Zamieniam się w królika

– Czujesz coś? – zapytał wczoraj mąż.
Wiem, że to pytanie przebiega mu przez głowę co 50-tą myśl, może czekał aż sama powiem, ale nic nie mówiłam, mąż patrzy mi na brzuch i pyta, czy coś czuję.

– Zawsze coś czuję, teraz, w grudniu, w listopadzie, brzuch nigdy nie przestaje do mnie mówić. Tylko w zależności od sytuacji interpretuję co to jest. To czy coś czuję nie ma żadnej wartości…

Czy można się przyzwyczaić do kriotransferów? Na pewno jesteśmy bardziej wystudzeni emocjonalnie niż wcześniej.

Zamieniam się w królika. Niedawno znajoma poczęstowała mnie marchwią po koreańsku. Pychaaaaa! Zaskakujący smak, marchewkę czuć najmniej. Mąż utarł nam ponad kilogram marchewek, tyle ile wchodzi w 1,5 – litrowy słój. Ponawrzucałam tam tego co trzeba z przepisu albo co było w domu albo co się nawinęło, dawkę czosnku zwiększyłam czterokrotnie, bo kocham. Utarte niepraworządnie, bo nie mamy przepisowej specjalnej tarki, przyprawy nie te, bo do marchwi po koreańsku jest dedykowana przyprawa. Ale nadal smakuje jak marchewkowy raj.

marchew

I zacinamy od soboty codziennie marchew. Byłabym dobrym królikiem. Miękko-futrzastym i najchętniej-nie-myślącym-nic.

45 komentarzy

  1. Też lubię marchewkę po koreańsku! Nawet mam taką specjalną przyprawę do niej! Napisz, jak robisz, może jakaś inna wersja – chętnie wypróbuję:)
    No i kciuki trzymam rzecz jasna!

  2. ja tez uwielbiam marchew i dzieki niej wyleczylam oczy na tyle ze nie musze nosic okularow 🙂 dobra na wszystko:) ja czesto patrze na mojego kota i mysle sobie koglabym byc toba – wyje..ane na wszystko, zarcie spanie 🙂 a co do meZczyzn ja wiem ze oni tez przezywaja i martwia sie ale np w moim przypadku kochanie co jest przy kazdym grymasie z bolu juz mnie irytuje bo czuje sie jak jeszcze wieksza kaleka :/ pozdrawiam

  3. Pewnie od prawdziwej marchwi po koreańsku odeszłam na kilometr już. Powiedzmy, że moje to sałatka. Do prawdziwej potrawy kupuje się przyprawę, która nazywa się „marchew po koreańsku”. Nie posiadam takowej, więc rzeźbię jak internet i dostępność produktów w domu stanowi

    ok. 1 kg marchwi
    1/3 (może 1/2) szklanki oleju
    łyżeczka utartej kolendry (bez kolendry nie wyjdzie!)
    2-3 ząbki czosnku (ja daję ok. 8-10)
    1 łyżeczka mielonej papryki
    1 łyżka octu
    cukier, pieprz, sól do smaku

    Przyprawy i czosnek podgrzać w oleju (niektórzy gotują, ja nie gotuję, bo czosnek robi się gorzki). Niektóre przepisy każą dodać cebulę, nie próbowałam.
    Poprosić najwspanialszego męża na świecie o starcie marchwi. Powinna być starta na długie cienkie paski a la makaron – ale każdy trze jak może 🙂
    Wlać gorący olej z przyprawami do marchwi, wymerdać porządnie.
    Odstawić na dobę do lodówki.
    Następnie zacinać z apetytem 🙂

  4. zaraz po Twoim wpisie obleciałam internet z przepisami na tą marchew i chyba też się skuszę. Najbardziej spodobał mi się ten przepis http://www.mniammniam.com/Marchew_po_koreansku-8721p.html, bardzo podobny do Twojego. Muszę powiedzieć, ze ostatnio byłam w szpitalu na badaniach i wyszło mi PCO, insulinooporność i hyperprolaktynemia, czyli świeta trójca. Na szczęście guz endo jest tylko w bliźnie po cc. Ca125 w normie i nie wiem teraz czy to ruszać, żeby dziadostwo się nie rozplezło…

  5. Wyglada smakowicie! Ja wcinam zupki domowej roboty, troche srania z tym jest bo trzeba obrac te warzywa itp ale potem miksuje to wszystko po ugotowaniu wiec wychodza takie zupki krem. Polecam zupe krem z pomidorow z bazylia ( z duza iloscia czosnku) i zupe krem z ziemniakow i marchwi. Normalnie lepsze niz cokolwiek innego. Dzis nawet do roboty wzielam:-)

      1. dzisiaj dzien pierwszy kiedy moglam sie normalnie zapiac w spodnie. brzuch chyba juz schodzi, 9 dni to trwalo, ale nie wiem czy to nie przez spadajaca bete.
        Czuje sie roznie, wczoraj bolal mnie zoladek – nic przyjemnego, dzis w nocy sie nie wyspalam, dwa razy latalam do kibla w nocy o 1 i 5 nad ranem. Dzis czuje sie zmeczona.

        Praca to jest ostatnie miejsce w ktorym chcialabym teraz byc, oboje z mezem nienawidzimy juz tej roboty (to znaczy sama praca jest ok tylko ludzie i miejsce w jakim pracujemy do wymiany). Musze kwitnac od 9 do 17 przed monitorem komputera.

        Tak sie naprawde modle zeby ta ciaza sie udala, poszlibysmy sobie stad w piz…u. MOglabym tym wszystki m babom jagom pokazac srodkowy palec. Kusi mnie nawet zeby do PL z dzieciem wrocic.

        11 marca umowie sie chyba na pierwszy skan, zobaczymy co bedzie, moze nawet zrobie kolejna bete zeby zobaczyc czy wszystko ok.

        1. Casja, nie mam pojęcia o procedurach w UK, nie znam nawet polskich procedur ciążowych, za to mogę z całą pewnością powiedzieć, że jeśli dziś w nocy miałaś dwie pobudki o 1 i 5, to nie ma sposobu, żebyś nie czuła się zmęczona.

          Nie zrozumiałam chyba – spada CI brzuch, ale beta też spada?? Źle zrozumiałam, prawda? Beta nie spada?

          1. oj nie wyrazilam sie zbyt precyzyjnie, brzuch spada ale nie wiem czy nie jest to przyczyna spadajacej bety bo podobno jak schodzi hiperka to beta tez moze spasc, kurde nie wiem, nie znam sie, Bety nie powtarzalam, nie mam teraz takiej mozliowsci, najwczesniej bede mogla za 2 tygodnie zrobic ja jeszcze raz. Kusi mnie tylko zeby kupic jeszcze jeden test ciazowy i sprawdzic czy nadal sa dwie krechy, ale w sumie nie wiem czy to cos da i mnie uspokoi. Chyba dopiero skan mnie przekona ze wszystko wporzadku.

    1. ja ze swojej strony polecam zupę dyniową, ale na sposób „tajski”: przyprawioną imbirem, trawą cytrynową, czerwoną pastą curry i z mlekiem kokosowym – bardzo smaczna 🙂

      1. Eh, Ruda, raz taką zrobiłam, ze dwa lata temu, 3-litrowy gar. Już po pierwszej łyżce wiedziałam, że nie ma chu, zemrę śmiercią głodową, a tego nie zjem. A że – wiadomo – jedzenia się nie wyrzuca, to 3 litry zupy (minus ta jedna łyżka, którą spróbowałam) zjadł mój najlepszy na świecie mąż.
        Dynia jest teraz dynią niezgody, co jakiś czas wraca w niby żartach, chętnie oddam CI wszystkie dynie świata 🙂

    2. Ja w ogóle z warzywami jestem bardzo na bakier, mało co jem. Ale ta zupa z dyni, taka pikantna mi podpasowała. Z dyni jeszcze muffiny dobre są, a na kopytkach z dyni poległam – można było nimi z procy do gołębi strzelać 😉
      Marchewkę lubię, ale nie dałabym rady zjeść tyle czosnku w tej marchwi.

  6. A to taka surówka jest tak?? Bo najpierw myślałam, że to tak na ciepło marchewa:)

    A jak tak zaglądam i czekam na tą Twoją betę Iza:) Kciuków nie puszczam:)
    Ja dalej plamię eh…osiwieję do porodu. Jutro jadę zrobić badanie hormonów i zobaczymy co lekarz powie w czwartek albo piątek wizyta.

    Wężon a jak badanie prenatalne, bo chyba to właśnie miałaś?

    1. Lucy, wszystko w porządku. Wszystkie narządy na swoich miejscach.
      Przezierność karkowa i kość nosowa OK, czyli Downa nie będzie.
      Lekarz nawet wspomniał, że widzi chłopca i dziewczynkę. Jeszcze się nie przyzwyczajam do tej myśli, bo to dopiero 14 tydzień, ale fajnie by było, gdyby tak zostało do porodu.

      1. Wezon, ty sie znasz to doradz…jak sie liczy tygodnie ciazy po in vitro?

        p.s u mnie narazie bez plamienia ale co rusz cos mnie pobolewa, jak nie jajniki, to bol jak na okres, dzis z kolei zoladek cos odwala. Nie wiem czy to dobrze czy tak ma byc. Maz sie smieje ze niedlugo doktorat bede pisac bo ciagle czytam w necie o tych sprawach.

          1. chyba sie z Toba nie zgodze. Jak okres mialam 8 stycznia wychodzilo by ze jestem juz w 7 tygodni a niestety nie jestem. Mnie sie wydaje ze to sie liczy od dnia punkcji plus 14 dni ale nie jestem pewna.

            P.s dzieki za gratulacje!!!

        1. Casja, dobrze myślisz.
          Nie tak jak zwykłą od pierwszego dnia cyklu, tylko właśnie punkcja minus 14 dni. U mnie to wyszło praktycznie tak samo: punkcja 3 grudnia, czyli od 19 listopada liczymy, a okres miałam 20 listopada.

          1. Oczekujaca, a widzisz to chyba zalezy kto jak dlugo bral zastrzyki stymulujace, moje hodowanie jajeczek trwalo az 16 dni a wczesniej sie wyciszalam przez 21 dni dlatego mi sie daty nie zgadzalay.

        1. Chyba już trochę tak. Jakby była parka, to by było rewelacyjnie – i rzeczy po Laurce by się przydały, i tata by miał następcę rodu, a my trochę odmiany. 🙂
          Jakoś przeżyjemy, najwyżej na przyjemności nie będzie.
          Ale jeszcze nic nie robię. Po pierwsze zaraz lecimy na urlop, więc do wyjazdu o niczym nie myślę. Poza tym, jeszcze nie jestem przekonana, że ta ciąża skończy się dobrze. A po trzecie z urządzeniem pokoju itd chcę poczekać do potwierdzenie płci.

    2. Surówka, tak, ciepła marchew jest be 🙂
      Za mnie – dzięki – ale nie ma co trzymać kciuków, co się miało stać, to już się stało, za to za Ciebie jak najbardziej tak, Lucy. Napisz co lekarz powiedział o tych plamieniach – tylko błagam, oby się obyło bez takich bzdur, że się papierem mogłaś zatrzeć albo od Lutinusa, bo taką bzdurę miałam przyjemność usłyszeć pół roku temu.

  7. Cześć Króliczku 🙂 Marchewka wygląda smakowicie, ale mi póki co wystarczą soki marchewkowo-bananowo-truskawkowe, które ostatnio piję litrami 🙂 Zaglądam do Ciebie regularnie, nie zawsze mam czas, by coś napisać… ale cały czas myślę i pamiętam o Tobie, o Was… 🙂 Ściskam mocno :*

  8. Znikam na narty na cztery dni, wracam, a tu kulinarna odsłona bloga. Marchew brzmi smakowicie. Ja uwielbiam wszelkie pikantne Dania warzywne. Kapusta po koreańsku tez pycha. 🙂

  9. Kulinaria (super pomysł:-) czy szycie czy „co jeszcze można tylko wymyślić” pomagają ale i tak wszystko dzieje się w „poczekalni” :-). Siedzimy tu Wszyscy razem z Tobą 🙂 Dobra wiadomość jest taka, że wreszcie jesteś pierwsza w kolejce!!!…Siedzi z nami też Nadzieja, ale zachowuje się chyba dość asekuracyjnie, bo za dużo ma bagażu ze sobą…..Patrzę na Nią uporczywie żeby wreszcie zaczęła choć mrugać, że tym razem wszystko będzie po Jej myśli…..
    Trzymaj się!!!!!!!!!!

    1. Asia – jak zawsze – czytam Cię 3 razy, chłonę każde słowo. Skąd Ty się kobieto wzięłaś?
      Oczywiście, marchew nie jest tym, co zajmuje mi myśli, jestem zażenowana, że tylko o niej potrafiłam napisać. Za to Ty potrafiłaś napisać coś, co ja powinnam umieć tutaj pozostawić po sobie. Dzięki, kochana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *