Skuteczność leczenia komórkami macierzystymi

Ponieważ temat komórek macierzystych wywołał wiele pytań na temat skuteczności leczenia, wyjaśnię bliżej o co chodzi.

Komórki z krwi pępowinowej i komórki szpiku

Nikt nie podważa zastosowania szpiku kostnego w leczeniu. Wszyscy słyszeli o przeszczepieniach szpiku, a nie wszyscy o przeszczepieniach komórek z krwi – stąd ta cała niepewność i zwątpienie w ich sens. Tymczasem komórki macierzyste z krwi pępowinowej działają tak samo, jak działają komórki macierzyste pobrane ze szpiku kostnego. (przeszczepienie szpiku to de facto przeszczepienie komórek macierzystych ze szpiku). Nad komórkami szpiku mają jednak przewagę – są młodsze i mają dużo większy potencjał wzrostu (tzw. zdolność proliferacji).

W związku ze swoimi właściwościom komórki macierzyste stosuje się standardowo w leczeniu ok. 80 śmiertelnych chorób hematologicznych i onkologicznych. Dlatego w bardziej medycznie zaawansowanych krajach, gdzie liczba przechowywanych porcji komórek z krwi jest dużo większa (jak np. USA), wykorzystanie komórek macierzystych z krwi pępowinowej w leczeniu jest tak samo częste jak wykorzystanie komórek ze szpiku.

Dopasowanie do biorcy

Jest jeszcze inna przewaga komórek z krwi nad tymi ze szpiku. Komórki macierzyste z krwi pępowinowej łatwiej dopasować do biorcy. Żeby do przeszczepienia w ogóle mogło dojść musi być tzw. zgodność w układzie HLA. W przypadku komórek ze szpiku lekarze zdecydują się na przeszczepienie, jeśli ta zgodność jest w obrębie 8/10 antygenów transplantacyjnych. W przypadku krwi pępowinowej lekarze dopuszczają zgodność już na poziomie 4/6 antygenów. Oznacza to, że dużo łatwiej o zgodność w przypadku rodzeństwa.

Dziedziczenie mutacji od siebie

W części chorób nie stosuje się komórek macierzystych własnych do leczenia (czyli nie przeprowadza się tzw. podania autologicznego, gdzie dawca = biorca).

Dzieje się tak, ponieważ może się zdarzyć, że zbankowane komórki będą miały defekt. Np. jeśli choroba wystąpi u bardzo małego dziecka, to jest duże ryzyko, że zbankowane komórki już mają ten sam defekt, więc ich podanie w tej konkretnej chorobie nie będzie miało sensu.

Jednocześnie medycyna cały czas się rozwija i nigdy nie wiadomo, w którym momencie pojawi się wskazanie na podanie autologiczne. Niedawno w Polsce miało miejsce podanie autologiczne w autyzmie, precedens, który wcześniej nie był stosowany.

Bankowanie krwi pępowinowej ma sens o tyle, że po pierwsze nie wiemy, w jakim wieku i na jaką chorobę zachorujemy w przyszłości i na jakim etapie będzie wtedy wiedza na ich temat. Po drugie, bankowanie krwi jest bankowaniem rodzinnym. Czyli krew może służyć nie tylko dziecku, ale także jego rodzeństwu.

I tu dochodzimy do ewentualnego problemu dziedziczenia chorób po kimś.

Dziedziczenie mutacji po kimś

Tak, jest to możliwe.

W medycynie trudno o zero-jedynkowe odpowiedzi. Typów białaczek jest bardzo dużo, a to, czy mogą być one dziedziczone czy nie, zależy od rodzaju mutacji. Istnieją pewne charakterystyczne mutacje, które mogą być dziedziczone przy podaniu. Natomiast, jeśli faktycznie okaże się, że trafimy na taką mutację, to nie ma to znaczenia, czy podajemy komórki macierzyste ze szpiku kostnego, krwi obwodowej czy krwi pępowinowej. To są sytuacje, które mogą się wydarzyć, ale nie są to sytuacje które zdarzają się standardowo lub często. Gdyby tak było, zastosowanie komórek macierzystych w ogóle byłoby zakazane.

Nie straszmy, ale pamiętajmy, że mówiąc o leczeniu komórkami macierzystymi, mówimy o chorobach śmiertelnych, zatem to nie jest tak, że leczymy katar i narażamy kogoś na ryzyko zachorowania na bardzo rzadki typ białaczki. Leczymy kogoś, kto z wysokim prawdopodobieństwem nie przeżyje, jeśli nie poda się mu komórek macierzystych.

 

Skutki uboczne i ograniczenia

Komórki macierzyste mają pewne skutki uboczne – tak, jak ma je każdy dostępny lek na rynku. Do każdego leku dołączona jest lista skutków ubocznych. Jednak bierzemy te leki, bo dotychczasowa wiedza medyczna pozwala stwierdzić, że korzyści z zastosowania danego leku są wyższe niż szkody, które mogą wystąpić.

Istnieją też pewne przeciwskazania medyczne do pobierania krwi pępowinowej. Są to np. tocząca się choroba nowotworowa czy bycie nosicielem wirusa HIV.

***

Wpis powstał we współpracy z Polskim Bankiem Komórek Macierzystych.

Jednocześnie zaprosiłam na bloga eksperta z banku, lek. med. Tomasza Barana, który odpowie na Wasze pytania w sprawie komórek. Gdziekolwiek napiszcie pytanie, czy tutaj, czy na stronie z z ekspertem (w menu bloga), czy też w mailu do mnie, zbiorę je i raz w tygodniu opublikuję odpowiedzi.

 

436 komentarzy

  1. Izo, ja przy synku nie zdecydowalam sie na pobranie krwi pepowinowej bo moja wiedza w tym temacie byla zadna:) Teraz na pewno sie zdecyduje z tym, ze musze miec w ogole na to szanse tj musze byc w ciazy, w ktorej poki co uparcie nie jestem:) Ale jesli bede to mnie akurat przekonywac nie trzeba bo jestem z tych przekonanych a najlepsza rekomendacja jest dla mnie moja przyjaciolka lekarka, ktora po urodzeniu drugiego dziecka tez sie na to zdecydowala. Skoro medycyna sie rozwija i jest szansa korzystac z jej dobrodziejstw to jestem jak najbardziej za. Zwlaszcza, ze w tym temacie nie zostalo jeszcze powiedziane ostatnie slowo i nauka sie rozwija a komorki sa multipotencjalne.

    1. Heh, Sonia, no właśnie to – nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała okazję w ogóle pobrać te komórki…
      Nie pytam, kiedy wracasz do gry. Ja też jakoś nie cierpię z powodu braku leczenia obecnie i nawet wczoraj miałam przebłysk myśli, czy nie odłożyć transferu na jeszcze później, niż wrzesień. Ale w sumie co mi to da, że odłożę? Nadzieję, że coś jeszcze na mnie czeka, ale czy coś bardziej „zmierzalnego”? 🙂

  2. Fajny wpis, jest w nim sporo ciekawych informacji.
    Myślę, że z tym bankowaniem krwi pępowinowej jest trochę jak z ubezpieczeniem, nie wiesz czy w przyszłości nie okaże się, że jest w jakiś sposób potrzebne, a jeśli tak, to w jakim zakresie. Ale w sumie warto mieć, bo może się przyda. Medycyna bardzo idzie na przód, nikt nie wie, co będzie za 10 czy 15 lat.
    To tak jak teraz przy badaniu NIFTY jest jakiś rozszerzony pakiet (wiedzę mam tylko od koleżanki, która się zdecydowała na to badanie), badają jakieś rzeczy, które umiemy zbadać, ale na razie nie wiadomo do czego by to można wykorzystać i co to sprawdza. No ale może kiedyś będzie wiadomo i do czegoś będzie można wykorzystać tę wiedzę.
    My zdecydowaliśmy się na pobranie krwi od obojga dzieci, mam nadzieję, że nigdy nie będziemy się musieli przekonać na sobie do czego te komórki mogą się przydać.

    1. O tak Anulek to jak z ubezpieczeniem – oby się nigdy nikomu nie musiało przydawać. Życzę Ci, żeby komórki macierzyste Waszych dzieci nie były Wam nigdy potrzebne 🙂

  3. Skończyłam studia medyczne. Pracuje w szpitalu, a nawet w dwóch, a mimo to ten temat i tak jest dla mnie zbyt trudny do ogarnięcia 🙂 A co dopiero dla kogoś kto nie ma nic wspólnego z medycyną 🙂
    Sama cały czas mam mieszane uczucia w tym temacie.
    Jeśli miałabym w ten sposób zabezpieczyć swoje przyszłe dzieci to myślę, że bym zaryzykowała. O ile kiedykolwiek uda mi się zajść w ciążę…

    Ps. Nie pisałam, bo nie ogarniam tych wszystkich komentarzy. Tak dużo tu się dzieje. Ale cały czas czytam i kibicuje każdej w Was i dzielę się smutkami.
    Przykro czytać o stratach:(
    Odbieram to bardzo osobiście 🙁 jakby mnie to dotyczyło 🙁
    Ale każdą pozytywną wiadomością bardzo się cieszę 🙂
    Bo dają nadzieję.

    Obiecuję częściej pisać 🙂

  4. Paradise, stęskniłam się za Tobą. I jakaś mrówka intuicji po mnie przeszła, bo kilka godzin przed tym jak napisałaś, zajrzałam na Twojego bloga sprawdzić co się z Tobą dzieje. Jak Twoja noga?

  5. Noga jakoś znośnie póki co. Mam we wrześniu zadzwonić umówić termin operacji na październik. W tym cyklu nie udało nam się naturalnie. Wątpię czy kiedykolwiek się uda przy tej odpornej endometriozie…
    Na pocieszenie zrobiłam sobie przed chwilą kolejne 2 tatuaże z przesłaniem.
    Dum spiro spero na obojczyku i drugi z tyłu pod włosami znak nieskończoności z piórkiem i napisem stay strong 🙂 pasują do mojego Never lose hope na nadgarstku 🙂 wszystkie odnoszą się do jednego. Wiary i nadziei na lepsze jutro 🙂

  6. Witam po dłuższej nieobecności.
    W końcu udało mi się nadrobić setki komentarzy a zaległości miałam od początku lipca 😉
    Wracam do Was i do in vitro po urlopie, odpoczynku i wiecie co dobrze mi było bez kliniki, lekarza, usg, zastrzyków. Aż ciężko znów się wdrążyć, a zarodki czekają 😉 dziś pękł pęchol w piątek za tydzień crio nr 4.
    Nadrabiając zaległe posty był płacz i radość…
    Melisko i Liloą (przepraszam jeśli przekręciłam nick) bardzo mi przykro z powodu Waszej straty, i niedługo po Was to samo przechodziła po pierwszym in vitro 🙁 bardzo paskudny ten nasz los, ale wierzę że się z czasem podniesiecie i wrócicie po swoje szczęście.
    Melisko jestem cholernie zła na Twojego dr bo przez niego Twoja wiara podupadla, a na prawdę jesteś w dobrej sytuacji, powiedziałabym że lepszej niż ja, byłaś w ciąży dzieki in vitro i nie możesz myśleć że to nie ma sensu, poprostu coś nie „zagrało”. Masz po kogo wracać i główną Twoją myślą i nadzieją, powinno być to, że skoro raz się udało to z następnym się uda. Tylko to może być trudne przez Twojego durnowatego gina, który bez podstawinie skreślił Twoje zarodki, Twoje komórki Twoje nadzieje. A piszę że jesteś w lepszej sytuacji niz ja, bo jestem po trzech transferach, po ani jednym beta nie drgnęła, po kolejnego jadę mając jeszcze nadzieje, ale większe bym miała gdyby choć raz beta była większa niż cholerne 0,1.

    Dużo tu było też radości
    Olga no i ja też się popłakalam, wzruszyły mnie te paznokietki, duże oczka i nawet ta kupa 🙂 śliczne imię Gratuluję z całego serca, jesteś bogata masz wszystko 😉
    Kas jak przyszłam na bloga to Ty jakoś zaszłaś w ciąże, jak to zleciało i Twoje dziewczynki już na świecie, witajcie okruszki;)

    Renata gratuluje bety;) rośnij zdrowo;)

    Oj tak dużo tego było, że już nie paiętam co kto jeszcze 😉
    Wężon, ale Cię długo nie było;) odpoczęłaś?

    Iza posty jak zawsze ciekawe i konkretne. Gratulacje dla Męża za świetny wpis o obsłudze żony…ups strzykawki 😉 po trzech stymulacjach teraz wiem, że kilka rzeczy robiłam źle 😛 raz miałam tak tępa igłę, że niestety wyciągałam i wbijałam w inne miejsce :/ albo wypuszczałam powietrze przed zrobieniem zastrzyka 🙁 Podczas pierwszej stymulacji to mąż robił mi pierwsze 3? zastrzyki potem mu wypadła inna zmiana w pracy i zmuszona byłam się przełamać i sama się kłuć, i wiesz co? lepiej mi było jak sama sobie robiłam i tak już zostało hihih tylko ciiiii 🙂

    Aaaaaa Sza witaj w klubie invitrówek 😉 przykro mi że z iui nie wyszło 🙁 ale z ivf się uda, zobaczysz, Amh masz w pytkę, w sam raz by gromadka dzieci z tego była 😉 Powodzenia 😉

    Kochane teraz pytanie, czy po skończonym programie płacicie za AH?

    Sorry za długi wpis 😉

      1. Ja za AH i glue właśnie musze płacić, za przechowywanie za prodków też, choć słyszałam że niektóre dziewczyny ktore mialy mrożone w tym roku to z góry na rok miały też opłacone przechowywanie. Ja niestety płaciłam…scrathing nie wiem

        1. Iza – nie mogę się zebrać by napisać swoją historię, ale ważna kwestia/sprawa mi chodzi po głowie… dotyczy ah właśnie… ja miałam 5 transferów nieudanych. Za 6 razem się udało na dwóch zarodkach klasy podobnej jak pozostałe, które mnie opuściły. Dwa zarodki i ah właśnie. Nie wiem czemu ale mam przeczucie, że dzięki ah jestem w ciąży. Wiem, że niektóre dziewczyny są przeciwko „wspomagaczom” ze jak zarodek jest silny i organizm przygotowany to się uda. Ja tak myślałam. Jak została mi ostatnia próba i ostatnie 2 zarodki, to postawiłam na równe nogi kierowniczke kliniki i lekarzy, że rządam dwóch zarodków, ah ewentualnie embrio ( w „mojej” klinice nie było to na porządku dziennym) czekałam na pismo z MZ aby miec podkladke, że w programie mi się to należy! Miałam podane dwa zarodki i ah. Były dwa pęcherzyki. Został jeden. Drugi odszedł, widocznie był za słaby i przegrał walkę. Dziś mimo wielu zawirowań ciazowych zaczynam 18 tc. Nie wiem co mnie czeka dalej, ale mam nadzieję, że maleństwo urodzi się zdrowe i szczęśliwe.
          Wiem, że nie ma nigdy pewności co zagrało ze się udało… ja jednak mam jakieś poczucie wewnętrzne, że to właśnie ah. Nie namawiam nikogo, ale może warto przemyśleć tę kwestię i porozmawiać on tym z lekarzem prowadzącym.

          1. Merda Twój wpis daje mi nadzieję, że po pięciu transferach 6 okazał się szczęśliwym. Ja 3x miałam AH, a glue tylko przy trzecim, w czasie programu płaciłam za glue AH za free. Mam 4 zarodki, teraz probuję jeszcze z jednym, jakby ten się nie udał następnym razem weznę dwa

          2. Ja już przestałam wierzyć… serio, tak naprawde staralam sie myslec o naszym zyciu bez dziecka. godzilam się z losem choc bolało bardzo, wiem że to brzmi bardzo banalnie i znajomo, bo większość po tylu transferach być może myśli podobnie, ale u mnie to jakiś strzał byl, postawiłam wszystko na jedną kartę i wiedziałam, że jak się nie uda, to ok roku zajmie mi zebranie kasy na kolejną próbę, ponieważ akurat na ten rok zbiegly się spore wydatki z nowym mieszkaniem. Probowalam sie pogodzic z tym, ze bede musiala czekac bo naturalnie to byla abstrakcja. Nie przygotowywalam się specjalnie… nie oszczedzalam organizmu…po 4 latach starań zdaje sobie też sprawę, że wiele czynników musi zaskoczyć by się udało. Jestem tego świadoma. Nie mogę powiedzieć, że odpuściłaam – nie, to byłby nieszczere z mojej strony. Spróbowałam, a to świadczy, że w głębi serca miałam pewnie nadzieję, chociaż tą nadzieje z siebie wypieralam.
            Wszystko przebiegało pod względem przygotowań do transferu tak samo, jak za każdym razem. Tyle, że uparłam się na dwa zarodki i AH. Przed wizyta przed samym transferem lekarz powiedział, że będą dwa zarodki podane ale czy będzie ah zadecyduje embriolog. Jak lezalam już na fotelu, lekarz powiedział, że zastosowali ah. Wtedy poczułam nadzieję, że w końcu coś nowego, cia innego, coś co może pomóc.
            Nie dowiem się czy to zasługa ah, ale poniekąd mogę tak myśleć.
            Wiem jedno, gdybym pochodziła do kolejnego transferu kiedyś w przyszłości zastosuje w moim przypadku ah. Nie chce też temu ah przypisywać jakiś szczególnych czarodziejskich mozliwosci, kazda z nas mimo, iż łączy nas walka o dziecko jest innym organizmem, zmaga się z różnymi dolegliwościami, nie każdy organizm i nie każdy zarodek zawsze daje rade- to chyba wiemy wszystkie… Chciałam tylko przybliżyć namiastkę swojej historii.

          3. Merda, już 18 tydzień, połowa ciąży, ale to leci. Jesteś już bardzo blisko szczęśliwego zakończenia.

            Na moim niby kiepskim endo przyjęły się wszystkie dotąd podane zarodki, bez żadnych wspomagaczy. Tak więc nigdy nie wiadomo. Ale co nie zaszkodzi, a może pomóc, zawsze warto zastosować.

          4. Merda, na pewno zapytam. Tylko – nie chcę, żeby ktokolwiek mnie źle zrozumiał – to będzie mój 10 transfer. Nie mam wielkich złudzeń. Nie jestem pozbawiona wiary w zarodek, jest dla mnie bardzo wazny, ale minął mi etap, kiedy sądziłam, ze w końcu musi się udać, że znajdę sposób na in vitro.

            ALe tak, robię teraz wszystko co mogę, żeby sobie nie zarzucać, ze nie próbowałam. Twoje przekonanie o skuteczności AH jest zaraźliwe, na pewno poruszę ten temat u lekarza 🙂

          5. AH nie zaszkodzi. Idź na bogato. 🙂 Olga też uważa, że AH jej pomogło.
            A ma ktoś pomysł, co zrobić dalej? U mnie przyjmowanie to nie problem, jak widać. Ale i tak się boję, że muszę jeszcze przejść nieudany transfer, taką czystą gorycz porażki.

            Iza, jesteś pewna, że to 10 transfer (głupio brzmi to pytanie, wiem)?
            Bo mnie się wydawało, że z pierwszej stymulacji miałaś 5 transferów. Z czego ten udany, niestety z ciążą pozamaciczną, był 20 kwietnia. Potem przerwa do listopada i ostatni 5 zarodek podany 16 listopada.
            Potem z drugiej stymulacji 6 i 7 transfer, w marcu i maju i rzutem na taśmę trzecia stymulacja i 8 transfer w czerwcu.
            To z pierwszej stymulacji miałaś transfery 6 zarodków? Bo z drugiej na pewno dwa transfery i z trzeciej dopiero jeden. 🙂

          6. Policzę.
            Za pierwszym razem 5 zarodków, za drugim 2, za trzecim też 2… Osz Ty, nie tylko mnie zawstydziłaś, że lepiej ode mnie liczysz, ale bardzo zaskoczyłaś… Rzeczywiście 🙂 czyli do dychy nie dojdę 🙂

            Sorry za wprowadzenie w błąd!

    1. Margom, dziękuję za wzruszenia i uściski od Heluszki.
      Ja nie płaciłam . w programie z ah, embryo glue, i scratching. Wszystkie mialam w cyklu z Heluszką i tez mam mocne poczucie, ze mi pomogły.
      Co ciekawe – mój uwielbiany doktor i jego ekipa zastosowali mi to bez proszenia.. Cały czas myślę o mrozaczkach. Jeśli los pozwoli nam je odebrać, to ah, eg, i scratching robimy. Wtedy płatnie. Pierwsxy rok mrozenia był za darmo. Teraz przyszła faktura za kolejny.
      Iza, zbieram się do spisania historii.
      Myślałam o zdjęciach.

      1. Wężon faktycznie z tym urlopem hehe 😉
        A co do transferu gryzło mnie to, że 7 dni po owu a nie 5 tak jak powinno być, dr nie zwróciłam uwagi bo zauważylam że nie lubi jak coś sugeruję, i w ogóle jak się odzywam bo to on jest lekarzem :/ no i dziś tel że nie wie jak to policzył ale się pomylił, tak więc transfer w środę 😉

    2. Margom, tak sobie cichutko odpoczywałaś i wracasz z taką bombą, że transfer tuż tuż 🙂 . Zawsze miałam nerwicę przy takich przymusowych odpoczynkach a potem okazywało się że nie były takie złe. Mam nadzieję że i u Ciebie czas bez kliniki, wizyt, lekarzy przyniesie pozytywny efekt 🙂 . Trzymam kciuki za Ciebie i mrozaczka.

  7. Margom, dzien dobry ponownie.
    Naprawdę nadrobiłaś wszystkie zaległości, szacunek, bo wiem,jak trudno sie przekopać przez komentarze.
    Ja wolałam jednak, jak mąż mi robił zastrzyki, bo mogłam bezkarnie zamknąć oczy w tym czasie 🙂
    Kochana, już dziś zaczynam trzymać kciuki za piątkowy transfer, niech nabierają mocy!

    Z innej beczki – znowu pracuję cały weekend, nawet z Wami nie popiszę dobrze tutaj. Ale robię, co mogę by to zmienić. Mogłabym książkę napisać o nieprawidłowościach i psychopatycznych zapędach szefa. Ale poki co, nie mam innej roboty.

    1. Ja też nadrobiłam, dlatego tydzień mi zajęło, zanim się odezwałam. 😉

      Jak już zmienisz pracę, to napiszesz tę książkę i drugą o niepłodności i będziesz mogła żyć z tantiem, szyć i zajmować się dzieckiem.

  8. Tak, chciałam być na bieżąco, więc z ciekawością pochłanialam każdy post 😉 mało się udzielam, ale czytając Was już dluższy czas, Wasze zmagania są mi bliskie i kibicuję każdej z Was.

  9. Heeej Margom fajnie ze sie odezwałas 🙂 tak jak Iza napisała juz od dzis trzymamy kciuki za twój transfer 🙂
    A jak nastawienie?:) chyba bardzo pozytywnie… 🙂
    Dziewczyny co to jest to AH?bo googluje ale same durnoty mi wychodzą 🙂

    1. AH (assisted Hatching) to jest nacięcie otoczki w której znajduje się zarodek, nie zawsze jest to konieczne bo czasem zarodek jest na etapie, ze już sam z niej wychodzi, a jak otoczka jest gruba to trzeba mu to ułatwić, u mnie kosztuje to 600zl 😉 glue 500

      Moje nastawienie hmm różnie, już wiem jak to „smakuje” i wiem że może być różnie, ale nadzieję jeszcze mam 😉

    2. My również skorzystaliśmy z AH podczas 1 transferu , była to sugestia naszego Dr.. Sam tranfer był udany, tylko Kulka slabiutka. Czy to wpływ AH , nie mam pojęcia. Teraz czeka nas podejście nr.2 również z AH, skoro można użyć 6 biegu dlaczego nie próbować?

    1. Wyżej wkleiłam linki 🙂
      Mi nie zrobili w invimed ani AH ani embryo glue mimo, że prosiłam o to lekarza i przedstawiłam pismo z Ministerstwa Zdrowia, że jest to w ramach programu bezpłatne. Techniki te niby pomagają w zagnieżdżaniu zarodka.
      Tak też na stronie reklamuje je invimed, że o ileś tam procent zwiększają szanse na ciążę. Jednak gdy zapytałam o to lekarza (szefa kliniki) to stwierdził, że nie jest to konieczne i nie uważa żeby podniosło to szanse na ciążę.
      Taki paradoks.
      Z jednej strony zachwalają te dodatkowe techniki, a jak przychodzi co do czego w przypadku programu gdzie było to refundowane to nagle nie ma takiej konieczności zastosowania tych technik. A jak ktoś płaci to pewnie wszystko mu wcisną…

      1. Paradise – chyba już kiedyś o tym wspominałam tu albo u Ciebie na blogu.
        Poniekąd być moze jesteś matką chrzestna mojego sukcesu! Po tym jak na swoim blogu napisałaś, że dostałaś odpowiedź od MZ ja też napisałam do MZ bo chciałam mieć też podobnej treści pismo w swojej ręce by walczyć o ah lub embrio. Jak kręcili głową na to powiedziałam, że wiem że można bo mam jasne stanowisko MZ! Nie chcieli czytać pisma, powiedzieli, że będą dwa zarodki, a o ah zadecydował podobno embriolog przed transferem.
        Dzięki Tobie napisałam do MZ i ich odpowiedź dała mi siłę by coś wywalczyć, ale też łatwo nie było….Dziękuję raz jeszcze!

        1. Kochana bardzo się cieszę, że mogłam pomóc 🙂
          Nie ma za co dziękować :))))
          Cudownie, że Wam się udało :))))
          Nawet nie wiesz jak cieszy mnie Twoje szczęście :))))))

          Jesteśmy wkońcu po to żeby sobie pomagać, służyć widzą i doświadczeniem :))))

          Mi nie chciał zastosować tych dodatkowych technik. Pewnie z góry wiedział, że i tak się nie uda. Moim zdaniem musiał widzieć tego polipa w macicy i z góry wiedział, że nic dodatkowego nie pomoże…
          Ale cóż. Teraz jestem mądrzejsza. Jak uda nam się odłożyć kasę podejdziemy do in vitro prywatnie i będę wiedziała czego wymagać 🙂

          1. I jeszcze jedno.
            Nie napisałabym do Ministerstwa gdyby nie Olga1982, a także Skrzydło Motyla (teraz Nie Matka). Dzięki nim napisałam i dostałam odpowiedź którą się podzieliłam na blogu :)))

          2. Zobaczymy w tym cyklu czy się uda, bo od wczoraj znowu biorę clostilbegyt od 3 do 7 dnia cyklu. Jak nie uda się to ponownie będę robiła hsg. Może jajowody są niedrożne. Od ostatniego minęło 4 i pół roku. Endometrioza mogła mi je zająć i może na nic naturalne starania…
            Muszę też zapytać profesora o resztę badań genetycznych, bo w invimed robili mi tylko kariotyp

          3. Wiem co czujesz… wiem jak podchodzą w klinikach i wiem że nie łatwo jest z nimi walczyć… ja do końca też nie widziałam czy zastosuje np te ah. Też nie wiem, czy to dzięki temu, się udało. Każda z nas jest inna.
            Dzięki raz jeszcze i wszystkiego tylko dobrego życzę! :-*

          4. Kiedy byłam w programie zapytałam o embrio i ah. Embrio glue to dla mojego lekarza to marketing, o ah decyduje embriolog. Ok, przyjęłam do wiadomości. Przy podejściu płatnym lekarz nie zmienił zdania, może nie zawsze jest tak że koniecznie chcą nam coś wcisnąć, byle więcej kasy?
            Paradise, naprawdę lekarz zignorował polipa? Szkoda słów… Mnie powiedział że dopóki nie usunę mięśniaka transferu nie będzie no i oczywiście miał rację ;-). Chyba nie jesteś zadowolona z kliniki, zmieniasz?

      2. Paradise, tez podchodziłam do ivf w Invimedzie (Poznan), z tą różnicą, że na refundacje programu się nie załapałam. We wcześniejszej klinice, co do której miałam mnóstwo zastrzeżeń, sami z siebie zastosowali embryo glue przy transferze niemrozonego zarodka i embryo glue i AH przy kriotransferze. Wtedy moja wiedza na ten temat była nikla, pytając lekarza o AH powiedział mi, że tak zdecydował embriolog. Stosując procedurę w Invimedzie dopytywałam również o embryo glue i AH. Ten pierwszy miałam w pakiecie, który wybrałam. Jeśli chodzi o AH, to lekarz mi powiedział, że to embriolog zdecyduje i je wykona jeśli będzie potrzeba. AH ostatecznie nie miałam ale 1 zarodek z 2 dał radę się zaimplantowac:)
        Lekarz zalecił mi transfer 2 zarodków – powiedział, że ivf udaje się częściej gdy podają 2 zarodki tak jakby jeden zarodek torował drogę drugiemu.

  10. AH-assisted hatching tzw wspomagane wyleganie zarodka. Nacinaja blastke zeby latwiej wyszla z otoczki i sie zagniezdzila. Ja placilam za wszystko sama i prof sam nam odznaczal co wg niego jest sens robic a co nie. Embryo glue odrzucil ze nie warto choc maja a AH jak najbardziej oczywiscie podobno. Wiec ja jestem zwolenniczka AH. Moze mialo ono swoj udzial a moze nie (kto to wie) ale wyszlo 🙂 Wszystkiego warto sprobowac!

    1. Ja też słyszałam od kilku lekarzy z różnym klinik, że jak jest możliwość zastosowania ah to lepiej ah niż embrio. Ah w zależności jaka jest otoczka zarodka i chyba to bardziej ma zastosowanie przy mrozakach – mogę się mylić…

  11. Też uważam że warto spróbować wszystkiego co nie zaszkodzi a może pomóc. I faktycznie jak ktoś zapłaci to lekarze jak najbardziej są za, że to ma sens itd 😀 a jak z programu się należało to nie widzieli w tym większego sensu 😉
    A my, no przynajmniej ja, mam coś takiego, że im więcej wspomagania tym lepiej psychicznie się czuję, wiem wtedy, że choć o kilka procent zwiększyłam szansę.

    A jeszcze mam pytanie czy jak się zdecyduję na dwa zarodki to za glu płace podwójnie? AH raczej tak

  12. Mam pytanie przy okazji z innej beczki…
    Co można użyć w ciąży (2trymestr) jak leciutko czuję dyskomfort w podwoziu. Jak nie przejdzie w pon zadzwonię do giną. Jakoś od rana czuję lekkie podrażnienie?

    1. Merda, dodaj sobie na wszelki wypadek 100 % sok z żurawiny, jest w sklepach eko, w niektórych aptekach, a nawet zdarza się w zwykłych marketach. Tylko ważne, żeby był właśnie 100 %. Ja piję regularnie, rozcieńczony wodą, jest kwaśny jak cholera, ale dobrze robi. W ciąży w pełni bezpieczny, lepszy od tabletek i innych maści, taka zdrowa profilaktyka. Mój ciążowy gin, w każdym razie, bardzo poleca 🙂

      1. Ja też polecam! Regularnie męczą mnie zapalenia pęcherza (choć nie wiem czy Merda ten rodzaj dyskomfortu ma na myśli) i NIC (poza antybiotykiem oczywiście, którego wolę go unikać) nie działa tak, jak sok z żurawiny i kilka litrów wody dziennie. Najlepiej przegotowanej. Kwaśny jest ten sok strasznie, ale tak polubiłam ten smak, że zwykła woda wydaje mi się teraz mdła 😉

  13. Dziewczyny, na wkladce od kilku dni mam zółte uplawy. Poza tym wszystko ok tzn nic mi nie dolega. Nie piecze. Nie swedzi. Czy to moze byc infekcja?? Rano wyjezdzam z PL na tydz i spanikowalam i wlasnie sobie wlozylam globulke pimafucin bo mialam w domu ale nie wiem czy dobrze zrobilam? Mam zamiar wziac na wszelki wypadek przez 3 dni a mezowi dam masc pimafucin. Przeginam??

    1. Sonia, jesli nie swedzi i nie piecze i nie widzisz podraznienia to nie musi byc nic zlego. Pimafucin to lek przeciwgrzybiczy. A grzybek daje swedzenie, pieczenie i wyrazne biale serowate uplawy. Zolte uplawy mysle ze to moze bardziej infekcja bakteryjna jesli juz. Jak u mnie bylo cos podejrzanego (przed ciaza) to mialam pimafucin krem i smarowalam 2xdziennie to zaraz przechodzilo. Jak masz wyjazd to wiem ze chcesz zadzialac jak najszybciej 🙂 Ale globulke jak chcesz to daj moze co drugi dzien albo co trzeci? A zamiast tego posmaruj kremem. Na taki lekki stan czasem wystarczy dobra flora bakteryjna np provag, invag czy inna. Bedzie dobrze! 🙂

          1. Bo widzisz…chodzi mi o to ze nie wiem czy te globulki to trafiona kuracja. Te objawy nie bardzo wskazuja poki co na infekcje grzybicza chyba. Dlatego wtedy ja np smaruje tylko kremem i jest szybka poprawa. Sama globulek nie biore hehe 🙂 Przy lzejszym stanie co drugi dzien mysle ze byloby ok. A jak juz mialas taka kuracje od dr to zrob 3 dni jak mowil 🙂 Sprobuj na przyszlosc zaczynac od samego kremu, u mnie wystarcza na taki stan. A jest troche lepiej??

    2. Sonia, ja zawsze w wątpliwych momentach używam maść clotrimazolum (w głąb też, że tak powiem ) Bez recepty za kilka zł w każdej aptece. Jak to nic groźnego, będziesz miała spokój po dobie.

    1. To tylko moja historia i przemyślenia. Przemyślenia, które być może są błędne, ale szczere i być może komuś też pomogą… mi beta po transferach nigdy nawet nie drgnela. Robilam weryfikację po transferach w 3, 6 i 9 dpt i nic.
      Może to wszystko jest gdzieś zapisane na górze kiedy ma się udać, może pomogła medycyna, moze moj organizm był lepiej przygotowany chociaż nic nie robiłam specjalnego, może moje nastawienie i olewawczy stosunek do ostatniego transferu , gdzie w sumie uparłam się na 2 zarodki bo chciałam już zakończyć program jak najszybciej i odpocząć… nie wiem…

    2. Ana, moim Zdaniem poki co jest lepiej tj dzis juz nie mam na wkladce zadnej zoltej wydzieliny tylko zwykly sluz.nic mnie nie swedzi nie piecze. jednak wzielam ze soba jeszcze te 2 globulki i masc bo nie chce nawrotu i obawiam sie zeby nie wrocilo dlatego boje sie przerwac po 1 globulce. kupilam tez lactovaginal dopichwowy i doustne lacibios femina (takze poszlam na maxa( a maz dostal ode mnie przkaz samarowania sie 2x dziennie przez 3 dni:))) na wszelki wypadek;) pozdrawiam Z drogi;(

        1. No i extra, pojechalas po bandzie z tymi zakupami 🙂 Wrzuc je do lodowki jak dojedziesz. 1 globulka to ciut przymalo, dobrze ze wzielas w droge ze soba. I dobry przykaz mezowi dalas hehe. To teraz juz udanego odpoczynku Sonia, jedzcie spokojnie, pozdrawiam!

          1. Dzieki Ana :))
            Izus, dzieki a ja i tak wlozylabym globulke ze wzgledu na wyjazd zebh nic sie nie rozwinelo;)
            Dziewczyny, wy chodzicie na basen? Nic Wam nie jest? Nic tam „nie lapiecie”?;) ja mam wrazenie, ze zawsze jest cos troche nie tak po basenie i zazwyczaj nawet na wyjazdach odpuszczam sobie ale UWAGA:)) jestem tak przewrazliwiona, ze mam wrazenie, ze nawet jak ja nie ide a idzie tylko maz to i tak mi cos z basenu przynosi w prezencie. To mozliwe? Czy ja jestem totalnie juz przewrazliwiona na tym punkcie?

      1. Dziewczyny, refundacja jeszcze jest puki co, ja za swoje zaplacilam ok 500 zl, z refundacja wlasnie. Mam dwa rodzaje zastrzykow, nazw nie pamietam bo nie jestem tak obcykana jak wy 🙂
        To ja tez mam pytanie do dziewczyn z invimed, co podchodzily prywatnie… placimy z gory za zabieg, czy jest to zrozlozone na etapy?

          1. Boroffka, dzieki za info. W swojej naiwności myslalam ze np. jak nie dojdzie do transferu to place jedynie za punkcje. Co w takim razie jesli hipoteczynie bedzie kilka zarodkow,piewrszy transfer sie nie uda, podchodze do kolejnego w i tez place powiedzmy 7000 za cala procedure?

          2. Anett, to wszystko zależy od kliniki. Nawet w invimedach w różnych miastach jest inaczej. My płaciliśmy w kilku etapach. Za stymulację, monitorowanie oddzielnie. Za punkcję i transfer oddzielnie. Za mrożenie oddzielnie. Przy crio płaci się za ewentualną stymulację i za transfer.
            chyba, że np. klinika oferuje jakąś promocję – łączny pakiet na wszystko. Najlepiej dokładnie ustalić w klinice.

          3. Anett fakt, u Ciebie może to wyglądać inaczej. My wzięliśmy pakiet dwóch prób – in vitro z sukcesem. Wiesz, że dodatkowo płatne jest mrożenie komórek i zarodków? Dodatkowo my musieliśmy płacić za transfer mrozaka, także kosztów jest dużo więcej niż się na początku wydaje 🙁 a w jakim mieście leczysz się w Invimedzie?

          4. Anett, ja w invimedzie w Warszawie wzięłam opcję invitro z sukcesem (dwie pełne próby) koszt 10k + dodatkowe badania +mrożenie, całościowo wyszło 16k. Dodam tylko, że w naszym przypadku nie było transferu świeżych zarodków tylko krio, ale za to już dodatkowo nie płaciłam. Ponieważ udało się za pierwszym podejściem to pakiet był dla nas nieopłacalny, ale tego nikt nie przewidzi… Powodzenia.

        1. Anett, coś tam grzebią w cennikach, jak ruszą po 15 to jeszcze może się zmienić.
          Głowę dam, że dwa tygodnie temu jak wstępnie liczyła koszty, to było 630 zł za monitoringi przy stymulacji i 7500 za punkcję, hodowlę i transfer. Mrożenie, glu, AH, oczywiście oddzielnie.
          Nawet dzisiaj lekarz mi powiedział, że do zapłaty na razie będzie 630 zł. W recepcji zapłaciłam 100 zł, bo stwierdzili, że tej ceny za monitoring już nie ma i każda wizyta kosztuje pojedynczo.
          A jak w dzień zajrzałam na stronę, to rzeczywiście, 630 zł za stymulację już nie ma, procedura kosztuje 8130 i obejmuje monitoringi przed punkcją. Czyli wszystko wrzucili do jednego wora.

          1. Najlepiej dopytywać w recepcji, chociaż z tym to różnie, bo ciągle wpadają jakieś badania o których wcześniej nie było mowy… Uważam, że brak rzetelnej informacji o kosztach jest największym minusem invimedu. Raz przyszłam na badanie, które miało kosztować 850 zł, okazało się, że trzeba jeszcze zapłacić za pełne znieczulenie i kroplówkę, w sumie zapłaciłam ok 1500 zł… Na szczęście miałam środki na karcie, ale gdyby nie to sytuacja mogła być niezręczna… Może teraz coś się w cenach zmieni, ale moim zdaniem bezpieczny limit to 15k, bo nigdy nie wiadomo, co jeszcze trzeba będzie zrobić i za co zapłacić.

    1. U mnie do stymulacji miałam zldwa rodzaje zastrzyków – Puregon i gonapeptyl i na szczęście przy refundacji wychodziło mi jakieś 200 zł, ale bez byłaby masakra – około 2000 zł na cała stymulację (chyba 3 opakowania Puregonu to już 1800 zł). Na szczęście jeszcze refundują 🙂

      1. Patka, tak mnie na wspominki wzięło… Jak zaczęłam IVF, byłam w programie, ale przez pierwsze 6 miesięcy leki nie były refundowane. Chociaż jestem drobna i nie brałam dużych dawek, za cały długi protokół wydałam na leki nie mniej 4 tys. Masakra.

  14. Z ta refundacja to dziwne… Ciekawe do kiedy będzie?
    Zastanawiam sie jeszcze jak to jest jak ktos mieszka za granicą? Co ide do kliniki tam za wszystko płacę i dostaje recepte na leki i kupuje je w aptece ze zniżką chodź np nie jestem ubezpieczona w Polsce?
    Malibuuu dawnooo nie było Ciebie tutaj? Co słychać? Ty pewnie znasz odpowiedz na moje pytanie 🙂

  15. Ewciak czy Ty jutro masz wizytę, dobrze pamiętam? daj znać szczegółowo jak tam u Was, jak Maluchy, jak się czujesz?
    Robicie badania genetyczne? mi dr dał skierowane na ostatniej wizycie, mam na 13.09 (boję się!)
    U nas zaczyna się 9 tc,biust boli bardzo-ale to mnie uspokaja, nad ranem budzi mnie ssanie i na spiocha jem małą kanapkę, powoli wraca mi też energia bo było ostatnio słabo 😉
    Martwię się trochę, że Maluchy (dwuowodniowe, dwukosmowkowe) nadal są różnej wielkości:
    jeden: 1,83 cm, serduszko 180/min, pęcherzyk 3,62 cm
    drugi: 0,98, serduszko 160/min, pęcherzyk 2,85
    Dr powiedział że na razie nie ma powodu do niepokoju, ale ja i tak o tym myślę… Modlę się żeby było wszystko dobrze, żeby dwa zostały z nami i chyba już na kolejną ciążę bym się nie zdecydowała, za bardzo to wszystko przeżywam, za dużo wiem… M to już prawie mówi, że osiwieje z nerwów 😉
    Dobrego dnia Dziewczyny!

    1. Eska, skoro lekarz się nie niepokoi, to dlaczego Ty tak? Po prostu jeden jest Zgrabniuchem a drugi Kluseczką. Zobacz z jaką różnicą urodziły się dziewczynki Kas. Jednojajowe! Powinny być identyczne, nie? No nie właśnie. A Twoje to dwa światy. Każdy zarodek rozwija się we własnym tempie. Gdybyś była w ciąży tylko z Drobinką, to byś się cieszyła z tego serca 160 i z tego, ze dobija do centymetra, bo mieści się w normie. Będzie dobrze, zobaczysz!

  16. Eska, trzymam za Was kciuki, postaraj sie nie denerwowac i cieszyc tym wyjatkowym czasem. Choc rozumiem Cie doskonale tez bym sie stresowala. W pierwszej ciazy, ktora byla wpadka bylam absolutnie wyluzowana, chodzilam nawet na cwiczenia dla kobiet w ciazy, pracowalam do konca 7 mies, wyjezdzalam etc a teraz kiecy tyle juz czasu walczymy o ciaze to mysle, ze dbalabym o siebie przesadnie i wsluchiwala sie w siebie tez przesadnie ale to normalne w naszej syt. Trzymaj sie dzielnie! Bedzie dobrze. I sprobuj cieszyc sie ciaza. Masz w sobie nowe zycie a nawet 2 🙂 to powod do radosci absolutnej. Buziaki

    1. dziękuję Ci Soniu za wsparcie … wczoraj usłyszałam od koleżanki, która jest w 5-tym miesiącu bezproblemowej ciąży, że ,,jakbym ja się tak sobą przejmowała to… ”
      eh…aż się poplakalam bo doskonale wie, że już raz poronilam i że mam problemy, a powiedziałam jej ze znowu plamie i się po prostu boję i wolę trochę polezec , no ale…

      1. Doskonale Cię rozumiem… ja jestem w 18tc i ciągle się boję o wszystko nawet jak kichne to mam obawy czy się nie przeziebilam i będą kłopoty… zdaje sobie sprawę, że to już obsesja i przesadzone ale nikt nas nie zrozumie jak my same. Trzymaj się, musimy dac rade!

  17. Wyszlam wlasnie od dr.D. Z najblizszym cyklem zaczynamy stymulacje, tj. ok. 19-20 sierpien. Wielka niewiadoma i wielka nadzieja ze tu juz za chwilę. Ktoras z Was tez w tym czasie zaczyna?

  18. Hej, my od niedzieli już w domu, organizujemy życie na nowo. Dziewczyny urodziły się w czwartek, cięcie i dochodzenie do siebie wspominam super, niepotrzebnie tak się bałam. Już normalnie funkcjonuję. Mieliśmy w szpitalu salę prywatną, więc byliśmy z mężem z dziewczynkami cały czas razem, również nocami. Cudowne były te pierwsze chwile, mogliśmy się nimi nacieszyć na maxa. Kiedy spały, mieliśmy czas celebrować to niesamowite wydarzenie, czy pogadać jak za czasów przed synkiem, jak nie spały, uczyliśmy się ogarniania tych maliznek i współpracy na 4 ręce.

    Dziewczynki są cudowne. Eliza, jak przystało na starszą, dostojnie śpi przez większą część czasu i daje dobry przykład, Sońka to mały cwaniaczek, najepiej jej wtulonej we mnie, w łóżeczku wariuje, wzięta na ręce uśmiecha się od ucha do ucha i śpi. Są takie maleńkie. Nie mogę przestać na nie patrzeć, głaskać ich rączek, gapić się na nie, gdy śpią. Perfekcyjne małe ludziki, diabełek i aniołek 😉 a trzeci duży ludź staje na wysokości zadania, nakrywa siostry kocykiem, głaszcze, przychodzi sprawdzać, czy śpią. Strasznie przeżył moją nieobecność i męża częste znikanie. Biedulek, dwulatek to jeszcze maluch, który niewiele rozumie, a dużo go ostatnio spotkalo nowości. Mocno pokazuje, że nie do końca nam to wybaczyl.

    Urodziłam w terminie donoszenia, 37t0d,a w szpitalu byłam od wtorku do niedzieli. Dziewczyny zdrowe, ja też ok. Nie mogę uwierzyć, ze to już, ze ta ciąża tak szczęśliwie mimo tylu lęków się skończyła.

    1. Kas, jeśli mogę zapytać – jesteś może z Warszawy? Rodziłaś państwowo czy prywatnie? U mnie 22 tc, dwóch chłopców, i tak powoli staram się orientować w temacie szpitali.

    2. Kas jak czytałam Twój wpis to szczerzylam się jak głupia. Dobrze,ze akurat sama byłam, bo ktoś z boku patrząc na mnie powiedział by ze zwariowałam i się uśmiecham do telefonu.;) Pięknie to opisałaś. Życzę Wam dużo radości z tymi małymi pociechami ( z tym starszym tez 😉 ). Buziaczki w malutkie stopki dla dziewczynek.

    3. Kas, tak to napisałaś, że nawet nieproszona, ale byłam, jestem z Wami, aniołkiem i diabełkiem, małymi jak bochenki chleba. I z dclotrimazolumulatkiem, co nie do konca rozumie, ale bohatersko sie stawia i bohatersko sie stara.
      Dopłynęłaś do brzegu, Kas.

    4. Kas, miałam Ci napisać, że dla mnie cesarka była bardzo OK, dwa dni i normalne życie. Ale zanim do wieści od Ciebie doszłam, to byłaś już po. 🙂

      A Laura ostatnio powiedziała, że ona już nie chce rodzeństwa. Bo jest już duża i jakby co, to przestaniemy się nią zajmować i będziemy mieć czas tylko dla małego, bo ono sobie nie poradzi, a ona tak. I przykro mi się zrobiło, że jeżeli w ogóle będzie, to będzie już duża różnica wieku i to już nie będzie ktoś do wspólnej zabawy, tylko do opieki. A ona jest taka towarzyska, tak bardzo potrzebuje mieć z kim pogadać i się pobawić.

  19. DZIEWCZYNY Z N w warszawie czy ktoras podchodzila juz prywatnie ? chodzi mi o koszty…jak to w praktyce wyglada? Jutro mam wizyte startowa i juz sie jej nie moge doczekac 🙂 nawet dzisiaj dr Z mi sie snil i nie pytajcie jak hahahahh 😀

    1. Sza to juzzzz? Ale ten czas zleciał:-) trzymqm mocno kciuki. Pisz na bieżąco co i jak. W sumie chyba jestes tu pierwsza prywatnie po zakonczeniu programu.
      Swoją drogą widziałam na stronie Invimedu i tuatj tez był temat poruszany procedury in vitro po juz nie udanych transferach. Hmm ciekawe.
      Jest tutaj ktoś z Vitrolive ze Szczecina ?

    2. Sza, ja podchodzilam prywatnie: z tego z mnie pamiec nie myli to 1500 zl punkcja, wizyty w czasie stymulacji to juz byly w cenie, a reszta przy transferze cos ok 6 tys bo my icisi mielismy . Krio z kolei chyba 1950 cos okolo tego i my jeszcze plus 400 zl za wykonanie transferu przez dr L. Bez sensu, co?;)) w sumue teraz tak na spokojnie mysle, ze skoro od a do z jestem jego pancjentka to to powinno byc w cenie a nie dodatkowo platne. Nie podoba mi sie takie podejscie.

      1. Plus oczywiscie wszystko inne tj leki, potrzebne wymagane badania no po prostu wszystko placisz;) cytologia, usg piersi, posiewy, histeroskopia w moim przypadku tez etc etc studia bez dna:) i bez efektu poki co wiec licze na to ze Tobie pojdzie lepiej. My do tej pory zostawilismy tam okolo 16 tys a mam za soba 2 transfery dopiero z pierwszej stymulacji

        1. Juz wszystkie badania na szczescie za nami 🙂 teraz wlasnie wizyta startowa leki punkcja transfer.ale masz racje dziwne ze skoro bylas jego pacjentka musialas dodatkowo placic :/ ja widzialam w cenniku ze tranfer wykonywany przez dr L doatkowo platny ale nie przypuszczalam ze dla jego pacjentek :/
          u NAS tez raczej icsi bedzie bo problemem jest nasienie…
          Ja mam nadzieje ze wezme przyklad z Kas i sie uda za pierwszym razem 🙂

          1. U nas tez to wyjsciowo byl powod in vitro no i moj wiek bo mam 38 lat i 8 letnie dziecko a drugie „naturalnie” robimy bez zabezp od jakis 4 lat beZ efektu wiec juz nie bylo na co czekac

        2. No to jest finansowa masakra. Ja na dwie procedury in vitro (wczesniej byly inseminacje) i wogole badania wydalam ok 25 tys. Od poczatku drogi zliczylismy calosc na prawie 30 tys. Ale wczoraj jak widzialam jak moj Maluszek fikolki w brzuszku skacze to niczego nie zaluje i jest to warte kazdych pieniedzy-poprostu bezcenne 🙂

          1. Tak Ana86, jest to warte, jeśli ten maluszek będzie.
            A jak stracisz zdrowie, nerwy, swobodę, 50 tysięcy i zostaniesz z niczym?
            Ciągle się zastanawiam, jak długo warto się starać.

          2. Ahh Wezon, poruszylas we mnie ta czastke z ktora nigdy nie umialam sobie poradzic. Ile razy siebie o to pytalam? Przestalam liczyc…Nie wiem czy ja w sobie granice rozsadku bym wogole znalazla. Bardziej moj M. Ja nie umialam juz zyc z tym ze nie dzialam. Juz bylam zapisana na wizyte w razie niepowodzenia. Juz odkladalam kase na cala kolejna procedure. Chyba w paranoje popadlam. Nawet granice tej sumy chcialam przesuwac non stop. Byleby tylko probowac i trzymac sie tej nadziei. Nie wiem czy umialabym przestac ehh. To chyba jakas forma uzaleznienia…nie wiem. Ale nawet jesli to drogie to uzaleznienie-finansowo a przede wszystkim psychicznie. Wierze kochana ze bedzie warto dla kazdej z nas!

          3. Ana86 u nas podobnie, wydaliśmy na wszystko 25 tys.zł, ale dziecko jest warte wszystkich pieniędzy, żal tylko trochę, że wszystkim w około udaje się zajść w ciążę bez mrugnięcia okiem i nawet nie wiedzą przez co my staraczki przechodzimy. Zastanawiam się, czemu akurat mnie to spotkało 🙁 Ale nie ważne, ruchy kruszyny rekompensują cały ten stres, czekam tylko na chwilę, żeby jak Olga i Kas tulić swojego skarba 🙂 w którym jesteś tyg.? Synek czy córeczka?

          4. Boroffka, ja to jak mowilam w końcu innym ze w ciazy jestem (a oni nie wiedzieli ze się leczyliśmy) to slyszalam np. wreszcie będziecie mieli nielepiej od nas. Zobaczysz jak to jest, to niewyspanie itp., jak to ciężko ojoj. Ile to dziecko kosztuje zobaczysz. Wychodzilam po tym i plakalam sama sobie bo myslalam ‚ludzie jak wy mało wiecie na wasze szczescie’ i ile ja o tym marzyłam… A z drugiej strony ten bol czemu nas to musiało tyle kosztowac a wszyscy to traktują ze im się po prostu należy. A ja się czuje jakbym najwyższy szczyt osiagnela bo mi się udało 🙂 Ehhh zycie po prostu. Ale już nie smece! Mi teraz 13 tydzień leci wiec jeszcze dluuugo. Synek czy Coreczka jeszcze nie wiem ale w sumie byle zdrowe było i już 🙂 Tak fika na usg ze niewiele można tam podejrzec hehe. I brzusio już się u mnie pokazuje wiec do przodu 🙂 pozdrawiam!

      1. Iza snilo mi sie ze bylam na wizycie sama bez meza ize dr Z zaczal skladac mi niemoralne propozycje,zaczal mowic ze nigd nic tak nie poczul do zadnej pacjentki ze ja jestem wyjatkowa etc 🙂
        Obudzialam sie z myla ze to wszystko to prawda i ze musze pogadac z moja chrzestna bo ona na pewno nie bedzie tego oceniac tylko poradzi co robic 🙂 Wyszlo tak ze wszystko powiedzialam mojemu mezowi,ktory obiecal ze sie nie wygada przed dr Z ze cos wie ale wyszlo inaczej i wyszlismy z huuuukiem z gabinetu 😀

  20. Kas ogromne gratulacje dla Was i zdrowka dla bobo frutow 🙂
    Sza ruszamy z kopyta. Niech moc bedzie z nami!
    Napisze jak wyglada komercyjne podejscie inv-ed w Warszawie.
    Otóż za każdą wizyte przy stymulacji placimy 100 zl. (To nowosc bo wczesniej byl pakiet ktory kosztowal chyba 600 zł).
    Po punkcji placimy ok. 6000 zł, nastepnie jeśli bedzie transfer to po transferze jeszcze doplacamy ok. 1200-1300 zł.
    Moze sie komus przydadza te informacje.
    Pozdrawiam.

    1. No jaja sobie robią. Powiedzieli Ci, że każda wizyta przed punkcją będzie kosztować 100 zł? Lekarz, czy w recepcji?
      Mi dzisiaj w recepcji powiedzieli, że wizyty będą po 100 zł, to 630 znieśli.

      Ale zobacz co jest na stronie:
      http://www.invimed.pl/cennik/warszawa
      Cena zawiera monitoring stymulacji.

      Dzisiaj byłam na takiej wizycie wstępnej: pokazałam badania, zrobił USG, wypisał receptę i ruszamy od najbliższego cyklu. I tu się mogę zgodzić, bo to jeszcze nie monitoring stymulacji, ale cykl przed, ale jak się nie ogarną do pierwszej wizyty stymulacyjnej…

      1. Ciesze sie Wezon ze juz niedługo zaczynacie. Jestes inna po urlopie,nie wiem jak to określić ale bałam się że zrezygnujesz z kolejnej stymulacji. Wiem ze to nie pocieszenie ale tak jak sama napisałaś każdy zarodek się przyjmował a to jest juz połowa sukcesu. Jestes dzielna. Dasz rade !

  21. W recepcji gosc mowil ze wlasnie kazda wizyta od dnia stymulacji do punkcji kosztowac bedzie 100 zl. Na stronie jeszcze pewnie nie zmienili… rozumiem ze to zmiana na gorsze? Nie wiem ile takich wizyt zwykle do punkcji potrzeba wiec trudno mi oszacowac.
    Weżon u ktorego lekarza jestes? Pewnie pisalas ale jakos mi umknęło.

    1. Anett, na stronie zmienili, bo było 7500 bez monitoringu a teraz jest 8130 (czyli wchłonęło te 630). W sumie wolałabym, żeby zostało 7500 i wizyty po sto. Poprzednio miałam 3 wizyty (w 3,6 i 9 dniu brania zastrzyków) i 4 już punkcja.

  22. Dziewczyny podejmę wątek , na ostatniej prostej weszliśmy do programu ,ale przygotowywaliśmy się na komercyjne in vitro .
    Koszt w Provicie w Katowicach :
    Punkcja 1000 pln
    IMSI 4800
    Transfer 800 pln .
    Plus leki .
    Od pierwszej wizyty na której dostałam tabletki anty za żadną wizytę nie płaciliśmy dodatkowo , pomimo że jeszcze nie byliśmy w programie.
    W Katowicach jest też druga Klinika Gyn Centrum, mają najlepszą skuteczność na Śląsku ( gdyby nie udało się za pierwszym razem , rozważaliśmy żeby podejść drugi raz tam ze względu na koszty właśnie )
    Podeśle Wam linka , ale Oni mają ciekawe programy in vitro , 2plus 1 czyli 3 pełen podejścia 13500 .
    Wiem że do Katowice to nie Warszawa , ale warto znać różne opcje , tak myślę.
    http://www.gyncentrum.pl/program-bezplatne-in-vitro

      1. Dokładnie, każda wizyta 150 zł. Może faktycznie punkcję my placiliśmy z procedurą in vitro od tazu, więc pewnie coś namieszałam 🙂 ale to i tak zabójcze kwoty jak się płaci samemu 🙁

    1. Magdanr2 też czytałam, że idzie im najlepiej na śląsku, tylko bardzo są oszczędni w udzielaniu informacji pacjentkom. Dopiero przy trzeciej procedurze dowiedziałam się jakiej klasy zarodki, wcześniej jak pytałam to tylko słyszałam, że dobre. Nie dzwonią powiedzieć, że coś się zamroziło, albo – jak w przypadku mojej pierwszej procedury – że nie udało się dojść do blastki w 5 dniu.
      A jednak poleciłabym, bo za czwartym transferem udało się uzyskać ciążę.

  23. Jejku zamęczeni Was dzis pytaniami. ;/ przepraszam . To juz ostatnie 😉
    Czy na wizycie startowej bardzo potrzebny jest màż? Bo niestety wizyte mamy w srodku
    Dnia i od początku wiedziałam ze cieżko bedzie mezowi wyrwać sie z pracy ale nie było innego terminu pomimo ze umawialam sie 3 tygodnie wczesniej :/

    1. Sza, ja swojego brałam, bo co dwie głowy to nie jedna i łatwiej wszystko zapamiętać. Ale do tego wystarczy też notes i długopis 😉
      No i nie wiem kto będzie robił zastrzyki u Was, jeśli mąż to dobrze, żeby pielęgniarka pokazała mu co i jak. Ale to można też zrobić później (no i jest też przecież rozpiska męża Izy 🙂 ), bo nie zaczniesz się raczej od razu kłuć.
      Poza tym to rozpisanie procedury, leków, dawkowania, zgoda na stymulację (ale to Twoja) i sprawdzenie czy macie komplet badań aktualnych. Nic czego nie dałoby się załatwić bez męża, tak więc spokojnie:)

    2. Sza, maz jest niezbedny tylko w dniu punkcji (zeby oddac nasienie) i musi kiedys podpisac papiery. My dostalismy wszystkie do domu i ja przynioslam na ktorys z monitoringow. O jacie, to juz! 🙂

      1. Aaaaa to super 🙂 moj maz niewiele sie orientuje wiec nie jest mi az tak potrzebny 🙂 a zastrzyki bede sama robic:)
        Dziekuje dziewczyny :*
        juz juz 🙂 jestem mega podekscytowana 🙂
        juz tak
        Bym chciała powiedzieć „jestem w ciazy” a pozniej mam w brzuszku Anielkę albo Mikołaja 🙂 takie moje o marzenia 🙂

    3. Sza, chwileczkę, w N. na wizycie startowej podpisujecie masę dokumentów. Oboje.
      Nie straszę, ale zadzwoń lepiej wcześniej i zapytaj, czy się obejdzie na stratowej bez męża. Może zgodzą się dać Ci dokumenty do domu.
      Potem będzie potrzebny jedynie w dniu punkcji i transferu 🙂

        1. Pewnie 🙂 Mieszkanie mamy ogromne, Babel przy dobrych wiatrach pojawi się w marcu, a na Śląsku masa fajnych rzeczy się dzieje 🙂
          No i Nasz Pies, Labrador typowy przedstawiciel swojego gatunku kocha Gości 🙂

  24. Dziewczyny melduje się po usg prenatalnym, 13+5tc, ostatni dzwonek na NFZ. A więc z maluchami wszystko ok, no i pokazały co mają między nóżkami, od razu widać było jajeczka, lekarz się pyta i mówi o ale pokazuje czy chcemy wiedzieć co będzie, a ja ze widzę siusiaka 🙂 no i właśnie spokojniejszy to chłopiec, a mały fikacz małe ADHD dziewczynka 🙂 czyli będą upragnione Maja i Mikołaj 🙂
    Przed usg pobrali mi też krew, jak się okazało na test pappa, którego nie chcieliśmy, ze względu na to że mogą wyjść błędnie odczyty. No ale teraz mamy spowrotem przyjechać w czwartek po odbiór wyników. Znów nerwowka. Ale z pomiarów wszędzie są na środku 🙂 czyli ok 🙂

    1. Extra! Super wiadomość! Syn i córka w dwupaku! Fantastycznie!!!! U nas jest końcówka 12tc ale nie zdecydowaliśmy się na usg prenatalne. Najpierw chciałam, później lekarz prowadzący nas trochę zniechęcil.
      Jakie duże są juz maluszki?

  25. Pytanie za 100 punktów, która z Was robiła pozytywnego sikańca przed 10dpt? Zastanawiam się, koedy warto zrobić, bo mam 7 dzień i już nie mogę wytrzymać 🙂 a beta dopiero najwcześniej w piątek lub kolejny wtorek 🙁

    1. Patka wiem że nie możesz wytrzymać 😉 . Ale 7 dzień według mnie to naprawdę za wcześnie. Poprzednim razem zrobiłam w 10, kreska była tak blada że uznałam że jej nie ma, a beta 97.

        1. Dziękuję Patka 🙂 jak napisałam Margom, ciągle jestem zmęczona, śpiąca i głodna a dodałabym jeszcze dziwne uczucie w żołądku, to nie mdłości ale nie wiem co ;-). A dziś widziałam pęcherzyk ciążowy 🙂

    2. Zrobiłam sikańca i niestety jedna kreska 🙁 trochę humor mi siadł, ale poczekam dla formalności na poąkową betę 🙁 a poza tym, to czuję się ok, raczej bez objawów, a te co „mi się zdają” to pewnie urojone w głowie 🙁

    3. Patko, to może ja mam jakiś bardziej farbujący mocz. 🙂
      Kreska z 7 dpt blastki była tak mocna, że widać ją było na zdjęciu, dziewczyny potwierdzą. A taka ledwo ledwo już w 5 dpt, w 4 dpt pojawił się niby cień.
      Beta w 9 dpt była 78, czyli koło 40 miałam wyraźną krechę.
      Mnie testy nie oszukują. Tylko co z tego…

  26. Wężon jest ekspertem w tych testach.
    Osobiście też nie mogłam wytrzymać i robiłam sikanca 7dpt blastki i wyszła mega blada druga kreska, prawie, że niewidoczna (pierwszy dół, że się nie udalo). Takie kreski juz nieraz widzialam pod swiatlo jak sie nie udawalo. Drugi test 9 dpt i również wyszła druga kreska. Nadal blada ale już trochę bardziej było ja widać (dla tych, którzy ja tam intensywnie szukali) a dzień później miałam B-hcg 142 mlU/ml. Tak sobie myślę, że w tym 9 dpt musiałam mieć bete ok 80-100, a test ledwo co się zabarwił (czulosc podobno miał 25). Jak to kiedyś, któraś z dziewczyn napisała sikanca są dla osób o mocnych nerwach….

  27. Ewciak, idziemy dalej równo bo ja usg genetyczne zaliczyłam w niedziele 🙂 Pytalam Was wcześniej czy warto je robic itp. Pogadalam z moim dr i dla mojego spokoju od razu zadzwonil do kolegi i mnie umowil. Wogole uznali ze mam isc w 12t6d a na usg pokazalo 13t4d czyli zalapalam się o 2 dni na styk. Mialyscie racje, zwykle usg wogole bez porównania. Dr ten ma certyfikat, bez niego faktycznie to bezsensu. Usg superdokladne. Maluszek mój tak fikal jakby specjalnie chciał się nie dac obejrzeć 🙂 3 razy był lapany przez brzuch, na przemian 3 razy dopochwowo i zawsze wiedział jak się wypiac az się dr smial. Na koniec zaliczyl nawet pokazowego fikołka 🙂 Wszystko powychodzilo ok i ciesze się ze je zrobiłam bo te przepływy, serduszko do tej pory tak bez szczegolow było. A plec nie wiadomo bo Maly był na to zbyt sprytny 🙂 Dzieki ze mi wtedy dobrze poradzilyscie Dziewczynki (jak zwykle)!

  28. Oby to bylo dobrego zły początek… otóż zadzwonili do mnie z In-med że brakuje im kilku badań, 4 moich ( ktore na szczescie mam na papierze) i 2 meża, ktore oczywiscie robilismy, tylko ze oryginaly zostaly w klinice, jak sie okazuje zgubili je! Na domiar zlego wyslali nam zgody na in vitro, z informacja do pilnego dostarczenia- tylko ze takie zgody juz w czerwcu wypelnione i podpisane zostawilismy w klinice…No szlag mnie trafił. Ja wszystko rozumiem, jest czas urlopowy, remont itp. ale cholera jasna jak nie znajda tych wynikow badan to je powtorzymy, ale juz w innej klinice.

  29. Dziewczyny, która wie co to znaczy i czy to masakra – „Wykryto polimorfizm c.677C>T w pojedynczym allelu genu MTHFR (gen reduktazy metylenotetrahydrofolianowej) – układ heterozygotyczny.”? Boję się, że już nie mam szans na ciążę, a jeśli tak czy dziecko byłoby zdrowe, w ogóle boję się teraz, że ta mutacja u mnie coś wywoła – trochę żałuję, że to zbadałam, będę żyć ciągle w strachu :

    1. Melisko znalazłam tylko coś takiego,ale może to właśnie to, w czym jest problem:

      POLIMORFIZM GENU MTHFR: Badanie służy do genetycznej diagnostyki zakrzepicy oraz do genetycznej diagnostyki nawracających poronień.
      Analiza polimorfizmu genu MTHFR (C677T i A1298C) identyfikuje polimorfizmy 677C>T oraz 1298A>C genu MTHFR.

      Gen MTHFR koduje enzym (reduktazę metylenotetrahydrofolianową) katalizujący reakcję redukcji 5,10-metylenotetrahydrofolianu do 5-metylotetrahydrofolianu. 5-metylotetrahydrofolian jest niezbędny do reakcji przekształcenia potencjalnie toksycznego aminokwasu homocysteiny do metioniny przez syntazę metioninową. Polimorfizmy 677C>T oraz 1298A>C genu MTHFR prowadzą do zaburzenia aktywności enzymu, co wiąże się ze wzrostem stężenia homocysteiny we krwi. Nadmiar homocysteiny (hiperhomocysteinemia) w organizmie może doprowadzić do uszkodzenia śródbłonka naczyń krwionośnych. Konsekwencją są powikłania takie, jak miażdżyca oraz zakrzepica żylna i tętnicza. Problem związany z mutacjami genu MTHFR dotyczy w szczególności kobiet starających się o dziecko i ciężarnych. Nadmiar homocysteiny zaburza proces zagnieżdżania zarodka oraz może prowadzić do patologicznych zmian naczyniowych. Prowadzi to do zwiększenia ryzyka poronień samoistnych (w tym również nawykowych), przede wszystkim w pierwszym trymestrze ciąży.
      Polimorfizmy 677C>T oraz 1298A>C genu MTHFR w korelacji z niedoborem folianów, zwiększają ryzyko powstania wrodzonych wad cewy nerwowej u potomstwa.
      W przypadku identyfikacji u pacjenta wariantu genu wpływającego na zwiększone stężenie homocysteiny, zaleca się badanie jej stężenia we krwi oraz badanie stężenia kwasu foliowego. Suplementacja kwasem foliowym oraz określonymi witaminami z grupy B zalecana jest ze względu na ich udział w metabolizmie homocysteiny.

    2. Meliska, poki co sie nie denerwuj.Moge Ci podpowiedziec co mi sie wydaje tak na logike. Mozesz miec ograniczone przyswajanie kwasu foliowego wtedy nalezy brac formy metylowane np Actifolin albo Femibion natal 1. Dodatkowo podobno dr zalecaja branie chyba witamin z grupy B. No i chyba kontroluje sie poziom homocysteiny a w zwiazku z tym w ciazy czy po transferach dr zalecaja np clexane czy fraxiparine. Tak to rozumiem choc Meliska, nie chce Cie zmylic.Moze ktoras z dziewczyn tutaj podpowie cos wiecej bo to chyba nie jest az tak rzadko spotykane. Nie martw sie na zapas.

    3. Meliska nie załamuj się. Ja też mam mutacje MTHFR tylko o innym sybmolu. Tą akurat mam ok. Mam jeszcze mutacje V-Leiden. Za sobą cztery poronienia, ale na pocieszenie dwójkę dzieci. Jeżeli chcesz to mogę przesłać ci zalecenia jakie ja dostałam od genetyka przy moich wynikach.

      1. Basiu, chętnie, jak możesz napisz mi proszę zalecenia. Robiłaś jakieś dodatkowe badania? Ja dziś zrobiłam jeszcze homocysteinę, czekam na wynik. Warto iść do genetyka? Możesz kogoś polecić?

  30. Dziękuję Eska, też trochę artykułów przejrzałam, chyba odpuszczę całkiem starania i powiem żeby zniszczyli te zarodki co są.
    Za dużo strachu, nerwów, tamte wszystkie były złe… nie mam siły przechodzić tego wszystkiego od nowa.
    W sumie wiedza o tym genie dała mi całkowitą rezygnację i życie w strachu, bo naczytałam się, że sama mogę być zagrożona różnymi chorobami.
    Wiem, że większość ludzi coś może mieć nie tak w różnych genach i stąd różne choroby, ale inaczej jak się nie wie, a inaczej jak się wie, życie jak z kolejnym wyrokiem…
    Przepraszam, ale znowu dół mnie dokopał. Potrzebuję wakacji, może polecicie fajne miejsce? Jak nie wyjdę na chwilę z tej matni to zwariuję. Dodatkowo pojawiły nam się inne problemy.

    1. Melisko przede wszystkim najpierw leć do dr aby Wam wszystko wyjaśnił z tym wynikiem i przedstawił plan działania!! zbierz jeszcze tylko na to siły, wtedy zdecydujesz co dalej po rzetelnych informacjach od specjalisty (dr Google nie jest specjalistą)!!!!
      A może to właśnie TO, ten problem, brakujące ogniwo – może właśnie poznaliscie,,wroga” i teraz pokonacie go jego własną bronią!!
      A potem na kilka dni wakacji co byś nabrała dystansu (osobiście jestem zakochana w Zakhyntos, ale to daleko trochę) 🙂

      1. Zgadzam sie z Eska. Chyba lepiej wiedziec ze cos nie tak i przeciwdziałać temu niz w ciemno dawac zarodki i ponosic kleske. Idz do lekarza. Jestem pewna ze lekarz powie „Bingo” i teraz bedzie tylko lepiej. Ja juz postanowilam. Nie podejde do trzeciej próby jesli okaze sie ze twraz sie nie udalo zanim nie zrobie badac immunilogicznych i genetycznych ktore sa rekomendowane przy nie zagniezdzaniu sie zarodkow. Te badania jesli juz bede robic w szczecinie. Po pierwsze taniej a po drugie lekarz w de nie widzi problemu i juz przy transferze wspminal o nastepnej stymulacji…jesli niewiadomo o co chodzi to i KASE chodzi..

    2. Melisa

      Podczas przygotowań do in vitro robiłam badania i mam tę samą mutację co ty. Byłam u immunologa, hematologa i ginekologa bo tak mi kazali w N. Każda z tych osób potwierdziła że taką mutację ma około 30% kobiet, część nawet nie wie o tym. Zalecenie podawanie kwasu foliowego + witaminy z grupy b. Jeśli zajdę w ciążę zastrzyki clexane. Mam zaufanie do tych lekarzy i nie widzę powodu do pisania ” że zniszczysz te zarodki”. Nadal polecam wsparcie psychologa i konsultacje z immunologiem. Wykończysz się jeśli nie dasz sobie szansy na pomoc profesjonalisty. Twoje zarodki potrzebują zdrowej i szczęśliwej mamy!!!

    3. Meliska, trochę mnie przeraziłaś. Stanem, w jakim jesteś. Naprawdę należą Ci się wakacje, bo jesteś przeładowana stresem (zrozumiałym w Twojej historii plus inne problemy, o których nawet nie wspominasz – ale są i odbierają Ci spokój).
      Dziewczyny radzą, idź wcześniej do lekarza – to pewnie pomoże, bo lekarz Cię uspokoi. Google to nie lekarz, świetnie o tym wiesz.
      Ale jak nie uda Ci się szybko skonsultować, to i tak po prostu wylosuj miejsce na mapie i znikaj odpocząć, bo właśnie o mały włos nie poprosiłaś o zniszczenie zarodków.
      One maja tylko Ciebie i wolą Ciebie z tą mutacją, niż zjedzoną przez stres.
      Melisko, martwię się o Ciebie. Moze za dużo na raz złych wiadomości…

    4. Melisko, nie poddawaj się, bo to nie jest sytuacja bez wyjścia, głowa do góry!!! A tak przy okazji, to nie da rady zniszczyć zarodków. Miałam po badaniu PGS jeden zarodek „felerny”, ze złymi mutacjami i … Jego też nie wolno zmiszczyć. Klinika ma obowiązek przechowywać go przez 25 lat. Tak mi powiedział lekarz. Mimo tego, że nigdy go nie rozmrożą i nie podadzą. Ciekawe, czy to prawda …

    5. Melisko, chyba nawet jakbyś chciała, to nie da się zniszczyć zarodków.

      A te mutacje są bardzo częste i przy braniu clexane udaje się donosić ciążę.
      Odetchnij głęboko i porozmawiaj z kimś, kto się na tym zna.

  31. Melisko, Eska dobrze radzi, najpierw z wynikami do dr, macie przyczyne i na pewno idzie jej zaradzić. Ostatnio dużo sie słyszy o tej mutacji, i wiem że tak jak ana pisze chodzi tu o złe przyswajanie k.foliowego. Pamiętaj też, że z każdej sytuacji jest wyjście. Co do wakacji, ja świetnie się wyciszyłam na Mazurach, potem kilka dni morze z tym że ostatnio pogoda się skitrała, ale jeśli potrzebujesz wypoczynku to koniecznie gdzieś się wybierzcie, zresetujcie się, a potem zobaczycie co dalej.

    Ja już po transferze, i wszystko pod góre, zapomniałam wziąć relanium, za mało napełniłam pęcherz, więc troche ciężko było ale w końcu zarodek wylądował gdzie trzeba 😉 Ah było konieczne, wzieliśmy też glu. 19.08 beta 😉

    Sza jak tam wizyta?

    1. Heeej dziewczyny 🙂 wizyta bardzo dobrze 🙂 wszystkie badania w porzadku tylko dostalam zolta kartke od doktora Z za to ze nie mam badan rozyczki,a ja uparcie twierdzilam ze mam i co? weszlam do domu odrazu zaczelam szukac i znalazlam:) i to u nich robione wiec nie rozumiem dlaczego nie mial tego w kompie 🙂 ale na nastepnej wizycie to on dostanie odemnie zolta kartke 🙂
      W ogole zauwazylam ze doktor jak jestem sama to jest duzo bardziej otwarty,caly czas cos tam zartowalismy a jak jestem z Mężem to jest strasznie spokojny,opanowany 🙂
      Co do samej wizyty to okazalo sie ze bedziemy mieli ICSI,teraz do soboty jeszcze biore antki,w niedziele zaczynam brac gonapeptyl i encrton i 29 sierpnia kolejna wizyta 🙂
      probowalam wczoraj napisac ale w ogole nie dodawaly sie moje komentarze,tak jakby mnie Iza zablokowala 🙂

      Margom to u Ciebie juz z gorki:) teraz tylko tłusta beta a pozniej 9 miesiecy cudu 🙂

      1. Sza, cos się dzieje ze stroną, bo samą siebie też chyba zablokowałam. Piszę z poziomu zarządzania blogiem, a nie mogę dodać normalnie komentarza… 🙁 Pewnie więcej osob ma takie problemy…

        Cieszę się, że masz dokładny i bliski plan, że największym problemem są żółte kartki – oby to ostatnie kłopoty 🙂
        To niedziela kłująca będzie 🙂

    2. Ja też mam problem z odpowiednim wypełnieniem pęcherza(poza ostatnim razem, kiedy przesadziłam w drugą stronę 🙂 i dla lekarza to chyba nie jest problem.
      Teraz się nie stresuj, odpoczywaj razem z maluszkiem i czekamy na piękną betę.

      1. „Troche w ciąży” 😀 dużo prawdy w tym 😉 człowiek ma świadomość, że ten robaczek tam jest i modli się by tam został i być baaaaardzo w ciąży 😉

        Ja chyba późno zaczęłam pić, do kliniki mam ok pół godziny jazdy i właśnie zawsze w drodze popijam, i zawsze już przed transferem ściskałam nogi, a po założeniu tego ustrojstwa wziernik czy jak tam to się zwie modliłam się by w doktora nie siknąc czekającego z nosem na wprost mojej szanownej na zarodka, a teraz tak bardzo nie zdążyło się napełnić bo chyba pierwszy raz miałam rano transfer i było to moje pierwsze picie dnia. No ale najważniejsze że się udało 😉

        Sza no to powodzenia z kujkami 😉 ostrych igieł zyczę i pięknych jajec 😉

      1. O a to ciekawe, przynajmniej mogłaś się skupić na tej wspaniałej chwili gdzie zarodeczek trafia do mamusi 😉 a tak…człowiek tylko marzy o oproznieniu pęcherza i skupia się by nie siknąć, a nie daj Boże dr coś śmiesznego powie 😉

        I rozumiem, że mimo pustego pęchola się udało? 🙂

        1. Tak 🙂 Właśnie mija 10 tydzień , w przyszłym tygodniu kolejna wizyta wiec gacie pełne strachu 🙂
          Pusty pęcherz, problemy z cewnikiem , lekarz musiał zmienić w trakcie transferu i Położona ktora mnie ciągle rozśmieszała 🙂
          W Provicie zawsze ponoć robią na pusty pęcherzu .
          Trzymam kciuki , za piękną Bete !!!!!

  32. Dziękuję Wam za informacje. Jutro mam mieć konsultację telefoniczną z lekarką z N. (zmieniłam lekarza), wyniki wysłałam do nich mailem. U mnie ta mutacja musi powodować uszkodzenie zarodków, za każdym razem było mało / słabe i stąd tak napisałam. Ostatnia stymulacja była trochę lepsza, 2 podali i 2 są zamrożone. No ale z tych 2 podanych tylko 1 się przyjął i to na chwilę, bo też było z nim coś nie tak genetycznie. On już nie żył, a macica go trzymała jeszcze ze 2 tygodnie, także to wina wadliwych zarodków musi być. Musiałabym chyba najpierw się podleczyć / suplementować i dopiero wyhodować nowe żeby były lepsze, jak myślicie? Czytałam, że suplementacja też musi być rozważna – żeby kwas foliowy nie był syntetyczny i najlepiej jeszcze zbadać B9, B12, B6, B2, D3, homocysteine, ferrytyne i cynk (z torbami pójdę…). Chętnie wybrałabym się do immunologa i dobrego psychologa, ale tak jak już pisałam mieszkam w specyficznym regionie, do psychologa jechałam 80 km (w moim mieście to tylko od patologii i alkoholizmu), Pani mnie posłuchała i zapytała jak ja w ogóle funkcjonuję przy tylu problemach i zatkało ją – a od tej pory doszły mi kolejne problemy jak np. poronienie, stres wywołany przez lekarza i teraz ten wynik plus mąż ma kłopoty. Przerosłam ją i nie znalazłam nikogo innego na razie. A z wyjazdami po kilkaset km już nam na prawdę ciężko – najpierw leczenie mojego płuca na Śląsku, później in vitro w Białymstoku (4 razy), leczenie męża w Warszawie i in vitro w Warszawie. Nie starcza już nam urlopu i siły na tę logistykę, a trzeba też jakoś żyć i pracować.

    1. Meliska, Eewa ma świetny pomysł – skorzystałam kiedyś z tej pomocy Naszego Bociana, tam pracują rozważni, delikatni ludzie, którzy szczególnie rozumieją problemy z leczeniem niepłodności, ale nie zamykają oczu na inne.
      Ja pisałam z nimi maile, bo tak mi było wygodnie i miałam czas, aby się zastanowic, co napisać. Zachęcam.

      I – nadal wydaje mi się, że należy Ci się odpoczynek, Wam obojgu z mężem. Masz rację – tyle historii ile niesiesz przerasta nie tylko nas, ale też może przerosnąć psychologa. Mimo wszystko trzymasz się, przetrwałaś najgorsze chwile – nie poddawaj się po takiej długiej drodze.

      1. Dobra dziewczyny, nie mam nawet, jak napisać tego gdzieś indziej – jest jakaś awaria i sa problemy z dodawaniem komentarzy. Skontaktowałam się już z blog.pl. Mam nadzieję, że szybko naprawią.

    2. Melisko kochana! Ja mam mutacje w genie 677CT hetero.
      W mojej klinice olali te kwestie…. kazali brać tylko kwas foliowy 5mg. Dodatkowo brałam febilion natal z zmetylowaną forma kwasu foliowego. Nic więcej nie robiłam bo ufałam lekarzom z kliniki. W międzyczasie jak miałam przerwę w programie zaczęłam czytać o mutacji i się przeraziłam. Trafiłam w tamtym czasie do ginekologa z szpitala z Szaserow ( b. doswiadczonego) który w miedzyczasie robił mi histero. On powiedział by przyjmować febilion i zbadać poziom homocysteiny czy jest ok. Zrobilam wiec badania homocysteine, kwas foliowy i b12. Wyniki ok. Kazał też pamiętać o tej mutacji jak już będę w ciąży. Ja nie wnikalam dlaczego, ale pamietalam. Po powrocie do klinki znowu nie interesowali się tą kwestią. Ja brałam dalej ten kwas izrobiłam kolejny raz badania. Było ok. potrm 2 stymulacja w programie, transfer nieudany. Kolejny transfer – udany. Początkowo chodziłam do.lekarza z klinki. On oczywiście powiedział by brać kwas i tyle. Zmieniłam lekarza, bo i tak chciałam to zrobić. Nowy lekarz od razu z uwagi na mutacje i ciaze oraz mimo braku stwierdzonej choroby zakrzepowej ( a przy mutacji moze byc problem z krzepnieciem) kazał przyjmować clexane i dalej brać kwas 5mg i febilion i acard ( acard biorę od transferu) dodam że wpisał w kartę ciąży mutacje i za każdym razem jak byłam na ip to lekarze wpisywali mi ją w kartę przyjęć i podkreślali że jest ona traktowana jako choroba przewlekła.
      Ta mutacja jest ryzykiem to fakt. Ale wiekszosc kobiet ktora ma tą mutacje zachodzi w ciążę i rodzi zdrowe dzieci nie wiedząc nawet o tym że.posiada ten gen.
      Mutacja może powodować wady wrodzone u dziecka. Ok, zapewne może ale przecież i zdrowe kobiety rodzą chore dzieci. Melisko ja sobie tak to tłumacze. Czasami żałuję, że może bardziej nie wzięłam się za to by wyjaśnić co mogę zrobić by jak najbardziej wyeliminować ryzyko choroby dziecka, ale starałam się zrobić tyle ile miałam sil. Robi lam badania genetyczne z krwi (nie pappa) i na 99% moje dziecko nie ma ZD ( podobno tą mutacja może , ale nie MUSI przyczyniać się do choroby u dzieci) oraz nie ma dwóch z innych chorób genetycznych/wrodoznych najczęściej spotykanych. Mam oczywiście nadzieję, że nic złego moje dziecko nie spotka, urodzi się zdrowe i szczęśliwe. Ale każdy zdaje sobie sprawę że przecież ryzyko jest zawsze. I kobiet z mutacja i bez niej, u dziecka poczętego naturalnie jak również za pomocą ivf… trzeba wierzyć, że będzie ok. Co prawda, ja mimo wielu przeszkód tzn. boli, krwawien, plamien itp jutro zaczynam 19tc. Nie wiem co jeszcze mnie spotka w tej ciazy, caly czas mam lęk, ale mam nadzieję, że tylko szczęśliwe narodziny mojego dziecka.
      Także, głową do góry! To nie wyrok! przede wszytkim zmetylowany kwas foliowy by odpowiednia ilosc trafila do Twojego organizmu,bo zwykły kwas może być niewchłaniany przez Twój organizm. A kwas foliowy może wyeliminować właśnie wady u dziecka.
      Uff chciałam krótko, wyszło jak zwykle…

  33. PYTANIE DO EKSPERTA
    Załóżmy, że po porodzie została pobrana krew pępowinowa. Kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat minęło i okazuje się, że trzeba tę krew wykorzystać. jaka jest szansa, że jej wystarczy do wyleczenia choroby? Z tego co wiem, to aktualnie do np. przeszczepu szpiku u osoby dorosłej potrzeba krwi od kilku pacjentów.

    Jakie choroby można _aktualnie_ wyleczyć przy pomocy własnej krwi pępowinowej?

    1. DoubleA, podobnie, jak napisałam Soni niżej, chwilę wcześniej przesłałam poprzednie pytania do eksperta (za chwilę będę publikować odpowiedzi), a mam przesyłać raz na tydzień, więc to od Ciebie podeślę już w kolejnej paczce.

  34. Podnosze pyt zadane wyzej: czy krew pobrana przy porodzie wystarczy dla osoby doroslej lub dziecka nastoletniego w razie choroby? Caluski z Wiednia dla Was:) pogoda jest dzis straszna ale bawie sie fantatycznie i chyba o to chodzi:)

      1. Soniu, pytanie jak Twoje (i podobne do doubleA) czy wystarczy krwi pępoinowej dla dorosłego ktoś zadał już wcześniej i ono znalazło się we właśnie opublikowanych pytaniach i odpowiedziach.

  35. Melisko, nie skladaj broni przed konsultacja z lekarzami. Na wszystko jest rada.
    Lepszy wrog znany niz nieznany. Trzymam kciuki za konstruktywna rozmowe z N. Wypytaj o wszystko i potem na spokojnie decyduj co dalej ale najpierw urlop kochana. Zdecydowanie Wam sie to nalezy buxiaki

  36. to moze ja juz napisze ze gratuluje i trzymam kciuki wszystkim ktorym się udało.
    (przepraszam nie bede wymieniać bo mogła bym cos pomieszać i kogoś urazić myląc go z kimś innym)

    Meliska trzymaj sie ciepło i nie poddawaj się. Ja ryczałam z dwa dni, a kolejnye 2 tyg raz bylo oki raz dochodziło do mnie że coś było i to straciłam. Teraz walcze dalej i mam nadzieje że ty też będziesz. Nie wiem może dziwna jestem ale dopiero w N. lekarka uświadomiła mi że to było to i chyba dobrze że dopiero po 1,5 m-ca od straty a nie wtedy. Bo wtedy wszyscy sie dziwili jak to przecież nic nie było nic nie wyszło był okres itp.

    Ja nie dość że z dniami źle policzyłam na anty bo nie chciałam sie faszerować 2X10 dni tylko normalnie (poza tym miałam urlop to gdzie jeszcze stymulacja do tego) to teraz mam jakies plamienia a tabletki jeszcze 2 do końca. I tu troche się podłamałam ze znow kolejna sprawa pod górkę. Leki mam wykupione czy zrobię badania w tym 2-3 dniu czy w 4 (nie przepisowo) już jakoś staram sie dalej nie stresować, a przyznam że powoli stres nadchodzi po tych perypetiach. Czy będa jajka czy urosną czy endo urośnie itp. Ehh tyle stresu zawsze mamy…

    Mam nadzieje że prezent na urodziny będzie i tyle jak nie to znów załamka tygodniowa i myślenie co dalej, mam nadzieje że wrzesień będzie owocny dla nas wszystkich 🙂

    1. Patka raczej się nie pochwalę 😉 bo nie robię. Ostatni wynik to 720 i ciężko nawet wyliczyć czy przyrost dobry, bo to było następnego dnia po pierwszym badaniu. Doktora W beta teraz nie interesuje, pęcherzyk ciążowy widoczny w macicy, prawidłowy z zawiązkami komorek zarodka (chyba tak to brzmiało), zlecił tylko poziom progesteronu. Ja sama postanowiłam dać sobie na wstrzymanie i nie sprawdzać na własną rękę. Przekonałam się niestety jak na niewiele rzeczy mamy wpływ. Czekam spokojnie (kłamie trochę z tym spokojnie 😉 ) do 19 – go, wtedy mam nadzieje że zobaczę już serduszko.
      Najbardziej dokucza mi senność. Wczoraj zasnęłam ok 22, o 7 biorę leki-dziś prawie z zamkniętymi oczami a potem poszłam spać dalej.
      Leki bez zmian póki co, progynova, duphaston, luteina i prolutex- to ten progesteron w zastrzykach.
      Patka to już jutro, zleciało prawda? Tylko testów już nie rób;-)

      1. No, dobrze wiedzieć, że u Ciebie wszystko ok 🙂 testy robię, a co 🙂 niebwytrzymałam i dziś zrobiłam betę. Wyniki jutro … Niby 9dpt ale wczoraj blada kreseczka wyszła na teście, więc może to już sygnał i beta też wyjdzie … Obym nie zapeszyła 🙂 dużo preparatów Ci przepisali … Ja mam Duphaston 3x dziennie, Lutinus 2 x dziennie i Crinoe lub coś takiego w żelu 1 x dziennie. Aha i Estrofem 3 x dziennie. Wyszło podobnie w ilości, ale na szczęście bez zastzyków. Jak widać co lekarz, to inna sypatia do preparatów 🙂

          1. No właśnie nie badali mi go nawet. Przy stymulacji jedynie estrogen kilka razy robiłam, ale progesteronu nie badali. Dziwne. Renata ma też kilka preparatów. Może to „wytyczne” naszej kliniki? Bo obie jesteśmy w tej samej 🙂

          2. Jak lekarz dał mi wykaz leków przed transferem, to pomyślałam oj, Wężon by tego nie pochwaliła 😉 . Też nie jestem za braniem beczki progesteronu, ale skoro lekarz kazał…
            Inna rzecz, że ja w tamtej ciąży chyba dość niski miałam. Najpierw 14, za tydzień spadł do 8,59, w kolejnym tygodniu było 24.49. Teraz pierwsze badanie po pozytywnej becie i 23,27

  37. Czy to już rekord – dowiedzieć się o dwóch ciążach u znajomych w ciągu 10 minut? Obie nieplanowane, obie w okolicy 40stki…
    A ja się głupiej @ doczekać nie mogę.
    Zrobiłam sobie miesiąc przerwy, nie miałam siły na klinikę, brałam Progynovę, odstawiłam tydzień temu i nic… Znów całe planowanie szlag trafia jeszcze na jakiś urlop chcieliśmy w końcu pojechać…
    I tak sobie myślę – może mój organizm coraz dobitniej mówi mi – trudno, termin przydatności minął, odpuść sobie w końcu…

  38. Patka robiłaś kolejny test, czy jutro beta? Anitt, a u Ciebie jak? Jutro beta, czy po weekendzie? Testowałaś?

    Anitt, czy ja wiem, czy jestem inna? Może trochę bardziej zgorzkniała i nie chciałam zatruwać atmosfery zrzędzeniem.

    1. Wezon co do twojego okresu to kiedys przeczytalam ze jesli starcza ci jedynie wkladka to plamienie a jesli potrzebujesz podpaski to juz okres. Ja musiaam isc na usg w 2 dniu cyklu sprawdzuc czy cysty nie ma. Mi sie wydaje ze gin na usg jest wstanie rozpoznac czy to okres czy nie.
      Co domnie.. To byly to dwu dniowe zarodki wiec daje sobie jeszcze na wstrzymanie z sikancami. Termin bety mam na 17.08 wiec w moje imieniny i w ten sam dzień konczy mi sie chorobowe. Nie byla bym soba jakbym nie zaplanowala sikanca 🙂 poniedzialek rano sprawdze. To bedzie 12dpt i jakby mialo byc to bedzie. Ja jestem na po transferowej kolejce gorskiej. Raz jestem prwna ze sie udalo a raz ze nie. Jedno jest pewne mam megaaa ochote na sex. Nie stety moj maz to boi sie choćby na mnie spojrzec a co dopiero…
      Ahh..

      1. 12 dpt dwudniowych to miałam już betę ponad 300, a kreska była od 9 dpt. Ale ja nic nie sugeruję. 😉

        To Twoje rozróżnienie jest dla normalnych kobiet. Mnie zawsze (oprócz poronienia) wystarcza wkładka, ale powinny być plamy ze świeżej krwi.
        Po histeroskopii było lepiej, ale później znowu skromnie.

  39. Pora napisać co się u mnie działo, przez te 1,5 miesiąca od przedwyjazdowej wizyty.

    Popłakałam, ochłonęłam i zaczęłam liczyć. I wyszło mi, że w sumie to wszystko jedno dla mnie, czy remont do końca lipca, czy do połowy sierpnia. Bo przecież cykl się zaczął 12 czerwca, to jak się zacznie 10-12 lipca to będę na urlopie jeszcze i tak bym straciła lipcowy cykl. Wracam przecież 17 lipca. Z tą optymistyczną myślą wyjechałam. I nawet się już prawie ucieszyłam, że tak się ładnie składa, bo 8-9 lipca, pod koniec rejsu czułam taki jakby okresowy brzuch. Już myślałam, że pójdzie gładko, teraz 10 lipca, potem przed 10 sierpnia i pięknie przed samą punkcją otwierają mi świeżutkie gabinety zabiegowe.
    Ale po raz kolejny nadzieja okazała się płonna. Nie dostałam okresu ani 10, ani 12, ani 15, ani nawet 18 lipca. Przyszedł dopiero 21 lipca. Co mi znowu złośliwie pokazało, że gdyby remont był do końca lipca, to pięknie bym trafiła.
    Poza tym nie pojechaliśmy na obóz taneczny, który dzisiaj się kończy, bo J. się nie dogadał z urlopem. I nawet się tym nie przejmowałam, bo przecież akurat może zacznę się stymulować, a tu nic z tego. Ani stymulacji, ani wyjazdu.
    20 lipca poszłam na wizytę do mojej Pani doktor, która zdiagnozowała zrosty. Przyjmuje teraz w jednej z klinik i się zastanawiałam, czy się nie przenieść. Znowu musiałam opowiedzieć drogę przez IVF. Powiedziała, że zmroziło ją, jak usłyszała, że dostałam dwa zarodki na taką macicę. Ale cóż, czasu nie cofniemy.
    Były też pocieszające wieści: endo wprawdzie tylko blisko dna wygląda ładnie, ale za to tam jest naprawdę niezłe – wyszło jej 13 mm. Do tego jajniki wyglądają dobrze, sporo jeszcze z nich da się wyciągnąć. AMH miałam ładne. I to, że wszystkie komórki się zapłodniły, a 3 z 6 zarodków udało się podać, to naprawdę dobrze, jak na ten wiek. Gdy żaden się nie nadawał, to by nie było dziwne. A tak to muszą być dobrej jakości.
    Zdecydowałam się jednak jeszcze zostać w I. Ten lekarz się stara i to nie on podał mi dwa zarodki. Może przy następnej stymulacji pójdę gdzie indziej.
    Przed wizytą u niej zaczęłam lekko plamić. Myślałam, ze okres się rozkręci, bo przecież endo niezłe, ale skończyło się jak zwykle, na byle czym.

    Pozostało mi czekać do odpowiedniego dnia cyklu. W ten poniedziałek, 8 sierpnia byliśmy na wizycie. Przyniosłam wszystkie brakujące badania. Cytologię i czystość robiłam ok. 20 czerwca i po tych całych przejściach, mam grupę I i czystość I/II (a w dniu pobierania leciutko plamiłam).
    Dostałam receptę na Puregon, zbadałam AMH, żeby była podkładka do refundacji (poprzednie mam sprzed 2 lat, a FSH z października) i zrobiliśmy USG.
    Wszystko ładnie, owulacja była, endo zostało pochwalone, mój J. się śmiał, że to przez brak presji, i w dobrych nastrojach wyszliśmy. Miałam spokojnie czekać na okres, który to miał przyjść za 10-14 dni.
    No właśnie miał, ale chyba powrót presji mi zaszkodził. We wtorek zaczęłam plamić, wczoraj trochę mocniej i zaczęłam okresowo czuć brzuch. Dzwoniłam do lekarza, miałam poczekać do dzisiaj. Dzisiaj plamię tak samo.
    I teraz płakać mi się chce ze złości, bo sama nie wiem, czy to jest okres, czy nie.
    Z jednej strony to tylko plamienie i jest bardzo wczesny dzień (ledwie 20 dc), z drugiej nie plamię nigdy pomiędzy, czuję się okresowo. To na pewno nie jest okres jak na normalne standardy, ale czy to jest okres jak na moje? Ostatni też był byle jaki, a to na pewno było to. Może mi się przydział krwi na ten rok wyczerpał?
    Nie wiem, co robić, co jak przeczekam i za parę dni się okaże, że jestem w połowie cyklu? A co jeśli zacznę się stymulować, a to nie był okres? Czym mi to grozi?
    Lekarz powiedział, że teraz nie zobaczy na USG co się dzieje. A niektóre z Was pisały o USG w 3 dc.

    I to by było na tyle spokojnego podejścia do następnej próby. Jak widać, nie mogę normalnie, mój organizm ma własne plany.
    Do jutra muszę zdecydować, czy zacząć się kłuć czy nie.
    Intuicja mi mówi, że to okres, twardych dowodów brak.
    Żeby stara baba po 25 latach miesiączkowania nie wiedziała, czy ma okres czy nie. Chyba muszę się do naprotechnologa udać.

    1. Wężon, jak Ci intuicja mówi, ze to okres, a nie masz przecież 13 lat, to chyba dobrze CI mówi… Tylko stymulacja to nie żarty.. Sama nie wiem, co bym zrobiła. Chyba bym się bała brać zastrzyki zdając się wyłącznie na intuicję 🙁

    2. Wężon, co nagle to po diable. Wiem, że to czekanie, niepewność i ciągłe zawieszenie są cholernie nieznośne, ale jeśli nie jesteś pewna, to może się wstrzymaj jednak. Po co masz sobie potem w brodę pluć, że stymulacja i leki zmarnowane… zdrowie zwichrowane… na marne.
      Że też lekarz nie chce tego USG zrobić…
      Dziwnie to zabrzmi, ale chciałabym, żeby jutro rano Cię „zalało” i tym samym problem został rozwiązany…

    1. Rewelacja!!!!!
      Teraz będzie stres, ale już inny.
      Taki… sama nie wiem… ale on musi być lepszy od tych dotychczasowych stresów 🙂
      GRATULACJE!!! Niech teraz beta ładnie przyrasta, pęcherzyk umiejscawia się tam gdzie powinien, a serduszko puka 🙂

          1. Ja podobnie czuję, jak Magda. Sikaczom mówię stanowcze nie. Tyle testów już oblałam i żaden nie dał mi spokoju (smutnego czy radosnego). Nie ufam skubańcom za nic (ani jednym ani drugim). Tylko ciśnienie potrafią podnosić, grrr
            Nie to co beta z krwi – ta to rządzi! Rzetelna babka, na niej zawsze mogłam polegać 😉

        1. Szczerze to dziś trochę niespecjalnie, jakoś tak słabo i grypowo i czuję lekkie nudności. Ale mam nadzieję że to szybko przejdzie. Wizyta za tydzień.
          A Ty pochwaliłaś się już doktorowi wynikiem 😉 ?

  40. Patka no to beta chyba tylko dla formalności, kciukam 😉 faktycznie dużo masz tego progesteronu. Mi jakoś mało teraz przepisał, raz proluteks i raz lutinus. Po trzecim transferze jak robiłam progesteron to było 18, miałam o jeden lutinus więcej na dzień, ciekawe jaki będzie teraz…

  41. Hej dziewczyny 🙂
    Dzisiaj pojechaliśmy po wynik pappa, bałam się strasznie, naczytalam się że przy ciąży bliźniaczej mogą być zakłócone wyniki. No i opłacało się jechać 100km. Wyniki super, dzieciaczki zdrowe 🙂 gdy wyszliśmy z gabinetu, poryczalam się ze szczęścia i emocje opadły 🙂 następna wizyta w Zielonej Górze między 20-22 tc połowkowe. Tam też będę rodzic, nikt mnie tu nie przyjmie, nawet zwykły gin do prowadzenia ciąży a co dopiero do cc bliźniaczej, wysyłają do ZG lub Gorzowa, bo tam sa oddziały dla maluszków w razie wu. Nawet do Gina muszę jeździć 60km 🙂 ale teraz mogę jeździć wszędzie 🙂

  42. Patka gratulacje. Też twierdze ze na kazdego przyjdzie czas. Chyba nie mozna się spinać.
    Węzon a Ty nie możesz pójsc moze do lekarza zeby zbadał czy masz okres czy nie? Ja mialam nie raz robione USG w 2 czy 3 dniu cyklu. Tylko akurat w innej sprawie…
    Ostatnio rzadko zaglądam, ale jak juz zajrze to któraś z Was w ciązy. Super. Daje to nadzieje. Ja niedługo też przystepuje do dzialania.Lekrze na kazdej wizycie podkreslaja ze jestem coraz starsza. Dzis jestem po punkcji. Udało się pobrać 10 jajeczek z czego 9 sie podobno nadaje. Zobaczymy jutro czy coś się uda zaplodnić. Mam nadzieje ze zdrowa dieta, sport, suplementy i inne takie przyniosą porządany efekt. Ktos mi przypomnji jak nazywal sie ten gabinet apukumtury w Warszawie? To było gdzieś na Wilczej chyba?

    1. Aksug, trzymam kciuki za drużynę zarodków. Która to Twoja stymulacja?
      Dopisuję Cię na kartkę, koniecznie dawaj znać z wynikiem.

      Tez wpadłam na ten pomysł, ale powiedział, że nie.

      1. Dzis dzwonila Pani z kliniki. Jest ich 5. To moja 3 stymulacja. Z drugiej proby nic nie wyszlo. Jestem pozytywnie nastawiona. We wtorek wielki dzien. Zdecydowalismy sie na transfer blastocysty.

    2. Hej,
      ja chodzilam i na Wilcza i do Eastmed (ul.Polna albo Wilanowska).

      Na wilczej u Dr Stadnika 1 sesja kosztuje 100 PLN, w Eastmed 60 PLN. Mi pomogli w Eastmedzie wiec moge polecic (tylko oni jeszcze ziolka przepisuja, ktore trzeba brac przez 1-3 miesiace).

  43. Hej, sporo sie nie odzywalam, podczytywalam w miare mozliwosci. Plakalam wraz z sukcesami i wraz z tragediami, tak wiec gratuluje i wspolczuje.

    Wracam do gry we wrzesniu. Wiecie moze do kiedy te leki sa refundowane? Wybralam klinike z Krakowa, dr Ch… Nie widząc mnie na oczy odpowiada na maile wiec dam im szanse.
    Zycze wszystkim powodzenia, na nas tez przyjdzie pora 🙂 Pozdrawiam

    1. Malibuu, a do ilu stymulacji miałaś leki refundowane?
      Bo tylko 3 cykle refundują, no i musi być AMH powyżej 0,7 lub dobre FSH.
      Nie mam pojęcia do kiedy ta refundacja, słyszałam, że na dwa miesiące, ale też, że na trzy. Czyli wrzesień się łapie albo nie. Zapytaj lekarza może.

      Zdecydowałaś się na PGD? Jak z mężem?
      Zaglądaj częściej. 🙂

    2. Malibuuu polecam z Patką, udało się, ale pamiętam, że już jakiś czas temu miałaś zamiar pójść do A. A jeszcze jeśli lekarz wzbudził Twoje zaufanie przed wizytą to już super :-). Próbuj u nich i zdawaj relacje na bieżąco. Powodzenia 🙂

    3. Malibuu, raźniej mi z Tobą będzie. Lista leków refundowanych zmienia sie w Polsce kilka razy w roku, chyba co kwartał, więc za każdym razem nasze linki mogą z niej wypaść.

    4. Malibuuu bardzo dobrze wybrałaś. Ja co prawda bez in vitro ale też kiedyś byłam pacjentką Ch. Te z dziewczyn które tu kiedyś zaglądały jeszcze jako jego pacjentki teraz siedzą na blogach parentingowych 😉

      1. Iza – Tobie ze mną?, raczej mnie z Tobą! Wizyte mam na 31 sierpnia. Opowiem dr o sobie i moim przypadku i opracujemy plan.

        Anitt – nie byłam w stanie przez miesiąc czasu spokojnie choć na 15 minut ogarnąć netu. Rodzina była u mnie na wczasach i korzystałam z uroków mieszkania nad Morzem Czerwonym. Jestem naładowana vitamina D tak, że chyba eksploduje. Pomimo lekkiej nadwagi postanowiłam założyć dwuczęściowe bikini. A co! Przy poprzednich pick upach, histero itd zawsze się wstydziłam, że jestem dziwnie opalona. Ja śpię a oni sie ze mnie śmieją.

        Marta – mam nadziej, że mnie też się poszczęści. Dr Ch. Odpisuje na maile choć jak wspominałam nie byłam ani na jednej wizycie. Martwi mnie tylko fakt, że zakwestionował leczenie immunologa z Łodzi dr P. Powiedział, że szczepienia są ‚zabronione’ przez WHO i nie ma dowodów na ich skuteczność a Intralipid nie zaszkodzi choć kto wie czy pomaga. Nie wiem w takim razie jaki on ma plan na moje ANA i NK.

        Renata i Patka – dzięki za rekomendacje. Super, że wam się udało.

        Wężon – jak ty to wszystko pamietasz? Z mężem lepiej. Walczymy dalej o maleństwo i małżeństwo. Co do PGD, de Ch. Stwierdził, że skoroprzy PGD u mnie się nie udało to mogły wystąpić inne wady których PGD nie wykrywa. Co nie oznacza, że genetyka potrafi sobie z ty, poradzić i musimy tylko czekać na super zdrowy zarodek. Tak więc musze z nim przedyskutować tą kwestie, PGD jest koszmarnie drogie więc muszę się zastanowić.

        Uczuciowa, Sonia co u was? Ruta czy ty tu zaglądasz?

  44. Dzień dobry. Ja tak tylko króciutko i na chwilę.

    Wczoraj, w 32 tc, tuż przed południem przyszły na świat nasze córki: Łucja i Matylda 😀

    Nie chciały już dłużej zostać w brzuchu mimo starań lekarzy i ważą mniej niż wynikało to z usg (obie równiutko po 1700g), ale dostały po 10 pkt i świetnie sobie radzą. Jeszcze nie mogą być ze mną, jeszcze jakiś czas muszą spędzić w inkubatorach, ale oddychają samodzielnie, a neonatolog bardzo je chwali („maluchy rewelacja”). Ja powoli dochodzę do siebie po cięciu (obie były ułożone miednicowo z główkami w górze) i naprawdę wierzę, że będzie dobrze. Jak się ogarnę trochę to napiszę Wam trochę więcej szczegółów 😉

    Ściskamy Was serdecznie. Nie przestawajcie walczyć, póki jest nadzieja.

    Szczęśliwi pod niebiosa,
    S-mother i Pan S.

    1. Dziś dla odmiany nie mogę spać, zaglądam więc na bloga a tu taka piękna wiadomość 🙂 .
      Witamy na świecie dzielne dziewczynki! S-Mother gratulacje!
      Życzę Wam dużo zdrowia i żebyście jak najszybciej mogły być już razem 🙂

    2. S-mother gratulacje. Zuch dziewczyny i duże. 1700 to się w tym tygodniu ciąży pojedyncze rodzą. Donoszone bliźniaki potrafią mieć po dwa kilo.
      Ani się obejrzysz jak wyjdziecie. Prognozuję, ze 3-4 dni w inkubatorze i do tygodnia bez. Tak wychodziły od nas z oddziału matki dzieci z 31-32 tc. Trochę się ich przewinęło. Są duże, oddychają, zdrowe, to nie będą Was trzymać i zajmować miejsca potrzebującym. 😉
      W którym szpitalu jesteście?
      Laurę wyjęli z inkubatora jak miała 1400 g, a do domu poszłyśmy z wagą 1860 g. Z zaskoczenia, bo standardowo trzymają do 2 kg.

    3. S – mother ! Cudne wieści 🙂 Bardzo Wam gratuluję i Was ściskam 🙂 Jesteście bardzo dzielne ..wszystkie 🙂 Trzymam kciuki, żeby wszystko szybko się ułożyło i żebyście mogły wrócic do domu :*

    4. S-mother – gratuluje 🙂

      Dziewczyny – pokazna waga! Moja chudzina wazyla w 32 tyg 1.6kg 🙂

      Trzymam kciuki, zeby szybko wrociliy do Ciebie!

      Ps. W ktorym szpitalu rodzilas? Karowa?

    5. Święta S-mother, urodziłaś 🙂 i to jeszcze tak piękne imiona dałaś córkom!! Cieszę się, że dobrze się czujecie, że bliźniaczki tak wychwalanie przez lekarz.
      Tak długo tutaj z nami jesteś i udowodniłaś, żenię należy się poddawać 🙂
      Odpoczywanie i wracajcie do domu 🙂

    6. S-mother gratulacje dla Was. Niech Twoje dziewczynki szybko rosną żebyście mogli cieszyć się Waszymi Skarbami w domku. My jeszcze w dwupaku. Aczkolwiek jesteśmy w szpitalu. Narazie na badaniach. Jak wyjdę jutro to czeka mnie powrót do szpitala 22.08 na CC. Czekam jak się sytuacja rozwinie.

  45. Brawa dla S-mother i jej córeczek oraz dla Patki. Nie wiem czy zauwazyłyście,że ostatnio coś drgnęło i regularnie mamy dostawę dobrych wieści. Super! Nie tylko daje to nadzieję nam oczekującym ale i potwierdza, że warto zacisnąć zęby i poczekać na swój czas bo on nastąpi.

  46. Heh, ponieważ ostatnie tygodnie jestem nocnym markiem i 3h kręcenia sie w łóżku nocą to już u mnie norma, podczas dzisiejszej sesji myślałam o Tobie S-mother 🙂 zastanawiałam się kiedy dostaniemy wieści od Ciebie, bo coś czułam, że Córeczki długo w Twoim brzuchu już nie posiedzą. No i proszę, tu na blogu taka wiadomość.
    Gratuluję !!!!
    Niech dziewczynki szybko i zdrowo rosną. I obyście jak najszybciej mogli być wszyscy razem, cały czas szczęśliwi pod niebiosa 🙂

    1. Bilbao, a co u Ciebie? torba spakowana?
      Zaraz Ty będziesz pisać o porodzie. 🙂
      No i jeszcze Małgorzalka i Margaritka.
      A potem trochę przerwy i następne, te co są teraz w połowie ciąży. Piękną mamy sztafetę na każdym etapie.

      1. Noooooo, spakowane…dwie, jedna dla mnie, druga dla Malucha (tak podobno wygodniej).
        I czekamy. Jesteśmy w połowie 36tygodnia. Ale ta końcówka ciąży i to oczekiwanie jest okropne, strasznie mi się dłuży.

        A o ile mnie moja szwankująca w ciąży pamięć nie myli, to pierwsza powinna rozpakować się Margaritka i Małgorzatka1984 🙂

        1. Doti, to Ty też już bliziutko 🙂
          a mogę zapytać jakie masz wskazania do CC ?

          u mnie było tak, że ani moja przeszłość ginekologiczna (zrosty, 4 histeroskopie operacyjne) ani położnicza (dwie stracone ciąże), ani wiek (40) nie sa wskazaniem do CC, i lekarz który będzie mi je robił pow. że w szpitalu gdzie pracuje są kwalifikacje do cc, i obawia się, że nawet jak on wypisze skierowanie, może zostać to zakwestionowane. Polecił mi więc dla świętego spokoju zdobyć zaświadczenie od psychiatry co do istnienia przeciwwskazań do porodu SN. Zdobycie zaświadczenia nie sprawiło mi kłopotu 🙂 a swoją drogą pierwszy raz w życiu miałam kontakt z psychiatrą i musze powiedzieć, że bardzo pozytywne odczucia – może trafiłam na fajnego lekarza. Rozmawiałyśmy godzinę i aż się nie chciało wychodzić z gabinetu 🙂

          1. No właśnie! Strasznie blisko ten termin! Jak Ty się z tym czujesz,Bilbao? U mnie radość pomieszana z niepokojem i niepewnością ,czy dam radę. Narazie przemawiam do Julki, żeby siedziała twardo do 30.09 i bez numerów! A Ty jak się masz?

            Co do cc,to mi od początku zależało na cc i na pierwszej wizycie u mojej prowadzącej o tym powiedziałam, ze ja mam już dość tych przeżyć ciazowych, prawdopodobnie nie będę mogła mieć więcej dzieci,więc niech ten poród będzie najbezpieczniejszy z możliwych. Ona powiedziała,że mnie po in vitro zmuszać nie będzie do sn.A potem wyszło to zagrożenie konfliktem płytkowym.Narazie on na szczęście się nie aktywizuje,chodze na pobrania krwi i badaja mnie regularnie,ale może gdyby dziecko przechodzilo przez kanał rodny.Dlatego właśnie muszę mieć cięcie. A Ty jaki masz dokładny termin?

          2. Swoją drogą uważam,ze to jakaś lipa ,ze niby u Ciebie nie ma wskazań! Ja rozumiem wszystkie za i przeciw cc.Mam świadomość, ze poród siłami natury może być lepszy dla dziecka.Uważam jednak, ze zmuszanie kobiet po in vitro do porodu sn po tylu latach bojów i traumy leczenia jest nieludzkie. Nie każda musi być taka twarda,żeby jeszcze chcieć rodzic 13 godzin i bać się,ze dziecko się przydusi albo co tam innego. .powinnyśmy mieć po in vitro ludzki wybór i tyle!O!A nie po psychiatrach Cię jeszcze ganiaja!

          3. Mi lekarz przy pierwszej ciazy powiedzial ze po in vitro wskazane jest cc i wlasciwie mialam wybor. Zdecydowam ze los zadecyduje i ze skorczami trafilam na oddzial ale rozwarcia nie bylo wiec i tak mialam cc

  47. Kasia, Kasienka –

    jesli masz czas zeby tu zajrzec: jak w IMiD mozna zarezerwowac sale rodzinna? Czy w ogole mozna to zrobic czy potrzebne jest troche szczescia bo kto pierwszy ten lepszy (albo jak na madalinskiego i w zosce – ten kto ma wykupiona polozna ma pierwszenstwo?) ?

    1. Malgorzalka1984
      Rodzilam w Zosce po inv w Domu Narodzin. Nie mialam tam wykupionej położnej. W dniu przyjecia powiedzialam, ze proszę o pokoj – niby o podwyższonym standardzie, ale różnica to glownia intymność. Można tez zadzwonić i poprosić o wpisanie do kalendarza, ale to jak się zna termin (cc). W razie Wu, gdy dzidziuś musi zostać w szpitalu , rodzice mają dostęp do oddziału noworodków bez ograniczeń czasowych, tata tez.

  48. S-mother gratulacje 🙂
    A ja dziś na wizycie dostałam obuchem przez głowę – zarodek przestał się rozwijać. Tak się cieszyłam z serduszka, a ono przestało bić. Teraz czekam na poronienie, jeśli nie uda się to we wtorek jadę na czyszczenie. Brak mi sił dziewczyny, nawet płakać mi się nie chce.

    1. Sweetie zamurowało mnie!

      Siedzę, patrzę przez okno na błękitne niebo i słońce, i wiem, że nigdy tego świata nie zrozumiem. Ledwie godzinę temu myślałam, że tyle nam tu cudów wyrosło ostatnio, jak grzyby po deszczu, i że nie nadążam nie tyle z odpisywaniem i gratulacjami, ile z tym natłokiem emocji.

      Ale to był pikuś! Teraz to dopiero wojna w mojej głowie!!! Serce pęka, krzyczy i tupie na taką złośliwość losu!!! Nie ma we mnie zgody na to!!! Chyba nigdy nie będzie!!!

      1. Biło w normie, w okolicy średniej.
        W dodatki zarodek jest za mały żeby zrobić badanie metodą mikromacierzy, czyli nie dowiem się co było nie tak, i czy przypadkiem nie będzie tak z każdą ciążą. Bo podobno może chodzić o uszkodzony kariotyp zarodka, mimo naszych prawidłowych. Teraz czeka mnie immunolog, a potem podobno jakiś prof. Malinowski z Łodzi – wiecie może coś o nim? Tylko nie wiem czy nie mam dość na ten rok, czy sobie nie odpuścić na razie…dok w OAO złożone, nabierają mocy urzędowej, zarodki pomrożone….idę myć okna, może jak poskaczę to szybciej poronię

        1. Ile zarodków czeka?

          Wysyłają Cię do immunologa, czy sama chcesz? Bo lekarzom to się raczej po pierwszym poronieniu nie spieszy do takich badań.
          A poza tym większość moich znajomych poroniła. I mają zdrowe dzieci i niczego nie badały. Raz to się naprawdę często zdarza.

    2. Sweetie, wiem, że niewiele Cię pocieszy, bo taka sytuacja każdą z nas dobija 🙁 nie mam słów, aby wyrazić smutek … Mogę jedynie przeklinać z Tobą los, życie i plany które wobec nas ma ten świat … Nie chamuj swojej złości bo masz do niej pełne prawo … A to że będzie kolejna szansa, to dobrze wiesz. Na pewno kolejnym razem zarodek będzie idealny! Musi tak być!

  49. Oj Sweetie, wlasnie doczytalam wpis:( nawet nie wiem, co Ci napisac bo to straszne:( najpierw czekamy na pozytywna bete, potem na serduszko i kiedy juz bije chce sie wierzyc, ze jest do przodu, ze bedzie dobrze….a tu taki cios:( Bardzo Ci wspolczuje.

      1. Przy ostatnim transferze nic nie brudzilam. Jak bralam zawsze na wywolanie to tak samo dopiero po odstwoeniu sie zaczynalo. Zrobiłam sikanca i oczywiscie standard 1 kreska. Jezu dlaczego to cholerne bthcg dopiero w srodeeee. Nawet nie chodzi o to ze niewiem czy cos jest. Chodzi o to ze nie potrzebnie faszeruje sie progesteronem.

  50. Dziewczyny, wczoraj trochę więcej poleciało i zdecydowałam, że to okres.
    Dzisiaj zaczęłam zastrzyki. Puregon 175 jednostek.
    We wtorek na wizycie się okaże, czy to rzeczywiście był początek cyklu. Trzymajcie kciuki.

    1. Oj trzymamy mocno kciuki! I wcale ich nie puszczamy!!!! Wężon, Twoja intuicja tu na pewno nie zawodzi, coś mi się wydaje, że za chwilę będziemy Tobie gratulowac dużej liczby dojrzałych komoreczek;) Nie ma innej opcji 🙂

  51. Pisze z telefonu, na ktorym jestem niegramotna i nie mam polskich znakow, wiec sie duzo domyslajcie.

    Sweetie, zacytowalabym Ize, dosadnie i wulgarnie, ale tylko pomilcze na smutno.

    S-Mother, ale czad. Dwie fajne obywatelki na swiecie. Oceanu Milosci i szybkiego powrotu domu.

    Pytanie do dziewczyn, ktore mialy nieudany transfer na sztucznym cyklu – tez mialyscie wsciekly never-ending okres po odstawieniu lekow?
    Tymczasem zwijam sie na urlop, bedziemy odpuszczac i sie relaksowac;-) Wroce i chce tu tuzin ciaz i Wezona z jajami jak zoledzie!

  52. Hej Niebieska, właśnie sprawdziłam w moich zapisach jak to było u mnie. I po cyklu sztucznym z krio ledwo co leciało. Mało i krótko. Ale z kolei po cyklu, w którym miałam stymulacje, to leciało. … leciało. … I leciało jakieś 2 tyg i samo z siebie nie przestało, dopiero po estrofemie. Jednak moim zdaniem u mnie przyczyną nie była stymulacja tylko antagonista, którego mi podał lekarz w cyklu poprzedzającym (długi protokol). Dostałam decapeptyl depot, który przyblokowal moje regularne cykle z owu na prawie pół roku… później czytałam, że ten lek jest wskazaniem przy endometriozie a nie w protokole długim….. byłam wściekła na lekarza, że nie powiedział mi o działaniu tego leku, bo jak komuś starającemu się można odebrać prawie pół roku ze starania się?

    Po tym numerze zmieniłam lekarza i wczoraj zaczęłam 13 tc. Maluch ma 6,9 cm i pięknie bije mu serduszko 🙂 Wczoraj na USG spal. Jak go poszturchalismy, to obrocil sie na drugi bok i ewidentnie mial nas w nosie. Mam nadzieje, ze najgorsze juz za nami 🙂

      1. Ja pierdoleeeeeeeee.
        Robilam test rano i byla jedna kreska po odczekanou moze 2 min. Jak nie ma to niema tak pomyslalam.odstwilam go i wrocilam do łóżka.
        Wstaje i jest druga blada kreska. Dzisiaj 10 dpt dwudniowych zarodkow. Od wczoraj lekko brydze na papierze toalet.
        Tak sie boje

        1. Anitt, między 6 a 11 dniem po transferze, takie brudzenie zwiastuje raczej sukces niż niepowodzenie 🙂 Jestem dobrej myśli i powoli rozszerzam mój uśmiech 🙂 I nie puszczam kciuków!!!
          Anitt, zrób sobie grafik wypełniony po brzegi, żeby nie myśleć, bo do środy osiwiejesz;)

        2. Anitt, a ja tu wyczuwam jakas implantacje chyba 🙂 Bo mialas zarodki mlodziutkie podane. Zrob betke dzis bo bedziemy w napieciu caly weekend, masz tam jakis lab pod reka? I odpoczywaj :*

    1. Laski z beta musze wstrzymac sie z bolami do środy. W Niemczech niestety nie ma tak jak w pl z prywatnymi labo. Mogla bym symulowac i jechac na IP ale znajac moje szczescie przesadzila bym i zostala hym na weekend w szpitalu.
      Kupie testy ciążowe i niedziela i poniedziałek bede robic a w srode planowo beta. W srode ide tez do pracy. Jak okaze sie ze wszystko dobrze to od czwartku bede dalej na chorobowym.
      Plus jest taki ze cos sie dzieje. Niech sie wgryza jak najglebiej. Trzymajcie kciuki

      1. Anitt no to zaciskam do środy, ale jak już kreseczka wyszła to już to coś znaczy, na sikańcach niech ciemnieje a beta tylko dla formalności bedzie.

        A napisz kochana jakie masz odczucia, objawy? U mnie dziś 3dpt i jajniki mnie kłują głownie ten z którego była owulka no i niestety nie raz mocno zaćmi podbrzusze @-owo :/ dziś nawet nospe wziełam, szczególnie jak się ruszam to zaboli, więc większość czasu leże, oszaleję do piątku 🙁

        1. Margom kochana juz ci pisze.
          Na poczatku i to chyba za sprawą powiekszonego od stymulacji jajnia ciagle chcialo mi sie siku i bolal mnie lewy jajnik. Potem miala dół brzucha tak jaby lekko napiety. Po chwilach wachania nadszedl czas ze bylam przekonana ze sie udalo.az do momentu brudzen gdzie straciłam nadzieje. Jedna glowna rzacz w subiektywych osczuciach to to brudzenie. Niemialam go za pierwszym razem. Jutro robie kolejny test 🙂
          Trzymam za Ciebie kciuki

          1. Dzięki kochana za odpowiedz. U mnie podobnie jest po każdym crio, z jedną różnicą że teraz chyba bardziej albo przynajmniej częściej boli jajnik/ki. Także nie wiem co myśleć, tak bardzo bym chciała by się udało, kolejnego rozczarowania chyba nie przeboleję 🙁

  53. Z nieba do piekła w mniej niż dobę… w niedzielę powrót do domu, radość, odlot. Poniedziałek, wtorek, pijani szczęściem, wszystko się układa. Środa, coś nie podoba mi się w oddechu Soni, czuję, że coś jest nie tak. Czwartek, centrum zdrowia dziecka, Sonia ma wadę serca. Lekarze w szoku, że zauważyliśmy ten oddech. Jeden dzień dłużej i nie obudziłaby się. Jest… źle. Nie tragicznie, ale źle. Wada bardzo „wredna”, niewykrywalna w wieku płodowym, ujawinia się ok 7. doby, kiedy zamyka się przewód DA. Od tego momentu życie jest zagrożone. Mój diabełek, tulasek, leży teraz pod miliardem rurek na oiomie i czeka na operację. Trudno znaleźć kawałek ciałka, który można pogłaskać. Trzymajcie za nas kciuki.

    1. Kas, i mnie sie oczy zaszklily, ale maź szybko mnie ustawił Chodził do klasy z dziewczyna , która miała podobna wadę i operacje kilka dni po urodzeniu. Funkcjonowała normalnie, nie mogła tylko zostać zawodowym sportowcem. Jestem przerażona podobnie jak Ty, ale uspokojona Twoja czujnością. Dziewczyny, milion myśli z Wami. Jak tylko bedziesz cos wiedziec, odezwij sie, plis.

    2. Kas trzymaj się Słońce. Lekarze wiedzą co robić. Myślimy o Was. Jesteś najwspanialszą mama na świecie,czują i troskliwą. Wiem,że najgorsze przed Wami ale wierze, że wszystko się pouklada. Bądźcie silni.

    3. Kas, mój Boże, dopiero teraz zauwazylam twoj. ego posta, bo piszę na raty… wyobrażam sobie jak wielki lęk teraz czujesz… jestem z tobą calym sercem! Gdybym mogła wam jakoś pomóc, pisz…
      jesteś niesamowita mamą i masz niesamowitą intuicję.. dzięki Tobie Sonia będzie zdrowa!
      Sonia, Groszku Mały, bądź dzielna, za raz będziesz już zdrowa po operacji z rodziną!
      Kiedy ta operacja? Będzie w czd?
      Trzymam kciuki i modlę sie za was i Malutką

  54. Sweeti,,, e, strasznie mi przykro… cholera. Pamiętaj, to nie zmniejsza waszych szans! To tylko statystyka.
    Renata, Patka jak samopoczucie?
    Malibu, fajnie, ze działasz. dr Chrostowski też wzbudza moje zaufanie. Nie ze względu na ciążę. Od początku. Będzie dobrze! Kiedy ta wizyta?
    Kaja, z chwilę będzie Cię kopać po trzewiach ten ,, Leniuszek,, 🙂
    Iza, to kiedy start?
    Wężon, Ty nawet miesiączkę zdyscyplinujesz:) wiedziałam:)
    kciuki za serca i jajca:)
    U nas rytm cyc, pielucha, sen… na wizycie u pediatry trochę się zestresowałam, ze młoda mało przybiera, ale na szczescie zaczela wyrabiać normę

    1. I tu mam dwie myśli, albo raczej apel: przyszłe i obecne ciężarówki, oraz mamy szykujące się do adopcji, warto przed przemyśleć i poczytać o karmieniu piersią, jeśli chcecie tak karmić. Warto do tego się przygotować. I korzystać z doradców laktacyjnych.. Warto.
      I jakkolwiek wygląda wasze oczekiwanie na dziecko- cieszcie się nim… lęk będzie zawsze, ale dbajcie też o radość…

    2. Olga, planuję podejść we wrześniu, ale póki co 2 dni spóźnia mi się okres (po którym mam brać antybiotyki, ruszę w kolejnym), co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, że transfer odbędzie się na początku października.
      Zacznę odliczanie, jak zacznie się krwawienie – będę bardziej rzeczowa 🙂

  55. Dziewczyny, mam wrażenie ze nue zajrzeć kilka dni na bloga, to jak stracić se 100 odninkow dobrej telenoweli. Nie bez wzruszeń przebilam sie przez nowe komentarze. Bardzo przykro mi z powodu straconych kruszonek, Sweetie, po pierwszym in vitro, przytulam Was mocno dziewczyny. Przeżyłam stratę długo wyczekiwanej ciazy i wiem, ze tylko czas moze tu pomoc.
    S-mother, gratuluję Ci córeczek!!! Trzymajcie sie dzielnie i niech młode rosną zdrowo!!!
    Gratuluje tez wszystkich pozytywnych bet, tyle ich sie pojawiło, ze nie sposób spamietac(no chyba, ze jest sie Wezonem;))
    Annit, trzymam mocno kciuki zeby ta druga krecha z każdym dniem była coraz mocniejsza!!!!
    Kas, Ty wiesz kochana jak bardzo zmartwiły mnie Twoje wiesci. Cały czas mysle o Was i trzymam mocno kciuki za Sonię!! Zastanawiałam sie wlasnie dlaczego nie wykryli tej wady na w trakcie ciazy, straszne to ze taka ukryta. Dobrze, ze miałaś przeczucie, ze czuwałas nad Sonią. Teraz najważniejsze jest to, ze jest pod opieką lekarzy i ze bedzie operowana. Trzymajcie sie dzielnie!!!
    Rozwazalycie tutaj ostatnio o zbliżających sie porodach. Ja termin mam ma 7.09., ale nie jestem pewna czy dotrwam. W srode byłam na wizycie, kończyłam wlasnie 36 tydzien a synek wg pomiarów ważył juz 3200!!!! Tak od 8 miesiąca nie jest juz lekko, ale ostatnie dwa tygodnie to juz naprawdę jest śmiesznie. Cieżko mi sie przekręcić, podnieść, kucnąć. Zaczęły dokuczać mi okropne skurcze w łydkach. Mój Chlopak ciśnie po żebrach i bebechach, ze czasem trudno to znieść. Bilbao, jak ja Cie rozumiem z tymi bezsennymi nocami;) albo dzidzia gniecie, albo siku sie chce. Albo ani mi sie ze zapomniałam nakarmić noworodka i budzę sie zalana potem;) Ale zaciskam zeby za każdym razem jak da mi popalić, w końcu tyle ma niego czekałam wiec wszystko zniosę;) podobno moja szyjka juz po mału sie skraca, ale jeszcze zamknięta. Ostatni miesiąc juz mam bóle podbrzusza, takie jak na okres. Im bliżej terminu tym częstsze i bardziej bolesne. To wlasnie z powodu wielkości dziecka i tych boli mam wrażenie, ze do 7.09 nie dotrwam. No, ale wiadomo, porodu nikt nie przewidzi. Ja nastawiałam sie na porod SN, mój prof.nie miał nic przeciwko pod warunkiem, ze sie prawidłowo ułoży płód (był taki mały stresik bo w 28/29 tyg.byl pośladkowo). Teraz prof.ma obawy co do wielkości dziecka. Mówi, ze heszxze nie przesadzamy, ze zobaczymy jak za dwa tygodnie urośnie, kiedy w ogóle zechce sie zacząć rodzic, ale jak bedzie miał wtedy ok.4kg to nie pozwoli mi rodzic SN tylko robimy cesarkę. I mimo moich wielkich obaw przed cięciem, uwazam to za bardzo rozsądne podejście. Prof.bez żadnym moich próśb czy nacisków uważa, ze to za duże ryzyko, ze za duzo przeszliśmy, ze ta ciaza taka wystarali, ze nie ma co tutaj ryzykować. Także ja juz wcale nie upieram sie przy porodzie SN, najważniejsze jest zdrowie dziecka. Ufam w dobra, w najlepsza ocenę sytuacji przez lekarzy. Wg.kolejnosci zgodnie z data zapłodnienia, to ja byłam 2 tygodnie po Kasi terminie (tylko ona miała cc 3 tyg.przed terminem), Malgorzalka chyba tydzien przede mną, s-mother i Doti jakos po mnie. No, ale jak widac, dzieci rodzą sie kiedy chca;) z jednej strony juz bardzo chciałabym mieć synka w ramionach, z drugiej strony jeszxze tyle mam do zrobienia, do przeczytania. Nie czuje sie gotowa. Strasznie sie boje czy bede umiała sie nim zając odpowiednio. I boje sie o jego zdrowie. Był czas ze byłam względnie spokojna, a teraz znów schizuje. Na ostatnim badaniu miał wysokie (150) tętno i juz wpadłam w panikę, ze to za duzo, ze cos sie dzieje. Lekarz powiedział, ze jest ok., ze do 160 to norma, ale ja oczywiscie sie denerwuje. Jak rylko mniej sie rusza to tez juz nerwy i głupie myśli. Powiem Wam, ze trudna ta końcówka i pod względem fizycznym i psychicznym. I jeszxze maz mi do pracy wyjeżdża na 10 dni;((((boje sie, ze zacznę rodzic pod jego nieobecność a on nie zdąży dojechać na czas(jakies 6-7 godz.drogi).

    1. Jezusie, Margaritka, tak mnie poruszyła Twoja opowieść, ze jestem gotowa czuwać pod Twoimi drzwiami, zanim mąż przyjedzie… Duży ten Twój OKRUSZEK 🙂 Pięknie się zapowiada.
      Czuję wewnętrzny spokój, jeśli chodzi o Twoje najbliższe tygodnie 🙂
      Jesteś dobra, kochana dziewczyna – rzucisz przed siebie, znajdziesz za sobą, znasz to powiedzenie, prawda? 🙂 Wszystko się ułoży 🙂

    2. Margaritka, będziesz najlepsza mama dla swojego Dziecka. Wszystko jest nowe i pierwsze (Jezu, pociłam się jak mysz przy pierwszych pieluchach .. ), i to tez jest piękne ta nieporadność… czułam w ostatnim miesiącu dokładnie to, co Ty… porodu nie przewidzialam, ale jak to ktoraś z położnych powiedziała,, jak weszło, to musi wyjść,,. Urodzisz, wszystko obróci się wokoło, i będziecie powoli uczyć się siebie.
      Apropos tętna: każde ktg (około 13 zapisów…. ) leżałam i drżałam, czy wszystko ok… dźwięk ktg jest podobny do tętętu (jak to sie pisze? ) konia… ja leżałam i w myślach powtarzałam,, biegnij mój koniku garbusku…

    3. Jak ci lekarz proponuje cesarkę to ja polecam go posłuchać. Ja mimo że miałam zalecenia do CC w końcu rodziłam naturalnie. Dzidzia 4040.Jakoś przeżyłam ale lekko nie było. I z pomocą lekarza. Oczywiscie każda znosi poród inaczej. Ja jestem raczej drobna wiec może dlatego,ale kolejny raz na pewno wybrałam CC.
      I oby nic cię nie ruszyło przed powrotem męża.

  56. Wezon, a z Tobą to sie muszę przywitać oddzielnym komentarEm. Juz sie martwiłam o Ciebie, ale czułam ze potrzebujesz odpocząć. Dobrze, ze jestes, z nowa energia, i zaciskam kciuki za stymulacje. Strzelaj z jajek jak w tej rosyjskiej gierce;) niech lekarze sie starają zeby wszystkie połapać;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *