Przygotowanie do kriotransferu. Cykl z Clo

Sama się sobie dziwię, gdy to piszę, ale… wszystko idzie perfekcyjnie!

Przez 3 poprzednie razy robiliśmy kriotransfer in vitro na naturalnym cyklu, ale teraz, żeby nie zmarnować scratchingu endometrium przez jakiś niesforny pęcherzyk, lekarz przepisał mi Clostilbegyt (tylko Węgrzy mogli wymyślić taką łamliwo-języczną nazwę leku).

Brałam Clo od 3 do 7 dnia cyklu.

Pamiętam, że kiedyś miewałam po Clostilbegycie 5-dniowe ataki rozstroju nerwowego. Jak mało który lek, ten wprawiał mnie w wyjątkowo kłótliwy nastrój. Teraz prawie się obeszło, za wyjątkiem, a jakże, świąt, podczas których łykałam Clo…

Dziś, w 12 dc, pierwsza wizyta u lekarza i same dobre wieści. Pęcherzyk ma już prawie 21 mm, a do tego endometrium jest wyjątkowo ładne, bo przy Clo lubi się buntować.

Lekarz przepisał zastrzyk na wyzwolenie owulacji, Pregnyl, w sumie dwa Pregnyle, bo u mnie pęcherzyki pękają niechętnie. Za dwa dni mam kolejną kontrolę. Jeśli będzie wszystko w porządku, wygląda na to, ze w tym cyklu monitoring pęcherzyka to całe dwie wizyty. Może mam tyle szczęścia.

*

Tymczasem wykorzystuję wolne chwile na rzeczy, które są – nadal się z tym nie zgadzam – zakazane po transferze. ROWER!

W sobotę była wyprawa na pół dnia, daleko. Zasapana, zgrzana, wolna i szczęśliwa, z mężem, po lesie, po piachu, po rzece, sama nie wiedziałam, czy jechać szybciej, bo mogę, czy wolniej, bo jest tak pięknie. Bobrom też się tam podobało. Porobiły z drzew ołówki…

Świder

146 komentarzy

  1. No to kciuczę za ten dorodny pęcherzyk 🙂
    Co będzie dalej po Pregnylu?
    Głupio pytam, ale nie znam się na procedurach medycznych innych niż IUI

    Ciekawe co ja wyhoduję … Bo też jadę na CLO od 4 do 8 dc. Plus menopur.

    1. Magda, wcale nie głupio, skąd ma człowiek wiedzieć 🙂
      Po Pregnylu – sprawdzamy czy pękł pęcherzyk. Kiedy pęknie, odliczamy tyle dni ile dni mają zarodki (nasze mają 5) i jednocześnie zaczynam brać progesteron.
      Po 5 dniach idę na kriotransfer. A potem leżę i pachnę 🙂

      1. no to trzymam kciuki zeby kwiecien i maj okazaly sie szczesliwe dla Ciebie i twojego meza i zebys w koncu doczekala sie uoragnionych dwoch kresek na tescie i nudnej ciazy!
        Jak juz bedziesz po krio to opisz wszystko dokladnie bo sama jestem ciekawa jak to wyglada. Sciskam!!!! Rower fajna sprawa- zazdroszcze!!!

          1. Wezon, u mnie wszystko ok. 7 kwietnia bylismy na drugim usg…maz po raz pierwszy zobaczyl maluszka. Babka stwierdzila 11 tydzien ciazy, kruszynka miala wtedy 4.5cm i sobie ochoczo i raznie skakala w mojej macicy. Wszystko idzie dobrze, dzidzia rosnie i w ta srode powinnam przekroczyc magiczne 12 tygodni.
            Poniewaz juz mialam dwa usg a klinika tylko tyle oferuje w cenie mialam zglosic ciaze lekarzowi. Poszlam w zeszlym tygodniu wypelnilam jakis formularz i czekam na kontakt poloznej. Ona mi teraz wyznaczy termin spotkania i tak to tutaj wyglada. Do piatku biore progesteron i estrogen a potem koniec.

            Co do samopoczucia to nadal zadnych problemow. od czasu do czasu poczuje sie bardzo zmeczona i wtedy wale w kime. Brzuch poki co nie rosnie co najwyzej tluszcz na nim:-)

      2. Mnie interesuje, jak pilnujesz pęcherzyka na cyklu naturalnym – codziennie sprawdzasz, czy pękł, kiedy osiągnie określoną wielkość?
        Ja przy 2-3 cyklu z Clo pod rząd miałam objawy jakby ciążowe – niedobrze mi było, takie całodzienne coś w żołądku, nie wymioty, i nieco płaczliwie, nie wściekle.

        Mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie idealnie i zakończy się idealną ciążą.

        1. W naturalnym cyklu przygotowań do krio zawsze lekarz pyta ile dni trwa mój cykl. 28-30 – odpowiada i wtedy zaprasza mnie w 12 dc.
          W 12 dc już widać jaki jest pęcherzyk. Rośnie ok 2 mm na dobę, więc jak ma 16 mm, lekarz zaprasza za 2 dni, a jak ma 22 mm, zaprasza następnego dnia.
          Zwykle, kiedy pęcherzyk przekroczy 20 mm dostaję zastrzyk na wyzwolenie owulacji, nawet na naturalnym cyklu (na początku nie miałam zastrzyku i nawet była ciąża – ale potem okazało się, że te pęcherzyki nie chcą za bardzo same pękać). Wtedy to jeszcze łatwiej skontrolować.
          W zależności od wielkości pęchrzyka chodzę codziennie lub co dwa dni, lekarz też stara się tak przewidzieć wzrost pęcherzyka, żeby nie chodzić do niego bez potrzeby.
          Przez całe monitorowanie jestem na USG od 2 do 5 razy, jak zołza nie chce pęknąć.
          Mam nadzieję, Wężon, że trochę Ci pomogłam 🙂

          1. Dziękuję. Wiedza będzie przydatna, tylko nie wiadomo kiedy. 😉 I zawsze mam panikę w oczach na pytanie o długość okresu – to jest nie do ustalenia. Przeważnie 32-35 dni, ale przed stymulacją było 29 dni i ledwo zdążyłam się umówić na wizytę. To jest najbardziej stresujące pytanie ginekologiczne. 🙂

          2. No to pierwszą wizytę przy monitorowaniu cyklu trzeba mierzyć do tego najkrótszego cyklu po prostu, u Ciebie 29 dni to tak w sam raz. Nie martw się Wężon na zapas bo przy pierwszej wizycie widać jaki jest pęcherzyk i da się naprawdę racjonalnie zaplanować kolejne wizyty, wcale niekoniecznie codziennie 🙂

  2. Pięknie! I oby tak dalej 🙂

    A jaka dawka Clo? Jedna tabletka? Ja nie czułam się na nim źle, nawet na podwójnym. Ale równocześnie brałam go z Bromergonem, który daje okropne dolegliwości więc może zwaliłam wszystko na niego.

    1. Kami, mnie lekarz kazał brac pól tabletki dziennie, bo kiedyś brałam Clo i wiadomo już, że reaguję na ten lek, więc pół tabletki mi wystarczyło. O Bromergonie słyszałam właśnie takie historie, co to zmieniają charakter kobiety… Ale podobnie przy dłuższym braniu te objawy mijają…

      1. Ja całe lata jechałam na bromergonie i nie miałam z nim żadnych przejść na szczęście. Brałam go od późniejszego okresu dojrzewania aż do ciąży (12 lat), z może roczną przerwą. Teraz nie biorę, cykle ok, więc chyba ciąża mnie tu „naprawiła”.

        Iza trzymam ogromnie mocno kciuki za transfer 🙂

  3. W koncu dobre wieści Izuś! Trzymam kciuki i czekam na kolejne informacje o rozwoju sytuacji. Ja dawno sie nie odzywałam, ale na bieżąco śledzę co sie u wszystkich dzieje. W tym miesiącu skończyłam stymulację, przeszłam punkcję i w weekend miałam transfer pięknego zarodka, pozostałe trzy zostały zamrożone. Teraz duzo odpoczywam i staram sie zaczarować los by maleństwo chciało z nami zostać. Odliczam dni do badania krwi, ale bardzo mnie to stresuje. Zle znoszę porażki dlatego uwielbiam czytać jak niektórym sie udało i sie nie poddają. Pozdrawiam wszystkich.

    1. Maja, jakie wieści od Ciebie 😀 Rany, kochanie, wiem, wiem wiele razy, jaki to niespokojny czas, tak czekać. Ale także dużo nadziei w tym czasie. Nie czekasz sama, pamiętaj o tym 🙂 Trzymam wiosennie kciuki!

  4. A no to dobrze, że dobrze, i oby dalej tez było dobrze.
    Ja po Clo też miałam jazdy – deprecha na spółkę z kłótliwością, masakra. Ale czego się nie robi 😉 Wczoraj też poszłam na rower, ale tak u nas wiało, że jak pod wiatr jechalam to myślałam, że tachykardii dostanę i wróciliśmy po godzinie do domu.

    1. Ruda! Tachykardia – to poznałam nowe słowo. W weekend organoleptycznie poznałam co to kac (no niestety, chyba drugi raz w życiu miałam coś takiego jak prawdziwy kac), a dziś znowu coś nowego. Ciekawe to życie 🙂

        1. No właśnie my byliśmy takimi znajomymi… 🙂 W każdym razie, szczęście, że kac szybko mija, jeszcze większe, że człowiek długo pamięta, że następnym razem trzeba uważać 😀

  5. A to pięknie! 🙂 Wszystko jak po maśle i dalej tez tak będzie. 🙂 Wiesz, ze chyba milion tu osób wraz ze swymi partnerami życiowymi Ci kibicuje?! 🙂 Z wiosną idzie nowe, dobre i świeże. Z wiosną idzie życie. 🙂 Nie mogę sie doczekać aż będziesz raportować po transferze.

    Ile mrozaczkow jeszcze masz tak apropos?

  6. Jeszcze mi się przypomniało – drapanko-mizianko macicy działa tylko jeden, dwa cykle? Potem wraca do stanu pierwotnego i trzeba znowu ją drażnić? Jak małża perłowego, żeby ziarenko piasku zamienił w perłę?

    1. Wężon, nie słyszałam nigdy ładniejszwego określenia na scratching endometrium niz Twoje drapanko mizianko.
      Otóż niestety jest to akcja z miesięcznym terminem ważności, gdyby w tym cyklu nie dojrzał pęcherzyk, drapanko-mizianko musiałabym w tym cyklu zrobić od nowa.
      Jak Ty ładnie o tym piszesz… 🙂 Moja małża perłowa od razu się uśmiechnęła 🙂

  7. U mnie z CLO była straszna lipa, pęcherzyk rósł ale endometrium było cienkie ‚jak d węża’, a jak nie dostałam ovitrella to miałam hiperpupier przestymulowane jajniki, brałam też z CLO Encorton, mój poprzedni lekarz wierzył, że kiedyś zaskoczy, a ja byłam głupia i naiwna, dobrze że nie straciłam jajników czekając. Na mnie tylko Femara działa dobrze, rosły i pęcherzyki i endo i to już w 12dc byłam gotowa:)
    Trzymam kciuki!

    1. Nieplodnoscwkrakowie, współczuję, to się właśnie podobno często zdarza przy Clo, że endometrium małe…
      Chciałam tutaj przypomnieć, że szczególnie dobrze Femara zadziałała na s-mother – wyprodukowała 8 pęcherzyków…
      Dzięki za kciuki 🙂

      1. u mnie ile bym nie żarła CLO a miałam po 3 nawet dziennie to tylko jeden mogłam wyhodować, zresztą na innych lekach identico jeden jedyny…
        przerabiałam rok na CLO, później przerwa na laparo później znowu CLO później Femare 6 cykli, iui, później ciąża, poronienie, zmieniamy na Aromek przerywamy na histeroskopie, wracamy do Aromka i JEST! Czekam jeszcze miesiąc na ‚spotkanie życia’!
        Moje motto i credo: Nie porzucaj nadzieje!
        Zawszę wkurzałam się jak mi ktoś rzucał: ‚Uda się’, teraz na własnym przykładzie ufam że te słowa mają sens – Dziewczyny nosy do góry łatwiej wypatrywać bociany – nadlatują!
        Ania

  8. U mnie też po CLO endo było gówniane, pęcherzyki nawet nie drgnęły. Po Puregonie miałam 5 dorodnych pęcherzyków i taką galopującą owu, że jak przyjechałam z mężem to było po wszystkim. Z kolejnego IUI urodziła się córka 🙂

    Teraz jestem stymulowana Menopurem (w poprzednim cyklu był 1 pęcherzyk – IUI nie udana).
    Teraz mam Menopur w 5-7-9 dc i 1/2 tab CLO (od 4 do 8 dc). Zapomniałam się i dzisiaj też wzięłam CLO 🙁
    Jutro mam usg i sama jestem ciekawa czy coś urosło …

    1. Magda, nie chciałabym, żebyś mnie odebrała jako lekkomyślną, ale za bardzo bym się nie martwiła przyjętą nadprogramowo tabletką.
      Miałam kiedyś lekarza, który przepisywał Clo od 2 dnia, ja sama brałam od 3, Ty od 4, sama widzisz, że nie ma tu zbyt ścisłej matematyki. Głowa do góry, córka na pewno będzie miała rodzeństwo 🙂

  9. Iza brzmi bardzo wiosennie i kolorowo i tak radośnie 🙂 Trzymam kciuki.
    Ja na Clo chyba się czułam całkiem OK – tak niedawno to było, a już nie pamiętam 🙂 I 3 IUI tylko Clo (3-8 dc) + gonapeptyl x 2 na pęknięcie. Wszystko w środku wyglądało podobno jak należy 🙂 Tylko IUI nie wyszło 🙁
    Od wczoraj do gonapeptylu dostałam Menopur – mąż szaleje, że może mieszać, odliczać, wstrzykiwać i wogóle. W poniedziałek dalsze ocenianie sytuacji.

      1. 3 tydzień -:) niestety już z problemami, mam wodę w brzuchu i problemy z oddychaniem. dzisiaj było przetaczanie albumin, a jutro punkcja i ściąganie wody, bo przetoczenie nie zadziałało na długo.

          1. Niestety u mnie też szpital Centrum Matki Polki w Łodzi się kłania, albuminy dają tylko chwilowe wytchnienie. Mam nadzieję, że weekend majowy spędzę w domu bo chrześniaczka ma Komunię i chciałabym to zobaczyć.

  10. Dzisiaj minął mój 11 dpt. To był 5 transfer…
    Zrobiłam rano betę, wynik: 303…
    Bardzo chciałabym żeby to był początek naszego CUDU…
    Boję się cieszyć, jedyne co czuję to spokój i ogromną wiarę w to że wszystko dobrze się potoczy.

    1. Aniu gratuluję! Piękna beta 🙂

      Ja nawet nie wiem kiedy w tym cyklu miałam owu, bo po sis miały być starania „na luzie” 😉 no to na luzie nam się udało 🙂

      Wężon jestem obstawiona lekami, dodatkowo diagnostyka wprowadziła pakiety badań, przy okazji bety zrobiłam sobie ten dla kobiet planujących ciążę i okazało się, że mam problem z tarczycą. Wczoraj byłam u znajomej lekarki, miałam szybką konsultację z ginekologiem. Dostałam luteinę, euthyrox, jod, kazał brać więcej kwasu foliowego i wit. D dalej. Do tego trochę na własną rękę a trochę po konsultacji z moją Panią profesor dorzucam 75 mg acardu i modlę się o mój mały Cud…

      1. Póki co nie dziękuję by nie zapeszyć.
        Zabrałam 2 maluszki, byłabym szczęśliwa gdyby zabiły dwa serduszka, ale póki co spokojnie wylegiwuję się na kanapie i czekam. Będzie dobrze. Już jest.

          1. Wężon ja miałam transferowane blastusie. Ale wszystkiego dowiem się za parę dni, mam taką nadzieję. No i chyba jutro powtórzę betę a przy okazji zrobię progesteron i tsh. Chwilami od zmysłów odchodzę, ale to wynik tego że zbyt długo sama w domu siedzę a mąż od rana do nocy w pracy.

          2. Iza, Ty miałaś blastusia, więc to 3 dni różnicy i 2 dni później badanie bety – przez 5 dni, to ona jest 4-razy wyższa. Musiałybyśmy porównać Twoją betą z 9 dnia, lub moją późniejszą, a ja nie powtarzałam.

  11. Iza, to ja już zaciskam!!! 🙂
    A tak swoją drogą, to kusi mnie rower, oj tak bardzo… i zastanawiam się jak jazda rowerem ma się do stymulacji… (ja rowerem potrafię jeździć wszędzie – to mój środek lokomocji momentami… ale przy stymulacjach nie jeździłam i się zastanawiam czy słysznie…)

    1. Agnieszka, nie jestem lekarzem, ale moim zdaniem – jeśli stymulacja przebiega bez problemów, nie masz powiększonych jajników i masz jeszcze trochę czasu do punkcji – dlaczego nie rower?
      Tylko na dzień, dwa przed punkcją (żeby pęcherzyki nie pękły za wcześnie) i przy groźbie OHSS (=powiększonych jajnikach) odmówiłabym sobie roweru. A tak to fruuu 🙂

  12. Kurde ale wysyp, wiec moze uda mi sie jakoś schować w tłumie, bo długo sie zastanawiałam czy napisać czy nie. A wiec i ja z wiosennego zapylenia, pierwsza beta…218,5, teraz czekam na maila z druga…Iza świąteczna Twoja nieobecność potwierdziła zasadę. Niedługo my będziemy musiały gdzieś zniknąć, żeby Tobie sie udało. Ps. Pierwszy sikaniec wyszedł w 9 dniu po owu…byłam pewna ze to po zastrzyku, byłam pewna ze IUI to zło konieczne,byłam pewna, ze trzeba odpękać żeby przejść dalej, byłam, byłam… Nie skłamie jak powiem ze jestem w głębokim szoku. Dziewczyny.. i nie wiem co zrobic żeby dać sobie szanse w to uwierzyć.

    1. Mojra, nie schowasz się, mam Cię. 🙂 Zastanawiać się nad przekazaniem takiej wiadomości, no wiesz. 🙂

      Nie musisz wierzyć, samo się uwierzy, jak brzuch urośnie. Teraz po prostu daj płynąć czasowi.

    2. Mojra… Mojraaaa! Widać Twoje światełko na 300 km, nie chowaj się… 🙂
      Przyznam, że sama trochę nie dowierzam w IUI, odbierasz mi argumenty, ale nie gniewam się na Ciebie ani trochę. Dla Ciebie mogłam nawet przedłużyć ten świąteczny urlop, który na marginesie nie był najbardziej udany na świecie.

      Może warto zrobić tak jak Ania napisała w komentarzu wyżej („Dzisiaj minął mój 11 dpt. To był 5 transfer…”) – po prostu zachować spokój…

      Nawet nie wiesz, jak często gościsz w moich myślach. A teraz to nawet trochę się rozpychasz 🙂

    3. Ostro Mojra!!! Gratulacje!!! Tez myslalam ze IUI to sie tylko w 1 % udaja a tu prosze cud nad cudy:-) musze jakies ksciuki wynajac bo tyle juz trzymam za inne dziewczyny:-) No super wiesci na wiosne:-)

  13. Dziewczyny – ja po wizycie. Czlowiek sztuk jeden! Drugi podejrzany pęcherzyk zniknął. Widziałam jak bije serduszko – to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakich doświadczyłam. Z trudem opanowałam łzy.

    Troche mnie to uspokaja, bo przez brak objawow cały czas boje sie, ze nic tąk sie nie dzieje i nie rozwija. W ogole nie czuje sie jakbym była w ciazy i wciąż w to nie wierze, chociaz dzis oficjalnie założono mi książeczkę ciazy. Moje największe marzenie właśnie sie spełnia. 🙂

    1. Matko, Misia, jak szybko się to wszystko dzieje… Jak dobre rzeczy potrafią się przyciągać… 🙂 Serduszko to jest powód, żeby nie panować nad łzami 🙂
      Miałam poprosić Cię o skserowanie tej książeczki ciąży, ale nie – zrobię sobie sama taką 😀
      Ściskam Was oboje 🙂

      1. Iza – dorobisz sie własnej książeczki juz niedługo. Moja Pani doktor powiedziała dzis, ze zasłużyłam juz na oficjalna książeczkę. 🙂 Ty zasłużyłaś jak mało kto. Masz nadmiar dobrej karmy z tworzenia tego blogu, a taka karma to wiadomo, ze wraca ze zdwojoną siła. 😉

    2. Misia to widze ze masz podobnie jak u mnie, ja tez nie moglam uwierzyc ze jestem w ciazy mimo dwoch kresek na tescie i pozytywnej bety. Potem sie przekonalam na pierwszym USG w 7tyg ze serduszko bije a potem czekalam z niecierpliwoscia na 7 kwietnia zeby znow zobaczyc czy wszystko ok. Wszystko bylo ok, nie widze powodu czemu mialoby sie teraz cos zepsuc ale czlowiek zawsze sie czyms martwi. Dzis oficjalnie skonczylam 12 tydzien kiedy ryzyko poronienia spada dramatycznie z czego sie ciesze. Ale ja tez nie mam objawow, ta dzidzia chyba tam wolno rosnie bo brzuch nie rosnie. Czekam teraz az zacznie sie powiekszac zeby znow miec dowod ze wszystko ok. Nie wiem co bedzie teraz bo nie wiem kiedy nastepne usg. W UK robia ci panstwowo tylko dwa w ciagu calej ciazy. I tyle.
      Pewnie bede musiala isc prywatnie zeby sie przekonywac ze wszystko wporzadku.

      1. Casja, wiesz, że niektóre kobiety ukrywają ciążę do samego porodu, a niektóre to się nawet dziwią, że to poród, bo myślały, że atak wyrostka. Jeśli własnej ciąży można nie poczuć do 8 miesiąca, to może Twoja też będzie taka skryta?
        U mnie też nie było jeszcze widać w 12 tyg. , a dwa przecież były.

        1. no wlasnie czytalam ze co kobieta to wielkosc brzucha rozna. jedna bedzie miala wystajacy juz w 10tyg a inna w 14 maly i tyci. Brzuszek to mi urosl ale od tluszczu bo jem calkiem sporo, jak sie przygladam w lustrze to szukam tego uwypuklenia macicy, narazie ni widu ni slychu ale czekam. W przyszly wt mam pierwsze spotkanie z polozna, bardzo jestem ciekawa jak to wyglada.

  14. Dzięki, dzięki, dZieki. Ja tez mam typowe paranoje tego etapu. Ciagle sobie przeprowadzam psychoterapię, żeby nie odbierać sobie tej niezaprzeczalnej radości. Zdecydowałam, nikomu absolutnie nikomu nie mowić, uznacie mnie za wariatkę, ale gdybym mogła powiedziałabym dopiero po porodzie, to jest ciężkie do wykonania, ale napewno będę ukrywać jak najdłużej. ( mieszkam za granica) Natury nie oszukam, a cholernie sie boje, i nie ma dla mnie granicy która pozwole sobie uznać za bezpieczna. Ciagle do mnie powracają demony przeszłości, i jak dziś pamietam jak powiedziałam ze jest wszystko dobrze swojej kuzynce, i jak w horrorze, usłyszałam melodie zwiastująca zbliżające sie niebezpieczeństwo…własnego telefonu…jestem psychiczna wiem. Ale wczoraj pierwszy raz walczyłam o powtórzenie bety, której nie było w pakiecie, i wygrałam! Nawet maź mi mówi żebym nie była mądrzejsza od lekarza. Już nic nie zrobię wbrew swojej intuicji. Ostatnio zbyt wielu nie zrobionych badań żałowałam. Bo przecież młoda, zdrowa, przewrażliwiona. Nie ufam nikomu. Sorry. Dzięki ze jesteście! :* Misiu- ja po IUI 😉 tak, tak, czasem sie udaje 😉 pęcherzyk był jeden, choć na jednojajowe mam szanse, w rodzinie bliźniaczych i trojaczych historii jest kilka 🙂

    1. Jednojajowe bliźniaki są zupełnie przypadkowe, nie ma żadnego związku z rodziną.
      Dwujajowe mogą być rodzinne – ale muszą zdarzać się u kobiet ze strony matki – dziedziczyć można skłonność do podwójnej owulacji, a to raczej nie po tatusiu.

      Mojra, doskonale Cię rozumiem z tym brakiem bezpiecznej granicy. U mnie też tak będzie, jeśli będzie.

      1. No to nawet lepiej:) obiecałam sobie ze na nic nie będę narzekać, przyszła kolejnej beta… 657.. Aaaaaaaaaaaa! Oficjalnie jestem jestem w ciazy! Wezon, jesteś bliżej niż dalej, po ciazy ponoć łatwiej zajść, wiem ze cieżko wierzyć, ale nawet niewiara w tym nie przeszkodzi.

        1. Mojra, beta galopująca. Pięknie. 🙂

          Też słyszałam, że po ciąży organizm domaga się następnej. Mój chyba jednak nie, bo pęcherzyki nie rosną, czyli miesiączki szybko nie będzie.
          No i tym razem nie boję się o zajście, tylko o to co potem.

          1. I może dlatego dr kazał mi odpocząć jedynie cykl do kolejnej stymulacji? Nie wiem… Wiem tylko że straszy mnie to trochę, bo szybko jakoś… :O

            Mojra, super!

            Wężon, ja zaciskam kciuki i za Twoje zajście i za to, co później!

    2. Mojra, zupełnie zrozumiałe jest to, że nie chcesz z nikim dzielić się informacją o ciąży po traumie, którą przeszłaś.
      Bardzo bym chciała, żebyś czuła się tu bezpiecznie. Masz pełne prawo pojawiać się i znikać bez żadnego tłumaczenia, choć zawsze ktoś na Ciebie tutaj czeka 🙂 Tak, wariatko 🙂
      Tylko proszę, uważaj, żeby nie pomylić intuicji z programowaniem sobie w głowie różnych rzeczy… Jesteś mądra, gdy przebijesz się przez te najgorsze wspomnienia, gdy minie odpowiedni czas, radość w końcu przyjdzie.
      A teraz po prostu bądź czuła dla tego małego człowieczka…

  15. Ale tu się pociażylo towarzystwo:) Iza, wyszumiej się, bo potem będziesz mogła o rowerze pomarzyć:) coś czuje że wiosną twoja:) ps. Mnie to się inaczej kojarzą te ołówki bobrów….

      1. Ja mogę na Ciebie nakichać nieciążowo, ale to nie o to chodzi? Od wyjścia ze szpitala smarczę i kaszlę.

        Kiedy masz Iza transfer? Dzisiaj po wizycie będziesz wiedziała? Bo jakby co, to od piątku do wtorku jestem na urlopie, w Lizbonie, możesz wykorzystać nieobecność. Twoja działa, to może moja też zadziała.

        Olga, też jestem ciekawa, co z tymi ołówkami. Aż się w zdjęcie wpatrywałam.

        1. Wężon, nie, zwykłym katarem śmiertelników to sobie kichaj na koleżanki z pracy 🙂 Najlepiej na te, które zachodzą w ciążę łatwo lekko i przyjemnie 😛
          Dobra, jestem podekscytowana Twoim urlopem, może zabierz ze sobą jeszcze kilka dziewczyn z bloga, żeby zwiększyć moje szanse? Kto chce jechać do pięknej Lizbony w towarzystwie wspaniałej Wężon?
          Dopisałam update niżej – nie wiem kiedy transfer, bo pęcherzyk nie pękł…

  16. UPDATE
    Jechałam na dzisiejszą wizytę – sorry – osrana, bo wynik posiewu wykazał, że własnie wyhodowałam i bakterię i drożdżaka. Całą noc mi się ta wizyta śniła ze stresu, że przez te cholerne małe gnidy wielki mistery plan runie.

    Jak się człowiek nie zna, to boi się zupełnie nie tego co trzeba.

    Okazało się, że mikroby to banał do załatwienia jedną tabletką, za to jest większy problem. Pęcherzyk dorósł do 28 mm i – mimo dwóch dawek Pregnylu dwa dni wcześniej – nie pękł 🙁

    I co mam mu zrobić, brzuch sobie nakłuć, do jeża się przytulić???

    Jutro wieczorem kolejna wizyta w sprawie tego twardziela…

    1. Tak jak dziewczyny mówią: rower i seks, i gorąca kąpiel jeszcze. Wszystko dzisiaj. I może wracaj do domu przez jakieś wertepy? Niech jutro zostaną strzępy z tego pęcherzyka.
      A jak nie pęknie, tylko się otorbi to z transferu nici?

      Szkoda, że moje mikroby nie wyszły w posiewach i ich nie załatwiłam. 🙁

      1. Cóż za dewiant :/, na pocieszenie powiem Ci ze mi pękały średnio ok 4 dnia od zastrzyku.. Wiec nic straconego. Poza tym im więcej przeszkód przed, tym pózniej jest gładko. Byłam, widziałam, sprawdziłam. To działa. 😉

      2. Dobra, wykąpię się na rowerze jadąc po seks po wertepach, zdam relację – z pękania oczywiście.
        Wężon, jeśli pęcherzyk nie pęknie, to ewentualnie można próbować robić transfer po przyjęciu progesteronu, ale szanse są mniejsze. Nie chcę zmniejszać szans Kropków…

        Z punktu widzenia, który przypomniałaś, to tak, masz rację, tylko się cieszyć, że to wyszło teraz.

        1. Hmm… Kiedyś, gdzieś, coś… jakaś dziewczyna na forum pisała, że lekarz jej jakoś fizycznie próbował „wypękać” pęcherzyki… nie pytaj mnie, mnie to też zdziwiło… ale internety przeszukać możesz, czemu nie 😉

  17. Kalendarzyk i Maja – kciuki zaciśnięte!

    R, Ania i Mojra – przeogromne wiosenne gratulacje!!!!!….dużo ogórków i śledzi albo ciast i ciasteczek Wam życzę a przede wszystkim zdrowych, spokojnych ciąż!

    Iza- zamiast do jeża to przytul się do męża 🙂 , trzymam kciuki żeby te 28mm już nie wytrzymało i pękło….

  18. Aaaaa Mojra! Jak pięknie 🙂 jakie mamy cudowne trio 🙂 ja jutro idę powtarzać betę 🙂

    Wężon tak, leków mam full i liczę, że rzeczywiście pomogą 🙂

    Na razie pierwszy raz w życiu doświadczam ciążowych mdłości 🙂 ktoś się zna jak to się zwalcza? :>;)

      1. R, mi pomagał imbir, pod każda postacią, ciastka, herbata z imbirem, i co tam jeszcze można wymyślić. I co śmieszniejsze ziemniaki, bo zawieraja wit. B6 która ma łagodzący wpływ. Mi tylko to pomagało. Poza tym tylko sie cieszyć z mdłości bo oznacza wzrost hcg.

        1. Ja też czytałam gdzieś, że imbir na mdłości, i też na jakimś forum spotkałam się z opinią, że laskom pomagały… solone chipsy 😀
          A migdały to raczej na zgagę.
          I chyba, rzeczywiście lepiej mieć coś w żołądku, w miarę możliwości, bo na głodniaka to się łatwiej niedobrze robi.

  19. O rety rety co tutaj się podziało!!! 🙂
    Ania, R, Mojra – gratulacje ogromne!!!

    Iza – a może seks na rowerze? 😉 Weź pod uwagę i taką kombinację 😉 A tak serio to mam nadzieję, że ten twardziel weźmie i pęknie w końcu 🙂

    U mnie początek 9 tyg. Wczoraj widzieliśmy znów naszego wielkiego Człowieka, ma teraz całe 1,9cm 🙂 Czekam jak głupia na ten 12 tydz, jak na kolejnym usg wszystko będzie ok to może trochę się uspokoję.

  20. Witaj !
    Wcale nie trafiłam tutaj przypadkiem. Znalazłam Twój blog wpisując w przeglądarkę hasło criotransfer. Nie ciężko się domyślić że skoro interesuję się tym tematem sama zaraz bedę podchodzić do tej procedury. Ciekawiło mnie jakie są szanse na ciążę z mrożaka.
    Przerzucam miesiące i posty. Trafiam na post ze zdjęciem blastki więc pędzę do kolejnych żeby zobaczyć czy się udao. ! I udało się ! Jej , myślę sobie , niektórzy to mają szczęście. Ale nie…. patrze dalej a tam… eh 🙁 szkoda gadać.
    Przeraża mnie coraz bardziej ogrom osób które poznaje na forum, na stronach itd. które w domowym zaciszu wypruwają sobie żyły żeby powiększyć rodzinę. Jakim kosztem, jaką ilością czasu, nerwów i pieniędzy. 🙁
    Życzę Ci dużo siły i cierpliwości ale najważniejsze miłości.
    Ja tak jak pisałaś w którymś poście , wyłączyłam się , coraz bardziej podchodzę na zimno do tej całej sytuacji ale czy tak o końca można pozbyć się tego pragnienia….? wątpię wtedy to nie miało by chyba sensu.
    Ja czekam teraz na criotransfer. Pierwszy pomimo drugiego podejścia- drugiej stymulacji. Nie wiem co dalej i chyba boje się nawet o tym myśleć.

    1. Dzień dobry D.
      To prawda, mnie też przeraża, jak nas jest wiele. I zastanawiam się ile razy minęłyśmy się na ulicy, w pracy, w sklepie – w miejscu, w którym każda jest sama, bo z takimi sprawami nikt się nie afiszuje.
      Zastanawiasz się, czy można pozbyć się pragnienia. Moim zdaniem wtedy przestajemy walczyć. Nadchodzi czas, kiedy trzeba przestać, ale póki pragniemy i wierzymy – będziemy się starać bez względu na czas, nerwy i pieniądze.
      Naprawdę miałaś dwie stymulacje i dopiero pierwszy crio? Nie było zarodków? Miałaś OHSS? Co się stało?
      Także życzę CI spokoju i cierpliwości. Walczysz, więc musi się udać.

  21. Gratuluję wszystkim „zarażonym” dziewczynom 🙂 Oby ta wiosna była cudownie radosna dla każdej z nas! 🙂

    Iza, trzymam kciuki. Każdy twardziel kiedyś pęka. Mam nadzieję, że Twój pęka już.

    I ja na clo jadę. Cykl nr 2.
    Już myślałam, że się udało. Sto objawów ciążowych… Prawie radość…
    Prawie.

    I znów bóle głowy, zmęczenie, opuchlizna, mdłości….
    Oby ostatni raz 🙂

    1. Asti, jesteśmy skazane na szukanie objawów, ale widzisz, dziewczyny tutaj w kilku-kilkunasto tygodniowych ciążach często nie mają żadnych objawów. Musisz nabrać do clo i innych leków dystansu, bo się wypalisz.
      Powodzenia! 🙂

        1. Kochana asti, zupełnie tego nie rozumiem, ale nasze organizmy sa niezwykle złośliwe, 2 razy zaszłam w ciąże, i za każdym razem objawów nie miałam (do 6-7tyg) a wtedy gdy bylam pewna ze sie udało, jak zwykle potem złamalam sobie serce. Zauważ ze ta zasada sie sprawdza, ze uwolnienie głowy, uwalnia jajeczka i inne takie 😉

  22. Wszystkim zaciążownym bardzo bardzo gratuluję!!!!

    Ja rano jutro mam podejście do 4 IUI.
    Po CLO i Menopurze wyhodowałam 3 dorodne pęcherzyki (po 20 mm) i 11 mm endo.
    Wczoraj wieczorem wzięłam Orvitelle. Miałam zastrzyk zrobić o 20, ale zrobiłam dopiero po 21.30. Nie byłam w stanie zrobić go sobie siedząc w autobusie …

    1. Kiedy to piszę, Ty własnie pewnie jedziesz na IUI albo już nawet ją masz… Myślę o Tobie 🙂

      Obowiązki i powinności trzymają nas przy życiu – ale czasem tak strasznie kolidują z leczeniem… Nie martw się, że wzięłaś zastrzyk troszkę później – plemniczkom w pochwie jest ciepło i przytulnie, mogą tam żyć spokojnie kilka dni i czekać na swoją wybrankę.

      1. Izuś, miło mi, że o mnie pamiętałaś :*
        IUI się odbyło. Nasienie imponujące (wg.lekarza). Tylko pęcherzyki – france nie chcą pęknąć 🙁 Rano i po 36+8 godz od zastrzyku nadal skurczybyki nie pękły 🙁 Jak na złość.
        Jak poprzednio był jeden, to pękł za wcześnie. Jak mam „urodzaj” w postaci 3 sztuk, to nic ich nie rusza .. Dzisiaj wieczorem mamy się jeszcze poprzytulać. A za 10 dni mam zbadać progesteron (tylko nie dopytałam w jakim celu :/)

        Od dzisiaj 2 x podjęzykowo luteina, acard i encorton.

        1. Magda, mam nadzieję, że Twoje pęcherzyki już pęknięte. Mnie przytulanie bardzo pomogło 🙂
          Progesteron to chyba w ogóle warto wiedzieć, jak się mniej więcej ma poziom, tylko po co badać go za 10 dni, a nie teraz?
          Jak się czujesz?

          1. Mam nadzieję, że w końcu pękły. Jeszcze wczoraj wieczorem – 72 h po zastrzyku wciąż mnie bolało podbrzusze. Przyplątała się drożdżyca 🙁 Więc przytulanie było średnio przyjemne 🙁

  23. Nie miałam hiperki. Za 1 podejściem nie mieliśmy mrożaków. Przyczyna jest teoretycznie po stronie męża zoperowane ŻPN, tylko dlaczego w takim razie zero mrożaków? Teraz po drugim razie czeka na nas 1 mrożak. Może jednak do tego wszystkiego jeszcze słabe kom. jajowe? Mogę się domyślać, bo lekarze mówią tyle ile chcą powiedzieć. Za 1 razem było 12 6 dojrzałych pęcherzyków do zapłodnienia teraz 13. Ale jak widać nie przekłada się to za bardzo na efekt. Nawet IMSI nie pomogło za wiele.
    Uhh.
    Trzymam kciuki za cierpliwość i wiarę.
    A tak poza tym to chyba podobnie zaczęłyśmy się starać bo widzę że blog od 2012.

    1. Przez chwilę mi wyszło, że miałaś 126 pęcherzyków, ale wtedy na pewno bym usłyszała o Tobie w wiadomościach, pewnie nawet na BBC.
      Lekarze często nic nie mówią – bo nie wiedzą. Mojej koleżance, której wszystkie zarodki po jednej stymulacji padały w 3-4 dobie, lekarze powiedzieli, że to może po porostu nie ten cykl. Że jeśli większość zarodków obumiera, to znaczy, że cykl był cały do luftu i trzeba zaczynać stymulację od nowa.

      D. ja się zaczęłam starać w 2010 r. Wtedy nie sądziłam, że prędzej dorobię się bloga ze wspaniałym towarzystwem niż dziecka.
      Nie przestawaj się starać, walcz, badaj się, dociekaj, czytaj, pytaj – jeśli Ty się poddasz, nikt nie zrobi tego za Ciebie 🙂

  24. ale cudowny wysyp 😀 zaciskam za Was wszystkie kciuki nawet u nóg, bo u rąk mi brakło 😛 może za miesiąc znowu jakieś bety pofruną… a u mnie też nieco lepiej pierwszy raz miałam cykl 25 dniowy….wow…z 90 dniowych robi różnice 🙂

  25. Witaj Izuniu i wszystkie kochane odwiedzajace 🙂 Na wstepie gratuluje wysypu kochana 🙂 Gratuluje tym ktorym wiosna przyszla z bocianem w tle 🙂 Ciesze sie ogromnie 🙂 A za Ciebie Izuniu trzymam kciuki za pekniety pecherzyk 🙂 Nie bylo mnie, to znaczy wpadalam przeczytac i nie odzywalam sie, potrzebuje czasu bo chcialam tu dzielic sie z wami przezyciami z rozpoczetych staran a okazuje sie ze wciaz czekam na date operacji i dzis skontaktowalam sie z ginekologiem ze raczej wracam na sztuczna menopauze zeby jajniki nie obrosly tragicznie ;/ Czuje ze sie cofam… Do tego wkoncu po pol roku zaczelam terapie jestem po pierwszej wizycie i powiem wam mialam tragiczny dzien, czulam jakby walec po mnie przejechal ale ulzylo mi ze to z siebie wyrzucilam ze moze to mi pomoze zaczac znow zyc… Czas pokaze jestem z wami serduchem i mocno kibicuje 🙂

  26. Iza… trzymam kciuki już w następnym poście, ale potrzymam i tu 🙂 Co za historia z tym pęcherzykiem… Ale może za takimi historiami kryją się spokojne ciąże? Tego życzę Tobie najbardziej 🙂

    Dziewczyny – gratulacje dla rosnących bet! i trzymam kciuki za te oczekujące na te bety! wiem, że nie jest to łatwe, ale zobaczcie – wiosna przyszła… bociany chyba hucznie w tym roku przylecą 🙂

  27. Za pierwszym razem było 12 pęcherzyków ale tylko 6 dojrzałych 🙂 126 Boziu to by było chyba śmiertelne:) !:)
    Z perspektywy czasu pamiętam jak myślałam sobie że prędzej zajde w ciaze niz znajde nową pracę. Od tamtego czasu juz 2 razy zmieniłam. Potem już wiedziałam że najpierw zrobie wszystko inne zanim zajdę. :]
    Jestesmy w połowie budowy dom wiec sadze ze spokojnie jeszcze zdążymy go wykończyć i zamieszkac. ehh
    Dzieki za kopa. Pozdrawiam i trzymam kciuki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *