Zaraz rodzisz? Jak wygląda fizycznie pobranie komórek macierzystych?

Komórki macierzyste z krwi pępowinowej i sznura pępowinowego mają pewne ograniczenie – można pobrać je tylko raz. Jeśli nas ten temat interesuje, już wcześniej trzeba sie zastanowić, czy chcemy pobrać komórki i zachować je dla swojego dziecka lub rodziny, czy oddać je w dawstwie dla innych, ponieważ od tej decyzji może zależeć wybór banku.

Jeśli chcemy pobrać komórki z myślą o zachowaniu ich dla swojego dziecka lub rodziny, musimy zdecydować się na komercyjny bank, w którym krew będzie deponowana (w Polsce publiczne banki jej nie przechowują). Jest ich kilka rynku. Na jakimś blogu wyczytałam, że takich banków dwa lata temu było 8,  ale nie wiem, czy przetrwały, bo Google pokazują z kolei ofertę  5 firm.

Formalności

Wybór banku i podpisanie umowy powinny nastąpić przed porodem, w 2 lub 3 trymestrze ciąży. Po zawarciu umowy rodzice otrzymują „zestaw pobraniowy”  wyposażony we wszystkie elementy niezbędne do pobrania krwi ich dziecka. Muszą jedynie pamiętać o zabraniu zestawu do szpitala w dniu porodu.

Bezpośrednio po porodzie personel szpitala powiadamia pracowników banku, że krew została pobrana. Następnie trafia ona do laboratorium, gdzie przechodzi serię badań. Rodzice informowani są o ich wynikach oraz otrzymują stosowny certyfikat, na podstawie którego, w razie potrzeby, będą mogli skorzystać ze zdeponowanych komórek.

Jak się pobiera krew pępowinową?

Pobranie komórek macierzystych z krwi pępowinowej jest najwygodniejszym i jedynym nieinwazyjnym sposobem ich pozyskania. Krew pobierana jest przez położną do „zestawu pobraniowego”, który rodzice otrzymują od banku. Procedura pozyskiwania krwi pępowinowej trwa kilka minut, nie niesie ze sobą żadnego ryzyka i nie zaburza przebiegu porodu.

Odbywa się tuż po narodzinach i odcięciu pępowiny. Nie wymaga znieczulenia i jest zupełnie bezbolesna zarówno dla matki, jak i dziecka. Pozyskanie krwi pępowinowej jest możliwe także w przypadku porodu przez cesarskie cięcie czy ciąży mnogiej. Pobranie krwi odbywa się w szpitalach, które współpracują z bankami krwi pępowinowej. Zasięg działania tych banków może być lokalny lub ogólnopolski.

Co dzieje się z krwią pępowinową po pobraniu?

Po pobraniu zabezpieczona i dokładnie opisana krew pępowinowa transportowana  jest do laboratorium, gdzie zostaje poddana specjalistycznym badaniom. Laboratoria przeprowadzają analizę krwi w zależności od przyjętego standardu, a więc zakres ich badań może być różny.

Następnym etapem jest dodanie substancji uniemożliwiającej uszkodzenie komórek podczas mrożenia. Tak przygotowana krew przechowywana jest w ciekłym azocie (w temp. -196˚C), który zapobiega starzeniu się i urazom jej komórek. Zabezpieczoną krew pępowinową można przechowywać kilkadziesiąt lat. Najnowsze badania Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego, opisane w 2010 roku, mówią o zachowaniu funkcji komórek macierzystych po 24-letnim okresie przechowywania.

Nie wszystko jeszcze wiadomo

Komórki macierzyste nie są remedium na całe zło. Nie gwarantują cudownego uleczenia wszystkich schorzeń. Nie wiemy też, co komórki będą leczyć za kilka lat, bo cały czas trwają badania nad ich właściwościami.

***

Dla zainteresowanych przypominam, że na blogu mamy eksperta z banku, lek. med. Tomasza Barana, który odpowiada na Wasze pytania w sprawie komórek. Gdziekolwiek napiszcie pytanie, czy tutaj, czy na stronie z z ekspertem (w menu bloga), czy też w mailu do mnie, zbiorę je i raz w tygodniu opublikuję odpowiedzi.

748 komentarzy

  1. Iza warte przemyslenia i grubszej analizy. Wiadomo ze to nie jest lek na cale zlo ale jesli moze pomoc tez innym czemu nie. Tyle trudu wlozylysmy w chec bycia rodzicami ze takie zabezpieczenie moze byc dodatkowym atutem naszych staran. Oczywiscie najpierw trzeba byc w tej ciazy i urodzic.
    Trzumajcie dzis za moje 3 skunksy mocno kciuki. Ja jestem w rozsypce malej.

  2. Dziewczyny ja dzisiaj poproszę o mocne kciuki! Jedziemy z dzidzią na badanie połówkowe.
    Nie mogłam spać w nocy, tak się denerwuje, zresztą małą znowu leniuchuje i mało się rusza, a zwykle jest małą piłkarką. Jeszcze potencjalnie 18 tygodni i stres ciążowy zamieni się w stres po drugiej stronie brzuszka.

  3. Borówka kciuki zaciśnięte za mnie też poprosze 🙂
    Sza dawaj szybko znac po tej 8 co i jak z tymi wynikami i co dalej.
    Aksug co u Ciebie?(przepraszam ze nieraz pisze aksung ale dyslekcja widocznie nie przechodzi z wiekiem 😛 )
    Psuja trzymasz się jakoś?

    1. Cześć Kochane,
      jestem, czytam Was, obserwuję ale strasznie mi ciężko. Trochę się wycofałam… Do tego wszystkiego dowiedziałam się, że dwie kuzynki są w ciąży. Martwi mnie fakt, że mieliśmy podane aż dwa zarodki, AH, embryo i nic z tego nie wyszło. Nie wiem co dalej.

  4. Sza, nie wiem czy juz bylas u dr i cos wiesz wiecej. Moge Cie troche uspokoic tym co mi dr kiedys tlumaczyl przed badaniem. To ze Twoj M ma mutacje cftr i jest nosicielem to jeszcze spokojnie. Zbadaja Ciebie i jak wyjdzie ze nie masz to juz chyba jest ok. Jesli u Ciebie wyjdzie tez nosicielstwo to ryzyko dziecka z mukowiscydoza jest jak 1:4. Wtedy np zrobicie PGD i spokojnie sie to obchodzi.Wiec zbadanie Ciebie pewnie juz rozwiaze sytuacje 🙂 Nie martw sie na zapas kochana. U facetow np mutacja cftr tez obniza parametry nasienia. Ale w in vitro dadza rade 🙂 Trzymam kciuki, daj znac co sie dowiesz Sza i czy to co napisalam mniej wiecej ma sens.

  5. Borówka, Pati, Sza oby wszystko poszło dzisiaj po waszej myśli. Trzymam kciuki!

    Wężon powinni juz wiedzieć ile zarodków nadaje sie do mrożenia, ja miałam punkcję pózniej i juz wiem ze są 3 a dwa jeszcze walczą.

    Ja wczoraj wreszcie zaczęłam fizycznie cokolwiek odczuwać, zastrzyk piekł mnie jak cholera, siedziałam ze łzami w oczach tak bolało, a pózniej czułam jajniki, nie jakoś bardzo mocno ale jednak. Być moze to przez pełen pęcherz, wypiłam czoraj chyba ze 3l wody, non stop biegałam na siku. Czułam dodatkowo jakby mnie brało jakieś przeziębienie, ale to chyba taki ogólny spadek formy.
    W sumie to chyba lepiej bo jak czytałam wasze wpisy, to czułam sie jak cyborg,
    Dziś juz jest normalnie, nic nie boli.
    Dynie juz są na bazarku, będę gotować zupę krem ( uwielbiam).

    Kończąc kwestie dawstwa komórek ( wczoraj nie miałam juz siły odpisywać ) na dzień dzisiejszy zdecydowałam jednak je zamrozić.
    Oddać zawsze mogę, opłata za mrożenie w skali roku nie jest wysoka (400)
    Prawda jest taka ze do tych watpliwości o których pisałam wcześniej doszły jeszcze kwestie finansowe, mając własne zamrożone komórki dużo mniej zapłacę za ew. podejście do in-vitro, odpadaja koszty leków ( które za chwile nie bedą refundowane) koszty samej punkcji w tym znieczulenie itp.
    Ponadto nie mogę oprzeć sie wrażeniu, ze oddając własne komórki, jednocześnie czekając na wynik testu Beta chcemy sobie „coś załatwić” u tego na gorze, u opatrzności, nie wiem u jednorożca nie ważne u kogo, u kogoś w w kogo wierzymy, ze to trochę transakcja wiązana. Ja oddaje to ale liczę na bonifikatę w postaci tego. Tak nie chciałam.
    Niby to nic złego, bo czego pomagamy innym z pobudek czysto egoistycznych, dzięki temu, my sami czujemy sie lepiej.
    Ale czym innym jest wpłacić komuś kasę na konto i przez to poczuć sie super, potem w zasadzie zapomnieć o sprawie, a czym innym oddać komórki do adopcji, inny kaliber, i tutaj sama chęć pomocy wg mnie nie jest wystarczająca. To musi być świadoma decyzja, podjęta z cała odpowiedzialnością, a niestety pomiędzy punkcją, transferem a drżeniem o swoje zarodki, cała rozemocjonowana i zestresowana świadomej decyzji bym nie podjęła. Dlatego daje sobie czas, to jest ważny temat i ważne decyzje, nieodwracalne.

    1. Anett rozumie twoją decyzję, podejmij ją na spokojnie. Jestem wogóle ciekawa jakie jest zainteresowanie tymi bankami jajek i komórek. Bo jeśli żadne i każda walczy o swoje jaja to szkoda kasy żeby to zmarażać jeśli i tak nikt z tego nie skorzysta a ty masz wątpliwości. Mi Pani dr powiedziala co do kom że jeśli będą 2-3 to szkoda kasy je zamrażać dla siebie. Co innego oczywiście przy zarodkach. jeśli sie wczytałaś dokładnie w umowe i masz wątpliwości to przed podjęciem decyzji sie dokladnie wypytaj co i jak. Nie wiem czy jest aż tyle par co wogóle jajek nie moga mieć nie wiem nigdy sie nie zagłębiałam w ten temat. Nie obrażając oczywiście tych kobiet co ich nie mogą mieć. Ja stopniowo jak już coś będe wnikać w te zapisy. Narazie jestem posra… o swoje 3 skunksy 🙂

      1. Ja mam tych komórek 6-7 taka ilośc często jest pobierana przy normalnej stymulacji, moze być z nich kilka zarodków.
        Faktycznie przy 2-3 decyzja byłaby prostsza.
        O ile nadążam to wczoraj miałaś punkcję, czyli dziś czekasz na info czy coś z tych 3 komórek sie zapłodniły? Right?
        Czekasz na telefon czy jedziesz do kliniki?

      2. Pati, czekających jest o wiele, wiele więcej niż oddających. Jak masz nieco mniej popularną grupę krwi, to czekasz nawet pół roku. I dostajesz 2-3 komórki. Jaka jest z tego szansa na ciążę, to sama wiesz.
        Oczywiście są babki, które oddają zarobkowo, choć oficjalnie tak to się nie nazywa. a biorca płaci za to (z transferem) jakieś 16-18 tys., za 8 komórek. Przynajmniej jeszcze niedawno tak było w W-wie.

        1. Czyli jest coś takiego jak dawstwo ze wskazaniem? O tym nie wiedziałam, choć faktycznie kiedyś czytałam historie ze przyjaciółka oddała przyjaciółce jajeczka. Hmmm to tylko potwierdza fakt, ze ta kwestia nie jest dostatecznie omawiana w klinikach, lekarze najchętniej podsunęliby papier zgody na dawstwo i cześć ( pisze z własnego doświadczenia, bo mój dr. w pewnym momencie cisnął mnie żebym tylko wypełniła papiery i żebyśmy zamknęli temat).
          Co do handlu specjalnie mnie to nie dziwi, skoro można „wynająć burzuch”, sprzedać nerkę, to czemu nie można sprzedać czy kupić jajeczek. Jak jest popyt jest i podaż.

          1. Anett, ustawa teraz nie dopuszcza dawstwa ze wskazaniem, choć być może idzie to jakoś obejść. …
            Wiesz, ja miałam bardzo bolesne punkcje, po nich raz hiperke, drugi raz jej lżejsza formę, że wcale się nie dziwię Twojej decyzji o zamrożeniu jajeczek. Gdybym była w Twojej skórze, tak samo bym zrobiła. Z pewnością nie chciałabym trzeci raz przechodzić punkcji i kolejnego dochodzenia po niej przez 2 tyg do świata żywych. …

          2. W PL każdy rodzaj dawstwa jest anonimowy.
            I tak na marginesie – już ponad półtora roku czekam na zarodki i ciągle nic. Popyt jest tylko podaż mała. Zwłaszcza jak zabrano możliwość gratyfikacji dla dawców. Okazuje się, że „dary serca” za pieniądze tak a „dary serca” za serce to już nie 😉

    2. Anett piękne te Twoje zarodki , aż tyle do blastki dotrwało i do mrożenia super !!!
      Będzie sukces.
      Rozumiem Twoje obawy związane z dawstwem , Ja mam endo i wyczytałam na blogu Izy że z endo nie można oddać komórek do mrożenia więc nie myślałam o tym.
      Na początku zastawialiśmy co będzie jak na przykład będzie 6 zarodków , zostanie 5, pierwszy się przyjmie i co dalej .
      Doszliśmy do wniosku że będzie 6 Dzieci , nie dałbym rady oddać , jedyna opcja że nie mogłabym być już w ciąży wtedy bym oddała Zarodki , nie chciałabym żeby życie spędziły w lodówce.
      Trudny temat i dobrze że sobie go odłożyłaś na później.
      My jako że nam się na ostatniej prostej udało wejść w program i nie zapłaciliśmy nic za in vitro , w 8tc po potwierdzeniu serca przelaliśmy część kasy która miała być in vitro na Dom Dziecka , na wakacje dla Dzieciaków .
      Pewnie trochę tak jak mówisz w ramach pertraktacji z Panem Bogiem , ale w dużym stopniu w ramach wdzięczności i w myśl zasady dzielenia się szczęściem.
      Natomiast masz racje , to była dużo łatwiejsza decyzja , niż dawstwo.
      Odłóż na razie te myśli , masz czas do nich wrócić , wysiaduj pięknie swoje Maleństwo , bądź dla Niego dobra i kibicuj mu żeby pięknie rosło w brzuchu ,
      u Mamy najlepiej 🙂

    3. Anett, włączam się po czasie nieco. Zadziwiłaś mnie Twoim wrażeniem, że „oddając własne komórki, jednocześnie czekając na wynik testu Beta chcemy sobie „coś załatwić” u tego na gorze, u opatrzności”. Wiesz, że równie dobrze możesz zaufać odwrotnej wersji? Zatrzymując komórki – także chcesz sobie „coś załatwić”, zwiększyć możliwości opatrzności, aby Ci pomogła.

      W każdym razie – ja oddałam swoje komórki po 1 stymulacji (do celów naukowych, bo mam endometrioze i nie mogłam oddać w dawstwie) o teraz… żałuję. Głupie, ale prawdziwie. Gdybym jeszcze raz miała nsdmiar – zatrzymałabym je dla nas…. Dobrze robisz… 🙂

  6. My chcemy jeszcze omówić kwestie komórek z Ginekologiem ,ale moja Przyjaciółka jest lekarzem i też aktualnie w ciąży i pięknie mi to wszystko wytłumaczyła jak pół mózgowi bo o taką łopatologie prosiłam , dodatkowo się edukuje na blogu Izy i się zdecydujemy .
    Nie wiem czy dana będzie nam druga Dzidzia , jeżeli później nie trafi się naturalny cud na drugie in vitro się nie zdecydujemy , raczej na adopcje , mamy to już przegadane , ale komórki mogą pomóc Juniorowi , albo Komuś innemu a to jest ogromna wartość.
    Iza dzięki za temat 🙂

      1. Pati Kochana , jeżeli byłaby potrzeba i coś by się po drodze wydarzyło jeszcze , choć nie biorę tego pod uwagę i stracilibyśmy Maleństwo wtedy bym się może zdecydowała.
        Gdybyśmy mieli Zarodki zamrożone , też jak pisałam wyżej na pewno po nie byśmy wracali , ale nie mamy.
        Natomiast jako że nie biorę tego pod uwagę i wiem (staram się tak myśleć) że już musi być dobrze i za 6 mce powitamy Kruszynkę .
        Wiesz in vitro z jednej strony nie jest takie straszne jak się bałam , pod względem technicznym , ale pod tym drugim względem psychicznym wykańcza.
        Rozmawiałam z Lekarzem , powiedział że często jest tak że Kobiety po in vitro ( oczywiście te które nie mają np uszkodzonych jajowodów , albo nie ma tragedii z nasieniem) coś im się po porodzie odblokowuje i same zachodzą w ciąże i na to liczę .
        Jeżeli się nie uda , nie chcę drugi raz walczyć z losem , naturą i swoim organizmem.
        My w czasie tych 4 lat leczenia mocno przedyskutowaliśmy z Mężem temat adopcji , od początku braliśmy ją pod uwagę nie jako coś w zamian , tylko jako szanse na Dziecko , własne Dziecko bo dla nas to też będzie Nasze.
        Dlatego ten temat jest nam bliższy niż drugi raz zaczynać od początku , poza tym mamy umowę z Szymonem że do 35 staramy się o drugiego Dzidziusia naturalnie , drugi Dzidziuś się rodzi i do 40 chcemy adoptować trzecie Maleństwo .
        Za pierwszym razem mieliśmy ogromne szczęście , dlatego nie potrafię czasem w to uwierzyć że Maluch jest we mnie , zwłaszcza że zamiast brzucha to mi dupsko rośnie 😛
        Skorzystaliśmy z in vitro bo chciałam mieć pewność że wykorzystamy wszystkie możliwe opcje na Dziecko , dla Mojego Męża bardzo ważne było żeby ( przepraszam może to brzydko zabrzmi) mieć „swoje” biologiczne Dziecko z naszymi genami , udało się i to jest cudowne uczucie , ale drugi raz nie chciałabym przechodzić przez cała procedurę.
        Podziwiam Osoby takie jak Wężon , czy Aksug które mają na tyle siły żeby próbować znowu , czasem nawet zazdroszczę siły i mocno kibicuje.
        Natomiast każdy obiera własną drogę w życiu i jak tylko jest zgodna z nim samym jest najlepszą z dróg 🙂
        Pati trzymam kciuki za Twoje dwa Zarodki , pamiętaj że 2 Maluchy to dużo więcej niż mieliście do tej pory , myśl o nich i wysyłaj pozytywne emocje , będzie dobrze !!!! 🙂

        1. Magdanr2 aż się popłakałam nie wiem czy to te hormony czy coś innego. Ciesze się z waszej decyzji bo tyle dzieci malych opuściły mamy i rodzina, ja narazie wlacze tak, wiadom o kasa idzie myslalam ze bedzie wiecej zarodkow ale ich nie ma ma nadzieje że skunksiki dojrzeja w sensie ten 2 i z tym pierwszym nic sie nie stanie. Podziwiam was za decyzje i ze to juz przedyskutowaliście o adopcji 🙂 Gratuluje wam decyzji 🙂 Ja narazie prubuję. Nie mam jak inne dziewczyny zadnego dziecka dlatego moze tak sie staram o to pierwsze, ale jak by nie patrzac kazde dziecko dobrze wychowane, nasze nie nasze z nas nie z nas to i tak dziecko ktore potrzebuje milości. Ja jeszcze chyba na to nie jestem nastawiona ale szacun pelen że wy tak.
          Ja to proponuje spotkanie jakies dla nas czytelniczek bloga Izy bo wkoncu każda przeżywa cieżkie chwile ale i też każda może zobbaczyć światełko w tunelu. Ciesze sie że Was mam 🙂

  7. Anett ja sram po gaciach bo usłyszałam że z tego 1 zaqpłodnionego to nie wiadomo czy dozyje a ten 2-gi to czeka dalej a 3 stracony niestety…. Juz nie wiem jak mamm siedzieć na tyłku. Najważniejsze ze po punkcji dziś jakby prawie jej wogóle nie bylo. Ale stresa mam nie wiem czy dzwonic do nich jeszcze poźniej co z tym 1 zarodkiem czy nadal zyje … boje sie…

    1. Pati musisz wierzyć w te dwa zarodeczki. Gdyby zostały dwa z 3 komórek to naprawdę dobrze. Nam zostały 2 z 6 zapłodnionych, nie mówiąc o 14 pobranych jajkach. I jeszcze zamrozili je w fazie wczesnej blastocysty. Jak to usłyszałam to ryczałam cały dzień. A teraz (co prawda nie bez problemów) 8 tydzień ciąży ;-).

      Sza szkoda że zaliczacie „obsuwe” ale przynajmniej Was przebadają i będziecie spokojniejsi. Liczę na to, że wyniki będą w jak najlepszym porządku 🙂 .

    2. Pati trzymam mocno kciuki. Ja za pierwszym razem z 8 jajeczek uzyskalam jedna blastocyste wiec sama widzisz jakie sa cholerne statystyki. Wierze ze zostaniesz z dwoma zarodkami. Jesli ten drugi byl by slabszy to na Twoim miejscy decydowala bym sie na podanie 2. Jest poglad ze ten slabszy pomaga silniejszemu w zagniezdzeniu.

  8. Pati nie martw się na zapas póki co, u nas też z 6 zarodków tylko 1 przetrwał do blastki + transfer świeżaka, a stwierdzono u nas niepłodność idiopatyczną, więc niby wszystko powinno być ok.
    Głęboko wierzę, że na nas wszystkie przyjdzie/ przyszedł czas, jak nie teraz to wkrótce.

  9. Melduję się po badaniu połówkowym, dzidzia jest zdrowa, wszystkie wyniki prawidłowe, więc kamień z serca! 🙂
    Tak bardzo mi ulżyło, że maleństwo dobrze się rozwija i pięknie rośnie!
    Córcia jest śliczna i od razu widać, że to dziewczynka ma taką buźkę delikatną 😀

    Dziewczyny trzymam kciuki za Wasze punkcje, transfery i beciaki. Kto w najbliższym czasie betuje?

    1. Borowka wspaniale wiesci. To teraz mozesz odpuscic stresy i skupic sie na urokach macierzynstwa. U mnie usg 1.09 w czwartek. Tak bardzo chciala bym uslyszec serduszko.. To bedzie 6tydz i 1 dzien. 1.08 mialam punkcie a 3.08 transfer. Pocieszam sie ze u mnie beta byla dosc wysoka i szybko przyrastala. W zaszlym tygodniu w poniedzialek mialam bete 4000 wiec juz pod koniec tamtego tyg powina osiagnac 10000. Zobaczymy. Boje sie strasznie

        1. Patka to Twoja dzidzia jest starsza od mojej o 4 dni. Mam tez termin w klinice na 05.09 bo tez chca potwierdzić ciaze więc jakby w czwartek mie bylo nic to zostaje jeszcze poniedzialek. Chodz ja jestem nastawiona na czwartek. Inaczej nie moze byc !! Jak twoje objawy bo u mnie z dnia na dzien rozkreca się.. Czuje sie jakbym sie czymś zatruła, raz lepiej raz gorzej ale bez watpienia jest to odmienny stan. 🙂

          1. Ja mam na szczęście dość niewielkie objawy, bo tylko wrażliwe piersi, takie parcie w macicy (tozciąga się) i wieczne ziewanie 🙂 omijają mnie na razie mdłości, chociaż zdarzają się sporadycznie. No i miałam dwa razy planienia, ale bez dolegliwości bólowych, więc to się podobno zdarza i oby nie było groźne. A poza tym, najlepszym objawem jest mój mąż, a tak na prawdę to jego zachowanie 🙂 jest jak „do tany przyłóż”, więc chyba najlepszy efekt 🙂 mam nadzieję, że mu to już zostanie na dłużej 🙂 jakiś taki chętny do pomocy nagle się zrobił i nie marydzi jak go o coś proszę 🙂

            A jak u Ciebie? Co Ci się daje we znaki?

          2. I tak mam szczescie ze mna tak nie poniewiera jak Ana 86 ale to chyba dzieki temu ze nie szprycuje sie progesteronem. Nie biore wspomagaczy. Na poczatku strasznie bałam sie odstawić progesteron ale jqk lekqrkq robilq 2 razy progesteron i zq każdym razem byl ponad normy i kazała odstawić to odstawiłam…co do plamienia to miałam po odstawieniu pare dni ale odstawiłam również Aspiryna i od tego momentu jest spokój ufff bo mega mnie to niepokoiło. Jestem senna, zmęczona i hmm mam problemy z jedzeniem chodz w moim przypadku to moze dobrze..:-) na nic nie mam ochoty, jak juz mam zupe w jeden dzien to nq drugi juz wogole niemam na nia ochoty. Takie przykłady moge wyliczać w nieskończoność. Mdli mnie czasami. Mdlosci przychodzą i odchodzą falami ale jak narazie są znosne. Piersi bolą. No i te moje libido…ale czekamy do czwartku co powie lekarz:-)

      1. Anitt spokojnie , Ja byłam 6tydzień1 dzień i Lekarz tylko sprawdził że Dzidzia jest , a serduszka nie podsłuchiwał , za to w 8 tygodniu już waliło jak dzwon !!! 🙂
        Będzie piękna kropa na USG zobaczysz 😀

        1. Ja polecam Mutsy Igo 🙂 świetny wózek 🙂
          U nas kiepsko,dzisiaj miałam wizytę Mała w 22tc5dzień waży 530 gram 🙂 ale żeby nie było tak różowo pomimo leżenia szyjka się znowu skróciła, za tydzień kolejna wizyta jeśli będzie lepiej to dobrze, jeśli gorzej to będę miała zakładany szew i dodatkowo pessar który już mam. Psychicznie czuje sie fatalnie 🙁 strach jest ogromny 🙁

          1. Mimami najważniejsze, że maluszka rozwija się dobrze, problem ze skracajającą szyjką ma chyba co druga ciężarna, z tego co słyszę :/ Dobrze, że jest rozwiązanie, żeby kruszyna była bezpiecznia, staraj się odpoczywać, chociaż wiem, że w Twojej sytuacji to niełatwe. Trzymam kciuki, żeby sytuacja się poprawiła.

        2. Borówka, ja mam x landera x move.. polecam ci pojechac do duzego sklepu z wozkami (my byliśmy w sieci bobowózki i tam kupilismy). Tam bierzesz wszystko do rączki, co Ci się podoba i masz ogląd jak leży. Jak chcesz Nowy to kupujesz nowy, a jak uzywany, to grzebiesz w sieci..

    2. Dobre wieści Borówka 🙂 ulga po takich badaniach jest bezcenna. Masz kolejny krok milowy za sobą 🙂 Teraz ja Cię gonie, jeszcze chwila moment i tez zacznę myśleć o badaniach polowkowych, a dopiero co czekałam jak z owsikami w t….u za beta ;p

    1. Pati, jak do jutra dotrwają 2 zarodki, to weźmiesz 1 czy 2? U mnie transfer 2 zarodkow był o tyle szczęśliwy, że 1 z nami został. Dwa wcześniejsze pojedyncze transfery się u nas nie udały 🙁 ale zapewne nie jest to regula….

  10. Sza kochana ta Twoja cisza mnie stresuje. Tak samo u Wezonka powinno byc juz cos wiadomo jak z mrozaczkami.
    Trzymam dziewczyny kciuki.
    Pati niech moc bedzie z Toba.
    Jednq rada dla Ciebie. Dziewczyny znqjq juz ta historie. Za pierwszym razem mialam sliczna blastocyste klasy A. Bylam taka zestresowana przy transferze a jescze jak lekarz nam powiedzial ze nie zostalo nic do mrozenia to czaraz sie przelała. Zaczelam tak wyc na tym pierdolonym fotelu w trakcie transferu ze az podskakiwalam tak szlochalam. Nie moglam sie uspokoic. Myslisz ze to mi w czymś pomoglo? Myslisz ze będąc w takim stanie zarodek mógł sie implantowac? Dlateg zachowaj jutro spokój. Zrob wszystko aby to byla piekan chwila. Od juta bedziesz w ciąży. Wierz w swoje dziecko ! Czy bedzie klasy A czy D proszę Cię nie przekreslaj go. Ja mialam teraz chwile zwatpienia. W koncy dwa zarodki klasy B i D a porzednio nie przyjela sie blastka A…zycie jest przewrotne. Po chwili niepewnosci uwierzyłam ze bedzie dobrze. Miałam plan B, dalej go mam ale wiem ze bedzie dobrze i nigdy nie będę musiala wdrażać go w zycie !!!

    1. Anitt ppstaram sie byc twarda. Czekam do 8 i dzwonie bo M. nie wie czy isc do pracy czy wsiadamy do auta i jedziemy. Narazie stres jest okropny ale myslami jestem caly czas z nimi. Niech rosna w sile a pozniej niech ja rosne w szerz 😉 oby byly uparte po mamusi i dotrwaly. Bede meldowac po 8.

  11. Pati, trzymam kciuki za transfer!
    Sza, odezwij sie co u Ciebie po badaniach bo sie niepokoje ze tak przepadlas.
    A ja bylam wczoraj na usg w 17 tyg. Te nasze przezycia nie daja o sobie zapomniec. Zobaczylam pieknego Dzidziulka ale sie nie ruszal. Po ostatnim usg genetycznym kiedy fikal jak szalony (dr byl inny i tez mocniej go draznil coby sie ustawil) juz sie prawie poplakalam. A moj dr mowi spokojnie ze Maluszek poprostu spi. Ze jak go wykolysalam po drodze to nic dziwnego. I ze ten moj stres to nalecialosc z przeszlosci a dzieci czasami musza spac 🙂 Na dowod pokazal nam serduszko pieknie bijace z 5 razy cobym wyluzowala. Taki to moj Leniuszek sprytny plci dalej nie pokazal bo nie bylo widac dobrze czy to pepowina czy cos innego i lezal niewzruszony.A na fotce to jakby prosto w obiektyw zerkal Cwaniaczek jeden 🙂 I takie to te nasze paranoje…Dobrze ze dr zna sytuacje to go nie dziwi.

  12. Kochane u nas na szczęście wszystko dobrze sie skończyło. Okazało sie ze M nie ma mutacji cftr tylko wariant. A to to juz w ogole jest bardzo małe prawdopodobieństwo ze dzidzia sie urodzi chora. Nie mniej jednak dla świętego spokoju ja wczoraj zrobiłam cftr. Cały czas jade na gonapeptylu 🙂 12 września mam zadzwonic do doktorka i powie co dalej bo juz powinny byc wyniki. Bo juz mi sie Menopur studzi w lodowce 🙂
    Ale strasznie wczoraj podbudowala mnie rozmowa z lekarzem. On widział ze dzien
    Wczesniej uśmiechnięta byłam zartowalam,a wczoraj weszłam smutna oczy spuchniete,łeb mi pękał z tych nerwow. Jeszcze pokłóciłam sie z męzem,tragedia !!! Ale lekarz caaaaly czas mówił „jak bedzie pani w ciazy,jak juz pani urodzi” i te słowa mi poprawiły humor na cały dzien 🙂
    Takze myśle ze trafiłam na najlepszego lekarza 🙂

  13. Melduje sie juz jestem po. No i troch zestresowana bo podczas podawania kulki jakis skurcz macicy mialam. Odrazu nospa teraz to juz gluoieje jakbym miala ja caly czas scisnieta takie uczucie albo mi sie tylko wydaje…

  14. Pati głowa do góry 🙂 Trzymam kciuki, niech ci się uda. Niech ten sierpniowy transfer będzie udany!
    Mój nie był, a zarodek był klasy top A i du.. i nic… 🙁 Popłakałam sobie w poniedziałek, wczoraj tak dla odmiany powku…a teraz zbieram siły na dalszą walkę. Dzisiaj byłam na wizycie i doktorek stwierdził, że jeśli chcemy to możemy transfer robić we wrześniu. Kurcze nie wiem czy to nie za wcześnie, jakoś nie jestem przekonana. Sierpień dał mi w kość, fizycznie znosiłam to w miarę dobrze, ale psycha wysiada.. Jak by tego było mało bratowa K ma rodzić lada dzień i teściowa się zachwyca i wszyscy wokół, a ja się czuje jak jakiś wybryk natury, eh szkoda gadać 🙁

    1. Eewka przykro ze sie nie udało, to pierwsze podejście?
      Mnie pociesza fakt, ze nawet jak teraz sie nie uda, to transfer crio jest dużo prostszy, bez tylu leków, stymulacji, wizyt, całej tej invitrowej otoczki.
      Cieszę sie że te „mrożonki” są, dają mi psychiczny komfort.
      Mam świadomość ze nie musi sie udać za pierwszym razem, ale to ze niektórym sie udaje sprawia ze ta nadzieja jednak jest. Myśle ze jeśli fizycznie czujesz ze dasz radę to warto iść za ciosem, prawda jest taka ze czy teraz czy za miesiąc to i tak będziesz o tym myślec, nie da sie od tego uciec, odciąć się.
      Ale to moje zdanie, to Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś gotowa.

    2. Ewka, ja też przy 1wszym transferze miałam ładna blastkę i nic. W cyklu z nieudanego transferu mialam scratching i zaraz w następnym crio-z embryo glue i assisted. Mam poczucie, ze mi to pomoglo.
      Każda decyzja będzie dobra.

      1. Tak to było pierwsze nasze podejście. Od początku mówiliśmy sobie, że mielibyśmy wielkie szczęście gdyby się udało ale jak wiadomo w sercu jakaś iskierka nadziei była..
        Mąż jest za tym żebyśmy szli za ciosem i zabierali naszego mrozaczka we wrześniu. Mamy 2 blastki więc jeszcze dwie próby przed nami. Tak jak ty Anett czuje pewnego rodzaju komfort, że są jeszcze te 2 zarodki, że crio jest już „łatwiejsze”, ale co zrobie jeszcze nie wiem.. waham się. Jak na razie szykuje się na jutrzejszy powrót do pracy, starczy już tego lenistwa! 🙂

        1. Ja też jutro wracam do pracy, 3 tyg mialam wolnego. Urlop, później krótkie L4. Niby mialam zwolnienie przedłużyć do czasu weryfikacji, ale skoro czuje sie dobrze to chyba wole zająć głowę czymś innym.
          Trzymam kciuki.

    3. Ewka rozumiem Cie , pewnie po trochu kazda z Nas to przechodziła .
      My mieliśmy do in vitro przystępować w sierpniu , ale w marcu Bratowa Szymona zaszła w ciążę po 8 mce po ślubie , a za chwile Moja Siostra ktora miała takie historie z jajnikami ze nikt sie nie spodziewal 1 mce po ślubie .
      No i z jednej strony Człowiek sie cieszy bo to szczęście wielkie , a z drugiej cholernie boli.
      Dlatego jak się dowiedziałam ze Moja Młodsza Siostra tez nas przegoniła to stwierdziłam ze no juz nie ma opcji zaczynamy bo za chwile 18 letnia Kuzynka zajdzie 😀
      Wiem ze to nie wyścigi , ale Dziewczyny mnie zmobilizowaly no i Mlodsza nie będę 🙂
      No i teraz w 3 chodzimy z brzuchami 🙂
      Z Mężem sie śmiejemy ze Ostatni będą Pierwszymi 😛

      1. Taaa… to nie wyścigi, ale czuję,że odstaje od towarzystwa.. Zresztą jak się komuś udaje miesiąc po ślubie, ciąża przebiega książkowo, wszystko super to zadaje sobie pytanie dlaczego to mi życie daje ciągle w kość (nie tylko o dziecko chodzi) :/ W ciągu tych kilku lat starań przechodziliśmy różne etapy, ja zaliczyłam poważnego doła, jakoś wybrnęłam,potem mój K miał gorszy czas i czułam się tak potwornie winna, nawet powiedziałam mu, że mogę odejść skoro on tak bardzo chce dziecka a ja mu nie mogę dać… Eh, ciężkie to były chwile. Wiele łez wylaliśmy.. Moi rodzice wykazali się sporym zrozumieniem, pocieszali, natomiast teściowie już nie. Nasze relacje z nimi są bardzo napięte, od kiedy usłyszałam jak moja teściowa mówiła do młodszego syna, że mój K był taki mądry a tak ze mną skończył! Wyłam cały dzień z żalu bo uważałam że moje relacje z teściową są dużo lepsze niż z moją matką, a tu się prawdy o sobie dowiedziałam. Szkoda gadać jak to bardzo można się zawieść na kimś. Ale mi się dzisiaj na smucenie zebrało…

  15. Jestem, Olga82, jestem. Właśnie wróciłam z urlopu i próbuję ogarnąć pracę, życie i Was, bo widzę, że nikt nie próżnował; transfer za transferem i nawet jakaś pozytywna beta – Anett, gratulacje, nigdy nie będziesz pewna, czy ten, który się zagnieździł to nie D 😉
    Wężon poszłaś jak strzała! Myślałam, ze wrócę przed Twoją punkcją, a Ty już w bardzo zaawansowanej trochęciąży 😉
    Zmroziła mnie historia małej Wojowniczki-Soni; Kas, niech teraz już będzie tylko słodko!
    Ja się wyciszam przed następną bitwą, ale wyciszam się z całym wachlarzem skutków ubocznych i choć wiem, że na sztucznych cyklach zagnieżdżają się piękne Heluszki, to ja już odpadam. Drugi i ostatni, bo wykorkuję.

    1. Ciążowe gratulacje oczywiście dla Anitt, Anett będziemy gratulować już wkrótce.
      To teraz blog dostosowuje awatary do nicków? No to będę niebieska z niebieskim znaczkiem 🙂

    2. Fajno! Tak myślałam, ze masz wakacje czy reset:)
      Jak bylo na urlopie?
      Czyli juz wystartowałaś? Jakie skutki uboczne?
      Uściski! Twoje słowa o miłości i mleku dla Heli stawiają mnie do pionu w kryzysach. Dzięki.

      1. No to jesteśmy kwita, bo jak mi jest buro i niemrawo, to myślę o tych paznokietkach i brnę do przodu. Gdybyś jeszcze kiedyś zapomniała, że jesteś najlepszą mamą dla Heluszka, to się polecam. Do usług. A z tym pionem nie przesadzaj, czasami sobie przecież można pobyć najlepszą mamą w pozycji horyzontalnej.

        Co do skutków ubocznych to wszystkie: od bólu piersi i chwiejnych nastrojów po problemy ze wzrokiem, bezsenność, wymioty i omdlenia. Z wymienionych w ulotce nie odnotowałam tylko bólu jąder i zaburzeń erekcji 😉

        A na urlopie byłam w Polsce, trafiłam na kiepską pogodę, ale najadłam się porzeczek do wypęku i nagadałam po polsku do bladego świtu. Czyli same przyjemności 🙂

      1. Jestem, Iza, wróciłam rzygać tęczą na Twoim blogoskłonie 🙂
        I dziękuję, że mi przypomniałaś, że mam rolki! Wychodzę bladym świtem vel tutaj ciemną nocą, bo nie umiem hamować i wszystkie akcje typu piesek po jednej stronie ścieżki, właściciel po drugiej, a pomiędzy smycz są dla mnie opłakane w skutkach, ale jest moc, wiatr we włosach, pot na tyłku i morska bryza na ustach. Pysznie!

  16. Dziewczyny, gratuluję tym którym się udało. Soniu, dziękuję, że pytasz. U mnie wydawało się, że wychodzę na prostą i zdecyduję się wziąć zarodki we wrześniu… aż jedna niby nieważna rzecz tak mnie wyprowadziła raz z równowagi, że przestałam spać, nawet wyjazd ma urlop nie pomógł, zaczęłam brać zolpidem i brałam przez 2 tyg., ale przestał działać tak jak powinien i co raz mniej po nim spałam. Wrócił z urlopu wykończona. Wczoraj nie wzięłam tabletki i nie zmrużyłam oka w ogóle. Jestem wykończona i pewnie wybiorę się do specjalisty, pewnie zapisze mi leki i nici z transferu 🙁 Już nie wiem co mam robić. Chyba za dużo problemów i porażek w krótkim czasie (nie tylko IVF)… Może coś poradźcie? Soniu, a Ty co zdecydowałaś?

  17. Fajno! Tak myślałam, ze masz wakacje czy reset:)
    Jak bylo na urlopie?
    Czyli juz wystartowałaś? Jakie skutki uboczne?
    Uściski! Twoje słowa o miłości i mleku dla Heli stawiają mnie do pionu w kryzysach. Dzięki.

  18. Hej, jestem. Piszę z domu. Przyjechaliśmy w nocy.
    Mam mieszane uczucia. Miałam nadzieję, że będą chociaż 4. Są tylko trzy i to na dodatek zamrożone od razu, w 2 dniu. Z pozostałych 4 w obserwacji żaden nie dożył do blastki.
    Nie wiem czemu, embriolodzy tak decydują. Podobno jak nie mają wątpliwości, to mrożą szybciej.

    Anett, Tobie te trzy też zamrozili młode? Kiedy betujesz?
    Ewka przykro mi, że się nie udało.
    Pati, kiedy będziesz wiedzieć, czy ten ostatni zamrozili? Nie odpoczywaj za dużo, tylko się zmęczysz, a zarodkowi nie pomożesz.

    Niebieska, też myślałam, że dopiero będę w trakcie stymulacji teraz. Sama się zdziwiłam.

    1. Mi tez zamrozili wczesnie, po 3 dniach. Pytalam lekarza czemu tak szybko, bo wydawalo mi sie że co najmniej 5 dni beda hodować, to mi odpowiedzial ze jesli zarodek jest bardzo dobry to szybko osiaga odpowiednie do zamrozenia stadium.
      Tiiaaa no co nie mam wyjscia, musze mu wierzyć. Choc to dla mnie też dziwne.
      Pozostale 2 sa jeszcze hodowane, w pon dowiem się czy coś przetrwalo.
      Też nie mam żadnych objawów, poza leniem ale to i bez ciąży miałam.
      Nie wiem kiedy betowac, chyba wczesniej nic 10 dpt to wróżenie z fusów?

      1. Dziewczyny a w tej mojej klinice na odwrót, trochę jak w Hiszpanii ;-). Byłam zawiedziona że do blastki dotrwały tylko 2 z 6 zarodków i zapytałam lekarza czy nie mrożą wcześniej. A on, że tylko jeśli widzą że zarodki słabe i nie przeżyją na szkiełku do 5 doby albo jak jest tylko jeden.
        Trudno powiedzieć jak lepiej, bo i z blastek i z młodszych się udaje albo nie.

    2. Wężon, przecież Ty masz taką chwytną macicę, że dwudniowe też chętnie łapie!
      Ja myślę, że co klinka, to inne standardy. A w Polsce na dodatek przyzwyczaili się z programu hodować do blastek. U nas zostawiają dłużej na szkiełku tylko jeśli jest bardzo dużo i bardzo dobrej jakości, a moje wszystkie zamrozili w trzecim dniu. Zapytaj w klinice. Wyedukujemy się wszystkie, a Ty będziesz spokojniejsza, że w lodzie masz same czempiony.

  19. Co do samopoczucia – jak zwykle nic. Ale nie mam też jedynego objawu występującego poprzednio- w ogóle nie bolą mnie piersi. Ale oba poprzednie razy bolały już przed transferem, więc to też nie przesądza.
    Mam jednak przekonanie, że trzy udane transfery pod rząd są mało prawdopodobne.

    1. ja tam i tak jak w ciazy wygladam po tej punkcji, a cycki to też mam wielkie przed transferem, Wężon a ty kiedy betujesz ?? 2.09? dobrze kojarzę? jak 3 udane transf pod rząd? bo czegos nie załapałam chyba…
      u mnie jedna kom zero zapłodnienia czekaja w pon mam dzwonić, 2 zmutował i genetycznie była zła a 3 siedzi we mnie ten co na poczatku odrazu zaskoczył, podzielił sie na 4 tylko jedno kolko jest ciut mniejsze wiec taki a/b. Ja to mam nadzieje ze ten skunksik sie utrzyma juz tak pod gorke wszystko idzie ze szok… Jeszcze sie dopytałam o plamienie bo ja mialam wczesniej to implementaxcyjne to tu tez sie moze zdazyc, chmm wtedy w 10 dniu hmm zobaczymy teraz, o dziwo jajniki mnie zaczeły pokłuwać od czasu do czasu i po transferze o dziwo prawy nie lewy. No ale przecie to za szybko by bylo hehe pewnie po punkcji dały o sobie jeszcze znac.

      1. Pati, w marcu tego roku miałam udane crio blastki, serce ruszyło, ale zaraz stanęło. Pierwszy transfer po pierwszej punkcji w grudniu 2014 też był udany. Z dwóch dwudniowych zarodków były bliźniaki. Odetchnęłam po pierwszym trymestrze, a w 14 tyg. odeszły wody z jednego płodu. Wdało się zakażenie, prawie dostałam sepsy i musiałam usunąć ciążę, z żywymi dziećmi, żeby ratować swoje życie.

  20. A ja leże i leże i już mnie kurwi… strzela. co bulgotanie skurcz kichni ecie kaszlnięcie to ja w nerwach że zaraz wyleci, tym bardziej że już podczas transferu prawie wyleciał. Ja leżeś nie potrafie co najwyżej siedzieć ale chyba nie o to chodziło 🙂
    Zazdroszcze tym co mają mrożonki….
    Ej acard 75 w jakich dawkach bralyscie po transferze i na co to jest?
    Moj skunksik podzielil sie na 4 ale jest a/b . juz mi to obojetne byle by był. Endo 7-7,5 ehh moja zmora. czy testowanie 10 dpt jest dobrym pomysłem? Badać estradiol i prog jesli tak to w jakich dniach? Skoro mam taki problem z endo no i jedna tą biochemiczna za sobą. Metformine mam przyjmowac dalej to mnie ucieszylo, może zdziała to kolejne cuda…. Czy musialam sie tak zestresowac przy tym transferze, że nawet lekarka na pielegniarke krzyknela bo moj pecherz ucisnal macice i nastapil skurcz i widzialam jak skunksik sie obsunal…
    A teraz tak sobie czytam to stwierdzam ze jeszcze sie qwypsikalam o 9

  21. Pati, acard jest na to zeby macica byla lepiej ukrwiona i dotleniona. Ja wlasnie na cyklu z Aspiryna 100( to to samo co acard) zaskoczylam wiec sluchaj sie lekarz co mówią, nie kobinuj, niczego nie zmieniaj. Odpoczywaj i mysl pozytywnie 🙂

    1. Anitt właśnie acardu nie dała , a stwierdziła a to przepiszemy albo nie no nie wiem nie nei juzz nie. Ot tak także się dokształcam głupia o tym embrio glu zapomniałam dopytać ale chyba nie było bo przecież ja nie miałam pakietu a z marszu pojedynczo wszystko, jakoś wszystko do dupy. A acard sobie połknełam już. ale najgorsze jest to ze mam jakieś dolegliwości jelitowe….

  22. Pati, spróbuj nieco wyluzować. Nie googluj, nie szukaj, spróbuj zaufać lekarzom. Miotasz się i miotasz, a to nie pomaga. Wiem, łatwo się mówi, też to przechodziłam. Wyłącz internet, idź na spacer, włącz film, nie myśl, nie kombinuj.
    Ciągłe rozpamiętywanie to ciągłe napięcie.
    Już nie masz na to wpływu! Bierz przykład z Wężona, pojechała na urlop 😉

  23. Niebieska, juz doczytalam:)
    Melisko, nie mam poki co sily podejsc. Emocjonalnie jestem troche oslabiona. Czekam az estrogeny po 2 transferach na cyklu sztucznym ze mnie sie wyplukaja i bede znowu silna babka a nie jakas taka placzliwa etc:))) Nawet nie myslalam, ze taki bedzie koszt tego in vitro. Mowie o emocjach. Ale znajoma lekarka (nie ginekolog ale jendak lekarz;))) mowi, ze te hormony „wyplukuja sie” z organizmu ok 3 mies max pol roku. Wiec trzymam sie tej mysli i wierze, ze lada dzien „wroce do siebie”. Natomaist jestem przerazona na sama mysl, ze wracajac po mrozaki musze znowu ladowac w siebie jakies leki. Na szczescie plan jest taki, ze podchodze, dla odmiany, na cyklu naturalnym.
    Poki co czekam na pozytywana bete Wezona i teraz Pati, Anett:) Mam nadzieje, ze nikogo nie pominelam. Gratuluje Anitt!

    1. Ach, Soniu, jak ja Cię rozumiem. Od maja jadę na hormonach, na dodatek ostatnie 3 miesiące zupełnie bez przekonania. Jestem umęczona. Mimo to, chwilowo nie planuję przerw, jestem na tym etapie starań, że potrzebuję działania, nawet jeśli wiąże się to z hormonalnym cugiem. Potem odpocznę, cudne manowce…
      U mnie lekarz nie zgodził się na transfer na cyklu naturalnym, ale teraz się zgodzi! Zamierzam mu wytrącić z ręki każdy jeden argument.

  24. gaja tu masz racje już nic nie wskuram nie wepchne sobie go dalej :P, tylko wiecie co dziś na dobra spr 1dpt a mnie brzuch jajniki bardziej napierdzielają niż na drugi dzień po punkcji. Z tego co podejrzałam przed transdferem na moich jajnikach zostało pełno czegoś co przypomina jajka, torbiele? ale powiem ze masakra jajnik kuł poł nocy, brzuch a to scisnietey a to napiety, mi to już rybka niech te objawy ubnoczne mina jak najszybciej, bo chce normalnie funkcjonowac, a nie tu ciagnie tu boli tu rwie itp…
    gaja a w internecie nie szukam od tego mam was 😛
    PS hormony chyba zaczeły działać bo bym najchetniej zabiła mojego M.

    1. Pati zwykle takie rozchwianie świadczy o jednym. Węszę tu ciążę. 10dpt śmiało możesz testować. U mnie 9dpt 3 dniowego zarodka juz była beta! Trzymam kciuki! A to ze ściska i napina to tak bedzie jeszcze 8 miesięcy hihi.

      1. Ewelka dla mnie pachnie tu po prostu brak fajek od wczoraj ale powiem ci że jakoś rzadko mam na nie ochote, ale czuje sie nabulgotana w brzuchu wszystko mnie ciagnie no mowie gorzej niż po punkcji, może wlecze sie jakaś hiperka, chociaż powiem wam że wczoraj w momencie taak mi sie spać zachciało…. a pamietam jak to w poprzedniej na siedząco usy[piałam ale bez przesady to dopiero 1dpt, stres zrobił swoje… no to jak 10 dpt można betować to ja betuje w takim razie 10, akurat sob wypada bede mogła się wyryczeć jak coś w nd 😀

          1. Psuja jak dobrze pamiętam ty chyba miałaś te weryfikacje 3,6 i 10 dpt. Czy dały ci one jakąś podstawe żeby zwiększyc prog lub inne leki? Oczywiscie nie mowie o becie bo tego jak ognia sie boje i napewno jak cos zrobie tylko tamte.

  25. Dzień Dobry 🙂
    Pewnie część z Was pomaszeruje dziś ze swoimi machuchami dumnie do szkoły!
    A może są tu Panie nauczycielki?
    Pewnie to przez hormony, ale wzrusza mnie to dziś od rana.
    Mieszkam niedaleko przedszkolna i czesto idac na przystanek mijam grupe takich gamoni, dopiero po odpowiedzeniu: dzień dobry, dzien dobry, dzien dobry ze 20 razy można iść dalej…. Mam nadzieje ze kiedys doswiadcze też tego uczucia, tej rodzcielskiej dumy pomagając założyć młodemu człowiekowi tornister na plecy, czego sobie i Wam życzę.
    Teraz marsz do pracy, szef wściekły i obrażony jednocześnie za L4 to szybko sprowadzi mnie do parteru.
    Milego dnia.

          1. Hehe, ale niecierpliwy. Dzisiaj to jeszcze nic nie wiadomo. Dwudniowy to się dopiero 5-6 dnia przyczepia. W 6 dniu może być jakaś śladowa beta.

          2. Wężon no też mu tłumacze, to nic nie dociera, skunksik wypaść przeciez nie wyleciał a mnie te hormony to już męczą i to uczucie balona w brzuchu. A spać to cały dzień moge. A to 1 dzień po transferzem, chyba emocje też schodzą.
            Taa to 5-6 dzień to coś czuje plamienia… ale już się dopytałam że skoro raz miałam to teraz niewykluczone że też może się pojawić.
            Może głupio pytam ale nie ciągnie cie by spr w 10-12 dpt tylko czekasz do 14?

          3. Pati, na betę idę 12 dpt. Taki jest oficjalny termin przy dwudniowych.
            Kłuć się nie będę wcześniej, bo nie lubię pobierania. Ale może 10-11 dpt zrobię test.

    1. Anitt, brązowe i to takie minimalne nic Ci nie zrobią.
      Ty latasz prywatnie, czy z ubezpieczenia na te wizyty? Pisałaś, że u Was tak się nie przejmują, a za każdym razem bez problemu Cię przyjmują.

      1. U nas w sumie nie funkcjonuje cos takiego jak prywatne wizyty. Sabprywatne małe lub większe praxis lekarskie które maja podpisane konyrakty w kasami chorych. Dzisiaj ide do gina ktory rok temu robił mi laparo. Wzbudził moje zaufanie. Chciała bym aby prowadził moją ciążę. Praxis do którego chodziłam między in vitro odpada. Lekarki tam sa mniej wiecej w moim wieku. A ten lekarz z dzisiaj to facet, Turek kolo 40stki. Odbiera również porody. Wiec sadze ze bede pod dobra opieką. Nastrój mi dzisiaj siadl…

        1. Anitt, głowa do góry, ja też co 3 dzień mam plamienia. Już mnie to tak nie rusza jak za pierwszym razem, ale gdzieś tam wewnętrznie spina jest. Najważniejsze, że nic Cię nie boli, nie ma skurczu itp. Podobno plamienia to norma.

        2. Anitt kochana zachowaj wzgledny spokoj. Sama mowilas ostatnio ze takie brazowe i niewiele to nie powod do zmartwien wg dr, pamietasz? Taka juz nasza uroda ze czystej radosci to sa momenty a stresu cale morze…Ale od momentu do momentu, od tygodnia do tygodnia i jakos do przodu 🙂 A jak sie czujesz tak wogole? Chyba gdzies pisalas ostatnio ze w miare ok, dobrze kojarze? trzymaj sie! A moze zobaczysz juz dzis serduszko? 🙂

        3. Anitt nie powiem nie przejmuj się ale wiedz że nawet krwawienie nie musi oznaczać najgorszego. Po trzech razach już to wiem chociaż zawsze stres jest ogromny i niepewność. A plamienia u mnie to właściwie na porządku dziennym.

  26. Wężon jak powiedziałam M. to co napisałaś że zagnieżdża się dwudniowy 5-6 dnia usłyszałam pytanie: „A to co on teraz tam robi? Imprezę sobie urządza czy co?” 😀 😀 😀
    Hehe faceci 😛 Co do tej imprezy to bym się nawet zgodziła i dodała że z balonami i fajerwerkami :P.

  27. To był długi dzień. Weszliśmy z prawie godzinnym opóźnieniem. nasza dzidzia jest wymiarowa co do dnia:-) czyli 6t1d. Serduszko ślicznie bije:-) ma już 7mm. Wszystkie emocje zeszły na fotelu.

    1. Anitt to super. Juz slyszalas serduszko. Plamieniami sie nie przejmoj juz ci kiedys pisalam ze znajoma plamila cala ciaze.
      Ja za to mam poczatek hiperki 😉 wlasnie wracam z N. Nawet nas Pani w Aptec pamieta z wczoraj 😉

      1. Skąd wiesz ze to poczatek hiperki? Mialas robione jakies badanie? Kurcze ja dzis nie dopiełam żadnych spodni, poszlam w spódnicy dresowej do pracy. Mam tak wzdęty brzuch ze tragedia. Namiastka ciąży bez ciąży. Troche mnie tez od czasu do czasu lapia skurcze i trudno mi wziąć gleboki oddech… mam nadzieję ze to typowe obijawy potransferowego stanu.

        1. Dziewczyny uwazajcie na te objawy. Lepiej pojsc podejrzec na usg czy plyn juz sie nie gromadzi i ile go jest. Szczegolnie jak jest juz problem przy oddechu. Ja zawsze po transferze dostawalam leki na hiperke np dostinex i fraxiparine bo mialam sklonnosci.A mialam wzdecie, brzuch bolal od punkcji(taka przygarbiona troche chodzilam) i rozpieranie czuc.I tez zawsze mowilam ze nic mi nie jest…Pijcie mega duzo wody i mleka zeby wyplukac hormony.Nie lekcewazcie tego bo ewentualna ciaza podbija hiperke.

          1. Ana86 ja biore dostinex, i dodatkowo zatrzyki z clexane lekarz mi przepisal od razu po transferze bo na usg wyszly powiekszone jajnniki. Troche mnie to niepokoi, ale tez nie chce panikowac.

          2. Mnie nic nie boli. Po punkcji to ja wracam do pracy i normalnie siedzę. Nie mam pojęcia, co to dolegliwości potransferowe.
            Ale ja zawsze mam mało objawów z brzucha. Początku porodu Laury też nie poczułam, a przy porodzie bliźniaków jak zawołałam pielęgniarkę, kiedy wreszcie zacznie boleć, to ledwo zdążyła złapać. Ostatnie poronienie było długie, ale właściwie bezbolesne.
            Jak mnie lekarz pyta, czy coś czuję, to wpadam w lekką panikę.

          3. A mnie zawsze dziwilo jak tu pisalyscie ze po punkcji nic nie czujecie. Mialam 2 punkcje i siadac po nich prawie nie moglam 🙂 A gdzie reszta. I sie tylko modlilam-dopusccie mnie do transferu chocby nie wiem co.Jak macie leki to sie rozejdzie z czasem raczej.

      1. Dzieki dziewczyny za słowa wsparciw. Od lekarza dostałam od razu zaświadczenie o zqkazie powrotu do pracy az do terminu porodu 🙂 wiec wspaniale. Moja szefowa sie zdziwi 🙂 ale po porodzie i tak nie zamierzam tam wracac !!! Zycie jest wspaniale!!
        Postanawiam oficjalnie od dzisiaj nie zamartwiac sie !! Zamierzam cieszyć sie ciąża a nie tylko wegetowac od wizyty do wizyty. Co ma sie stać to i tak sie stanie. Chcę być teraz poprostu szczesliwa.

    2. Anitt, pięknie! Strachy na bok i ciesz się tym stanem. To Wasz czas, skup się na sobie i maluszku. Ciężarne blogowe ciocie donoszą, że ciąża tak szybko mija, że ani się obejrzysz, a będziesz tulić dziecko w ramionach. Zdrowe, piękne i Wasze.

  28. Anitt -bije serduszko. Kochane Maleństwo. Tak się cieszę 🙂
    Ps. Czy pragnienie drugiego dZiecka jest czymś niestosownym ? Bo usłyszałam że powinnam być wdzięczna za jedno – jakbym z 7 morderstw popełniła.

    1. Aga dzieki za mile slowa.
      Ja jestem i będę wdzieczna losowi do konca życia. Niewiem czy kiedykolwiek zdecydowała bym sie jeszcze raz przeżywać koszmar in vitro żeby miec drugie dziecko. Zawsze oficjalnie to mówiłam. Czasami jest tak ze jestes na tyle silną osobą że nie odbija sie to na Twojej rodzinie. Trzeba mieć siłę i kasę. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji że moje dziecko nie jezdzi na wakacje, odmawiamy sobie kina,odmawiamy sobie normanego życia żeby tylko wpakować kolejne 20 tys bo może tym razem uda się mieć drugie dziecko. Czasami idzie wszystko gladko, ludzie maja kase, silne charaktery i wychodzą z tego z tarczą. A czasi jest tak ze zamiast docemic to co mamy i cieszyć sie tym to gonimy marzenia kosztem rodziny.Mam umowe z mężem. Jeżeli wszystko pójdzie tak jak trzeba to było 2 i ostatnie in vitro. Nie ma mowy o kolejnym koszmarze nawet za cene drugiego dziecka.
      Mamy na szczęście mrozaczki ale sam lekarz mowil nam przed transferem ze doradza nam jesli sie nie uda odrazu sie stymulować bo niema raczej co na nie liczyć.
      Czytając to nie chcę żeby ktoś sie na mnie obraził ale takie jest moje zdanie. Mój punkt widzenia.

    2. Aga M to prawda ze powinnaś być wdzięczna ze masz jedno dziecko i zapewne jesteś, ale wg. mnie nikt nie mam prawa twierdzić ze chęć posiadania drugiego to jak napisałaś jest czymś niestosownym. Myślenie w ten sposób moim zdaniem nie różni sie od myślenia tych ludzi którzy uważają ze invitro to kaprys, a tego chyba tłumaczyć nie trzeba. Głowa do góry, to Twoje życie, twoje marzenia, nikt nie ma prawa Cię oceniać, choć jak wiadomo ignorantów nie brakuje.

    3. Ja mam trochę tak jak Anitt , o czym pisałam u góry .
      Na razie chciałabym tą jedną ciąże donosić 🙂 i bardzo bym chciała żeby nasze Maleństwo miało rodzeństwo , ale jeżeli nie uda się po ciąży za jakiś czas naturalnie , na co ponoć po in vitro są szanse to drugi raz bym się na całą procedurę od początku nie decydowała.
      Z takich samych powodów jak Anitt , psychicznie nie dałabym rady drugi raz.
      Zakładamy adopcje , zresztą zawsze chciałam 3 Dzieci , więc tak czy inaczej będzie 2 lub 3 🙂
      Natomiast nigdy nie oceniam nikogo kto próbuje dalej , odwrotnie podziwiam za siłę woli , psychiczną i walkę .
      Jeżeli coś nie jest dla mnie dobrą drogą , nie znaczy że dla innych nie jest najlepszą z możliwych , Aga nie przejmowałabym się głupimi opiniami ludzi którzy nie mają pojęcia o czym mówią i co przechodzimy .
      Czasem lepiej zignorować niż się niepotrzebnie denerwować , jak Ktoś chcę mieszkać w zaścianku intelektualno-emocjonalnym to za nic go nie przekonasz , a w sumie nawet nie warto .
      Walcz o swoje marzenia 🙂

    4. Aga M, mimo ogromnego strachu o córkę, mimo niespodziewanie trudnego porodu, jeszcze d-a nie przestała mnie boleć a już myślałam, że oto stało się coś tak pięknego, że nie mam odwagi prosić Boga o jeszcze…

    5. Aga, ja pragnęłam trzeciego…
      Tyle, że my mamy jeszcze bardzo dużo mrozaczków, mając już dzieci raczej nie zdecydowałabym się na kolejną stymulację. Tak jak napisała Anitt, nie wyobrażam sobie, że miałabym odmawiać żyjącemu dziecku wszystkiego, bo potrzebuję 20 koła na ewentualne rodzeństwo.

  29. Anett tak byliśmy w wawie jak tylko zadzweoniłam na alarmowy to albo szpital albo do nich. Płyn jest, jajniki powiększone, wczoraj pierwsze strzały z leków plus konska dawka espunisanu. Co do spodni to ja problemu aż takiego nie mam, aż tak mnie nie wywaliło 🙂
    ana86 no to racja co piszesz że jeżeli skunksik sie zagnieździ to objawy będą większe hiperki (szczerze już sie nie moge ich doczekać) ale ja jak patrze na wode to już na wymioty mi się zbiera, tymbardziej ze sikanie w moim przypadku jestr średnio miłą sprawą i mnie ciągnie. No ale coż… Przecież nikt nie powiedział że będzie łatwo.

    1. W sumie jak o tym mysle to mi jednak ciaza stanu az tak nie rozkrecila. Bylam jeszcze wzdeta,brzuch bolal itp ale sie rozchodzilo z czasem.Ale slyszalam tez ze na lekkiej hiperce sie lepiej zarodki przyjmuja na tej szarzy hormonalnej.Dlatego za 1 razem do transferu mnie nawet nie dopuscili.A za drugim zakazali dwoch bo niby blizniaki beda.I w sumie moze cos w tym jest 🙂 A moze to czysty przypadek…kto to wie.

      1. Ana86 to ja chyab mialam ful.zestaw lekow do stymulacji normalnej wyszlo przestymulowanie. Niby metformina tez dobrze wplywa. Te zastrzyki tak samo. Ja i tak martwie sie samym soosobem transferu ale bylo minelo. Teraz mecza mnie zaparcia, ale woda po ogorkach kiszonych sprawia cuda.
        Brzuch okreslila bym bez zmian moze iut mniej ciagnie, zaraz przysysam sie do butli z woda. Pani dr powiedziala ze to lekkie objawy hiperki jeszcze nie hiperka. Chyba dobrze zrobilam jadac przynajmniej jestem spokojniejsza a Skunksik( a przepraszam wczoraj uzgodnilam z moim brzuchem ze bede juz mowic karaluszek albo kropek byle by tylko przy tych wszystkich akcjach sie trzymal kurczowo mojej macicy) Bo endo podczas transferu nie zachwycalo w porywach 7-7.5

  30. Dzieki dziewczyny, jeśli obiawy bedą sie dalej nasilać to dzwonię do D niech mówi co mam robić, po nocy mam wrażenie ze jest troszkę lepiej, przynajmniej mogę wziąć normalny głęboki oddech.
    Brzuch dalej jak balon, ale to mi specjalnie nie przeszkadza, oby tylko nikt sie nie odważył ustąpić mi miejsca w autobusie….
    Stymulacja zero objawów, punkcja przyjemna i bezbolesna, transfer tak samo a tu masz, taki psikus. Równowaga musi być jednak w przyrodzie!

    1. Anett, Pati nie miałyście badanego estradiolu przed punkcją? U mnie na dwa dni przed był ponad 5000 i choćbym błagała na kolanach, nikt by mi nie zrobił transferu. Myślę, że to nie hiperka sprzyja ciąży, tylko ciąża ją potęguje. Dodatkowo zmienili mi lek na dojrzewanie jajek; nie wiem, co Wy dostałyście ale ovitrelle napędza hiperkę. Tyle że zdążyłam już go wcześniej kupić, więc stoi w lodówce i chyba sobie na nim zupę ugotuję.
      Dbajcie o siebie i do lekarza! Ten blog zna takie historie galopujących hiperstymulacji, że włos się jeży, nie idźcie tą drogą.

      1. Miałam badany Estriadol ale 5 dni przed pukcją, wynik sprawdziłam ok. 2 tys. Właściwie nic on nie wnosi bo nie wim jaki był wynik tuż przed punkcją. Zastrzyk z ovritelle miałam dzień przed godziną 0, wtedy juz nie brałam żadnych innych leków.
        U mnie dawki leków były naprawdę malutkie, ostatnie dwa dni to Puregon 75 i 50.
        No nic tu nie wymyślę, będę sie obserwować i w razie czego działać.

        1. Anett ja wogole miałam nie mieć nadprodukcji jajj byłam na lamettcie 3-7, poźniej an puregonie 75 4-9 i poźniej zapadła decyzja że invitro i menopur 150 i orangutan 10-12 i 12 strzał z ovariette.
          Anit a ciebie coś ciągnie w sensie jajniki macice czujesz opuchniętą czy tylko obwód brzucha ci sie zwiększył?
          Ja chyba na twoim miejscu bym skontrolowała to w klinice, zadzwoń chociaż do nich.

      2. Niebieska w 2 dni przed punkcja miałam badany 2748 pmol/l. I że oki, Dawki małe, pożniej dopiero orangutan i menopur 150 przez 3 dni i 3 ovariete, przed punkcją nie było jakoś szału w ilości jajek. No nic musi boleć niech boli. poczekam wekend. Po prostu jestem kilo cięższa napompowana woda, zatkana jedzeniem, i czekam aż to minie. 1 litr wody za mna jeszcze 3 litry przedemna, zaraz pękne. Pozatym jestem taka śnieeta że to masakra.

      3. Podpisuje się wszystkimi palcami pod tym, co pisze Niebieska. Nie czekajcie z żadnymi objawami hiperki! Ja w ostatniej chwili wylądowałam w szpitalu,padając na ip. Gdyby mama zabrała mnie do szpitala chwilę później mogłoby być tragicznie, miałam 10 kg wody w brzuchu. W piątek miałam transfer, a we wtorek trafiłam do szpitala, a powinnam wcześniej, zachowałam się nieodpowiedzialnie. Uważajcie na siebie!

        1. Mała Aniu, między innymi o Tobie myślałam, pisząc o tych horrorach. O Tobie też myślałam, kiedy na wpół przytomna po punkcji złapałam lekarza za rękaw, wybałuszyłam na niego lekko zamroczone gały i konspiracyjnie szepnęłam „boję się hiperstymulacji”. Wtedy mi wyjaśnił, że bez ovitrella i bez ciąży nie ma żadnego zagrożenia.
          Tylko takie małe sprostowanie, to nie Ty zachowałaś się nieodpowiedzialnie, tylko Twój lekarz!!!

  31. Ja miałam nakazany ovitrelle do samej punkcji… lekarz zachował się bardzo źle, a ja nie powinnam czekac tyle ze straszym bólem, wymiotami, brakiem sikania, wszyscy mi mówili,że powinnam już iść do lekarza, a ja się bałam, poza tym lekarz przez tel mówił, że to pewnie przez powiekszone jajniki, że tyle było jajek… masakra jak sobie to przypominam to aż mnie znowu wszystko boli :/

    1. Mała ania, no nie aż tak źle nie jest, troche wody jest, jajniki lekko powiększone (nawet recepty na ref na zastrzyki nie dostałam-bo to jeszcze nie stwierdzona hiperka) mam pić wode brać tabletki i leki, zrobić jakieś badania i tyle. Nie wuiem czy jest lepiej czy gorzej, może ciut lepiej ale to ciut ciut. Sama stwierdziłam że dobrze zrobiłam że zadzwoniłam i że pojechaliśmy do p. dr żeby zobaczyła a nie że czekałam. Najważniejsza moj karaluszek, nie chciałam jechać bo bałam się że jak mi odrazu dzien po transferze zamyrdaja usg to już wogóle będzie po ptakach.
      Anett ty dzwoń do lekarza mi sie brzuch nie powiększył a wode mam, ciebie od czasu do czasu ciagnie mnie cały czas a może być to to samo. Chociaż jak odrazu byłaś na tych lekach… ale kontrolować warto, bierzesz je dalej??
      Ej czy obolałe wielkie cyce to ten progesteron(3 razy luteina 100, i estrofem 2×1) bo coś czuje że za 2 dni to spac na brzuchu nie bede mogła.

      1. Tak Pati, raczej to progesteron. Też tak miałam. W zasadzie mam przed miesiaczkami,mija dzień, dwa po rozpoczęciu miesiączki, Tobie jednak życze,żeby nie mijalo 🙂 choć to mało przyjemne… ja dziś mam 36 dc, trudno powiedzieć, kiedy nawiedzi mnie @,bo jak wiecie przy moim pcos cykle mam mega nieregularne, a cycki bolą mnie już równy tydzień, urosły ze 2 rozm 🙂 wczoraj już nie mogłam zasnąć na brzuchu właśnie… a @ ani widu, ani slychu… dziś po pracy zrobiłam test (głupia jestem ale stwierdziłam, że w sumie mam jajowody, jajniki,macice, em ma plemniki to może jakiś cud -nienawidzę siebie za takie naiwne myślenie… )oczywiście negatywny, także z bardzo bolacymi cyckami czekam na @ i jak tylko się pojawi ustalam termin histeroskopii.

        1. Mała Ania, heheh skąd ja to znam tylko ja przez 1,5 roku ponad wogóle nie mam okresu, ale zawsze jak jest 36-40 dc to też naiwnie robie test. A cycki też mnie zazwyczaj bolą. Tak myślałam bo zaczeły mnie już boleć po punkcji hehe telepatycznie sie zapłodnilam 🙂 Hmm może mi te zatwardzenia też dają w kość i dlatego tak czuje ten brzuch (no oprócz tej wody i ciut wiekszych janikow).
          Dobra hektolitry wody kapuje żeby wypłukać hormony, ale dieta lekkostrawna wszystko na parze lub gotowane zero surowych warzyw???

          1. Pati, dieta lekkostrawna jest po to, zeby nie obciążać wątroby i tak przciążonej lekami. ja miałam hiperkę 4. stopnia, przy której wątroba nasuwała tak, że płakałam z bólu.

      2. Pati, dobrze, że nie czekałaś i pojechałaś do lekarza, hiperka ogólnie nie jest ani przyjemna ani bezpieczna. Bolesne powiększone piersi moga byc oznaką wielu rzeczy – ale z progesteronu też tak może być.

        1. Iza a myślałam ze to jakieś wskazania żeby zarodek się przyjął, łeee wątrobę to ja mam jak dzwon, a przez te leki wszystkie to od punkcji jem lody zagryzając czipsami, a sniadanie popijałam wodą z ogórków kiszonych ale to i tak nic nie wskórało, i dalej czuje się jak balon, ale boleć boli mniej raz tak raz tak zaraz 2 zastrzyk biore, ocenie po 3-4 zastrzykach i tabletkach bo wiadomo po 1 dawce to poprawy żadnej nie widze ale pogorszenia też nie. Ja tam jestem dobrej myśli od jutra jeszcze tydzień i betujemy.

  32. Ojjjjj hiperka, to trudny i bolesny temat…. dieta lekkostrawna? Pati, nie masz się co dziwić. Ja przez tydzień żyłam tylko wyłącznie o wodzie, rosole i pomidorowce bez makaronu, ryżu itp.zageszczaczy. Picie dużej ilości wody dawało największą ulgę ze wszystkiego, po dostinexie nie widzialam żadnej różnicy (poza tym, że żołądek bolał mnie jeszcze bardziej). Brzuch miałam tak ogromny i bolący jakiego nie mam na końcówce 4mc…. dla mnie to był koszmar….
    Anett, Pati trzymam za Was kciuki żeby paskudne objawy jak najszybciej zaczęły u Was ustepowac.

  33. Heh, gdzieś się muszę pochwalić z małych wielkich wzruszeń. Na Was padło.
    Słucham sobie listy przebojów trójki, i nagle fruuuuu…. Pozdrowienia dla mnie od Najlepszego-Męża, fruuuuuu, aż mi się oczy zaszkliły….
    Aż się w wtuliłam w niego i wyjść nie chciałam, zrobiło sie jasno, zrobiło się jak w środku lata, jak wtedy, gdy jeszcze latały świetliki.
    Tak oto wszyscy sie dowiedzieli, jak bardzo jesteśmy razem 🙂

    1. No dobra. Nie pomyliłam adresów z tych emocji. Ukradło mi mój znaczek. No to teraz już na pewno dopilnuję tej awari… 🙁 a dopiero co dzis pisałam do blog.pl, ze juz chyba działa…

        1. Mam tylko nadzieję, że te pisiory prędko znikną z anteny..
          U nas powoli się ogarniamy. Matka dalej chlipie po kątach ze wzruszenia (chyba to bedzie moja nowa emocja.. :), Heluszek coraz wiecej smieje się tym bezzębnym usmieszkiem, kochana nasza pijaweczka:)obserwuje świat, pokazuje jak jej sie coś nie podoba (żyłka na czole wyskakuje od razu:)… myślałam, ze męża kocham bez miary… Wrzesień miesiącem lekarzy, będę dawać znać na bieżąco..
          udanych imienin:) i najlepszego:)

    2. O jaaaaa Iza zazdroszcze wzruszeń, mężuś pomysłowy, potrafi zaskoczyć 🙂
      U mnie uspokoiło się od wczoraj, mam nadzieję ze kryzys zarzegnany, brzuch wrocił do ludzkich rozmiarów, jedyne co czuje to deliktne kucie lewego jajnika. To pikuś w porownaniu z tym co bylo wczoraj.

    3. Iza szczesciaro, jak wiesz masz fantastycznego Meza 🙂 Poza tym masz tez dzis imieniny wiec spelnienia wszystkich, absolutnie wszystkich marzen. Zeby Wam zawsze bylo jak w srodku lata ze swietlikami 🙂

  34. Anett to super że brzuch wraca do normy, moj powoli chyba też tylko jeszcze jak siusiu robie to nieraz mnie ciagnie, ale to dopiero był moj 2 zastrzyk wczoraj. Ja już się nie wczuwam chyba w swoje ciało bo zgłupieje do 10.09. Lece zaraz badania porobić.
    Kurde taka alergia mnie złapała że kicham smarkam cały czas a lekow wziasc nie mogę…

  35. Taka sytuacja: wyrwałam się,, do miasta,,(uzupełnianie pieluch i dupnych kremòw i lodówki jest szaloną rozrywką dla mnie:). Wjechalam do apteki z wozkiem, na półce nie zarejestrowalam linomagu (nie tylko do dziecięcej pupy, ten zielony linomag jest extra na przesuszenia.. ) i podeszłam do kasy.. ułamek sekundy przede mną do apteki wchodzi dziewczyna. Stoję za nią w kolejce, oglądam wystawione na ladzie dragi.. moje ucho rejestruje słowo estrofem.. W międzyczasie podchodzi inny farmaceuta i pytam o linomag… ona patrzy na mnie. Przysięgam, że jej wzrok zatrzymuj e się na mnie ułamek sekundy dłużej niż zwyczajnie… patrzę na ladę: clexane… zostałam przed apteką. Spytalam bezczelnie jak wyszła, czy stara sie o dziecko (czy jakoś tak.. )… jej minę możecie sobie wyobrazić… pokazała m na Heli w wózku i powiedziałam o s woim ivf.. okazało się, że jest po ivf. Kilka ciąż, poronień… ona w Warszawie. Spytała po którym razie mi się udało i gdzie się leczyliśmy… życzylam jej powodzenia i usciskalam. Wiecie.. chciałam jej kawę zaproponować, ale czułam się dziwnie, czułam że to byłoby za daleko… (jakby taki,, strzał,, pod apteką był w normie:)..
    Dziewczyno z miasta powiatowego, młoda, zgrabną, trochę zmęczona, wierzę, że Ci się uda.

    1. Olga ty jestes taka jak ja. Az sie poplakalam… Zrobila bym to samo… Mam wewnatrz siebie przekonanie ze mamy obowiazek pomagac innym kobieta w takiej sytuacji, wspierac je a nie udawac ze nas duch swiety natchnal…

    2. Olga, ale Ty jesteś niezwykła kobieta. Już Ci kiedyś pisałam, ze to zaszczy dla mnie, ze tu zaglądasz. Chciałabym CIę kiedyś spotkać. Masz odwagę, o której wiele z nas tylko marzy.

    3. 5 razy to czytałam i 5 razy płakałam 🙂
      Olga nie znam Waszych Twarzy , ale Ty mi się kojarzysz z taka mądrością i rozsądkiem:) z taką Prawdziwa Mamą ktora doradzi , przytuli i zruga jak trzeba 🙂
      Piękne to co zrobilas 🙂
      Jak Heluszek ? Pamiętam ze kiedys pisalas ze martwicie sie o główkę, mam nadzije ze juz wszystko w porządku 🙂
      Pozdrowienia z porannego spacery z Kudłatym:)

      1. Magda, ależ twój pies ma pęcherz:) taka chyba jestem: zruga, pochwali, popchnie do przodu… ale to glownie w pracy z pacjentami. To jedyna dziedzina w ktorej sie chwalę, bo wiem ze robie to dobrze. Mialam straszny lęk czy dam Heli wszystko, co trzeba i jak trzeba… wtedy Niebieska sie odezwała, ze Mała potrzebuje mleka i Miłości… bardzo to mnie uratowało.
        Mamy 16. 09 neurochirurgia, który jest specjalistą w tych sprawach (kraniostenozy, czyli przedwczesnego zrośniecia szwów czaszki… ), zobaczymy co powie..

          1. Ja tez. Jeden neurolog u którego byłam kazał tylko obserwować i przyjść na kontrolę za 1, 5m. Nie dawało mi to spokoju-umowilam się do specjalisty z Katowic.. operuje się to cholerstwo. Im wcześniej wykryte to podobno można endoskopowo…

          2. Olga mojej Przyjaciółki Tata jest bardzo dobrym Neonatologiem , kiedys pracowal w Bytomiu teraz jest Ordynatorem we Wrocławiu, ale jakby potrzebna byla nie daj Boże dalsza diagnostyka to mogę podpytać o nazwiska i co Kogo poleca

    4. Olga, Czarodziejko. W tej powiatowej aptece, bezzębnym Helenkowym usmiechem dolałaś tej dziewczynie oliwy do jej kaganka nadziei. Nie mam Twojej odwagi, kiedyś miałam, ale niepłodność zmienia. Jesteś cudowna!
      PS. Widzę, że rozszerzasz moją teorię o mleku i kochaniu o linomag 🙂 Jesteś idealną Mamą w wersji premium.

      1. Niebieska, rozszerzyłam nawet o mleko modyfikowane, bo moje cycy było niewystarczające i przełknęłam tą ambicjonalną trudność dosyć szybko, tłumacząc sobie, że i tak już mam szczęście w rękach:)
        Masz odwagę!! Wszystkie mamy jej wiele więcej niż nam się wydaje:)

        1. Mądra! Mam alergię na laktacyjny terror. Chcesz i możesz – karmisz cycem, nie chcesz lub nie możesz – modyfikowanym. Ja jestem dzieckiem butelkowym, moja Mama zobaczyła mnie po raz pierwszy po trzech dniach od porodu, żadnego skóra do skóry, spała w głębokiej narkozie, kiedy ja wydawałam pierwszy krzyk i żyję, mam się dobrze, a z Mamą mam taką relację, że zawsze stanowiłyśmy obiekt zazdrości. Oczywiście, to nie były porodowo dobre czasy, ale nie ma co płakać nad rozlanym – nomen omen – mlekiem, trzeba iść do przodu 🙂

          Ja nie mówię o in vitro (tylko piszę na Izowej stronie z milionem odsłon – taka konsekwencja). Mąż nie chce, na początku się złościłam, ale to szanowałam, a teraz chyba już mi wygodnie w tym grajdołku. Podziwiam Cię.

    5. Olga podziwiam. Też uroniłam łezkę nad tą historią i poczułam lekką złość na siebie. Współczułabym tej dziewczynie i życzyła powodzenia ale tylko w myślach. Wciąż mam problem z mówieniem o in vitro, taki ze mnie tchórz. W pracy koleżanki plotkują na potęgę, ale wtajemniczonych jest tylko kilka osob i chyba na razie tak zostanie…

      1. Renata, nie ogłosiłam tego w mieście powiatowym żywcu na rynku:) spytałam jej, nie znałam, wiec zaden to wyczyn:) w robocie mojej wiedzą od początku. Trochę na przekór mowilam, niech wiedzą na czym to realnie polega i nie gadają po kątach( część osób to mocno prawicowe i katolickie klimaty). Wyobraź sobie, że spotkałam się z życzliwy zainteresowaniem bliższych znajomych, kibicowali nam, wspierali.. reszta co wiedziała, pewnie mi obrabiała tyłek ale mam to głęboko. Suma sumarum: dostałam dużo dobrego. Dziekowalam po porodzie smsami od serca, to niektórzy aż się wzruszyli:) Przy spotkaniach z innymi często mówię o ivf, egoistyczne, bo sama kilka lat temu chciałabym usłyszeć, ze jest taka metoda i nie jest taka straszna w sensie technicznym..

  36. Byliśmy we wtorek w tym tygodniu na ostatniej wizycie u dr., serduszko naszego 1,94 cm szczęścia bije jak trzeba, 171 uderzeń. Właściwie gdyby nie permanentne zmęczenie i mdłości takie, że ledwo jem kawałek chleba z masłem popity wodą, a także to, że dzieci od ponad dwóch tygodni są chore i Misiek nie chodzi do przedszkola, a Męża akurat nie ma i jestem praktycznie cały czas sama (znaczy z zakatarzonymi, kaszlącymi, skaczącymi pijanymi zajączkami), to było by pięknie. Pocieszam się, że jeszcze góra kilka tygodni i powinno być choć trochę lepiej. Może i w końcu waga zacznie pokazywać coś na plusie, zamiast nieodmiennie pokazywać coraz mniej, z moich początkowych 54kg już chyba nie ma zbyt wielu zapasów…

    1. Anulek, właśnie byłam ciekawa co tam u Ciebie, jak wszystko się układa-miałyśmy transfery w tym samym tygodniu. Super że maluszek ładnie rośnie 🙂 . Zmęczenie i nudności, oj skądś to znam.
      Życzę Ci spokojnej ciąży i zdrowych starszych dzieciaczków 🙂

  37. Iza, nie zawstydzaj mnie. To było naprawdę dziwne zarządzenie losu, poczułam, ze muszę je wykorzystać.. Oby to był dobry znak dla niej. Mam jedną wątpliwość: czy ona nie pomyślała, ze ja jestem daleko od tego wszystkiego, że przeszlam na druga strone rzeki, skoro urodziłam… ja przecież urodziłam dziecko, ale jestem dalej niepłodna. Szczęśliwa, ale niepłodna.

    1. Olga, od wczoraj mam w głowie słowa, które napisałaś, że „przeszlaś na druga strone rzeki”.
      Nie przeszłaś, bo pozostałaś niepłodna…
      Ale – trudno zaprzeczyć – jednak przeszłaś. A przynajmniej dotarłaś do wyspy na wodzie. Nie ma w tym nic obraźliwego ani zniechęcającego – nie jesteś w tym samym miejscu, w którym byłaś na początku.

      Cokolwiek ta dziewczyna pomyślała patrząc na Helutkę, zobaczyła, że niektórzy dopływają do brzegu.

    1. Beskidy. Kocham, jadę! – pomyślałam. A potem szara rzeczywistość. Jak się wyrwać, jak człowiek co kilka dni nogi rozkłada? Od miesięcy niewiele mogę zaplanować, a najmniej wyjazdy… Chwilowo zostają mi tylko Pireneje bez Helutka 🙁

        1. Co mam gadać, jak nic nie wiem. Byłam w poniedziałek u lekarza, zasępił się nad moją macicą i stwierdził, że okres przyjdzie w tym tygodniu, albo nie. Wizja transferu we wrześniu się oddala, ale przecież potem jest październik, też piękny!

  38. olga82 nie kłuje tylko, takie dziwne uczucie jakby cos mnie ciagło pomiędzy macica a odby… no ze to tak okresle i to tylko jak dluzszy czas nie robie siku. Tez myślałam nad pęcherzem ale w syt nr dwa też mam to uczucie kłucia i też tylko na początku. oj tam przezyje, może jeszcze po punkcji cos odczuwam, ale to dziwne uczucie…
    Chyba zachowała bym się jak ty w tej aptece… na pewno dałaś jej żywy dowód ze się udaje i ze trzeba walczyć 🙂
    ja czekam na wyniki estradiol i prog.

  39. Dziewczyny moze mi pomozecie?
    Mam przyjaciółkę. Poznalysmy się 2 lata temu. Ja zaczynałam wtedy walke z nieplodnoscia a ona zaczynała historie z in vitro. Przez ten caly czas wspieralysmy się. Nasza przyjaźń nie krecila sie tylko wokół niepłodności. Mielismy tez wiele innych tematow, wspólnych zainteresowań. Po jej 3 próbach w tej samej klinice co moja nic nie wyszlo. Nie udało sie. J.bardzo mnie wspierala w moich poczatkach w klinice. Dawala rady, leki ktore jej zostaly. W drugiej probie udalo mi się. Jestem w ciąży. Moja przyjaciółka zalamala się. Wiem ze się cieszy ze sie udalo. Ale to ja dobilo. Jest teraz w polsce pare tygodni, musi wszystko przemyśleć, poukladac sobie. Ja ja caly czas namawialam na jeszcze jedna probe tym razem w innej klinice, mówiłam jej o dodatkowych badaniach immunologicznych, genetycznych. Ona mowi ze sie boi i niema sily. Jej zalamanie i to ze sie teraz tak odsalila odemnie mnie nie dziwi. Rozumiem ją. Co mam zrobić aby nasza przyjaźń przetrwała? Dałam jej czas, nie wypisuje jej o porannych mdlosciach, nie wysylam zdjęć z usg. Ale boje sie ze zabardzo oddalimy sie od siebie. Ahhhh

    1. Anitt, niewiele przychodzi mi do głowy. Na przykład to, że możesz spotykać się z nią i robić to, co lubiłyście, zanim pojawił się temat ciąży (scrabble, filmy, grilla?).
      Nie wypisujesz jej o porannych mdłościach, a piszesz coś w ogóle do niej? z drugiej strony udawanie, że nie jesteś w ciązy to też nonsens… Przecież jesteś i żyjesz tym…
      Myślę, żeta ucieczka jest tylko i wyłącznie w niej samej i jeśli ona nie będzie chciała się z Tobą spotykać, to nic i nikt jej nie przekona.

      1. Staram sie pisac do niej. Nie wypisuje co 3 h ale pisze, odzywam sie pierwsza ale daje jej tez czas na przemyslenia i zebranie sie w sobie. Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy. Najlepszym happy endem jaki mogl by byc to jej ciaza. Bardzo jej tego zycze. Ahhh ale jakiby to sie nie stalo to i tak mam nadzieje ze nam sie ulozy.

        1. Anitt, może powiedz jej o swoich wąpliwosciach. Jeśli jest między wami taka więź jak myślisz to sie dogadacie, wcześniej czy później. Przeważnie jestem za stawianiem spraw otwarcie..

    2. Czasem trzeba dać sobie przestrzeń… Poczekać… Niekoniecznie natychmiast przegadać wszystko. To nie jest tak, że Wasza sytuacja jest jakaś niedpowiedziana. Obie wiecie „skąd się wzięłyście”, obie wiecie „na czym stoicie”, obie rozumiecie jakie to jest trudne dla Was obu, choć aktualnie jej jest na pewno ciężej…
      Myślę Anitt, że dobrze robisz, wychodząc z inicjatywą i nie zapominając o niej, ale dając jej pole i czas do tego by sama rozkminiła co dalej. Iza dobrze pisze, że Twoja koleżanka też musi chcieć, żeby to przetrwało, żeby się udało. A to może być dla niej w tej chwili bardzo trudne… Może jak już odetchnie, wróci, powiedz, że Ci na tej relacji zależy, powiedz co czujesz i że nie wiesz co teraz. Spytaj czego ona od Ciebie oczekuje? Może chce w Twojej ciąży uczestniczyć, może niekoniecznie, może chce się wygadać, a może zupełnie nie. Możemy tu sobie gdybać, ale tylko ona wie czego tak naprawdę potrzebuje. Może zechce Ci o tym powiedzieć…
      I na koniec… może też nie chcieć tej relacji (w tej chwili, na dłuższy czas, na chwilę) z wielu różnych względów i uszanowanie tego jest chyba najtrudniejsze… I w pewnym sensie strasznie niesprawiedliwe – tak jak nasza choroba…

      I jeszcze… nie zapominaj w tym wszystkim o sobie. Jeżeli jesteś na siłach wspierać ją, być dla niej i chcesz to robić, to nic tylko pogratulować takiej przyjaźni. Ale też nie rób nic wbrew sobie. To się zawsze źle kończy. Możesz się zmęczyć, możesz nie mieć siły, możesz sama potrzebować wsparcia. Dbaj o siebie.

    1. Anett ja chyba 10.09 to akurat będzie 10dpt i lekarka mowila ze spokojnie można, hehe ja to chętnie bym zrobila 8 lub 9 😛 ale wole się nie załamywać i chyba od razu ide na bete bo sikance to mi wychodzily jak miałam bete 130, jedne mocno drugie słabo.
      Co ile powtarzałyście bete? np. 10.09, 12.09 i 14.09 będzie miarodajne? no oczywiście jeśli coś w ogóle drgnie tego 10. ehhh to jeszcze caly tydzień, chyba go przespie.
      Anett my to i tak jesteśmy tzn wyglądamy jak w ciąży bez potwierdzonej ciąży 🙂 no tak mi się ta woda odłożyła wszędzie i brzuch na dole jak balon że masakra.
      Anett a kiedy ty betujesz/testujesz?

      1. Termin na betę wyznaczony przez klinikę to 09.09 czyli piątek. Zastanawiam sie czy robić wczesniej sikańca, jesli wyjdzie pozytywny a beta później spadnie to i tak dupa blada, a tylko sie dodatkowo zestresuje. Czekałam 2 lata to i 5 dni wytrzymam…. chyba 🙂

        1. Anett dobrze powiedziane chyba, ja tak kombiuje 8 dpt zrobić może, nie patrzeć na wyniki powtorzyć 10 dpt i porównać dwa wyniki, hmm… nie dziew się już jak czytałam wcześniej inne wpisy jakie to jest strasznie męczoące to czekanie…
          Mi klinika kazała 14 dpt jedna lekarka druga ze 10 dpt też już bęzie widać, tylko że beta będzie niska.
          A może ktoś się jeszcze wypowie kiedy najwcześniej robił bete przy 2 dniowych zarodkach?

          1. Dziewczyny ja przy 3 dniowych 9 dpt nasikałam na test i byl cień cienia , 10 juz troche bardziej widoczna krecha a 12 dpt beta 157 .
            Natomiast pamiętam ze Eewie chyba 12 dpt pomimo bety powyżej 100 sikacz nie wyszedł :/
            Wy macie 2 dniowe , każdy organizm tez jest inny , wiec sikacz pewnie najwcześniej 10dpt ale i tak może być nie miarodajny .
            Sama wiem ze trudno jest wytrzymać , ale myślę ze Beta z 11-12dpt będzie juz przy takich Maluchach miarodajna .
            Chociaż ekspertem w testach to jest Wezon poczekajcie co napisze 🙂

          2. Magda a miałaś 1 czy 2 zarodki 3 dniowe? Dla mnie najważniejsze jest jeśli będzie beta to żeby przyrastała ładnie obojętnie cyz mała czy duża byle była i się trzymała w normie… ehhh marzenia ściętej głowy 🙂 Na razie robię powolne ustalenia z moim brzuchem i karaluszkiem że jak już tak napuchłam i wyglądam jak w ciążyto już mogła bym być w tej ciązy i niech się tam mocno wżera bo go mamusia dobrze dokarmia 🙂

      2. Pati, nasza klinika każe robić 12 dnia przy dwudniowych. 14 dni to znęcanie się. 😉
        Po pierwszym transferze 2 dwudniowych wyraźna kreska była 9 dpt. Ale oba się przyjęły. 12 dpt krecha była jak kontrolna, a beta 323. Nie powtarzałam bety. Lekarz powiedział, że przy takim wyniku nie ma potrzeby, a ja się do kłucia nie palę.

        Ostatnio przy jednej blastce już 5 dpt był taki cień cienia dla wtajemniczonych, a 7 dnia blada kreska. Beta 9 dpt wyniosła 78. Też nie miałam powtarzać. Powtórzyłam przy okazji, bo progesteron sprawdzałam. Rosła pięknie, a po potwierdzeniu serca wszystko się skończyło.
        Betę można powtarzać przy bardzo niskich wartościach, czy w ogóle się rozkręci. A tak to nie ma sensu i znaczenia. I tak nic nie zrobisz, a ważne, co będzie w usg.

    1. Olga82 chyba to wszystko to przez te zaparcia po punkcji i ta niby hiperka dziś obrucz wielkiego bębna to nic mi nie dolega praktycznie a ten ból to tylko rano mam już chyba nawet się z nim zaprzyjaźniłam 🙂 Stwierdzam że jak wtedy to puste jajo się zapłodniło a na usg po stymulacji wcale nie pękło. I jednak była biochemiczna na 6,5 mm endo a plamienia później z tydzień po implementacyjnym się zaczeły. To teraz na lekach chyba powinno być nie co lepiej tym bardziej że pełne jajo się zapłodniło. Stama się jakoś trzymać w kupie jeszcze…

    2. Synek 3 lata i 10 m-cy, a córa rok i 9 miesięcy. Wszyscy nam mówili, że to fajnie jak jest jak najmniejsza różnica wieku między dziećmi, ale póki są małe to jest ciężko. Choć teraz jest trochę lepiej, bo poza tym, że się strasznie tłuķą, to np zaczynają się razem bawić. Teraz jak dobrze pójdzie to będzie różnica 2 lata i 4 miesiące, też w sumie mało. Muszę odpoczywać póki się da ;-).
      A w temacie Twojego spotkania pod apteką, jestem pod ogromnym wrażeniem, nie wiem czy ja bym tak potrafiła zagadać, raczej nie, a na pewno ta rozmowa podniosła dziewczynę na duchu.

        1. Wszystko się da, mam koleżanki, które mają jeszcze mniejszą różnicę wieku. Choć pewnie było by mi dużo łatwiej gdybym miała do pomocy jakąś babcię, albo gdyby oboje chodzili do przedszkola (żłobka). No albo gdyby mąż był więcej w domu. Jest jak jest, nie ma co narzekać, trzeba sobie radzić. My wróciliśmy po mrozaczki jak tylko skończyłam karmić.

  40. Im krótsza smycz, tym bardziej się rzucam, więc udało mi się wybrać ostatnie w tym roku 4 dni wolnego. Jadę sobie. W dziko i daleko od miast. Rządźcie i dzielcie dobre słowa 🙂

        1. Iza a co to jeszcze na blogu fru na odpoczynek i to już 🙂 Miłego krótkiego urlopu należy Ci się. To taki gratisowy imieninowy prezent jeszcze pewnie 🙂 odpoczywaj i nabieraj sił 🙂

    1. Zaiwaniasz jak chomik w kołowrotku, piątek świątek i ostatnie 4 dni?! Nie lubię Twojej roboty, ale lubię, że odpoczniesz. Nie pytam o tę dzicz, bo mi wyobraźnia szybuje w kierunku przepasek na biodrach 🙂 Przyjemności i słońca!

  41. Pati przy 2 dniowym to 10dpt to jest minimumminimum zeby cos wyszlo na sikaczu. Nawet nie próbuj wczesniej. Bete mialam robiona dopiero 14dpt. A sikacz po wielkich bolach wyszedl 10dpt ale to cudem wyszedl. Więc czekaj i nie kombinuj.

    1. Anitt Ja celuje bardziej w bete z krwi sikacze to sobie mogla bym dorzucic do kokekcji mam 4 😉 jak narazie. Nic jak powiedzili 10 to 10 dpt na sikacza szkoda mi kasy. Narazie czekam na prog i estradiol. kurde za pozno podmjechalam do lab i od wczoraj wisze w systemie ze wynik wykonywany 😉 a chciala bym wiedziec czy czegos nie dorzucic w lekach jak cos jak jest jeszcze nadzieja….

  42. Anett pytałaś kiedy beta u mnie. Mój lekarz rozpisał mi na 05.09 a lekarz, który robił transfer wyznaczył betę na 07.09. Więc zrobię 06.09 🙂 czyli we wtorek. Jakoś jestem dziwnie spokojna o wynik.
    Żyję swoim życiem, nadrabiam też zaległości książkowe, bo uzbierał mi się już niezły stosik. Szybko zleciał mi czas od transferu. Aha i mocno ograniczyłam komputer i siedzenie „w internecie” 😉
    Pozdrawiam każdą z zaglądających tu do Izy dziewczyn, no i Ciebie Iza też 🙂 udanego urlopu!

    1. Wow to idziesz na pierwszy ogień, obyś zaczęła dobrą passe. Ja tez sie mocno nad sobą nie rozczulam, chodzę normalnie do pracy, żyje normalnie, aczkolwiek jak pomyśle o piątku, ze wszystko juz sie wyjaśni to mnie ściska w żołądku. Ehhh no nic trzeba czekać.

  43. Hej dziewczyny 😉

    Kiedy pojawilam sie tu pierwszy raz wiele miesiecy temu nie wierzylam, ze kiedys napisze to co wlasnie zamierzam – 31/08 po wielu najpierw in vitrowych a ciazowych trudach urodzila sie moja coreczka Michalina 😉 Jest absolutnie cudowna i taka maaalutka (2.5kg).

    Warto walczyc! Do konca! Wielokrotnie brakowalo mi sil, przechodzilam depresje, zalamania, ale w koncu sie udalo.

    Nie poddawjcie sie nawet jak brakuje sil. Trzymam kciuki za Was wszystkie!

    1. No, tak to ja mogę zaczynać tydzień! Malgorzalko1984, byłyśmy świadkiem tych załamań, ale wydają się niczym przy tej Wielkiej-Małej Nowince-Michalince. Pięknych wspólnych chwili. Samych pięknych! Idę zarabiać miliony monet z uśmiechem na ustach.

    2. Małgorzatka, gratulacje:) Masz juz w ramionach swoją córkę- to najwazniejsze:) Michalinka to śliczne imię! Witaj Ksiezniczko – bedziesz obchodzic urodziny na koniec wakacji:) Helenka tez nie była za wielka (3100, 58), ale powoli ciężarek rośnie:)
      Odpoczywajcie Dziewczyny 🙂

    3. Małgorzatko! Jakie cudne w wieści w ten deszczowy poniedziałek:) Gratuluję Wam z całego serca <3 ! Niech Michalinka cudnie rośnie, będzie zdrowa, niech wszystko Jej i Tobie się udaje!!! Droga do tego cudu była długa , ale jestem pewna, że uciecha i szczęście będzie ogromne!

    4. Witaj na świecie Michalinko!
      Jak to dobrze, że wszystkie te straszenia lekarzy się nie sprawdziły.
      Ciążę miałaś trudną i pełną strachu Gosiu, ale dotarłaś do takiego pięknego efektu.

    5. Malgorzalko gratulacje! Pamiętam jak ogromnego stresu doznałaś na początku ciąży… mimo, że nie było łatwo Wasza kruszynka jest już z Wami! Buziaki dla niej i dla Was 🙂

    6. Gratulacje! Ale szybko zleciało. W styczniu podsyłałam Ci publikację, a dziś Twoja historia mogłaby być w tył artykule.
      Michalinę witamy na świecie 🙂 Mój syn był cięższy o 2kg, to prawie jak dwie Michalinki 🙂

    7. Malgorzatka, gratulacje! Mam nadzieję, że mając w ramionach cudowną Michalinke nie będziesz już myśleć o tych wszystkich trudach, niepokojach i złych chwilach.
      Całuski dla Was 🙂

    8. Ostatnia, ale nie ostatnia gapa, bo wiedziałam już, Małgorzalka, dobry duch (zwany Wężonem) mi doniósł smskiem, że Michalinka jest na świecie!!
      Więc od kilku dni myślę o Was ciepło serdecznie i mile połachotana cudem 🙂
      Twoje maleństwo budzi wzruszenie. Twoja droga do niego jeszcze bardziej 🙂
      Dzięki, że nie zapominasz o nas w takich chwilach 🙂

    1. Ladny wysoki progesteron-moze to dobra wrozba 🙂 Masz luteine czy duphadton? Estradiol bedzie z czasem spadal powoli. Na moje oko nie ma sensu kontrolowac jak tak jest. Tylko czekac na betke.

      1. ana86 z tego co mi powiedzieli w N. wysoki prog jest po punkcji, a estradiol po stymulacji hehe i dalej mam dowcipnie luteinę przyjmować 2 razy dziennie i pod jezyk raz w południe. A takto lece suplementacje pozostałymi witaminami w srode kontrol z ta hiperka…
        Czy takie czeste usg jest wskazane? No sory już wody trochę miałam i miałam skontrolować co i jak niby mówią że bezpieczne ale cos do końca mi się nie wydaje…

        1. No rob i bierz wszystko jak mowia. Po to bierzemy leki od punkcji zeby progesteron byl ladny. Estradiol ja mialam >3000 (hiperka lekka) to skali na wiecej w labie zabraklo-i dobrze 🙂 Z usg to Ci nie powiem bo mialam za daleko na kontrole. Ale skoro w N mowia ze to bezpieczne to pewnie tak jest… Moze ktoras z dziewczyn miala to podpowie.

  44. Właśnie siedzę w klinice i czekam na USG prenatalne II trymestru, boję się jak diabli, a jak będzie coś nie tak? Jeśli coś zaniedbalam i maleństwo przez to ucierpiało? Staram się być spokojna żeby w razie czego mu nie zaszkodzić ale stres jest ogromny, a jak maleństwa juz ze mna nie ma? Czy wtedy coś bym czuła? Powinnm juz powoli czuc ruchy dziecka ale nie wiem czy to co czuje to ruchy czy coś innego. Boję się ;(

    1. Kmila i jak USG? Jestem pewna ze wszystko jest dobrze!!
      Ja dzisiaj bylam na kontroli w klinice i mam wode w brzuchu. Lekarz mowil mi juz o niej w czwartek. Czuje sie ok, duzo pije, duzo siusiam no i mam brzusio jak w 4 m.cu ciazy,,, juz sie sasiadki za mna obracaja 🙂
      Widzielismy dzisiaj naszego szkraba. Ma juz prawie centymetr 🙂 W porownaniu do usg z czwartku jest dobrze. Teraz powinnam miec 6t5d a wyszlo 6t6d . Tak czy siak ciesze sie. Przez ta wode mamy jeszcze wizyte za tydzien w pn. Beda dzisiaj jeszcze dzwonic odnosnie wyniku estradiolu ale jak zwykle bedzie powiedziane tylko czy dobrze czy zle 🙂 Wizyta u mojego gina dopiero 29.09

    2. Na pewno będzie dobrze , Dzidziuś pięknie urósł i cudownie się rozwinął !!!
      Ja czekam na wynik Pappa po I prenatalnych , chociaż usg wyszło wzorowo to i tak gacie pełne strachu .
      Daj znać jak będziesz po , na pewno będziemy mieć uśmiechy na twarzy po Twoim wpisie 🙂

      1. Przepraszam ze dopiero dziś odpisuje ale wczoraj był szalony dzień a dziś musiałam to odreagować i odespac.
        A więc USG ok 🙂 mały rozwija się prawidłowo, wszystkie narządy wewnętrzne rozwijają się prawidłowo, serduszko bije, tętno 154 (chyba trochę za wysokie? chociaż pani doktor mówiła że jest ok). Szyjka ma długość 4.36 cm więc też ok.
        Mam nagrany 5 minutowy filmik, tylko że maluszek spał, skierowany bokiem, po próbach obudzenia go przez kasłanie i zmianę pozycji, odwrócił się centralnie d…. 😀 już zaczyna pokazywać swój charakterek 🙂
        Smutno mi tylko że tak szybko nie poczuje jego ruchów ponieważ mam łożysko na przedniej ścianie i ono amortyzuje ruchy maluszka 🙁 podobno dopiero ok 25 tyg mogę je poczuć, czy któraś z Was też tak miała?

    1. Taaa, skusiłam się. I po raz pierwszy mimo najszczerszych chęci nie widzę żadnej kreski. Tzn. tę kontrolna widzę. 😉
      W sobotę zaczęły boleć mnie piersi i zrobiłam się senna, myślałam, że może coś tam wyjdzie. Ale widocznie nie.
      To 10 dpt dwudniowych, więc jeszcze się na 100% nie smucę, ale już pierwsze przygotowania czynię.

      1. Wężon też właśnie miałam pytać o ciebie, ja się sikańsów boje i to strasznie jak coś to chyba lece na bete, kusze się żeby zrobić ją wcześniej no ale coś… a jaką czułość testu miałaś 10 czy 25?
        A tam nie takie cuda były ze w 12 nic nie było a w 14 piekna beta jak nie później nawet na razie nie ma co snuć spekulacji.
        Trzymam kciuki za ta w 12-14 dniu i to bete a nie sikańca 🙂

  45. Martucha, krew już pobrana? To była blastka? Czekam na wynik. Tym razem masz dobre przeczucia?

    Kamila, jak poszła wizyta?

    Renata, Patka, jak Wasze plamienia? Wszystko w porządku?

    Bilbao, Ty się dzielnie trzymasz do terminu, czy też już urodziłaś jak wszystkie pozostałe?

    Anett, dołączyła jakaś blastka do mrozaczków?
    Pati, a Twój drugi został zamrożony?

    1. Wężon niestety nie 🙁 nie zapłodnił się skunks jeden w ogóle, no ale coż licze na tego jednego kleszcza (moj M. określił że kleszcz bo ma się wgryść i rosnąć). Już nie mogę doczekać się sob, na razie wyglądam jak w ciąży bez ciąży 🙂 ale dziś tak luknełam i mam wszystko tak rozpulchnione ze masakra nie wiem jakim cudem ten patyczek od luteinusa dociera tak głęboko. Niestety plamienia żadnego nie było że się zagnieżdża ale to dopiero 6dpt. Ja za to mam nerwy na wszystko i wszystkich chodze jak tykająca bomba zegarowa… to chyba ta luteina i estrofem tak działają, mam napady senności nie wiadomo skąd, plecy mnie bolą ale nie tam gdzie potrzeba bo nie w krzyżu ale w odcinku piersiowym 🙂

    2. Hej weżon, tak jedna dołaczyła. Mam 4 mrożonki 3 młode i 1 chyba blastkę. Dr. D. napisał sms, a on nie z tych wylewnych więc konkretnie jakiej klasy sa te zarodki to nie wiem. Dziś odkryłam jaką jestem kretynką, powinnam brać luteine 3x dziennie od dnia transferu, a ja biorę 2, rano i wieczem. Jak Twoj nastrój na dzień przed?

      1. Anett, to super, niezłe stadko. 🙂 Mnie przykro, że żadna blastka nie dobiła do gromadki.
        Bierzesz lutinus, czy luteinę?

        Jestem już praktycznie pogodzona z porażką. Nigdy przedtem nie miałam czystego testu. Beta to tylko potwierdzenie, że tym razem nic z tego.
        Może teraz nieudany transfer dla zmiany, a następny będzie udany już do porodu?
        Martwię się tylko, żebym znowu nie czekała pół roku na następny.

        1. Wężon a może miałaś racje z tym że 10 dpt to za wcześnie jak na 2 dniowe bo na dobrą sprawę to nie wiadomo kiedy się podchodowały 🙂 Jakiej czułości miałaś ten test 25 czy 10??

          1. Ten miał jakąś nietypową czułość, bo 20.

            Poprzednio z blastki test o czułości 25 był widoczny 7 dnia. 7+5= 12 od zapłodnienia.
            10+2 to też 12.

            Nie chciałam kolejnego pozytywnego do kolekcji, to nie mam.
            Wszystko wyjaśni się do końca jutro.

          2. Wężon ja sobie właśnie policzyłam jak to było z moja biochemiczna, 17 dc miałam że jajko nie pękło endo się zmniejsza itp. 26-27 dc miałam plamienie które uznałam jako okres bo nie wcale jakies małe brunatne a ciemo czerwona krew (więc tampon i heja na Wielkanoc do rodziny) a 36dc beta 136. Czyli plamienie miałam 8-9 dzień od stwierdzenia ze jajo jest ale nie peklo i cykl stracony, a bete machłam sobie, oczywiście poprzedzając sikancem jakos 11 dni wogole od tego plamienia. Więc teraz zastanawiam się czy w ogóle coś wyjdzie w tą sob 🙂

          1. E, to ekonomiczna jesteś. Bo z tą ceną Lutinusa i Luteiny 200 przesadzają. To już lepiej sobie dwie wsadzić. 🙂
            Nie piecze? Bo podobno bardziej podrażnia. Chociaż ja też kiedyś używałam i nie miałam problemu. A mniejsza jest i się tak nie wylewa jak Lutinus. Przynajmniej nie tak długo. Jedna tabletka, a ma się wrażenie, że szklanka śluzu z Ciebie wypływa.

    3. Krew pobrano ok. 9, wyniki do odbioru po godz. 13. Nie wiem czy będę mogła od razu Wam napisać także czekajcie cierpliwie 😉

      Do wczoraj byłam bardzo spokojna, dobre przeczucia nagle dziś rano mnie opuściły, jestem podkurzona jak to zwykle przed okresem i ogólnie „czarnowidzenie” mi się włączyło.
      Stay tuned.

      1. Mam nadzieję, że nie będziesz za bardzo wystawiać naszej cierpliwości na próbę. Lepiej, żeby Ci się jak najszybciej udało dać znać jaki wynik. 😉

        Rozumiem, że testu nie robiłaś? Czekasz na niespodziankową betę?
        Za dobę ja będę czekać. Ale mam już negatywny podkład. 🙁

    4. Dzieki, chyba wreszcie sytuacja w miarę opanowana 🙂 .Krwawienie się już nie powtorzyło ( obym się nie cieszyła za wcześnie), dziś plamienie mini.
      Wczoraj byliśmy na wizycie i maluszek urósł do 25 mm. Już nawet leków odrobinę mniej, progynova tylko przez tydzień, prolutex co drugi dzień.
      Tylko żeby tak różowo nie było czuję nadciągajace znów przeziębienie. Ciąża jednak poważnie osłabia moją odporność- ja normalnie nie choruję! Mam nadzieję, że jednak organizm zbierze się w sobie i pokona wirusa.

    1. Z tego co pamiętam, to na 8, czyli pojutrze, dzień po Margaritce, ale Margaritka też już urodziła. Jestem ciekawa, czy Bilbao doczekała.

      Następna jest Doti na 30 września.
      A potem chyba trochę dłuższa przerwa.

    1. Orgamizacyjnie zaskakująco dobrze. Właśnie karmię obie i Ci odpisuję . Alr u nas nie może być spokojnie… U Maksyma katar 🙁 niby nic, normalna rzecz. Ale dla Soni ogromne zagrożenie. Jest od rana u mamy, ale wczoraj zdążył okichać Elizę. I mam dość tego stresu ciągłego, co trochę wyjdziemy na prostą, zaraz strzał z nowej strony.

      1. Jak karmisz obie? Razem, czy na zmianę?

        Tak się zastanawiałam, kiedy się ta wada serca utworzyła. Nie była genetyczna, bo obie by były chore (na całe szczęście, bo od takich podwójnych przeżyć to byś padła na zawał). I dlaczego jej nie było widać nawet na bardzo dokładnych badaniach?

        1. Obie razem, kładę na podwyższeniu z kocyka, butle im trzymam i jazda. Jak dobrze ułożę, to nawet dwie jedną ręką trzymam i do Was wtedy zaglądam 😉

          Co do tej wady, to ją można w badaniach zobaczyć po 7.dobie życia dopiero. Wcześniej płynie tamtędy symboliczna ilość krwi, przez co prawie niemożliwe jest zaobserwowane zwężenia. Dopiero w momencie zamknięcia przewodu od krwi pepowinowej (co następuje właśnie w 7.dobie zycia) krew płynie tamtym torem i w echu widać nieprawidłowości. Taka złośliwa wada. A skąd się wzięła? Pech…

          1. Olga, to dlatego, że to Twoje pierwsze. Wiesz, że przy następnych jest łatwiej i nie przejmujesz się głupotami.

            Jak w tym dowcipie o monecie.
            Jak pierwsze dziecko połknie monetę to wzywasz pogotowie. Jak drugie, to dajesz na przeczyszczenie i czekasz aż wyjdzie. A jak trzecie to zapisujesz, żeby za parę lat potrącić z kieszonkowego.

          2. U nas każde dziecko na innym mleku, dom wariatów. Eliza na enfamilu (to jej dawali w szpitalu po urodzeniu, więc kontynuuję, chociaż wolałabym hippa, no ale na enfamilu dobrze przybiera, nie ma kolek, to nie kombinuję), Sońka na nenatalu (zalecenie czd), a Maksym już w ogóle odjechane, bo ma to aminokwasowe dziwactwo- puramino.

          3. No naprawdę jesteś moja bohaterką:) My mamy cyc plus bebilon pronutra jako ofertę w menu:) Czy dziewczynki śpią blisko siebie? Myślisz, że wyczuwają sie nawzajem? A starszy braciszek? Jak to znosi? Ty jak się czujesz?

          4. Najczęściej śpią obok siebie, łatwiej wtedy zasypiają, dłużej i spokojnie śpią. Mają oddzielne łóżeczka (bo monitor oddechu…), ale najczęściej i tak śpią z nami 😉 wyczuwają się moim zdaniem. Czasem łapią się za ręce i moje serce wtedy topnieje. Ja… hm, w tym tygodniu poczułam, ze przesadziłam. Dźwignie wozka to było o krok za daleko. Ból w miejscu cięcia trochę mnie usadzil na dupie, bo kilka dni bolało, oj bolało.

            Synu super, przychodzi do dziewczyn, głaszcze po rękach, pomaga nam je kąpać (dlatego praktycznie codziennie myjemy podłogi, bo on nam wylewa z wanienki 😉 ), wkłada im smoczki do buziaków. No kochany jest.

            Bohaterka, że te mleka? E tam…jakbyś zobaczyła moją listę leków dla Soni. Cztery razy dziennie, mega ściśle pilnowanie godzin, bo to nasercowe. Wszystko wygląda identycznie, bo ręcznie robione w aptece z leków dla dorosłych. Wyjmiesz i już nie wiesz, które trzymasz w ręku. To jest rzeczywiście trudniejsze do ogarniecia. No ale radzimy sobie 🙂

    1. Po USG ok, mały rozwija się prawidłowo, podobno po in vitro prawdopodobieństwo wad serca wzrasta ale na razie jest ok
      Wg lekarza powinnam zrobić USG prenatalne III trymestru ze względu na poprzednie straty
      Dziwnie się ostatnio czuję, mój brzuszek robi się twardy i tak się utrzymuje jakiś czas, nie krwawie, nie mam plamien, trochę pobolewa mnie brzuch ale delikatnie, boję się czy małemu to nie szkodzi. W środę położona mówiła mi ze niektóre kobiety całą ciążę mają twardy brzuch, bo taka ich uroda….
      A jak było u Was?

  46. Wychodzę trochę z cienia.
    Pisalam jakiś czas temu.
    Piszę dziś.
    Po 1. Z gratulacjami (dla dzielnych mam, dla maluszkow- Helenka, Eliza, Sonia, Michasia), dla pieknych bet!
    2. Dzis odebralam wyniki męża. 8 % plemnikow, ktore są ok.
    Ja po stymulacjach, po hsg, po suplach… w miedzyczasie wyszla niedoczynnosc plus podobno haschi. ciazy brak.
    Tydzien temu zapisalam nas do novum. I to byl chyba dobry krok.
    8% to chyba malo 🙁
    3.dzingiel zaslyszany wcz:
    Znajoma jest w ciazy po invitro.
    Kolega wie dlaczego w 5 miesiacu jeszcze brzuszka nie widac.
    Bo to jest dziecko z probowki…

    Czy wokol Was tez taki ciemnogrod????

    Pozdrawiam Was.

    1. Asti, szykujesz się do IVF, czy jeszcze nie wiesz?
      8% prawidłowych to całkiem przyzwoity wynik. Na pewno w normie.

      Tekst kolegi brzmi na słaby dowcip, nie na ciemnogród.

      Kiedy idziecie na wizytę do Novum?

    2. Asti ja Cie prosze ty nie przejmuj sie plemnikami meza.
      Jak ja bym chciala zeby u mojego bylo przynajmniej polowa tego co u Twojego. U nas bylo 0%!!!!!!!! Plemnikow o prawidlowej budowie !!!!!
      Mimo tego lekarz uwazali ze jest szansa na iui.
      Koniec koncow jestem w ciazy po ivf icsi!!!
      Norma morfologi plemnikow jest 4% wiec mam nadzieje ze znajdziecie prawdziwy problem.
      Odezwij sie co powiedza w N. Trzymam kciuki

      1. Olga, ale dobrze do invitro? Czy dobrze w ogole?
        Mam normę na badaniu, ze mnin.te 4%.
        Więc normę minęliśmy.

        Starania trwają.
        Ostatni rok dosc intensywnie.
        Rok temu w marzec-kwiecien stymulacja clo.
        Raz 2 pecherzyki, raz jeden.
        W czerwcu hsg- jajowody drozne.
        Ostatnio bylam na podglądanie, pecherzyk 19mm, endo 12.
        Nie wiem, czy pekl, bo pojechalismy na urlop i nie chcialo mi sie latac po olsztynskich ginach.

        Dojrzewanie do nazwania nieplodnosci po imieniu troche trwało….

        1. Asti, dobrze w ogóle. Te 4% to jest norma dla naturalnego zapładniania.
          Inseminacje robią ze słabszym, a in vitro to już w ogóle z pojedynczych plemników potrafią zrobić.
          Tak więc nie w plemnikach problem.

          Mojemu J. teraz wyszło 3,9% prawidłowych i był to jego najlepszy wynik w historii.
          Jak się staraliśmy o Laurę, to J. był świeżo po badaniu nasienia. Dosłownie odebraliśmy wyniki, a za tydzień zrobiłam test ciążowy. Siedziałam i płakałam nad tą kopertą, bo wyniki praktycznie wykluczały naturalne poczęcie. Było ich za mało w ogóle, za mało ruchomych i za mało o prawidłowej budowie – niecałe 2%. I udało się zajść w naturalną ciążę.
          Nawet na wizytę do androloga nie zdążył z nimi pójść.

        2. Asti moj M. rok temu 2 %. ale za to ilosciowo masa dobrych ponad norme. z 3 razy wiecej. On ogolnie ilosciowo ma duzo. A badalas sie w koerunku insulioopornosci?Masz pcos? jak amh. jak tsh prl? Ta iloscia sie nie martw jak nie ivf to najwyzej icis i tam juz wybiora te odpowiednie 😉

          1. Asti sorry na kom ciężko zalapać wszystkie kom. Wężon ty to czujan jesteś 😛
            Ale tak czy tak standardowo za pierwsza wizyte zabulisz i i tak każą ci zrobić jeśli oczywiście nie masz takich badan jak:
            TSH, PRL, FSH, LH E2, te miałam sprzed roku to i tak musiałam powtórzyć, dodatkowo AMH, dodatkowo 17-oh-prog, krzywą cukru z oznaczeniem też insuliny (3xinsulina, 3x cukier) będą chcieli wykluczyć problem z nadnerczami albo cukrzycą, nie wiem czy masz nadwagę niedowagę czy wszystko w normie, więc ja już bym poszła do internisty.
            Ja miałam swoją pierwszą wizyte w lipcu jak masz pytania o koszty badan co mi się udało wyciągnąć na nfz co nie to pisz patim1964@gmail.com
            Może akurat tobie nie będą potrzebne te badania ale hormony na pewno.

        3. Ogólnie jak długo się staracie? Ile macie lat? Robiłaś amh?
          Te 8 to nieźle jako rzecze Wężon. Do starań natur, alnych. Może zrob kilja cykli stymulowanych clo albo aromkiem, plus coś na pęknięcie i zobaczysz.

          1. Starania 5 lat. 2 tak na powaznie. Bo wczesniej mieszkalismy u tesciow, budowa….

            Ja 34, m.38.
            1 dziecko. Zaraz zmieni wiek na dwucyfrowy 🙂

            Rok temu 2 cykle na clo + duphsston w drugiej fazie.
            Monitoring byl. Pecherzyki pekaly.
            Czerwiec hsg. Oba jajniki sa, jajowody drozne.

            od lipca 2015 do marca 2016 starania tylko naturalne, zero lekarzy.
            Kwiecien – karowa.
            I faza cyklu raczej ok.
            II nie zrobilam.
            Wyniki widziala gin.
            Twierdzila, ze nie sa zle.
            Sierpien progesteron II fazy.
            26dc norma do 27, wynik 17,09.
            Usg w 14dc ok. Pecherzyk 19. Endo 12.
            Po owu nie bylam, bo wyjechalam na urlop.
            Owu czulam.
            Ciazy brak.

            Teraz badania meza.
            Badania ogolne troche gorsze niz rok temu.
            Uplynnienie mechan. Mniej zolnierzy.
            Dodatkowo teraz ta morfologia i 8%.
            Novum na poczatku pazdziernika.
            Wizyta u dr Zygler. Nie wiem czy dobrze.
            Tak wyszło.

            Pati, napiszę.

            Nastawilam sie na iui.
            Byc moze jak bedzie trzeba – pomyslimy o invitro.

    3. Asti, w końcu wróciłaś! Tak, nie da się iść dalej, jak się nie oswoimy z tym słowem, z chorobą. Z niepłodością, z przyznaniem sie do niej przed sobą.
      Długo Cię nie było, ale teraz jesteś i jesteś silna.

  47. IVF raczej nie dla nas. Z powodow finansowych.

    Zapisalam nas na konsultacje. Na taka piersza wizyte. Moze w novum lekarz rozkmini co z nami…

    Ty juz jutro chyba testujesz, betujesz 🙂

  48. To juz sobie pobyłam w tej ciąży troszkę i pora się pożegnać 🙁
    Beta 0.1 nie pozostawia złudzeń. Chyba to do mnie nie dotarło jeszcze no nawet się nie poryczałam….
    Statystyka po Waszej stronie dziewczyny. U mnie walka dobiegła końca. No chyba że zdarzy się kiedyś naturalny cud. Oczywiście, że od razu dam Wam znać.
    Póki co mój cud (transfer z 07.10.2011) będzie jedynaczką i oby przestała pytać kiedy będziemy mieli dzidziusia. To jest najtrudniejsze.

    Powodzenia dziewczyny!

    1. Martucha. 🙁 To był ostatni mrozaczek? 6 transfer?
      A jaka była u Was przyczyna niepłodności?

      Laura już nie chce rodzeństwa. Mówi, że przestaniemy się nią zajmować i już nie będzie ważna. Robi się dojrzałą jedynaczką.
      Ale jak powiedzieliśmy, że się jeszcze będziemy starać, to powiedziała: „No dobra, ale żeby mamusia urodziła dzidziusia w trzy dni”.
      Też o tym marzę – żeby dowiedzieć się o ciąży i za parę dni mieć już noworodka. Za stara jestem na te transferowe i ciążowe nerwy.

      Martucha nie zostawiaj nas, zaglądaj czasem.

    2. Martucha jak mi przykro. Chyba mamy zla passe,to ja chyba jednak robie sobie dlugi weekend i wyjezdzam a bete robie w pon 12 dpt. a niech sobie pobede w ciazy nie w ciazy jeszcze przez weekend.
      Przeciez nie moze byc tak ze zadna nie zaskoczy, gdzie to 40% co Anett liczyla…

      1. No Pati, Martucha jest pierwsza z tych pięciu, co miały transfer bardzo blisko, co Anett liczyła. Statystycznie miało się udać 2 z 5.
        Martucha odpadła, ja jutro odpadnę. Zostaje Anett, Ty i Wendy.

        1. Wężon ja to chyba wyjade gdzieś bo moj M jak usłyszał to powiedział że on to teraz się boi i nie wie czy chce zebym robiła w sob 🙂 Pozatym sama dobrze wiesz że zaciążyć to mały kroczek w drodze do sukcesu posiadania pięknego zdrowego bobaska… A może jeszcze nas zaskoczysz i twoje 2 dniowe zrobią psikusa

        2. Wężon, gdybym miała czas i ochotę, to bym pogrzebała w komentarzach i Cię zacytowała dosłowniej, że każdy sikacz przed betą to zabawa. Będę się z Tobą smucić, jeśli będzie taka potrzeba, ale chwilowo jej nie widzę. Wracaj z betą i nie bądź niedowiarkiem!
          I uważajcie z tą statystyką, bo Iza i Uczuciowa rugają za takie matematyczne myślenie 😉

          1. Właśnie Wężon vel wróż Maciej 🙂
            Pożyjemy zobaczymy, ja tak jak ty nie mam żadnych obiadów, poza tym jednym nieszczęsnym dniem co mnie monstrum hiperopodobne dopadło. Także teges… Ja na studiach miałam warunek i poprawkę ze statystyki, wiec orłem nie jestem… 🙂

          2. Anett hehe dobrze napisałaś ja się też dopisuje bo mnie nic nie boli nie ciagnie oprócz tej lekkiej hiperki, tylko plecy rwa (ale nie tam gdzie trzeba 😛 ) a bęben wysadzony od wody a jajnikow to ja nie czuje nic. Masakra jedne maja tak inne tak… idzie zwariować 🙂

    3. Martucha, przykro mi, potwornie mi przykro. Wierzę, że to nie koniec. Życie lubi zaskakiwać, ale wiem też, że dziś masz prawo się smucić i złościć. Daj je sobie. Ściskam!

  49. Ehhh Martucha strasznie mi przykro… 🙁
    Asti 8% to naprawdę bardzo duzo! U mojego M raz był 1% raz 3% i tez na początku kazali IUI robic.
    Wiec spokojnie,napewno w Novum cos poradzą 🙂 a do którego lekarza sie Zapisałas?

  50. Ana jak sie czujesz? Objawy pierwszego trymestru minęły? Twoj brzusio musi być śliczny:-)
    Patka opowiadaj co u Ciebie? Objawy sie rozchulaly? Ktory to tydzien?
    Ja jutro zaczynam 8 tc. Dalej mam brazowe plamy na papierze no ale co zrobic. Czasami wiecej czasami mniej. Mi od konca zeszlego tygodnia nasilily sie objawy. Mdli mnie. Poranki jeszcze w miare. Najgorzej jest popołudniami z przytulaniem kibelka włącznie. Dzwonili z kliniki w/s hiperki. Wyniki niby ok. Mam ciut gesta krew ale w granicach normy. Nastepna wizyta w pn. Dziewczyny macie doswiadczenie z woda w brzuchu w czasie ciazy ?

    1. Anitt, u mnie 7tc i 5 dni, więc prawie 8tc 🙂 mam rano mdłości, w ciągu dnia zdarzają się lekkie, ale rano mocne, że budzę męża odgłosami z łazienki 🙂 ale wszystko zniosę, byleby maleństwo rosło zdrowo 🙂 no ale nadal plamienia są, tac co 3 dzień. Za to żadnych bóli, więc oby dalej tak było.
      Umawiam się na badanie przezierności itp. A jak u Ciebie? Zrobisz takie badania? Mówiłaś już o ciąży rodzinie i znajomym?

      1. My oczywiście tez bedziemy robic to badanie. Jezeli usg wyjdzie ok to darujemy sobie juz testy z krwi. Tak lekarz powiedzial. Mnie odpukac tez nie boli brzuch. Czasami gdzies zakuje, pociagnie ale to sa sekundy. Z rodziny to tylko tescie wiedza. Reszcie rodziny powiemy pod koniec wrzesia. Bliscy przyjacele ktorzy wiedza o in vitro tez wiedza. Ale to jest garstka osób. Jak twoje badania? Jak dzidzia rosnie??

      2. Patka, 7 t 5d, to już prawie skończony 8 tydzień. Jak będziesz miała 8 t 1d, to będzie już leciał 9 tydzień.
        Ale ten czas gna, zaraz dziewczyny pierwszy trymestr skończycie.

        1. Tak właśnie odliczam 🙂 do kolejnych pełnych tygodni i badań 🙂 ech, gdzie tam radość 🙂 człowiek się wszystkim stresuje, bo już wie zbyt wiele 🙂 ale jestem dobrej myśli!

    2. No już mnie prawie nie mdli wiec jest znacznie lepiej. Ale ze Was mdli to się ciesze-to dobrze wrozy bo bezobjawowo to tez trochę stresująco jednak. Leci mi 18 tydzień. Brzusio przyrosło w ostatnich tygodniach (az mnie pan już w kolejce przepuscil). Moglabym go zaglaskac ale się powstrzymuje 🙂 Plci mój Dzidziulek ujawnić nie chce. Mam takie dni ze brzuch mnie jakby kluje. I wlasnie nie wiem czy to klucie czy lekkie skurcze (jak to rozroznic?) bo np. co godzine regularnie co kilka sekund mnie gdzies tam ciśnie. Dr sprawdzil ze szyjka ok, brzuch nie twardnieje wiec pewnie tylko się rozciąga wszystko. Ale mam być czujna…Martwie się ze nie będę tak czujna jak Kas…ze może cos przeocze…Poza tym czas z brzuszkiem jest extra 🙂 ale dalej najchętniej bym się podpiela pod usg całodobowo hehe. Ciesze się bardzo ze u Ciebie Dzidzia ladnie rosnie 🙂 I nawet ze Cie mdli (przejdzie) 🙂 I ze hiperka wyhamowuje 🙂 Piekne wieści, pogłaszcz ode mnie Maluszka :*

  51. Asti jak coś żadnego malia nie dostałam 🙂
    Wendy a kiedy ty betujesz?
    Wężon ja tam licze na to że ten test był jakiś felerny 🙂
    Anett jak ty miałaś transfer w pon to którego wkoncu betujesz dziś czy w pt?

      1. Anett ja się bije z myślami czy sob czy pon…
        Chyba zaczęłam rozumieć dziewczyny które nie chcą kolejny raz podchodzić do in vitro. To całe latanie, badania, te hormony, nastroje, zastrzyki, tabletki, suplementy…. i wiele wiele innych nie wspominając o punkcji. Jeśli bym miała zamrożone bym podchodziła a że nie mam to chyba jak nie wyjdzie zrobie sobie przerwę na kilka miesięcy. Dziś chyba mam dzień doła, wyć mi się chce bez powodu, czuje że opadłam z sił, symptomow ciąży brak, a reszta to raczej sprawka leków… Dziś możecie mówić mi Maruda 🙂

        1. Rozumiem Cię, ale widzisz na zdrowy rozum na tym etapie nie ma prawa byc jakichkolwiek symptomów ciąży, przy naturalnym zaplodnieniu dopiero za tydzień powinien spóźniać się okres, ale wiem, łatwo mówić. Ja to sobię tłumaczę a i tak myślę co innego…
          Jak teraz się nie uda chcialabym jak najszyciej podejść do crio, choc wiem ze nie bedzie to łatwe, bo pewnie cykl sie rozreguluje i konczy mi sie ważność badań.

          Wężon bądź w tej ciąży!

          1. Anett , Pati spokojnie większość Dziewczyn tutaj nie miało raczej żadnych objawów , a brzuch bolący jak na okres może być zapowiedzią okresu ale i ciąży.
            Mnie na początki tak właśnie pobolewał , teraz bardziej ciągnie , czasem kłuje , ale pierwsze dni jak na okres.
            Anett ma racje , większość Kobiet dopiero ma podejrzenia o ciąży ok5-6 tygodnia 🙂
            Trzymam kciuki za Was

          2. Magdanr2 Cycki-sutki mnie bolą 😛 brzucha już nie czuję dzięki bogu więc hiperka przechodzi, tylko te zaparcia nic a nic nie pomaga, tylko woda z ogorkow kiszonych ale ile można później jeść ogórkową 😛

      1. Z rozrzewnieniem?! Uczuciowa masochistko, ja bym to na Twoim miejscu jednak przemyślała, jeśli nie chcesz bym zmieniła o Tobie zdanie 🙂
        Sza, łączę się z Tobą w bólu, ja jadę na gonapeptylu depot, po pierwszym dostałam okres normalnie, po drugim właśnie go nie dostaję. Jeśli moja macica się spręży, to będziemy inkubowały razem. Pozdrawiam z wachlarzem w dłoni!

        1. Tak ja juz sie kłuje 3 tydzien. Troszkę sie przedłuża ze względu na ten cftr, w poniedziałek mam dziwnic do doktorka czy juz sa wyniki 🙂 bo tak jak pisałam Menopur mi stygnie w lodowce 🙂 a propo gonapeptylu troszkę mnie głowa przez ostatnie dni bolała ale dzis sie czuje w koncu dobrze 🙂

          1. Ale jestem ogarnięta 😉 Uczuciowa mistrz! Matko już trzeci tydzień!!!
            Mam nadzieję, że szybko wyciągniesz ten Menopur z lodówki:) I podlejesz nim obficie jaja czekające na zielone światło do działania 🙂

          2. Wyobrażam sobie 🙁 Ale do poniedziałku już niedługo. Przed nami piękny, słoneczny weekend. Spróbujcie zrobić coś fajnego na świeżym powietrzu, żeby odciągnąć myśli od lęków. Wierzę, że wszystko będie dobrze 🙂

    1. Tak Sza, normalnie dostajesz. Tzn mnie się przesunął o 2 dni ale nie wiem czy to wpływ gonapeptylu. A brałam go od 20 dnia cyklu właśnie do pojawienia się okresu, potem jak zwykle ( w mojej klinice) 2 lub 3 dc wizyta i rozpisanie kolejnych leków już do właściwej stymulacji.

    2. Ja miałam krótkie protokoły.
      Pamiętam jednak, jak tu Małgorzałka się martwiła, że coś nie dostaje okresu na tym gonapeptylu i się okazało, że zdarzył się naturalny cud. 🙂

  52. Krew oddana, wynik przed 13. Pewnie lekarz zadzwoni z tą smutną wiadomością.

    Wiem, że sikaniec oszukaniec może być, ale mnie nigdy nie oszukały.

    No nic, już się szykuję do crio, oby pozwolił mi od razu podejść i żeby endo nie robiło cyrków.

  53. Dziewczyny, to się nazywa złośliwość rzeczy martwych.
    Jak poprzednie razy czekałam na luzie, zobaczyć tylko wysokość bety, to wyniki były o 12:30. Wszystkie sms-y z informacją o dostępności wyników mam z 12:30.
    A jak ten raz czekam z niecierpliwością – to do tej pory nie ma wyniku.

    Testy, testami, ale resztka nadziei się kołacze. Chciałabym już ją dobić, nie zniosę tego czekania. Już mnie brzuch na wszystko boli.

  54. Mówiłam, że mnie testy nie oszukują.
    Mniej niż zerooo, mniej niż zeroooo.

    No mniej to nie może być, ale jest 0,23.
    Rzeczywiście jest inaczej niż poprzednio. Po raz pierwszy widzę taką betę.

    No cóż, mam tylko fragmenty ładnego endo, zarodek musi tam trafić, ten nie trafił.

    Lekarz chciał miesiąc przerwy, bo ten cykl może być rozregulowany. A ja panicznie boję się kolejnych przerw. Tyle z Was robi transfery co miesiąc.
    Wynegocjowałam, że przyjdę ok. 10 dnia cyklu na podgląd. Jak wszystko będzie ładnie, to zrobimy na naturalnym. Jeśli nie, to będzie miesiąc przerwy, a w następnym cyklu próba na sztucznym.

    1. Cholerka Wężon, przykro mi i nawet zła jestem że Twoje przeczucia się sprawdziły 🙁 . Oby udało się podejść do krio jak najszybciej, wiem jak wkurza to czekanie. Ale z moim lekarzem negocjować się nie dało ;-).

    2. Shit, shit, shit! Dlaczego Twoje testy nie kłamią? 🙁
      Zaliczyłaś kolejny rodzaj niepowodzenia – niech będzie tak jak napisałaś, że to już komplet, a teraz gruba czarna krecha i nowy (dobrego!) początek.
      Dobrze wynegocjowałaś! Kto wie, może organizm pozytywnie zaskoczy!

      Przykro mi! Tak strasznie przykro…

    3. Ajajaj…Wezon, kurcze Twoja intuicja jest naprawde nieomylna i w takim przypadku tez ehh. Strasznie mi przykro ze i tego musisz doswiadczyc ;( To teraz licze na to ze po negocjacjach dr dopusci Cie do crio jak najszybciej. I wszystkie znaki wskazuja ze wtedy wreszcie juz musi sie udac po calosci! Sciskam Cie mocno, trzymaj sie nasza silaczko :*

      1. Chyba tak. 🙂 Na Lutinusie nie zaczęło lecieć. Ale dzisiaj już czuję, jak się okres wyrywa. Rano jeszcze wzięłam dawkę.
        Więcej nie biorę. Nie miałam jeszcze nieudanego transferu, więc nie wiem, czy długo będę czekać, czy okres będzie bolesny itd.
        Widocznie muszę zrobić doktorat z ivf.
        Chciałabym ominąć długi protokół, bo to strasznie dużo czekania.

        1. Wężonku, bardzo mi przykro 🙁 Jak ja mialam nieudany transfer, to okres był bardziej obfity. Bolesności nie pamietam, ale dawalam rade bez przeciwbólowych. Ta obfitość była u mnie większa. Jeszcze raz bardzo mi przykro :* następny jest już Twój!

    4. Musztarda po obiedzie, ten mój żal, że się nie udało – za to w pełni wspieram próbę miesiąc w miesiac, sama tak jechałam zimę i wiosnę, a dlaczego nie? Wężon, tak jak mi napisałaś 🙂 Podejdziemy w końcu razem 🙂 Przynajmniej w jednym miesiącu. : )

  55. Wężon bardzo mi przykro 🙁 :(, trzymaj się jesteś bardzo silną kobietą!!! Pamiętaj o tym, ale co do tego doktoratu to się nie wyrywaj 😉 Ja w takich chwilach powtarzam sobie, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Wiem, że ta walka z niepłodnością jest nierówna, a my jesteśmy silniejsze niż się nam wydaje bo pomimo niepowodzeń zbieramy siły do kolejnego podejścia. Będę trzymać kciuki aby transfer odbył się jak najszybciej.

  56. Wężon przykro mi, nadzieja umiera ostatnia… ehh kurde jak Martucha napisała że nic, Ty potwierdziłaś że nic to jakoś ja też stwierdzam że u mnie będzie nic, tylko ja na intuicji nie mogę się opierać bo raz jest tak raz tak. Dla zabicia czasu dziś latałam po sklepach i kupowałam rzeczy dla córci siostry… 3 wielkie torby nakupiłam chyba podswiadomi z myslą że kiedyś dostane może w spadku 🙂

    1. No estradiol wiadomo spada im dalej od punkcji czyli norma. To dobrze bo hiperka zelzy.Ale progesteron ostatnio byl chyba 90 tak? To te same jednostki sa co wtedy?I teraz jest 14,4? To sporo spadl.Moze dawki lekow Ci zmniejszyli czy nie?

      1. ana86 nic mi nie zmienjszali te same jednostki co ostatnio, wtedy mi mówili ze estradiol i progesteron takie wysoki bo po punkcji bo to był 3dpt a dziś wyniki z 7dpt, dowalili mi tylko teraz jeszcze raz dowcipnie luteinę.
        A jaka jest max dawka luteiny bo ja chętnie bym brała jeszcze rano 2 tab pod język i wieczorem 2 pod język oprócz tych dowcipnych, reasumując było by 3x dowcipnie i 3×2 tab pod język to nie za dużo jak sądzisz?
        Też się załamałam tym prog dzisiaj….

        1. Czyli konsultowalas to z kims z N? Samemu nic nie dokladaj. oni wiedza co robia. Z max dawkami luteiny doswiadczenia nie mam bo mi w trakcie tylko potwierdzali ze bez zmian i tak jak do tej pory. A ta dowcipna to 100 tak? Nic sie nie zalamuj bo tu beta zaraz 🙂

          1. ana86 no właśnie beta zaraz a progesteron jedna wielka dupa kupa, w Novum chcą dobić do 24 żeby tak było, pani dr myslałą że już zrobie bete tego 7dpt bo stwierdziła że coś powinno być już widać ale z drugiej strony jeśli nie czuje się na siłach i by mnie to załamało to mam czekać do 10 dpt. Za to M. kazał dziś sikać hehe losował test z czuloscia 10, nie zważając na słowa p dr z wczoraj że te testy to o kant dup teraz i beta jak by była to tak a testy to se mogę 😛 dziś otworzył oczy i się mnie pyta czy jade bete zrobić no to mu delikatnie powiedziałam że chyba z kimś się rozumem pozamieniał 😛

          2. 7 dpt 2-dniowego zarodka beta? to za wczesnie chyba… Ja 3 dpt 5-dniowej blastki mialam bete 2,2. A 6 dpt byla juz 38,1. Ale to i tak wyjatkowo wczesnie wyszlo. Wiec chyba niestety pozostaje czekac cierpliwie 🙂

    1. Pati ja mam ale luteine dopochwową 100 , cale opakowanie .
      Mi lekarz po skończeniu sie lutinusa , zaraz po Becie powiedział ze przechodzimy na luteine bo to , to samo a tansza.
      Jak chcesz wysle

  57. Dziewczyny, mam pytanie – 13 września, we wtorek mam histeroskopie. Muszę na nią pojechać do innego miasta, nie zdecydowałam się na Novum, bo udało mi się załatwić zabieg na NFZ robiony przez ojca mojej koleżanki, ufam, że będzie dobrze. Tylko nie wiem, czy po tym znieczuleniu/krótkiej narkozie do histero, można później prowadzić samochód, czy jest tak, jak po punkcji, że nie zalecają?

      1. No właśnie nie wiem… pamiętam, że po sprawdzaniu drożności jajowodów nie mogłam jechać sama, kazali mi przyjść z kimś i wydaje mi się, że tym razem też powinnam sobie kogoś zorganizować?

    1. Mała ania a przy histero tez jest pelne znieczulenie ale krótkie tak jak podczas punkcji? Ja ogolnie czułam się po punkcji oki, ale to chyba nerwy wzięły góre bo w drodze powrotnej jak padłam spać po 20 min tak obudziłam się pod domem 🙂 także też bym nie ryzykowała

        1. Mała ania je hsg miałam prywatnie w gamecie i miałam tylko ketonal dożylnie przed i nic nie czułam wstałam z krzesła złożyłam nogi ubrałam się i wyszłam. Ale z tym na NFZ to faktycznie jest chyba z tą narkozą jak teraz kojarzę..

    2. Aniu, po każdej narkozie nie zalecają. Możesz mieć opóźnione reakcje, albo przyśniesz. Ja nie jeżdżę, bo nie jeżdżę w ogóle, jak nie muszę.
      Ale zawsze po obudzeniu jestem jak nowo narodzona, a po punkcjach wracam do pracy i czuję się normalnie.

  58. Dzięki dziewczyny:) po hsg się zataczałam i nie chcieli mnie wypuścić, dopóki brat mnie nie odebrał z gabinetu:) po punkcji lekarz dopytywał, czy ma mnie kto zabrać i skłamałam, pochodziłam 3 godz po Białymstoku i pojechałam sama 50 km do miejsca, w którym pomiszkiwałam, nie było innej możliwości, sama tam byłam, rodzina ponad 300km dalej:) spróbuję sobie kogoś zorganizować 🙂

    1. mała Ania, mam zakaz przyznawania się, ale raz w życiu po punkcji odczekałam odpowiednio (ze 3 h) i pojechałam sama. musiałam. takie życie. TO była któras moja narkoza w życiu, wiem, że dobrze ją znoszę. Wiem, że nie wolno kierować po zabiegu. Ale musiałam, pojechałam. Bez problemów. Rozważ, jak znosisz narkozę, zeby nie ryzykować.

  59. Dziewczyny mam 150 ml menopur i jakas koncowke puregonu 600 licząc 6x 75 to jest jeszcze ok 200 jm mi zostało a to w lodowce może leżeć 28 dni. Puregon otworzony 19.08 a menopur 25.08. Jak ktoś z Łodzi czy okolic chce to piszcie. Nie wiem może komuś na biegu się przyda

    1. kilka razy sama chciałam oddać leki do stymulajci i nigdy nie trafiła się w tym czasie chętna. W końcu zostawiałam je w klinice z prośbą, by oddali pierwszej chętnej osobie.

      1. Iza już bym to dawno zrobiła ale zapomniałam o jednej kwestii ze jak hu… wielki i bąbelki wyjda to te leki i tak są do wyautowania bo przerwa 3 cykle między punkcjami- tej przerwy nie przewidziałam… no nic jeśli będzie oki to w środe będę jechać na wizyte kontrolna z jajnikami to wtedy wezme ze sobą…

  60. Dziewczyny w jaki sposób załatwiałyście sobie położną środowiskową na NFZ? Totalnie nie wiem jak się za to zabrać, czy musi to być szpital/przychodnia zgodnie z regionem zamieszkania? Będę wdzięczna za podpowiedź

    1. Borówka, do mnie sama zadzwoniła położna z przychodni rejonowej. Niczego nie załatwiałam.
      I do niczego mi się nie przydała. Tu dziewczyny pisały, że bywa pomocna, ale nie wiem do czego. Przyszła raz, posiedziała trochę, zdziwiła się, że Laura taka mała. Wysłuchała jej historii i uciekła z krzykiem. 😉
      Powiedziała, że skoro dziecko ma już 3 miesiące (dwa spędziłyśmy w szpitalu), pępowina odpadła, kąpać i przewijać umiemy, to ona nic więcej nie powie, a na opiece nad takimi skrajnymi wcześniakami się nie zna, w życiu takiego nie widziała.

    2. Borówka mogę powiedzieć jak u mojej siostry było, ona zameldowana w mieście ale z małą jest u rodziców na wsi, mała musiała mieć meldunek tymczasowy tam, żeby zgłosić się do gminnego ośrodka zdrowia żeby położna przychodziła. W szpitalu jak jeszcze lezala też mówili żeby podejśćpo powrocie z domu do ośrodka i zgłosić noworodka.
      Natomiast moja kuzynka poszła do przychodni w mieście w której jest zapisana (prywatna przyjmuje na nfz) i tam jej powiedzieli że teraz położne to już nie chodza i tyle koniec kropka.

    3. zapytaj tam, gdzie jesteś zapisana do lekarza czy jest połozna środowiskowa, jesli nie, to jest na pewno w rejonowej przychodni. Wizyta położnej jest obowiązkowa i możesz sobie wybrać położna nawet z końca Polski, jeśli masz takie życzenie. Przy pierwszym dziecku zjawiła się sama (nie zgłaszałam, a było to 10 lat temu), a to dlatego, że szpital od razu zgłaszał wyjście dziecka do domu, teraz tego nie robią bo nie wiadomo do kogo zgłaszać. Możesz wybrać położna na długo przed porodem. Wtedy ona opiekuje się tobą w czasie ciąży. Powiem tak, myślałam, ze położna nie jest mi do niczego potrzebna, bo doświadczenie już mam, ale była bardzo pomocna. Dużo rzeczy się pozmieniało, dużo zapomniałam (i nie chodzi tu o kapanie czy przewijanie) , cierpliwie tłumaczyła i wyjaśniała wszystko, ma kontrakt na 6 wizyt i to jest naprawdę fajne, bo oglądnie Ci dziecko od A do Z, u mnie sprawdziła się lepiej niż lekarz, pilnowała żółtaczki, pępka, kupek srupek i powiem że jestem jej ogromnie wdzięczna, ze była.

  61. Pati, jaką miałaś dawkę Pregnylu? 5 tys. , czy 10 tys?
    7 dpt w cyklu od razu po stymulacji Pani doktor zachęcała do bety?

    To coś Wam opowiem, ku przestrodze.
    Zawsze słyszałam, że Pregnyl może dawać fałszywie dodatni wynik bety do 10 dni po podaniu. Przy pierwszym transferze sprawdziłam to – w dniu transferu i 3 dpt były piękne tłuste ciążowe krechy. W 6 dpt była już ledwo widoczna, a w 9 dpt znowu mocna, już od ciąży.
    Stwierdziłam, ze to prawda co mówią, a może mówią nawet z zapasem, może ten 6 dpt to była już resztka pregnylu podbita początkiem ciąży?
    Drugi transfer był bez stymulacji, bez pregnylu, to robiłam testy od 5 dpt (bo to blastka) i od początku był cień cienia, przyciemniający się z czasem.

    Teraz nauczona doświadczeniem nie robiłam wczesnych testów, żeby dać zejść pregnylowi. No i miałam podany jeden młody zarodek, to przez tydzień nawet nie myślałam o testach.
    Nie wytrzymałam, dusza badacza zwyciężyła, i zrobiłam test 8 dpt. Obudziłam się z bolącymi piersiami, a od transferu nie bolały. Siknęłam więc tak dla zabawy. Lekko się zdziwiłam, bo wyszła druga kreska, na teście o czułości 10. Nie imponująca, bledziutka, ale widoczna, nie taka do domyślania się. Nieśmiało się ucieszyłam, bo to przecież już 12 dni od zastrzyku, to raczej nie pregnyl. Zaczęłam czuć się ciążowo, pół soboty przespałam, piersi bolały coraz bardziej. W niedzielę się powstrzymałam od testu.
    Z drżeniem rąk zrobiłam test w poniedziałek rano, żeby potwierdzić ciążę. Wyobrażacie sobie moje zdziwienie i niedowierzanie, kiedy zamiast mocniejszej kreski ujrzałam biel? I tak już zostało.
    I teraz nie wiem, co to było, tak mocno trzymający się pregnyl, czy biochemiczna? Ale to wtedy chyba wczorajsza beta powinna wynosić kilka jednostek, nie zero?
    Zawsze sobie zrobię jakiś ciekawy przypadek. Zaliczyłam sikańca oszukańca w drugą stronę.
    Tym razem pobiłam rekord. W ciąży byłam 2 dni.

    Piszę to, bo sugerowanie, że 7 dpt dwudniowego po stymulacji beta może coś powiedzieć, jest znęcaniem się. A i jak widać test może dać złudną nadzieję.

    Jako specjalistka i praktyk stwierdzam, że 10 dpt dwudniowego to absolutne miniumum.

    1. Wężon ja nie miałam pregnylu tylko to ovariette czy cos takiego, co do tego ze mogłam sobie strzelić bete to było na zasadzie możliwe że by już coś było widać w senisie 3-5 , ale dobrze pani robi jeśli wie że jak by było zero to by się pani załamała to niech sobie Pani poczeka do 10 dpt,
      Co do Twojej biochemicznej to raczej nie sadze ona nie utrzymuje się tak krótko moja się trzymała z 3 tygodnie i w pon było 137 ( i to był jakiś 18 d po owu) śr 129 pt 174 odstawienie lekow i beta w pon 43 a za tydzień półtora tyg jeszcze miałam 8.
      To jesteś mistrzynią w testowaniu tych testów 🙂
      To ja się dziwie jak dziewczyny co mają weryfikacje ten 3,6,10 dpt i maja robić bete, ja bym chyba nerwowo tego nie zniosła 🙂
      Nic nie pobije mojego M. kazał siusiać dziś to siusialam a niech chłop ma, i to on dziś widział cien cienia cienia bez cienia jak dla mnie 😛

      1. Pati jestes mistrzem niecierpliwosci. Ovariette dziala na tej samej zasadzie co Pregnyl. Cudow nie ma. W mojej klinice w de mogla bys stawac na glowie a bete po 2 dniowym zarodku i tak zrobili by ci po 14dpt nie ma zmiluj sie !! Musialam zacisnac dupke i czekac. Tu gdzie mieszkam niema czegos takiego ze przysni mi sie ze musze zrobic jakies badanie i rano wstaje i ide do labo daje 30zl i wynik mam za 3h. Mieszkajac w de nauczylam sie cierpliwosci. Trzymam kciuki. Bardzo chciala bym aby wam sie udalo ale lepiej byc mile zaskoczonym niz mega rozczarowanym. Jestem pewna ze Wezon pluje sobie w brode z tym wczesniejszym sikaczem ze tylko narobila sobie nadziei.

      2. Ja przeszlam thriller weryfikacyjny i juz wtedy mowilam ze nigdy wiecej. Jednak w lzejszym wydaniu bo ulzylo mi juz 6 dpt. Ale to byla blastka. A po 2-dniowym zarodeczku to sie dr ladnie rozpedzila z ta beta. Na moje oko to minimum 10 dpt i to tez wczesnie. A w testy sie przestalam bawic bo za duzo pojedynczych kresek w zyciu widzialam 🙂

        1. Ale dziewczyny pamiętacie to co moj szacowny M. powiedział jak miałam 3 w totka: to tak jak bym w połowie wygrała, na co on że łeee już by wolał tą szóstkę.
          Ja za to też powiedziłąm że wolala bym 2 kreski na teście a nie połowe bo też mogę czuć się z jedną kreską jak w półpowie w ciązy.
          Ojj tych pojedynczych kresek na teście też sporo widziałam, a najlepze sa te takie wypatrywane co tylko ja je widze 😛

    2. Z sikańcem, bez, z jedną samotną kreską, czy z cieniem nadziei na kreskę, to czekanie to okropnie trudny czas, a nadzieja trzyma się nas kurczowo aż do bety i nie puszcza, choćbyśmy udawały, że jest inaczej.
      Wężon, to mogła być biochemiczna. Zobacz na ostatnie wyniki Uczuciowej (która notabene takie rzeczy wyprawia teraz na blogu, że kto nie widział, niech biegnie w te pędy!), już w 15dpt beta straszyła okrągłym zerem.
      Czyli co? Przy kolejnym transferze żadnych sikańców tylko twarde betowe dowody? 😉

      1. No właśnie pomyślałam o Uczuciowej, w 13 dpt 10, a za dwa dni 0.
        Ale może ona też miała ślad po Pregnylu, bo to też był transfer po stymulacji.
        Wiem, widziałam co wyprawia. A nawet wiem więcej, co ta agentka wymyśliła. 😉

        Następnym razem sikaniec w dniu bety. Nie sądzę, żebym tak w ciemno wytrzymała. Jeśli ten transfer odbędzie się w najbliższej pięciolatce.

          1. Ehhh… ja zupełnie nie wiem o co Wam chodzi Dziewczęta 😉
            Niebieska ma rację, że to mogła być biochemiczna u Ciebie Wężon. Że była u mnie to jestem przekonana. Trzech lekarzy mi potwierdziło, że Ovitrelle się nie utrzymuje tyle czasu. No i ta hipoteza mi pasuje bardzo, bo jednak MOCNO dodała nadziei:)
            Niebieska słusznie zauważyła, że może to był taki znak od mojego Groszka, żeby się nie poddawać! W każdym razie podziałało:) I dodało duuuuuużo nadziei i sił!!!
            A co do testów… To ja już sobie obiecałam NIGDY więcej nie sikać. Tyle lat czekam to i dwa tygodnie więcej nie robi różnicy wielkiej. Poza tym mnie ten czas „trochę ciąży” za każdym razem jednak jakoś (bardzo) pozytywnie nastrajał. Ja się nie nadaję do tych weryfikacji, sikaczy, etc. Dla mnie to jak tortura.
            Podoba mi się niemiecki system Anitt 🙂

          2. A dla mnie niepewność to tortura.
            Też się skłaniam, do jakichś początków ciąży. Bo naprawdę obudziłam się inna, zaczęły bolec mnie piersi, byłam senna.
            I w sobotę pod koniec dnia poczułam taki krótki mocny ból brzucha, jeden mocno bolesny skurcz. I już objawy się nie nasilały. Piersi zelżały, przestałam być senna. Może zarodek się przykleił, ale z jakiegoś powodu nie udało mu się utrzymać. Myślisz, że to dobry znak na następny raz?

  62. Dzień dobry Wszystkim
    Wróciłam z urlopu i od razu 10 dpt na polskiej ziemi dostałam okresu. Organizm jednak lubi barwy narodowe:-(.. Szczerze to nadal wolę dostawać okresu w domu niż dostawać wynikiem bety w twarz. I organizm też to wie, bo przecież już drugi raz mi oszczędził tego.. Sprytny nie?
    Po tym transferze czułam się wyjątkowo podle to znaczy od 2dpt bolało wszystko jak na okres (brzuch, plecy) a na dodatek wysypało mi twarz jak 13latce. Wyglądałam ch… a czułam się podobnie. No i nawet przez chwilę pomyślałam,że może jednak jestem w tej ciąży. I nawet pomyślałam „o Jezu mieli rację w N.że dwa tak dobre zarodki to jednak przesada dawać naraz”.. Jak widać moje zarodki mają w dupie nie tylko ich klasyfikację ale nawet ich obawy..
    No nic to. Plan jest taki, w tym cyklu zaległy scratching (miałam mieć wcześniej ale lekarz nie mógł sam się zdecydować i w końcu nie było). A kolejny cykl znowu mój i moich śpiochów. A w międzyczasie zmieniam lekarza na lekarkę. Potrzebuję dobrej babskiej energii a nie śniętego śledzia męskiego..
    I mimo wszystko NADAL jestem pewna,że kiedyś w końcu nadejdzie taki dzień,że dojadę na tą pieprzoną betę i ona będzie mega tłusta. A potem zawisnę na tablicy w N jako kolejny sukces statystyczny!!! A potem to hohohohoho..

    1. Wendy, wcześnie ten okres. Mój doczekał do bety. Wczoraj odstawiłam lutinus i coś tam zaczynam plamić.
      Jak mi teraz nie wyjdzie crio, to za dwa cykle znowu razem będziemy. Będziesz chciała też tym razem dwa zabrać? Jeszcze 6 Ci zostało?

      1. Wężon, wtedy też w 10 dpt. Widać taki ma organizm rytm 10 dpt i jeb!! W ogóle mam wrażenie,że mi się po ivf cykl wyregulował i mogę teraz kalendarzyk małżeński w końcu zacząć prowadzić.
        Myśl Wężon pozytywnie! Ty masz już jedno dziecko i byłaś w ciąży. Przynajmniej macica zna ten stan. Moja macica nie zna i na razie nie porywa jej ta wizja. Zabieram po dwa śpiochy już do końca!! Jakoś jak biorę po dwa to mam wrażenie,że im lepiej niż tam zostawać. Tak chyba zostało 6. Chociaż mnie się już czasami myli ile ich jest.

        1. Wendy, ja już byłam w ciąży 3 razy. Z 4 dzieci, jedno żywe i to cudem uratowane, to kiepski wynik. Coś ta moja macicy niechętna.
          to mój pierwszy nieudany transfer, na najlepszym endo w życiu. Czuję się dziwnie. Może moje zarodki nie lubią za dobrych warunków. Za pierwszym razem wzięłam dwa, bo myślałam, że może jeden trafi w dobry fragment endo, to oba zostały i tylko tragedia przez to. A teraz jeden miał wybór i nie został.

          1. Ech, Wężon. Nie wiem nawet co napisać. Myślę,że wszystko jest po coś i wszystko ma swój czas. Można mieć super endo i nic. Można nie mieć endo i coś. Sami lekarze w N mówią,że z moimi wynikami powinnam od kilku lat mieć dzieci. A ja nawet zajść nie potrafię. To taka ruletka życiowa. Ale ma ta ruletka jedną zasadniczą zaletę – jak człowiek wierzy to w końcu coś dobrego go spotka. I ja tej wiary nie tracę.
            ps. Do tej pory trzymałam się mocno ale jak pomyślałam,że mam odpiąć zdjęcie tych zarodków z lodówki to masakra. I chyba je tam zostawię na zawsze.

          2. Wendy, W I. nie dają zdjęć zarodków. Ma to swoje zalety.
            Ja za to mam teczkę z USG ciążowymi. I nawet genetyczne USG bliźniaków, potwierdzające, że wszystko jest super.
            Zdjęcia zarodków już mnie nie ruszają.

    2. Wendy dziś rano myślałam właśnie o Tobie gdzie się podziewasz…
      Kurw… po raz pierwszy, jesteś pewna że to okres?? Sorki ale ja okres ostatnio z implantacja zarodka pomyliłam 😛 Fakt faktem że to była biochemiczna no ale zawsze coś.
      Kurw… po raz drugi przykro mi że się nie udało…
      Kurw… po raz trzeci teraz to ja już sram po gaciach o swoją sob….
      Mi jak nie wyjdzie niestety 3 cykle trzeba odczekać pomiędzy punkcjami, ale czasu nie strace i porobię jakies kriotypy i inne, może ana86 – jeśli nie myle się, napisze jak ten jej lekarz zrobił to żeby wyeliminować te puste pęcherzyki.
      Super że masz jeszcze 6 zarodków, fajnie macie pod tym względem tylko że was z Wężonem punkcja ominie i możecie praktycznie co miesiąc podchodzić do crio, oczywiście o wiele fajniej dla Was by było żeby się udało teraz a nie znów ten stres przechodzić.
      Dzielne baby jesteście dacie rade i będę mocno za Was trzymać kciuki.
      A na jaką Pania dr zmieniasz?

      1. Pati, nie wiem na kogo zmienię. Zobaczę kto tam wolny teraz. Ty jesteś u dr ZY? Sensowna? Okres mam od ponad 20 lat więc byłoby mi trudno nie poznać chyba:-) Zarodki mam to fakt. Za Was z Anett trzymam kciuki! Będzie dobrze bo tak.

        1. Wendy ja jestem u dr A. Z, Asti się do niej wybiera, dobrze kojarzysz ale też miło oceniam panią jedyną chyba która jest jako ginekolog położnik i seksuolog w N. dr M Ł.
          Jak coś więcej info mogę ci napisać na maila, jak chcesz to pisz patim1964@gmail.com
          Ja tam ogólnie jestem zadowolona z obu zależy czego oczekujesz po lekarzu, jakiego podejścia.

    3. Brzydko, Wendy. Smutno i brzydko. Wolałabym się z Tobą cieszyć pod niebo.
      Wendy, a Ty nie startowałaś na sztucznym? I na tym sztucznym dostałaś tak wcześnie okres?
      Po moim niepowodzeniu chciałaś inkubować razem ze mną, no to będziemy 🙂 Ściskam Cię mocno i jeszcze przyjdzie nasz czas, zobaczysz!

      1. Na sztucznym Niebieska, na sztucznym!! I naprawdę tym razem nachemizowali mnie dobrze.Ale jak widać matki natury nie oszukasz. To co mi z ciąży zostało to pryszcze tylko..
        Ja mojemu mężowi już o Tobie powiedziałam wtedy. Że jest taka Niebieska i z nią będę kiedyś gwiazdorzyć betą:-) I naprawdę w to wierzę. Tylko musimy na siebie chwilę poczekać. Ściskam Cię.

    4. Wendy przykro mi , jakby to powiedziała Moja Przyjaciółka : chujn.. z grzybinią .
      Podziwiam upór i wiarę , bo masz rację nie może być inaczej , w końcu będzie tłusta beta !!!!

    5. Wendy, przykrości… tak po kilku dniach przerwy witać Cię z cholerną miesiączką. Ale wiesz co, jak napisałaś o tych tablichac, to sobie zwizualizowalam ludzika, który ktoś nabazgrze przy Twoim naziwisku… Fajny widok. Realny.

      1. Iza, ja ciagle robię zdjęcia tej tablicy. Poznałam nawet panią odpowiedzialna za jej aktualizacje.:-) Dziękuje za Twój obraz. Biorę go do serca i działam dalej. Dopóki piłka w grze dopóty wszystko możliwe. I wierze w nas Wszystkie te z nadmiarem, niedoborem, z diagnoza, bez diagnozy – że damy radę. Tak po prostu.

          1. Wężon , zlikwidowali ze względu na pacjentów, którzy źle się czuli otoczeni zdjęciami cudzych dzieci. Kiedyś, tamtej jesieni, byliśmy na warsztatach w I. i wyniknęła dyskusja na ten temat. Połowa uczestników była zdania, że są w tak złym stanie psychicznym, że te dzieci tylko powodują ból i zniechęcenie. Psycholog mówiła, że celem było raczej dodawanie siły i nadziei, ale że rozumie takie nastawienie i że może w przyszłości zlikwidują te zdjęcia i umieszczą jakiś kolaż za stanowiskami recepcjonistek tylko. Taka sytuacja .

          2. Doti, rozumiem oba podejścia.
            To tak jak z cudzymi ciążami. Tu na blogu mówimy, że się cieszymy, że się komuś udało, bo to daje nadzieję, że to ivf działa. Ale jak widzisz, że plik zdjęć rośnie, kolejne porody przychodzą, a Ciebie ciągle tam nie ma, to punkt widzenia może się zmienić.

          3. Dokładnie tak! Mi te dzieci akurat pomagały, ale ja się nie leczyłam przez 8 , 10 lat, tylko 2, więc może nie zdążyłam znienawidzić tego wszystkiego aż tak bardzo. Te tablice po wyjściu z transferu w N. to jest hit. Nie wiem, czy słyszałaś. Tam nie ma wizerunków dzieci, tylko białe tablice z imionami dzieci, wagą i datą przyjścia na świata. Kilkanaście dużych tablic zapisanych markerem, małymi literami. Wychodzisz po transferze i idziesz w takim szpalerze …dziecko, data, waga…i widzisz , że to jest możliwe, że te dzieci się urodziły:) Miałam zawsze łzy w oczach, dawało mi to mega dużo siły.

    6. Wendy, to miał być szczęśliwy tydzień a tymczasem już trzeci raz piszę że mi przykro. Bo przykro straszliwie, że okres przyszedł choć go nikt nie prosił, że tak trudno dostać się na tablicę w klinice (ale w końcu to osiągniesz, jestem pewna).
      Rób skratching i zabieraj maluchy jak najszybciej, może to TEN cykl 🙂

  63. Zryczałam się dzisiaj jak bóbr, z samego rana obudził mnie znajomy uścisk w dolnej partii brzucha zwiastujący to co nieuniknione… Okres. Przeleżałam tak dobrych kilkanaście minut, w końcu chcąc nie chcąc musiałam wstać do toalety.
    Okresu nie ma… Narazie!
    W geście solidarności założyłam białe gacie (Wendy) niech bedzie że za ojczyznę.
    Nie robię sikańca, chyba wolę być jutro znokautowana, wstać, otrzepać sie i iść dalej, niż wystawiać dupę do skopania.

    1. Anett, takie znajome ściski już nieraz zwiastowały ciążę. Dopóki za uściskami nic nie leci i nie masz wyniku, to nie rycz. Może jeszcze jutro będziesz ryczeć ze szczęścia.
      Już tylko dwie zostałyście, przynajmniej jednej powinno się udać.