Stres mobilizuje mnie do działania

Podobno.

Tak napisałam w swoim liście motywacyjnym. To ważne zdanie, bo w moim zawodzie adrenalina i/lub stres są prawie non stop. Musiałam tak napisać. Pytali dziś o to. Zapomniałam, kiedy mnie zmobilizował. Nie powiedziałam.

Siedzę teraz jak kołek, aż mnie bolą nogi od napięcia.

Chyba schrzaniłam.

Jestem zaciśnięta i luzuję się jedynym, co mi przychodzi do głowy – wyszukiwaniem zalet w mojej obecnej pracy. Trochę pomaga.

Musi pomóc, bo inne znane mi luzowanie rzuciłam. Mąż rzucił, ja rzuciłam. Zawsze rzucałam palenie przy okazji transferów. Kiedy transfer kończył się negatywnym testem, zapalałam papierosa. Zwykle czekał na mnie już przygotowany kilka dni wcześniej. Zawsze. W końcu zrozumiałam, że muszę rzucić palenie bez żadnego powodu, bo powody prędzej czy później znikają.

Dostałam okres w 40 dc. W tym cyklu mam wziąć swoje antybiotyki na komórki plazmatyczne, w kolejnym startuję z kriotransferem. To oznacza, że nie zrobię transferu we wrześniu, a pewnie na początku października.

I jeszcze. Powolutku myślę,  czy nie wrócić do robienia zdjęć. Porzuciłam to jakiś czas temu jak palenie – właściwie bez powodu.

470 komentarzy

  1. Iza, nie pękaj! Dobrze pewnie poszło! Zalet obecnej pracy szukaj bo nawet jeśli poszło dobrze (a jestem pewna, że poszło) to i tak trzeba jeszcze chwilę w niej pobyć:-). Co do rzucenia palenia – zuch dziewczyna. Są naprawdę lepsze sposoby na luzowanie. Wracaj do swoich pasji i nawiązując do Twojego ostatniego posta nie czekaj z niczym na … Dzieci przychodzą na świat w najbardziej zaskakujących dla nas chwilach i na pewno większość z nas nie była planowana z zegarkiem w ręku. Ta jesień należy do nas, silnych babek z pasją i z zainteresowaniem życiem toczącym się dookoła!

  2. Iza nie wiesz ze zawsze jest tak,ze jak myślisz ze cos wyszło nam beznadziejnie to nagle okazuje sie ze nie było tak zle? Nawet teraz moja siostra (gamon 17 letni:)) miała poprawkę z polskiego i myślała ze nie zdała no ludzi wychodzili zadowoleni(„odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania,łatwiznę”) a ona wyszła i mowi chuj dupa cycki kibluje. Rozpłakała sie poszłyśmy na ławkę do parku i czekalysmy na wyniki. Podchodzimy pod szkole a ci co tak mówili ze im dobrze poszło stoją smutni,jedna płacze. Moja Ola pochodzi do tablicy i sie okazuje ze zdała:)
    Wiec napewno u Ciebie te tak było 🙂
    Co
    Do palenia dobra decyzja 🙂
    Ja tez kiedys paliłam,ale odrazu po ślubie rzucalam i teraz to mi śmierdzą papierosy 🙂

  3. Iza krok z rzuceniem palenia świetny – tak trzymaj, a z robieniem zdjęć – jeszcze lepszy. Ja uwielbiam. Marzy mi się jakiś kurs, np. w Akademii Nikona, bo póki co robię zupełnie intuicyjnie i bawię się prostym obrabianiem. Ostatnio szukałam tel, bo kończy mi się umowa i pierwsza najważniejsza rzecz dla mnie, to dobry aparat foto w tel. Popieram całym sercem ♡ a co do rozmowy w spr pracy- nie bądź dla siebie taka surowa, poczekaj na wyniki. 3mam kciuki!

  4. Iza, nie trzeba zawsze być perfekcyjnym, żeby dobrze wypaść. Nie wmawiaj sobie, że nie poszło dobrze, bo zapewne poszło dobrze. Czy wystarczająco- dowiesz się pewnie niedługo.
    Ja z końcem września będę miała laparoskopię. Boję się narkozy, ale gdzieś tam cieszę się, że będę to miała za sobą. Po zamknięciu programu, do którego nie zdążyliśmy dołączyć, na razie jestem po 3 nieudanych inseminacjach. Niepłodność idiotyczna. A nie, przepraszam. Idiopatyczna.
    Czytam Was tu systematycznie, wszystkie komentarze i jestem pełna podziwu po pierwsze- że ten blog tak tętni życiem w komentarzach, a po drugie- pełna podziwu dla Was, dziewczyny, wszystkich z osobna! Jesteście dzielne!

    1. Misscarp, nie bój się laparo! Wiecej strachu przed niz sam zabieg.. Niech Ci sprawdzą przy okazji drożność (mimo hsg, ktore mialas). No i moze warto zrobic histeroskpię jeśli masz możliwość na fundusz….

      1. olga82 a czy po laparo mogą się pojawić jakieś zrosty? Bo ja uniknelam nakłuwania ale może jednak się zdecyduje. Boje się jedynie tego ze jak mialam HSG i wszystko jest oki to po laparo ze sobie pogorsze i np pojawią się jakieś zrosty?
        Misscarp ja też mam takie określenie niepłodności. Jeden lekarz zaleca laparo inny znow mowi ze nie jest za nią że jednym pomogła innym wogóle.

        1. Pytałam o to ostatnio lekarke z Novum, powiedziała mi, że szanse na zrosty przy laparo są dużo mniejsze niż przy operacji, ale są. Mówiła tez,ze przy laparo warto wcześniej dogadać z lekarzem, żeby zastosowali siatkę przeciw zrostom. Bardzo kręciła nosem na to, że miałam laparo z elektrokauteryzacja jajników, mówiła, że to przedpotopowy zabieg, mocno niszczy rezerwę jajnikowa i często zarodki z jajka z jajnika po tym zabiegu są zdeformowane. Była drugim lekarzem z dziedziny niepłodności, który mi to powiedział. Szkoda tylko, że po zabiegu, bo bym go nie zrobiła gdybym wiedziała wcześniej.

          1. Olga, to będzie laparoskopia zwiadowcza, moja lekarka mówi, że może znajdziemy coś co jest przyczyną, a czego nie widać na badaniach USG. Powiem szczerze, że na razie nie stać nas na in vitro, więc chwytam się wszelkich innych możliwości, więc skoro trzy inseminacje nie przyniosły na razie skutku, to może warto mieć nadzieję że laparo coś pomoże. Ufam jakoś mojej lekarce i wiem, że to ona będzie robiła zabieg. Musze z nią porozmawiać o histeroskopii jeszcze. Dzięki, dziewczyny!

          2. To dobry krok. Obejrzą od środka. Zrobią pewnie drożność. Spytaj jeszcze o histeroskopie zwiadowczą, żeby obejrzeli macicę od środka..
            Jak długo się staracie? Ile macie lat? Robiłaś badanie amh?

          3. Ja mam 30, mąż 28. od ponad dwóch lat się staramy, pierwszy rok działaliśmy po omacku, później dostałam skierowanie do poradni niepłodności i tam poznałam „służbę” zdrowia… W międzyczasie zmienił się jeszcze rząd, który pogrzebał nasze szanse na program no i tak się bujamy.. Od maja jeżdżę prywatnie do lekarki, która pracuje na polnej na oddziale leczenia niepłodności no i trochę się ruszyło. Trochę.

          4. Hej, ja leczyłam się w Poznaniu na Polnej. Miałam tam robione hsg, histeroskopie, laparoskopie, 3 inseminacje. Więc jesli będę mogła ci pomóc to pytaj z chęcią powiem jak to u mnie wyglądało.

  5. Iza, przypominam o TWOIM zajebistym cv! Gdyby możnaby opowiedzieć na takiej rozmowie historię starań o dziecko… albo w cv wpisać ta odwagę, determinację.. niejednemu by szczęka opadła.
    Napewno wypadlaś dobrze. Na oczy Cię nie widziałam i nie wiem, co to za tajemnicza branża, ale nie mogłaś wypaść źle..
    Papierosy w odstawkę trwale? 🙂 Są przyjemniejsze rzeczy:) np. sprzęt fotograficzny…

  6. Iza zawsze jak jest taki niedosyt, czujemy że mogło być lepiej, okazuje się że wyszło lepiej niż nam się wydaje 😉 Na pewno zrobiłaś na nich dobre wrażenie. Tak jak mnie i te setki dziewczyn ujęłaś 😉 a więc będzie lepiej niż Ci się wydaje 😉 pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki &&

  7. Iza ich odczucia po tej rozmowie mogą być zupełnie inne niż Twoje. W tej kwestii naprawdę ciężko wyczuć co dla nich bylo najistotniesze, czasami lepiej po prostu przyznać że czegoś sie nie wie, nie pamięta, niż paplać głupoty jak katarynka. Zresztą myślę że doskonale o tym wiesz.

    Wężon jak sytuacja?
    W głowie mi się nie mieści, że taki mają bałagan w papierach.
    Myślałam że tylko my mieliśmy takiego pecha z tymi badaniami.
    Okazuje sie że to nie pech, tylko standard, co mnie jeszcze bardziej przeraża.
    Tak czy siak trzymam kciuki, obyś zaczęła dobrą passę.

  8. Iza pamiętam jak bylam na swojej rozmo2ie kwalifikacyjnej do wymarzonej pracy..zgodzial bym sie na wszystko zeby tylko mnie przyjęli. Pamietam jak stałam na dworcu i tylko rozmyslalam co jeszcze moglam powiedziec a czego nie…Ahhh no i mnie przyjeli. To byla najlepsza praca w moim zyciu. Poznalam tam najlepsze kolezanki. Razem szalalysmy na moim weselu…jak mialam wyjechac do de plakalam jak szalona…moje wypowiedzenie bylo cale mokre z łez. Długo niemoglam pogodzić sie z tym ze nie jestem juz czescia zespolu, ze nie mam z kim rywalizowac, ze niema mnie na szczycie kolumny z wynikami….ahhh co to bylo za zycie:-)
    Dziewczyny dalej widac na papuerze toaletowym smugi, podobne jak przy implantacji ale znalazlam niby wyylumaczenie tego faktu. „Proszę się nie niepokoić. Brązowawe plamienie jest w pierwszym trymestrze normą. Jeśli tylko nie staje się ono obfite, czerwone i/lub nie towarzyszą mu silne, kurczowe bóle w podbrzuszu, to nie ma powodów do zmartwień. Tego typu wydzielina związana jest najprawdopodobniej z tworzeniem się łożyska” jeżeli moja acica była taka wrazliwa na zagniezdzanie sie zarodka to moze tez reaguje tak na wnikanie łożyska?. Tego sie trzymajmy:-)
    Wklejam ponizej link do wywiadu z nasza blogowa koleznka (ktora ostatnio nas troszke olewa :-)) Paradise gratulacje dla Ciebie, bravo Ty 🙂
    http://nieplodnirazem.pl/kasia-vel-paradise-nieplodnych-zrozumie-tylko-ktos-kto-jest-nieplodny/

  9. Iza gdyby oni wiedzieli ile ty stresu już miałaś tak jak napisała olga82 to z pocałowaniem w du… by Cię wzieli. Trzymam mocno kciuki że będzie dobrze i wszystko jednka się potoczy po twojej myśli. Co do pasji moją jest/było gotowanie i pisanie bloga ale też jakoś samo z siebie niedawno odeszło ale po tym podejsciu powracam bo trzeba wrócić do normalności.
    Wczoraj w poprzednim poscie właśnie pytałam się jak tam z twoimi podejściami, na kiedy, bo nie zauważyłam nowego wpisu. Do października czas szybko zleci może teraz wydaje się że to tak daleko ale zanim się obejrzysz będziesz już stymulacje miała.
    Powinni jakiś pomnik postawić invitrówek albo medale rozdawać tym które walczą i się nie poddają 🙂

      1. Wężon właśnie coś mi się wydawało że zakręciłam, ale dziś nie myśle racjonalnie, właśnie przesuneli mi wizyte. Oby ten ostatni po tych antybiotykach okazał się tym jedynym 🙂

  10. Hej dziewczyny! podczytuje was od pewnego czasu, bo tak jak Wy walczę o dziecko. Dziś chyba jest mój gorszy dzień… 19.08 miałam transfer zarodka dwudniowego (8AA). Teraz jestem w domu na zwolnieniu i co tu dużo gadać: wariuje! Jestem wściekła sama nie wiem na kogo, co i o co. M na szczęście w pracy więc uchroni się przed moimi humorami.. chyba 😉

    1. Ewka jestes w sumie na półmetku bo jeszcze 5 dni i mozesz zrobic bete albo bardzo wczesnego sikacza. Ja tez mialam zarodki 2dniowe ale nie 8 Aa tylko B i D…. Moje malenstwa sie wspieraly i został jeden. 14dpt moja beta byla juz 400. Dzisiaj jestestem 21dpt mam mnistwo obaw, strachow ale jestem w ciazy. musisz uwierzyć w tego jednego wielkiego silacza. Kto jak niee on!!

      1. Dzięki za za dobre słowa. Anitt tak bardzo ci gratuluje!! Niech maleństwo pięknie rośnie 😀
        Pati dzięki 😀 Chyba będę się torturować 😉 i dopiero w poniedziałek zrobię betę bo sikańca chyba sobie daruje. Za dużo negatywnych ich już było..

  11. Iza, daj sobie szanse! Jeszcze nic straconego a nasze zle wrazenia sa często kompletnie sprzeczne z rzeczywistoscia 🙂 Wierze ze ta firma ma szersze spojrzenie na Twoja wspaniala osobe niż przez to jedno niewypowiedziane zdanie. I tez pierwsze co pomyslalam to gdyby wystrzelić takiemu pracodawcy jakie to jesteśmy naprawdę w zyciu zacięte, walczące, nie poddawajace się i odporne na ten mega stres…to by zobaczyl. Tego najlepiej niestety nauczyla nas ta nasza nieplodnosc ehh. W każdym razie ja wierze ze się uda 🙂 Nie martw się kochana na zapas, jeszcze nic nie wiadomo.
    Paradise, przeczytałam wywiad, brawo! Jestes jak niewypowiedziany glos nas wszystkich walczących i często nierozumianych przez otoczenie. Brawo 🙂
    Wezon, kciuki zacisniete za Ciebie od rana!

  12. Iza ja czekam na wyniki drugiej weryfikacji, też czuję, że schrzaniłam… Gratuluję rzucenia palenia – cała społeczność czuje dumę 🙂 Na mnie po każdym nieudanej próbie czeka kieliszek wina. A i koniecznie wróć do robienia zdjęć, to niesamowicie odpręża. Plan jest prosty, codziennie musisz zrobić chociaż jedno. Później pochwal się na blogu.

      1. Dzisiaj spr drugi raz, szósty dzień po transferze. Pierwszą stymulację miała dokładnie rok temu, mnóstwo jajeczek ale tylko jedna blastocysta (5 doba), druga stymulacja była w marcu i identyczna sytuacja, teraz podchodzimy trzeci raz. Miałam 17 jajeczek, powstały dwie blastocysty ale musiały być zamrożone. Miałam zbyt wysoki progesteron by zrobić transfer. Po dwóch miesiącach zdecydowaliśmy się na transfer obydwóch, dodatkowo z emryo i AH.
        Problemem jest ilość i ruchliwość plemników, teraz sie zastanawiam czy nie jest jeszcze coś ze mną…

        1. Psuja oj tak znam to uczucie, jak bym mogła to najchętniej bym poszła spać zaszła telepatycznie w ciąże przespała 9 miesięcy i poród i obudziła sie z dzieckiem na rękach 😀 a tu cały czas ta niepewność i walka w głowie, nastawiać się, nie nastawiać się, będzie dobrze, jak zykle się nie uda itp. Ja już dziś wariuje w oczekiwaniu co tam moj kochany organizm nawywijał tym razem.
          To o 15 melduj koniecznie, ja tam raz system zawiesiłam w lab przez odświeżanie co 5 sekund strony 🙂

          1. Powiem Ci szczerze, że ja już nie wiem jak się nastawiać. Najlepiej w ogóle nie myśleć. Oglądam w kółko seriale, sprzątam i czytam. Generalnie i tak nic nie pomaga 🙂 O czekolada pomaga 😀

  13. Jestem z powrotem.
    Z badaniami się wyjaśniło – chlamydia mi się przeterminowała, antygenu nie zrobiłam, tylko J. pokazał, że wszystko ma. Moje pobrali przy punkcji.
    Niestety komórek tylko 7, tak jak poprzednio. Wieczorem lekarz zadzwoni z informacją, ile dojrzałych.
    Transfer w piątek, o 12. Też tak jak poprzednio.

    Ja nie chcę tak jak poprzednio!!!

    1. Wężon będzie dobrze, 7 to podobnież szczęśliwa liczba. Cały czas myślałam kiedy wrócisz i co 10 min odświeżałam strone w oczekiwaniu na wieści. Musowo daj znać po tel z kliniki. Buziaki kochana :*

    2. Kiedyś lekarz powiedział nam, że wystarczy tylko jedno jajeczko i jeden plemnik 🙂 Inny, że najważniejsze jest pozytywne myślenie. Lepiej mieć siedem porządnych niż 17, z których większość jest pusta. Szybko masz ten transfer…

    3. Spokojnie Wezon, wiem po sobie ze lepiej 7 dobrych niz za kazda punkcja pobijac wlasny rekord komorek. Jak mi powiedzieli o 23 sztukach to pol dnia przeplakalam ale ten jeden wlasciwy byl wsrod nich 🙂 I wiem ze w Twojej 7 tez sie kryje ten na ktorego tyle czekasz… kciuki zacisniete!

    4. Wężon 7 to magiczna liczba !!!! 🙂
      Dlaczego ma być tak jak ostatnio , ostatnio już było , teraz będzie inaczej bo Przyszłość należy do Nas 🙂
      Trzymam mocno kciuki !!!!

  14. mam pytanko do wszystkich po lub w trakcie stymulacji.
    Czy miałyście takie dziwne uczucie nabrzmiałej macicy i kłucia w jajniku? to 9dc i zarazem ostatni stymulacji ale mam jakies takie dziwne odczucia w porównaniu do wcześniejszych stymulacji. Wczesniej tak (no 5 krotnie bardziej) pobolewało mnie po pregnylu, a teraz to nie wiem od czego to może być.

    1. Pati, ja miałam dwie symulacje, za każdym razem na końcówce i potem bolało mnie wszystko, macica jak przy najgorszej miesiączce, jajniki bolały jakby kto w nie noże wbijał, a chodzenia do toalety bałam się jak ognia, bo ból był potworny. Przy sikaniu nawet, nie mówiąc o czymś innym. Cały brzuch był tak opuchnięty, że w żadne spodnie nie byłam się w stanie wbić, wyglądałam jak w połowie ciąży. Obserwuj czy się nie pogarsza, w razie czego zgłoś lekarzowi.

  15. Rozmawiałam na sali chwilę z dziewczyną, która miała robioną histeroskopię. Przed transferem ostatniego mrozaczka. Za nią 3 stymulacje, 6 transferów, ani jednej próby implantacji. Zawsze nic.
    Z nią niby wszystko w porządku, mąż słabe nasienie, ale nie aż tak.

    Za to jej kuzynka – przy oddawaniu nasienia okazało się, że on ma takie beznadziejne nasienie, że mieli problem ze znalezieniem w ogóle żywych plemników, nie mówiąc o dobrych. U niej dwie komórki. Akurat te kilka żywych znaleźli. Udało się uzyskać jeden zarodek. I z tego zarodka już urodziła. A tylu świetnym się nie udaje.

    1. Wężon widzisz to w tym kontekscie, moja siostra urodziła, kuzynka urodziła (1,5 m-ca różnicy) a ja sie półtora roku jak nie dwa lata bujam i nic, jak jutro usłysze znow nic to chyba wyjde z siebie stane obok podpale lont i wybuchne i rozsadze klinike 🙂

      1. Pati a jesteś w I-med w Wa-wie? to jak coś to tak byle laboratorium zostało całe 😉 bo tam mój ostatni Groszek czeka 😉 a ogólnie to mam ochotę zrobić to samo co Ty 😉
        u Ciebie też nigdy nic nie drgnęło?

          1. Tuptuś Narazie pierwsze podejście w N. w wa-wie na stymulacji ciekawa jestem jakie dalsze kroki mi zaproponują jak znow wyjdzie jedno wielkie zero. Ale stres chyba podobny. No no pomyśle o dziewczynach co mają mrożaki w N. i lab oszczędze 😛

  16. Iza zgadzam się z Dziewczynami , szkoda że nie wiedzą ile masz w sobie odwagi , determinacji i siły , wtedy te wszystkie rozmowy nie byłby potrzebne 🙂
    Trzymam kciuki za finał , jaki by nie był , żeby przyniósł dobre rzeczy …w końcu nic nie dzieje się bez przyczyny 🙂
    Ja kiedyś nie dostałam pracy marzeń ( chociaż nie twierdze że Tobie się nie uda) i miałam doła jak Rów Mariański , a kilka dni później przenieśli mnie do innej placówki , tam nauczyłam się wszystkiego co dziś potrafię , awansowałam i spotkała mnie masa dobrych rzeczy .
    Mam nadzieję że u Ciebie jakby nie było , będzie dobrze !!! 🙂

  17. No to mam wyniki (6 dzień po transferze)
    BHCG – 1,2
    Progesteron – 30,10 (mega pozytywne zaskoczenie)
    Estradiol – 942,00
    Najgorsze jest to, że w ogóle nie wiem jakie wyniki powinny być na tym etapie. jest kiepsko czy coś jeszcze z tego będzie?

    1. Psuja Ja sie nie wypowiem bo transferu jeszcze w zyciu nie mialam więc nie wgłębiałam się jak te wyniki mają wyglądać w 6dpt. Ale jak by nie było to dopiero 6dpt, więc głęboki wdech i wydech i tabliczka czekolady 🙂

      1. Dzięki Pati, widzisz z tą czekoladą to jest problem. Bo od piątku jak jestem w domu na L4 to nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Mam już wydeptaną ścieżkę do spiżarki. Dacie wiarę, że przez trzy dni zjadłam trzy tabliczki rozmiar XXL? W ogóle ostatnio wkładam do buzi wszystko co mi wpadnie w ręce i się nie rusza 🙂

    2. Psuja, mało kto tu robił takie weryfikacje. Pewnie zaraz Ana się odezwie, bo ona miała.
      Ale ta beta chyba pokazuje, że coś się dzieje. Jeszcze za mała, żeby skakać z radości, ale z powietrza się nie wzięła. Mogłaby być po Pregnylu, ale Ty nie jesteś świeżo po stymulacji, więc go nie brałaś.
      Progesteron ładnie ruszył. Jest szansa.
      Ale te weryfikacje to chyba tylko denerwować mają.
      Trzecia w 9 dpt?

      1. Weryfikacje każe robić mi klinika, z jednej strony dobrze bo odpowiednio dawkują mi leki. Po końskich dawkach luteiny coś się w końcu dzieje. Tak bym w ogóle nie wiedziała, że mam tak niski progesteron. Ale nie zmienia to faktu, że nerwy to są niesamowite. Kolejna weryfikacja 10 dnia, czyli u mnie dopiero w poniedziałek. Wtedy chyba ostatecznie powinna ruszyć Beta. Najgorsze jest to, ze będę już w pracy i boję się, że nie dam rady o 15 usłyszeć, że nie wyszło…

      2. Wężon dobrze piszesz – jak zwykle :). 6dpt to im pewnie o poziom progesteronu chodziło a tu ładnie urósł, wiec kazali brać luteine w końskich dawkach, beta ciut ruszyła a to dopiero 6dpt, będze trzymać kciuki dalej.
        Ale to by było jak by nam w 3 sie udało w jednym praktycznie terminie….
        Psuja jak pisałaś sama na stres zjedz sobie czekoladke 🙂 mi to niestety nie pomaga wiec wariuje dalej 🙂

          1. Psuja jutro 10dc dzis ostatni zastrzyk z puregonu. Jakoś dziwnie się czuje macica jakby nabrzmiała, jajnik kłuje, wizyte przełożyli mi z 10 na 11.30 (z tego powodu to tylko moj M. się cieszy że się wyśpi przynajmniej). Dzis to nie wiem co mam sama ze soba zrobić już powoli docierają do mnie jakieś dziwne myśli i ogarnia mnie paniczny strach. Akurat kwas omega 3 mi sie skonczyl dzisiaj to jutro okaze się czy musze dalej faszerować się tym wszystkim, a wina to ja już przez długi czas nie tkne przynajmniej tego wytrawnego 🙂

          2. coś czuje że jutro to nic się nie rozstrzygnie i się tylko zestresuje, ciekawe czy w sob przyjmuja w N. na monitoring, a może znow przedłużony będe miała purogen, ciężki weekend się zapowiada.

          3. Pati ja przy ostatniej stymulacji zastrzyki miałam 15 dni. Ale dzięki temu miałam dużo ładnych jajeczek. Fakt było ciężko bo brzuch miałam większy niż księżyc no i twarz niesamowicie opuchniętą. Nie denerwuj się, to nie jest etap byś musiała się martwić. Najwyżej przedłużą Ci stymulacje, to normalne. Lekarzowi także zależy byś miała dużo ładnych jajeczek niż jedno, które później okaże się puste. Punkcji też się nie bój, ja tam lubiłam ten „odjazd” 🙂

          4. Psuja ja narazie pod naturalne więc mnie bardziej interesuje moje endometrium ktore zazwyczaj było max 6mm i to by chociaż były ze 3 ładne jajka i żeby później po zastryku pękły (bo zazwyczaj nie pękały). Więc narazie etap I stres czy jajka są i jak tam endo, później stres nr II czy pękną, a pozniej stres nr III czy się udało i poźniej 9 m-cy stresu. i OBY tak było 🙂
            PS. ja ostatnio tez pod naturalny miałam 10 dni puregon sam. Teraz ta lammetta poźniej dołączony puregon i caly czas od 2 m-cy metformina

          5. Oj to faktycznie trochę stresu Cię czeka. Spokojnie, bądź dobrej myśli i powodzenia. Zaglądaj tu często bo niesamowita energia stąd płynie 🙂

    3. Psuja, no ja mialam dokladnie takie weryfikacje jak Ty. Wynik na 6 dpt mialam taki:
      betka 38,1
      progesteron >60
      estradiol >3000
      Ale te moje wyniki to jakies dzikie, dr jak dzwonil to tez sie smial ze ostro ide. I naturalnie jeszcze przed punkcja moja betka miala juz chyba z 1,6 sama z siebie. Niektorym betka rosnie pozniej i wolniej. Takze spokojnie czekaj.Mialam tez AH i moze przez to szybsze zagniezdzenie. Ladnie wzrosl Ci progesteron, moze wlasnie cos sie dzieje… 🙂 zaciskam kciuki, bedzie dobrze!

      1. Dziękuję, że napisałaś. Te Twoje wyniki przy moich to prawdziwe torpedy. Skoro już 6 dnia miałaś betę ponad 30 to ja wyglądam bardzo blado. Progesteron wzrósł bo dostaję końskie dawki luteiny… AH też miałam więc zagnieżdżenie też już powinno być. Eh byle do poniedziałku, wtedy ostatnia weryfikacja.

        1. Psuja, ja pytałam lekarza o sens weryfikacji i badania prg i estr przy pierwszym transferze bo pamiętałam,że w innych klinikach tak robią. Powiedział mi,że to nie ma sensu bo sam progesteron na tym etapie nie daje żadnej informacji o ciąży a tylko stresuje pacjentki bo się nakręcają i mierzą i mierzą.. Nie wiem jak w twojej klinice do tego podchodzą ale ja bym naprawdę nie porównywała się wynikowo z Ana86. Każda implementacja, każda ciąża, każda z nas -jest inna!!

        2. Psuja kochana moja posluchaj… Ja akurat wtedy naczytalam sie w necie ile moge sie spodziewac tej bety. I wiekszosc podawala wyniki jak Twoj z 6 dpt a potem dopiero wzrost. Ja chcialam tylko zeby nie byla nizsza niz w 3 dpt. Tylko tyle na ten dzien. W 6 dpt kliniki dalej patrza na progesteron a u Ciebie jest piekny wzrost. Mi poczatkowo dal do myslenia wlasnie wysoki progesteron ze sie moze organizm szykuje na ciaze. U ciebie tez podkoczyl 🙂 Jestem swiadoma ze u mnie to mega fart ze tak wczesnie to wykrylam. To sie zadko zdarza dlatego tez dr az sie smial ze to takie torpedy. Zobacz ze dziewczyny tutaj ida na bete np w 13 dpt. Do tego czasu moze urosnac ze hoho! Wiec te moje wyniki naprawde nie bierz do siebie. Kazda z nas jest inna a zarodki tez implantuja sie w roznym czasie. Moze moj od razu a Twoj ciut pozniej? Jakby to bylo takie proste to dziewczyny wszystkie by tu wiedzialy 6 dpt czy sie udalo! A jak widzisz czekaja i dwa tygodnie… Wiec jest wszystko jak nalezy i spokojnie czekaj ok? 🙂 A jeden moj przypadek to bardziej szczesliwy wyjatek niz regula. Pozdrawiam Cie cieplo. Kciuki zacisniete i mysl pozytywnie bo wszystko przed Toba! 🙂 Wiem bo sie wtedy oczytalam w temacie nie wiem po co w sumie. Sciskam

          1. Ana86 Twój przypadek jest wyjątkowy, zwłaszcza na takim blogu. Nie masz pojęcia ile kobiet Ci zazdrości, ale tak pozytywnie zazdrości 🙂 Skoro wystartowałaś jak torpeda to może tam nie jest tylko jedna fasolka? Dużo uścisków dla Ciebie i trzymamy kciuki.

          2. Wiem kochana. Ja tez nie spodziewałam się wtedy wogole. Jak dorwałam ta kartke w labie to plakalam jak glupia na srodku, czysta radosc. A dr to wogole kazal już szampana otwierac tak go optymizm poniosl 🙂 Potem to już te stresy ciążowe, serduszko itp-wiadomo… A Dzidziulek jest 1 bo tez zawzięcie szukałam drugiego na usg to się dr smial. To już 16 tydzień tak ten czas leci… 🙂 W każdym razie naprawdę wierze ze i Tobie się uda, kciuki zacisniete nieustannie i ciążowe fluidy wyslane. Ja zaliczyłam wyjątek, Ty zaliczysz regule a betka tak czy inaczej urosnie i juz!

          1. Mi też lekarz mówił że w krwi nie widać tabletek , więc coś się dzieje Kochana 🙂
            Zwłaszcza że ja w 8 tyg ciąży miałam 26 , więc wiesz może Bliźniaki 😛

  18. Psuja ja tak jak ty od piątku jestem na L4 po transferze 🙂 W poniedziałek pierwsza beta więc jesteśmy na tym samym etapie nerw i stresów 🙂 A jakie dawki luteiny bierzesz? Ja 3 razy dziennie 2 tab luteiny i 3 razy 1 duphaston

    1. Ewka no to super. Ja biorę luteinę pod język 3×4, lutinus dopochwowo 3×3 oraz estrofen 3×2 też dopochwowo. Tylko, że zaraz po transferze (czwartek tydzień temu) miałam dużo niższe dawki. Robię badania co trzy dni i lekarz mi je zwiększa.

  19. Psuja energia stąd płynie niesamowita i to dzięki wam walcze i nie poddaje się ale stres każda z nas ma i to obojętnie w jakim stadium jest 🙂 Zaglądanie tu to dla mnie taka „terapia” jak widze że wielu się udaje po licznych próbach albo jak czytam ilu też się nie udaje i że się nie poddają to mnie mobilizuje 🙂
    Psuja co do twoich wyników jak Wendy napisała spokojnie (wiem łatwo powiedzieć, pewnie już w myślach wyzywasz wszystkich co piszą „spokojnie poczekaj”) wyniki wynikami ja po pierwszej becie nadgorliwie polecialam na kolejna nie odczekałam 48h i się zalamałam poźniej w kolejnej niby nic się nie ruszyło ale wzrosło do pozniomu pierwszej 3 niestety nie przyrosła odpowiednio i kazali wszystko odstawić, może jak bym się nie stresowała a uwierzyła w 2 kreski na sikancu było by lepiej, bez stresu. Z drugiej strony mogło się skończyć na czyszczeniu później. Także z tymi wynikami to jest różnie słyszałam wiele opowieści że dziewczyny leżały z krwawieniem w bardzo wczesnej ciąży, lekarze że to juz po ptakach one wychodziły na własne żądanie nie odstawiały dupka i urodziły zdrowe dzieci a też im beta sie np wahała i słabo albo niepoprawnie rosła. Oczywiście to tylko przykład odnosnie wyników badan że jeszcze nie wszystko stracone.
    Wendy ma racje z jednej strony to stres ale z drugiej strony twoja klinika dowaliła ci więcej progesteronu i to kontroluje. Już sama nie wiem co lepsze.

    1. Pati dla mnie zaglądanie na tę stronę to swego rodzaju terapia. Jakoś mi tak lżej jak sobie czytam różne komentarze. Poza tym tylko my same jesteśmy w stanie najlepiej się zrozumieć 🙂

  20. Dziewczyny teraz troche inne pytanie, czy któraś z was miała w rodzinie(w linii prostej) przypadek ciągłych poronien liczba 6-7, jedna ciąże martwe dziecko i poźniej dopiero zdrowe? Bo ja tak mam i teraz się ocknelam że może warto by było jakieś badania gen porobić, na to podejście to za poźno ale jak sie trafi kolejne to wolała bym już wiedzieć co i jak.
    Wiecie może gdzie znajde jakieś rzetelne informacje na ten temat?

    1. Pati siostra mojego dziadka nie donosiła żadnej ciąży, z kolei jego brat urodził się z Downem. Rozmawiałam z moim lekarzem. Powiedziała, że badania oczywiście są możliwe ale pioruńsko drogie i bez sensowne. Jeżeli masz mniej niż 40 lat, nie chorujesz (no poza niepłodnością), to jest to niepotrzebne. Mówię tylko o badaniach genetycznych.

      1. Psuja u mnie dokladnie chodzi o babcie zanim tata sie urodzil 7 poronien w 3 m-cu, jeden porod martwe dziecko i pozniej dopiero tata. Ale babcia ma tez cukrzyce wiec moze x lat temu tez miala insulinoopornosc.

  21. O juz działa ☺
    Coś mam problem z dodawaniem komentarzy.
    Iza jestem pewna, że rozmowa dobrze poszła, a Ty jesteś wobec siebie zbyt krytyczna☺
    Wężon 7 będzie dla Ciebie szczęśliwa ☺☺☺
    Teraz wkońcu musi się udać ☺

  22. Iza, nigdy nie wiemy co sie spodoba komis innemu. Moze to bardzo dobrze, ze nic nie powiedziałaś. Nie myśl zbyt wiele na zaś. Bedzie, co ma byc;)
    Trzymam kciuki za Twoje nie-palenie. Aż wstyd sie przyznać, ale ja marze o tym, kiedy znów bede mogła zapalić papierosa. Wiem, ze bedzie śmierdział i tylko zakręci mi sie od niego w głowie, ale mimo wszystko. Spawy nie ułatwiaja maz do pary z mamą, którzy dymią na balkonie bezkarnie.
    Wezon, mam nadzieje, ze wszystkie 7 komórek zapłodnili?
    U mnie skończony 38 tydzien ciazy, od jutra zaczynam 39. Ku mojemu zdziwieniu lekarz kazał zgłosić sie w szpitalu na ktg dopiero 7.09 (termin), chyba ze wczesniej zacznie sie porod lub bedzie mnie cis niepokoić. Jakos wydawało mi sie, ze po 38 tygodniu monitorują przynajmniej 2 razy w tygodniu. Dopytalam, ale lekarz stwierdził, ze jak jest zdrowa cisza to nie ma takiej potrzeby. I pewnie bym to przyjęła za pewniki, ale szwagierka mnie nakręca ze trzeba monitorować i ciagle wraca do jakiejs strasznej historii, która usłyszała leżąc na patologii ciazy:/

    1. Margaritka, wyprzedzasz mnie o kilka dni, ja jestem w połowie 38tc 🙂
      co do monitorowania i ktg to faktycznie jest tak, że ktg zaleca sie wykonywać 2-3 razy w tygodniu w ustalonym terminie porodu i po nim. Pod warunkiem, że jest wszystko dobrze i nic złego sie nie dzieje.
      Ja natomiast na ktg chodze od ok 4 tygodni, zgłosiłam sie wtedy na IP z twardym i bolącym brzuchem, założyli mi wtedy kartę przedporodowego intensywnego nadzoru, i co tydzień mam wyznaczone badanie (najpierw w IP teraz w poradni przyszpitalnej).
      Gdzie będziesz rodzić?

      1. Dzięki niezawodna Bilbao, Ty zawsze potrafisz rzeczowo i przede wszystkim zgodnie z prawami medycznymi odpowiedzieć na każde pytanie:) Czuję się uspokojona i mam nadzieję, ze nie bede musiała pojawić sie wczesniej na ktg. Mam nafzieję, ze juz nie było wiecej strachów z tym twardniejącej brzuchem? A pod nadzorem na pewno czujesz sie bezpieczniej. mam lekarza z mswia i tam tez zamierzam rodzic, mały kameralny oddział położniczy, podobno juz 3 stopień referencyjności maja, ratują płody z 6 miesiąca. Sala operacyjna do cc na oddziale, do tego 3 sale porodowe. Nawet niezle ten oddział wyglada, opinie maja dobre. Mam nadzieje, ze nie bede żałować wyboru…
        A Ty ktory szpital wybrałaś? Jak sie w ogóle czujesz? Ja mam jakiś gorszy nastrój ostatnio:/ zupełnie nie rozumiem swoich obecnych emocji.

        1. Słyszałam dobre opinie o położniczym w MSWiA wiec myślę, że możesz być spokojna o to, że Tobą i Maluchem dobrze się tam zajmą.
          Gorszy nastrój ostatnio – hm, ja mam taki od dłuższego czasu. Niepokój o dziecko zabiera całą euforię z tego magicznego ciążowego okresu. A im bliżej rozwiązania tym gorzej. Ja fizycznie czuję sie dobrze, oprócz tego, że nocami nie sypiam już prawie wcale, no a to co w głowie to szkoda gadać…
          I odliczam dni. Na 06.09. mam umówione CC w IMiD 🙂
          Oby te kilkanaście dni szybko minęło.

          1. To u mnie podobnie. Fizycznie nie jest najgorzej, ale psychicznie zrobiło sie słabo. W nocy u mnie tez ciezko ze spaniem. Jeszcze moze byc tak , ze dzień po dniu nam sie dzieci urodzą;)

    2. Margaritka, na pewno lekarz, który niejedną straszną historię w życiu widział, wie lepiej, niż szwagierka, z całą sympatią. Posiedziedź spokojnie na swoim cudownym balkonie i zaufaj lekarzowi.
      Pięknie, ze takie dobre wieści na finiszu przynosisz. Trzymajcie się, myślę o Was ciepło 🙂

      1. Iza, kochana dziękuję:) macie z Bilbao zupełna racje. w głębi duszy wiem, ze powinnam ufać lekarzowi i słuchać tylko jego. Nie bez powodu akurat jego wybrałam, to on prowadzi te ciaze, wie przez co prEszlismy, jest ostrożny bo zapowiada cesarkę w razie dużego dziecka (zeby nie ryzykować powikłań porodowych), tak wiec na pewno nie widzi powodów do ściągania mnie do szpitala wczesniej. Same jednak wiecie, jak bardzo niefortunne „dobre rady” potrafią nam czasem napsuć krwi.
        Kiedy dadzą znac w sprawie rekrutacji?

        1. Gosiak – gdyby nie ta watla waga mojej malej w brzuchu to tez nie musialabym nic robic. A tak to codziennie mnie badaja, albo usg albo ktg 🙁

          Termin masz na 7/09? To ja juz bede 8 dni po cesarce 🙂

          Rany, to prawie juz…

          1. Mam wrażenie ze to rozmowa nie o nas (Ty, Bilbao, ja). Jeszcze rok temu wszystkie byłyśmy w czarnej dupie a teraz czekamy na rozwiazanie. Czuje sie jak w matrixsie, jakbym stała obok tego.

          2. Potwierdzam Twoje odczucia, Margaritka. Do mnie cały czas nie dociera to, że zaraz urodzę dziecko – wyczekane, wywalczone, wypłakane.
            A rok temu dokładnie to ja byłam na urlopie który cały przepłakałam Mężowi w rękaw bo ‚ja już nigdy nie będę w ciąży”..

            Do Dziewczyn co wciąż są w drodze – dopóki macie odrobinę nadziei w sobie i resztki sił, walczcie. Płaczcie ale idźcie dalej, nawet gdy jest ciężko i do dupy.
            W tym ciemnym tunelu zobaczycie w końcu światełko 🙂

  23. Witajcie wszyscy! Przepraszam ale nie ogarnęłam komentarzy i nie wiem za bardzo co się u Was dzieje. Nadrobie- obiecuje.:) Chciałam tylko napisać, że nasza walka o dzidzie zakończyła się pełnym sukcesem. Leży teraz kolo mnie. Urodził się 20 sierpnia o 11.45 przez CC (3630 g i 56 cm) Ma śliczne puciowate policzki( po mnie hehe ) i cudowny nosek. Jest największym naszym szczęściem. I uwierzcie mi, że te wszystkie zastrzyki, tabletki, rozkładanie nóg na ciągłe monitoringi odchodzą w niepamięć, gdy tylko zobaczy się małe cudo. Ja ryczałam jak bóbr leżąc na stole operacyjnym jak mi pokazali małego, jeszcze czerwono -sinego człowieka. Także te z Was, które aktualnie przechodzą jakiś kryzys – uwierzcie mi – wytrwałość popłaca – Wam też się uda!!!

      1. Dziekuje. Dzisiaj. 🙂 juz mnie łóżko szpitalne parzy w tylek!. A ja czuję się bardzo dobrze. Wstałam z łóżka po 24 h od Cc i od razu na pełnych obrotach. Ledwo szłam korytarzem pierwszego dnia po uruchomieniu ale nie wyobrażałam sobie zostawić małego na noc u pielęgniarek. ( a taka opcja była). Zeszyli mnie pięknie – rana się goi. Także CC nie takie straszne. Ja szybko doszłam do siebie.

      1. Bilbao dzięki 🙂 mały był ułożony miednicowo do prawie samego końca. Odwrocil się cos kolo 38 tyg.I tak się już nastawilam na CC, że psychicznie nie dała bym rady siłami natury. Za bardzo się bałam, że mały utknie w kanale rodnym i będzie niedotleniony. Do tego miałam rodzic w gamecie…tam zabrali dofinansowanie na porody na NFZ. .musiałam szybko zmienić lekarza na jakiegoś z mojej miejscowości, żeby tu rodzic. O dziwo. ..Pani doktor ( choć nie specjalista od niepłodności) zrozumiała moje obawy i to ze walczyliśmy o maluszka. I udało się umówić planowany zabieg.

    1. Chciałabym jakoś lotnie , ale jakoś tak nic do głowy nie przychodzi 🙂
      Gratuluje i strasznie się ciesze z całego serca …..:)
      Kolejny Cudowny Mały Człowiek wylądował na Świecie , pięknie !!!

    2. Samosiejka86 , wzruszające zakończenie długiej historii walki! Znowu wydaje mi się, ze dopiero co zaczęłaś tu pisać, a Ty już z najpiękniejszym człowiekiem na świecie 🙂 Gratuluję!

    3. Samosiejka wielkie gratulacje!!! Porządny kawał chłopa!;) cudownie! Mamy kolejny in vitrowy cud tutaj na blogu i na świecie w ogóle. I ktos mi wmówi ze in vitro cos złego?nigdy!!! Pięknego zycia dla Twojego synka!!!!!

  24. Dzień Dobry.
    Samosiejka gratulacje. Chłop na schwał. 🙂
    Margaritka, Bilbao, za parę dni Wy będziecie opowiadać o dzieciach.
    Renata, Patka, jak sytuacja na froncie?
    Pati, kciuki za dzisiejszą wizytę – dorodne jaja i puchate endo.

    Skoro u mnie ma być inaczej, to od dzisiaj jestem na zwolnieniu.
    Okazało się, że wszystkie komórki grzecznie były dojrzałe, nic się nie zmarnowało, pełna wydajność. A do tego bonusowo jest ich jednak osiem.
    Jutro się dowiemy, ile z tego jest zarodków.

    1. Wow! Jeszcze jedno jajko niespodzianka doszlo 🙂 Moze to wlasnie to najcenniejsze. A jak sie czujesz po punkcji? Dobrze ze masz zwolnienie to odpoczniesz i odczarujesz schemat. Masz jakies dolegliwosci po punkcji czy nic?

          1. Samym zabiegiem się nie denerwuję, choć pierwszy raz będę usypiana.
            Bardziej tym jaki będzie jego efekt, czy będą dojrzałe jajaca.
            Wczoraj wzięłam ostatni zastrzyk, ovritelle czy coś w tym stylu. Dzis tylko tabletka w południe.
            Męża rozstawiam po kątach tak, że najchętniej by brał nagdodziny w pracy, na co mu oczywiście nie pozwalam hehe

          2. Anett bo ty jesteś w temacie ja jestem zielona i przerazona, ta tabletka to domyślam sie że jakiś wyzwalacz? Po co wogole te tabl/ zastrzyk pregnyl ovariette sa podawane w jakim celu? te jajka wkońcu nie mają pęknąć. (moje jak na zlosć pewnie teraz mogą pęknąć skubanice a przy tej armi nie chce tego 🙂 )Kolejne pytanie jak moje największe mają 14,14 to czy one w pon nie będą za duże?

          3. Coś ty, jestem zielona jak trawka na wiosnę. Niby czytam te ulotki od leków żeby wiedzieć na co ale prawdę mówiąc niewiele z nich rozumiem. Tabletka tez nie wiem na co, obstawiam ze bardziej jest na „odkażenie” organizmu przed zabiegiem niz ma coś wspólnego ze wzrostem czy pękaniem jajeczek… Powiem Ci tak, jutro pewnie będę srała po gaciach, dziś juz daje na luz. Widzisz ja jestem tak zorientowana ze nawet nie wiem ile mam tych jajec, zamiast pytać o to lekarza gadałam z nim o wyjezdzie do Gdańska…Dla jasności nie udaje tu luzaczki, po prostu nie znam sie na tym kompletnie, ufam lekarzowi. Bo co mi pozostało 🙂

          4. Nie wiem co to za tabletka ale przed pukncja daja np antybiotyk. Ovitrelle/pregnyl koncza stymulacje, jajka ostatecznie dojrzewaja i po 36 godz dr je pobiera. Przedwczesnemu peknieciu zapobiegaja inne zastrzyki np Gonapeptyl ale ja mialam dlugi protokol (z antykocepcja przed) stad roznice w lekach. Jesli pecherzyki beda za duze (u mnie byly 3 przerosniete tzn zdegenerowane) to ich nie zapladniaja. W sumie ustawa przewiduje zaplodnienie 6 wiec bedzie pewnie z czego wybrac. To tak mniej wiecej 🙂

    2. Wężon, dzięki za prywatny kanał z wiadomościami od Ciebie, bo wczoraj na dobrą sprawę nie udało mi się zajrzeć na bloga – i musiałabym zgadywać! Jestes superwoman z tą ósemką 🙂 Moim skromnym zdaniem to idealna liczba komórek 🙂 czekamy na zarodeczki!!!

  25. no to nowiny nadprodukcja decyzja albo ifv albo ryzyko ze bedzie ich za duzo i cykl stracony. decyzja podjeta bedzie ivf. punkcja okolo wt. a nie mowilam ze mij org kochany cos nawywija znow.

    1. O masz. A mówią ze od przybytku głowa nie boli…
      Pati brawa za szybka decyzje, ale coś mi sie wydaje ze byłaś na taki obrót sprawy przygotowana.
      Będziemy sie razem punktować 🙂 tzn. Ja wcześniej oczywiście.

  26. Anett tak wczoraj z M. rozmawialismy ze jak bedzie nadprodukcja to chce punkcje. Na dobra spr moze jakies zarodki zostana wiecej. Oby. Sa z dwa 14 mm z 3 13 mm kilka 12 kilka 11 i po 10 tez sa. wiec sie bedziemy stymulowac dalej i wstrzykiwac se menopur 😉 izy meza poradnik sie przyda.No to teraz czuje sie pelnowartosciowym czlonkiem blogu 😉 zaszalalam jednym slowem. A niech sie dzieje co chce…

      1. Magdanr2 nie dziękuje, narazie jestem posrana na maxa, już sie kłębią dziwne myśli w głowie. No nie oczekiwałam takiego zwrootu akcji i sie nie przygotowywałam na taką ewentualność. Kłębi mi sie 5 tyś pyt do Was wszystkich ale musze sie ogarnąć i spisać to w jednym kom. żeby nie zaśmiecać Izie bloga. Narazie pracuje dalej z czerwonym winem nad endo, orzechy braz sie skonczyly jutro jem dalej jak kupie 🙂 ehh i staram się obrzydzić sobie papierosy… a dziś przy takim zwrocie akcji to była masakra jakaś

    1. Jakie tu zwroty akcji u Ciebie 🙂 No i dobrze w sumie. Takie spontany sa najlepsze. Nie ma czasu na myslenie i stresy, szast prast i transfer bedzie. Juz w sumie konczysz stymulacje niedlugo. Z menopurem latwo pojdzie. kciuki zacisniete!

      1. zastrzyki latwo poszly. bedzie git sob wizyta pon-wt punkcja. teraz to dopiero mam stracha ze spr tak sie potoczyly. ale mam zmarnowac to ok 10 jaj od 14-11 mm w 10 dc i liczyc na to ze sie wchlona te mniejsze? a jak nie to cykl i jajka stracone nie zastanawialam sie zbyt dlugo. teraz masa badan ja maz nie mielismy czasu myslec czy w Lodzi taniej. Takze 1600 plus 375 leki. Zaszalelismy 😉

    2. Ale zwrot akcji. I jaka ekonomiczna jesteś. Tyle pęcherzyków na takiej maleńkiej dawce puregonu. Lekarz pewnie też się zdziwił.
      A ty wskoczyłaś w inną kategorię kosztów.
      No to się gorąca ta końcówka wakacji zrobiła.
      Ty pisałaś, jakie masz amh?

      1. co do kosztow liczylismy sie z nimi ale nie tak szybko sadzilismy ze to nastapi raczej myslalam o nastepnym cyklu bo leki na ref bede jeszcze miec. a tu prosze 😉 prosilam o duza liczbe pecherzykow teraz zeby jak najwiecej pomrozic. zobaczymy w sob co tam moj org mi zafunduje. Ja to dziwny przypadek chyba faktycznie jestem 😉 narazie musze ochlonac i ogarnac temat.
        Ale dalyscie mi powera do działania 😉 40% szans to lepiej niz na trafieniu w to czy jajko peknie i miec 40 a nie 20 czy 10% to jest roznica.

        1. Rany Pati ale masz piękne AMH! też takie bym chciała…
          więc mówisz, że klinikę oszczędziłaś 😉 przyda się teraz, żeby poczuła zagrożenie i idealnie się Tobą zajęła ! 🙂 pozdrawiam 🙂

          1. Tuptusiu niebardzo jest czego zazdrościć z tym AMH, przy pcos zawsze jest bardzo wysokie, niestety nie świadczy to dobrze o jakości jajek :/ mam tak samo pcos i jestem przed badaniem amh, ale lekarze zawsze mi mówili patrząc na obraz usg jajników, że na pewno będzie bardzo duże.

          2. Mała Aniu,
            To prawda, moje doświadczenia też to potwierdzają – i co do AMH, i dużej ilości wystymulowanych komórek, i ich niskiej jakości.
            Jest jednak i aspekt pozytywny – widziałam kiedyś badania, z których wynikało, że statystycznie kobiety z PCOS mają większe szanse na powodzenie w IVF (w iluśtam próbach). Prawdopodobnie ze względu na nadprodukcję jaj – jednak :).
            Dodam, że mam aż za dobre jak na wiek AMH, FSH zawsze w porządku, za to DHEA dramatyczne (samowolnie je zbadałam, co dr pochwalił). Teraz suplementuję się DHEA.

          3. Wendy, niesamowite (i niesamowicie miłe), że pamiętasz! Tak, to była dobra 45-minutowa rozmowa, rzeczowa i konstruktywna. Nowe badania, nowe pomysły diagnostyczne i suplementacyjne, częściowo zresztą zbieżne z moimi własnymi (m.in. owo DHEA 3×25). Wieści jednak średnio optymistyczne, dr prosił o oswajanie się z pomysłem KD. Już się w sumie oswoiłam. Choć emocjonalnie trudno jest mi z myślą, że jestem już tak stara, że z moich komórek zapewne nic nie będzie.

          4. Patrycja, myślałam bo mnie Twoja historia ujęła mocno.Ja słyszałam,że ojciec dyrektor straszy na zapas i to od lekarzy z N. Mój lekarz mówi,że ich też straszy:-) Nie stresuj się, bierz suplementy i rób swoje.Jestem pewna,że będzie dobrze i tak jak ma być. Wiek ignoruj naprawdę, myśl o tym,że starsze urodziły patrz nasze celebrytki:-)

          5. Witaj Patrycja:) nadrabiam dzis wpisy i właśnie doczytałam Twój…a jakie masz AMH…? Ja walczę z tym problemem. Mam przedwczesne wygasanie jajników. Moje AMH z kwietnia 2015 to 0,1…,trzymam za Ciebie kciuki, nie poddawaj sie! 🙂

          6. Mala ania ja z tym pcos to niby jest niby nie na usg tak na skraju jeden jajnik. Dr przewidywala ze bedzie wynik okolo 10 a tu 3.4 pozyjemy zobaczymy. ale stracha mi narobilas…

  27. Dziewczyny proszę o rade bo pewnie wiecie czy luteinę doustną można stosować dopochwowo? Zostało mi dużo tej doustnej, poszłam po tę drugą a tu pani w aptece mowi że to jest to samo ale tańsze .. Prawda to??

    1. Tak, spokojnie można stosować. Lepiej włożyć 2x 100, niż tyle płacić za 200. Bez sensu ta różnica w cenie.
      Tak samo jak estrofem stosujemy czasem dopochwowo.
      Wendy, ty też masz jutro transfer. O której?

  28. Dzięki Wężon. I nie stresuj mnie! W poniedziałek mam transfer! O 13:30!ale mają potwierdzić w sobotę bo jest jakas kumulacja i nie maja mnie gdzie wcisnąć. Powiem Ci szczerze że jak ten pierwszy transfer to było jakieś wydarzenie to im bliżej drugiego to jakoś tak bez emocji jestem. Nazwałabym to brakiem efektu WOW:-) nie wiem czy to normalne.

      1. Kocham Cię Anett za te słowa!! Dodałaś mi otuchy bo mój lekarz jakoś tak mi tłumaczył szansę na sukces,że w sumie wyszło mu lepiej jakby nie tłumaczył.. I ja durna baba zamiast mu to powiedzieć to pomyślałam no to może odwołać ten transfer 🙂 Mówię to mężowi a on a podczas porodu też powiesz,że nie rodzisz jak powiedzą,że będzie trudniej?:-)

  29. Wezon super wieści. 8 to fajna liczba:-) fqjme jest to e zarodkach 2 dniowych ze zarqz po punkcji chwila moment i masz transfer 🙂 trzymam kciuki.
    Laski czy wy tez macie takie problemy ze spaniem w ciazy?? O 20 padalam na pysk i bylam pewna zeprzespie cala noc a tutaj 24 a ja juz wyspana i gotowa do dzialania..zasnelam o 4 pospalam do 9 i teraz znowusz cos mnie bierze…
    Ahhh gdzie te mity ze kobiety w ciazy tylko śpią…

    1. Anitt ja też na początku miałam, chociaż straszą, że człowiek w 1 trymestrze zasypia na stojąco, jak chodziłam do pracy to faktycznie byłam senna, ale już na l4 spać mi się odechciało 😉

      Wężon kciuki zaciśnięte w oczekiwaniu na transfer!

  30. Cześć wszystkim 🙂
    Pourlopowałam sobie, teraz ogarniam sie pomału po powrocie, póki co 3 prania zrobione i kolejne czekają…. pomyłam też dziś okna, bo od jutra będę w ciąży 🙂
    Tak tak Wężonku. Bardzo nie chcę Ci wchodzic w paradę ale tak wyszło,że jutro ok. godz. 11 mam transfer ostatniego mrozaka. No i nadrabiam też zaleglosci blogowe – niestety małe miałam możliwości śledzić wpisy i komentarze na bieżąco.

    Samosiejka! Gratuluje synka 🙂

    Kas – cieszę się z Wami że operacja sie udała!

    Anitt gratuluję 🙂

    Izo nadal trzymam kciuki za Twoją nową pracę!

      1. Wężon porzuć te przesądy:-)Najpierw był zły dzień punkcji i transferu, potem 7 zarodków czyli znowu źle.. A tu życie płata figle bo dzień zły był a zarodków jest 8:-). Daj szansę losowi zaskoczyć Was z Martuchą pozytywnie:-). Trzymam kciuki za Was jutro i za tłuściutkie bety po!!

  31. Przeczytałam całego bloga w dwa dni (wczoraj za późno zaczełam). I nie wiem czy to przez imię, czy podobne obawy i przeżycia, śniłaś mi się. Trochę ze zdjęć, trochę z wyobrażeń Twojej osoby po sposobie pisania. Bylo smutno, wymieszane moje i Twoje słowa, operacje. Skończyło się dobrze. Tak jak w śnie, życzę Ci tego pozytywnego zakończenia.

    1. Iza – to smutno, to niech będzie, że „było”, a dobrze „będzie”. Operacje, słowa, zdania zmieszane – bo pewnie łączy nas wiecej niż imię. Powodzenia, bo wiem, że podzielisz się swoim powodzeniem!

  32. Wężon i Anett czy u mnie to jakoś dziwnie ta stymulacja nie wyszła? Bo z tego co kojarze to wy tego „orangutana brałyście dłużej, Menopur jeszcze inaczej. Już nie wiem jak to wszystko ogarnąć czy mogły byście (ogólnie do wszystkich Was sie zwracam z pyt) po krótce opisać mi na maila jak to u was wyglądało patim1986@gmail.com . Może jeszcze jakieś rady przed punkcją o czym pamiętać na co zwrócić uwagę podczas wizyty w sob. Jakie wspomagacze stymulacji odstaweić jakie brać dalej. Nie wiem dalej w szoku jestem. Już sama nie wiem czy podjeliśmy dobrą decyzję… ehh…

  33. Psuja ja to już jestem posrana jak nie wiem co już sama nie wiem czy dobrą decyzję podjeliśmy. A sobie planowaliśmy wyjazd rocznicowo-ślubowo, moja 30-stka urodziny za granice na tydzien na wczasy a tu hu…du..kup… są pewne priotytety. Moj M. sobibie poprzeliczał w drodze powrotnej że tak na dobrą sprawe to jak wszystko dobrze pojdzie i ten kryzysowy 1 trymestr przetrwamy to jedziemy, ehhh faceci 😛
    A teraz tak sobie myśle i myśli kłebią się w głowie czy może specjalnie bo kasa mnie przestymulowała czy jednak sama ta metformina przy tej insulinoooporności pomogła, dziwne myśli sie kłebią…. no lametta lepsza niż clo, puregon niby ta sama dawka ale polaczona z lametta i do tego 2 miesiace biore już metformine sama już nie wiem… Nic decyzjka zapadła idziemy w ilość jajek.

  34. Pati przede wszystkim: wdech, wydech, wdech wydech 🙂
    Ja dobrze reagowałam na stymulację dlatego trwała dość krótko ( dziś jest 10 dzień )
    Brałam jedynie Puregon, przez tydzień 150, pózniej 50 i 75, 4 zastrzyki z orangutana i wczorajszy ovritelle.
    Dzisiejsza tabletka to unidox, nie wiem na co ale ale zjazd po niej miałam taki ze przespałam cały dzień.
    Nie mam insulinoodpornosci ani PCOS ani cukrzycy.
    Naszym problemem jest morfologia plemników, dlatego nie przywiązywałbym sie do tego jak to wyglada u innych, każdy organizm jest inny, inaczej reaguje na leki przede wszystkim mamy inne przyczyny, choć problem ten sam.
    nie szalej, pomysl pijesz wino, wcinasz orzechy, suple i to wszystko na nic jak będziesz sie tak denerwować, stres zawsze bedzie, wiadomo, ale lekarze wiedza co robią, to dla nich chleb powszedni, przez szukanie i porównywaniem wszystkiego tylko sie niepotrzebnie nakręcasz.
    Tym bardziej ze to Twoje pierwsze podejście Chillaut 🙂

    1. Anett tylko milo byc naturalne hehe 😛 Ale już niech sie dzieje wola nieba 🙂 Tylko chce wiedzieć czy aby przypadkiem o coś nie odpytać Ah już odpada bo to pierwsze podejscie i ja jeszcze do wrzesnia 29 lat 😛 2 zarodki odpada bo ustawa, leki bogu dzięki jeszcze na nfz. jedyne co przez ustawe obowuiązuje to to 1600 zl na badania ale juz nie chcialam oszczedzac moze z 200 zl ze w Łdz zrobie bo kij wie kiedy by były a ja napjpozniej na pon a tu znow dzwonic zastanawiac się analizować więc poszłam na całość pewnie gdybym wiedziała od samego początku że bedzie ivf to bym zrobiła częśc tu część w N. Ale kto przewidzi taki dziwny przypadek jak ja 😛 Teraz się martwie czy będzie wystarczająco jajek do zamrozenia, czy jedne nie przerosną, czy punkcja pojdzie oki itp. A na dobra sprawe to juz sama nie wiem o co mam się martwić oprócz tego czy w 12 dpt wyjdzie dobra beta i poźniej czy będzie ładnie przyrastać. Nawet nie zagłebiłam sie nad klasyfikacją jakek i zarodków, masakra tak szybko sie to dzieje. Zastanawiam się też czy robić weryfikacje jak Psuja ale może mnie to zestresować mocno i niepotrzebnie ale też pomóc. Mój M. sie śmieje żą takich jaj to jeszcze nie było ale mow facetowi napuchlam na brzuchu on nie zdaje ci sie itp

      1. Pati mysle ze dla Dziecka które jest kochane i tak bardzo chciane nie ma znaczenia w jaki sposób zostało poczęte 🙂
        Mi do głowy nie przyszło nigdy zeby zapytać Rodziców w jaki sposób i kiedy zostałam poczęta 😛
        Próbowałam Ci napisać maila ale chyba zly adres 🙂
        Myśl pozytywnie teraz to może najbardziej pomoc 🙂

          1. Pati kochana! ale się zmęczyłam czytając Twoje emocje:) aż się złapałam, że od początku wypowiedzi do końca wstrzymałam oddech:) masz niezłą niespodziankę z tą nagłą decyzję i ivf, ale myślę, że to bardzo dobrze, mniej czasu na analizowanie wszystkiego, grzecznie się poddasz całej procedurze i przez ten szok nawet nie zauważysz kiedy będziesz po transferze 🙂 hehe wdech-wydech 🙂

        1. Ja wzięłam 4 dawki, poprzednio też. Wieczorem przed punkcją, dwa w dniu punkcji i jeden rano następnego dnia.

          Może dmuchają na zimne? Żebyś nie złapała czegoś przy transferze?

  35. A widzisz ja mam 32 lata i tez pierwsze in vitro i mogłam zadecydować czy podają 1 czy 2 zarodki, zdaje sie ze ustawa o ktorej piszesz dotyczyła programu rządowego, przy podejściu komercyjnym nie obowiązuje, mam to jeszcze obgadać z lekarzem, oczywiście jeśli będę miała taki dylemat, bo wiadomo najpierw musza te zarodki sie wykluć.
    W dokumentach wpisałam 1, ale jeszcze będę o tym myślec.

    1. A widzisz w N. powiedzieli ze mi max jeden dadza bo ich ustawa tak obowiązuje bo niby ustawa od listopada ale prog rządowy się konczyl w lipcu czy czerwcu jakoś na przełomie. Dlatego teraz bez wskazan do podania 2 wiek i wskazania, dają 1. No cóż czekamy do sob. 🙂 nadal do mnie ta syt. nie dociera 🙂

    2. Anett, ustawa to ustawa, nie ma nic wspólnego z programem, chociaż zasady podobne. Dwa zarodki mogą podać po 35 roku życia, po dwóch nieudanych procedurach, albo z innych wskazań medycznych. Zapytaj lekarza, dlaczego uważa, że możesz dostać dwa. Na pewno nie może Ci ich proponować tak sobie.
      Takie same dotyczą zapładniania wszystkich komórek.

      1. Dopytam o ta kwestie jeszcze, bo poza lekarzem jeszcze jak rozmawiałam z koordynator przy oddaniu dokumentów to tez potwierdziła ze mogę wybrać opcje 1 albo 2 zarodki.
        Co prawda skłaniam sie raczej ku 1 wiec tematu nie drążyłam, ale może komuś sie informacja przyda.
        Wężon wygrzewam jutro łóżko dla Ciebie w salce Invimedowskiej.

          1. Ustawa ustawa ale… Ja w programie prywatnym mialam 33 lata i podane 2 zarodki. Rownoczesnie w rzadowym programie nie mozna bylo poac dwoch ponizej 35 roku.

          2. Tak, kaja i malibuu, ale to nie były wasze pierwsze transfery, tylko już po niepowodzeniu.
            Zresztą zawsze można jakieś wskazanie podciągnąć. Tylko niech powiedzą, dlaczego od razu proponują dwa.

  36. hej dziewczyny wczoraj balam sie za na stymulacji boli mnie i coagnie macica i jajniki. Dzis za to po wczorajszym „orangutanie” i menopurze dzis zero ciagniecia macicy tylko delikatne klucia co jakis czas. Czy to normalne? Czy znow moj org w kulki sobie leci i jednka okaze sie ze punkcji nie bedzie?

    1. Kochana spokojnie. Jeżeli masz dużo jajeczek to musi boleć, ja po punkcji czułam momentalną ulgę. Moim zdaniem wszystko jest normalne, przede wszystkim się nie denerwuj. Będzie dobrze, trzymamy kciuki 😀

      1. Psuja tylko kurde dzis nie boli. Po zastrzyku z orangutana 😉 i z menopuru juz nic nie czuje. macica nic nie ciagnie. jajnik czuje tak jakby nabrzmialy le nic nie kluje.
        a wy poszeie ze boli to ja znow jakis ewenement jestem…. albo wszystko szlak trafil ale to tak w jeden dzien?

        1. Spokojnie bez nerwów, stres piękności szkodzi. Nie raz udowodniłyśmy na tym blogu, że każda jest inna i inaczej reaguje. Ja już przestałam czytać jakie powinnam mieć objawy bo na siłę ich u siebie szukałam. Jeżeli faktycznie coś Cię niepokoi to skontaktuj się ze swoim lekarzem. Ale on pewnie powie ci to samo. Kiedy idziesz na wizytę?

  37. Wężon, Anett, Martucha trzymam kciuki za dzisiejszy dzień!
    Dziewczyny czekające na rozwiązanie-to jeszcze kilka chwil i będzie po wszystkim! Margaritka czułam dokładnie to samo. I bardzo, ale to bardzo się bałam czy dam radę. Ale jak dzidziuś się urodził to nie było czasu na myślenie, trzeba było działać 🙂 Będzie dobrze 🙂

  38. Iza, może już się coś wyjaśniło i moje słowa będą na plaster. A może jeszcze nie…

    Po pierwsze, tak jak niejedna dziewczyna już pisała, to co nam się wydaje nie zawsze jest zgodne z tym, jak zostałyśmy odebrane przez drugą stronę, więc nie trać wiary 🙂

    Po drugie… nawet gdyby poszło nie tak… to starania o pracę mają tę wielką przewagę nad staraniami o dziecko, że mamy na nie nieporównywalnie większy wpływ. I tak jak w przypadku IVF BARDZO Ci życzę, żeby to nowe podejście, nowe leki, nowy październik przyniosły Ci wyczekany prezent, tak pewności przecież nie mam, że się uda. Ale mam za to pewność, że jeśli będziesz działać, szukać nowej pracy, nie poddawać się to w końcu końcu ją znajdziesz. Nie dlatego, że musi się udać, nie dlatego że zasłużyłaś, nie za sprawą szczęścia i naszych niezliczonych zaciśniętych kciuków, ale dlatego, że wysiłek w tym obszarze zawsze procentuje. Raz szybciej, raz wolniej, ale zawsze! Tak więc głowa do góry, nie łam się, działaj! Będziemy Ci tu jeszcze gratulować! Co do tego nie mam wątpliwości 🙂

    1. Uczuciowa, nic sie nie wyjaśnilo, ale Twoje mądre słowa czytam z przyjemnością. Na końcu tej drogi na pewno jest praca. Jakaś, nie ta, inna. Na końcu walki o dziecko – nikt nie daje gwarancji. Dzięki za to proste i skuteczne oświecenie, co do zawodowych potyczek 🙂
      Zerkam co u Ciebie na blogu. Kamol na plery i idziemy dalej…

    1. Wiesz co kilka wpisow temu tez o to pytalam i z tego co pamietam iza odpisywala ze dla niej to jeszcze wieksza interwenja w caly cykl tu normalnie punkcja tu ci wkladaja kapsulke tu ci wyciagaja kapsulke tu ci robia transwer itp. chyba wole normalne ivf. ale moglam cos namieszac.

    2. Hej Psuja, to mniej więcej w czerwcu było omawiane – podobno jest lepsze dla zarodka, bo zarodek może dojrzewać w łonie kobiety, a nie w szkiełku i dzięki temu sie nie stresuje hałasem, światełem, zewnętrznymi czynnikami.
      Ale stresuje się wyciąganiem z kapsuły – przecież. zabiegów jest de facto 3 razy wiecej – raz, jak wkładają kapsułkę, drugi, jak wyciagają, trzeci, jak wkładają sam zarodek.
      Moim zdaniem to dobre rozwiązanie dla osób, którym etyka nie pozwala na hodowanie zarodków w laboratorium.

    3. Dla mnie to idiotyczne i zupełnie nieprzydatne przy słabym nasieniu. Ale jak ktoś uważa, że to naturalniejsze, to niech robi. Zajrzyj na blog lemingarnia. Dziewczyna to ostatnio komentowała.

  39. Dziewczyny meludję że na taśmie produkcyjnej wyszło 17 jajec.
    Czuję się bardzo dobrze, nic nie boli.
    Niestety dopiero w poniedzialek dowiem sie ile z nich jest dojrzalych i ile powstało zarodkow.
    Dzięki za kciuki i proszę o jeszcze 🙂

    1. Anett, a co robisz z nadmiarem? Mrozisz?
      Zapłodnią tylko sześć.
      Zapytałaś, jak to jest z tym podawaniem dwóch?

      O której transfer w poniedziałek?

      Zaszalałaś i to na niedużej dawce. Trzymam kciuki za sześć zarodków.

      1. Nadmiar chce oddać, jak przystało na matkę jaj- może komuś sie przysłużą 🙂
        Co do tych 2 zarodków pytałam i … nie dostałam odpowiedzi, źle to rozegrałam bo zamiast po prostu zapytać i czekać na odpowiedz to od razu zaczęłam mowić o ustawie i widać było zakłopotanie na twarzy lekarza, nic nie odpowiedział, dopiero jak powiedziałam ze właściwie to raczej skalniamy sie ku 1 zarodkowi podjął temat i zaczął mówiąć ze tak, popiera i jego zdaniem tez nie ma potrzeby podawać 2 szt.
        Czyli jakbym sie uparła ze chce 2 to by mi podali 2, tak myśle.
        Transfer w pon. 12.15

  40. Anett, niezła produkcja;) u mnie ostatnio było 16;) i wsród nich mój synek, ktory lada dzień powinien sie urodzić:) życzę Ci, aby to był piękny początek nowego zycia, a najlepiej kilku zyc:)

  41. To już jestem w domu po transferze. Okazało się, że jajek w ogóle było 9, z czego 8 dojrzałych. Wszystkie się zapłodniły i na dzisiaj był komplet przyzwoitych zarodków. We wtorek mam się dowiadywać, ile dotrwało do mrożenia. Poprzednio z 4 tylko 1. Chciałabym, żeby z tych 7 ze 3 były.
    Wszystko przebiegło sprawnie, endo podobno piękne (jak na mnie).
    Beta w środę, 7 września.
    A na razie wyjeżdżamy. Jutro rano, wracamy wtorek wieczorem, lub środa. Połowa czekania będzie już za mną.

    Martucha, a jak u Ciebie poszło?

    1. Wężon, ale dajesz czasu. Jak wszystko się pieprzyło, tak teraz układa się książkowo. Wyjeżdżaj, ja będę w mieście chuchać na Twoje zarodki, żeby się rozwijały.
      I w ogóle wiesz, że w końcu mozna CI to powiedzieć: jesteś trochę w ciąży 🙂

    2. Wężon gratki 🙂
      To zapładniają więcej niż 6 sztuk? Ja mam zamrożone 7 jajec i lekarz mówił, że w przyszłości będzie trzeba jedno wyeliminować. Czy to zależy od wieku pacjentki?

      1. Tak, po 35 roku życia zapładniają wszystkie i po dwóch nieudanych procedurach.
        Takie stare jaja to często się nie zapładniają lub zarodki obumierają. Mi ostatnio pani doktor powiedziała, że gdybym z tamtych 7 komórek nie miała żadnego zarodka, to też by nie było dziwne.

        1. Wężon słyszałam o tym, więc nie będę ich mrozić na kolejny rok. Mroziliśmy je w razie gdyby transfer mrozaczka się nie udał, a że punkcja była dla mnie koszmarnie bolesna, nie protestowałam.

    3. Kas, ja podobnie jak dziewczyny uwazam, ze Sonia musi byc super wielkim człowiekiem i mieć jaka nietypowa misje na tym swuecie. Tylko wielcy ludzie wystawiani sa na tak ciężkie proby. Ciesze sie bardzo ze Sonia wraca do domu:) teraz będziecie mogły sie sobą cieszyć na 100%:)

    4. Wężon no u mnie poszło prawie ok. Pustki w klinice a i tak obsuwa czasowa musiała się przydarzyć. Transfer miałam o 11.45. Planowano na 11. Mój lekarz na urlopie więc inny go zastąpił. Jak wyjechałam z domu po 8 to wróciłam o 18 i padłam! Podróż korki i mega upał. Wstalam wieczorem pod prysznic i na leki. A teraz cóż – inkubuję 🙂
      Fajnie Ci że wyjechałas zawsze to lepsze od kiszenia sie w domu i rozmyślania…

  42. U nas do przodu, wychodzimy dziś do domu, ale po okropnych przejściach tego tygodnia. W poniedzialek okazało się, że Soni wyszła w moczu cytomegalia. Wiadomo, że zakażenie nią w okresie płodowym to tragedia dla dziecka, bo atakuje OUN, czyli zagrożone wszystko od mózgu po zmysły-słuch, wzrok itd. Zaczęło się szukanie, czy to zakażenie pierwotne (ode mnie), czy wtórne (złapane w szpitalu po narodzinach- bezpieczne dla dziecka). U mnie we krwi nie wyszedł wirus, u niej też nie. Dziś dostaliśmy wyniki moczu Elizy- u niej też brak wirusa, z tego wynika, ze Sońka zaraziła się tym w szpitalu i po prostu wydala wirusa z moczem. Ale to, co przeżyłam przez tych kilka dni… gorszy stres niż przy tej cholernej wadzie serca. Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy limit niebywale rzadkich powikłań ciążowo – noworodkowych i w końcu będziemy mogli się pocieszyć naszą rodziną.

    Wężon, kciuki z całych sił zaciśnięte! Powtarzasz testowanie codzienne przy tym transferze?

    Iza, kiedyś w moim korpo szefowa wysłała mnie, żebym zrobiła przesiew kandydatek na asystentkę. Moja pierwsza rozmowa w życiu po tej drugiej stronie, a na pytanie o hobby dziewczyna odpowiada, że taniec na rurze. Nie bądź zbyt surowa dla siebie 😉 Ty rzucilas papierosy, a mnie ciągnie do nich jak nigdy w życiu, codziennie siedząc w szpitalu marzyłam o zejściu na dół i wykopceniu paczki aż do porzygania. Nigdy nie palilam inaczej niż towarzysko, do piwka może raz na kilka miesięcy.

    1. Kas, no musi byc dobrze , nie ma innej opcji! Strasznie mi przykro, że przez to przechodzicie ! Rzeczywiscie jakoś tak się nieszczęsliwie to złożyło, ale na pewno już wyczerpaliście limit nietypowych przypadków i teraz już sama sielanka!

      Zgadzam się z Izą, że Sonia będzie kimś wielkim , bo tak super sobie radzi od najwcześniejszych dni! Nam ostatnio wyszło, że zaczynam wytwarzać przeciwciała przeciw płytkom krwi dziecka ( byłam w tych 2 % kobiet bez jakiegos tam antygenu, a teraz jestem w 11 % , które wytworzą konflikt) . No kurna , trochę mnie to podłamało, bo już mam dość tych atrakcji (!!), na co moja koleżanka powiedziała: „Po tych wszystkich historiach z in vitro i teraz z tym konfliktem twoje dziecko bedzie albo geniuszem albo nowym zbawicielem. ” I tego się Kas trzymajmy . 😉 Ściskam !

        1. Nie, bo ja mam Brh+ a on ma 0Rh +. Z tego, co wiem, to to nie ma nic wspólnego z grupami, tylko z tym brakiem antygenu u mnie. No nic. Generalnie podobno problemy u dzieci są wtedy , gdy nie wiemy , że nie mamy tego antygenu, a ja przez przypadek zrobilam to badanie i wiem, dlatego przez cala ciazę chodziłam na te pobrania i monitorowali , czy wytwarzam przeciwciała. Polki nie są badane w tym kierunku, dopiero jak coś złego stanie się z pierwszym dzieckiem 🙁 Prawdopodobnie tak było u tego dziecka z Twojej sali, Kas.

          No nic, teraz w poniedziałek idę do Bielańskiego na konsultację, bo tam jest zespół specjalistów, który się tym zajmuje i mam nadzieję, że nas jakoś podtrzymają w dobrym zdrowiu do samego końca. Oby! Narazie mam niską ilość przeciwciał, ale nie wiadomo , jak to dalej pójdzie. Jak zaczną rosnąć za szybko, to pewnie wcześniej rozwiążą ciążę. Jutro zaczynamy 35 tydzień. Ściskajcie kciuki. A ja dalej sciskam za Sonię !

    2. Kas, to teraz przynajmniej do 18 żadnego przeziębienia Sonia ma nie mieć. Wystarczy nerwów. 🙂
      A jak lekarze? Bo mi się do dzisiaj w koszmarach przypomina, jak mi taka realistyczna doktor powiedziała, że przy dzieciach w takim stanie, to że teraz żyje i jest stabilna, nie znaczy, że dożyje do rana. Bardzo miłą noc wtedy miałam.

      Ty z synkiem miałaś cesarkę, czy naturalny?

      1. Synek siłami natury. Nie usłyszałam nic yakiego jak Ty, tu wszyscy z ogromną empatią podchodzą do rodziców. Rozmawiają, wyjaśniają, nawet rysują, żeby rodzic zrozumiał, na czym polega wada. Oczywiście przed operacją usłyszałam, co może pójść nie tak, ale nigdy nic takiego, jak to co napisałaś. Nie powiem złego słowa o ludziach tam pracujących. Patrząc na te wszystkie przypadki, tam nie ma łatwych pacjentów, ci ludzie robią niesamowitą pracę.

    3. Kas, jak dobrze!!! W domu nawet ściany leczą, więc Sonia będzie napewno szybciej dochodzić do siebie, a i Tobie przyda się reset od szpitala! Tak się cieszę! Taka ulga! Tak się martwiłam… Nie wyobrażam sobie co Ty musiałaś przejść… W głowie mi się to nie mieści! Jesteś SUPER-MAMĄ!!!

  43. Kas, w bani mi się nie mieści, ile hisotorii można przeżyć w kilka dni, jak Ty. Sonia jeszcze będzie kiedyś kims naprawdę wielkim, jeśli od pierwszych dni toczy zwycięsko takie walki. Tak, jak silna i wielka jesteś Ty, że dajesz radę z tym stresem.

    Fajna Twoja historia o tańcu na rurze 🙂 Kto wie, czy nasze światy się o siebie nie ocierają, bo znałam jedną taką w pracy, co się tym chętnie chwaliła 🙂 No, stylizowała na taką również : )

    1. zawsze brałam i po świeżym i po crio. Może zapomniał Ci przepisać? trzymam kciuki za pozostałe dzielnie „walczące” zarodki. Ależ obie poszalałyście z tymi ilościami jajek 🙂 pozdrawiam 🙂

          1. Orangutana, jakoś tak mi ta nazwa przypadla do gustu mama 3 dni jutro pierwsze badania (i ostatni jak narazie dzien orangutana) i wizyta czy wogole cos podrosło i czy warto jak nie to chyba na serio wysadze siebie w klinice po rachunku za badania z krwi itp.(Ja nic nie czuje zero ucisku macicy już ciut ale to bardzo mało jeden jajnik a takto to oprucz nerwow to nic) Ja tam jutro będe srac po gaciach bo znam swoj org i mogą wyjść cuda 🙂

      1. We wrzesniu jak się okazuje będzie nas sporo 🙂 Wężon ty 7 ja najprawdopodobniej najwczesniej jak coś 12 🙂 Masz mi sprawić prezent na rocznice na 8 że się udało 🙂 skoro już nigdzie nie wyjeżdżam to taki super prezent by się przydał 🙂

  44. Witajcie. Czytam Was już prawie pół roku. Bardzo się cieszę z dobrych wiadomości, smucę razem z Wami, gdy kolejne próby są nieskuteczne. Sama przez 5 lat walczyłam z niepłodnością. Walczyłam…. i odpuściłam. Teraz z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że nie było warto. Rozwiodłam się z mężem (ciągłe kłótnie związane z tym, że nie możemy mieć dziecka, w końcu zostawił mnie i teraz ma nową partnerkę i córeczkę), mój organizm jest wyniszczony po wszystkich zabiegach, po których miałam być „na pewno” w ciąży. Mam ogromny kredyt do spłacenia i tkwię w beznadziejnej pracy, której niestety nie zmienię, bo finanse mi na to nie pozwalają. Wyprowadziłam się z mojego pięknego domu i zajmuję teraz kawalerkę. Mam dość tego wszystkiego. Mam nadzieję, że Wam się uda i wasze historie nie zakończą się tak źle jak moja. Po prostu kiedy czytam, że będziecie próbować „do skutku” to jestem przerażona… 8 razy pochodziłam do in vitro, oprócz tego przerobiłam setki innych zabiegów. I najgorsze jest to, że w dalszym ciągu nie wiem dlaczego nie mogę mieć dzieci….

    1. Magda, dziękuję za Twoją historię. Bardzo była potrzebna, żeby się nie zapędzić. Sama wciąż się zastanawiam, gdzie jest granica.
      Na razie finansowo nas nie boli, ja dobrze znoszę stymulacje. Jeszcze nie doszłam do ściany, ale już widzę, że jestem zmęczona i wyczerpana strachem o ciążę.
      Wiem, że teraz każdy wynik będzie ogromnym stresem.

    2. Magdalena strasznie smutna ta Twoja historia, ale wierzę, że życie dopisze jeszcze jej szczęśliwe zakończenie. Walka z niepłodnością jest niesamowicie trudna, kto przez to przechodził ten wie. Może jeszcze uda Ci się zostać mamą z innym partnerem, może nie byliście z mężem dopasowani i natura się zbuntowała, życzę Ci tego z całego serca!!
      Ściskam mocno, odzywaj się.

    3. Magdaleno, dziękuję za Twoją wypowiedź. Ta przestroga jest jak najbardziej słuszna.
      Myślę, że mamy tu świadomość ryzyka, o którym piszesz. Jest też jednak druga strona medalu: można odpuścić zbyt wcześnie (lub zaprzestać prób, a potem zachodzić w głowę, „co by było gdyby”…). To po prostu bardzo trudno wyważyć, bardzo trudno dociec, kiedy powiedzieć „dość”. Działamy w warunkach ryzyka, na podstawie rozmaitych prawdopodobieństw, bez pewności wygranej. Kładziemy na szalę sporo, ale chcemy wygrać jeszcze więcej.
      Moim zdaniem nasz lekarz powinien być życzliwym i zaangażowanym sojusznikiem naszych starań, ale i trzeźwym ich recenzentem. Powinien mieć w sobie odwagę, by stanowczo odradzić dalsze próby. Także z zasadniczego powodu merytorycznego – skąd my mamy wiedzieć, kiedy szanse maleją tak bardzo, że stają się zaniedbywalne?
      Zrobiłaś to, co wówczas uważałaś za właściwe. W pewnym sensie było to więc właściwe. Nie wiesz, co zdarzyłoby się, gdybyś wcześniej zrezygnowała, jak zapatrywałabyś się na tę decyzję po czasie.
      I – jeśli mi wolno – chciałabym Ci powiedzieć, że reszta życia jest przed Tobą. To nadal ogromna wartość, duży kapitał. Możesz go pięknie wykorzystać.

    4. Magdalena, dzięki, że bez owijania w bawełnę napisałaś.

      In vitro ma ok. 40 proc. Skuteczności. To znaczy, że w 60 proc. się nie udaje – taka jest prawda i nie wolno o niej zapominać, poświęcając się „do skutku”.
      Twoja historia jest przestrogą i daje do myślenia.
      A były mąż dlaczego nie partycypuje w kosztach?? Przecież walczyliście o wspólne dziecko?!

      Mogę tylko Ci życzyć, żeby w końcu los się odwrôcił, żebyś poszła lepszą, swoją drogą.

  45. Ciekawi was kolejny odcinek naszej telenoweli? Właśnie nam cofnęli wypis. Zorientowali się, ze warto byłoby podać jeszcze jeden lek, a to musi być pod obserwacją. Więc zostajemy 🙁 a już Sońka spakowana, fotelik gotowy, wypis czekał aż lekarz znajdzie czas pogadać. Fajnie, co?

    1. Kas, no nie. 🙁

      Teraz nie będę tyle testować. Wiem już, że do tygodnia pregnyl daje fałszywy wynik.
      Pewnie koło 10 dnia sprawdzę, czy coś się dzieje.
      Już się wystarczająco dużo pozytywnych testów naoglądałam.

  46. Wężon a jak to z tym pregnylem bo tego sobie sama raczej nie podam, jak rozwiązałaś ta syt bo ja sie w infoprmator właśnie wczytuje ze 30-37h przed punkcją. Jak ty miałaś podawany puregon ile h przed punkcją i w jakiej dawce. Czy te jajka mają pęknąć czy co sie z nimi ma zadziać? Bo zielona jestem 🙂

    1. Ja sama podawalam sobie Pregnyl, dasz rade 🙂 Ale to koniecznie w godzine punkt jak Ci dr poda. Bo inaczej jajka popekaja za wczesnie albo za pozno. Ja mialam nocleg przed punkcja bo mi dr nakazal z uwagi na odleglosc. Jutro Ci na wizycie naswietla jeszcze szczegoly.

      1. ana86 2 razy na te wszystkie proby mialam pregnyl w dupe, raz gin łooo uwielbiam go ale nie uprzedził że będzie bolało, pożniej pielegniarka płatna i tu lajtowo. A gdzie go sobie podawałaś w tyłek czy gdzieś indziej? Jest wogóle taka opcja że gdzieś indziej? Bo sie śmieje z M. że jak on ma mi podać to wole sobie w lusterku stanąć i sama podać 🙂
        A na co wogóle ten pregnyl bo do tej pory sadzilam ze na pękniecie ale przy in vitro chyba jajka właśnie nie maja pęknąć?

        1. Dr dawal mi Pregnyl w tylek a ja sama sobie dalam w brzuch (M mi pomagal ciut bo mi rece lataly). Stresa mialam przed rozrobieniem coby sie nie wylal i dobrze rozpuscil hehe. Ale poszlo 🙂 Po pregnylu jajka dojrzeja ostatecznie i przed peknieciem dr pobiera. Tak jakos to rozumiem.

    2. Chyba trzy dni sobie siedziałam cichutko a tu tyle się zdarzyło 😉

      Iza powtórzę za dziewczynami, że czasem nasze przeczucia się sprawdzają a innym razem jest zupełnie na odwrót. Też miałam w życiu sprawy na które już machnęłam ręką a ich finał pozytywnie mnie zaskoczył. Więc-czekaj grzecznie.

      Martucha, Wężon-kciuki za dzisiejsze transfery.

      Samosiejka, gratulacje i buziaki dla młodego człowieka 🙂

      Pati Twoje jajniki zrobiły sobie niezłe jaja 😉 . Zastanawialiśmy sie dziś z mężem co byśmy zrobili w takiej sytuacji. Chyba to samo co Wy!

      Kas, mam nadzieję że to już ostatnia zła rzecz na długie długie lata. Bardzo się ucieszyłam że wychodzicie do domu a tu jednak nie tak szybko…

      U mnie przez 5 dni był spokój. W środę zrobiłam betę-139000-zalecenie mojego lekarza. Jest na urlopie i może w ten sposób chciał mieć mnie na oku bo wyniki miałam wysłać smsem. Progesteron 15,86, niski ale w normie. I wczoraj bum! Krwawienie po raz trzeci. Pojechaliśmy do kliniki i dla odmiany lekarz krwiaka widzi (oszaleje z tymi diagnozami), do tego za niski progesteron, więc jeszcze jeden lek ( crinone żel dopochwowy) i zwiększony duphaston.
      Tak się zastanawiam czy powinnam się w podpisywać Renata czy zmienić na progesteron ;-).

      1. Renata mój M. wogole w szoku że tak pomocne jesteście i że to w swoim stylu terapia bo moge sobie pogadać o swoich obawach odczuciach wahaniach nastroju itp (te wahania sobie uświadomił jak mu przeczytałam fragment z wpisu męża Izy 😛 , a myślała ze tylko mi tak odbija 🙂 ) ale nie sadziliśmy że z marszu pod ivf będziemy podchodzić 😛 to dla nas szok i chyba się wszystko tak szybko toczy że nie mamy czasu myśleć o obawach i strachach (nie wspomne że on obstawia że sie nie uda, no cóż przyjął taką postawę bo dotąd się nie udawało, ale widze światelko w tunelu bo też się troche jara calą sprawą 🙂 ).
        Jutro prog estradiol u mnie to jakoś wszystko od dup… strony no ale coz los nam płata figle. A już myślałam że wygram w totka jak nam sie pofarciło tak z jajkami 🙂 a tu dupa 😛
        Chyba najważniejsze to było dla mnie odpuścić troche i sie wyciszyć.
        Renata mam nadzieje że wszystko będzie oki 🙂 krwiak może sie wchłonąć na spokojnie moja znajoma tak miała, jak każą brać to bierz zaszkodzić nie zaszkodzi ten progesteron 🙂

    3. Pregnyl można podać domięśniowo lub podskórnie. Mi niemąż zrobił w brzuch. O 23:40, a za 36 godzin była punkcja.
      Chyba mają ostatecznie dojrzeć i właśnie być gotowe do pękania za te 40 godzin. Dlatego w tak dokładnie wyliczonym czasie trzeba pobrać.

      1. Wężon no wiem że o dokladnej godzinie ale jestem ciekawa czy moj kochany org tym razem nie zrobi tak że one pękną wczesniej bo pękają od 32 do 48 czy coś takiego. Musze sie jutro o to dopytać dokladnie 🙂 Mi jak narazie nigdy nie pękły po pregnylu. nawet po tysiaczku jego 🙂

  47. Dzisiaj dziewczyny zaszalelyscie. Czyli ja mialam racje co do ilosci jajeczke 🙂 u Wezona obstawialam 9:-) Wezonku wszystko idzie zgodnie z planem. Ja 10dpt zobaczylam 2 kreski to ty tez zobaczysz 🙂
    Pati trzymam mocni kciuki 🙂
    Kas mam nadzieje ze juz wszystko bedzie za wami i zlego dobrego poczatki.
    A ja sie tak zastanawiam … Slyszalyscie o chinskim kalendarzu plodnosci? Ciekawe czy dziala tez przy in vitro.
    Laski wklejam link jak bedzie wam sie chcialo to przeanalizujcie i piszcie swoje wynki 🙂
    http://m.dzidziusiowo.pl/planujemy-ciaze/starania-o-dziecko/1880-chinski-kalendarz-plci-jak-zaplanowac-plec-dziecka

    1. Anitt dziekuje za słowa otuchy na nas to spadlo jak grom z jasnego nieba 🙂 Pozyjemy zobaczymy 🙂 Jutro się okaże czy wogóle punkcja będzie… Z jednej strony chyab to dobrze jak dziewczyny pisały że nie miałam czasu analizować, decyzja zapadła teraz to nawet nie wiem czego mam sie obawiać i na co zwrócić uwagę…

        1. Ja tam mam już liste pytan na jutro jeśli wszystko będzie oki, fakt faktem nic mnie nie boli macica nie ciagnie ale jak sie objadłam pizzą i pobulgotało w brzuchu to już była masakra, więc racja każdy ma inne objawy ja napuchłam w dole brzucha, ja to widze moj M. nie no ale coż wybaczamy bo to facet i jak kocha to na takie pytanie odpowie a gdzie tam wydaje ci sie 🙂
          Zobaczymy jutro start 6 zastrzyki 🙂

        1. Anitt u Ciebie betka też na chłopca jak obstawiałam, więc chyba Ci wywróżyłam 😉 u nas w tym kalendarzu też wychodzi dziewczynka, tylko w zasadzie przy transferze mrozaka nie wiadomo jak to liczyć…czy miesiąc zapłodnienia czy transferu. W każdym razie u nas akurat w tych 2 miesięcach wychodziła córcia, więc o tyle się sprawdziło 🙂

    2. Hmm mi 29 do połowy wrzesnia ale transfer jak coś 8-9 miesiac na przelomie jesli liczac wiek raczej jego schylek to nie wiadomo czy ja to pod 30 stke czy jeszcze 29, jesli patrzac kalendarzowo i transfer sie uda to chłopak. A tam wsio writo by zdrowe bylo i by transfer sie udal 😛

  48. Wezon, Martucha i Anett, kciuki nieustannie zacisniete! i fluidy ciazowe tez wysylam 🙂
    Kas, lepiej niech przesuna wyjscie i zrobia wszystko dla Sonki jak mozna najlepiej. Juz tak niedlugo i bedziecie wreszcie z rodzinka.

  49. Wezon! Czytam, kibicuje. Sztafeta z Margaritka musi doprowadzić do mety! Oby ta 7 była szczęśliwa! Fajnie W wyjeżdzasz i połowa czekania szybko minie.
    Iza mam nadzieje ze niedługo pochwalisz sie nowa praca i to bedzie tylko pierwsza z większych zmian!
    Ewelinaaa jak tam synuś rosnie? Moj to grubcio, ma juz 8kg!

    1. Fakt, sprawdziłam, coś sie pochrzaniło ze znaczkami, bo wpisujesz cały czas ten sam adres e-mail. Jeśli ten błąd się powtórzy, zgłoszę do bloga.pl, niech powstrzymają chochlika podmieniającego znaczki…

  50. Misscarp, a więc już ci objaśniam: leczyłam się u dr Czerniaka bo on przyjmuje u mnie w mieście i to on skierował mnie najpierw na hsg, wyszło ok. Później dał mi clo i po kilku miesiącach bez wyniku skierował nas na IUI. Przy pierwszej było ok, trochę zamieszania z tym przechodzeniem męża żeby oddać nasienie w innym budynku, ja na oddziale a on bidulek tak krążył. Przy drugiej mojego gin nie było na oddziale więc czekaliśmy już trochę dłużej… wiadomo państwowa służba zdrowia!! Nie płacisz więc możesz sobie poczekać. Znowu klapa oczywiście 🙁 Potem w kwietniu ubiegłego roku robili mi tam histeroskopie i laparoskopie w czasie jednej narkozy, żeby pooglądać od środka czemu się nie udaje bo przecież wszystkie wyniki super. Opieka na oddziale była miła, pielęgniarki przed operacją wszystkiego doglądały czy jesteśmy odpowiednio przygotowane itd. Po wybudzeniu lekarz przyszedł i powiedział, że miałam „zrost w macicy, który usunięto, a miednicy mniejszej ognisko endometrialne, które zkoagulowano”, teraz przez pół roku na pewno zajdę w ciążę. Pełni optymizmu z mężem przez te pół roku się staraliśmy i nic :/ Lekarz polecił nam jeszcze jedną IUI, więc na początku roku znowu odwiedziliśmy Polną po raz ostatni! Ta ostatnia inseminacja to już był cyrk. przyjęto nas na oddział, mąż dostał karteczkę na oddanie nasienia około 9.30, więc poszedł, ja na oddziale czeeeeekałam do 13.30 żeby ktoś raczył iść po przygotowane nasienie do tego drugiego budynku, po interwencji u lekarza wreszcie ktoś się znalazł, ale i tak młoda pani doktor jak przyniosła nasienie w fiolce to mi ją wręczyła do ręki i kazała jeszcze chwilę poczekać, po pół godziny byłam wreszcie na fotelu i miała mi podać (czy było jeszcze co podawać w takich warunkach szczerze wątpie!). Leżałam przez kilkanaście minut w ciągu których stwierdziła, że mam szyjkę macicy zrośniętą bo nie może się przedostać do macicy, aż cudem nagle jej się udało, bo już zaczęła mi tłumaczyć, że czeka mnie zabieg udrożnienia. Po wszystkim wyszłam z tego szpitala tak wściekła, że mój lekarz przestał być moim lekarzem i dowiedział się co myślę na temat tak przeprowadzanej inseminacji. Powiedzieliśmy sobie dość wizyt na Polnej.

      1. ooo matko co za cyrk… masakra jakas ja juz bym wysadzala w powietrze.
        Ja tylko zawiodlam sie na Gamecie k. Lodzi i na CZMP a takto no coz trafiali mi sie fajni lekarze ( pomijajac pania gin z osrodka gdzie mam interniste czyli na nfz) ale dopiero w N. wykluczyli i chyba znalezli powod problemow. Ale i tak uwazam ze stracilam czas okolo 1 roku. No ale chodzilam do gin a nie lekarza specjalisty od nieplodnosci.

    1. Ooo, Polna…
      Czyżby prof. P? Uwielbiający IUI? Mnie naciągnął na 7. Klinika musiała mieć dobre pieniądze z tego z NFZ i to nie jest moja opinia.
      Natomiast AMH polecił sprawdzić dopiero długoooo po.
      Wiem, że to sława i tak dalej, ale ja jestem rozczarowana. Dobrze, że uciekłaś, ja jeszcze próbowałam tam podejścia z INF. Rekord czekania – od 7 do 14.
      A rekord rekordów – zaproponowanie kolejnego podejścia przy ewidentnie (AMH=0,1 oraz hormony wysokie po sufit, brak @) przedwczesnej menopauzie. I czekanie na wizytę po nieudanym podejściu – 2,5 miesiąca.
      Kasa, kasa, kasa…

      1. Oj zdecydowanie Polna to jedno wielkie czekanie… na nic. Mój K jak tylko o tym słyszy to od razu się gotuje ze złości. Na szczęście ten etap za nami. A ja jeszcze przed tą ostatnią IUI mówiłam, że do in vitro może też byśmy u nich podchodzili……
        Gaju to w moim przypadku nie był to prof. P. ale ewidentnie chodziło tylko o kasę.
        Pati a możesz powiedzieć coś więcej na temat Rzgowa? Ja jestem 9dpt właśnie w tej klinice.

        1. Dobra decyzja Twojego K!
          Szkoda, że w tym kawałku PL nie ma żadnej porządnej kliniki… Ani Poznań, ani Szczecin… Ja zasuwam do Białegostoku, ale przyznaję, że jest to bardzo męczące, no i na razie efektów brak, choć nie winię tu absolutnie kliniki.

        2. To ja jeszcze mogę się podzielić opinia o MedArt w Poznaniu. Tam to dopiero zostawiłam majątek, a jakość usług i podejście do pacjenta pozostawiają bardzo wiele do życzenia. … a mój wcześniejszy lekarz bardzo polecał. … musieli z dokrorem Ż być kumplami.

      2. Gaju przepraszam ze nie kojarzę całej Twojej historii…ale czy Ty właśnie walczysz z niskim AMH…? Mój wynik właśnie to 0,1..i w sumie na 3 transfery – 2 razy ciąża, choć niestety bez pięknego finiszu…:( ale walczę dalej.

  51. Wczoraj dostalam lekkich plamien. Wlasciwie to rozowy plyn. Wiem co to zwiastuje i czym to sie konczy. Dzis rano zrobilam test. Jest oczywiscie negatywny. Czekam do poniedzialku zeby zrobic bete. Choc nie mam zludzen. Poplakalam sobie troche w nocy. Dzis glowa mi peka jakbym miala kaca.
    Wazne decyzje teraz przedemna zrobic sobie cycki czy po raz 4 przystapic do stymulacji.
    Na poczatek kupie sobie rolki, naucze sie jezdzic i pojade na wakacje odreagowac. Potem pomysle co dalej.

      1. Wczoraj 11 dt dzis rzecz jasna 12dt.
        Nie lubie tych sytuacji kiedy wiem ze nic z tego nie bedzie a jednak nadzieja jakas w srodku siedzi a musze jeszcze poczekac do bety i nadal brac leki. Najchetniej kupilabym pake paprierosow, wino i zaszylabym sie gdzies w kacie.

    1. Aksug, kupuj rolki! Ja wlasnie wrocilam ze swoich.. Leje sie ze mnie i wychodzi cały syfny stres.
      kup rolki po becie, czekam z Tobą.
      Mała Przerwa od leczenia jeszcze nikomu nie zaszkodziła…

  52. A ja mam mila upalna sobote-na parkingu po N. 😉 krew oddana i sobie czekam na wiyt, jeszcze godz. 😉 zaczynam sie mocno stresowac brakiem jakichkolwiek bolesci. Glowa mnie tylko masakrycznie boli ale to chyba ze stresu i niewyspania…

          1. Iza 🙂 no własnie mi dziś powtarzali że o suchym pysku bez wody mam być. A pamiętam o transferze że kiedyś pisałaś że prawie obsikałaś lekarza na pełnym pecherzu 😛 Albo to nie ty ale to to akurat zapamiętałam 🙂

  53. Powrót do pracy trochę się przesunął. Ostatecznie przepracowałam cały tydzień i już mam dosyć. Jak kota nie myszy … moje myszy poszalały.
    Tydzień temu straciłam głos. , struny głosowe odmówiły posłuszeństwa. Obecnie jest już lepiej. , l jednak nadal mój głos bardziej wskazuje męską barwę glosu .
    Co najgorsze. .. wszystko ostatnio pod górę. Histero zaplanowana na 25.08 ostatecznie będzie 13.09 przez to gardło ( w d.. mam 13sty tyle złego już ostatnio doświadczyłam , chyba limit wyczerpany ). I chyba właśnie to , że nie mogę niczego zaplanować i nie mogę mieć na wszystko wpływu pomimo starań , tak mnie dobija. .. chce mi się płakać niemal każdego dnia a właściwie wyć do księżyca. …
    Zaczynam wątpić. .. myślałam. , że z czasem po stracie Kulki będzie łatwiej , g… prawda jest gorzej. ….. i chyba nie potrafię sobie z tym uczuciem poradzić.

    1. Kochana Liloą, niby czas leczy rany,ale mnie się to średnio sprawdza… mało go upłynęło po stracie, pozwól sobie na płacz, żal, złość, smutek. Nie musisz być silna. Wątpliwości to naturalny stan w tej całej niepłodności. Teraz jest ciężej u bardziej pod górkę, ale myślę, że wyznaczone kroki-13.09 pomogą Ci wskoczyć w trybiki i łatwiej będzie funkcjonować od zadania do zadania. Mi to zwykle pomaga. Zadbaj o siebie♡

    2. LILOĄ, z czasem bedzie lepiej, ale najpierw przeżyjesz swoją żałobę, stratę. Jednym to zajmuje miesiąc, innym rok, nie bladzi dla siebie zbyt wymagająca. Nie musisz już, tu i teraz być silna, działać, iść, biec.
      a jak czujesz, ze sama nie dasz rady, moze skorzystać z możliwości rozmowy z kimś trzeciej.
      Twoje myszy miały mi i wakacje, wrócą do normy.

  54. Dziewczyny macie jakies opinie o bocianie w Warszawie? Zastanawiamy sie z mezem nad przeniesienem do innej kliniki. W N. zaczya wszystko przypominac tasmociag i produkcje seryjna. Chcemy zeby ktos swierzym okiem na nas spojrzal. Nie wiem co ostatnio moglo pojsc nien tak. Ale poszlo bardzo zle. Ja zdrowsza juz nie bede, mlodsza tez nie. Postanowilismy zawalczyc i ruszyc z kopyta i albo zastanawiamy sie nad zmiana kliniki albo sprobujemy sie dostad do dr Lewandowskiego. Macie jakies doswiadczenia z innych klinik? Ja mm jedynie z Salve w Łodzi i z Gamety pod Łodzia i takich klinik nie chce. Chce zmienic na klinike gdzie jak zadzwonie z watpliwoscia ktos bedzie mogl mi pomoc, a nie powie niewiem nie znam sie.

    1. Askug wiesz co ciężko coś doradzać ale akurat co do tych 2 klinik co wspomniałaś to z 1 miałam styczność, w drugiej znam bo chodziłam do lekarza który tam jest dyr oddziału położniczego i do niego nie mam zastrzeżeń. Co do N. ja nie wybierałam lekarza taki się trafił poszłam na wizyte i wyszło to co wyszło że jutro punkcja… Narazie tylko zraziła mnie jedna babka w rejestracji ale reszta jak narazie oki, pewnie po kilku nieudanych ivf tez bym byla wsciekła, wiuesz co mam namiary na paru lekarzy w Łodzi i na kilku w wawie. Jak chcesz to pisz na maila patim1964@gmail.com , może warto faktycznie żeby ktoś z boku spojrzał na twoje wyniki i jeszcze raz przeanalizował całą twoją historie. Ty jesteś z Łodzi czy okolice Łodzi??

    2. Ja mogę jedynie polecić Kliniki z Katowic .
      Sama leczyłam się w Provicie u Dr Juraszka i próbowaliśmy 2 lata zanim zdecydowaliśmy się na in vitro , mi to było potrzebne żeby mieć pewność że spróbowaliśmy wszystkiego.
      Aksug nie wiem na czym u was polega przeszkoda w zajściu w ciąże , ale może posypią się na mnie gromy , ale próbowaliście jakiegoś specjalisty od naprotechnologii ? Wiem że w W-wa jest jakiś duży ośrodek który się tym zajmuje .
      Nawet nie po to żeby badać śluz i liczyć na naturalny cud , chociaż może akurat , ale swojego czasu w ciągu 4 lat trafiłam na Lekarza Ginekologa od napro i Oni mają trochę inne podejście .
      Zlecił mi masę badań , dzięki temu wiele rzeczy wykluczył i zrobił naprawdę porządną laparoskopie .
      W ciąże nie zaszłam naturalnie , udało się dzięki in vitro , ale może to podświadomość , ale wierzę że gdyby nie wizyta i Niego i doprowadzenie mojego organizmu ( szczególnie od wew) do używalności to i in vitro by się nie udało.
      To była druga laparo , a bez porównania z pierwszą.
      Pierwszą robiłam właśnie u lekarki z Kliniki leczenia , odsysali mi tylko torbiel a resztę zostawili , skończyło się na tym że po 1,5 mce torbiel wróciła.
      Przy drugiej właśnie u speca od napro , pozbyli się całkowicie torbieli i zrostów , ognisk endo i innego dziadostwo .
      Oprócz tego Lekarz dokładnie obejrzał mnie od środka i zdał pełną relację.
      Do in vitro przystąpiliśmy 2 lata po 2 laparo , przez ten czas nie miałam żadnych torbieli , owulacja była w porządku , miesiączki bez tabletek przeciwbólowych a na podstawie usg żaden lekarz gdybym się nie przyznała nie powiedziałby że mam endometriozę.
      Lekarz od napro powiedział mi że bez dobrej laparo przy endo może przy in vitro dochodzić do częstych poronień .
      Tyle mogę z własnego doświadczenia polecić 🙂
      Powodzenia !

    3. Aksug, nie podpowiem Ci ktore miejsce z tych bo ja bylam w jeszcze innych. Ale powiem Ci ze warto dazyc do zmiany. Moje I in vitro bylo totalna porazka, klapa po calosci, brak transferu. Z jednej str chcialam zostac na starych smieciach z drugiej uciec jak najdalej. Wybralam zmiane i nie zaluje wogole. Swieze spojrzenie na tamte wyniki, wyszly bledy przy poprzedniej stymulacji, wyszly nowe diagnozy w tym np PCOS. I wiara w powodzenie troche wrocila. Wszystko po nowemu, ludzie chcacy naprawde pomoc i efekt o dziwo calkiem inny. Nagle uzyskalam 3 blastki i transfer sie udal. I tu juz wiedzialam ze moge zostac nawet jakby co na dluzej bo warto. Wiec jak masz watpliwosci zmieniaj a moze akurat trafisz na dr ktory odkryje cos waznego i pomoze. Trzymam kciuki.

    4. Aksug ja leczyłam się w I-medzie, opinie i dobre i złe, chociaż ostatnio dziewczyny miały zamieszanie ze zagubionym wynikami badań. Ja osobiście mogę polecić dr D., zawsze mogłam do niego zadzwonić lub napisać smsa, oddzwaniał bądź odpisywał, zresztą prowadzę u niego ciążę i czuję się zaopiekowana.

  55. Właściwie to nie mam specjalnych zastrzeżeń co do Novum.
    Zaczelo sie od tego ze jeszcze przed slubem nie uzywalismy zabezpieczen i 2 lata nic. Poszlismy do Salva gdzie mialam HSG, po ktorym (uwaga dr mial pacejentow zapisanych co 5 minut) w ciagu 3 minut stwierdzil ze mam niedrozne jajowody, maz slabe parametry tylko in vitro, podal reke i pozegnal i nastepny. Zrazilismy sie. Wyladowalismy w Gamecie gdzie inny lekarz stwierdzil ze nie mam wcale niedroznych jajowodow, ze bedziemy robic IUI. Zrobiono 3 be ładu i składu. I tak trafilismy do Novum, do dr Lewandowskiego. A tu zupelnie inna bajka. Wszystko pokaża pomogą i do lekarza mozna zadzwonic.Wszyscy są bardzo mili, wszystko szybko, sprawnie. Czasami mysle ze az za szybko. Nie za bardzo chce zmieniać ale po kazdej nieudanej probie mąż zawsze mówi ze musieli coś zepsuć dlatego nie wyszło, stąd też pomyślalam o zmianie, może zaczelam sama w to wieżyc ze to nie we mnie tkwi problem tylko w klinice. Pierwsza stymulacja po ktorej mamy synka ( prawie czetry lata) udana z 17 komórek 10 dobrych w tym 6 zaplodnionych. Jedna podana reszte do mrozenia. Żadnych rpblemów beta w 14 dniu 1038 lekaż myslal ze dwa zarodki byly podane. Po niespelna dwoch latach wrocilismy po kolejne dziecko i znowu ciąża. Od samego poczatku krwawienia, Beta wzrastala az w 6 tygodniu z wylewem do otrzewnej trfailam do szpitala. Pękł mi jajnik i gdyby nie szybka interwencja umarłabym. Na szczescie jajnik uratowany. Pomimo 6 tygodnia nikt mi nie zrobił USG pewnie ze wzgledu na krwawienie. No ale beta wzrastala, bylam juz na zwolnieniu gdy pekl mi jajnik, lezalam krwawienie ustalo. Jakim dla mnie szokiem bylo gdy lekarz w szpitalu powiedzial ze on ciazy nie widzi i zebym pokazala mu zdjecie z USG ze jestem w ciazy, ktorego ja nie mialam.
    No lae nic. Po ilku miesiacach wrocilismy po kolejny z 4 pozostalych mrozaczkow. Znowu ciaza, juz był nawet pechezyk, ale przestał rosnąc, odstawilam leki poronienie. Doktor zaproponowala nam scratching ( wtedy trafilam na bloga) wszyszko szlo gladko az inna pani doktor zauważyla ze mam wodniaka w jajowodzie, wtedy nie przystapilismy po tym scratchingu do proby in vitro, ktora wedlug pani dr skazana byla na niepowodzenie. Odpuscilismy. W prywatnej klinice miałąm usuniety jajowód, drugi podobno drożny. Reszta mrozaczków nie zaskoczyla. Naturalne próby też spełzły na niczym. Powr,ócilismy do tematu in vitro. Pan dr W. powiedział ze skoro przy tym droznym jajowodzie tyle czasu sie nie udawalo to marne szanse ze sie uda.Pan dr zaproponował nam lekka stymulacje skoro nie chcemy miec 10cioro dzieci, żeby zrobic na cyklu naturalnym. Komórki pobrane w 8 dobie w Wielka Sobote, niedojrzale, bali sie ze do wtorku pękną, komórki po 2 dniach dojrzaly ale żadna się nie zapłodnila. Teraz miałam długi protkół. Nigdy nie czułam sie lepiej przygotowana niz teraz. W sensie organizmu. Kupiłam wyciskarke, pije owoce, zdrowo sie odrzywiam, mam przedwszystkim zbilansowana diete, upraiwam sport, nie pije kawy. Nigdy nie byłam bardziej pewna tego ze tym razem się uda. A jednak cała procedura spełzła na niczym. Cała wiara pękła w momenice gdy zadzwoniłam do kliniki i usłyszałam ze z 4 pozostałych zarodków żaden nie nadawał sie do mrożenie, a z tego jendego podanego własnie mam krwawienie. Wczoraj przestałam sie oszukiwac ze to plamienie i wymieniłam wkładke na podpaske.
    Taka moja historia, nie wiem co moge wiecej zrobić, własciwie to odpowiadam sobie na pytanie czy lekarze z kliniki zawinili, chyba raczej nie, skoro pierwsza stymulacja przebiegła tak gładko, to pewnie przypuszczali ze i z ta pójdzie ładnie.
    Jedyne zastrzeżenia ktore mam chyba teraz to to że licza na to ze po trzeciej stymulacji juz wszystko wiemy, że pewnych rozwiazań z nami nie omawiaja tylko pytaja sie jaka nasza decyzja, a ja nie chce sie w tej kwestii posiłkować wiedzą z internetu tylko doswiadczeniem lekarza. Dziekuje za uwage jesli komus udalo sie dobrnąć do końca

    1. Asung ja w Gamecie miałam hsg i to fachowo zrobione i zadowolona jestem z tego. Czemu się tam nie lecze? bo po wizycie klasyfikacyjnej na hsg jak babka zadała pyt czy bede się leczyć u nich ja odpowiedziałam że nie. Tooo już zmieniło jej nastawienie, spojrzała na moje wyniki wyśmiała lekarza że nigdy nie uzyska u mnie komórki przy stymulacji. (HSG robiłam bo lekarz powiedział że nie będzie mnie stymulował dopuki nie będzie miał na papierze że mam drożne bo nie chce żeby jak coś wyszła pozamaciczna i wowczas większy problem by był) po kilku podejsciach w normalnyuch lekarzy za namową pierwszego gin trafiliśmy do N. no i mamy to co mamy. Troche sie przestymulowałam ale podejrzewałam to, bo już miałam ful serwis leków i miejmy nadzieje że jutro okaże się wszystko oki a pojutrze że jaja się zapłodniły. Pożyjemy zobaczymy. I tu racje przyznaje dziewczynon co pisąły że może i lepiej że to tak spadło na nas bo nie mamy czasu myśleć i jakoś do nas to wszystko nie dociera.
      Co do N. to moj M. mowi tylko że oni są wyuczeni tego co mają mówić, w sensie pielęgniarki, może to i dobre podejście bo informacje dostaje na każdym etapie tyle ile trzeba a nie natłok no i wiadomo po co mowić o czymś do czego może nie dojsc np. transfer.

    2. Aksug, poruszająca jest Twoja historia.
      Zatrzymałam się na tym, co mówi Twój mąż: musieli coś zepsuć dlatego nie wyszło.
      Polecam takie myślenie, jeśłi zjada nas poczucie winy, że nie możemy mieć dziecka, ale generalnie jestem daleka od obwinania lekarzy (poza ewidentnymi przypadkami). że in vitro się nie udaje. In vitro po prostu nie zawsze się udaje. I tyle. To wciąż jest tajemnica życia od pierwszej komórki.

      Czuję bezsilność. W miejscu, w którym piszesz, że nie wiesz, co jeszcze możesz zrobić. Nie wiem, co mogę doradzić. Walić głową w mur to też bez sensu. Nam wszystkim przydałby się jakiś świetny psycholog, który poukładałby nasze smutki i zamienił je w strawną przeszłość.

    1. tak, schodziłam z niej stopniowo do 10 tc. później nie była potrzebna, w polsce uważa się ją za potencjalnie szkodliwą dla płodu, a w USA stosuje się ją zamiast insuliny w ciąży, po podobno bezpieczniejsza. A i nie miałam cukrzycy w ciąży, czego sie spodziewałam bankowo przy insulinooporności przed.

    2. Brałam 500 x1. Odstawiłam gdzieś po koło 4mca. Podobno ma dużo korzyści. I przed transferem i na komórki i przy implantacji.. na,, zachodzie,, stosują w ciąży. U nas mało który lekarz o tym wie.
      Aha. Też mi wyszła o dziwo dobrze krzywa cukrowa:)

  56. Czesc Kochne Dziewczyny, wrocilam do Wawy. Wyprtowana ale psychicznie jakos tak sobie. Nie wiem, co robic, kiedy wracac po te 2 zarodki, ryczec mi sie chce bo jakos podswiadomie czuje, ze i tak nic z tego. No slabo ze mna emocjonalnie. Wszystkim sie martwie, wszystkim nad maire przejmuje, nie umiem odmawiac a jak odmawiam to czuje, ze kogos urazialam etc, bledne kolo. Moze to jeszcze po tych hormonach? Niewazne.
    Wezon, no blagam Cie badz w ciazy. Tak licze na Ciebie. I na Ciebie Izuniu.
    Dziewczyny, ktorym sie udalo: gratkuouje.
    Psuja, przykro mi rozwniez, ze sie nie udalo.
    Melisko, prosze Cie odezwij sie co u Ciebie.
    Jak zdronie Sonki? Juz jestescie w domku? Czy Eliza odczula nieobecnosc Soni?

    1. Sonia, dzien dobry. Też nie wiem, czy jest sens wracać po zarodki , póki sama nie wypoczniesz głową. A z drugiej strony to leczenie najpewniej jest źródłem Twojego rozdrażnienia, zniechęcenia. To pytanie o jajko i kurę…
      W każdym razie, miło Cię widzieć ponownie. Może tu popłacz, powyżywaj się, potłucz talerze, a w swoim prawdziwym życiu weź głęboki oddech?

    2. Sonia, masz szczęście, że masz zarodki! Zobacz jak często nawet to się nie udaje, więc dopóki masz zarodki – jest szansa. Ale wiesz dobrze, że najpierw musisz w to sama uwierzyć. Nie podchodź do transferu z takim nastawieniem, bo wtedy na pewno nic z tego nie wyjdzie. Nasz umysł jest rzeczą niezbadaną, więc wierz mi, podstawą jest wiara w to, że się uda!!! Odpocznij i zdecydoanie poczekaj na lepszy nastrój 🙂

    3. Wlasnie usłyszałam cos co moze byc przydatne , a na pewno jest interesujace. Pijawki lekarskie Przykładane do kości łonowej wspomagaja płodność i lecza stany zapalne. Jakos od razu pomyslałam o ich zastosowaniu przy endometriozę..

    4. Soniu, domyślam się, jak się czujesz… chciałabym Ci podesłać mocy, gdybym mogła. Wszystkie dylematy mają teraz dobry grunt, ale nie daj im się. Pogadaj z kimś życzliwym, głupio to zabrzmi, ale wyrzuć to wszystko z siebie. Każda decyzja która podejmiesz teraz jest najlepsza. Pamiętaj. Nie wiem, dlaczego mi się udało?! Dlaczego tobie miałoby się nie udać?!

  57. Pisalam i wcielo mi odp wiec dZis juz tylko w skrocie napisze, ze ciesze sie, ze jest Twoj blog Izo. I ze tak bym chciala, zeby jakims cudem przytrafila mi sie naturalna ciaza bo zdjeloby to ze mnie ciezar decyzji co Zrobic jesli nie uda sie z ostatnimi 2 zarodkami? Druga stymulacja czy koniec? Ale wiem tez, ze naturalnego cudu, wpadki nie bedzie i trzeba sie zmierzyc z decyzja co dalej. Brzmie moze smutno ale nie mam dola, bardziej mecZe sie swoja niedecyzyjnoscia, chwiejnoscia etc bo to jednak skomplikowane decyZje. Najpierw czy isc w in vitro a potem jak dlugo walczyc? No same zreszta to wiecie. Sciskam i dobrej nocy

    1. Sonia, nie myśl co będzie kiedyś – myśl o tym, że masz „gotowe” dwa zarodki, czyli dwie szanse 🙂 a o tym co będzie „kiedyś” pomyślisz „kiedyś”. Nie ma co się martwić na zapas 🙂

  58. Pyatnie o Sonie i Elize bylo oczywiscie do Kas;) mam nadzieje, ze juz jestescie w domku albo ze Was wypuszcza lada dzien (troche mnie nie bylo i moglam nie docZytac wszystkiego za co z gory przepraszam)

    1. Matko bosko, Wendy też trzymam kciuki!

      Podzieliłam sobie całą procedurę na takie etapy:
      25%- uzyskanie oocytów
      25%- uzyskanie zarodków
      25%- zagnieżdżenie zarodka
      25%- zdrowa ciąża aż do rozwiązania
      I właśnie sobie zadałam sprawę ze na ta chwilę mam 0%, bo co prawda pobrali mi 17 komórek ale nie wiem czy są dojrzałe i czy nadają sie do zapłodnienia. O zarodkach nie wspomnę, lekarz miał dzwonić gdyby coś było nie tak, ale transfer mam umówiony na 12.00 wiec w każdej chwili moze zadzwonić, zerkam non stop na telefon i sprawdzam czy oby nie jest wyciszony i dlatego nie słyszałam ze dzwonił. Wiem paranoja!

      Druga sprawa, pisałam wcześniej że gdybym uzyskała więcej niz 6 dojrzałych komórek, to je oddam. Z taka myślą zabrałam sie dziś do czytania umowy o dawstwo oocytów i trochę sie przeraziłam. W swojej durnowatej wyobraźni myślami ze skoro dawstwo jest anonimowe to też żadnych danym nie muszę podawać, poza oczywistymi jak stan zdrowia, w co przecież klinika ma wgląd.
      Niestety tak nie jest… Ankieta jest mega szczegółowa włącznie z tym czy moje włosy są proste, falowanie czy kręcone…. Ale nie w tym tkwi problem, otóż dziecko po uzyskaniu pełnoletności moze uzyskać zanonimizowane ( czyli przekształcone dane osobowe po których nie można przyporządkować informacji do określonej osoby) serio? Nie wierze w takie rzeczy, non stop słyszymy o wycieku danych z rożnych instytucji, dużo poważniejszych niz klinika leczenia niepłodności, czy nawet MZ, zawsze znajdzie sie jakiś urzednik który coś moze schrzanić. Oczyma (chorej) wyobraźni widzę jak za 18 lat staje w drzwiach młody człowiek i mówi: cześć to ja, biologicznie jesteś moja mama…
      wydawało mi sie ze to takie proste i oczywiste, skoro mogę pomoc to pomagam. Dopiero dziś zgłębiłam temat, sama nie wiem co zrobić.
      Temat jest ważny, aż mnie dziwi ze klinika nie prowadzi w tym zakresie żadnych konsultacji psychologicznych, takiej rozmowy mi brakuje. A czasu na decyzje mało.
      No nic, mam jeszcze kilka godzin na przemyślenie.

      Miłego dnia dla wszystkich.
      Trzymajcie kciuki!

      1. Anett, spokojnie. Zapłodnią się na pewno. I będzie dobrze. Ja przy pierwszym razie nastraszona przez lekarza byłam pewna,że uzyskamy jeden zarodek i to jakiś słaby a tu patrz jest niezła kolonia.
        Gdybym miała doradzać to dalej dziel swoje życie na małe etapy: pojechać, przyjąć zarodka, dzień po transferze, dwa dni po transferze , pieć dni po transferze, 9 dni po transferze, beta! A po becie się zobaczy:-)
        Co do dawstwa nas w ogóle nie pytali o to bo chyba jestem za stara. Trudna ta decyzja mocno ale ja wierzę w dawstwo i jego moc.

      2. Anett,
        ja z tej drugiej strony. Właśnie czekam na taką Dobrą Duszę jak Ty, która się podzieli swoim szczęściem.
        Nigdzie nie zostaje ślad (oprócz papierów kliniki, które zapewne idą na przemiał do kilku latach) o dawstwie. Nie wyobrażam sobie, jakim cudem potencjalne dziecko miałoby Cię znaleźć. Co innego, gdyby było to w urzędzie, ale mam nadzieję, że nigdy nikt nie wpadnie na taki szalony pomysł.
        Ponadto w polskim prawodawstwie matka = ta co urodziła. I nie ma innej możliwości, nawet gdyby ktoś się uparł…

        1. Gaju, nie wiem jak bardzo się wczytałaś w ustawę – nic nie idzie na przemiał. Klinika ma obowiązek umieścić dane dawcy i biorcy w bazie. Te dane będą odpowiednio zaszyfrowane, dostępne tylko dla nielicznych ale jednak będą.
          Czy dziecko będzie mogło dotrzeć do tych danych? Oficjalnie nie ale jest zawsze jakieś ale. Oczywiście takie dziecko musiałoby wiedzieć, że jest z dawstwa. A na dzień dzisiejszy nikt nie ma takiego obowiązku z wyjątkiem obowiązku moralnego.
          Ja jestem po trzech procedurach AZ i nim zostałam zakwalifikowana do „biorstwa” miałam spotkanie z psychologiem. Nie jest to wymóg we wszystkich klinikach, niestety. Nie mam pojęcia jak to jest z dawcami.
          Jestem wdzięczna ludziom za to, że podzielili się ze mną swoimi zarodkami ale wiem, że nie wszyscy przemyśleli ten krok.

          1. Masz rację, nie wczytywałam się. Jesteś pewna, że tak samo jest przy dawstwie komórek, a nie zarodków?
            Z psychologiem masz całkowitą rację. W moim przypadku nawet się nie zająknięto na ten temat, ale ja już tam przyszłam z takim nastawieniem.

          2. Tak, rejestr dotyczy zarówno komórek jak i zarodków.
            Najgorzej mają osoby, które nie są w formalnym związku. Ojciec takiego dziecka musi przed transferem zgłosić dawstwo w USC. Podobno to bardzo tajna informacja i będzie do niej mieć dostęp tylko ok. 2 tys. osób w PL.
            Już to widzę, jak facet idzie do USC i mówi pańci przy ladzie, że on ma bardzo tajną rzecz do załatwienia i chce rozmawiać z naczelnikiem. A pani z uśmiechem na ustach, bez wchodzenia w szczegóły zaprasza do naczelnika 😉 Utopia.
            Że nie wspomnę o masakrze w małych gminach w których taki dostęp będzie miał wójt podobny do tego z Rancza 😉
            Tajemnica, że hoho 😉

          3. Ja jestem w nieformalnym związku i o tym obowiązku nam powiedziano. I od razu – „ale my oczywiście nie będziemy sprawdzać, czy Pan tego obowiązku dopełnił”. Jasne, że nie dopełnił!
            Z drugiej strony w Niemczech zdaje się w ogóle dawstwo jajeczek jest zabronione, więc może nie mamy tak źle…

          4. Ciekawe czy ktoś kiedyś tego nie wyciągnie 🙁
            Chociaż rozumiem intencję ustawodawcy i tak uważam, że to stygmatyzowanie tych dzieci i ich rodziców. Zwłaszcza w kraju ludzi podwójnej moralności 😉

      3. Anett. Ja oddałam 3 komórki. I mimo, że nie doczekałam się jeszcze upragnionej ciąży, mam nadzieję, że one komuś pomogły i dały szansę innej kobiecie. Od samego początku miałam jakieś poczucie, że nie można być zachłannym i trzeba się podzielić, my tez jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, ale ktoś może mieć jeszcze właśnie ten problem, że nie może mieć swoich. Te kobiety też czekają na ważny telefon.
        Ankieta jest szczegółowa, ale raczej dlatego, że kobiety które czekają, pewnie podają swoje cechy i dobierają później chociaż zbliżone „parametry”.

  59. Ciężko mi dzisiaj, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Wróciłam do pracy, wiem, że plotkują… Chciałabym się Was zapytać czy któraś z Was robiła in vitro na Polnej w POZ? Albo kogo polecacie z POZ?

    1. Psuja, nieco wyżej było o Polnej. Ja odradzam całym sercem, tam się nawet dodzwonić nie można… Nie ma nawet gabinetów poszczególnych lekarzy, tylko taki „taśmociąg” do podglądania – jedna się rozbiera, druga już rozkłada nogi. Punkcje i transfery są wykonywane obok poradni, gdzie wszyscy z zewnątrz łażą, a Ciebie wiozą na łóżku…Nie żartuję niestety. Nie ma porównania do prywatnych klinik. Polna w rankingach nie wypada źle, ale…

    2. cześć. Nie jestem tu po raz pierwszy bo bloga sobie czytam już od jakiegoś dłuższego czasu, ale nigdy nie brałam udziału w dyskusji, ale jak zobaczyłam że ktoś pyta o Poznań i kogo można polecić, to ja chciałabym zabrać w tym momencie głos i polecić klinikę Medart w Poznaniu, ja się tam leczę i powiem szczerze, że tak konkretnie leczenie in vitro to zaczęliśmy od marca, w lutym była pierwsza wizyta a później działaliśmy praktycznie bardzo szybko.. A dzisiaj jestem w 7 tyg ciąży.. Początki owszem, ale udało się i jestem bardzo zadowolona. Jakby ktoś chciał więcej informacji co i jak, dlaczego, po co itd śmiało pisać 🙂 :* chętnie pomogę, doradzę, wtrynię swoje 3 grosze 🙂 Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a przede wszystkim właścicielkę, założycielkę, pomysłodawczynię bloga Izę ! 😉

      1. Pola, w moim przypadku w MedArcie:
        – dawka leku do stymulacji była dobrana „na oko” bez weryfikacji AMH, co doprowadziło mnie do hiperstymulacji,
        – brak badań poziomów hormonów estradiolu i progesteronu w czasie stymulacji
        – wykonany został transfer zarodka mimo nasilajacych się już objawów hiperstymulacji,
        – przy zgłoszeniu objawów hiperki lekarz powiedział mi „niech Pani nie histeryzuje” i wcale nie zainteresował się sprawa, a ja wtedy nie miałam pojęcia dlaczego nie mogę złapać oddechu i przewrócić się z boku na bok wyjąc z bólu. …
        – zarówno transfer jak i kriotransfer w MedArcie miałam wykonywany bez użycia USG (i wątpię czy zarodki trafiły w odpowiednie miejsce macicy, bo jak się okazało na USG przy kolejnym transferze w innej klinice była jakaś przeszkoda w macicy, która uniemożliwiala wprowadzenie prowadnicy w odpowiednie miejsce i doktor nieźle się z tym nameczyl),
        – lekarz nie zalecił badań wirusologicznych typu cytomegalia, różyczka, HIV, grupa krwi ani przed punkcja ani żadnym z transferów,
        – lekarz nie był skłonny do tłumaczenia co się w danej chwili ze mną dzieje, co widać na USG, czego się mogę spodziewać ze skutków ubocznych (np. bez uprzedzenia o konsekwencjach podania zaaplikowal mi decapeptyl depot i tym samym zatrzymał mi miesiączkę na pół roku)
        – personel MedArt robił wszystko by nie przekazać mi dokumentacji leczenia (pomimo moich telefonow, maili, wizyt osobistych) i dopiero po ok 2 tyg udostępnili mi dokumentację z mojego leczenia,
        – bardzo długie kolejki na poczekalni – co wizytę był około godzinny poślizg, co uwazam za brak szacunku wobec czasu klienta,
        – bardzo wysokie koszty leczenia wynikające m.in. z wielu zalecanych wizyt, badań zaledwie minimum z minimum,
        Niestety moje doświadczenia z MedArt są skrajnie negatywne i najlepsza rzeczą jaką mogłam zrobić, to uciekać stamtąd gdzie pieprz rośnie.

        Ciesze się Pola, że Ty masz lepsze wspomnienia z tej kliniki, prawdopodobnie byłaś standardowa pacjetka, na której standardowe procedury się sprawdziły.

        1. o kurde to nie znałam Twojej historii aż tak .. To faktycznie nieciekawie trafiłaś i leczyli Cię jak to się mówi na oślep.. 🙁 a jeśli mogę wiedzieć to u kogo się leczyłaś, u jakiego lekarza ? Fakt, transfer jest wykonywany bez pomocy USG, czytałam o tym w internecie i nie jest to jakoś specjalnie potrzebne.. „Jeżeli klinika przeprowadza transfer za pomocą USG to uznajemy to za przejaw profesjonalizmu kliniki, w standardowej procedurze in vitro używanie USG podczas transferu zarodków niepotrzebnie przedłuża zabieg, co niekorzystnie wpływa na embriony”. Ja jestem ogólnie zadowolona z leczenia, wiadomo przyczepić bym się mogła, znalazłoby się parę rzeczy, ale nie można też aż tak.. Jak czytam sobie jak inni są leczeni, przez co muszą przejść, jakie zabiegi, leki i ile w ogóle tych transferów to i tak cieszę się że z nami nie było aż tak tragicznie 😉

          1. A my leczymy się u dr. Kubiaczyk .. Dr. Ż w ogóle nam nie przypadek do gustu… dziwny służbista lalusiowaty… wykonywał mi raz inseminacje bo naszej akurat nie było .. Jeśli o nią chodzi to wszystkie brania miałam wykonane żeby odpowiednio mogła dobrać dla mnie leki. Jak widzisz, wszystko jak się uda uda trafi. Są lekarze i pseudolekarze .. 🙁

    3. Psuja Kochana! Dobrze, że myślisz o zmianie kliniki. Tez to przerabialam i teraz nie żałuję.
      Ze swojego doświadczenia polecam Tobie doktora Sroke z Invimedu na Strzeleckiej. Ja trafiłam do niego po nieudanym IUI, ivf i krio. Stwierdzilam, że pójdę do niego raz, zobaczę co powie i jakim jest człowiekiem, a jak mi nie przypasuje, to bede szukac dalej. Prosto z mostu powiedziałam doktorowi co mi leży na sercu odnośnie wcześniejszego lekarza z MedArtu. Wysłuchał mnie i zaproponował badania i drogę, którą możemy pojsc. Wzbudził moje zaufanie. Przeprowadził u mnie stymulacje, później osobiście punkcje i transfer, a teraz prowadzi moja ciaze. Cały czas mam wrazenie, że jestem w dobrych rękach. Tez możesz umówić się na jedną wizytę, a później podejmiesz decyzję czy zostajesz czy szukasz dalej.
      Trzymam za Ciebie mocno kciuki 🙂 próbuj ile sił 🙂

  60. Ewelka tak rośnie, choć mieliśmy troszkę przejść typu kolka. Na szczęście powoli mija. Dziewczyny przeżywam z Wami wszystko co się dzieje. Równo rok temu przygotowywałam się właśnie do punkcji. To była moja ostatnia szansa. Ale do dzisiaj pamiętam wszystkie emocje, tego nie da się z niczym innym porównać. Ten strach o to, że może się nie udać, morze wylanych łez…

    1. Cześć Renato, było ok do soboty (bo plamienie wyszło jednorazowo w poniedziałek), kiedy pojawiło się plamienie na czerwono 🙁 dostałam zastrzyki od niedzieli dodatkowo i się zatrzymało, ale złapało mnie za to mocne przeziębienie, więc od paru dni leżę w łóżku i leczę się. Oj, coś widzę, że idziemy podobnie 🙂 Ciebie też złapało w podobnym czasie, z tego co pamiętam?

      A jak Twoje badania? Beta całkiem ładnie 🙂 co Cię jeszcze czeka w najbliższym czasie? Ja mam wizytę pod koniec tygodnia, to się dowiem coś więcej …

      1. Patka jestem dwa tygodnie przed Tobą ale nie zapatruj się na mnie w kwestii plamień, krwawień i przeziębień, bardzo Cię prosze 😉 .
        W piątek zrobiłam powtórkę bety (151000) i progesteronu, powyżej 25 więc już ok. Nie wiem jak powinien wyglądać przyrost bety, na tym etapie lekarze zwykle polegają na usg – na pewno nie przyrasta tak szybko jak na początku.
        Wizyta dokładnie za tydzień. Do tego czasu mam jeszcze zlecone badania-morfologia, mocz, glukoza i tsh.
        Chwilowo nie krwawie ale czuję się jakbym siedziała na bombie i obsesyjnie biegam do łazienki i sprawdzam czy wszystko ok.
        Zdrowiej szybciutko 🙂

    1. Pati nie miałam zamiaru krakać, podzieliłam się tylko info z własnego doświadczenia 🙁 przy pierwszym podejściu do ivf pobrali mi kilkanaście komórek, chyba 16, jeśli dobrze pamiętam. Cieszyłam się, że w razie nieudanego transferu będę miała zamrożone komórki i nie będę musiała poddawać się nast stymulacji… i co? ze wzg na moje wieloletnie pcos, jakościowo komórki były do dupy i nie zamrozili żadnej… z 6 komórek 5 się zapłodniło, jedną mi podali w 3 dobie, a pozostałe przestały się rozwijać w 6 dobie. Mam nadzieję, że u Cb te 3 będą świetnej jakości i powstaną piękne zarodki. Trzymam kciuki!

    1. Sza na 14 jaj tylko 3 a reszta pusta ;( Jakos nie mam zludzen co do tych 3 pewnie zarodkow z tego to nie bedzie. A taka wku…. nylam ze po informacji ze sa tylko 3 to juz wstalam i wychodzilam po punkcji 🙂

      1. Pati kochana narazie jeszcze nie płacz!!! Zobaczysz ze jeszcze sie okaze ze z tych trzech beda conajmniej 2 a moze i 3 zarodki 🙂 Głowa do gory :*

        Ja juz jestem w N wlasnie pobrali mi krew a teraz siedze w restauracji obok bo wizyte mam dopiero na 15 40.
        Mam nadzieje ze te dzisiejsze badania wyjda ok.

        1. Sza to sie pewnie minelysm bo ja czekalam na wyjecie welflonu jakos tak w tym czasie 😉
          Trzymam kciuki za wyniki.
          Ja juz w domku a tak mi sie spac chce ze to masakra. Dieta lekkostrawna taaa Mc donld zaliczony byl 😉

          1. Wiesz co jak stałam przy kasie to jakas Pani z męzem stali rowniez przy kasie i podsluchalam ze po punkcji jest,moze to ty?:)

            Hahahah wariatka 🙂 ja
            Kiedys jadłam maca ale teraz moj organizm go nie toleruje 🙂 chyba ze w domu zjem wtedy kibelek blisko Hahaha 🙂

          2. Sza, To raczej nie ja, ja to jak opazona wyleciałam po punkcji tylko poczekałam aż kroplóweczka zleci, moze z 15 min poleżałam tak sie wku.. po info ze poszlam odrazu zapalić, bo to pewnie juz dupa, pozniej czekałam czekałam a jak zobaczyłam kolejke po wypisie do zabiegowego to stwierdziłam że chyba sobie sama ten welflon wyjme 🙂 Mąż płacił załatwiała zwolnienie ja czekałam w kolejce 🙂 wyszłam z osobami co punkcje miały chyba na 8.30 i na 9.00 🙂 Teraz mnie wszystko ciagnie w środku a jak mam iść siusiu to musze najpierw psychicznie się nastawić bo ciągnie… No ale cóż wiadomo wkońcu mnie pokłuli troche 🙂 Gorzej niż po Hsg ale do zniesienia, mam nadzieje że jutro będzie lepiej 🙂
            Ja to takie małe wredene i dziś wkurzone i niezadowolone na cały świat.

          3. Pati dobrze, że tyle się śmiejesz, wbrew wkurzeniu 😉 Mam nadzieję, że Twoje obawy się nie sprawdzą, a komórki zaskoczą pozytywnie 😀
            Ja na początku spędzałam całe dnie w necie i rozmawiając z lekarzami, żeby poznać dokładne statystyki. Potrzebowałam znać nasze szanse. Ale dla konkretnego przypadku nikt ich dokładnie nie określi. Z jednej komórki może się urodzić piękna, zdrowa parka bliźniaków 😉 A z dwudziestu może nic nie wyjść 🙁 To jest niezbadane… Tyle niewiadomych… Dlatego to nadal CUD poczęcia, choćby się dział w klinice, na szkiełku. Nie trać wiary! Jeszcze na to za wcześnie.

          4. Uczuciowa no mam nadzieje że te skunksy male sie zapłodnią ładnie jutro ale tez licze sie ze może wyjsc wielkie jajo. No ale coż znow stres do jutra…

      2. pati, narazie daj szanse swojej trojce! tak naprawdę wystarczy przecież ten jeden wlasciwy… Ty masz PCOS, dobrze pamiętam? Nasze komórki sa niestety inne niż u zdrowych kobiet. Ja zawsze produkuje ok. 20, ostatnio 23. Za pierwszym razem niby wygladaly ok (czesc zamrozilam nieswiadoma nie wiem po co) a potem np. się nie zapladnialy. Dopiero kolejny dr stwierdził pcos i powiedział ze zanim wyczyści moje jajniki to mogą być potrzebne i 2 czy 3 stymulacje pod rząd. Zrobil mi tez inna stymulacje-zmienil leki, skakal dawkami żeby wyciszyć te niepożądane komórki a zostawić dobre. No i się udało, nawet szybciej niż przypuszczal 🙂 U nas każdy cykl dokłada trochę tych bezwartościowych komorek na oko nierozróżnialnych. Pamietaj, jesteś w rekach fachowcow, oni wiedza co z tym robic 🙂 A poki co spokojnie czekaj na wieści-oby jak najlepsze. Trzymam kciuki za Twoja trojke

      3. Pati, ja miałam 18 pobranych komórek, dobrych zostało 10, zapłodniło się 6, a do balastki zostały 2. Po badaniu PGS została jedna, bo druga miała wady w DNA. No i … z tej jednej, jedynej jestem w 6tc 🙂 głowa do góry! Nie zawsze ilość ma znaczenie!

        1. Patka, Patrycja no wiem że może będzie dobrze może nie ale jak np słysze tu jedna ma 13 zapłodniło się 8 dożyło 6 pozniej coś tam coś tam została 1 czy 2 , to jaką szanse ja mam przy tych 3? To mnie dobiło bo na punkcje wogóle nie byłam i na in vitro nastawiona a tu dupa ze stymulacja bo przestymulowanie dupa z punkcja bo tylko 3 i dlatego taka wkurzona jestem.

          1. Ha, same Patrycje się zgrupowały 🙂 Pati, 3 to nie jest mało! Głowa do góry! Pozytywne myślenie na pewno pomoże, a wiesz, że negatywne jest samospełniającą się przepowiednią? Pamiętaj, że fizycznie nie masz pewnie już wpływu, ale psychika teraz będzie najważniejsza. Spotkaj się z ludźmi, którzy potrafią nastawić Cię pozytywnie do życia, bo wierz mi, to ma znaczenie.

          2. Patka jakiś 3-pak się nas zrobił 😛 narazie staram się nie myśleć 🙂 Bo sikanie mnie boli więc myśle o czymś innym, chyba zbytnio sie zestresowałam, bo miało być zupełnie inaczej normalna stymulacja jajo urlop rocznica slubu 30-stka itp a jeżdze sobie i wysiaduje krzesełka w N. 🙂 jak będzie jutro że po to lece na wczasy, jak sie uda leże grzecznie na dupie do transferu, i po transferze też. Moj M. już się śmieje że musi przebyć szybki kurs gotowania bo ja mam leżeć i nic nie robic jeśli będzie wsio oki, jeszcze nabąknął że po 12 dniach leżenia jak będzie git to mam leżeć kolejne 9 ale m-cy 🙂 ja i leżenie ooo nie ma mowy 🙂

  61. Anett, ile masz zarodków?
    Pati co się stało?
    Psuja, Aksug 🙁
    Ewka, kiedy betujesz? Już chyba możesz.

    Ja siedzę właśnie ma plaży. Jeszcze nic nie wiem o zarodkach. Ale czuję się jakaś pusta, jakby nic we mnie nie było. Mam wrażenie, że muszę przejść jeszcze nieudany transfer, żeby znać wszystkie stany po ivf. Chciałabym, żeby ze dwa mrozaczki na następne próby były.
    Do tego trochę jestem przeziębiona. A już z pół roku nie chorowałam. Wczoraj rano miałam 38, dzisiaj już ok, trochę kataru zostało.

  62. Piszę jeszcze taz bo poprzedni wpis trafił mi chyba jako odpiwrdala pod komentarz:/ słuchałam dzis o super leczniczych właściwościach pijawek lekarskich. Przykładane na kość lonową działają przeciwzapalnie , poprawiaja plodnosc. Jakos od razu skojarzyłam to z endometriozą. Zaczelam szukać w necie, faktycznie znajdują zastosowanie w leczeniu endometriozy. Czy któraś z Was, borykających sie z tą chorobą, ma jakas głębsza wiedzę lub doświadczenia z pijawkami? Iza, moze warto byłoby sie tym zainteresowac?

  63. Melduję że już po transferku.Godzina obsuwy ( nie ma to jak czekać z pełnym pęcherzem) ale śpiochy zabrane już do domu. Trzymam kciuki za kolejne punkcje, transfery, porody i inne i wyjeżdżam na wakacje. Wracam 10 września akurat na betę. Niech moc będzie z Wami!!

  64. Hej czy któraś z Was brała Encorton w ciąży? Jeśli tak to ile i kiedy oodstawilyscie? Jestem w 19 tyg ciąży i wczoraj wzięłam ostatnią dawkę a zaczęły mi wyskakiwac dziwne czerwone plamy na ramionach i dekolcie, swedza i bolą przy dotyku, czy ktoś miał tak jak ja? A jak alergia wpływa na ciąże?

    1. Kamila mi np nie kazali brać encortonu wogóle ani do punkcji ani podczas stymulacji, powodem bodajże ta insulinoopornosc i cukrzyca.
      Co do alergi w ciąży to moja siostra miała, musiała okres letni przespać żeby nie odczuwać kataru itp. Ale takto ciąża jej przebiegła książkowo.

  65. Dziewczyny tak dla poprawy humoru. Po tym ciężkim dniu siedze nad ta torbą z lekami rozkminiam co kiedy i o ktorej i hihihi dotarłam do estrofenu…. hmm co to za gu… jak to sie otwiera….kece kręce i nic nacikam nic, hmmm po godzinie rozkminiłam 🙂 , chyba mózg mi się zlasował dzisiaj już.

    1. Ja raz zakręciłam w drugą stronę 😀 Ułamałam trzy tabletki na pół, zanim się zorientowałam, że to zły kierunek 😉 Nie mogłam się późnoej w dniach tygodnia połapać 😉 Do dziś mam to opakowanie.
      Zyskałam też plamę po Proluteksie, na suficie. Próbowałam pozbyć się pęcherzyka powietrza, a zamiast tego zmniejszyłam po prostu dawkę 😉 Co ciekawe… zorientowałam się dopiero kilka dni później. Siedzę na kanapie… rozglądam się… myślę… co to się tak błyszczy przy żyrandolu? I po chwili… Eureka 😉

      1. Uczuciowa 🙂 no ja zaraz startuje z tymi lekami. Ale po samej punkcji oki ale chodzenie do toalety to masakra, jeden minus tego wszystkiego. Wężon tylko pisała że ona po punkcji oki 🙂 Ja też do pierwszej wizytty w wc 🙂 A tu mi każą 2,5 l wody dziennie pić hehe. Chce przespać jutro do 10 i od 10 bede się do nich sama dobijac 😀 ehhh…..

  66. Dziewczyny kochane, ja tez juz po transferze.
    Wszystkie 6 komórek sie zapłodnily, 4 zarodki są dobrej klasy
    ( jeden podany trzy juz wiem ze bedą zamrożone) dwa pozostałe są klasy średniej i 1.09 dowiem sie czy nadają sie do mrożenia.
    Dostałam dodatkowe leki: clexane i dostinex bo lekarz zauważył powiększone jajniki i to ma mnie zabezpieczyć przed hiperką.

  67. Dziewczyny czy po punkcji to normalne uczucie że mnie ciągnie jak ide do wc tak ze musze sie nastawić psychicznie, nie wyobrażam sobie jutro poranka i dłuższego posiedzenia, ja wiem że każda jest inna ale kiedy to może minąć ? ciekawe jak ja sobie tam luteinusa zaaplikuje. Nospa guzik daje, chyba na noc do antybiotyku kolejnej nospy wezme jeszcze coś przeciwbólowego.
    A i cena tego Luteinusa mnie powaliła czym to się różni od luteiny dopochwowo? No 132 zł masakra jakaś…

      1. Gaja, w Poznaniu możesz pytać w aptece na Garbarach (prawie vis-a-vis szpitala onkologicznego w stronę skrzyżowania z ul. Marii Magdaleny) o leki stosowane przy in vitro. Raz, że mają je na półce, a dwa ze w dobrych cenach np. za Prolutex płaciłam tam 168 zł, wszędzie indziej w tym czasie wołali ok 200 zł za opakowanie.

        1. Bo mają pewnie bonusy od producentów. U mnie Crinone i Lutinusa sprzedają w ośrodku, bo niby nam wygodniej od razu kupić, ale moim zdaniem to dla nich ekstra zarobek. Brutalna prawda.

    1. Teoretycznie to samo ale lutinus ponoć lepiej się wchłania. Nie wiem czy na pewno bo obojętnie co biorę i tak mam problem z progesteronem. Ale fakt, tabletki luteiny się tak nie rozpuszczają.
      Tym razem mam luteine, lekarz już pewnie nie chciał proponować drogiego lutinusa skoro zapisał mi prolutex – 7 ampułek – 185 zł. A ostatnio ten „nie mój lekarz” kazał brać żel za 210 zł 15 dawek. Można zbankrutować…

    1. Sonia ło matko 7-8 dni masakra, nie no za każdą „wizytą” jest ciut lepiej 🙂 No to niech te moje 3 skunksy jutro okaza sie nie do uzytku to chyba sie pochlastam 🙂 Iskierka nadziei jest ale zludzeń też brak 🙂 . A jak wszystko pójdzie dobrze to ja im dopiero filmik nagram i na 18-stke pokaże co to mamusia sie musiala wycierpieć 😛

  68. Kuzwa!!!! Wlasnie dzwonił do mnie dr Z. Wyniki cftr meza były konsultowane i sa zle… Mam sie pojawić jutro rano w N zrobic tez to badanie(bo mialalam tylko kariotyp) i mam wejsc do doktora. Powie co dalej…. Kurwa Mac a juz tak sie cieszylam!!!

    1. Sza o kur… co dzis za dzień jakiś dziwny, ja sie cieszyłam ty sie cieszyłaś a tu dupa. Chyba musimy ścisnąć pośladki i brnąć z nadzieją w to dalej.
      O ktorej jesteś jutro w N.?
      To trzymamy kciuki za siebie na wzajem.

  69. Teraz melduje się po pierwszych prenatalnych .
    W życiu takiego stresu nie miałam , chyba nawet serduszko mnie tak nie stresowało.
    Na szczęście USG wyszło bardzo dobrze , czekamy na PAPPA , ale teraz już spokojniej.
    Wiecie chyba dopiero teraz po tych badaniach lekko odetchnęłam i pomyślałam będzie Dzidziuś , chociaż wiem że jeszcze prawie 6 mce przed nami.
    Za kilka dni 14 tydzień i wchodzimy w drugi Trymestr .
    Nasz Maluch ma już rozmiar dorodnej brzoskwini , ma głowę , ręce , nogi 😛 widzieliśmy nawet żołądek 🙂
    Strasznie się bałam , zwłaszcza że z Naszej 4 tylko ten jeden bohatersko przetrwał i bałam się o to czy będzie ok .
    Ahaaa no i na tą chwilę Doktor by dużych pieniędzy nie postawił , ale między nogami nic nie dynda i stawia na Dziewczynkę 🙂
    Dziewczyny po i w trakcie i przed , trzymam kciuki , Dzidziuś też !!!! 🙂

    1. Magda, cudne wiadomości 🙂 . Też bym już chciała zamieścić tu taki wpis ale jeszcze daleka droga.
      A tymczasem pogłaszcz swoją śliczną brzoskwinke i niech dalej pięknie rośnie 🙂

      1. Renata ciesz się każdym etapem 🙂 , chociaż wiem ze to cholernie trudne ….
        A czas leci nieubłaganie, dopiero byl maly Kropek na USG , Duszek Kacperek, a teraz Mini Dzidziuś z rękami , nogami , i całym wyposażeniem 🙂

  70. Magda2, :))) uśmieszki dla dziewczynki:) teraz będzie z górki! Macie imię?
    Wendy, Anett – na grzędy marsz, komedie ogladac i dogadzac sobie!
    Kas, pięknie, grzejcie to Kurczątko nasze i Siostrunię:)
    Ciężarówki, jak tam?
    Imbirowa-Ciężarowa, czytasz jeszcze?
    Malibuu, to kiedy wizyta u Czarodziejskiego Dr Chrostowskiego? 🙂
    Wężon, urlopuj się i wywal czarne scenariusze!
    Malawi, jak się czujesz?
    Stymulantki, kciuki za jaja!
    Sza, daj znać jutro.

    1. Dziękuję Dziewczyny 🙂
      Niesamowitą ulgę czuje , pewnie do następnych badań 🙂
      Olga miał być Jakub , jedno jedyne imię dla Chłopca mieliśmy wybrane , ale jezeli sie potwierdził to : Maja , Iga, Pola , Olga 🙂 , to nasze faworytki 🙂 Jest w czym wybierać 🙂

  71. Olga82 – w środę. Poki co odebrałam AMH 1,24 i FSH 8,5 (nie wiem tylko czy to byl moj 2,3,4 moze 5 dzień cyklu, cały czas plamiłam – po i w trakcie brania antykoncepcji tak wiec na oko niech będzie że 3), wyniki chyba nie najgorsze więc nadzieja jest. Załaie sie jeszcze na refundacje leków a to ważne. Kochana powiedz czy ta klinika ma podpisana umowe z nfz?

      1. Dokładnie 🙂 już miałam histero ale chyba skłaniam się ku kolejnej by potwierdzić, że jest ok i ewentualnie podwiązać jajowody by mimo niedrożności nic sie nie sączyłodo macicy. Zobaczymy co Ch. powie. Oh… Byśmy sie polubili 😉

    1. Malibuu ja tez palmilam na 3 ostatnich antkach pozniej cisza i w dniu okreu znow plamienie przez 3 dni i dopiero ze mnie pozniej polecialo to poszlam sobie niby 2 dnia i tez nie wiem czy to byl 2 czy 3.

  72. Dziewczyny, kilka godzin w pracy i nie nadążam za wieściami. Ale transferów się porobiło 🙂
    uprzejmie Was przepraszam, ale muszę na 2 dni wyjechać, a potem ostro zapierdzielam do końca tygodnia do nocy włącznie – jestem cały czas, ale będzie Wam się wydawało, że mnie nie ma. Podobnie będzie się wydawało mojemu mężowi. I kwiatkom w domu. I mnie samej też.

  73. Ufff ja juz po wizycie u doktorka. Na szczęście okazało sie ze maz nie ma żadnej mutacji… Tylko jakis tam wariant czy cus… Duzo osób to ma a nawet nie wiedza bo nigdy nie robili badan genetycznych . Ale na wszelki wypadek ja tez zrobiłam cftr wiec stymulacja mi sie opóźni o jakies 2,3 tygodnie. Ale to nic 😉 najwazniejsze ze jednak wszystko dobrze 🙂

  74. Witaj Iza;) z pracą przy „naszych” problemach jest faktycznie dziwnie…często żyjemy w jakimś zawieszeniu decyzyjnym w tym zakresie i w innych rownież jak planowanie podróży, imprezy rodzinnej, sportowych wyzwań itd. Wiesz, tak czuje ze Tobie – mimo wszystko co sie wokół Ciebie i z Toba sama dzieje – sie uda ..:) tylko chybacyrzeba na te inne grunty przenieść ta nasza cierpliwość wypracowana w związku z naszymi problemami..:) nie daj sie niczemu! Jestes siła osobowością i dobra praca w dobrym środowisku przyjdzie do Ciebie w najmniej oczekiwanym momencie.:) 🙂 tak czy inaczej – trzymam kciuki. Sama jestem w podobnej sytuacji.

    Co do fotografowania – wracaj i to prędko! 🙂 to daje ogromna radość 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *