Coś drgnęło. I to nie beta

Jeszcze nie wiem, jeszcze się okaże, ale w tunelu zobaczyłam światełko, mam nadzieję, że to nie pendolino.

Zadzwonił telefon. Zadzwonił z jednej z firm, do której wysłałam CV. To mój Czarny Koń na liście. To firma, w której chcę pracować. To firma, do której wysyłałam podanie kilka razy w ciągu ostatniego roku. Miesiąc temu w rozpaczy wywaliłam swój piękny list motywacyjny do kosza i napisałam nowy, inny, jak nie ja, pewny siebie, z przechwałkami i wyboldowanym ja.

I zadzwonili właśnie momencie, kiedy jeszcze mocniej znienawidziłam obecną robotę i szefa, bo za karę, że dał mi urlop w święto – w dzień, gdy w kalendarzu widzicie czerwoną kartkę!  –  mam to odpracować w swój wolny dzień.

Wiem, że to się nadaje na Państwową Inspekcję Pracy, ale póki nie znajdę nowej, nie mogę stracić tej. Potem ich umówię na randkę.

I zadzwonił ten telefon i… i… i nic. Z niewzruszoną miną powiedziałam: dzień dobry, aktualne, pasuje mi, dziękuję, do widzenia 🙂

I taka rozanielona wracałam z fabryki do domu. W centrum zmieniłam pas, 3 sekundy później obok mnie stłuczka. Auto, które jechało wcześniej za mną, wjechało w to, które jechało wcześniej przede mną. No totolotto, jeszcze się nigdy tak nie uśmiechnęłam na widok czyjegoś nieszczęścia (nic im się nie stało, ale to zdecydowanie był mój dzień!)…

Poszłam na umówione spotkanie do Czarnego Konia. Dla zmylenia tropów napiszę tylko, że miałam tam jakby „egzamin”. Zero rozmowy, nawet ‚dzień dobry’ nie było komu powiedzieć. Mieli się odezwać w ciągu 2 tygodniu, ale… Hmm… po 2 dniach (!) znowu telefon. Zapraszają na kolejne spotkanie.

Wiem, że na to miejsce są dziesiątki chętnych i jeszcze wszystko może się okazać, ale chodzę cała podjarana!!!  Pod-JA-rana! Sam fakt, że doszłam  tak daleko, rozsmarowuje mi uśmiech na gębie…

W owej firmie spotkałam na korytarzu dawną koleżankę.
– Jak tu jest? – pytam po wymianie uprzejmości po latach.
– Iza – znacząca pauza, czas, aby popukać się w czoło. – Wszędzie jest tak samo.

Tak samo, czyli nie gorzej 🙂 Ale wiem, że lepiej 🙂 Coś tam liznęłam przez te lata w branży.

Ah, jeszcze jedno. Zapomniałam, jaką swobodę w podejmowaniu decyzji daje nieleczenie. Latami trzymałam się kurczowo jednego stołka, bo „zaraz będę w ciąży”. Osiem nieudanych transferów pozbawiło mnie złudzeń, a jedna mała nadzieja, że się uda, jest wystarczająco mała (to nie czas na żal), żeby nie przywiązywać mnie do niewłaściwego miejsca w życiu.

615 komentarzy

    1. Czekam na okres, po nim wezmę antybiotyki na komórki plazmatyczne, potem przyjdzie kolejny okres i podejdę do krio. Zaczyna mi się wydawać, że to będzie październik (a nie wrzesień…)

  1. Go Girl! :))))
    Też się podjarałam.
    Narazie jestem na rodzicielskim, ale też nie chciałabym wracać do mojej pracy.. uwielbiam charakter pracy, ale system zarządzania i kasa jest żenująca… Muszę myśleć o własnej działalnosci.

    1. Olga, jakoś myślałam, ze lubisz swoją pracę. Tak głośno narzekam na własną, że nie widziałam, co się dzieje wokół. Jak się ma Helenka (Jakby) Moja Malutka Kruszynka ? 🙂

      1. Noł wiele do życzenia.. Też nic nie chciałam zmieniać bo łażenie po lekarzach, potem ivf z dojezdżaniem… W zeszłym roku oglądałam nawet miejsca na gabinet, ale jak tu umawiać pacjentów jak nie wiesz, co Cię czeka medycznie… mam myśl, żeby pójść w stronę pracy z osobami doswiadczającymi niepłod ności, bo u mnie w rejonie nie ma takiej oferty…
        Heli ma już 3tygodnie. W tym tygodniu nażarłam się nerwów, bo jaka ś pediatra na wizycie kontrolnej mi powiedziała, ze mało przybrała na wadze i jeśli nie będzie przybierać więcej to trzeba dokarmiac… A dla mnie ten cycem. po tym porodzie to pierwszy bastion o który będę walczyć.. pojechalismy do doradcy laktacyjnego, wprowadziłem zalecenia i w 5dni mamy wymagany przyrost wagi… potem w środę neurolog, żeby sprawdzić ciemiączko, bo ma małe i usg czy wszystko ok po tym vacum… na ust musiałam się zapisać gdzie indziej. I tak nie wiadomo, czy zrobią przez to ciemiączko.. jeśli nie to jakieś przezkostne

        1. Olga, to już 3 tygodnie? Przecież dopiero rodziłaś. 🙂
          Trzymam kciuki za wszystkie pozytywne wyniki wizyt lekarskich.
          Jak ten czas tak będzie dalej leciał, to ledwie za kilka notek będziesz opisywała zakładanie gabinetu.

  2. Iza czyli jestesmy teraz razem na jednym wielkim odlocie.. Ty fruniesz do nowej pracy a ja czekam na bete i dalszy rozwój sytuacji:-) co ciekawe podjęłam w ostatnich tygodniach rowniez decyzje co do mojej pracy.. Umowa konczy mi sie w marcu i mowie do widzenia. Miałam tam pracować parę mcy zanim nie zajde w ciążę a okazuje sie ze juz drugi rok mija. Chce isc dalej, doskonalic język, podnosić kwalifikacje. Co by nie bylo dlugo juz tam nie bede pracowala i tej mysli sie trzymam 🙂
    Powodzeniaaaaa

  3. No pięknie Iza! Trzymam kciuki!!!! A ja dzisiaj pierwszy raz od porodu byłam w swojej pracy na spotkaniu z klientem hehe. Taki szybki powrocik po 2 miesiącach. Ale to tylko jedna fuszka 🙂

  4. Iza to są doskonałe nowiny i wielki sukces (już teraz!). Brawo:) Jesteś na fali:)
    I podobnie, jak Anitt cieszę się, że więcej tu Ciebie!
    Twój szef jest jakimś popaprańcem!!!! Ja też nienawidze Twojej roboty!
    Ale po ostatnich Twoich rozmowach, z nadzieją patrzę w przyszłość i zaciskam kciuki do białości 😀

  5. Dziewczyny WY tak dużo wiecie, moze mi podpowiecie…
    Mialam w maju i czerwcu stymulacje z punkcja jajnikow i od razu wszystkie zarodki zostaly zamrozone. Czekaja na badania PGD (choroba genetyczna u pierwszego dziecka). Mielismy podejsc do PGD i pierwszego transferu we wrzesniu ale moj pierwszy cykl po tych stymulacjach trwa juz 41 dni. Wczesniej mialam regularne. Robilam test w czwartek i niby ciazy nie ma ale jakos tak sie stresuje… To mozliwe ze po dwoch dosc mocnych stymulacjach tak mi sie cykl teraz wydluzyl?

    1. Mariah, na logikę to biorąc, stymulacje wysysają z jajników ile się da. Więc tym jajnikom trudno wystartować z produkcją pęcherzyka. Moim zdaniem to bardzo prawdopodobne – organizm musi dojść do siebie po takiej intensywnej pracy.
      Mnie sie też cykle odrobine wydłużyły po wiosennych stymulacjach – ale nie aż tak jak Tobie.
      Oczywiście, jeśli cie cokolwiek niepokoi – musisz sie skonsultować z lekarzem.

  6. Iza, ogromnie się cieszę z tego drgnięcia, z Twojego nowego nastawienia, że postanowiłaś zawalczyć o coś dla siebie, nie podporządkowując wszystkiego staraniom. Na niektóre sprawy nie mamy po prostu wpływu, więc trzeba zmieniać na lepsze w naszym życiu to, co możemy. Mocno trzymam kciuki za to, by te sprawy zawodowe ułożyły się po Twojej myśli. U mnie te kwestie są w totalnej rozsypce, ale chwilowo się tym nie przejmuję…
    Zbieram się już od dłuższego czasu, by napisać, że jestem w ciąży. (Niektóre z Was już zresztą o tym wiedzą). Zaszłam od razu w cyklu po biochemicznej. Według USG kończę dziś 8 tydzień. Moja historia jest troszkę inna, nie podchodziliśmy nigdy do in vitro, ale jest tu też wiele dziewczyn, które mają za sobą niepowodzenia ciążowe, które tak jak ja straciły dzieci na późnym etapie ciąży i po innych ciężkich przejściach, dlatego mimo że nie doświadczyliśmy in vitro, nie czuję się tu wyobcowana.
    Wszystkim gorąco kibicuję. Trzymam mocno kciuki za kolejne szczęśliwe finały ciąż. Ze względu na moją historię jakoś szczególnie emocjonalnie podchodzę do tych końcówek. Przeżywam potwornie każdą stratę. Po pierwszym in vitro, Sweetie, tak mi przykro… Sweetie, Ty masz już za sobą stratę dziecka, to tak okrutnie niesprawiedliwe…
    Ze wzruszeniem czytam o przyjściu na świat kolejnych pociech (S-mother, kciuki za Twoje dzielne dziewczyny). Kas, to cud, że wyłapałaś ten oddech. Całe szczęście, że macie też pod ręką dobrych lekarzy. Mocno wierzę w to, że operacja się uda, po prostu nie może być inaczej. Trzymaj się dzielnie, Sonieczko.

    1. Malwa , gratulacje! Wiem, ze przed Tobą ogrom stresu i będziesz musiała przejść przez swój punkt graniczny… Przejdziesz go. Twoja historia jest strasznie trudna, dla mnie nie do wyobrażenia jest to, przez co przeszłaś. Rozumiem stratę, ale nie w takim stopniu.
      Malwa, właśnie teraz – podobnie jak napisałaś o mnie – walczysz o siebie, o Was 🙂

    2. To niesamowita historia 🙂 to dobrze, że się nie zniechęciłaś i walczyłaś do skutku!!! To wzór dla innych, aby dążyć do tego, czego się w życiu pragnie. Bo tylko wtedy się to osiągnie. Mimo, że wszystko i wszyscy są przeciwko … Twoja historia pokazuje, że masz w sobie wielką siłę i wszystko czego chcesz jest możliwe 🙂 gratuluję wytrwałości!!!

    3. Malwa, cuda cuda! Wspaniała wiadomość!!
      Oby tym razem wszystko potoczyło się dobrze do samego końca, czyli co najmniej jeszcze 7 miesięcy.
      Moja ciąża też naturalna ale po wielu trudnych przejściach, i cały czas jestem tutaj, czytam, czekam na wieści od dziewczyn. To wspaniałe miejsce i grupa osób która jak nikt inny rozumie Cię i wie co czujesz, bez względu na to, czy akurat dzieje sie dobrze czy źle.

    1. Historia K. to jak droga przez piekło. Podziwiam.
      Ps. Zastanawiam sie czy oddala bym swoje jajeczka przykaciolce albo komuś bliskiemu i odpowiedz brzmi nie. Łatwiej jest oddac komus obcemu. Wtedy niewiemy czy powstało z tego życie, nie widzimy tego dziecko. A tak to niewiem czy bym mogla udawać ze to nie moje dziecko. Wielku gest od przyjaciółki… Co do męża to u mnie jakby przyszło do takich decyzji tez łatwo by nie bylo..

  7. Iza powiem Ci w sekrecie, że ja tam przez 2 lata odkładam zmianę pracy, no bo przecież miałam zajść w ciążę! Pewnego dnia powiedziałam „mam dość” i szybko udało się znaleźć coś innego, coś do czego dążyłam, żeby robić zawodowo…No i po 2 miesiącach nowej pracy zaszłam w ciążę 🙂 Oczywiście to był mój 2 transfer, nie żadne niepokalane poczęcie, ale chyba nie wierzyłam w sukces. Wiadomo, nie mam gdzie wracać po urlopie macierzyńskim, ale nie ważne, ważne, że jak człowiek odrobinę odpuści, zajmie myśli czymś innym i bęc! Dzidzia decyduje, że właśnie w tym momencie chce przyjść na świat 🙂 Trzymam kciuki za Twoją nową historię 🙂

    1. Zaszlam w ciaze w pierwszym tygodniu nowej pracy – w 6mcu ciazy kończyła mi się umowa próbna ,obawiałam się ze nie przedłuża mi jej -przedłużyli,po macierzynikim wracam do pracy -nie każda firma jest negatywnie nastawiona do kobiet w ciąży ,mysle ze warto ryzykować i zmienić pracę jeśli obecna nam nie odpowiada .
      pozdrawiam ciepło :*

      1. Dziewczyny, teraz chce zmienić pracę nie tyle z powodu rozwoju, co nie ciekawej atmosfery , złych warunków. Pracuje tam 9 miesięcy akurat 🙂 już wtedy podjęłam decyzję, że rąk ciąży ie będzie mnie trzymał 🙂

  8. Iza super wiesci. Trzymam kciuki by ta dobra passa trwala, w kazdym mozliwym aspekcie Twojego zycia 🙂
    Anitt, jak tescik, byl z rana pewnie jakis sikaniec? 🙂 Czy spokojnie czekasz na betke w srode? kciuki zacisniete!

    1. Oczywiscie Ana że był sikaniec:-)
      Druga kreska była:-)
      Inny test, lekko inny kolor ale co test to inaczej wiec takimi pierdolami sie nie przejmuej:-) we wtorek zrobie ostatniego sikanca.
      A co do testow to wiecie co… Myslalam ze jestem specjalistą w tym… Niestety.. Zawsze wyobrazalam sobie ze tqk jak sie szybko wybarwia pasek kontrolny tak szybko idzie ta druga kreska. Boze jaka ja głupia byłam!! Cud ze zachowałam w sobote ten pierwszy test bo tak to bym miala weekend do dupy a tak fruwam.
      Wiem ze jeszcze moze stać sie milion rzeczy ale dziewczyny kestem w ciąży! Moze to bio_chem moze sie wszystko skonczyc ale jestem w ciazy !

      1. Anitt, trzymam kciuki za wyniki bety 🙂 ja też nie wierzyłam w pierwsze kreski, ale to testy nie kłamią 🙂 wykrywają hormon, którego w takiej ilości nigdy z organiźmie poza ciążą nie ma więc … 🙂 odpoczywaj i ciesz się stanem 🙂

      2. Anitt super że kreseczki wychodzą, i faktycznie na tą kontrolną chwilunie trzeba poczekać 😉 i nie myśl o biochemach bo ostatnio za dużo mamy tu strat, Ty i Patka macie zacząć dobrą passe i mam nadzieję, że niedługo do Was dołączę, we wtorek pewnie przyjdą mi testy i pewnie od środy zacznę testować choć będzie to dopiero…8dpt no może by coś wyczło bo zamówiłam te czulsze, tyle że allegrowe to też nie wiadomo czy to nie jakiś szajs 😉

        Izo gratuluję, że zadzwonili z Twojej przyszłej (mam nadzieję) pracy, i masz już za sobą jedno spotkanie i na drugie tak szybko zaprosili 😉 kciukam.

        1. Margom ja jestem zdania ze jak masz test o czułości 10 to jak zrobisz go 7 dpt blastki albo tak jak ja 10 dpt dwudniowego zarodka to jak ma cos wyjsci to wyjdzie. Po ostatnich przygodach jestem sklonna twierdzic ze dziewczyny ktore robia wczesnie testy i wychodza niby negatywnie a potem okazuje sie ze sa w ciazy to za wczesnie wyrzucają testy. Mysla tak jak ja niema to niema i sru do kosza. Chyba ze sie ma mega pecha i trafi sie na felerny test.

          1. Mnie 10 w 9dpt nie pokazała nic. Ani po 5 minutach, ani po 10, ani wyciągnięta z kosza po pół godzinie. Miejsce na drugą kreskę było białe i puste, bez nawet cienia nadziei. Nie wiem od czego to zależy, że jednym wychodzi a mnie nie.

      3. Yes yes yes!!! 🙂 Wiedzialam kochana ze jak cierpliwie doczekasz tej stymulacji to efekt bedzie i juz. Jakos wlasnie bylam o Ciebie spokojna…tak jakbym to czula hehe. extra super i wogole mega 🙂 ciesze sie z Toba i nadal czekam razem z Toba na dalsze piekne newsy! buziaki, odpoczywaj i czekamy dalej.

        1. Dziewczyny jestescie zawsze mega wsparciem. Bardzo wam dziękuję.
          Ja spioch ktory osttanio przed 9 nie wstawal pstatnie 2 dni budze sie 5-6 rano, zawsze przykladalam glowe do poduszki i zasypialam to teraz krece sie i dlugo nie moge zasnąć. Chyba za duzo emocji w ten weekend.

      4. Anitt, gratulacje z okazji dwóch kresek 🙂
        Moja druga kreska – straaaaszny bladzioch, też pojawiła się po kilku minutach, i gdy już zdążyłam oswoić się z myślą, że jak co miesiąc skucha, bladzioch wypełzł ni stąd ni zowąd i w pełnej krasie objawił się ku mojemu kompletnemu zaskoczeniu, a potem każdego kolejnego poranka stawał się coraz bardziej wyraźny.
        Teraz ten bladzioch kopie mnie po żebrach i nie daje spać w nocy 🙂
        Bądź dobrej myśli!

        1. Dzięki Bilbao za dobre słowa.
          Pamietam jakby to bylo wczoraj jak napisalas na blogu w polowie stycznia ze w sylwestra zrobilas test i wyszly 2 kreski. Ten czas tak leci …jeszcze pare tygodni i zobaczysz tego małego bladzioszka:-)

  9. a nawiązując do tego co napisała Kas pod poprzednim wpisem – zmroziło mnie…
    Kas, jak dobrze, że Twój instynkt zadziałał, że byłaś taka czujna no i, że Sonia jest pod opieką najlepszych lekarzy (mój siostrzeniec leżał kilka miesięcy w CZD). Oby serduszko udało się szybko i trwale naprawić i Twoja córeczka wróciła z Wami do domu jak najszybciej.

    1. Dzisiaj sobie odpuscilam:-)
      Jutro robie sikanca a w srode w koncuuuuu Beta. Na szczescie wynik bede miala po paru godzinach 🙂
      Od soboty nie moge spać w nocy. To wszystko pewnie podekscytowanie.
      Nikt oprócz was i mojego męża nie wie o tych moich dwuch kreskach. Czekamy do Bety i wtedy powiemy tylko tym co wiedza ze podchodzilismy teraz do ivf a reszta najbliższych dopiero po serduszku.
      Boże żeby to sie nie skończyło…
      Tobyla moja 2 stymulacja.
      Z pierwszej mialam blastke 4 A i nic nie drgnęło.
      Teraz podali mi dwa zarodki w drugiej dobie klasy B i D. 4 zarodki zamrozili. Przy tej stymulacji bralam caly czas i biorę nadal Aspiryne 100, suplementy takie jak wy. No i od 2 tyg jestem na chorobowym co uwazam za najlepsza decyzje w moim zyciu.
      Malibu ja mialam/mam plan B.
      Nie podeszla bym do 3 stymulacji bez bqdan genetycznych i imunnologicznych i bez konsultacji w innej klinice.

  10. Iza, cieszę się że „coś” drgnęło. Jest duża szansa na duże zmiany 🙂 . To prawda, że nie można wszystkich aspektów życia podporządkowywać staraniom, ale bardzo często tak właśnie się dzieje. Rezygnujemy z wakacji, hobby, pracy bo a nuż zajdziemy w ciążę…
    Iza bardzo mocno trzymam kciuki za pomyślną realizację Twoich planów.

    A u mnie jakoś nieciekawie. Najpierw 3 dni jakiegoś przeziębienia chyba, bez gorączki, z mini mini katarem, bólem mięśni i ogólnym osłabieniem. Doszedł do tego zabarwiony śluz ale też dziwnie. Widzę go tylko rano i wieczorem podczas mycia, przed aplikacją luteiny. Nie wynika to na pewno z niskiego progesteronu, biorę aż trzy rodzaje leków.
    W poprzedniej ciąży też miałam plamienia, więc już mi się myśli kotłują, że scenariusz się powtórzy. Chyba skończył się etap radości, został strach.
    Na pewno nie wytrzymam z wizytą do piątku i odwiedzę lekarza wcześniej.

    1. Renata, to podobno ciążowe objawy… organizm na zrytą odporność i dopiero się przyzwyczaja. A śluzy i wydzieliny są ok. Byle nie krew. Zresztą plamienia i krwawienia też jakbwidac po naszych doświadczeniach nie muszą oznaczać najgorszego. Zdaje się, ze twoj organizm zauważył, że ma lokatora:) bądź dobrej myśli i nie stresuj się (wiem, wiem, dobrze się mówi.. ). Jak coś to leć na sor.

    2. Renata, większość z nas tutaj plamica w czasie ciąży. Wiem, ze to niewielka pociecha, ale chyba tylko w książkach ciąże nie plamią. Oczywiście, idź do lekarza, ale nie zamartwiaj sie bardziej, niż to konieczne. Odpoczywaj, a ja sie pomartwie za Ciebie.

    3. Renato, każda ciąża jest inna, więc nie stresuj się tym co było kiedyś 🙂 myśl o tym, że w Twoim ciele rozwija się cudne dziecię i dodawaj mu energii pozytywnym nastawieniem. Takie plamienie nie musi oznaczać czegoś złego, więc postaraj się nie skupiać myśli na złych emocjach. Wiem, że nie jest to łatwe, bo sama obserwuję każdą zmianę i zastanawiam się non stop, czy wszystko jest dobrze, ale jesteś pod świetną opieką, masz odpowiednie leki, więc jedyne co jeszcze możesz zrobić dla dzidziusia, to postarać się być szczęśliwa i wypoczęta 🙂

    4. Renata odstaw złe myśli… Sama wiesz ile tu było ciąż z plamieniami i ile dzieciaczków z nich się urodziło 🙂 Idziesz do naszego dr W czy prowadzisz ciążę już u kogoś innego?

  11. Iza, trzymam kciuki, tak jak napisała Magdanr2 tj. prawdziwa dobra zmiana, cieszę się bardzo że takie niespodzianki są wpisane nasz niepłodnościowy świat. Ja też od „czekam” na ciążę i odkladam z roku na rok zmianę pracy. Bo może za chwilę, za miesiąc, za rok… trzymam kciuki, inspiruj Nas, nieustannie…

  12. Iza, super wiadomość. Trzymam kciuki żeby się udało porzucić starą pracę. Ja przez 5 lat nie zmieniałam pracy, mimo, że były takie możliwości ani nie planowałam z wyprzedzeniem długich, dalekich urlopów, no bo przecież zaraz będę w ciąży. Koleżanki, które ze mną pracowały pochodziły do innych firm, awansowały, a ja byłam cały czas w tym samym miejscu. Udało nam się z ciążą, ale gdyby nie… Szkoda życia na „nic nie robię, bo zaraz będę w ciąży”, jak będziesz to się na pewno wszystko jakoś ułoży, z całego serca Ci tego życzę.

  13. Anitt, super. Poprzednio robiłyśmy transfer razem, mam nadzieję, że teraz szybko Cię dogonię. Twoja beta to tylko formalność. 🙂

    Renata, rozumiem Cię bardzo dobrze. Ale na tym etapie co będzie, to będzie. I tak nic nie zrobisz, skoro masz leki i nie szalejesz.

    Iza, oby Cię przyjęli. I żebyś miała przy tej pracy więcej czasu na notki. 🙂
    Ta Twoja obecna praca, to jakiś horror jest. Trzymam kciuki za kolejne spotkanie.
    Tutaj szłaś niby tez nie dając się trzymać czekaniu na ciążę. W tej pracy nie udało się zajść. Obyś zmieniła i pracę i wynik kolejnego transferu.

    Ja się strasznie stresuję przed dzisiejszą wizytą. Ciągle się zastanawiam, czy dobrze obstawiłam początek cyklu i czy wszystko jest OK. Po 4 dniach stymulacji standardowo nic nie czuję. Nie wiem, czy coś rośnie. Brzuch się nie zmienia, jajniki nie dają znać. Od wczoraj mi tylko lekko niedobrze. Rano oddałam krew na estradiol.
    Trzymajcie kciuki, żebym nie musiała zatrzymywać stymulacji.

    Jeszcze co do pracy: ja nie chcę pracować na cały etat, marzę o chociaż jednym dodatkowym dniu wolnym. I odkładam tę decyzję na zakończenie leczenia, bo zawsze lepiej dostawać na macierzyńskim całą pensję, niż 4/5, czy 3/5. A do tego teraz koszty leczenia. Pewnie dopiero za parę lat będę mogła zmniejszyć etat.

    1. Wężon, trzymam kciuki za dzisiejszą wizytę, przynieś dobre wieści.
      Ty jesteś babka z intuicją, moim zdaniem okres jest, stymulacja rozpoczęta w dobrym czasie, jedziesz dalej.
      O której masz wizytę?

      1. O 15:50. Oby się z wynikiem estradiolu wyrobili, bo coś babka w labie bąknęła, że dopiero wieczorem.
        Swoją drogą co lekarz, to inna procedura. Za pierwszym razem nie miałam żadnego badania krwi w trakcie stymulacji. Tylko po USG oceniali.

        1. Wezon, mysle ze ocenilas sytuacje dobrze i zaciskam kciuki zeby tak bylo. Oby Cie tylko dr na wizycie upewnil i do przodu 🙂
          Estradiol ja mialam robiony za kazda wizyta lacznie z poczatkiem stymulacji. Dobrze widac potem jak rosnie bo na poczatku to byl malenki. Robili mi tez LH, progesteron i nawet bete przed punkja tez hehe.

          1. Ana86, a możesz sprawdzić jaki miałaś w porównywalnym ze mną okresie? Wczoraj wieczorem wzięłam 4 zastrzyk. Estradiol z rana to 485 pg/ml. I nie wiem, czy to dobrze. 🙂
            Co ty brałaś do stymulacji?

    2. Wężon, nie czuć jajników w 4 dniu stymulacji, to chyba nic niewłaściwego. Wierze, ze w koncu i u Ciebie zawieja te dobre wiatry, które czasem wpadają przez otwarte okno na blog :)Dawaj znaki po wizycie! Zerknę choćby z pracy, co słuchać!

  14. Dziewczyny stres alarm 🙁 jestem w 20 tc, od ponad tygodnia czuję wyraźne ruchy maleństwa, a od dwóch dni są nikłe, dziś jeszcze ani razu nie poczułam 🙁 zazwyczaj dzidzia kopała najmocniej rano po śniadaniu i wieczorem przed snem, teraz 2-3 kopniaki na dobę. Jestem przerażona, wiem, że ma jeszcze dużo miejsca, ale czy to normalne??? Jedzenie słodyczy i leżenie na płasko nie pomaga.

    1. Boroffka, stresująca sytuacja ale moim zdaniem na tym etapie ciąży to nic złego nie oznacza takie zmniejszone ruchy. Dziecko ma jeszcze b.dużo miejsca i mogło ułożyć sie akurat tak, że rusza sie a Ty nic nie czujesz. Co więcej, właśnie pomiędzy 20 a 25tc mogą zdarzać sie dni gdy dziecka nie czuje sie prawie wcale, i to też normalne. Oczywiście, jak pójdziesz zrobić usg i zobaczysz prawidłowo bijące serduszko i pewnie fikającego koziołki malca to sie uspokoisz, ale wg mnie bądź spokojna, bo na pewno jest wszystko dobrze.

    2. Boroffka
      Jeśli możesz to pospaceruj trochę, a później zjedz coś słodkiego i połóż się na boku. Na moją Młodą słodycze działają. Jak nie będziesz nic czuła, to jedź na wszelki wypadek do lekarza.
      Ps. leżałam teraz kilka dni w szpitalu i położne odradzały (a tak na prawdę zakazały) leżenie na plecach, tylko na bokach.

      1. Dzięki dziewczyny! Zadzwoniłam do lekarza i powiedział w zasadzie to samo co Wy 🙂 Ważne, że czuję ruchy, że nie zawsze muszą być tak samo intensywnie i że do 24 tc może tak być, że są czasem mniej wyczuwalne. Także jestem spokojniejsza. Dzidzia dostała małą reprymendę od mamy i trochę się poprawiła,kopnęła mnie już z 4 razy w ciągu godziny, więc chyba nie jest źle.

          1. Mimami będzie córeczka 🙂

            Samosiejka dziękuję za radę, jak mała nie będzie się słuchać rodziców to wypróbuję metodę z klaskaniem.

            Ktoś tu kiedyś powiedział, że pozytywna beta to dopiero początek zmartwień o maleństwo, prawda to święta!

        1. Boroffka ja też miałam akcje jakoś w 24 tygodniu,ze nie czułam ruchów małego. Ale to totalnie nic przez noc i do 18 dnia następnego. Spanikowalam i pojechałam na sor. Jechałam z duszą na ramieniu i łzami w oczach. Myślałam, ze mnie od panikar wysmieja i odesla do domu. Tymczasem w ciągu 10 min byłam przyjęta na oddział i zrobione usg.mały fikal. A wieczorem dal taki popis kopniakow i boksow jak zawodowy sportowiec. Maz stanowczym glosem powiedzial do brzuszka,że za takie strasznie rodzicow to lanie dupki mu się należy jak tylko wyjdzie 😉 potem jak mnie wypisali ze szpitala to zauważyłam że dzidzia zmieniła rytm dnia w kopaniu. I to może był akurat ten moment właśnie. W każdym razie trzeba być czujnym. Trzymam za Was kciuki.

        2. A i jeszcze jedno….mi poradziła położna jak maluch jest leniwy i nie chce kopac to żeby klaskać kolo brzuszka…nie sprawdzałam juz co prawda jej metody ale może pomoże….

    3. Boroffka, ja w 20 tc to jeszcze nic nie czułam i się nie martwiłam. W ogóle mało Laurę czułam, takie łaskotanie bardziej od czasu do czasu, może w 24-25 tc małe kopniaki. I wcale mnie to nie martwiło. W ogóle nie myślałam o złych rzeczach.
      Ech, jaka to była miła ciąża.
      A potem chlup i po beztrosce.
      A teraz to już w ogóle inna historia. Jak się uda, to będę nieprzytomna ze strachu.

      1. Ach Wężon też tak sobie myślę, że może gdybym miała 10 lat mniej i nie musiałabym leczyć się z niepłodności ciąża byłaby beztrosk, bez zmartwień.A tak wiem jakie są zagrożenia, chociaż chciałabym o tym nie myśleć, bo co jakiś czas wpadam w panikę..

  15. Dziewczyny, jest serduszko. Ale…
    Godz. 4.30 budzę się do toalety i widzę na bieliźnie krew. Jedziemy na sor, czekamy ponad 3 godziny, usg pokazuje akcje serduszka,ale też krwiaka niestety. Zalecenia-dużo odpoczywać (to można jeszcze więcej? ) i nospa.
    Jak widać cała relacja bez wykrzykników, bez uśmiechniętych buziek, boję się cały czas.

    1. Renata trzymam kciuki za dalsze dobre wieści. Gdzie ten krwiak? Blisko zarodka, czy z innej strony?
      Dużo było tej krwi?
      Tu też niejedna miała krwiaki, nawet duże i wszystko OK.
      Leż i wyganiaj tego krwiaka.

      1. Krwi nie było tragicznie dużo,ale ciemnoczerwona i w żadnym razie nie mogłam jej uznać za plamienie. No i teraz już nie leci. Nawet dokładnie nie wiem w którym miejscu jest ten krwiak. Przy szyjce?
        Jutro mam wizytę i też się będę denerwować, ale może mimo wszystko będę też bardziej opanowana i wypytam lekarza. Już dziś zacznę spisywać pytania;-).

        1. Najważniejsze, żeby krwiak nie był bezpośrednio pod zarodkiem, bo wtedy może odkleić tworzące się łożysko. Każdy inny jest spokojnie do wyleżenia.
          Taka ciemna krew to często własnie z krwiaka.
          Niech się jutro okaże, że krwiak malutki, niegroźny i za parę dni się wchłonie.

    2. Renato, głowa do góry! Ile tu już było wpisów o krwiakach i one się wchłaniały, więc nie martw się na zapas i po prostu przeczekaj ten czas, a zobaczysz, że za parę dni będzie lepiej 🙂

  16. Aksug, o której transfer? Stymulacja 3, a który transfer? Trzymam kciuki, zdawaj relację potem.

    Kas, teraz doczytałam poprzednie komentarze. To okropne, ale szczęście w nieszczęściu, że to złapałaś. A monitor oddechu miałaś? Pokazywał coś?
    Intuicja matki to najlepszy lekarz.
    Niech udana operacja odbędzie się jak najszybciej.

    Margaritka, przeżywasz normalne stresy młodej matki. Ja też się strasznie bałam przewijania. A musiałam zacząć to robić, jak Laura ważyła 1,5 kg. Kupki były wielkości kupy królika. Dobrze, że Jarek miał już doświadczenie z takim maluchem.

    1. Transfer mialam ok 10 ej. Zachwyt szybko minal. Zaden z zardkow nie osiagnal stanu balastocysty. Dzis 5 doba. Powiedzieli ze powinien dojsc w macicy i ze wlasciwie ma jeszcze czas. Podpisalismy zumowe na mrozenie 4 pozostalych… a nastepnoe przyszla Pani z labolatorium i powiedziala ze z morzeniem poczekaja do 7 doby. Wtedu zobacza czy wogole jest co zamrozic. Zabrali tym samym umowe na morzenie i caly pozytywny nastroj.

      Wezon a Ty jak po wizycie. Twoj okres to okres?

      1. Aksug, wiem, ze jest ciezko, ale mi tylko raz zarodki dojrzały do blastki książkwo w 5 dobie. Sytuacje z umowa miałam identyczna jak Ty. Jesienią wracam po te „odroczona” umowę. Bądź dobrej myśli – bo jakie masz wyjście?

  17. Wężon kciuki za wizyte, mam nadzieję że dobrze obstawiłaś, i jajka powoli rosną 😉

    Anitt, ale super popatrzeć na takie krechy co? jutro będzie piękna betka 😉

    A ja trochę posmęcę 🙁 dziś 6dpt i mam totalnego doła, od wczoraj mam jazdy, mąż ledwo ze mną wyrabia, i mówi, że chyba przez te leki mi odbija, to miałam ochotę w niego rzucić duzym pudełkiem ze zużytymi strzykawkami (zbieram – nie wiem po co). Dziś ciągle bym ryczała bo cycki przestały mnie boleć 🙁 a bolały od dnia owulacji a dziś już leciutko, już po ptakach?

    1. Margom, ja też zbieram 🙂 Zapełniam już drugą szufladę strzykawek, fiolek, pudełek, penów – do wyboru do koloru… Kiedyś to wszystko zamierzam rytualnie spalić!!! Ale jeszcze nie teraz…
      Margom, te wszystkie objawy są o kant potłuc. Nic sobie z nich nie rób! Wiem, to trudne, nie znoszę tego czekania (kiedy każdy sygnał z ciała gotowe jesteśmy zanalizować na sto sposobów), ale bliżej jesteś już niż dalej. Czekamy na betę z zaciśniętymi kciukami!!! Choćbyś się czuła najzwyczajniej w świecie nie trać nadziei, że jednak coś niezwykłego dzieje się w Tobie! A męża może nie strzykawką, ale kapciem… 😉 Czasem nie zawadzi taki bodziec nakierowujący na właściwe (czyt. wspierające) tory 🙂

      1. Heheh myślałam, że tylko ja taka „szurnięta” z tymi strzykawkami 🙂 pudełka też zbieram hehe piona 😉 chce strzykawki wykorzystać do kopi zdjęcia, ktore kiedyś było „słynne” na fb – dziecko a na około niego serduszko ze strzykawek 😉 oczywiście do naszego prywatnego albumu 😉 a czy się uda czas pokaże 😉

        Staram się myśleć pozytywnie 😉

  18. Margom, wiesz jak to z objawami. To tez bardziej czesto te leki co bierzemy powoduja niz faktyczny stan. Mnie cycki nie bolaly, tez przez to poplakalam nieraz hehe i do teraz jakos szalenczo ich nie czuje a to juz 14 tydzien wiec widzisz jak to bywa 🙂 zaciskam mocno kciuki!

  19. Dziewczyny mam pytanie, bo macie doświadczenie przy stymulacjach, czy jeśli pierwszy zastrzyk wezmę za wcześnie tj 1 a nie 2 dc to ma to jakiś istotny wpływ na przebieg i powodzenie stymulacji? Kurczę bo nie wiem czy wczorajsze plamienia zaliczyć jako 1dc i dzisiaj brać zastrzyk, czy dopiero jutro? Wczoraj krew sie pojawiła ale tylko na papierze toalet, dziś rano juz tak konkretnie pociekło.

      1. Jeszcze nie brałam, powinnam 2dc, czyli w zleznosci czy wczorajszye plamienie potraktuje jako 1 dc to zastrzyk powinnam wziąć dzisiaj, jeśli nie to zastrzyk jutro. Nie wiem co robić.

        1. Anett, a nie mówił Ci lekarz, że stymulację można zacząć 2-3 dc? Mnie tak mówili. To wtedy dla bezpieczeństwa możesz przyjąć dopiero konkret za 1 dc i zaczniesz 2 dc, a jak się okaże, że to jedna był 3dc, to też nie szkodzi. Pewnie wiele kobiet ma z tym liczeniem problem, tak samo, jeśli okres zacznie się późnym wieczorem. Już to tu kiedyś rozważałyśmy i wniosek był wspólny taki, że liczymy od mocnego lecenia/rana.
          Nie stresuj się, ten jeden dzień nic nie zmieni.
          Którego dnia masz iść na wizytę? Estradiol masz zbadać?
          U kogo jesteś? Nie wiem, czy Ci poprzednio odpowiedziałam – mnie prowadzi MK.

          1. Dziewczyny, gdybym miała sama decydowac zrobilabym tak jak mowiłyście, poczekala do jutra, ale zrzucilam odpowiedzialnosc na klinike, zadzwonilam, powiedzialam jak jest a oni zeby dzis brac pierwszy zastrzyk. No to jadę, zeby mi zrobili, męża zgarniam po drodze bo czeka go szybki kurs strzelania z puregonu.
            Na zaleceniach mam wpisane zeby na kontrole pojechac 6-7 dc, ale ze wypada w sob/niedz to musze pojechac 5dc w piatek.
            Węzonku jestem u D i tez przed wizyta mam wpisane oznaczenie Estriadolu. Pytanie jak szybko jest wynik.
            Trzymam kciuki i czekam na relacje z wizyty.
            DZięki za kazdy komentarz.

          2. Anett, ile puregonu bierzesz? Masz tak jak ja wizytę w piątek rano? Może się miniemy. Z porannego badania wyniki są ok. 12:30 – 13:30. Lekarz je sobie obejrzy i zadzwoni, czy ustalona dawka jest ok, czy coś zmieniać.
            Ja nie robię w I, bo strasznie drogo mają. Dzisiaj robiłam w Damianie- 30 zł. Jutro idę do gin to wezmę skierowanie z abonamentu.
            Jak będzie wynik to ja zadzwonię do lekarza.

          3. Dawka 150 j.m dzięki za podpowiedz co do cen za oznaczenie Estriadolu. Wizytę mam rano w piątek, będę sie szczerzyć do wszystkich pan w poczekalni, moze ktoras to będziesz Ty 🙂

      1. Hej Anitt ja też bym poczekała, sytuacja podobna antki odstawione w czw okres niby w niedziele mial byc nie bylo a plamienia to od ostatnicbh 3 tabletek z opakowania już miałam. A okres prawdziwy dostałam w pon rano. Aż oczom nie wierzyłam więc od jutro lametta a w pt Puregon.

  20. Dziewczyny, mam wynik estradiolu. Po 4 wieczornym zastrzyku jest 485 pg/ml.
    Wiem, że zaraz na wizycie się wszystko okaże, ale tak z ciekawości, jakie Wy miałyście wyniki? Nie mam z czym porównać.

    1. Dokopałam się do moich wyników i w 5 dniu robienia zastrzyków- brałam rano więc w chwili badania już 5 było za mną, estradiol wynosił 253,01 pg/ml. To był długi protokół, do stymulacji miałam puregon i menopur ale dawek nie pamiętam.
      To był chyba dzień w którym narzekałam na ilość pęcherzyków ;-).

    2. Ja 1-szy dzien stymulacji estradiol <5 (protokol dlugi po gonapeptylu), potem tydzien bez pomiaru a w 8 dniu stymulacji 643. Potem juz w tysiace poszedl 🙂 Mysle ze wynik wskazuje na moje oko ze jest dobrze Wezon.

  21. Anett ( tak kowie na moja najlepsza przyjaciółkę w Polsce :-)) dziewczyny mają racje. Na Twoim miejscu zaczela bym od jutra.
    Wezon jestem pewna ze cos tam juz jest i ze intuicja nie zawiodla cie 🙂
    Mnie przy stymulacji tez nigdy nic nie bolalo i nie czulqm nic po jajnikach.
    Margom jestes juz blizej niz dalej. Od jutra rob sikance i pamietaj nie wyrzucaj ich za wczesnie 🙂 i pamietaj że jutro nie musi byc tej 2 kreski na bank. Jeszcze jest chwila czasu.
    Boroffka dzieki 🙂 wiecie co ja wiem ze to 13 dc ale czuje sie inaczej, noj organizm zaczyna pomalu ciążowo fixowac. Jestem Ciekawa wielosci bety 🙂

  22. Anitt ja to tak sikańce zawsze obczajam, że ze dwa dni mi leżą i co chwila je oglądam także nie ma szans by od razu w koszu wylądowały, a nawet jeśli to byłabym zdolna pogrzebać w tym koszu by sprawdzić czy a nóż hehehe 🙂 a testy jeszcze mi nie przyszły, wszystko przez wczorajsze święto, dziś wątpię by dotarły, najprędzej jutro i pewnie nie z rana, także chyba od czwartku siknę 😉 chyba że jutro z któregoś tam sika 😉 ale mam przeczucie że nic z tego

    1. Z tymi przeczuciami to sama wiesz jak jest. Ja niby mialam przeczucie ze sie uda, nawet balam sie za pewnie mowic o tym zeby potem nie zwariowac ale przyszlo co do czego, zaczelam brudzic, myslalam ze to okres i pare razy przeszlo mi przez mysl odstwic progesteron zeby dostac ten okres i wiecej sie nie faszerowac.ufff Bogu dzieki ze tutaj jestescie i wspieracie.

  23. Opowiem wam kochane jaki koj maz jest cholernie „czuly”
    A: kochanie, przytul nas, musi byc mi okruszkowie Cieplutko
    M: przykryj sie koldra i nie marudz…

    Pisalam juz wczesniej o moim wysokim Libido po tych hormonach i o tym ze maz sie boi…
    A: dlugo zamiezasz jeszcze czekac.? Przeciez wszystko jest dobrze
    M: tak, dlugo. 9 miesiecy i 3 dni..
    A: ale moj program w telefonie pokazuje ze jestem prawie w 5 tc
    M: sama widzisz jak ten czas leci …

    Same laski widzicie jak to jest z tymi chlopami
    A najlepsze jest to ze do mojego meza nie doszlo to ze jestem w ciazy i ze sie udalo…chyba jak zobaczy jak bedzie wychodzic glowka to uwierzy.

      1. Musze mu to Wezonku powiedziec, ale mam nadzieje ze lekarz go przekona.
        Uczuciowa oczywiscie ze w tym jest ciut milosci;-) my nie jestesmy takim standardowym malzenstwem wiszacym nad soba i ciagoe glaskajacym sie. Czekalismy na transfer i obserwowalismy inne pary. Stoi przy rejestracji kobieta z mezczyzna, onna rozmiar okolo 52, maz nawet nawet… Ja myslalam ze on ja tam zaraz przeleci,..glaskanie po pupci, po pleckach, calowanie… Spojrzalam na tego swojego ciut gburowatego meza i Bogu podziekowalam ze nikt mnie tak ciqgle nie drazni swoja czuloscia.

  24. Wygląda na to, że dobrze obstawiłam. W USG jest Ok. Endo 5 mm. Lewy jajnik nie chce pracować, ale w prawym jest kilka pęcherzyków. Największy 10 mm.
    Estradiol 485 pg/ml.
    Dawka puregonu dalej 175, od jutra dodajemy orgalutran.
    Wizyta w piątek.
    I mam wynik AMH. Przez równo dwa lata spadło z 3,3 na 2,6. Jak na ten wiek nie jest źle, jeszcze trochę czasu na kolejne próby mam.

    1. Coś mi świta, że powinno być 150-200 pg/ml na 1 dojrzały pęcherzyk.
      Piękne AMH!
      A ja właśnie po wizycie, kolejne ustalenia i znów czekamy na TEN telefon.
      Na pytanie, czy coś można zrobić więcej/lepiej niż poprzednio krótka odpowiedź: Nie.
      No to do 3 razy sztuka…

    2. Wezon napisalam Ci wyzej ten moj wynik estradiolu. W 1-szym dniu stymulacji <5 (dlugi protokol po gonapeptylu) a w 8 dniu stymulacji (przyjechalam po tygodniu) byl 463. Potem juz w tysiace szedl. Pytalas chyba jeszcze o leki. Stymulacje ta lepsza mialam samym menopurem. Ze niby na jakosc komorek najlepszy. Za pierwszym razem mialam menopur i puregon i bylo slaaaabo. AMH masz super! Takze Twoja intuicja sie nie myli, wszystko pieknie i do przodu 🙂

    3. Super wiesci. Wezon ty masz takie amh jak nie jedna 28 latka 🙂 tylko sie cieszyc.
      U mnie lewy jajnik tez jest leniwy. Za pierwszym razem nic a tym razem chyba jeden pecherzyk byl na nim.
      Jestem pewna ze to Twoje ostatnie in vitro. Szybko mnie dogonisz 🙂

    4. Hej Wężoku, jedziemy na tych samych lekach póki co. U mnie po 2 zastrzykach z Puregon (dawka 125 jednostek ze względu na wysokie AMH) czyli w 3 dniu stymulacji było ok 12 pęcherzyków ok 10 mm, Estradiol 116,19 pg/mol = 425,6 pmol/l, endometrium 5 mm, dzień później miałam włączony Medrol 16 mg (2×dz po 1/2 tab), dwa dni później Orgalutran 25mg/0,5 ml.

    5. Wężon, pieeeekne AMH, można zazdraszczać 🙂
      Masz jeszcze sporo czasu na kolejne próby, ale trzymajmy się tego, że za wiele nie będzie Ci potrzebnych. A tymczasem takie AMH dobrze wróży co do jakości Twoich komórek, wiec dobra Twoja 🙂

  25. Dziewczyny biegnę się pochwalić 🙂
    Godzinę temu wyszliśmy od Lekarza i Dzidziuś ma się świetnie .
    Według USG 11 tydzień 3 dzień , fikał sobie i ruszał rączkami , całe 45 mm szczęścia 🙂
    Serce bije jak dzwon na sterydach , 170/180 na minutę 🙂
    Ja powoli osiągam wagę Małej Orki ,co mnie przeraża bo od pierwszej tabletki anty i początku stymulacji i in vitro do dziś 9kg plus !!!!!
    Myślałam że waga się Panią zepsuła ….
    Pani mnie co prawda pocieszała że hormony , sterydy , in vitro , ale oczy mi wyszły z orbit.
    Z drugiej strony może być i 20 plus żeby tylko się Maluch urodził zdrowy !!! 🙂
    Renata mi na poprzedniej wizycie 3 tygodnie temu , też ukazał się mały krwiak , a dziś po nim ani śladu , a dodam że wcale nie leżałam .
    Oczywiście nie szalałam , ale byliśmy na wakacjach , dużo spacerowałam , trochę pływałam i po dziadzie ani śladu 🙂
    Dziewczyny wiem że 11 tydzień to dopiero początek , ale dziś pierwszy raz widziałam Dzidziusia a nie jak do tej pory Duszka Kacperka ( bo tak mi się te mazy na usg kojarzyły) i cała jestem Radościom 🙂
    Wielki podwójny uśmiech Wam wysyłam 🙂

    1. Magds gratulacje. Jak ja bym chciala byc na tym etapie co ty… Jeszcze pare dni i konczysz pierwszy trymestr.
      Ahhh a ja ide dopiero na pierwsza Bete…
      Boze ja niemoge marudzic !! Pierwszy raz w zyciu zobaczylam 2 kreski i to na 3 roznych testach..ale wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia.
      Jak tyko bede znala wartosc bety to napisze. Trzymajcie kciuki.
      Podswiadomie mysle o tych swoich blizniakach ale same wiecie jak to jest…

      1. Anitt zaciskam kciuki, zaklinam rzeczywistość, wizualizuję sobie Twoją opasłą betę!!!! I to, że zanim się obejrzysz będziesz na tym etapie, o którym pisze Magda:)

        Magda, gratulacje!!! Serduszko puka dla Ciebie jak oszalałe 😀 😀 😀 Kilogramy głupstwo (wiem, łatwo się mówi). Zobaczysz, zgubisz po porodzie, a tymczasem ciesz się Dzidziolem bez żadnych wyrzutów. Odżywiaj się zdrowo, dbaj o siebie, a wagę na wszelki wypadek omijaj szerokim łukiem tymczasowo 😉

      2. Kciuki mocno zaciśnięte , wczoraj Maluch na USG zagrał nam rączką na nosie , ale dziś mu kazałam mocno za Was kciuki trzymać !!!!
        Anitt Nasz Duszek Kacperek to też był pierwszy pozytywny test od 4 lat prób 🙂

    2. Super wieści,Magda! Bardzo się ciesze. Ja tez odliczam dni od usg do usg żeby zobaczyć znowu fikajaca Kruszynke. Waga się nie przejmuj, to hormony. Ja mam w druga strone bo schudlam z 4-5 kilo które wcale mi nie wracają i dr tez już wzial to pod scisla kontrole. Także nie ma reguly hehe byleby Dzidzie rosly zdrowe. Ale za to dla równowagi mam brzuszek i to widoczny ze hoho 🙂 Extra uczucie bo uwierzyłam wreszcie ze w ciazy jestem 🙂 A jak u Ciebie, cos widać już powoli? pozdrawiam.

      1. Na razie to czuje się jakby Magda połknęła Magdę i w tej drugiej Magdzie już po połknięciu tej pierwszej powoli brzuszek widać 😀
        Nie żeby jakoś mocno , ale coś tam kiełkuje .
        Za to piersi mam tak duże że mogłabym spokojnie w pierwszym szeregu bitewnym stanąć i z nich strzelać 😀
        Na szczęście już większość hormonów mi lekarz odstawił wczoraj , duphaston tylko do końca opakowania i same witaminy mam zostawić , więc liczę że przy następnym ważeniu starczy skali 😀
        Kilogramy Ci na pewno wrócą , jeszcze będziesz czule te -5 wspominać 😛
        Pozdrowienia dla Waszej Dwójki 🙂

    3. Magda! Ale mi w deszczowy dzien humor poprawiłaś, małą orką rozbawiłaś, a duszkiem kacperkiem rozczulilaś 🙂
      Gratuluje – czas leci, zaraz będziesz nam pisać jak Olga czy S-mother, jak było na porodówce! 🙂

  26. Iza pisałaś niedawno o przyjaciółce z wrogim sluzem. Znalazlam dzisiaj tekst na fb Ani Mazur z bloga „to w środku” kopiuje calosc:
    „Rozmawiałam wczoraj z lekarzem z kliniki na temat wrogości śluzu i tak:

    1. Badanie obecnie jest czasami zalecane, w przypadku pacjentów w klinice zazwyczaj nie, bo u nich wg schematu leczenia jest po kilku cyklach IUI, która omija ten problem

    2. Jeżeli ktoś nie chce podchodzić do IUI to czasami zleca się to badanie, ale pytanie co dalej z takimi przypadkami liczymy na punkt 3

    3 Wrogość śluzu nie zawsze oznacza, że nie można uzyskać ciąży naturalnej, „bo dokładnie nie wiadomo, kiedy ten śluz jest u danej kobiety robi sie wrogi” widełki są duże więc często jest tak, że kobiety z wrogim sluzem zajdą w ciąże.

    4. Wrogi śluz może obejmować szyjkę i jamę macicy

    5. Warto zrobić badanie jeżeli staramy się i mamy opory przed lekarzami z kliniki i nie wiemy czy mamy skorzystać z ich usług, aby nie marnować czasu na szukanie przyczyn

    6. Przy wrogim śluzie wchodzą kwestie jeszcze immunologiczne, czy jest to coś więcej niż tylko wrogi śluz”

  27. Mam takie pytanie:
    Mam brać lamette od 3 do 7 i Puregon od 4 do 9. Z racji tego że z okresem miałam podobnie jak Anett to faktycznie skoro też źle wszystko zinterpretowałam (ale u mnie plamienie nawet na ostatnich 3 antkach było i to ledwo co poźniej w pon ciut wieksze wieczorem rano jednak nic a we wtorek poleciało konkretnie rano czyli jakby rano w 5 dniu po odstawieniu antek.Antki btralam na wieczor okres z rana 5 dnia) to teraz tak sobie myśle tą lamette brać rano jutro czy wieczorem i czy Puregon wstrzykiwać rano czy np jedno rano jedno wieczorem? Pomożecie?

    1. Pati z tym pierwszym dniem też miałam problem, więc nie pomogę.
      A z lekami to puregon wieczorem, mi powiedział między 17 a 20. Lametty nie brałam, dzisiaj zaczynam orgalutran. I biorę go od razu po puregonie. Jeden zastrzyk po drugim.

  28. Hej dziewczyny. Nie uwierzycie… Lekarz mial dzwonic po 13.. Dzwonia o 14:40 że maszyna w laboratorium jest zepsuta i jak cos to w ciagu godziny będą dzwonic z wynikwmi a ja nie to jutro rano…
    Aaaaaaaaaaa!!!!!! jaka ja musze miec cierpliwość !!!!

    1. Kas, wszystkie kciuk dla Twojej Soni. Jestesmy z Wami. Jesli myśl ma energię, Malutka to poczuje. Wiem, ze dla Ciebie to bedzie nieludzki stres. My tez martwimy sie o Was, ale lekarze wiedza co robią

    1. Anitt a ja myślałam, że jestem taka biedna bo przetrzymali mnie z wynikiem do późnego popołudnia, ok.16.30. dopiero był.
      Oj, no to jeszcze trochę cierpliwości :-), ale wiemy że będzie dobrze 😉

  29. Alez tu się dzieje 🙂 nie ogarniam juz wszystkich historii ale wszystkim Wam kibicuję 🙂 mam male pytanko do tych szczęśliwych z Was które mają juz maleństwo albo są w ciąży : czy pamiętacie kiedy po raz pierwszy poczulyscie ruchy dziecka? Jutro zaczynam 18 tydzień i chyba niedługo powinnam coś poczuć, chociaż to moja pierwsza tak zaawansowana ciąża i czytałam że mogę później poczuć ruchy maleństwa poza tym na opisie USG mam napisane łożysko na przedniej ścianie a to podobno amortyzuje ruchy i mogą być słabiej odczuwalne.

    1. Kamilo ja też się nie mogłam doczekać pierwszych ruchów. Ja poczułam pierwsze ruchy równo w 20 tyg. Ale to raczej było lekkie pukanie niż porządne kopiniaki. 😉 na te czas przyszedł później. Nic się nie martw.

    2. 19tc, mimo, ze to druga ciąża to poczułam później niz w pierwszej. To bardzo indywidualna sprawa i do 20 tc nie masz się czym przejmować, gdybyś nie poczuła. Poza tym bardzo łatwo jest je pomylić z…wzdęciami i przelewaniem

        1. Dwóch lekarzy twierdzi że to będzie chłopiec 🙂 a czy miewasz często bole brzucha? Ja nadal miewam bóle w dole brzucha i nie wiem czy to dobrze 🙁 przynajmniej raz w tygodniu boli mnie i wtedy caly prawie dzień spędzam w łóżku 🙁

    1. Kochana ja to Ci za dużo nie pomogę, sama nie ogarnęłam tematu a miałam tylko 1 lek, nie wiem czy to ma znaczenie ale mi lekarz wyraźnie napisał żeby Puregon brać wieczorem, od 17.00 do 22.00 tyle mogę podpowiedzieć. Drugiego leku nie znam, ale na logikę, gdybys miała brać jeden rano drugi wieczorem to miałbyś to w zaleceniach,

      1. Anett co do pierwszego dc to ci jakos dziwnie powiedzieli w klinice, do mnie wczoraj nawet sama Panie dr z N. zadzwoniła bo napisałam podobne pytanie co do was, i utwierdziła mnie że dopiero to obfite coś to liczyć jako okres. Jakoś wszystko zaczyna iść pod górkę, najpierw źle zaczęłam brać antki i stresior, później bliżej święta już myślałam że wszystko stracone bo te plamienia, a tu we wt pięknie okres więc ładnie zrobiłam sobie wszystkie badania zadowolona wracam do domu i czytam twój wpis odnośnie tego który to dzień cyklu i jak interpretować te plamienia i znów stresior i pytanie samej siebie „a jak ja znów żle policzę dni??”. ehhh my to mamy z tym wszystkim.

        A co do clo to ja raz bralam od 2 dc raz od 3 dc

        1. Obyło się bez ofiar w ludziach 🙂
          Lepiej niż po clo i lepszy wynik stymulacji byl , clo brałam po 1,5 tabletki i ledwo jeden pęcherzyk wyrastał, a po lamette po 1 miałam minimum 2 🙂
          Czytałam tez gdzies w Internecie ze lamette daje lepsze efekty i ma mniej skutków ubocznych .
          Powodzenia ! 🙂

          1. Magdanr2, dzięki za info jak powiedziałam mojemu M to stwierdził „ale ty przecież jesteś ten dziwny przypadek że z tobą to i tak nigdy nic nie wiadomo” 🙂 .
            Co do clo to ja brałam 1×1 i były pęcherzyki chyba 3 dwa na jednym 1 na drugim jajniku. Niestety chyba nie pękły. Później 1×1 i nic nie było. później 2×1 i zluteinizował się skubaniec. Do tego jeszcze ponad 70 dniowe plamienia. Na kontrolnej wizycie czy ten zluteinizowany pęcherzyk sie wchłonął okazało się że od tamtego momentu- około miesiąć upłynął, pojawił się sam bez leków 1 wielki pecherzyk- a nie miałam okresu wogóle. W tym czasie nastąpiła zmiana lekarza i po 2 dniach pęcherzyk z 20 mm miał 14 i się zapadał. Potem 2 miesiące na antkach żeby przybrać na wadze i pozbyć się tych plamień i znow 1×1 clo i znow w 8 dc brak dominującego i endo 3,5 mm.
            Kolejny cykl na Puregonie i też było średnio (ale chyba za wcześnie wziełam pierwszy zastrzyk, bo okres był po luteinie i pewnie to było plamienie a nie okres ostatnio też tak miałam).
            W 8 dc miałam endo 5 mm, dwa pęcherzyki na prawym,
            w 12 dc endo 6mm został jeden pęcherzyk, nagle pojawił sie na drugim kolejny pęcherzyk.
            w 14 dc strzał z pregnylu,
            w 15dc endo 7mm no i został olbrzym,
            w 17 dc endo 6mm i pęcherzyk podobnież się zapadał.
            Poźniej luteina szybki okres na wielkoanoc, umówiona wizyta na laparoskopie niby w 8 dc, w 7 dc zrobiłam sobie test a tak mówie sobie zrobie i co 2 krechy, szybka beta 132 kolejna 129 kolejna 174 i decyzja ze źle przyrasta że nie wiadomo skąd to się wzieło odstawienie dufastonu i po 4 dniach beta 43. Ot taka moja historia. A teraz to ja nawet okresu po luteinie nie mam, na ankach plamie pod koniec ich brania, doszła insulinoodporność i cukrzyca 🙂 dziś aż się boje odebrać wyniki hormonow.
            Dlatego się śmieje do M że ja to niebawem będe znana wszystkim lekarzom w okolicy i to nie tylko ginekologom ale też lekarzom innej specjalności.
            Ogromnie jestem wdzięczna Izie za ten blog i że go odnalazłam, jak powertowałam sobie wszystki historie i doczytałam że nie tylko ja mam kryzysy i zalamania i wahania nastroju. Ze na dobrą sprawe to ja nic nie przeżyłam w porownaniu do niektórych z dziewczyn, to robi sie czasem ciut lżej i nabiera się sił do dalszej walki bo wiem że jeszcze wiele przede mną. A świadomość tego że można się wam wygadać bo wy rozumiecie co każda z nas przechodzi, te stresy napięcia nerwy itp jest dla mnie ukojeniem.
            To sie rozpisałam, nic od dzis walczymy dalej a jakie sny mialam 3 w 1 juz sie zluteinizowało to moje jako już się zapadlo, juz mnie przestymulowali aaa i że nic nie było 🙂

    2. Ja np slyszalam teorie ze jak sie bierze wieczorem to mniej sie odczuwa skutki uboczne jesli komus to dokucza. Puregon bralam wieczorem a lametty nie mialam. Trzymaj sie stalej pory i bedzie ok 🙂 A ta lamette to masz przed in vitro czy iui? Bo ja mialam zawsze zastrzyki tylko.

      1. ana86 ani jedno ani drugie zwykła stymulacja, nasienie męża niby w normie w N że nie najgorsze (śmieje się że przy tej ilości to pół osiedla by mógł zapłodnić, tylko że tych o prawidłowej budowie 2 % a powinno być powyzej 4% ale też w tej samej kolumnie ilościowo powinno być powyżej 1,6 mln a on ma 5,2 wiec tu się nie martwie dlatego odrazu jak coś invitro).
        U mnie to nie wiadomo co, jajniki o drobnych cechach policystycznych (przykład na policystycvzne powinno być np 12-11 u mnie jest 9-10) do tego insulinoodpornosc, do tego nie pękajace jajka, Bogu dzięki że jajowody drożne.
        Ale ja nie mam normalnie okresu od 1,5 roku odkąd antki odstawilam i zaczeliśmy sie starać a teraz to już nawet luteina nie pomaga a nie chce się co cykl faszerować 10×2 antkami żeby szybciej dostac okres i zeby zacząc kolejną stymulacje bo stwierdziłam z M że to za duże obciażenie by było i wole sobie poprzyjmować to 21 lub no 19 dni anty i dostać w przerwie okres, fakt faktem to sie wydłuży w czasie ale może i lepiej. Naspinałam się już rok czasu i nadenerwowałam na tych stymulacjach na clo. Chce troche spokoju. Gdyby nie to że nie mam okresu to pewnie byśmy zrobili sobie jakieś 3 m-ce przerwy i odstawili leki przestali myśleć i zajeli sie czymś innym. A nóż by coś się trafiło ale w moim przypadku to bez sensu bo trace te 3 m-ce bez okresu=brak jakiejkolwiek nadziei na jakakolwiek owulacje.

    1. ok 25 dzień po transferze z tego co pamiętam , początek 6 tydzień chyba 1 dzień , ale była tylko Kuleczka w której Lekarz widział Zarodek , Ja nic 🙂
      Serduszko sprawdzaliśmy w 8 tygodniu , 2 tygodnie po pierwszej wizycie .

    1. Anitt, cieszę się bardzo! Gratulacje 🙂 Pęcherzyk powinno być widać, gdy beta jest powyżej 1000. Ja od razu po trzeciej becie poszłam na wizytę i była widoczna kropeczka. A serduszko mniej więcej po 2 tygodniach.

    2. Wreszcie mi się komentarze odświeżyły, myślałam że dalej czekasz ;-). Ale super! Betka piękna! Gratulacje!

      Odnośnie wizyt, 20 dpt widoczny pęcherzyk, 26 dpt- serduszko.
      Z tym progesteronem to wszystko prawda, myślę że lekarze już na zapas każą brać, więc nie martw się jak masz dobry poziom.

  30. pieknie Anitt kochana! wreszcie 🙂 to szansa na blizniaki chyba dalej jest co? male silacze B i D nie zawiodly!!! a ile masz ten progesteron?
    Pytalas o usg i policzylam wlasnie. 17 dpt byl pecherzyk ciazowy a 31 dpt bylo serduszko (choc tu dr stwierdzil ze i tydzien wczesniej by bylo). Tylko to byla blastka.
    Mega mega mega sie ciesze 🙂 Czyli gdybysmy wtedy zaczely razem to bysmy tak dalej razem szly hehe. A tak rozni nas tylko jeden trymestr droga moja ciezaroweczko 🙂 buziaki

  31. Hura! Piękna beta! Gratulacje 🙂

    Dziewczyny kiedy odstawilyscie zupelnie luteine w ciąży? Mi lekarz zalecił dokończyć opakowanie i odstawić. Boję się, eh tyle czasu na lutce że to prawie uzależnienie 😉

    1. Ja juz tez uzalezniona bo zaraz 15 tydzien i dalej biore. Jakos dr w moj organizm nie wierzy chyba. Choc dawki zmniejszyl bo juz zaczal podejrzewac ze ta luteina mi pogarsza wymioty i brak apetytu moze. A Ty Merda przypomnij ktory masz tydzien?

      1. Kończę 19tc. Dawka malutka bo 100. to taka bariera psychiczna z tą lutka, mam wbite w głowę że podtrzymuje ciąże i to mi przeszkadza odstawić 😉
        Co jakiś czas badam progesteron i jest ok.
        Dzięki kochane! Łatwiej psychicznie mi teraz będzie odstawić 🙂

  32. A ja sie bojeeee. Lekarka mowila zeby calkowicie odstawic luteine!!! Ze mam za wysoki prigesteron i ze nie trzeba.

    Nie kazali robic nastepnej bety. A wizyta za 3 tyg.
    No i macie ten „zachód”…

      1. Mój lekarz nie lubi ładować. Są badania, że nadmiar progesteronu szkodzi na układ rozrodczy męskich płodów.
        No i obaj moi lekarze woleli dawać do łykania, a nie do wkładania.
        Jak nie masz niedomogi, a płód jest OK, to sobie poradzi.
        Jak serduszko było słabe u mnie, to dostałam więcej progesteronu i nic. To nie jest cudowny lek.
        A Kas w pierwszej ciąży zupełnie odstawiła, bo miała poronić i wszystko było OK.

        1. Wiem wlasnie Wezon… Ale co z tego jak zmniejszyliśmy dawke a tu (mysle ze sie przypadkiem zbieglo) bol brzucha wieczorami, jakies klucie się pojawilo. W sumie skoro brzuch rosnie to tez może bolec po prostu. A mój dr wydygany coby skurczy nie było teraz pozostal przy zmniejszonej dawce (2 dziennie). I chce mieć wykształcone do końca kompletnie lozysko ze to ok 14 tydzień i będzie spokojniejszy. Ja to już bym zeszla (tez nie wierze w cudowne leki) ale posłucham się te kilka dni do wizyty jeszcze 🙂

        2. U mnie podobnie jak u Weżona ,juz od 8 tygodnia powoli zmniejszałam luteine , a na ostatniej wizycie Lekarz mi kazał całkowicie odstawić , duphaston do końca opakowania czyli jeszcze przez kilka dni i też koniec.
          Mój Lekarz też twierdzi że wspomagacze mają sens na początku po punkcji , a potem trzeba odstawiać bo Zdrowy i Silny Zarodek sobie sam poradzi , a jak będzie coś z Dzidziusiem nie tak to nawet opakowanie dziennie nie pomoże .

    1. Anitt to może jak tu dziewczyny kiedyś pisały że stopniowo odstawiały leki zmniejszajac dawke żeby szoku nie było, a bete to zawsze kolejna dla samej siebie możesz zrobić zeby sie nie stresować.

    2. Anitt, wygląda, że całkiem rozsądnie.
      Ja też nie powtarzałam bety po pierwszym transferze. Lekarz powiedział, że takiej wysokiej nie trzeba. To przecież nie ma żadnego znaczenia. A jak źle będzie rosnąć, to co? I tak nic nie zrobisz. Na wizycie się dowiesz, czy jest OK.
      A USG: transfer dwudniowych miałam 5 grudnia. 17 grudnia robiłam betę i miałam mieć wizytę za ok. dwa tygodnie. Poszłam 29 grudnia. Były dwa prawidłowe pęcherzyki, ale bez serduszek. Następna wizyta 10 stycznia i serca były. Może tak liczą, że za te 3 tygodnie to będzie szansa od razu na serce, zamiast dwa razy chodzić.
      A na Zachodzie w ogóle odchodzi się od progesteronu. Coraz więcej jest badań, że przeważnie nie jest potrzebny, a brany na wszelki wypadek może nawet szkodzić. A wszelkie dopochwowe formy powodują podrażnienia.
      Jedyne co, że u nas twierdzą, że na sztucznym cyklu i po punkcji nie ma ciałka żółtego i trzeba przez parę tygodni ten progesteron brać.
      Ale jak masz wysoki, to się nie przejmuj.

  33. ana86 i Magdanr2 na poprzedniej stronie komentarzy opisałam wam swoja historie w odp na wasze odp. Mam jeszcze tylko takie pytanie do dziewczyn co brały Puregon- Zastrzyki robiłyście w konkretne miejsce np 2 palce od pępka raz po prawej raz po lewej czy jak? Bo za 2 razem chce to juz zrobić profesjonalnie 😛

    1. Przeczytalam wlasnie pati. Walcz i sie nie poddawaj. Sama widzisz na tym forum ile roznych historii konczy sie happy endem. Jak czytalam o tych Twoich zapadajacych sie pecherzykach to przypomnialy mi sie moje. Tez byly dobre a tu wizyta i juz sie zapada. W koncu mialam dosc, bardziej psychicznie, i wybralismy inna sciezke.
      Ale do rzeczy. Puregon bralam i robilam poprostu raz po lewej raz po prawej stronie w rozne miejsca. Bylam w ferworze zastrzykow wiec bez wczuwania bylo 🙂

      1. ana86 no tez w CZMP powiedzili mi przed laparo( tą do ktorej nie doszło) ze nie ma czegos takiego jak niepekajace i ze kiedys pękną 🙂 uwielbiam określenie „kiedyś”. Jak narazie wszyscy sie ciesza że wtedy niby sie zapadało ból po pregnylu mialam 3 dni ale to taki że chodzić nie mogłam a poźniej jednak sie okazało że „coś” bylo że jest nadzieja. a po pierwszym pregnylu z rok temu to nawet sex po 24h to była masakra, siedzieć nie moglam leżeć nie mogłam teraz poprosze cos innego niż pregnyl. Mam nadzieje że skoro raz pod górkę jest raz z górki i wszystko sie jakoś układa to może będzie dobrze. Ale napewno zrozumiecie to że boje sie nastawiać optymistycznie że „teraz sie musi udać” bo wiem jaki to strzał w plecy jest jak okazuje się że nic nie ma, znow nastawiać sie że oj napewno sie nie uda też nie chce, mam mętlik w głowie jak narazie ale walczyć trzeba dalej. Strzelam w syna bo w rodzinie- bliskiej- 2 baby się właśnie urodziły 🙂

          1. wężon tez o to poprosze bo przy 500 jm nic nie dalo i pozniej przy 1000 też niby nic tego pregnylu. Od dzis do 25 siedze jak na szpilkach 🙂 a M niech caluje dwa jajniki niech cos naprodukują 🙂

    2. Teraz przeczytałam .
      Pati a co z laparoskopia ?
      Mi po porządnej laparo cykle się mocno ustabilizowały , ból miesiączkowy poszedł w zapomnienie i pęcherzyki dobrze rosły nawet bez wspomagaczy.
      Przed też miałam problem z pękaniem , raz pękł raz nie , po zawsze pękały po ovitrelle , a i same również ( na cyklach bez stymulacji ).
      W ciąże naturalnie nie zaszłam , ale myślę że przy in vitro też mi laparoskopia mocno pomogła .
      Czasem warto zajrzeć do środka , bo może masz jakieś zrosty które można usunąć i wierzyć w sukces !!!
      Jak przystąpiliśmy do in vitro codziennie sobie powtarzałam czemu ma się nam nie udać , przecież tylu osobom się udaje , w końcu i do nas się los uśmiechnie 🙂
      Dacie radę !!!!

      1. Magdanr2 laparo nie było bo myślałam ze to 7 dc a okazało sie ze to chyba myusiało byc krwawienie jak zarodek sie zagnieżdzał i na teścier już wyszlo ze jestem w ciazy. Z racji tego że wiedziałam ze to 14 czy 21 dni od ostatniego monitoringu to jak bym poszła do szpitala oni by zrobili np usg by nic nie zobaczyli a by mnie ponakłuwali a maluszek tam był, wiec odrazu na bete pojechałam ale niestety ciąża sie nie utrzymała. Jedni lekarze sa za laparo inni ze jednym pomoże innym nie. Nie mam do konca ewidentnie zdiagnozwanego PCOS jestem na granicy. Nie cierpie szpitali dlatego wtedy ten test sobie od tak zrobiłam. I szybka decyzja zacząć dufaston czy isć sie ponakłówać, wybrałam ratujmy to co mamy. Moj org jest na tyle złośliwy że nigdy nic nie wiadomo. Jajka pojawiają się znikąd, okresu wogole brak, dlatego zawsze przed każda stymuljacją robie bete.

    3. Pati, my też wszystkie zastrzyki robilismy na zmianę (prawa – lewa), ale nie trzymalam się hasła (2 pace od pępka), robiłam mniej więcej, uważałam, żeby nie w identycznych miejscach.

  34. Co nowego dzisiaj?
    Margom, masz już testy? Robisz dzisiaj, a może zrobiłaś już?
    Renata, jak tam odpoczynek? Czysto?

    Ja się gorzej czuję, niż przy pierwszej stymulacji. Poprzednio to nawet nie wiedziałam, że coś biorę. A teraz od poniedziałku mi niedobrze. Coraz bardziej. Teraz od rana czuję takie gniecenie w żołądku i bekam, jakby mi coś zaszkodziło.
    Do tego jestem śpiąca. Normalnie już jak na początku ciąży.
    Nie mogę się doczekać końca stymulacji. Ale potem wejdzie duphaston, czy inna luteina i dalej będzie mi niedobrze. 🙁

  35. A ja mam pytanie do Dziewczyn , które miały cesarskie cięcie, albo będą miały i orientują się w temacie. Jak ze wszystkim, czy in vitro, czy przyjmowaniem leków, czy z ciążą, co człowiek to inna opinia i trzeba się w tym wszystkim jakoś odnaleźć i nie zwariować przy okazji:) Będę mieć cc i mam przemyślenia w związku z tymi pierwszymi dwiema dobami w szpitalu. Rozumiem, że po cc będzie leżenie na sali pooperacyjnej, gdzie położne dostawią mi córkę do piersi w celu rozbudzenia laktacji. Później sala poporodowa, gdzie mąż pomoże w czymkolwiek , co trzeba , no i są położne. Jak mnie spionizują to rozumiem, że już nie ma przebacz i muszę sama ogarnąć, tak ? Mam jakiś niepokój związany z pierwszą nocą po tym wszystkim, kiedy będziemy już same. Położna pewnie nie będzie przy każdym karmieniu, więc moje pytanie, czy to się da jakoś samej ogarnąć , żeby po operacji , która była przecież tego samego dnia podnieść dziecko i przystawić, czy przytulić..? Czy warto wynająć położną na pierwszą dobę, gdyby było dużo pacjentek w tym czasie i te oddziałowe nie miały czasu, żeby zbyt często przychodzić? Pytałam lekarki prowadzącej ciążę i ona mówi, że to nie ma sensu, bo na miejscu są położne, a poza tym ja i tak potem zostaję sama z dzieckiem i muszę sobie radzić. Ewentualnie prywatna sala, ale to nie do końca jest super, bo w tej ogólnej któraś z mam może rzucić okiem na dziecko, jak pójdę pod prysznic, czy do łazienki. Z kolei koleżanki , które rodziły radzą by taką położną wynająć na ten sam początek, bo na Żelaznej sajgon z pacjentkami i może być różnie.. Trochę już w tym jestem zagubiona szczerze mówiąc. Nie miałam nigdy takiej operacji, nie wiem jak to zniosę i jak sobie będę radzić z dzieckiem, więc jakoś ciężko cokolwiek zadecydować, kiedy każdy mówi mi co innego…A Wy jak sądzicie?

    1. Doti moja siostra miała cc 28.06.2016. Chciala rodzić naturalnie ale tak sobie powymyślala niby znajoma polozna niby cos tam że z naturalnego terminu na 29 a wywolywali jej już 28 bez sensu ciut. Koniec koncem rodziła w CZMP wymęczyła sie chyba z 6 znieczuleń a zakończyło sie cesarką bo mala źle weszła w kanał. Więc ona cięzko noc zniosła bo cala akcja zaczeła sie po wywoływaniu od 15 a urodzila przed 23. W nocy o leki prosiła. (znow laska co od razu bylo wiadomo ze cc na luzie nie miała takich jazd później). Rano około 10 już do pionu ja postawili. Dziecko tam akurat zabierali na noc i rano przywozili. Nie leżała chyba na żadnej sali pooperacyjenj odrazu (na po porodową ja przewieźli chyaba lub tez odrazu, napewno o 6 rano moja mama już ślęczala w szpitalu). Tata i rodzina odrazu mogła wchodzić, więc wiadomo pomagaliśmy żeby dobrze podstawić do cyca żeby to mleko zaczelo sie produkować bo podobnież u kobiet po cesarce póżniej sie zaczyna (ale każda ciąża i każda kobieta jak i poród jest inna). W kolejnym dniu już śmigala normalnie. Rana na brzuchu może z 15 cm ładna troche ją ciągła i bolała jak to na 2 dobe po operacji ale tylko jak małą trzymała na sobie to wiadomo na tej nieobkurczonej macicy to opierała to ciut coś tam rwało. Podobniez 2 doba jest cięższa. Nie zauważyłam różnicy. Rodziła we wtorek w pt już ją wypisali mimo iż mała miała delikatna zóltaczke to porobili jakieś badania z krwi małej z racji tego że siostra miała jakąś grupe krwi która wpływa na coś tam(sory za takie ogolniki napewno doczytasz w necie jeśli zajdzie taka potrzeba).
      Co do wynajęcia położnej i wogóle chodzenia do lekarza ktory ma tam dyżury to już inna kwestia. Polozna siostry- mama koleżanki, lekarz polecony od tej poloznej (kazał juz wogole wywoływać 3 tyg wcześniej poród) to jakaś masakra. On na w szpitalu a inny lekarz z trąbki każe wywoływać. Nadmienie ciąża książkowo zero syt że zagrożenie życia czy że pepowiną owinięta.
      Najważniejsze jest to jeśli chcesz karmić piersia (porównanie kuzynka 11.08 urodziła w prywatnej na nfz) żeby była cały czas obecna pielęgniarka od laktacji(w sensie poradnia laktacyjna np od 8-16 a nie 1 h w wybrany dzien), a nie jak w CZMP dali katrke poczytaj sobie i oddaj kartke. To ci ułatwi bardzo bo każdy bobas inny jeden większy i złapie tego sutka to ci podpowiedzą czy dobrze łapie czy za plytko, czy też bobas za maly żeby sutka złapał to odciągać i podawać z butli ale swoje mleko i pozniej sie zgłosić do nich bezpłatnie. Napewno też coś dopowie jak pobudzać żeby to mleko przyszło. Kuzynka po 2 dniach po naturalnym miala dopiero pokarm.
      Co do sali to tak w CZMP były 3 po porodzie, do kazdej dochodziła jakas osoba zdajaca akurat egz i mowila co innego np odnosnie pokarmu ktory ty mozesz jesc karmiac piersia. Inne jedzenie dla osob po cesarce inne dla tych po naturalnym. Zdziwilo mnie jedynie to że po naturalnym u kuzynki- w pryw.- dawali normalnie schaba w panierce rybe w panierce kapuste brokuła skoro ona piersia karmi i zalozenie ogolene jest ze kobieta powinna karmic piersia.
      Ogólnie polożna najważniejsza przy samym porodzie jeśli rodzisz naturalnie (siostra załapała sie na zmiane przyszła druga polozna powiedziala że jak by byla od początku to by urodziła normalnie a że teraz już nie za wiele może zrobić). Więc moim zdaniem tak podsumowując to jak masz cc zaplanowane to lepiej wybierać szpital z tą poradnia laktacyjną a na polożną to co ci ona powie w 3 dobie wychodzisz a wczesniej ty lub maż zawsze możesz wyjść na korytarz i sie dopytać albo jak będzie u innej mamy. Położną dobrą to poszukaj sobie po tym jak wrocisz z dzidzi do domu, tą która będzie przychodziła i ważyła spr dziecko w domu.

      1. Miałam cesarke 08.03.2016 wtorek godz 8:54. Małego zaraz po ważeniu itd zabrano na salę pooperacyjną do M na kangurowanie. 40 minut później byłam razem z nimi. Po godzinie małego położono mi przy cycku i tak sobie mlaskal jakieś 3-4 godziny. Potem położna go ubrała, lekarka obejrzała i znowu do cyca. Co parę godzin leki przeciwbólowe w kroplowce. Ok 17 wyciągnięto cewnik i już kazali usiąść. Jak już usiadłam to wstałam a jak wstałam to już było ok. I właściwie przez całą noc sama zajmowałam się małym. Na cycku był prawie cały czas 😀 Ciągle tylko chcieli aplikować leki przeciwbólowe. Następnego dnia ok południa byłam już na sali poporodowej. Tutaj położne częściej przychodziły, przyglądały się karmieniu, pytały w nocy czy nie pomóc. A w czwartek w południe byłam już z Kubą w domu. Także wszystko zależy od szpitala, od tego jak znosisz ból, jak goi się rana. Adrenalina jest taka, że już tydzień po cesarce jeździłam autem, robiłam zakupy bo Wielkanoc się zbliżała 😀 Powodzenia 🙂

    2. Doti, jak cc jest w znieczuleniu zewnątrzoponowym to 12 godzin w ogóle nie można podnosić głowy, a 24 godziny wstawać. Ktoś Ci wtedy będzie musiał pomagać.
      Nie wiem, jak to jest z dzieckiem. Nie miałam Laury przy sobie. Na sali pooperacyjnej to w ogóle mi nie chcieli powiedzieć co z nią. Urodziłam o 17:50, a dopiero rano, jak Jarek przyszedł i poszedł na OIOM to się dowiedział, co z nią. Ponad 12 godzin nie wiedziałam, czy ona żyje, bo pielęgniarka nie mogła pójść zapytać. Ale się pocieszałam, że skoro nie przyszli z informacją, że nie żyje, to żyje, tylko nie wiadomo w jakim stanie.
      A potem wzięłam salę prywatną, żeby właśnie nie oglądać tych szczęśliwych matek i nie widzieć dzieci na sali. I chciałam jak najszybciej wyjść z tego szpitala.

      1. Wężon z tymi znieczuleniami to własnie dziwnie bo jedni nazywają tak inni tak. Moja mloda pod naturalny dostała 5 -6 tych w kręgosłup skończyło się cc o 23 a o 11 już ją stawiali do pionu. Znów znajoma dostała znieczulenie to co mówisz że 12 h wogole glowy nie mogla podnieśc do góry i leżeć nieruchomo. W tym temacie się pogubiłam i stwierdziłam że będe w niego wnikała przed porodem. Za to kuzynce tak szybko poszło że nawet nie zdążyli ejj podać a laska obok mówiła że to znieczulenie przy partych to i tak nie dziala. Każda osoba inna 🙂 Narazie to ja chce zajść i sie tym martwie a porodem bede się martwić poźniej 😛

      2. wężon doczytałam właśnie zewnątrz oponowe to łagodzi skurcze i bół, ale wiadomo każdy ma inny próg bólu i oni dostosowują dawki w trakcie porodu. Natomiast podpajeczynówkowe jest podawane podczas cc i podaje się tak samo w kręgosłup. To pierwsze łagodzi to drugie powoduje brak czucia od pasa w dół. i mogą wystąpic bole glowy ktore zlagosi sie lezeniem dlatego wskazane jest to leżenie plackiem. Już wyłapałam różnice 🙂

        1. Pati , Wężon, tu chyba szybko stawiają, bo to jest to podpajęczynówkowe. Tak jak Kas pisała, raczej wylegiwania nie będzie i tego samego dnia/ wieczora pionizacja i chyba nie ma przebacz, trzeba działać…

    3. Doti ja miałam niespodziewaną cesarkę- na pooperacyjnej w dzień mógł być mąż (była to sala dla 2 pacjentek), na noc dziecko zabrały położne. Rano mnie uruchomili (po ok. 18 godzinach od porodu), przynieśli dziecko i już musiałam sobie radzić sama. Po kilku godzinach przenieśli na normalną salę (też dla 2 pacjentek) – w dzień cały czas mógł ktoś ze mną być. Ja przeszłam cesarkę super, nikt zaraz po uruchomieniu mnie nie powiedziałby że miałam cięcie tak śmigałam, ale wiadomo różnie organizm może zareagować. Ja byłam łącznie 5 dni w szpitalu (syn miał wysokie CRP i musieli to zbadać) i szybko dawałam radę, ale rzeczywiście w nocy trochę mi brakowało pomocy, szczególnie że byłam wykończona fizycznie – wcześniej przez 30 godzin próbowałam urodzić, po cesarce byłam tak podekscytowana dzieckiem że nie byłam w stanie zasnąć, no a potem wiadomo 🙂 moje dziecko do śpiochów nie należało 🙂 czy zdecydowałabym się na prywatną położną – nie, ale to dlatego, że nie miałam żadnych problemów ze sprawnością fizyczną. Dziś nie przewidzisz jak zareaguje twoje ciało na cięcie. Warto w razie czego być przygotowanym na taką opcję, wszystko tez zależy od położnych na oddziale i ile aktualnie jest pacjentek (jak ja zaczynałam rodzić to brakowało miejsc, a jak wychodziłam to prawie cały szpital był pusty – byłam tam łącznie 6 dni). Natomiast jeśli chodzi o karmienie to byłam wcześniej ignorantką i wydawało mi się, że pójdzie prosto, a się okazało, że mój syn nie umie się przyssać, do tego stres itd. I tu żałuję że nie miałam w zanadrzu doradcy laktacyjnego lub prywatnej położnej, bo może szybciej udałoby się pokonać problemy – także nad tym tez warto się zastanowić. I przygotować do karmienia już wcześniej, bo potem naprawdę nie ma na to czasu. Wszystkiego dobrego 🙂

      1. Blanka, dziękuję. Masz dużo racji. Nie wiemy , jak będzie , dlatego tak trudno podjąć decyzję , czy pójść na żywioł ( co jakoś trudno mi przychodzi 😛 ) i założyć, że w szpitalu jest personel i nie dadzą nam zginąć , czy mieć nad tym chociaż minimalną kontrolę. Cieszę się, że Ty tak świetnie dałaś radę i w miarę dobrze się czułaś !

        Co do karmienia, to na szkole rodzenia coś tam mówili, ale wiesz jak to jest…lalka nie zastąpi prawdziwego dziecka i chyba tylko praktyka może zweryfikować cały proces. Na dziś mam świadomość, że to karmienie to czasem wyzwanie i mogą być schody.. Dzięki 🙂

    4. W instytucie matki i dziecka planowe cc przebiegało u mnie tak : o 11 zabrali mnie na salę, podali znieczulenie, cięcie, przewiezienie na salę pooperacyjną. Tam 6 godzin lezalam na płasko, dziewczynki na noworodkach na obserwacji, przyjechały na chwilkę do mnie tylko. O 18 pionizacja, przebrałam się, przywieźli mnie na salę moją, dziewczynki dostałam o 22. Mogłam poprosić, żeby zostały na noc na noworodkach, ale była ze mną mama (bo też się bałam tego, co ty ), więc wiedziałam że damy radę. Pierwszą noc raczej w łóżku spędziłam, mama mi podawała dzieci i przewijala je. Następnego dnia już wstawalam do nich normalnie. Nie wiem, co Ci radzić z polozną. Ja bałam się być sama, ale miałam dwójkę pod opieką.

      1. No właśnie. Może pomyślę jeszcze nad tą opcją sali jedynki na pierwszą dobę, żeby mąż mógł mi podawać dziecko do karmienia. Dziękuję, bardzo mi pomogłaś :* Ściskam Ciebie i Dzieciaczki. Trzymam kciuki bez przerwy!

    5. Doti, ja rodzilam na południu Polski. Miałam ugadaną polozna do porodu. Podczas porodu bezcenna. Po porodzie wpadła zobaczyć co i jak ze 2 razy. Dziewczyna z mojej sali miała cc ok. 10rano. Nie pamiętam kiedy ja przywieźli. Chyba koło 11coś. Od razu na salę. Ona leżała a kangurował tata do gołej klaty. Potem przystawiali z położną. Nie pamiętam po jakim czasie. Nie miała nikogo wynajetego. Dzidziuś na noc był na sali noworodkowej. Moja Helusia też, bo nocą przywieźli nas z porodówki i małą zabrali na noworodki. Po jakiś 2, 5h s nu poczłapałam t am jeszcze,, wczorajsza,,… spytać jak się czuje i zobaczyć ja…
      Co bym Ci radziła: na pewno w szpitalu po cc będziesz miała standardową, wymaganą opiekę. Nikt Cię nie z aniedba i raczej nie odmówią pomocy. Położne i pielęgniarki w tej działce to przeważnie konkretne babki. Mąż będzie? Też się przyda i przy okazji wykaże. Zwróć uwagę, żeby ktoś pomógł Ci dobrze przystawić do piersi w tym czasie od razu po cc, do 2h najlepiej. Niech dziecko pobudza brodaw kę i wzmacnia odruch ssania. Poczytaj sobie na blogu hafija… Położne laktacyjne nie zawsze są dostępne. W teorii niby tak. W praktyce gorzej. Zawsze możesz opłacić sobie doradcę laktacyjnego, jAkbyś miała wątpliwości.. ja gdybym teraz to wiedziała, to bym to zrobiła.
      Apropos podnoszenia: koleżanka miała synka w rożku, było jej łatwiej…

      1. Olga , dzięki wielkie za cenne rady 🙂 Jakieś to uspokajające co piszesz i do mnie przemawia. Mąż będzie, jakoś ogarniemy 🙂 Rożek będzie ,trzeba popróbować w praktyce i jakoś pójdzie !
        O blogu słyszałam i poczytam.

        Ściskam Ciebie i słodkiego Heluszka!

    6. Ja miałam cc rano. Na sali pooperacyjnej synek leżał ze mną, a właściwie nie mnie 🙂 Ponieważ tak się złożyło, że było cięcie za cięciem po godzinie zawieźli mnie na inną salę pooperacyjną na patologię, synka na noworodki. Mąż kursował pomiędzy piętrami, a ja leżałam bez czucia w nogach 🙂
      Wieczorem mąż pojechał do domu, ja zostałam sama. Nad ranem wstałam i poszłam pod prysznic, potem o 6 rano na „normalną” salę. Pielęgniarka przywiozła mi synka w korytku i tak już został. Mąż przyjechał rano i zajmowaliśmy się nim razem. W nocy synek był ze mną. Niby była możliwość oddania dzieci w nocy na kilka godzin pielęgniarkom, ale w czasie kiedy ja leżałam na oddziale był sajgon. Dzieci rodziły się jedno za drugim. I w sumie wszystkie dziewczyny zajmowały się dziećmi same, odwiedzający musieli iść do domu. Ja leżałam na sali 4-osobowej, nie wiem jak jest w jedynkach.
      Ze mną na sali leżała dziewczyna, która miała wynajętą opiekę po cc. Ona miała cięcie rano (zaraz po mnie), położna przyjechała do niej na noc, około 18 i została do momentu przewiezienia jej na salę poporodową (do 6 rano). Pani podawała jej leki p/bólowe, potem wyjęła jej cewnik, pomogła wstać, zaprowadziła pod prysznic, pomogła się umyć, wytrzeć itd.. Ta dziewczyna była bardzo zadowolona z takiej pomocy.

    7. Doti- rodziłam przez cc w 2008,2011 i w maju tego roku – za każdym razem mialam malucha przy sobie od samych narodzin,nie rodziłam w Polsce ale wydaje mi się ze partner może być tam tam tak samo jak tutaj od rana aż do wieczora i wg mnie ta pomoc jest wystarczająca .Ja po swoich cc wstawalam bardzo szybko (nie ma nakazu leżenia u nas ) i chyba to pomogło mi dojść do siebie błyskawicznie i zająć się dziecmi .Po pierwszej wstalam po 8h a po drugiej i trzeciej po 4h – mąż był ze mną w ciągu dnia a w nocy juz się czulam na tyle dobrze ze bez problemu wstawalam do dzieci .Po dwóch dniach juz bylam w domu przy każdym z dzieci .Naprawdę nie ma się czego bać – mam porównanie bo miałam w międzyczasie laparotomie ginekologiczna i po niej ból byl naprawdę duzy a cc niby podobne cięcie również operacja ale chyba endorfiny robią swoje bo ból minimalny,mnie brzuch ciągnął jak na okres ale nic poważnego ,bez problemu wstawalam ,poszłam pod prysznic parę godzin po na obiad itp
      Reasumując – oczywiście nie wiadomo do końca jak się zniesie cc ale mając pomoc męża mysle ze to wystarczająca gwarancja ze się da rade -tym bardziej ze z każdą doba jest lepiej.Ja po dwóch dobach juz bylam w domu i nie oszczedzalam się specjalnie mocno (brak pomocy rodziny a mąż nie był w stanie wszystkiego sam ogarnąć ) także kapalam dzieci chodziłam z nimi na spacery robilam obiady -ze szpitala wypisali mnie z diclofenakiem i dihydrocodeine na dwa tygodnie ,bralam pierwsze 5 dni później juz nawet to było zbędne

      Trzymam kciuki za Twój poród 🙂

  36. Dziewczyny a ja trochę skołowana jestem po tej wczorajszej wizycie i nie wiem co myśleć. Według mojego lekarza w klinice to nie krwiak tylko blizna po mięśniaku. Trudno powiedzieć skąd to krwawienie,zdarza się, może być spowodowane spadkiem progesteronu, ale w wynikach badań jest ok. No to tylko się cieszyć, a jednak nie jestem uspokojona…

    1. Renata moja bardzo bliska znajoma 2 lata temu dokladnie wiedziała kiedy zaszła w ciąże, lekarze jej liczyli inaczej standardowo od okresu, serduszka nie było widać leżala w szpitalu bo też zaczeła krwawić, już była na skraju wyczerpania, po kilku dniach okazało sie że serduszko jest a krwawienai miała pełne 9 m-cy. Co do osłabienia przeziębienia jak doczytałam to ja w tym swoim niby 2-3 tc ale licząc od owulacji i zaplodnienia to nie wiedzialam jak się nazywam i ciągle spałam. Trzymam kciuki tak jak dziewczyny pisały plamienia sie zdarzaja, kolerznak ma ślicznego 2 letniego chlopca a do porodu plamiła.
      Piszesz że robilaś badania i oki. A robiłaś progesteron i to on spadł? to może więcej luteiny?

      1. A skąd to krwawienie u znajomej, wiadomo?
        Właśnie przede wszystkim a właściwie tylko jak do tej pory robiłam progesteron. Poziom dobry bo lekarz nie kazał zmieniać dawek leków a i tak biorę sporo:3 × duphaston, 2×2 luteiny i jeszcze zastrzyk z prolutexu.
        Zastanawiam się nad konsultacją jeszcze gdzieś ale znowu czy warto męczyć maluszka kolejnym usg?

        1. ona miala polipa i macice dwurożną. Ten polip krwawił. Jeden lekaż zauważył polipa inny nie i dlatego takie wahanie było. Maluszka nie warto męczyć to już nie jeden lekarz mi mowił im mniej usg tym lepiej. Ale jak znajoma lezala w szpitalu to codziennie miała. A i nie to że plamiła jak to określiła leciało jej jak z wiadra 🙂 wiec na spokojnie kontroluj i mam nadzieje że będzie dobrze jak u niej 🙂

          1. Dzięki Pati za angielską konsultację 🙂 . U mnie na pewno nie polip – mięśniaki, te to mnie lubią;-),a właściwie jeden szczególnie upierdliwy, ale usunęli mi go w maju. No nic, muszę się uzbroić w cierpliwość.

    2. Renata, wyobrażam sobie Twoj niepokój – szkoda, że lekarz nie wie co to, dobrze, że nie wciska ci krwiaka na siłę/
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że czy to blizna, czy krwiak – możesz zrobić to samo – czyli nic. Czekać.
      i naprawdę tutaj bardzo dużo dziewczyn krwawilo , plamiło w czasie ciąży. U wielu nie znalazła się nawet przyczyna, a dzieci zdrowie.

      1. Tak Iza, najlepsza rada- czekać. Wiem, co już gdzieś wspominałam, jak na niewiele rzeczy mamy wpływ i to jest chyba najbardziej ciężkie do zniesienia.
        Pocieszające te pozytywnie zakończone historie :-).

    3. Renatko, ja zaliczyłam spore krwawienie jeszcze przed serduszkiem. Cholera wie, co to było. Byłam od razu na izb.przyjęć a pecherzyk sobie był na miejscu. cokolwiek to jest najwyraźniej się oproznia (bo nie masz xywej krwi)u Ciebie i pewnie wkrótce bedzie czysto. Odpoczywaj dużo.

      1. Mam nadzieję że będzie jak u Ciebie i też maluch będzie sobie grzecznie siedział przez 9 miesięcy tam gdzie należy 😉 .
        Fakt, już nie krwawie, ale plamienie się niestety pojawia i straszy mnie cały czas.

  37. Co to byl za poranek!! 7.10 telefon z kliniki. Maz rozmawial z lekarka, bidulek tak sie stresowal. Dzisiaj byłam ostatni dzien w pracy. Powiedziałam szefowej co i jak i ze musi mnie zrozumieć. Poszlo nawet gładko:-) jutro ide do lekarza rodzinnego i musze wyblagac zwolnienie na conajmniej 2.5 tyg do wizyty serduszkowej.
    Jak ja wam dziekuje za to wsparcie. Przy was odstawienie luteiny nawet nie jest juz takie straszne. Postanowilam ze do poniedzialku zejde z niej do konca. Stopniowo dla mojego swietego spokoju. Ana niestety niewiem jaki mam wynik progesteronu ale wieże ze lekarka wie co robi. Wiecie co wam powiem mgla opadla… Swiat jest inny..
    Dziewczyny ja tylko wam ufam. Jakie witaminy bierzecie w ciazy ?? Piszcie swoje typy.
    Dziekuje za WSZYSTKO

      1. Ja też biorę Femibion, aktualnie Natal 2 (zalecany w 2 i 3 trymestrze) 🙂 dodatkowo doktorek zapisał mi kwas foliowy, brałam chyba do końca 3 miesiąca Acidum Folicum Richter 5 mg.

    1. Anitt, bez znaczenia ta wartosc bo Twoja klinika napewno wie co robi. Ufaj im i bedzie dobrze 🙂 W koncu zobacz ile juz osiagneliscie-jestes w ciazy! 🙂 Z witamin to faktycznie najlepszy jest Femibion natal 1.Ale przede wszysykim diete wzbogac w owoce, warzywa itp. Z tego sie lepiej przyswoja witaminy. Mialas dzis dzien pelen wrazen.

  38. Dziewczyny jakos troche ochlonelismy. Mam chorobowe na najblizsze dwa tygodnie. Nie zgadniecie ile kosztuje 60 sztuk Femibionu natal 1 w niemczech 55€!!! Tak ja wiem inaczej zarabiamy itd ale zeby go kupic to jest caly dzien mojej pracy!! To tylko ciekawostka, najmniejszy problem, i tak płacimy wszystkie takie rachunki za leczenie ze to sie nie umywa… Ale zamówiłam witaminy w aptece internetowej w pl 60szt za 48zl. Kupilam tez balsam na roztepy bo mam juz ich tyle ze az strach co bedzie w ciazy…nie moge pozwolic sobie na ani jeden dodatkowy…

    1. Jest fajny blog „sroka o”, bada składy chemiczne kosmetykow. Najlepszy okazuje się balsam i oliwka Rossmanna babydream, najmniej swinstw i skuteczne składniki, a kosztuje grosze. Używam całą ciążę, jestem na końcówce i 0 nowych rozstępów. Mam stare, studenckie 🙂

  39. Anitt, a mówiłam że za cierpliwość będzie w nagrode wypasiona beta? Pachnie dwoma maluszkami 😉 kochana spokojnej i nuuuuuuuuudnej ciąży 😉 a progesteron faktycznie lepiej stopniowo

    Sza co u Ciebie? Kiedy pierwsze kujki?

    Sikłam dziś (8dpt 5d blastki) z popołudniowego sika i dooopa, a test o czułości 10 :/ nie mam dobrych przeczuć, jutro beta, i jeszcze by się bardziej psychicznie nastawić na porażke siknę rano. Ehhh :((( cały dzień becze, jeszcze moja kolezanka napisała do mnie ze jest w ciązy i w ogóle jej ta ciąża nie cieszy i ciągle ryczy, o ironio 🙁 11-go zostałam ciocią (siora urodziła) cieszę się szczerze bo to siostra, ale za dużo tego szczęścia w koło jak na ten czas :((( nawet teraz ryczę i użalam się nad sobą.

    1. Margom sikacz w 8dpt popoludiu to jak wysłać mnie w sztafecie lekkoatletycznej na olimpiadę…bez szans…
      Zrob dzisiaj rano i czekaj dlyzszy czas, janiby czekalam ale widocznie te 2-3 min nie starczyly. Bardzo bym chciała aby Ci sie udalo. Trzymam mocno kciuki 🙂

      1. Niestety dziesiejszy sikacz też z jedną kreską, krew oddana, mięczy 13-16 wyniki. Dziękuję za kciuki jak coś będą na zaś, ale myślę o dłuższaj przerwie, 4 nieudane crio mnie psychicznie dobijają, mam trzy zarodki i nie mam sił na razie po noe wracać…

    2. Margom, trzymamy kciuki. Daj czas kruszynce – najlepeij robić test nie wcześniej niż w 10dpt. Wiem, że ciekawość wygrywa, bo sama robiłam codziennie od 6 dnia, ale to niepotrzebny stres 🙂 będzie dobrze!

  40. Anitt moje najszczersze gratulacje!

    Trochę mnie tu nie było, ale wróciłam właśnie z długo oczekiwanego urlopu.
    Żeby nie było za fajnie przez jego połowę miałam okres. Oderwanie od codziennej rzeczywistości pozwoliło na wiele rozmów z M. Zadecydowaliśmy, że podchodzimy po raz czwarty, ostatni do ivf . Jak się nie uda to może kiedyś podejmiemy ten temat ponownie, ale powinniśmy (podobnie jak Iza) zacząć żyć na innym trybie niż – co będzie gdy zajdę w ciążę? Pracę już zmieniłam na ciekawszą kilka miesięcy temu. Chcę zrobić kolejne studia podyplomowe w tym roku, a w przyszłym zwiedzić Himalaje. Trzeba zacząć żyć pełnią życia.
    W przyszłym tygodniu wizyta, od następnego cyklu antyki i w październiku będzie wszystko wiadome.
    Mój lekarz zaproponował odstawienie wszystkich suplementów i branie tylko orthomol natal. Któraś z Was go brała? Macie jakieś efekty/skutki/spostrzeżenia?

  41. Kas trzynam kciuki za dzisiejszy dzien.

    Ja dzis dzwonilam do N. co z moimi zarodkami. Zaden nie osiagnal stadium blastocysty. Poszly do kosza. Siedzi we mnie ten jeden… ale jakos nie widze nadzieji. Zalamka dzisiaj totalna.

    1. Aksug, masz jeden i to jest ważne! U mnie na 18 pobranych komórek też została jedna i jestem już po udanym transferze :), chociaż wcześniej też nie wierzyłam, że przy jedniej się uda – głowa do góry!

    2. Aksug u nas tez tak było do 3 doby modelowe , potem się rozwijały ale w 5 dobie koniec i żaden nie dotrwał do mrożenia .
      Za to ten jeden który Nam dali właśnie zaczyna 12 tydzień 🙂
      Wiem co czujesz bo przeryczałam cały dzień po tym telefonie i straciłam wiarę w tego Maluszka który we mnie zamieszkał.
      Dziewczyny na blogu ustawiły mnie do pionu 🙂
      Trzymaj się i wierz w to Maleństwo , może Wam sprawi niespodziankę !!!!

  42. Kas, trzymam kciuki, będzie dobrze.

    Margom mam nadzieję, że testy oszukiwały.

    Aksug wierz w tego, który jest w Tobie. Magda2 też płakała, że nie ma mrozaczków i udało się z tym jednym.

    Mimami, wspomniałaś, że byłaś w szpitalu. Co się stało?

    Ja już po wizycie. Wszystko chyba OK. Lekarz stawia na 6-8 pęcherzyków. Jeszcze w poniedziałek wizyta i będziemy ustalać punkcję. Jeszcze dzisiaj mam zadzwonić z wynikami estradiolu i potwierdzić dawkę Puregonu.
    Za to czuję się kiepsko. Gdybym tak czuła się za pierwszym razem, to nie wiem, czy bym się zdecydowała na drugą stymulację. Dobrze, że dzisiaj piątek. Ale jak tak dalej będzie, to nie dam rady pójść w poniedziałek do pracy.
    Gniecie mnie w brzuchu, ale wysoko, zaraz pod mostkiem, na środku. Trochę boli mnie głowa, czuję się słaba, a jak coś zjem, czy wypiję, jest jeszcze gorzej. Odbija mi się i wzdyma, ale raczej też tak wysoko. Normalnie się czuję, jakbym się czymś przytruła.
    Zatrucie z kacem.
    Ciekawe, czemu tym razem mnie tak siekło, jak biorę to samo.

    1. Wezon a moze ty faktycznie czyms sie zatrułaś a stymulacja to tylko przypadek. Moze spróbuj pic cole?
      Dobrze ze pecherzyki rosna. Jeszcze trochę i półmetek. Myślałas w ktorym dniu chcesz zarodki?

        1. Wężonku, bądź ostrożna i o tych wszystkich niepożądanych skutkach ubocznych stymulacji zgłaszaj lekarzowi. U mnie takie bóle żołądkowo – jelitowe były zapowiedzią hiperki. Bron Boze nie chce Cie straszyc. Moj lekarz monitorowal Estradiol, niby był w normie ale wysoki na końcu stymulacji i zadecydował, że w cyklu ze stymulacja nie przeprowadzi transferu. Prawdę mówiąc, to byłam zła na ta jego decyzje ale po punkcji się tak źle czułam. … z dnia na dzień coraz gorzej, że później mu w myślach dziękowałam, że był trzeźwy w ocenie sytuacji.
          W moim przypadku (nie wiem czy to regula) przy stymulacji mocno powiększające się jajniki zabrały miejsce jelitom i żołądkowi, były ścisniete i dlatego bolały. Oby u Ciebie te bóle były z jakiegoś blachego powodu. Przecież ciągle nie możesz mieć pod górkę!!!

  43. Wężon super wieści, dużo pęcheżyków w sam raz, po punkcji może się okazać ze dwa trzy więcej jak to u mnie było 😉 mam nadzieję że z samopoczuciem się polepszy, byle do punkcji i oby czasem jakaś hiperka się nie przypalętala, ale widzę estradiol cały czas kontrolowany to będzie dobrze. Kciuki 😉

  44. Wczoraj miałam transfer. Trzeci. Podali mi dwa zarodki, lekarz stwierdził, że są niezłe… Dodatkowo mielismy AH i embryo glue. W poniedziałek pierwsza weryfikacja. Jestem w domu, wzięłam L4. Leżę, myślę, patrzę ile mam sprzątania. I czytam Wasze komentarze natchniona, że może teraz będziemy mieli dobrą passę 😀

    Anitt – gratulacje!!

    Iza – trzymamy kciuki, czas na zmiany!!!

    Czarovnica – zazdroszczę Ci odwagi. Ja się męczę z myślami, co jeśli może za chwilkę będę w ciąży? Idź na tę podyplomówkę, planuj Himalaje i żyj. Ja może za chwilkę też tak zacznę myśleć 😀

  45. Hej dziewczyny odebrałam wyniki właśnie i już nie wiem nic 🙂 ten mój org jakiś dziwny w tym roku wszystko na odwrót mam niski estradiol i to mnie martwi i niskie lh w zeszłym roku było na odwrót estradiol był w normie a fsh i Lh wysokie.
    Czy któraś z was miała niskie Lh i Estradiol?

      1. Wężon 2 dc lameta od 3 dc dzis 4dc lecimy z Puregonem. a wyniki takie :
        Hormon wynik norma rok temu
        Estradiol  10,11 pg/ml 12,4-233  76,77 pg/ml
        FSH 8,02 U/l 3,5-12,5  10 mlU/ml
        LH 2,29 mlU/ml 2,4-12,6 14,7 mlU/ml
        Prolaktyna 202,6 uU/ml 102-496 5,41 ng/ml (norma 5,18-26,53)
        TSH 1,839 mlU/ml 0,34-5,6  1m-c temu 1,299 ulU/ml

  46. Kas trzymajcie się! ! A ja poproszę od Was tak nieśmiało dużo pozytywnych fluidów. Jestem w szpitalu. Jutro mam mieć rano cc. Boje się i myślę tylko czy z małym będzie wszystko ok.

  47. Wężon
    U nas niby nic poważnego, mój lekarz mnie zaskoczył na wizycie i zdecydował się 2 tygodnie temu na założenie pessara w 20tc ( wolał to zrobić wcześniej). Po paru dniach zaczął mi się stawiać brzuch. Przez tydzień leżakowałyśmy w szpitalu, kroplówki z magnezem i do domu. Nie będę ukrywać że się boje i to cholernie, nie chce mieć powtórki, i czym bliżej 28tc tym strach większy bo w tym czasie ciążowym odkleiło mi się łożysko 🙁 teraz leżymy w domu, wciągam końskie dawki magnezu i staram się myśleć pozytywnie.

      1. Ta to ja pytałam 🙂
        Nasz Misiek jest bardzo bardzo chory. Opisałam już kiedyś naszą historię, lekarz za późno zdecydował się na przewiezienie mnie do innego szpitala. Zbyt późno wykonana cesarka. Głębokie niedotlenienie 1 punkt apgar. Misiek nie widzi, nie słyszy, jest dzieckiem leżącym. Nie było jakiegoś konkretnego powodu odklejenia się łożyska, dlatego mój lekarz dmucha na zimne.

        1. Mimami, mnie też jakoś umknęła Twoja historia. Tak mi przykro, że to wszystko się tak potoczyło, że lekarz zawiódł i Wasz synek jest przez to chory. Wierzę, że tym razem będzie inaczej. Dobrze, że lekarz trzyma rękę na pulsie. Bardzo mocno trzymam za Was kciuki.

    1. Mimami trzymaj się! Wierzę, że wszystko będzie dobrze,dużo odpoczywaj, staraj się nie zamartwiać, bo wiadomo stres się sprzyja w ciąży. Dawaj znać co u Was. W którym tyg. jesteś?

      1. Boroffka
        21tc i 1 dzień ( wg aplikacji ciążowych pokazuje sie 22tc).
        Powinnam napisać wyżej ze zmieniałam lekarza, szpital, wszystko co wiąże sie z Miska historia. Odpoczywam, robię wszystko zeby było dobrze 🙂 staram sie myślec pozytywnie, ale nie ma co ukrywać boimy sie bardzo.

        1. Mimami to idziemy równo, u nas też 21 tc, na kiedy masz termin? I kogo się spodziewacie?
          Jesteś bardzo dzielna, rozumiem Twój stres, w takiej sytuacji trudno zachować spokój. Chyba nie trafiłam na Twoją historię,skąd jesteś?

          1. Tak, my też spodziewamy się córeczki 🙂 Ja mam termin na 03.01, co zaskakujące to jestem dokładnie w 21 tc i 2 d, więc trochę mnie dziwi rozbieżność między nami, może to kwestia transferu. Wprawdzie z usg termin też nam wyszedł 29.12, ale liczę, że przetrzymam malutką do nowego roku 😉

          2. U nas to ciąża naturalna, chociaż poprzedni lekarze nie dawali nam na to szans. Moje amh w lutym 0.33. Na 28 kwietnia miałam umowiona wizyte w klinice leczenia niepłodności. Bylam juz psychicznie przygotowana na adopcje komórki. A tu wyszła nam taka niespodzianka 🙂

  48. Testy miały racje, beta standardowo po raz 4 < 0,1 nie widze sensu wracać po kolejne, przynajmniej w najbliżym czasie…może wydać się to głupie, ale na prawdę wolała bym mieć choć niską bete ciążąwą z finałem poronienia niż ciąglę je****e 0,1 które odbiera mi nadzieję że kiedykolwiek się uda….

    1. Margom, bardzo mi przykro. Pamiętaj o swoich mrozaczkach, zbieraj siły i wracaj po nie. Pomyślcie z lekarzem nad jakimiś zmianami. Może tak jak Iza antybiotyk? Przytulam Cię mocno…

    2. Margom nie łam się, odetchnij teraz, właśnie myślałam o Tobie ale mnie uprzedziłaś z wpisem a ja dziś jakaś zakręcona jestem zaczynam pisać komentarz a wklejam po 10 min. A z tą niską betą to też nie jest wcale za fajnie.

    3. Margom, przykro mi bardzo, ehhh to zycie nas nie rozpieszcza, ale to chyba nie najlepszy czas na podejmowanie decyzji co dalej. Daj sobie czas, odetchnij, przerzucić kartkę, ale przede wszystkim spójrz na siebie laskawym okiem….

      Pati jaki masz ten estriadol? Ktory dzien stymulacji?
      Ja z kolei mam za wysoki jak na ten etap stymulacji 5dc, mam zmniejszoną dawke puregonu do 100 m.j

    4. Margom, strasznie mi przykro 🙁 nasze dobre myśli i słowa nie pomogły 🙁
      Nie możesz się poddać! W końcu zawsze się udaje, a tym bardziej jak zarodki na Ciebie czekają! Odpocznij i nie podejmuj decyzji teraz. Przyjdzie na nią jeszcze czas…

    5. Margom, przykro mi 🙁 Gdyby chociaż drgnęła, dałaby Ci nadzieję, a tak… wiem jak Ci trudno 🙁
      Ale Wężon mądrze prawi. Komórki się zapładniają, macie zarodki, to są Wasze szanse. Kolejne próby, nowe leki, inne podejście, czasem inny lekarz mogą w końcu pomóc znaleźć przyczynę braku implantacji.
      Przytulam Cię mocno. Bardzo!

    6. Margom to oczywiste, że przemawia przez Ciebie złość i żal. Kto,jak nie tu zebrane dziewczyny wiedzą doskonale przez co przechodzicie? ..Wypłacz się, wykrzycz…a jak potrzeba to i uderz „pięścią w stół „. I…..wracaj do gry!!!!

    7. Cholera Margom,przykro rzeczy mi bardzo, wierzyłam że beta będzie jednak pozytywna.
      Dziewczyny dobrze radzą, odpocznij a potem spróbuj znaleźć przyczynę że Twoje zarodki się nie zagnieżdżają. Doczytałam, że już masz plan 🙂 , to bardzo dobrze. Ja trzymam kciuki cały czas.

  49. Margom masz już te wyniki? Wiem że pisałaś 13-16 a do 16 jeszcze troche czasu ale może już coś wiesz?
    Wężon to chyba nas dwie trafiło z tymi skutkami ubocznymi leków bo ja dziś umieram, moge sobie wyciągnąć ulotke od lametty i ptaszki stawiać obok większości podanych skutków ubocznych.

  50. Anett a w jakie dni powinno się robić badania estradiolu przy stymulacji? Hmm bo ja miałam brać leki i wogóle pojawić się 11-12 dc ale nikt mi nie powiedział żeby jeszcze dodatkowo oznaczać poziom estradiolu tylko ja zwykła stymulacja a nie przed punkcja.

    1. Ja np przy stymulacji mialam robiony estradiol dnia 1,8,10 i 11. Potem byl weekend i w pon punkcja to juz nie. Ale faktycznie estradiol masz niski a przy wzroscie pecherzykow powinien rosnac.Moze teraz zacznie? LH to spokojnie masz przy dolnej granicy a on im blizej owulacji tym bedzie rosl ale skok przy samej owulacji to pojawi sie nagle. Tak sobie kombinuje sama ale z dr to dokladnie obgadaj.Narazie poczekaj spokojnie do usg pati i zobaczycie co bedzie. bedzie dobrze 🙂

  51. Dziewczyny dziękujemy wam z całego serca za wsparcie, czytałam Was ze łzami w oczach. Jest ok, Sonia dzielnie zniosła operację, zwężenie udało się usunąć w całości, był to nieduży odcinek, nie ma różnicy cisnien w połączonych częściach. Kardiochirurg bardzo zadowolony. Dziękuję raz jeszcze. Teraz czekamy aż Sonia będzie gotowa na odpiecie respiratora

    1. Boże…. jak się cieszę!!! Nie do opisania!!! Co za ulga, że się udało. Oby rekonwalescencja przebiegła pomyślnie i jak najszybciej, tak żebyście mogli z powrotem upijać się szczęściem we własnym domu. Całuję moooooocno:*

    2. No co za ulga…wreszcie 🙂 Tyle pozytywnych fluidow bylo dla Sonieczki od forumowych ciotek ze musi byc dobrze! Jestescie obie mega dzielne Kas :* niedlugo wezmiesz Malutka do domu, sciskam

  52. Kas, super wieści, tak sie cieszę. Oby Sonia szybko doszła do siebie.

    Rany, jak wielką niewiadomą jest to wszystko …najpierw martwimy się o dziecko w brzuchu i mogłoby się wydawać, że jak już będzie poza nim i dostanie 10pkt po porodzie to wszystko będzie ok. Nic bardziej mylnego, jak widać.

    Kas, cały czas zastanawiam się, jakim cudem Ty to wychwyciłaś u takiego maluszka, że ten oddech jest nie taki. Czy coś Cię tknęło, jakieś matczyne przeczucie że coś jest nie tak??Jesteś niesamowita, można powiedzieć, że uratowałaś swojemu dziecku życie.

    1. Lekarze powtarzają nam, że zwykle dzieci trafiają do szpitala przy tej wadzie, kiedy z powodu niedotlenienia dochodzi już do niewydolności organów. Mieliśmy morze szczęścia, ze tak to wychwyciłam. Nie umiem tego opisać… kiedy dziewczyny się urodziły i wzięłam Sonię pierwszy raz na ręce poczułam coś wyjątkowego, taką mega silną potrzebę opieki nad nią. Nawet miałam wyrzuty sumienia wobec reszty, ze ona jest moją „ulubienicą”. Od pierwszych chwil byłam na nią wyczulona. Chyba tak zadziałał instynkt matki. A oddech zmienił się w 7dobie, stał się plytszy, bardziej „wysiłkowy”. Instytut nas olał i odesłał z izby przyjęć, na szczeście czd się nami zaopiekowało.

    2. Bilbao, mam takie same refleksje. Ile niebezpieczeństw czyha, jak czujnym i przewidywalnym trzeba być, a czasem to nie wystarczy. Strasznie to przytłaczające. Dlatego jak jest dobrze, to po prostu trzeba się cieszyć.

    1. Dziekuję kochana że pytasz, dużo płaczę, za dużo emocji, najbardziej złości. Jestem na fajnej grupie na fb i tam mi dziewczyna podpowiedziała, że też miala kilka nieudanych transferów, aż w końcu zrobiła sobie badanie na poziom komórek nk, miała bardzo wysoki i p.podobnie to może być przyczyną, bo za duża ilość tych komórek w naszym organizmie zabija komorki od rakowych po zarodki. Także lampka mi się zaświeciła, bo raz poroniłam ciąże naturalną we wczesnym etapie i teraz 4 nieudane transfery, liczę że może tu jest przyczyna?! Także chwilkę sobie popłaczę, a potem badanie i zobaczymy co dalej…szkoda mi wracać po kolejne zarodki, które są najlepszej klasy, i transferowane ze wspomagaczami typu glu, ah jak i tak nic z tego nie wychodzi.

      Olga a jak córcia docieracie się?

      1. Płacz. Niech z ciebie zejdą te wszystkie emocje. Tylko my wiemy jakie…Dobry pomysł z tymi NK! Może jeszcze wzielabys ten antybiotyk co Iza na te komórki plazmatyczne?
        Na te komórki nk to jest ta kroplówka przed i w trakcie?
        Zbadaj. sobie jeszcze czynność skurczową macicy jeszcze (to na usg widać), bo może być taka kurczliwość i wtedy podają atosiban.. A mialas scratching?
        U nas dni podobne do siebie: cyc, pielucha, spanie… trochę zmartwień jest, bo młoda ma nietypowy kształt główki. Jeden neurolog zlecił usg i kontrolę, ale zapisałam się do neurochirurga, który się zajmuje takimi nieprawidlowosciami. Jestem posrana ze strachu, wizyta dopiero 16. 09… ogólnie: moje macierzyństwo to wielka radość, ale jeszcze większy strach… jak w ciazy.

        1. Tak Olga na te nk robi się wlewy w trakcie nie wiem jak przed (dopiero ogarniam temat), dziewczyna która mi opisała swoją sytuacje brała tabletki miesiąc czy dwa przed crio, które też miały za zadanie zmniejszenia ilosci tych komórek. Scrathingu nie miałam, i badania kurczliwości macicy też nie, a czy to jakoś specjalnie trzeba zbadać bo dr nic mi nie mówił nigdy przy usg o kurczliwości. O antybiotyk co Iza ma też popytam, szukam na razie immunologa w swoim mieście może On coś poradzi…eh najbardziej mnie denerwuje że sama musze kombinować co by tu zrobić, a dr ma to gdzieś. Dobrze że jest internet, Blog Izy bo tu najwięcej idzie się dowiedzieć niż od samego lekarza….

          Olga mam nadzieję że z główką będzie okej, koleżanka miała kiedyś podobny problem z córką, okazało się że za często na jednej stronie leżała i dodatkowo kupili jakąś specjalną poduszkę i się wszystko z czasem wyrównało. Główka jeszcze mięciutka to się wszystko powoli ukształtuje 😉

          1. Badanie kurczliwosci to zwykle usg tylko chyba dłuższe, robią zapis czy nie ma nadmiernej czynności skurczowej która utrudnialaby zagniezdz? enie. Jesli jest to transfer robi sie w osłonie atosibanem (kroplówka chyba). A scratching to ma tu na blogu swoich zwolenników i ja do nich należę…
            Z doktorami to różnie bywa: część wierzy we wspomagacze, część nie… niestety są tylko ludźm i, nie misjonarzami:) Ja np wierzę w to, co pomogło innym i w to, co ma naukowe poparcie..
            Iza kilka postów temu pisała o tych komórkach plazmatycznych (to chyba jakiś popularny antybiotyk na to jest -Iza jak to sie nazywa ten lek? )..
            Cokolwiek zdecydujesz, warto w to uwierzyć:)

          2. Heh, sama zaglacam tutaj, jak trzeba sie czegoś dowiedzieć 🙂 Margom, to fizyka, jest akcja, będzie reakcja, jak odpoczniesz, wypłaczesz się, zdziałasz cuda. Mam nadzieję.

            Olga, nie dzieliłaś się wcześniej obawami o Helenkę. Ja się urodziłam z nadprogramowymi fałdami skóry na czole. Musiało pójść w mózg, bo wyglądam normalnie 🙂 zbadaj, daj znać, ale nie zamartwiaj się na zapas.

  53. Dziewczyny, mam pytanie o picie napary z nagietka. Przeczytałam, że podobno działa przeciwporonnie. Czy stosujecie? Co na to lekarze? Zastanawiam się jak się „jeszcze zabezpieczyć” przed ryzykiem poronienia, więc może coś słyszałyście o nagietku?

    1. Patka a na czym miałoby polegać jego przeciwporonne działanie? Wzmacniające? Przeciwskurczowe? Bo jakoś nic konkretnego nie znalazłam.
      Nie powiem Ci jak się zabezpieczyć, byłam na zwolnieniu, mąż wyręczał mnie prawie we wszystkim, łykałam grzecznie leki a maluch z nami nie został 🙁 .

      A jak wczorajsza wizyta 🙂 ?

      1. Odnośnie nagietka to sama nie wiem, stąd pytanie. Przeczytała. O tym w poradach dla ciężarnych. Ale właśnie mało konkretów, więc nie zaryzukuję 🙂

        A po wizycie ok, jeszcze serduszka nie widać, ale poza tym wszystko ok. Za dwa tygodnie na kolejnej wizycie już powinno być. W którym dpt u Ciebie było już widoczne? U mnie był wczoraj 17dpt, czyli 22 od zapłodnienia, więc powinno się pojawić lada dzień 🙂 mam taką nadzieję. Beta 4136.

        A krwawieniem się nie przejmuj. Gdyby coś miało się złego dziać, to by pewnie już się wydarzyło. Może faktycznie „masz taką urodę macicy” jak to napisała Olga82 🙂

  54. Dziewczyny ,żeby nie było nudno. Wczoraj wieczorem znów krwawienie. Tym razem skończyło się na konsultacji telefonicznej z moim lekarzem: położyć się, jakby bolało to do szpitala. W sumie za chwile było po sprawie, dziś jest ok.
    Powiem Wam, że jak tak ma to wyglądać to osiwieję wcześniej niż myślałam 😉

    1. Renata, kurde, chyba taka twoja,, uroda,, macicy. Bądź dobrej myśli. Odpoczywam dużo.
      Teraz do następnej wizyty, potem kolejna i tak minie 1trymestr:) Chcecie robić genetyczne?
      Iza, kiedy ta rozmowa next level? 🙂

      1. Odpoczywam, odpoczywam 😉 .
        Olga, jeśli chodzi o badania genetyczne to-usg wiadomo ale inne testy typu Nifty czy Harmony nie wiem. Nie rozmawialiśmy o tym z mężem, nie rozmawialiśmy o tym z lekarzem, nic nie planujemy, każdego dnia bojąc się o dalsze losy tej ciąży.
        Jednocześnie cieszymy się ogromnie, bo moje słowa zabrzmiały, jakbyśmy byli nieszczęśliwi 😉 ale wciąż ostrożnie kroczek po kroczku.

  55. Dziewczyny proszę o pomoc !!! Jestem w 20 tc i na ustach wyskoczyła mi opryszczka. Pomału się goi ale co z tego jak zarax zawału dostane. To prawda że może być oba niebezpieczna dla dziecka ? Doszperalam się ze jesli pojawiła się po raz pierwszy to ryzyko wad wrodzonych u dziecka i nie tylko jest bardzo duże.Z tego co pamiętam juz raz kiedyś miałam. Czy to powoduje że mogę czuć się bezpiecznie ?

    1. Gocha, tak, możesz być spokojna jeżeli już kiedyś miałaś tego nieproszonego gościa na ustach. Opryszczka po raz pierwszy w ciąży może być niebezpieczna-może ale nie musi, i o ile wiem, to najbardziej w pierwszych tygodniach ciąży. 20tc jest już w miarę bezpieczny pod tym względem.

    2. Ja nie wiem co to za głupoty piszą w internecie!!! Noc sie nie przejmuj,możesz miec pierwszy raz w życiu opryszczkę na ustach a fmdziwcku nic a nic nie bedzie!!! Jesli by sie pojawiła opryszczka gdzies w macicy to jest 10% szans przy porodzie ze zarAzisz dziecko.
      A na ustach totalnie nie ma znaczenia.
      Użyj plasterkami czy maści i ciesz sie ciąża .

  56. No to mam wyniki AMH 3,4 i 17-oh prog miała któraś z was to badanie? Wynik 1,86 a norma 0,2-1,3. Coś mi sie przypomina że to badanie w kierunku wyeliminowania problemów z nadnerczami ale już się zakręciłam.

    Sza a co u ciebie? dawno cie nie było albo przeoczyłam jakiś wpis. Bo chyba miałyśmy podobnie zaczynać? Wszystko oki?

    1. Hej tak wszystko ok;) jestem na wakacjach dlatego nie pisze ale wszystko czytam. 🙂 jestem w trakcie brania gonapeptylu i encortenu. 29 sierpnia wizyta. Wiec u mnie nic ciekawego 🙂
      A jak
      U ciebie?:)

      1. Sza ja dzis 6 dzien stymulacji i 3-eci zastrzyk z puregonu będzie (3-7dc lametta, 4-9dc puregon 75, do tego od miesiaca biore metformax bo wyszła mi ta insulinoopornosc i cukrzyca) a 25.08 wawa-10 dc. Mój M. się smieje że teraz to mam full serwis leków tylko niech to endo będzie chociaż 8mm i niech później pęknie jajko o ile wogóle się pojawi. Narazie jajnik mnie tylko pobolewa no i skutki uboczne lametty dają w kość. Staram się nie panikować nie nastawiać ani pozytywnie ani negatywnie, nie myśleć o przestymulowaniu. Pilnuje dokładnej godziny podania zastrzyku i wzięca lametty. Trzymam diete w sensie jem regularnie w niewielkich ilościach, wpierniczam orzeszki brazylijskie, spijam czerwone wino, wiesiołek, mace, dong quai, acc max, omega 3, femibion, wit d3, magne b6, yyy no i jeszcze w kierunku cukrzycy morwe białą a na uspokojenie tableteczki z melisy. I niech mi tylko to endo nie urosnie to ja już nie wiem co przy następnym podejściu dodam do tego zestawu wspomagaczy:) Ale już czuje co to będzie za natłok myśli w środa/czwartek.
        To miłego urlopowania się dalej 🙂 my planujemy wypad po stymulacji, jak nic nie wyjdzie to pakujemy walizki i jedziemy na kolejny urlop 🙂

  57. Mam pytanie. Tak jak już wcześniej pisałam 25.08 mialam mieć histero jednak ze względu na przeziębienie Dr. Przesunął termin na 30.08. Jednak zastanawia mnie jedna sprawa na wizycie w zeszłym tygodniu. , dr nagle stwierdził. , że muszę się zaszczepić na żółtaczkę. I tu mam pewne wątpliwości. Po pierwsze chyba zapomniał o tym wcześniej, poroniłam w lipcu miałam wystarczająco dużo czasu na szczepienia. , po drugie zaplanował 2 szczepienia do zabiegu w odstępie tygodnia , kiedy tego rodzaju szczepienia wykonuje się w odstępach kilkumiesięcznych.
    No powinnam zacząć jutro a ja nadal bez głosu hmmmm co robić?

    1. To bardzo dziwne zalecenie! Upewnij się u internisty, czy to ma sens, bo tydzień odstępu to za mało. Zobacz co znalazłam: Do wyboru jest szczepionka skojarzona, uodparniająca przeciwko obu typom wirusa (podaje się 3 dawki szczepionki – pierwsze szczepienie w dowolnym terminie, drugą dawkę po miesiącu i trzecią po 6 miesiącach od pierwszego szczepienia) oraz szczepionki pojedyncze: przeciwko WZW typu A (w 2 dawkach; pierwszą podaje się w dowolnym terminie, drugą podaje się między 6 a 12 miesiącem od pierwszego szczepienia) i WZW typu B w standardowym schemacie szczepienia:0,1,6 miesięcy.

      Moim zdaniem zapomniał o tym, co jest karygodne! A nie robiłaś badania krwi na przeciwciała? Może już się szczepiłaś wcześniej?

    2. Liloa, ja sie niby chcialam szczepic przed tym drugim in vitro bo we wszystkich papierach o tym pisali a nikt nic nie mowil. Ale ze doczytalam to pozno to zapytalam w klinice na poczatku stymulacji. Odpowiedzieli ze teraz to nie ma co bo za pozno, zaraz transfer itp i sie nie wyrobie z dawkami. I zeby teraz o tym nie myslec, chyba zeby sie nie udalo i bedzie wiecej czasu na te odstepy szczepienne. Nie wiem jak te szczepienia z ewentualnymi transferami tak zaraz po, zapytalas moze dr? Coby potem przerwy jakiejs nie wymyslil nagle przymusowej.
      Moze przed histero jest obowiazek jak przed niektorymi innymi zabiegami? Stad tak wyskoczyl…Tylko czy to da ochrone tak na gwalt to nie wiem. pozdrawiam Cie cieplo :*

    3. Ja teraz dostałam skierowanie na histero i zero info o szczepieniach, nikt mnie też o to nie pytał jak czekałam 6miesięcy na miejsce na laparo, ani podczas całej procedury in vitro, także może to kwestia lekarza, a nie odgórna zasada z tymi szczepieniami?

    4. Liloą, ja miałam 2 laparo, 4 histeroskopie, cc i 2 transfery i nikt nie mówił o szczepieniach. Tylko sprawdzają przeciwciała przed ivf. Zaszczepiłam się na własną rękę po zeszłorocznym poronieniu, przewidując dalsze zabiegi i tak dla ogólnego spokoju. Ale właśnie w schemacie szczepienie, za miesiąc 2 dawka i za 5 miesięcy (6 miesięcy od 1 dawki) ostatnia.
      Coś mi się kojarzy, że mówili, że 1 dawka nie daje jeszcze odporności, dopiero dwie, a trzecia jest dla utrwalenia. Może dlatego chce Ci tak te dwie szybko wepchnąć.

    5. Można się szczepić na WZW wg schematu 0-7-21 dni. Z tym, że jeśli masz mieć zabieg w przyszłym tygodniu to będziesz miała niską ochronę. Po 3 dawce wynosi ona ciut powyżej 70%. Nie wiem ile po dwóch ale to zawsze lepiej mieć cokolwiek niż nic 🙁
      Teraz nie ma obowiązku szczepienia. A Ty nie byłaś szczepiona jako dziecko? Może trzeba zrobić badanie i ewentualnie się tylko doszczepić jedną dawką?
      Ja byłam szczepiona jako osoba dorosła na początku lat 90 (trzy dawki i potem dawka przypominająca). W tym roku robiłam badanie i miałam p/ciała ale za niskie. Wystarczyła tylko jedna dawka 🙂

  58. Hej wszystkim, pomalutku zaczynam powrót do gry. W piątek byliśmy na wizycie wstępnej w N. w Wawie u dr. T.-B. Zrobiła na mnie dobre wrażenie, bardzo rzeczowa i dokładnie wypytująca chyba o wszystko, o co mogła. Omówiła z nami również poprzednie In vitro, wyraziła kilka zdziwień i potwierdziła, że w grudniu 2015 lekarze robiąc mi laparoskopie popełnili błąd nie sprawdzając wyniku bety, usunęli mi tym samym wczesną ciążę, co już wiecie, ale powiedziała też, że jeśli miałam wtedy plamienia, a miałam, to nie powinni robić zabiegu, bo wydmuchując mi krew podczas laparoskopii, mogli spowodować endometriozę. Rozmawiała z nami 2 godz, przez co nie wystarczyło czasu na badanie ginekologiczne także nie wiem co tam z moimi jajnikami po kwietniowym podejściu. Zleciła mi histeroskopię z uwagi na bardzo trudne iui i trudny transfer. Mam ciarki na plecach jak pomyślę o pobycie na oddziale w szpitalu, w którym usunęli mi ciążę i w którym byłam po przestymulowaniu. Szczerze mówiąc obawiam się teraz pobytu w jakimkolwiek szpitalu. Czy któraś z Was robiła histeroskopię w N.? Ceny są wysokie, ale nie wiem, czy nie wolę zrobić większy debet na koncie, który i tak zrobię ze wzg na in vitro, i zrobić ten zabieh w N. gdzie ufam, że wiedzą, co robią, niż u rzeźników? Na czym ten zabieg polega? Jest w narkozie? Pani dr powiedziała, że chciałaby, aby sprawdzili co jest ewentualnie nie tak i jeśli coś wyjdzie, to żeby od razu usunęli przeszkodę. W związku z tym nie wiem, która opcja cenowa wchodziłaby w grę – histeroskopia diagnostyczna, zabiegowa, czy operacyjna… dostałam też papierek do podpisania przez internistę, że mogę mieć in vitro… dr pytała mnie, czy mój rodzinny nie podpisał klauzuli sumienia… nie mam pojęcia 🙂 Pytała nawet o to, co my uważamy, z jakiego powodu z naszego punktu widzenia mogło się nie udać ostatnie podejście. Teraz czekam na nowy cykl, który u mnie nie wiadomo kiedy nastąpi.. muszę zrobić różne badania i po miesiączce histero. Później mogę startować dalej.

    1. Cześć Mała Aniu. Ja tez mam zaleconą histeroskopię. Jestem po 4 nieudanych transferach, gdzie ani razu nie było implantacji. Wiem tylko tyle, że histeroskopia ma być pod narkozą i mam zadzwonić jak tylko dostanę @. Mam też brać tabletki anty, nie wiem w sumie po co bo będę podchodzić do crio. Ja co prawda jestem w I-med w W-wie i też tam będę miała ten zabieg (koszt 2000 zł), ale nie mam pojęcia jaki rodzaj będę miała tej histeroskopii bo nawet nie wiedziałam że są aż 3 rodzaje… :/

      1. Ja nie dostałam antykoncepcji tym razem, przed poprzednim podejściem miesiąc brałam antki. W Novum cena waha się od 1800 do 2700 z tego co pamiętam… lekarka zaznaczyła, że musi być juz całkiem czysto,bez żadnych płomień. Tez będę dzwonić na początku @. Dzięki za odp Tuptuś.

        1. Ja miałam histeroskopie w N. Robiona jest chyba w takim znieczuleniu jak punkcja. Jest się przytomną, ale nie czuje się bólu. Poszło sprawnie i bez problemów. Jeśli i tak chcesz zrobić prywatnie , to polecam zrobić w tej klinice. Lekarz, który ją przeprowadza ma dobre opinie , bo zbierałam wśród znajomych lekarzy.

        1. LILOĄ serio? w Invikcie i na NFZ?
          Lekarz mi powiedział, żeby zrobić ten zabieg przed kolejnym crio i na pytanie ile to będzie kosztowało bo program się skończył, powiedział że 2000 tys. Pytałam go nawet czy może mogłabym zrobić u siebie (w mieście w którym mieszkam właśnie na NFZ) ten zabieg, to powiedział, że owszem mogę tylko on by chciał żeby lekarz się na prawdę do tego przyłożył, że wiedział po co i dlaczego jest tak ważny ten zabieg dla mnie… to stwierdziłam, że w takim razie wolę zrobić go u nich, bo tu to nie wiem na kogo trafię i czy faktycznie nikt mi tego zabiegu nie zrobi tak po prostu na odpierdziel…

        2. LILOĄ serio? w Invikcie i na NFZ?
          Lekarz mi powiedział, żeby zrobić ten zabieg przed kolejnym crio i na pytanie ile to będzie kosztowało bo program się skończył, powiedział że 2000 tys. Pytałam go nawet czy może mogłabym zrobić u siebie (w mieście w którym mieszkam właśnie na NFZ) ten zabieg, to powiedział, że owszem mogę tylko on by chciał żeby lekarz się na prawdę do tego przyłożył, że wiedział po co i dlaczego jest tak ważny ten zabieg dla mnie… to stwierdziłam, że w takim razie wolę zrobić go u nich, bo tu to nie wiem na kogo trafię i czy faktycznie nikt mi tego zabiegu nie zrobi tak po prostu na odpierdziel… ale mnie teraz zaskoczyłaś…

    2. Mała aniu rozumiem cie całkowicie bo gdybym nie nasikała na test też pewnie bym była po laparo z nakłuwaniem jajnikow a cos mnie tak podkusiło w 7 dc i wyszły 2 krechy. Ale i tak ciąża się nie utrzymała. Z jednej strony żałowałam że nie poszłam na zabieg ale cieszyłam sie że dałam maleństwu szanse. Co do żeźników poznałam takiego jednego podczas badania drożności synuś prof z CZMP. Masakra…
      A jakie miałaś objawy przestymulowania? Bo to kolejna opcja której się obawiam obecnie.
      Co do kwesti cyklów ja ich wogóle nie mam wiec rozumie określenie „nie wiem kiedy przyjdzie” u mnie sam nie nastąpił niestety. Mam nadzieje że jak najszybciej i jak najszybciej zaczniesz działać.

      1. Pati jeśli chodzi o objawy przestymulowania, to już w noc po punkcji bolał mnie strasznie brzuch, tak, że nie przespałam całej nocy, miałam uczucie kłucia i rozpychania od wewnątrz. Zgłosiłam to w dniu transferu lekarzowi z Bociana, ale stwierdził, że mam powiększone jajniki po stymulacji i że to normalne. Po transferze na drugi dzień wróciłam do domu, prawie 400km od kliniki. Było coraz gorzej. Brzuch z dnia na dzień robił się jak balon, codziennie robiłam zdjęcie dla porównania. Ostatniego dnia miałam jak w 5 miesiącu ciąży, ból niesamowity, przestałam siusiać, jeść, wymiotowałam niczym, gorączka. Ostatecznie jak mama zawiozła mnie do szpitala, to na IP pytali mamę, bo ja już padłam, w którym jestem miesiącu, bo taki miałam brzuch. Teraz lekarka w Novum patrząc na kartę wypisu po OHSS powiedziała, że strach mnie stymulować i że wartości krytyczne naprawdę były krytyczne. Także jeśli tylko cokolwiek będzie Cię bolało, nie lekceważ, ja w piątek miałam transfer, a we wtorek padłam na IP, tyle dni się męczyłam bez sensu. Coś przeoczyłam chyba z Twoich wcześniejszych wypowiedzi, dlaczego piszesz, że w ogóle nie masz cykli? Masz też pcos chyba? mój ostatni trwał 67 dni 🙂 ciekawa jestem jak będzie z tym.

    3. Mała Aniu, dobrze, że jesteś z powrotem.
      Myślę, że o rodzaju histeroskopii dowiesz się już po zabiegu. Bo jeśli zajrzą i wszystko będzie OK, nic nie zrobią, to przecież nie skasują Cię za zabiegową.
      Bać się nie ma czego. Płytka narkoza, 20 minut roboty i po krzyku.
      Nawet jak coś zrobią, to nic potem nie czuć, bo wszystko dzieje się od wewnątrz.
      Miałam 5 histeroskopii, wszystkie z zabiegiem, w tym dwie z laparo i po każdej zwykłej wstawałam i nie czułam, że cokolwiek było robione.
      Wszystkie robiłam państwowo. Na Żelaznej nie poradzili sobie z moimi zrostami, w bródnowskim tak, dużo zależy od tego kto ją przeprowadza.
      Nie masz zaufania do swojego szpitala, zrób ją w N. . Koszt spory, ale w całości i tak się rozejdzie, ale przynajmniej poczujesz się bezpiecznie. Jak zrobisz tam gdzie nie ufasz, to nawet jak powiedzą, że wszystko OK, będziesz się zastanawiała, czy na pewno dobrze widzieli i patrzyli na co trzeba.
      Trzymam kciuki.

    4. Mała Aniu, ja miałam histero zabiegową w N – jest tak, jak pisze Wężon, względnie szybka akcja, znieczulenie, odpływasz, oni robią swoje, potem dochodzisz do siebie w pokoju obok, a jeśli coś boli, dają Ketonal w kroplówce, 45 min w łóżku i można wychodzić. U mnie usuwali polip, wszystko poszło OK. Może tanio nie jest, ale robią naprawdę dobrze.

        1. Doti, dzięki za pamięć 🙂 Pomału do przodu. Zaczęliśmy 6 mieś, dzieci aktywne, kopią zapamiętale, głównie mnie, ale siebie nawzajem też 😉 Oczywiście co wizyta u lekarza to straszenie różnymi rzeczami, bo bliźniacza, bo „pani niemłoda” (36), ciągle powtarzające się pytanie: to nie robiła pani Nifty ani Harmony? „A jak się dwa downy urodzą?” (to ostatnie to autentyk z USG w publicznym szpitalu). Dobre wyniki USG zbywają wzruszeniem ramion: to tylko USG, a co badanie z krwi to z krwi. I tak człowieka straszą w kółko. Polska służba zdrowia, wrr. Dobrze, że mój mąż ma zdrowe podejście do sprawy i mnie z powodzeniem „luzuje” 🙂

          1. O rany, to już 6 miesiąc! Ale ten czas leci , prawda? Mi bardzo szybko mija ta ciąża. Może dlatego, że człowiek żyje tymi tygodniami , a nie miesiącami 🙂

            Pewnie już masz duży brzuszek ! A przypomnij mi, czy dzieci są w osobnych workach owodniowych ? Chyba tak, bo to dwujajowe bliźnięta …a to dziewczynki ? Nie wiem, czy pisałaś, albo mi umknęło..:/

            Lekarzami się nie przejmuj, chociaż i tak mrozi to krew w żyłach , że ktoś coś takiego powiedział ! Cieszę się ogromnie, że badania tak dobrze wychodzą! Wy i tak chyba macie częściej niż przy pojedyńczej ciąży , z tego co wiem. Na bank będzie dobrze. A jak się czujesz? Dajesz radę fizycznie?

          2. Doti, brzuszysko widoczne, że hej, jak na dobrze rozpędzony 7 miesiąc 😀 Waga rośnie, ale wolno, dzieci ciągną ze mnie, ile wlezie, najwyraźniej. To chłopcy 🙂 Czuję się nieźle, trochę zmęczona, trochę spłycony oddech, bo mój drogi załadunek ciążowy zaczął boleśnie uciskać na przeponę i żebra :-/ A Ty jak się czujesz? 🙂

          3. Pewnie teraz wyglądamy podobnie, a ja w 8 miesiącu hehe:) No to wspaniale, że dajesz radę. Na pewno nie jest Ci za lekko z tym słodkim ciężarem;) Mi ostatnio też dziecko strzela kopniaki w żebra, wczoraj to aż krzyknęłam parę razy !Walczymy ze sobą o przestrzeń;)My teraz mamy połowę 34 tygodnia, także już bardzo z górki. Trochę zaczyna być ciężko, ale to takie uroki , co zrobisz. Generalnie daję radę :)Trzymajcie się dzielnie jak najdłużej z Chłopcami!

          4. Mam dzięki temu fory w sklepach, wchodzi taki klocek, to przy kasach przepuszczają i to sami z siebie :O Doti, 34 tc, rewelacja! Lada moment i już, i maluch na wierzchu :))) Będę za Was mocno trzymać kciuki 🙂

          5. Gatku, to trzeba było odpowiedzieć, a co jak będzie jeden down? Przecież jednego nie wyciągniesz, ani nie wyleczysz, a tylko zmartwienie.
            Co prawda słyszałam o wybiórczych aborcjach, ale to się może skończyć poronieniem całej ciąży.

          6. Też o tym słyszałam :-/ Chyba najwięcej strachu jak dotąd narobiła nam babka na USG połówkowym – u jednego z chłopców wyszła jej krótka kość nosowa. Nie za krótka, ale krótka, w dolnej granicy. Plus bright spot w sercu. Czyli dwa soft markery do ZD. Oczywiście strach etc. Nast dnia kolejne USG u (ponoć) jednego z lepszych speców w Wawie – kość nosowa w dzień „urosła” o 1,2 mm. Środek normy dla tego wieku i wymiarów główki. Bo teraz mierzy się podobno nie tyle długość kości nosowej, ale stosunek BPD do niej. Nie powinno przekraczać 11. Plus koleś stwierdził, że kobieta zmierzyła w momencie, w którym dziecko odwracało głowę, dlatego taki pomiar. Faktycznie – jego zdjęcie to profil, jej – buzia jakby odwracająca się od „obiektywu”. Bright spot ponoć zdarza się b.często i może my też to w sercu mamy/mieliśmy. Ale i tak się nasłuchaliśmy, że trzeba było robić Nifty, to mielibyśmy spokój ducha, a tak trzęsiemy tyłkami przed każdym USG. Lekarze :-///

          7. Nie przejmuj sie…

            Mi lekarze powiedzieli zebym sie na terminacje szykowala bo dziecko na usg wyglada bardzo zle.

            W przeciagu 3 tygodniu bylam na kilku usg u najlepszych specjalistow w Wawie, oczywiscie kazdemu wychodzilo co innego.

            Miesiac czekalam na wynik Harmony. Dziecko zdrowe.

            Ale bright spot ma w sercu. I krotka kosc nosowa.

            Glowa do gory!

          8. Małgorzatko, dziękuję. No właśnie, staram się lekarzami nie przejmować, ale ich nieznośna pewność siebie potrafi wyprowadzić z równowagi najbardziej zrównoważonego człowieka na świecie 😉 Kość nosowa u naszego chłopczyka już w normie, ale co przeżyłam, to moje. I zawsze zostaje ten paskudny cień, to echo słów lekarza, że „to tylko USG”. Mąż jest z lekarskiej rodziny, zna te charaktery od podszewki i umie się zdystansować. Ja się dopiero uczę 😉

      1. Gatku, Wężon – dziękuję za info. Wężon masz rację, wolę zapłacić kasę i czuć się bezpiecznie. Nie mogę przeżyć tej laparo i usunięcia wczesnej ciąży 🙁 nawet gdyby sama miała nie przetrwać, to wiedziałabym, że tak miało być, a tak wiem, że to banda konowałów i kłamców na dodatek, dobrowolnie się tam już nie położę.

  59. Margom. Miałam właśnie do Ciebie pisać, że jestem w bardzo podobnej sytuacji co Ty i tez mi sił brakuje… też dobija mnie to że aż 4 razy nic się nie zadziało… odbiera mi to nadzieję 🙁 w następnym cyklu mam mieć histeroskopię, ale martwi mnie to, że lekarz nie każe mi nic więcej badać… czeka na nas tylko jeden Groszek i cholernie boję się go stracić… 🙁

    1. Tuptuś, mam nadzieję, ze nie odbierzesz moich słów źle, ale trzeba pamiętać, że in vitro to nie jest 100 procentowa gwarancja. Czasem wspomaganie zapłodnienia po prostu nie kończy się urodzeniem dziecka (jak u mnie), ale czasem, jak bardzo się postawimy, robimy badania, diety i czary-mary, o których nie mówią lekarze – udaje sie. Masz prawo być załamana, ale nie poddawaj się.

      1. no coś Ty Iza, jasne że źle nie odbiorę 😉 i niestety zdaję sobie sprawę, że nie jest to metoda 100 procentowa. Po prostu martwi mnie to, że jakbym ja nie dusiła, nie zadawała pytań to lekarz z niczym więcej by nie wyszedł sam. To ja ciągle dopytuje a może to a może to… inaczej nawet tej histeroskopii bym nie miała tylko od razu crio… to mnie martwi, że lekarz nie wykazuje chęci zbadania czegokolwiek więcej. Nie przejmuje się nawet tym że w badaniu czystości pochwy wyszła jakaś bakteria… 🙁

  60. Dziewczyny nigdy mnie nie zawiodlyscie to i teraz proszę o pomoc.
    Lekarka kazala odstwic mi progesteron odrazu,ja zaczelam odstawiac pomału. Od soboty mam hmm nawet nie plamienia, nie brudzenia bo i papier jest czysty ale na wkladce widze leciutkie plamienia w kolorze kawy z mlekiem. Jest tego malo.. Jakbym nie miala bialej wkladki to na oolorowych majtkach bym tego mawet nie dostrzegla.Co o tym sadzicie? Chodzi o skok progesteronu ? Czy mpze faktycznie mam go za duzo i datego tak sie dzieje? Czy moze to cos innego? Jestem dobrej mysli, bez paniki ale troche zabera mi to spokoju.

  61. Ciezko Anitt tak trafic w przyczyne samemu. Moze glupio to zabrzmi ale zrezygnuj z wkladki bo po co Ci ten zbedny stres. Sama mowisz ze inaczej bys tego nie zauwazyla. My mamy juz w odruchu niestety ta obserwacje majtek 🙂 Czasem sama ciaza zmienia sluz. Nadmiar progesteronu sie tak nie objawia. Jakby cos ciemnialo to moze bylby niedobor. To takie gdybanie. Moze masz czas okresu, mnie wtedy np brzuch mocno bolal na poczatku. Dr kazal wylezec to plackiem. Wiec spokojnie kochana, obserwuj sie i odpoczywaj. Albo do kliniki zadzwon jak to Cie uspokoi. Sciskam, odpoczywaj spokojnie :*

  62. Pojechaliśmy rano do kliniki. Mam w sumie same dobre wiesci.
    Plamienie to jest jakas stara krew w sumie nie wiadomo z jakiego powodu. Mamy tym sie nie przejmować. Zwrodek (jeden) jest na swoim miejscu 🙂 jeszcze jest wczesnie ale kuleczke widzielismy:-) mam duzo odpoczywac, nie przemeczac sie. Pobrali mi wynik na progesteron i Hcg. Jak bedzie progesteron wysoki mam niebrac juz dalej luteiny. Tak mysle dziewczyny zeby odstawic moja aspiryne. Moze to przez nia te plamienia?
    Wezon jak sie czujesz? Przeżyłas weekend?
    Ana masz racje z tymi wkladkami.jak mam sie tylko denerwowac…

    1. Anitt jedne plamia całą ciąże inne wogóle, dobrze że mogłaś pojechać do kliniki jak zobaczysz hcg to się uspokoisz. Trzymam mocno kciuki za Was. Najważniejsze że Kuleczce nic nie zagraża i jest na swoim miejscu. Trzymaj sie cieplo :*

    2. Anitt, u mnie brudzenia trzy razy zwiastowały ciążę (nigdy nie dostałam jednoznacznej diagnozy, też mówili o starej krwi). W tej aktualnej (24 tc) miałam w pierwszych tygodniach dwa incydenty żywej krwi, a w obrazie USG zawsze OK. Lekarka podejrzewała wpływ heparyny, bo w 1 trym brałam Clexane – dodatkowo w moczu wychodziły mi erytrocyty. Po odstawieniu sytuacja się unormowała, erytrocytów zero. Na chłopski rozum – Twoje brązowe kropki to raczej nie od aspiryny, tu byłaby prędzej właśnie żywa krew z pękniętego naczynka. Dużo bardziej pasuje na resztki starej krwi, co jest żadnym zagrożeniem, a nawet lepiej, jak się jej pozbędziesz. A czy odstawiać aspirynę? Zależy, dlaczego bierzesz – i na pewno dobrze by było skonsultować to z lekarzem, jeśli masz sensowego 🙂 Odpoczywaj, ciesz się ciążą :))))

  63. Głupie pytanie, ale sama nie wiem – dziewczyny, jak się wylicza tydzień ciąży po invitro? Przeczytałam, że od daty transferu dodaje się 14 dni, ale to bez sensu, bo przecież znamy dokładny dzień zapłodnienia. Czy tu chodzi o to, żeby się „wpasować” w te wszelkie normy? Bo przy naturalnym cyklu liczy się od daty ostatniej miesiączki czy jakoś tak …

    1. Patka, mi lekarz z kliniki powiedział, że wyliczyć 1 dzień ciąży (tak jak się podaje przy naturalnym cyklu) należy od daty transferu odjąć 2 tygodnie. Tak naprawdę do najlepiej potwierdzić na usg wiek ciąży.

    2. Patka, jak się szło długim protokołem to transfer minus dwa tygodnie. A przy krótkim i przy crio to tak jak naturalną, od ostatniej miesiączki.
      Ja np. teraz punkcję będę miała w 14 dc, czyli idealnie z modelową owulacją.

    3. Ile lekarzy tyle szkol 🙂 Mi w klinice powiedzieli ze od dnia punkcji (bo to jak owulacja i jest zaplodnienie) odjac 2 tygodnie. I moj dr tez tak przyjal sam z siebie. A najlepsze ze moja Dzidzia na usg zawsze ma kilka dni zapasu i na usg genetycznym data porodu pokryla sie z data ostatniej miesiaczki. Co ciekawe to byl dlugi protokol, okres po antykach, 5 dni przed poczatkiem 14-dniowej stymulacji. Sie teraz dr smieje ze to ciaza naturalna 🙂

    1. Anett widze że końcówka tyg i początek nowego będzie stresujący dla wielu osób. Ja dostałam info od Pani dr że wyniki wszystkie oki mimo iż odbiegaja ciut od normy. Troche mnie to uspokoiło ale znam swój wredny org i wiem że wszystko może sie przytrafić. Trzymam kciuki żeby było wszystko oki u Ciebie. W czw poprosze kciuki za mnie 🙂

      1. Wlaśnie szybko, jestem mega skołowana bo niby wiedziałam co mnie czeka, ale jakos nie czuje sie gotowa na to wszystko. Myslalam ze podczas stymulacji bede cos czula fizycznie, jakies dolegliwosci, cokolwiek co mnie przygotuje na zabieg, a ja nie czuje nic. Zero dolegliwosci, jakby zastrzyki byly z wit.C.
        Pęcherzyki są, ale nie wiem czy po 7-8 na jaknik czy łacznie… Zawsze mam tyle pytan do lekarza a dzis siedzialam z otwartą japą i nie wiedzialam co sie dzieje.
        Mamy sie zastanowic czy podajemy 1czy 2 zarodki, cholera myslalam ze to dopiero po 3 nieudanych probach mozna podac 2, zreszta najpierw te zarodki muszą powstac…

        Puregon mam brac do wt, tylko jeszcze nie wiem jaką dawkę, bedzie dzwonil.
        Orgalutran do srody, plus Ovitrelle jeden zstrzyk.
        Czwartek unidox.

        Jestem mega wydygana tym wszystkim.

        1. Ja też tak miałam za pierwszym razem. Naczytałam się, że to ivf to takie poświęcenie, tyle wizyt, zastrzyków, siniaki, złe samopoczucie, czekanie, że byłam przygotowana na coś dużo gorszego. A tu były dwie wizyty, jakieś zastrzyki, których nawet nie poczułam, też byłam na wizycie w piątek i dostałam karteczkę: punkcja w środę, transfer w piątek, do widzenia.
          Też był szok, że to już i o co tyle krzyku, jakie to trudy? Tak to ja mogę co miesiąc.
          A potem po punkcji wstałam i poszłam do pracy, zapłodniły się wszystkie komórki, transfer dwóch zarodków i bliźniaki.
          To w ogóle, rzeczywiście ivf w takim wykonaniu, to droga na skróty, po co ja tyle lat się monitorowałam, stymulowałam itd.
          A potem się okazało, że zamrozili tylko jeden, że poroniłam i z samej przyjemności zrobił się koszmar.
          Teraz jestem już po takim koszmarze i takim czekaniu, a i przy stymulacji jakieś dziwne dolegliwości były, że poproszę o udany transfer i miłą ciążę.

          1. No dokladnie, nie mam złudzeń że teraz to juz z górki, wrecz przeciwnie- teraz dopiero sie zacznie…
            Troche sie naczekalismy na in vitro, pół roku starań, klinika, diagnoza, leczenie, pol roki czekania (bo nie mielismy roku udokumentowanego leczenia), leczenie tarczycy, w koncu po prawie 2 latach zielone światło.
            Nawet nie probuje narzekac, bo każda historia o ktorej czytalam na blogu zmrozila mi krew w żyłach.
            Tak jak pisaly wczesniej dziewczyny, dopuki sie czeka to jest nadzieja, a tu nagle w ciagu 10 minut ktos Cię sprowadza na ziemie i mowi halo prosze pani, juz nie czekamy, to sie dzieje tu i teraz…
            Najgorzej ze własciwie od momentu punkcji juz nic nie zależy ode mnie, czy efekt koncowy mi sie spodoba czy nie, muszę brac go w ciemno.

        2. Anett ja po clo to miałam jazdy, po puregonie nie na lamecie troche ale nie aż tak bardzo, jakies spr jelitowe bóle głowy, płacz z byle powodu, i bóle mięsni, ale to wszystko do zniesienia bo clo mnie i mojego M. wykończyło a to co teraz to pikuś i do zniesienia. Siniaków nic zero samopoczucie oki tylko zmeczona jestem wiecznie. A co do przeczytanych histori to one mnie akurat zmotywowały i uświadomiły że nie tylko ja mam pod górkę i że jest nam więcej. Dzięki blogowi Izy czuje się lepiej, Jak by to określić ” w kupie raźniej ” 🙂

  64. Witam w nowym tygodniu. Ja już po dzisiejszej wizycie.
    Wszystko wygląda OK, kończymy stymulację. Dzisiaj ostatni zastrzyk z Orgalutranu, w nocy Pregnyl. Punkcja w środę o 11. Transfer w piątek.
    Cały czas widoki na 7-8 komórek. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i co zostanie.
    Mówił, że w zależności od ilości i jakości zarodków zdecydujemy, czy podawać małe, czy blastkę. Ale powiedziałam, że chcę dwudniowego. W końcu poprzednio oba dwudniowe były zdrowe, a blastka jakaś felerna.
    Jestem na finiszu, zgrabnie poszło, oby teraz coś nieprzewidzianego nie wypadło.

    A i jeszcze zaczęłam się dużo lepiej czuć. W piątek był jakiś kryzys. Wróciłam z pracy ledwo żywa, wzdęta, wypełniona i ze stanem podgorączkowym. Przeleżałam wieczór, przespałam 12 godzin, piłam rumianek i brałam Rennie i już w sobotę było lepiej. Nawet coś zjadłam, bo w czwartek i piątek praktycznie nic. Wczoraj już tylko lekki brak komfortu czułam.
    Czyli albo organizm zobaczywszy na piśmie, że estradiol 828, czyli rośnie powoli i żadnej hiperki ma nie symulować, uspokoił się, albo to było jakieś coś wirusowe przypadkiem przyklejone.
    W każdym razie dzisiaj jest już dobrze i jestem gotowa na dalsze kroki.
    Ale jak sobie pomyślę, że od jutra Lutinus mam zacząć brać… Ble.

    1. Wężon, mów co chcesz, ale zleciało szybko?! Obstawiam powyżej 10jaj:) ładnie Cię wystymulowali, bez hiperki. To czekamy na środę:) potem Pati i Anett… 🙂
      Iza, kiedy to kolejne spotkanie? I nieśmiało: kiedy transfer?

      1. Olga, dzieki za pamięć, dziś byłam i czekając na nie czytałam Twój i inne komentarze na telefonie. jezu dziewczyny, jak Wy to ogarniacie na telefonach?? 🙂 Od razu po powrocie do domu napisałam nowy post, bo tak to się nie da.

        Rozmowa nie powaliła mojego przyszłego ewentualnego pracodawcy na kolana. Mieć tylko nadzieję, ze to ocena przez skromność – ale raczej niestety przez realność.

        Transfer z powodu spóźnionego okresu szykuje mi sie na październik.

    2. Dziewczyny, ta stymulacja będzie o 1 dzień dłuższa niż poprzednia. I też punkcja w środę, a transfer w piątek.
      Poprzednio zaczynałam od 150 j. Puregonu, po pierwszej wizycie zwiększony miałam do 200 j. Teraz też chciał zacząć od 150 j. (to inny lekarz), ale chciałam mocniej i zaczęliśmy od 175, które do końca nie zostało zmienione. Czyli bardzo podobną ilość Puregonu przyjęłam. Na USG też wygląda podobnie. Poprzednio było 7 dojrzałych na 7 komórek.
      Czyli bardzo podobnie jest i poproszę efekt wstępny taki sam, ale końcowy inny. 🙂
      I przypominam, że wcale nie było gładko. Jak już ruszyłam, to było gładko, ale ciężka była decyzja, czy to już początek. Na szczęście się nie pomyliłam.

      1. Wężon strasznie się cieszę, że to już. Miałaś stresujące wakacje. Zaciskam kciuki!
        Dzisiaj sobie myślałam, że może byśmy jednak zorganizowały jakieś spotkanie dla chętnych? 🙂

          1. Wężon ja tam jestem za bo czy mi wyjdzie czy nie wyjdzie to chętnie poznam Was osobiście a pewnie nie raz teraz bede sama uderzać do Wawy bo moj M. już nie ma zbyt dużo urlopu a planuje jeszcze urlop po tej stymulacji, na co ja średnio sie pisze ale mam przynajmniej zajęcie w szukaniu wczasów, hoteli itp 🙂 Lepsze to niż ciągłe myślenie i analizowanie każdego kłucia w jajniku 🙂

    3. Faktycznie Wezon, jakos tak expresowo to poszlo 🙂 Lutinus tez szybko pojdzie. Grunt ze lepiej sie juz czujesz. Zaciskam kciuki najmocniej jak umiem oby wszystko bieglo w wiadomym kierunku 🙂

    1. I tylko tak będzie przebiegać. Niedługo o tej niebezpiecznej przygodzie będzie Wam przypominać tylko blizna.
      Dzielna dziewczynka. 🙂

      Pytałam wcześniej, czy monitor oddechu coś wyczuł?

        1. Kas, a pamiętasz jak rozmawiałyśmy o monitorach i powiedziałam, że właściwie nie wierzę, że zdrowe dzieci umierają na śmierć łóżeczkową, że często może to być niewykryta wada serca, czy czegoś innego?
          Pewnie z taką wadą jak Soni też się to tak mogło skończyć. A nie każdy robi sekcję.
          Cud, że poszliście do drugiego szpitala. Gdybyście uspokojeni wrócili do domu z izby przyjęć…
          To okropne, że są rodzice, którzy tak zostali odesłani, uwierzyli lekarzom i teraz mają dzieci na cmentarzach.

    2. Kas gratulacje dla Sońki. Dzielna dziewczyna i na pewno teraz przed nią już tylko same fajne rzeczy w życiu! Dla Ciebie życzę dużo spokoju teraz po tym wszystkim. I buziaki dla drugiej małej gwiazdy!

        1. Nie znam ale Dzidzia ostatnio tak fikala ze nie bylo szans 🙂 w sumie mi to bez roznicy byle bylo zdrowe. Teraz mi leci 16 tydzien, za tydzien wizyta. Moze sie dowiemy 🙂 Moze masz jakis typ Boroofka?

          1. Ana86 w sumie u mnie sprawdził się scenariusz, że przy wysokiej becie będzie dziewczynka 🙂 Ja w 14 dpt miałam betę 840, a w 20 dpt 8550, więc dlatego wydaje mi się, że u Anitt przy 19 dniu ma mniej niż połowę tego co ja, dlatego węszę synka 😀

  65. Dzielna Sonia 🙂 super 🙂 teraz z kazdym dniem bedzie tylko lepiej 🙂
    Wężon ale polecialas z ta stymulacja 🙂 szybko,sprawnie 🙂

    A ja mam pyatanie odnośnie wieku zarodka. Jak to jest i od czego zalezy ze czasem sie podaje 2 dniowe czasem 5 dniowe.? Jak to jest w N?

    1. Sza, z tym zarodkiem to jest tak, jak kto lubi. 🙂 Co uważa lekarz i jaka jest rutyna kliniki.
      Generalnie jak jest dużo i dobrze rokują, to wiele klinik woli czekać do 5 dnia. Bo niby blastka ma większe szanse, że jest zdrowa, i że te które nie dożyją do 5 dnia, to i tak by ciąży nie dały, to strata cyklu.
      Słabsze podaje się zawsze szybko. Bo w macicy mają niby większe szanse. I do blastki by nie dotrwały, a może się zagnieżdżą.

      Ale to jest spór nierozstrzygalny. Bo czasu nie cofniesz.
      Zwolennik szybkiego transferu przy ciąży powie, że dwudniowe były podane i ciąża jest, a może by do blastki nie dotrwały w laboratorium, a zwolennik późnego transferu, że skoro ciąża jest, to i blastka by z tego była.
      Tych, które nie dotrwały do blastocysty też nie wskrzesisz i nie sprawdzisz, czy w macicy by przeżyły.

      Tak więc jest to wyłącznie kwestia wyboru lekarza i Twojego. Czy wolisz drżeć o to, co w laboratorium, czy o to co już w Tobie się dzieje.
      Moje oba małe się przyjęły i były zdrowe, a blastka była wadliwa. Tak więc dłuższe hodowanie w niczym nie pomogło.
      Teraz biorę dwudniowy. Nie chcę się denerwować, czy któryś dożyje do transferu. Chociaż lekarz sugerował, że jakby były ładne i kilka, to pohodować dłużej.

      W N. chyba lubią transferować blastki.
      Ale to cały czas jest Twój wybór i nie ma żadnego wpływu na wynik.