zbunkrowałam to na pogodny weekend, gdy będzie już dużo komentarzy w poprzednim poście, a ja zaplanuję cały weekend na rowerze

mąż mi podesłał. zaśmiewał się do łez – bo na tym obrazku powinnam być ja. #aleśmieszne

Mąż kocha żonę

 

dziś wróciłam z pracy niespodziewanie wcześniej. zamiast kochanki w szafie zastałam mule i białe wino na obiad. love <3 #najlepszynaswiecie #chybamniekocha

nie zdążyłam zrobić zdjęcia uroczystego obiadu (nawet jest powód  – dostałam list intencyjny z nowej pracy!). ale jest okazja, by zgrzeszyć zdjęciem dania, jakie zastałam kilka tygodni temu:

Zjem cię mężu

to jadę. na rower. jutro od rana. i jeszcze opieńki może będą.

#anisłowaoniepłodności

0 komentarzy

  1. Widziałam ten obrazek z hasłem do wifi i tez bawi mnie do łez:)
    Maz wzorowy! Tym optymistycznym akcentem powitajmy weekend- i odwdzięczmy sie jakos naszym dobrym i kochanym mężom. Ostatnio „dostrzegłam” dzieki rozmowie z kolezanka, jakie mam szczęście w tym nieszczęściu. Opowiedziała mi o swojej przyjaciółce która musiała „walczyć” ze swoją rodzina nie akceptująca in vitro, ciągać męża po lekarzach, przejmować inicjatywę. Widzę ze Ty Iza, podobnie jak i ja, mamy naprawdę mądrych mężów:)
    I jeszcze chciałabym Wam podziękować za rady odnośnie tego gdzie szukać pomocy gdy deprecha zagłada w oczy. Po raz kolejny znajduje u Ciebie na blogu, od Was wszystkich dziewczyny, zrozumienie i pomoc. Niech Bóg Wam w dzieciach wynagrodzi:)))

  2. No to ładnie, nasze hasło to też data ślubu – oczywiście przeze mnie wykoncypowane huehue 😉

    Taki mąż to skarb – muszę ten wpis mojemu pokazać, bo do tej pory chyba tylko kanapkę z białym serem i jajecznicę mi zrobił 😉

    Udanej przejażdżki i owocnego grzybobrania 🙂

  3. Ja jeszcze muszę dodać o kolorze włosów – ja też wyobrażałam sobie Izę jako brunetkę (czy krótkie czy długie nie wiedziałam ale z pewnością ciemne), w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że jesteś blondynką 🙂 To ciekawe jest, że większość osób tak tutaj miała….Ale powiem, że to niesamowicie miłe zaskoczenie bo odcień blondu jest czadowy 🙂 sama bym taki chciała…..

    Życzę udanego ‚łikendu’, może uda się jakoś odreagować po tych tragicznych wynikach wyborów. Ja nie znam nikogo kto głosował na PIS a tu taki wynik 🙁 – te pisiory, to się chyba nieźle ukrywają.
    Nie ma co udanego wypoczynku, roweru, opieńków, czasu z mężem i kto wie jakich jeszcze pyszności 😉

    1. aaaaach, zazdraszczam tych pyszności Mężowych !
      Moj M. to w kuchni dwie lewe ręce – wodę ugotuje i …i tu się kończą jego umiejętności. Na szczęście ja gotować uwielbiam, a najlepszą nagrodą dla mnie jest widok jego wniebowziętego ryjka jak wcina te moje kulinarne pyszności i za które potem całuje mnie po łapkach 🙂
      Iza, miłej eskapady! Pogoda piękna, ja też zaraz lecę na rower!

  4. Dziewczyny, lekarz kazał ostatnio mi powtórzyć fsh. Wydaje mi sie, ze w 2d.c. wynik – 6,05 jest ok.? Nie robiłam LH bo lekarz uznał ze nie trzeba. A moze wynik powinien byc jednak niższy?

    1. bardzo dobry wynik Margeritka 🙂
      ja ostatnio FSH 8,9 i lekarz powiedział, że nie jest źle jak na mój zaawansowany wiek prawie 40latki 🙂 i, że idealnie byłoby 5-6 ale takie wyniki to mają te młodsze. Wiec jest dobrze.

      1. Moje FSH z 2 dnia tego cyklu to 6,6. Dwaj lekarze powiedzieli, że bardzo ładnie. LH 5,4.
        Bilbao, nawiązując do komentarza Twojego lekarza – dobrze, że przynajmniej wynikowo jestem młodsza, niż moja metryka wskazuje.

  5. Ja mam 31 lat, wiec juz chyba do tych młodych nie należę;) tez mi sie wydaje ze ok., tym bardziej ze mam jeden jajnik pokaraskany po laparoskopii:/ ale pracuje na szczęście:) dzieki Bilbao. Chyba na sile szukam mózgu w dupie/dupy w mózgu;)

    1. bardzo prosze Margaritko:-)
      Wiadomo, chwytamy się wszystkiego tego co może nam pomóc a jednocześnie wokół widzimy zagrożenia albo mamy wątpliwości.
      Ja bym mogła co kwartał kłaść się na stół coby histeroskopie zrobić i usłyszeć po raz kolejny potwierdzenie, że zrostów w macicy nie mam. Takie zboczenie. Mój M. w takich chwilach każe mi przestać schizować.
      Hlip hlip jak ja bym chciała mieć tyle lat co Ty. Gdy miałam tyle to dopiero co mojego M. poznałam i żeśmy sie układali do wspólnego życia. O dzieciach nie było nawet mowy.
      A im człowiek starszy to mu czas szybciej ucieka, a już w niepłodności to chyba podwójnie szybko.

    2. Margaritka, nie mów, że nie jesteś młodsza. Te 7 lat w wynikach przy kłopotach z płodnością to wielka różnica.
      Ja tak jak Bilbao, jak miałam 30 lat, to dopiero zmieniałam męża. Nigdy nie chciałam dzieci przed 30. Wtedy wolałabym w ogóle nie mieć, niż tak wcześnie. I na dobre mi to wyszło, bo gdyby dziecko już było, nie mogłabym tak wstać i wyjść z dobrego małżeństwa.
      Za to z J. od pierwszego dnia staraliśmy się o dziecko. Akurat byłam miesiąc po 30 urodzinach. I mimo złych prognoz udało się po pół roku. A potem wszystko się pokomplikowało i zaraz minie nam 5 lat starań o drugie. A właściwie od porodu myślimy kiedy drugie, i leczę się w tym kierunku. To zaraz 7 lat.

  6. Bibao, podejdź do tego inaczej. Ty chociaz do tej 30 wiodlas(mam nadzieje) względnie beztroskie życie. Jja te piękne lata spędziłam w poczekalniach przychodni sztyletowana co rusz rozczarowaniami, niespełnionymi nadziejami, w końcu bólem związanym z utrata ciąży. To był olbrzymi cios, tym bardziej ze bardzo ale to bardzo cieszyłam sie tym cudem i kochałam to dzieciątko od pierwszej sekundy, odkąd odkryłam ze jestem w ciąży, bo nawet nie mogłam sie tego spodziewać. Nikt nam nie dawał nadziei na naturalna ciąże:( lata lecą, a moje życie skupia sie wokół marzenia, organizuje życie pod cis, czego nie ma. Moze to błąd, ale inaczej nie mogę póki co. Wszyscy bliscy mówią odpuść, żyj, bądź taka jak kiedyś. Tylko ze tak sie nie da borykając sie z leczeniem niepłodności, bo to wymaga poświęceń.,nie mowię, ze w tym czasie nic dobrego mnie nie spotkało, ale tych ostatnich 5 lat nie mogę zaliczyć do najszczęśliwszych:( moze myślisz ze jestem o te kilka lat „do przodu”, ale kochana, myśle ze każdy ma swój limit wytrzymałości. Nie wiem czy wsród nas znalazł by sie ktoś, kto przez 10,15 lat aż tak intensywnie jak my tu wszystkie teraz, starał by sie o potomstwo. W pewnym momencie trzeba chyba odpuścić, chociaz trochę. Zreszta in vitro w nieskończoność tez nie da sie robic(względy zdrowotne, finansowe). Także pomysl o tym tym jak o prezencie dla tych pięknych lat zycia, w których nie musiałaś zbyt szybko „wydiroslec”. w przypadku płodności/niepłodności wiek nie jest żadna wyrocznia ani gwarancja. Na pocieszenie powiem Ci ze te „późne ” dzieci sa często bardzo mądre i naprawdę wyjątkowe:) no i z tego co pamietam, to troszkę tez musiałaś poczekać ba tego wymarzonego faceta, jednego jedynego, wiec moze i dziecko każe na siebie tyle czekać bi bedzie kimś zupełnie wyjątkowym:)tego Ci życzę!

    1. Margaritko cudowne słowa!!! Tak nasze dzieci na pewno będą wyjątkowe.
      Dziewczyny nie pamiętacie spódnicy Izy w grochy bodajże? Uszyla i wrzucila fotkę… Tam było chyba widać blond kitke.
      Wezon spóźnione życzenia spełnienia największego, a zarazem malutkiego marzenia.
      A ja z Woli. Po sąsiedzku z Bemowem:)
      Ps. Ale naskrobalyscie w weekend. Ciężko mi było nadrobić:)

  7. Kasia nawiąże do Twojego wpisu z poprzedniego posta. Jak to możliwe że tyle czasu czeka się na wyniki badań genetycznych? Czy po takim czasie nie jest już za późno? Nawet nie chce pisać na co żeby nie wywoływać przykrych odczuć, ale wszystkie wiemy….

    1. Na wyniki amniopunkcji czeka się 2-3 tygodnie zawsze. Na te nieinwazyjne NIFTY lub HARMONY nawet czasem więcej.
      Nie przeskoczysz.
      USG robisz 12-14 tydzień, potem amniopunkcja i robi się 17 tydzień. Nie wiem, do kiedy można legalnie. Jeśli dziecko byłoby bardzo ciężko chore, to chyba dłużej.
      Moja B., ta od 13 IVF, miała dwa razy HARMONY, bo nie dało się zbadać materiału, a w końcu amniopunkcję. Ponad 6 tygodni strachu.

  8. Dziewczyny, witam po weekendzie.
    Co nowego? Czy nasze transferówki z zeszłego tygodnia już coś czują? 😉
    Jagoda, Tobie mam nadzieję torba do szpitala się nie przydała.
    Imbirowa, idziesz jeszcze do lekarza przed 4.11? Czy w ciemno na ten niepewny transfer. Ktoś już coś wie, jak to będzie z licencjami?
    Margaritka, moja B. przez 5 lat robiła transfery, udało się prawie w 5 rocznicę, a wcześniej parę lat inseminacji i monitoringów. Da się leczyć przez 10 lat, chociaż nikomu nie życzę. Zamierzała robić stymulację póki jakieś komórki będą się tworzyć. O kasę na szczęście nie musieli się martwić.
    Co do mężów – jak słyszę czasem, że facet na badania nasienia nie pójdzie, bo to podważanie jego męskości, on na pewno jest OK i to takie straszne, to się gotuję. Czytałam kiedyś przypadkiem jakieś sposoby na namówienie męża, okazanie wdzięczności itp. Ja to bym chyba oba łby urwała, jakby mi jakieś cyrki w tym temacie robił. Chwila wahania, parę chwil na dojrzenie, oczywiście tak, ale zapieranie się, czasem nawet rodzinnie, bo mamusia płacze, że jej z syna impotenta chcesz zrobić, to poważne podkopanie sensu związku.

    Dziękuję za wszystkie życzenia. Oby się spełniły.
    W piątek tak na szybko wrzuciłam wiadomość, bo akurat szliśmy na boyleskę. A potem pyszne sushi, objadłam się jak bąk.
    J. sam za gotowaniem nie przepada, ale dzielnie pomaga, docenia i ma parę potraw. Ja się nie dotykam do surowych jajek. On robi pyszne naleśniki, jajecznice, jajka sadzone i kotlety. I kroi cebulę.

    Co do głosowania na PIS – jedni sąsiedzi na pewno tak, większość na pewno nie. W pracy mam podejrzenia kto mógłby. 😉

    Kas, jasne, że z rogatego osiedla, z samego końca Warszawy. Tyle, że jak ja tam mieszkałam, to była Wola, a nie żadne Bemowo. I po mojej stronie ulicy cywilizacja, a po drugiej bezkresne pola. Teraz tam mnóstwo osiedli i wypasionych biedronek.

    Na koniec optymistyczna historia dla wszystkich mających chociaż minimalne szanse na naturalne poczęcie. Jedna z koleżanek zapragnęła dziecka. Kiedy ponad rok po ślubie nic się nie działo, poszła się zbadać. Okazało się, że jeden jajowód jest skręcony, a jajnik zasuszony, drugi też nie wygląda dobrze. Musiała przejść jakieś zapalenie przydatków, może torbiele. Do tego okazało się, że z mężem też źle. Miał żylaki powrózka nasiennego z powikłaniami i nasienie okazało się beznadziejne.
    Ona podjęła decyzję, że trudno, leczenia nie będzie. Jedyne co mogą zrobić, to połykać witaminy. On na operację nie pójdzie, ona się nie będzie rozkładać przed lekarzami. Inseminacja odpada, nawet monitoringi. Ona chce naturalnie, w spontanicznym seksie, a jak tak się nie da, to dzieci nie będzie. Ito nie ze względów religijnych, tylko taką miała granicę intymności. Wyszli z diagnozą, że szans naturalnie właściwie nie ma. Trochę to trwało, ale za niecałe 1,5 roku, akurat na gwiazdkę trzymała pozytywny test ciążowy, z którego teraz ma zdrową dziewczynkę.
    Przez następne 5 lat to się nie powtórzyło, ale jeden cud wystarczył. Akurat zmotywowany plemnik trafił na komórkę jajową i zaskoczyło.
    Także idiopatyczne i z osłabioną jakością komórek rozrodczych mogą mieć zawsze nadzieję. Komuś się udaje.

    Kończę ten przydługi wpis i witam w nowym, mam nadzieję pozytywnym tygodniu. Oby transfery zaraz ruszyły, a testy wyszły pozytywne.

  9. Jeszcze chciałam powiedzieć, że zazdroszczę, że dla Ciebie to był zwykły, rowerowy weekend. My na cmentarzach od rana do nocy, teraz bym odpoczęła.
    U Jarka nie żyją wszyscy starsi od niego i prawie każdy na innym cmentarzu. I oczywiście tylko on się zajmuje grobami, dwa weekendy przed lata i czyści. W sobotę byliśmy na prawosławnym wolskim, tam trzeba był posprzątać u dziadków, i u ciotki, potem z mamą u moich dziadków na Powązkach i wieczorem na Bródnie, które sprzątał tydzień wcześniej. W niedzielę u jego taty w Falenicy (jedziemy Iza przez Wawer). Ja mam jeszcze prababcię na Wólce Węglowej, ale ten grób już odwiedziliśmy tydzień wcześniej. No i w środę jedziemy do Łowicza do dziadków, na tradycyjne spotkanie z okazji rocznicy śmierci dziadka.
    U Jarka nie żyją wszyscy dziadkowie, rodzice, jedyna bezdzietna siostra mamy, rodzeństwo taty wraz z małżonkami. Na niego spada dbanie o prawie wszystkie groby. A cała jego rodzina to jedyni synowie brata i siostry taty. Cała trójka miała po jednym dziecku. Ja też jestem jedynaczką, moja mama też. I nasza córka też pewnie będzie jedynaczką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *