiednich słów, które dadzą Wam jakakolwiek ulgę ale jesteśmy tu Wszystkie z Wami! Wasz ból jest zapewne okropny, niczym kolejny nóż w serce. Dziewczyny, w końcu musi wyjść słońce zza gradowej chmury!
        Przytulam Was najmocniej na świecie!!!
        Pamiętajcie, że nie jesteście same, macie nas i cokolwiek by się nie działo, to będziemy Was wspierać! !!!!

    3. Dziewczyny ja poroniłam w 6tc. Intensywnie krwawiłam przez dobre 14 dni, przez pierwsze 3-4 dni były też duże ilości skrzepów. Oczyściłam się sama, nikt mi nie zlecił crp. Melisko jeśli masz crp podwyższone, to zbadaj sobie je ponownie tak jak masz to zlecone żeby nie wdała się jakaś infekcja. Mam nadzieje że Twój organizm poradzi sobie sam, w tej cholernej sytuacji to najlepsze rozwiązanie 🙁

    4. Witaj Melisko, strasznie mu przykro z powodu tego co Cie spotkało. Wiem że żadne słowa nie są w stanie przynieść ukojenia w tej sytuacji. Wiem bo znam to z autopsji 🙁 Poroniłam w 12 tc, prawdopodobnie w 10 tc przestsłi bić serduszko Bąbla. Ja trafiłam do szpitala i miałam podany lek poronny gdyż organizm pomimo upływu dwóch tygodni nie reagował. Wszystko oczyściło się samo, przynajmniej tak wynikało z usg. Po 2 miesiącach okazało się że mam stan zapalny śluzówki macicy i konieczne jest podanie antybiotyku. Mam nadzieję że u Ciebie obejdzie się bez komplikacji. Pozdrawiam.

    5. Niestety wiem o czym mówisz, niestety też przez to przechodziłam. Mnie dobijał ten stan braku kontroli i niewiedzy…nic od nas nie zależy…i nie sugeruj się w ogóle tymi tymi „dużymi kawałkami” bo to nie to świadczy o oczyszczeniu, czasem stan zapalny wlecze się, a jak wiadomo grozi to potem powikłaniami…ciążami pozamacicznymi i uwierz mi wiem co mówię!Nie wiem skąd ta panika przed łyżeczkowaniem, ale mi wyjaśniło 3 lekarzy, niezależnie, w tym jedna jest bliską koleżanką, że zabieg ten dobrze przeprowadzony pomaga, a po zregenerowaniu masz większą szansę na kolejną niepowikłaną ciążę! Przeszłam ciążę pozamaciczną i nikomu nie życzę i nie pozwoliłabym sobie czekać na to czy się oczyści macica, czy dokładnie, czy nie zostanie tam stan zapalny…nie przekonuję, bo to indywidualna decyzja, ale myśląc o kolejnych dzieciach, trzeba zadbać, aby macica była pozbawiona stanów zapalnych.

      1. Marta, a ja chcę uniknąć łyżeczkowania, mam odmienne zdanie i radziłam się też prof. W, też zaleca czekanie, więc czekam, to co najgorsze zeszło, mam nadzieję, że wszystko samo się oczyści, biorę antybiotyk.

  6. Eska czekamy w napieciu na betę:-) mam nadzieje ze bedzie wysokaaa.
    Trzymam kciuki.
    Melisko niestety nie pomoge:-( nie znam sie.
    Moj weekend mega udany. Okres nie przyszedl. Dzisiaj biore ostatnia tabletke na cyste i mam nadzieje ze w ciagu paru dni @ pojawi sie.
    Milego tygodnia dziewczyny!

      1. Anitt tym razem zawarłam pakt z Chochlikiem (to była jego inicjatywa ;-)) i byłam jakoś wewnętrznie spokojna, że tym razem się uda choć ,,na zewnątrz” brzuch ściśnięty w supełek… bo ,,pewniacy” zawsze przegrywają…
        Tym razem chodziłam do pracy (mimo,że bardzo stresująca i odpowiedzialna) i starałam się działać normalnie…
        Teraz ,,zaszyje” się na 9 miesięcy i już ,,ICH” nie wypuszczę…
        Ale oczywiście w środę powtórzę krew…
        dziękuję Dziewczyny !!!! Jesteście niesamowite !!!

    1. Ahh Eska cudownie 🙂 Wiedzialam, po Twoich odczuciach ze to musi byc TO! Albo blizniaki jak nic (cos ta betka na to pachnie) albo mega mocna ciaza czyli poprostu tak czy inaczej pieknie. Gratuluje przyszlej Mamusi. Wreszczie koniec zlej passy!

      1. Mi lekarz kazał się pojawić w 6tc. Serduszko już pięknie biło 🙂
        Ja po transferze jedynaka w 14dpt miałam betę 850 j., u Ciebie zapowiada się, że oba maluchy zostały 🙂

      2. U mnie w 5t1d byl pecherzyk ciazowy i jakby malenki zarodeczek. Pozniej dostalam wybor do przyjscia za tydzien lub za dwa. Wytrzymalam jakos 2 tygodnie i w 7t1d widac bylo wyrazne serduszko. Dr stwierdzil ze tydzien wczesniej tez byloby juz je widac ale nie chcial mnie straszyc jakby co 🙂 I mysle ze to dobra strategia.

        1. Gratki Eska! U mnie przy transferze 2 blastek w 12 dpt beta była 142. Jak się później okazało został 1 zarodek. Moj dr kazał przyjść na wizytę serduszkowa najwcześniej 20 dni po transferze, byłam w 24 dpt i serduszko biło 🙂

  7. Eska z tymi serduszkami to też różnie. Ja miałam transfer 2 dniowych zarodków, 24dpt nie widać było serduszka, beta na następny dzień 14820 wielka zalamka, że coś nie tak, bo przy takiej becie serduszko powinno być już widoczne. 2 dni przeryczalam. Później wizyta za 2 tyg, 2 pęcherzyki, 1 musiał się schować pod drugi. Bo jajnik 12cm napieral na macice. No i dwa zarodeczki 1,5cm, 2 bijące serduszka. Także spokojnie nie wpadaj w panikę tak jak ja 🙂

  8. A co do serduszka to My byliśmy na USG w 20 dpt 3 dniowego Zarodka i Lekarz powiedział że już coś jakby widać, ale ze nie będzie sprawdzać bo to za wcześnie żeby Malucha denerwować 🙂 i mamy przyjść za 2 tygodnie czyli w 8 tygodniu ciąży mniej więcej. Mówił też że serducho się pojawia ok 23 dnia od zapłodnienia, bo oczywiście też wpadłam w panike 😀

  9. Dziewczyny jestem mega ciekawa waszego zdania na temat Aspiryny a implantacji.
    Dlyszlama ze poprawia urkrwienie jajnikow i macicy, rozrzedza krew, mniejsze ryzyko poronienia. Troche poszperalam i jestem dobrze nastawiona.Wklejam link.
    http://mamo-tato.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=29&t=1211&utm_source=Viber&utm_medium=Chat&utm_campaign=Private
    Moj plan jest taki: od 1dc aspiryna100 1×1, na dwa dni przed punkcja odstawia i dzien po punkcji zaczynam spowrotem az do mimentu jak bede w ciazy a potem skonsultuje sie z lekarzem. Okresow nigdy nie mialam jakis nadwyraz obfitych wiec tego sie nie boje. Ktos by powiedzial ze lepiej teraz to skonsultowac ale moj lekarz wszystko uwarza za zbyteczne…

    1. Ja po poronieniach miałam zalecony acard. W cyklu w którym zaszłam w szczęśliwą ciążę też brałam- na własną rękę bo mój ówczesny lekarz kręcił nosem na zalecenia poprzedniego 🙂 na pewno nie zaszkodziło bo mam z tej ciąży pięknego synka 😉

    2. Anitt ja też teraz przed crio od 1 dc na własną rękę brałam: Acard 1 tab na lepsze ukrwienie, olej z wiesiołka, kwas foliowy oraz wieczorem kieliszek czerwonego wina i tak do transferu (w necie znalazłam że do dnia owulacji) I wcinałam orzechy brazylijskie i suszone morele…

      chyba pomogło… 😀

      1. Z krzepliwoscia mam raczej wszystko ok. A napewno niemam za rzadkiej krwi :-). Nigdy nie leci mi krew z nosa, jak sie skalecze to zaraz przestaje mi leciec krew, po punkcji tez mialam leciutkie plamienie woiec o to sie nie martwie :-).
        Od tego cyklu zaczynam z aspiryna. Mam nadzieje ze chyci:-)

  10. Anitt, generalnie jestem za. Sama biorę od początku tego cyklu (sztuczny, transfer 2 dni temu). Lekarzowi nie powiedziałam, bo nie widziałam takiej potrzeby.
    Jeden z moich wcześniejszych lekarzy zalecał (a właściwie zalecała, dr Jerzak), abym brała stale, z powodów, które wskazałaś – lepsze ukrwienie macicy, lepsze przepływy. Nie mam stwierdzonego zespołu antyfosfolipidowego, ale na wszelki wypadek…
    Nie robiłabym tego (i nie robiłam) jednak przed punkcją, ze względu na ryzyko krwawienia.
    Mam też plan, by w razie niepowodzenia przy kolejnej stymulacji po transferze wymóc na lekarzu zastrzyki z heparyny.

  11. Ciężarówki czy u Was w ciąży też brzuszek pojawiał się i znikał w zależności od pory dnia? Zastanawiam się czy to normalne. Kończę powoli 4 mc, a brzuszek czasami znika całkowicie.

    1. Borufka, wieczorami był większy z czasem. Ale zmieniał rozmiar:) Generalnie ja mam słuszne gabaryty, a pacjenci, z ktorymi pracowalam od tygodni, jak byłam w 5 m-cu to nie zorietowali sie:) potem już rośnie i rośnie:)

    2. Rano jak wstaje mam male wybrzuszenie, ale wieczorem raczej taki dosyć duży, taki ciążowy i nie trudno to zauważyć…

      Do wiadomości dodam, że dziś robiłam badanie prenatalne. Wyniki za 14dni… jakoś jestem tym zdenerwowana, jadąc samochodem się poplakalam, smutno mi chyba, że je zrobiłam, albo że strachu że może wyjść coś nie tak z dzieckiem… ech..

      1. Merda u mnie było tak samo, brzuszek był widoczny o każdej porze, a teraz zniknął 🙁 Myślałam, że schudłam (jestem drobnej budowy), ale nie, wręcz przeciwnie, przytyłam. Nie wiem czy wszystko w porządku, zaczynam się martwić 🙁

        Co do badań prenetalnych, też bardzo długo się zastanawiałam i wahałam czy je zrobić czy nie. Zdecydowaliśmy, że skoro na genetyku wyszło wszystko ok, to tego będziemy się trzymać, kochamy dzidzię i nic tego nie zmieni. Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze! A jakie badania robiliście?

          1. No nie martw się o brzuch, szczególnie jak jesteś drobnej budowy. Czasami widać dopiero ok 20tc u szczupłych. A te „wynrzuszenia” to reż mogą być wzdęcia, jelita… ja tak mam wieczorami czuję, że mam mega wzdęcia i wywala mi brzuszysko. Ale też nie zawsze. Zależy od dnia i ruchu w ciągu dnia.
            Spokojnie jeszcze urośnie 🙂

    3. U mnie dopiero pojawił sie w 5 miesiącu a tak nadymałam sie i wypinałam w nadziei ze ktos zauważy. Ale ja nawet na tydzień przed porodem na poczcie musiałam się kłócić że stać nie mogę bo niewiele było widać.

  12. Hej dziewczyny:) Na poczatku grtulacje dla Eski 🙂 wow blizniaki jak nic 🙂
    Dziekuje dziewczyny za podpowiedzi 🙂
    Chyba wybierzemy leboratorium które poleciła Doti bo wychodzi najtaniej:)

  13. Hej, potrzebuje porady ekspertek. Czy zapalenie spojówek jest niebezpieczne w pierwszym trymestrze ciąży?
    Dziś kolega przyszedł do pracy z takim paskudztwem, jutro go niby nie będzie ale zastanawiam się czy w czwartek i piątek nie uciekać od niego gdzie pieprz rośnie czyli na urlop. Co myślicie? Zawsze szybko łapałam tego typu rzeczy 🙁

    1. hmm z tego co wyczytałam to zależy, ale lepiej uciekać moim zdaniem w jakims artykule wyczytałam że się roznosi. Pozatym częściej łapią je osoby z obniżoną odpornościa.

  14. Girls, odebrałam bete:
    12 dpt: 771
    14 dpt: 2436

    Rozmawiałam z panią embriolog, powiedziała ze to raczej wskazuje ze jeden się przyjął…
    Nie wiem co mam myśleć,w ciągu 2 dni przeyrosło az prawie 3-krotnie to dobrze?! Ręce mi sie trzęsą ze zdenerwowania…

    Ewciak Kochana jak było u Ciebie, pamiętasz?

    1. Eska, nie stresuj sie tylko sie ciesz. To extra przyrost 🙂 A czy 1 czy 2 to w sumie ciezko teraz stwierdzic. Ja w 9 dpt mialam bete ok 200 i tez pomyslalam wtedy ze dosc sporo. Nie mam dla porownania z dnia 12 ale zrobilam 16 dpt i byla wtedy ponad 4000. Ty wtedy proporcjonalnie moglabys miec zalozmy 6000. Dalej weszylam ze cos duzo i na usg szukalam drugiego az sie dr smial. Powiedzial ze mocna ciaza to mocna beta ale to tez mocno indywidualne bo wiele dziewczyn ma male wartosci i jest ok. U mnie ta duza beta daje wyraz w samopoczuciu i wymiotach-to na pewno.A Dzidziulek jest 1 bo wczoraj go podgladalam 🙂 Najwaniejsze ze Twoja beta rosnie!!! Wiec jest ok jak najbardziej. Szanse na 2 mysle ze nadal sa spore a embriolog to nie ginekolog- moze sie przeliczyc hehe. Sciskam

    1. Olga, sezon ogorkowy na blogu, w klinikach urlopy, remonty i papiez.Czekamy az urodzisz, to bedzie nowina!
      Ja mam transfer we wtorek, poki co pase endometrium i sie wzruszam, ze to juz. Pozdrawiam znad morza!

        1. Hej Pati, nigdy nie miałam problemów z endo; łykam tylko progynovę i wczoraj miałam ponad 11 mm. Ah, no i mąż podlewa mój trawnik czerwonym winem, tak intensywnie, że cieszy mnie wizja abstynencji.

          1. niebieska U mnie chyba przy stymulacji Purogenem ten lek odpada, coś ktoś mi mówiła że albo jajka albo endo i du…pa wyszla z jednego i drugiego 🙂 no no ja po urlopie zaczynam walczyc, narazie sie faszeruje suplementami

      1. Ktoś powie, ze ivf to procedura, ze szkiełko, ze… bla bla. A my ciągle wzruszone, we łzach, unoszące sie pod niebo albo pod bramą piekła.. tyle uczuć…
        narazie nic nie zapowiada, żebyśmy mieli powitać córkę po tej stronie:) to dziwny czas- czekamy jak na podróż, nie znając kierunku..
        pozdrowienia z gór

        1. Otóż to, Olga82, bla bla. Jak mi pani embriolog wczoraj obiecała, że nam nagra film z rozmrażania to prawie jej się rzuciłam w ramiona; mam wszystkie emocje na skórze, co chwila stają mi świeczki w oczach. Czekam najbardziej na świecie.
          Nie znam dziecka, które by się w końcu nie urodziło, więc choć nic tego nie zapowiada, Helenka też pojawi się po drugiej stronie brzucha; raczej prędzej niż później.
          Szczęśliwej podróży!
          PS. Też mam góry! Kocham 🙂

          1. Kurde, ja szłam jak zahipnotyzowana w trakcie procedury… potem strach o wszystko i na wdechu, każde usg to był stres, czy serce bije, czy u Bułki wszystko ok, takie zamrożenie większości spontanicznych (dla ,,bezstresowych,, ) uczuć. Potem powoli zaczęłam oddychać, Młoda zrobiła swoje i jestem.. no wlasnie- jestem mamą. Nic już nie będzie takie jak wcześniej. Dziękuję Ci Córeczko.
            Dziewczyny, to jest zajebiscie wszystko trudne i jesteśmy dzielne i wielkie, ze przez to przechodzimy. Czy ivf, czy adopcja, wymagają odwagi i ogromnej siły. Doceniajcie to, bądźcie z tego dumne.

        2. Oj, dziewczyny macie rację. Teraz wstydzę się tych myśli, ale rok temu po laparoskopii, kiedy wiedziałam że tylko in vitro, miałam ogromne wątpliwości czy taka ciąża sprawi mi radość, że wszystko bez sensu a cała procedura to jakiś kosmos. Wcale nie chciałam w to „wchodzić”.
          A potem pierwszy transfer i takie wzruszenie…
          Lekarz już poszedł, zostawili mnie, żebym chwilkę poleżała a ja wpatrywałam się w ekran usg ze ściśniętym gardłem aż się w końcu wygaszacz włączył :-(. To nie był udany transfer ale to chyba ten moment,który całkowicie odmienił moje myślenie.

    2. To jeszcze ja zamelduje;-). Wizyta jutro, zobaczymy co tam w środku słychać.
      Transfer jeszcze nie wiem kiedy ale na pewno w przyszłym tygodniu bo potem wiecie co 😉 . I też czerwone winko poszło w ruch.

      1. mam zaczac brac jak dostane okres i w 18 dniu cyklu mam sie pojawic u lekarza,powiedzial ze w polowie sierpnia bede sie kłuć a na poczatku wrzesnia zaczynamy dzialac z punkcja itp 🙂
        Strasznie sie ciesze,bo tak jak Niebieska powiedziala to jest jakis kolejny level.

        1. Sza, super że podjęliście decyzję o pójściu kroczek dalej. Pewnie będzie trudno, nerwowo ( a może wcale nie 🙂 ) ale będziesz mieć poczucie, że robisz wszystko co możliwe. . Wiem jak ciężka jest świadomość uciekajacych i bezowocnych cykli. Powodzenia 🙂

          1. Nie dziekuje zeby nie zapeszyc 🙂
            Wiesz co narazie w gole sie nie denerwuje,nie boje sie ani zastrzykow ani punkcji 🙂 Bardziej czuje radosc ze to juz ten czas 🙂 ze w koncu machina ruszy z kopyta 🙂

      1. Samopoczucie dobre, od transferu zero objawów, znaków czy czegokolwiek poza lekko bardziej napiętymi piersiami.
        Sikańca sobie oszczędzę i pójdę na całość z betą. Szkoda mi czasu na analizowanie czy to nadal jedna kreska czy już prawie cień drugiej.

          1. Przypomniało mi się, Olga. Twój sikacz, to było jedno z moich pierwszych wrażeń u Izy, zacieśniałam wtedy kręgi wokół kliniki, rozgrzewałam internet i patrzę a jakaś laska leje na test w centrum handlowym. W centrum handlowym! To byłaś Ty, prawda? Zburzyłaś mi wizję złotego nocnika, świętego moczu oddawanego przy dźwięku lutni i testu z kokardką 😉 Usmiecham się na wspomnienie.

          2. Tak, to ja:))
            Żebyś ty wiedziała jak brzydki ten kibel był ( to powiatowe centrum handlowe, a drugi kibel był o niebo lepszy 🙂
            do tej pory nie wiem, co mnie wtedy podkusiło:) potem napisałam smsy do wtajemniczonych i miałam uśmiech,jakbym coś wzięła..
            Ile testów z nabożeństwem domowego kibla obsikalam i nic…

  15. Ja po wczorajszej wizycie u Gina. Maluchy mają 2,50 i 2,70 cm. Jeden śpioch, drugi fikal i skakał. Wszystko ok, teraz wizyta 9 sierpnia. Według om dzisiaj zaczynam 11tc, a według usg 9t4d. Z om termin 8 luty, z usg 11. Myślałam, że po ivf będzie większa rozbieżność terminu 🙂

  16. No to ja tez się melduje po wtorkowej wizycie. Okruszek ma już 2,5 cm, sliczne raczulki i nozki. Jest już taki Dzidziulkowy 🙂 Ma nawet 3 dni do przodu wg usg bo bylam w 9t1d a usg wskazalo 9t4d. Termin wychodzi 10-14 luty. Ja wyglądam jak to powiedział dr bardzo slabo. Za chudo, za blado-jak sciana. Caly dzień wymiotowałam, z miska i woreczkami pojechałam. Jak mnie zobaczyl wiszaca na krześle to wcześniej otworzyl. Jeszcze ta moja skora zmarszczona jak chwycil to dopelnila obrazu. Mam pic 3 litry wody dziennie bo jak nie to gdzie indziej będziemy rozmawiać. Latwo mowic. Ale puenta- u Maluszka wszystko dobrze i to najważniejsze!
    Ewciak, kiedy mialas punkcje? Ja 23 maja. Bo cos mi tu wygląda ze razem co do dnia idziemy? 🙂
    I dziewczyny co ile usg mialyscie na początku? Ja znowu ide za tydzień w czwartek a potem (jak Ewciak znowu hehe) 9 sierpnia. Pomiedzy dr ma urlop. Ale ze to tak caly czas co 2 tygodnie?

    1. Ja tak średnio co 3 tygodnie, ale był moment, że faktycznie co dwa. Nasza dzidzia była większa niż to wynikało z dnia transferu, więc lekarz nie chciał przegapić dobrego momentu na usg genetyczne.

    2. Ana86, dziewczyny pisały o jakiś tabletkach na mdłości ciężarnych -jest takie coś? Dalej Cię męczy z taką samą siłą?
      Może jakiś miód do wody, albo odrobinę soli, żeby był elektrolit?
      Ciekawe, kto Ci daje tak poparlić- syn czy córka:)
      Ja po serduszkowej przeszłam do swojego,, starego,, gina, wizyty co miesiac.

      1. No wlasnie Olga moj gin mowi ze lepiej bez tabletek. Ze to niby minie. Tylko kiedy?Jak cos to szpital mnie nawodni ehh. Zaszlam do rosmana po ten krem na rozstepy,to jak mnie zapach walnal to tylko cudem do auta z miska zdazylam.Wlasnie nie wiem kto daje wieksze mdlosci-Synus czy Corcia? 🙂 To moj dr jakis przewrazliwiony ze co 2 tygodnie. Chodze jak Ty do mojego starego gina to wie ile walczylismy o te ciaze.Moze stad taki wnikliwy.

          1. W sumie masz racje 🙂 Tez moglabym sie podpiac pod usg na cale 9 miesiecy hehe. Choc czytalam ze czeste usg moze nie byc zbyt wskazane. To chyba niezbyt aktualne co? Ja wyladowalam z miska w aucie i wyslalam spowrotem mojego M zeby sam cos kupil.A ze czytalam o przyjemnym zapachu kremu Babydream z rosmana i nie ma on dzikiej ceny to w ciemno M wzial. No i sie smaruje,zapach ‚dzieciecy’ pudrowy nawet mi podpasowal 🙂

    3. Ana ja punkcje miałam 19 maja a transfer 21 🙂 ja chodziłam co 2 tyg, ale teraz z dziećmi Oki to dopiero 9, chciałam napisać, że może razem urodzimy, ale pewnie mnie to szybciej polożą na oddział. Koleżanka pisała, że w ZG trzymają do 36,1 tc i robią cesarke, zobaczymy

    1. O mnie to prosta historia: 38 lat, 2 lata prób naturalnych z 2-krotną przerwą techniczną na inseminację. Niepłodność idiopatyczna, czyli jak się wyluzujecie to dziecko będzie…Oboje mamy bardzo dobre wyniki z punktu widzenia medycyny, a jak widać nie do końca dobre z punktu widzenia natury. Inseminacja dała mi głupią nadzieję i od tego czasu nie robię żadnych sikanych testów. Wolę twarde dane:-)
      Podejście do ivf pierwsze. W przypadku gdybym nie spodobała się jako potencjalna mama aktualnemu zarodkowi – mamy w poczekalni jeszcze kilka zamrożonych. Jakbyście nie pamiętały – to ja jestem tą szczęściarą, której któraś z dobrych dusz oddała niepotrzebne leki w N – dzięki czemu nie tylko zyskała moją dozgonną miłość ale również zaoszczędziła mi trochę grosza w portfelu.

      1. Wendy a do kogo chodziłaś w N? Bo ja dziś jestem po wizycie i już mie nie dziwi sformułowanie ale z Pani dziwny przypadek, nie wiem co bo by t z Panią zrobić. 😀 hehehe już przyzwyczajona jestem i się temu nie dziwie 🙂

          1. A to inny bo ja lekarka 🙂 ale wychodze z zalozenia że jak już w N to chyba każdy wie co robi. Właśnie ślęcze nad kalndarzem kiedy zacząć co brać i działamy dalej 🙂

          2. Pati, moim zdaniem jak ma być to będzie u tego czy innego lekarza. Wszyscy dobrzy w N.choć niektórzy z tego co słyszę mają lekkie problemy w komunikacji. Mój lekarz też nie bywa zbyt rozmowny i troskliwy, no ale takiego sobie wybrałam to mam.Ty działaj z lekami, ja z betą pojutrze i zobaczymy co dalej.

          1. Ana86, ja bym Ci powiedziała, gdzie jest Wężon, ale jak sobie tylko wyobrazisz to bujanie i przestwór oceanu, to u Ciebie to się akurat może skończyć spotkaniem z miską 🙂

      1. czyli dopiero tak jakby po owulacji, hmm a gdzieś czytałam że on wpływa na ukrwienie a co za tym idzie na endometrium. A czy któraś z was była stymulowana 3-7 dc Lametta, 4-9 dc Puregon 75jm i cały czas Metformax 500 1×1?

  17. Podwójne ciężarówki, Kas i S-mother, dziewczyny, dajcie znać co u Was?
    z moich obliczeń wynika, że jesteście/lub za chwilę będziecie już prawie na wylocie 🙂
    jak sie czujecie, maluchy OK?
    macie już ustalone planowe cięcia czy jeszcze za wcześnie?

    1. Ja dziś mam 34t0d, na wizycie 3.08 (36t6d) dostanę skierowanie do szpitala i pewnie w ciągu dwóch- trzech dni od tego będzie cięcie. Dziewczyny ok, duże jak na swój wiek, tydzień temu obie już przekroczyły 2 kg. Na razie nic nie wskazuje na wcześniejszy poród, a ja… no cóż, ciężko 😉

      A Ty jak się czujesz? Dawno nie pisałaś, też myślałam, co u Was. S-mother bardzo dawno się nie odzywała.

      1. Kas, czyli jeszcze jakieś c.a. 3tyg i się rozpakujesz 🙂
        ładna wagę mają Twoje Dziewczynki.
        Nie dziwię się, że Ci ciężko – nosisz ponad 4kg dzieci w brzuchu nie licząc reszty wiec wiadomo.
        Ale już niedługo 🙂 Zobacz jak pięknie przetrwałaś te m-ce, a pamiętam jak pisałaś tu o pozytywnej becie i o tym, że blizniaki są jednokosmówkowe, a potem – na szczęście – dwuowodniowe.
        A za chwilę będziesz już rodzić.

        S-mother sie wogóle od dosyć dawna nie odzywa i trochę się tym martwię czy wszystko u Niej dobrze.
        A może po prostu nie ma głowy do zaglądania tutaj i pisania.

        Dziewczyny,
        u mnie i Brzdąca na razie okej, jakoś ciągniemy, jesteśmy w 32tc. Brzuch troszkę ciąży i utrudnia sprawne poruszanie się (mam niezłą piłkę), w nocy źle sypiam/nie sypiam (rozmyślam, rozmyślam i jeszcze raz rozmyślam), jem nadal jak opętana choć na wadze tylko 9kg do przodu, ale na szczęście i to najważniejsze, zdrowotnie u mnie i malca jest ok.
        Straaaasznie dłuży mi się ta końcówka ciąży – to podobno normalne, i chciałabym aby czas płynął szybciej i Maluch już była na świecie cały i zdrowy.
        Lekarz mnie jakiś czas temu straszył mnie skracającą się za szybko szyjką, ale na ostatnim badaniu wyszła jak na ten okres ciąży, długa i twarda, wiec liczę, że powinnam jeszcze co najmniej 7 tyg wytrwać w dwupaku.

        1. Kurcze Bilbao ja też pamiętam jak dopiero co pisałaś o początkach ciąży, a teraz fiu fiu 🙂 Czas leci jak szalony 🙂 U nas też już 16 tc, a dopiero co robiłam betkę 😉
          Będziesz miała synka?

          1. Tak Kochane, czekam na synka 🙂

            A co do upływającego czasu, to ja naprawdę nie wiem kiedy to tak szybko minęło, mam wrażenie, że ostatnie 7 miesięcy to jedna filmowa klatka…
            Tylko teraz w końcówce już czas się wlecze niemożliwie, i już by się chciało zobaczyć Malca, przytulić, ucałować, zobaczyć całego i zdrowego.

            No więc cierpliwie czekam.
            Jak my wszystkie tutaj, jestem mistrzynią czekania.

          2. Teraz czas się wlecze, ale po porodzie niestety przyspieszy. Pierwsze miesiące z dzieckiem mijają zbyt szybko. Nie wiem, może potem jest inaczej..

          3. O jak pięknie:) Tez o Was ostatnio myślałam.. i czy u Ciebie wszystko ok, Bilbao. Super, że tak dobrze się trzymacie:) Jeszcze kawałek i będziecie razem ! Ja też już powoli się ogarniam w domu i pojawiają się pierwsze niepokoje, czy dam radę . Trzymaj się dzielnie i zdrowo do samego konca :* Całujemy Was gorąco!

        2. Jak sobie wspominam swoją ciąże to sobie myślę ze za mało się z niej cieszyłam bo ciągle tylko strach i obawa i dzisziusia. Pod koniec to już w ogóle schizowalam ze względu na ta cholestaze. A teraz mój mały skończył już dwa miesiące. Kiedy to zlecialo? 🙂 i jest ogromnym lakomczuchem i ciągle by siedział i doil cycusia 🙂 trzymam kciuki za Wasze szczęśliwe rozwiązania to już niedługo!!!

      2. Kas, Bilbao, o rany jak ten czas szybko leci. Dopiero zachodziłyście a tutaj już się za chwilę rozsypujecie. O rany. Ale nie spieszcie się, teraz wszystko macie pod kontrolą, a potem przez pierwsze dni to będzie roller-coster 😉 Trzymajcie się Maluchów i nie rozrabiajcie dziewczyny.

  18. Hej, dziewczyny – czy któraś z Was miala żółtawy śluz w ciąży? u mnie jest końcówka 9tc i od wczoraj śluz po wyschnięciu jest jakiś taki żóławy, zapach kwaśny. Net mówi, że może być to normalne w ciąży, a za chwile, ze może zapowiadać poronienie… Nie ma jak to sobie poczytać w google… Co mówi Wasze doświadczenie?
    Może zapodać sobie lactovaginal? Można go brać w ciąży?
    Wizytę u lekarza mam dopiero za tydzień….

    1. Net zawsze mówi, że to będzie poronienie. Choćbyś zapytała o krwawienie z nosa. Daruj sobie dr Google. Masz jakieś objawy infekcji? Lactovaginal można stosować, ale on to raczej profilaktycznie, jak już coś zlapalas, to nie wyleczy. Możesz iść gdzieś zrobić posiew, akurat wynik będzie na wizytę.

  19. Laski Help!!
    Bylam dzisiaj u swojej ginki. Po cyscie ani śladu, edometrium narosnete. Ewdetnie jestem przed okrem ale to juz 2 m.c i nic. Lekarka nic mi nie poradziala jedynie co ze jak w ciagu tygodnia nie dostane to mam jechac do kliniki i tam mi moze poradza…znajac moja klinike to mi zrobia termin za 6m.cy
    Mam kolejny pomysl !!! Znlazlam globulki Faminita ktore dostawalam po transferze. To jest czysty progestwron 200.
    W swoim notesie mam zapisaebze kiedys je bralam jak mialam tez problem z okresem.
    Moje pytanie: czy bede mogla mieć normana stymulacje jak dostane okres po tych tabletkach. Zamierz brac je tydzien i odstawic. Rogesteron skoczy a potem spadnie i dostane okres.
    Bralyscie cos na wywolanie tuz przed stymulacja ?
    Co o tym sadzicie

    1. Anitt, przede wszystkim rozumiem, że nie możesz się doczekać:)
      Branie i odstawianie progesteronu to metoda stara jak świat na wywołanie okresu, dlatego Twoja ginekolog też mogła to zaproponować. Bardzo chcę wierzyć, że widziała w obrazie usg, że ten okres czai się za rogiem i dlatego dała Ci ten tydzień, wiedząc, że Twoja macica ogarnie się sama szybciej. Ja bym czekała, wściekała się i czekała.

      Co do aspiryny. Proszę Cię, bądź ostrożna. Po punkcji dostałam wyraźne wytyczne, że jest zabroniona; podkreślone na czerwono na wypisie. Wiem, że to tylko setka, ale bądź ostrożna. Sama podejmiesz decyzję, podobnie jak podejmujemy decyzję odnośnie brania suplementów, picia kawy i tańczenia zumby po transferze. Na tej stronie wunschkinder nowsze badania już takie optymistyczne nie są i wskazują na jej możliwą skuteczność u kobiet z powtarzającymi się poronieniami, ale brak wpływu na zagnieżdżenie. Wygląda też na to, że wiele klinik w Niemczech ją jednak stosuje, więc może warto zapytać lekarza?

    2. Anitt,
      to super ze niedługo zaczynasz i ze nie ma cysty 🙂 Nie wiem co Ci poradzić z tymi tabletkami i co ja bym zrobila. Tu kilka dziewczyn ma na sumieniu takie male grzeszki hehe ale coz to jest w dobrej wierze. Iza chyba kiedyś tez jakiś miała jak dobrze pamiętam. Dobrze byłoby podpytać jakiegoś dr bo ja raczej z tych ostrożnych. Szkoda ze ta ginka nic nie zaradzila, może faktycznie zauwazyla ze to prawie już? Wtedy warto byloby zaczekać.
      Tak czy inaczej, ja Twój pierwszy wierny kibic już zaczynam zaciskac kciuki Kochana! Zagadam z Dzidziulkiem to będzie ich więcej 🙂 No po prostu musi się udac i już Anitt.

    3. Anitt, mi nawet Luteina 10×2 nie pomogła na okres, na usg w 47 dc ani endometrium ani jajek nic zero. I mam zaserwowane antki i po okresie normalnie stymulacja. Ale jeśli lekarka dała ci tydzień to może poczekaj ten tydzień. Ja na własnej skórze wiem co to znaczy plamić 70 dni i wtedy gin nie przepisywał mi dodatkowo progesteronu bo stwierdziła że mam go w nadmiarze a na wyciszenie też dostałam antki. Teraz też pierwsza wersja anty 2×10 dni ale i tak urlop wiec nie mam zamiaru się stymulować na nim więc w porozumieniu z gin bede przyjmować normalnie 21 dni i dopiero przy @ z odstawienia będe działać.

  20. Dziewczyny poradzcie proszę, pamiętacie jak to było u Was w pierwszych tygodniach: bolały Was cały czas piersi, nie bolały, czasem mocniej/ słabiej w ciagu dnia. Ja już schizuje, dziś bolą,ale zdecydowanie mniej niż wczoraj rano… beta wysoka była ale cały czas boję się cholernie ,,powtórki z wrzesnia”… najlepiej robilabym betę codziennie…
    Wizytę mam u dr dopiero 3 sierpnia, to będzie ok 7 tc… zwariuje…

    1. Eska do tej pory różnie to bywa. Czasem bolą strasznie, czasem mniej. Podobnie było z bólami podbrzusza. Chyba nie ma reguły. Kiedy powtórka bety? Nie stresuj się, to nie pomoże kruszynie. Staraj się zająć myśli, też strasznie się to przeżywałam, ale takie już jesteśmy, my invitrówki 😉

    2. Mnie różnie bolały. Raz mocniej raz bez boli. Ale to, że tak bardzo są wrazliwe i bólach to sprawa indywidualna. Też się martwilam, wiem ciężko przetrwać przynajmniej do wizyty ale spokojnie czekaj bo masz bardzo daj na wręcz imponującą be te. Ja się przyznam, że robiłam ją przez dwa tygodnie co drugi dzień… ale to był niepotrzebny stres.

    3. Eska, niestety tu tylko czekanie spokojne musi wystarczyc. Choc tez jak kazda z nas nienawidze tego czekania.Ja na szczescie bylam u lekarza juz w 5 tyg to mnie troche ukoilo 🙂 A on co wizyte pytal jak piersi, co czujesz. Plakac mi sie chcialo bo nie czulam nic szczegolnego. Az dostalam mega mdlosci (do dzis sa) to glupie ale troche mi ulzylo. Wniosek taki ze piersi bola albo nie, zygasz albo nie, czujesz sie extra albo nie a Maluszek sie pewnie ladnie rozgaszcza na 9 miesiecy. Kazda z nas ma inaczej. Zycze Ci tego i wzglednego spokoju bo taka nasza uroda ze zawsze sie o cos niepokoimy.

      1. no właśnie, strasznie mi nas szkoda, że zostałysmy tak beztrosko wręcz obdarte z tej,, spontanicznosci” bycia po prostu w ciąży… wolałabym już rzygać a na razie łapię się tylko tego bólu piersi… eh…

        1. Eska, u mnie z kolei zauważyłam prawidłowość, że piersi zaczynają mnie boleć jak zaczynam brać progesteron. Później biorę go dalej, a one raz bolą, raz nie i w moim przypadku nie miało to żadnego związku z ciążą. Po udanym transferze tez mnie trochę bolały, trochę nie i jest tak do teraz.
          Spróbuj nie szukać tych objawów, bo zwariujesz, weź jakaś książkę do ręki i odciągnij mysli:)

    4. W pierwszej ciąży bolały mnie bardzo, w zasadzie cały czas. Do 7 tygodnia. Potem z dnia na dzień wszystkie objawy, takie jak ból piersi, zmęczenie ustąpiły. To nie był dobry znak, o czym przekonałam się w 10tc.
      W drugiej ciąży również bolały, a ja obsesyjnie macałam się kilkadziesiąt razy dziennie, jak bolały trochę mniej wpadałam w panikę, nie spałam, płakałam i jeździłam do lekarza. Według niego piersi w ciąży mogą raz boleć trochę bardziej, raz trochę mniej, mogą przez kilka dni zupełnie nie boleć, a po pierwszym trymestrze mogą przestać boleć zupełnie. I faktycznie tak było, a ja jakoś dociągnęłam do końca ciąży 😀
      Eska rozumiem Twoje schizy bardzo dobrze. A masz już jakieś inne objawy?

      1. Nie, tylko ból piersi…czuję się ok, no ale to dopiero 5 tydzień licząc od ostatniej @ Czasem coś zakluje w podbrzusze, albo czuję pachwiny jakby się ,,rozciagaly”

        Zwariuje do 3 sierpnia i pierwszej wizyty…

        1. Znam dziewczyny, które nie miały żadnych objawów i wszystko było ok.
          Wiem, że łatwo powiedzieć, ale postaraj się nie stresować.
          Żeby określić stan obłędu w jakim się znajdowałam napiszę Ci, że miałam plik w excelu z kalendarzem, w którym zapisywałam codziennie jak się czułam, objawy lub ich brak, pomiary bhcg. Pierwszą ciążę odtworzyłam, spisałam to co pamiętałam, dane dotyczące drugiej zapisywałam na bieżąco. i porównywałam poszczególne dni w pierwszej i drugiej ciąży. Do tego tworzyłam wykresy wzrostu bhcg i sprawdzałam przyrosty.. także ten..
          Aż dziwne, że nie wylądowałam u psychiatry..

    5. Eska, moje nie bolały, może chwilę były tkliwsze. Ogólnie nie miałam żadnych ciazowych objawów. Jednego skromnego pawika puscilam.
      Każda ciąża, jest inna i w trakcie wielu kobiety zupełnie nie mają objawów. Nawet piszą tak w hamerykańskim poradniku,, w oczekiwaniu na dziecko,,.

  21. Ależ się tu ciążowo zrobiło :-). Bilbao, Kas, S-mother dziewczyny trzymam kciuki za spokojny koniec ciąży każdej z Was.

    Ja właśnie po wizycie, nawet nie pytałam o grubość endometrium, najważniejsza informacja jest taka że transfer w czwartek 🙂 .

      1. Liczę na te Helenkowe kciuki 😉 .
        Biorę wolne, biorę. Pracuję w markecie budowlanym, praca z klientami, sezon w pełni. Nie jest to niewiadomo jak ciężka praca, ale jednak po analizie wszystkich za i przeciw, zostaję w domu.

        1. Ludzie potrafią zeżreć więcej nerwów niż cokolwiek:) Market budowlany w sezonie budowlanym… auć. Tez bym wzieła l4:)
          Niebieska, masz obiecane:) Stresujesz się? Gdzie Ty się leczysz-pl czy zagranicą?

          1. Nie mieszkam w Polsce, uwiodl mnie latin lover;-) Nie stresuje sie, moze niekoniecznie ciesze na mysl o kolejnej narkozie, choc anastezjolog obiecala, ze sprobuja mnie nie intubowac tym razem. Najbardziej to sie po prostu nie moge doczekac. Powiedz Helence, ze coraz mniej czasu ma, jesli chce sciskac kciuki w powietrzu atmosferycznym.

          2. Ale Ci zazdroszczę – gorący klimat:)
            Czyli będą Ci transferować przezpochwowo? Czemu intubacja? Nie mozna w tym płytkim znieczuleniu?

          3. No nie wiem właśnie; Wy wszystkie po tych narkozach jak skowronki, a ja taki zdechlak. To jest ta krótka narkoza, tym razem podobno max 10 minut, ale widocznie lubią wiedzieć, że oddycham i pchają do gardła w sumie nie rurkę, ale takie ustrojstwo. No fajne to nie jest, ale czego się nie robi…
            Teraz zaczynam kminic czym ja się odsikam godzinę przed transferem po 12 h na czczo 😀

          4. To pewnie taka maska z krótszą rurką jeśli dobrze zrozumiałam anestezjologa, chyba miałam takie coś przy ostatnim usuwaniu mięśniaka. I choć w głębszym uśpieniu byłam już 3 razy to na samą myśl mam dreszcze 😉 . Ale masz racje, czego się nie robi…

  22. Gratuluję Wam dziewczyny, ale powiem ze swojego doświadczenia – przepraszam, że to piszę gdy tyle radości wokół, ale przyrost bety nie gwarantuje sukcesu. Niestety przekonałam się o tym, beta rosła rewelacyjnie 2-3 krotnie co 48 h, doszła do poziomu 35 tys. i ciąża obumarła. Uważam, że brak objawów to zły znak – ja nie miałam żadnych. Teraz się męczę żeby uniknąć łyżeczkowania – co drugi dzień lub codziennie robię morfologię i crp i jeżdżę na usg 40 km. Moje życie zrobiło się koszmarem od czasu rozpoczęcia leczenia, nie mamy życia – tylko lekarzy, ale chciałabym się nie poddać… nie wiem czy znajdę siły, zwłaszcza po tym zdołowaniu przez lekarza.

    1. Meliska przykro mi bardzo 🙁 Wierzę, że nadejdzie ten dzień, że zostaniesz mamą. Masz jeszcze maluchy na zimowisku, więc masz dla kogo próbować.

      Ale to prawda, nikt oprócz nas, które walczyły/walczą lata o ciążę nie wie co przeżywamy, że dwie kreski na teście to tylko początek umartwienia się o okruszka. Jesteśmy dużo bardziej świadomie zagrożeń niż przeciętna matka z wpadki albo kobieta, która zaszła w ciążę po 4 miesiącach starań.

    2. Meliska strasznie mi przykro widze w tym Twoim wpisie mnostwo cierpienia ale tez i złości ,ktora oczywiscie jest usprawiedliwona ale nie mozna generalizowac.
      Kazda kobieta jest inna kazda ma inny organizm,mam mnostwo koleżanek ktore dopiero w 12 tyg sie dowiedziały o ciazy bo im sie przypomniało ze okresu nie maja,kolejna koleżanka dowiedziała sie w 10 tyg bo zawsze miała kratkę na brzuchu a teraz pomimo ćwiczeń jej zanikała. ale tez mam koleżanki ktore z kibla nie wychodziły tak sie zle czuły.
      Pamietajmy każdy jest inny nie dajmy sie zwariować,ze u kogoś było tak a u mnie tak nie ma…

    3. Meliska,
      Rozumiem Twoje rozgoryczenie i poczucie niesprawiedliwości. Pamiętajmy jednak,że każda z nas jest inna i to co przydarza się nam, niekoniecznie musi innym.
      Moja bardzo bliska koleżanka straciła 4 ciążę z ivf ( 3 pierwsze około 3-4 miesiąca, ostatnią w 8 miesiącu). Straszna tragedia. Mądry ginekolog skierował ją na terapię do psychologa. Chodziła ponad rok. Kilka miesięcy temu urodziła poczętą naturalnie córeczkę Hanię. Dla mnie to dowód na cud natury i na potęgę umysłu. Dlatego może pomyśl o wizycie u kogoś pomocnego, kto może wesprzeć Cię dobrą profesjonalną pomocą. Przesyłam cały wagon dobrej energii i wierzę,że jeszcze zobaczymy tu Twoją piękną historię.

        1. Oficjalna wersja przy pierwszych stratach to nawracająca bakteria,która nie pozwalała na rozwój dzieci.Przy ostatniej stracie leżała od początku w szpitalu, w pełni zaopiekowana, doleczona, co więcej chuchali i dmuchali na nią aż do przesady. I tu niestety przyczyna immunologia. Czyli zagadka. Ona ma teraz córeczkę, która jest zdrowa, uśmiechnięta i wszystko dobrze. Trochę jakby ivf musiało (dziwnie to zabrzmi) przetrzeć szlak pod ciąg dalszy.

    4. Meliska, to z czym teraz się zmagasz, to koszmar.. tym bardziej, z, zeby z kims pogadać. e przydarzył się wam po przekroczeniu pewnego etapu. Wszystkie dobrze wiemy i czujemy aż za bardzo, ze w całych tych staraniach nic nie jest pewne, ani na chwilę. Wyobrażam sobie co czujesz: 3lata temu jeździłam kilkanaście razy na betę, po c. biochemicznej (a moze trzewnej), bo mimo ciągłego krwawienia głupia lekarka nie umia ła mnie zdiagnozowac.. baby w laboratorium do tej pory mnie kojarzą..
      Nie wiem, co byś chciała teraz usłyszeć… Ale musisz to przetrwać i przetrwasz. Dasz radę, bo twoje pingwinki czekają na Ciebie. Żaden lekarz ci nie zagwarantuje sukcesu, ale tez nie wywróży porażki.
      Moze potrzebujesz przerwy po tym co sie stalo? Wendy dobrze radzi

    5. Meliska objawy ciążowe też nie gwarantują powodzenia. Połowę ciąży miałam poranne sensacje, piłam praktycznie tylko soki owocowo warzywne, piersi bolały, w krzyżu strzykało….a w 32 tc serduszko przestało bić. Nie wiem jak beta rosła, bo po pierwszej pozytywnej już więcej nie robiłam.
      Nikt nie daje gwarancji, że jak zaskoczy to się utrzyma – to bardzo przykre, ale znamy ryzyko. Z jakiegoś powodu nasze organizmy nie bardzo chcą być w ciąży, więc z nimi walczymy. I chyba każda z dziewczyn, którym się udało powie, że cała ciążą była podszyta lękiem i obawami.

    1. 🙂 Z Usg wyznaczony na 5 października, ale w planach cesarskie cięcie ze względu na ten możliwy konflikt płytkowy, więc pewnie tydzień wcześniej …We wtorek mamy USG 3 trymestru, proszę zacisnąć kciuki, żeby szło dalej dobrze :*

  23. Czy aby przygotować macicę pijałyście napar z liści maliny? Właśnie je kupiłam, bo czytałam, że rewelacyjnie działają na macicę. Podobno też naturalnie zmniejszają jej skurcze. Ktoś coś?

      1. Merda, nie pomerdało ci sie:) podobno ma skurcze wzmacniac. Osobiście nie stosowalam ale tak głoszą strony poradnikowe.
        Patka, jedz duzo ryb, orzechów, teraz sezon na warzywa i owoce to najlepsze. I suple co dziewczy polecają.
        Melduję, ze naszą Pancia nie chce jeszcze wyjść. W poniedziałek kolejna wizyta. Lekarz najchętniej zrobił by cięcie, żeby już finiszować. Chyba przy ciąży z ivf udziela im się strach pacjentek..

  24. Ok będę szukać dzieki Nie nie ja juz swój cud mam na świecie dokładnie minął rok. Staraliśmy się 5 lat. Tylko ja zachodzilam naturalnie w ciążę. Dwie pierwsze ciążę poronilam w pierwszych tygodniach. Trzecia ciąża to pozamaciczna. Dopiero za czwartym razem się udało chociaż na początku lekarka powiedziała ze to ciąża pusta bo nie widziała serduszka. Dopiero przy następnym usg okazało się wszystko dobrze. Ale mój kropek przyszedł o prawie dwa miesiące wcześniej. Na szczęście wszystko się skończyło dobrze. Od długiego czasu czytam tego bloga tylko bardzo bardzo rzadko coś pisze. Za wszystkie dziewczyny trzymam kciuki żeby miały upragnione dzieciaczki. A pytam się o suplementy. Bo moja koleżanka niestety prawie dwa tygodnie temu poroniła. Jak wyjdzie ze swojej żałoby to chciałabym jej podpowiedzieć co powinna brać z mężem wiem ze to nie ma gwarancji ale zawsze może pomóc i przede wszystkim nie zaszkodzi

    1. Neronka, jak dobrze miec taka kolezanke:)
      Ile ma twój synek?
      W komentarzach postów wcześniejszych znajdziesz dokładne opisy co i na co. Dziewczyny chwalą suplementy bo dobrze działają na endometrium i jakość komórek jajowych…

  25. Synek ma rok i 15 dni. A z moją koleżanką będzie ciężko załamała się bardzo dziewczyna. Staram się ją podtrzymać na duchu i tłumaczyć. Trudno ją przekonać ze jeszcze będzie dobrze i żeby nie traciła nadzieji.

  26. Dziewczyny, podpowiedzcie mi proszę jedna rzecz bo już nic nie rozumiem. Czy kazda z Was miała usg genetyczne? Z jednej strony wydaje mi się to tylko nazwa a pewnie każdy dr to poprostu na badaniu sprawdza. Czy jestem w bledzie? Nie mam na mysli testow pappa itp. tylko badanie. Mój dr twierdzi ze jestem mloda i wogole a testy to tylko statystyki wiec nie ma potrzeby ich robic. Tylko teraz do czego doszlam sama: usg genetyczne robi się miedzy 11 a 14 tygodniem. Ja ide na wizyte w 10t3d a później w 13t1d (bo dr ma urlop). A co jak Maluszek będzie kilka dni do przodu i będzie większy niż te 89 mm co wszędzie podaja jako max do badania? Pozatym dr nic nie mowil o tym usg genetycznym. A ja wolalabym je mieć. Czy dr może nie chcieć go robic? Czy każdy ‚zwykly’ gin robi to badanie? Czy kazde usg może nie najnowocześniejsze wychwyci to co powinno? Bo już zaczelam szukac kogos kto to zrobi niby-fachowo z nazwy jak to się okreslaja. Wezcie mnie oswieccie proszę bo już nie wiem co myslec a internet nic madrego nie wnosi.

    1. Usg genetyczne powinno robić się u lekarza z certyfikatem do wykonywania tego badania. Miałam gdzieś linka do listy tych lekarzy w Pl, ale kurcze nie mogę znaleźć. Ja robiłam je u mojego lekarza prowadzącego, bo on ten certyfikat ma, ale dużo ciężarnych na to badanie i na połówkowe chodzi do innego specjalisty. Jest to bardzo dokładne badanie usg, na którym lekarz ocenia konkretne parametry mogące wskazywać na wystąpienie chorób genetycznych, stąd nazwa (tzn nie tylko to sprawdza, ale przede wszystkim). Zapytaj na tej wizycie w 10 tc, czy kolejna wizyta to będzie usg genetyczne. Jeśli lekarz powie, że nie, to ja na twoim miejscu umówiłabym się do kogoś z certyfikatem.

    2. Zdecydowanie nie kazdy lekarz jest w stanie zrobic USG genetyczne. Po pierwsze nie maja certyfikatu (a wiec tez umiejetnosci), po drugie nie maja tez najczesciej odpowiedniego sprzetu. Moj lekarz prowadzacy wprost mowil, ze USG genetycznego i polowkowego nie robi ale ma „umowe” z certyfikowanym lekarzem, ktory wlasnie na te badania przyjezdza do jego gabinetu z wlasnym sprzetem.
      Uwazam, ze USG genetyczne jest wazne nawet jesli nie dopuszcza sie opcji terminacji ciazy. Mozna przygotowac sie psychicznie czasem tez finansowo.
      A argument o mlodym wieku jest dla mnie bezzasadny. Owszem statystki mowia, ze im kobieta starsza tym wieksze ryzyko ale w przypadku mlodych kobiet nie jest ono zerowe. Znam dziewczyny, ktora urodzila synka z ZD w wieku 18 lat. To byl dla niej ogromny szok. Nastepne jej dzieci zupelnie zdrowe.
      Wybacz, nie chcialam Cie nastraszyc ale uwazam, ze skoro takie USG pozwala wykryc 70% wad genetycznych to na prawde warto z takiej mozliwosci skorzystac.

  27. Ja zrobiłam obydwa genetyczne. Z myślą o ch. genetycznych ale także wadach i chorobach, które wymagają leczenia w ciazy lub po urodzeniu.
    Zwykły gin może Ci wystawić skierowanie na NFZ, dzięki temu badanie będzie bezpłatne. Mnóstwo prywatnych przychodni, klinik realizuje te skierowania.

        1. Średnio się czuję bo nie wiem czemu tak się dzieje. Lekarz tez nie wie.Medycznie wszystko idzie z planem. Ale co tam organizm kombinuje to niewiadoma wielka. No nic. Trzeba robić kolejne podejście i tyle. Przeczytałam wczoraj, że silni ludzie tworzą szczęśliwe zbiegi okoliczności. I wzięłam sobie do serca!

  28. Dziewczynki, dziękuję, że o mnie pamiętacie. Ja jestem, jestem, zaglądam do Was nadal, choć nie tak często jak kiedyś. Miałam sporo spraw do załatwienia przez ostatnie dwa miesiące i raczej nie miałam czasu na pisanie…Skoro mnie wywołałyście, to już spieszę z relacją 🙂
    U mnie jutro zaczyna się 29tc. Z dziewczynkami wszystko ok- są zdrowe i też większe (o około tydzień), niż wynikałoby to z wieku ciąży- ważą ok. 1,4kg. Jest mi coraz ciężej, po „wejściu” w III trymestr waga zaczęła piąć się dużo szybciej w górę i obecnie mam na liczniku jakieś 8-9 kg. Cieszę się, że dziewczyny są duże- mnie i tak czeka cc, a dla nich każdy gram jest na wagę złota.

    Ze spadającą hemoglobiną powoli wygrywam walkę.

    Żeby jednak nie było tak różowo, to zaczęła mi się skracać i zmiękczać szyjka. W tym tygodniu zaliczyłam już szpitalną izbę przyjęć, kroplóweczkę na wszelki wypadek i kontrolne ktg. Na szczęście skurczy brak. Muszę trochę przyhamować piętą, więcej odpoczywać i leżeć… Odwołaliśmy wakacje, zaliczka przepadła (w sumie nad Bałtykiem i tak chujowa pogoda, nie żal mi, a Pana S. z Leną wysłałam na Przystanek Woodstock 🙂 ). Trudno. Czasem trzeba zwolnić tempo.

    Właściwie wszystko mam już przygotowane na przyjście dziewczyn. Moja intuicja znów mnie nie zawiodła i zdążyłam przejrzeć rzeczy po Lence, kupić brakujące, wyprać, wyprasować, zaopatrzyć się w 10 paczek pampersów, zarządzić malowanie mieszkania, narobić dżemu wiśniowego na zimę, zarezerwować zawczasu urodziny córki, rozliczyć budżet klasowy (tia, byłam skarbnikiem:) ) i…właściwie brakuje mi tylko wanienki, z której zakupem Pan S. poradzi sobie sam.

    Teraz czas na inkubację i odpoczynek.

    Jeśli nic się po drodze złego nie wydarzy, po 5 września czeka mnie cc. Trzymajcie kciuki, żeby ta cholerna szyjka wytrzymała jeszcze chwilę.

    1. S mother , wszystkiego najaj, trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dziewczyny 🙂 Oby poszło wszystko po Twojej mysli ! Ależ Ty jesteś ogarnięta! Dobrze , że już wszystko masz, to mniej stresu, że zabraknie czasu… A czemu dzieci wyjmują miesiąc wcześniej? Czy w bliźniaczej ciąży to jest standard?Czy przez tą szyjkę? Jesteśmy w tym samym tygodniu ciąży, a ja mam termin na 5 października ( – tydzień na cesarkę…), dlatego tak się zdziwiłam… Trzymajcie się twardo jak najdluzej!

      1. Doti, ja mam ten sam termin przecież 🙂 tylko rzeczywiście w bliźniaczej ciąży lekarze nie chcą ryzykować i planują zabieg cc po 36tc (Kas też pisała, że tak u niej będzie). To już taki moment, kiedy dzieciaki sobie spokojnie poradzą poza brzuchem mamy. Wiadomo- przyjemnie dopasłyby się do października, ale w tej sytuacji jestem przekonana co do słuszności takiego rozwiązania.

        Co do organizacji- doszłam do wniosku, że w każdej chwili mogę „zaniemóc” dlatego odpowiednio wcześniej zaczęłam z zaopatrzeniem. Nie myliłam się.

        Buziaki wielkie, ja również trzymam za Was kciuki! 🙂

    2. O rany pędzicie w zawrotnym tempie. Supper. A nie myślał twój gon o założeniu pessara na szyjkę. Ja dzięki temu przetrzymałam Jule prawie 2 miesiące . Trzymam kciuki za wrzesień.

    1. Mimami, wiele osób twierdzi, że nikt organizacyjnie nie nadaje się do posiadania bliźniąt tak jak ja 😉 jeśli tak jest, muszę pomyśleć, jak wykorzystać umiejętności, żeby kiedyś zmienić całkiem swoje życie zawodowe.

      1. 😀 fajnie, że piszesz, często się zastanawialam, jak u Was. Nie chcą Ci założyć pessara, żeby wspomóc szyjkę? Dostałaś sterydy na rozwój płuc? Ech, chętnie podpytałabym Cię organizacyjnie, jak to wymysliłaś, czy podobnie jak ja, czy inaczej. O wózek, łóżeczko itd, ale to raczej priv niż tu na forum.

        1. Kas, zapraszam na priv: izuczek@poczta.onet.pl. Chętnie podzielę się tym, co wiem i podpytam o to, czego nie wiem 🙂 Czekam z niecierpliwością!

          O pessarze napiszę tu, bo może ta wiedza przyda się nie-daj-boże którejś z dziewczyn. Lekarz w Medicover zasugerował założenie, ale mój JK i szpital zdecydowanie są przeciwko. Pessar jest dobrym rozwiązaniem w pojedynczych ciążach, przy mnogich niestety zwiększa ryzyko porodu przedwczesnego- powoduje skurcze macicy. JK mówił, że często mają takie przypadki, że przyjmują na oddział kobiety z bliźniakami w brzuchu i z założonymi pessarami i muszą je awaryjnie ściągać…

          Sterydy podaliby mi, gdybym wylądowała w szpitalu z zagrożeniem porodu, a na razie nie ma takiej potrzeby. I też wróciłam do luteiny.

  29. Dziewczyny, kiedyś tu pisałam na temat leków do oddania, ale nikt się nie zgłosił ( może przez przeoczenie). Przynudzę jeszcze raz: Mogę wysłać / oddać 1 opakowanie Lutinusa i jedno Luteiny ( nieotwarte). Stówa piechotą nie chodzi, więc może ktoś przygarnie ?
    Jeśli nikt się nie zgłosi, może oddam też do laboratorium w N., jak jedna z dziewczyn…

    1. Doti, ja być może chciałabym luteinę. Tzn czekam teraz na paczkę od znajomej, ktora miała mi wyslac, ale jeśli tego nie zrobi, to chętnie przygarnę, bo ja używam tej 200 (2x dziennie), więc masakra cenowa, a jak przerzucam się na 100, to mi schodzą cztery dziennie, więc opakowanie w moment. Dam znać w najbliższych dniach, ok?

  30. Dziewczyny,

    Kolejne podejście w moim przypadku to kriotransfer. Możecie mnie wesprzeć wiedzą o różnicy w skuteczności między tym na cyklu sztucznym a naturalnym? Od mojego lekarza trudno się dowiedzieć tego bo twierdzi że to właściwie bez różnicy… Rekomenduje cykl sztuczny ale właściwie nie wiem dlaczego. Zakładam że pewnie ktoś tu miał i taki i taki..

    1. Wyczytywałam w różnych źródłach, ze skuteczność porównywalna. Helek jest po cyklu sztucznym. Różnica taka, ze nie czatujesz na owu, co przy nieregularnych cyklach, albo rozregulowaniu cyklu stymulacją jest praktyczne, ale po udanym sztucznym ciagniesz dłużej estrofem i progesteron, bo nie ma cialka zoltego, ktore by je produkowalo….
      Co ciekawe: progesteron w badaniach po cyklu sztucznym jest niski, bo podobno badania nie wyłapują tego tabletkowego….

        1. Wendy, Olga super streścić temat, jednak dorzucę coś od siebie. Mam wrażenie, że lekarze chętniej robią kriotransfery na cyklu sztucznym, bo ich to kosztuje mniej wysiłku. U mnie zawsze krio był na cyklu sztucznym. Zaczynało się od przyjmowania kuleczek estrofemu 1 tab 2x dz od 2 dc, dalej 1 tab 3x dz chyba od 4 dc. W okolicach owulacji, która teoretycznie by wystąpiła, gdyby to był cykl naturalny lekarz włączal mi progesteron (i kiedyś miałam sama luteine 100 mg 2 tab 2x dz, ostatnio miałam 1 tab 3x dz + zastrzyk z prolutexu). Estrofem kosztował kilka zł za opakowanie, Luteina z refundacja tez droga nie jest, bez refundacji ok 100 zl/30 tab. Prolutex ok 180 zł za 7 ampułek na 7 dni (dane cenowe z czerwca 2016). Mnie Luteina podrazniala, lepiej tolerowalam prolutex chociaż przy tym trzeba się codziennie kłuć w brzuch. Wszystko zależy kto co woli. U mnie problem z Luteina był taki, że przynajmniej jedna aplikacja przypadła w pracy, a tam na nią nie było warunków. … Estrofem lekarz kazał mi odstawić w 7tc, luteine w 8 tc, a prolutex biorę nadal, lekarz mówił, że w 10/11 tc będziemy go odstawiac ale z tego co czytałam, to niektórzy lekarze odstawiaja progesteron dopiero w 14 tc.
          O cyklu naturalnym nie napisze, bo niestety przez to nie przechodziłam, chociaż już w pewnym momencie czułam się tak nafaszerowana lekami, że mówiłam sobie, że przy kolejnym podejściu upre się żeby robić krio na cyklu naturalnym, zwłaszcza, że na sztucznym się nie udawało. Ale akurat wtedy gdy już byłam taka zdesperowana, to się powiodło 🙂
          Trzymam mocno za Ciebie kciuki, powodzenia dla wszystkich, które myślą bądź przygotowywuja się właśnie do transferów.

          1. Kaja bardzo dziękuję. Podejrzewam że faktycznie łatwiej im podstymulować niż czekać i obserwować. W moim przypadku kiedy naprawdę nie mają pomysłu dlaczego nigdy nie zaszłam w ciążę naturalnie a tym bardziej wspomagana przez lekarzy, myślę, że sztuczny cykl prawdopodobnie będzie bardziej efektywny czasowo.

    2. Dziewczyny sporo napisały o cyklu sztucznym, dodam od siebie jeszcze kilka słów o naturalnym. Jeśli nie masz problemów z owulacją i grubością endo, to moim zdaniem lepiej na naturalnym, organizm jest wtedy automatycznie nastawiony na ciążę. No i leków mniej, ja miałam np tylko luteinę. Wizyty przed crio miałam dwie, więc w moim wypadku monitoring nie był jakiś dłuższy i bardziej upierdliwy niż przy sztucznym. Ja kiedy wróciłam po ciąży po moje ostatnie mrozaki, powiedziałam lekarzowi, że że chcę na cyklu naturalnym, zgodził się bez problemów. Ja nienawidzę tych ton piguł, a że znam swój organizm, wiem, kiedy są owulacje, to dla mnie było lepsze rozwiązanie.

      Pierwszy transfer (bezpośrednio po stymulacji) miałam na sztucznym i też udany, ale jakoś wolę, tam gdzie się da, bardziej naturalnie robić takie rzeczy.

      1. Kas, jesteście Wszystkie żywym dowodem że jak ma się udać to rodzaj cyklu tak naprawdę jest tylko dodatkiem do całej tej magii. Ja bym wolała naturalnie i bez ivf ale jak widać moje przyszłe dziecko jest rozrzutne i lubi wizyty lekarskie przed poczęciem…:-)

    3. Wendy, przykro mi, że się nie powiodło, ale masz rację, trzeba pruć dalej do celu.
      Ja lecę na sztucznym i mam trochę dość łykania tabletek co 8 godzin i wypływającego progesteronu. W weekend poszłam na plażę i może być tak, że skaziłam Atlantyk i morskim stworzeniom urosną cycki 😉 Wolalabym na naturalnym i dyskutowałam na ten temat z moim lekarzem. Przyznał, że dla nich to po prostu wygodniejsze, że nie ma ryzyka cyklu bezowulacyjnego, albo jakiejś szybszej owulacji, której nie wyłapią. Dla transferu to nie ma znaczenia, po prostu w mojej klinice wybrali taką procedurę i pracują na sztucznym.

    4. Cóż Wendy, Niebieska ma rację, uciążliwe to łykanie leków w cyklu sztucznym. Oprócz progynowy, biorę duphaston, luteine i prolutex. A myślałam że już koniec z zastrzykami…
      Spróbuj tak jak mówi lekarz a gdybyś musiała podchodzić kolejny raz to jeśli ufasz swoim cyklom- wtedy na naturalnym.
      Ja nie protestowałam, bo ostatnio- na na 10 tygodni niestety-ale się udało a poza tym sporo w ostatnim półroczu zafundowałam swojemu organizmowi, poronienie, stymulację, operację, to może lepiej tak.

      1. Renata

        Skoro już się trochę udało w twoim przypadku ( wiem tylko 10 tygodni ale to już coś) to uda się na pewno! Ja w ogóle nie wiem co znaczy druga kreska.. I podejrzewam że jej prostu nie ma w tych testach, które mi sprzedają. Lekarze sami mówią że wolą te co zachodzą i nic od tych co w ogóle nic.. Ale to tylko lekarze. Co do zaufania samej sobie i organizmowi to jeszcze rok temu zalozylabym się o każde pieniądze że zajdę naturalnie i to szybko! Dziś mogę tylko założyć że ktoś mi w końcu sprzeda dobry test i będą 2 krechy!

        1. Obyś miała rację :-).
          A dla Ciebie mam taką historię. Para moich znajomych też idiopatyczna, też ciągle sprzedawano im wadliwe testy;-), podchodzili do in vitro trzy razy, nigdy nie mieli mrozaków i z tego trzeciego razu jest śliczna córeczka.
          A Twoje zarodki to blastki czy trzydniowe? Nigdy nie miałam nawet 9 dojrzałych komórek.

          1. Renata jestes wielka za te dobre słowa! My po pierwszym ivf mamy 3 dniowych zarodków sporo, wszystkie podobno najwyższej klasy. I jak to mowi moj mąż jesteśmy prawie w finale teraz tylko trzeba próbować znaleźć swojego zawodnika. Jestem pewna że tak będzie. U mnie i u Ciebie. Kwestia czasu naprawdę. Jak śpiewa Reni Jusis Kiedyś Cie znajdę..:-)
            Co do ilości i jakości zarodków to ja przez ponad rok za rada immunologa ( który tez twierdzi ze wszystko ze mną w porządku co ciekawe) wspomagałam się DHEA, Elevit, Prenatal, witamina E, selenem, cynkiem, witamina B6 i B12, inofemem, koenzymem Q10 i witaminą D3. Czy to wpłynęło na zarodków ilośc nie wiem, ale może ta wiedza Ci się przyda. Na pewno nie zaszkodziło.Dodatkowo jadłam kilka miesięcy Acard na lepsze ukrwienie macicy ale odstawiłam go ze 3 mce temu bo tak kazał lekarz w N. Ale chyba wrócę do tego Acardu teraz bez pytania lekarza.

    5. Wendy, to chyba zależy też od lekarza. Ja poprzednim razem podchodziłam na naturalnym i teraz też. Jakoś w ogóle nie było mowy o sztucznym. Z leków za pierwszym razem luteina i encorton od owulacji, teraz tylko luteina, bo encorton tak się świetnie sprawił z obniżaniem odporności, że półpaśca załapałam. Jedynie co by było chyba lepsze na sztucznym, zresztą o tym dziewczyny pisały, to ten monitoring. Ja miałam wcześniej cykle 31-32 dniowe, więc załapałam się chyba na 6 wizyt codziennie sprawdzających pęcherzyk. Podchodziliśmy komercyjnie, więc nie muszę tłumaczyć jak się cieszyliśmy za każdym razem jak słyszeliśmy – zapraszam jutro. Tyle, że dla organizmu na pewno lepiej.

  31. Witajcie Dziewczyny! 🙂

    w pierwszej kolejności mam pytanko – czy Wy również macie problem z publikacją komentarzy z telefonu…? walczę z tym i się wściekam niemiłosiernie, gdyż ciągle próbuję dodać komentarz po kliknięciu „opublikuj” wszystko mi znika..pole komentarza, wcześniejsze Wasze komentarza oraz nawet post Izy..:/ jest to dla mnie problem bo nie mam swojego prywatnego komputera, a na służbowym mam „oko szefa”…i same rozumiecie..

    Doti – pisałam do Ciebie w formie komentarza- ale ze względów opisanych powyżej nie dałam rady opublikować…:/ Niesamowite, że jesteście już tak daleko..nawet się nie obejrzymy a będziemy otwierać wirtualnego szampana na przywitanie Maleństwa!!:) to jest po prostu cudowne..:)

    Melisko – doskonale Cię rozumiem co teraz przeżywasz, w jakim miejscu jesteś…niedawno też w nim byłam…Jak czytałam Twój wpis, że pozytywna beta jeszcze nic nie oznacza..czuję się jakbym słyszała samą siebie..też miałam cudownie przyrastająca betę..kilka minut przed USG mającym potwierdzić dzieciątko nawet kojarząca mnie pielęgniarka w klinice gratulowała mi na korytarzu…a kilka minut później byłam już wrakiem psychicznym … Ale trzymaj się!!! ja cały czas sobie powtarzam, to co wiele osób tutaj – trzeba próbować, trzeba iść dalej, wstać z podłogi i wyznaczyć sobie kolejny cel! Jestem pod wrażeniem samej siebie, że właśnie Ci teraz to piszę, bo przed chwilą ryczałam leżąc w łóżku…ale trzeba iść dalej…! ja próbuje…

    Serdeczne uściski dla Wszystkich 🙂

        1. Działa!!!! 🙂 🙂 dziękuję…:) no i proszę…prócz rad związanych z przybliżeniem sie do realizacji marzenia macieżyństwa..można również liczyć na rady informatyczne … 🙂 niedługo bedziemy samowystarczalne…:) uściski! 🙂

  32. Niebieska, jak Twój nastrój na dzień przed? Chyba humor Ci dopisuje :-).
    Ja juz zdążyłam sobie dziś popłakać, stwierdzając, że na pewno się nie uda, a chwile później wstać energicznie i powiedzieć, o nie to jeszcze nie czas, żeby się poddać. Tak że cóż, u mnie schizy już przedtransferowe 🙂 .

    1. Humor? Palę głupa, jak zwykle kiedy się stresuję 🙂 Jestem podekscytowana.
      Właśnie wybieram filmy na jutro i pojutrze, bo Mąż ma w planie przywiązanie mnie łańcuchem do kanapy (negocjujemy jeszcze wycieczki do łazienki, ale kończą mi sie argumenty).
      Cieszę się na ten transfer, nigdy jeszcze nie byłam tak bardzo w ciąży, jak będę jutro!

      1. Niebieska, ośmiornice z cyckami to byłoby coś:)))
        Ja też pociskałam filmy. Raczej głupawe i odmóżdżające. Plus żarcie zachciankowe:)
        Nadaję z łóżka szpitalnego. Położyłam się profilaktycznie. Jestem spokojniejsza. Bede jutro kciukować.

        1. Olga, głupio to brzmi, ale cieszę się, że jesteś w szpitalu. Mam nadzieję, że Helek lada dzień wyjdzie, a jak nie, to może lekarze troszkę zmotywują córcię i zaczną wywoływać poród. Myślę o Was często i cały czas trzymam kciuki, by wszystko poszło gładko.

  33. Chwilę mnie nie było … musiałam zmierzyć się z ogromnym bólem i ukoić serce ( chociaż to pewnie do końca życia już będzie cierpiało z powodu straty Kuleczki).

    Ponieważ życie mnie ostatnio nie rozpieszczało, nie łudziłam się , że po dzisiejszej wizycie usłyszę dobre wieści i ominie mnie szpital. Już od kilku dniu przygotowywałam się psychicznie na taką ewentualność . Jednak dziś zaświeciło słońce.

    Jestem po wizycie, organizm dopomógł , oczyścił się sam. Wyniki morfo zaskakująco bardzo dobre …. teraz trzeba przestawić się znowu na tryb DZIAŁAMY!!
    W sierpniu histeroskopia , we wrześniu powinny być wyniki , wtedy jak mówi Dr. transfer Pingwinka.
    Dziękuję Wam za wszystkie słowa wsparcia i otuchy w tych ciężkich chwilach . Jesteście wyjątkowe i jedyne. Czuję jakbym miała ze 100 sióstr , bratnich dusz. DZIĘKUJĘ WAM Z CAŁEGO SERCA !!!

    1. Ciesze sie LILOA ze wreszcie wyszlo slonce zza chmur. Tak myslalam ze to chyba dzis ta wizyta. Najwazniejsze ze organizm dal rade, Twoj dr swietnie wie co robi (bylam u niego 2 razy i naprawde to widac) i dlatego wiem ze musi byc dobrze kochana! Sciskam mocno kciuki za Ciebie i wspieram myslami. Dobry plan i dzialanie to cos co zawsze stawia nas na nogi 🙂 przytulam mocno

    2. Liloą, fajnie, ze samo oczysciło się. I ze powoli zbierasz siły. Czy ta histeroskopia to diagnostyczna czy też będziesz badać te komórki cytoplazmatyczne, na które Iza ma profilaktycznie antybiotyk?

      1. Ponieważ sprawa dosyć świeża, jeszcze się w ten temat nie wgłębiałam . Wizytę kwalifikacyjną mam 17.08 wtedy pewnie dowiem się więcej. Dostałam broszurkę na ten temat jednak dopiero jutro do niej zasiądę na spkojnie.

        Olga powodzenia trzymam kciuki i już nie mogę doczekać się wieści o Cudzie , który już niebawem będziesz tulić w ramionach. Buziaki

    3. Dobra decyzja Liloą. Serce będzie jeszcze długo bolało, ( ciągle pamiętam ten koszmarny styczeń, ciągle boli) ale kolejny cel da Ci uspokojenie i poczucie, że się nie poddałaś. Wierzę w Ciebie bardzo mocno 🙂

    4. LILOĄ, nic mądrego nie wymyślę, bo trochę drżę na myśl o spotkaniu z własnym dzieckiem i trochę z tą maską krtaniową. Tulę Cię mocno, mocno i wiem, że jeszcze będzie dobrze. Nawet bardzo. Ty też jesteś wyjątkowa.

      1. Niebieska ,
        Trzymam kciuki 🙂 a pomysł Twojego M o przywiązaniu – popieram , różne są teorie dotyczące życia po ET.
        Ja wyznaję jedną : ,,żyć tak aby niczego nie żałować ”, po tylu wyrzeczeniach , strachu i niepewności , każdy swój ruch starałam się dobrze przemyśleć, a że wiecznie mam ogień w d….. to trochę było ciężko…..
        POWODZENIA Wszystkim !!!!

  34. LILOĄ super że u Ciebie idzie ku lepszemu 🙂

    Olga82 – już jesteś tak blisko prawda? 🙂 prawie u celu – to są emocje! skoro po terminie to moim zdaniem dobrze, że jesteś już w szpitalu. W domu to świra pewnie już dostawałaś? 😉
    Powodzenia! Może to już dziś w nocy?

    Wężon, Iza – takie długie macie te urlopy??

    Udanych inkubacji po najbliższych transferach życzę Wam dziewczyny!

    1. Martucha, czuję się jak na kolejce górskiej bez hamulca… strach o dziecko jest obezwladniajacy. Cieszę się, ze jestem w szpitalu. Chociaż dla nich,, przeterminowanie,, to 8 doba po terminie..
      Co u Ciebie?

      1. a więc w nocy nic się Helutek nie dobijał na świat?…

        ja zaczęłam brać antybiotyk tak jak Iza profilaktycznie – lekarz trochę kręcił nosem ale dał receptę 😉 nie było zagnieżdżeń kilka razy więc chcę tego spróbować przed naszym ostatnim krio.
        Dostałam też skierowanie na histeroskopię i scratching i nawet uda się to na NFZ zrobić! 29 lipca – mniej więcej w terminie wskazanym przez lekarza. kilka dni przed mam zacząć brać luteinę.
        Zatem w kolejnym cyklu końcem sierpnia lub na początku września miałabym krio naszego ostatniego zarodka….

        Raz w tygodniu chodzę na psychoterapię i biorę leki, z których zaczynam już schodzić pomału, żeby w kolejnym cyklu skupić się na braniu garści suplementów 😉

        Jakoś wychodzę na prostą i zaczynam wierzyć, że nasz ostatni mrozak zostanie z nami 🙂

        1. Kobiety są wielkie… ile rzeczy załatwiłaś: i antybiotyk (lekarz niech sobie kręci), i histero i scratching ( scratching przy histero:za jednym razem to będzie? ), i na nfz, i psychoterapia i schodzenie z leków… jesień wasza:) pingwinku szykuj się na 36,6st:)
          Czujesz ile rzeczy zorganizowałaś?!

          1. Olga82 jak tak to wymienilas jednym tchem to faktycznie wydaje się że dużo. Ale istotny jest jeszcze jeden „szczegół”. A mianowicie taki że prace zawalilam. Tzn. jestem na zwolnieniu lekarskim….

          2. jak to kiedy?? w ciąży :-))))

            Podziwiam Cię, że tak znajdujesz jeszcze chęci i power by pocieszać innych. Ale rozumiem, że w tym oczekiwaniu na Malutką trzeba czymś zająć myśli 😉

            Scratching przy okazji histero będzie u mnie – dwa w jednym 🙂

          3. Wiesz, chce się udzielać, bo mam poczucie, że ta droga jest trudna i nie wiadomo, jak długa (albo krótka) ale póki jest nadzieja i siły warto walczyć, słuchać siebie…

  35. Laski, te leki jeszcze aktualne? Jak nie ma chętnych to chętnie przygarnę, bo u nas nastąpiła szybka zmiana planów po tym jak się okazało, że mam odporność na tę nieszczęsną mononukleozę, którą przywlókł młody. W środę transfer. Jak się uda to się na pewno przydadzą. Jak nie, to za miesiąc.

    1. O Matko Olgo! Zaraz urodzisz! Czekamy na piękną i zdrową Helenę, chętnie przejmę po Tobie ciążową pałeczkę-Bułeczkę.
      Jeszcze parę godzin (na głodniaka) i brykam po brzdąca; dzięki za kciuki, za te mikro wśród wód płodowych szczególnie.

    2. Olga!!!! Czytałam Cię cały tydzień, póki przez internet nie przekroczyłam środków na koncie i mi wyłączyli wszystko w telefonie (blondynka! ) , napięcie rośnie, jadę sobie na kilka dni, a Ty prawie już tu rodzisz!!!
      jesteś ze mną od tak dawna, a teraz będziesz z Helenką 🙂
      Jestem z Was strasznie dumna, nie mogę się doczekać drugiej Ciebie 🙂
      Myślami z Tobą non stop! 🙂 Ściskam 🙂

  36. Olga za twoją radą spytałam o scratching i lekarz zaproponował przesunięcie krio o miesiąc a teraz zrobienie tego. Spróbuję zatem. Trzymam kciuki za szybkie i bezbolesne lądowanie pięknej Heleny.

  37. Wow Olga kciukasy zaciśnięte i kibicujemy! 🙂
    **************************************
    Warszawskie mamuśki czy któraś z Was rodziła/planuje rodzić na Żelaznej? Upatrzyłam sobie ten szpital, a wg obiegowych opinii ciężko się tam dostać. Macie jakieś doświadczenia jak się tam pewnie dostać? Dodam tylko, że ciążę prowadzę u doktorka, u którego robiłam transfer, a nie w szpitalu.

    1. Ja co prawda tam nie rodziłam, ale sporo moich koleżanek zdecydowało się na Żelazną. Ogólnie jak akurat trafisz, że nie będzie obłożenia, to Cię przyjmą, ale najlepiej by było mieć umowę z położną, to podobno ZNAAAACZNIE zwiększa prawdopodobieństwo porodu tam. Pytanie tylko czy uda Ci się w ogóle z jakąś umówić, bo ja np jak rozważałam ten szpital, to dzwoniąc na początku września z terminem na koniec grudnia usłyszałam, że trzeba było dzwonić na wiosnę…
      A jeśli wolno spytać, to czemu akurat tam chcesz rodzić? Rozważałaś w ogóle jakieś inne lokalizacje?

        1. Ja dwa razy tam rodziłam i było naprawdę ok. Kilka koleżanek tez sobie chwaliło. Choć oczywiście jak zawsze i wszędzie można trafić na kogoś kiepskiego/z kiepskim dniem i wtedy może nie być za fajnie.
          A te co rodziły na Żelaznej to sobie chwaliły, choć z tego co kojarzę to raczej wszystkie miały zapłacone położne. Jedna rodziła raz sama, raz z zapłaconą położną, fakt, że kilka lat odstępu, ale powiedziała, że jednak była różnica… 🙁

    2. Ja na Żelaznej. Opinie mam od 4 koleżanek , które tam rodziły, w tym jednej z bliźniakami wcześniakami. 90% zadowolona. Wiadomo, zawsze może przyjść ktoś mniej miły, ale generalnie profeska i po ludzku. Ja akurat prowadzę ciążę w Przychodni Przyszpitalnej Sw. Zofii u lekarki ze szpitala, planowe cięcie, więc nie będzie tego boju , o którym piszesz.
      Teraz chodzimy na szkołę rodzenia do położnej z Żelaznej i akurat wczoraj padło Twoje pytanie: Co będzie, jeśli na izbie przyjęć okaże się, że jest więcej rodzących niż pokoi? Generalnie oni na bierząco monitorują co się dzieje na salach, więc rotacje są różne. Może tak być, że za godzinę któraś urodzi i zwolni się sala. Mogą dać Cię do domu narodzin na dwie godziny, a później przeniosą Cię na porodówkę. Będą kombinować. Jeśli zdarzy się taki mega pat patów, że wszystkie rodzą i jeszcze dlugo im zejdzie, a Ty musisz już niedługo dostać salę, to dzwonią po innych szpitalach i znajdują Ci miejsce. Jedziecie swoim samochodem lub ambulansem. I co najważniejsze, dużo zależy od rozwarcia. Jeśli przyjdziecie do szpitala po pierwszym skurczu, czyli nie zastosujesz się do rad, by liczyć skurcze w domu, zjeść, umyć się itd, tylko od razu w samochód i na sygnale na izbę,a nie będzie sali, to Cię odeślą np do domu. Jeśli dasz radę być spokojna i trafisz w odpowiednim momencie rozwarcia, nie odeślą Cię nigdzie.
      Położna mówiła o obłożeniu szpitala – to jest różnie. Są godziny, że 4 sale wolne, a zaraz przychodzi 6 rodzących. Pewnie trzeba mieć trochę szczęścia.
      Ewidentnym plusem dla rodzących naturalnie jest fakt, że mają dwóch anestezjologów ( na stałe jeden na porodówce, drugi na bloku do cc) Jeśli będziesz chciała ZZO, to nie będziesz czekac godziny, jak ten od cc zejdzie z bloku. Moim zdaniem to duży plus,a podobno w większości szpitali połozniczych ma jednego. Jak coś jeszcze będę wiedziała, to dam znać,a Ty pytaj, jeśli coś Cię interesuje. Akurat mam najlepszy dostęp do takich informacji 🙂

      1. Myślę o tym szpitalu ze względu na dobre opinie, znajome z poprzedniej pracy też tam rodziły i były zadowolone. Pewnie będzie trzeba przygotować się na inną alternatywę, gdyby jednak na Żelaznej nie było miejsca.
        Z wykupieniem położnej to sama nie jestem pewna, koszt jest dość duży (2000 zł), a z tego co wyczytałam nie zmienia to podejścia do rodzącej. Myślę o wykupieniu pojedynczej sali porodowej i sali, w której będzie mógł zostać mój mąż razem ze mną i maleństwem.
        A jak ze szkołą rodzenia? Orientujecie się kiedy powinnam dokonać zapisu? Aktualnie 16 tc.

        1. Ja bardzo bardzo polecam wykupić położną, uważam, że dzięki mojej miałam cudowny i lekki poród i byłam bardzo zaopiekowana. Nie wiem w sumie, jak byłoby bez wykupienia, ale wolałam się nie przekonywać na własnej skórze.

          Co do Żelaznej, to ja akurat znam takie średnie opinie, że tam musi być naturalnie za wszelką cenę, nie chcą nacinać, więc dziewczyny pękają itd. Ale wiadomo, każdy sam musi zdecydować.

          A co do szkoły rodzenia, to radzę już zadzwonić i się dopytać, położna pewnie sama wyznaczy Ci sensowny termin. Ja chyba w marcu dzwoniłam, zapisały mnie do grupy lipcowej (termin na koniec sierpnia).

        2. Kas ma rację, chyba najlepiej zadzwonić i zapytać. My zaczelismy w połowie lipca, ( 28 tydzień ciąży) . W grupie są dziewczyny po 30 tygodniu, czyli to chyba dobry czas na szkołę. Wybrałam szkołę z dostępnych na stronie szpitala ( z ich rekomendacją ) w mojej dzielnicy. Dzwoniłam w czerwcu i nie było problemu z miejscem.

          Co do położnej to nie umiem pomóc:( Ale chyba to dobry pomysł, też bym wzięła w innej sytuacji.

  38. Czy któraś z Was robiła poniższe badania, czy warto i czy coś mogą wnieść?
    MTHFR
    V Leiden
    protrombina
    ANA
    przeciwciała antykardiolipinowe IgG IgM
    B2 glikoproteina
    Antykoagulant toczniowy
    + kariotypy
    Cena za wszystko 2000 zł 🙁
    Przeszłam 4 procedury ICSI (5 transferów) – w tym 1 ciąża biochemiczna i 1 poronienie (aktualnie), mam 2 zamrożone blastocysty

    1. Melisko,

      Ja robiłam i mój M , robiliśmy te wszystkie badania przed transferem, fakt cena kosmos , zważywszy , że za program płaciliśmy sami. ( jeśli masz abonament w Lux Medzie – są pewne pakiety badań w promocji w Invicta)

      Mikrobiologia:
      Odczyn VDRL
      Detekcja 2 mutacji w genie CFTR
      Detekcja mutacji dele2,3 w genie CFTR,
      Detekcja mutacji delF508 w genie CFTR,

      Interpretacja:, Materiał badany Fragmentacja DNA plemników Detekcja delecji w rejonie AZF , Obecność delecji typu gr/gr, Delecja markera heterochromatyny sY160, Delecja sY254, sY255, Obecność mikrodelecji w regionie AZFc:, Delecja sY153, Delecja sY1192, Delecja sY1224, Delecja sY105, Delecja sY134, Delecja sY127, Obecność mikrodelecji w regionie AZFb:, Delecja sY88, Delecja sY82, Delecja sY83, Delecja sY1065, Delecja sY86, Obecność mikrodelecji w regionie AZFa:, Delecja sY84,
      Materiał badany, Interpretacja: Parametry nasienia do badania fragmentacji DNA plemnika: Komentarz do badania, Ruchliwość typu D (po 1 godz.), Ruchliwość typu C (po 1 godz.), Ruchliwość typu B (po 1 godz.), Ruchliwość typu A (po 1 godz.), Plemniki żywe, Plemniki martwe, Liczba komórek okrągłych, Liczba plemników w ejakulacie, Liczba plemników w 1 ml, Objętość ejakulatu, Zapach, Barwa, Czas upłynnienia, Czas trwania abstynencji

      Detekcja mutacji Leiden w genie Proakceleryny – czynnik V
      Infekcje:
      Przeciwciała przeciwko Chlamydia trachomatis IgG,
      Przeciwciała anty – Różyczka IgM,
      Przeciwciała anty – Różyczka IgG,
      Przeciwciała anty – CMV IgM,
      Przeciwciała anty – CMV IgG,
      Przeciwciała anty – Toxoplasma gondii IgM, Przeciwciała anty – Toxoplasma gondii IgG,
      Przeciwciała anty – HIV1/HIV2, antygen p24, Antygen HBs (HBsAg) Przeciwciała: Przeciwciała anty – HCV Detekcja 2 mutacji w genie CFTR – krew: Detekcja mutacji dele2,3 w genie CFTR, Detekcja mutacji delF508 w genie CFTR, Interpretacja:, Materiał badany Detekcja mutacji G20210A w genie Protrombiny – czynnik II –
      Kariotyp z limfocytów krwi obwodowej: Rozdzielczość prążków, Liczba liczonych i analizowanych metafaz.

      Informacje skopiowane z mojego konta medycznego , trochę kosmos 🙂 z tych wszystkich przeprowadzonych badań wyszło , że mam mutację genu MTHFR jednak mój Dr. jakoś bardzo się tym nie przejął.

      1. Liloa, nie dostalas zupelnie nic na te mutacje MTHFR? Strzelam wiec, ze chodzilas do ktoregos z lekarzy-mezczyzn w Invicta, obstawiam dr Z. Babeczki troche bardziej sie tym przejmuja i polecaja suplementy.
        Niestety nawet ta czesta wersja mutacji, ktora podobno ma 40% populacji moze wplywac na powodzenie staran. Warto poczytac o tym na blogu tlustezycie.pl.
        Powinno sie brac wit. B6 i B12 oraz kwas foliowy w zwiekszonych dawkach, najlepiej metylowanych. Ja bralam Prewenit Intensiv i ActiFolin zamiast zalecanego przez dr Z. zwyklego kwasu foliowego 5mg. Osobiscie uwazam tez, ze Clexane moze pomoc ale to juz „powazny” lek i nie mozna go brac na wlasna reke.
        A mialas badane bialko S i C?

        1. Marikka,

          Napisałam niżej odnośnie wczorajszej wizyty jak i wcześniejszego braku zainteresowania mutacją w obrębie genu MTHFR . Tak mężczyzna — dr. S.
          Czy na te leki potrzebna jest recepta?
          Czy badania dotyczące białka o które pytasz mają jakąś konkretną nazwę?

          1. Po prostu w laboratorium prosisz o zbadanie poziomu Bialka S i C. Ja akurat robilam w Akademii Medycznej ale Invicta tez je robi. Actifolin i Prewenit Intensiv to nie leki tylko suplementy bez recepty. Actifolin to kwas foliowy zwykly i metylowany, a Prewenit Intensiv to witamina B12, B6 i chyba tez kwas foliowy w „zwyklej” formie. Bralam po 1 tab. dziennie. Na Clexane potrzebna jest recepta.

          2. Dlatego tez juz nie bralam zlecanego przez lekarzy w klinice kwasu 5mg, ktory zapisywali mi od pierwszej inseminacji az po ostatnia stymulacje do IVF.
            A co do dr S. to myslalam, ze jest bardziej sensowny i dociekliwy w szukaniu przyczyn niepowodzen. Widze, ze masz pakiet w Luxmedzie. Zapisz sie wiec do dr Suchanek – immunolog, ktora przyjmuje i tam i tam takze dobrze zna problemy nieplodnosciowe, a w pakiecie wizyte masz za darmo i bez skierowania. Niestety ma dlugie terminy, a badania i tak musisz zrobic za wlasna kase. Abinament ich nie obejmuje, zreszta labo Luxmedu chyba nawet nie ma ich w ofercie. Najlepiej wybierz sie do niej juz z wynikami tych wszystkich bialek, przeciwcial i innych badan immunoligicznych, o ktorych Iza zamiescia niedawno posta. Sensowna w temacie tych badan (choc niezbyt mila) jest tez dr Sz. z Invicta Gdynia. To ona po drugiej nieudanej probie IVF podpowiedziala mi te suplementy i zasugerowala zbadanie mutacji.

          3. Marikka,
            Dziękuję bardzo za szczegółowe informację. Kiedy 2 tygodnie temu dowiedziałam się, że serduszko mojej Kulki przestało bić , zaczęłam myśleć o tym co jeszcze na przyszłość mogę zrobić, mówię o diagnostyce. Wtedy właśnie po poście Izy , zapisałam się na wizytę do Dr. Suchanek . Udało się wstrzelić w termin sierpniowy. 🙂 na pewno skorzystam z porad , mam jeszcze przez 2 tygodnie L4 i nie zamierzam marnować tego czasu 🙂

          4. Ciesze sie, ze sie nie poddajesz i bedziesz walczyc dalej. Tryb „dzialanie” mysle, ze pozwala psychicznie przetrwac pasmo porazek. Trzymaj sie i daj zmac jak wyszly badania. Pozdrawiam :*

    2. Dziwne te kliniki swoja droga. Ja np. w pierwszej robiłam w sumie chyba tylko infekcyjne. Jak nie było nic do transferu to stwierdzili ze może genetyka (okazuje się ze podobno stymulacja była sredniotrafiona i leki). Dr chciał mieć kariotypy. Zmienilam klinikę, zrobiłam oba kariotypy i u meza (parametry trochę obniżone) CFTR, AZF i fragmentacje DNA. U mnie pakiet hormonow jak wygladam po tamtej probie. Wiecej nie robiłam bo czesc z nich jest zalecana wlasnie tez po poronieniach. Wyszlo ok. A zaplacilismy już za to chyba 1500zl prawie. I w drugiej klinice w sumie tez już nie doszukiwali się więcej poza tym.
      Mysle ze mimo ceny dobrze byłoby je zrobić a przynajmniej czesc chyba ten Leiden np. jest przy poronieniach. I na pewno zrobiłabym kariotypy bo to raczej powinno być zrobione na początku w sumie. Czasami Meliska wystarczy dobra suplementacja. Np. ta mutacja z wchłanianiem kwasu foliowego. Zapobiegawczo brałam non stop femibion natal 1 mimo kwasu 5 mg bo to ja powiedziałam dr ze w sumie może się średnio wchlaniac skoro tyle osob ma ta mutacje. I tak wtedy mowi ale pani zapobiegliwa-pięknie 🙂 Tylko czemu ja mam myslec za nich jak mi za to nie placa??

      1. Ana,
        dokładnie tak jak piszesz , nam kazali zrobić te wszystkie w ch… drogie badania a lekarz nawet słowem nie wspomniał na temat mutacji MTHFR , którą mam. Dopiero od Was dowiedziałam się , że przy tej mutacji kwas foliowy zwykły, słabiej się wchłania lub wcale, jednak wtedy było już po ET itd.
        Wczoraj na wizycie dopytałam o wersję metylowaną kwasu foliowego w przypadku tej mutacji , jednak jakoś słabo to mój Dr. przyjął i kazał brać najpierw zwykły folik po chwili zmienił zdanie na Kwas 5 mg.
        Ana,
        czy ten femibion natal 1 jest bez recepty ?
        ściskam … jak się czujesz ???

        1. Folik moim zdaniem w tym wypadku nic nie da, 5 mg tez raczej jako dodatek. Pracuje w aptece wiec sklady naszych suplementow przejrzalam dokladnie. Femibion jest bez recepty ale kup natal 1 (bo juz classic ma zwykly kwas dlatego jest tanszy). Rownie dobry jest ten Actifolin. Ale femibion ma tez witaminy. Dr S wydawal mi sie mocno wnikliwy ale to slabe ze ignoruje np ta mutacje. Z dr H dobrze obgadalam temat i jest fajnie oblatany w takich ciekawostkach. Ale byl zdziwiony ze ja tyle wiem. I wtedy powiedzialam do mojego M ze to przegiecie ze czlowiek ma sam dojsc do wszystkiego za taka kase.
          Czuje sie srednio, nadal mdlosci i troche bez sily przez to. Ale nie narzekam, zdarza mi sie chetniej cos zjesc czasem ostatnio.Moze to wkoncu zelzy.Daje rade 🙂 Sciskam Cie i kibicuje. Dociekaj ich tam mocno w I albo nas pytaj, niech sie postaraja.

          1. ana86 to jakim zdaniem sa najlepsze suplementy przed stymulacją np na endometrium słabe, podasz może jakiegoś maila do siebie bym napisała co mam i może byś poradziła co jeszcze kupić a co odpuścić?

          2. Ana,

            doprecyzuj tylko czy brałaś tylko natal 1 czy łącznie 5mg kwas plus natal 1 ?

            Kochana, te wszystkie mdłości to tzw. Pan Pikuś … Okruszek wynagrodzi wszystko . Dziękuję za pomoc.

          3. Liloa, bralam z 2 miesiace femibion natal 1 (bo chcialam pelne 3 miesiace przed). Przed sama stymulacja miesiac wypisali mi 5 mg wiec tez go bralam. Do tego bralam inofem, on tez ma dobry kwas foliowy przy okazji (ze niby na pcos). Oni wierza tylko w Menopury itp. A suplementy tez kosztuja ladnie ale pomagaja. Masz racje, Maluszkowi pozwalam na wszystko niech mnie meczy ile chce 🙂 Ma pelne prawo hehe.

    3. Melisko, moim zdaniem jak najbardziej warto zrobic wymienione przez Ciebie badania, a takze Komorki NK, Bialko S, Bialko C, Homocysteina.
      Cena wychodzi kosmiczna wiec moze warto by zapisac sie do genetyka na NFZ? Z taka historia na pewno zleci Wam kariptypy i mutacje. A to najkosztowniejsze z badan. Minusem jest niestety to, ze czekanie na wizyte i wyniki to kilka miesiecy (przynajmniej w Trojmiescie).

      1. Przeraża mnie lista tych badań, które podajecie…tyle rzeczy ma wpływ na sukces lub jego brak…nie może ktoś po prostu zrobić „czary-mary” i trach ciąża jak u innych(patrz-zdrowych)..???:) niedługo okaże się, ze powoli opłacałoby sie nam zdawać na medycynę z ta wiedzą…:)

    1. Dziękuję za kciuki:) :* Piękne to nasze dziecko, całe 1263 gramy cudu 🙂 Wszystkie parametry w normie i widziałam jej buźkę , jak otwierała i zamykała usta. Sama słodycz!

        1. Olga82
          A jak sytuacja u Ciebie? Pokazują się jakieś skurczę czy dalej spokój? Dziewczyny tu piszą o szpitalach a Ty gdzie rodzisz? Jeśli dobrze pamiętam to z południa jesteś.

          1. Leżę i nic:) w ktg płasko. Ale odszedł mi chyba czop śluzowy (so romantic:)… myślałam, ze jak tyle starań, żeby dziecko zamieszkalo w brzuchu i zostało na przepisowy czas, to wyjście będzie na luzie a ja mam jakas kumulację strachu.. No nic. Czekamy. W Bb czekamy. A Ty jak?

          2. Jestem w 17tc, miałam nadzieje że samopoczucie mi się poprawi ale nic bardziej mylnego 🙂 dzisiaj odebrałam wyniki testu Tranquility i będziemy mieć dziewczynkę 🙂 czyli dołączam do Ciebie Olga i do Doti 🙂
            Jak czop Ci wypadł to już niebawem powinno coś się zacząć 🙂

          3. Nie mamy pomysłu na imię, będziemy szukać i się zastanawiać jakie wybrać 🙂 Na pewno będzie na M.
            Na dziewczęce ciuszki zaczęłam zwracać uwagę od dzisiaj 🙂 Termin mam na końcówkę grudnia, ale po naszych doświadczeniach to muszę brać pod uwagę dużo wcześniejszy termin. Oby jak najdłużej w 2-packu 🙂

  39. Jestem wściekła po wizycie u endokrynolaga, po prostu masakra jakaś, już dawno tak zła nie byłam ja nie wiem raz trafiam na lekarzy z sercem raz na idiotów. Ehh i już mam chwile zwątpienia czy porobić badania na własną rękę czy zacząć stymulacje. Po dzisiejszej wizycie już wiem że CZMP w Ł omijam szerokim łukiem

      1. olga82 wszyscy mnie kierują do poradni endo i się wcisnęłam na nasz kochany nfz odczekałam swoje itp. (Diabetolog internista gin z N.)Diabetolog żeby lepiej wszystko posprawdzać gin żeby wyeliminować powód nadnerczy (bo insulinooporność jak byk wyszła no i dodatkowo cukrzyca bo cukier wyszedł po obciażeniu po 2h 212 a insulinka sobie rosła i rosła i osiagneła 122. Ale wszystko inne w normie peptyd c, hemoglobina glikolowa oki, no i na początku na cczo też miałam wszystko w normie po tej glukozie coś strzeliło.
        A to babsko prawie na mnie nawrzeszczało że jestem źle leczona przez diab że co ta gin z N. wyprawia że nie wiedziała że takie cuda tam robią że o stymulacji teraz to ja moge zapomnieć. Żądała ode mnie badań hormonów- no kurde po to poszłam do endo żeby mi zleciła. Pokazałam jej LH, Fsh I E2 to powiedziała że to to nie są badania i że ma je gdzieś. O TSH nawet się nie zapytała a mam 1,2 o Prolaktyne też nie a jest 5,4. Tylko odesłała z kwitkiem zleciła Testosteron i androstendion, gdzieś miała mój brak okresu. I powiedziała że najpierw unormować cukier później coś robić, nie przepisała- innych- leków tylko kazała sobie iść do diabetologa (oczywiście innego) i powiedziała że to długa droga przede mną.
        Reasumując kolejna lekarka z CZMP która mnie tak zezłościła, pierwsza była w Gamecie jak powiedziałam że ja sie u niej leczyć nie będe tylko przyszłam na wizyte po skierowanie na HSG (oczywiście płatne) a ta mi powiedziała że gratuluje lekarza i że u mnie przy moich wynikach to powodzenia w wywołaniu owulacji (owulacja była i wszystko się udało tylko jajo nie pękło, a na późniejszym etapie była nawet jakaś ciąża ale się nie utrzymała) Już nie wspomne o wcześniejszym HSG 4 podejścia bez znieczulenia bez asysty pielęgniarki robionego przez synusia jednego z prof z CZMP oczywiście prywatnie też i się nie udało skończylo się silnym krwawieniem i bólem przez kilka dni i strachem że mi coś rozwalił w środku. Nawet sam dr co przeprowadzał mi HSG w Gamecie (także z CZMP ale bardzo rzeczowy i sympatyczny) zdziwił się że dr P. robi HSG że jeszcze o tym nie słyszał. A tamten skurczybyk jeszcze nie dość że nie zrobił tego to wziął ode mnie 100 zl za wizytę. Już nie wspomne o porodzie niedawnym mojej siostry w CZMP to to już była komedia i parodia.
        Znam bardzo dobrze jednego z lekarzy w Salve i jak na początku mojej drogi zadzwoniłam do niego po 2 latach nieobecności (bo chodziłam prywatnie po antki na 6 m-cy) i spytałam się czy on by mi nie pomógł to powiedziała że skoro już miałam to, to i to to on się nie podejmie i mi nie pomoże bo on nie jest od niepłodności i tak samo by postąpił jak mój wcześniejszy lekarz a niestety to na mnie nie działało. A przecież mógł przytulić 100 zł kilka razy i znów mnie stymulować i po 5 miesiącach powiedzieć niech się Pani zapisze do kliniki.
        Także trafiają się ludzie i ludziska i tylko nerwów napsują.

        1. Patka, to mialas kum? ulację homorzastych i nieprofesjonalnych lekarzy… zdarzają się takie typy, co na dzień dobry tylko komentują(oceniają) swoich kolegów po fachu, przy okazji sami mają mizerny poziom.. niestety musisz szukać kogoś ogarniętego w temacie i ze zdrowym podejściem. Czasem doktorat i profesura o niczym nie swiadczą, albo źle swiadczą…
          Hsg juz masz za sobą w końcu za sobą?

          1. olga 82 tak Hsg mam za soba na szczescie wszystko drozne piekne itp, tylko jajniki delikatnymi cechami PCOS. Ja to ten probelm od braku okrwsu, a nie ma okresu nie ma oulacji, chociaż i pojawiło sie nawet jedno piękne jajo nie wiadomo skąd na tym plamieniu ale po 2 dniach sie zapadło a okresu jak nie było nie ma już nawet luteina zaszwankowała, teraz od sob łykam antki, jade się urlopować odsapnąć nastawić że będzie jak będzie, troche sie posuplementować zrobić badania w 2-3 dniu cyklu i od 3-7 startuje z lametta a później z puregonem 4-9 puregon 75jm i zobaczymy co tam się wychoduje:) tylko oby one pękły bo bylo pieknie a skubańce nie pękły ostatnio po pregnylu 1000jm. Narazie lece ze stymulacja na ref to będzie moja 2. Jakoś wcześniej bawiłam się clo i za pierwszym razem wyszło poźniej nic i nic i nic… Jak nic nie wyjdzie to witaj Salve bo tu mam dof. Jak w salve się nie uda wracam do N i będe bulić dalej 🙂 do skutku 🙂

          2. tak biorę i teraz nie wiem zupelnie co robić odstawić nie odtawić, a njlepsze pytanie endo a czy pani nie zamienili wyniow heheh. no juz smiech na sali.metformine przy wadze 45 to gin z N.kazal brac raz 1×1 diab tez raz i interista te raz po 500 i normalnia a nie tą o przedłóżnuynum uwalnianiu

          3. Nie odstawiaj. Poczytaj o metforminie w trakcie stymulacji i wpływie na zagniezdzanie… korzystnie to wygląda z badań. Jeśli internista zalecił taka dawkę to ok. Poczytaj sobie jeszcze o insulinooporności na www. tlustezycie. ale bez przesady. I moze powtorz krzywą jeśli C ujesz się niepewnie a wcześniej poczytaj o tym co robić a czego nie przed badaniem krzywej….

  40. Dziewczyny potrzebuje rady, właściwie nie wiem co mam myśleć i zrobić, a nie umiem znaleźć lepszej skarbnicy wiedzy od Was 🙂 Mamy z mężem w sierpniu podchodzić do naszej pierwszej procedury in vitro. Zdiagnozowano nas jako niepłodność idiopatyczna, nasze wyniki wszystkie książkowe oprócz mojego amh=0,91 (mam 33 lata, rocznik Izy 🙂 ) Ponieważ ostatnio zaczęłam wariować więc wylądowałam u dietetyka, szukając problemu w żywieniu, a dodatkowo próbując mój organizm przygotować odpowiednio do tego co go czeka. Po wielu przygodach trafiłam do babeczki która złamuje się dietą w niepłodności, zleciła mi zrobić badania, a tym witaminę D3. Okazuje się, że mój poziom wit.D3 jest „krytyczny” =6,20 przy normie 30-100 ng/ml. Wprowadziłyśmy suplementację (8000), niemniej dietetyk w niedoborze wit.D3 doszukuje się problem i alarmuje że jeżeli nie unormuje poziomu witaminy procedura się nie uda. Oczywiście skonsultowałam to z lekarzem w klinice, jak to zwykle w moim przypadku bywa on nie widzi problemu, skoro wprowadziłam suplementację to nie będzie, jego zdaniem, miało to wpływu na sukces in vitro. Jestem strasznie skołowana, bo przetrzepałam internet szukając rozwiązania. Nie chce przekładać całej procedury, drogo mnie to kosztuje mentalnie i finansowo, ale z drugiej strony jeżeli miały by to pomóc to może lepiej poczekać miesiąc /dwa. Proszę poradźcie mi co mam zrobić, czy któraś z was miała podobny problem? Przed panią dietetyk nikt mi nigdy nie zlecił zbadania witaminy D3 i generalnie gdyby nie moje wrodzone wariactwo nie wiedziała bym że mam jakiś niedobór…

    1. Hej, nie łączyłabym wyłącznie poziomu witaminy D z sukcesem ivf.. Ja mam poziom prawidłowy i tez niepłodność idiopatyczna. Moze nie fiksuj się tylko na to bo w przypadku idiopatycznej naprawdę trudno opierać się tylko na jednej rzeczy.

  41. Poważnie rozważaliśmy z mężem pobranie krwi pępowinowej podczas narodzin naszego synka, też oczywiście z ICSI. Dzwoniłam do PBKM pytałam o możliwości, dostałam masę szczegółowych cenników, wariantów. W końcu doszliśmy z mężem do wniosku, że nas na to nie stać. Ja wiem jak to brzmi, to może uratować życie dziecku, to jest nic innego jak ubezpieczenie na życie, takie NW a tego się nie mierzy w kategoriach stać mnie lub nie. Zdecydowaliśmy po informacji, że ilość krwi pobierana z pępowiny jest za mała (waha się w zależności od jej długości, grubości) żeby pomóc w każdym przypadku. Nawet kiedy pobierze się do krio-konserwacji sznur pępowinowy i tak nie starczy dla nastolatka, dorosłego, tylko dla dziecka do ok 5 lat. Taką informację dostałam od Pani, która oddzwoniła do mnie z PBKM i była uprzejma odpowiedzieć na wszystkie moje pytania i wątpliwości. Kiedy okazało się że takowe zabezpieczenie nie jest, nazwijmy to kompleksowe, zdecydowaliśmy się nie marnować tego cennego daru i zdeponować krew pępowinową naszego synka ze zrzeczeniem się praw, czyli nieodpłatnie, w nadziei, że pomoże jakiemuś dziecku choremu na białaczkę. No i tu zaczęły się schody. Straciłam resztkę wiary w to, że w tym kraju ktokolwiek (z rządzących, było to jeszcze za czasów PO) myśli kompleksowo, holistycznie. Aby oddać bezpłatnie krew pępowinową TRZEBA urodzić w jednym z 4 warszawskich szpitali (ulic teraz nie pomnę). TYLKO 4 W CAŁEJ POLSCE!!!!!!!! Cóż to za dyskryminacja, niesprawiedliwość i brak logiki. Daleko do „stolycy” może i nie mam, ale miałam już wybrany szpital, w którym kiedyś pracowała moja mama, w moim rodzinnym mieście, za znanymi mi sprawdzonymi specjalistami i z całych moich planów wyszła duża K… Zestawu do przechowywania, transportu krwi pępowinowej kupić nie można, opłacić transportu nie można, ogólnie NIC nie można!!! Zapytacie czy warto? Oczywiście, że warto!!! Ale takie programy powinny być finansowane z budżetu. Krew powinna być pobierana i deponowana podczas każdego porodu, bo może ratować życia, cofać skutki uszkodzeń neurologicznych itp. Tyle z moich doświadczeń na ten temat.

    P.S. Iza, odważna, waleczna, niesamowita kobieto. Powinnaś wydać książkę. Mówię śmiertelnie poważnie. Twój blog to kopalnia wiedzy, robi więcej dobrego niż wszystkie kampanie społeczne razem wzięte.
    P.S. 2: Uświadomiłam sobie dlaczego wracam i po kilka razy czytam ten sam wpis. Pewnie jak My wszystkie tutaj. Bo czekamy, CZEKAMY I TAK MOCNO TRZYMAMY ZA CIEBIE KCIUKI i wierzymy i modlimy się i prosimy Boga, żeby i Wam się udało.

    Ściskam i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *