Ja swoje, beta swoje

slodko-gorzko-słodko-gorzko…

Gorzko jest kiedy tracę rozum i wkręcam sobie wszytskie złe scenariusze, które mogą się zdarzyć. Słodko jest kiedy dzwoni mąż, który odebrał wyniki i krzyczy

– Rośnie!! Jest 41,7!

Dalej przez chwilę nie wiem, kto co mówił, bo oczy mi się zamoczyły, potem jeszcze mąż odczytał mi progesteron (chyba 147, nie pamiętam).

– A gdzie ty jesteś? – pytam, jak już się trochę osuszyłam.

– W autobusie – mówi mąż.

Aha, to pozdrawiam ten autobus, może kto rozpłakał się ze mną na tę całkiem prawidłowo rosnącą betę.  41 mlU/ml w 10 dpt 🙂

Niestety nadal plamię. Będę musiała wziąć to na klatę. Nic nie poradzę. Obwiniam acard i fraxiparine.

Jeśli teraz tak panikuję, to strach puszczać mnie samą do lasu.

To będzie jednak weekend odpoczywania, niemyślenia, gapienia się na wróble i wczesnego chodzenia spać. Amen.

0 komentarzy

  1. pojawił się tytuł i bez czytania jeszcze treści spadł mi kamień z serca….JESTEŚ W UPRAGNIONEJ CIĄŻY 🙂 Gratuluję głośno, bo w tej chwili taka jest po prostu sytuacja. Nie zaczyna się ona całkowicie nudno, ale życzę żebyś wkrótce się nią znudziła. GRATULACJE PRZEOGROMNE!!!!!!!

    1. wow wow wow 130 to piekna liczba kochana☺ okruszek bardzo duzo szumu wokol siebie robi wiec zapowiada sie ze będzie to niezly lobuziak albo lobuziara hehe. a propo realistki!!! realnie rzecz ujmujac nie slyszalam wiekszej głupoty jakoby przyczyna poronienia byl wyjazd autem, spacer czy milion innych aktywnosci fizycznych… lezenie tylko w ciazy zagrozonej ze wskazaniem lekarza chociaz jestem zdania ze jak okruszek jest slaby to i tak nic to nie da jak jest silny przetrwa wszystko…i to jest wlasnie cud zycia !!! Izowy cudzie trwaj☺

      1. Izku, gratki jeszcze raz 🙂

        Niech Mąż przemeblowanie zrobi (łóżko bliżej okna)… Może jakiś fotel… Coś w ten deseń… A może firankę trza odsłonić?? 😉

        Cieszę się! Trzymam kciuki!

        Trzymaj i Ty za mnie. Dwa boćki nad chałupką… Pajączki spuszczające się na nitkach… Testingowanie w weekend… Po weekendzie….
        Się okaże… Też staram się nie wkręcać.. Nie doszukiwać oznak…

  2. Poziom empati przekroczył wszelkie normy w tym momencie…rycze z Tobą! Najwyższy czas na szczęśliwe zakończenie!! Tak sie cieszę! Jednak lekarze maja racje każąc czekać do 14 dpt, ile zaoszczędzonych nerwów! Maluj baner na balkon i szykuj tatuaż!

  3. Widzisz, życzyłam Ci rano, żebyś zobaczyła 40 i jest, nawet z ogonkiem. 🙂
    To teraz leż, pachnij i nie oglądaj majtek co 10 minut. Mam nadzieję, że najpóźniej jutro to plamienie odpuści, a w poniedziałek beta pobije wszelkie rekordy.
    I już będzie tylko słodko, aż do zemdlenia. W końcu w ciąży mdłości są normalne i nawet czasem pożądane.

    A jak już się uspokoisz i wszystko będzie cudnie, to Ci opiszę, jak to z tym moim wyjazdem do Lizbony było.

  4. Witaj

    Zaglądam od roku, trzymam kciuki i martwię się na zmianę z radością – tak jak dziś.
    Ale dopiero teraz odważyłam się napisać. Choć nigdy nie dotknęły mnie problemy, takie jak Twoje to z całego serca życzę Ci nudów przez najbliższe 8 miesięcy. Cuda się zdarzają ale tylko Tym co w nie wierzą, nie trać Kochana nadziei do końca, teraz jest Twój czas na cuda.
    Pozdrawiam

  5. O rany Iza!!!! Ale sie ciesze!!! Jestes w ciazy!!! Powiem ci ze ja cos tak czulam ze tym razem Ci sie uda, Bog nie moze nie slyszec prosb tylu z nas tutaj i olac takie wsparcie i doping!! Caly czas odpoczywaj, uwazaj na siebie i mysl o przyjmnych rzeczach jak lody malinowe:-)

    1. Casja, dzięki. Lody malinowe są ok, knedle ze śliwkami też są ok, truskawki, rodzynki, chipsy, musztarda, pierogi, ogórki, kiełki, zupa z cieciorki, czekolada, moje, wszystko moje!!!!!

  6. Ale się cieszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Nawet nie wiem co napisać z tej radości.Chyba się zaraz rozpłaczę ze szczęścia!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ja też plamienia miałam jak brałam Clexane i Acard.Ale miałam je też przy ciąży kiedy nic nie brałam.Nie przejmuj się nimi.Naprawdę bardzo dużo dziewczyn tak ma.
    Widzę że szykuje Ci się cudowny weekend majowy!
    Ciesz się i odpoczywaj.

  7. Nie mogło być inaczej 🙂 Cieszy się buzia, cieszy się serce, patrz jak za oknem wszystko się cieszy! 🙂
    W poniedziałek jeszcze będziesz się utwierdzać w „zacieszeniu”-zaciążeniu?

  8. Świetna wiadomość! Niech beta rośnie i rośnie, a z nią razem Fasol 🙂
    piękna ta Twoja, znaczy Wasza, wiosna 🙂
    tak jak piszą dziewczyny – leż i pachnij, i co najwyżej wodno-mineralnego drina popijaj 😛
    (swoją drogą: wczoraj zszokowałam się w markecie O_o
    wszyscy mineralną zgrzwami kupowali… gadam więc do Małża, że coś jest nie teges – Majówka za pasem, a ludzie zamiast tradycyjnie piwa i inszych procentów – WODĘ mineralną kupują hurtem O_o no szok w trampkach!
    nie wiem czy jakaś awaria wodociągów będzie czy coś się naszemu społeczeństwu odmieniło? naprawdę się zmartwiłam :P)

    wypiję Wasze zdrowie drinem z Malibu 😀
    a Wy dbajcie o betę, coby ładnie rosła 🙂 :*

  9. kochana cudowne wiesci!!! Gratuluje i sciskam cieplo ale nie za mocno hehehe dbajcie o siebie 😉 u mnie tez wesoly autobus bo sie chichram do ekranu czytajac tak dobre wiesci 😉 plus tecZe mam na glowie wiec zwracam na siebie uwage 😉 buziaki

        1. czulam ze sie uda wiec na te okazje na wlisy czekoladowo pomaranczowo zolto fioletowe plus wygolony bok 😉 tak wiosenno pozytywnie hehe i dedykuje ta wiosne Tobie i fasolince 😉 tez za wami tesknilam :*

  10. Krople same kapią z oczu …. Tak bardzo sie cieszę!!!!!!!! Dla maleństwa warto tak długo czekać . U mnie cukrzyca ciążowa i włączone clexane w brzuch ale zniesie sie wszytsko, bo dziecko wszytsko wynagradza 😉 czeka Cie najcudowniejszych 9 miesięcy a potem najxudowniejsza zmiana życia 😉

    1. Dzięki Natalia. Pewnie masz sinaki, bo te zastrzyki tak rozrzedzają krew, że nie da sięnirmalnie zastrzyku zrobić.
      Masz refundację na clexan z powodu cukrzycy? Ty już jakoś niedługo, prawda…? 🙂

      1. Siniak mam tylko jeden – z pierwszego zastrzyku ( wielki 2×2 cm ) pozostałe zastrzyki bez śladu – chyba zależy jak się wkłuje. Jeśli chdozi o refundację to chyba jakaś jest bo kupowałam wiele rzeczy a zapłacłam „tylko” 100 zł – a jeszcze paski do glukometrów magnez itp.
        Zaczęłam 6 – ty miesiąc – dzień upływa mi na restrykcyjnej diecie, pilnowaniu por posiłków, pilnowaniu mierzeniu cukru 4 x dziennie więc nie mam czasu myśleć o niczym innym – ale dam radę – jeśli cukier będzie w porządku i inne wyniki to będę to robić z uśmiechem na ustach…

        1. Dla Maluszka wszystko, Natalia. Widzę, że się uśmiechasz. Masz chyba refundację, bo u mnie sam clexane kosztuje ponad stówę.
          Trzymaj się i daj czasem znać. Ale czas szybko leci, 6-ty miesiąc…

  11. Witaj, Serdecznie GRATULACJE 🙂 !!! dla Ciebie i Twojego Męża…odpoczywaj teraz duzo i niczym się nie martw 🙂 Sama jestem w 4 dpt i właśnie zaczęłam plamić i pobolewa mnie brzuch 🙁 , wiec troszkę mi już stresik uderza do głowy… Ale jak czytam takie wiadomości jak Twoja to aż buzia sama się smieje 🙂 Naprawdę bardzo się cieszę z waszego wyniku… a Beta będzie pięknie wzrastała- jestem o tym przekonana 🙂 🙂

      1. Hi, hi, Iza korposzczur z Ciebie wyjrzał. Implementacja zarodka. 🙂
        Krwawienie to jest implantacyjne.
        Właśnie, a propos, co robisz dalej? Wracasz do pracy, czy dalej smakujesz wiosnę? Pewnie zależy od plamień.
        Z treści komentarzy wnioskuję, że bez zmian. Dobrze, że nie plamisz bardziej.

      2. Hej, eh chciałabym strasznie żeby tak było:)… Lekarz mówi żeby sie nie martwić…karze brać nospa na skurcze i relanium i możliwie dużo leżeć… powiem ci ze to już mój trzeci transfer i tak strasznie chciałabym żeby sie udal – aż nie wiem czy nie przesadzam z tym odpoczynkiem 🙂 a powiedz mi jeśli możesz w którym dniu u Ciebie pojawiło sie plamienie?? Jak sie czujesz ? Naprawdę ogromnie sie ciesz ze Wam sie udało – jakoś to tak i mi dało nadzieje….

          1. Testuje 8 maja 🙂 a ty Margarika :)? Dziś plamienie mi sie zwiększyło:( lekarz kazal odstawić acard… I leżeć….Staram sie nie martwić, choć poprzednie transfery tez szybko rozpoczeły sie plemieniem…. No ale co ma być to będzie…

          2. Dzema, tak jak dziewczyny tu pisały, plamienie nie musi znaczyć nic złego a wrecz przeciwnie:)co mowil lekarz na te wcześniejsze plamienia,Przy poprzednich transferach? Ja testuje 7.05, w 10 d.p.t, przynajmniej tak planije, a moze nawet 8 w piatek, choc piątki byly do tej pory dla mnie pechowe:/

          3. No właśnie nic nie mówił a zaznaczyłam mu ze sie już te plamienia pojawiały 🙁 mówił jedynie ze może nadrzerka sie odzywa 🙁 dał więcej dhuphastonu, odstawiłam acard i mam nadzieje ze znikną… Mój Maz widzę ze chyba stracił nadzieje ale ja dalej wierze w tego Blastusia 🙂

          4. Tak sobie myśle ze może i ja losu kusić nie będę i zareaguje albo w czwartek albo w sobotę 🙂 bo ten piątek brzydko pachnie 🙂 a powiedz proszę jakie leki przyjmujesz? Ja dhuphastonu x3 luteinę 100 mg x2 inofolik, Encorton, wit d3

          5. Dzema, ja tak boje sie piatku bo 13 w piatek dowiedziałam sie w 11 tyg. ze ciaza obumarla, i ostatni transfer testowałam 13 w piatek, takze mnie te piątki ewidentnie nie leżą:/ ale najblizszy piatek to nie 13 wreszcie:) miejmy nadzieje ze plamienie u Ciebie wynika z zagniezdzania sie zarodka i urośnie Ci piekna beta:) u mnie plamien brak, bol brzucha ciągły a i owszem:) tak jak to ujelas takie cmienie:/ transfer byl na cyklu naturalnym w 100 %, nawet na pęknięcie nic nie brałam. Przyjmuje encortonx1,5, folik, lutinus100mgx2, luteine50mgx2, wit.D, i pol Letroxu50(skacze mi poziom tsh-to Endokrynolog z kliniki kazał i wit.D tez endokr., mój gin niestety nie zasugerował zbadać nawet tsh czy wit.D :/) na skurcze macicy nospa tylko. Nic na rozrzedzenie krwi-nie wiem czy to dobrze czy nie, ciezko sie odnieść. Testowalabym w czwartek ale boje sie ze jak nie bedzie ciazy to bede w piatek nieprzytomna w pracy:/ a tak caly weekend bedziemy miec na przetrawienie kazdego wyniku. A piatki z kolei, tak jak pisalam, jakis takie niewyparzone dla mnie. Choc to nie ma znaczenia juz przeciez, co ma byc to bedzie:)

          6. To rzeczewiscie te piątki dały Tobie popalić 🙁 w takim razie mam nadzieje ze ten czwartek będzie dla Ciebie szczęśliwy 🙂 a następny weekend wielka radość u Was zagości :)u mnie o dziwo teraz tez na naturalnym cyklu-nawet peccherzyk pięknie pękł ( zazwyczaj był u mnie LUF i bez Ovitrallu ani rusz). Ją o witaminę D (mam mega brak) tez dowiedziałam bardzo późno – a jak sobie o niej poczytalam to aż się przerazilam ze wcześniej nikt mi o niej (ginekolog) nie powiedział. Kupiłam sobie w kroplach by lepiej się przyswajala. To póki co mój trzeci transfer. Maz mój trochę się podlamal tym plamieniem bo poprzednie razy tez tak bylo,ale ja mimo wszystko dalej wierze i leżę 🙂

          7. Super ze jestes taka dzielna, pozytywna i sie nie poddajesz:) mnie łapią humorki niestety, ale jak najbardziej jestem pełna nadziei:) dziekuje Ci za Twoja otuche!:) mam nadzieje, ze rowniez Wam sie uda!:)a wracając do tematu wit.D, to ja tez na granicy niedoboru 22 jednostki, poniżej 20 niedobór. Dziwne ze lekarze prowadzący o tym nie mowia:/ mój co wiece bagatelizował moje podwyższone nieco tsh(3,1), gdzie Endokrynolog powiedzial ze trzeba to koniecznie zbic. Warto starając sie o dziecko pilnować tez tsh, bo zbyt wysokie jest równie niebezpieczne coniedobory wit.D czy kwasu foliowego. Czy suplementujesz cos jeszcze co warto rozwazyc, zapytac lekarza?

          8. Hej. U mnie witamina D była na poziomie 8 ng (norma odd 30 🙁 ) wiec dramat…tsh badalam było oki… właściwie więcej suplementów nie mam. tylko zamiast zwykłego folika biorę inofolic w saszetkach-lekarz mówi ze lepiej się przyswaja. Dziś troszkę od rana moja buzia się śmieje bo plamienie mi ustalo… i tak sobie marze po cichu ze może teraz w końcu się uda… fajnie ze w tym samym terminie będziemy testować -we dwie zawsze raźniej 🙂 🙂

          9. Ciesze sie Dzema razem z Toba, skoro ustalo plamienie to tym bardziej mozna przypuszczać ze to implantacyjne:) odpoczywaj i byle do bety!:)
            P.s.- a jak Twoje podejście do odwiecznego dylematu czy lezec czy normalnie pracowac po tranferze?

          10. Póki co prze to ze to mój trzeci transfer leżę 🙂 mam naszczescie taka prace która mogę wykonywać w domu ( komputer i telefon do szczęścia potrzebny tylko ) a ty jesteś na zwolnieniu czy pracujesz? Czy dostrzegasz jakieś symptomy zagnieżdżenia zarodka….bo mnie właśnie martwi ze ja w sumie zupełnie nic…. Jedynie brzuch boli i dalej po 3 nospa biorę ….

          11. Dżema, ja chodze do pracy i wszedzie ogolnie. W majowke zaliczyłam 2 imprezy rodzinne. Istnień razem leżałam, transfer byl na świeżo po punkcji i mialam lekka hiperke wiec dobrze sie złożyło bo przynajmniej doszłam do siebie.u mnie a plamien ani nic, tylko ten złowieszczo bol brzucha, coraz wiekszy:/:( no ale czekamy do konca…nadzieja umiera ostatnia.

  12. Wieeeeeeeeeeedziaaaaaaaałam!!!!!! 😀 Ja po prostu wiedział, ze ten raz to będzie właśnie TEN! Tyle kciukow trzymanych i tyle pozytywnej energii nie mogło nie zadziałać. Plus ten piękny wykluwajacy sie pisklak. 😀 No bajka po prostu!!!!

    Z całego serca Ci gratuluje i już nie mogę doczekać na ciążowe wpisy, które będę śledzić z zapartym tchem, bo jesteś jedynie 5 tygodni za mną. To prawie jakbyśmy równolegle w ciazy były!!!! 🙂 Yiiiipiii.

    Nawet nie wiesz jak pięknie urodzinowo poprawiłas mi humor. Dziękuje za taki prezent! 🙂

  13. Cudownie! Jak raz kobieta bezkarnie może się cieszyć przyrostem w organiźmie. Nie szalej z tą majówką kochaj rodziców, Męża i siebie, bo się Wam należy. A autobus przynajmniej miał wesoło 😉

  14. Mala Mi☺ co ja mam powiedzieć szok☺ jest dobrze wrecz bardzo dobrze! beta dopiero prawiddlowo czyli podwójnie przerasta kiedy jest trzycyfrowa a do twgo masz jescze czas jakies kilka dni.. ja w 12 mialam 240 i lekarz mowil ze bardzo wysoka ale to hiperka podkrecala☺ a krwawienie to w poczatkowych dniach bardzo normalny objaw ja też plamilam do 1 miesiaca ale jakos sie tym nie przejmowalam☺

      1. ☺ gratulowalam 3 cyfrowki na poczatku komentarzy… dzis jest szal na twoim blogu hehe nie mam nadal ale pierwszy raz nie liczylam dokladnie cyklu i nie wiem nawet ile jestem po terminie. Ale to nie wazne bo pajam sie twoja radoscia cala majowke!!!

  15. a mnie sie okres spoznia 3 dzien… przeszlo mi przez glowe ze moze dwa cudy w jeden miesiac hehe ale racjonalnie wiem ze to niemozliwe bo od poronienia nie czuje ani owulacji ano pms czisza… nigdy tak nie mialam… tak sie ciesze z twojego powodu strasznie… pieknie ten maj sie zaczyna☺

  16. Rany Iza!!! Gratuluję, wiedziałam, wierzyłam!!!! A jak tylko cos Cie martwi to nic sie nie patyczkuj i wal do lekarza! 🙂 plamienia sie zdażają (u mnie tak było) a dzidzius ma to gdzies i i tak sobie rośnie 🙂 skoro progesteron jest ok, to plamienie napewno nic nie znaczy a jest skutkiem leków rozrzedzających itp. Pogłaskaj ode mnie swojego dzielnego Bąbelka!!! trzymaj się kochana, miej na wszystko wyrąbane i ciesz z bycia przyszłą Mamą :* Basia i Hubcio 😉

      1. Odwiedzam Cie regularnie, podczytuję i gniotę kciukasy za Was od kiedy tylko do Ciebie zajrzałam :* i sobie myślę, że skoro mi/nam się udało to i Tobie się uda. No i bingo! 🙂 dzieli nas teraz jedynie 18 tygodni-„jedynie”, bo zobaczysz jak czas w ciąży zasuwa!!! Udanego weekendu majowego Izuniu 🙂

      1. zamierzam 7 maja. Zaczęły się nerwy związane z tym oczekiwaniem, albo to znowu skutku uboczne encortonu (zawsze mi po nim śmigło zrywa:/). Jesteś tak nieznośnie wkurzona cały czas. Do tego boli mnie brzuch już chyba od 2 dni – wzorcowo na okres:(Dla mnie w tej całej procedurze in vitro to czekanie właśnie jest najgorsze:(zwariować można.

          1. Dzema, biore nospe. Ale bol jest ciągły a działanie tabletki szybko mija:( nie chce brac za duzo, ale 2-3 dziennie mi schodzą.

          2. U mnie tez 3 dziennie…. I ból tylko na chwile znika:( ni jest on duży ale ciagle cmi…ale położna mi doradzała ze w ten sposób skurczy macicy sie unika a one po transferze są nieporzadane…

          3. Dobrze Ci poradzila:) ja za pierwszym razem brałam tylko jak juz bardzo bolalo. Nie chcialam sie faszerowac dla dobra dziecka.nikt mi nie wytłumaczył ze to dla dobra maluszka…A teraz wlasnie staram sie blokować te skurcze, bo takie osobku jak Ty utwierdziły mnie w słuszności nospy:) dziekuje:)

          4. Teściowa doradziła jeszcze mi picie melisy i tez pomaga 🙂 wiec teraz biorę nospa x3 i w międzyczasie melisę pije 🙂 żeby skurczy nie było wogole

        1. Czekanie jest wredne, nie możesz nic zrobić i na nic nie masz wpływu.
          Na wynik czekasz jednak dwa tygodnie i masz szansę na szczęście. Czekanie na możliwość czekania, na ponowne podejście, to dopiero jest tortura.

          1. Wiem Wezon, bardzo dobrze to znam. Czekałam 1,5roku zeby moc podejść do Invitro. Pozniej kolejne 2mce bo mialam kiepski posiew, po nieudanym transferze znowu byla wskazana przez lekarza pauza.na tym czekaniu ucieka mi zycie…ale wiem ze warto! 🙂 a ze czekanie potęguje stres to co innego…Wezon ja tez mam zal do losu, straciłam dziecko w 11 t.c. Pomimo ze wszystkie badania byly dobre. Nikt nie wie dlaczego. Tak musiało byc 🙁 w tym roku skończyłoby rok.z jednej strony ciesze sie ze doświadczyłem bycia w ciazy z drugiej jestem wściekła na los ze dał mi szczescie i brutalnie mnie go pozbawił. Jednak jak widac na Izy przykładzie warto miec nadzueje, szczescie znowu przyjdzie:) mój lekarz powiedzial: uda sie, to sie cieszymy, nie- nic sie nie stalo, walczymy dalej. Tak wygrywają najlepsi:) a ze pomarszczone po drodze troszke…po tych hormonach nawet anioł by chodził rozdrazniony;)

          2. Los jest brutalny… Mi zabrał szczęście dwa razy i w badaniach też jest wszystko ok. Chyba, że jeszcze coś wyjdzie zw genetycznych, ale to by już chyba zadzwonili, pojutrze minie 2 tygodnie. Trzymam kciuki!

          1. Ja, ja nie miałam żadnych objawów. Bo ja nie mam objawów na okres zazwyczaj. U mnie zawsze cisza.
            U mnie oba razy ciąża była idealna i niestrasząca, aż do tragicznego finału. Żadnych bóli, skurczy, krwawień, krwiaków i skracającej się szyjki. Niczego, z czym mogłabym sobie poradzić, zapobiec, mieć chociaż cień wpływu.
            Jest idealnie, wszyscy chwalą i nagle znajduję się w koszmarze.

  17. Izuś! Gratuluje! Cóż za cudowna wiadomość! Az popłakałam sie ze szczęścia. Prawie jakby to była moja beta. Maz dziwinie na mnie patrzy ale co tam, nie bede mu tłumaczyć, bo i tak nie zrozumie 🙂 trzymam kciuki aby beta wciąż ładnie rosła. W koncu komu ma sie udać jak nie Tobie kochana. A krwawieniem sie nie przejmuj za bardzo, ale do lekarza bym zadzwoniła, ale ja jestem panikara. Ściskam mocno i przesyłam pozytywne mysli!!!

    1. No nie wiem Iza, pewnie masz racje, ale bóle/skurcze macicy sa irytujace. Wlasnie to jest najgorsze w in vitro, ze nie ma zaskoczenia, normalnie pewnie bym nawet na to nie zwróciła uwagi a teraz mam cala uwage skierowana w strone mojego organizmu, wyczulona na kazdy jego sygnał dokładam sobie ideologie do wszystkuego. Ostatnim razem bardzo mocno wierzyłam ze sie uda, a bol podbrzusza tłumaczyłam wgryzajacym sie zarodkiem. Skonczylo sie beta nie dajaca złudzeń i ulga organizmu po odstawienu progrsteronu, kiedy mogl wydalic zluszczone endometrium. Boje sie ze teraz jest to samo, napięcie brzucha i bol krzyża jest coraz wiekszy. Ostatkiem sił staram sie wierzyc, ze jest inaczej:)

        1. Zrobilo mi sie bardzo milo, ze pytasz:) ja ok., w przeciwieństwie do ostatniego razu zyje baaaardzo normalnie, staram sie oszczędzać ale ciagle gdzies jestem,cos robie, jutro powrót do pracy. Nastroje i odczucia mam rozne, sinusoida:)ciesze sie razem z Toba i marze ze i mnie sie w koncu uda. Jestes pięknym prxykladem,ze warto walczyc!!:)isc pod wiatr, wspinać sie choćby sie spadło juz wiele razy,podnosić sie,otrzepywac kolana-isc dalej by spełnić marzenie by uszczęśliwić meza i siebie:) staram sie tak patrzeć na to wszystko, skupiać na celu.wiadomo ze oczekiwanie jest trudne, ale przynajmniej jest nadzieja:)

  18. Jezusiu, jak sie cieszę! Stres juz pewnie na stałe zostanie (czasem mniejszy, czasem większy), ale najważniejsze, ze sie udało!
    Co do plamien, to tez miałam i to dość długo (lekarz powiedział, ze to normalne, obwinialismy Lutinus).
    Tak czy inaczej, gratuluje serdecznie!

  19. Update

    Plamienie ustało. Zaczęło się krwawienie. Nie tak mocne jak na okres, jednak jest to żywa krew. Ale jakoś nie spanikowaliśmy bardziej. Mamy skomplikowane teorie, które jakoś to wyjaśniają.

    Zadzwoniłam do lekarza. Opowiedziałam jak wygląda krwawienie. Odstawiam acard i fraxiparine. Mogę zmniejszyć progesteron, ale… chyba nie chcę. Czekamy i trzymamy się za ręce. Co więcej możemy zrobić?

    Dziękuję każdej z Was z osobna za ogromne wsparcie i w ogóle obecność tutaj. Nie ma komentarza, na który bym się nie uśmiechnęła. Staram się odpisywać zawsze, ale dziś dużo wrażeń i goście, nie udało mi się wszystkim odpisać. Będę dawać znaki…

  20. Już się rozpędzałam, by krzyknąć u Ciebie na blogu z radości.
    Ale spokojnie, spokojnie. Krwawienie – choć przerażające (wiem coś na ten temat) – jeszcze o niczym nie świadczy. Może, ale nie musi. Powinnaś się oszczędzać, nawet leżeć, a najlepiej z nogami do góry. I znów – może pomóc, ale nie musi.
    Czekam na dalsze wieści.
    Trzymajcie się!

  21. Czytam Cię od dawna i cały czas kibicuję. Kiedyś nawet coś pisałam będąc w oczekiwaniu na wynik bety:) Udało się wtedy. W końcu. 4 transfer. Za 2 tygodnie mam cc bo synek niestety tkwi ułożony miednicowo. Ale to nie ważne. Liczy się, że jest:). Ogromnie gratuluję i nadal paluchy mam zaciśnięte za kolejne pięknie przyrastające bety. Inaczej być nie może. Teraz na bank już będzie ok:) Musi być. Ja w to mocno wierzę:) Trzymaj się i czekam na kolejne dobre wieści:)

    1. A co do krwawienia to koleżanka w 9 dpt miała betę 27 i krwawiła. Zdrową córeczkę urodziła nieco ponad miesiąc temu wiec głowa do góry. To nie musi znaczyć nic złego. Odpoczywaj dużo.

      1. Pysiula, pamiętam Cię! Jakie wspaniałe wieści od Ciebie 🙂 ! Rany, dopiero co czekałaś, a tu już poród za chwilę.
        Na pewno wszystko będzie ok. Dzięki za pamięć i jestem z Tobą myślami…

      1. Póki co w Toruniu się rozjaśnia i znowu robi się wiosennie 🙂 Rodzice i tesciowie właśnie pojechali. Mama i teściowa coraz bardziej działają mi na nerwy, ale w tym całym stresie in vitro nadrabiam kontakty i uczucia z teściem, który dzisiaj zauważył, że matki doprowadzają mnie do białej gorączki, wziął mnie na bok i powiedział „Córcia, bo te kobity trzeba na spokój. Ja od 40 lat biorę, a jak nie idzie to wypijam piwko i zniose wszystko”. A mi się zawsze wydawało, że to taiie idealne małżeństwo 🙂 Mam nadzieję, że wróbelki w glowie i strachliwe serducho chociaż na chwilę się uspokoiły. Całuję gorąco 🙂

  22. chciałam jeszcze napisać o krwawieniu, a raczek krwotokach, które moja koleżanka miała co miesiac , ale takie, że do wanny musiała wchodzić, leżała w domu, leżała w szpitalu, a krwotoki i tak były. Maluchowi to w niczym nie przeszkodziło , urodził się zdrowy Antoś (zaszła w ciążę po 14 latach starań). Trzymajcie się za ręce, patrzcie czule w oczy, a przekonacie Maleństwo, że warto zostać z TAKIMI rodzicami.

    1. Izabela, dzięki. Twój wpis tak krzepiący, że mąż pokazywał mi go na spacerze na telefonie… Obym się zapisała do tych kilku historii, w których krwawienie nie skończyło się katastrofą.

  23. Dopiero doczytałam o tym krwawieniu… Czekamy wszystkie na wieści..napewno będą dobre 🙂 Słuchaj sie lekarza i nie martw na zapas. Twarda babka z Ciebie i taką pozostań dla swojego dziecka 🙂

  24. Dziewczyno ty się zastanów czego ty tak na prawdę chcesz ?! Jeśli zależy Ci na ciąży i zdrowym dziecku powinnaś teraz na siebie chuchać i dmuchać a nie robić sobie wypady za miasto i prowadzić auto przez 3 godziny…. A bzdury na temat tego, że leżenie jeszcze żadnej kobiecie w ciąży nie pomogło mogę osobiście wybić Ci z głowy ja leżałam, długo 4 miesiące i gdybym jeździła po „lasach” zamiast leżeć teraz miałabym w ramce co najwyżej zdjęcie z usg a nie synka…. zastanów się czego Ty tak na prawdę chcesz …….

    1. Realistka, w pierwszej chwili pomyslałam, że musiały Ci się historie pomylić, bo nie ma mowy teraz o takich podróżach.
      Ale potem pomyślałam, że nawiązujesz do ciąży z sierpnia. Wtedy wyjechałam. Ciąża podczas wyjazdu i po powrocie rozwijała się normalnie, dopiero potem się wszystko popsuło.
      Nie podważam sensu leżenia w razie zagrożenia ciąży Ale szczerze uważam, że spacer poprawi ukrwienie i rozluźni mięśnie. Nie narzucam Ci tego. Nie widzę powodu do takich nerwów.

    2. no realistka widze, ze Ty z tych co zycie by innym ustawiali. smieszna jestes z takimi tekstami, tyle Ci powiem. a jesli masz dobre intencje to troche Ci nie wyszlo, bo forma wypowiedzi na poziomie gimnazjum. sorry.

  25. Realistka po co ten atak? Każda kobieta w ciąży instynktownie czuję co dla niej jest najlepsze. A nerwy po przeczytaniu takiego komentarza ociekającego jadem na pewno Izie nie pomogą, także daruj sobie. Skoro lekarz prowadzący nie kazał leżeć plackiem, tzn. że mały spacer nie zaszkodzi, kto tu mówi o jeździe samochodem 3 godziny?

    To się zdenerwowałam :/

        1. Dzema, nie ustąpiło. Gdyby nie beta, powiedziałabym, że mam okres…
          Ale stężenie po acardzie i fraxiparinie we krwi utrzymuje się 2 tygodnie, dziś mi powiedzieli.

          1. A widzisz 🙂 ja od wczoraj tez go juz nie biorę 🙂 właśnie memu Mężowi Przekazalam jak Ci pięknie Beta rośnie (bo on to się tym moim plamieniem juz tak podlamal 🙁 ) i widzę że mu się humorek poprawil… 🙂 super ze Ci tak pięknie rośnie. myślę że przez następne 9 miesięcy będę już u Ciebe tylko czytać wieści jak się Maluszek pięknie rozwija 🙂

  26. Czytam Cię od bardzo dawna, ale nie miałam odwagi pisać. U mnie udało się przy 3 IUI, i ten mały cud ma już 39 tygodni i czeka na wypakunek. Początki nie były łatwe, krwawienie, odklejająca się kosmówka… ale to wszystko przetrwaliśmy !

    Twoja beta rośnie pięknie ! I tak się ogromnie cieszę. Zaciskam wszelkie możliwe kciuki, żeby się wszystko dobrze ułożyło. Wszystkie moje ciepłe myśli kieruję dzisiaj do Ciebie i do Twojego małego cudu, by rósł w siłę !

    1. Lily, cieszę się, że znalazłaś okazję, żeby napisać. Jesteś jedną z tych wyjątkowych osób, którym udało się IUI… 🙂 dobrze to słyszeć. Dziękuję za kciuki, czuję co najmniej cztery z Twojej strony… 🙂
      Jak przetrwałaś krwawienie, odklejającą się kosmówkę? Szpital czy po prostu święty spokój?

      1. Leżałam w szpitalu i ogólnie do 13 tygodnia ciągle leżałam i się modliłam. Ale wszystko dobrze się skończyło 😀

        Bardzo mocno trzymam te kciuki i mój babel też 😀

  27. Wszyscy lekarze zawsze mi powtarzali, że w razie plamień/krwawienia odstawiać acard ale zostawać przy heparynie. Na szczęście mnie to ominęło. Przyjmuje tak duże dawki heparyny, że nawet zdarte pięty nie chcą mi się goić;/ no, ale coś za coś. O siniakach nie wspominam, bo mój brzuch nadaje się już do obdukcji:)
    Gratuluję i zaciskam mocno kciuki!!!!
    Czekamy na dalsze dobre wieści:)

  28. Iza pliz pisz update w new postach…. bo zanim doczytalam newsa o becie 130 posr…ze strachu!
    Jestem bardzo szczesliwa, udało sie! Kochana gratulacje dla Ciebie i dzielnego Meza!
    Huuuuuuura rosnij beta rosnij!
    Sciskam!
    ps. Bedzie dziewczynka 100% :p

    1. Ania, dzięki i sorry, wciąż mam gości, chyłkiem odpisuję na komentarze, nie chcę być niegrzeczna dla rodziców i zajmować się internetem…
      Jutro będzie nowy wpis!

      1. Nie mogę doczekać się nowego wpisu – przypominam, że już jest „jutro” 🙂
        Tytuł tego obecnego lepiej brzmiałby „Ja swoje, a beta rośnie, że hej!!!”

        1. Asia, mam problemy z koordynacją ruchów i trzy razy podchodziłam do kolejnego wpisu, żeby składnia trzymała się kupy 😀
          Miło mnie dopingują Twoje słowa!

  29. wow wow wow 130 to piekna liczba kochana☺ okruszek bardzo duzo szumu wokol siebie robi wiec zapowiada sie ze będzie to niezly lobuziak albo lobuziara hehe. a propo realistki!!! realnie rzecz ujmujac nie slyszalam wiekszej głupoty jakoby przyczyna poronienia byl wyjazd autem, spacer czy milion innych aktywnosci fizycznych… lezenie tylko w ciazy zagrozonej ze wskazaniem lekarza chociaz jestem zdania ze jak okruszek jest slaby to i tak nic to nie da jak jest silny przetrwa wszystko…i to jest wlasnie cud zycia !!! Izowy cudzie trwaj☺

  30. Jestem, czytam, wszystkim chcę coś powiedzieć, zostaje mi w głowie dużo myśli od Was… Że okruszek będzie miał dużo cioć… Że jak macica ukrwiona, to krew z mózgu odpływa i takie glupoty się robi…. Zostają mi w głowie uściski, kciuki, sama na razie nie wiem czy oglądam ten film czy biorę w nim udział…

    Jestem przejęta, wzruszona, chyba trochę wystraszona i… jakby pijana. Strasznie otumaniona. Jak mi się uspokoi w domu, napiszę. Na razie siedzę na przeciwko rodziny i się jak krowa uśmiecham…

        1. Zdecydowanie jestem dziwna…najbardziej łapie sie na zapominaniu godzin, dat na ktore jestem gdzies umówiona. Dzis przeszłam sama siebie z jedzeniem, i wszystko co myślałam ze zjem, po przyrządzeniu nie byłam w stanie wsadzić do buzi, włączając to z natury pyszne truskawki, ktore dzis niestety mnie obrzydziły do granic. No ale taka cena to nic. Poza tym z tego co czytam to biorę jakaś magiczna dawkę progesteronu 3x 400 mg, który zasadniczo wyżarł mi mózg i powiem Ci szczerze ze reklama jogurtu bakoma, jak dbają o krówki potrafi wywołać przedziwne reakcje. Mężowie drżyjcie.

          1. Heh 🙂 nigdy nie zwróciłam (nomen omen) uwagi na reklamy z krowami 🙂
            Mojra, strasznie dużo bierzesz tego progesteronu. Dobra jesteś, że to znosisz. A jaki masz poziom?

          2. Nawet kurde nie wiem…zapobiegawczo…w zeszłej ciazy nie brałam wcale, wiec śmiem podejrzewać, ze powinien byc wystarczający poziom, póki dostaje za darmo od kliniki w ramach pakietu, to jakoś to zniosę, na następnej wizycie poproszę o sprawdzenie, i powolne zmniejszanie dawki, chociaż psychicznie to zawsze jakiś taki niepokój, niewiadoma jak organizm zareaguje. Tak bardzo nie chciałabym popełnić błędu, nie zmarnować tej szansy..

          3. Rozumiem Cię, sama stoję na stanowisku, że od nadmiaru progesteronu będę się co najwyżej źle czuła, a to drobiazg przecież.
            Ale ja biorę dużo (dawka 500 mg na dobę), a Ty to już wytrzeliłaś swój progesteron na orbitę chyba…

  31. Cudowne, wspaniałe, fantastyczne wieści:) Beta nie ma innego wyjścia jak tylko dalej szybciutko zachrzaniać do góry! Dzidziol waleczny, po matce;) Trzymam nadal kciuki za kolejne przyrosty.

  32. Izuś – bardzo bardzo gratuluję rosnącej bety! Oby rosła szybciej i wyżej!

    U mnie nici z IUI, więc by nie smęcić w Twoim radosnym wątku napisałam swoje żale w mojej historii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *